Pigwówka na 18 urodziny bloga

Nalewkę z pigwy i pigwowca robię od dawna i zawsze w sezonie obiecują sobie wrzucić przepis i wciąż zapominam. Jednak 18 rocznica założenia bloga to doskonała okazja, żeby podać na nią przepis. W końcu blog jest pełnoletni i można to uczcić procentami 🙂 Pigwówkę robię co roku w pażdzierniku i długo nie postoi, bo to nasza ulubiona nalewka świąteczna, używana podczas Gwiazdki . Jak widać – do maja nie zostało wiele – bez jest dowodem , że zdjęcie jest aktualne. Osiemnaście lat temu moja najmłodsza córka, nastolatka, uznała, że to co gotuję jest warte pokazania w Internecie i założyła mi blog na ogólnodostępnej platformie. Pierwszy rok to sporadyczne wpisy , nie zawsze ze zdjeciami, ale po roku zaczęło się regularne publikowanie, pogaduszki na „Durszlaku” ( kto pamięta ten pierwszy agregator blogow kulinarnych ? ) , zaproszenia na Blog Forum Gdańsk, pierwsze znajomości internetowe i na żywo, zaproszenia na warsztaty kulinarne, wspólne gotowanie, które stało się moim żywiołem. Mieszkam niedaleko Poznania i by mieć częściej okazje do wspólnego gotowania zalożyłam Wielkopolską Grupę Blogerów Kulinarnych, która działała dość prężnie, prawie do pandemii. Teraz z blogowymi znajomymi widuję się co roku we Wrocławiu, jadę tam za kilka dni, jak zwykle z ciastem w torebce.

Mimo że bloguję już 18 lat, nie wypaliłam się i pomysłów na dania mi nie brakuje. Wprawdzie rzadziej publikuję niż kiedyś, ale staram się być na bieżąco. Codziennie na fanpage na FB około południa publikuję propozycję obiadową , dostosowaną do sezonu. Pokazuję też to, co gotuję na Instagramie ( grazynagotuje) , razem z relacjami z wycieczek nie tylko kulinarnych i tym, co mnie zachwyci. Gotowanie nadal jest moją pasją, podobnie podróże kulinarne i wspólne warsztaty. Ale wróćmy do tematu- obiecałam przepis na pigwówkę 🙂

PIGWÓWKA

  • 30 dkg owoców pigwowca
  • 20 dkg owoców pigwy
  • 250 g cukru
  • 500 ml wódki czystej ( 40 %)

Kiedyś robiłam nalewkę z samego pigwowca, ale od kilku lat dostaję od znajomych owoce pigwy i dodaję je też , by urozmaicić smak. Kilka lat temu posadziliśmy w ogrodzie pigwowiec i rok temu było już na nim kilka owoców- ciekawe, jak to będzie tej jesieni. W klasycznym przepisie na pigwówkę jest też mocniejszy alkohol – wódka pół na pół ze spirytusem. Ja nie lubię mocnego alkoholu i dlatego odpowiadają mi nalewki, które mają mniej procentów – stąd u mnie taki przepis.

Owoce pigwowca i pigwy myjemy , pozbawiamy gniazd nasiennych i kroimy na bardzo cienkie plasterki, po czym przesypujemy cukrem w słoiku . Zakręcamy i stawiamy w ciepłym miejscu, potrząsając co kilka godzin. Jak owoce puszczą sok ( dzień-dwa ) , zalewamy je alkoholem, potrząsamy i stawiamy w ciemne miejsce na 4-6 tygodni. U mnie słoik z pigwówką stoi zwykle na kominku ( na zdjęciu powyżej) . Po tym czasie filtrujemy nalewkę przez gazę lub filtr do kawy i rozlewamy do butelek.

