Dzienne archiwum: Październik 21, 2017

Chałka drożdżowa na wernisaż Obrazków ahgsfds

chałka drożdżowa
chałka drożdżowa

Uwielbiam kreatywną kuchnię , pieczenie ciast czy robienie potraw związanych tematycznie z ciekawymi wydarzeniami. W ubiegłą niedzielę bohaterką pewnego wernisażu była drożdżowa chałka . Zacznę jednak wszystko od początku :

 

Jakiś czas temu moje dzieci podrzuciły mi adres zabawnego fanpage Zapisz obrazek jako ahgsfds. Rysunki jego autora są dowcipne, inteligentne i opierają sie na żartach słownych – jako była „pani od polskiego” nieco się wymądrzę – to dosłowna interpretacja stałych związków frazeologicznych ( np.paleta cieni, stroje galowe , kalendarz majów ) i w ogóle zabawa słowem na najwyższym poziomie, czyli to, co uwielbiam ja i moje dzieci. Jeśli ktoś czasem pobłądzi w zakamarki mojego bloga i trafi na Grażyna pisze, to zrozumie o co chodzi 🙂

Te obrazki zawsze poprawiają mi humor i  gdy zobaczyłam, że mają swoją wystawę i spotkanie z Autorem w Krakowie, od razu przyszedł mi do głowy pomysł podobnej imprezy w Poznaniu ( któreś z dzieci powiedziało mi, że twórca Obrazków tu mieszka).

Ugościła nas restauracja Pastela, której nazwa jest nieprzypadkowa. Asia, jej współwłaścicielka często organizuje tam wystawy i wernisaże zaprzyjaźnionych artystów, ale jak przyznała przy powitaniu, takich jak te – z Internetu – to jeszcze nie miała 🙂

 

Dodała też, że najbardziej rozbawiło ją to, że chałka, która na obrazkach stała się abstrakcją, została przeze mnie ponownie zmaterializowana :

 

Jak się okazało, nie tylko przeze mnie, bo jedna z fanek, Zuza, upiekła na spotkanie bezglutenową , by sama mogła też chałki skosztować 🙂

 

ma cudne oczka, jak ta z Obrazków 🙂

Teraz chwila przerwy w relacji na przepis, bo uczestnicy spotkania domagali się go . Dawno chałki nie robiłam a i wtedy nie była bardzo udana więc przepisu szukałam w sieci. W końcu postanowiłam wypróbować swoje drożdżowe ciasto do rogalików czy bułeczek a w zaplataniu posłużyłam się podstępem 🙂

CHAŁKA DROŻDŻOWA

Ok.1/2 kg  mąki pszennej

8 dkg  stopionego masła i 2 łyżki oleju

30 g drożdży

szklanka mleka

sok z połowy mandarynki

1 jajko i 3 żóltka

3 łyżki  cukru i łyżka z wanilią

szczypta soli

łyżka nalewki kwiatów dzikiego bzu ( lub innej)

mak do posypania

białko do smarowania

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam letnie mleko ( 1/3 szklanki ), posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  wymieszałam cukier  z jajkiem i żółtkami za pomocą trzepaczki.

Do miski wsypałam mąkę i sól, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, wyciśnięty z pomarańczy sok , olej i  stopione masło w temperaturze pokojowej. Wyrabiałam drewnianą łyżką, w międzyczasie dolałam nieco aromatycznej nalewki . Gdy ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza, odstawiłam je w ciepłe miejsce na pół godziny do wyrośnięcia .

Wyrośnięte ciasto zbiłam drewnianą łyżką, by je odgazować i wyrzuciłąm na omączony blat. Wyrobiłam je jeszcze ręcznie, składając kilka razy , jak do chleba . Podzieliłam na 4 części i utoczyłam wałeczki o przekroju ok 3-4 cm i długości ok 30 cm ( jeden był nieco krószy). W przepisach widziałam zaplatanie z 5 części, ale ja umiałam pleśc warkocze ( nosiłam je do 5 klasy podstawówki a potem na studiach) tylko z trzech pasem.

 

Poradziłam sobie w sprytny sposób, kładąc krótszy wałek na dół jako bazę a na nim zaplotłam chałkę z trzech części. W ten sposób mogłam spodziewać się wyższej , niż takiej z samych trzech splotów 🙂 Aha, plotłam już na wysmarowanej blasze, na imprezę chałki były dwie .

Dumna, że ta część pracy mi się udała posmarowałam za pomocą pędzelka chałki białkiem i posypałam makiem. Właściwie powinna być kruszonka, ale nie chciałam sobie mnożyć stresu… Próbowałam bowiem nowy piekarnik…

Piekły się w 180 C około 45 minut, sprawdzałam patyczkiem, czy w środku są suche. W próbnej, pieczonej trzy dni wcześniej zrobiłam mały błąd, bo w miejscach splotów były miejscami lekko niedopieczone, więc teraz szczególnie na te fragmenty uważałam. Nie wyszły typowo piękne, splecione chałki, wyrosły mi zbyt puszyste, ale ja już tak mam z drożdżowym ciastem – wszystko mi wyrasta zazwyczaj zbyt bujnie 😉

Jak widać smakowało nawet najmłodszym fankom Obrazków 🙂 przekrój wiekowy na spotkaniu był bardzo szeroki, od wczesno nastoletnich do prawie senioralnych. Najwięcej było młodych ludzi , którzy ze znawstwem dyskutowali o historii internetowych memów 🙂

 

Autor Obrazków opowiadał najpierw wszystkim o swojej pasji i związanych z tym działaniach , potem odbyły się swobodne rozmowy przy kawie, chałce i drożdżowym placku , dla chętnych przy piwie . Ściany Pasteli pięknie wyglądają ozdobione Obrazkami 🙂

Kto chciał , mógł nabyć Obrazek od razu z autografem :

 

Szczególnie miłymi gośćmi były wokalistki zespołu w którym udziela się też Autor Obrazków , wypatrujcie ich w na muzycznych wydarzeniach nie tylko w Poznaniu 🙂

Okazało się, że moja pasja kulinarna po raz kolejny połączyła się z muzyczną i mogę tę relację dodać do blogowej kategorii Ciasto dla muzyka 🙂

Mnie ten wieczór naładował tak pozytywną energią, rozmowy z pełnymi humoru i skłonnymi do ciętych ripost fanami Obrazków naładowały mi akumulatory , co było mi bardzo potrzebne . Przy okazji zrobiłam fajne prezenty moim dzieciom, które całą trójką są wielbicielami talentu Admina Zapisz obrazek jako ahgsfds .

Obrazki jeszcze wiszą w Pasteli, kto chce może je tam zobaczyć a także zrobić prezent sobie i najbliższym. Może też upiec chałkę z mojego przepisu – przyjemnie jest materializowac abstrakcje 🙂

Do zobaczenia w Pasteli i na fanpage Obrazków 🙂