Krem piernikowo-orzechowy z syropem akacjowymi i tort z nim

krem ciasteczkowy1

Od kilku lat  przed Świętami robię taki krem w różnych wariacjach, na bazie resztek pierniczków, które zostały upieczone po wycięciu z nich różnych kształtów z foremek. W tym roku piekłam inne niż zwykle pierniczki z powodu słabej kondycji , napiszę o nich niebawem, jak je z Córcią polukrujemy i zrobimy zdjęcia . Krem piernikowy jest doskonały do przekładania  wafli, herbatników, tortów a najlepiej smakuje wyjadany łyżeczką lub…palcem wprost ze słoiczka. Tym razem posłużył do dekoracji tortu . Ale najpierw o samym kremie :

KREM PIERNIKOWY Z ORZECHAMI LASKOWYMI I SYROPEM AKACJOWYM

120 g pierniczków
90 g  czekolady
50 g miodu
30 g brązowego cukru
80 ml mleka
50 ml oleju

25 g mielonych orzechów laskowych

2łyżki syropu akacjowego

W garnuszku podgrzałam  mleko z miodem oraz cukrem. Do miski włożyłam  zmiksowane pierniczki  z czekoladą, zalałam  wszystko gorącą mieszanką i wymieszałam  dokładnie. Na koniec wlałam  olej i syrop akacjowy, dorzuciłam zmielone orzechy laskowe  i wymieszałam  jeszcze raz. Jeszcze ciepłą mieszankę wlałam do słoiczka , resztę zużyłam do tortu a końcówkę zjadłyśmy z koleżanką Córy .

Po ostygnięciu trzeba krem przechowywać w lodówce.

TORT KAWOWY Z MASĄ GRYSIKOWĄ I KREMEM PIERNIKOWYM

ciasto :

2 szklanki mąki

2/3 szklanki cukru

łyżka kakao

1, 5 łyżki kawy mielonej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

spora szczypta imbiru i cynamonu

1/4 szklanki oleju

1/4 szklanki mleka

1/4 szklanki wody gazowanej

2 jajka

Suche składniki wymieszałam w misce łyżką, dodałam  mieszając olej, mleko, wodę gazowaną, na końcu wbiłam  jajka i dokładnie wymieszałam. Piekłam w natłuszczonej tortownicy ( 24 cm średnicy) w 180 C około 40 min, do suchego patyczka.

masa grysikowa

1/2 litra mleka

5 łyżek kaszki manny ( miałam Lubelli)

3 łyżki cukru i jedna z wanilią

1/2 kostki masła

Masę grysikową  zrobiłam swoim sposobem, podobnie do budyniowej. Najpierw ugotowałam kaszkę mannę na gęsto z cukrem i wystudziłam do temperatury pokojowej, często mieszając, żeby rozbić jej strukturę.

Masło zmiksowałam na puszystą masę i miksowałam dalej dokładając stopniowo po łyżce kaszki. Wyszedł smaczny gładki krem o przyjemniej konsystencji.

Tort przekroiłam na pół i skropiłam mocną herbatą z łyżką nalewki malinowej.

Przełożyłam masą grysikową, na wierzchu położyłam jeszcze resztę masy. Na brzegi tortu wylałam krem piernikowy, dałam tez kleksa kremu na środek i wcisnęłam w to orzech laskowy.

Kształt tortu pokazanego kilka dni temu na FB wywołał ciekawe skojarzenia jednego z młodych fanów   mojego bloga, z Woodstockowej ekipy mojej Córy :) nawet było to przyczyną dyskusji z pewnym  znanym  blogerem  marketingowym , też fanem  mojego bloga :)

Mirku, proszę bardzo – chciałeś przepis na ten tort , z lekkim opóźnieniem, ale masz :)

A smak był rewelacyjny – kawowe ciasto pasowało do masy a krem zwieńczył dzieło.

Smacznego !

 

tort piernikowy

Tradycyjny makowiec mojej Mamy

makowiec1

Dziś Wielkopolska Grupa Blogerów Kulinarnych obchodzi Wigilię w szczególnym miejscu. Jasna część restauracji Dark Restaurant niedługo zacznie funkcjonować pod nową nazwą a specyfika jej kuchni związana będzie z moimi rodzinnymi stronami, z Kujawami.

Dlatego na dzisiejszą uroczystość inaugurującą to miejsce zrobiłam makowiec według przepisu mojej Mamy. Pamiętam , że jako dziecko jeździłam do rodziny brata mojego Taty , na wieś pod Kruszwicą i pomagałam zrywać mak a potem wytrząsać go z makówek. O negatywnych stronach słomy makowej nikt wtedy jeszcze nie słyszał…

Przepis na makowiec jest już na blogu w częściach. Ciasto jest bowiem identyczne jak to na szarlotkę a masa makowa jak do zawijanego drożdżowego .

 

KUJAWSKI MAKOWIEC PRZEKŁADANY

Ciasto takie, jak tutaj

Masa makowa taka, jak tutaj

Sposób wykonania jak przy szarlotce :)

Spieszę się, bo niedzielny rosołek i obiad dla rodzinki musi być przed wyjazdem, wspomnę tylko, że na dolnym zdjęciu jest jedna z piernikowych literek , które przygotowałam dla uczestników Wigilii. Ta to pierwsza litera szefa kuchni Dark Restaurant i Vine Bridge – Radka Nejmana :)

A makowiec jest pyszny, polecam na Wigilię – ja zrobię w tym roku taki :)

Smacznego !

 

makowiec

Domowa wędlina z kurczaka w korzennych smakach

kurczak korzenny5

Dom mi niestety pustoszeje i teraz mój syn w nim tylko bywa i to wcale nie za często… Ostatnio przywiózł mnie z Poznania po dniu pełnym bieganiny z chwilą odpoczynku na koniec . Zamówił sobie wcześniej peklowaną pierś kurczaka, którą bardzo lubi , ale nie było czasu na jej przygotowanie. Zrobiłam więc mu rano dość szybko domową wędlinę z piersi kurczaka w korzennych smakach, rodem z kuchni chińskiej , inspirowaną jednym z przepisów Katarzyny Pośpieszyńskiej – chodzi o dobór przypraw. Wyszła wspaniała , aromatyczna i wcale nie sucha, bo duszona na małym ogniu pod przykryciem w rondlu.

 

DOMOWA WĘDLINA Z KURCZAKA W KORZENNYCH SMAKACH

pierś kurczaka, bez skóry ale z kością

sól, pieprz czarny i ziołowy

imbir, papryka słodka, mielona kolendra, trochę chili w proszku

oliwa, łyżka soku z pomarańczy,

dwie łyżki sosu sojowego jasnego

łyżka płynnego miodu

kilka goździków

olej do smażenia

bulion do podlewania

olej sezamowy  na koniec- kilak kropel

Umytą pierś lekko solimy ( sos sojowy jest słony), nacieramy sypkimi przyprawami , potem mieszaniną miodu, sosu sojowego i soku pomarańczowego. Odstawiamy do lodówki na pół godziny.

Obsmażamy w rondlu na dość ostrym ogniu, na rozgrzanym oleju, Potem podlewamy bulionem , dodajemy 1-2 goździki i dusimy na wolnym ogniu , aż widelec  będzie wchodził w nią bez oporu.

Studzimy i zajadamy na zimno jako wędlinę do chleba albo jemy grube plastry na ciepło z wytworzonym sosem i chlebem lub ryżem.

Ja spróbowałam kawałek . Jak zapytałam syna jak smakowała, to swoim zwyczajem odpowiedział – pyyyyszna, ze sporym entuzjazmem. No i jak nie chcieć dla niego gotować ? Szkoda, że teraz już tak rzadko.

A wszystkim innym polecam , nawet na świąteczny stół.

Smacznego !

 

kurczak korzenny1

Pasty baba ganousch i hummus z curry

baba ganousch1

 

Pierwszy raz z nazwą baba ganousch zatknęłam się czytając podsuniętą przez córkę świetną książkę ” Nogi jak patyki” Toma Robbinsa. Głowna bohaterka , pracująca w knajpie założonej przez Araba i Żyda w Jerozolimie zajadała się tą pastą. Przy okazji dowiedziałam się, gdzie trafiają zagubione skarpety, do których nie można znaleźć pary. Po prostu udają się na Planetę Zagubionych Skarpet. To wiele tłumaczy :)

Przepis zaczerpnęłam z Kwestii Smaku , z modyfikacjami, bo  tahinę miałam swoją domową .

 

BABA GANOUSCH

dwa bakłażany

2-3 łyżki domowej pasty tahini

ząbek czosnku

2 łyżki soku z cytryny

łyżka oliwy

świeżo mielona kolendra

Bakłażany przekroiłam i upiekłam w piekarniku w 180 c do miękkości. Po ostudzeniu wybrałam miąższ , zmiksowałam z czosnkiem , dodałam oliwę, sok z cytryny, tahinę i mieloną kolendrę ( zamiast kuminu, bo nie bardzo lubię).

Do kanapek doskonała, najlepiej z natką pietruszki, której resztki w ogrodzie się jeszcze trzymają .

 

baba ganousch2

Poza tym zrobiłam jeszcze nową wersję hummusu.

Przepis bazowy jest podobny do tego , tylko zamiast suszonych pomidorów  dodałam pół  szklanki puree z patisona ( jeszcze własnego z ogrodu, który dobrze się przechował w koszyku i łyżeczkę curry w proszku.

Wyszedł bardzo ciekawy w smaku i konsystencji. Polecam nie tylko wegetarianom i weganom.

Smacznego !

 

hummus z curry

 

 

Aromatyczny piernik z orzechami

piernik z orzechami1

Pora już pomyśleć o świątecznych wypiekach i pomyślałam, żeby wypróbować lekką modyfikację piernika z rodzinnego przepisu. Ten staropolski jest teraz niemal na każdym blogu,  więc nie chcę się powtarzać – pokażę więc coś innego.

Lubię robić w grudniu piernik na różne okazje, bo wprowadza wszystkich w świąteczny nastrój. Ten akurat został w większości rozczęstowany ( czasem mam potrzebę promocji bloga prezentując w realu to, co inni widzą na zdjęciach). Rodzinny przepis zmodyfikowałam dodając do ciasta orzechy – w formie zmielonej i grubo mielonej oraz zastępując powiodła śliwkowe musem jabłkowym , z letnich zapasów.  Prócz miodu dałam  aromatyczny syrop akacjowy zrobiony latem.

Piernik dodaję do corocznej akcji Ptasi z Coś niecoś – Korzenny tydzień .

 

PIERNIK Z ORZECHAMI

2 szklanki mąki

2/3 szklanki cukru

Dwie łyżki płynnego miodu i dwie łyżki syropu akacjowego

2 łyżki musu jabłkowego

jajko

1/2 szklanki kwaśniej śmietany

1/4 szklanki rozpuszczonej i wystudzonej mocnej kawy

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 kostki masła lub dobrej margaryny

łyżka kakao

łyżeczka przyprawy do piernika, spore szczypty cynamonu i imbiru

1/2 szklanki orzechów w różnym stopniu zmielenia ( miałam laskowe i nerkowce)

Orzechy mielimy , część zastawiamy grubo zmielonych. Margarynę topimy i studzimy. W misce mieszamy suche składniki, dodajemy do nich mieszając drewnianą łyżką kawę, śmietanę , stopioną margarynę, na końcu jajko. Mieszamy dokładnie.

Wykładamy do natłuszczonej formy , średniej ( ja mam 22 na 26 cm) . Pieczemy w 180 C ok. 45 minut, do suchego patyczka.

Orzechy i syrop akacjowy nadały piernikowi  ciekawego smaku, cieszył się dużym powodzeniem. Jedzony sam jest bardzo dobry ale zyskuje jeszcze jeśli się go przełoży jakąś ciekawą  konfiturą.

Smacznego !

 

piernik orzechowy

Blogerskie spotkania w „Wielkim Żarciu” i w „A nóż widelec”

wlk żar gosia ciacha1

Dzieje się ostatnio w poznańskiej blogosferze i spieszę nadrabiać zaległości . W relacji z Targów Piwnych wspomniałam, że jadłam w międzyczasie to i owo. Otóż zrobiliśmy sobie przerwę w degustowaniu piwa i wpadliśmy do Wielkiego Żarcia na tyłach Starego Rynku , na ulicy Zamkowej. Powodem był występ Gosi ze Smaków Alzacji ze swoimi ciastami. Towarzyszył jej kolega z pracy ( Jadalnia) , Michał.

Zanim weszliśmy zostaliśmy poczęstowani zupą gulaszową, bo było dość zimno- szef  Marcin Michalski pamiętał, jak autor bloga Najsmaczniejszy.com.pl tam gotował . Potem wybraliśmy ciacha – ja miodowo-orzechowy przysmak Kubusia Puchatka, cieszący się sporym powodzeniem, ale była też pannacotta na amarantusowym spodzie  , w ciekawy opakowaniu z białej czekolady,  równie smaczna :

 

wk żar ciacho1

Ania z Green Plums  przyjechała z malutką Polą urodzoną 2 września , bardzo mi było miło je  zobaczyć. Przy okazji na ciastka przyjechały Monie i druga Ania , więc była okazja do blogerskich pogaduszek i snucia planów dalszych spotkań.  Wszystko przy pysznych ciastach i makaronikach Gosi.

 

wlk żar moniewlk żar ania piotr1

Na następne umówiliśmy się w kultowej w Poznaniu restauracji A nóż widelec. Była ona przedmiotem ożywionej dyskusji podczas pamiętnego spotkania z Bamberskiej Zagrodzie „Restauracja ugotowana modą” . Właściciel i szef kuchni Michał Kuter opowiadał, jak po praktyce i szkołach kulinarnych w Londynie realizuje swoją pasję pod względem treści ( czyli kuchni ) znacznie mniej troszcząc się o formę, wystrój .Ten   ostatni jest  dość oryginalny, a wielkie wrażenie robi napis  w lekko kiczowatym stylu :

 

motto1

Wzięłam sobie te słowa do serca i tę fotografię na tło fanpage bloga :)

Spotkaliśmy się w końcu w piątkę ( szóste miejsce przy stoliku okupowała moja torba, która mimo pilnowania, by czegoś nie zamówiła pokręciła coś i w rezultacie wypiłam kolejne piwo). Pierwszy raz dołączyła do spotkań na żywo Iza , Uzależniona od gotowania. Ha, miała być na pierwszym, pamiętnym, mam to zapisane, moje archiwa zdjęciowe kryją wiele niespodzianek :)

 

bez tytułu1

No, kto pamięta pierwsze spotkanie na żywo ? Tu są osoby, które miały dotrzeć :) na ostatnim z pierwszej ekipy byłam niestety tylko ja …

Oprócz tego Kuba i Gosia, gospodarze pamiętnego Święta Pyry i San Jacinto. Najpierw zebrałam i uzupełniłam autografy w mojej książce z …doszytymi już kartkami :)

 

 

kuba gosia

Zrobiliśmy nieco zamieszania, bo każdy zamówił coś innego i wymienialiśmy się nawzajem próbując swoich dań . Iza zamówiła gulasz jagnięcy z jakimiś wypasionymi ziemniaczkami zapieczonymi :

 

gulasz

Kuba i Gosia zupy- krem borowikowy i żurek :

 

zupy

Piotr ( autor zdjęć, bo moje wyszły kiepskie) policzki wołowe z puree chrzanowym :

 

policzki

 

A ja pierogi z nadzieniem z udźca cielęcego . Szczerze mówiąc to nadzienie, soczyste i dobrze przyprawione przypomniało mi pierogi z ogonów wołowych gotowanych w rosole, z zamierzchłych czasów. Moje dzieciaki jak były małe to je wcinały aż miło. Ciasto elastyczne, nadzienie jak już wspomniałam aromatyczne i soczyste, mnie super smakowały. Dobrałam do nich sałatę w winegrecie podostrzonym musztardą, bo ja bez zieleniny ani rusz :)

 

pierogi

W sumie wszyscy byli zadowoleni ze swoich potraw, i zupy były ciekawe (borowikowa esencjonalna, żurek nie za kwaśny), gulasz Izy rozpływał się w ustach a policzki wołowe miały właściwą konsystencję. Czas na rozmowach i żartach minął nam  błyskawicznie . Inauguracja blogerskich testowań restauracji została uznana za udaną mimo małej frekwencji . W grudniu mamy spotkanie wigilijne, kolejne więc w styczniu.

Na deser zdecydowała się tylko Iza – ale proszę przypomnij mi co to, bo zapomniałam , creme brulee ?

Do zobaczenia następnym razem :)

 

iza

 

 

 

Figa z prażonym makiem i wegańskie muffinki kukurydziane

figa z makiem

 

Jakiś czas temu kupiłam figi i kaki, zachciało mi się jakiegoś fikuśnego deseru. Pierwsze skojarzenie – figa z makiem ! Przypomniał mi się prażony mak, który Gienio Mientkiewicz podawał do serów na warsztatach. a że miałam jeszcze w domu prażony sezam od produkcji tahiny do hummusu, więc wykorzystałam do szybkiego deseru jedno i  drugie.

Bazą był mój mus jabłkowy , jeszcze z papierówek i na nim ułożyłam : Pokrojone figi, owoce kaki, suszone daktyle, żurawinę, włoskie orzechy.

Mak uprażyłam na suchej patelni, niedługo, tak, by zaczął pachnieć.Posypałam nim i sezamem deser – powiem Wam- REWELACJA ! Prosty a pyszny, smaki zharmonizowane, miękkie owoce, chrupiące orzechy i aromatyczne prażone ziarna maku i sezamu. Polecam – prosto, szybko i smacznie :)

 

figa1

 

Jak już jesteśmy przy słodkościach, to pokażę muffinki wegańskie kukurydziane zrobione dla Córy podczas jej ostatniego pobytu w domu. A właściwie jedną, bo zostały docenione :)

 

WEGAŃSKIE MUFFINKI KUKURYDZIANE

szklanka  mąki pszennej tortowej pól na pól z kukurydzianą

3 łyżki kaszki kukurydzianej

2 łyżki musu jabłkowego

3 łyżki soku jabłkowego

3 łyżki cukru

1/4 szklanki oleju

łyżeczka proszku do pieczenia

szczypta cynamonu ( opcjonalnie)

Suche składniki mieszamy w misce, dodajemy mieszając drewnianą łyżką  olej, słodki mus i sok.

Nakładamy do natłuszczonych olejem foremek , tak do 2/3 wysokości. Pieczemy w 175 C około 20 minut, aż będą odchodzić od brzegów foremek. Wyjmujemy lekko przestudzone. Z  tej porcji wychodzi sześć.

Wyszły pyszne i jak już wspomniałam, zostały docenione. Z resztą nie tylko one, bo Weganka powiedziała, że ostatnio znacznie lepiej gotuję. No, jako była blogerka ( zaczynała wcześniej ode mnie ) to chyba się zna…

Smacznego !

 

muffinka kukurydziana

 

 

 

Kaczka duszona w winie z jabłkami i żurawiną

kaczka1

Ostatnio kiepsko z moją kondycją, więc zakupy mam dostarczane do domu . Zamiast gęsi na Marcina była więc kaczka. Tym razem nie upiekłam jej w całości, oddzieliłam piersi ( będą później ) , a udka, skrzydła i kawałki grzbietu poddusiłam w kaczym tłuszczu ( zdrowy), z pysznymi dodatkami i podlałam domowym winem z winogron z dodatkiem czeremchy ( różowe wyszło ). Do tego były pyzy drożdżowe, podobna do tej  surówka w winegrecie i sałatka ogórkowa, bez pasteryzacji, ulubiona moich dzieci. Powiem w tajemnicy, że wegetarianizm poszedł na czas tego obiadu na zieloną trawkę a ile  dokładek wziął solenizant, tego nie wspomnę :)

 

kaczka2

 

KACZKA DUSZONA Z ŻURAWINĄ, JABŁKAMI I WINEM

 

uda, skrzydła i grzbiet z kaczki

kaczy tłuszcz

kilka winnych jabłek

dwie łyżki suszonej żurawiny

duża czerwona cebula

sól, pieprz, tymianek, majeranek

szklanka różowego półsłodkiego wina

pół szklanki rosołu

Kaczkę w częściach przyprawiłam solą, pieprzem i tymiankiem oraz pokrojoną cebulą, wstawiłam do lodówki . Po godzinie podsmażyłam na kaczym tłuszczu odkrojonym przy dzieleniu i i wytopionym , na rumiano a nawet na brązowo. Podlałam winem ( połową) , dodałam pokrojone jabłka i żurawinę. Dusiłam długo na małym ogniu w dużej brytfannie pod przykryciem, podlewając rosołem i resztą wina, aż była zupełnie miękka i łatwo odchodziła od kości.

Wyszła pyszna , aromatyczna i doskonała na świąteczny obiad, chociaż nie była gęsią ;)

Smacznego !

 

kaczka 3

Relacja z wyjazdu studyjnego szlakiem wielkopolskich smaków

szynka Nowicki1

Mam ostatnio dobrą passę, jeśli chodzi o blogosferę – dzięki brawurowej akcji wspólnego gotowania z Julio na konferencji prasowej zostałam dostrzeżona jako blogerka kulinarna z Wielkopolski i zaproszona an wyjazd studyjny organizowany przez Panią Marzenę Sokalską , specjalistkę  od unijnych projektów promocji rolnictwa, dla uczniów Technikum Gastronomicznego w Murowanej Goślinie oraz kulinarnych znawców z Poznania.

Wyruszyliśmy z Dworca Letniego w Poznaniu, miejsca akcji promocyjnej projektu Kolej na Wielkopolskie Smaki .Byliśmy w okolicach Kalisza i Ostrzeszowa. Najpierw odwiedziliśmy Stary Dwór Chotów w Nowych Skalmierzycach , pięknie odnowiony i rozbudowany, z ciekawie zaaranżowanymi wnętrzami ( kto był u mnie, pozna bliskie klimaty)

 

chotów piec

Zastaliśmy tam poczęstunek ( doskonały placek drożdżowy z cynamonem ) i ciekawe opowieści jego opiekunki o specyficznym mikroklimacie ( sprzyjającym senności), gościach szukających smaków z dzieciństwa – np. dyrektor naczelny Ikea przyjeżdża na zupę rakową. Młodzieży pytającej o celebrytów pani opiekująca się dworem powiedziała piękną rzecz - czasem zwykły, niepozorny człowiek jest bardzo wartościowy i kontakt z nim daje więcej, niż z kimś z pozoru sławnym.

Moim zdaniem to był najbardziej wartościowy punkt wycieczki.

Po poczęstunku zwiedzaliśmy dwór słuchając historii jego rekonstrukcji.

 

chotów pokój

 

Następnie zwiedziliśmy  Gospodarstwo Ekologiczno „Latowice-Kęszyce” – Tomasza Kupaja  w Kęszycach  , gdzie hoduje się m. in świnie rasy złotnickiej.

 

swinka

Młodzież , z którą złapałam doskonały kontakt ( z bardzo pozytywnym  nastawieniem do kulinariów, co mnie mocno cieszy ) , miała tam pole do popisu, oglądając także kury, wszechobecne koty i króliki różnych ras :

 

króliczki

A ja stwierdziłam, że wcale nie boję się koni, tego czarnego karmiłam zielskiem zerwanym z łąki z otwartej dłoni ( gdzieś to wyczytałam) a nawet drapałam za uchem, jak mojego czarnego kota. Łaził więc za mną niczym psiak i zaczepiał za rękaw kurtki :)

 

konik1

W pobliskim lesie znaleźliśmy nawet grzyby :

 

grzyby

Potem pojechaliśmy do wytwórni tradycyjnych wędlin w Potaśni k/ Ostrzeszowa do pana Jacka Nowickiego ( na górnym zdjęciu z reprezentacyjną szynką ze świni złotnickiej) . Zostaliśmy poczęstowani  żurkiem z dodatkiem produkowanej tam białej kiełbasy :

 

żurek

Zwiedziliśmy wytwórnię , dowiedzieliśmy się, że świni złotnickiej hoduje się niewiele niestety i niektóre wędliny mają domieszkę innych mięs. Świnia złotnicka jest specyficzna, ma grubą słoninę i np. nieduży schab, nie wszyscy to doceniają, za to smak mięsa jest nieporównywalny z hodowanymi tradycyjnie. Hoduję się ją na naturalnej paszy co najmniej 9 miesięcy ( zwykłe nawet 4, na paszy białkowej).

 

kiełbasy produkcja

Pan Jacek Nowicki przejął Tradycję produkcji tradycyjnych wędlin po ojcu rzeźniku i mimo zdobytego wykształcenia zdał mistrzowski egzamin rzeźniczy. Zdecydował się na zbudowanie wytwórni od podstaw. Kieruje zakładem pilnując tradycyjnych metod. Powiedział, że młodzież nie garnie się do tego zawodu, na co jedna z dziewcząt spytała, czy ona by poradziła :) Podobno kobiet w tym fachu też nie brakuje :)

Okazało się, że trochę znam się na wędlinach, bo zadałam kilka fachowych pytań – o skład białej kiełbasy ( bez wołowiny) i przyprawy – tradycyjne- sól, pieprz, czosnek i majeranek. Białą robi się i grubszą i cieńszą.

 

kiełbasy

 

Potem jeden z pracowników , pan Krzysztof ( uczestnik jednego z odcinków  Hell’s’Kitchen , w którym wystąpił  jako ekspert od rozbioru tuszy ) dał pokaz błyskawicznego jej rozbioru , wzbudzając zasłużony podziw . Następnie  z przyjemnością zrobiliśmy zakupy w sklepie firmowym , dostając w bonusie słoiczki z pasztetem lub ze smalcem.

Wyprawie towarzyszyli dziennikarze , robiący dokładną relację. Siedziałam obok nich w autobusie podczas dość długiej podróży i powspominałam z nimi swoje doświadczenia w tej dziedzinie a nawet powymieniałam ploteczki :) Zapraszam też na relację Juliusza Podolskiego – Smacznego Turysty.

 

reporterzy

Ostatni etap to  Wysocko Wielkie – gościło nas Koło Gospodyń Wiejskich  organizując warsztaty kulinarne. Pod nieobecność hiszpańskiego chefa, który nie dojechał z Madrytu przejęłam ster przy garach. Do dyspozycji mieliśmy gęsie wątróbki ( nieotłuszczone oczywiście), jabłka i cebulę. Młodzież nie bardzo wiedziała, jak zacząć, zarządziłam więc w kuchni obieranie z błonek i wymoczenie wątróbek choć na krótko w mleku.

Tymczasem pan Witold Wróbel z Wielkopolskiej Akademii Smaku z uczennicami smażył al dente antonówki z cebulą i przyprawami ( majeranek !) . Ja pokazałam młodzieży metodę smażenia Julii Child – wątróbki osuszaliśmy na papierowych ręcznikach i smażyliśmy na brązowo, by lekko się skarmelizowały. Potem wymieszaliśmy je z usmażonymi jabłkami i cebulą.Nie soliłam ich już, licząc, że po wymieszaniu z przyprawionymi jabłkami i cebulą nabiorą smaku.  Ale to było pyszne ! Zrobiłam wrażenie nie tylko na uczniach i mam nadzieję, że przekonałam organizatorów do współpracy z kulinarnymi blogerami. Aha, u pana Jacka Nowickiego w nowym roku mamy zaproszenie na warsztaty :)

 

wątróbki

Grillowane bakłażany z mozzarellą i suszonymi pomidorami oraz sos do nich

bakłażany2

 

Takie bakłażany jadałam niedawno w poznańskiej Trattorii a ponieważ bardzo mi przypadły do gustu postanowiłam odtworzyć je w domu, dla córki wegetarianki. Chyba mi się udało, bo i mnie smak podszedł ( były mniej „przydymione” niż oryginał) a córa zajadała, aż jej się uszy trzęsły. Moje suszone pomidory zamarynowane w oliwie z dodatkiem cydrowego octu też doskonale do tego pasowały a może nawet były nieco lepsze.

Zrobiłam do tych bakłażanów  sałatkę z winegretem, tyle że bez kiełków,  z mieszanym efektem – podostrzyłam ją nieco francuską musztardą. Wprawdzie nie miałam tak dobrego octu balsamicznego jak oryginalna, jednak dała radę   i pasowała do bakłażanów.

 

bakłażany 1

 

BAKŁAŻANY GRILLOWANE Z MOZZARELLĄ I SUSZONYMI POMIDORAMI

 

1-2 bakłażany

po plastrze mozzarelli na kawałek

suszone pomidory z zalewy

sól

sałatka : środek sałaty masłowej

czerwona cebula

pomidory

bazylia, natka pietruszki, zioła prowansalskie

sól, pieprz ziołowy i czarny z młynka

ocet balsamiczny, oliwa

łyżeczka musztardy francuskiej

Bakłażany kroimy w plastry grubości ok. cm , solimy, odstawiamy na ok. pół godziny. Potem osuszamy i grillujemy na średnim ogniu na grillowej patelni cienko posmarowanej olejem aż będą al dente, z obu stron. Pod koniec grillowania kładziemy plastry mozzarelli by się rozpuściła. Posypujemy pokrojonymi suszonymi pomidorami. Podajemy z sałatką z winegretem i ciabattą lub innym pieczywem.

Proste, a jakie pyszne i efektowne , prawda ?  W towarzystwie włoskiego wina i nie tylko wprawiają w doskonały nastrój. Poniżej zdjęcie oryginału, nieostre, bo z komórki :

 

bakłażany5

 

Do tych w domu  zrobiłam sos na bazie jogurtu i majonezu, z nutką chili , musztardy i przecieru pomidorowego:

 

DIP DO GRILLOWANYCH BAKŁAŻANÓW

 

2 łyżki majonezu

2 łyżki jogurtu naturalnego

łyżka przecieru pomidorowego ( dałam zalewę od pomidorów z puszki)

łyżeczka słodkiego sosu chili

łyżeczka ostrej musztardy

sól morska, pieprz z młynka, słodka papryka

Mieszamy wszystko i wkładamy do miseczki :

 

sos z chili

Na przyjazd syna do domu  zrobiłam nieco bardziej wyrazistą wersję tych bakłażanów , z pokruszoną fetą zamiast mozzarelli . Smakowała nawet lepiej. Na pewno to danie wejdzie na stałe do repertuaru mojej kuchni.

Smacznego !

 

bakłażany 3