Jak smakuje Podlasie – kulinarna podróż

podlasie

Podlasie to region Polski, w którym jeszcze nigdy nie byłam. Z wielką przyjemnością przyjęłam zaproszenie od Huberta Gonery z Landbrand na podróż studyjną by poznać smaki tych ciekawych miejsc. Trochę je już znałam, bo któż nie słyszał o serach korycińskich czy kartaczach . Teraz jednak powstaje projekt szlaku kulinarnego łączącego poznawanie przyrody i architektury Podlasia ze smakowaniem tego, co w tym regionie jest najlepsze. Zostaliśmy tam zaproszeni przez Marszałka województwa podlaskiego, którego przedstawicielka powitała nas na miejscu :

Gościło nas Białowieskie Sioło, urocze miejsce z ciekawą historią i pięknymi drewnianymi domkami, ktore powstały z pasji Gospodarza do budowania i gromadzenia regionalnych pamiątek .

podlasie

Spotkaliśmy się tam ( grupa blogerów i dziennikarzy z Gdańska, Warszawy i Poznania) z lokalnymi wytwórcami, którzy z właściwą ludziom Podlasia gościnnością częstowali nas swoimi wyrobami. Kiszonki państwa Sienkiewiczów zainteresowały mnie bardzo, bo to i moje hobby – kwas burakowy był doskonały , kapusta kiszona w całości rewelacyjna a ogórki przypominały smakiem te, które sama robię . Ekologiczne warzywa w słoiczkach p. Rydzewskich też świetnie smakowały.

Na początku spróbowaliśmy lokalnego wina produkowanego z miodu,z Miodosytni podlaskiej Dawida Olesiuka, robionego z  dodatkiem trawy żubrowej.

 

 

Ja uwielbiam sery, więc z wielką przyjemnością spróbowałam zarówno tych korycińskich od p. Bielec, jak i tych z Wiżajn.

Lokalne wędliny z masarni Protasiewicz, Kolinek i Leśnego Dworku nie ustępowały jakościom serom :

Na przygranicznych terenach Podlasia, „początku Polski” jada się sporo baraniny i jagnięciny, miałam więc nieco doświadczeń do wymiany z warsztatów z moich rodzimych terenów i z przyjemnością rozmawiałam o tym z ich wytwórcą z agroturystyki „Na końcu świata „.

Każdy z wytwórców opowiadał z pasją o swojej pracy i jej efektach, oczywiście wszystkiego próbowaliśmy i wymienialiśmy wrażenia. Serom, wędlinom , kiszonkom i przetworom warzywnym towarzyszyły pyszne chleby  a także doskonałe lokalne oleje :

 

Oczywiście blogerzy nie tylko degustują, podczas warsztatów kulinarnych prowadzonych przez „ambasadorkę ” smaków Podlasia Joasię Jakubiuk robiliśmy pierogi i kartacze. Joasię poznałam dwa tygodnie wcześniej w Toruniu podczas Święta Katarzynek i żadna z nas nie myślała o tym, że się tak szybko spotkamy 🙂

Asia jest nazywana królową pierogów, pokazała nam swoje ciasto ( tylko mąka, sól i letnia woda) i kilka farszów z wykorzystaniem lokalnych darów natury, wędzonej ryby, śliwek, ziemniaków z serem i pokrzywą i trochę z mięsem , takim jak do kartaczy.

Ja kartacze znałam i robiłam, teraz więc z ochotą poznałam nieco inny rodzaj ciasta a i farsz z grzybów i kiszonej kapusty był bardzo ciekawy .

Ze słodkości lokalnych poznaliśmy ciasto marcinek, nie mające nic wspólnego z poznańskimi rogalami. To blaty kruchego ciasta poprzekładane bitą śmietaną, słodką i kwaśną. Po kilku ( nastu) godzinach jest doskonały , dobrze się kroi i ciekawie smakuje .

