Kulinarne koty- Bohun Szkatułki Cook z Sekretów małych i dużych

bohun2

Szkatułka Cook to kolejna blogerka, którą poznałam dzięki kociemu cyklowi 🙂 Na jej blogu Sekrety małe i duże   spodobały mi się przede wszystkim pyszne ciasta . Oddaję głos Joannie.

Pierwszy kot pojawił się w moim życiu prawie dwadzieścia lat temu. Blogowy Pan K. najpierw złapał maleństwo na wielkiej górze węgla, a potem przywiózł umorusane i przestraszone w parcianym worku do naszego domu prosto z Wisły i tak Wiślaczek został z nami do końca swoich dni. Zmieniał kilkakrotnie swoje miejsca pobytu i adresy zamieszkania, ale widać było, że serce zawsze miał tam gdzie my byliśmy z nim. Odszedł do Krainy Wiecznych Łowów dwa i pół roku temu i niemal natychmiast pojawił się w naszym domu Bohun.

 

bohun0

Nie chciałam tak szybko nowego kota, ale nowy kotek szybko sprawił, że mój maleńki synek przestał rozpaczać po Wiślaczku. Ja długo rozpamiętywałam jeszcze stratę po Wiślaczku, wspominałam, ale mały czarny gość w naszym domu zaczął nam dostarczać coraz to nowych wrażeń. Kot rodem z piekła, choć wzięty z Brzozowej Gaci koło Kurowa 🙂 Kot iście charakterny jak na imiennika z powieści sienkiewiczowskiej przystało. Pierwsze kilka tygodni życia spędził w swojej pierwotnej rodzinie, więc nauczyła go mama kocica i polowania i zabawy ze swoim kocim rodzeństwem. Przyszedł, więc do naszego domu z nawykami, których nie wyzbył się Bohunek do dziś 🙂 Uważa, więc kocisko – płocisko mego syna, a swego Pana (haha) za swego „braciszka”, którego co rusz atakuje, co rusz w sposób mniej lub bardziej wyrafinowany zachęcając do wspólnej zabawy – wyciągając przy tym swoje ostre pazurki.

bohun3

Całą zimę „poluje” … dewastując mi parapet i doniczki i kwiaty na nim stojące, bo … czai i maskuje się za kwiatami, a potem z Nienacka rzuca się na szybę – strasząc ptaszki i dewastując kwiaty 🙁 Niestety z tego powodu – prawie całą zimę i wiosnę nasz niecnota może wychodzić na balkon dopiero po zachodzie słońca, kiedy cały ptasi ruch na balkonie ustaje. Psotnik nad psotnikami, trudno zliczyć wszystkie jego harce i wybryki – powkładane rzeczy do butów, zjedzone sznurówki, potłuczone naczynia, powylewane wody i pozjadane kwiaty z wazonów, ucieczki przez balkon do sąsiadów, wylegiwanie się na jeszcze ciepłych, świeżo wyprasowanych – świątecznych obrusach, zjadanie pasztetu wielkanocnego … itp.

 

bohun4

Bohun ( nazywany Buhciem )  jest amatorem suchej kociej karmy dla kotów wysterylizowanych. Największym przysmakiem jest dla niego jajo i mielone mięso wprost z maszynki. Kiedy słyszy dźwięk mielonego mięsa w elektrycznej maszynce nie odstępuje mnie na krok. Przepada też za wodą z kwiatów w wazonie i bitą śmietaną 🙂 Nie gardzi parówką. Zawsze żebrze u Pana K. kiedy ten jada je na śniadanie – to standard.
Nasz Bohun to mały nicpoń. Choć ma swoją kuwetę i potrafi z niej korzystać często łapiemy go na korzystaniu z naszej dużej umywalki do załatwiania pewnych potrzeb. Niestety nie wpadł jeszcze na pomysł by korzystać z kranu 🙂 Podobnie jest ze spaniem … Ma swój ulubiony mały wiklinowy domek, w który chętnie się chowa, lecz jeśli chodzi o spanie to sprawa wygląda inaczej. Najczęściej budzę się o poranku z Bohunem rozwalonym tuż o bok mnie w najlepsze i nawet nie ma mowy by się ciut posunął 🙂

bohun6
Jednak najfajniejsze w naszym kocie jest to, że kiedy wyjeżdżam ( a zdarza mi się to dosyć często)
i wracam do domu – Bohunek jest jak psiak 🙂 Okazuje radość, łasi się, przybiega na powitanie, czasem trąca łapą. Wyraźnie okazuje radość z mojego powrotu i zadowolenie – jedynie nie szczeka 🙂

Dziękuję za historię 🙂

Cały cykl Kulinarne koty można zobaczyć tutaj .

 

bohun7

(Odwiedzone 536 razy, 1 dzisiaj)

3 przemyślenia nt. „Kulinarne koty- Bohun Szkatułki Cook z Sekretów małych i dużych

  1. Piekny!!!! My planujemy zalożyc siatke na balkon,coby nasza kicia nie pofruneła za ptakiem 🙂 Pozdrawiam 🙂

    1. Witam, Buhcio jest pod tym względem bardzo zdyscyplinowany. Owszem, czasem ucieka nam do sąsiadów, bo tam na balkonie mieszka przepiękna świnka morska :), z którą żyje w dziwnej symbiozie ale na tym koniec. Jeszcze nigdy nam nie zwiał 🙂 Upadek z wysoka też mu nie grozi, bo mieszkamy na wysokim parterze.
      Co innego było z Wiślaczkiem. Ten nicpoń wyskoczył nam kiedyś z 3 piętra goniąc ptaki 🙁 Na szczęście skończyło się na potłuczeniach i zdartym nosie. Niestety wędrówki balkonowe się zakończyły. Siatki nie mogliśmy zamontować bo właściciel mieszkania się na to nie zgodził … popsuła by mu piękny wygląd balkonu 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *