Penne z dzikim pesto i pecorino

 

penne z dzikim pesto
penne z dzikim pesto

Wiosna w tym roku już cieszy nas zielenią, ja z niej korzystam nie tylko dla ozdoby. W ogrodzie już rosną mi zioła wieloletnie , pięknie przechowała się pod liśćmi pietruszka naciowa, oregano odbija , mięta nieśmiało rozwija coraz silniej gałązki i listki. Jest też sporo dzikich, jadalnych chwastów – u mnie rozplenił się podagrycznik o smaku podobnym do szpinaku, jest też sporo czosnaczku, krwawnik smakujący jak szczypiorek, wybijają też listki szczawiu, któremu od kilku lat pozwalam się rozsiewać po trawniku, gwiazdnica o lekko orzechowym smaku i białych kwiatkach też już się wychyla. Młode pokrzywy jeszcze nie parzą, ale dla pewności przelałam je wrzątkiem  To wszystko wraz z młodym , lekko pikantnym mniszkiem zebrałam, umyłam i zmiksowałam z orzechami włoskimi ,  pestkami słonecznika i oliwą.

 

DZIKIE PESTO DO MAKARONU , Z ORZECHAMI I PECORINO

po garści  młodych pokrzyw i podagrycznika

dwie garście natki pietruszki, kilkak gałązek oregano

kilka gałązek gwiazdnicy, krwawnika , listki czosnaczka, młoda mięta i mniszek

łyżka pestek słonecznika i dwie orzechów ( miałam włoskie i arachidowe)

dwa ząbki czosnku

2 łyżki oliwy

sól, pieprz czarny z młynka

kawałek pecorino

makaron ( miałam penne)

Makaron ugotowałam według przepisu, minutę krócej, by był al dente.

Pokrzywy i resztę zieleniny umyłam w kilku wodach zmieniając je . Te pierwszą przelałam  wrzątkiem na sicie.

Włożyłam zieleninę do blendera dodając orzechy, czosnek i oliwę. Zmiksowałam prawie na gładko. Doprawiłam solą i pieprzem.

Wymieszałam pesto z ciepłym makaronem, posypałam kawałkami pecorino odciętymi ładnie nożem – piłką.

Takie pesto to samo zdrowie, kto ma opory przed jedzeniem „dzikiego zielska” niech raz go spróbuje , a na pewno będzie mu smakowało. O korzyściach dla zdrowia nie muszę chyba przekonywać, młode rośliny to najlepsze źródło witamin i mikroelementów. Ja mam to szczęście, że wszystko mi rośnie w ogrodzie . Trzeba uważać, by nie zbierać jadalnych chwastów przy ulicy, lepiej wybrać się gdzieś na wycieczkę do lasu czy na łąkę. Teraz natura ciągnie nas na swoje łono, trzeba czasem zadbać o samochód i sprawdzić, czy nadaje się na dłuższe wycieczki . Można skorzystać z auto części i zabezpieczyć się zawczasu przed awarią .

Dzika kuchnia cieszy się coraz większym powodzeniem, u mnie jest spory wybór dań z jadanych chwastów w specjalnej kategorii z boku bloga.

Smacznego !

Ser w solance i sałatka wiosenna z nim

sałatka z serem solankowym i ogórkami
sałatka z serem solankowym i ogórkami

W mojej diecie redukującej wagę jadam dużo „zielska”, czyli sałatek na bazie surowych warzyw . Nawet jak jestem poza domem robię takie sałatki i czasem udaje mi się zachęcać do ich jedzenia amatorów konkretniejszych smaków, niż zielenina 🙂

Dodaję do nich też  sery albo i chude mięsa czy wędliny. Twaróg w solance to pomysł, na który wpadłam , gdy myślałam, czym zastąpić w sałatkach dość kaloryczną fetę. Podpatrzyłam w zaprzyjaźnionej agroturystyce produkcję „domowej fety”, na bazie wytwarzanego na miejscu twarogu. Ser, pokrojony w kostkę zanurzony był w solance z dodatkiem ziół. Ja dodałam od siebie nieco suszonych pomidorów , czarnuszkę   i zrobiłam to na razie z kupionym chudym twarogiem. Wodę do zanurzenia sera posoliłam płaską łyżeczką soli na szklankę .

SAŁATKA Z SEREM SOLANKOWYM, RZODKIEWKĄ I OGÓRKAMI

Liście sałaty lodowej i kapusty pekińskiej

czerwona cebula

kilka rzodkiewek

ogórki musztardowe ( ze Spichlerza Smaków)

twaróg z solanki w kawałkach ( plus suszone pomidory z zalewy)

sól, pieprz czarny i ziołowy

zioła, jakie lubicie ( miałam mieszankę, coś tam z lubczykiem)

olej, ocet jabłkowy z malinami, nieco zalewy od ogórków

Na umyte, osuszone i porwane liście sałat ( lekko posolone) , układamy pokrojone rzodkiewki, czerwoną cebulę i ogórki, dorzucamy kawałki sera z solanki ( nawet te, co się rozpadły) i suszone pomidory z zalewy. Polewamy oliwą lub dobrym olejem i octem jabłkowym, możemy dodać nieco zalewy od ogórków, posypujemy pieprzem i ulubionymi ziołami. Voila, sałatka gotowa 🙂

Wyszła pyszna, warzywa pasowały do sera, całość razem to harmonijna kompozycja smaków. Doskonała na wiosenną kolację.

Czasem decyzja o zrobieniu sałatki na kolację zapada spontanicznie, gdy kupię coś odpowiedniego. Gdy  robię zakupy to nie lubię pakować ich do jednorazowych torebek  foliowych, staram się zawsze mieć przy sobie  jakąś torbę z materiału. Wykorzystuję często reklamowe, takie, jak widziałam wraz z innymi gadżetami na promotiontops.pl . Mam nawet kilka w różnych kolorach, by pasowały mi do ubrania, które mam na sobie. Nie narażam naszego środowiska na zniszczenia, folia rozkłada się latami.

Tę sałatkę można też włożyć do pojemnika i zabrać na piknik, od kilku dni jest bardzo ciepło, korzystajmy więc z uroków natury.

Smacznego !

Czy dym z grilla odstrasza ?

Wiosna jest coraz piękniejsza i cieplejsza, coraz częściej docierają do mnie sygnały od znajomych, że zaczynają już sezon grillowy.

Temat jest mi bliski, bo kilka lat temu wygrałam robota kuchennego w konkursie dzięki temu, że napisałam, co jest najważniejsze w grillowaniu. Dla mnie -przede wszystkim ludzie, z którymi dobrze się czujemy. W obecnych czasach ważna jest rola  gospodyni, która w tych gorących czasach potrafi odwrócić uwagę gości próbujących rozmawiać o polityce czy innych nieprzyjemnych sprawach , pytając – smakują Wam bardziej skrzydełka czy żeberka ? Wolicie ogórki do kiełbasek czy sałatkę ? To skutkuje, wierzcie mi 🙂

Podczas letnich wieczorów często w biesiadowaniu przy grillu przeszkadzają nam komary i skutecznie potrafią zniechęcić towarzystwo. Czasami dym z grilla nieco je odstrasza, ale jeśli działa , to tylko chwilowo i miejscowo. Widziałam na importmania.pl specjalne lampy -pułapki na  muchy i komary , warto je podłączyć w ogrodzie. Są energooszczędne, ekologiczne i nie zawierają chemikaliów.

Jeśli w ogrodzie są problemy z gryzoniami, to w sklepie Importomania są też specjalne odstraszacze, które działają skutecznie , na zasadzie ultradźwięków. Podobną rolę ochronną pełnią urządzenia zniechęcające psy do buszowania po grządkach a także ptaki, wyjadające nasiona, funkcjonujące bezpiecznie, na podobnych zasadach.

U nas przy grillu pierwszymi stołownikami są zawsze …koty :

W ogrodzie trzeba też na nie uważać, bo czasem jako drapaków używają ogrodowych mebli, czy desek otaczających grządki i robią przy tym szkody . Na tej samej stronie widziałam spory wybór drapaków dla nich, które pomogą rozwiązać ten problem. I przydadzą się też wszystkim , których koty nie mają tego szczęścia, co moje i nie wychodzą z domu :

A propos wiosny- to czas, gdy dbamy bardziej o siebie, w sklepie internetowym Importomania znajdziemy też duży wybór urządzeń do domowego salonu kosmetycznego.

Wracając do grillowania – jeśli chodzi o samo mięso, to ja przed wrzuceniem na ruszt  zawsze je marynuję, nawet zrobiłam na blogu zestaw przepisów na marynaty do grilla , który w   sezonie cieszy się dużym powodzeniem. Do mięsa warto też mieć  warzywne  dodatki, u mnie na blogu jest olbrzymi ich wybór w kategorii sałatki.

Życzę wszystkim udanego sezonu grillowego 2017 🙂

 

Relacja z imprezy „Niech Cię Zakole” i zaproszenie do Poznania

Od spotkania na koniec karnawału minęło już sporo czasu, ale moje życie toczy się ostatnio w zawrotnym tempie, więc dopiero znalazłam czas na relację z fantastycznej imprezy w Gziniance zorganizowanej przez jej gospodarzy i Piotra Lenarta, autora projektu kulinarno-turystycznego ” Niech Cię Zakole”. To rejon zakola dolnej Wisły, w moim rodzinnym województwie kujawsko-pomorskim jest miejscem pysznych biesiad i wycieczek kulinarnymi szlakami. Pisałam już o tym latem w relacji z podróży studyjnej .

To urocze miejsce położone jest zaledwie 30 km od Bydgoszczy , w kierunku na Grudziądz, można tam dotrzeć nie tylko autem, ale i autobusem czy wygodnym pociągiem. Nie tylko zimą wygląda zjawiskowo.

Produktów kulinarnych Zakola jest wiele, najważniejsze i swoisty” konik” autora projektu , to gęsina i jagnięcina. Wykorzystane do  końca, łącznie z podrobami i właśnie do jedzenia wszystkich fragmentów tuszy zwierzęcej przekonywał  Napoleon podczas uczty mięsopustowej w ostatnią sobotę karnawału.

Na razie – wędzony półgęsek, z Kołudy, z takich samych gęsi , które zamawia w reklamie Magda Gessler – dla Zakola wędzi półgęski asystent Piotra Lenarta, Mikołaj. Na zdjęciu w kuchni, podczas pichcenia kurczaka Marengo – napoleońskiego elementu uczty, na bazie zagrodowego z Rolmięsu ( dostępny z Autostraganu, w Poznaniu na Zielonym Targu i na Frymarku w Bydgoszczy ).  Włożyłam do niego swoje „trzy grosze”, podsmażając pieczarki metodą Julii Child 🙂

 

Ale wróćmy do „naszych baranów”, czyli do jagnięcych podrobów. Były zaskakująco pyszne płucka w sosie cytrynowym :

 

Prócz tego wątróbka duszona z jabłkami i cebulą oraz  gulasz z serc, z moim ulubionym duetem warzyw pory-pieczarki ( zgadnijcie kto to wymyślił ? )

 

Zapachy z kuchni izby biesiadnej Gzinianki były takie , że goście czekali bardzo zaciekawieni :

Jak widać byli wśród nich panowie z Kujawskiej Braci Szlacheckiej, którzy umilali nam pobyt , ale na razie wróćmy do jedzenia. Były jeszcze zjawiskowe w smaku pierogi z jagnięciny i kotleciki , które na zdjęciach nie wyszły tak, jak na to zasługiwały, więc będą innym razem 🙂

Ja zrobiłam nieco surówek, bo lubię je dojadać do dobrych mięs, udaje mi się do tego przekonywać coraz więcej osób 🙂

Była też gęsia okrasa do pysznych chlebów Gospodarzy , z ogórkiem kiszonym :

Gospodarze Gzinianki mają super pomysły na imprezy, Gzin to wioska rytuałów, dlatego nie zabrakło atrakcji. Urocza Pani Irenka dała pokaz ubijania masła, w nawiązaniu do teledysku Donatana i Cleo, potem wszystkie panie w koralach od Gospodyni próbowały swoich sił. Im większy dekolt, tym ciekawsza była zabawa. Mojego zdjęcia nie pokażę, bo wyszło „niewyraźne” , ale moja współbiesiadniczka Małgosia dała radę.