Wieczorem czekała nas uczta z tego, co ugotowaliśmy i lokalnych przysmaków. Pan Sergiusz, gospodarz Białostockiego Sioła poczęstował nas mięsną kiszką ( wypasiona wersja ziemniaczanej) i opowiadał z pasją o historii miejsca, w którym nas gościł.  Przy przysmakach i napitkach ( domowe nalewki i żubrówka, a jakże ) integrowaliśmy się z gospodarzami regionu .

 

Dostaliśmy na drogę liczne podarunki z lokalnych produktów, u mnie część będzie ozdobą świątecznego stołu. Przyprawy , herbatki i słoiczki od darów Natury i Ziołowego Zakątka na pewno też się przydadzą.

Nocowaliśmy w wygodnych, stylowych  pokojach drewnianych domków Białostockiego Sioła , nazajutrz po śniadaniu z miejscowych przysmaków pojechaliśmy do Dworu Batrnika na zaproszenie jego gospodarzy . Tam po wysłuchaniu kolejnych historii obejrzeliśmy pałacowe niemal wnętrza i niezwykłe zbiory powiązane z pasją gospodarza, pszczelarstwem. Było tam wszystko z motywem pszczół, zdjęć zrobiłam wiele, dodam to, które spodobało mi się najbardziej 🙂

 

Dwór mieści się w Narewce, w pobliżu jedliśmy obiad w Bojarskim Dworze o ciekawym wystroju :

 

Tu próbowalismy dziczyzny, gulaszu z jelenia , babki ziemniaczanej i pysznego pasztetu , na deser był sękacz , którego smak został w pamięci na długo. Dostaliśmy kolejne podarunki od Starostwa Hajnówka, którego przedstawicielki ciekawie opowiadały o walorach turystycznych tego powiatu.

 

Ja zostałam do następnego dnia w Białymstoku, w gościnie u znajomego blogera i przy okazji zobaczyłam to miasto, które widziałam po raz pierwszy.

Podlasie jest niezwykle uroczym regionem, pełnym pysznych smaków . Mam nadzieję, że kulinarno-turystyczny szlak będzie odwiedzało wielu turystów, warto poznać zarówno region jak i jego gościnnych mieszkańców.

Piernik marchewkowy z mandarynką

piernik marchewkowy z mandarynką
piernik marchewkowy z mandarynką

To ciasto już zupełnie w świątecznych kilmatach. Bardzo je lubię, na blogu jest już sporo różnego rodzaju pierników. Ten jest nieco lżejszy , niż takie, które zwykle robię – z sokiem z mandarynki, za oleju, za to z pełnoziarniostą mąką, czyli bardziej dietetyczny. Piernik marchewkowy z mandarynką smakował nie tak bardzo konkretnie, ten był lekki i puszysty.

Mandarynkowy sok dodał mu pięknego zapachu i aromatu, dodałam też trochę kawy, by te piernikowo-cytrusowe klimaty nieco wzmocnić . W wersji wegańskiej zrobię go chyba na Święta, dla starszej córki, bo bardzo smakował wszystkim, którzy go jedli.

PIERNIK MARCHEWKOWY Z MANDARYNKĄ

Około  szklanki mąki pełnoziarnistej i pół szklanki zwykłej pszennej

1/2 szklanki utartej drobno marchewki

1/3 szklanki cukru

łyżka miodu

1/4 szklanki oleju

3-4 łyżki soku wyciśniętego z mandarynki

2 jajka

1/2 łyżeczki cynamonu

spora szczypta  imbiru

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 szklanki zaparzonej i wystudzonej kawy

Obie mąki i cukier  wsypałam do miski i wymieszałam je. Startą na drobnej tarce marchewkę i olej dodałam do suchych składników, wymieszałam. Dolałam następnie kawę, sok z mandarynki,  płynny miód, jajka i  przyprawy. Wymieszałam dokładnie łyżką do połączenia składników. Piekłam w 180 C około 45 minut.

Wyszedł piernik o ciekawej fakturze, puszysty, pachnący kawą , mandarynką i cynamonem, mniam…  Smakował wszystkim na przyjacielskim spotkaniu, gdzie rozmawialiśmy nie tylko o świątecznych przygotowaniach – koleżanka, która ma zmienić miejsce zamieszkania opowiadała, jak znalazła pomoc u dybka.com.pl/odszkodowania-wywlaszczenie/ .

Polecam ten piernik nie tylko na Święta.

Smacznego !

 

Śledzie z kiszonymi buraczkami w oleju rydzowym

śledzie z kiszonymi buraczkami
śledzie z kiszonymi buraczkami

Wśród wigilinych potraw śledzie u mnie mają rolę szczególną. Bardzo je lubię i staram się przyrządzać je w różnych smakach, pasjonuja mnie te śledziowe eksperymenty. Jednym z moich ulubionych dodatków pasujących do śledzi jest połączenie dobrego oleju i zalewy od kiszonych warzyw. Klasyczny jest z ogórkami, robiłam też niedawno z dynią , teraz spróbowałam jak smakują śledzie z kiszonymi buraczkami. Nie jest to klasyczny kwas burakowy, jaki robię do barszczu ale buraczki ukiszone razem z marchewką, czosnkiem i cebulą , podobnie do tych , tyle, że bez kalafiora. Wykorzystałam wszystkie te warzywa zakiszone z cienko pokrojonymi buraczkami jako dodatki do śledzi. Olej dodałam rydzowy od SEMCO , jego smak najbardziej mi do śledzi pasuje. Dorzuciłam do tego piernikowe przyprawy i suszoną żurawinę, podkreślającą smak buraczków.

ŚLEDZIE Z KISZONYMI BURACZKAMI W OLEJU RYDZOWYM

4 płaty matjasów

1/2 szkalnki soku od kiszonych buraczków

buraczki, marchewka, cebula i czosnek ukiszone razem

pieprz, cynamon, imbir, gałka muszkatołowa ( spora szczypta każdego)

łyżka suszonej żurawiny

1/2 szklanki oleju rydzowego

Matjasy moczymy w wodzie do uzyskania pożądanego smaku . Olej i kwas od kiszonych buraczków mieszamy w słoiku, dodając pieprz, cynamon, imbir i gałkę muszkatołową. Wkładamy do niego pokrojone na kawałki śledzie przekładając ukiszonymi buraczkami, marchewką, cebulą, czosnkiem i żurawiną. Zamykamy słoik  i wstawiamy do lodówki co najmniej na dobę, a najlepiej na dwie. Takie śledzie mogą stać w słoiku w lodówce ponad tydzień, więc już na Święta możemy spokojnie zrobić, by się dobrze przemacerowały.

Śledzie tak zrobione mają ciekawy kolor i niezwykle intensywny smak. Rydzowy olej jest jego istotnym elementem, do kiszonych z warzywami buraczków doskonale pasuje . Na dodatek ile to zdrowia 🙂

Smacznego !

Ciasto piernikowe do foremek

ciasto piernikowe
ciasto piernikowe

Kiedy piekłam pierniczki to zostało mi nieco luźnego ciasta na dnie miski, w której je wyrabiałam. Stwierdziłam, że to ciasto piernikowe jest zbyt dobre, by je zostawić bez zagospodarowania , dodałam więc do  niego tego i owego, by przybrało stałą formę i nadawało się do upieczenia w niedużych foremkach, które podsunęła mi córka, ja zapomniałam zupenie, że je mamy.  Wyszło ciasto do foremek niespodziewanie smaczne i o ciekawej fakturze, podam więc przespis uwzględniając ten bazowy na pierniczki z niezbędnymi składnikami. Z tej ilości starczyło mi ciasta na trzy średniej wielkości foremki – na zdjeciu są ciastka z dwóch, bo z tej największej zostało już zjedzone 🙂 Kto chce więcej, może podwoić porcję .

CIASTO DO FOREMEK W PIERNIKOWYM SMAKU

szklanka mąki

3 łyżki cukru

łyżka płynnego miodu

2 łyżki karmelu

 

1/4 szklanki zaparzonej i odcedzonej mocnej kawy

łyżka kakao

łyżeczka proszku do pieczenia

1/4 szkalnki oleju

1/2 łyżeczki cynamonu i spora szczypta imbiru

 

Najpierw robimy trochę karmelu, metodą taka, jak tutaj – taka ilość możemy spokojnie zrobić na patelni. Do jeszcze gotującego się dolewamy kawę, potem ostrożnie podgrzany miód , lekko studzimy, dodajemy olej. To wszystko studzimy do temperatury pokojowej.

W misce mieszamy suche składniki, dodajemy do nich mieszając drewnianą łyżką płynną masę.  Mieszamy dokładnie wszystko. Ciasto do foremek powinno mieć konsystencję gęstej śmietany.

Po wypełnieni natłuszczonych foremek pieczemy je  w 180 C ok. 25 minut.

Ciastka są bardzo aromatyczne i chrupiące . Moje ciasta piernikowe w okresie swiątecznym podróżują często ze mną na różne blogerskie imprezy. Wprawdzie nie można jeszcze o tym przeczytać na apynews.pl , ale w komentarzach pod wydarzeniami, w których biorę udział już tak 🙂

Smacznego !

Żabie udka, ryby i ślimaki – Smaki Wisły

żabie udka
żabie udka

Listopadowe warsztaty z cyklu Smaki Wisły – cztery pory roku przyniosły mi jakże miłą niespodziankę. Od dawna chciałam spróbować jak smakują żabie udka i nie udało mi się to nawet we Francji, a tym razem nie tylko mogłam je zjeść ale też i nauczyłam się je przygotowywać.

Ale zacznę od początku. Pogoda w listopadzie nie sprzyja już spacerom i zbieraniu plonów w blogerskim ogrodzie, wysłuchaliśmy więc bardzo ciekawej prelekcji o porostach. Wiecie, że chrobotek reniferowy rośnie równiez w Polsce ? albo, że sporo porostów ma właściwości lecznicze i już w XV wieku robiono z nich lekarstwa ?

Jak zwykle robiliśmy dania kuchni staropolskiej w interpretacji Macieja Nowickiego, wybrane z kolejnej, nowo wydanej przez Muzeum Jana III książki .

Tym razem tematem były warzywa okopowe, krupy czyli kasze i to, co żyje w wodzie – ryby, ślimaki i ku mojej radości – żabie udka. Zgłosiłam się do przyrządzania tych właśnie, w towarzystwie mojego ulubionego kucharza z Poznania, Marcina z Pasteli. Najpierw je zamarynowaliśmy w białym winie, rozcieńczonym occie, startym korzeniu pietruszki , jej natce, liściach laurowych i goździakch, bazylii i kolendrze.

Po zamarynowaniu wystarczy żabie udka obtoczyć w mące i usmażyć na rumiano na oliwie z masłem. Są bardzo delikatne w smaku, jakby coś pośredniego między kurczakiem a rybą, dobra marynata nadaje im wyrazistości.

Ślimaki były już wstępnie przygotowane, trzeba było je wyjąć, doprawić masę masłem i anchois , włożyć z powrotem i zapiec. Wyszły pyszne .

Z ryb mieliśmy sporego szczupaka, który po pokrojeniu został ugotowany w piwie i zapieczony  w dzwonkach :

W czasie gotowania próbowałam się dowiedzieć jak najwięcej , bo na listopadowych warsztatach było sporo szefów kuchni :

 

Prócz tego co z wody mieliśmy do przyrządzenia coś niezwykle ciekawego z „piątej ćwiartki”, czyli grasicę. Po rozebraniu na kawałki została usmażona :

Została podana na przystawkę na placku warzywnym, z sosem z zielonej sałaty i chipsami z ziemniaczanych obierek :

A tak wyglądały na talerzu ryby, żaby i ślimaki . Do nich była kasza gotowana w grzybowym wywarze i smażone warzywa.

Na deser jedliśmy szafranową babę biszkoptową z pysznym sosem ze śliwek i pigwowym musem :

Na koniec Gieno Mientkiewicz poczęstował nas jeszcze swoimi smakowitymi serami, jak zwykle z pasją o nich opowiadając.

Wszystko było pyszne, ciekawe i zachęcające, by poznać dawną kuchnię i próbować eksperymentów na jej podstawie . Mam nadzieję, że Marcin to wykorzysta wzbogacając swój repertuar w Pasteli 🙂

Jadalne prezenty do wysłania

ciastka piernikowe
ciastka piernikowe

Piekłam ostatnio pierniczki z tradycyjnego rodzinnego przepisu i na dnie miski  zostało mi trochę luźnego ciasta , które nie połączyło się podczas wyrabiania . Szkoda mi było tak pysznych smaków , zrobiłam więc ciastka piernikowe – dodałam  trochę płynnych i sypkich składników , przypraw i proszku do pieczenia – wyszedł mi kubek aromatycznego ciasta , który włożyłam do kilku mało używanych foremek : gwiazdki , konika i serduszka , którego nie ma już na zdjęciu, bo zostało zjedzone. Bazą tego ciasta jest karmel i miód, jest więc bardzo trwałe. Przyszło mi do głowy, że takie ciastka piernikowe spokojnie by nadawały się na jadalne prezenty , które można przesłać na bliższą czy dalszą odległość.

Okres świąteczny to czas, gdy ożywają więzi rodzinne a czasy są takie, że nawet na Święta rodziny nie zawsze mogą być razem. Dlatego możliwość wysyłania prezentów, w tym też takich jadalnych jest bardzo ważna.

Na zdjęciu powyżej w słoicznach łatwych do przesłania krem piernikowy i cytrynki z pigwówką .

Teraz przesyłanie prezentów i innych paczek nawet na duże odległości nie jest już problemem. Za pośrednictwem latajacepaczki.pl możemy wysyłać  przesyłki do każdego zakątka świata i to nie tylko małe ale i duże. Nie trzeba wychodzić na pocztę, można zdalnie wypełnić formularz, zapłacić i kurier już zrobi co trzeba. Paczka pojedzie a nawet poleci tam, gdzie powinna dotrzeć. Wszystkie pytania i problemy mozna też roztrzygnąć on line.

Kilka lat temu  lat modne stały się  ciasta pieczone w słoikach, które są zabezpieczone przed zepsuciem. Teraz w dobie szybkich podróży i przesyłek nie trzeba już się matrwić o takie zabezpieczenia , przesyłki nawet w dalekie rejony są szybkie i bezpieczne, dotrą na czas nawet w świątecznym okresie.

 

 

 

Warsztaty zdrowego jedzenia dla przedszkolaków

warsztaty zdrowego jedzenia
warsztaty zdrowego jedzenia

Kilka dni temu miałam wielką przyjemność gościć u przedszkolaków i razem z nimi przyrządzać zdrowe jedzenie. Nie było to gotowanie, ale robiliśmy warzywną sałatkę, koktajle z owoców i ziół, szaszłyczki z owoców suszonych i świeżych oraz zdrowe słodycze, czyli kulki ryżowo-bakaliowe z bananem i gorzką czekoladą.

Warsztaty zdrowego jedzenia zrobiłam na prośbę koleżanki z kursu francuskiego dla nauczycieli, która teraz zajmuje się oddziałem przedszkolnym w byłej szkole moich dzieci.