Jak już wspomniałam, u nas stoi zwykle do Gwiazdki, choć czasem sie trochę uchowa na później. Tak, jak w tym roku – po to by uczcić 18 rocznicę założenia bloga. Jestem w dobrym nastroju, bo jutro jadę na warsztaty kulinarne a w piątek na ogólnopolskie spotkanie Influencers Live Wrocław – już się cieszę ze spotkań ze znajomymi i planuję kolejne ciasto do poczęstowania. A wszystkich zapraszam na bloga po przepisy , starych można szukać w wyszukiwarce ( szukaj – po prawej stronie u góry) , 10 najnowszych jest na stronie głównej.

Smacznego !

Czarny ryż ze szparagami

Czarny ryż jest zupełnie inny w smaku niż biały czy brązowy. Smakuje delikatnie, lekko orzechowo i pasuje idealnie do szparagów, na które właśnie zaczyna się sezon. Trzeba go przyrządzać znacznie dłużej, niż biały i ważny jest przy tym wybór techniki gotowania. Jak więc gotować czarny ryż by był najlepszy ? Najlepiej go najpierw namoczyć, a jeśli nie mamy na to czasu, to przynajmniej dobrze wypłukać na sitku, tak długo, aż będzie leciała czysta woda. Dalej można go ugotować zalewając wodą w ilości podwójnej ( np. na szklankę ryżu dwie szklanki wody lub bulionu) . Jeśli po ugotowaniu , na małym ogniu , będzie jeszcze twardy – trzeba dolać wrzątku i gotowac dalej do miękkości. Można też czarny ryż gotować jak makaron , w dużej ilości wody i na końcu odcedzić. Jeszcze inaczej można czarny ryż podsmazyć lekko na oliwie z szalotką i dopiero zalać bulionem, co wzbogaci jego smak. Warto też w daniach wykorzystać jego ciemny kolor i dobrać jasne dodatki . Ja wybrałam szparagi – białe i zielone , drobne krewetki i dokończyłam kawałkami parmezanu.

CZARNY RYŻ ZE SZPARAGAMI

  • szklanka czarnego ryżu
  • 2 szklanki bulionu
  • szczypta soli
  • kawałek masła
  • garść krewetek koktajlowych
  • kilka białych i zielonych szparagów
  • ząbek czosnku
  • pieprz ziołowy, świeży tymianek i natka pietruszki
  • kawałek parmezanu

Czarny ryż najpierw namoczyłam w letniej wodzie na pół godziny, potem wypłukałam i zalałam podwójną ilością bulionu. Po zagotowaniu , zmniejszyłam moc palnika, posoliłam i gotowałam powoli nieco dłużej niż pół godziny, uzupełniając pod koniec wodą . Odstawiłam na 10 minut pod przykryciem , by 'odpoczął” i stał się bardziej puszysty.

Białe szparagi obrałam, zielone odłamałam i pokroiłam na kilkucentymetrowe kawałki. Końcówki zostawilam na później. Szparagi przelałam wrzątkiem, osuszyłam i podsmażyłam na maśle. Jak nieco zmiękły, dorzuciłam krewetki i posiekany czosnek. Oprószyłam solą, pieprzem, dodałam główki szparagów, natkę i tymianek. Podlałam odrobiną bulionu i przykryłam.

Na talerz z czarnym ryżem wyłożyłam szparagi z krewetkami , posypałam płatkami parmezanu. Delikatny smak czarnego ryżu świetnie harmonizowal z dodatkami, polecam na specjalne okazje. Teraz w sezonie szparagowym warto przyrządzić takie połączenia.

Smacznego !

Makaron z łososiem i szpinakiem

W połowie marca zrobiło się bardzo ciepło i starałam się robić lekkie, wiosenne dania. Często gotowałam na parze warzywa ( razem z ziemniakami pokrojonymi w plastry ), z dodatkiem mięsa lub ryby. Jednak, gdy miałam mało czasu sięgałam po makaron z warzywnymi dodatkami, do którego pasował łosoś wędzony na ciepło i kawałki różnych serów z lodówki. Makaron z łososiem i szpinakiem to jedna z takich wersji. Dodałam do niego jasnozieloną część pora, seler naciowy , trochę jadalnych chwastów z ogrodu i zakupiony na targu koperek. Powstało lekkie, wiosenne danie i o ile dobrze pamiętam – powitałam nim pierwszy dzień wiosny.

MAKARON Z ŁOSOSIEM I SZPINAKIEM

  • pół opakowania makaronu ( miałam kokardki)
  • ok. 25 dkg mrożonego szpinaku
  • kawałek pora ( jasnozielony)
  • łodyga selera naciowego
  • trochę młodych pokrzyw, liści mniszka, podagrycznika, błuszczyka kurdybanka
  • natka pietruszki, koperek
  • sól, pieprz czarny i ziołowy, gałka muszkatołowa, oregano
  • kawałek wędzonego łososia
  • kawałki różnych serów
  • olej do smażenia

Makaron ugotowałam al dente, zostawiając nieco wody do podlania warzyw. Na patelni z rozgrzanym olejem podsmażyłam pokrojonego w paski pora i seler naciowy. Dorzuciłam umyte i posiekane młode pokrzywy, mniszek i podagrycznik,rozmrożony szpinak ( w sezonie można użyć świeżego) , przesmażyłam wszystko razem. Doprawiłam solą, pieprzem i pozostałymi przyprawami , podlałam wodą od gotowania makaronu, odparowałam. Na koniec wrzuciłam pokrojone resztki serów z lodówki, tak, by się lekko stopiły w zielonym sosie.

Na talerze z makaronem wyłożyłam szpinak z przyprawami i serami, dorzuciłam kawałki łososia i posypałam świeżym koperkiem. Wyszedł pyszny wiosenny obiad , pełen smaku i witamin.

Smacznego !

Chleb orkiszowy z ziarnami

Dawno nie pokazywałam chleba, a piekę od czasu do czasu – póki co na drożdżach, bo takie najbardziej lubię. Teraz to chleb orkiszowy z ziarnami, z mąki pełnoziarnistej i mieszanej , do którego dodałam płatki owsiane, słonecznik, sezam i czarnuszkę. Na początku mocno wyrósł, potem trochę opadł . Nie był puszysty, tylko konkretny , bardzo smaczny dzięki dodatkom . Jako baza do zdrowych kanapek spełnił się doskonale, akurat miałam schab z airfryera zrobiony na wędlinę, pyszny był też ze śledziami w kurkumie. Muszę częściej piec chlebki, bo są o wiele lepsze niż sklepowe a ceny tych z dobrych piekarni zwalają z nóg.

CHLEB ORKISZOWY Z ZIARNAMI

  • szklanka mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
  • pół szklanki mąki pszennej zwykłej
  • 3 łyżki płatków owsianych górskich
  • łyżeczka soli ( płaska)
  • 3 łyżki ziaren słonecznika, łyżka czarnuszki, łyżka sezamu
  • duża szczypta suszonego oregano i bluszczyka kurdybanka ( z ogrodu)
  • 30 g drożdży
  • łyżeczka cukru
  • szklanka letniej wody ( ew. więcej)

Drożdże rotarłam w miseczce z łyżeczką cukru, wlałam trochę letniej wody , rozmieszałam i posypałam łyżką mąki pszennej zwykłej. Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam mąkę pszenną zwykłą i pełnoziarnistą, orkiszową i płatki owsiane, wymieszałam. Potem dodałam słonecznik, sezam , czarnuszkę i zioła, wymieszałam, wsypałam sól.    Wlałam drożdżowy rozczyn i resztę letniej  wody – trzeba jej dać tyle, by ciasto dobrze się mieszało, nie kleiło ale też nie było za suche. Wymieszałam i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około dziesięć minut. Przykryłam ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, na  mniej więcej 45 minut – mąki pełnoziarniste dłużej wyrastają.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej keksówki ( takiej dużej, w moim piekarniku muszę wstawiać ją ukośnie) i zostawiłam znów do wyrośnięcia na 10 minut. Przed włożeniem do piekarnika ponacinałam wierzch chlebka w kilku miejscach, by swobodnie uchodziło z niego powietrze.

Piekłam w piekarniku nagrzanym do 180 C około 45 minut, sprawdzając na końcu patyczkiem czy nie jest mokry w środku i czy boki lekko odstają od formy. Zostawiłam na 10 minut w uchylonym piekarniku, potem go wystawiłam. Z początku mocno wyrósł, potem nieco opadł – może powinnam jeszcze dłuzej uchylić piekarnik i studzić powoli. Nie był puszysty, ale zwarty, po wystudzeniu i wyjęciu z keksówki dobrze się kroił. Jak już wspomniałam, ciekawie smakował z domową wędliną ze schabu i śledziami w oleju z kurkumą, pyszny był też z domowym, suszonym twarogiem. Jednak najbardziej smakował mi z pastą awokado, ciemny chlebek pachnący ziarnami i ziołami i delikatne awokado podkręcone limonką i chili dały super efekt. Muszę częściej piec domowe chleby , warto poświęcić trochę czasu i pracy dla takiego smaku.

Smacznego !

Wątróbka grillowana z pieczarkami

Wątróbka jest daniem kontrowersyjnym, znam odoby, które jej nie ruszą ale znam też jej wielkich amatorów. Ja ją bardzo lubię, część moich domowników też i robie od czasu do czasu na rózne sposoby. Latem, w sezonie papierówkowym musi być duszona z jabłkami i porem lub cebulą, czasem z dodatkiem cukinii. Pokazywałam też wypasioną wersję z winem , tym razem miałam chęć na coś innego – to wątróbka grillowana z pieczarkami, zrobiona na patelni grillowej. Wykorzystałam drobiową, ale nie z kurczaka tylko z indyka, jest bardzo smaczna i wdzięczna w obróbce.

WĄTRÓBKA GRILLOWANA Z PIECZARKAMI

  • wątróbka z indyka
  • pieczarki ( duże)
  • sól, pieprz, tymianek
  • olej do smażenia

Wątróbkę oczyściłam z błon, wymoczyłam w wodzie przez 10 minut i osuszyłam. Duże pieczarki pozbawilam nóżek i też opłukałam i osuszyłam, posoliłam, posypałam pieprzem i tymiankiem. Na patelni grillowej posmarowanej cienko olejem i dobrze rozgrzanej ułożyłam kawałki wątróbki i pieczarki ( najpierw otworami do góry) i smażyłam po kilka minut z każdej strony. Wątróbkę doprawiłam solą , pieprzem i ziolami dopiero po zdjęciu z patelni, inaczej by była twarda. Wyszła chrupiąca z wierzchu i mięciutka w środku, pieczarki grillowane bardzo do niej pasowały. Podałam ją z ziemniakami i surówką z kapusty pekińskiej. Zanim przyjdzie lato i będę robiła moją ulubioną z papierówkami i porem, wątróbka grillowana z pieczarkami była ciekawym urozmaiceniem .

Smacznego !

Bajaderka z orzechami

W grudniu u nas w domu obchodzimy urodziny dwojga domowników i ciasta jest zwykle sporo. Zostało mi w tym roku nieco czekoladowego z piernikową nutą i na koniec trochę wyschło. Pokruszyłam je więc , dodałam zmielone orzechy i migdały i wzorem słodyczy od południowych sąsiadów nieco dżemu. Morelowego nie miałam, ale ten z czarnej porzeczki okazał się świetnym dodatkiem i doskonale dopełnił smak bajaderki. Polewę czekoladową dałam też do środka, a resztą polałam po wierzchu i posypałam zmielonymi orzechami. Z braku czasu przy świątecznych przygotowaniach nie toczyłam kulek, lecz włożyłam masę do pojemnika -bajaderka z orzechami pokrojona w kostki też super smakuje.

BAJADERKA Z ORZECHAMI

  • szklanka okruszków podsuszonego ciasta czekoladowego
  • pół szklanki polewy czekoladowej
  • 2 -3 duże łyżki dżemu ( miałam z czarnej porzeczki)
  • 2 łyżki zmielonych orzechów i migdałów
  • opcjonalnie- aromat rumowy lub trochę rumu

Ciasto drobno kruszymy ( jeśli takiego nie mamy, możemy użyć zmielonych herbatników i przyprawy piernikowej ) i wrzucamy do miski. Dodajemy mielone orzechy z migdałami 9 minus nieco do posypania) , kto lubi może też dodać inne bakalie. Dodajemy polewę czekoladową ( zostawiając 2 łyżki na polanie po wierzchu), aromat i mieszamy. Potem dodajemy tyle dżemu, by uzyskać masę która da się rozprowadzić w pojemniku ale nie będzie też za lepka. Kto ma czas, toczy kulki, a kto tak jak ja nie ma, wkłada do pojemnika i polewa , po czym posypuje resztą zmielonych orzechów. Zastudzamy w temperaturze pokojowej, potem możemy włożyć do lodówki. to z pojemnika podajemy pokrojone w kostkę.

Wyszła pyszna, będzie na podwieczorek dzisiaj, bo córka przyjeżdża na lukrowanie pierniczków i ubieranie choinki.

Smacznego !

Przepiórki w soku z dzikiej róży

Zdjęcia tego dania znalazłam szukając czegoś w tegorocznym folderze. Pochodzą z wczesnej wiosny i zapomniałam o nich, a teraz uznałam, że przepis przyda się może w czasie świątecznym ( to już za miesiąc 🙂 . Gdy „upolowałam”przepiórki na jakiejś promocji przypomniała mi się książka Laury Esquivel „Przepiórki w płatkach róży” i postanowiłam zrobić danie w tych klimatach. Oczywiście o tej porze roku nie miałam płatków róży, ale przypomniał mi się sok z dzikiej róży z dodatkiem pigwy , który zrobiłam jesienią. Na pewno jego aromat przypomina nieco ten z płatków , zrobiłam więc przepiórki w soku z dzikiej róży z dodatkiem pigwy, kwaskowe w smaku i aromatyczne. Przepiórki mają mięso delikatne i dość suche, często piecze się je lub smaży zawinięte w słoninę lub boczek . Ja akurat miałam jeszcze kawałek kaczki ( wykorzystany do rosołu), więc odkroiłam od niego tłuste fragmenty i wykorzystałam do smażenia.

Przepiórki w soku z dzikiej róży

  • przepiórki ( ile uda się „upolować”)
  • sok z dzikiej róży z pigwą ( miałam 1/2 szklanki na dwie)
  • sól, pieprz ziołowy, wędzona papryka, tymianek
  • tłuszcz z kaczki lub boczek
  • łyżeczka masła
  • rosół lub bulion do podlewania

Przepiórki miałam dość spore, podzieliłam je na ćwiartki, a końcówki skrzydełek i szyjki dodałam do rosołu z kaczki i kurczaka. Posoliłam je, dodałam sypkie przyprawy, natarłam sokiem i płynnym tłuszczem z kaczki wytopionym na patelni i wstawiłam w pojemniku do lodówki na pół godziny, by się mięso „przegryzło”, ale kwaśny sok nie zaszkodził.

Na patelni z rozgrzanym kaczym tłuszczem i niewielką ilością masła obsmażamy kawałki przepiórek lekko otrząśnięte z marynaty. Dusimy w tłuszczu na wolnym ogniu aż staną się miękkie ( około pół godziny) , wtedy odlewamy nadmiar tłuszczu, podlewamy rosołem , resztą soku i dusimy jeszcze klika minut pod przykryciem.

Podajemy najlepiej z ryżem ( może być doprawiony odrobiną szafranu, na żółto) albo z czarnym, ewentualnie z polentą , też będzie pasowała i delikatną surówką, na przykład taką z ogórków.

Nam takie przepiórki bardzo smakowały , może uda mi się je kiedyś kupić latem i przyrządzić w płatkach róży, jak w książce. Muszę ją sobie przypomnieć, bo takie powieści z elementami kulinarnymi należą do moich ulubionych .
Smacznego !

Gęsie pałki w soku z winogron

Czas na gęsinę powoli się zbliża . Zanim zacznę „polować ” na konkretne kawałki gęsiny albo i na całą, wykorzystałam gęsie pałki, czyli górne części skrzydeł, które są dość dobrze umięśnione i można z nich zrobić coś smacznego. Kiedyś robiłam nogi gęsi w czerwonym winie , tym razem decyzja o takim obiedzie zapadła nagle i nie miałam czerwonego wina w domu. Ale na gałęziach wokół domu rosły jeszcze czerwone winogrona , więc zrobiłam gęsie pałki w soku z winogron, który dodał im ciekawego aromatu.

Jako dodatek , z braku czerwonej kapusty, zrobiłam cukinię duszoną z jabłkami – danie, które stało się przebojem u nas w tym roku.

GĘSIE PAŁKI W SOKU Z WINOGRON

  • kilka gęsich pałek ( ew, nogi)
  • sól, pieprz ziołowy, tymianek
  • rosół lub bulion do podlewania
  • szklanka soku z czerwonych winogron
  • trochę gęsiego tłuszczu

Mięso myjemy i osuszamy, solimy, posypujemy pieprzem ziołowym. Na patelni wytapiamy gęsi tłuszcz i obsmażamy pałki na rumiano. Podlewamy bulionem lub rosołem, dodajemy świeży tymianek lub suszony i dusimy pod przykryciem z godzinę, bo co najmniej tyle wymagają. Dolewamy sok z winogron i dusimy dalej, aż mięso będzie miękkie a sos się zagęści. Podajemy z kaszą gryczaną lub ziemniakami . Idealna będzie do tego zasmażana czerwona kapusta , ale inne słodko-kwaśne dodatki też będą pasowały. Gęsie pałki w soku z winogron wyszły pyszne, początek sezonu na gęsinę uważam za udany.

Smacznego !

Zupa z kiszonej cukinii

W tym roku jak zwykle miałam dużo cukinii, za to z ogórków kupionych jako rozsada ocalał tylko jeden, więc urosło ich niewiele. Do słoików na zimę musiałam kupować ogórki na targu a ceny w tym roku mocno odjechały. Na bieżące potrzeby robiłam więc kiszonki mieszane, z różnych warzyw, do których dla złagodzenia smaku dodawałam też jabłka. Kiedyś nabrałam ochoty na zupę ogrórkową i postanowiłam zrobić ekperyment, przy okazji testując, czy dzieci zauważą różnicę. Tak powstała zupa z kiszonej cukinii, zrobiona jak klasyczna ogórkowa, tyle, że kiszonkami były cukinia, patison i jabłko plus nieco marchewki. Rodzince powiedziałam z czego jest ta zupa dopiero, gdy wszyscy zjedli – nikt nie zauważył różnicy 😉 A gotowałam ją jak klasyczną ogórkową, na udkach z kurczaka z dodatkiem wędzonki.

ZUPA Z KISZONEJ CUKINII JAK OGÓRKOWA

  • mieszanka kiszonych warzyw ( cukinia, patison, marchew, jabłko, papryka)
  • włoszczyzna
  • kawalek świeżej cukinii lub patisona
  • kilka ziemniaków
  • 2 udka z kurczaka
  • kawałek wędzonego boczku
  • liść laurowy, ziele angielskie, majeranek,koperek, sól i cukier do smaku

Opłukane mięso i boczek wkładamy do wody, dodajemy liść laurowy i ziele angielskie, gotujemy. Pod koniec gotowania dodajemy pokrojoną w półplasterki marchewkę , kawałek pora i starty na tarce o grubych oczkach kawalek selera i pietruszkę. Gdy mięso będzie prawie miękkie dorzucamy ziemnieki obrane i pokrojone w kostkę i 2-3 plastry obranej cukinii.

Kiszoną cukinię , patison i jabłko ścieramy na tarce o grubych oczkach – startych warzyw ma być około szklanki, dorzucamy też kiszoną marchew w plasterkach. Wrzucamy do zupy, gdy ziemniaki są już miękkie, bo inaczej by się dobrze nie ugotowały, dorzucając łyżeczkę majeranku. Na koniec wyjmujemy plastry świeżej cukinii i miskujemy . Doprawiamy zupę sokiem z mieszanej kiszonki ( około pól szklanki) i zagęszczamy zmiksowaną cukinią zamiast zasmażki czy śmietany. Solimy, możemy dodać szczyptę cukru dla złamania smaku. Mięso wyjmujemy, obieramy, boczek kroimy w kostkę i wszystko posypujemy świeżym koperkiem .

Taka zupa jest pyszna, zdrowa i smakuje jak klasyczna ogórkowa. W czasie urodzaju cukinii zaskakuję Rodzinkę różnymi pomysłami na jej wykorzystanie, ten został uznany że jeden z najbardziej udanych. Planuję jeszcze zrobić zupę z kiszonej dyni, pewnie w formię kremu .

Smacznego !

Mus czekoladowy z jabłek

Kiedy robiłam czekośliwkę , czyli dżem śliwkowy z dodatkiem czekolady lub kakao , pomyślałam o tym, jak wykorzystać jabłka do czegoś podobnego. Jeszcze na drzewach wiszą ostatnie papierówki ( a dużo ich było w tym roku) , wymyślałam więc cały czas, jak je spożytkować. Zdecydowałam się, że do musu jabłkowego nie dodam czekolady, tylko kakao , bo po pierwsze ceny tej pierwszej szaleją a po drugie kaloryczność będzie mniejsza. Jabłka upiekłam w airfryerze, puściły nieco soku, więc je odcedziłam. Dodatkiem oczywistym był też cynamon, a jak już kończyłam ukladanie składników, to mój wzrok padł na torebkę z cappuccino czekoladowym w proszku, którego czasem awaryjnie używam i dorzuciłam też , co nadało musowi aksamitnej konsystencji . Mus czekoladowy z jabłek wyszedł lekki i pyszny, w zupelności zaspokajał mój apetyt na coś czekoladowego i stał się super dodatkiem do deserów.

MUS CZEKOLADOWY Z JABŁEK

kilogram dojrzałych , mało soczystych jabłek

2 czubate łyżki kakao

cukier do smaku ( dałam dwie łyżki )

płaska łyżeczka cynamonu

opcjonalnie – łyżka cappuccino czekoladowego w proszku

Papierówki w dojrzałej fazie mają miąższ podobny w konsystencji do banana, sok gromadzi się w gniazdach nasiennych. Myślę, że oprócz nich dobre do takiego musu będą np. jabłka golden delicjusz. Ja swoje po umyciu pokroiłam wraz ze skórką, pozbywając się gniazd nasiennych. Włożylam jew silikonowym pojemniku do airfryera , dosypałam cukier i cynamon, wymieszalam i piekłam przez 15 minut w 180 C , mieszając w polowie czasu. Można je podpiec w piekarniku albo rozgotowac w garnku z niewielką iloscią wody. Jak będą miękkie i rozpadające się, odcedzamy z nadmiaru soku.

Lekko przestudzone mieszamy z kakao i cappuccino lub innym pasującym dodatkiem i blendujemy na gładką masę . Możemy zapasteryzować w słoiczkach na póżniej, ale teraz , w sezonie zimnych deserów bardzo się przyda. Właśnie na górnym zdjęciu jest dodatkiem do deseru lodowego. Mus jest lekki a zarazem konkretny, dla mnie jego łyżka zamiast kostki czekolady zupełnie wystarczy. Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na ten eksperyment kulinarny i znalazłam nowe zastosowanie dla moich papierówek .

Smacznego !