Miesięczne archiwum: styczeń 2021

Kotlety składane z grzankami

kotlety składane z grzankami

Jestem już w domu, ale walczę ze zwyklą, uciązliwą grypą i jeszcze nie gotuję. Znalazłam więc w zasobach zdjęciowych zrobione kiedyś u Siostry kotlety skladane ze schabu z nadzieniem z sera i suszonych pomidorów. Tak nazywam mięso, które po rozbiciu nadziewam czymś smacznym , składam na pół jak pierogi i smażę z obu stron , przeważnie na patelni grillowej . Często robię do nich grzanki lub tosty francuskie , tutaj jeszcze dodatkiem był grillowany oscypek z żurawiną i gotowany kalafior plus oczywiście coś surowego – moja ulubiona sałatka z ogórków. Kotlety są zaś nadziane zwyklym, białym, nieuwędzonym oscypkiem ( ja takie bardzo lubię ) i suszonymi pomidorami z zalewy.

Kotlety składane z grzankami

  • 2 plastry schabu
  • biały oscypek
  • 2 suszone pomidory z zalewy
  • sól, pieprz , majeranek, zioła prowansalskie
  • kilka kromek białego chleba
  • jajko
  • olej do smażenia

Kotlety po rozbiciu posypujemy przyprawami, na jednej połowie układamy plastry sera i suszoneho pomidora i składamy je jak pierogi, zaciskając lekko brzegi. kładziemy je na rozgrzaną patelnię grillową cienko posmarowaną olejem. Ja obok położyłam wędzone oscypki , by się razem zgrillowały. Smażymy po kilka minut z obu stron, sprawdzając, czy mięso nie jest czasem surowe w środku – można „dokończyć” je przykrywając pokrywką.

Jeśli mamy miejsce, to na tej samej, albo na innej patelni smażymy tosty francuskie – rozbijamy jajko, solimy, moczymy w nim chleb i smażymy z obu stron na złoto.

To był szybki obiad, bo wróciłysmy skądś i było mało czasu na przygotowanie. Ze wszystkim dodatkami wyszedł bardzo smaczny a kotlety skladane polecam .

Na koniec zdjęcia dwóch sałatek , które codziennie robiłam sobie na kuracji by zachować choć w przybliżeniu dietę stosowaną od połowy grudnia. Syn dostarczał mi sałatę i domowe kiszonki, to i owo zakisiłam sama wykorzystując przyprawy ze słoików ze zjedzonymi już zapasami. Najpierw – niejadalne w formie nam podawanej lecz smaczne po ukiszeniu ogórki z dodatkiem marchewki i jabłka :

I druga, z czerwona kapustą ukiszoną w kawałkach z domu :

Krem z mrożonych malin do ciasta

krem z mrożonych malin do ciasta

Latem robię sporo przetworów owocowych w słoiczkach , a że jest z tym sporo pracy , więc jak zostanie nadmiar owoców , to je mrożę. Potem, nawet zimą wyciągam je z zamrażalnika i wykorzystuję do deserów. Zwykłe ciasto czekoladowe , którego ozdobą wizualną i smakową jest krem z mrożonych malin, doskonale smakuje i przywołuje wspomnienie smaków lata.

Do kremów owocowych wykorzystuję różne dodatki – bitą śmietanę , serki homogenizowane lub jogutrowe, ich miksy a czasem jak nie mam za dużo czasu to zwykły, gęsty jogurt. Ten był właśnie robiony spontanicznie, więc lekko rozmrożone i przesypane cukrem-pudrem owoce zmiksowałam z miętą i greckim jogurtem. Maliny świetnie się komponują z ciastem czekoladowym , więc szybki deser mimo swej prostoty został powitany z entuzjazmem.

KREM Z MROŻONYCH MALIN

  • szklanka mrożonych malin
  • 2 łyżki cukru-pudru
  • gałązka mięty
  • szklanka greckiego jogurtu
  • szczypta cynamonu

Maliny po wyjęciu z zamrażalnika wsypałam do miseczki i przesypałam je cukrem -pudrem . Listki mięty obrałam z gałązki i dodałam do rozmrażających się malin. Gdy lekko puściły sok włożyłam je do blendera razem z jogurtem i zmiksowałam , nie na gładko lecz tak, by było lekko czuć strukturę owoców. Dosypałam szczyptę cynamonu, by podkreślić smak malin.

Taki krem można nie tylko wykorzystać do ciasta lecz także zjeść jako samodzielny deser . Czasem zimą pozwoli nam powspominać lato i smak owoców prawie, jak tych prosto z krzaczka. Jest ciekawszy w smaku niż kremy i desery z owoców w słoiczkach .

Smacznego !