Pierniczki na koncert Korteza w poznańskim Zamku

koncert korteza w zamku
koncert korteza w zamku

To jedyne zdjęcie, jakie mam ze styczniowego  koncertu Korteza w poznańskim Zamku. Wyprawa była dość wariacka, bo w tym czasie przebywałam na rehabilitacji i udało mi się przedłużyć przepustkę, jaką dostałam na badania lekarskie.  Początkowo zamierzałam tylko spotkać się z koleżanką i przekazać jej świąteczne pierniczki dla Korteza oraz poprosić o autografy na płytach dla znajomych, bo o 20-tej musiałam być z powrotem. Ale zacznę od początku.

Moja szpitalna koleżanka Karolina ( w wieku zbliżonym do mojej starszej córki) usłyszała Korteza u mnie z tabletu , zachwyciła się nim i zaczęła śpiewać słowa, które słyszała. A nie było jej łatwo, bo walczy o powrót mowy po udarze… Puszczałam jej więc Korteza często, zachęcając do śpiewania razem ze słyszanymi piosenkami. Poprosiłam córkę, by mi z domu przywiozła zakupione zaraz po ruszeniu sklepu internetowego Jazzboy epki i jedną z nich dałam Karolinie , z autografem Artysty 🙂

Drugą płytę przeznaczyłam na aukcję charytatywną na rzecz równie młodej osoby, koleżanki moich dzieci, walczącej z rakiem . Ci, którzy mnie znają pamiętają może jak na początku grudnia pozdrawiałam fanów Korteza z poznanskiego radia. To właśnie udział w audycji wieczornej z muzyką z lat 80-tych wylicytowałam wtedy :

Poprosiłam Korteza, by podpisał płytę z podziękowaniem za pomoc dla Asi , już poszła na licytacji za całkiem niezłą sumę 🙂

Z Kortezem udało mi się spotkać i porozmawiać chwilę dosłownie cudem. Koleżanka namówiła mnie, bym weszła do Zamku i zobaczyła , czy ktoś z ekipy jest przy stoisku z płytami , by pierniczki przekazać osobiście. Trafiłam na znajomego dźwiękowca, który bardzo lubi moje wypieki , dałam mu pierniczki i wyjaśniłam moją sytuację . Ze względu na dawną znajomość ( w końcu jestem pierwszą fanką) i moją przepustkę szpitalną uzyskałam chwilę rozmowy z Kortezem i ekipą tuż przed koncertem . Płyty do podpisu miała koleżanka, wyjasniłam tylko o co chodzi. Kortez był bardzo wzruszony historią Karoliny, dopytywał, jakie piosenki śpiewała ucząc się mówić. Pożegnałam się z ekipą, życząc wszystkim sukcesów w nowym roku i z nadzieją na spotkania na nowej trasie .

Następnego dnia przez syna odebrałam podpisane płyty od koleżanki , oj, jak Karolina się ucieszyła 🙂 Podobnie Witek, organizujący akcję pomocy dla Asi.

Pierniczki smakowały Kortezowi, to były moje słynne z rodzinnego przepisu ( zdjęcie niżej) . Ostatnio w wywiadzie powiedział, ze bardzo lubi ciasto marchewkowe i sernik , dostał już ode mnie i pierwsze i kilka wersji drugiego. Muszę pomyśleć, co tu pichcić na kolejną trasę, bo jedzenie jest zawsze pretekstem do ciekawej rozmowy.
Kortez, wielkie dzięki za autografy na płytach, przyniosły wiele dobrego 🙂

Pizza z fetą i oliwkami

pizza z fetą i oliwkami
pizza z fetą i oliwkami

Wczoraj był Międzynarodowy Dzień Pizzy, upiekłam więc na obiad „rezerwową” pizzę na puszystym cieście obok tej, którą na cienkim  zrobiła moja córka. Do ciasta dodałam trochę ulubionych ziół , by było ciekawsze i dało dobry podkład pod to, co na niej położyłam. By mieć złudzenie, ze pizza jest mniej kaloryczna prócz sosu pomidorowego, wędlin i serów dodałam ugotowaną zieloną fasolkę szparagową , na koniec dorzuciłam oliwki , bo pasowały mi do fety. Z radością zauważyłam, ze moja domowa feta, którą zrobiłam z wiejskiego twarogu pięknie się stopiła na pizzy. Prócz niej był też i zwykły żółty ser starty na tarce. Wszystkie te dodatki ciekawie się skomponowały z ziołowym ciastem i wyszła naprawdę pyszna pizza, której resztę dojadaliśmy jeszcze dziś popijając barszczykiem.

PIZZA Z FETĄ I OLIWKAMI NA ZIOŁOWYM CIEŚCIE

ok. 1/2 kg mąki pszennej
30 g drożdży
1/3 szklanki mleka

szklanka letniej wody
2-3 łyżki  oliwy
łyżeczka cukru
łyżeczka soli

Łyżka majeranku, łyżeczka oregano i ziół śródziemnomorskich

Boczek wędzony
szynka peklowana ( domowa)
pomidory z puszki z zalewą + nieco suszonych

ok. 15 dkg fety ( miałam domoową), garść oliwek

miseczka ugotowanej fasolki szparagowej

pieczarki pokrojone na plasterki

15 dkg startego żółtego sera

Drożdże roztarłam z cukrem, dodałam  letnie mleko, posypałam łyżką mąki i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Do miski wsypałam  mąkę, sól i wlałam wyrośnięty rozczyn. Dodałam  oliwę , letnią wodę, zioła  i wymieszałam dokładnie. Wyrobiłam ciasto drewnianą łyżką, aż odstawało od brzegów miski. Postawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ( około pół godziny).

Ciasto po wyrośnięciu troche wyrobiłąm i rozciągnęłam na natłuszczonej olejem blasze.
Położyłam na nie plastry boczku i szynki, pieczarki, fasolkę i polałam to sosem z pomidorów z puszki i suszonych ( wszystko zmiksowane z dodatkiem soli, pieprzu, ziół prowansalskich i słodkiej papryki). Na wierzch rozrzuciłam kawałki fety i oliwki, posypałam wszystko startym żółtym serem.

Piekłam w 200 C około 20 minut.

Ziołowa pizza z improwizowanymi dodatkami wyszła ciekawa w smaku, miałam ochotę na przerwę w diecie i bardzo mi smakowała, pozostałym domownikom też.

Smacznego !

Domowa feta z wiejskiego twarogu i sałatka dwa w jednym

domowa feta w sałatce
domowa feta w sałatce

Wspominałam już kilka razy o tym, że mam dostęp do pysznego wiejskiego twarogu i robię z niego różności, wykorzystując doskonały smak i naturalność. Robiłam już twaróg suszony  z ziołami i specjalną jego wersję – ser z dodatkiem kartofli z XVIII-wiecznego przepisu. Jednym z kolejnych pomysłów jak wykorzystać wiejski twaróg , na który wpadłam po wizycie w zaprzyjaźnionej agruturystyce, jest domowa feta. Ser, pokrojony na grube plastry zanurzam w solance z przyprawami na kilka dni i trzymam w lodówce. Po 24 godzinach już jest dobry, ale im dłużej postoi, tym jest lepszy. Spokojnie trzyma się do tygodnia, szczerze mówiąc dłużej nigdy nie próbowałam, bo domowa feta jest pyszna i szybko znika ze słoika.

Tym razem do solanki ( płaska łyżeczka soli na szklankę wody) dodałam suszone pomidory z czosnkiem i bazylią i oregano, ususzone z ogrodowych zasobów. To ten ser z prawej strony półmiska, poniżej. U góry nad nim jest sam, świeży twaróg.

Półmisek sałatkowy z serami powstał dlatego, że nie mogłam się zdecydować jaką sałatkę zrobić – caprese czy grecką. Pokroiłam więc pomidory i ogórki , do tych ostatnich dodałam koperek i czerwoną cebulę, skropiłam je domowym octem jabłkowym. Ułożyłam je pośrodku półmiska a naokoło poukładałam sery, które polałam oliwą – mozzarellę i cammembert taką od suszonych pomidorów ( kawałki pomidorów zostawiłam na cammembercie, podobnie jak w takiej kombinacji) . Oliwą polałam też pomidory i ogórki, oczywiście posolone i posypane pieprzem z młynka. Z braku świeżej bazylii, mozzarellę posypałam domowym suszonym oregano.

Kto chciał caprese, nabierał sobie mozzarelli i pomidorów , kto chciał greckiej – kombinację ogórków i pomidorów z fetą. Oliwki podane były osobno. Świeży twaróg uzupełniał obie sałatki, cammembert z suszonymi pomidorami i oliwą był atrakcyjny sam w sobie. Super pomysł na karnawałową imprezę czy uroczystą kolację, można zrobić sałatki „dwie w jednym ” i jeszcze dodać to i owo dla urozmaicenia.  Półmisek szybko został opróżniony a oliwa z dna wymieciona chlebem .

Smacznego !

 

 

Gulasz wieprzowo-wołowy z pieczarkami

gulasz wieprzowo-wołowy
gulasz wieprzowo-wołowy

Lubię mieszać w potrawach różne gatunki mięsa, bo dają ciekawe efekty smakowe i są smaczniejsze niż dania jednorodne. Po powrocie do domu z rehabilitacji znalazłam w zamrażalniku kawałek wołowiny zbyt mały by starczył na obiad dla wszystkich, dodałam więc nieco wieprzowiny od szynki i zrobiłam ze wszystkiego gulasz. By wzmocnić jego smak i zrobić lżejszym, dorzuciłam nieco pieczarek. Wizualnie to danie nie jest piękne, ale za to pyszne bardzo. Do mięsa dodałam sporo ziół , podlewałam je też rosołem gotującym się na pierwsze danie, wszystko razem dało niezwykle ciekawy rezultat , godny niedzielnego obiadu.

GULASZ WIEPRZOWO-WOLOWY Z PIECZARKAMI

Ok. 30 dkg wołowiny bez kości

ok.30 dkg wieprzowiny ( miałam od szynki)

25 dkg pieczarek

sól, pieprz, majeranek, zioła prowansalskie, szałwia

rosół lub bulion do podlewania

olej i masło do smażenia

Obsypane przyprawami mięso pokrojone na gulaszowe kawałki, umyte i osuszone, podsmażyłam partiami na patelni , na oleju z dodatkiem kilku wiórków masła. Najpierw podsmażyłam wołowinę, potem dodałam kawałki od szynki. Pieczarki też smażyłam pojedynczą warstwą na patelni, potem wszystko połączyłam i podlałam rosołem. Dusiłam na patelni pod przykryciem , podlewając rosołem a potem wodą tak, by płynu nie było zbyt wiele. Po około dwóch godzinach wszystko było miękkie i pływało w lekkim sosie z wyraźnym smakiem pieczarek.

Podałam gulasz z pyzami drożdżowymi , do tego była surówka z jabłek i kiszonych ogórków . Wszystko razem super smakowało,  mieszane mięso wieprzowe i wołowe plus pieczarki to był dobry pomysł na gulasz. Muszę to jeszcze powtórzyć w sezonie na świeże pomidory a także na swieże grzyby, bo takie smaki są warte dalszych eksperymentów.

Smacznego !

Mielonka indycza z łopatką do słoika

mielonka indycza
mielonka indycza

Od kilku tygodni przebywam na rehabilitacji i jestem na szpitalnym wikcie. Bywa różnie, ale bez dodatku domowego jedzenia byłoby nudno i jednostajnie. Wspieram się też kiszonkami by mieć witaminy, potrzebne w czasach zimna i pluchy, zwłaszcza w sporym zbiorowisku ludzi. Przed wyjazdem zrobiłam sobie kilka słoików mielonki z indyka i wieprzowej łopatki , która doskonale nadaje się do kanapek a i podgrzana na ciepło uratuje czasem obiad, gdy w „sosie mięsnym ” niewiele tego mięsa widać 😉  Ma ona charakterystyczną dla kiełbasy słoikowej galaretę i nawet ją kiedyś wykorzystałam – zrobiłam na jej bazie barszczyk dodając sok z kiszonych buraczków i nieco przyprawy jarzynowej do zupy z Gdańskiego Spichlerza Smaków ( link z boku bloga).

MIELONKA INDYCZA Z ŁOPATKĄ DO SŁOIKÓW

1/2 mielonego mięsa z indyka ( jak chcemy dietetycznie to z piersi)

30 dkg mięsa z łopatki wieprzowej, zmielonego dość grubo

2-3 ząbki czosnku

łyżeczka majeranku

szczypta tymianku i oregano

1-2 łyżki zimnej wody

sól i pieprz do smaku

Mielone mięso łączymy w misce, dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę albo drobno posiekany i roztarty z solą. Dodajemy więcej soli, pieprz czarny mielony , majeranek, tymianek i oregano lub inne ziola, kótre nam pasują. Mieszamy dokładnie, dolewamy trochę wody i wyrabiamy rękoma w misce, aż masa będzie zwarta. Próbujemy jak smakuje ( można trochę podsmażyć na patelni) i ewentualnie doprawiamy.

Napełniamy masą słoiki dokładnie, by nie było w środku powietrza, zakręcamy wyparzonymi zakrętkami. Wkładamy do garnka z wodą wyłożonego na dnie ściereczką lub grubym papiem tak, by woda sięgała do 3/4 słoików i parzymy na małym ogniu około godziny od zagotowania. Po wytudzeniu robimy to jeszcze raz, ok.45 minut, by uzyskać lepszą galaretę i większą trwałość mielonki. Ja nie miałam czasu i zrobiłam to tylko raz, więc galareta nie jest super zwarta, ale bardzo smaczna. Mięso było chude ( miałam ambitny plan odchudzania się zniweczony przez …sąsiadów z sali naprzeciwko, chętnych na kulinarne szaleństwa 😉 , więc nie ma na warstwie mięsa smalcu. Dietetyczna wersja kiełbasy słoikowej bardzo smakowała mnie i gościom jej próbującym.

Smacznego !

Pulled pork plus szarpany indyk

pulled pork
pulled pork

W drugie święto Bożego Narodzenia robię konkretny, odświętny obiad – bo w dzień po Wigilii zajadamy jeszcze przysmaki z poprzedniego dnia, na które czekamy cały rok. W tym roku zrobiłam pieczeń z  łopatki wieprzowej, boczne , nieregularne jej kawałki przeznaczając na pulled pork, czyli mięso szarpane. Do towarzystwa i urozmaicenia dodałam golonkę z indyka , a mięso dusiłam w sosie podlewając rosołem i dorzucając po świątecznemu suszone śliwki i morele. Nie użyłam piekarnika tylko brytfanny, lubię „mieć na oku” to, co pichcę , zaglądać do czasu do czasu, przewrócić na drugą stronę , zamieszać – takie kulinarne czary-mary . Podczas świąt jest trochę więcej czasu na pichcenie i można się pobawić w ten sposób, by uzyskać taki smaczny efekt.

PULLED PORK I RWANA GOLONKA Z INDYKA

Spory kawałek łopatki wieprzowej , lekko przerośniętej tłuszczem

golonka indycza

sól, pieprz przyprawy do mięsa : miałam majerankowo-czosnkową, do indyka  i Ziółka Małgosi , z Gdańskiego Spichlerza Smaków ( link z boku bloga)

garść suszonych śliwek i moreli

rosół do podlewania

trochę oleju do podsmażenia

Mięso najpierw natarłam przyprawami i wstawiłam na ponad godzinę do lodówki . Od dużego kawałka łopatki odcięłam nierówne kawałki . W brytfannie obsmażyłam wszystko  krótko na oleju i dusiłam na małym ogniu pod przykryciem , podlewając od czasu do czasu rosołem i przerwacając z boku na bok , razem z dużym, konkretnym kawałkiem pieczeni.  . Trwało to około 4 godzin ( godzinę przed końcem dorzuciłam suszone owoce) , po tym czasie kawałki golonki i łopatki odciętej od pieczeni zaczęły się rozpadać , więc można je było podzielić na włókna – tę pracę zleciłam córce. Podałam mięso na ciepło do obiadu, ale zostało i sprawdziło się dobrze na zimno na kanapkach. Dodatek suszonych owoców i przyprawy świetnie podkręciły smak pulled pork. Polecam na sylwestowe imprezy i noworoczne spotkania, ta wersja na pewno przypadnie każdemu do gustu.

Smacznego !

Wegańskie ruskie pierogi z tofu

wegańskie ruskie pierogi
wegańskie ruskie pierogi

U nas na Wigilię jada się też ruskie pierogi a tradycja ta pochodzi z czasów, gdy kilka dni przed Wigilią urodziła się moja córka, czyli od 22 lat ( to dokładnie dzisiaj 🙂   Chciałam zjeść pierogi takie, które by mi nie zaszkodziły jako mamie karmiącej, więc wymyśliłam ruskie, łagodne, bez cebuli . Zrobiłam ich tylko kilka , ale tak posmakowały wszystkim, że jadamy je teraz co roku. Teraz zrobiłyśmy wegańskie ruskie pierogi, z myślą o starszej córce, łagodniejsze , zamiast cebuli do farszu dodany jest olej aromatyzowany cebulą. Robi się go bardzo prosto-pokrojoną cebulę zalewa się w słoiku olejem, tak, by nie wystawała nad jego powierzchnię i stawia na około tydzień w pokojowej temperaturze, wstrząsając co jakiś czas.

Przypomnę przy okazji nasze klasyczne ciasto na pierogi, które doskonale się udaje – zwłaszcza jak doda się do niego dobry olej tłoczony na zimno. By odróżnić pierogi wegańskie od klasycznych, dodałyśmy nieco kurkumy, ciasto zyskało piękny żółty kolor i ciekawszy smak – nalezy jednak uważać, by nie przesadzić z kurkumą, bo zdominuje smak.

WEGAŃSKIE RUSKIE PIEROGI

Ciasto:
ok. 2 szklanek mąki pszennej

łyżka dobrego oleju
sól, wrząca woda

1/4 łyżeczki kurkumy w proszku

farsz :

kostka tofu

objętościowo tyle samo ugotowanych ziemniaków ( nasze były w mundurkach)

2 łyżki oleju aromatyzowanego cebulą

sól, pieprz do smaku ( sporo)

Tofu wraz z ziemniakami rozgniatamy ( najlepiej specjalnym przyrządem), doprawiamy olejem, solą i sporą ilością pieprzu, by farsz był pikantny.

Mąkę i kurkumę wsypujemy do miski, solimy, dodajemy olej. W misce, żeby się nie oparzyć, wlewamy do mąki wrzątek i mieszamy widelcem – tak długo, aż utworzy się jednolita masa a ciasto zabarwi na żółto.  Wtedy wyrzucamy je na omączony blat i wyrabiamy dokładnie-  ma być plastyczne.
Zostawiamy kilkanaście minut do ostudzenia i wałkujemy dość cienko- nie będzie z tym problemów. Wycinamy pierogi szklanką lub kubkiem, napełniamy farszem  ( można dość sporo, ciasto ładnie się ciągnie) i sklejamy. Gdyby proces napełniania farszem trwał długo, można brzegi pierogów zwilżyć wodą.

Gotujemy wrzucając na osolony wrzątek, wyjmujemy po ok. 2 minutach od zagotowania.

Te, które spróbowałyśmy przy gotowaniu wyszły pyszne, na ocenę reszty domowników  i gości czekamy w Wigilię.

Smacznego !

Sałatka szopska z kozim serem bałkańskim

sałatka szopska
sałatka szopska

To jeszcze zaległa sałatka ze słonecznych dni jesieni. W tym roku długo mogliśmy się cieszyć świeżymi pomidorami prosto z krzaków, u mnie w ogrodzie te wsadzone do donic owocowały do pierwszych dni listopada. Gdy udało mi się kupić pyszny owczy ser bałkański od Marka Grądzkiego , postanowiłam zrobic klasyczną bułgarską potrawę, sałatkę szopską . Prócz sera bałkańskiego dodałam do niej swoją domową fetę, którą robię macerując w solance wiejski twaróg. Zioła – pietruszkę i miętę miałam prosto z grządki , dorzuciłam od siebie jeszcze nieco oregano. Ocet miałam też domowy – wykorzystałam jabłkowy z dodatkiem malin. Jak widac na zdjęciu – kolorowe liście już leciały z drzew, a trawa pod nimi była jeszcze zielona i soczysta , ostatanie pomidory i reszta warzyw przywoływały za to smaki lata .

SAŁATKA SZOPSKA

4 dojrzałe, mięsiste pomidory

zielony ogórek

kolorowa papryka ( miałam żóltą)

dymka ze szczypiorem

kawałek sera bałkańskiego ( miałam kozi)

opcjonalnie- kawałek fety

natka pietruszki

opcjonalnie – gałązka mięty i oregano

3-4 łyżki oliwy

2 łyżko octu winnego ( miałam domowy jabłkowy)

sól i pieprz do smaku

Pomidory i paprykę pokroiłam w ósemki i jeszcze na pół, ogórka w kostkę, dymkę w paseczki. Wymieszałam wszystko na talerzu. Ser powinien być starty na tarce, ja by wszystko było ładnie równe – pokroiłam też go w kostkę. Wymieszałam wszystko na talerzu po doprawieniu solą ( ostrożnie)  i pieprzem , polałam oliwą i octem jabłkowym. Posypałam natką pietruszki , posiekaną miętą i oregano.

Gdy robiłam zdjęcia w ogrodzie zapach sera przywołał Fiji, naszą kotkę. Oczywiście powąchała sałatkę i sery ją lekko zainteresowały. Moją Rodzinkę zainteresowała sałatka w całości, była pyszna. jeśli znajdziecie jeszcze jakieś dobrze smakujące pomdory, polecam na śniadanie lub kolację.

Smacznego !

Domowa musztarda, francuska i staropolska

domowa musztarda
domowa musztarda

Coraz bardziej angażuję się w kulinarne eksperymenty. Pomagają mi w tym wyjazdy na warsztaty i lektura książek kulinarnych. Kiedy byłam ostatnio na  warsztatach piernikowego labotratorium w Toruniu , wspominano poprzednie, na których były wytwarzane musztardy na bazie smakowych octów. Domowa musztarda kusiła mnie już od dawna, podpytałam prowadzącego Macieja Bartona jak się za nią  zabrać i wykorzystałam te wskazówki. Octy smakowe mam z własnych zapasów , do musztardy zastosowałam jabłkowy , zrobiony z dodatkiem białych porzeczek.

Sposób wykonania domowej musztardy zaczerpnełam z  książki „Staropolskie  przepisy , receptury z XVI-XVIII ” , pod redakcją profesora Dumanowskiego. Zrobiłam dwa rodzaje musztardy , kierując się dość ogólnymi przepisami :

 

Nie miałam świeżej gorczycy, wiec  według wskazówek Macieja Bartona najpierw namoczyłam suszoną  w occie, na dwie doby. Około 5 łyżek musztardy zalałam domowym octem jabłkowym ( tego lata zrobiłam też jeden z dodatkiem białych porzeczek ). Po dwóch dniach zrobiłam z nich dwa rodzaje musztardy – jedną staropolską, inspirując się powyższym przepisem.

DOMOWA MUSZTARDA STAROPOLSKA

2 łyżki białej gorczycy namoczonej w occie wraz z łyżką zalewy

2 łyżki pigwy i jabłek , occedzonych z octu pigwowo – jabłkowego

2 łyżki mirabelek z kompotu plus łyżka soku

łyżka miodu

spora szczypta cynamonu i imbiru, sól do smaku

pół łyżeczki pieprzu ziołowego staropolskiego

Na szczęście technika współczesna nie wymaga rozwiercania ziaren gorczycy w moździerzu, więc wrzuciłam wszystkie składniki do blendera i zmiksowałam. Na koniec jeszcze sprawdziłam, czy nie trzeba dosolić , dodać cukru czy octu, by zachować równowagę smaków.

Drugą musztardę zrobiłam na wzór francuskiej , czyli częśc ziaren gorczycy zmiksowałam a część zostawiłam w całości. Dodałam do niej puree z gruszek , bo widziałam taką wersję w jednej z francuskich książek kulinarnych.

DOMOWA MUSZTARDA FRANCUSKA

3 łyżki gorczycy namoczonej w occie plus 2 łyżki octu od jej zalania

1/2 szklanki puree z gruszek plus łyżka soku z nich

łyżeczka cukru, sól do smaku

Dwie łyżki  gorczycy zostawiłam w całości. Pozostałą wraz z octem i puree z gruszek zmiksowałam w blenderze z przyprawami. Wymieszałam to wszystko razem , sprawdziłam balans smaków, lekko dosoliłam na koniec.

Na razie obie musztardy wykorzystałam jako dodatki do domowych wędlin z piersi kurczaka oraz do peklowanej i parzonej szynki. Myślę, że i do serów bedą dobrze pasowały, mam zamiar też dodać je do sosów vinegrette , którymi polewam sałatki na bazie sałaty lodowej czy masłowej.

Ze smaku obydwu jestem bardzo zadowolona i cieszę się, że wyszedł mi kolejny eksperyment kulinarny inspirowany staropolską kuchnią. Dodałam ją do mojej nowej kategorii na blogu – staropolskie przepisy.

Smacznego !

Naleśniki waniliowe z bananem i kremem czekoladowym

naleśniki waniliowe
naleśniki waniliowe

Ostatnio nieczęsto robię naleśniki, ale kiedyś zostałyśmu z córką same w domu, więc na dwie osoby nie trzeba było usmażyć ich tak wiele i długo stać nad patelnią. Dzień był chłodny i szary, na poprawę humoru zrobiłam więc naleśniki waniliowe , z dodatkiem cukru z prawdziwą wanilią. Dla lepszego smaku i konsystencji dodałam do ciasta nieco stopionego masła. Akurat wróciłyśmy z zakupów, z zapasem kremu czekoladowego i bananów , niestety zimą takie smakołyki często są niezbędne 😉 Zjadłyśmy więc naleśniki z kremem czekoladowym i pokrojonymi bananami , była też wersja z jogurtem naturalnym i miodem . Wyszły pyszne, jakość zdjęć tego nie oddaje, bo teraz szybko robi się już ciemno i musiałam je sfotografować w sztucznym świetle…

NALEŚNIKI WANILIOWE

2 jajka
szklanka mleka
szklanka wody ( najlepiej gazowanej, tym razem nie miałam)

łyżka stopionego masła
1, 5 szklanki mąki

łyżeczka cukru z wanilią
szczypta soli

krem czekoladowy, pokrojone banany

ew. jogurt naturalny polany miodem

Jajka rozbijamy i roztrzepujemy. Dodajemy mleko, potem mąkę na zmianę z wodą i stopione, wystudzone masło. Na koniec szczypta soli i łyżeczka cukru z wanilią . Dobrze, jak ciasto trochę odpocznie ale nie jest to konieczne.
Smażymy na rozgrzanej patelni cienko posmarowanej olejem,  z obu stron.

Gotowe naleśniki waniliowe smarujemy ulubionym kremem czekoladowym, nakladamy pokrojone w półplasterki banany i zwijamy w rulon. Do tego smaku pasuje też doskonale jogurt naturalny z miodem, można też wybrać sobie kwaskowy dżem lub powidła.

Takie naleśniki doskonale smakują w zimowe, chłodne dni. Polecam na poprawę nastroju.

Smacznego !