Archiwa kategorii: staropolskie przepisy

Kuchnia historyczna – Porady dla kuchmistrza z XVIII wieku

kuchnia historyczna – promocja książki w Villa Intrata

O odtwarzaniu dawnych przepisów , książkach wydawanych przez pałac w Wilanowie i autorze projektu profesorze Dumanowskim z Torunia usłyszałam po raz pierwszy podczas warsztatów z Maciejem Nowickim na blogerskim spotkaniu w Gdyni w 2016 roku. Kuchnia historyczna w praktyce bardzo mi się spodobała a Maciej Nowicki opowiadał o tym z taką pasją, że i mnie zaraził. Rok później uczestniczyłam w cyklu warsztatów Smaki Wisły organizowanych w Villa Intrata, gdzie korzystając w ogrodów przy palacu w Wilanowie gotowaliśmy różne potrawy , wykorzystując też dawne przepisy z książek z serii Monumenta Poloniae Culinaria. W miedzyczasie nabyłam jedną z nich i sama próbowałam odtwarzać niektóre przepisy ,w domowej kuchni. Przyznam, że to pasjonujące zajęcie -samodzielnie zrobić coś, co smakowało jak kilkaset lat temu.

Niedawno dowiedziałam się, że Profesor Jarosław Dumanowski opracował kolejną książkę a Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie ją wydało.

Tym razem jest to „Zbiór dla kuchmistrza” ,odnaleziony rękopis książki kucharskiej z 1757 roku spisanej dla strażnikowej litewskiej Rozalii z Zahorowskich Pociejowej, pochodzący ze zbiorów Biblioteki Narodowej Ukrainy w Kijowie.

Niezwykłym odkryciem okazała się zawarta w zbiorze kopia najstarszej, uważanej za zaginioną , polskiej ksiażki kucharskiej – „Kuchmistrzostwa” opublikowanej w Krakowie ok. 1540 roku. Oprócz tego zawarte są w rękopisie przepisy zaprzyjaźnionych dworów, a nawet lekarza, a także wskazówki praktyczne dotyczące gospodarstwa domowego . W książce opracowanej przez profesora Dumanowskiego i Switłanę Bułatową jest około 1000 takich przepisów i porad. Jest to fascynująca lektura , świadectwo historii nie tylko kulinarnej, poznawanej od praktycznej strony.

Podczas spotkania promującego książkę w Villa Intrata , Profesor Dumanowski i p. Elżbieta Grygiel z wydawnictwa opowiadali o tym, jak powstawała książka, o niezwykłości odkrycia receptur z 1540 roku a także o specyfice dawnych przepisów , charakterystycznych dla tamtych epok potraw, przypraw i składników. O tym wszystkim możemy poczytać w bogatym wstępie, gdzie pokazane jest tło historyczne zbioru przepisów , historia rodu jego właścicielek a także informacje o kontekście kulinarnym , jak specyficzny smak czy rola postu. Mnie jednak prócz postaci właścicielek ksiązki intryguje, kto fizycznie zadał sobie trud przepisywania tych wszystkich receptur. Czy był to jakiś mnich-skryba czy też może charakteryzująca się pięknym charakterem pisma uboga krewna, rezydentka dworu ? tego się już chyba nie dowiemy…

Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie nie tylko wydaje książki z historycznymi przepisami, ale też prowadzi cykl warsztatów praktycznego ich wykorzystania. Maciej Nowicki jest nie tylko „nadwornym” kucharzem ale i naukowcem piszącym o tym w swoich pracach. Praktyczne odtwarzanie historycznej kuchni zostało docenione też we Francuskiej Akademii Kulinarnej , o czym z dumą opowiadał szef Działu Rekonstrukcji Historycznej pałacu , Grzegorz Mazur -prezentując dar Francuzów – odpowiedni fartuch.

Po części oficjalnej mieliśmy okazję spróbować dań odtworzonych z przepisów tej książki. Tym razem Maciej Nowicki reprezentował polską kuchnię w dalekiej Jordanii, dania przygotował młody kucharz Marcin Walczak. Był to jesiotr z warzywnym puree, piklowanymi warzywami i intensywnym rybnym sosem :

potrawy kuchni historycznej – jesiotr

Na deser jedliśmy coś z „Karmii sobotniej” – czyli danie postne w lżejszym wydaniu – mannę z szafranem, korzennymi przyprawami i musem owocowym :

kuchnia historyczna – deser z manny

Muszę tu dodać, że przy odtwarzaniu dawnych przepisów przyprawia się dania łagodniej, niż dawniej – smaki kontrastowe i intensywne byłyby trudne do zaakceptowania przez nasze podniebienia. Poza tym stosuje się już nowoczesne techniki – zamiast moździerza – blender, zamiast rożna na ogniu – odpowiednie piece. Zarówno ryba jak i deser smakowały doskonale, choć dla niektórych nawet złagodzone staropolskie smaki były wyzwaniem.

Nie byłabym sobą, gdybym po powrocie do domu nie wypróbowała któregoś z dawnych przepisów . W planach mam dania z grochu jako bazy do ciast i placuszków, na razie zrobiłam kolejną już musztardę, bo miałam w domu resztę pigwy. Bazą był ten przepis :

Kuchnia historyczna – przepis na musztardę

Gorczycę miałam białą, ocet domowy , jabłkowy – przyprawy dostosowałam do swojego gustu. Zamiast cukru dałam miód, z goździków zrezygnowałam na rzecz cynamonu i odrobiny kardamonu, dosypałam też nieco pieprzu i soli. Wyszła bardzo ciekawa w smaku, pasuje zarówno do mięs jak i serów. Bardzo się cieszę, że mogłam wykorzystać w praktyce kolejny staropolski przepis.

Smacznego !

Musztarda dyniowa z korzenną nutą

musztarda dyniowa domowa

Domowa musztarda to moje odkrycie od ponad roku. Robię ją na bazie gorczycy namoczonej w domowych octach i owocowych lub warzywnych przecierów . W tym roku ( jak już wspominałam) zrobiłam duuużo domowych octów nie tylko z jabłek ale też i kwiatów czy ziół i prawie cały czas stoi w kuchni słoiczek z gorczycą, która się maceruje do kolejnej musztardy. Jesienią królują warzywa, toteż powstała musztarda dyniowa a korzenne dodatki naturalnie do niej pasują . Użyłam do jej zrobienia aromatycznego octu z kwiatów akacji, toteż jest nieco delikatniejsza, niż inne moje musztardy. Poszłam też za ciosem i zamiast dosłodzić ją miodem czy cukrem, dodałam syropu z dzikiego bzu. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z uzyskanego smaku, musztarda ma przy tym piękny kolor.

MUSZTARDA DYNIOWA Z KORZENNĄ NUTĄ

  • 2 łyżki białej gorczycy
  • ok. 100 ml octu z akacji +łyżka
  • 3 łyżki puree z dyni
  • łyżka syropu z dzikiego bzu
  • sól i pieprz czarny do smaku
  • pół łyżeczki imbiru i cynamonu
  • łyżeczka pieprzu ziołowego staropolskiego

Gorczycę namoczyłam w occie na dwie doby, czasem zostawiam ją namoczoną na dłużej. Jeśli wchłonie cały ocet, to do składników dodaję jeszcze jedną lub dwie łyżki , tak, by zachowac odpowiedni balans kwaśno-słodko-ostrych smaków. Wszystkie składniki ( razem z puree dyniowym ) wkładam do blendera i miksuję , nie zupełnie na gładko , tylko tak, by powstała lekko ziarnista masa. Kto lubi gładkie musztardy, może zmiksować dokladniej – mnie taka konsystencja najbardziej pasuje. Po zmiksowaniu sprawdzamy, czy nie trzeba jeszcze doprawić, dodać soli czy czegoś słodkiego lub ostrego.

Gotową musztardę wkladamy do słoika i trzymamy w lodówce. Doskonale pasuje do wędlin, serów czy mięs. Poza tym jest zdrowa, jej skladniki nie tylko dodadzą smaku ale też i wzmocnią odporność, tak nam teraz potrzebną.

Smacznego !

Kuchnia historyczna i wiśniowa musztarda

kuchnia historyczna – szczuka na trzy sposoby

Kuchnia historyczna przeżywa teraz swoisty renesans. Wydawane są książki z opracowaniami staropolskich przepisów, odbywają warsztaty gdzie takie przepisy są odtwarzane . Duża w tym zasługa profesora Jarosława Dumanowskiego, pod redakcją którego te książki są opracowywane i kucharzy , którzy z pasją się tym zajmują . Pierwszym z nich, z którym się zetknęłam był Maciej Nowicki z kuchni Muzeum Pałacu w Wilanowie, potem gotowałam pod okiem Macieja Bartona z Ostoi Chobienice, Tomasza Wetlera z Bydgoszczy a ostatnio miałam przyjemność uczestniczyć w niezwykłym wydarzeniu pod okiem Piotrka Celtyckiego.

Przygotowanie szczupaka na trzy sposoby

Piotrek po raz pierwszy podjął wyzwanie odtworzenia barokowej, skomplikowanej potrawy , o ktorym tak mówi : ” Przepis na „Szczukę jedną całkiem nierozdzielną, nie rozkrajaną, smażona głowa, warzony śrzodek do rosołu albo kaszanatu, pieczony ogon” to jedna z najważniejszych receptur Stanisława Czernieckiego, autora pierwszej polskiej książki kucharskiej z 1682 r. ” Ta książka to „biblia” kuchni historycznej – „Compendium Ferculorum”.
Wybrał do tego miejsce, które idealnie nadaje się do odtwarzania historycznych przepisów – Linie w ogniu, w Wielkopolsce. Działa od maja ubiegłego roku i grzeje prawdziwym ogniem palonym w różnych piecach , w tym chyba największym w Europie paleniskiem z rusztem .

Palenisko z rusztem, Linie w ogniu

Na potrzeby kuchni historycznej ruszt został zastąpiony rożnem, na którym najpierw piekła się uwędzona poprzednio szynka ze świni złotnickiej. W czasie obracania na rożnie była polewana miodem :

szynka złotnicka pieczona na rożnie

Gospodarzami tego miejsca są znany z produkcji kozich serów Marek Grądzki z żoną i para kucharzy , gotujacych wczesniej w poznańskiej Todze, Ewa i Piotr Michalscy. Dbają nie tylko o pyszne, przygotowywane na ogniu jedzenie ale też i domową atmosferę.

Wracając do naszej „szczuki”, czyli szczupaka – był przygotowany na trzy sposoby . „Smażona głowa” była posypywana mąką z przyprawami podczas obracania na rożnie, „warzony środek” to ta część owinięta bawełnianą ściereczką i polewana gorącym octem , pieczony ogon wymagał tylko obracania nad ogniem. Po zdjęciu z rożna wyglądało to tak :

szczuka po zdjęciu z rożna

Nie tylko wyglądało to imponująco ale też super smakowało. Najdelikatniejsza była środkowa część „warzona” , pieczona od głowy miała inną fakturę i bardziej wyrazisty smak , pieczony ogon smakował najbardziej intensywnie. Eksperyment udał się doskonale ! Niech żyje kuchnia historyczna !

Ja przyjechałam nie tylko udokumentować to wydarzenie, ale też wniosłam swoje „małe Conieco” , bo odtwarzanie dawnych przepisów stało się też moją pasją. Przywiozłam ze sobą staropolskią musztardę wiśniową i nieco bardziej nowoczesną, ale zrobioną podobnie – z ogórków kiszonych i jalapeno. Tej wiśniowej jeszcze nie pokazywałam, podaję więc przepis :

STAOPOLSKA MUSZTARDA WIŚNIOWA

  • 2 łyżki gorczycy namoczonej w domowym occie z dzikiego bzu
  • łyżka zalewy od moczonej gorczycy
  • 3 łyżki wiśni z kompotu ( bez pestek)
  • pół łyżeczki cynamonu
  • szczypta imbiru, pieprzu czarnego i ziołowego staropolskiego
  • łyżeczka cukru, spora szczypta soli
  • szczypta tymianku

Gorczycę, według rady otrzymanej kiedyś na warsztatach namoczyłam na dwie doby w aromatycznym bzowym occie. Potem włożyłam ją wraz z łyżką zalewy, pozostałymi składnikami i przyprawami do blendera i zmiksowałam , nie na gładką masę, ale tak, by struktura była lekko ziarnista . Wyszła bardzo ciekawa, w prawdziwe staropolskich smakach, słodko- kwaśna, korzenna, ostra. Na zdjęciu poniżej jest razem z moją ogórkową , obok smażonych na płycie warzyw, jako dodatek do szynki :

musztarda wiśniowa i z kiszonych ogórków

Musztarda okazała się pysznym dodatkiem , pasowała niemal do wszystkich dań serwowanych z ognia:karkówki z rusztu i golonki z pieca, kaszanki. Piotrek serwował też swoje słynne kiszone śledzie a także odtworzonego według historycznej kuchni suma na biało.

Warto odwiedzić to niezwykłe miejsce, gdzie jada się pysznie i sezonowo. Na najbliższy, walentynkowy weekend będzie specjalne menu, między innymi ostrygi , poza tym pyszności przygotowywane na ogniu.

sum na biało

Domowa musztarda, francuska i staropolska

domowa musztarda
domowa musztarda

Coraz bardziej angażuję się w kulinarne eksperymenty. Pomagają mi w tym wyjazdy na warsztaty i lektura książek kulinarnych. Kiedy byłam ostatnio na  warsztatach piernikowego labotratorium w Toruniu , wspominano poprzednie, na których były wytwarzane musztardy na bazie smakowych octów. Domowa musztarda kusiła mnie już od dawna, podpytałam prowadzącego Macieja Bartona jak się za nią  zabrać i wykorzystałam te wskazówki. Octy smakowe mam z własnych zapasów , do musztardy zastosowałam jabłkowy , zrobiony z dodatkiem białych porzeczek.

Sposób wykonania domowej musztardy zaczerpnełam z  książki „Staropolskie  przepisy , receptury z XVI-XVIII ” , pod redakcją profesora Dumanowskiego. Zrobiłam dwa rodzaje musztardy , kierując się dość ogólnymi przepisami :

 

Nie miałam świeżej gorczycy, wiec  według wskazówek Macieja Bartona najpierw namoczyłam suszoną  w occie, na dwie doby. Około 5 łyżek musztardy zalałam domowym octem jabłkowym ( tego lata zrobiłam też jeden z dodatkiem białych porzeczek ). Po dwóch dniach zrobiłam z nich dwa rodzaje musztardy – jedną staropolską, inspirując się powyższym przepisem.

DOMOWA MUSZTARDA STAROPOLSKA

2 łyżki białej gorczycy namoczonej w occie wraz z łyżką zalewy

2 łyżki pigwy i jabłek , occedzonych z octu pigwowo – jabłkowego

2 łyżki mirabelek z kompotu plus łyżka soku

łyżka miodu

spora szczypta cynamonu i imbiru, sól do smaku

pół łyżeczki pieprzu ziołowego staropolskiego

Na szczęście technika współczesna nie wymaga rozwiercania ziaren gorczycy w moździerzu, więc wrzuciłam wszystkie składniki do blendera i zmiksowałam. Na koniec jeszcze sprawdziłam, czy nie trzeba dosolić , dodać cukru czy octu, by zachować równowagę smaków.

Drugą musztardę zrobiłam na wzór francuskiej , czyli częśc ziaren gorczycy zmiksowałam a część zostawiłam w całości. Dodałam do niej puree z gruszek , bo widziałam taką wersję w jednej z francuskich książek kulinarnych.

DOMOWA MUSZTARDA FRANCUSKA

3 łyżki gorczycy namoczonej w occie plus 2 łyżki octu od jej zalania

1/2 szklanki puree z gruszek plus łyżka soku z nich

łyżeczka cukru, sól do smaku

Dwie łyżki  gorczycy zostawiłam w całości. Pozostałą wraz z octem i puree z gruszek zmiksowałam w blenderze z przyprawami. Wymieszałam to wszystko razem , sprawdziłam balans smaków, lekko dosoliłam na koniec.

Na razie obie musztardy wykorzystałam jako dodatki do domowych wędlin z piersi kurczaka oraz do peklowanej i parzonej szynki. Myślę, że i do serów bedą dobrze pasowały, mam zamiar też dodać je do sosów vinegrette , którymi polewam sałatki na bazie sałaty lodowej czy masłowej.

Ze smaku obydwu jestem bardzo zadowolona i cieszę się, że wyszedł mi kolejny eksperyment kulinarny inspirowany staropolską kuchnią. Dodałam ją do mojej nowej kategorii na blogu – staropolskie przepisy.

Smacznego !

Szczaw w sosie jajecznym z XVI-wiecznego przepisu

szczaw w sosie jajecznym
szczaw w sosie jajecznym

Lubię kulinarne wyzwania. Ostatnio pasjonuję się tez dawną polską kuchnią , bywam na warsztatach i wydarzeniach z tym związanych, robię niektóre dania i pokazuję na blogu. Obserwuję też na bieżąco, co pisze na ten temat Profesor Jarosław Dumanowski z UMK w Toruniu, specjalista od staropolskiej kuchni. Kilka dni temu pokazał urywek jednego z XVI – wiecznych przepisów, na szczaw w sosie jajecznym. Dzięki temu, że dbam o trawnik w przydomowym ogrodzie i pozwalam się na nim rozsiewać chwastom, nie muszę szczawiu daleko szukać – wystarczy wyjść kilkanascie kroków przed dom.

„Szałsza” ( to dawna nazwa potrawy z warzyw, zwłaszcza zieleniny – zapewne ma coś wspólnego z salsą, np. z pomidorów) ze szczawiu była polecana jako dodatek do pieczystego. Moja Rodzinka tak się cieszy ciepłem i kwitnącymi w ogrodzie drzewami, że przez cały przedłużony weekend szleje przy grillu… Postanowiłam zrobić ten ciekawy dodatek, bo wszystkie składniki miałam w domu. Pozwólcie, że zamiast napisać przepis, pokażę jego źródło :

Dwa żółtka z jajek ugotowanych na twardo roztarłam z łyżką półsłodkiego wina ( takie mi się wydało dobre, by złamać kwaśność szczawiu) , dodałam do smaku cynamonu i imbiru w proszku. Umyty i osuszony szczaw ( młode listki, bo teraz tylko takie są ) ułożyłam w miseczce i dodałam na środku sos. Listki szczawiu po wymieszaniu z sosem żółtkowym tak doprawionym wymagały tylko odrobiny soli, by smak był pełniejszy. Pasowały do naszego „pieczystego”, czyli kurczaka z grilla. I faktycznie, sprzyjały dobremu trawieniu 🙂

Dziś mała przerwa w grillowaniu, pogoda się popsuła a ja cały dzień słucham muzyki , w Trójce jest Polski Top Wszechczasów. Przy mniejscu 67 popłakałam się ze wzruszenia, bo najpiękniejszy moim zdaniem utwór mojego ulubionego muzyka , Zostań Korteza zadebiutował od razu wysoko . Były też piosenki innych amatorów mojego ciasta, Missisipi w ogniu i sporo Kasi Nosowskiej. Słucham więc muzyki mając taki widok z okna i szukając kolejnych kulinarnych inspiracji .

