Półgęsek peklowany pieczony w niskiej temperaturze

półgesek3

Jestem z siebie bardzo dumna ! Udało mi się samodzielnie podzielić gęś, oddzielić mięso z piersi tak, by uformować półgęsek i potem zrobić z niego coś pysznego 🙂

Nauczyłam się tego na pierwszych warsztatach z Piotrem Lenartem, kiedy to przygotowywaliśmy potrawy z gęsi kołudzkiej i jagnięciny. Podpatrzyłam, jak się pekluje półgęski przed wędzeniem i postanowiłam to wypróbować. Niestety nie mam dostępu do wędzarni, więc zdecydowałam, że po zapeklowaniu upiekę półgęsek w niskiej temperaturze. By nadać mu smak wędzonki dodałam do pieczenia wędzonego boczku i suskę sechlońską, czyli wędzoną tradycyjnie śliwkę.

PÓŁGĘSEK PEKLOWANY I PIECZONY W NISKIEJ TEMPERATURZE

Piersi gęsie odcięte od kości ze skórą

sól( sporo)

pieprz, czosnek , majeranek, świeży tymianek

gęsi smalec

kawałek wędzonego boczku

kilka wędzonych śliwek

trochę rosołu

Gęś miałam oczywiście kołudzką, prosto z firmowego sklepu, przywiozłam ją , gdy byłam w rodzinnych stronach w okolicach 1 listopada, ważyła około 5 kg. Podzieliłam ją według zasad , które poznałam  na warsztatach . Mięso od piersi oddzieliłam tak, by skóra została cała.

Półgęsek, czyli piersi ze skórą posoliłam obficie ( według zasady łyżka na kilogram mięsa), dodałam do tego kilka pokrojonych ząbków czosnku i wstawiłam w naczyniu do lodówki na dwie doby.

Potem je wymoczyłam, według zasady- ile dni się peklują, tyle godzin trzeba wymoczyć – czyli dwie godziny. Osuszyłam.

Natarłam majerankiem i pieprzem, zwinęłam w rulon i owiązałam sznurkiem. Tu popełniłam mały błąd – zbyt luźno, trzeba to zrobić bardzo ciasno, bo podczas pieczenia mięso mimo wszystko się kurczy.

W starej brytfannie roztopiłam sporo gęsiego smalcu z dodatkiem wędzonego boczku. Najpierw obsmażyłam półgęsek  na rumiano, dodałam śliwki , kilka gałązek świeżego tymianku. Potem podlałam nieco rosołem i wstawiłam do piekarnika na 140 C , przykryty ( moja brytfanna ma przykrywę, która pozwala na gromadzenie się pary).

Piekłam prawie trzy godziny, od czasu do czasu podlewając wytworzonym sosem. Sprawdziłam czy dobry lekko nakłuwając – jak płyn wydobywający się z mięsa był klarowny i przezroczysty, mięso było dobre.

Wystudziłam – jedliśmy go na zimno, jako wędlinę. Wszystkim bardzo smakował a ja bardzo się cieszę, że udało mi się zrobić coś tak pysznego. Mięso było soczyste i o odpowiedniej dla wędliny konsystencji.

Uda i górne części skrzydeł upiekę na Marcina na świateczny obiad, zrobię też nadziewaną szyjkę i pasztet.

Smacznego !

półgesek1

 

 

(Odwiedzone 5 205 razy, 1 dzisiaj)

7 przemyśleń nt. „Półgęsek peklowany pieczony w niskiej temperaturze

  1. Witam
    Będę wdzięczna za radę. Pryncypał mego męża ma zwyczaj obdarowywać swych pracowników 4-5 kilogramowymi gęsiami na święta. Właśnie w mojej lodówce leży gęś. Mrożona. Nie jestem zachwycona bo nie zmieści się w zamrażalniku a do świąt jeszcze tydzień. Pytanie: czy rozmrożoną lub na pół rozmrożoną gęś, a właściwie pierś i uda można zapeklować na te pięć dni i w wigilię upiec? Zapeklować w solance. Czy się nie zepsuje?
    Pozdrawiam
    M.A.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *