Archiwa kategorii: Zimne desery

Jabłkowy sernik na zimno

jabłkowy sernik na zimno

W tym roku miałam mniej papierówek niż zwykle, ale też więcej, niż się spodziewałam. Co drugi rok mam wysyp, a między nimi różnie bywa. W tym roku jedno z dwóch moich drzew kwitło akurat wtedy, gdy było ciepło i latały owady , które zapylały i z jednej strony drzewa jabłek było dość sporo. W czasie upałów robiłam z nich kompoty i soki, z dodatkiem mięty. Zostały docenione przez kolejnych gości, soki z papierówek o smaku wzbogaconym miętą doskonale orzeźwiają. Wykorzystywałam jabłka też do koktajli, surówek, sałatek owocowych , kilka razy zrobiłam nasze kultowe kluski z jabłkami ( obowiązkowo na przyjazd dzieci) . Mus jabłkowy wykorzystałam do pieczonych szarlotek ( jedną z nich zawiozłam na koncert , kto mnie zna, wie dla kogo) , a na przyjazd syna , amatora zimnych serniczków , specjalną wersję, jabłkowy sernik na zimno, z musem zatopionym w galaretce.

JABŁKOWY SERNIK NA ZIMNO

  • duży kubek słodkiego musu jabłkowego
  • 2 galaretki agrestowe ( cytrynowe też mogą być)
  • duży jogurt naturalny ( 400 g)
  • serek waniliowy ( 150 g)
  • dwie gałązki mięty
  • pół szklanki soku jabłkowego
  • dwie łyżeczki żelatyny
  • spora szczypta cynamonu

Jedną galartekę wraz z łyżeczką żelatyny rozpuściłam w połowie porcji zalecanej wody, z tym, że jej część zastąpiłam sokiem jabłkowym. Nie jest to konieczne, ale wzmacnia jabłkowy smak, co przy papierówkach daje smakowity efekt. Zrobiłam to tak : wsypałam galaretkę do miski, wymieszałam z łyżeczką żelatyny, zalałam wrzątkiem ( pół szklanki) i intensywnie mieszałam, dodając po chwili ciepły sok jabłkowy, by wszystko dokładnie się rozpuściło. Wrzuciłam gałązkę mięty, przykryłam, by naciągnęło smakiem i zapachem. Studziłam mieszając co jakiś czas, gdy przestygło, dodałam mus jabłkowy, szczyptę cynamonu i wymieszałam dokładnie. Włożyłam do pojemnika i wstawiłam do lodówki.

Potem rozpuściłam drugą galaretkę z łyżeczką żelatyny, w szklance gorącej wody . Po wymieszaniu dorzuciłam drugą gałązkę mięty . Gdy oddała swój smak, mieszałam ponownie , aż wystygło. Do zimnej , rozpuszczonej galaretki dodałam jogurt i serek waniliowy, rozbiłam lekko trzepaczką – rózgą , aż powstałam gładka masa. Wylałam ją na zastudzony jabłkowy spód i ponownie wstawiłam do lodówki. Trochę z tym zabawy, ale jakiej przyjemnej – nieco więcej, niż przy prostszej wersji . Efekt wart jest tej pracy. Serniczek zastyga dośc szybko, po dwóch godzinach w lodówce daje się już pokroić, ale najlepiej jest przygotowac go na noc , wtedy krojony rano na pewno będzie trzymał odpowiedni „fason”.

To deser doskonały na lato, jabłkowy sernik na zimno z posmakiem mięty jest bardzo orzeźwiający. Rzadko kto poprzestaje na jednym kawałku, chyba, że ukroi sobie od razu pokaźny, jak to zrobił mój syn 🙂 Z letnich jabłek , papierówek jest najlepszy, ale można też zrobić z innych i cieszyć się nim też w gorące dni późnego lata i wczesnej jesieni, albo zrobić też na wiosnę, gdy przyjdą pierwsze gorące dni. Ja na tekie potrzeby robię właśnie mus z papierówek do słoików.

Smacznego !

Lekkie tiramisu na serku labneh

Pokazywałam już na blogu kilka wersji tego deseru, były to jednak wariacje na jego temat, oddalone trochę od wersji klasycznej. To lekkie tiramisu też jest nieco inne, ale kształtem zbliżone najbardziej do oryginału. Wykorzytałam tu biszkopty namoczone w kawie z dodatkiem aromatycznej nalewki , a zamiast serka mascaropne dodałam lekki ser z jogurtów greckich odciśniętych na sicie, czyli labneh zrobiony bez dodatku soli. Poza tym jest tam ubita śmietanka, obowiązkowy składnik kremu titamisu, na wierzchu wiórki gorzkiej czekolady zamiast kakao. Urosła mi już mięta w ogrodzie , wykorzystałam jej młode listki do ozdoby plus truskawkę, jedną z tych, które  uzupełniały ten deser imieninowy dla mojej młodszej córki – założycielki bloga 🙂 Wszystko razem złożyło się na pyszny, orzeźwiający krem, doskonały na gorące już wiosenne popołudnie.

LEKKIE TIRAMISU NA SERKU Z JOGURTÓW

500 ml jogurtu greckiego

300 ml śmietanki 30 %

łyżka cukru z wanilią i 2 łyżki cukru-pudru

duże opakowanie podłużnych biszkoptów

spora filiżanka mocnej kawy

2-3 łyżki likieru lub nalewki ( miałam z kwiatów dzikiego bzu)

gorzka czekolada do ozdobienia

opcjonalnie – listki mięty, owoce

Jogurt grecki wylewamy na sito wyłożone gazą i odcedzamy najpierw kilka godzin w temperaturze pokojowej a potem w lodówce, najlepiej przez noc.

Schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem-pudrem i cukrem waniliowym na krem. Potem ubijając mikserem na małych obrotach dodajemy po łyżce odciśnietego serka.

Kawę z dodatkiem likieru lub nalewki wlewamy do płaskiej miseczki, by można w niej było swobodnie moczyć biszkopty. Ja ucinałam je i końcówki ( około 1/4) układałam po namoczeniu na dnie naczynia a resztę naokoło. Środek wypełniłam kremem i wstawiłam do lodówki. Po kilku godzinach ( jak się spieszymy, to jedna wystarczy) ozdabiamy na wierzchu wiórkami gorzkiej czekolady i jak mamy , listkami mięty i owocami. Ja poprzestałam na jednej truskawce na środku, ale dojadaliśmy je maczając w kremie i doskonale to smakowało. Deser podajemy dołączając do każdej porcji biszkopty nasączone kawą.

Lekkie tiramisu wyszło pyszne i orzeźwiające, super nam smakowało na podwieczorek w ciepłe kwietniowe popołudnie. Polecam ten deser lub podobny na  Wielkanoc, majówkę i na całe nadchodzące lato.

Smacznego !

 

lekkie tiramisu
lekkie tiramisu

Żółta sałatka owocowa z cukinią

Do tej sałatki, w kolorach zbliżonych do żółtego, wykorzystałam ostatanie w tym roku papierówki. Sezon na nie był dość długi, dziś jeszcze pozbierałam i zerwałam z drzewa kilka ostatnich. Prócz kremowych papierówek dałam do sałatki ostatanie owoce z ogrodu – mirabelki i seledynowe winogrona, bardzo słodkie. Owocem spoza ogrodu jest tylko melon, bo żółta cukinia , którą dorzuciłam do sałatki w postaci słodko-kwaśnej ( a’la gruszki w occie)  oraz zielone listki mięty i melisy też są z mojego ogrodu. Żólta sałatka owocowa jest skropiona lekko aromatyczną zalewą od słodko-kwaśnej cukinii, poza tym owoce puściły swój naturalny sok i to wystarczyło by doprawić tę owocową sałatkę o smaku ostatnich dni lata.

Poniżej – ostatania papierówka zerwana dziś z drzewa 🙂

ŻÓŁTA SAŁATKA OWOCOWA Z CUKINIĄ

3-4 jabłka ( miałam papierówki)

kawałek melona

kiść jasnych winogron

garść mirabelek

2-3 łyżki cukinii przygotowanej jak gruszki w occie

łyżka zalewy od cukinii

listki świeżej mięty i melisy

Jabłka i melon obieramy i kroimy na kawałki. Mirabelki dzielimy na pół i wyciągamy pestki. Winogrona dzielimy na pojedyncze kulki. Mieszamy wszystko razem w misce, dodajemy 2-3 łyżki słodko-kwaśnej cukinii z cynamonem wraz z łyżką zalewy. Posypujemy listkami świeżej mięty i melisy. Wkładamy do lodówki na co najmniej kilkanaście minut, by wszystko dobrze się schłodziło.

Taka sałatkę możemy podać na deser, ale połączenie tych owoców i aromatycznej cukinii pasuje też np. do wyrazistych w smaku wędlin i serów. Mozna by się pokusić wtedy, by posypać ją świezo zmielonym pieprzem, np. kolorowym lub młotkowanym z kolendrą. Korzystajmy z darów późnego lata, by cieszyć się smakami świeżych owoców i gromadzić zapasy witamin przed jesienno-zimowym sezonem.

Smacznego !

Krem z jogurtu i malinowego sorbetu

krem z jogurtu
krem z jogurtu

Od kilku dni na dworze panuje przyjemne ciepło , zimne desery są więc znowu na topie. Przy porządkach w zamrażalniku znalazłam zmiksowane maliny , które zamroziłam w tej formie, by zajmowały jak najmniej miejsca. Spokojnie przezimowały sobie w kącie zamrażalnika i teraz z przyjemnością je odkryłam. Zrobiłam z nich zimny deser , miksując je z gęstym, greckim jogurtem. By deser był bardziej aromatyczny , dolałam łyżkę syropu z kwiatów dzikiego bzu i dodałam troszeczkę posiekanej drobno i utartej mięty . Na dzisiejszy upalny dzień taki krem z jogurtu był idealny.

KREM Z JOGURTU Z MROŻONYMI MALINAMI I MIĘTĄ

szklanka mrożonych, zmiksowanych malin

szklanka greckiego jogurtu

łyżka syropu z kwiatów dzikiego bzu

gałązka mięty

Jogurt i pokruszony malinowy sorbet  zmiksowałam z dodatkiem listków mięty i łyżki aromatycznego syropu. Zamiast niego można dodać miodu lub soku owocowego, krem też będzie dobry. Listki mięty dodały kremowi świeżości i doskonale pasowały do smaku malin i jogurtu. Taki  szybki, smaczny i orzeźwiający deser można sobie zrobić z dowolnych owoców, nie musi to byc mus – mrożone owoce też się ładnie miksują.

Niedawno przeglądałam bloga , jego najdawniejsze wpisy by uniknąć problemów technicznych po zamknięciu starego bloga, pisanego na ogólnodostępnej platformie. Na razie radzę sobie sama z obsługą techniczną swoich wpisów , ale wiem , że informatyka rozwija się intensywnie i w razie potrzeby mozna skorzystać z fachowej pomocy dzięki symbiozait.pl .

Na razie korzystajmy z pięknej pogody i mozliwości cieszenia się zimnymi deserami .

Smacznego !

Przezroczysta galaretka na soku owocowym

przezroczysta galaretka
przezroczysta galaretka

Bardzo lubię kulinarne wyzwania, ale nie w atmosferze rywalizacji ( unikam konkursów na żywo) , tylko takie realizowane w domowym zaciszu . Przezroczysta galaretka, którą zobaczyłam w telewizyjnej reklamie , gotowa z torebki zainspirowała mnie do wypróbowania jej naturalnej wersji. Robiłam już domowe kisiele i budynie, udały się więc byłam raczej pewna efektu. Mam w ogrodzie białe porzeczki, kupiłam też jasne winogrona. Zrobiłam sok z nich i po dodaniu żelatyny wyszła pyszna naturalna galaretka. Jako deser podałam ją z owocami, kolorowymi- malinami, czarną, czerwoną i białą porzeczką, truskawkami i winogronami. Pięknie wyglądała i trzymała fason, doskonale też smakowała.

PRZEZROCZYSTA GALARETKA DOMOWA Z OWOCAMI

2 szklanki wody

1/2 szklanki białych winogron i porzeczek

łyżka cukru

łyżeczka soku z cytryny

opcjonalnie – gałązka mięty

żelatyna wg przepisu na opakowaniu

kolorowe owoce

Do wody wkładamy owoce i cukier, gotujemy je kilka minut od zagotowania, na małym ogniu. Przecedzamy, dodajemu sok z cytryny, możemy dołozyć dla aromatu i smaku gałązkę mięty i potem ją wyjąć.

Żelatynę , w ilości zalecanej na opakowaniu na pół litra zalewamy w kubku kilkoma łyżkami zimnej wody by napęczniała. Trzeba uważać, by użyć żelatyny takiej z przeznaczeniem też do deserów, a nie tylko do mięs i ryb, bo ona jest już przyprawiona.

Po kilku minutach dolewamy do kubka gorącego soku, tak do połowy i energicznie mieszamy, by żelatyna dobrze się rozpuściła. Mieszamy ją w miseczce ( najlepiej przezroczystej, dla ładnego efektu) z resztą soku. Jak ostygnie, dodajemy owoce i wstawiamy do lodówki. Mieszamy co jakiś czas, by owoce równo się rozłożyły. Ja ostatni raz zamieszałąm już za późno, jak już tężała i dlatego ma nierówną powierzchnię . Jeśli zamiesza się w odpowiednim czasie, powierzchnie będzie gładka. Po 2-3 godzinach w lodówce galaretka powinna być gotowa. Łatwo się kroi i trzyma fason.

Jest bardzo efektowna, smakuje doskonale. Obok pianek i serniczków na bazie galaretek to super deser na lato.

Smacznego !

 

Deser serowy z kajmakiem

 

Jeśli szukacie na dziś czegoś specjalnego ze słodyczy, to kajmak sprawdzi się w każdej formie. Nie musi to być nic wyszukanego, sam w sobie jest tak dobry, że na przykład wystarczy przełożyć nim wafle czy herbatniki. Znajdzie się też coś specjalnego dla miłośników serników.
Kiedyś , na specjalną okazję zrobiłam kajmakowy sernik na zimno. Jest prosty w wykonaniu i obłędnie pyszny w smaku, była wychowawczyni mojej córki zrobiła go i przyznała, że sama zjadła połowę…

Dziś jest okazja niezwykle szczególna 🙂 Wieczorem jadę na koncert walentynkowy Korteza i jak zwykle zabieram ze sobą dla niego i ekipy coś słodkiego. Tym razem jestem poza domem, więc nie piekę ciasta, robię tylko serowy deser z kajmakiem na herbatnikach.

DESER SEROWY Z KAJMAKIEM NA HERBATNIKACH

kilogram twarogu naturalnego na sernik

kostka twarogu półtłustego

słoik kajmaku o ulubionym smaku

zmielone migdały lub orzechy ( opcjonalnie)

herbatniki

Kajmak stawiamy na kilka godzin w ciepłym miejscu. Twaróg z kostki miksujemy z 2-3 łyżkami miękkiego kajmaku na gładką masę. Potem miksując dodajemy na zmianę po kilka łyżek twarogu i po łyżce kajmaku, na przemian. na koniec, jeśli chcemy dorzucamy mielone migdały lub orzeszki. To doskonała praca dla dwóch osób 🙂

Masę serowo-kajmakową wkładamy do lodówki na klika godzin, nie musi być tam długo.

Smarujemy nią herbatniki , im grubiej, tym lepiej i przykrywamy drugą warstwą. Jeśli chcemy mieć dodatkową przyjemność z oblizywania palców, to możemy i kajmakiem posmarować po wierzchu, posypując migdałami czy orzeszkami . Ja muszę to ciasto kawałek przetransportować, więc wierzch zostawię bez przykrycia.

Kajmak jest uzależniający w smaku, więc deser serowy z jego dodatkiem moim zdaniem otworzy drogę do każdego serca. Miłych Walentynek wszystkim, nawet tym, co ich nie obchodzą. Ja spędzę wieczór na koncercie Korteza w Gdyni, ale zima to czas, gdzie w górach jest najciekawiej. A jak się trafi na hotel przy stoku narciarskim, to można będzie ten deser szybko spalić 🙂

Smacznego !

sernik z kajmakiem
sernik z kajmakiem

 

Tęczowy deser z galaretek i jogurtu

tęczowy deser
tęczowy deser z galaretek i jogurtu

Czasami niewiele trzeba, żeby zrobić coś dobrego i efektownego,  na przykład taki tęczowy deser. Pamiętam, jak kilka lat temu wnuk mojej najstarszej siostry w tajemnicy przed rodziną zrobił na podwieczorek serniczek na zimno z mojego blogowego przepisu i byłam z tego bardzo dumna.

Ten  deser z różnokolorowych galaretek można spokojnie zrobić razem z dziećmi sprawiając im frajdę i zachęcając do pomocy w kuchni. Trzeba do tego nieco cierpliwości, ale można czas oczekiwania na zastyganie jogurtowo-galaretkowej pianki wykorzystać na wspólną zabawę lub czytanie książeczek.

Ja miałam do dyspozycji kolory niezbyt intensywne, warto zawczasu wybrać bardziej kontrastowe kolorystycznie galaretki.

DESER JOGURTOWY Z GALARETKAMI

3 różnokolorowe galaretki rozpuszczone w połowie wody ( szklanka)

3 duże jogurty naturalne , zwykłe lub greckie ( ze zwykłych są lżejsze)

cukier ( opcjonalnie)

W misce rozpuszczamy pierwszą galaretkę w szklance wrzątku, mieszamy dokładnie tak, by się dobrze rozpuściła. Mieszanie galaretki to doskonała zabawa 🙂

Jak już ostygnie to łączymy ją z jogurtem za pomocą trzepaczki, dodając nieco cukru, jeśli wydaje się nam za mało słodka ( czasem bez tego cukru się obejdzie). Wlewamy do naczynia o ładnym kształcie i wkładamy do lodówki, by zastygła. I …możemy już rozpuszczać następną galaretkę, o innym kolorze. Postępujemy dokładnie tak samo, zanim ostygnie, to ta włożona do lodówki już jest twarda i możemy ją wyjąć z lodówki, by dodać kolejną warstwę.

Z trzecią galaretką postępujemy tak samo, a jak mamy czas i chęć, to możemy dodać i czwartą i kolejne 🙂

W dniu, w którym  robiłam tęczowy deser przy pomocy pewnej uroczej dziewczynki jadłam też inny deser i muszę o tym wspomnieć, bo to dla mnie bardzo ważne.

Po południu  miałam bardzo miłe spotkanie z Majanką z bloga Majanowe pieczenie. Madzia tak, jak ja jest „weteranką” blogosfery, znamy się w sieci od 8 lat 🙂 pierwsze blogerki, które poznałam w realu ( Makaroniary Aga Kurczak i Oczko ) na pytanie, kogo z blogerów  już znają odpowiedziały, ze właśnie Majanę 🙂

Byłyśmy na piwie, ja wzięłam brownie , Madzia była po pracy, jadła więc makaron :

Rozmawiałyśmy tak, jakbyśmy się znały od lat nie tylko internetowo. Uwielbiam takie blogerskie spotkania. Madzia robi piękne zdjęcia, nie tylko jedzenia i być może niedługo wybierzemy się na wspólny spacer z fotografowaniem 🙂 Łączy nas też wspólna pasja do czytania i rozmawiałyśmy też o najnowszych książkach, które nam się spodobały.

Smacznego i do zobaczenia 🙂

Jadalne prezenty

jadalne prezenty

Jak co roku ostatnio robię dla bliskich jadalne prezenty. Na zdjęciu widać cytrynki w rumie z dodatkiem pigwy z nalewki i czeko-dżem bananowy.

Robiłam już podobne przetwory, czasu dziś mam niewiele, więc przepisy krótkie ; linki do podobnych plus zmiany :

CYTRYNKI W RUMIE

Pokrojone cytryny zrobiłam podobnie jak tutaj, bez cynamonu, dodając rum zamiast pigwówki i brązowy cukier. Pyszne na zimę do herbatki 🙂

CZEKO-DŻEM BANANOWY

Przepis prosty : do domowej polewy czekoladowej dodałam pokrojone w kostkę banany ( jeden na szklankę polewy), pogotowałam chwilę i włożyłam do słoiczka. Pyszne do naleśników, wafli i wyjadane łyżeczką.

Takie prezenty na pewno ucieszą wszystkich, czeko-dżem robi się błyskawicznie, jeszcze zdążycie przed pierwszą gwiazdką 🙂

Wesołych i smacznych Świąt wszystkim czytelnikom bloga ! Niech wspólny stół połączy nas wszystkich rozmowami nie tylko o jedzeniu a przysmaki wprawią nas w dobry humor i stworzą przyjazną atmosferę 🙂

Smacznego !

choinka 2016

 

Kandyzowane listki mięty i likier miętowy

kandyzowane listki mięty

Dziś po raz 1500 zasiadam przed komputerem by zrobić wpis na bloga . Od maja 2008 roku  tyle się nazbierało ! Na starym blogu, który wisi sobie na bloog.pl widać, ile dni istnieje – 3033, więc mniej więcej co drugi dzień publikuję. I wciąż mam nowe pomysły, w zapasie nieco sfotografowanych dań. Ostatnio jest też dużo relacji, bo nie brak ciekawych wydarzeń kulinarnych, w których biorę udział. Czasem mam potrzebę napisania o czymś spoza kulinariów, luźno z nimi związanym, dodałam więc na blogu nową kategorię dziennikarską – Artykuły o życiu.

Wpis numer 1000 był w sierpniu trzy lata temu, kto jest ciekawy, może zajrzeć – jest tam nieco historii bloga. Po raz kolejny napiszę, jak bardzo się cieszę, że dzięki temu, że go prowadzę poznaję wielu wspaniałych ludzi i przeżywam super przygody, nie tylko kulinarne.

1500 wpisów

Wraz 1500 wpisem na blogu na facebookowej stronie bloga liczba polubień zbliża się też do tej samej liczby 🙂 mam nadzieje, że osiągnie ją lada dzień, kto chce polubić i dostawać codziennie sezonową propozycję na obiad w cyklu „dziś na obiad proponuję” oraz inne bieżące i aktualne ciekawostki, to proszę bardzo – klik, klik 🙂 , albo z boku, w zakładkach.

fanpage 1488

Przejdźmy do przepisu – kandyzowane listki mięty zauważyłam na blogu Komarki i ujęły mnie swoja urodą. Są doskonałym i aromatycznym dodatkiem do deserów, tortów czy drinków.

Przygotowanie ich jest proste, wymaga tylko cierpliwości – każdy listek smarujemy lekko ubitym  białkiem i maczamy w drobnym cukrze z obu stron, kładziemy do wyschnięcia w przewiewnym i zacienionym miejscu, najlepiej na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Latem takie listki wysychają w ciągu kilku godzin , najlepiej jednak zostawić je na dobę. Potem trzymamy w pudełku.

Jedną porcję tych listków oddałam na aukcję Allegro na rzecz hospicjum dla dzieci na Blog Conference Poznań, reszta jest przeznaczona na specjalne okazje. Zabieram się za kolejną transzę , by zdążyć przed jesienią. To dość żmudne zajęcie, ale jak się lubi miętę i pomyśli o efekcie, to może być nawet relaksujące .

Teraz pora na równie przyjemny miętowy wytwór, czyli likier. Przepis dostałam od znajomej i jest on prosty : Likier powinien mieć około 16 % alkoholu, więc nie robiłam go na spirytusie, tylko na czystej wódce. Poza tym w pierwszej fazie, macerowania się liści mięty , zapomniałam o nim – stał sobie spokojnie na kominku i zamiast tydzień, macerował się miesiąc. Wyszło mu to na dobre, bo krótko po zmieszaniu z syropem już nieźle smakował. Poza tym – nie bardzo wiem, skąd w prezentowanych w sieci likierach taki piękny zielony kolor. Mi wyszedł zielono-brązowy, jak herbata miętowa. Wiem  jakie rośliny dają piękną zieleń, ale wolałam nie ryzykować i nie psuć smaku, a dodanie barwników sztucznych w ogóle nie przyszło mi do głowy.

LIKIER MIĘTOWY

Gałązki świeżej mięty, dużo, ile wejdzie do słoika

szklanka dobrej czystej wódki

1, 5 szklanki wody

3/4 szklanki cukru

Umytą miętę upychamy w słoiku i zalewamy wódką na tydzień albo i dłużej.

likier miętowy1

W międzyczasie potrząsamy słoikiem, ja tak robiłam na początku, potem zapomniałam, więc wstrząsnęłam solidnie tuż przed odcedzeniem. Liście dobrze wycisnęłam.

Z cukru ( można jego część zastąpić miodem) i wody gotujemy syrop, studzimy. Mieszamy z odcedzonym alkoholem i odstawiamy na jakiś czas, im dłużej, tym lepiej. Ja swój zrobiłam w butelce po 10-letnim Porto, więc zyskał dodatkowy smaczek.

Likier jest dobry sam ( popijany do kawy i czegoś słodkiego) , jako dodatek do deserów , może być też bazą letnich drinków, ale wtedy lepiej zrobić nieco mocniejszy.

Na świętowanie 1500 wpisu na blogu nadaje się doskonale.

Smacznego i na zdrowie !

likier miętowy

Smoothie z papierówek, mango i porzeczkowej galaretki

smoothie1a

Papierówki już się kończą, są teraz dojrzałe, kremowe i soczyste, doskonałe do robienia z nich koktajli. Największą ich amatorką jest w domu córka , początkowo nie bardzo jej jabłka do tego pasowały, ale ją przekonałam.

papierówki

Lubię łączyć swojskie smaki z egzotycznymi, dodałam więc do koktajlu dojrzałe mango, a dla podkreślenia smaku – kilka łyżek domowej galaretki z papierówek i porzeczek. Smak wyszedł wyśmienity .

SMOOTHIE Z PAPIERÓWEK, MANGO I JABŁKOWO-PORZECZKOWEJ GALARETKI

dojrzałe mango

3-4 pokrojone papierówki, ze skórką , bez gniazd nasiennych

3 łyżki galaretki jabłkowo-porzeczkowej

szklanka wody

Wkładamy owoce do blendera, dodajemy galaretkę, wodę i miksujemy. Kilka listków mięty dopełni smaku, ale córka nie miała ochoty, więc tym razem nie dodałam. Koktajl wyszedł wyśmienity, dodatek aromatycznej galaretki i miks mango ze swojskimi papierówkami dały nadzwyczajny efekt.

Lubię bardzo swój dom i ogród latem, mimo, że wymaga sporo pracy, to bardzo przyjemnie jest wyjść kawałek, pozbierać to i owo i zrobić z tego coś pysznego. Rozmawiałam ostatnio ze znajomą , którą czeka przeprowadzka na nowe osiedla warszawa na temat zalet i minusów mieszkania w dużym mieście, mnie na razie pasuje tak, jak jest. Zimą może nie jest tak atrakcyjnie, ale póki co cieszę się latem, swoimi owocami i warzywami.

Smacznego

smoothie3a