Archiwa tagu: mięta

Sałatka na szpinaku z arbuzem i serami

 

salatka na szpinaku z arbuzem
salatka na szpinaku z arbuzem

Lubię łączyć w sałatkach owoce z warzywami, teraz w sezonie jest sporo możliwości by wykorzystywać różne ciekawe połączenia. Sałatka na szpinaku z arbuzem przyszła mi do głowy, gdy przypomniałam sobie tę ze szpinaku z truskawkami i serem pokazywaną w ubiegłym roku. Teraz pasował mi jeszcze do niej słodki arbuz i kwaśna kiszona rzodkiewka ( to te piękne różowe plastry z jaśniejszą otoczką, dokładniej widać to na dolnym zdjęciu). Tym razem nie wyjeżdżałam nigdzie i nie mam ciekawych serów zagrodowych, dodałam więc zwykłą mozzarellę a dla złamania smaku dorzuciłam jeszcze nieco peccorino romano. Sałatka  wzbogacona jest ziołami prosto z grządki i ziarnami- słonecznikiem i prażonym sezamem. Ocet balsamiczny i oliwa dopełniły smaku.

SAŁATKA NA SZPINAKU Z ARBUZE, TRUSKAWKAMI I SERAMI

garść liści młodego szpinaku

garść truskawek, kawałek arbuza

pół kulki mozzarelli, kilka plasterków peccorino

kilka kiszonych rzodkiewek pokrojonych w plastry

kawałek zielonego ogórka

sól morska, pieprz kolorowy z młynka

łyżka octu balsamicznego i druga oliwy

łyżka pestek słonecznika, łyżeczka prażonego sezamu

po garści listków świeżej mięty, melisy i oregano

Umyty i osuszony szpinak układamy na talerzu lub półmisku, rozrzucamy na nim półplasterki ogórka i porwane plastry mozzarelli, solimy to wszystko. Dorzucamy czerwone i różowe elementy : pokrojone truskawki, arbuza, kiszone rzodkiewki oraz cienkie plasterki peccorino.Posypujemy kolorowym pieprzem z młynka.  Dorzucamy listki mięty, melisy i oregano, skrapiamy octem balsamicznym i oliwą ( kto lubi, może dać więcej). Na koniec posypujemy wszystko pestkami słonecznika i prażonym sezamem. Podajemy najlepiej schłodzoną – można zrobić sałatkę ze składników wyjętych z lodówki, wtedy będzie zimna od razu.

Całość super smakuje, delikatny szpinak, ogórek i owoce plus mozzarella fajnie kontrastują z ostrzejszymi rzodkiewkami i drugim serem oraz pieprzem, ocet balsamiczny podkreśla smak owoców i reszty, pestki dodają chrupkości. Kolejny smak lata, który bardzo polubiłam . Sałatka jest bardzo efektowna w wyglądzie, warto zrobić ją np. dla gości i zaskoczyć niebanalnymi połączeniami owoców, warzyw i serów. Składniki można powymieniać, ważne by pamiętać o kontrastowych połączeniach i dobranych przyprawach.

Smacznego !

 

Leniwe z miętą – lekkie i puszyste

lekkie leniwe z mieta
lekkie leniwe z mieta

Jak jest gorąco to lubię dodawać miętę do wielu potraw, nadaje im lekkości i świeżości. Odmiana klusek czy pierogów – lekkie leniwe z miętą powstała zamiast placuszków z serem i miętą, które bardzo lubimy. Staram się jeść dietetycznie, dlatego jeśli pozwalam sobie na mączne potrawy, to wolę je gotować niż smażyć. Połączenie mięty z białym serem plus jogurt, by było jeszcze lżej bardzo mi smakuje. Do ciasta dodałam nieco mąki krupczatki, by było bardziej puszyste i dodałam wody gazowanej. Sposób gotowania był taki, jak przy „bardzo leniwych pierogach„, czyli ciasto nabierałam łyżką wprost z miski i wrzucałam do garnka, bez turlania wałeczków. Mnie jest tak wygodnie a pierogi są jeszcze bardziej lekkie i puszyste.

LEKKIE LENIWE PIEROGI Z MIĘTĄ I JOGURTEM

kostka twarogu półtłustego
2 jajka
około szklanki  mąki pszennej

tyle samo krupczatki
1/3 szklanki wody gazowanej

1/2 szklanki gęstego jogurtu naturalnego

2-3 gałązki mięty
spora szczypta soli i cukru
Twaróg wkładamy do miski i rozgniatamy drewnianą pałką, ucierając go . Dodajemy jajka, ucieramy dalej. Potemj stopniowo dodajemy mąkę, wodę gazowaną, krupczatkę, jogurt, posiekaną miętę,  sól i cukier, ucierając cały czas. Ciasto powinno być tak gęste, że nabrane na łyżkę trzyma swój kształt.
Zagotowujemy wodę. Możemy z ciasta uformować wałeczki, podsypując mąką i pokroić na zgrabne pierożki. Ale możemy nabierać ciasto dużą łyżką i kłaść bezpośrednio na lekko osolony wrzątek. Gotujemy ok 3 minuty od chwili wypłynięcia, delikatnie mieszając. Wyjmujemy jednego na próbę i przekrawamy – jeśli ciasto w środku jest ugotowane – pierogi są gotowe. Wtedy wyciągamy wszystkie łyżką cedzakową i pozwalamy im odcieknąć na durszlaku.

Można je jeść ze śmietaną, polane stopionym masłem, posypane cukrem , można też z cynamonem czy musem owocowym.  Ja chciałam mieć lekkie i polałam je tylko nieco jogurtem, dublując smaki. Kluski wyszły leciutkie, o świeżym smaku sera wzbogaconym jogurtem. Zdecydowanie bedzie to jeden z moich ulubionych smaków lata.

Smacznego !

 

Woda ziołowa z truskawkami i ogórkiem

woda ziołowa z truskawkami i ogórkiem
woda ziołowa z truskawkami i ogórkiem

Lato nieśmiało puka do naszych drzwi, trafiło się  już kilka dni, o których można powiedzieć, że było gorąco. Pić się chce nie tylko podczas upałów, dobre nawadnianie organizmu jest ważne dla każdego i o każdej porze roku. Teraz , gdy zaczyna się sezon na świeże , dojrzałe w naturalny sposób owoce woda ziołowa z truskawkami i ogórkiem to doskonały sposób na ugaszenie pragnienia i dostarczenie nam odpowiedniej ilości płynów.

Truskawki z miętą to jedno z moich ulubionych połączeń. Kilka plasterków zielonego ogóka doda naszej wodzie smakowej świeżości. Zamiast plasterka cytryny, używanej w sezonie zimowym i wiosenno-jesiennym dorzucam listki zielonej melisy. Połączenie tych smaków jest bardzo harmonijne i najważniejsze – nie potrzeba dodawać cukru, by napój był smaczny. A przecież eliminacja cukru jest bardzo ważna w każdej niemal diecie i dla wszystkich osób dbających o zdrowy sposób żywienia.

WODA SMAKOWA Z TRUSKAWKAMI, OGÓRKIEM , MELISĄ I MIĘTĄ

kilka pokrojonych dowolnie truskawek

kilka plastrów zielonego ogórka ( obranych lub nie, jak lubicie)

2-3 gałązki świeżej mięty

kilka listków melisy ( też najlepiej świeżej)

woda, mineralna, filtrowana lub prosto z kranu tam, gdzie można tak ją pić

Pokrojone na kawałki owoce i ogórek w plasterkach  wrzucamy do dzbanka, dodajemy lekko zgniecione ( by wydobyć aromat) gałązki mięty i listki melisy, zalewamy wszystko zimną wodą. Najlepiej poczekać co najmniej kilkanaście minut , by smaki się wydobyły i przeszły do wody. Można dzbanek uzupełniać przez jakiś czas tylko wodą, bo smaki się koncentrują i spokojnie dadzą się rozpuścić.

Ja bardzo rzadko kupuję soki w kartonach, mimo różnych zapewnień o ich naturalności, jest w nich sporo cukru, którego teraz staram się unikać. Rozmawiałam o tym ostatnio ze znajomymi, poruszaliśmy też inne problemy, takie jak korzystanie z usług tkwindykacja.com .

Wody smakowe z dodatkiem ziół to najlepszy sposób na zaspakajanie pragnienia latem, korzystajmy z lata i świeżych owoców na wszystkie sposoby.

Smacznego !

Sałatka z truskawkami i mozzarellą

sałatka z truskawkami i mozzarellą
sałatka z truskawkami i mozzarellą

Wyrosła ma na grządce sałata, której smak jest nieporónywalny z tą kupioną w sklepie czy nawet na straganie. Robię na jej bazie różne sałatki , dodając aromatyczny ocet mniszkowy , zrobiony już w tym roku. Sałatka z truskawkami i mozzarellą przyszła mi do głowy po nabyciu kobiałki truskawek do deserów. Pasują mi one też do delikatnej, letniej sałaty a różne sery, czy to ostrzejsze kantrastowo w smaku czy też łagodne też są znakomitym dodatkiem . Zamiast bazylii dorzuciłam miętę , uwielbiam połączenie jej smaku z truskawakami.

Łagodne smaki trzeba było czymś zaakcentować, na koniec posypałam więc sałatkę pieprzem z młynka, czarnym, ale kolorowy też się nieźle spisze.

SAŁATKA Z TRUSKAWKAMI I MOZZARELLĄ

Główka sałaty ( miałam masłową, delikatną)

kulka mozzarelli

kubek truskawek

garśc liści mięty

sól, pieprz z młynka ( czarny lub kolorowy)

ocet mniszkowy ( moze być też jabłkowy, winny czy balsamiczny) – łyżka

dobry olej lub oliwa ( łyżka)

Umyte i osuszone liście sałaty układam na talerzu, lekko solę. Na nich kładę pokrojone na pół plastry mozzarelli i połówki truskawek. Dorzucam listki mięty, skrapiam octem i olejem, na koniec posypuję wszystko pieprzem z młynka. Sałatka doskonale smakuje oziębiona, dobrze więc ją wstawić do lodówki na pół godziny, ale podana od razu też  jest dobra.

Uwielbiam tę porę roku, kiedy można rozkoszować się świeżymi owocami i zieleniną i kombinować z nich różne sałatki. Sprzyja to też zdrowemu trybowi życia , a jeszcze jak założymy np. buty nike i pobiegamy, to nasze wysiłki kulinarne zaprocentują jeszcze bardziej.

Truskawki w deserach to letnia klasyka, ale w sałatkach na wytrawnie też doskonale się spisują , korzystajmy z sezonu na różne sposoby.

Smacznego !

Krem ze szparagów z białymi warzywami

Sezon na szparagi w pełni , jedną z moich ulubionych form ich podania są zupy-kremy. Do kremu ze szparagów wykorzystuję  białe i zielone, główki staram się podsmażyć osobno i podać jako dodatek do zupy. By bulion szparagowy był bardziej intensywny, do wywaru wrzucam też te kawałki łodyżek, które oderwałam od nich przed wrzuceniem do zupy.

Do szparagów dodałam białe warzywa – pietruszkę, seler, jasną część pora i małą cebulę- te ostatnie podsmażyłam na oliwie, by zupa, warzywna, zyskała na smaku. Dorzuciłam też kilka ziemniaków, by konsystencja zupy była bardziej kremowa. Świeże zioła – natka pietruszki i mięta dodały smaku i świeżości.

KREM ZE SZPARAGÓW Z BIAŁYMI WARZYWAMI I ZIOŁAMI

Pęczek białych szparagów i pół pęczka zielonych

mały seler, dwie pietruszki, jasna część pora,

mała cebula, 2-3  ziemniaki

sól, nieco białego pieprzu, oliwa

pęczek natki pietruszki, kilka gałązek mięty

Szparagi myjemy i odłamujemy od zdrewniałych końcówek . Te ostatnie zalewamy wodą i gotujemy kilkanaście minut by wykorzystać ich smak. Odcedzamy i do tego bulionu wrzucamy pozostałe szparagi, odcinając część głowek, które wykorzystamy jako dodatki. Solimy.

Na oliwie podsmażamy pokrojoną cebulę i pora, dorzucamy do zupy . Na pozostałej oliwie smazymy główki szparagów na dodatki. Dodajemy obrany i pokrojony seler i korzenie pietruszki, ziemniaki, gotujemy wszystko do miękkości. Dorzucamy świeżą natkę pietruszki i listki mięty, miksujemy, doprawiamy białym pieprzem i jeśli jeszcze trzeba- solą.

Taki krem wychodzi bardzo smaczny, białe warzywa pasują do szparagów. Podajemy je z podsmażonymi główkami.

Teraz, jak jest ciepło zaczynamy jadać posiłki w ogrodzie. W czasie upałów lubie chłodzić sie nad wodą, rozważam więc, czy nie zrobić w pobliżu domu jakiegoś stałego miejsca , które by mi dało taką możliwość. Teraz  już coraz łatwiej dbać o tego typu obiekty, widziałam to na http://www.plantica.pl/produkty/oczko-wodne/filtracja .

A w sezonie szparagowym na pewno wymyślę jeszcze niejdno pyszne danie, które z przyjemnością zjemy na powietrzu.

Smacznego !

Śledzie wiosenne w sosie tzatziki – wielkanocne przepisy SEKO

sledz wiosenny w sosie tzatziki
sledz wiosenny w sosie tzatziki

Wiosna w pełni i mam ochotę na lekkie dania. Tradycyjny sledź na ostatni piątek postu przed Wielkanocą zrobiłam więc w moich ulubionych smakach. Bazą jest sos tzatziki , na jogurcie greckim i zielonym ogórku. Dodałam do niego to, co jest przyprawą do śledzików wiosennych na okrągło SEKO : nieco oleju rzepakowego, marynowaną cebulkę , kwiaty suszone : lawendę, różę i malwę.

By wzmocnić smak śledzi do pokrojonego w kostkę ogórka dorzuciłam kawałki matjasów. Świeżości dodały zioła prosto z grządki.

ŚLEDZIE WIOSENNE W SOSIE TZATZIKI

Zielony ogórek

płat matjasa SEKO

jogurt grecki

szczypiorek, natka pietruszki, listki świeżej mięty

śledzik wiosnny na okrągło SEKO wraz z zalewą

sól, pieprz ziołowy

Ogórka kroimy w kostkę, solimy. Na podobne kawałki kroimy też wymoczony płat matjasa.Odciśniętego  z soli ogórka łączymy z matjasem, dodajemy kilka łyżek jogurtu greckeigo i nieco zalewy od śledzika wiosennego z dodatkami. Dorzucamy posiekany szczypiorek ,  nieco natki pietruszki i świeżej mięty. Doprawiamy pieprzem ziolowym i mieszamy wszytsko dokładnie.

Na sosie układamy kawałki śledzika wiosennego.

Całe danie jest lekkie , świeże i zdrowe, typowo wiosenne. Polecam nie tylko na piątkowe śniadania czy kolacje. A po inne śledziowe inspiracje zapraszam do blogowego tagu : śledzie.

Smacznego !

 

 

Penne z dzikim pesto i pecorino

 

penne z dzikim pesto
penne z dzikim pesto

Wiosna w tym roku już cieszy nas zielenią, ja z niej korzystam nie tylko dla ozdoby. W ogrodzie już rosną mi zioła wieloletnie , pięknie przechowała się pod liśćmi pietruszka naciowa, oregano odbija , mięta nieśmiało rozwija coraz silniej gałązki i listki. Jest też sporo dzikich, jadalnych chwastów – u mnie rozplenił się podagrycznik o smaku podobnym do szpinaku, jest też sporo czosnaczku, krwawnik smakujący jak szczypiorek, wybijają też listki szczawiu, któremu od kilku lat pozwalam się rozsiewać po trawniku, gwiazdnica o lekko orzechowym smaku i białych kwiatkach też już się wychyla. Młode pokrzywy jeszcze nie parzą, ale dla pewności przelałam je wrzątkiem  To wszystko wraz z młodym , lekko pikantnym mniszkiem zebrałam, umyłam i zmiksowałam z orzechami włoskimi ,  pestkami słonecznika i oliwą.

 

DZIKIE PESTO DO MAKARONU , Z ORZECHAMI I PECORINO

po garści  młodych pokrzyw i podagrycznika

dwie garście natki pietruszki, kilkak gałązek oregano

kilka gałązek gwiazdnicy, krwawnika , listki czosnaczka, młoda mięta i mniszek

łyżka pestek słonecznika i dwie orzechów ( miałam włoskie i arachidowe)

dwa ząbki czosnku

2 łyżki oliwy

sól, pieprz czarny z młynka

kawałek pecorino

makaron ( miałam penne)

Makaron ugotowałam według przepisu, minutę krócej, by był al dente.

Pokrzywy i resztę zieleniny umyłam w kilku wodach zmieniając je . Te pierwszą przelałam  wrzątkiem na sicie.

Włożyłam zieleninę do blendera dodając orzechy, czosnek i oliwę. Zmiksowałam prawie na gładko. Doprawiłam solą i pieprzem.

Wymieszałam pesto z ciepłym makaronem, posypałam kawałkami pecorino odciętymi ładnie nożem – piłką.

Takie pesto to samo zdrowie, kto ma opory przed jedzeniem „dzikiego zielska” niech raz go spróbuje , a na pewno będzie mu smakowało. O korzyściach dla zdrowia nie muszę chyba przekonywać, młode rośliny to najlepsze źródło witamin i mikroelementów. Ja mam to szczęście, że wszystko mi rośnie w ogrodzie . Trzeba uważać, by nie zbierać jadalnych chwastów przy ulicy, lepiej wybrać się gdzieś na wycieczkę do lasu czy na łąkę. Teraz natura ciągnie nas na swoje łono, trzeba czasem zadbać o samochód i sprawdzić, czy nadaje się na dłuższe wycieczki . Można skorzystać z auto części i zabezpieczyć się zawczasu przed awarią .

Dzika kuchnia cieszy się coraz większym powodzeniem, u mnie jest spory wybór dań z jadanych chwastów w specjalnej kategorii z boku bloga.

Smacznego !

Sałatka z arbuza z fetą na szpinaku

sałatka z arbuzem i fetą

Ostatnio na targu kupiłam polskie arbuzy, wyhodowane na polu, tu niedaleko, w Wielkopolsce. Są pyszne, soczyste , ale nie wodniste, smakują podobnie do tych, które jadłam „prosto z pola” na południu Europy. Smakują doskonale same w sobie, ale koniec lata i początek jesieni jest w tym roku bardzo ciepły i aż kusi, by zrobić z nich sałatkę. Kupiłam dwa rodzaje – w jednym tygodniu żółty, w innym zielony.

arbuz polski1apolski arbuz zielony

Sezon grillowy jeszcze trwa, do mięsa z grilla taka sałatka doskonale pasuje, jest pyszna i orzeźwiająca. Jadłam podobną na grillowej imprezie z Sokołowem, była z arbuza z fetą i miętą – ja dodałam jeszcze młody szpinak jako bazę , a z ziół melisę i bazylię.

Do dressingu wykorzystałam domowy ocet jabłkowy z wiśniami i aromatyczny syrop akacjowy. Można zastosować też sok z cytryny i miód, albo iść w inna stronę i dodać nieco zmielonego świeżo pieprzu.

SAŁATKA Z ARBUZA Z FETĄ I MIĘTĄ NA SZPINAKU

dwie garście młodego szpinaku

kawałek arbuza

15 dkg fety

po garści liści mięty, bazylii i melisy

2 łyżki octu jabłkowego ( miałam domowy, z wiśniami)

2 łyżki syropu z akacji

odrobina soli ( opcjonalnie)

Umyty i osuszony szpinak ułożyłam na talerzu i leciutko posoliłam ( feta jest słona), ułożyłam na nim kawałki arbuza i sera, dorzuciłam listki ziół. Z octu i syropu akacjowego zrobiłam dressing mieszając lekko i polałam nim sałatkę . Włożyłam ją do lodówki i podałam schłodzoną . W gorący dzień początku jesieni smakowała doskonale , soczysty i słodki arbuz w kontraście ze słoną fetą i w połączeniu z zieleniną to pyszne połączenie.

Smacznego !

sałatka z arbuzem i fetą1

Wpis nr 1500 – kandyzowane listki mięty i likier miętowy

kandyzowane listki mięty

Dziś po raz 1500 zasiadam przed komputerem by zrobić wpis na bloga . Od maja 2008 roku  tyle się nazbierało ! Na starym blogu, który wisi sobie na bloog.pl widać, ile dni istnieje – 3033, więc mniej więcej co drugi dzień publikuję. I wciąż mam nowe pomysły, w zapasie nieco sfotografowanych dań. Ostatnio jest też dużo relacji, bo nie brak ciekawych wydarzeń kulinarnych, w których biorę udział. Czasem mam potrzebę napisania o czymś spoza kulinariów, luźno z nimi związanym, dodałam więc na blogu nową kategorię dziennikarską – Artykuły o życiu.

Wpis numer 1000 był w sierpniu trzy lata temu, kto jest ciekawy, może zajrzeć – jest tam nieco historii bloga. Po raz kolejny napiszę, jak bardzo się cieszę, że dzięki temu, że go prowadzę poznaję wielu wspaniałych ludzi i przeżywam super przygody, nie tylko kulinarne.

1500 wpisów

Wraz 1500 wpisem na blogu na facebookowej stronie bloga liczba polubień zbliża się też do tej samej liczby 🙂 mam nadzieje, że osiągnie ją lada dzień, kto chce polubić i dostawać codziennie sezonową propozycję na obiad w cyklu „dziś na obiad proponuję” oraz inne bieżące i aktualne ciekawostki, to proszę bardzo – klik, klik 🙂 , albo z boku, w zakładkach.

fanpage 1488

Przejdźmy do przepisu – kandyzowane listki mięty zauważyłam na blogu Komarki i ujęły mnie swoja urodą. Są doskonałym i aromatycznym dodatkiem do deserów, tortów czy drinków.

Przygotowanie ich jest proste, wymaga tylko cierpliwości – każdy listek smarujemy lekko ubitym  białkiem i maczamy w drobnym cukrze z obu stron, kładziemy do wyschnięcia w przewiewnym i zacienionym miejscu, najlepiej na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Latem takie listki wysychają w ciągu kilku godzin , najlepiej jednak zostawić je na dobę. Potem trzymamy w pudełku.

Jedną porcję tych listków oddałam na aukcję Allegro na rzecz hospicjum dla dzieci na Blog Conference Poznań, reszta jest przeznaczona na specjalne okazje. Zabieram się za kolejną transzę , by zdążyć przed jesienią. To dość żmudne zajęcie, ale jak się lubi miętę i pomyśli o efekcie, to może być nawet relaksujące .

Teraz pora na równie przyjemny miętowy wytwór, czyli likier. Przepis dostałam od znajomej i jest on prosty : Likier powinien mieć około 16 % alkoholu, więc nie robiłam go na spirytusie, tylko na czystej wódce. Poza tym w pierwszej fazie, macerowania się liści mięty , zapomniałam o nim – stał sobie spokojnie na kominku i zamiast tydzień, macerował się miesiąc. Wyszło mu to na dobre, bo krótko po zmieszaniu z syropem już nieźle smakował. Poza tym – nie bardzo wiem, skąd w prezentowanych w sieci likierach taki piękny zielony kolor. Mi wyszedł zielono-brązowy, jak herbata miętowa. Wiem  jakie rośliny dają piękną zieleń, ale wolałam nie ryzykować i nie psuć smaku, a dodanie barwników sztucznych w ogóle nie przyszło mi do głowy.

LIKIER MIĘTOWY

Gałązki świeżej mięty, dużo, ile wejdzie do słoika

szklanka dobrej czystej wódki

1, 5 szklanki wody

3/4 szklanki cukru

Umytą miętę upychamy w słoiku i zalewamy wódką na tydzień albo i dłużej.

likier miętowy1

W międzyczasie potrząsamy słoikiem, ja tak robiłam na początku, potem zapomniałam, więc wstrząsnęłam solidnie tuż przed odcedzeniem. Liście dobrze wycisnęłam.

Z cukru ( można jego część zastąpić miodem) i wody gotujemy syrop, studzimy. Mieszamy z odcedzonym alkoholem i odstawiamy na jakiś czas, im dłużej, tym lepiej. Ja swój zrobiłam w butelce po 10-letnim Porto, więc zyskał dodatkowy smaczek.

Likier jest dobry sam ( popijany do kawy i czegoś słodkiego) , jako dodatek do deserów , może być też bazą letnich drinków, ale wtedy lepiej zrobić nieco mocniejszy.

Na świętowanie 1500 wpisu na blogu nadaje się doskonale.

Smacznego i na zdrowie !

likier miętowy

Będzie bardziej fit

woda smakowa ogórek mięta1

Lato ze swoją obfitością owoców kusi, by robić z nich desery i napoje . Niektóre z nich są mocno kaloryczne , ale można też pójść w zupełnie innym kierunku i robić takie, które tych kalorii mają mniej.

Ja będę musiała pójść w tym drugim kierunku, bo zaczynają mi się problemy zdrowotne, które wymagają redukcji wagi. Będzie wiec na blogu więcej przepisów niskokalorycznych. Zwykłe też będą, bo dla Rodzinki, a zwłaszcza dla syna, który wpada od czasu do czasu w odwiedziny będę gotować jak poprzednio. Poza tym mam jeszcze sporo sfotografowanych i nieopublikowanych potraw, które będę stopniowo wrzucać. Prócz tego na fanpage ( zobacz z boku bloga) wrzucam codziennie przepisy z archiwum bloga, na obiady i nie tylko.

Właściwie już od początku lata zaczęłam zamiast słodkich soków do rozcieńczania pić razem z córką wody smakowe. Do dzbanka z wodą wrzucam kilka lekko zgniecionych owoców , takich jak są ( teraz np. maliny czy wiśnie) , dokładam 1-2 gałązki mięty ( też lekko zgniecione, by wydobyć zapach) i kilka listków melisy dla cytrynowego zapachu .

woda smakowa maliny mięta

Czasem dokładam plasterki cytryny , ale nie są one konieczne. Można dodać szczyptę cynamonu, który wspomaga trawienie. Mięta lubi nie tylko owoce, doskonale komponuje się też z ogórkami – kilka plastrów zielonego ogórka dodanych do dzbanka z wodą i miętą doskonale przyprawia napój gaszący pragnienie i nie powodujący przyrostu wagi. Jak widać na górnym zdjęciu, mięty w ogródku mi nie brakuje 🙂

Przy redukcji wagi zawsze problemem jest potrzeba zmiany garderoby. Wprawdzie mam w szafie trochę rzeczy zachowanych z myślą , że „kiedyś do nich schudnę”, ale jak wszystko dobrze pójdzie, to nie wystarczy… Zauważyłam ostatnio sporo ubrań , zwłaszcza bluz i bluzek „oversize” na http://www.hurtowniamegabrand.pl/ . Wprawdzie to jest hurtownia, ale można zamawiać  rzeczy już od sumy 200 zł, jest ich spory wybór i można spokojnie coś dla siebie wybrać, na każdą porę roku.

A na przepisy fit pomysłów mi nie brakuje, mam nadzieję, że będą skuteczne.

Smacznego !

woda smakowa ogórek mięta2