Kulinarne koty – Lola Eweliny z Around the kitchen table

lola1

 

Pseudonim „Zawszepolka” zauważyłam w Pogaduszkach na Durszlaku zaraz, jak tylko tam dołączyłam, czyli gdzieś w maju 2009 roku. Ewelina mieszkałam wtedy w Londynie czy Manchesterze i bardzo była spragniona wiadomości nie tylko kulinarnych z kraju. Zajrzałam na jej bloga – Around the kitchen table i zachwyciłam się nie tylko potrawami ale i pięknymi zdjęciami, takimi ” z duszą „, w których odbija się osobowość autorki.  Korespondować zaczęłyśmy przy okazji przesyłania linków do Weekendowych Cukierni i tak zaprzyjaźniłyśmy się , najpierw online. Ewelina przyjechała do Polski, spotkałyśmy się na Blog Forum Gdańsk 2011 i potem na Food Bloger fest i jakichś warsztatach . Teraz Lola z Panią mieszkają w Szwajcarii.

Jej decyzji z adoptowaniem kotka bardzo kibicowałam i czytałam z zainteresowaniem o Loli na blogu, podziwiając kolejne piękne zdjęcia. Oddaję głos naszej dzisiejszej bohaterce.

 

lola2

 

Jak kot pojawił się w twoim życiu ?

Lola zamieszkała ze mną ponad trzy lata temu. Dziś wiem, że warto było na Nią czekać całe moje dotychczasowe życie. Po przeprowadzce z Londynu do Warszawy wiedziałam, że tym, razem nic i nikt nie powstrzyma mnie przed przygarnięciem małego futrzaka. Początkowo chciałam kota kupić w jednej z hodowli, ale po kilku dyskusjach i głębokim namyśle stwierdziłam, że zamieszka ze mną bezdomna kocia bieda a ja dam jej dom pełen miłości. Kiedy przygarnęłam Lolę, nie wiedziałam co z Niej wyrośnie. Ojca Loli nikt nie zna, Mama jest czarnym jak węgiel dachowcem, której z oczu dobrze patrzyło. Pewnego dnia zajrzałam na portal tablica.pl i zakochałam się w trzech kiciakach od pierwszego wejrzenia.  Jeszcze w ten sam dzień pojechałam obejrzeć niespełna miesięczne kociaki. Wszystkie trzy (dwie siostry i jeden brat) były srebrno-rude i pręgowane. Miały malutkie ogonki-kikutki i dłuuuuugie wąsy. Nie sposób ich było od siebie odróżnić.

 

Lola_mini

 

Zapisałam się na jedną z Dziewczyn i czekałam na TEN dzień, który nastąpił szybciej niż się spodziewałam. Trzy tygodnie później Pani z lecznicy zadzwoniła do mnie i powiedziała, że kotki jedzą już pokarm stały, same się myją i są gotowe do odbioru. Szybko zgromadziłam niezbędnik małego kociaka (kuweta, żwirek, jedzenie, zabawki, transporter) i w sobotni poranek pojechałam po Lolę. Nie poznałam Jej. W przeciągu trzech tygodni kociaki zmieniły się nie do poznania! Gdy Pani wyjęła obie kotki z klatki, Lola przyszła do mnie od razu, wdrapała się na kolana i zaczęła mnie zaczepiać. Jej Siostra totalnie nas zignorowała i poszła zwiedzać pokój. Lola mnie wybrała, więc z wielką radością zabrałam ją do domu. Trochę płakała po drodze wzbudzając ogólne zainteresowanie w autobusie (uwierzcie mi lub nie – łzy cisnęły mi się do oczu), ale dojechałyśmy całe i zdrowe. Spędziłam z Lolą trzy dni, zaglądając do Niej co chwilę, mówiąc do niej łagodnym głosem i próbując ją głaskać. Wyszła pod koniec pierwszego dnia pobytu w mieszkaniu i zostawiła w kącie pokoju wielką kupę 🙂 Oczywiście od rana trenowałyśmy korzystanie z kuwety – zanosiłam Ją tam i pokazywałam jak ma grzebać w żwirku. Udało się o tyle o ile. W niedzielę rano Lola nasikała do łóżka w sypialni. Ostatecznie Lola nauczyła się korzystać z kuwety w dwa dni. Nie ukrywam, że chodziłam z Nią tam co chwilę i uczyłyśmy się kopać. Tak samo wyglądała nauka drapania drapaka. Kilkanaście razy dziennie chodziłyśmy do drapaka i ja drapałam palcami pokazując, że to fajny sprzęt domowy 🙂 Udało się.

 

lola6

 

Co w nim lubisz najbardziej ?

Lola jest kotem, a kot to nie pies. Przychodzi na pieszczoty kiedy ma ochotę, chociaż przyznam że bardzo często reaguje na wołanie i przychodzi się połasić. Jak każde Futro (i jak każda Baba) jest obrażalska i strzela fochy. Odwraca się wtedy swoim kocim tyłkiem i albo siada ostentacyjnie gapiąc się w okno, albo wolnym, majestatycznym krokiem wychodzi do drugiego pokoju.
Podczas zabawy Loli trzeba dać wygrać, bo się obrazi. Nie można Jej pokonać kładąc Ją na plecy, bo się obrazi. Nie można długo rano spać, bo się obrazi. Nie można Jej ignorować, bo się obrazi. Generalnie nie można robić wielu rzeczy, bo narazimy się na Jej koci gniew. Dużo z Nią rozmawiam, a raczej dużo do Niej mówię. Że jest najpiękniejszym kotem na świecie, że ma piękne futerko i śliczne różowe cycuszki 🙂 Lola ma również silny instynkt łowiecki – szczeka na ptaki za oknem, poluje na muchy, pająki, maskotki, kulki papieru, stopy (szczególnie te ruszające się pod kołdrą) oraz ręce. Oczywiście robi to bezboleśnie, chociaż zdarzają się sytuacje, że na rękach pozostają mi zadrapania, a bardzo często z takich zadrapań robią się blizny. Lola to wielka indywidualistka, ale jednocześnie to taki kot-przytulak, które w nocy tuli się do moich nóg i podbrzusza, a rano daje setki kocich buziaków. Lola wniosła dużo ciepła do mojego domu. Wiem, że na swój sposób kocha mnie swoją kocią miłością.

 

lola3

 

Kot w kuchni

Lola towarzyszy mi w kuchni odkąd ze mną zamieszkała. Nigdy nie miałam problemu z tym, że spaceruje po kuchennym blacie przyglądając się co ta Pani-Służąca tym razem gotuje. Nauczyłam ją omijać kuchenkę, bo wiele razy słyszałam o przypalonym ogonie czy poparzonych łapach. Nigdy nie mogę wyjść z podziwu, jak Lola umie odróżniać dźwięki. Dokładnie wie, kiedy otwieram tackę z mięsem, kiedy kładę plasterki surowego łososia na kanapkę, kiedy otwieram puszkę z tuńczykiem… Lubię kiedy towarzyszy mi w kuchni. Jakoś mi wtedy raźniej.

 

lola4

 

Co jada Twój kot ?

Lola przez pierwsze trzy miesiące mieszkania u nas jadła paszteciki Royal Canin oraz suchę karmę tej samej firmy dla kociąt. Gdybym wcześniej przejrzała różne fora, wiedziałabym żeby tej karmy kotu nie podawać. Od ponad dwóch lat je mokrą karmę Almo Nature Legend (naturalne składniki, bez sztucznych dodatków i konserwantów) oraz suchą Applaws 80% mięsa wymieszaną z Hill’s Feline Sterilised Cat Young Adult. Nie ma żadnych problemów ze zdrowiem, ma piękne futerko i sprężystą skórę. Czasem zamieniam mokrą karmę na kilka kawałków surowej wołowiny bio lub surowej ryby.

 

lola5

 

Najzabawniejsza historia

Kiedyś zamknęłam Lolę w lodówce, do którj wskoczyła kiedy odwróciłam się dosłownie na nanosekundę! Na szczęście była to pora karmienia i szybko się zorientowałam, że coś jest nie tak. Oczywiście najpierw zajrzałam do każdego możliwego kąta, bo w życiu nie spodziewałam się znaleść kota we własnej lodówce… Lola oczywiście była śmiertelnie obrażona przez kolejne dwie godziny, bo to przecież była MOJA wina 🙂 Na szczęście nic się nie stało, Lola spędziła w lodówce góra 2 minuty. Ale od tego dnia wiem, że trzeba być ostrożnym i pięc razy sprawdzać czy kota nie ma akurat tam, gdzie być nie powinien lub tam gdzie się go w ogóle nie spodziewamy.

Dziękuje za rozmowę 🙂

Cały cykl Kulinarne koty można zobaczyć tutaj .

lola7

 

(Odwiedzone 246 razy, 1 dzisiaj)

5 przemyśleń nt. „Kulinarne koty – Lola Eweliny z Around the kitchen table

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *