
Ciasto francuskie , takie gotowe ze sklepu daje wiele mozliwości , gdy chcemy szybko przygotowac jakiś deser albo wytrawną przekąskę. Kończy się właśnie lato, które u mnie było , zwłaszcza na początku dość intensywne. Owoce sypały się z drzew i krzewów, w domu trwał remont, trzeba było więc wymyślać dania nie wymagające wiele czasu i pracy. Ciastka francuskie z airfryera są proste, ale wymagają pewnego podejścia. Mam zdjęcia ciastek z malinami, zimowych jeszcze z jabłkami i żurawiną i tarty z owocami i kruszonką i napiszę, jak je zrobiłam.
Ciastka francuskie z airfryera
- Ciasto francuskie
- owoce
Ciasto francuskie rozkładamy i dzielimy na mniejsze części, które lekko rozwałkowujemy. Na połowę nakładamy owoce, zostawiając marginesy na zlepienie. U mnie to były maliny i porzeczki, lekko przesypane cukrem. Zlepiamy brzegi, jak pierogi, na kształt niedużych prostokątów.
Ponieważ airfryer ma to do siebie, że „piecze” tylko od góry, ciastka trzeba przewracać. Dlatego nie nacinam ich , by odparować zaraz po rozpoczęciu pieczenia, tylko wtedy, gdy je przewrócę. Lekko łamię też zasady używania airfryera, bo ciasto lepiej się piecze w rozgrzanym i na dwie minuty włączam sprzęt ” na sucho”na 180 C . Potem ostrożnie układam ciastka w odstępach 2 centymetrowych od siebie ( tej wielkości co na zdjęciu wchodzi 6 ) , zwiększamy moc do 190 C i pieczemy 7-8 minut, aż się zezłocą. Ostrożnie ( bo łatwo się poparzyć o boki airfryera) , przewracamy ciastka na drugą stronę , nakłuwamy nożem i włączamy sprzęt na kolejne 6-7 minut, do uzyskania złotego koloru na wierzchu. Podajemy po wystudzeniu , posypane cukrem-pudrem. Na ciepło bardzo dobrze smakują z lodami, jednak po wyjęciu z airfryera trzeba zaczekać, bo gorące mogą poparzyć.
Podobnie, na dwie strony upiekłam tartę ze śliwkami z ogrodu i kruszonką.

Kruszonkę zrobiłam tak samo, jak tą , tylko w mniejszej ilości. Z arkusza ciasta francuskiego wycięłam kawałek na wielkość dna airfryera , podwinęłam lekko boki i na papierze do pieczenia włożyłam do airfryera, podgrzanego przez dwie minuty na 180 C. Podniosłam temperaturę do 190 C i piekłam 8-9 minut aż ciasto się zezłociło . Brzegi się rozjechały, ale to też ma swój urok i nie przejmowałam się tym. Zdjęłam ciasto z papieru , przełożylam na drugą stronę wywinęłam brzegi i na cieście ułożyłam kawałki śliwek i papierówek, bo w sezonie są niemal w każdym deserze. Posypałam kruszonką, zwiększyłam temperaturę do 200 C i podpiekłam wszystko do złotego koloru, 10 minut. Trochę z tym zachodu, ale były wtedy upały i nie chciałam uruchamiać piekarnika a ciasto z kruszonką było na przyjazd dzieci.
Na zdjęciu poniżej są ciastka z końca zimy, bo zrobiłam je na tle rozebranej choinki ( w tym roku została znów zasadzona w ogrodzie), z jabłkami i suszoną żurawiną w środku, zrobione podobnie do pierwszych. W domu takie ciastka cieszą się dużym powodzeniem, robię je często gdy nagle zapowiedzą się goście, albo gdy mam mało czasu lub chęć na coś slodkiego i nieskomplikowanego. Coraz częściej nie dopisuje mi forma i jest to wygodna forma deserów a arfryer bardzo w tym pomaga.
Smacznego !






