Dotychczas gotowałam z gimnazjalistami albo uczniami szkół podstawowych czy gastronomicznych, nie wiedziałam jak uda mi się gotowanie z przedszkolakami, ale liczyłam na to, że potrafię nawiązac kontakt z dziećmi w każdym wieku, więc i tu powinno się udać. I już po kilkunastu minutach wspólnej pracy podbiegła do mnie dziewczynka z okrzykiem „ciociu, kocham Cię ” i kilka innych poszło za jej przykładem 🙂 Warsztaty zdrowego jedzenia zaczęły się  bardzo przyjemnie.

Zastałam przedszkolaki już przygotowane, w fartuszkach, czepeczkach i z umytymi rączkami. Najpierw porozmawiałam z nimi o zdrowym odżywianiu się , zaletach świeżych warzyw i owoców i przyjemnościach wynikajacych ze wspólnego gotowania.

Zrobiliśmy najpierw sałatkę na bazie sałaty z pomidorkami koktajlowymi i moimi domowymi kiszonymi ogórkami z papryką. Elfiki – bo tak się nazywają przedszkolaki – bardzo chętnie mi pomagały, plastikowymi nożami na deseczkach kroiły pomidorki i ogórki, sałatę rwały na drobne kawałki rękami. Dodałam jeszcze twaróg, doprawiłam moim domowym octem jabłkowym i zdrowym olejem rydzowym, przyniosłam też z domu zioła z grządki – natkę pietruszki i oregano. Dzieci chętnie wąchały zioła a nawet ocet, by poznać zapachy zdrowego jedzenia. Sałatka jeszcze nie wszystkim smakowała, mimo, że kwaskowy smak sosu złamałam odrobiną cukru. Widać było, które dzieci są oswojone ze smakiem surowych warzyw i że trzeba nad zdrowymi nawykami jeszcze popracować. Ale jadły z zainteresowaniem, niektóre z dokładką 🙂

Równie chętnie pracowały Elfiki przy produkcji zdrowych słodyczy. Wymyśliłam kulki na bazie zgniecionych bananów, zmiksowanych orzeszków ( wzięłam blender), tartej gorzkiej czekolady, pokruszonych wafli ryżowych  i suszonych owoców –  żurawiny i rodzynek. Dodaliśmy jeszcze miód , którego słoiczek dostałam dzień wcześniej na spotkaniu turystycznym od Twojego Pszczelarza. To wszystko wymieszaliśmy na  pulpę , każdy łyżką nabierał sobie porcję na talerzyk, toczył z niej kulkę lub jajo i obtaczał we wiórkach kokosowych. Niektóym dzieciom smak takich słodyczy wydawał się dziwny, ale wszystkie zjadły ze smakiem 🙂

W przygotowaniu kuleczek pomagały dzieciom ciocia Viola i ciocia Gosia , ja w międzyczasie robiłam na raty koktajl „jabłko, gruszka i pietruszka” , z owoców i ziół, z dodatkiem banana i mandarynki, miodu, zielonej pietruszki i mięty. Wyszedł bardzo aromatyczny, dzieci chętnie go piły. Przedtem jeszcze robiły mini-szaszłyczki z owoców suszonych i świeżych.

Dzielnie kroiły banany, jabłka i gruszki, obierały mandarynki i nadziewały kawałki na wykałaczki, przekładając suszonymi morelami i rodzynkami. Coicia Viola zrobiła na pamiątkę każdemu zdjecie ze swoim szaszłyczkiem i na koniec każdy zjadł własnoręcznie zrobioną zdrową przekąskę.

Chyba dzieci były zadowolone z warsztatów, bo na koniec nie chciały mnie wypuścić 🙂 Dla mnie to byłą duża przyjemność gotować z tak miłą i chętną grupą – dziękuję tez Cioci Violi i Cioci Gosi za fachowe przygotowanie i pomoc w ogarnięciu wesołej gromadki. Na koniec zachęciłam dzieci do wspólnego rodzinnego gotowania. Mam nadzieję, że zapamiętały co nieco i zdrowe nawyki będzie im łatwiej przyswoić.

 

 

Ciasto czekoladowe do kawy i co dalej

ciasto czekoladowe z buraczkiem1
ciasto czekoladowe z buraczkiem1

Popołudniowa kawa i coś słodkiego do niej to zwyczaj , którego wiele osób przestrzega i bardzo lubi. Może nie codziennie, ale podczas weekendów pijemy kawę i zjadamy ciasta, ciasteczka lub inne słodkości. U mnie w domu na niemal co tydzień pieczony( lub robiony w lodówce) jest jakiś  placek, przeważnie sezonowy – specjalnie po to, by weekendowa kawa smakowała wyjątkowo i odświętnie.

 

Ciasto czekoladowe, które jest na zdjęciu u góry wprawdzie ma zdrowy dodatek w postaci buraczków, ale pijąc kawę i zajadając ciasto musimy brać pod uwagę pewne konsekwencje. I nie myślę w tej chwili tylko o kaloriach. Picie kawy niestety odbija się na zabarwieniu naszych zębów, kto chce pochwalić się ich pieknym kolorem musi o nie zadbać w specjalny sposób. Można zrobić to środkami ogólnodostępnymi które znajdziemy w aptece, można skorzystać też ze specjalnych zabiegów dokonywanych w gabinetach dentystycznych.

Zjadanie ciasta i innych słodyczy to nie tylko przyczyna zmiany koloru naszego uśmiechu. Cukier często źle wpływa na nasze uzębienie , warto zadbać o zapewnienie sobie zdrowych przekąsek, które będą atrakcyjne w smaku ale nie spowodują szkody dla naszego zdrowia. Niedawno robiłam specjalne zajęcia dla przedszkolaków powiązane z tematem zdrowego żywienia. Relację pokażę na blogu niebawem, muszę przyznać, że dzieci chętnie zajadały warzywa, owoce , orzechy i  robiły z nich zdrowe przekąski.

Mówiłam im też, co robić, by mieć zdrowe zęby. O tym trzeba pamiętać szczególnie gdy ma się wadę zgryzu. Przed korekcją wszystkie zęby muszą być wyleczone. Można takie zabiegi robić już w młodym wieku, słyszłałam jak mówiła o tym pani pracująca jako ortodonta w Krakowie . Dla młodzieży to tez już mniejszy problem, bo nowoczesne aparaty są prawie niewidoczne.

Jeśli dbamy odpowiednio o zęby to spokojnie od czasu do czasu możemy sobie pozwolić na ciasto do kawy.

 

Dżem z cukinii z jabłkiem

dżem z cukinii z jabłkiem
dżem z cukinii z jabłkiem

Pomysł na dżem z cukinii z jabłkiem przyszedł mi rok temu, jak miałam sporo musu jabłkowego z letniego wysypu papierówek i obfite plony cukinii. Mus jabłkowy wszyscy bardzo lubimy, wykorzystuję go na różne sposoby, do wypieków i deserów a ten niesłodzony także jako dodatek do mięs i serów czy pieczonych warzyw. W sezonie mam musu zazwyczaj sporo, więc próbuję urozmaicać go różnymi dodatkami . Teraz padło na cukinię, bo zrobiona kiedyś w słodko-korzennych klimatach bardzo mi posmakowała , uznałam więc, że i na dżem się nada. Z korzennych smaków cukinii na słodko-kwaśno zostawiłam cynamon idealnie pasujący do jabłek.

