Archiwa tagu: domowy chleb

Twarożek na Food Day Poland w Poznaniu

Wczoraj wraz z kilkoma blogerkami z naszej wielkopolskiej grupy spotkałyśmy się na Food Day Poland na moście Jordana w Poznaniu. Pogoda niestety była nieciekawa i frekwencja nie dopisała. My jednak się jej nie wystraszyłyśmy i przybyłyśmy, żeby spędzić miło czas przy wspólnym jedzeniu.

Ja i Monika nieco się spóźniłyśmy i już się nie załapałyśmy na quiche dyniowo-porowe Gosi z Smaków Alzacji, za to było pyszne ciasto czekoladowe Moniki i ciastka Ani .

Ja przywiozłam ze sobą kosz piknikowy z różnościami , który wzbudził zaciekawienie:

zkoszem2

 

 

Miałam w nim domowy chlebek z suszonymi pomidorami, do tego smalec i kiszone ogórki, a dla tych, co smalcu nie lubią domowy twarożek :

 

chlebismalec

 

Dla amatorów słodkości zrobiłam piernik dyniowy . Wszystkie przepisy są na blogu, można je znaleźć w wyszukiwarce z boku.  Ktoś zapytał mnie o przepis na twarożek – wprawdzie jeden mam ,  dietetyczny publikowany dawno temu w piątek po tłustym czwartku. Wrzucam więc przepis na wczorajszy :

TWAROŻEK ZIOŁOWY Z OGÓRKIEM I CZERWONĄ CEBULĄ

kostka twarogu półtłustego

1/2 szklanki śmietany 12 %

sól ,pieprz świeżo zmielony

kawałek zielonego ogórka

mała czerwona cebula

oregano i majeranek

Twaróg rozgniotłam widelcem w misce, dodałam śmietanę, drobno pokrojonego ogórka i cebulę, przyprawiłam i dokładnie rozmieszałam.

Wszystko smakowało nam , organizatorom  i przypadkowym przechodniom. My zmarznięte schroniłyśmy się w pobliskiej kafejce na pogaduszki, gdzie dołączyła do nas Kasia z W krainie smaku.

Zapomniałam aparatu, zdjęcia mam dzięki życzliwości Małgosi i Moniki.

Jak już wspomniałam, zimno odstraszyłyśmy gorącą atmosferą i Food  Day Poland w Poznaniu zaliczamy jako kolejną udaną imprezę .

Smacznego !

do bloga

 

Światowy Dzień Chleba – chlebek czosnkowy z ziołami i słonecznikiem

Dziś na Światowy Dzień Chleba to, co mi wychodzi najlepiej – chlebek drożdżowy ze smakowymi dodatkami. Zachęcona powodzeniem ostatnio pieczonego z siemieniem lnianym , dodałam go trochę do tego chlebka ( tym razem w całości) , poza tym wrzuciłam ziarna słonecznika , trochę ulubionych ziół i przeciśnięty przez praskę czosnek. Dla wzmocnienia aromatu ziół zastosowałam niewielką ilość oliwy, przez co chlebek wyszedł wilgotny a mimo to puszysty. Na razie spróbowałam kawałek – reszta czeka na kolację.

 

CHLEB DROŻDŻOWY Z CZOSNKIEM, SŁONECZNIKIEM I ZIOŁAMI

pół kilo mąki pszennej
3 dkg drożdży

łyżeczka cukru
2 łyżki oliwy
szklanka letniej wody

3 ząbki czosnku

łyżeczka oregano, szałwii i majeranku
łyżka ziół prowansalskich

3 łyżki łuskanego słonecznika

łyżka siemienia lnianego

1/2 łyżeczki soli
Najpierw zrobiłam rozczyn – do drożdży dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam trochę letniej wody , rozmieszałam i posypałam łyżką mąki. Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam mąkę,  posoliłam solidnie, dodałam zioła, przeciśnięty przez praskę czosnek , ziarna słonecznika i siemię lniane.    W to wlałam rozczyn, resztę letniej  wody oraz oliwę. Wymieszałam i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około pięć  minut. Przykryłam ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, na  około pół godziny.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej keksówki  i zostawiłam do wyrośnięcia na 10 minut. Włożyłam do piekarnika nagrzanego do 200 C na około pół godziny.

Sprawdziłam patyczkiem, czy jest już suchy, chwilę wystudziłam w uchylonym piekarniku. Wyłożyłam na mokrą ściereczkę, żeby łatwiej wyszedł z keksówki. Po kilkunastu minutach obwiodłam go nożem i wyjęłam z formy, po czym wystudziłam na kratce.

Jak już wspomniałam chlebek jest przyjemnie wilgotny a jednocześnie puszysty. Pachnie ziołami i czosnkiem a ziarna nadają  mu ciekawą strukturę. W pełni doceniony będzie wieczorem, na razie wszyscy objedli się zrolowaną pizzą, którą upiekłam na obiad przy okazji. O niej  będzie jutro.

Smacznego !

 

Chleb drożdżowy z siemieniem lnianym na zdrowe śniadanie w szkole

 

Kilka dni temu na prośbę mojej koleżanki nauczycielki byłam w szkole , żeby z dziećmi z drugiej klasy zrobić zdrowe śniadanie, porozmawiać o zdrowym odżywianiu i blogach kulinarnych. Ponieważ trwa sezon na świeże warzywa, wybrałam kilka atrakcyjnych w formie mini-dań – pomidora nadziewanego twarożkiem, łódki z zielonych ogórków z nadzieniem z sera i szynki połączonych naturalnym  jogurtem, z żagielkami z plastrów sera i wiosłami ze szczypiorku oraz jajka faszerowane z rzodkiewką i koperkiem.

Do tego upiekłam drożdżowy chlebek z dodatkiem siemienia lnianego, który bardzo dzieciom zasmakował.

Warunki pracy miałam bardzo dobre, bo to szkoła niepubliczna, polsko-angielska i w klasie jest 11 uczniów. Przy pomocy wychowawczyni udało nam się wszystko zrobić bardzo sprawnie, po czym dzieci zjadły śniadanie z moim chlebkiem na udekorowanych przez siebie stołach.

A oto przepis na chlebek :

 

CHLEBEK DROŻDŻOWY Z SIEMIENIEM LNIANYM

pół kilo mąki pszennej
3 dkg drożdży i łyżeczka cukru
2 łyżki oliwy

spora szczypta soli
1/2 szklanki letniego mleka

3/4 szklanki letniej wody

2 łyżki mielonego siemienia lnianego

Najpierw zrobiłam rozczyn – do drożdży dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam  letnie mleko , rozmieszałam i posypałam łyżką mąki. Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam mąkę,  posoliłam solidnie, dodałam siemię lniane, wymieszałam. W to wlałam rozczyn, letnią   wodę oraz oliwę. Wymieszałam i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około pięć  minut. Przykryłam ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, co zajęło około pół godziny.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej keksówki  i zostawiłam do podrośnięcia, tak z 10 minut. Włożyłam do piekarnika nagrzanego do 200 C na około pół godziny.

 

Jak widać na zdjęciu chlebek wyszedł lekki i puszysty i doskonale uzupełniał zdrowe śniadanie. Bardzo dobrze mi się pracowało  dziećmi a i one chyba były zadowolone, bo dostałam od nich książkę ze wspaniałymi przepisami na dania z użyciem czekolady.

A propos szkoły – Przypominam, że zbieram na indeks dla Kacpra w ramach Akademii Przyszłości. Szczegóły we wpisie z 3 września. Widget do wpłat jest z boku bloga :)

Smacznego !

 

 

Chlebek cebulowy z suszonymi pieczarkami i winem

 

Akcja „Pieczywo w godzinę ” bardzo przypadłą mi do gustu. Właściwie wszystkie moje chlebki powstają w podobnym czasie – rosną w pół godziny, pieką się tyle samo, potrzeba jeszcze kilkunastu minut na wyrośnięcie zaczynu, podrośnięcie chlebka w formie i prace przygotowawcze – w sumie nie dłużej niż 80-90 minut. Aby ciasto szybciej rosło, stawiam je często na piecu obok garnka z gotującą się zupą lub inna potrawą, to znacznie przyspiesza rośnięcie.

Na pomysł takiego chlebka wpadłam, gdy sięgałam po suszone pomidory, a one stały w szafce za suszonymi pieczarkami. Pomyślałam – czemu nie i wtedy przypomniała mi się ryba po parysku, z pieczarkami, porem i białym winem. Pora zastąpiłam cebulą, a do ciasta dodałam białe wino. Wyszedł aromatyczny i smakowity chlebek.

 

CHLEBEK CEBULOWY Z SUSZONYMI PIECZARKAMI I BIAŁYM WINEM

 

pół kilo mąki pszennej
3 dkg drożdży i łyżeczka cukru
2 cebule
2 łyżki oliwy
pół szklanki letniej wody

pół szklanki białego wina

garść suszonych pieczarek
po łyżce ziół prowansalskich  i majeranku

sól
Najpierw zrobiłam rozczyn – do drożdży dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam trochę letniej wody, rozmieszałam i posypałam łyżką mąki. Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 5 minut.
Cebule pokroiłam i zeszkliłam na oliwie, potem wystudziłam nieco.
Do miski wsypałam mąkę,  posoliłam solidnie, dodałam zioła i pokruszone drobno pieczarki . W to wlałam rozczyn, resztę wody, wino  i cebulę wraz z oliwą, w której  się smażyła. Wymieszałam i wyrabiałam z pięć minut. Przykryłam ściereczką i odstawiłam do podwojenia objętości, co zajęło około pół godziny.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej keksówki i pozwoliłam, żeby trochę podrosło w niej, tak z 5  minut. Włożyłam do piekarnika nagrzanego do 200 C na około pół godziny.

Całość pieczenia zajęła mi godzinę i 20 minut. Efekt – doskonały, smakował najbardziej z masłem i domową wędliną, dobry był też z serem i pomidorkiem z domowej sałatki.

Smacznego !

 

Chlebek czosnkowy z suszonymi pomidorami i ukraińska słonina

 

Mam dziś coś odpowiedniego i wysokokalorycznego na aktualną pogodę ! Znajomi mojego męża z Ukrainy przywieźli swoje lokalne przysmaki – dwa rodzaje słoniny, wędzoną i soloną w beczce. Myślę, że przy tych mrozach znajdzie się niejeden amator tego rodzaju wędliny, szczególnie, jeśli się to popije czymś wysokoprocentowym 🙂

Upiekłam do tego chlebek drożdżowy z czosnkiem, suszonymi pomidorami i ziołami.

 

CHLEBEK CZOSNKOWY Z SUSZONYMI POMIDORAMI I ZIOŁAMI PROWANSALSKIMI

 

pół kilo mąki pszennej
3 dkg drożdży i łyżeczka cukru
3 łyżki oliwy
szklanka letniej wody

3 ząbki czosnku

garść  suszonych pomidorów
łyżka ziół prowansalskich1/2 łyżeczki soli
Najpierw zrobiłam rozczyn – do drożdży dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam trochę letniej wody , rozmieszałam i posypałam łyżką mąki. Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam mąkę,  posoliłam solidnie, dodałam zioła, przeciśnięty przez praskę czosnek   i pokrojone drobno suszone pomidory. W to wlałam rozczyn, resztę letniej  wody oraz oliwę. Wymieszałam i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około pięć  minut. Przykryłam ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, co zajęło około pół godziny.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej keksówki  i zostawiłam do podrośnięcia, tak z 10 minut. Włożyłam do piekarnika nagrzanego do 200 C na około pół godziny.

Chlebek wyśmienicie smakował – jedliśmy go z masłem, ze smalcem i z wspomniana wyżej słoniną, w towarzystwie moich kiszonych ogórków .

A oto jaką  stylizację do tego dania na śniegu wymyślił mój mąż :

Smacznego i na zdrowie !

 

Chlebek drożdżowy z suszonymi pomidorami i czubrycą

 

To chlebek, który zrobiłam na przyjazd Agi i Oczka. Podobny do większości moich drożdżowych chlebków , które bazują na przepisie z rodzinnego domu. Różnią się niuansami  – do tego nie dodałam smażonej cebuli a drożdże rozrobiłam w mleku.

Suszone pomidory dodałam pierwszy raz do chlebka rok temu i od tego czasu często korzystam z tego patentu. Chlebek z nimi jest bardzo aromatyczny, warto więc dodawać jeszcze jakieś zioła – tym razem padło na zieloną czubrycę z ekologicznej uprawy , w którą zaopatrzyłam się na stoisku z ziołami na odpuście we Fromborku podczas wakacji prosto od producenta.

Chlebek wyszedł bardzo smaczny i aromatyczny. Mnie najbardziej smakował z sosem winegret od sałaty z pomidorami i papryką. Oczko prosiła koniecznie o przepis, wiec proszę bardzo :

 

CHLEBEK DROŻDŻOWY Z SUSZONYMI POMIDORAMI I CZUBRYCĄ

 

pół kilo mąki pszennej
3 dkg drożdży i łyżeczka cukru
3 łyżki oliwy
1/2 szklanki mleka

1/2 szklanki letniej wody
garść  suszonych pomidorów
łyżka zielonej czubrycy ( suszonej)

1/2 łyżeczki soli
Najpierw zrobiłam rozczyn – do drożdży dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam trochę letniego mleka ( w temperaturze ciała, trzeba włożyć palec i jeśli ani ziębi ani parzy, to dobre), rozmieszałam i posypałam łyżką mąki. Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam mąkę,  posoliłam solidnie, dodałam czubrycę  i pokrojone drobno pomidory. W to wlałam rozczyn, letnią wodę oraz oliwę. Wymieszałam i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około pięć  minut. Przykryłam ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, co zajęło około pół godziny.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej keksówki ( o długości piekarnika) i pozwoliłam, żeby trochę podrosło w niej, tak z 10 minut. Włożyłam do piekarnika nagrzanego do 200 C na około pół godziny.

Gdy góra się zezłociła a wbity patyczek  był suchy – chlebek był gotowy. Położyłam keksówkę na mokrą ściereczkę, żeby łatwiej wyszedł i wystudziłam trochę . Jeszcze letni wyjęłam, odparowałam spód , potem zawinęłam w ściereczkę, żeby zachował świeżość do następnego dnia. Został zjedzony dość szybko, ale taki chlebek zachowuje świeżość kilka dni. Gościom i domownikom bardzo smakował a i ja uważam go za jeden z bardziej udanych.

Smacznego !

 

Chlebek ziołowo-cebulowy z suszonymi pomidorami

 

Myślałam, że nie dam rady upiec jeszcze chlebka na Wielkanoc, ale córka dzielnie mi pomagała w wypiekach i na koniec zarobiłam jeszcze ciasto drożdżowe na chlebek. Wprawdzie pieczenie skończyło się około 22-giej, ale za to w święta mogliśmy się raczyć aromatycznym domowym chlebkiem.

Pokazywałam już kiedyś podobny, z suszonymi pomidorami i bazylią, tym razem dodałam więcej ziół, co podniosło jego smak i przede wszystkim aromat.

 

CHLEBEK CEBULOWY Z ZIOŁAMI I SUSZONYMI POMIDORAMI

pół kilo mąki pszennej
3 dkg drożdży i łyżeczka cukru
2 cebule
3 łyżki oliwy
szklanka letniej wody
garśc suszonych pomidorów
łyżeczka  suszonej bazylii

po łyżce ziół prowansalskich  i majeranku

łyżeczka tymianku
sól
Najpierw zrobiłam rozczyn – do drożdży dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam trochę letniej wody, rozmieszałam i posypałam łyżką mąki. Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Cebule pokroiłam i zeszkliłam na oliwie, potem wystudziłam nieco.
Do miski wsypałam mąkę,  posoliłam solidnie, dodałam zioła i pomidory. W to wlałam rozczyn, resztę wody i cebulę wraz z oliwą, w którym się smażyła. Wymieszałam i wyrabiałam z pięć minut. Przykryłam ściereczką i odstawiłam do podwojenia objętości, co zajęło około pół godziny.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej keksówki i pozwoliłam, żeby trochę podrosło w niej, tak z 10 minut. Włożyłam do piekarnika nagrzanego do 200 C na około pół godziny.

Gdy góra się zezłociła a wbity patyczek  był suchy – chlebek był gotowy. Smakował wybornie do wielkanocnych przysmaków. Smacznego !

 

Chlebek cebulowy z suszonymi pomidorami i bazylią



To jedyne zdjęcie tego chlebka, które mam – więcej nie udało mi się zrobić. A właściwie nie mnie, bo padła mi bateria, ale mojej koleżance. Chlebek zrobiłam na wyjazdową imrezę i to oczywiście ten po lewej stronie.
Jak zabierałam się za jego pieczenie, znalazłam resztkę suszonych pomidorów. Niedługo zaczynam produkcję nowych, więc włożyłam je do wyrobionego ciasta w towarzystwie suszonej bazylii.

CHLEBEK CEBULOWY Z SUSZONYMI POMIDORAMI I BAZYLIĄ

pół kilo mąki pszennej
30 dkg drożdży i łyżeczka cukru
2 cebule
3 łyżki oleju
szklanka letniej wody
garśc suszonych pomidorów
łyżka suszonej bazylii
sól
Najpierw zrobiłam rozczyn – do drożdży dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam trochę letniej wody, rozmieszałam i posypałam łyżką mąki. Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Cebule pokroiłam i zeszkliłam na oleju, potem wystudziłam nieco.
Do miski wsypałam mąkę,  posoliłam solidnie, dodałam bazylię i pomidory. W to wlałam rozczyn, resztę wody i cebulę wraz z olejem, w którym się smażyła. Wymieszałam i wyrabiałam z pięć minut. Przykryłam ściereczką i odstawilam do podwojenia objętości, co zajęło około pół godziny.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej keksówki i pozwoliłam, żeby trochę podrosło w niej, tak z 10 minut. Włożyłam do piekarnika nagrzanego do 200 C na około pół godziny. Gdy wierzch zrobił się jasnobrązowy i wydawał głuchy odgłos przy pukaniu – chlebek był dobry. I to jaki dobry ! A jaki zapach wydzielał ! Jedliśmy go bez niczego, dojadając do grilla i salatek. Smacznego !
A kto chce zobaczyć okoliczności przyrody, w których był jedzony, niech zerknie na poprzedniego posta…

Dodaję zdjęcie tego chlebka zrobionego na spotkanie poznańskich blogerów kulinarnych :

 

Chlebek bananowy z gruszką

Ciasta drożdżowego nauczyłam się od mojej Mamy. Teraz Mama leży w szpitalu ( juz jest lepiej) a ja w ostatnie dwa weekendy piekłam ciasto drożdżowe i wiozłam jej w moje rodzinne strony. Tym razem był to chlebek bananowy z gruszką ( no, bo akurat miałam w domu gruszki i banany i tak mi do siebie przypasowały). Mama wiele ciasta jeść nie może, więc spory kawałek chlebka pojechał ze mną do Mafilki, która mieszka w mieście, gdzie leży moja Mama i przy okazji spotkałyśmy się po …latach ! Ostatnio bowiem widziałyśmy się, jak Mafilka zdawała na studia i mieszkała u mnie w czasie egzaminów… Trochę lat upłynęło od tego czasu… Ale przejdźmy do chlebka :

CHLEBEK BANANOWY Z GRUSZKĄ

½ kg mąki pszennej
30 g drożdży
2 dojrzałe banany
duża gruszka
2 jajka
1/3 szklanki oleju
szklanka letniego mleka
4 łyżki cukru ( spokojnie można mniej)
szczypta soli
łyżka wiśniówki
Z drożdży, troszki letniego mleka ,  łyżeczki cukru i łyżki mąki robimy zaczyn i zostawiamy go do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Banany rozgniatamy widelcem, gruszkę drobno kroimy. Do miski wsypujemy mąke i sól, dodajemy zaczyn, resztę mleka, olej, banany i gruszkę, wbijamy jajka, wsypujemy cukier, na koniec troszkę wiśniówki lub innego smakowego alkoholu ( patent mojej Mamy). Wyrabiamy z 10 min, odstawiamy do wyrośnięcia na ok. 45 min, do podwojenia objętości. Wkładamy ciasto do natłuszczonej keksówki i pieczemy w 200 C trochę ponad ½ godziny, do zrumienienia wierzchu i suchego patyczka. Po ostudzeniu kroimy i zajadamy ze smakiem, tak , jak trzyletni synek Mafilki i reszta rodziny, oprócz córeczki, która niestety bananów nie lubi… Mafilka nawet nie narzekała, że za słodki ( cukru starczą pewnie 2 łyżki, bo banany i gruszki są słodkie).
Synek Mafilki, trzyletni blondynek z figlarnymi niebieskimi oczkami zauroczył mnie całkowicie. Wyrośnie z niego na pewno pożeracz damskich serc… Ale zauroczenie okazało się wzajemnie, bo Bartuś zaproponował mi wspólne spanie…
Dostałam od Mafilki książkę, która dawno na mnie czekała – z przepismi i poradami doryczącymi mojego konika- gotowania w kuchence mikrofalowej:

A ponieważ chlebek zasmakował wielbicielowi książeczek dla dzieci, dodaję go do akcji Cukrowej Wróżki:

 

Smacznego !

Chlebek kukurydziany

chlebek kukurydziany


Ponoć, by dobrze wyszło
Potrzeba miłości.
A w każdą czynność włożyć
Sporo namiętności.

Przypomniałam te słowa
Sobie naprędce i…
Wzięłam to coś miękkie
W obie swoje ręce.

Och! ileż przyjemności
Z tej zabawy miałam,
Bo wygląd swój zmieniało
Gdy tak ugniatałam,

Szczypałam, pieściłam
I czule głaskałam.
Wszystko z siebie, co mogłam
W te pieszczoty wkładałam.

Bacznie przy tym patrzyłam,
Co się z nim też dzieje.
Ale efekt przeszedł
Wszelkie me nadzieje!

Ooo, wciąż jeszcze rośnie!
Pewnie będzie mu ciasno!
Chyba mi się udało…
To … drożdżowe ciasto!


Ten wierszyk przysłał mi dziś kolega z dawnych lat… Niestety, jako osoba obyta z ciastem drożdżowym i tego typu żartami, odgadłam puentę zanim do niej doszłam… Ale wierszyk mi sie podoba i pasuje do mojego dzisiejszego wpisu – bo chlebek kukurydziany to oczywiście – drożdżowy.

A zrobiłam go z ciekawości i tęsknoty za dawnymi smakami. Kiedyś bardzo smakował mi chleb kukurydziany w Bułgarii. To było jeszcze w liceum, więc w czasach zamierzchłych… Ale ten smak pamiętam i gdy zobaczyłam w szafce kukurydzianą mąkę, postanowiłam taki chlebek wyprodukować. Zrobiłam go z mąki mieszanej – pszennej i kukurydzianej oraz- dla koloru i smaku – z dodatkiem kukurydzianej kaszki. A oto proporcje:

CHLEBEK KUKURYDZIANY

30 g drozdży

2 szklanki mąki pszennej

szklanka mąki kukurydzianej

½ szklanki kaszki kukurydzianej średniej

1, 5 szklanki letniej wody

łyżka oliwy

łyżeczka cukru, łyżeczka soli

Najpierw zrobiłam zaczyn- drożdże rozpuściłam z łyżeczką cukru, wlałam trochę letniej wody, posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia . Do miski wsypałam mąki, kaszkę i sól, dodałam wyrośnięte drożdże, oliwę i wodę, wymieszałam i nie pieściłam ręką, tylko swoim zwyczajem wyrobiłam przy pomocy drewnianej łyżki – nie wiem, co panowie na to, ale ja już tak mam…

Po wyrobieniu odstawiłam w ciepłe miejsce, gdzie ciasto podwoiło objętość – już w ciągu pół godziny… U mnie zawsze  tak szybko rośnie, może dlatego, że stawiam ciasto na kaloryferze w kuchni.

Przełożyłam chlebek do natłuszczonej keksówki, pozwoliłam mu podrosnąć około 10 minut i włożyłam do piekarnika nagrzanego do 200 C. Piekł się około 40 minut.

Smak może nie ten sam, co pamiętam z Bułgarii, ale bardzo zbliżony. Mnie najbardziej smakował z twarożkiem, ale nie tylko mnie, bo poszedł prawie cały na kolację. Przepraszam za jakość zdjęć, ale były robione przy sztucznym świetle. Najważniejsze, że chlebek był pyszny. Smacznego!