Wileńska sałatka śledziowa „raczki”

sałatka raczki

Tę sałatkę napotkałam szukając przepisów ze śledziami w „Albumie polskich smaków” Piotra Bikonta, który wygrałam kiedyś w konkursie ( mam egzemplarz z autografem :)

album aalbum b

Zaciekawiła mnie  nazwą i połączeniem dość ciekawych składników ( fasola, buraczki, ziemniaki, jak w barszczu ukraińskim), postanowiłam  ją więc wypróbować. Przepis podaję prosto z książki :)

sałatka raczki przepis1

Zrobiłam wszystko wg przepisu, winegret zrobiłam na bazie oliwy i domowego octu jabłkowego . Przybrała intensywnie czerwony kolor- pewnie stąd jej nazwa :)

Sałatka wyszła pyszna i polecam ją szczególnie na imprezy ostatnich dni karnawału.

Smacznego !

sałatka raczki 1

Pączki serowo-ziemniaczane

pączki ziemniaczano-serowe1

Dziś Tłusty Czwartek, postanowiłam w tym roku też samodzielnie usmażyć pączki. Skusiło mnie ciasto z dodatkiem ziemniaków podpatrzone u Smacznej Pyzy, ale poeksperymentowałam i zachęcona smakiem swoich serowych, dodałam też nieco naturalnego twarożku. Pierwsze dwie partie zrobiłam mniejsze i bez nadzienia, kolejne nadziałam domowym dżemem jabłkowo-jeżynowym.

PĄCZKI SEROWO-ZIEMNIACZANE

ok. 400 g mąki pszennej

twarożek naturalny 100 g

30 g drożdży

szklanka mleka

2 jajka

4 łyżki cukru i 1 z wanilią

szczypta soli

100 g masła

łyżka pigwowki

2 ugotowane ziemniaki rozgniecione na puree

dżem do nadziania ( miałam jabłkowo-jeżynowy)

cukier puder do obsypania

litr oleju do smażenia

Najpierw zrobiłam rozczyn : Drożdże rozrobiłam  z łyżeczką cukru w miseczce, dodałam 1/3 szklanki letniego mleka, wymieszałam, posypałam  łyżką mąki i odstawiłam  w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 10 minut.

Masło stopiłam i wystudziłam do temperatury pokojowej. Mąkę   wsypałam do miski, posoliłam troszkę. Cukier i waniliowy wymieszałam z jajkami. Do mąki dodawałam  stopniowo mieszając drewnianą łyżką wyrośnięte drożdże, cukier z jajkami  , twarożek, puree ziemniaczane,  resztę letniego mleka  , alkohol  i stopione masło. Wyrabiałam  dokładnie ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki, aż ciasto odstawało od brzegów miski i pojawiły  się pęcherzyki powietrza. Przykryłam ściereczką i odstawiłam do wyrośnięcia na około godzinę a  nawet dłużej, żeby podwoiło objętość.

Z wyrośniętego ciasta łyżką nabierałam  kawałki ciasta i omączonymi dłońmi formowałam kulkę o średnicy 4-5 cm. Pączki kładłam na posypanej mąką desce i przykryłam ściereczką , rosły około   10 minut. Rozgrzałam w garnku olej i wrzucałam pączki po kilka tak, by swobodnie pływały. Smażyłam po kilka minut, jak się zarumieniły, to przewracałam na drugą stronę i dosmażałam. Tak zrobiłam pierwsze dwie partie po 6 pączków, następne nadziewałam dżemem – omączonymi dłońmi formowałam kulkę, robiłam palcem głęboką dziurkę, wkładałam tam dżem, zamykałam i ponownie kulając w dłoni robiłam kulkę.

pączki ziemniaczano-serowe2

Gorące odsączałam z tłuszczu na papierowych ręcznikach i od razu obtaczałam w cukrze-pudrze.

Wyszły pyszne, z aromatem pigwowki, zarówno te nadziane jak i nie.

Smacznego !

pączki ziemniaczano-serowe

Krem warzywny z pieczoną dynią

krem z pieczonej dyni

Zimą gęste, kremowe zupy smakują doskonale. Toteż gdy znalazłam w zasobach zdjęciowych zupę krem z pieczonej dyni robioną jesienią, postanowiłam przypomnieć przepis. Kto ma dyniowe puree w zapasach lub trafi jeszcze gdzieś na dynię w sklepie, może cieszyć się smakiem tego pysznego kremu.

Ta zupa jest nieco inna niż pokazywana wcześniej na blogu. Bazą była włoszczyzna podsmażona krótko na oliwie- zupa jest nie tylko wegetariańska ale i wegańska – robiłam ją podczas jesiennej wizyty Weganki w domu.

ZUPA KREM Z WARZYW I PIECZONEJ DYNI

Ok 1/2 kg pieczonej dyni lub szklanka dyniowego puree

3 marchewki, 2 pietruszki, seler

biała część pora

sól, pieprz w ziarnach, ziele angielskie i liść laurowy

spora szczypta kurkumy, nieco papryki słodkiej i wędzonej

kilka łyżek oliwy

drobne grzanki, paski świeżej papryki do podania ( opcjonalnie)

Warzywa drobno kroimy lub ścieramy na tarce o dużych oczkach. Pora kroimy w plastry i dobrze płuczemy. Osuszamy i podsmażamy w garnku o grubym dnie na kilku łyżkach oliwy, najpierw pora, potem resztę warzyw. Dolewamy wody ( ok 1, 5 litra) , dodajemy przyprawy ( paprykę i kurkumę na końcu) , dynię w kawałkach lub puree, gotujemy do miękkości warzyw. Wyjmujemy liść laurowy i ziarniste przyprawy, miksujemy. Sprawdzamy, czy nie trzeba doprawić, ilość papryki i kurkumy dostosowujemy do gustu stołowników :)

Podajemy z drobnymi grzankami z chleba i/lub kawałkami świeżej papryki, które przyjemnie chrupią w zupie.

Na zdjęciu zupa jest w ulubionej miseczce mojej starszej Córy, która została w domu i czeka na nią , gdy przyjeżdża z Krakowa. Kupiłam ją jej kiedyś jako odszkodowanie za inną ulubioną, którą stłukłam przez nieuwagę.

Wegańska zupa smakowała nie tylko właścicielce miseczki, ale całej Rodzince.

Smacznego !

 

krem z pieczonej dyni1

Szarlotka ucierana z budyniem

 

szarlotka z budyniem1

Kiedyś już pokazywałam szarlotkę z budyniem i kruszonką , ale była na kruchym cieście, w formie tarty. Dziś wczorajsze dzieło, na bazie starego rodzinnego przepisu na jabłecznik– bo tak u nas się nazywało w domu ciasto z jabłkami. Zrobiłam tę szarlotkę z połowy podstawowego przepisu, w nieco mniejszej formie, dodałam budyń a jabłka nie były jak w tradycyjnym domowym przepisie w formie musu lecz starte, surowe. Kruszonkę wzbogaciłam prażonym sezamem.

SZARLOTKA UCIERANA Z BUDYNIEM I KRUSZONKĄ

1/2 kostki dobrej margaryny
2 jajka
kwaśna śmietana( 200 g)
kisiel cytrynowy ( 1/2)
1/3 szklanki cukru i łyżka cukru z wanilią
ok. 30 dkg mąki
1. 5 łyżeczki proszku do pieczenia
3/4 kg jabłek

Budyń waniliowy i łyżka mąki ziemniaczanej

kila łyżek kaszki manny

kruszonka

cukier-puder  do posypania

Budyń gotujemy  wg przepisu, wzmacniając go płaską łyżką mąki ziemniaczanej, którą rozpuściłam wraz z budyniowym proszkiem. Studzimy mieszając do letniego.

Jabłka obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach, przesypujemy cynamonem wg. gustu, ja umiarkowanie.
Miękką margarynę z cukrem i cukrem waniliowym ucieramy drewnianą pałką w misce. Dodajemy po jednym jajku, potem kisiel cytrynowy. Mąkę z proszkiem dodajemy stopniowo, na przemian ze śmietaną. Ciasto musi być bardzo gęste, pod koniec uciera się z trudem.

Rozkładamy je na natłuszczonej blasze ( u mnie 32 na 26 cm) , posypujemy cienko kaszką manną by jabłka nie utworzyły zakalca. Na cieście kładziemy równomiernie starte jabłka, przyklepujemy je dłonią. Na nich za pomocą łyżki lub łopatki warstwę budyniu ( letni lepiej się rozprowadza=. Na koniec posypujemy wszystko kruszonką.

Pieczemy około 50 minut w 180 C, do suchego patyczka i zezłocenia wierzchu.

 

Przyznam, że jak tylko się upiekła, zjadłyśmy z Córą po kawałku gorącej z bitą śmietaną. Po chwili dokroiłyśmy sobie po drugim kawałku . Smakowała doskonale !

Wieczorem spróbowała jej , już przestudzonej koleżanka a dziś rano, gdy budyń dobrze zastygł, smakowała równie doskonale. Na podwieczorek zostało, ale już niewiele…

Smacznego !

 

szarlotka z budyniem4

 

 

Peklowana pierś gęsi do kanapek na podróż

pierś gęsi peklowana

Zaczęły się ferie zimowe i czas wyjazdów. Nie zawsze można coś zjeść robiąc przerwę w podróży, czasem warto zrobić sobie kanapki, które są pod ręką , kiedy zgłodniejemy.Peklowana pierś gęsi to doskonała domowa wędlina.

Wędliny kupowane w sklepach są różne – niektóre z nich oględnie mówiąc źle znoszą podróż… Warto więc czasem zadać sobie trud i zrobić sobie samemu wędlinę , zwłaszcza z dobrego jakościowo mięsa.

Z gęsiej piersi robiłam już półgęsek  pieczony w niskiej temperaturze, surową wędlinę peklowaną w soli wg. Okrasy, teraz postanowiłam zrobić ją według rodzinnej receptury, peklowaną i gotowaną a właściwie parzoną powolutku w rosole.

PIERŚ GĘSI PEKLOWANA I PARZONA W ROSOLE

pierś gęsi ( tym razem dałam pojedynczą, o drugiej niebawem )

solanka : 2 szklanki wody, 2 łyżki soli

majeranek, 2 ząbki czosnku

ziele angielskie, liść laurowy, pieprz w ziarnach

Sól rozpuściłam w wodzie , dodałam zgniecione: czosnek i jagody jałowca i resztę przypraw, zalałam tą mieszaniną mięso gęsi bez kości ale ze skórą i wstawiłam do lodówki na 36 godzin , przewracając je do czasu do czasu.

Po tym czasie wyjęłam je, osuszyłam i włożyłam do gotującego się gęsiego rosołu, wzbogaconego tymi samymi przyprawami, co solanka. Gdy mięso się zagotowało zmniejszyłam moc palnika i parzyłam je w lekko „mrugającym ” rosole około dwóch godzin, do czasu, aż widelec wchodził w nie bez oporu a wydobyty płyn był przezroczysty. Wystudziłam pierś gęsi w wywarze . Zrobiłam potem na nim barszczyk.

Jako wędlina do kanapek sprawdziła się doskonale – aromatyczna, soczysta, smaczna. Spokojnie można zabrać kanapki z taka domową wędliną w podróż. Przyda się nawet w wyjątkowych sytuacjach – ostatnio podczas powrotu z ferii przytrafiła się moim znajomym. Samochód im się zepsuł i musieli czekać na drodze na pomoc…podczas naprawy dowiedzieli  się, że muszą wymienić jakąś część, którą trudno było znaleźć. Okazało się, że pomoc znaleźli na http://www.mamauto.pl/ i po naprawie ruszyli dalej.

Domowe wędliny są najlepsze na każdą, nawet niespodziewaną okazję .

Smacznego !

pierś gęsi peklowana1

 

 

Racuchy waniliowe z serowego ciasta

racuchy waniliowe

Nieraz już pisałam na blogu, że nie lubię smażenia w głębokim tłuszczu. Pączków więc u mnie na blogu niewiele , za to w karnawale można zobaczyć wiele rodzajów racuchów drożdżowych, z ciasta podobnego, jak na pączki. Tym razem inspirowałam się pączkami serowymi, do ciasta dodałam twarożek waniliowy i łyżkę cukru z wanilią. Zazwyczaj dodaję do tego typu placuszków nieco smakowego alkoholu, by lepiej rosło i smażyło się – dodatkowym efektem jest pyszny aromat. Tym razem dosmaczyłam racuchy pigwówką.

RACUCHY SEROWO-WANILIOWE

400 g mąki pszennej

twarożek waniliowy ( 150 g)

30 g świeżych drożdży

szklanka mleka

80 g  masła

2  łyżki  cukru i jedna z wanilią

szczypta soli

2 jajka i żółtko

łyżka nalewki z pigwy

olej do smażenia

cukier-puder do obtoczenia

Drożdże rozrabiamy z łyżeczką cukru w miseczce, dodajemy 1/2 szklanki letniego  mleka, mieszamy, posypujemy łyżką mąki i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 10 min.

Masło topimy i studzimy do temperatury ciała.  Cukier roztrzepujemy lekko z jajkami.

Do miski wsypujemy mąkę i sól, , dodajemy stopniowo mieszając drewnianą łyżką wyrośnięte drożdże, jajka z cukrem, serek,  nalewkę i , resztę mleka i stopione masło. Wyrabiamy dokładnie ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki, aż ciasto będzie odstawać od brzegów miski i pojawią się pęcherzyki powietrza. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości na około pół godziny.

Rozgrzałam patelnię z olejem ( 2-3 mm warstwa) i zmniejszyłam płomień na średni. Kładłam łyżką owalne racuszki na cienką warstwę oleju, po około 5  minutach już wyrosły i się ścięły , od dołu zrumieniły i można je była przewracać na drugą stronę. Dosmażyłam  z drugiej strony na rumiano .Po odsączeniu na papierowym ręczniku obtaczałam je w cukrze-pudrze.

Ciasto drożdżowe ma to do siebie, że musi mieć ciepło, by dobrze wyrosło i udało się. Czasami kładę je obok garnka z gotującą się zupą, ale te robiłam wieczorem, więc wyrastało na kuchennym kaloryferze. Miskę do ciasta drożdżowego mam dość stabilną ( jest bardzo stara, pozostałość po robocie made in NRD :), jednak miałam problemy, by umieścić ją na grzejniku tak, by ciasto spokojnie rosło. Muszę pomyśleć o wygodniejszym rozwiązaniu, widziałam ciekawie rozwiązane grzejniki na http://mat-dom.pl/

Racuchy serowe z pigwowym aromatem pojadą ze mną na rodzinną imprezę, spokojna jestem o to, czy posmakują Rodzince, bo te, których spróbowałam, były pyszne .

Smacznego !

racuchy waniliowe1

Kapuśniak z kaszą pęczak

kapuśniak z pęczakiem

Taką wersję kapuśniaku znam z rodzinnego domu. Na Kujawach tradycja jedzenia kaszy jest mocno zakorzeniona, wróciła teraz , nawet w postaci regionalnego Święta Kaszy. Pokazywałam na blogu zwykły kapuśniak , ale to było dawno, przypomnę więc przepis w tej wersji. Kaszę , jak przy krupniku gotuję osobno, by zupa się nie przypaliła.

Nieprzypadkowo wybrałam ten przepis dzisiaj. Najlepszy kapuśniak z kaszą robiła moja Mama a dziś jest 90 rocznica jej urodzin. Mamy nie ma już od pięciu lat a ja staram się czcić jej pamięć, gotując zapamiętane z dzieciństwa dania.  Dla dzieci zrobiłam jej kultową galaretkę.

A tu jedno z moich ulubionych zdjęć z Mamą, zrobione na podwórku u cioci Stasi , zapewne aparatem marki Druh jednej z moich kuzynek …miałam wtedy trzy lata, płaszczyk i czapkę pamiętam :)

mama

KAPUŚNIAK Z PĘCZAKIEM

30 dkg kiszonej kapusty z sokiem
½ kg żeberek lub innego mięsa z kością

kawałek wędzonego boczku
3/4 szklanki pęczaku
2 marchewki
kawałek selera i pietruszka
kilka ziemniaków
kilka suszonych grzybków
ziele angielskie, liść laurowy, jałowiec, pieprz w ziarnach
sól, majeranek, kminek
Kiszoną kapustę do zupy gotuję osobno, żeby kwas nie opóźnił gotowania warzyw. Wraz z sokiem, namoczonymi grzybkami i jałowcem zalewam wodą w garnku i gotuję do miękkości. W osobnym garnku zalewam kaszę wrzącą wodą ( 3 razy tyle, ile jej objętość), solę, dodaję troszkę oliwy i gotuję  do miękkości.

Do przeznaczonego na zupę garnka z wodą wrzucam pokrojoną marchewkę, seler i pietruszkę oraz mięso i wędzonkę, dodaję sól i resztę przypraw i gotuję do miękkości mięsa. Wtedy wrzucam pokrojone w kostkę ziemniaki .

Gdy ziemniaki są miękkie, wrzucam kapustę z grzybami, dodaję kaszę wraz z wodą, w której się gotowała i gotuję jeszcze chwilę, aż się smaki połączą. Obrane mięso i boczek pokrojony w kostkę dodaję do zupy.

Taki kapuśniak doskonale smakuje nie tylko zimową porą. U nas w domu wszyscy bardzo go lubią, toteż robię go od czasu do czasu, nie zważając na przygody. Gotowanie zupy w kilku garnach na raz wymaga skupienia, a ja jestem dość roztrzepana z natury. Często zdarza mi się, że w ferworze gotowania zrzucę coś na podłogę i tłukę ulubiony talerzyk czy kubek, albo coś od kompletu serwisowego… Zastanawiam się więc nad zastąpieniem płytek podłogowych w kuchni, na których rozpryskują się nawet „nietłukące” naczynia jakimiś panelami. Ostatnio widziałam spory ich wybór na http://www.prodexpol.pl/

Wracając do kapuśniaku – mam też na starym blogu wersję wegańską, z dawnych czasów, gdy Weganka mieszkała jeszcze w domu. Proszę nie zważać na zdjęcie, to było jedno z pierwszych zrobionych telefonem i zamieszczonych samodzielnie na blogu :) Siedem lat temu… Muszę je podmienić i wrzucić przepis i tutaj,  bo  wart jest tego.

Smacznego !

kapuśniak z pęczakiem1

Rozgrzewające zimowe herbatki

herbatka z jabłkiem i cynamonem

Zimą nie ma to jak pyszna herbatka na rozgrzewkę. W sezonie ją poprzedzającym warto zadać sobie trud i poszukać naturalnych składników ziołowych herbatek. Pisałam o tym latem kilka lat temu we wpisie : suszymy zioła i kwiatki na zimowe herbatki. Pokazałam wtedy, że suszę też liście z młodych pędów malin. Rok temu wpadłam na pomysł, by połączyć je z suszonymi owocami dzikiej róży. Wyszła rewelacyjna , aromatyczna herbatka, która nie tylko rozgrzewa, ale i łagodzi ból gardła. Można ją dosłodzić miodem, ale nie jest to konieczne – ja lubię taką, jaka jest.

hebatka z malin i róży

HERBATKA Z LIŚCI MALIN I OWOCÓW DZIKIEJ RÓŻY

na litrowy czajniczek :

3 łyżki suszonych liści malin

łyżka suszonych owoców dzikiej róży

Czajniczek  wyparzamy wrzątkiem i do takiego ogrzanego wsypujemy liście i owoce. Zalewamy wrzątkiem tak, by liście były dobrze przykryte. Po 10 minutach uzupełniamy czajniczek do pełna i możemy rozlewać herbatkę do filiżanek czy kubków. Możemy ją sobie dosłodzić miodem . Ma lekko kwaskowy smak od owoców dzikiej róży, więc cytryna raczej nie jest potrzebna.

hebatka z malin i róży1

Inną zimową, którą bardzo lubię wymyśliłam, gdy robiłam chipsy jabłkowe. Trochę mi się pokruszyło, więc dodałam je do czarnej liściastej herbaty. Ta mieszanka aż prosiła się o dodatek cynamonu- dorzuciłam więc pokruszoną laskę. Ewentualnie można też dodać cynamon w proszku. Teraz suszę już jabłka na potrzeby tej herbatki – czasem same skórki, są bardziej aromatyczne.

CZARNA HERBATKA Z SUSZONYMI JABŁKAMI I CYNAMONEM

Na litrowy czajniczek :

3 łyżki czarnej liściastej herbaty ( jaką lubicie)

łyżka suszonych jabłek

połamana laska cynamonu

Ta herbatka wspaniale rozgrzewa dzięki cynamonowi i jest niezwykle aromatyczna. Robi wrażenie na gościach, zaręczam. A jeśli doprawicie ją na przykład domowymi cytrynkami w syropie z dodatkiem pigwówki lub innego alkoholu – to będzie rewelacja :)

Przypomnę też herbatkę z kwiatów czarnego bzu – pisałam o niej tutaj. Jest dobra przy przeziębieniu, bólach gardła i wzmacnia odporność.

Naturalne herbatki polecam szczególnie przyszłym i świeżo upieczonym mamom. Ostatnio sporo ich jest w moim otoczeniu. Właśnie się zastanawiam, jaki wybrać prezent na chrzciny, by sprawić przyjemność nie tylko rodzicom ale i dziecku gdy będzie już większe.

Przy aromatycznej herbatce lepiej się o tym myśli i rozmawia.

Smacznego i na zdrowie !

herbatka z jabłkiem i cynamonem2

Brukselka pieczona z oliwą i ziołami

pieczona brukselka1

Brukselka jest teraz dostępna bez problemu i ja się z tego powodu bardzo cieszę. Wiem, ze nie wszyscy są tego samego zdania, bo to warzywo ma zarówno swoich entuzjastów jak i wrogów , którzy mówią – nie cierpię brukselki ! Ja też do nich kiedyś należałam, ale podobnie jak przy szpinaku , smaki mi się zmieniły, albo – jak robię te warzywa sama, według smaków, które mi odpowiadają , wtedy jem je z przyjemnością.

Brukselkę lubię gotowaną na parze i z tartą bułką na maśle, robiłam też rewelacyjną kiszoną, teraz postanowiłam ją upiec, wraz z innymi warzywami. Miałam jeszcze dynię i buraczki, zrobiłam w sumie podobnie, jak te pieczone warzywa.

BRUKSELKA PIECZONA Z OLIWĄ, MASŁEM I ZIOŁAMI

brukselka, ile chcecie

trochę oliwy

sól morska, pieprz czarny i kolorowy z młynka

suszone zioła prowansalskie, bazylia, czubryca zielona, majeranek

Blachę, na której piekłam warzywa wysmarowałam oliwą za pomocą pędzelka. Brukselkę umyłam poodcinałam „głąbki” i zewnętrzne liście, jeśli były nieco pożółkłe. Ułożyłam ją na blasze w towarzystwie grubych plastrów dyni i buraczków, posypałam solą, pieprzami i ziołami, skropiłam oliwą , wymieszałam wszystko.

Piekłam około pół godziny w 180 C.

Zjedliśmy ją do obiadu, gdy w domu była moja starsza córka, weganka. Jest ona też zapaloną czytelniczką, to od niej dowiaduję się o najciekawszych lekturach. Przy stole rozmawiamy często o naszych upodobaniach czytelniczych. Ostatnio zeszło na stare książki kulinarne i to, że można je często znaleźć w antykwariatach, nie tylko stacjonarnych. Na http://tezeusz.pl/ jest na przykład słynne dzieło Lucyny  Ćwierciakiewiczowej „Jedyne praktyczne przepisy „. Prócz kulinariów można też znaleźć tam poszukiwane książki na temat wychowania dzieci, tzw. klasykę gatunku i podręczniki. Nowo wydawane książki, nie tylko  kulinarne, często charakteryzują się przerostem formy nad treścią, dlatego zarówno ja jaki i moja Rodzinka często korzystamy z antykwariatów.

Na temat brukselki poglądy nie są tak zgodne, młodsze dzieci jej po prostu nie lubią. Ale mnie i Wegance taka pieczona bardzo podeszła do gustu i zjadłyśmy ją z apetytem.

