Archiwum miesiąca: wrzesień 2018

Ciasto z gruszkami i serem

ciasto z gruszkami i serem
ciasto z gruszkami i serem

To moja wariarcja na temat włoskiego ciasta z gruszkami i serkiem mascarpone, z wykorzystaniem pysznego wiejskiego twarogu. Gruszki są teraz pyszne i słodkie, ciasta z nimi wychodzą wilgotne i doskonale smakują. Twaróg wiejski jest cięższy i ma inną konsystencję niż włoski serek, zmieszałam go więc pół na pół z serkiem labneh z odciśniętego jogurtu, który sama zrobiłam. Zastanawiałam się, czy nie dodać cynamonu, ale on lepiej pasuje do czekoladowych ciast ( mam jedno takie popisowe ) , dodałam więc trochę cukru waniliowego, z Gdańskiego Spichlerza Smaków ( link w bocznym pasku bloga). Zrobiłam to ciasto z gruszkami i serem na podwieczorek , akurat syn wpadł do domu, dzieci więc spróbowały od razu świeżego, bo takie najlepiej smakuje. Nowy rodzaj jesiennego ciasta został powitany z dużym entuzjazmem.

CIASTO Z GRUSZKAMI I SEREM

2 szklanki mąki

1/2 szklanki mąki ziemniaczanej

3 jajka

2/3 szkalnki drobnego cukru + szczypta  cukru z waniliowego

150 g dobrego twarogu i 150 g serka labneh lub 300 g mascaropne

3 łyżki oleju

3 łyżeczki proszku do pieczenia

5 sporych gruszek

Gruszki najlepiej wybrać niezbyt soczyste, by ciasto nie przekształciło się w zakalec. Trzy gruszki po obraniu kroimy w kostkę i oprószamy mąką, dwie zostawiamy na wierzch, pokrojone w plastry.

Twaróg zmiksowałam najpierw z serkiem labneh na gładką masę.

Jajka z cukrem i tym z wanilią ubiłam mikserem na puszystą , jasną masę. Miksując na mniejszych obrotach dodałam do nich ser a potem olej. Mieszajac drewnianą łyżką dosypałam przesiane mąki z proszkiem do pieczenia, tak, by wszystko delikatnie się połączyło. Na koniec dodałam oprószone mąką gruszki pokrojone w kostkę. Po wyłożeniu na natłuszczoną blachę ( 22 na 30 cm) ułożyłam na wierzchu pozostałe gruszki w plastrach.

Piekłam w 160 C około 50 minut, aż wierzch stał się złoty a patyczek wbity w ciasto wyszedł suchy. Placek pięknie pachniał , zaraz wszyscy zaczęli zaglądać do kuchni, łącznie z kotami 🙂

Smakował doskonale, prawie jak serniczek , ser i gruszki nadały mi wilgotności , zachował jednocześnie puszystość. Na pewno wejdzie do stałego repertuaru moich domowych wypieków.

Smacznego !

Ocet i syrop z nawłoci

syrop z nawłoci
syrop z nawłoci

Kwiaty nawłoci , żółte , imponujące i wysokie , jesienią są stałym elementem krajobrazu. Mają też dużo właściwości prozdrowotnych , zawierają rutynę wzmacniającą odporność i przeciwutleniacze. W ubiegłym roku ususzyłam sobie nieco kwiatów na herbatkę , teraz postanowiłam zrobić syrop z nawłoci. Przyrządziłam go podobnie jak miodek mniszkowy, z tym, że nie gotowałam kwiatów, ale je zaparzyłam . Zachęcona powodzeniem wiosennym, kiedy to z powodzeniem nastawiłam kwiaty akacji na ocet dodając resztki jabłek i matkę octową , zrobiłam też ocet nawałociowy – teraz jest już zlany i dojrzewa w słoiku.

SYROP Z NAWŁOCI

pęk kwiatów nawłoci

sok z cytryny

cukier do smaku ( najlepiej brązowy)

gorąca woda, tyle, by przykryła kwiaty

Kwiaty, najlepiej te najmniej rozwinięte zalewamy wodą w garnku i przykrywamy. Gdy napar wystygnie, odcedzamy go i dodajemy sok z cytryny. Jeśli chcemy trwały , mocny syrop dodajemy tyle cukru, ile wynosi połowa objętości płynu, ja dodałam nieco mniej, by syrop nie musiał być tak bardzo rozcieńczany. Podgrzałam napar z cytryną i cukrem , tylko tyle, by ten ostatni się rozpuścił . Przelałam syrop do małych słoiczków i zapasteryzowałam w ten sposób.

Syrop z nawłoci ma przyjemny, ziołowy smak. Dodaję go do herbaty, by zapobiegać przeziębieniom, podobnie, jak miodek mniszkowy. Syrop ten jest też przydatny przy infekcjach pęcherza, pomaga oczyszczać organizm.

OCET Z NAWŁOCI

Ocet nawłociowy to mój eksperyment. Kwiaty nawłoci zalałam wodą z cukrem ( łyżeczka na szklankę wody), dla wzmocnienia efektu dodałam obrane skórki i ogryzki bez ogonków z dwóch jabłek , miałam też matkę z octu jabłkowego i dorzuciłam ją do słoika dla wzmocnienia efektu. Przykryłam papierowym ręcznikiem wzmocnionym gumką , mieszałam codziennie drewnianym patyczkiem . Po tygodniu płyn przestał się burzyć, po następnym jabłka opadły na dno. Dla pewności kilka dni jeszcze trzymałam wszystko mieszając , potem odcedziłam – już pachnie octem ( i nawłocią ) , ale jeszcze nie jest dość kwaśny , więc stoi w słoiku nadal zabezpieczonym papierowym ręcznikiem i co dwa dni go napowietrzam mieszając. Za tydzień, najpóźniej dwa powinien być gotowy.

Na herbatkę też sobie kwiatów nawłoci ususzyłam, mam nadzieję, że tej zimy moja odporność będzi odpowiednia, by pokonać zimowe infekcje.

Smacznego !

Figi z serem i orzechami na rucoli

Figi z serem na rucoli
Figi z serem na rucoli

Kiedy w sklepach pojawiły się świeże figi i pomyślałam sobie, że choć same w sobie doskonale smakują, to warto podać je w towarzystwie czegoś, co bedzie uzupełniać ich smak. Figi z serem lubią się bardzo, zwłaszcza z takim wyrazistym w smaku , pikantna rucola prosto z grządki jest dobrą bazą do sałatki łączącej je. Dołożyłam jeszcze słodkie bardzo w tym roku winogrona i świeże orzechy, zebrane niedawno pod drzewem. Listki bazylii , zielonej i fioletowej oraz świeżego oregano uzupełniły smak rucoli. Sery miałam dwa – cammembert i wiejski twaróg , zrobiony domowym sposobem w solance i przez to intensywny w smaku. Figi lubią się z miodem, wiec do polania sałatki zrobiłam winegret z łyżki miodu, cydrowego octu i oliwy. Prócz ziół i dressingu nie dawałam już żadnych przypraw, leciutko posoliłam tylko zieleninę na talerzu, przed ułożeniem dodatków. Wystarczyło, smak wyszedł doskonały.

FIGI Z SEREM , WINOGRONAMI I ORZECHAMI NA RUCOLI

kilka świeżych fig

garść czerwonych i zielonych winogron

po kawałku cammemeberta i twarogu z solanki

kilka wyłuskanych orzechów

spora garść rucoli

2 gałązki oregano

garść listków bazylii , zielonych i czerwonych

sól

po łyżce miodu, oliwy i octu cydrowego ( miałam domowy, z własnego cydru )

Umytą i wysuszoną rucolę ułożyłam na talerzu , dorzuciłam listki oregano i bazylii, lekko posoliłam. Ułożyłam na zieleninie pokrojone figi i sery, dodałam winogrona, posypałam kawałkami orzechów.

Z miodu, octu i oliwy zrobiłam sos, którym polałam wszystko. Ale to było pyszne ! Słodkie figi i winogrona, słone sery, pikantna rucola, chrupiące orzechy i do tego słodko-kwaśny sos z nutą oliwy… Wszystko sezonowe, sporo wprost z ogrodu – taki sposób podania fig bardzo mi się udał. Polecam, póki sezon na figi i winogrona trwa .

Smacznego !

Śliwki kiszone z cynamonem

śliwki kiszone
śliwki kiszone

O tym, jak smaczne są śliwki kiszone czytałam ostatnio kilka razy na różnych forach kulinarnych i blogach. Kiedy więc nieco ponad tydzień  temu kisiłam ogórki i zostało mi trochę zalewy , mój wzrok padł na śliwki węgierki kupione do placka , znalazłam też nieduży słoiczek ( niełatwo o to u mnie pod koniec sezonu ) i postanowiłam wypróbować osobiście , jak smakują takie śliwki. Przyprawy, które dodaję do ogórków i innych kiszonek nadają im korzenny smak pasujący do śliwek, spontanicznie dodałam też kawałek kory cynamonowej i kilka ziaren kolendry, zrezygnowałam zaś z chrzanu i czosnku. Kiedy dziś , po około 10 dniach spróbowałam – zachwyciłam się ich smakiem. Zaraz nastawię kolejny słoik z tych, które mi zostały po wczorajszych wypiekach i dodam jabłko, po weekendzie zrobię ich na pewno  więcej .

ŚLIWKI KISZONE Z CYNAMONEM

śliwki węgierki, zdrowe i jędrne

na słoik : po 2 liście wiśni i czarnej porzeczki, liśc winogron, kwiat kopru

kilka ziaren kolendry, mały kawałek kory cynamonowej

gorąca woda , duża łyżka soli na litr

Na dno słoika włożyłam po liściu wiśni i czarnej porzeczki, potem poukładałam ciasno śliwki  przekładając je pozostałymi przyprawami, dwa liście zostawiłam do przykrycia na wierzchu. Zalałam ostrożnie gorącą solanką, lejąc po owocach, przykryłam liśćmi i zakręciłam.

Śliwki kiszone początkowo puszczały sporo wody ( nawet jak widać na zdjęciach , zabarwiła brzegi słoika), po kilku dniach jednak słoik się szczelnie zamknął, więc postanowiłam im dać tydzień lub nieco więcej, zanim ich spróbuję. Dziś otworzyłam , spróbowałam i – bajka 🙂 Są o wiele lepsze, niż śliwki w occie, które czasem robię: korzenne, jędrne, lekko słone, kwaskowe  a zarazem naturalnie słodkie. To chyba będzie moja ulubiona kiszonka !  Mam akurat delikatną peklowaną pierś z kurczaka, będą super do niej pasowały , do serów na pewno też . Polecam wszystkim w śliwkowym sezonie.

Smacznego !

Krem z cukinii z papryką

krem z cukinii z papryką
krem z cukinii z papryką

Posadziłam w tym roku w ogrodzie żółte cukinie i nie nadążam zbierać wszystkich , niektóre więc mocno dojrzewają. Mają wtedy miąższ koloru pomarańczy , zupełnie jak dynie i na dodatek smakuje on bardziej wyraziście niż cukinia, też podobnie do dyni. Warzywa w ogrodzie nie rosną równo, część cukinii jest żółta z zielonymi końcówkami , inne przybieraja kolor prawie pomarańczowy i mają twardą skórę. To właśnie z tych drugich a konkretnie z jednego sporego egzemlarza zrobiłam po upieczeniu puree i na jego bazie krem z cukinii z papryką i kurkumą, bo takie przyprawy pasowały mi do tego warzywa. Pomarańczowy kolor wzmocniłam nieco marchewką, bo zupę zrobiłam na bazie klasycznej włoszczyzny, jak do rosołu. Żadnego mięsnego dodatku nie potrzebowała, smak wyszedł bardzo bogaty. A tutaj samo puree, wygląda jak dyniowe, prawda ?  🙂

KREM Z CUKINII Z PAPRYKĄ

duża żółta, dojrzała cukinia

2 marchewki, pietruszka, kawałek selera

jasna część pora, 2 łodygi selera naciowego

liść laurowy, kilka ziaren ziela angielskiego i pieprzu

1/2 łyżeczki kurkumy, spora szczypra słodkiej wędzonej papryki

sól, biały pieprz

trochę oliwy

Kawałek świeżej czerwonej papryki na wierzch

Cukinię z trudem ( miała bardzo twardą skórę) pokroiłam na kilka mniejszych kawałków , skropiłam oliwą i wstawiłam do piekarnika na 180 C na około pół godziny. Gdy nieco ostygła łyżką wydobyłam ją ze skóry i pozbawiłam gniazd nasiennych. Konkretne kawałki zmiksowałam na puree. Smakowało jak dyniowe, a może to, co mi rośnie w ogrodzie, to jakieś dynio-cukinie ? 🙂

Postanowiłam zrobić z niego zupę -krem podobną do tej, zalałam więc litrem wody dwie duże marchewki, pietruszkę, seler zwykły i naciowy, dodałam sól i ziarniste przyprawy, ugotowałam do miękkości . Wyjęłam liść laurowy i ziarna przypraw , zmiksowałam, dodałam cukiniowe puree i kurkumę, wymieszałam na gładki krem.

Podałam posypane słodką wędzoną papryką i paskami świeżej, czerwonej papryki pokrojonymi w kostkę . Dały fajny efekt chrupania przy jedzeniu zupy. Myślę, że drobne grzanki z chleba lub groszek ptysiowy też będą dobrze smakować. Krem z cukinii z papryką i kurkumą to ciekawe połączenie , przyda się na pewno na chłodniejsze dni .

Smacznego !

Dieta pudełkowa – na zdrowie i brak czasu

dieta pudełkowa

Piękne ciało, szczupła sylwetka i zdrowie, które pozwoli nam się cieszyć życiem. Któż z nas nie marzy o tym wszystkim? Praca nad własnym ciałem i przygotowywanie zdrowych oraz właściwie zbilansowanych posiłków wymaga jednak czasu, a ten – jak wiadomo – jest dziś towarem deficytowym. Często brakuje go nawet na odpowiednią dawkę snu, nie mówiąc już o treningu na siłowni czy codziennym dbaniu o to, by na stole stanęły potrawy smaczne, zdrowe i zawierające odpowiednią ilość kalorii. Niestety taki stan rzeczy zdarza się nam przypłacać dodatkowymi fałdkami tłuszczu i złym samopoczuciem.
Mankamenty sylwetki, zła kondycja oraz problemy ze zdrowiem nie zawsze wynikają z obżarstwa. Często wystarczą złe nawyki żywieniowe, takie jak nieregularne spożywanie posiłków, jedzenie w pośpiechu lub zły dobór składników lądujących na talerzu. Przy braku czasu trudno jest jednak zadbać o to, by zawsze jeść smacznie i zdrowo. Jako alternatywę warto wtedy rozważyć dietę pudełkową EatZone.pl. Rozwiązuje ona większość problemów zapracowanych i tych, którzy pozostają w ciągłym biegu.

W umówionym miejscu, o określonym czasie

Dobrodziejstwem diety pudełkowej jest między innymi to, że firma cateringowa dowozi posiłki na wskazany przez zamawiającego adres. Oznacza to, że zawsze o umówionej godzinie jedzenie zostanie dostarczone wprost pod drzwi domu, do pracy lub gdziekolwiek indziej, jeśli zażyczy sobie tego klient. W ramach diety pudełkowej można zamówić pakiety dwóch, trzech, a nawet pięciu posiłków w ciągu dnia, co oznacza całodzienne wyżywienie.
Oczywiście dieta pudełkowa nie miałaby sensu, gdyby jej menu nie było tworzone w oparciu o zasady zdrowego żywienia.

Z pomocą dietetyka

Profesjonalne firmy cateringowe, które świadczą usługę cateringu dietetycznego (dieta pudełkowa), zatrudniają w swoich szeregach dietetyków. To oni, jako specjaliści od zdrowego żywienia dbają o to, aby posiłki były zróżnicowane, odpowiednio zbilansowane oraz zawierały wszystkie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania ludzkiego organizmu witaminy, minerały i składniki odżywcze.

Rolą dietetyków jest też dbanie o odpowiednią kaloryczność każdego posiłku oraz komponowanie menu diet uwzględniających specjalne wymagania żywieniowe klientów. Jako przykład można tu podać dietę wegetariańską, wysokobiałkową, czy eliminacyjną. W efekcie w ramach cateringu dietetycznego można znaleźć różne rodzaje diet, co doskonale wpisuje się w zróżnicowane zapotrzebowanie zainteresowanych.

Dlaczego warto?

Smacznie, zdrowo i na czas – tak pokrótce można streścić dietę pudełkową. Oczywiście, aby wszystkie wymagania zamawiającego zostały spełnione, warto przyłożyć szczególną uwagę do wyboru firmy cateringowej. Na co należy zwrócić uwagę?
Ważne jest między innymi to, aby dieta pudełkowa została dopasowana do potrzeb zamawiającego. Niektóre firmy cateringowe wychodzą naprzeciw klientom, którzy nie znaleźli diety spełniającej ich oczekiwania i uwzględniają ich sugestie przy układaniu nowej diety. Warto sprawdzić też, czy firma rzeczywiście zatrudnia dietetyków i ewentualnie zapytać o ich doświadczenie. Na koniec można popytać wśród znajomych, czy korzystali z usług takiej firmy i co sądzą na jej temat. Dokonanie trafnego wyboru firmy cateringowej to gwarancja satysfakcji z oferowanej przez nią usługi cateringu dietetycznego.

Patison kiszony w mieszance warzywnej

patison kiszony
patison kiszony

Bardzo lubię smak kiszonych warzyw i prócz moich kultowych kiszonych ogórków przyrządzam w ten sam sposób też inne warzywa, zwłaszcza te, które mam w ogrodzie. A ostatanio prócz żótej cukinii mam też sporo patisonów. Te warzywa kojarzą się raczej z konserwowanymi w octowej zalewie , ja jednak po udanych eksperymentach z kiszoną cukinią spróbowałam je zakisić . Wykorzystałam nieduże egzemplarze, dla lepszego efektu przekroiłam je na pół. Do słoika razem z patisonami włożyłam też młode żółte cukinie, plastry marchewki, dla podostrzenia smaku dołożyłam czerwoną paprykę i czerwoną cebulę, dałam też więcej niż zwykle czosnku. Do mojego klasycznego zestawu kiszeniowego z liśćmi wiśni i porzeczki dodałam też kilka ziaren kolendry, które wyrosły mi z samosiejek na grządce.

PATISON KISZONY W MIESZANCE WARZYWNEJ

2-3 młode patisony

2 młode cukinie ( miałam żółte)

czerwona cebula

spora marchewka

czerwona papryka

na słoik : po 2 liście wiśni i czarnej porzeczki, liśc winogron, kwiat kopru

kilka ziaren kolendry, 3-4 ząbki czosnku, kawałek korzenia i liścia chrzanu

gorąca woda , duża łyżka soli na litr

Warzywa pokroiłam na mniejsze kawałki, marchew w grube plastry ( taka najlepiej się chrupie), cebulę na ćwiartki . Na dno słoika włożyłam po liściu wiśni i czarnej porzeczki, potem poukładałam ciasno kawałki warzyw przekładając je pozostałymi przyprawami, dwa liście zostawiłam do przykrycia na wierzchu. Zalałam gorącą solanką, przykryłam liśćmi i zakręciłam.

Otworzyłam po tygodniu, warzywa były jędrne, smak zblizony do ogórków małosolnych, nastepnym razem poczekam jeszcze klika dni dłużej. Myślę, że spokojnie na zimę można sobie taką mieszankę zrobić. Jest też doskonałą bazą do sałatek – teraz, w sezonie wystarczy dodać do pokrojonych z niej warzyw pomidory ( najlepiej polne) albo jabłka czy poszatkowaną słodką kapustę i sałatka gotowa. Ja wczoraj zrobiłam na rucoli z pomidorem, dodałam olej i 2 łyżki zalewy jako dressing , posypałam świeżą bazylią , ozdobiłam kwiatami rucoli ( to te żółte). Pyszna i pełna witamin , polecam wszystkim takie kiszone mieszanki.

Smacznego !

 

Szynka peklowana w soli z melonem i winogronem

szynka peklowana w soli z melonem i winogronem 1
szynka peklowana w soli z melonem i winogronem 1

Sezon bogaty w świeże warzywa i owoce jest dobra okazją do próbowania różnych ich kombinacji. Kiedy kupiłam piękny, słodki i soczysty melon to od razu pomyślałam by podać go obok zdecydowanej w smaku szynki i innych ciekawych dodatków. Zbiegło się to z niedawną dyskusją kulinarną ( w łódce na Warcie ) , w której opowiadałam o peklowanej w soli z cukrem piersi gęsiej lub kaczej. Koleżanka zapytała, czy w podobny sposób można zrobić coś z wieprzowiny. Najpierw wpadłam na pomysł, że można tak przygotować odcięty wzdłuż kawałek karkówki tej samej wielkości. Ale w międzyczasie kupiłam sporą porcję schabu, przy którym z boku była wąska część polędwicy, taka wielkości sporego filetu z kaczej piersi. Zapeklowałam ją więc tym sposobem, skrapiając lekko zeszłoroczną nalewką z pigwy.  Szynka peklowana w soli z melonem została przygotowana  w formie mini-szaszłyczków , z dodatkiem ogrodowych winogron, pomidorków i bazylii a także cammemberta . Kolejnym elementem z ogrodu jest młoda cukinia w plasterkach, przygotowana jak ogórki w sosie sojowym.

Polędwicę peklowałam dwie doby w lodówce, po dokładnym wypłukaniu i osuszeniu smakowała doskonale .

SZYNKA PEKLOWANA W SOLI Z MELONEM I WINOGRONEM

kilkanaście plastrów polędwicy peklowanej w soli z cukrem

tyle samo kawałków melona odpowiedniej wielkości

kawałek cammemberta lub innego wyrazistego sera

garść winogron w kulkach

żółte pomidorki koktajlowe i kawałki czerwonych

cukinia przygotowana jak ogórki w sosie sojowym

listki zielonej i fioletowej bazylii

Na wykałaczki lub małe patyczki szaszłykowe nadziewałam składniki szaszłyczków w następującej kolejności : pomidorek żółty, szynka, melon, fioletowa bazylia, ser, czerwony pomidor, zielona bazylia, szynka, melon, cukinia w sosie sojowym, kulka winogrona. Kierowałam się nie tylko względami smakowymi, ale też kolorystycznymi, to dość bajeranckie danie i spokojnie może być ozdobą każdej, nawet bardzo eleganckiej imprezy. Ale można je też spokojnie zrobić na zwykłą kolację i zaskoczyć domowników. My wypróbowaliśmy do tego tegoroczny domowy cydr, sądzę, że lekkie białe lub czerwone półwytrawne wino będzie też pasowało. Smak wyrazistej wędliny  w towarzystwie melona sam w sobie jest super, a z tymi dodatkami został jeszcze podkręcony.

Smacznego !

szynka peklowana w soli z melonem
szynka peklowana w soli z melonem

Placki z cukinii i papryki z twarogiem

placki z cukinii i papryki
placki z cukinii i papryki

Cukinia ma to do siebie, że nawet jak ją się posadzi w ogrodzie w niedużej ilości, to rozrasta się i owocuje jak szalona. W tym roku posadziłam kilka krzaków żółtej, wyhodowanej z ziaren a plony mam niezwykle obfite. Cieszę się nią na różne sposoby, bo bardzo ją lubię – robię faszerowaną, grillowaną na ciepło i do sałatek, dodaję do leczo  i ajwaru a nawet kiszę .  Kilka dni temu zrobiłam na obiad placki z cukinii i papryki z dodatkiem twarogu i ziół, udały się – bardzo smaczne, w pięknym, słonecznym kolorze. Usmażone na niewielkiej ilosci oleju wyszły pyszne i chrupiące, o smaku późnego lata.

PLACKI Z CUKINII I PAPRYKI Z TWAROGIEM

średnia cukinia starta na tarce o grubych oczkach ( miałam żółtą )

2/3  szklanka mąki

15 dkg  białego sera ( u mnie wiejski twaróg )

jajko

1/2 czerwonej papryki startej na tarce o drobnych oczkach

gałązka świeżej mięty i łyżka natki pietruszki

sól, pieprz ziołowy ( miałam staropolski) , słodka papryka wędzona

olej do smażenia

Startą cukinię przesypałam lekko solą i po 15 minutach dokładnie odcisnęłam z wody. Dodałam paprykę, którą bez problemu starłam na tarce o drobnych oczkach.

Ser roztarłam  z jajkiem . Dodałam mieszając cukinię , paprykę i mąkę oraz posiekaną zieleninę. Przyprawiłam pieprzem ziołowym i papryką.  Ciasto powinno mieć konsystencję gęstego naleśnikowego i nabierać się dobrze łyżką.

Na niewielkiej ilości rozgrzanego oleju smażyłam niewielkie owalne placuszki,  gdy się ścięły na wierzchu, odwracałam i dosmażałam z drugiej strony, na złoto.  Odsączałam na papierowych ręcznikach.

Placki wyszły chrupiące, aromatyczne od przypraw i o „konkretnym” smaku, dzięki dodatkowi twarogu. Zjedliśmy je z gęstym jogurtem, którego część doprawiłam czosnkiem i czarnym pieprzem. Takie z naturalnym jogurtem, bez dodatków, też doskonale smakowały.

Pieprz ziołowy i papryka wędzona, którymi doprawiłam placki pochodzą ze sklepu internetowego Spichlerza Smaków ( reklama z linkiem w pasku bocznym bloga ), eksperymentuję teraz z tymi przyprawami , nadają ciekawy smak nawet mało wyrazistej cukinii.

Placki cukiniowe z różnymi dodatkami to jeden z moich ulubionych smaków lata, polecam na obiad czy też inne posiłki. Dodatek mięty powoduje, że smakują też dobrze na zimno, można je więc zabrać spokojnie na piknik.

Smacznego !

 

Ciasto czekoladowe z jabłkami na koncert Korteza w Gdyni

koncert korteza w gdyni
koncert korteza w gdyni

Lato tego roku minęło Kortezowi przede wszystkim na koncertach Męskiego Grania. Dla mnie było dość zajęte, więc na żaden z nich nie mogłam się wybrać – na ten najbliższy w Poznaniu nie udało mi się kupić biletu, na te dalsze nie dałam rady dojechać. W końcu udało mi się zaplanowac wyjazd na koncert Korteza w Gdyni pod koniec lata, gdy artysta występował w ramach Festiwalu Lata z Radiem, wraz z muzykami koncertującymi często w radiowej Trójce. Był to pewien eksperyment, bo zwykle tego typu koncerty opanowywali muzycy bardziej „pop” , ale okazało się, że zwyczaje zmieniają się i tłumy słuchaczy, które przybyły na Skwer Kosciuszki doskonale się bawiły przy trójkowej muzyce.

 

Jeszcze przed koncertem dostrzegłam z dala przenośny transparent fanowskiej grupy Kortez – Fani ( tu akurat odwrócony, to ten z wiatraczkiem) , jednak nie udało mi się dotrzeć do koleżanek pod scenę, bo tłum był gęsty i czekał wytrwale, aż zmęczeni drogą z finału Męskiego Grania w Żywcu ( poprzedniego dnia) muzyce doprowadzą instrumenty do stanu używalności. Trochę się obawiałam, jak nastrojowa muzyka Korteza zabrzmi  w pełnym słońcu i w takim tłumie. Redaktor Piotr Stelmach , który rozpoczynał koncert ( zdjęcie u góry) nie dał się ponieść festiwalowej atmosferze i jak wcześniej obiecał sobie – nie krzyknął anonsując Korteza, tylko spokojnie go zapowiedział – i , wbrew obawom – było tak, jak zawsze. Czyli magia Korteza działa też w środku dnia, w plenerze 🙂

 

Mimo zmęczenia letnią trasą głos Korteza podczas godzinnego koncertu brzmiał jak zwykle tak, jak podczas nagrania w studiu – czysto i ciepło. I to ciepło podziałało na mnie jak zwykle , odpuściło zmęczenie podróżą i wędrowaniem od odległego parkingu na koniec Skweru Kościuszki. Dodatkowo poczucie jedności z tłumem fanów Korteza wzmagało muzyczne doznania. Od pierwszej Pocztówki z kosmosu do zaśpiewanego z uroczą pomyłką na bis Bumerengu ( ten liryczny gwizd na koniec …) było tak, jak na innych koncertach, tych w ciemnych salach, ze światłami podkreślającymi rytm muzyki .

To była duża impreza i tym razem realnie nie liczyłam na dłuższą rozmowe z Kortezem, ale ciasto ze sobą zabrałam, jak zwykle. Zapakowane w wygodne pudełko, by można je było zabrać i zjeść od razu lub później w podróży. Szczerze mówiąc nie wiem, w jakim stanie dotarło do adresata , bo towarzyszący mi podczas koncertu wierny fan Korteza ( od początku, czyli zaraz po mnie :),  Jacek nosił je długo w torbie a w tłumie łatwo nie było… Ciasto było wprawdzie łatwe do transportu ( czekoladowe, z cynamonem i jabłkami) , obawiam się jednak, czy się czasem nie pokruszyło …

W poszukiwaniu sposobu na przekazanie ciasta Kortezowi pomagała mi grupa fanów – część poznanych na poprzednim koncercie w Bydgoszczy , część nowych :

 

Dotarliśmy do stanowiska Radiowej Trójki , gdzie Kortez podpisywał płyty, jednak chętnych było o wiele więcej, niż czasu przewidzianego w ramach Festiwalu. Już myślałam, że tym razem ciasto zjedzą fani Korteza, ale udało mi się zwrócić uwagę czuwającego nad wydarzeniem red. Stelmacha i przekazałam torbę z ciastem przez niego 🙂 Miło było usłyszeć : Korti, dostałeś ciasto ( jakby to było coś niezwykłego 😉 . I potem to ciepłe Korteza : o, cześć 🙂 nie zawracałam mu dłużej głowy, bo widać było po nim ogromne zmęczenie. Ale warto było jechać do Gdyni , by posłuchać koncertu w innych niż zwykle warunkach, spotkać znanych i poznać nowych fanów , zobaczyć przez chwilę uśmiech Korteza .

Do zobaczenia na jesiennej trasie Hej Wy 🙂