Sałatka owocowa z syropem z pigwy

sałatka owocowa z syropem z pigwy
sałatka owocowa z syropem z pigwy

Ta jesienna sałatka owocowa z syropem z pigwy to efekt moich wczorajszych warsztatów kulinarnych z przedszkolakami . W szkole podstawowej, do której chodziły moje dzieci jest teraz oddział przedszkolny prowadzony przez zaprzyjaźnioną nauczycielkę. Dzieci poznawały właśnie różne owoce i warzywa, więc najpierw porozmawailiśmy o nich , o witaminkach i ich wpływie na zdrowie a potem dzieci pracowicie kroiły owoce, wrzucały je do miski, obierały listki mięty z gałązek , bo do owoców fajnie pasują a na końcu zajadały ze smakiem. Doprawiłam sałatkę świeżo zrobionym syropem z pigwy, by dodał jej kwaskowego posmaku, zabezpieczył jabłka i gruszki przed sciemnieniem no i dodał witaminek 🙂

SYROP Z PIGWY

Dużą, dojrzałą pigwę umyłam , pokroiłam na małe kawałki , zasypałam obficie cukrem w słoiku  ( wagowo tyle, co owocu) i postawiłam w ciepłym miejscu na noc. Rano odcedziłam syrop przez sito z dużymi otworami. Pigwę zasypałam cukrem raz jeszcze, bo na pewno puści jeszcze więcej soku, który wykorzystam jako zdrowotny dodatek do herbaty, albo jako surowiec do takiego słoiczka .

SAŁATKA OWOCOWA Z SYROPEM Z PIGWY

3 jabłka

3 gruszki

2 pomarańcze

3 kiwi

kiśc winogron

3-2 duże śliwki

2 brzoskwinie

2-3 gałązki mięty

1/2 szklanki syropu z pigwy

łyżka soku z cytryny

Wszystkie owoce po umyciu kroimy na mniej więcej równe kawałki, dodajemy listki mięty, polewamy syropem z pigwy, cytrynowym sokiem  i dokładnie mieszamy. Taka sałatka ze świeżych owoców dostepnych jesienią nie tylko doskonale smakuje , ale też jest bardzo zdrowa. Niektóre dzieci dodały sobie do niej rodzynek ( bo porównywaliśmy winogrona świeże i suszone, rozmawiając o zaletach suszonych owoców). Syrop z pigwy ożywił jej smak, no i walory prozdrowotne.

Z pigwy robiłam kiedyś też mus, z dodatkiem jabłek, który potem wykorzystałam do placka. Wyszedł pyszny, więc polecam i taką formę wykozrystania tego owocu.

Smacznego !

Zabawnie i na luzie

Dzięki temu zdjęciu , zabawnie podpisanemu udało mi się zdobyć kilka nagród na różnych fanpage ( w tym udział w KotFerencji  🙂 . Większość osób  czytających mojego bloga wie, że koty często towarzyszą mi w kuchni, w ogrodzie, w pracy przy komputerze. Widoczny na zdjęciu czarny  Nuki szczególnie lubi ze mną przebywać, z resztą z wzajemnością. Jest trochę nietypowy jak na kota , bo reaguje na swoje imię, na zawołanie, jak siądę i klapnę ręką o swoje nogi czy miejsce na kanapie obok, to do mnie przybiega. Jest obiektem wielu żartów i zabawnych powiedzeń , wniósł w moje życie wiele radości i ciepła. Jak skończył 10 lat, dostał torcik ( sernik, bo …bardzo lubi) i razem z córką, w odpowiednich czapeczkach  dmuchałyśmy w urodzinowe świeczki .

Swoje zamiłowanie do kotów lubię prezentować w różny sposób, na przykład poprzez kocie gadżety. Bardzo podobają mi się zabawnie zrobione  koszulki z motywami zwierzęcymi, oczywiście najbardziej te kocie.

Takie koszulki , robione techniką 3D dają wrażenie trójwymiarowości i pozwalają się w pewnien spsób zidentyfikować ze swoim zwierzątkiem. Na tulzo.com mozna znaleźć wiele ciekawych wzorów, nie tylko w kocich motywach.

Moda koszulkowa rządzi się swoimi prawami. Na różne okazje można wykorzystać zabawne napisy i pokazać swoje podejście do życia z dużą dozą humoru.

Na moim blogu koty wnoszą też sporo zabawnego zamieszania , zwłaszcza, jak mi wejdą w kadr podczas robienia zdjęć. Czasem z tego korzystam jak z efektów specjalnych, no, bo kto się nie uśmiechnie , gdy zobaczy takiego testera blogowych dań 🙂

Piernikowe laboratorium – relacja z warsztatów

piernikowe laboratorium
piernikowe laboratorium

Piernikowe Laboratorium to cykl warsztatów prowadzonych przez Muzeum Toruńskiego Piernika , które ma pokazać, jak mozna wykorzystać  piernik kulinarnie, nie tylko w formie słodyczy. Pochodzenie tego ciastka jest związane właśnie z jego istotą – korzennymi przyprawami. Były one w dawnych czasach drogie, sprowadzane z daleka – utrwalenie ich za pomocą miodu i żytniej mąki pozwalało dłużej cieszyć się ich właściwościami. Piernikowe Laboratorium jest właściwie powrotem do źródła – piernik jest wykorzystywany jako smakowy dodatek do dań i to niekoniecznie słodkich.

Przy okazji wykorzystywane są przepisy z dawnych książek kucharskich, które teraz, dzięki działalności Profesora Jarosława Dumanowskiego , historyka zajmującego się kulinariami z UMK, są wydawane z odpowiednim komentarzem historycznym przy pomocy Muzeum Króla Jana III w Wilanowie.  Na warsztatach 3 października , które prowadził Maciej Barton, chef w Ostoja Chobienice robiliśmy dania m.in. z książek „Kucharz doskonały. Sekrety kuchmistrzowskie Wojciecha Wielądki”, „Staropolskie przepisy kulinarne ” – zbiór od  XVI do XVIII wieku i prezentowanego kiedyś na moim blogu „Kucharza Wielkopolskiego ” – repirintu z 1876 roku.

Zaczęliśmy od zupy wiśniowej z dodatkiem katarzynek moczonych w winie. Zupa wiśniowa jest w niemal każdej dawnej książce kucharskiej, był to bardzo popularny przepis. Smakowała wyśmienicie.

Dodatkiem do niej były wiśnie w zalewie słodko-kwaśnej, jeden z darów od lokalnych wytwórców, którzy chętnie wspomagają warsztaty swoimi przetworami.

Kolejną zupą była czernina, ugotowana na drobiowym bulionie , z dodatkiem mięsa i podrobów. Chef Maciej doprawił ją octami od p. Siadaka spod Torunia, słynnego wytwórcy domowych octów i musztard, również takich z piernikowymi przyprawami.

Do czerniny dodawaliśmy polne gruszki w octowej zalewie , piklowane śliwki i słodko-kwaśne wiśnie. Ocet z kwiatów bzu dodał jej nie tylko smaku, ale i niezwyklego aromatu. Dodatkiem dosmaczającym czerninę był stary na tarce piernik gastronomiczny , nadający zupie korzennej ostrości. Ale to było pyszne !

W międzyczasie w piekarniku piekły się pokrojone w kostkę warzywa , dodatek do sandacza. On też był przygotowany krótko w piekarniku i podany z kaszą orkiszową . Na samym końcu ryba zostałą posypana startym piernikiem, co bardzo ożywiło jej delikatny smak.

Na deser ugotowalismy gruszki w syropie różanym i winie. Zostały podane z konfiturami, sosem czekoladowym i sosem piernikowo-winnym. Razem z kawą piernikową ( dla chętnych wzmocnioną piernikowym syropem) był to prawdziwie królewski deser.

Gotowanie na warsztatach przebiegało w sympatycznej atmosferze, ja opowiadałam m.in. o koncercie, na którym byłam dzień wcześniej ( pytano mnie, co Kortez najbardziej lubi – oczywiście serniczek  a ja wspomianłam też energetyczne Panieneczki , śpiwewjące foklor kujawski w nowoczesnym wydaniu) . Myślę, że każdy docenił wartość piernika jako dodatku i przyprawy do różnych potraw. Nauczyliśmy się też wykorzystywać różne octy i owocowe przetwory. Mnie szczególnie zainteresowały octy akacjowy i śliwkowy, bo takie robiłam w tym roku sama. Śliwkowy miał bardziej owocowy smak, za to akacjowy był kwaśniejszy, niż mój. Staropolskie zupy i desery, w których słodko-kwaśny smak był dominujący,  we współczesnym wydaniu  z tymi dodatkami bardzo nam smakowały.

Do zobaczenia na kolejnych warsztatach Piernikowego Laboratorium !

Lekki klops z patisonem

lekki klops z patisonem
lekki klops z patisonem

W tym roku posadziłam sobie cukinie i patisony, wyrosło ich sporo i pożytkuję je na różne sposoby. Staram się też przy okazji jeśc mniej kalorycznie i domowo, robię więc sobie różne domowe wędliny , wtedy wiem, co jem i ze jest to naturalne. Wymyśliłam sobie, że zamiast bułki- namoczonej czy tartej do klopsa dodam startego na tarce patisona jako dopełniacza do chudego mielonego mięsa z indyka . Taki lekki klops przyprawiłam ulubionymi ziołami i wyszło mi coś smacznego do kanapek. Wykorzystałam piekarnik po upieczeniu ciasta i wstawiłam do niego tak przyprawione mięso w miseczce żaroodpornej .

LEKKI KLOPS Z PATISONEM

30 dkg mielonego mięsa z indyka

średni młody patison

białko z jajka

sól, pieprz ziołowy staropolski ( ze Spichlerza Smaków, link z boku bloga)

suszone oregano, majeranek i szałwia

Patison po obraniu starłam na tarce o grubych oczkach, omijając gniezda nasienne. Posoliłam , odstawiłam na 15 minut i odcisnęłam zebraną wodę.

Do miski z  mielonym mięsem  dodałam odciśnięty patison, białko z jajka i przyprawy. Nie soliłam już, bo warzywo było już słone a zioła dodały też smaku. Wymieszałam wszystko i wyrobiłam ręką, aż masa stałam się spójna. Włożyłam mięso do lekko wysmarowanej olejem żaroodpornej miseczki i wstawiłam do piekarnika na 140 C na kilkanascie minut. Mięso puściło nieco tłuszczu, toteż po lekkim przestudzeniu wyjęłam je z miseczki, by nim za bardzo nie nasiąknęło. Wystudziłam i wstawiłam do lodówki.

Lekki klops sprawdził się doskonale na  kanapkach z ciemnego chleba, z dodatkiem kiszonej cukinii i marchewki z mieszanki warzywnej, posypany dla smaku posiekaną natką pietruszki. Pachniał ładnie ziołami , był smaczny i dzięki warzywnemu dodatkowi mało kaloryczny. Polecam takie domowe dodatki do kanapek, póki sezon na  świeże warzywa trwa i możemy się nimi cieszyć.

Smacznego !

Komfort przy komputerze

Przy komputerze spędzam sporo czasu , pracując nie tylko nad blogiem , staram się więc, by podczas pracy było mi wygodnie i przyjemnie. Na zdjęciu powyżej są kubeczki z wydzierganymi w wolnych chwilach ocieplaczami, by herbata czy kawa nie wystygła mi za szybko, gdy skupiając sie na pracy zapominam , że ją sobie przygotowałam. Podczas chłodniejszych dni bardzo mi się to przydaje. Pracując przy komputerze muszę dość inetsywnie myśleć, więc czasem przygotowują sobie małe co nieco do przegryzienia i by nie przesadzać z iloscią niezdrowego cukru , staram się, by były to w miarę naturalne i zdrowe przekąski. Przygotowuje więc sobie chipsy jabłkowe albo specjalne batoniki z dodatkiem suszonych owoców, ziaren i orzechów czy migdałów.

Długi czas spędzany przy komputerze wymaga jednak odpowiedniego miejsca do siedzenia. Musi być ono wygodne dla kręgosłupa, ergonomiczne , takie, by każdy  podczas pracy – czy też w czasie rozrywki, jaką dają gry komputerowe ( w Poznaniu trwa właśnie na terenie Targów wielka imreza z tym związana ) nie męczył się szybko i miał poczucie komfortu. Ciekawe rozwiązania tego problemu można zobaczyć na dxracerkrzesla.pl . Sposób konstrukcji tych krzeseł został zaczerpnięty z odpowiednich foteli samochodowych – teraz dostosowane są one dla osób spędzających dużo czasu przy komputerze podczas pracy czy rozrywki . Są zaprojektowane i wykonane z dbałością o szczegóły, która zadowoli nawet bardzo wymagających użytkowników.

Sam fotel nie zawsze wystarczy , czasem przydają się dodatkowe akcesoria , które pomagają pokonać problemy  związane z długotrwałym siedzeniem. Do foteli dostosowane są odpowiednie poduszki dające  odpoczynek kręgosłupowi w newralgicznych miejscach  czy też poręczne podnóżki, pozwalające przyjąć wygodną podczas długiego siedzenia pozycję.

Siedząc przy komputerze na  tak wygodnym krześle można być odpornym nawet na takie pokusy, na jakie ja jestem narażona w towarzystwie mojego domowego pomocnika , który uwielbia siadać w pobliżu mojego miejsca pracy 🙂

 

Krem dyniowo-marchewkowy z katarzynkami

krem dyniowo-marchewkowy
krem dyniowo-marchewkowy

Dynia jest wdzięcznym surowcem na zupy, można je robić na rózne sposoby. Najlepiej wychodzą z niej zupy-kremy, jesienią warto dodać do nich jakieś rozgrzewające przyprawy. Krem dyniowo – marchewkowy przyszedł mi do głowy, gdy zastanawiałam się, jakie smaki najlepiej będą pasowały do grzanek z katarzynek, toruńskich pierniczków. Rok temu na świecie katarzynek w Muzeum Toruńskiego piernika zachwyciła mnie zupa ziemniaczana na gęsinie z dodatkiem takich grzanek, autorstwa Tomka Weltera, świetnego kucharza z Bydgoszczy. Gdy byłam niedawno na warsztatach z cuklu Piernikowe laboratorium ( relacja będzie niebawem ) , katarzynki jedliśmy w zupie wiśniowej. Obiecałam sobie wtedy, że wkrótce po powrocie do domu ugotuję jakąś ekstra zupę dyniową i podam ją z grzankami z katarzynek. Do dyni dodałam sporo marchewki, która podbiła jej słodycz i pasowała do korzennych pierniczków.

KREM DYNIOWO-MARCHEWKOWY Z KATARZYNKAMI

ok. 1/2 kg pomarańczowej dyni

3 spore  marchewki

duża pietruszka, mały seler, biała część pora

2 skrzydła z kaczki

sól, pieprz, papryka słodka wędzona, gałka musztakołowa

ziele angielskie, liść laurowy

katarzynki do podania na wierzchu

Pokrojoną dynię wkładamy do garnka ze skrzydełkami , zalewamy wodą ( ile chcemy, od tego zależy gęstość kremu ) , dodajemy obraną i pokrojoną marchewkę i inne  warzywa, sól,  ziele angielskie i liść laurowy . Gotujemy do miękkości mięsa i warzyw, Po wyjęciu mięsa, liścia laurowego i kulek ziela doprawiamy pieprzem, papryką wędzoną, gałką muszkatołową  i miksujemy na krem.

Podajemy z pokrojonymi katarzynkami na wierzchu, w formie grzanek.

Taka zupa dzięki marchewce ma lekko słodki smak, który tonują przyprawy. Korzenne pierniczki jako grzanki doskonale ten smak uzupełniają. Piernik, który jako ciastko powstał po to, by utrwalić za pomocą miodu i mąki korzenne przyprawy wraca tu do swojej pierwotnej formy. Krem dyniowo-marchewkowy z takikm dodatkiem polecam każdemu, kto poszukuje niebanalnych smaków , pasujących do Królowej jesieni, czyli dyni.

Smacznego !

Coś na ocieplenie

herbatka z róży z liśćmi
herbatka z róży z liśćmi

Mimo, że pogoda w tym roku nas rozpieszcza i nadal świeci słońce, wieczory i poranki są już chłodne. To już ta pora, kiedy zaczynamy sięgać po coś na ocieplenie, na przykład rozgrzewające herbatki. Na zdjęciu powyżej jest gorący napój mojego pomysłu , z suszonych latem liści młodych pędów jeżyn i owoców dzikiej róży, zebranych jesienią. Taka herbatka nie tylko rozgrzewa, ale dostarcza sporo witaminy C i wzmacnia naszą odporność.

Coraz częściej robię też rozgrzewające zupy, teraz sezonowe, na bazie dyni czy cukini, wzbogacone ostrymi przyprawami . Podczas chłodnych już popołudni niejeden talerz takiej zupy Rodzinka zajada ze smakiem .

krem z cukinii z papryką
krem z cukinii z papryką

Herbatką czy zupą możemy się rozgrzać wewnętrznie, ale przed zimą warto zadbać też o właściwe ogrzanie naszego domu i zabezpieczenie go przed zimnem. Bardzo ciekawe i praktyczne rozwiązania tych problemów widziałam ostatnio na cels.pl . Zarówno ocieplające pianki jak i odpowiednio dostosowane okna pomogą odpowiednio przystosować dom do zimy i uniknąć utraty ciepła.

Ocieplenie domu pianką można wykonać w kilku aspektach. W czasie budowy można zadbać o odpowiednią izolację fundamentów, co da korzyści zarówno termiczne jak i izolujące. Pianki łatwo też wykorzystać do ocieplenia elewacji, niezależnie, czy są one murowane czy drewniane . Warto też zapobiec utracie ciepła zabezpieczając poddasza , często narażone na największe podmuchy zimna.

Za pomocą pianki mozna też dokonać termomodernizacji gotowych już budynków, poprawiając w nich warunki mieszkaniowe. Wtedy warto też pomyśleć o odpowiednich oknach, które zapobiegną utracie ciepła.

Do okien można dobrać odpowiednie rolety, które zarówno spełnią swoją fukcję, jak i ozdobią wnętrza. Wtedy spokojnie możemy już pomyśleć o rozgrzewających harbatkach.

Jesienne ciasta na koncert Korteza w Toruniu

koncert korteza w toruniu
koncert korteza w toruniu

Tym razem moje kulinarne drogi zawiodły mnie do Torunia, w pobliże  rodzinnych stron . Przed  Kortezem  zagrały i zaśpiewały Panieneczki, zespół grający folklor kujawski w rockowym brzmieniu , czyli bardzo bliskie mi klimaty. Na koncert Korteza w  Toruniu wybierało się sporo znajomych mi fanów, których poznałam wcześniej w Bydgoszczy i w Gdyni, musiałam więc się zaopatrzyć w odpowiednią ilośc ciasta , by prócz Korteza i jego ekipy poczęstować i tych, którzy na jego koncert przyjechali .

Dla muzyków upiekłam jesienne ciasto z serem i gruszkami, które pokazywałam niedawno na blogu jako nowość, która mi się fajnie udała. Robiłam je w większej ilości i wyszło mi bardziej puszyste . Tu zdjęcie w kartonie, pod spodem jest druga warstwa . Dla dokumentacji dodam, że to była 16 edycja akcji „Ciasto dla Korteza” …

Dla fanów upiekłam ciasto czekoladowe z jabłkami i …imbirem, w nawiązaniu do początku „historii pewnej znajomości ” 🙂 Miałam je w pojemniku w torebce , pokrojone już na kawałki.

Toruń to jedno z moich ukochanych miast, jak zwykle jadąc z dworca do miasta sfotografowałam panoramę  od strony Wisły :

W nowym Cenrtum Kulturalno-Kongresowym Jordanki byłam pierwszy raz , ciekawa byłam tego miejsca. Trochę tam labiryntów, przekonałam się o tym przekazując ciasto ekipie Korteza przed koncertem. Udało mi się chwilę porozmawiać w przelocie, zapytałam Korteza o wrażenia na koncertach Męskiego Grania , kiedy to miał przed sobą zupełnie inną publiczność , niż na swoich . Ja odniosłam wrażenie , że jednocześnie dostosował się do nowej sytuacji  i pozostał sobą, zachowując tak szeroko omawiany przez fanów „oszczędny ruch sceniczny” 🙂 Powiedział, że potraktował to jako nowe doświadczenie i przyznał mi rację, że najważniejsze, by pozostać sobą . To prawda, przez ostatnie trzy lata stał się bardzo znany i sławny, ciągną za nim tłumy fanów, a on nadal jest tak samo stonowany, ciekawy ludzi i im życzliwy jak wtedy, gdy go poznałam. Sukcesy nie przewróciły mu w głowie. Nowa płyta – Mini dom z przebojami Hej Wy i Stare Drzewa już bije rekordy popularności.  Na razie mam na niej autografy reszty Zespołu , Korteza dołączę przy najbliższej okazji.

Koncert zaczęły Panieneczki , brawurowo i z przytupem. Jak już wspomniałam, Kujawy to moje rodzinne strony , więc nuty folkowe w mocnym brzmieniu w towarzystwie perkusji, kontrabasu i skrzypiec bardzo mi przypadły do gustu. Powodzenia, Panieneczki 🙂

Kortez zaczął od Dobrego momentu ( a nie, przepraszam, jak zwykle zaczął od „Dobry wieczór ” ) 😉  , na koncercie przeważały piosenki z drugiej płyty , z  Mini Domu i nowe aranżacje największych przebojów z Bumerangu . Było to świeże brzmienie , nieco inne niż na poprzednich koncertach – w Zespole jest nowy perkusista i klawiszowiec . Hej Wy ( mój ulubiony kawałek, zaraz po Zostań ) z perkusją brzmi inaczej, niż na płycie, obie wersje mi się podobają. Mocno zabrzmiały Kominy , a wśród bisów Stare Drzewa ( ostatnio w czołówce Listy Przebojów Trójki) wzbudziły wielki aplauz widowni – niesamowita gra świateł świetnie współgrała z tekstem i muzyką. Oj, poszły ciary !

 

Po koncercie Kortez jak zwykle spotkał się z fankami i fanami , podpisujac płyty, rozmawiajac i pozując do wspólnych zdjęć. Mimo zmęczenia koncertem poświęca na to wiele czasu, ciekawe, jak znajduje na to siły…

Ja w międzyczasie poczęstowałam znajomych ( starych i nowych  ) fanów ciastem z imbirem, przy okazji spróbowały też Panieneczki, które podpisały mi swoją płytę z dedykacją dla mojej siostry, która bardzo lubi taką muzykę. Potem integrowałam się z kolejnymi fanami, pozbierałam autografy od chłopaków z Zespołu , Kortez nadal był bardzo oblężony , ale humoru nie tracił. Jak on to robi ? 🙂

Następnego dnia w Toruniu byłam na pysznych warsztatach w Muzeum Piernika , spotkałam tam też fanów Korteza , dopytywali, co lubi najbardziej 🙂 Może na kolejnym koncercie w tym mieście też coś smacznego dostanie od miejscowych fanów  🙂

Ciasto z gruszkami i serem

ciasto z gruszkami i serem
ciasto z gruszkami i serem

To moja wariarcja na temat włoskiego ciasta z gruszkami i serkiem mascarpone, z wykorzystaniem pysznego wiejskiego twarogu. Gruszki są teraz pyszne i słodkie, ciasta z nimi wychodzą wilgotne i doskonale smakują. Twaróg wiejski jest cięższy i ma inną konsystencję niż włoski serek, zmieszałam go więc pół na pół z serkiem labneh z odciśniętego jogurtu, który sama zrobiłam. Zastanawiałam się, czy nie dodać cynamonu, ale on lepiej pasuje do czekoladowych ciast ( mam jedno takie popisowe ) , dodałam więc trochę cukru waniliowego, z Gdańskiego Spichlerza Smaków ( link w bocznym pasku bloga). Zrobiłam to ciasto z gruszkami i serem na podwieczorek , akurat syn wpadł do domu, dzieci więc spróbowały od razu świeżego, bo takie najlepiej smakuje. Nowy rodzaj jesiennego ciasta został powitany z dużym entuzjazmem.

CIASTO Z GRUSZKAMI I SEREM

2 szklanki mąki

1/2 szklanki mąki ziemniaczanej

3 jajka

2/3 szkalnki drobnego cukru + szczypta  cukru z waniliowego

150 g dobrego twarogu i 150 g serka labneh lub 300 g mascaropne

3 łyżki oleju

3 łyżeczki proszku do pieczenia

5 sporych gruszek

Gruszki najlepiej wybrać niezbyt soczyste, by ciasto nie przekształciło się w zakalec. Trzy gruszki po obraniu kroimy w kostkę i oprószamy mąką, dwie zostawiamy na wierzch, pokrojone w plastry.

Twaróg zmiksowałam najpierw z serkiem labneh na gładką masę.

Jajka z cukrem i tym z wanilią ubiłam mikserem na puszystą , jasną masę. Miksując na mniejszych obrotach dodałam do nich ser a potem olej. Mieszajac drewnianą łyżką dosypałam przesiane mąki z proszkiem do pieczenia, tak, by wszystko delikatnie się połączyło. Na koniec dodałam oprószone mąką gruszki pokrojone w kostkę. Po wyłożeniu na natłuszczoną blachę ( 22 na 30 cm) ułożyłam na wierzchu pozostałe gruszki w plastrach.

Piekłam w 160 C około 50 minut, aż wierzch stał się złoty a patyczek wbity w ciasto wyszedł suchy. Placek pięknie pachniał , zaraz wszyscy zaczęli zaglądać do kuchni, łącznie z kotami 🙂

Smakował doskonale, prawie jak serniczek , ser i gruszki nadały mi wilgotności , zachował jednocześnie puszystość. Na pewno wejdzie do stałego repertuaru moich domowych wypieków.

Smacznego !

Ocet i syrop z nawłoci

syrop z nawłoci
syrop z nawłoci

Kwiaty nawłoci , żółte , imponujące i wysokie , jesienią są stałym elementem krajobrazu. Mają też dużo właściwości prozdrowotnych , zawierają rutynę wzmacniającą odporność i przeciwutleniacze. W ubiegłym roku ususzyłam sobie nieco kwiatów na herbatkę , teraz postanowiłam zrobić syrop z nawłoci. Przyrządziłam go podobnie jak miodek mniszkowy, z tym, że nie gotowałam kwiatów, ale je zaparzyłam . Zachęcona powodzeniem wiosennym, kiedy to z powodzeniem nastawiłam kwiaty akacji na ocet dodając resztki jabłek i matkę octową , zrobiłam też ocet nawałociowy – teraz jest już zlany i dojrzewa w słoiku.

SYROP Z NAWŁOCI

pęk kwiatów nawłoci

sok z cytryny

cukier do smaku ( najlepiej brązowy)

gorąca woda, tyle, by przykryła kwiaty

Kwiaty, najlepiej te najmniej rozwinięte zalewamy wodą w garnku i przykrywamy. Gdy napar wystygnie, odcedzamy go i dodajemy sok z cytryny. Jeśli chcemy trwały , mocny syrop dodajemy tyle cukru, ile wynosi połowa objętości płynu, ja dodałam nieco mniej, by syrop nie musiał być tak bardzo rozcieńczany. Podgrzałam napar z cytryną i cukrem , tylko tyle, by ten ostatni się rozpuścił . Przelałam syrop do małych słoiczków i zapasteryzowałam w ten sposób.

Syrop z nawłoci ma przyjemny, ziołowy smak. Dodaję go do herbaty, by zapobiegać przeziębieniom, podobnie, jak miodek mniszkowy. Syrop ten jest też przydatny przy infekcjach pęcherza, pomaga oczyszczać organizm.

OCET Z NAWŁOCI

Ocet nawłociowy to mój eksperyment. Kwiaty nawłoci zalałam wodą z cukrem ( łyżeczka na szklankę wody), dla wzmocnienia efektu dodałam obrane skórki i ogryzki bez ogonków z dwóch jabłek , miałam też matkę z octu jabłkowego i dorzuciłam ją do słoika dla wzmocnienia efektu. Przykryłam papierowym ręcznikiem wzmocnionym gumką , mieszałam codziennie drewnianym patyczkiem . Po tygodniu płyn przestał się burzyć, po następnym jabłka opadły na dno. Dla pewności kilka dni jeszcze trzymałam wszystko mieszając , potem odcedziłam – już pachnie octem ( i nawłocią ) , ale jeszcze nie jest dość kwaśny , więc stoi w słoiku nadal zabezpieczonym papierowym ręcznikiem i co dwa dni go napowietrzam mieszając. Za tydzień, najpóźniej dwa powinien być gotowy.

Na herbatkę też sobie kwiatów nawłoci ususzyłam, mam nadzieję, że tej zimy moja odporność będzi odpowiednia, by pokonać zimowe infekcje.

Smacznego !