Jak układać sztućce na elegancki obiad

Planujesz uroczyste przyjęcie i chcesz, aby wszystko wypadło nienagannie? Przygotowanie eleganckiego obiadu wymaga uwagi nie tylko podczas samego gotowania. Równie ważny okazuje się sposób, w jaki zaprezentujesz potrawy oraz jak przygotujesz stół dla swoich gości. Piękny obrus, odpowiednia zastawa i starannie dobrane detale tworzą atmosferę, którą zaproszone osoby zapamiętają na długo.
Jednym z najważniejszych elementów nakrycia stołu, budzącym czasem najwięcej wątpliwości, są noże, widelce i łyżki. Ich odpowiednie rozmieszczenie ułatwia spożywanie posiłków i sprawia, że stół wygląda schludnie.
Przekonaj się, jak w prosty sposób okiełznać zasady savoir-vivre’u i stworzyć eleganckie nakrycie.

Prawidłowe ułożenie sztućców-od czego zacząć ?

Podstawowa zasada nakrywania do stołu opiera się na logice spożywania posiłków. Sztućce układa się w kolejności ich użycia, idąc od zewnątrz do wewnątrz, czyli w stronę talerza. Elementy przeznaczone do pierwszych dań powinny leżeć najdalej od talerza.
Po lewej stronie kładziesz widelce. Najdalej na lewo znajdzie się mały widelec do przystawek, a bliżej talerza –większy, przeznaczony do dania głównego. Po prawej stronie umieszczasz noże oraz łyżkę do zupy. Noże kładziesz ostrzem skierowanym w stronę talerza. Najdalej na prawo ląduje łyżka do zupy, obok niej nóż do przystawek, a najbliżej talerza – nóż do dania głównego.
Odległość między poszczególnymi elementami a krawędzią stołu powinna wynosić około dwóch centymetrów.
Dbałość o te drobne odległości sprawia, że cały układ wygląda harmonijnie i estetycznie. Dzięki tym wskazówkom szybko opanujesz zasady i poznasz prawidłowe ułożenie sztućców na stole, co pozwoli Ci uniknąć wpadek podczas ważnych uroczystości.

Gdzie położyć sztućce deserowe ?

Deser podaje się na samym końcu, dlatego sztućce przeznaczone do słodkich dań mają swoje wyjątkowe miejsce. Układamy je poziomo, bezpośrednio nad talerzem głównym.
Łyżeczka do deserów powinna leżeć powyżej widelczyka. Jej trzonek kierujesz w prawą stronę. Poniżej łyżeczki kładziesz widelczyk deserowy, którego trzonek powinien być skierowany w lewo. Taki układ pozwala na wygodne sięgnięcie po nie we właściwym momencie bez konieczności reorganizacji całego nakrycia.
Pamiętaj również o odpowiednim ułożeniu kieliszków i szklanek. Powinny one stać po prawej stronie, powyżej noży. Najbliżej talerza umieszcza się kieliszek do wody, a obok niego naczynia na białe i czerwone wino.

Co mówi ułożenie sztućców po zakończeniu posiłku ?

Savoir-vivre przy stole obowiązuje nie tylko przed rozpoczęciem jedzenia, ale także w jego trakcie i po zakończeniu. Sposób, w jaki odłożysz nóż i widelec na talerz, przekazuje gospodarzowi lub obsłudze ważne informacje bez używania słów.
Jeśli chcesz zrobić przerwę w jedzeniu, skrzyżuj sztućce na talerzu. Widelczyk powinien leżeć na nożu, skierowany zębami w dół. Gdy skończysz posiłek, ułóż nóż i widelec równolegle do siebie. Powinny wskazywać godzinę piątą, z widelcem skierowanym zębami do góry i ostrzem noża zwróconym do wewnątrz.
Odpowiednie ułożenie sztućców po jedzeniu stanowi czytelny sygnał, że można już zabrać talerz. Warto poznać te znaki, by ułatwić komunikację przy stole i poczuć się pewniej podczas eleganckich obiadów.

Detale, które tworzą klimat eleganckiego stołu

Same sztućce nie decydują o wszystkim, co składa się na udaną oprawę przyjęcia. Na estetykę nakrycia wpływa także obecność serwetek. Klasyczne, materiałowe serwetki ułóż po lewej stronie widelców lub bezpośrednio na talerzu. Unikaj przesadnie skomplikowanych figur – prosty prostokąt lub delikatny rulon spięty elegancką obrączką zaprezentuje się najlepiej.

Zwróć także uwagę na oświetlenie i dekoracje. Kwiaty na stole powinny być świeże, lecz niezbyt wysokie, aby nie zasłaniały gościom widoku na siebie nawzajem. Wybierz delikatne świece, które stworzą przyjemny klimat, zwłaszcza podczas wieczornych spotkań.

Brak czasu na przygotowania ? Skorzystaj z ułatwień

Organizacja eleganckiego przyjęcia bywa stresująca i pochłania mnóstwo energii. Jeśli skomplikowane ułożenie sztućców spędza Ci sen z powiek, a przed Tobą jeszcze godziny stania w kuchni przy garnkach, warto poszukać kompromisu. Zamiast przygotowywać wielodaniowy obiad od podstaw, skup się na dekoracji jadalni i spędzaniu czasu z bliskimi.
W sytuacjach, gdy brakuje wolnych chwil, dobrym wyjściem okazują się dania gotowe. Zwróć uwagę na propozycje obiadowe marki U Jędrusia. W ich ofercie znajdziesz smaczne dania, które wystarczy jedynie podgrzać i elegancko podać na półmiskach. Znajdziesz je bez trudu w najbliższej dużej sieci sklepów w swojej okolicy.
Wybierając to rozwiązanie, zyskujesz wolny czas na dopracowanie detali stołu. Znając prawidłowe ułożenie sztućców i zasady savoir-vivre, z łatwością stworzysz piękną oprawę dla podawanych potraw, zachwycając wszystkich zaproszonych gości bez zbędnego pośpiechu i zmęczenia.

Kulki z suszonego twarogu

Pod koniec maja byłam na bardzo ciekawej imprezie kulinarnej – to był Dzień Twarogu organizowany przez Serowarnię Jasiurkowscy pod Żninem. Było sporo wystawców, nie tylko z serami, ciekawe rozmowy na temat twarogu i jego zastosowań, warsztaty kulinarne , degustacje – w tym łączenia polskich win z polskimi serami. Ja uczestniczyłam w warsztatach , których efektem były kluki z suszonego twarogu. Prowadził je znany propagator polskich serów zagrodowych, Gienon Mientkiewicz.

Mam to szczęście, że korzystam z dostępu do pysznego wiejskiego twarogu z gospodarstwa po sąsiedzku, więc skorzystałam z pomysłu po swojemu. Robiłam już twaróg suszony z przyprawami i pokazywałam na blogu , jednak był w innej formie. Kulki, które zrobilam ususzyłam w domu na desce, takiej starej drewnianej, która służy mi właśnie do suszenia twarogu. W zależnosci od tempreatury i warunków na dworze, suszę serki na powietrzu lub w kuchni przy otwartym oknie.

KULKI Z SUSZONEGO TWAROGU

dobry twaróg, bez konserwantów

dowolne zioła lub przyprawy

Twaróg niejpierw kruszymy, solimy, możemy go rozgnieść widelcem. Toczymy z niego kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczamy w przyprawach i ziołach. Ja na powyższym zdjęciu mam kulki z dodatkiem czarnuszki, papryki, chili ( trzeba umierkowanie, bo po suszeniu zaostrzają smak) i pieprzu ziolowego. W domu moimi ulubionymi dodatkami są oregano, mięta, bluszczyk kurdybanek – wszystkie z mojego ogrodu, zebrane i ususzone a także czosnek niedźwiedzi. Kulki lekko spłaszczamy i , jak zalecał prowadzący warsztaty, możemy je umieścić w płóciennym woreczku i powiesić na przyklad na balkonie, przy oknie w przewiewnym miejscu a kto ma warunki, pod daszkiem na dworze. Można też połozyć je na drewnianej desce i zmieniając położenie – najpierw odwracając co kilka godzin, potem dwa razy dziennie i suszyć w przewiewnym miejscu, najlepiej w temperaturze kiklunastu stopni. U mnie suszyły się 4-5 dni, dla pewności warto to robic przez tydzień. Dzieci, które tych kulek spróbowały, nazwały je „kulkami mocy” – miały intensywny, serowy smak podkrecony przyprawami. Najbardziej smakowały te z czarnuszką. Kto ma dostęp do dobrego twarogu – polecam, bo smak jest o wiele ciekawszy, niż zwyklego, nawet przyprawionego twarogu. Na warsztatach sporo mówiono o zastosowaniu serów w salatkach – u mnie na blogu jest ich sporo, toteż dzieliłam się swoimi pomysłami z uczestnikami warsztatów – polecam więc czytelnikom kategorię sałatki na blogu.

Smacznego !

Catering dietetyczny Wygodna Dieta : czy rzeczywiście łączy profesjonalne wsparcie z elastycznym menu ?

Codzienna dostawa zbilansowanych posiłków pod drzwi pozwala efektywnie schudnąć bez rezygnacji z ulubionego smaku. Właśnie takie połączenie profesjonalizmu dietetyków z możliwością wyboru spośród 25 dań każdego dnia oferuje Wygodna Dieta. Sprawdź, jak działa ten system i dlaczego tysiące osób wybiera dietę pudełkową zamiast samodzielnego gotowania.

Jak działa elastyczne menu w cateringu dietetycznym?

Każdego dnia otrzymujesz pięć propozycji na każdy z pięciu posiłków. Logujesz się do panelu klienta, przeglądasz dostępne opcje i zaznaczasz potrawy, które Ci odpowiadają. System zapamiętuje wybory i pozwala planować menu z kilkudniowym wyprzedzeniem. Dzięki temu możesz zaplanować posiłki na cały tydzień w kilka minut, siedząc wygodnie z telefonem w ręku.

Tradycyjny catering zdrowotny często kojarzy się z monotonią – dostajesz ustalone menu i musisz je zaakceptować. Tutaj podejście wygląda inaczej. Codziennie inne menu sprawia, że dieta pudełkowa nie nudzi się nawet po wielu tygodniach. Jeśli jednego dnia masz ochotę na danie z ryżem, a następnego wolisz kaszę – po prostu zaznaczasz odpowiednią opcję w panelu.

Korzyści elastycznego podejścia:

  • dopasowanie posiłków do aktualnych upodobań smakowych;
  • możliwość unikania składników, których nie lubisz;
  • pełna kontrola nad tym, co jesz każdego dnia;
  • łatwiejsze utrzymanie motywacji podczas dłuższego stosowania diety.

Posiłki przestają być przykrym obowiązkiem – stają się przyjemnością. To ważne, jeśli porzucasz restrykcyjne plany żywieniowe z powodu braku urozmaicenia. Możliwość wyboru sprawia, że traktujesz dietę jak własny projekt kulinarny, a nie jako narzuconą z góry listę dań.

Jakie rodzaje diet oferuje profesjonalne wsparcie dietetyczne?

Szesnaście specjalistycznych planów żywieniowych odpowiada na różnorodne potrzeby metaboliczne i zdrowotne. Od diety niskokalorycznej przez wariant ketogeniczny aż po rozwiązania dla osób z cukrzycą. Każdy jadłospis opracowują dietetycy, uwzględniając aspekty zdrowotne i smakowe. Specjaliści dobierają proporcje makroskładników tak, aby wspierać konkretny cel – redukcję tkanki tłuszczowej, stabilizację poziomu cukru czy budowę mięśni.

Chcesz schudnąć? Wariant niskokaloryczny lub wysokobiałkowy będzie odpowiedni. Trenujesz intensywnie? Sport PRO wspiera budowę masy mięśniowej. Zmagasz się z insulinoopornością? Dieta z niskim indeksem glikemicznym pomoże utrzymać stabilny poziom glukozy.

Dostępne warianty żywieniowe:

  • niskokaloryczna bez wykluczania grup produktów;
  • ketogeniczna oparta na zdrowych tłuszczach;
  • wysokobiałkowa chroniąca masę mięśniową;
  • dla osób z cukrzycą – kontrolująca poziom cukru;
  • Sport PRO dla osób aktywnych fizycznie.

Przed wyborem wariantu możesz skonsultować się telefonicznie z dietetykiem, który pomoże określić optymalny zakres kaloryczny. Podczas rozmowy omówisz swoje cele, styl życia i ewentualne ograniczenia zdrowotne, co pozwoli precyzyjnie dopasować plan żywieniowy do Twoich indywidualnych potrzeb – właśnie tak działa catering dietetyczny od Wygodnej Diety, który zamówisz tutaj: https://www.wygodnadieta.pl/.

Czy dostawa posiłków dietetycznych do domu jest opłacalna?

Ceny zaczynają się od 66,90 zł dziennie za wariant niskokaloryczny. Dieta z wyborem menu kosztuje od 72,90 zł za dzień.

Dokładna analiza pokazuje inny obraz niż pozorne wysokie koszty. Uwzględnij cenę zakupów, czas spędzony na gotowaniu i sprzątaniu oraz ryzyko zmarnowania produktów. Catering eliminuje te ukryte wydatki. Otrzymujesz pięć zbilansowanych posiłków dziennie bez wysiłku. Pomyśl, ile godzin tygodniowo poświęcasz na planowanie jadłospisu, robienie zakupów i przygotowywanie posiłków – te wszystkie zadania przejmuje za Ciebie zespół kucharzy i dietetyków.

Catering dietetyczny od Wygodnej Diety staje się więc inwestycją w jakość życia. Odzyskany czas możesz przeznaczyć na aktywność fizyczną wspierającą redukcję masy ciała. Godzina, którą wcześniej spędzałeś przy garnkach, zamienia się w spacer, trening lub czas z rodziną.

Dodatkowe korzyści finansowe:

  • zniżka przy zamówieniach z kodem rabatowym;
  • brak marnotrawstwa żywności;
  • eliminacja kosztów dojazdów po zakupy;
  • oszczędność na energii elektrycznej i gazie.

Usługa działa w ponad 8 tysiącach miejscowości w całej Polsce. Dostawy realizowane są w godzinach porannych, co gwarantuje świeżość posiłków przez cały dzień. Posiłki docierają w szczelnie zamkniętych pojemnikach, które wystarczy włożyć do lodówki i podgrzać w dogodnym momencie.

Potrzeba elastyczności i fachowego wsparcia to dziś norma — jak pokazuje raport „Apetyt na zmiany” od Wygodnej Diety, 80% Polaków uznaje możliwość dopasowania jadłospisu do bieżących potrzeb za ważną cechę diety, a 32,9% docenia dostęp do specjalisty ds. żywienia.

Arbuz z fetą na rucoli

Od kilku dni dokuczają nam upały i wymyślam wciąż nowe lekkie dania, które można jeść w taką pogodę i nie wymagają dużo pracy w nagrzanej kuchni. Arbuz jest jedną z najlepszych opcji, zarówno na slodko jak i na wytrawnie. Od jakiegoś czasu latem bardzo lubimy połączenie : arbuz z fetą na rucoli, z dodatkiem mięty i octu balsamicznego. Tym razem dorzuciłam jeszcze zielonego ogórka i posypałam zamiast kolorowym pieprzem – pomarańczowym. Wyszła sałatka tak pyszna, że przy wieczornym grillu ( jeszcze przed największymi upałami) znikała bardzo szybko. Wykorzystałam do niej domową fetę z wiejskiego twarogu , która doskonale się sprawdziła w tym daniu.

ARBUZ Z FETĄ NA RUCOLI

  • kawałek arbuza
  • ok.20 dkg fety ( miałam domową)
  • średni zielony ogórek
  • spora garść rucoli
  • dwie gałązki świeżej mięty
  • sól, pieprz pomarańczowy
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • 2 łyżki oliwy lub dobrego oleju tłoczonego na zimno
  • opcjonalnie : świeży tymianek cytrynowy, melisa

Rucolę myjemy, osuszamy i rozkladamy na talerzu, lekko solimy. Arbuza pozbawiamy pestek i kroimy w kostkę podobnej wielkości co fetę. Zielony ogórek obieramy, też kroimy w kostkę i lekko solimy. Na rucoli rozkładamy kostki arbuza i odsączonego ogórka , polewamy octem balsamicznym. Dokładamy fetę i porwane drobno listki mięty , ewentualnie dorzucamy listki tymianku i melisy. Polewamy olejem ( miałam rzepakowy tłoczony na zimno) i posypujemy pieprzem pomarańczowym ( może być też cytrynowy , ewentualnie ziołowy lub kolorowy z młynka) . Wstawiamy do lodówki, by smaki się przegryzły, podajemy schłodzoną. Jeśli komuś nie pasuje rucola, można zrobić bez niej : taką wersję . Na upały jest doskonała, wczoraj podałam taką z bagietką do mięsa i był to cały obiad na upalny dzień. Poza tym robię dużo chłodników , nie tylko klasycznie różowych z botwinką , ale „białe” , na maślance czy jogurcie, z ogórkiem i koperkiem, rucolą lub inną sałatą, świeżymi ziołami, z dodatkiem zalewy od małosolnych ogórków czy rzodkiewek . Nie zawsze dodaję jajko, czasem dorzucam fetę lub twaróg, kawałki wędzonego łososia albo i śledzia z lekkiej zalewy.

Na zdjeciu poniżej jest inna wersja sałatki , z podobnymi składnikami, zrobiona nieco wcześniej. Jedzmy smacznie i zdrowo, nawet w czasie upałów.

Smacznego !

Pigwówka na 18 urodziny bloga

Nalewkę z pigwy i pigwowca robię od dawna i zawsze w sezonie obiecują sobie wrzucić przepis i wciąż zapominam. Jednak 18 rocznica założenia bloga to doskonała okazja, żeby podać na nią przepis. W końcu blog jest pełnoletni i można to uczcić procentami 🙂 Pigwówkę robię co roku w pażdzierniku i długo nie postoi, bo to nasza ulubiona nalewka świąteczna, używana podczas Gwiazdki . Jak widać – do maja nie zostało wiele – bez jest dowodem , że zdjęcie jest aktualne. Osiemnaście lat temu moja najmłodsza córka, nastolatka, uznała, że to co gotuję jest warte pokazania w Internecie i założyła mi blog na ogólnodostępnej platformie. Pierwszy rok to sporadyczne wpisy , nie zawsze ze zdjeciami, ale po roku zaczęło się regularne publikowanie, pogaduszki na „Durszlaku” ( kto pamięta ten pierwszy agregator blogow kulinarnych ? ) , zaproszenia na Blog Forum Gdańsk, pierwsze znajomości internetowe i na żywo, zaproszenia na warsztaty kulinarne, wspólne gotowanie, które stało się moim żywiołem. Mieszkam niedaleko Poznania i by mieć częściej okazje do wspólnego gotowania zalożyłam Wielkopolską Grupę Blogerów Kulinarnych, która działała dość prężnie, prawie do pandemii. Teraz z blogowymi znajomymi widuję się co roku we Wrocławiu, jadę tam za kilka dni, jak zwykle z ciastem w torebce.

Mimo że bloguję już 18 lat, nie wypaliłam się i pomysłów na dania mi nie brakuje. Wprawdzie rzadziej publikuję niż kiedyś, ale staram się być na bieżąco. Codziennie na fanpage na FB około południa publikuję propozycję obiadową , dostosowaną do sezonu. Pokazuję też to, co gotuję na Instagramie ( grazynagotuje) , razem z relacjami z wycieczek nie tylko kulinarnych i tym, co mnie zachwyci. Gotowanie nadal jest moją pasją, podobnie podróże kulinarne i wspólne warsztaty. Ale wróćmy do tematu- obiecałam przepis na pigwówkę 🙂

PIGWÓWKA

  • 30 dkg owoców pigwowca
  • 20 dkg owoców pigwy
  • 250 g cukru
  • 500 ml wódki czystej ( 40 %)

Kiedyś robiłam nalewkę z samego pigwowca, ale od kilku lat dostaję od znajomych owoce pigwy i dodaję je też , by urozmaicić smak. Kilka lat temu posadziliśmy w ogrodzie pigwowiec i rok temu było już na nim kilka owoców- ciekawe, jak to będzie tej jesieni. W klasycznym przepisie na pigwówkę jest też mocniejszy alkohol – wódka pół na pół ze spirytusem. Ja nie lubię mocnego alkoholu i dlatego odpowiadają mi nalewki, które mają mniej procentów – stąd u mnie taki przepis.

Owoce pigwowca i pigwy myjemy , pozbawiamy gniazd nasiennych i kroimy na bardzo cienkie plasterki, po czym przesypujemy cukrem w słoiku . Zakręcamy i stawiamy w ciepłym miejscu, potrząsając co kilka godzin. Jak owoce puszczą sok ( dzień-dwa ) , zalewamy je alkoholem, potrząsamy i stawiamy w ciemne miejsce na 4-6 tygodni. U mnie słoik z pigwówką stoi zwykle na kominku ( na zdjęciu powyżej) . Po tym czasie filtrujemy nalewkę przez gazę lub filtr do kawy i rozlewamy do butelek.

Jak już wspomniałam, u nas stoi zwykle do Gwiazdki, choć czasem sie trochę uchowa na później. Tak, jak w tym roku – po to by uczcić 18 rocznicę założenia bloga. Jestem w dobrym nastroju, bo jutro jadę na warsztaty kulinarne a w piątek na ogólnopolskie spotkanie Influencers Live Wrocław – już się cieszę ze spotkań ze znajomymi i planuję kolejne ciasto do poczęstowania. A wszystkich zapraszam na bloga po przepisy , starych można szukać w wyszukiwarce ( szukaj – po prawej stronie u góry) , 10 najnowszych jest na stronie głównej.

Smacznego !

Czarny ryż ze szparagami

Czarny ryż jest zupełnie inny w smaku niż biały czy brązowy. Smakuje delikatnie, lekko orzechowo i pasuje idealnie do szparagów, na które właśnie zaczyna się sezon. Trzeba go przyrządzać znacznie dłużej, niż biały i ważny jest przy tym wybór techniki gotowania. Jak więc gotować czarny ryż by był najlepszy ? Najlepiej go najpierw namoczyć, a jeśli nie mamy na to czasu, to przynajmniej dobrze wypłukać na sitku, tak długo, aż będzie leciała czysta woda. Dalej można go ugotować zalewając wodą w ilości podwójnej ( np. na szklankę ryżu dwie szklanki wody lub bulionu) . Jeśli po ugotowaniu , na małym ogniu , będzie jeszcze twardy – trzeba dolać wrzątku i gotowac dalej do miękkości. Można też czarny ryż gotować jak makaron , w dużej ilości wody i na końcu odcedzić. Jeszcze inaczej można czarny ryż podsmazyć lekko na oliwie z szalotką i dopiero zalać bulionem, co wzbogaci jego smak. Warto też w daniach wykorzystać jego ciemny kolor i dobrać jasne dodatki . Ja wybrałam szparagi – białe i zielone , drobne krewetki i dokończyłam kawałkami parmezanu.

CZARNY RYŻ ZE SZPARAGAMI

  • szklanka czarnego ryżu
  • 2 szklanki bulionu
  • szczypta soli
  • kawałek masła
  • garść krewetek koktajlowych
  • kilka białych i zielonych szparagów
  • ząbek czosnku
  • pieprz ziołowy, świeży tymianek i natka pietruszki
  • kawałek parmezanu

Czarny ryż najpierw namoczyłam w letniej wodzie na pół godziny, potem wypłukałam i zalałam podwójną ilością bulionu. Po zagotowaniu , zmniejszyłam moc palnika, posoliłam i gotowałam powoli nieco dłużej niż pół godziny, uzupełniając pod koniec wodą . Odstawiłam na 10 minut pod przykryciem , by 'odpoczął” i stał się bardziej puszysty.

Białe szparagi obrałam, zielone odłamałam i pokroiłam na kilkucentymetrowe kawałki. Końcówki zostawilam na później. Szparagi przelałam wrzątkiem, osuszyłam i podsmażyłam na maśle. Jak nieco zmiękły, dorzuciłam krewetki i posiekany czosnek. Oprószyłam solą, pieprzem, dodałam główki szparagów, natkę i tymianek. Podlałam odrobiną bulionu i przykryłam.

Na talerz z czarnym ryżem wyłożyłam szparagi z krewetkami , posypałam płatkami parmezanu. Delikatny smak czarnego ryżu świetnie harmonizowal z dodatkami, polecam na specjalne okazje. Teraz w sezonie szparagowym warto przyrządzić takie połączenia.

Smacznego !

Makaron z łososiem i szpinakiem

W połowie marca zrobiło się bardzo ciepło i starałam się robić lekkie, wiosenne dania. Często gotowałam na parze warzywa ( razem z ziemniakami pokrojonymi w plastry ), z dodatkiem mięsa lub ryby. Jednak, gdy miałam mało czasu sięgałam po makaron z warzywnymi dodatkami, do którego pasował łosoś wędzony na ciepło i kawałki różnych serów z lodówki. Makaron z łososiem i szpinakiem to jedna z takich wersji. Dodałam do niego jasnozieloną część pora, seler naciowy , trochę jadalnych chwastów z ogrodu i zakupiony na targu koperek. Powstało lekkie, wiosenne danie i o ile dobrze pamiętam – powitałam nim pierwszy dzień wiosny.

MAKARON Z ŁOSOSIEM I SZPINAKIEM

  • pół opakowania makaronu ( miałam kokardki)
  • ok. 25 dkg mrożonego szpinaku
  • kawałek pora ( jasnozielony)
  • łodyga selera naciowego
  • trochę młodych pokrzyw, liści mniszka, podagrycznika, błuszczyka kurdybanka
  • natka pietruszki, koperek
  • sól, pieprz czarny i ziołowy, gałka muszkatołowa, oregano
  • kawałek wędzonego łososia
  • kawałki różnych serów
  • olej do smażenia

Makaron ugotowałam al dente, zostawiając nieco wody do podlania warzyw. Na patelni z rozgrzanym olejem podsmażyłam pokrojonego w paski pora i seler naciowy. Dorzuciłam umyte i posiekane młode pokrzywy, mniszek i podagrycznik,rozmrożony szpinak ( w sezonie można użyć świeżego) , przesmażyłam wszystko razem. Doprawiłam solą, pieprzem i pozostałymi przyprawami , podlałam wodą od gotowania makaronu, odparowałam. Na koniec wrzuciłam pokrojone resztki serów z lodówki, tak, by się lekko stopiły w zielonym sosie.

Na talerze z makaronem wyłożyłam szpinak z przyprawami i serami, dorzuciłam kawałki łososia i posypałam świeżym koperkiem. Wyszedł pyszny wiosenny obiad , pełen smaku i witamin.

Smacznego !

Chleb orkiszowy z ziarnami

Dawno nie pokazywałam chleba, a piekę od czasu do czasu – póki co na drożdżach, bo takie najbardziej lubię. Teraz to chleb orkiszowy z ziarnami, z mąki pełnoziarnistej i mieszanej , do którego dodałam płatki owsiane, słonecznik, sezam i czarnuszkę. Na początku mocno wyrósł, potem trochę opadł . Nie był puszysty, tylko konkretny , bardzo smaczny dzięki dodatkom . Jako baza do zdrowych kanapek spełnił się doskonale, akurat miałam schab z airfryera zrobiony na wędlinę, pyszny był też ze śledziami w kurkumie. Muszę częściej piec chlebki, bo są o wiele lepsze niż sklepowe a ceny tych z dobrych piekarni zwalają z nóg.

CHLEB ORKISZOWY Z ZIARNAMI

  • szklanka mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
  • pół szklanki mąki pszennej zwykłej
  • 3 łyżki płatków owsianych górskich
  • łyżeczka soli ( płaska)
  • 3 łyżki ziaren słonecznika, łyżka czarnuszki, łyżka sezamu
  • duża szczypta suszonego oregano i bluszczyka kurdybanka ( z ogrodu)
  • 30 g drożdży
  • łyżeczka cukru
  • szklanka letniej wody ( ew. więcej)

Drożdże rotarłam w miseczce z łyżeczką cukru, wlałam trochę letniej wody , rozmieszałam i posypałam łyżką mąki pszennej zwykłej. Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam mąkę pszenną zwykłą i pełnoziarnistą, orkiszową i płatki owsiane, wymieszałam. Potem dodałam słonecznik, sezam , czarnuszkę i zioła, wymieszałam, wsypałam sól.    Wlałam drożdżowy rozczyn i resztę letniej  wody – trzeba jej dać tyle, by ciasto dobrze się mieszało, nie kleiło ale też nie było za suche. Wymieszałam i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około dziesięć minut. Przykryłam ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, na  mniej więcej 45 minut – mąki pełnoziarniste dłużej wyrastają.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej keksówki ( takiej dużej, w moim piekarniku muszę wstawiać ją ukośnie) i zostawiłam znów do wyrośnięcia na 10 minut. Przed włożeniem do piekarnika ponacinałam wierzch chlebka w kilku miejscach, by swobodnie uchodziło z niego powietrze.

Piekłam w piekarniku nagrzanym do 180 C około 45 minut, sprawdzając na końcu patyczkiem czy nie jest mokry w środku i czy boki lekko odstają od formy. Zostawiłam na 10 minut w uchylonym piekarniku, potem go wystawiłam. Z początku mocno wyrósł, potem nieco opadł – może powinnam jeszcze dłuzej uchylić piekarnik i studzić powoli. Nie był puszysty, ale zwarty, po wystudzeniu i wyjęciu z keksówki dobrze się kroił. Jak już wspomniałam, ciekawie smakował z domową wędliną ze schabu i śledziami w oleju z kurkumą, pyszny był też z domowym, suszonym twarogiem. Jednak najbardziej smakował mi z pastą awokado, ciemny chlebek pachnący ziarnami i ziołami i delikatne awokado podkręcone limonką i chili dały super efekt. Muszę częściej piec domowe chleby , warto poświęcić trochę czasu i pracy dla takiego smaku.

Smacznego !

Wątróbka grillowana z pieczarkami

Wątróbka jest daniem kontrowersyjnym, znam odoby, które jej nie ruszą ale znam też jej wielkich amatorów. Ja ją bardzo lubię, część moich domowników też i robie od czasu do czasu na rózne sposoby. Latem, w sezonie papierówkowym musi być duszona z jabłkami i porem lub cebulą, czasem z dodatkiem cukinii. Pokazywałam też wypasioną wersję z winem , tym razem miałam chęć na coś innego – to wątróbka grillowana z pieczarkami, zrobiona na patelni grillowej. Wykorzystałam drobiową, ale nie z kurczaka tylko z indyka, jest bardzo smaczna i wdzięczna w obróbce.

WĄTRÓBKA GRILLOWANA Z PIECZARKAMI

  • wątróbka z indyka
  • pieczarki ( duże)
  • sól, pieprz, tymianek
  • olej do smażenia

Wątróbkę oczyściłam z błon, wymoczyłam w wodzie przez 10 minut i osuszyłam. Duże pieczarki pozbawilam nóżek i też opłukałam i osuszyłam, posoliłam, posypałam pieprzem i tymiankiem. Na patelni grillowej posmarowanej cienko olejem i dobrze rozgrzanej ułożyłam kawałki wątróbki i pieczarki ( najpierw otworami do góry) i smażyłam po kilka minut z każdej strony. Wątróbkę doprawiłam solą , pieprzem i ziolami dopiero po zdjęciu z patelni, inaczej by była twarda. Wyszła chrupiąca z wierzchu i mięciutka w środku, pieczarki grillowane bardzo do niej pasowały. Podałam ją z ziemniakami i surówką z kapusty pekińskiej. Zanim przyjdzie lato i będę robiła moją ulubioną z papierówkami i porem, wątróbka grillowana z pieczarkami była ciekawym urozmaiceniem .

Smacznego !

Bajaderka z orzechami

W grudniu u nas w domu obchodzimy urodziny dwojga domowników i ciasta jest zwykle sporo. Zostało mi w tym roku nieco czekoladowego z piernikową nutą i na koniec trochę wyschło. Pokruszyłam je więc , dodałam zmielone orzechy i migdały i wzorem słodyczy od południowych sąsiadów nieco dżemu. Morelowego nie miałam, ale ten z czarnej porzeczki okazał się świetnym dodatkiem i doskonale dopełnił smak bajaderki. Polewę czekoladową dałam też do środka, a resztą polałam po wierzchu i posypałam zmielonymi orzechami. Z braku czasu przy świątecznych przygotowaniach nie toczyłam kulek, lecz włożyłam masę do pojemnika -bajaderka z orzechami pokrojona w kostki też super smakuje.

BAJADERKA Z ORZECHAMI

  • szklanka okruszków podsuszonego ciasta czekoladowego
  • pół szklanki polewy czekoladowej
  • 2 -3 duże łyżki dżemu ( miałam z czarnej porzeczki)
  • 2 łyżki zmielonych orzechów i migdałów
  • opcjonalnie- aromat rumowy lub trochę rumu

Ciasto drobno kruszymy ( jeśli takiego nie mamy, możemy użyć zmielonych herbatników i przyprawy piernikowej ) i wrzucamy do miski. Dodajemy mielone orzechy z migdałami 9 minus nieco do posypania) , kto lubi może też dodać inne bakalie. Dodajemy polewę czekoladową ( zostawiając 2 łyżki na polanie po wierzchu), aromat i mieszamy. Potem dodajemy tyle dżemu, by uzyskać masę która da się rozprowadzić w pojemniku ale nie będzie też za lepka. Kto ma czas, toczy kulki, a kto tak jak ja nie ma, wkłada do pojemnika i polewa , po czym posypuje resztą zmielonych orzechów. Zastudzamy w temperaturze pokojowej, potem możemy włożyć do lodówki. to z pojemnika podajemy pokrojone w kostkę.

Wyszła pyszna, będzie na podwieczorek dzisiaj, bo córka przyjeżdża na lukrowanie pierniczków i ubieranie choinki.

Smacznego !