Miesięczne archiwum: Marzec 2010

Biała kiełbasa w piwie

biała kiełbasa w piwie
biała kiełbasa w piwie

To było jedno z ulubionych dań mojego Taty, a sposobu jego robienia moja Mama nauczyła się od mojego Dziadka ze strony Taty, który przywiózł go z rodzinnej Łotwy. Biała kiełbasa, najlepiej surowa ( można i parzoną, wtedy krócej się dusi), podsmażona z dużą ilością cebuli i duszona potem w piwie, z pieprzem i majerankiem, smakuje najlepiej na świąteczną lub niedzielną kolację.

BIAŁA KIEŁBASA W PIWIE

kilka kawałków białej kiełbasy, surowej lub parzonej
3 duże cebule
szklanka jasnego piwa
pieprz, majeranek
łyżeczka suszonych warzyw
olej do smażenia

Kiełbasę nacinamy w paski i smażymy na patelni na rozgrzanym oleju w towarzystwie pokrojonej w plastry cebuli. Gdy się przyrumieni, dodajemy piwo i dusimy do miękkości. Jeśli kiełbasa jest surowa , trwa to nieco ponad pół godziny, jeśli parzona, wystarczy kilka minut. Pod koniec duszenia dodajemy  suszone warzywa, pieprz i majeranek, ile kto lubi.
Możemy ją zjeść z ziemniakami z wody, jako danie obiadowe ( dobra jest do tego zasmażana kiszona kapusta), albo z chlebem i też dobrze z kapustą, na kolację. Jest to też świetne danie na wielkanocne śniadanie.

Na zdjęciu poniżej biała kiełbasa w piwie , która uratowała zaplanowaną na grilla imprezę w zimny dzień lata ( w towarzystwie pieczonych papierówek i kaszanki). Tutaj podałam do niej chutney jabłkowy z chrzanem .

Smacznego !

 

Zupa fasolowa

zupa fasolowa
zupa fasolowa

Mimo, że świeci słońce, mróz jeszcze doskwiera i przyda sie rozgrzać jakąś pożywną zupką.
Fasolowa to moja ulubiona zupa z dzieciństwa, jedna z nielicznych, jaką lubiłam jeść. Teraz robię ją zimową i jesienna porą, bo jest pożywna, rozgrzawająca i smaczna.Gotuję  ją w dwóch wersjach- albo tylko na warzywach, albo na mięsie lub wędzonce.

ZUPA FASOLOWA

szklanka białej fasoli
2 marchewki
kawałek pora, selera i pietruszki
kilka ziemniaków
sól, ziele angielskie, pieprz w ziarnach, majeranek
opcjonalnie – kawałek wędzonego boczku lub mięsa z kością
śmietana
Fasolę moczymy na noc, rano odcedzamy, dodajemy świeżej wody ( zapobiega to sensacjom trawiennym), dadajemy obrane i pokrojone warzywa i jeśli chcemy- boczek lub mięso. Wsypujemy przyprawy, gotujemy do miękkości fasoli. Wtedy dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki i gotujemy dalej, aż i one będą miękkie. Zaciągamy śmietaną – tyle % , ile lubimy. Może to być samodzielne danie obiadowe, zjedzone z chlebem lub bułką. Jak mi się pytają, co na drugie danie, odpowiadam – drugi talerz zupy ! Gotuję jej duuuży garnek, bo prawie każdy chce takie „drugie danie”.

W takiej wersji gotuję zupę od czasów,jak wyszłam za mąż. A to dlatego, ze mój mąż i dzieci nie lubią zup słodko-kwaśnych. A tradycyjna kujawska fasolowa taka jest – przed dodaniem śmietany wlewamy do zupy łyżkę octu i wsypujemy łyżeczkę cukru, po czym zagotowujemy. W takiej wersji, łagodniejszej, nie gotujemy zupy na wędzonce , tylko na świeżych żeberkach lub mięsie z kością. Dla mnie to smak dzieciństwa i muszę sobie kiedyś, chociaż dla siebie taką fasolową słodko-kwaśną zrobić.

Smacznego!

Łazanki z kapustą i pieczarkami

To jedno z naszych ulubionych dań makaronowych. Do łazanek kapusta pasuje  jak ulał a dodatek pieczarek czyni danie bardziej atrakcyjnym i smacznym. Często zajadamy taki makaron na piątkowe obiady- stąd wpis akurat dzisiaj…

ŁAZANKI Z KAPUSTĄ I PIECZARKAMI

opakowanie makaronu łazanki
½ małej główki kapusty
30 dkg pieczarek
cebula
olej do smażenia, sól, pierz, kminek lub majeranek
ziele angielskie, pieprz w ziarnach, liść laurowy

Makaron gotujemy według przepisu. Ja dodaję trochę oleju, wtedy jest smaczniejszy i nie skleja się.
Na rozgrzany olej wrzucamy posiekaną cebulę, dodajemy pokrojone pieczarki. Chwilę smażymy, zalewamy wodą, dodajemy poszatkowaną białą kapustę i przyprawy. Dusimy to wszystko do miękkości, uzupełniając wyparowaną wodę.
Makaron wykładamy na talerz, kładziemy na wierzch kapustę z pieczarkami i zajadamy ze smakiem. Smacznego !

Kujawska grochówka z kapustą

Ta zupat to mięsna wersja tradycyjnego dania wigilijnego w naszej rodzinie – grochu z kapustą
Ten pierwszy jest postny, okraszony zasmażką na cebulce i oleju, zupa zaś jest gotowana na wędzonych żeberkach. To danie tradycyjnie jadło się zimą.

GROCHÓWKA Z KAPUSTĄ

szklanka łuskanego grochu
30 dkg kiszonej kapusty
½ kg wędzonych żeberek
marchewka
sól, peprz i jałowiec w ziarnach, ziele angielskie, liśc laurowy, majeranek

Groch moczymy na noc. Dolewamy wody, dodajemy pokrojone wędzone żeberka, przyprawy ( z solą ostrożnie, wędzonka i kapusta są słone), pokrojoną marchewke i gotujemy do miękkości. Osobno, w sporej ilości wody, gotujemy kiszoną kapustę – jeśli bardzo kwaśna, należy ja przedtem opłukać. Dodajemy do niej te same przyprawy, jałowca nie żałujemy, bo zapobiega sensacjom żołądkowym.
Groch powinien rozgotowac się częściowo, kapusta musi być zupełnie miękka. Trwa to około godziny, do półtorej.
Łączymy groch z kapustą w jednym garnku, sprawdzamy, czy nie trzeba doprawić – można dodac troche świeżo zmielonego pieprzu. Nalewamy na talerz porcję i dokladamy kawałek wędzonych żeberek. Smakuje bardzo ciekawie.
Jeszcze troszkę o talerzu, który jest z grochówką na zdjęciu. Gdy konsument zjada zupę, jego oczom ukazują się – wilk i zając z rosyjskiej bajki „Nu pagadi” ! Przywiozłam ten talerz z NRD, planując pierwsze dziecko, razem z płaskim telerzykiem i kubkiem. Tamtych dawno już nie ma, ale głęboki talerz został i jadła z niego cała moja Trójka ! Dużą zachętą do zjedzenia zupki było ukazanie się bajkowych bohaterów…

Smacznego !

U mnie też bliny !

W poniedziałki u mnie najgorzej z pomysłami na obiad… Po niedzielnych szaleństwach chcę zrobić coś bezmięsnego albo pół-mięsnego i nie chcę się powtarzać. Juz prawie wychodziłam z domu, kiedy zajrzałam do moich ulubionych blogów z boku i zobaczyłam u Antoniego bliny
Nie miałam mąki gryczanej i małe szanse na jej kupienie w moim miasteczku, ale miałam mąkę pszenna razową, też dobrą do blinów ( chyba z takiej robiły bliny Mafilka i Majana). Drożdże lubię miec w lodówce, więc już wiedziałam, co zrobię dziś na obiad… Skorzystałam z przepisu Antoniego, ale nagięłam go nieco na własne potrzeby.

BLINY RAZOWE

500 g mąki pszennej razowej
200 g krupczatki
30 g drozdży
szklanka letniego mleka
25 g masła
2 jajka
sól
olej do smażenia
Ciasto zrobiłam po swojemu – musiałam się dość spieszyć z obiadem i nie mogłam sobie pozwolić na eksperymenty – dlatego ciasta nie zaparzałam i dałam więcej drożdży, żeby mi szybciej urosło. Najpierw zrobiłam zaczyn z drożdży, łyżeczki cukru, troche letniego mleka i mąki. Gdy to podrosło, dodałam do miski z posoloną maką, wbiłam jajka i wlałam stopione masło oraz resztę letniego mleka. Wymieszałam to wszystko, wyrobiłam drewniana łyżką ok. 10 min i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Za pół godziny ciasto podwoiło objętość.
Smażyłam na oleju, bo lekarz kazał mi ograniczyć spożycie zwierzęcych tłuszczów… Bliny smazyły się inaczej niz racuchy i langosze ze zwykłej mąki- nie rozlewały się na patelni, tylko bardzo rosły. Dlatego drugą partię i następne rozpłaszczałam łyżką na patelni. Nie mam takiej do jajek ( córka mi zabrała), więc moje bliny nie tak piękne i okrąglutkie, jak u Antoniego i jego Tatula, ale też urodziwe.
W czasie, gdy ciasto rosło, ugotowałam do nich szybko ( w kuchence) kapustę z jabłkami, doprawioną majerankiem i pieprzem ziołowym.

Poza tym kupiłam gęstą śmietanę szczeciniecką.

Kilka blinów zjedliśmy w towarzystwie śledzia w śmietanie ( zdjęcie u góry).
A dzieci trochę zjadły z samym cukrem. Wszystkie były przepyszne ! Będę je często robić  ! Smacznego!