Niezrównana jednak była Mirka z Wilkowej zagrody, moja współtowarzyszka wycieczki do Alzacji – na zdjęciu pewnie wszyscy ją poznacie. Wygrała w Przysieku konkurs na gęsie dania, nagrodziła ją Magda Gessler . Nosi często czerwone korale, jest na zdjęciu zbiorowym z prawej strony 🙂

Wracając do dań – Gziniacy słyną z pysznych wędlin i serów :

 

Biesiada trwałą przy dźwiękach gitary i doskonałych trunkach Gospodarza :

Rycerze najpierw strzelali na wiwat, potem powiadali o zwyczajach i strojach, szef imprezy dał się ubrać w strój towarzysza pancernego :

Pod koniec były jeszcze dania na ciepło, wspomniany już kurczak Marengo i gęsina z jagodami z nalewki, o zjawiskowym smaku :

Zabawa była przednia i na pamiątkę wszyscy zrobili sobie zbiorowe zdjęcie  ( Mirka, królowa Slow Foodu z prawej )

Mnie tam nie ma , więc załączam zdjęcie w czapce rycerskiej. Dodam jeszcze , że na koniec wesołej i pysznej imprezy podałam gościom śledzie po kujawsku, takie, jak rok temu. Najlepsza była recenzja Mikołaja, który spróbował z grzeczności i odruchowo powiedział – dobre, a potem zjadł więcej z okrzykiem – o k… , jakie dobre 🙂
Część przysmaków  z tej imprezy można będzie spróbować w sobotę 1 kwietnia na Zielonym Targu w Poznaniu, na degustacji w pobliżu Autostraganu .  Oto, co mi napisał dziś o tej akcji Napoleon :

Ja też tam będę i na pewno nie z pustymi rękami, kto chce spróbować produktów świątecznych Niech Cię Zakole, kupić sobie i zamówić na Święta ( będą u Pawełka z Autostraganu), niech zawita na Zielony Targ przy Palcu Bernardyńskim  w Poznaniu w sobotę 1 kwietnia od rana.

Smacznego i zapraszam !

 

 

 

 

Sałatka z fasolką , serem i kabanosem

sałatka z fasolką i kabanosem
sałatka z fasolką i kabanosem

Fasolka, która jest składnikiem tej sałatki jest wyjątkowa – to produkt regionalny, a nawet narodowy – fasolka z orzełkiem. Dostałam ją od właścicielki zaprzyjaźnionej restauracji i obiecałam, że wymyślę z nią jakąś ciekawą sałatkę. Jest wiosna, ale jeszcze wczesna, więc bazą jest sałata lodowa i nieco kapusty pekińskiej, a do fasolki pasują mi moje domowe kiszone buraczki, ser pleśniowy , krajowy , nieco podwędzanej szynki i wspaniałe kabanosy od Napoleona, jeden z produktów Niech Cię Zakole. Są z jagnięciny , doskonale doprawione i ususzone tak, że zabierają je turyści nawet na safari.

Doprawiona jest moim domowym octem mniszkowym i dobrym olejem rzepakowym tłoczonym na zimno. Zielenina – szczypior wyhodowany na parapecie, natka pietruszki z grządki i młody podagrycznik – efekt pielenia grządki 🙂

SAŁATKA Z FASOLKĄ Z ORZEŁKIEM, BURACZKAMI , SEREM I KABANOSEM

liście sałat, jakie lubicie czy macie

kilka buraczków z kwasu burakowego

1/2 kubka ugotowanej fasolki

kawałek zielonego ogórka

kabanos ( miałam jagnięcy)

1/2 serka pleśniowego z pieprzem

kawałek lekko podwędzonej szynki

szczypior, młode chwasty ( miałam podagrycznik), natka pietruszki

olej tłoczony na zimno, dobry ocet ( miałam mniszkowy)

sól, cząber suszony

Na umytych i osuszonych liściach sałaty układamy pokrojone warzywa, ser i wędliny, fasolkę, polewamy winegretem z octu i oleju z cząbrem , posypujemy   posiekanymi ziołami. Solimy opcjonalnie, sery i wędliny może wystarczą.

To wszystko, możemy już zajadać ze smakiem. Dodatek fasolki sprawia, że nie musimy dojadać pieczywa, sałatka jest dość konkretna. Kiszone buraczki to źródło witamin i mikroelementów, tak samo, jak młode chwasty. Taką sałatkę mogą zjeść zarówno osoby będące na diecie odchudzającej, jak i seniorzy. Dieta to istotny element dbania o zdrowie, a opieka medyczna to dodatkowy aspekt – widziałam ostatnio na http://www.domyopiekiolimp.pl/ jak dużą przywiązuje się do tego wagę.

Fasolka z orzełkiem, polskie sery , regionalne wędliny , olej rzepakowy tłoczony z Kujaw , moje kiszonki i domowe octy- wyszła mi też przy okazji sałatka patriotyczna 🙂

Smacznego !

 

Krupnik z zieleniną

 

krupnik z zieleniną
krupnik z zieleniną

Krupnik to jedna z moich ulubionych zup z dzieciństwa, moja Mama gotowała ją tak, że jej smak zapamiętałam na długo. Kasza w naszej rodzinie miała szczególną rolę, dania z niej i zamiłowanie Mamy do takowych były przedmiotem rodzinnych żartów, a to ze względu na jej nazwisko ” z domu ” . Nie wyjawię go tutaj, bo to teraz element mojej tajemnicy bankowej ( nazwisko rodowe matki ), ale dania z kaszy Mamie wychodziły wspaniale a już krupnik to chyba najlepiej, uwielbiałam też kapuśniak z kaszą.

Na moich rodzinnych Kujawach kasza to teraz dobro regionalne, nawet na całe województwo kujawsko-pomorskie. Jest nawet Święto Kaszy , gdzieś pod Unisławiem, w Zakolu Dolnej Wisły . Mile wspominam to miejsce, bo wygrałam tam konkurs kulinarny i w nagrodę pojechałam do Alzacji , na Święto Wina i Święto Kapusty ( również obchodzone w tych okolicach).

Byłam niedawno u Siostry w Bydgoszczy i ugotowałyśmy razem sobie krupnik ( załapał się też na niego siostrzeniec, autor mojej blogowej strony internetowej ). Jest łagodniejszy, niż zwykle , z dużą ilością marchewki , pora i natki pietruszki. Kaszę ugotowałyśmy osobno, by się nie przypaliła.

KRUPNIK Z ZIELENINĄ

kilka skrzydełek z kurczaka

2-3 spore marchewki

pietruszka, kawałek selera

jasnozielona część pora

szklanka kaszy jęczmiennej

kilka ziemniaków

ziele angielskie, pieprz w ziarnach, liść laurowy

sól

natka pietruszki i selera naciowego

Do garnka z wodą wrzucamy skrzydełka, solimy, dodajemy pokrojone warzywa ( por i seler naciowy w plasterki) i przyprawy ( seler i pietruszkę dobrze zetrzeć na tarce). W osobnym garnku zalewamy kaszę wrzącą wodą ( 3 razy tyle, ile jej objętość), solimy, dodajemy troszkę oliwy i gotujemy do miękkości. Można  też ugotować kaszę w woreczku, jeśli nie mamy innej i dodać ją wraz z częścią wody, w której się gotowała.

Gdy mięso i warzywa są prawie miękkie, dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki, wsypujemy część natki pietruszki i gotujemy, aż ziemniaki będą miękkie. Wtedy do zupy dodajemy kaszę wraz z wodą, w której się gotowała, mieszamy . Wyjmujemy mięso, obieramy i dodajemy do zupy. Dodajemy sporo świeżej, posiekanej natki pietruszki, możemy też dodać inne świeże zioła, np. oregano czy majeranek.

Przy gotowaniu kaszy lepiej nie przekroczyć określonego czasu, by nie była rozgotowana, bo wtedy nieciekawie smakuje. Przez ostatnie kilka lat do pilnowania czasu wystarcza mi telefon, ale czasem, zwłaszcza podczas podróży wyjęcie telefonu z torebki zajmuje …czas i chętnie bym spojrzała na zegarek na ręce 🙂  To jednak znacznie wygodniejsze, zwłaszcza gdy się spieszę na pociąg czy autobus.  Widziałam sporo ciekawych na http://www.czaszegarkow.pl/, może się na jakiś zdecyduję.

Krupnik z zieleniną bardzo nam smakował, wspominałyśmy przy okazji obiady w rodzinnym domu, talerze wspaniałych zup Mamy , które wraz z pajdą chleba z masłem były naszymi ulubionymi daniami.  Czytelnicy bloga też to doceniają, bo  właśnie zupa jarzynowa „jak u Mamy” jest najczęściej wyszukiwanym przepisem ( patrz na bocznym pasku bloga).

Smacznego !

 

Sałata z buraczkami i zieloną czubrycą

 

sałata z zieloną czubrycą
sałata z zieloną czubrycą

Od 2009 roku biorę zawsze udział w akcji Małgosi – PInkcake przywołującej wiosnę, więc to już dziewiąta jej edycja. To dla mnie duża przyjemność , lubię zielony kolor wiosną , choć przez cały rok dominuje u mnie kolor wody – niebieski.  Ta akcja na moim blogu zawsze przywołuje wiosnę , od zieloności na blogu robi się ciepło wokół  i przyroda budzi się do życia. W tym roku też tak jest, za oknem słońce, ciepło i zima już chyba nie odważy się wrócić .

SAŁATA Z BURACZKAMI , MOZZARELLĄ I ZIELONĄ CZUBRYCĄ

pół główki sałaty lodowej

kilka liści kapusty pekińskiej

2-3 buraczki ugotowane w barszczyku

kulka mozzarelli

czerwona cebula

ocet jabłkowy z malinami, olej

sól, pieprz ziołowy, zielona czubryca

Umyte liście sałat osuszamy i układamy na talerzu, solimy lekko. Na tym układamy pokrojone buraczki, piórka cebuli i mozzarellę. Polewamy winegretem z dobrego oleju lub oliwy i octu smakowego, posypujemy zieloną czubrycą i pieprzem ziołowym.

Sałatka jest sezonowa, bo buraczki jako warzywo korzeniowe są wiosną dobre, sałata powoli smakuje jak sałata a suszone zioła są czasem tak samo dobre, jak i świeże – przynajmniej tak jest z czubrycą.

Wiosna mobilizuje mnie do zmian nie tylko w diecie. Może uda mi się coś zrobić , by było ładniej w kuchni, na przykład położyć jakieś tapety ścienne. Takie zmywalne, by przetrzymały moje kuchenne szaleństwa, bo jak gotuję, to robię wokół czasem straszny bałagan i ważne jest, by móc doprowadzić miejsce pracy do porządku w miarę szybko.

Akurat tę sałatkę można zrobić łatwo i nie trzeba wielkiego bałaganu. Niech nam będzie zielono, niech żyje wiosna !

Smacznego !

 

Placuszki pomarańczowe z naleśnikowego ciasta

placuszki na soku pomarańczowym
placuszki na soku pomarańczowym

U mnie w domu naleśniki schodzą w ilościach hurtowych , jak u Mamusi Muminka . Wprawdzie nie muszę zarabiać ciasta w taczce, ale jest tego zawsze sporo. Dlatego smażę je zwykle na dwie patelnie równocześnie i łatwiej mi na drugiej, większej smażyć małe placuszki z tego samego ciasta. Ja nawet wolę tę formę, są poręczniejsze do jedzenia i do smarowania różnymi dodatkami.

Te są „sezonowe „, z dodatkiem soku z pomarańczy, pyszne i aromatyczne. Dla lekkości jak zwykle dodałam wody gazowanej ( patent podpatrzony przed laty w moim ulubionym do dziś programie kulinarnym Roberta Makłowicza). Dla aromatu wlałam nieco zrobionego latem syropu z kwiatów akacji.

PLACUSZKI NALEŚNIKOWE Z SOKIEM Z POMARAŃCZY

2 jajka
szklanka mleka
1/2  szklanki wody gazowanej

ok. 1/2 szklanki soku z pomarańczy ( najlepiej wyciśnięty)

2 łyżki syropu akacjowego
1, 5 szklanki mąki
szczypta soli

cynamon do posypania

opcjonalnie- jogurt naturalny i bita śmietana

Jajka rozbijamy i roztrzepujemy. Dodajemy mleko, potem mąkę na zmianę z wodą gazowaną i sokiem pomarańczowym  i syrop z akacji. Na koniec szczypta soli . Dobrze, jak ciasto trochę odpocznie ale nie jest to konieczne.
Smażymy na rozgrzanej patelni na cienkiej warstwie  olejeu,  kładąc łyżką owalne lub okrągłe placuszki. Jak się zetną , przewracam na drugą stronę i dosmażamy.

Podajemy z czym lubimy, fajnie smakują posypane cynamonem, z jogurtem naturalnym a w wersji lux ( ulubiona mojej córki) z bitą śmietaną.

Wracając do Mamusi Muminka – wiele osób mnie do mniej porównuje, coś w tym jest, nie tylko gabaryty, które skutecznie teraz się pomniejszają 🙂

Uwielbiam karmić ludzi których kocham, lubię i cenię, potrafię nakarmić grupę ludzi, która się spontanicznie zbierze w domu za sprawą moich dzieci ( teraz już nie i brakuje mi tego…), noszę duże torebki i często (np. na blogerskich imprezach) mam w nich pudełka z domowym ciastem 🙂

Uwielbiam literaturę dla dzieci, uważam, że m.in.dzięki niej moja trójka jest tak udana i mam wielkie powody do dumy. A w torebce noszę też kieszonkowe wydanie „Małego Księcia” po francusku, prezent od syna , z dedykacją w oryginalnym języku, którego go też uczyłam 🙂 Z francuskiego tłumaczę sobie sama, a jak coś potrzebuję czego nie ogarniam w innych językach, to korzystam z centrumtlumaczen.pl . Świat literatury jest piękny, dzieciom trzeba czytać mądre książki, najlepiej klasykę dla dzieci, to bardzo rozwija wyobraźnię i pomaga w nauce. A przy okazji można zapoznać się z ciekawymi przepisami i  zachęcić dzieci do wspólnego gotowania ulubionych potraw bohaterów literackich.

Smacznego i milej lektury 🙂

 

Wytrawny placek szpinakowy z pieczarkami i porem

placek szpinakowy z porem i pieczarkami
placek szpinakowy z porem i pieczarkami

Zielony placek szpinakowy jest moją specjalnością i mam go już na blogu w kliku wersjach. Nie jest to modny ostatnio placek „zielony mech”, ze szpinakiem,  na słodko, tylko wytrawny, mój wymyślony, na potrzeby córki wegetarianki a później weganki. Bazą jest szpinak, czy to świeży, czy mrożony , jajka lub siemię lniane w wersji wegańskiej, olej i mąka, plus przyprawy. Tym razem zmieniłam bukiet przypraw i dodałam  pieczarki duszone wraz z porem, czyli mój ulubiony duet warzyw. Pieczarki były brązowe, lubię je, bo są bardziej aromatyczne .

ZIELONY PLACEK SZPINAKOWY Z POREM I PIECZARKAMI

ok. 30 dkg  szpinaku ( miałam mrożony, świeżego trzeba tyle, by 30 dkg było po uduszeniu)

2 jajka

ok. 1, 5 szklanki  mąki

ok. 15 dkg pieczarek i pół pora, olej i bulion

1/3 szkl wody gazowanej

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

sól, pieprz czarny i ziołowy, zielona czubryca, majeranek, ew. lubczyk

Umytego pora i pieczarki kroimy na plasterki, podsmażamy na oleju , podlewamy bulionem warzywnym i dusimy do miękkości ( kilkanaście minut).

Szpinak rozmrażamy, wbijamy jajka i mieszając widelcem dodajemy kolejno pory z pieczarkami wraz z sosem, w którym się dusiły ( ok. pół szklanki) , mąkę z proszkiem, wodę gazowaną. Przyprawiamy do smaku, wkładamy do formy ( 25 na 25 cm, ok.) i pieczemy w 175 C około pół godziny, do suchego patyczka.

Placek jest doskonały , czy na ciepło, czy na zimno , można go też zabrać na piknik albo zjeść do grilla w ogrodzie. Wiosna już tuż tuż, warto pomyśleć o tym, jak sobie urządzić miejsce do biesiadowania w ogrodzie. Widziałam ciekawe pomysły na http://homegarden.com.pl/, można znaleźć tam coś interesującego dla każdego .

A zielony placek na wytrawnie , w wiosennym kolorze zasmakuje w każdym otoczeniu.

Smacznego !

 

Dietetyczna sałata z pieczonymi buraczkami i topinamburem

 

sałata z pieczonymi buraczkami
sałata z pieczonymi buraczkami

Zrobiło się nieco cieplej, wróciłam więc do regularnego dbania o redukcję wagi, choć łatwo mi teraz nie idzie. Pierwsze – 6 a nawet 7 kilo do Świąt, potem były wyjazdy, karnawałowe imprezy, dużo stresu zajadanego słodyczami , trudno o regularność w takich warunkach. Mimo to staram się przestrzegać podstawowych zasad , jeść regularnie, nie pić przy posiłkach tylko pól godziny przed i po, jadać mało kalorycznie a czekoladę jak już to tuż po obiedzie ew. do kawy , też po obiedzie. Używam też „spalaczy tłuszczu” – domowych octów, kiszonych warzyw, cynamonu do kawy… Waga znów nieco drgnęła w dół, oby tak dalej.

Dziś na drugie śniadanie taka sałatka plus kawałek razowego chleba ( nie mogę żyć bez chleba) , zapewne wygarnę nim dressing z domowego octu i dobrego oleju.

SAŁATA Z PIECZONYM BURACZKIEM I MARYNOWANYM TOPINAMBUREM

podłużny buraczek i dwie bulwy topinamburu, upieczone

kilka liści sałaty lodowej i ew. kapusty pekińskiej

czerwona cebula

szczypior z dymki ( wyhodowany w słoiczku z wodą na parapecie z kiełkującej cebuli)

domowy ocet jabłkowy z malinami

olej rzepakowy tłoczony na zimno

zielona czubryca, troszkę soli , ew. pieprz ziołowy czy zwykły

Upieczony i obrany topinambur włożyłam na kilka dni do domowego octu zmieszanego pół na pól z wodą. Buraczki obrałam , ostudziłam.

Na talerzu ułożyłam liście, lekko posoliłam. Dorzuciłam plastry buraczków, piórka cebuli, szczypiorek, plastry topinamburu z zalewy. Posypałam czubrycą, szczypiorem, polałam łyżką zalewy octowej z topinamburu i olejem rzepakowym tłoczonym na zimno.

Sałatka dobrze smakuje z chlebem, którym możemy wygarnąć resztę dressingu. Jest zdrowa i dietetyczna, doskonała na wiosnę. O tej porze roku trzeba dbać o siebie szczególnie, nie tylko o odżywianie, ale też o wygląd zewnętrzny. Widziałam ostatnio , jakie są możliwości pod tym względem na http://www.activeshop.com.pl/ .

Na blogu niedawno dodałam nową kategorią z przepisami niskokalorycznymi, kogo to interesuje, to zapraszam.

Smacznego !