Domowa atmosfera – nie tylko ciasto

domowe ciasto

Czasami, jak rozmawiam ze znajomymi i mówię im, że piekę domowe ciasto w każy weekend, to pytają – czy ci się chce ? A chce mi się, wychowałam się w tradycyjnym domu, gdzie tak było i sama te tradycje podtrzymuję. Jakoś robienie ciast czy deserów na weekend nie sprawia mi problemów, a wspólone weekendowe podwieczorki  to element naszej domowej atmosfery. Najbardziej lubię piec ciasta z owocami, zwłaszcza z tymi zebranymi w ogrodzie. Teraz na razie jest tylko rabarbar ( wiecie, ze to warzywo ? 🙂 , na koniec majówki zrobiłam więc placek z rabarbarem i jabłkami . Dodałam do niego jeszcze jeden „tajny składnik ” – kwiaty jabłoni. Decyzja była spontaniczna – na liściach rabarbaru było pełno opadłych płatków, pozbierałam je i dodałam do środka, tak, jaki kiedyś kwiaty akacji. Bazą tego ciasta był przepis na najpopularniejszy u mnie na blogu placek ze śliwkami.

Jedzenie to dla mnie podstawa domowej atmosfery, mam jeszcze jednego „konika” z tym związanego – firanki i zasłony w oknach.

Pamiętam, jak ważne to było dla mnie gdy sie wprowadzaliśmy do swojego, małego jeszcze wtedy domku. Przenosiliśmy się krótko przed kilkutygodniowym wyjazdem, by po powrocie być już spokojnie ” u siebie”. Uparłam się, że firanki i zasłony muszą być w oknach, zanim wyjedziemy. W kuchni i pokoju córki ( miała wtedy dwa lata) karnisze były już zainstalowane, ale w „dużym pokoju” ( tak go nadal nazywamy 🙂  jeszcze ich nie było. Tak wypadło, ze musiałam je kupić ja ( sklepy były otwarte wtedy dość krótko) , nie miałam Małej z kim zostawić i szłam przez miasto pchając wózek z dwulatką i trzymając jednocześnie ponad dwumetrowe karnisze. Zasłony ( nadal te same, są na zdjęciu) i firanki obszyte przez Mamę na starej maszynie marki Singer miałam gotowe. Wieczorem wspólnie zainstalowaliśmy karnisze i firanki wisiały już w każdym oknie. Mogłam spokojnie wyjechać, wiedziałam, że jak wrócę, to w domu będzie już wszystko tak, jak trzeba.

Teraz mimo mody na rolety wszystkie okna na dole domu ( prócz tego na taras oczywiście) mam ozdobione wiszącymi na karniszach firankami , w sypialni i dużym pokoju są też zasłony, bo światło pada tam rano i po południu . W kuchni, mimo, że na parapecie mam zioła , też musi być okno na biało 🙂

Dobrze, że teraz można bez problemu dobrać odpowiednie karnisze i dokupić do nich potrzebne elementy, bo mi ta mania dotycząca okien i domowej atmosfery nie przeszła. Dzieci w swoich pokojach dostały prawo wyboru, wolą więc wygodniejsze rolety. Mogą je dopasować do koloru ścian i regulowac je sobie według potrzeby. Teraz po remoncie w pustym już przez większośc czasu pokoju syna musimy i tam dopasować rolety, może coś takiego, jak widziałam na rolety.eu .

Dzieci mają pokoje na górze, niech więc sobie urządzają je tak, jak chcą. Na dole królują firanki i zasłony, bo tutaj toczy się większość wspólnego życia. A karnisze zmieniamy od czasu do czasu przy okazji remontów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.