Archiwa tagu: jabłka

Krucha szarlotka z budyniem i kruszonką

szarlotka z budyniem1

 

Szarlotka z budyniem kusiła mnie od dawna, ale jakoś odkładałam jej zrobienie. W ubiegłym tygodniu miałam imieniny i stwierdziłam, że to dobra okazja, żeby ją zrobić. Nie korzystałam z żadnego gotowego przepisu, postanowiłam zaimprowizować na bazie kruchego ciasta, podobnego do tarty z malinami , którą robiłam jakiś czas temu . Na wierzch dałam kruszonkę i wyszła fajna kombinacja kruchego ciasta z wilgotnym nadzieniem.

 

SZARLOTKA NA KRUCHYM CIEŚCIE Z BUDYNIEM I KRUSZONKĄ

Spód:
175 g mąki pszennej
50 g drobnego cukru
szczypta  soli
125 g niesolonego masła
1 duże żółtko
1 – 2  łyżki lodowatej wody
5- 6 jabłek ( ew. łyżka cukru), 1/2 łyżeczki cynamonu
ugotowany budyń śmietankowy lub waniliowy

Mieszamy mąkę z  cukrem i solą.  Dodajemy miękkie masło pokrojone na kawałki, zagniatamy szybko – ciasto powinno zbijać się w okruchy. Dodajemy żółtko zmieszane z wodą i całość wyrabiamy aż powstanie jednolita masa. Z ciasta forujemy dysk, który po zawinięciu w folię odkładamy na 30 – 45 minut do lodówki.

W  międzyczasie możemy ugotować i wystudzić  budyń, zetrzeć jabłka na tarce o grubych oczkach , przesypać cynamonem i jeśli tego wymagają, cukrem.
Schłodzone ciasto wałkujemy (będzie dość suche, nie trzeba będzie podsypywać blatu dużą ilością mąki). Rozwałkowane ciasto przenosimy do   formy  na tartę . Wykładamy formę  ciastem i nakłuwamy gęsto widelcem, raz przy razie.

Nie podpiekałam najpierw spodu, korzystając z doświadczeń z pieczenia tarty normandzkiej, tylko od razu na spód wyłożyłam jabłka starte na tarce i przesypane cukrem z cynamonem, na to przestudzony budyń . Posypałam kruszoną i wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 200 C na około 40 minut . Gdy brzegi ciasta  i kruszonka się zrumieniły, wyjęłam szarlotkę z piekarnika.

Na podwieczorek jedliśmy ciepłą, ledwo przestudzoną, ale następnego dnia na zimno smakowała jeszcze lepiej. Domownicy byli zachwyceni i zamówili szybką powtórkę.

Smacznego !

 

szarlotka z budyniem3

 

Placek waniliowo-pomarańczowy z jabłkami

placek waniliowy

Waniliowy Weekend V

 

Ostatnio rzadko biorę udział w akcjach kulinarnych, mam tylko sentyment do tych starych. Podobnie jak po raz piąty przystąpiłam do niedawnej akcji zielonej, tak teraz zrobiłam coś specjalnie na Waniliowy weekend Mirabelki. Waniliowa wersja mojego szybkiego ciasta z jabłkami, wzmocniona aromatem pomarańczy. Doskonały placek na pierwszy wiosenny weekend .

 

PLACEK WANILIOWO-POMARAŃCZOWY Z JABŁKAMI

2, 5 szklanki mąki

3 jajka

1/3 szklanki oleju

3/4 szklanki mleka

sok z jednej pomarańczy z miąższem

3  łyżki cukru i 3 cukru z wanilią

2 łyżeczki proszku do pieczenia

kilka jabłek

Jajka wbić do miski i roztrzepać widelcem razem z cukrem i cukrem waniliowym. Dodać olej, mleko, wymieszać. Dodawać stopniowo mąkę, proszek do pieczenia i sok pomarańczowy, ponownie wymieszać. Jeżeli ciasto będzie za gęste, dodać więcej mleka.

Obrać jabłka, pokroić na cząstki, wymieszać z ciastem. Wysmarować tłuszczem średnią formę do pieczenia, wlać ciasto ( powinno powinno mieć konsystencję gęstego naleśnikowego). Piec w 180 C około 45 minut, do zrumienienia wierzchu i suchego patyczka.

Placek wyszedł wilgotny, z pięknym aromatem wanilii i pomarańczy.

Smacznego !

 

placek waniliowy1

Ciasto wegańskie z jabłkami i kasztanami

ciasto wegańskie

 

Robiłam już kiedyś podobne ciasto, to jednak jest nieco inne, więc podaję przepis. Bazą są płatki owsiane i mąka pełnoziarnista. Ciasta wegańskie nie mają jajek, więc dodaję do nich coś wilgotnego, żeby miały dobrą konsystencję. Tutaj obok startych jabłek  dorzuciłam nieco puree z jadalnych kasztanów. Wyszło bardzo smaczne ciasto o ciekawym smaku i fakturze.

 

WEGAŃSKIE CIASTO Z JABŁKAMI I KASZTANAMI

szklanka płatków owsianych

 

szklanka mąki pełnoziarnistej

 

łyżeczka proszku do pieczenia

 

1/2 szklanki brązowego cukru

 

1/4 szklanki zwykłego cukru

 

1/4 szklanki oleju

 

pół łyżeczki cynamonu

1/2 szklanki puree z kasztanów

 

2 jabłka

 

Puree zrobiłam z upieczonych kasztanów jadalnych, które zmiksowałam.

 

Suche składniki zmieszałam w misce, dodałam mieszając olej, puree z kasztanów i starte na tarce o grubych oczkach  jabłka . Włożyłam ciasto  do natłuszczonej formy i piekłam w 180 C około pół godziny.

Ciasto wyszło bardzo smaczne, kasztany dały mu ciekawy posmak. Podjadali wszyscy, mimo, ze wegańskie.

Smacznego !

 

ciasto wegańskie1

Sałatka owocowa z arbuzem i miętą

sałatka z arbuzem

 

To sałatka sprzed około dwóch tygodni, kiedy spadały z drzewa ostatnie papierówki o kruchym i kremowym miąższu. Szkoda ich było zjadać ot tak, po prostu – końcówkę sprezentowanego sezonu jabłkowego ( trzeci z rzędu, choć nie tak obfity jak dwa poprzednie) trzeba było uczcić.

Miałam akurat zrobiony kandyzowany arbuz, dodałam też świeży i nieco pierwszych winogron. Listki mięty aż się prosiły jako dodatek do tego zestawu. Syrop z kandyzowanego arbuza jako sok do sałatki też znakomicie się nadawał.

 

SAŁATKA OWOCOWA Z PODWÓJNYM ARBUZEM I MIĘTĄ

 

3 dojrzałe papierówki

kawałek arbuza

3 – 4  łyżki kandyzowanego arbuza

garść kulek winogron

3 łyżki syropu z kandyzowanego arbuza

kilkanaście listków świeżej mięty

Jabłka obieramy, kroimy na kawałki, polewamy od razu syropem , żeby nie ściemniały. Dodajemy kawałki arbuza świeżego i kandyzowanego, winogrona , mieszamy. Posypujemy listkami mięty.

Gorąco było wtedy, więc sałatka powędrowała do lodówki na godzinę do schłodzenia. Listki mięty dodały wspaniałej świeżości słodkim owocom. Zjedliśmy ją z dużą przyjemnością na zakończenie sezonu papierówkowego .

Smacznego !

 

sałatka z arbuzem1

 

Wpis nr 1000 – normandzka tarta z jabłkami

tarta a jablkami

 

Tak, to już po raz tysięczny siadam przy komputerze, żeby zrobić wpis na bloga. Przez ponad 5 lat, średnio co dwa dni publikuję nowy przepis . Sprawdziłam na starym blogu na bloog.pl, gdzie zaczynałam – tam pokazuje liczbę dni bloga- jest ich 1918. Ostatnio zwolniłam nieco tempo – wpis nr 500 był 28 października 2010 roku, więc druga 500-tka to prawie trzy lata. Ale od wejścia na durszlak w 2009 roku publikowałam niemal codziennie, czasami nawet po dwa przepisy. Nazbierało się…

W tym czasie najważniejsze dla mnie było nawiązanie blogowych przyjaźni – i to nie tylko przez Internet, ale dzięki wspólnym warsztatom i Blog Forum- też na żywo. Ostatnio najwięcej w Poznaniu, dzięki naszej Wielkopolskiej blogerskiej grupie.

Zastanawiałam się, czym uczcić  ten wpis – i właśnie kilka dni temu dostałam od goszczących u mnie przyjaciół z Normandii , znających moje kulinarne pasje dwie książeczki z przepisami – jedna z terrinami ( które uwielbiam) a druga z najlepszymi normandzkimi deserami :

 

desery normandzkie

 

Normandia to kraina jabłek , więc 90 % tych deserów jest z jabłkami. Często z dodatkiem alkoholi na bazie jabłek – calvadosu i wina Pommeau albo cydru – te dwa pierwsze dostałam a cydr zrobiliśmy sami z naszych jabłek, które mniej niż zwykle, ale dopisały w tym roku. Mogłam więc zaszaleć i zrobić tartę jabłkową po normandzku w dawnym stylu !

Tak wygląda w książce :

 

francuski przepis

 

Obfitość dań  z jabłek to jedna z cech charakterystycznych mojego bloga ( mam ich około 130), więc na tysięczny wpis taka tarta jest odpowiednia 🙂

Dość już tych wspomnień , przejdźmy do przepisu :

 

NORMANDZKA TARTA Z JABŁKAMI W DAWNYM STYLU

8 dużych jabłek ( u mnie papierówki)

300 g mąki ( dałam tortową  pół na pół  z krupczatką , obie Lubelli )

25 g zmielonych migdałów

200 g masła

szczypta soli

3 żółtka

100 g cukru

szklanka calvadosu

szklanka śmietany

Mąkę mieszamy z posiekanym masłem i solą, zagniatamy kruche ciasto  ( ja dodałam odrobinę zimnej wody). Wkładamy je na godzinę do lodówki.

Z połowy jabłek i cukru robimy mus ( ja rozgotowałam pokrojone ze skórką z odrobiną wody i przetarłam przez sito). Studzimy.

Resztę jabłek bez obierania kroimy w półplasterki i macerujemy w calvadosie z dodatkiem dwóch łyżek cukru.

Po wyjęciu z lodówki ciasto rozwałkowujemy i wylepiamy nim formę. Nakłuwamy widelcem raz przy razie. wypełniamy musem jabłkowym, na to układamy odcedzone z calvadosu jabłka. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 200 C na pół godziny.

Wyjmujemy, zalewamy mieszaniną żółtek, śmietany, reszty cukru i zmielonych migdałów. Wstawiamy do piekarnika na około 15 minut.

Podajemy lekko przestudzoną.

Ja piekłam tę tartę wczoraj pod wieczór i rozsiewała takie zapachy, że spróbowaliśmy jej krótko po upieczeniu, ledwo zdążyłam zrobić zdjęcia. Ale i dziś na zimno smakowała  doskonale do porannej kawy.

Na prawdę to przepis godny tysięcznego wpisu !

Smacznego !

 

tarta z jabłkami 1

Miętowy jabłecznik na zimno z galaretką

jabłecznik na zimno

 

W taką pogodę strach odpalać piekarnik  a i zjeść ma się ochotę coś zimnego, najlepiej  prosto z lodówki. Jabłka mimo obaw dopisały w miarę w tym roku – jest ich akurat tyle, co na bieżące potrzeby. Robię soki i musy do picia i jedzenia , które schodzą na pniu ( soki z dodatkiem ogrodowej mięty). Musu mi się trochę nagromadziło, kupiłam więc zielone agrestowe galaretki i zrobiłam jabłecznik na zimno na bazie herbatników.

 

MIĘTOWY JABŁECZNIK NA ZIMNO Z GALARETKĄ

1/2 litra słodkiego musu jabłkowego

2 galaretki agrestowe

gałązka mięty

płaska łyżka żelatyny

herbatniki

Pierwszą galaretkę rozpuściłam w połowie porcji, czyli szklance wrzątku i dodałam do niej łyżkę żelatyny. Do gorącej wrzuciłam gałązkę świeżej mięty . Studziłam często mieszając , po wyjęciu mięty do ostudzonej dodałam mus jabłkowy i wymieszałam dokładnie. Wlałam to do formy wyłożonej na dnie herbatnikami i wstawiłam do lodówki.

Drugą galaretkę rozpuściłam już normalnie i gdy wystygła i zaczęła lekko zastygać, wylałam ją na zastudzoną masę jabłkową. Wstawiłam ponownie do lodówki, na noc.

Powiem wam, że wolę takie zimne desery bardziej, niż lody. Jabłecznik okazał się przepyszny, bardzo orzeźwiający i idealny na letni deser. Myślę, że z galaretką cytrynową byłby równie dobry.  Polecam wszystkim, nie tylko amatorom jabłek.

Smacznego !

 

jabłecznik na zimno1

 

Domowy cydr na piąte urodziny bloga

cydr domowy1

 

Dokładnie pięć lat temu, 13 maja 2008 roku moja młodsza córka założyła mi blog kulinarny na bloog.pl. Przez pierwszy rok prowadziłam go sporadycznie, ale od maja 2009 roku, kiedy weszłam na Durszlak ( kto pamięta stary dobry Durszlak …), robię to regularnie, prawie codziennie z przerwami na wakacje i kurację. Wciąż gromadzę przepisy ” na zapas”, bo boję się, że się  wypalę, ale jak dotąd zapału i pomysłów nie brakuje.

Dzięki blogowi poznałam internetowo a ostatnio i w realu wiele wspaniałych blogerek i blogerów, nawiązałam prawdziwe przyjaźnie. A niecały rok temu, 2 czerwca 2012 roku zorganizowałam spotkanie integracyjne w Poznaniu, które zaowocowało utworzeniem Wielkopolskiej Grupy Blogerów Kulinarnych ( spotkania można śledzić w specjalnej kategorii z boku bloga), która teraz liczy już ponad 60 osób.

Blog mobilizuje mnie do ciągłego eksperymentowania, poszukiwania nowych i odkrywania dawnych smaków. Mam już 958 wpisów, prawie 2, 5 miliona odwiedzin.  Dwa late temu przeniosłam blog na własną stronę internetową, ale stary blog jeszcze żyje swoim życiem, dostaję wciąż nowe komentarze. Ostatnio np ” Ten przepis uratował mi życie, musiałam zrobić biszkopt a nie mam piekarnika…” – to o biszkopcie z mikrofalówki,  charakterystycznym przepisie z początków bloga.

Teraz największym powodzeniem cieszą się tradycyjne przepisy na białą kiełbasę w słoikach, galaretę wieprzową, szare kluski , kopytka  czy kaczkę z jabłkami.

Ale już nie nudzę więcej, pora uczcić urodziny. Cydr robiłam latem ubiegłego roku,  z letnich czerwonych jabłek, tuż przed wyjazdem na wakacje do Francji. Po powrocie akurat minął czas jego leżakowania w piwnicy. Wtedy sporo się działo na blogu, odkładałam więc wpis, aż postanowiłam go zostawić na specjalną okazję. I oto dziś – voila ! Skorzystałam z doświadczeń Ptasi z Coś niecoś.

 

CYDR DOMOWY

Za „Coś niecoś” :

Składniki: 5 kg jabłek, ok. 10 l wody, 1 kg cukru, 5 cytryn, łyżeczka imbiru suszonego/1-2 cm plaster świeżego

Jabłka pokroić (ze skórką i gniazdami nasiennymi, bez ogonków), zmiksować (u mnie w malakserze), wlać do dużego, kamiennego (lub innego…) garnka i dolać ok. 3l wody po czym odstawić naczynie przykryte gazą na 7 dni. Mieszać rano i wieczorem. Po tym czasie przecedzić przez gazę, resztę miazgi odcisnąć (miazgi się pozbyć), zmieszać wyciśnięty sok jabłkowy z cukrem, otartą skórką z cytryn i sokiem wyciśniętym z tych cytryn oraz dodać imbir. Całość dopełnić wodą do 10l i przelać do butli lekko zakorkowanej na 24 godz (przelałam do garnka, zakryłam nie całkiem szczelnie pokrywką). Po tym czasie cydr przesączyć, rozlać do butelek zamykanych na zakrętkę metalową (lub mocne plastikowe/gumowe). Można pić po tygodniu, ale najlepszy będzie po kilku miesiącach.”

Ja imbir zastąpiłam cynamonem, a jabłka przepuściłam przez sokowirówkę, bo tak mi było wygodniej i połączyłam potem pulpę z sokiem. Wykorzystałam w tym celu czerwone słodkie letnie jabłuszka, takie, jak na tym archiwalnym zdjęciu :

 

jablka czerwone1

 

Nalewałam cydr do butelek korkowanych , bo wstawiliśmy je do piwnicy przed wyjazdem i baliśmy się eksplozji zakręcanych butelek podczas naszej nieobecności. A byliśmy wtedy w Normandii, krainie cydru i próbowaliśmy go u źródła.

Powiem Wam, że każda butelka inaczej smakowała – może mimo mycia przeszły smakiem win z  tych butelek ? Jedne były słodkie, inne lekko kwaskowe, jeszcze inne półwytrawne – te były najlepsze.  Stopień musowania cydru też był różny – od mocno bąbelkowego po prawie pozbawionego gazu.  Piliśmy pierwszy cydr po 10 dniach od wstawienia do piwnicy, ostatni po dwóch miesiącach ( to ten ze zdjęć, widać już jesienne liście i dosuszające się na słońcu pomidory).

 

Wznoszę więc tym cydrem toast za zdrowie wszystkich moich blogowych przyjaciół i gości odwiedzających mojego bloga !

 

A teraz  tadam………………………………………….

         

                                       KONKURS Z NAGRODAMI W POSTACI MOICH SERWETEK

Tematem konkursu będą moje ulubione dania kuchni regionalnej z Polski. Nie muszą to być dania z Waszego regionu, mogą być po prostu ulubione. Nie muszą byś aktualnie publikowane lecz także archiwum bloga. Chciałabym zebrać w komentarzach pod tym wpisem ciekawostki kulinarne z terenu całej Polski. Proszę o wpisanie w komentarzach nazwy i krótkiego opisu dania oraz podanie linku do przepisu na blogu.

Wybiorę  trzy przepisy, które spodobają mi się najbardziej, może nawet 5, jeśli będzie ich dużo. Proszę o podanie adresu mailowego przy komentarzu, żebym mogła powiadomić o wygranej.

Nagrodą będą moje własnoręcznie wykonane serwetki. Możecie je obejrzeć klikając na podstronę „serwetki” na pasku u góry bloga . Na końcu będą propozycje nagród. Przy okazji zachęcam do odwiedzenia innych podstron – z limerykami i odcinkową książką dla dzieci z kulinarnymi elementami 🙂

Konkurs będzie trwał przez tydzień, do poniedziałku 20 maja włącznie. Zwycięzców ogłoszę następnego dnia, w komentarzach.

Zapraszam do zabawy i gotowania regionalnych potraw i jak zwykle do pięciu lat, życzę

Smacznego !

 

cydr

 

 

Placek czekoladowo- miętowy z jabłkami, cynamonem i wanilią

czekoladowy z jabłkami1

 

 

Wczoraj był tak ponury dzień, ze zachciało mi się ciasta poprawiającego humor. Moje ulubione smaki to między innymi jabłkowo-miętowy i czekoladowo-miętowy. Zrobiłam więc placek w tych smakach, przyprawiając go jeszcze cynamonem i cukrem z wanilią. Smak i aromat miętowy uzyskuję przy pomocy kropli miętowych z apteki ( nie mylić z gorzkimi).  Nie wiem, czy te nie są robione na kocimiętce, bo mój kot Nuki ( wielki amator ciasta) wyrywa mi je z ręki, jak tylko poczuje, że je zajadam 🙂

 

CIASTO CZEKOLADOWO-MIĘTOWE Z  JABŁKAMI, CYNAMONEM I WANILIĄ

2 szklanki mąki

2/3 szklanki cukru

2 łyżki kakao

1/2 łyżeczki cynamonu

łyżka cukru z wanilią

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/3 szklanki oleju

1/2 szklanki mleka

1/2 szklanki wody gazowanej

pół łyżeczki kropli miętowych

2 jajka

duże jabłko

 

Suche składniki  zmieszałam w misce. Dodałam olej,mleko, krople miętowe, wodę gazowaną a na końcu wbiłam jajka i  dokładnie wymieszałam. Obrałam jabłko , pokroiłam na małe kawałki i wymieszałam z ciastem

Piekłam w natłuszczonej okrągłej formie ( 24 cm średnicy) ok. 40 minut w 180 C, do suchego patyczka.

Ledwo wystygło, spróbowaliśmy go wczoraj na podwieczorek, jeszcze letniego. Okazało się pyszne i aromatyczne. Zdecydowanie poprawiło mi humor.

Smacznego !

 

czekoladowy z jabłkami

Zielono mi – dżem z kiwi z jabłkami i miętą

dzem z kiwi2

 

Nie bardzo miałam pomysł na zieloną akcję, ale zauważyłam w szufladzie lodówki dwa smętne, zapomniane  kiwi leżące tam od nie wiadomo kiedy. A że ostatnio gdzieś widziałam dżem z kiwi, postanowiłam je tak wykorzystać. Za mało było ich na dżem, dodałam więc do towarzystwa i smaku dwa duże jabłka. A żeby było jeszcze bardziej zielono i smacznie, wrzuciłam do dżemu suszone listki mięty z mojego ogródka ( och, kiedy będzie wreszcie świeża ?!). Po namyśle sypnęłam jeszcze troszkę mielonego cynamonu, bo mi się ładnie komponuje i z jabłkami i z miętą .

 

DŻEM Z KIWI Z JABŁKAMI, MIĘTĄ I CYNAMONEM

2 owoce kiwi

2 duże jabłka

1/3 szklanki cukru

kilka listków mięty

1/3 łyżeczki cynamonu

troszkę wody

Owoce obrałam i pokroiłam, włożyłam do garnka z grubym dnem i trochę podlałam wodą. Gotowałam z pół godziny na wolnym ogniu, aż zaczęły się rozpadać. Rozgniotłam je widelcem i dodałam cukier oraz listki mięty i cynamon. Zamieszałam i gotowałam nadal na wolnym ogniu ponad pół godziny, aż dżem odparował i wylany na talerzyk nie rozlewał się na boki. Listki mięty wyłowiłam, ale przecierać przez sito, żeby pozbyć się pestek kiwi to mi  się nie chciało. Uznałam, że tak ciekawiej wygląda.

Dżem jest tak pyszny i aromatyczny, że chyba na podwieczorek wymieszam go z bitą śmietaną na krem. Jak zdążę, to zrobię fotki i pokażę, a jak mi od razu wszystko zjedzą, to nie…

A w sezonie jabłkowym może zrobię sobie większą ilość i zawekuję w słoiczkach.

Mam nadzieję, że zielonym dżemem przywołam wiosnę ( tak było w poprzednich latach w czasie zielonej akcji Pinkcake), tak bardzo i długo w tym roku oczekiwaną.

Smacznego !

dzem z kiwi1

 

 

 

 

 

Pyszne ciasto jabłkowe z Weekendowej Cukierni

 

Zachęcona przez Gosię prowadzącą Weekendową Cukiernię upiekłam ciasto z przepisu, w tym miesiącu zaproponowanego przez Martę z bloga Para w kuchni. Musiałam go nieco zmienić, bo w tym tygodniu byłam chora i nie mogłam pójść na targ po dynię. Zastąpiłam ją bananami, a dodałam do nich mus jabłkowy z malinówek, który miałam gotowy. Był różowy i żeby podkreślić kolor i smak , dodałam łyżkę grenadiny.

CIASTO JABŁKOWO-BANANOWE Z WEEKENDOWEJ CUKIERNI

 

Ciasto :

1 szklanka mąki pszennej

½ szklanki mąki krupczatki

ok. 150 g masła

1/4 szklanki cukru

1 jajo

szczypta soli

½ łyżeczki proszku do pieczenia

1-2 łyżki śmietany (opcjonalnie) ( pominęłam )

Masa :

ok. kilograma jabłek i dyni,

cukier do smaku

– u mnie litr musu jabłkowego z malinówek i 3 dojrzałe banany, łyżka grenadiny

garść rodzynek

1/2 łyżeczki cynamonu

trochę gałki muszkatołowej ( zastąpiłam imbirem)

Mąki z proszkiem , cukier i sól zmieszałam w misce, dodałam kawałki zimnego masła i zagniotłam – wytworzyła się taka jakby kruszonka. Wbiłam jajko i zagniotłam szybko kulę – 2/3 włożyłam do lodówki a 1/3, na wierzch – do zamrażalnika, na pół godziny.

Banany rozgniotłam na drobno widelcem, dodałam do musu jabłkowego, do tego wsypałam garść sparzonych rodzynek i wlałam łyżkę grenadiny. Doprawiłam lekko cynamonem i sproszkowanym imbirem.

W oryginalnym przepisie jest tak : ” Dynie i jabłka obierz ze skórki, oczyść z gniazd nasiennych i pokrój w niewielką kostkę. Dynię wrzuć do rozgrzanego rondla, podlej łyżką wody i praż przez ok. 10-15 minut, aż dynia będzie al dente, czyli  półtwarda. Dodaj jabłka, cukier oraz cynamon i gałkę. Owoce duś jeszcze przez około 8-10 minut, tak aby jabłka zmiękły, ale nie zaczęły się rozpadać.  Do masy dodaj sparzone rodzynki, możesz też dodać orzechy, kilka kropel rumu lub innego trunku (np. cydru).”

Wyjęte z lodówki ciasto rozwałkowałam, wyłożyłam nim formę do tarty, ponakłuwałam gęsto widelcem i wstawiałam do piekarnika na 180 C na 15 minut do podpieczenia. Gdy się lekko zrumieniło, włożyłam na ciasto masę owocową i starłam na grubej tarce ciasto z lzamrażalnika. Nie poszło mi to dobrze – brzegi kuli się starły, ale środek był miękki i pokruszyłam go na ciasto – stąd nieregularny wierzch. Piekłam w 180 C około 40 minut, do zrumienienia wierzchu.

Placek wyszedł pyszny  – odkroiłam kawałek do zdjęcia , nie mogłam się oprzeć – spróbowałam i zjadłam, mimo, że byłam niedługo  po sporej porcji obiadowych szarych klusek !  Córa zaraz odkroiła sobie następny kawałek, nie czekając na podwieczorek. Gosiu, Marta- dziękuję za przepis i miłą zabawę !

Smacznego !