DŻEM Z CUKINII Z JABŁKIEM

duża dobrze dojrzała cukinia, ale nie przerośnięta

2 szklanki musu jabłkowego ( miałam słodki)

1/2 szkalnki cukru plus dwie łyżki cukru z wanilią

1/3 szklanki wody

1/2 łyżeczki cynamonu

Obraną , wydrążoną i pokrojoną drobno cukinię wrzucamy do garnka, dolewamy wodę, dodajemy cukier i dusimy, aż się rozpadnie. Dorzucamy mus jabłkowy, mieszamy razem, dosypujemy cynamon. Gotujemy na małej mocy palnika, aż wszystko się dobrze rozmiesza. Gorący dżem nakładamy do wyparzonych lub zdezynfekowanych słoików , zakręcamy i pasteryzujemy dokładnie  . Nigdy nie wiadomo, gdzie taki dżem może trafić 🙂

Jadalne prezenty są teraz bardzo doceniane , coraz więcej osób woli dostać coś, co ktoś zrobił własnoręcznie z myślą o adresacie. Czasami chcelibysmy obdarować takim prezentem tez kogoś, kto mieszka daleko.

Przesyłanie jadalnych prezentów to niełatwa sprawa. Najpopularniejszą formą przesyłki są usługi kurierskie, które starają się stwarzać klientom coraz to nowe udogodnienia. Można już czasem zamiawiać je przez telefon, kupić od razu wszystko, co jest potrzebne do pakowania. Teraz już nawet przesyłki zagraniczne łatwo jest realizować i to niezależnie od rozmiaru czy specyfiki pakunku .

Warto pomyśleć o jadalnych prezentach dla swoich bliskich, którzy mieszkają daleko. Na pewno docenią to, że ktoś zrobił coś smacznego specjalnie i zadał sobie trud, by to wysłać w odpowiednim czasie.

Smacznego !

 

 

Romantyczny wyjazd

ślimaki z warzywami w białym winie
ślimaki z warzywami w białym winie

Specjalne okazje wymagają odpowiedniej oprawy, w tym też kulinarnej. Dania, takie jak ślimaki czy inne owoce morza duszone w białym winie z delikatnymi warzywami wprowadzają w dobry humor i tworzą niezwykłą atmosferę. Można wykorzystać do tego dania ślimaki dostępne coraz częściej w puszkach albo też w słoikach, w naturalnej zalewie. Potem można je przyrządzić tak, jak na przykład delikatne ryby, efekt będzie podobny.

Danie na specjalną okazję mamy gotowe. Wymaga ono jednak pewnego nakładu pracy a czasem mamy ochotę odpocząć kompletnie od wszystkiego , nawet od gotowania i to też w przypadku, gdy traktujemy je jako hobby i przyjemność a nie uciążliwy obowiązek. Żyjemy teraz w takim tempie, że od czasu do czasu trzeba się kompletnie zresetować i zjeść coś pysznego w przyjemnych okolicznościach.

Na szczęście miejsc, w których możemy liczyć na miły i przyjemny wypoczynek jest coraz więcej . Jest w czym wybierać i każdy może znaleźć sobie miejsce , które mu najbardziej odpowiada – czy to nad morzem, czy w poblizu jeziora, w leśnej głuszy czy też w górach. Wszędzie można znaleźć wygodnie wyposażone miejsca do wypoczynku , z atrakcjami, które nam odpowiadają, zapewniającymi doskonały wypoczynek, rozrywki i odnowę biologiczą.

Na mnie górski klimat bardzo dobrze działa. Pamiętam jeszcze z czasów studenckich weekendowe wypady, na które jechałam czasem walcząć ze zmęczeniem,  przeziębieniem, czy bólem gardła i wracałam zawsze zdrowa.

Miejsce zapewniające ciekawe widoki , zdrowe powietrze , wygody zapewniające odpoczynek i „zresetowanie się ” idealnie nadaje się na weekend we dwoje w górach . Z jednej strony ciekawe rozrywki, z drugiej warunki do spokoju, wyciszenia się i wypoczynku. Z  atrakcji wodnych i spa można korzystać razem, taki weekend na pewno długo zostanie w pamięci . Oczywiście nie zapominamy o specjalnych daniach, które będą odpowiednie do romantycznego nastroju. Po takim wypoczynku możemy spokojnie wrócić do domu i nabrać sił na zmaganie się z trudami dnia codziennego.