Domowy twaróg suszony i sałatka z nim

twaróg suszony
twaróg suszony

Od kiedy mam dostęp do dobrego wiejskiego twarogu, robię z nim różne eksperymenty. Posługuje  się przy tym przepisami staropolskiej kuchni z książki wydanej przez Muzeum Pałacu w Wilanowie. Twaróg suszony to kolejny pomysł na to, co można zrobić z dobrego białego sera, doprawiając go nieco i poddając działaniu powietrza, wiatru i słońca. Robiłam już w podobny sposób ser z dodatkiem kartofli , teraz chciałam zobaczyć, co mi wyjdzie z samego białego sera i przypraw. Dobrałam je w stylu włoskim – suszone pomidory, czosnek i bazylia plus nieco oregano – obrodziło mi rok temu , poza tym jst bardzo zdrowe. Robiąc krążki sera do suszenia wykorzystałam wiedzę z warsztatów serowarskich i naturalne warunki pogodowe – przed Wielkanocą mocno u nas wiało i wiatr hulał w garażu ( mamy lukę w drzwiach dla kotów). Auta w tym miejscu już dawno nie ma, to pomieszczenie pełni funcję częścowo spiżarni, częściowo „graciarni”…

DOMOWY TWARÓG SUSZONY 

25 dkg dobrego wiejskiego twarogu

garść ulubionych przypraw

sól, w ilości by ser lekko obsypać

Ser wkładamy do miski , mieszamy dokładnie z przyprawami, wyrabiając go rękami na papkę. Formujemy z niej krążek, kładziemy na desce ( ja mam taką starą, mocno zużytą) i obsypujemy grubą solą tak, by stworzyła cienką warstwę.

Po dwóch godzinach pędzelkiem zdejmujemy sól i obracamy go na drugą stronę deski. Kładziemy w przewiewnym miejscu o temperaturze kilkanaście stopni ( przy przewiewie może być i kilka) i obracamy raz na dobę. Jak są dobre warunki to po 3-4 dniach ser jest obsuszony, daje się kroić w plastry i kruszyć.
Jedliśmy go na kanapkach lub jako dodatek do sałatek .

SAŁATKA Z PIECZONYCH BURACZKÓW Z SUSZONYM TWAROGIEM

Kilka pieczonych buraczków

łyżka octu balsamicznego

łyżka dobrego oleju lub oliwy

kawałek suszonego twarogu

sól, pieprz z młynka, ziarna słonecznika

Upieczone buraczki studzimy i obieramy, kroimy na cienkie plastry. Polewamy octem balsamicznym i olejem , kruszymy na nie twaróg , doprawiamy lekko solą i pieprzem.

Taka sałatka doskonale smakuje, słodkie buraczki podkreślają ostrawy smak twarogu, dressing łączy wszystko w harmonijną całość.

Taki domowy twaróg robi wrażenie, można go spokojnie dać komuś w prezencie, zwłaszcza w jakimś fajnym opakowaniu z tekpak.pl .

Do sałatek pasuje bardzo wielu, mogą być też takie na bazie sałaty, z dodatkiem kurczaka czy jakiejś fajnej wędliny.

Smacznego !

Ser z dodatkiem kartofli z XVIII-wiecznego przepisu

ser z dodatkiem kartofli
ser z dodatkiem kartofli

Podczas moich kulinarnych podróży często mam okazję próbować serów zagrodowych , zarówno twarogów, które często są wędzone jak i podpuszczkowych. Bardzo lubię sery i szukam stoisk z nimi na róznych festiwalach smaku, by kupić je u źródła. Muszę przyznać, że coraz więcej się dzieje pod tym względem, gdzieniegdzie można znaleźć prawdziwe serowe perełki. Tradycja robienia serów jest w Polsce dość stara, toteż sporo receptur na sery znalazłam w książce  Staropolskie przepisy kulinarne – receptury rozproszone z XVI-XVIII wieku, opracowanej przez Jarosława Dumanowskiego, Dorotę Dias-Lewandowską i Martę Sikorską. O samej książce napiszę innym razem, teraz o przepisie, który mnie zaintrygował – jako mieszkanka Wielkopolski musiałam spróbować sera robionego z dodatkiem pyrek, czyli kartofli lub dla innych ziemniaków 🙂

Postąpiłam według receptury , mając do dyspozycji świeżo zrobiony wiejski twaróg od rodziny znajomej ze wsi. Było go pół kilograma, więc ugotowałam kilka „kartoflów” w mundurkach, obrałam je i po wystudzeniu starłam na tarce o drobnych oczkach. Twaróg był przez jakiś czas w lodówce, postawiłam go więc na talerzu na … garnku z gorącą zupą , by doszedł do temperatury ciała i do takiej samej wystudziłam ziemniaki. Wzięłam objętościowo tyle masy ziemniaczanej ile było twarogu i wszystko dokładnie wymieszałam rękami  w misce, dosypując od siebie nieco czosnku niedźwiedziego , który dostałam podczas wizyty na Podlasiu

Uformowałam z niej dwa krążki, w rękach , masa była niezbyt zwarta i mocno lepiąca się do rąk. W przepisie „dorozumieć się można łatwo” , że sery powinny być solone i suszone. Na szczęście  bywałam na warsztatach serowarskich prowadzonych przez Giena Mientkiewicza i wiedziałam jak to zrobić. Ze sporą tremą, bo tam robiliśmy sery podpuszczkowe, obsypałam je obficie solą kamienną i położyłam na desce, na której z powodzeniem suszyłam przed Gwiazdką sery korycińskie z Podlasia.

Zrozumiałam dosłownie  wskazówkę „przyzwoicie solone” , posoliłam je solidnie i dopiero po trzech godzinach oczyściłam z soli ściereczką… w ich miękką strukturę weszło sporo soli i na końcu okazały się dość mocno słone… Nie zżółkły też tak szybko, jak zapowiadał autor przepisu, po tygodniu suszenia w garażu ( ok 10 C ) wyglądały tak :

Przewracałam je na desce codziennie , odwracając nawet deskę na drugą stronę. Po 10 dniach stwierdziłam, że są już konsystencji podsuszonego sera i rozkroiłam pierwszy . Prócz tego, że był bardzo słony ( nie ekstremalnie, ale dośc mocno), smakował doskonale, podobnie do dobrego, suszonego oscypka , porównanie do parmezanu też możnaby z lekką rezerwą zastosować. Na moim chlebku razowym z czarnuszką w towarzystwie konfitury z żurawiny smakował doskonale, choć wiele na raz go zjeść nie można :

Zrobiłam też z jego dodatkiem sałatkę, z łagodnymi w smaku dodatkami , przepis na nią podam w osobnym wpisie a zdjęcie jest poniżej . Dodałam też nieco pokruszonego do sosu szpinakowo-serowego , świetnie go wzbogacił w smak. Drugi krążek , który się solidnie podsuszył będę używała podobnie do parmezanu. I kolejną porcję zrobię już mniej soląc.

Syty jest faktycznie, jako „czeladź” domowa gotująca , robiąca zakupy i z pomocą domowników sprzątająca z satysfakcją go zajadam. Synowi smakował najbardziej na  kanapce z konfiturą z żurawiny, w sosie szpinakowym doceniła go córka.

Jestem dumna ze swojego eksperymentu, satysfakcji ze zrobienia XVIII-wiecznego sera z książki ze współczesnych produktów nie da się z niczym porównać ! Mam zamiar robić takich eksperymentów więcej, dodaję więc na blogu nową kategorię – Staropolskie przepisy .

Smacznego !