Placuszki z duszonej cukinii



 Widziałam na blogach wiele przepisów na placki z cukinii i zastanawiałam się , które z nich najlepiej wyjdą w wersji wegańskiej, bo taką akurat miałam zamiar zrobić. Przypomniał mi się przepis z Kuchni Arabskiej, którą zakupiłam w Taniej Książce ładnych parę lat temu. Tam bazą do placków była cukinia duszona. Stwierdziłam, że takie ciasto będzie się lepiej trzymało bez jajek i spróbowałam zrobić , improwizując składniki. Przemyciłam do ciasta nawet jedna papierówkę, co dodało nuty słodyczy i świeżości… Wyszło coś pysznego ( to zdanie mojej córki, głównej adresatki tego dania) , podaję więc przepis:

PLACUSZKI Z DUSZONEJ CUKINII

1 mała lub pół dużej cukinii
2 pomidory
cebula
1 jabłko ( najlepiej papierówka) , opcjonalnie
1 i trochę szklanki mąki o niskim numerze
kilka łyżek gotowanego ryżu ( opcjonalnie)
kilka  łyżek oliwy
1/4 szklanki wody gazowanej
sól, pieprz, ½ łyżeczki kurkumy, papryka w proszku, bazylia
1-2 łyżki posiekanej pietruszki lub koperku
Najpierw obrałam i pokroiłam pół dużej cukinii. Zgodnie z radą Ziemianina, sprawdziłam, czy pestki nie sa twarde – nie były, więc je zostawiłam, bo dodają smaku. Cebulę pokroiłam w drobną kostkę, pomidory i sparzyłam , obrałam, pokroiłam w plastry, podobnie z jabłkiem.  Ponieważ był upał i nie chciałam stac nad rondlem – włożyłam to wraz z niewielką ilością oliwy do kuchenki – najpierw cukinię z cebulą i jabłkiem na 5 min na 700 W, potem dodałam pomidory, na 4 minuty. Wyjęłam, puściło  sok, więc musiałam odcedzić.Rozgniotłam to przyrządem do gniecenia ziemniaków, przestudziłam. Dodałam mąkę ( najlepiej o niskim numerze, ja miałam 550, ale najlepsza do placków i klusek jest poznańska),gotowany ryż, który został mi z poprzedniego dnia ( nie lubie nic wyrzucać),  trochę wody gazowanej, żeby ciasto było puszyste i 2 łyżki oliwy, żeby się lepiej kleiło. Przyprawiłam do smaku wg gustu córki, która lubi mnogość przypraw i …zapomniałam dodać posiekanej zieleniny, pewnie z tego upału… Zostawilam ciasto na 15 min, jak każde bez jajek, żeby połączyły się składniki. I wtedy na myśl o staniu nad patelnią i smażeniu w oparach oleju, przeszedł mnie dreszcz. Postąpiłam więc, jak kiedyś przy kotletach z kapusty , bojąc się, że mi się rozwalą przy smażeniu – posmarowałam olejem talerz, ułożyłam na nim owalne placuszki, ile weszło i wstawiłam do kuchenki na 7-8 min na 700 W. Wyszły zgrabne placuszki, dałam spróbować domownikom, pytając, czy resztę ciasta mam usmażyć na patelni, czy zrobić tym samym sposobem. Wybrali drugie, zadowoleni, że nie muszą jeść placków przesiąkniętych tłuszczem w dzień tak upalny… Jak chcecie, to możecie sobie takie usmażyć. Smacznego!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.