Domowe kremówki krakowskie

kremówka

Przepis na domowe kremówki krakowskie zauważyłam na blogu Moja kawiarenka. Zrobiłam je na początku maja, specjalnie dla córki maturzystki ( już jest po wszystkim : ) Tak, jak w przepisie pana Tadeusza wykorzystałam gotowe ciasto francuskie, bo wolałam skupić się na kremie. Ten zrobiłam z połowy porcji, zachowując wszystkie proporcje.

DOMOWE KREMÓWKI KRAKOWSKIE

pół l mleka z zapasem

6 żółtek

8 dag pszennej mąki

7 dag mąki kartoflanej

2 łyżki cukru z wanilią

12 dag cukru

1/2 kg ciasta francuskiego

cukier-puder do posypania

Ciasto francuskie ( 1/2 kg) rozwałkowałam na wielkość blaszki ( 40 na 26 cm) i upiekłam w 180 c do zrumienienia. Przekroiłam je na pół i wystudziłam.

Według zaleceń pana Tadeusza w garnku o grubym dnie utarłam żółtka z cukrem na biało. Dodałam obie, wcześniej wymieszane ze sobą mąki. Szybko mieszając, cienkim strumieniem wlałam zagotowane z dwoma łyżkami cukru mleko.

Niestety, mimo, że mleko było wrzące, krem mi się nie zagęścił od razu, tylko podczas gotowania, bo powstały krem trzeba kilka razy zagotować, by pozbyć się posmaku surowej mąki.  Mimo mieszania powstały grudki, które musiałam potraktować trzepaczkami miksera. Udało się, masa była gładka. Potem, bardzo ostrożnie i mieszając, zagotowałam krem jeszcze dwa razy.

Na wystudzonym cieście rozsmarowałam ciepłą masę, przykryłam drugą warstwą. Posypałam cukrem-pudrem po wierzchu.

Kroiłam ostrym nożem z piłką. Większość kremówek została zjedzona przez córę i jej przyjaciółkę. Mnie też smakowały. Muszę teraz zrobić te z dodatkiem bitej śmietany.

Smacznego !

kremówki

 

 

 

 

Wątróbka drobiowa w winie ze śliwkami

wątróbka w winie

Bardzo lubię drobiowe wątróbki i staram się je przyrządzać na różne sposoby. Klasyczna z cebulką, z jabłkami i porem- nasza ulubiona i podpatrzona u koleżanki w piwie – to tylko niektóre wersje. Tym razem miałam do dyspozycji wątróbki z indyka i postanowiłam je potraktować w specjalny sposób. Wykorzystałam czerwone wino a żeby ożywić i dopełnić smak szukałam czegoś na dodatek. Odbyła się szybka inwentaryzacja szafki i znalazłam tam suszone śliwki – to mnie naprowadziło na dodatek nutki cynamonu i łagodnego ziołowego pieprzu.

WĄTRÓBKA DROBIOWA W CZERWONYM WINIE ZE ŚLIWKAMI

ok. 1/2 kg wątróbek z indyka

pieprz ziołowy, cynamon ( szczypta)

kilka suszonych śliwek

łyżka jasnego sosu sojowego

1/2 szklanki czerwonego wina

olej do smażenia

Wątróbki po wymoczeniu w wodzie i oczyszczeniu osuszyłam papierowym ręcznikiem – suche się ładnie smażą a nie duszą , a na takich  mi zależało. Włożyłam je na patelnię z rozgrzanym olejem i smażyłam kilka minut na średnim ogniu, dodając łyżkę sosu sojowego, pieprz ziołowy i cynamon, aż ładnie zbrązowiały. Dodałam wino i suszone śliwki, dusiłam na małym ogniu przez kolejne kilka minut .

Aromat przyciągnął domowników i wywołał zdziwienie, że to „tylko ” wątróbka. Zniknęła w szybkim tempie w towarzystwie ziemniaków oraz  surówki z kiszonych ogórków i buraczków z cebulą i papryką.

Smacznego !

wąrtóbka w winie 1

Placuszki jogurtowe z miętą

placuszki jogurtowe z miętą

Bardzo lubię miętę jako przyprawę, zarówno do dań słodkich jak i do mięsa. W placuszkach naleśnikowych z dodatkiem sera czy jogurtu sprawdza się doskonale, ożywia smak i nadaje im świeżości. Szczególnie smakują takie placuszki podczas upałów, jedzone też  na zimno.

Miętę do ogródka wysadziłam z kupionej w sklepie doniczki kilka lat temu. Rozrosła się od tego czasu tak, że dochodzi już pod drewniane drzwi garażu, ale ja się tą jej bujnością nie martwię. Ścięłam już trochę do ususzenia, dodaję świeże gałązki do napojów, posiekane i utarte z cukrem listki do deserów. Tzatziki z jej dodatkiem to ulubiony letni sos moich dzieci. O  mohito w wersji vergin lub klasycznej nie wspominając…

PLACUSZKI JOGURTOWE Z MIĘTĄ

Ok. 1, 5 szklanki mąki

2 jajka

szklanka  jogurtu naturalnego

łyżka posiekanych lisków mięty

Płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Olej do smażenia

łyżeczka  cukru i szczypta soli

Jajka roztrzepałam sola i cukrem. Dodałam mieszając jogurt,  miętę  i mąkę z proszkiem . Ciasto powinno mieć konsystencję gęstego naleśnikowego i nabierać się dobrze łyżką. Jeśli jest za gęste, można dodać nieco mleka.

Na rozgrzanym oleju smażyłam niewielkie owalne placuszki, najpierw pod przykryciem, gdy się ścięły na wierzchu, odwracałam i dosmażałam bez przykrycia. Odsączałam na papierowych ręcznikach.

Jak już wspomniałam, wyszły pyszne , orzeźwiające . Można je spokojnie zabrać na wiosenny lub letni piknik.

Smacznego !

 

placuszki jogurtowe z miętą1

Kulinarne koty – Mimka z Gotowanie, czyli hobby dla każdego

kot-1a

Monikę, jedną z autorek bloga Gotowanie , czyli hobby dla każdego poznałam podczas poszukiwań  kandydatek do kociego cyklu na blogerskiej grupie. Prowadzi blog z siostrą  Mimi , która fotografuje i …krytykuje. Efekty tych wspólnych działań są bardzo smaczne, eksperymenty z mięsem i warzywami przypadły mi bardzo do gustu.  Dziś opowiedzą Wam parę słów na temat najbardziej szalonego kota na świecie.

 

Jak kot pojawił się w Twoim życiu?

Od zawsze chciałyśmy mieć jakieś zwierzątko w domu. Na początku miałyśmy rybki, ale długo u nas nie gościły. Myślałyśmy o psie, ale niestety w okolicy nie ma żadnych parków, a my nie mamy dużo czasu.

W końcu padło na kota. Przez dobrych parę miesięcy myślałyśmy o kociaku, aż w końcu przypadkiem mama zauważyła kota do przygarnięcia w naszym zoologicznym. Spontanicznie uznałyśmy, że „raz kozie śmierć” i tak się pojawiła Mimka w naszym domu.

Od razu zauważyłyśmy, że nie jest to spokojny, domowy kociak, tylko potrafi w mig roznieść naszą chałupę.

kot-4a

 

Co w nim lubisz najbardziej?

Mimka jest kotem zmieniającym swoje oblicza. Potrafi galopować jak koń, polować jak lew, czy też pozować do zdjęć jak prawdziwa modelka. To jest chyba w niej  najbardziej urzekające.

Gdy wyciągamy aparat, od razu robi dziwne miny do obiektywu, pozuje, wchodzi w kadr. Gdy nie wychodzi nam zdjęcie jedzenia, Mimka zawsze pomoże i zdjęcie z nią jest o wiele bardziej wesołe. :)

Niestety też na nas poluje. Gdy przechodzimy przez pokój, stoi przyczajona i od tyłu atakuje. Przez to mamy rany na nogach, na rękach, ale to jest w niej najbardziej charakterystycznego. Bez polowań Mimka nie byłaby Mimką.

 

kot-3a

Co jada Twój kot?

Nasz kot niestety gustuje w mokrych karmach z wyższej półki. Nie przejdzie żadna tania karma, nawet jej nie tknie. Ale za to jak wyjmiemy mięso z lodówki, od razu staje się milutkim koteczkiem, a jej mina przypomina kota w butach ze „Shreka”. No jak jej nie dać tego kawałeczka mięsa? :)

Gdy już chwyci mięsko w zęby, od razu leci na kraniec domu z podniesionym do góry ogonem, aby nikt jej przypadkiem go nie ukradł. Taki to podejrzliwy kotek.

Ale chyba najbardziej lubi witaminki… Czasem kupujemy jej jako przekąskę, a jedna tabletka przypada na jeden dzień. Niestety jak wstajemy rano, opakowanie jest otwarte, a wszystkie witaminki zjedzone. Po prostu szaleje na ich punkcie!

 

kot-6a

Koty w kuchni

Mimka od zawsze krząta się z nami w kuchni, a jak się otworzy lodówkę, to pojawia się znikąd. Interesuje ją głośna mikrofalówka, gorący piekarnik, potrafi się wpatrywać przez naprawdę dłuugi czas. Oczywiście najważniejsze w kuchni jest jedzenie – zawsze udaje jej się wyżebrać coś malutkiego.

 

kot-5a

 

Najzabawniejsza historia

Ciężko jest wybrać jedną, jest ich naprawdę dużo. Chyba najbardziej zapadła nam w pamięć historia z drukarką. Gdy drukowałyśmy coś, nagle przybiegała swoim galopem do pokoju i rzucała się na drukarkę. Wyciągała strony, rwała je, próbowała wsadzić tam łapki. Miała oczy pełne obłędu, jakby spotkała UFO. Już nie raz zdążyła nam się historia porwanych i pogryzionych kartek w szkole. A niestety wymówka „kot mi pogryzł” średnio przechodzi w szkole.

kot-2

Mimka jest bardzo nietypowym kotem, ale za to jakim zabawnym. Pomimo polowań i dziwnych zachowań na zawsze zostanie naszym kochanym kotkiem. ;)

Dziękuję za rozmowę :)

Cały cykl Kulinarne koty można zobaczyć tutaj .

 

 

Sałatka ze szpinaku z serkami i pestkami

sałatka ze szpinaku z serkami 1

To kolejna zdrowa sałatka mająca ułatwić uczenie się w trudnym czasie. Muszę przyznać, że córka zajadała ją z ochotą, bo lubi bardzo takie połączenia. Liście szpinaku w sałatkach są nie mniej smaczne, niż sałata ( która też tu jest),  serki  uzupełniają smak i fakturę , pestki dyni i słonecznika dodają chrupkości i oczywiście koniecznych mikroelementów sprzyjających lepszemu przyswajaniu wiedzy .

SAŁATKA ZE SZPINAKU Z SERKAMI I ZIARNAMI

garść liści szpinaku

środek sałaty masłowej

pomidor

ogórek zielony

po 10 dkg cammemberta i fety

szczypiorek, natka pietruszki

po garści pestek dyni i słonecznika

sól, pieprz

łyżka octu jabłkowego z ziołami prowansalskimi

2 łyżki oleju lnianego

łyżeczka ostrej musztardy

Umyte liście szpinaku i sałaty osuszamy i układamy  w misce . Dodajemy pokrojonego pomidora i plasterki ogórka, lekko solimy. Dorzucamy pokrojone serki , posypujemy pieprzem z młynka , szczypiorkiem i natką pietruszki.

Z oleju, octu jabłkowego i musztardy robimy winegret, polewamy sałatkę. Na koniec posypujemy pestkami. Zostawiamy na kilkanaście minut, dla „przegryzienia ” się smaków.

Połączenie szpinaku z serkami, które pokazywałam już w sałatce z buraczkami , mnie bardzo smakuje a z tymi wszystkimi dodatkami wyszło nie tylko zdrowe, lecz i pyszne.

Tym razem powstrzymałam się od dodania jadalnych chwastów. Sporo ich u mnie na łąkowej części trawnika, nie wszystkie znam, niektóre mają liście niczym jakieś rośliny akwariowe . Te rozpoznane dodaję czasem do sałatek, zup i sosów ,  bo to źródło naturalnych witamin.  Ale i bez nich sałatka była pyszna i zdrowa.

Smacznego !

 

sałatka ze szpinaku z serkami

 

Kajmakowy sernik na zimno na siódme urodziny bloga

sernik kajmakowy na zimno

Dziś mija siedem lat od pierwszego wpisu na moim blogu. Jak zwykle każda rocznica skłania do refleksji. Zaprzyjaźniona blogerka  dziś w komentarzach na FB napisała mi „szmat czasu” a ja dodałam, że też mnóstwo ciekawych ludzi, których dzięki temu poznałam. Nieprawdą jest to, że w dobie Internetu ludzie tylko oddalają się od siebie, zagłębiając w swoim świecie przy pomocy komputera. Z drugiej strony to za przyczyną  sieci zaczyna się też sporo nowych przyjaźni. Wspólna pasja, jaką jest gotowanie i blogowanie zbliża bardzo ludzi. To dlatego czasem jedzie się na warsztaty kawał drogi przez Polskę, by spotkać blogerkę znaną od kilku  lat z sieci i porozmawiać z nią ” na żywo”  :) Zazwyczaj są to rozmowy takie, jakby się znało od dawna ( patrz relacja i druga)

W mojej książce ( m.in z moimi dwoma z przepisami nagrodzonymi w konkursie Blog Roku przez Piotra Bikonta) , w której zbieram autografy blogerów kulinarnych i szefów kuchni jest już ich sporo ( doszyłam kartki), to już całą historia blogerskich spotkań. Te najczęstsze, to w Poznaniu, z utworzoną prawie trzy lata temu blogerską grupą.

 

aurografy 2015

Zacytuję „córkę założycielkę ” : zakładając bloga  dałam Ci drugie życie:) Nic dodać, nic ująć. Kolejny raz – Julia dziękuję :)

 

KAJMAKOWY SERNIK NA ZIMNO

2 waniliowe serki homogenizowane ( po 125 g)

150 ml jogurtu naruralnego

1/2 szklanki kajmaku

2 łyżki żelatyny i 1/3 szklanki mleka

Na wierzch – kajmakowy sos toffi

posiekane orzechy ( miałam włoskie, nerkowce i fistaszki)

Przepis jest banalnie prosty – żelatynę namaczamy na kilka minut w wodzie, potem zalewamy mlekiem ( albo gorącym i mieszamy energicznie do rozpuszczenia i studzimy , albo w mikrofalówce tak, jak tutaj ).

Serki , jogurt i kajmak ( w pokojowej temperaturze) mieszamy dokładnie w misce. Dodajemy mieszając powoli rozpuszczoną , przestudzoną żelatynę. Przekładamy do odpowiedniego naczynia posmarowanego cienko olejem i wstawiamy do lodówki na kilka godzin a najlepiej na noc.

Po wyjęciu ( ja podważyłam nożem i bez trudu wyciągnęłam cały na talerz) smarujemy wierzch sosem toffi lub innym, który nam pasuje i posypujemy posiekanymi orzeszkami.

Sernik ma super smak, odpowiedni do tak smacznej rocznicy :) Świętuję dziś w kameralnym gronie z założycielką ( w przerwie nauki do kolejnego egzaminu maturalnego), inaczej, niż dwa lata temu.

Miewałam już nieraz obawy, że się wypalę, gromadzę przepisy na zapas, ale nic takiego się nie dzieje. Zapał do blogowania, warsztatów i spotkań nadal jest taki sam. Dziękuję wszystkim czytelnikom bloga , tym znanym na żywo i tym z sieci, za te siedem lat i zapraszam na kolejne.

Smacznego !

 

sernik kajmakowy na zimno1

Pierś kaczki pieczona w niskiej temperaturze z pomarańczą i jabłkami

pierś kaczki z anyżem2

Piersi kaczki dają wiele możliwości do kulinarnych popisów. Pokazywałam już na blogu m.in cieszące się dużą popularnością z karmelizowanymi jabłkami, teraz postanowiłam spróbować dłuższego pieczenia w niskiej temperaturze , z dodatkiem podsmażonych na wytopionym tłuszczu jabłek i pomarańczy. Dla wzmocnienia aromatu dodałam gwiazdkę anyżu. Wyszły bardzo smaczne o aksamitnej konsystencji.

PIERSI KACZKI PIECZONE Z JABŁKAMI, POMARAŃCZĄ I ANYŻEM

piersi kaczki

marynata :

jasny sos sojowy ( 2 łyżki)

szczypta imbiru

pieprz z młynka

2 łyżki soku z pomarańczy

dodatkowo :

2 średnie jabłka

tymianek

pomarańcza

Trochę rosołu

Najpierw nacinamy delikatnie, by nie uszkodzić mięsa , skórę na piersiach kaczki,  w kratkę.

Mieszamy wszystkie składniki marynaty   i nacieramy nimi dokładnie mięso . Wkładamy do lodówki na ok pół godziny.

Kładziemy piersi skórą do dołu na zimnej patelni i włączamy palnik na średnią moc, pozwalając by tłuszcz powoli się wytapiał. Smażymy po kilka minut z każdej strony.

Odlewamy większość tłuszczu na inną patelnię i wrzucamy na niego obrane i pokrojone jabłka  . Smażymy dosypując tymianek według uznania. Na koniec dodajemy pokrojoną na plastry dużą pomarańczę.

Piersi kaczki wraz z owocami i tłuszczem, na którym się smażyły przekładamy do naczynia żaroodpornego. Dorzucamy gwiazdkę anyżu. Patelnię deglasujemy rosołem ( ( pół- do 3/4 szklanki) i wlewamy sos do mięsa. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 90 C i pieczemy , aż będą miękkie (ja około godziny). Widelec musi wchodzić w mięso bez oporu a wydobyty płyn ma być przezroczysty.

Zanim pokroimy mięso, dajmy mu odpocząć z 5 minut , by soki równomiernie się rozprowadziły.

Gdy robiłam zdjęcia w ogrodzie zapach mięsa  przyciągnął mojego  kota. W błyskawicznym tempie zeskoczył z drzewa , gdzie trenował pracę jako odstraszacz ptaków ( czereśni  w tym roku zapowiada się sporo). Musiałam odwrócić jego  uwagę, bo nie dał mi spokojnie zrobić zdjęć :)

Kaczka była pyszna, mięso pieczone w niskiej temperaturze miało przyjemną konsystencję, było soczyste a owoce i przyprawy dały mu ciekawy aromat. Zjedliśmy do niej pieczone ziemniaczki i smakującą już nareszcie dobrze sałatę w winegrecie.

Na pewno powtórzę nieraz tę metodę przygotowania piersi kaczki.

Smacznego !

pierś kaczki z anyżem

Tarta z jabłkami i kajmakiem i tartaletki z wiśniami

tarta kajmakowa

Na pomysł tej tarty wpadłam po warsztatach, na których przebojem były jabłka zapiekane z kajmakiem. Pomyślałam, że skoro jabłka pasują do kajmaku , to warto by je połączyć w kruchej tarcie i zobaczyć, jak smakuje ten zestaw. Okazało się, że rewelacyjnie ! Kruche ciasto, pieczone jabłka i pyszny słodki kajmak to pyszne połączenie .

TARTA Z JABŁKAMI I KAJMAKIEM

ciasto :

3/4 szklanki  mąki pszennej i tyle samo krupczatki
50 g drobnego cukru
szczypta  soli
125 g masła
2  żółtka
1 łyżka lodowatej wody

3 spore jabłka

1, 5 szklanki kajmaku

prażony sezam do posypania

Mieszamy mąkę z  cukrem i solą.  Dorzucamy miękkie masło pokrojone na kawałki- ciasto powinno zbijać się w okruchy. Dodajemy żółtka zmieszane z wodą i całość wyrabiamy aż powstanie jednolita masa. Z ciasta forujemy dysk, który po zawinięciu w folię odkładamy na 30 minut do lodówki lub na 15 minut do zamrażalnika.

W międzyczasie kroimy obrane jabłka na półplasterki. Schłodzone ciasto wałkujemy na wielkość formy i wylepiamy ją, łącznie z bokami . Nakłuwamy widelcem raz przy razie , rozkładamy na nim jabłka i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 C na około 30  minut, aż ciasto  się zrumieni a jabłka zmiękną.

Przestudzoną tartę smarujemy kajmakiem i możemy posypać posiekanymi orzechami, wiórkami kokosowymi albo prażonym sezamem.

Zrobiłam więcej ciasta u starczyło mi jeszcze na dwie tartaletki, które też napełniłam kajmakiem, dorzuciłam drążone wiśnie z syropu i polałam sosem czekoladowym.

Zrobiła się z tego prawdziwa uczta , zaczęłam więc przeglądać domowe zestawy kawowe, by dodać odpowiednią oprawę, ale nie zdążyłam, bo tarta i tartaletki zaczęły szybko znikać .Ledwo udało mi się złapać odpowiedni kawałek do zdjęcia :)

Smacznego !

 

tartaletki z wiśniami1

Sałatka z chwastami i puree ziemniaczane z pokrzywą

sałatka z chwastami 1

Korzystam z dobrodziejstw „łąkowej” części przydomowego trawnika ( kiedyś nawieźliśmy ją torfem, więc sporo w niej „dzikich” roślin) i dodaję do wiosennych sałatek jadalne chwasty, które poznaję miedzy innymi w facebookowej grupie Poszukiwacze Roślin i na blogach osób z tej grupy. To bardzo dobre źródło witamin i mikroelementów, młode wiosenne rośliny są w nie bardzo bogate. W tym roku pokazywałam już jedną „dziką ” sałatkę .

Na trawniku mam kilka kępek łąkowego szczawiu, niedawno pojawiła się babka lancetowata, sporo jest krwawnika i czosnaczka  a pod płotem rośnie podagrycznik. Nie muszę chodzić więc do lasu, jak panie, które spotkałam niedawno podczas spaceru. Zrywały czosnaczek i gwiazdnicę, zapamiętałam je, bo zbierało się na deszcz i miały oryginalne płaszcze przeciwdeszczowe. Ja zdążyłam wrócić, las mam blisko.

Oprócz chwastów w sałatce są „cywilizowane” warzywa, takie, jak por, czosnek  i ogórki.

SAŁATKA W WINEGRECIE Z CHWASTAMI

zielony ogórek

kawałek jasnozielonego pora

małą cebula

2 ząbki czosnku

dwie garście młodego szczawiu

kilka liści mniszka ( przed kwitnięciem, są smaczniejsze)

kilka liści czosnaczka

garść liści babki lancetowatej

kilka młodych listków podagrycznika

kilka gałązek krwawnika

2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno

domowy ocet jabłkowy z cząbrem( łyżka)

sól

Liście chwastów dobrze myjemy, dodajemy pokrojonego pora, krążki cebuli, lekko solimy. Dorzucamy  plasterki ogórka i pokrojone drobno ząbki czosnku. Polewamy olejem i octem, mieszamy. Zajadamy ze smakiem, nie zważając na żartobliwe uwagi otoczenia, że żywimy się jak kozy lub króliki „zielskiem” z trawnika. Sałatka była bardzo smaczna i nawet sceptycy jej spróbowali i nie żałowali.

Przy okazji poszłam za ciosem, nazbierałam młodych pokrzyw  i po dokładnym wypłukaniu i krótkim ugotowaniu dodałam je do ziemniaczanego puree. Dla smaku dorzuciłam nieco szczawiu i mięty.  Wyszło ożywcze w smaku i przyjemnie zielone.

ZIELONE PUREE ZIEMNIACZANE „NA DZIKO”

kilogram ziemniaków

2 łyżki masła

1/4 szklanki mleka

kubek młodych pokrzyw, kilka liści szczawiu i dwie gałązki mięty

sól, pieprz ziołowy

Obrane i pokrojone ziemniaki solimy i gotujemy w tradycyjny sposób. Odcedzamy.

Listki pokrzyw ( młode lub górne pędy) płuczemy w kilku wodach. Dodajemy opłukany szczaw i miętę, gotujemy kilka minut , odcedzamy i miksujemy.

Do ziemniaków dodajemy masło i mleko, rozgniatamy specjalną ubijaczką lub drewnianą łyżką. Dorzucamy zmiksowane pokrzywy z dodatkami, doprawiamy nieco pieprzem ziołowym i mieszamy.

Smakuje rewelacyjnie i bardzo dekoracyjnie wygląda.

Smacznego !

 

zielone puree

Hummus w zdrowszej wersji

hummus 2

Hummus to jedno z ulubionych smarowideł mojej córki. Bardziej, niż klasyczny podchodzi jej ten z suszonymi pomidorami, więc teraz właśnie taki jej zrobiłam. Dodałam też nieco ziaren- pestek dyni i słonecznika, żeby w tym ważnym czasie dostarczyć jej potrzebnych mikroelementów. Zamiast oliwy dolałam zdrowszy olej lniany, a serwowałam na kanapkach posypany natką pietruszki.

 

HUMMUS Z SUSZONYMI POMIDORAMI I ZIARNAMI

szklanka ciecierzycy

3 ząbki czosnku

klika suszonych pomidorów z zalewy

łyżka pestek dyni i druga słonecznika

kilka łyżek lodowatej wody

sól, pieprz z młynka, papryka słodka

olej lniany

natka pietruszki

Ciecierzycę długo moczyłam , przez noc aż do południa, by potroiła swoją objętość. Potem ugotowałam ją w świeżej wodzie, do miękkości, nieco ponad pół godziny .

Przestudzoną zmiksowałam w blenderze wraz z czosnkiem , suszonymi pomidorami z zalewy i pestkami, dodając pod koniec nieco wody od jej gotowania. Potem miksując dolewałam po trochu olej , tak ze dwie łyżki. Ten hummus nie jest jedwabiście gładki, ma za to specjalne walory smakowe i zdrowotne.  Doprawiłam solą , papryką i pieprzem z młynka. Podałam posypany natką  pietruszki ,  z grządki, uchowała się przez zimę.

Smakował doskonale, dodawał też energii niezbędnej do maturalnych zmagań .

Smacznego !

 

hummus 3