Archiwa tagu: maliny

Przezroczysta galaretka na soku owocowym

przezroczysta galaretka
przezroczysta galaretka

Bardzo lubię kulinarne wyzwania, ale nie w atmosferze rywalizacji ( unikam konkursów na żywo) , tylko takie realizowane w domowym zaciszu . Przezroczysta galaretka, którą zobaczyłam w telewizyjnej reklamie , gotowa z torebki zainspirowała mnie do wypróbowania jej naturalnej wersji. Robiłam już domowe kisiele i budynie, udały się więc byłam raczej pewna efektu. Mam w ogrodzie białe porzeczki, kupiłam też jasne winogrona. Zrobiłam sok z nich i po dodaniu żelatyny wyszła pyszna naturalna galaretka. Jako deser podałam ją z owocami, kolorowymi- malinami, czarną, czerwoną i białą porzeczką, truskawkami i winogronami. Pięknie wyglądała i trzymała fason, doskonale też smakowała.

PRZEZROCZYSTA GALARETKA DOMOWA Z OWOCAMI

2 szklanki wody

1/2 szklanki białych winogron i porzeczek

łyżka cukru

łyżeczka soku z cytryny

opcjonalnie – gałązka mięty

żelatyna wg przepisu na opakowaniu

kolorowe owoce

Do wody wkładamy owoce i cukier, gotujemy je kilka minut od zagotowania, na małym ogniu. Przecedzamy, dodajemu sok z cytryny, możemy dołozyć dla aromatu i smaku gałązkę mięty i potem ją wyjąć.

Żelatynę , w ilości zalecanej na opakowaniu na pół litra zalewamy w kubku kilkoma łyżkami zimnej wody by napęczniała. Trzeba uważać, by użyć żelatyny takiej z przeznaczeniem też do deserów, a nie tylko do mięs i ryb, bo ona jest już przyprawiona.

Po kilku minutach dolewamy do kubka gorącego soku, tak do połowy i energicznie mieszamy, by żelatyna dobrze się rozpuściła. Mieszamy ją w miseczce ( najlepiej przezroczystej, dla ładnego efektu) z resztą soku. Jak ostygnie, dodajemy owoce i wstawiamy do lodówki. Mieszamy co jakiś czas, by owoce równo się rozłożyły. Ja ostatni raz zamieszałąm już za późno, jak już tężała i dlatego ma nierówną powierzchnię . Jeśli zamiesza się w odpowiednim czasie, powierzchnie będzie gładka. Po 2-3 godzinach w lodówce galaretka powinna być gotowa. Łatwo się kroi i trzyma fason.

Jest bardzo efektowna, smakuje doskonale. Obok pianek i serniczków na bazie galaretek to super deser na lato.

Smacznego !

 

Owsianka z owocami jagodowymi i miętą

owsianka z owocami jagodowymi
owsianka z owocami jagodowymi

Obie z córką lubimy jadać owsiankę na śniadanie. Teraz mamy najprzyjemniejszy czas , bo wystarczy wyjść na kilka minut do ogrodu, oblecieć krzaczki i wraca się z miseczką świeżych owoców, które wystarczy tylko umyć, obrać z szypułek, dorzucić do owsianki, dodać coś naturalnego dla słodyczy ( lub nawet nie, jeśli owoce są dośc słodkie), czasem jakieś pestki czy orzechy i już możemy jeść. Ja dorzuciłam jeszcze nieco porwanych listków mięty, bo bardzo lubię ją dodawać do owoców.  Zamast posypać owsiankę ziarnami czy orzechami, dodałam do niej łyżkę wiórków kokosowych.

Staram się używać płatków jak najmniej przetworzonych, najchętniej pełnoziarnistych i raczej unikam błyskawicznych, ale mam je w rezerwie, bo czasem jak się spieszę, to i z takich robię owsianki.

OWSIANKA Z OWOCAMI JAGODOWYMI I MIĘTĄ

3 łyżki płatków owsianych i łyżka wiórków kokosowych

wrzątek , tyle, by zalać płatki centymert nad ich powierzchnię

łyżka miodu z mniszka lekarskiego

maliny, porzeczki czarne i czerwone

kilka listków świeżej mięty

Płatki owsiane wymieszane z wiórkami kokosowymi zalewamy wrzątkiem , tak, by było go centymetr ponad powierzchnię. Przykrywamy i zajmujemy się owocami – myjemy je, obiaramy z szypułek, rozdrabniamy listki mięty.

Po czasie określonym na opakowaniu dolewamy do płatków miodek z mniszka lub jakiś inny naturalny „dosładzacz” , albo i nie, jeśli potrafimy się bez niego obejść. Dodajemy owoce, posypujemy listkami mięty i zajadamy.

Pomysł owsianki z wiórkami kokosowymi i kolorowymi owocami zaczerpnęłam z ksiązki Suzanny Bingemer „Superfoods – żródło energii prosto z natury”. Jest w niej wiele informacji na temat produktów mających najwięcej wartości odżywczych , dających energię i poprawiających samopoczucie. Owoce jagodowe mają dużo antyoksydantów, zwalczających wolne rodniki , wzmacniających odporność  i  pomagających zwalczać nowotwory. W sezonie warto ich jeśc jak najwięcej, najlepiej surowych, w sałatkach, owsiankach i koktajlach.

Smacznego !

 

Aromatyczne herbatki ziołowe z dodatkami

aromatyczne herbatki
aromatyczne herbatki

Pisałam juz kilka razy na blogu o tym, że staram się wykorzystywać dary natury  a każdy możliwy sposób. Suszę różne rośliny z ogrodu i robię na ich bazie aromatyczne herbatki , z ziół, kwiatów i suszonych owoców. Próbuję różnych kombinacji, sprawdzam, jak smakują i jakie mają działanie na samopoczucie moje i bliskich. Zgłębiam też wiedzę na ten temat, przede wszystkim z książek i tu nieocenione są dzieła pani Hanny Szymanderskiej, jak „Zioła w kuchni” czy „Z łąki na talerz”.

Staram się suszyć liście w całości , bo z doświadczenia wiem, że ich właściwości są wtedy najlepsze – i napary lepiej smakują i ich lecznicze działanie jest skuteczniejsze. Robiłam to intuicyjnie, pamiętając z rodzinnego domu Mamę rozcierającą w dłoniach liście majeranku tuż przed przyprawieniem potrawy. Niedawno na jednym ze spotkań kulinarnych dowiedziałam się od organizatorki , że właśnie taki sposób suszenia czy zaparzania naparów z całych liści wydobywa z nich olejki eteryczne w pełni, więc intuicja mnie nie zawiodła.

Moją herbatkę z mięty , całe suszone liście zabieram często na wyjazdy, czy to na spotkania kulinarne czy na kurację i zawsze znajomi, których nimi częstuję podziwiają jej zapach i skuteczność. Taka mięta zaparzona z całych liści przynosi ulgę żołądkowi po niejednych kulinarnych szaleństwach czy konsekwencjach zbiorowego żywienia na kuracji…

Dodatek jabłka do mięty wzmaga jej smak, latem można taką herbatkę pić na zimno a zimą dorzucić do niej cynamonu dla wzmocnienia zapachu i działania .

Często zapominamy, że liście wielu roślin, których kwiaty czy owoce pomagaja nam w niektórych dolegliwościach mają też podobne  własciwości. Lićie malin czy jeżyn działają przeciwzapalnie, łagodzą nieżyty gardła i mają przyjemny lekko kwaskowy smak. Dodatek owoców dzikiej róży czy płatków malwy to wzmaga a kwiatowy aromat płatków róży czy jest kolejnym atutem aromatycznej herbatki.

Znamy wszyscy dobroczynne działanie oleju z nasion wiesiołka, a mało kto wie, że jego liście mają nieco podobnych właściwości a dodatkowo napar z nich łagodzi stresy. Podobnie liście dzikiego bzu zebrane w odpowiednim momencie mają właściwości takie same, jak kwiaty i mieszanki kwiatów z liśćmi są równie skuteczne w zwalczaniu gorączki i łągodzeniu bólu gardła . Ciekawiej też smakują.

W ubiegły weekend miałam okazję zaprezentowac swoje herbatki, zapakowane w dwóch wersjach ( te ozdobne nadają się np. na prezenty) na Festiwalu Kwiatów Jadalnych w  Dobrzycy, w pięknym otoczeniu Ogrodów Hortulus Spectabilis i obiecałam ich nabywcom, że napiszę o nich na blogu. Relacja z wydarzenia ukaże się dodatkowo na blogu niebawem.

Takie herbatki parzy się ( około łyżki na szklankę wrzątku) 5-10 minut i wypija przecedzone. Parzyć je można w tradycyjnym czajniczku , albo w zaparzaczu, na przykład takim jak z centrumhurt.pl . Ja mam w domu już kilka czajniczków do różnych rodzajów herbatek , bardzo je lubię i kolekcja ich się powoli powiększa.

Warto skorzystać z darów natury, dla poprawy smaku potraw i zdrowia. Docenimy to zwłaszcza zimą.

Smacznego !

Malinowy serek labneh do ciasta czekoladowego i deserów

labneh malinowy na cieście1

Serek labneh kojarzy się raczej z wytrawnymi daniami, kulkami ziołowymi, polany oliwą… Jednak na słodko też jest doskonały, co wypróbowałam już kiedyś w kremie do bezy Pavlovej. Trzeba tylko robiąc go dodać mniej soli, wystarczy szczyptę – trochę soli podkreśla przecież słodkie i owocowe smaki.

Mimo, że wiosną przetrzebiłam maliny w ogrodzie , dając więcej przestrzeni krzakom porzeczek  i młodym drzewkom, dały w tym roku piękne plony. Dzięki deszczom są duże i dorodne, może tylko nieco mniej słodkie. Włożyłam już odpowiednią porcję do słoiczków na zimę, jemy też świeże na bieżąco, a na ten weekend zrobiłam malinowy serek jogurtowy. Wykorzystałam go do ciasta czekoladowego, ale można też przełożyć nim herbatniki czy wafle ( z polewą czekoladową na wierzchu będą super smakować, to szybki i prosty deser), albo włożyć do pucharków i podać z owocami ( i ew. bitą śmietaną, ale to już rozpusta ).

MALINOWY SEREK LABNEH

2 jogurty greckie po 400 g

szczypta soli

szklanka malin

cukier do smaku

Posolony lekko jogurt wyłożyłam na sito wyłożone gazą , postawiłam na miskę i wstawiłam do lodówki na noc. Potem zawinęłam gazę  i powiesiłam nad miską jeszcze na kilka godzin. Po kilku  godzinach serek był gotowy i miał właściwą konsystencję – gęstego kremowego twarogu.

Maliny przesypałam cukrem , rozgniotłam, a gdy puściły sok, zmiksowałam. Wymieszałam je w misce z serkiem na gładką masę i wstawiłam do lodówki.

CIASTO CZEKOLADOWO-KAWOWE Z MALINOWYM LABNEH

ciasto czekoladowo-kawowe, takie, jak tutaj

serek labneh malinowy

maliny, czarne porzeczki, ew. wiśnie

polewa czekoladowa

Na wystudzonym cieście rozsmarowałam serek malinowy na grubość ok. 1, 5-2 cm i wstawiłam ponownie do lodówki.

Potem poukładałam na nim maliny i znalezione między gałązkami ostatnie czarne porzeczki ( wydrylowane wiśnie też będą super) i polałam polewą czekoladową. Można posypać jeszcze po wierzchu wiórkami kokosowymi albo posiekanymi orzeszkami czy migdałami.

Smakuje rewelacyjnie, serek jest lekki i doskonale komponuje się z ciastem i dodatkami. Można też go wykorzystać w inny sposób do deserów, jak pisałam wyżej. Dla mnie to jeden z pyszniejszych smaków lata.

Smacznego !

labneh malinowy na cieście2

 

Pudding ryżowy z malinami i jabłkami

pudding jabłkowo-malinowy1

 

To jeszcze wspomnienie lata, jeden z licznych deserów z wykorzystaniem owoców z ogrodu. Puddingi ryżowe bardzo lubię, takie z dodatkami świeżych owoców najbardziej mi smakują. Często robię je też wtedy, gdy zostanie mi ryżu z obiadu. Ten jest nieco lżejszy, bo związałam go za pomocą samych białek. Wyszedł lekki i puszysty, dzięki dodatkom owoców bardzo orzeźwiający.

PUDDING RYŻOWY Z MUSEM JABŁKOWYM I MALINAMI

ok. szklanki ugotowanego ryżu ( najlepiej na mleku)
1/2  szklanki słodkiego musu jabłkowo-miętowego
2 białka
2 łyżki cukru
szczypta soli
1/2 szklanki malin
Białka utrzepałam  ze szczyptą soli. Maliny przesypałam cukrem, gdy puściły sok- rozgniotłam. Do ugotowanego, przestudzonego ryżu dodałam mus jabłkowy, maliny  z cukrem, cynamon, na koniec delikatnie wmieszałam  białka .

Piekłam ten pudding w okrągłej formie w piekarniku w 175 C około 25 minut, do „suchego patyczka”. Maliny i jabłka przygotowane z dodatkiem mięty  świetnie do siebie pasują, z ryżem w puddingu tworzą harmonijną i smakowitą całość. Jedliśmy go z dodatkiem jogurtu po wystudzeniu, bo były upały, ale w taki dzień, jak dzisiaj na pewno będzie smakował i na ciepło.

Gdy zabierałam się za robienie tego wpisu, miałam chwilę zdumienia… Kontrola dostępu do mojego laptopa to hasło, wpisywane przeze mnie mnóstwo razy . Odeszłam na chwilę od komputera , pojawiło się więc okienko – z zaznaczonymi kropkami liter hasła. Myślałam, że je wpisałam już odruchowo, nacisnęłam enter – a tu błąd i to nie z powodu włączonego Capslocka… Chwilę później ….kot mi przebiegł po klawiaturze i sprawa się wyjaśniła. Tylko skąd on wiedział, ile liter jest w moim haśle ? Aha, podobno koty to doskonali obserwatorzy 🙂

A ten pudding to Nuki  też podjadał, bo uwielbia wszystko, co z miętą 🙂

Smacznego !

 

pudding jabłkowo-malinowy

Staroświecka galaretka malinowo-porzeczkowa

galaretka porzeczkowa

 

Kilka dni temu na jednym z moich ulubionych facebookowych profili Kuchnia Odnaleziona  ( oczko w głowie kolegi z liceum spotkanego po latach ) znalazłam zdjęcie przepisu na galaretkę malinową  autorstwa Lucyny Ćwierciakiewiczowej. Przypominała mi pamiętaną z dzieciństwa galaretkę z czerwonych porzeczek robioną przez moją Mamę.

Krzaki tych owoców oddzielały nasz ogród od działki sąsiadów , było więc ich sporo i latem była prawdziwa „kampania porzeczkowa”. Pamiętam, jak całą rodziną siadaliśmy wokół kuchennego stołu i obieraliśmy porzeczki z szypułek, rozmawiając przy tym i żartując. Nawet mój Tatuś, który z zasady nic w kuchni nie robił ( miał przecież cztery córki 🙂 siadał z nami do tej pracy. Porzeczki były mielone w maszynce do mięsa, potem gotowane z cukrem a słoiczki ( małe niczym wspomniane przez Autorkę lampki) były zabezpieczane celofanem smarowanym spirytusem,  mocowanym gumkami lub sznurkiem. Ale przejdźmy do przepisu :

 

przepis na galaretkę

 

Zrobiłam wszystko według przepisu, z sentymentu dodając więcej porzeczek ( pół na pół). Miedzianego rondelka nie miałam, ale mój emaliowany z grubym dnem dał radę.

 

galaretka porzeczkowa1

A „gąszcz pozostały „po przeciśnięciu przez rzadkie sito wykorzystałam jako dodatek do deserów, ale nie przesmażyłam go z cukrem , tylko wymieszałam ze …słodkim musem jabłkowym, jakże by inaczej 🙂 z naleśnikami był znakomity i jako dodatek do lodów też 🙂

Galaretka smakowała podobnie do tej pamiętanej z dzieciństwa, maliny dodały jej szlachetności. Mam już resztki porzeczek , ale w przyszłym roku na pewno zrobię jej więcej. Wkręciłam się w odtwarzanie dawnych smaków , cały czas żałuję, że mieszkam ( wprawdzie prawie jak na wsi) ale jednak w mieście i nie mam warunków  , by tę pasję spożytkować. Nawet spojrzałam na to  od strony praktycznej na http://finka.pl/, jest o czym myśleć.

Póki co najbardziej podeszła nam na zimnym serniczku, a właściwie śmietanowcu, o którym napiszę innym razem .

Smacznego !

śmietanowiec jabłkowy

 

 

Malinowy curd z niespodzianką

malinowy curd

 

Maliny w tym roku obsypały mi obficie krzaczki, robię z nich zapasy na zimę i korzystam  na bieżąco, do deserów i sosów nie tylko na słodko . Na weekend postanowiłam zrobić z nich słynny krem podobny do lemon curd. Inspirowałam się kilkoma przepisami, ale w końcu zrobiłam po swojemu, jako zagęszczacza dodając nieco jabłkowego musu. Ci, co mnie dobrze znają ( i moja Rodzinka ) uśmiechną się pewnie  – tak, to już ten czas, kiedy jak w wierszyku Jana Brzechwy ” Entliczek pentliczek” u mnie w niemal każdej potrawie są jabłka. Spadają z dwóch papierówek i zaczynają z trzeciego drzewa ( nie znam nazwy, czerwone i gdy mocno dojrzeją to o galaretowatym miąższu), mają już brązowe pestki a ja je wcinam na surowo, w postaci kompotów, musu  i powoli będę robiła wszystko, co możecie zobaczyć na blogu w specjalnej kategorii Jabłkowe . I jak znam siebie, wymyślę też coś nowego 🙂

papierowki

Zdjęcie archiwalne , z 2009 roku, gdy prowadziłam akcję jabłkową. W tym roku wygląda to nieco skromniej, bo to ten „co drugi” rok, ale jak widać wiekowe już drzewa dają radę 🙂

Proszę się więc nie dziwić, ze nawet do malinowego curdu dodałam mus jabłkowy.

malinowy curd3

 

MALINOWY CURD Z JABŁKOWĄ NUTĄ

szklanka malin

1/3 szklanki cukru

3 łyżki musu jabłkowego

2 jajka i 1 żółtko

25 g masła

gałązka mięty

łyżka soku z cytryny

Umyte i przesypane cukrem maliny postawiłam na godzinę w temperaturze pokojowej, by puściły sok. Przełożyłam do rondelka dodając sok z cytryny i gałązkę mięty, rozgotowałam na małym ogniu. Przetarłam przez gęste sito i wrzuciłam z powrotem do garnuszka wraz z musem jabłkowym. Za radą Pinkcake pestki wykorzystałam jako naturalny peeling, ot, taki bonus 🙂

Jajka i żółtko lekko roztrzepałam , dodałam mieszając do sosu, podgrzałam znów nie gotując. Na koniec dorzuciłam kawałeczki zimnego  masła energicznie mieszając.

Wyszedł obłędny , ze świeżą nutką mięty i zielonego jabłuszka, maliny to już smak sam w sobie doskonały a podkręcony dodatkami – bajka 🙂

Miałam go wykorzystać do tarty , ale dziś zanotowałam spadek formy ( własnej, nie spadła mi na podłogę forma do tarty 😉 i na razie kusi w lodówce, może jutro uda mi się namówić córę na upieczenie lub zrobić samej . Muszę poszukać sobie wygodniejszego siedziska do pracy, może na http://kdcmeble.com/. Przygotowania owoców do słoiczków na zimę trochę dały mi się we znaki, ale później  każdy doceni domowe soki i kompoty. A  póki owoce świeże , możemy cieszyć się deserami takimi, jak malinowy curd.

Smacznego !

 

malinowy curd2

Chutney malinowo-porzeczkowy z octem balsamicznym

chutney malinowy 2

Cieszę się owocami z ogrodu i wykorzystuję je jak mogę. Tym razem na wytrawnie – zrobiłam chutney malinowo-porzeczkowy , inspirowany wyszperanym w archiwum bloga truskawkowym. Zabrałam część na improwizowanego grilla u Kuby, co gotuje i Gosi, pasował do grillowanych mięs. Pobawiłam się przy nim komponowaniem przypraw i jestem zadowolona z efektu 🙂

CHUTNEY MALINOWO-PORZECZKOWY Z OCTEM BALSAMICZNYM

szklanka malin

szklanka czerwonych porzeczek i kilka gałązek czarnych

3 łyżki syropu z kwiatów czarnego bzu

2 łyżki sosu sojowego jasnego

2łyżki octu balsamicznego

spota szczypta soli

gałązka mięty

pieprz czarny i ziołowy , cynamon ( też spore szczypty)

Do rondelka wlałam syrop, sos sojowy, ocet balsamiczny, wrzuciłam obrane owoce i gałązkę mięty, zagotowałam. Zmniejszyłam moc palnika i gotowałam mieszając około 10 minut. Dodałam przyprawy próbując balansu smaków.

Wyjęłam gałązkę mięty, przetarłam przez sito, by chutney miał jedwabistą konsystencję. Udał mi się , słodko-słono-kwaśny smak do grillowanych mięs fajnie pasuje. W domu jadłam go też do serów. Polecam, póki pora na świeże owoce, z których go można zrobić.

Smacznego !

 

chutney malinowy 1

Deser serowy z malinami i czekoladą

deser serowy1

Uwielbiam serniki w każdej postaci a ten deser powstał dlatego, że nie jestem dziś w dobrej formie ( wiosenny wiatr za oknem w styczniu wyprowadza z równowagi, dziś o trzeciej w nocy rozmawiałam z dwoma blogerkami w sieci…).

Robi się go szybko, a na dodatek skorzystałam z doświadczenia znajomej blogerki i nie zalałam bazy- pokruszonych pierniczków alkoholem. Na pierniczkach jest masa serowa z malinami, białą czekoladą i masłem a wierzch posypany jest też czekoladą ale ciemną, tartą . Całość wieńczą młode gałązki mięty, które poczuwszy wiosnę w styczniu ( niczym moje koty) ,  wyszły na powierzchnię ziemi 🙂

 

deser serowy2

 

DESER SEROWY Z CZEKOLADĄ I MALINAMI

Ok. 40 dkg twarogu na sernik

1/2 szklanki malin z kompotu

łyżka cukru

50 g białej czekolady i 2 łyżki  masła

kilka pierniczków lub  innych ciastek

tarta ciemna czekolada do posypania

listki mięty do dekoracji

Maliny z kompotu ( otworzyłam akurat aromatyczne z syropem z kwiatów czarnego bzu) mieszamy z cukrem , po chwili miksujemy lub rozgniatamy widelcem, jeśli nie chce się nam uruchamiać maszyny ( ja tak zrobiłam ).

Białą czekoladę wraz z masłem topimy w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Studzimy i dodajemy do twarogu mieszając powoli i dokładnie. Następnie dalej mieszamy i  dodajemy słodką masę malinową. Na tym etapie możemy dosłodzić, jeśli nam za mało słodyczy 🙂 Wstawiamy do lodówki na co najmniej pół godziny. Jeśli spróbujecie tej masy to wierzcie, będzie to trudne 🙂

Na dno szklanek lub pucharków sypiemy pokruszone pierniczki lub ciastka. Na to nakładamy schłodzoną masę , posypujemy startą ciemną czekoladą ( najlepiej gorzką, dla kontrastu ) i ozdabiamy listkami mięty, jeśli je mamy. Bez nich deser też będzie dobry .

U mnie akurat w porze podwieczorku przyszła córa z koleżanką , która z braku innych dzieci w domu pełni funkcję zastępczego rodzeństwa 🙂 Deser zniknął błyskawicznie z pucharków , więc chyba smakował .

Smacznego !

 

 

deser serowy3

Szybki placek z owocami „na trzy „

placek z owocami1

 

W sezonie owocowym przypomniał mi się ten przepis na placek z owocami rodem z rodzinnego domu. Mama dostała go od znajomej i piekła często z sezonowymi owocami. Mnie najbardziej smakował z porzeczkami. Nie miałam go zapisanego , ale zapamiętałam zasadę składników – wszystkiego po trzy, albo po trzy czwarte. Łatwo to zapamiętać, kiedy nie mamy pod ręką źródła przepisów – choć, czy w dzisiejszej rzeczywistości tak się może zdarzyć ? Teraz, jak już będę go miała na blogu, nie będę musiała się martwić, że coś pomyliłam.

Zrobiłam go „na czysto”, ale można też dać na wierzch kruszonkę ( dobra będzie np. kokosowa) albo posypać cukrem-pudrem.

 

PLACEK Z OWOCAMI ” NA TRZY”

3 jajka ( duże)

3/4 szklanki cukru

3/4 kostki masła lub dobrej margaryny

3 szklanki mąki

3 łyżeczki proszku do pieczenia

opcjonalnie- 3 łyżki mleka lub wody gazowanej

owoce sezonowe ( u mnie porzeczki, jagody i maliny)

ewentualnie kruszonka lub cukier-puder do posypania

Miękkie masło ucieramy mikserem z cukrem na puszystą masę. Dodajemy  po jajku na zmianę z przesianą mąką wymieszaną z proszkiem do pieczenia i miksujemy na mniejszych obrotach. Jeśli ciasto jest zbyt gęste, na koniec dolewamy mleko lub wodę gazowaną.

Wykładamy ciasto do natłuszczonej formy ( średniej, ja mam 24 na 30 cm) i posypujemy po wierzchu owocami, można je lekko wcisnąć, jeśli są większe ( np śliwki). Jeżeli decydujemy się na kruszonkę, to posypujemy nią i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 175 C. Pieczemy około 45 minut, aż wierzch się zezłoci a wbity patyczek wyjdzie suchy.

Placek ma konsystencję podobną nieco do babki piaskowej i doskonale komponuje się z każdymi owocami, a najlepiej z kwaskowatymi, jak agrest, wiśnie czy porzeczki. Moim domownikom bardzo smakował i wspominaliśmy jedząc go moją Mamę , dzięki której przepisom jadamy wiele pyszności.

Bardzo się cieszę, że udało mi się odtworzyć ten rodzinny przepis  a teraz , kiedy  już jest na blogu to mi nie zginie.

Smacznego !

 

placek z owocami