Wątróbka jest daniem kontrowersyjnym, znam odoby, które jej nie ruszą ale znam też jej wielkich amatorów. Ja ją bardzo lubię, część moich domowników też i robie od czasu do czasu na rózne sposoby. Latem, w sezonie papierówkowym musi być duszona z jabłkami i porem lub cebulą, czasem z dodatkiem cukinii. Pokazywałam też wypasioną wersję z winem , tym razem miałam chęć na coś innego – to wątróbka grillowana z pieczarkami, zrobiona na patelni grillowej. Wykorzystałam drobiową, ale nie z kurczaka tylko z indyka, jest bardzo smaczna i wdzięczna w obróbce.
WĄTRÓBKA GRILLOWANA Z PIECZARKAMI
wątróbka z indyka
pieczarki ( duże)
sól, pieprz, tymianek
olej do smażenia
Wątróbkę oczyściłam z błon, wymoczyłam w wodzie przez 10 minut i osuszyłam. Duże pieczarki pozbawilam nóżek i też opłukałam i osuszyłam, posoliłam, posypałam pieprzem i tymiankiem. Na patelni grillowej posmarowanej cienko olejem i dobrze rozgrzanej ułożyłam kawałki wątróbki i pieczarki ( najpierw otworami do góry) i smażyłam po kilka minut z każdej strony. Wątróbkę doprawiłam solą , pieprzem i ziolami dopiero po zdjęciu z patelni, inaczej by była twarda. Wyszła chrupiąca z wierzchu i mięciutka w środku, pieczarki grillowane bardzo do niej pasowały. Podałam ją z ziemniakami i surówką z kapusty pekińskiej. Zanim przyjdzie lato i będę robiła moją ulubioną z papierówkami i porem, wątróbka grillowana z pieczarkami była ciekawym urozmaiceniem .
Zdjęcia tego dania znalazłam szukając czegoś w tegorocznym folderze. Pochodzą z wczesnej wiosny i zapomniałam o nich, a teraz uznałam, że przepis przyda się może w czasie świątecznym ( to już za miesiąc 🙂 . Gdy „upolowałam”przepiórki na jakiejś promocji przypomniała mi się książka Laury Esquivel „Przepiórki w płatkach róży” i postanowiłam zrobić danie w tych klimatach. Oczywiście o tej porze roku nie miałam płatków róży, ale przypomniał mi się sok z dzikiej róży z dodatkiem pigwy , który zrobiłam jesienią. Na pewno jego aromat przypomina nieco ten z płatków , zrobiłam więc przepiórki w soku z dzikiej róży z dodatkiem pigwy, kwaskowe w smaku i aromatyczne. Przepiórki mają mięso delikatne i dość suche, często piecze się je lub smaży zawinięte w słoninę lub boczek . Ja akurat miałam jeszcze kawałek kaczki ( wykorzystany do rosołu), więc odkroiłam od niego tłuste fragmenty i wykorzystałam do smażenia.
Przepiórki w soku z dzikiej róży
przepiórki ( ile uda się „upolować”)
sok z dzikiej róży z pigwą ( miałam 1/2 szklanki na dwie)
Przepiórki miałam dość spore, podzieliłam je na ćwiartki, a końcówki skrzydełek i szyjki dodałam do rosołu z kaczki i kurczaka. Posoliłam je, dodałam sypkie przyprawy, natarłam sokiem i płynnym tłuszczem z kaczki wytopionym na patelni i wstawiłam w pojemniku do lodówki na pół godziny, by się mięso „przegryzło”, ale kwaśny sok nie zaszkodził.
Na patelni z rozgrzanym kaczym tłuszczem i niewielką ilością masła obsmażamy kawałki przepiórek lekko otrząśnięte z marynaty. Dusimy w tłuszczu na wolnym ogniu aż staną się miękkie ( około pół godziny) , wtedy odlewamy nadmiar tłuszczu, podlewamy rosołem , resztą soku i dusimy jeszcze klika minut pod przykryciem.
Podajemy najlepiej z ryżem ( może być doprawiony odrobiną szafranu, na żółto) albo z czarnym, ewentualnie z polentą , też będzie pasowała i delikatną surówką, na przykład taką z ogórków.
Nam takie przepiórki bardzo smakowały , może uda mi się je kiedyś kupić latem i przyrządzić w płatkach róży, jak w książce. Muszę ją sobie przypomnieć, bo takie powieści z elementami kulinarnymi należą do moich ulubionych . Smacznego !
Czas na gęsinę powoli się zbliża . Zanim zacznę „polować ” na konkretne kawałki gęsiny albo i na całą, wykorzystałam gęsie pałki, czyli górne części skrzydeł, które są dość dobrze umięśnione i można z nich zrobić coś smacznego. Kiedyś robiłam nogi gęsi w czerwonym winie , tym razem decyzja o takim obiedzie zapadła nagle i nie miałam czerwonego wina w domu. Ale na gałęziach wokół domu rosły jeszcze czerwone winogrona , więc zrobiłam gęsie pałki w soku z winogron, który dodał im ciekawego aromatu.
Jako dodatek , z braku czerwonej kapusty, zrobiłam cukinię duszoną z jabłkami – danie, które stało się przebojem u nas w tym roku.
GĘSIE PAŁKI W SOKU Z WINOGRON
kilka gęsich pałek ( ew, nogi)
sól, pieprz ziołowy, tymianek
rosół lub bulion do podlewania
szklanka soku z czerwonych winogron
trochę gęsiego tłuszczu
Mięso myjemy i osuszamy, solimy, posypujemy pieprzem ziołowym. Na patelni wytapiamy gęsi tłuszcz i obsmażamy pałki na rumiano. Podlewamy bulionem lub rosołem, dodajemy świeży tymianek lub suszony i dusimy pod przykryciem z godzinę, bo co najmniej tyle wymagają. Dolewamy sok z winogron i dusimy dalej, aż mięso będzie miękkie a sos się zagęści. Podajemy z kaszą gryczaną lub ziemniakami . Idealna będzie do tego zasmażana czerwona kapusta , ale inne słodko-kwaśne dodatki też będą pasowały. Gęsie pałki w soku z winogron wyszły pyszne, początek sezonu na gęsinę uważam za udany.
W tym roku jak zwykle miałam dużo cukinii, za to z ogórków kupionych jako rozsada ocalał tylko jeden, więc urosło ich niewiele. Do słoików na zimę musiałam kupować ogórki na targu a ceny w tym roku mocno odjechały. Na bieżące potrzeby robiłam więc kiszonki mieszane, z różnych warzyw, do których dla złagodzenia smaku dodawałam też jabłka. Kiedyś nabrałam ochoty na zupę ogrórkową i postanowiłam zrobić ekperyment, przy okazji testując, czy dzieci zauważą różnicę. Tak powstała zupa z kiszonej cukinii, zrobiona jak klasyczna ogórkowa, tyle, że kiszonkami były cukinia, patison i jabłko plus nieco marchewki. Rodzince powiedziałam z czego jest ta zupa dopiero, gdy wszyscy zjedli – nikt nie zauważył różnicy 😉 A gotowałam ją jak klasyczną ogórkową, na udkach z kurczaka z dodatkiem wędzonki.
liść laurowy, ziele angielskie, majeranek,koperek, sól i cukier do smaku
Opłukane mięso i boczek wkładamy do wody, dodajemy liść laurowy i ziele angielskie, gotujemy. Pod koniec gotowania dodajemy pokrojoną w półplasterki marchewkę , kawałek pora i starty na tarce o grubych oczkach kawalek selera i pietruszkę. Gdy mięso będzie prawie miękkie dorzucamy ziemnieki obrane i pokrojone w kostkę i 2-3 plastry obranej cukinii.
Kiszoną cukinię , patison i jabłko ścieramy na tarce o grubych oczkach – startych warzyw ma być około szklanki, dorzucamy też kiszoną marchew w plasterkach. Wrzucamy do zupy, gdy ziemniaki są już miękkie, bo inaczej by się dobrze nie ugotowały, dorzucając łyżeczkę majeranku. Na koniec wyjmujemy plastry świeżej cukinii i miskujemy . Doprawiamy zupę sokiem z mieszanej kiszonki ( około pól szklanki) i zagęszczamy zmiksowaną cukinią zamiast zasmażki czy śmietany. Solimy, możemy dodać szczyptę cukru dla złamania smaku. Mięso wyjmujemy, obieramy, boczek kroimy w kostkę i wszystko posypujemy świeżym koperkiem .
Taka zupa jest pyszna, zdrowa i smakuje jak klasyczna ogórkowa. W czasie urodzaju cukinii zaskakuję Rodzinkę różnymi pomysłami na jej wykorzystanie, ten został uznany że jeden z najbardziej udanych. Planuję jeszcze zrobić zupę z kiszonej dyni, pewnie w formię kremu .
Sezon szparagowy się kończy, ale jeszcze można skorzystać z tych pysznych warzyw. Nie wymagają wiele czasu do przygotowania, więc doskonale nadają się na szybki obiad , którego bazą jest makaron. Ostatanio ulubionym towarzystwem do szparagów w mojej rodzinie są wędzone wędliny i sery – same szparagi przyrządzałam tak w tym roku na patelni grillowej i w airfryerze . Do makaronu wykorzystałam ich końcówki i po dodaniu ziół wyszło pyszne danie zero waste – makaron ze szparagami, serami i boczkiem.
MAKARON ZE SZPARAGAMI I SERAMI
ok. 200 g makaronu
kilka zielonych i kilka białych szparagów
resztki wędzonych wędlin ( boczek, szynka)
kawałki różnych serów ( miałam goudę, oscypka i suszony twaróg )
garść rucoli, natka pietruszki, koperek i bazylia
sól, pieprz czarny i ziolowy do smaku
Makaron gotujemy al dente i zostawiamy trochę wody od jego ugotowania. Na patelni wytapiamy pokrojony boczek wędzony, dorzucamy kawałki szynki.
Szparagi odłamujemy tam, gdzie nam pozwolą, białe obieramy. Kroimy ukośnie na nieduże kawałki i dorzucamy do boczku, zostawiając delikatne główki na koniec. Przesmażamy je kilka minut, próbując widelcem, czy są już dość dobre, ale nie za miękkie. Lekko solimy ( wędliny i sery są dość słone ) i podlewamy niewielką ilością wody od gotowania makaronu.
Sery kroimy w drobne kawałki lub kruszymy, rocolę i zioła po umyciu drobno kroimy. Na talerzach rozkładamy makaron, polewamy szparagami z boczkiem, posypujemy szybko serami, by się lekkko stopiły, mieszamy. Na koniec posypujemy zieleniną i dodajemy pieprz czarny z młynka i ziołowy.
Danie robi się szybko, a jest niezwykle smaczne i pozwala wykorzystać koncówki serów i wędlin z lodówki. Ja robię takie często w poniedziałki, robiąc porządki po weekendzie. Tu i ówdzie szparagi jeszcze są, przepis może się też przydać na przyszłość albo do wykorzystania z innymi sezonowymi warzywami.
To już kolejne rogale z białym makiem na moim blogu, postanowiłam pokazać ten przepis, bo zrobiłam je nieco inaczej niż poprzednio. Nie są to tradycyjne rogale świętomarcińskie, bo takie, z certyfikatem, zawierają składniki, które wolę zastąpić ulubionymi- przede wszystkim moje są na maśle. Przeglądając najnowsze trendy rogalowe w sieci ( szukałam takich bez okruchów biszkoptowych) , zauważyłam, że do masy makowej można dodać miód zamiast cukru. Akurat niedawno kupiłam lipowy, na targu, od lokalnego pszczelarza i ten wykorzystałam. A zamiast okruchów biszkoptu, dodałam więcej zmielonych orzechów i migdałów. Przez ostatnie kilka lat zapominałam kupić odpowiednio wcześniej biały mak i piekłam rogale z masą orzechową ( takie robi się na 11 listopada na moich rodzinnych Kujawach). Bardzo smakowały moim dzieciom i pomyślałam, że skoro udało mi się na czas kupić biały mak , to dodam więcej orzechów do masy. Rogale marcińskie z miodem wyszły przepyszne, rodzinka oceniła, że to najlepsze , jakie zrobiłam.
ROGALE MARCIŃSKIE Z MIODEM
ok. 1/2 kg mąki pszennej
25 g drożdży ( świeżych)
szklanka mleka
50 g masła i 150 g do wałkowania
2 łyżki drobnego cukru i szczypta soli
3 jajka ( 2 białka do masy)
łyżka nalewki
250 g białego maku
1/2 szklanki mielonych orzechów i migdałów
150 g masy marcepanowej
2 łyżki rodzynek namoczonych w pigwówce
2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
jajko do posmarowania
lukier cytrynowy
posiekane orzechy ( włoskie i laskowe) i migdały do posypania
Mak sparzyłam na noc poprzedniego dnia, zalewając go wrzątkiem na ok 3 cm powyżej powierzchni. Drożdże rozrobiłam z łyżeczką cukru, rozpuściłam w połowie szklanki letniego mleka, posypałam łyżką mąki i odstawiałam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Rodzynki zalałam pigwówką.
W międzyczasie stopiłam masło ( 50 g) i roztrzepałam lekko cukier z jajkiem i dwoma żółtkami. Dwa białka zostawiłam do masy. Do miski wsypałam mąkę, dodałam szczyptę soli , wlałam wyrośnięte drożdże, dodałam mieszając jajka z cukrem, resztę letniego mleka i stopione masło. Wlałam też łyżeczkę nalewki z pigwy, żeby ciasto lepiej rosło.Wyrabiałam to drewnianą łyżką, aż ciasto odstawało od brzegów miski , przykryłam ściereczką i odstawiłam do wyrośnięcia na około 30 minut, do podwojenia objętości.
Mak odcedziłam i zmiksowałam dokładnie razem z marcepanem ( miałam baton ze sklepu z niemieckimi słodyczami). Dodałam rozpuszczony miód , odcedzone rodzynki i zmielone orzechy. Na koniec dodałam ubite na sztywno dwa białka i dokładnie wymieszałam.
Wyrośnięte ciasto wyrzuciłam na omączony blat, rozwałkowałam na grubość ok 2 cm, obłożyłam cienko pokrojonym masłem w kawałkach, złożyłam i rozwałkowałam znowu. Powtórzyłam to jeszcze dwa razy. Potem włożyłam ciasto do lodówki na pół godziny.
Następnie odrywałam fragmenty ciasta i rozwałkowywałam na prostokąty grubości ok centymetra, kroiłam je na podłużne trójkąty, nakładałam farsz i zwijałam rogale. . Układałam je na natłuszczonej blasze i smarowalam rozklóconym z łyką mleka jajkiem. Podrastały ok. 5 min w ciepłym miejscu, zanim trafiły do piekarnika w temperaturze 180 C, na około 25 minut- do zrumienienia.
Ostudzone posmarowałam lukrem zrobionym w ten sposób , tyle, że z cytryną i posypałam posiekanymi orzechami i migdałami.
Wyszły pyszne, faktycznie chyba najlepsze, jakie dotąd zrobiłam. Chociaż przyznam, że pewien duży rogal zrobiony kilka lat temu z okazji koncertu Korteza w listopadzie w Poznaniu też zrobił wrażenie .
Zaczął się wysyp grzybów i można cieszyć się ich smakiem w różnych daniach. Na razie trafiłam tylko na maślaki, bo ciekawsze gatunki zapewne zostały zebrane wcześniej przez ranne ptaszki, amatorów grzybobrania. Ja lubię ich smak, część przeznaczyłam do octu a część do obiadowego dania z makaronem. Wprawdzie teraz docenia się nie tylko smak, ale też wartości odżywcze grzybów, niemniej jednak są nadal dość ciężkostrawne i osoby o delikatnych żołądkach powinny na nie uważać. Dlatego specjalnie dla siebie zrobilam lżejszą wersję dodatku do makaronu -grzyby z cukinią. Rośnie mi ona nadal w ogrodzie i wykorzystuję ją na rożne sposoby. Dzięki cukinii danie jest bardziej lekkostrawne i urozmaicone smakowo. Dodałam sporo ziół, w tym świeżych z ogrodu, by podkręcić smak cukinii. A propos ogrodu – pod starymi drzewami, jabłonkami i obok świerków wyrosły mi też grzyby – pieczarki i tzw. „zajączki”, czyli podgrzybki złotawe. Z nich też coś zrobię :
GRZYBY Z CUKINIĄ DO MAKARONU
miska maślaków
mała cukinia
cebula
sól, pieprz czarny i ziołowy, papryka wędzona
świeży tymianek, cząber, majeranek i natka pietruszki
olej do smażenia
Maślaki trzeba dobrze oczyścić i obrać. Zanim je podsmażymy, warto je odgotować kilka minut, by były lżej strawne. Wodę odlewamy, a grzyby odcedzamy i studzimy. Większe kroimy w paski. Podsmażamy na oleju pokrojoną w cienkie plastry lub piórka cebulę, po chwili dodajemy pokrojone grzyby. Gdy się podsmażą , po kilku minutach dodajemy półplasterki cukinii. Mieszamy, by się nie przypaliły, doprawiamy solą i pieprzem, podlewamy wodą, by się poddusiły do miękkości a woda odparowała. Na koniec dorzucamy pokrojone świeże zioła i wędzoną paprykę, chwilę jeszcze zostawiamy na patelni, by grzyby z cukinią przeszły ich smakiem.
Podajemy z ulubionym makaronem ( u mnie to były kokardki), ale z dodatkiem kaszy np. gryczanej takie grzyby na pewno będą też super smakować. Doskonałe jesienne danie, sezonowe i pełne smaku.
Na pomysł tego chłodnika wpadłam przypadkiem. Mam duży urodzaj cukinii i wykorzystuję ją w kuchni na różne sposoby, bo ją bardzo lubię. Jest doskonałym wypełniaczem do zup-kremów, więc w kiedy miałam troche wywaru z gotowania peklowanego kurczaka , zrobiłam na jego bazie zupę -krem z cukinii z pomidorami i dużą ilością ziół. Jak zwykle w sezonie jabłkowm, dla orzeźwienia smaku dodałam jedną dorodną papierówkę. Zupę na obiad zjedliśmy lekko przestudzoną z grzankami a resztę schowałam do lodówki. Przypadkiem spróbowałam jej na zimno i smak wydał mi się podobny do gazpacho. Stwierdziłam, że cukinia to może nawet lepszy wypełniacz chlodnika, niż chleb a do ziół dorzuciłam też nieco mięty i to dzięki niej chłodnik z cukinii z pomidorami uzyskał niezwykłą świeżość. Papierówka też na pewno zrobiła swoje. Teraz, w czasie upałów powtórzyłam tę zupę od razu w formie chłodnika i doskonale zdała egzamin jako obiad na gorący dzień.
CHŁODNIK Z CUKINII I POMIDORÓW
Średnia młoda cukinia
3-4 mięsiste pomidory ( i pocjonalnie kilka suszonych z zalewy)
czerwona papryka
mała marchewka i kawałek pora ( opcjonalnie)
jedni kwaskowe jabłko
bulion warzywny, rosół lub trochę oliwy
świeża bazylia, oregano, tymianek, pietruszka i mięta
sól, pieprz, papryka wędzona
Jeżeli wykorzystujemy bulion lub rosół, dodajemy obrane i pokrojone warzywa bezpośrednio do garnka , jeśli nie, to możemy lekko podsmazyć warzywa na oliwie, dolać wody i gotować dalej . Pomidory przed dodaniem do zupy możemy po nacięciu u góry sparzyć i obrać ze skórki, ale zazwyczaj w czasie gotowania skórka z nich odchodzi i łatwo ją wyłowić. Jesli dodajemy suszone pomidory, możemy dolać trochę zalewy od nich.
Gdy warzywa będą już miękkie, solimy je, dorzucamy świeże zioła , pieprz i paprykę wędzoną , wyłączamy palnik i przykrywamy na chwilę , by zupa nabrała aromatu. Po przestudzeniu miksujemy dokładnie na gładko , studzimy do temperatury pokojowej a potem wstawiamy do lodówki. Możemy podać ze świeżym ogórkiem pokrojonym w kostkę , ewentualnie z dodatkiem świeżej papryki, by chłodnik miał element chrupiący.
Chłodnik z cukinii z pomidorami i dużą ilością ziół to doskonały pomysł na wykorzystanie urodzaju cukinii ( tego lata rośnie pięknie) i letni obiad na upały. Mnie bardzij smakował, niż gazpacho, mimo, że składniki trzeba najpierw ugotować a potem ostudzić.
W tym roku znowu mam wysyp papierówek i dodaję je do różnych dań – tych na słodko i na wytrawnie. Na ostatnią niedzielę zrobiłam swoją wersję polskiego klasyka – nogi kaczki z jabłkami. Czasy, kiedy robiłam całą kaczkę skończyły się wraz z wyprowadzką dzieci z domu , jednak klasyk musi być. Jest za gorąco, by odpalać piekarnik, więc skorzystałam z patelni, na której udusiłam podzielone na kawałki nogi kaczki we własnym tłuszczu ( czyli konfItowałam), pod koniec odlewając tłuszcz i dodając jabłka – oczywiście papierówki. Teraz są już bardzo dojrzałe i słodkie , ale nadal mają kwaskowy posmak, który doskonale pasuje do mięsa. Oprócz majeranku ( świeżego) , dorzuciłam nieco mięty by dodać daniu świeżości.
NOGI KACZKI Z JABŁKAMI
nogi kaczki ( u mnie podzielone)
sól, pieprz, majeranek świeży i mięta, czosnek granulowany
łyżka sosu sojowego jasnego
kilka jabłek ( u mnie papierówki)
bulion lub woda do podlania
Z boku nóg odcinamy kawałki tłuszczu i wytapiamy go na średniej mocy palnika na patelni. W międzyczasie przyprawiamy mięso kaczki solą, pieprzem i czosnkiem ( ja dałam granulowany). Kładziemy nogi na wytopiony tłuszcz i smażymy najpierw na rumiano z obu stron a potem pozwalamy im się konfitować pod przykryciem we własnym tłuszczu , od czasu do czasu przewracając. Gdy już są prawie miękkie, odlewamy większość tłuszczu i polewamy nogi kaczki sosem sojowym. Dorzucamy obrane i pokrojone jabłka, dodajemy świeży majeranek i miętę, podlewamy niedużą ilością bulionu lub wody. Dusimy pod przykryciem , aż jabłka będą miękkie.
Podajemy z ziemniakami, kaszą lub po poznansku, z pyzami drożdżowymi. Ja zrobiłam jako świeży dodatek sałatkę z ogórków z miętą, z dodatkiem …oczywiście papierówki ( na dolnym zdjęciu). Danie wyszło pyszne, papierówki powoli się kończą, ale chyba zrobię jeszcze jakieś mięso z ich dodatkiem, bo uwielbiam takie połączenia.
Sezona na szparagi w tym roku przyszedł wcześniej niż zwykle i cieszę się nimi już od początku maja. Na blogu mam już dużo przespisów ze szparagami w roli głównej, jednak ciągle wymyślam coś nowego. Mieszkam w Wielkopolsce, to szparagowe zagłębie i mogę je kupować na straganach bezpośrednio od producentów, świeże, dowożone z pola co kilka godzin. Zupa szparagowa z porem powstała z białych, grubych szparagów , białych warzyw i jasnej części pora. Miksuję wszystko , zostawiając główki szparagów do zjedzenia wraz z zupą a dla gęstości i aksamitnej konsystencji dodaję 1-2 ziemniaki.
ZUPA SZPARAGOWA Z POREM
pęczek białych, grubych szparagów
piertuszka i pół selera
opcjonalnie- mała kalarepa
duży por bez zielonych końcówek
1-2 ziemniaki
sól, biały pieprz, tymianek
koperek do posypania
troszkę oleju do podsmażenia warzyw
Szparagi odłamujemy od końcówek tam, gdzie same na to pozwolą i obieramy cienko. Kroimy na nieduże kawałki, główki na razie zostawiamy. Z pora odcinamy tylko zielone liście, jasnozieloną część też wykorzystujemy. Myjemy dokładnie i kroimy na kawałki. Osuszamy i podsmażamy w garnku na niedużej ilości oleju. Dorzucamy obrane i pokrojone warzywa ( pietruszkę,seler i ewentualnie kalarepę), zalewamy wodą ( 4-5 szklanek) , po chwili dorzucamy przygotowane szparagi ( bez główek) i gotujemy kilkanaście minut. Na koniec dorzucamy obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki i główki szparagów. Gdy wszystko będzie miękkie, wyjmujemy główki , by je podać osobno, solimy zupę i doprawiamy białym pieprzem. Miksujemy. Podajemy posypaną koperkiem i z główkami szparagów. Pasuje do niej bagietka, ale kto dba o linię, może się bez niej obejść. To kolejna propozycja pysznej sezonowej zupy – cieszmy się szparagami , póki są i jedzmy je na różne sposoby.