Smacznego !

pieczona brukselka

Forni Rossi -prawdziwa pizza neapolitańska

FRpiece

To są właśnie czerwone piece, po włosku forni rossi – od nich pochodzi nazwa restauracji. Piece są gazowe, certyfikowane przez Włochów i jedyne takie w Polsce, w temperaturze powyżej 430 C pizza piecze się w nich przez 60-90 sekund. Prawdziwa pizza neapolitańska , z certyfikatem włoskiego Zrzeszenia Prawdziwej Pizzy Neapolitańskiej . To jedyne miejsce w Polsce, gdzie taką pizzę z certyfikatem można zjeść – w Poznaniu, w Galerii Malta, poziom drugi – restauracja Forni Rossi.

Pomysł otwarcia pizzerii, która nie jest sieciówką w galerii handlowej większości ludzi wydaje się szalony – powiedzieli właściciele, państwo Ewelina i Jarosław Przygoccy.

fr szef

Wolą jednak, by nazywać ich pionierami. Gdy się z nimi rozmawia , to nasuwa się jednak inne określenie – pasjonaci . Stworzyli to miejsce , by zrealizować swoje plany i marzenia, szukając inspiracji za Oceanem. Podpatrzyli, że do takiej właśnie pizzerii w Los Angeles chodzą gwiazdy kina ” w cywilu”, zajadając z apetytem i nie dbając o strój czy makijaż :)

Produkty na pizzę sprowadzane są z Włoch i są najwyższej jakości. Mogliśmy ich spróbować komponując sobie pizzę na bazie klasycznej Margherity.

fr1stół

O jakości produktów powiedziała Pani Ewelina : „W  Forni Rossi można zjeść mozzarellę di bufala, rukolę sprowadzaną wprost z Włoch, tylko ta gwarantuje ten niepowtarzalny smak orzechowy, ser pecorino oraz pravola czy parmezan, wołowinę bresaola, szynkę cotto, pancettę, szynkę parmeńską dojrzewającą 18 miesięcy. Pizzę robimy z mąki 00 włoskiej firmy Caputo oraz używamy sera fior di latte. Nasze pasty przygotowujemy na bazie makaronów włoskiej firmy DeCecco. Również tej firmy mamy znakomitą oliwę i ocet balsamiczny”.

Nad jakością wypieków czuwają wyszkoleni we Włoszech Pizzaiolo.

fr2talerz

Mnie z dodatków najbardziej smakował wędzony ser provala i marynowany łosoś oraz doskonałe pomidory San Marzano, przywożone w puszkach z unikalnych plantacji pod Wezuwiuszem. Tutaj- na foccacci :

 

fr foccacia

Rozmawiając z właścicielami o tym, jak radzą sobie realizując swoją pasję i utrzymując bardzo umiarkowane ceny próbowaliśmy jeszcze makaronów – klasycznego spaghetti bloognese, carbonary, parpadele z pysznym sosem grzybowym , popijaliśmy doskonałymi winami di domo .

fr carbonara

Państwo Przygoccy opowiadali o tym, jak zachować równowagę między wymaganiami klientów a wiernością klasyce. Do wyboru są trzy klasyczne pizze : margherita :

fr margherita

marinara i bianca

fr bianca

Każdy może sobie indywidualnie skomponować dodatki, które mają bardzo przyzwoite ceny zważywszy na ich jakość. W Forni Rossi są też specjalne dania dla dzieci, sałatki, desery – my próbowaliśmy Panna Cotty z malinami i piliśmy do niej doskonałą kawę, której dostawca ciekawie opowiadał nie tylko o swojej specjalności ale też o współpracy z właścicielami. Był zaskoczony ich upartym dążeniem do utrzymania umiarkowanych cen, nie szczędząc kosztów. Bo np. maszyna do cięcia szynki parmeńskiej jest w cenie dobrego auta …

fr maszyna

Czas w blogersko-kulinarnym towarzystwie przy pysznych włoskich daniach i winie mijał bardzo szybko, jednak większość z nas pamiętała, by zdawać relacje na bieżąco :)

fr3

Przepraszam za jakość zdjęć moich , technika zawiodła – korzystałam w relacji ze zdjęć Restauracji i Juliusza Podolskiego ( Smaczny Turysta), organizatora spotkania.

W rozmowach padło też stwierdzenie, że Forni Rossi prócz gości galerii Malta ma już stałych klientów, w tym sporo Włochów. Warto zajrzeć więc na drugie piętro by spróbować włoskich przysmaków.

fr4