Dzienne archiwum: 6 grudnia, 2009

Słynny rodzinny przepis na pierniczki

Przeglądając blogowe przepisy na pierniczki, nie trafiłam na taki, jak mój. Nieco podobny był u Olcika, ale nigdzie karmel w dużej ilości nie zdominował smaku pierniczków. Dlatego postanowiłam zaprezentować ten przepis, mimo, że będę je piekła dopiero w sobotę, bo może ktoś zechciałby z niego skorzystać. Poza tym będę je  piekła w wersji wegańskiej , nieco innej. Te pierniczki muszą poleżeć ze dwa tygodnie w niezbyt suchym miejscu, aby zmiękły.
A właśnie dziś dzwoniąc do Siostry , dowiedziałam się, że nasz rodzinny przepis na pierniczki oraz ten na uszka, został opublikowany w dodatku ze świątecznymi przepisami do Gazety Pomorskiej, wysłany tam przez moją Siostrę. Jest nawet na okladce! Wobec takiego sukcesu, wypada mi zamieścić go w ramach Festiwalu Pierniczków…

PIERNICZKI MOCNO KARMELOWE

1/2 kg cukru na karmel
2 szkalnki cukru
¾ szkalnki płynnego miodu
łyżka kawy mielonej zaparzona w szklance wody
2 łyżki kakao i łyżka sypkiej kawy
kostka margaryny
kilogram mąki + do podsypywania
2 paczki korzennej przyprawy do pierników
łyżeczka cynamonu i imbiru,szczypta  pieprzu
2 łyżeczki  sody oczyszczonej + troszkę gorącej wody
3 jajka
Zaczynamy od karmelu. Cukier wkładamy do dużego, wysokiego garnka i powoli topimy na karmel – podobno się nie miesza, wtedy szybciej idzie ( to musze wypróbować). Kawę parzymy i trzymamy chwilę pod przykryciem, ale musi byc gorąca. Przecedzamy do kubka i ostrożnie ( pryska), wlewamy do karmelu, grzejąc go nadal. Mieszamy drewnianą łyżką dość intensywnie, do zmieszania się płynów – wtedy wyłączamy płomień . Jeśli karmel zbije się trochę w grudki, można go przecedzić, a grudki potraktować jako karmelki… Do tej  ciepłej jeszcze mieszanki dodajemy przyprawy.
Margarynę rozpuszczamy i gorącą dodajemy do garnka. Miód także dodajemy ciepły.  Dopiero to studzimy mieszając do temperatury pokojowej. Wtedy dosypujemy mąkę i sypki cukier, kawę i kakao, sodę rozpuszczoną w dwóch łyżkach gorącej wody,  mieszamy dokładnie, na koniec wbijamy jajka. Ciasto musi być bardzo gęste, tak, że trudno je „uciągnąć”, w razie czego , dosypaujemy  więcej mąki. Inaczej pierniczki po upieczeniu będą się wyginały… Na końcu trzeba ciasto dobrze wyrobić.
Ciasto musi poleżeć w chłodnym miejscu co najmniej dobę, a najlepiej kilka dni.
Wyciągamy je przed wałkowaniem, aby doszło do temperatury pokojowej. Wałkujemy partiami, podsypując mąką, na 3-4 mm i wycinamy, czego dusza pragnie. Pieczemy w 180 C 10-15 min, pilnując, by te na brzegach blachy nie przypaliły się. Następnego dnia lukrujemy i ozdabiamy.
Pierniczki te mają smak dobrej jakości katarzynek. Czuć w nich korzenie, miód i kawę. Wszyscy, którzy je jedzą, zachwycaja się ich smakiem. Ten przepis jest w mojej rodzinie od 50 lat. Dostała go siostra mojej Mamy , ciocia Stasia, od sióstr zakonnych ze Strzelna i najpierw u niej odbywało się wielkie pieczenie 🙂

Pieczemy je zawsze w pierwszy weekend grudnia, by zmiękły akurat na Święta. To cała tradycja, ja to robię z córkami , które bawią się foremkami ( jest ich ponad 100 i nadal przybywa) , ja pilnuję piekarnika zmieniając blachy. Liczymy ile upiekłyśmy, bo to jest element rywalizacji : pieką te pierniczki moje siostry, bratowa i kuzynki. Licytujemy się w wiadomościach telefonicznych kto więcej upiekł, a potem przesyłamy sobie zdjęcia polukrowanych , chwalimy się kształtami i przybraniem. To jest pierwszy dzień, kiedy czujemy , że zbliżają się Święta – a nie gdy usyłyszmy w radiu świąteczne piosenki czy zobaczymy reklamę Coli z Mikołajem 🙂

Smacznego !

Ciastka piernikowo-drożdżowe na choinkę

Kiedy zobaczyłam te ciastka, zachwyciłam się nimi i wiedziałam, że zrobie je na pewno. Nie łudziłam się, że wyjdą mi tak piękne ciastka, jak na obrazkach, ale postanowiłam spróbować mniej wyszukanych form – gwiazdek, serduszek, choinek i głów Mikołaja. W „oprawie artystycznej” pomogła mi znacznie moja młodsza Córka. Poza tym, to ciastka wegańskie, więc powędrowały jako prezent do starszej, która ma pracowity weekend. To dlatego nasze popisowe pierniczki pieczemy dopiero za tydzień…

CIASTKA DROŻDŻOWO-PIERNIKOWE NA CHOINKĘ

600 g mąki pszennej typu 500 lub mniej
3 łyżeczki drożdży ( dałam świeże)
szklanka letniej wody
50 ml oleju
½ szklanki cukru
5 łyżek melasy ( nie miałam, ale żeby było wegańsko, dałam miód sztuczny)
4 łyżeczki przyprawy do pierników
2 łyżeczki soli
trochę mleka sojowego
Ciasto zaczęłam swoim sposobem – od zrobienia rozczynu: drożdże roztarłam z łyżeczką cukru, dodałam letniej wody, posypałam mąką i zostawiłam do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Mąkę wsypałam do miski, posoliłam, dodałam wyrośnięte drożdże i , mieszając, pozostałe składniki. Wyrabiałam drewnianą łyżką w misce, aż ciasto zaczęło odstawać od jej brzegów i odstawiłam do wyrośnięcia na 10 minut. Potem, podsypując mąką, wałkowałam dośc cienko i wycinałam pożądane kształty foremkami lub szklanką ( głowy Mikołajów) a choinki – nożem. Córcia to dopracowywała. Za radą Olgi, w miejsca dla nitek wkładałyśmy wykałaczki.
Zrobiłyśmy trochę ciastek podwójnie klejonych – te podobały nam się najbardziej.Starałyśmy się pracować szybko, żeby ciasto zbyt nie wyrosło, ale nie zawsze to sie nam udało. Ale te „puszyste” ciastka też mają swój urok…
Piekłam w 180 C z termoobiegiem na górnej półce – ja 15 minut, potem smarowałam mlekiem aby uzyskać połysk, (co nie za bardzo mi się udało…) i wkładałam na dolną półkę na 10 minut do dopieczenia.
Ciastka są pyszne i nie wiem, ile z nich dotrwa do czasu ubierania choinki… Smakują rzeczywiście jak słodkie precelki z piernikową nutą. Na prezenty nadają się znakomicie i chyba u mnie takie będzie ich główne przeznaczenie…

Smacznego!