Archiwa kategorii: Wielkopolska Grupa Blogerów Kulinarnych

Blogerzy w gościnie u wodniaków nad Wartą w Poznaniu

warta nocą 55

 

Już od wiosny tego roku umawialiśmy się z Marinarzami na wspólną imprezę kulinarną i w końcu na Cyplu w Starym Porcie powstał zaczątek przystani z prawdziwego zdarzenia, z miejscem na piknik i ognisko . Ja byłam wypróbować to miejsce podczas wodniackiego pożegnania lata a w ubiegłą sobotę niewielką ( a szkoda ) grupą stawiliśmy się na Cyplu z piknikowymi przysmakami i kiełbaskami na ognisko .

kiełbaski

 

 

Na zdjęciu Gosia z Amku- Amku z synkiem Tymusiem, który właśnie smaży sobie w ognisku kiełbaskę a poza tym zajadał zrobione przeze mnie wegańskie muffinki. Piknik na początku przebiegał pod znakiem dzieci, bo była jeszcze Rybka zwana Martą z Zosią i Michałem, autorem poniższego zdjęcia.

kiełbaski w ognisku

 

Kręciły się wkoło też dzieci przypadkowych spacerowiczów i gości. Karmiły kaczki, biegały nad wodą, oglądały łódki i niestety na skutek niespodziewanej wizyty pewnego urzędnika z pretensjami nie załapały się na przejażdżkę łódką…

piknik dzieci

 

 

Piknik z ogniskiem miał na celu integrację blogerów z wodniakami, co udało się doskonale dzięki naszym przysmakom i magicznemu miejscu nad Wartą w Poznaniu.  Cypel jest w środku miasta a wygląda tam, jak na wyspie :)- zdjęcie też Michała.

piknik07

 

 

Widać było, że i dzieci i ich mamusie czują się tam dobrze 🙂

piknik2

 

 

Podczas naszego pikniku spływały tam łódki, bo powstawała właśnie kolejna bajeczna panorama Tomka Marciniaka, można ją zobaczyć klikając tutaj – klik, klik. 

Przyszła jeszcze Karmel-itka z kolegami ze Śląska , którym bardzo się spodobał Poznań i nasze blogerskie imprezy.

ekipa Ady

 

 

Nowa przystań ma spore powodzenie, zawsze stoi tam kilka łódek :

warta9

 

 

Obok ogniska stał solidny stół, który zapełniliśmy przysmakami. W dzisiejszym Światowym Dniu Chleba wspomnę przede wszystkim o wspaniałych chlebach Piotra z najsmaczniejszy.com.pl, zakwasowym z mieszanej mąki i ciemnym , lekko słodkim na piwie Guiness. Do tego był mój domowy smalec  i kiszone ogórki .

 

stół piknikowy

 

Była jeszcze miodowa papryka, domowa kaszanka  i chutney jabłkowo-chrzanowy do niej a także sałatka z grillowanymi warzywami w cydrowym winegrecie.

 

sałatka pikinkowa

 

O moim cieście na  piknik już pisałam  a Piotrek zaskoczył nas śmietanowcem w stylu sernika ( chyba debiutem na słodko, bo dotychczas był specjalistą od „konkretów”). Ciasto cieszyło  się dużym powodzeniem , a kawałek zabrany przeze mnie do domu bardzo smakował moim dzieciakom. Poza tym porzeczkowe wino Piotra wprawiło wszystkie blogerki w doskonałe humory 🙂

sernik Piotra

 

 

Te ładniejsze zdjęcia są od Reni z Muzycznej Uczty, pozostałe z mojego telefonu, nocne od kapitana Jacka z Szajby, gospodarza imprezy ze strony wodniaków. Jak robiło się ciemno , popłynęliśmy Szajbą przez Poznań aż pod Most Królowej Jadwigi, zbierając po drodze wyrazy zazdrości od imprezujących nad brzegami Warty. Światełka odbijające się w wodzie wytwarzały niezwykły nastrój.

Po powrocie zastaliśmy wodniaków zajadających się chlebkami i dodatkami do nich, ciemny na piwie Piotrka cieszył się największym powodzeniem.

 

chleb guiness

 

Rozmowom przy ognisku i nastrojowej muzyce nie było końca, ale robiło się chłodno i z żalem pożegnaliśmy wodniaków. Integracja w pełni się udała, a rano dostałam jeszcze zdjęcie a propos naszej rozmowy podczas rejsu łódką na temat tego, czy i jakie są w Warcie ryby 🙂

Do zobaczenia w następnym sezonie !

ryba

 

 

 

Relacja ze Święta Pyry 2014 wielkopolskich blogerów

pyra10

 

Żyję ostatnio w tak zawrotnym tempie, że nie nadążam na bieżąco z relacjami. Ale dziś kolejne spotkanie naszej wielkopolskiej blogerskiej Grupy ( piknik i ognisko nad Wartą ), spieszę więc opisać poprzednie spotkanie , Święto Pyry, które odbyło się trzy tygodnie temiuu na działce u Kuby, co gotuje.

W Wielkopolsce Święto Pyry to lokalna tradycja , w porze zbioru ziemniaków odbywają się festyny z ziemniaczanymi daniami. W Poznaniu kilka lat temu zrezygnowano z dużej imprezy z koncertami pod tą nazwą, a szkoda… Ja uczestniczyłam w takich świętach w kilku w okolicznych wioskach i były to sympatyczne i smakowite spotkania.

Blogerskie robiłam dwa lata temu, a w zeszłym roku miało być razem z warsztatami z wieprzowiny, ale mięso za bardzo nas pochłonęło…  W tym roku więc nadrobiliśmy goszcząc u Kuby przy grillu i piknikowych daniach.

pyra1

 

 

Na zdjęciu szaszłyki z kurczaka siostry Kuby i moje mięsno-warzywne.

Towarzystwo było mieszane, ekipa Nerd’s Kitchen w 3-osobowycm składzie ,  do Kuby przyszła siostra z mężem, wpadł sąsiad z działki, z Darią przyjechała przyjaciółka, ze mną Renata z bloga literackiegomuzycznego  ( autorka zdjęć), były dzieci Kuby i sąsiada.

pyra6

 

 

I tu potwierdziła się moja teoria, że wspólny stół zbliża ludzi. Widzieliśmy się w większości po raz pierwszy, każdy był ” z innej bajki” a doskonale i wesoło spędziliśmy czas, rozmawiając nie tylko o jedzeniu. Padło zdanie- „Zupełnie jak w święta, siedzimy razem wokół stołu, mnóstwo pysznego jedzenia, obok biegają bawiące się dzieci „. I o to w takich spotkaniach chodzi , o tę świąteczną atmosferę, która zbliża ludzi 🙂

 

placek ze śliwkami 1

 

Teraz trochę o daniach – na górnym zdjęciu placek ziemniaczany z tajskimi przyprawami Anity z Nerd’s , powyżej mój placek drożdżowy z dodatkiem ziemniaków, miałam też bambrzok.

pyta12

 

 

Na grillu oprócz szaszłyków piekły się ziemniaki do tradycyjnego poznańskiego dania „pyry z gzikiem ” :

pyry z gzikiem

 

 

Anita zrobiła też ruskie krokiety do podgrzania na grillu ( zniknęły przed sfotografowaniem) były też sałatki ziemniaczane, Kuby z pimpinellą i moja z pomidorem i ogórkiem w musztardowym winegrecie.

pyra4

 

Wszyscy mieli ochotę na jedną z najpyszniejszych regionalnych potraw Pyrlandii ( żartobliwa nazwa  Wielkopolski, gdzie potrawy z ziemniaków są bardzo popularne) ,  szare kluski. Ich smak niektórzy pamiętali z dzieciństwa, a sposób przyrządzania nie wszyscy znali. Zrobiliśmy więc je wspólnie, pod moim kierunkiem i w ten sposób przeprowadziłam pierwsze warsztaty kulinarne w życiu. najpierw przy pomocy chłopaków z  Nerd’s Kitchen obraliśmy  i starliśmy ziemniaki :

pyra3

 

 

Potem pokazałam, jak się  odcedza i miesza masę ziemniaczaną z jajkiem i mąką

kluskowe

 

 

Następnie  ugotowałam, odcedziłam  i zjedliśmy je tradycyjnie ze skwarkami z wędzonki

 

pyra2

 

I kiszoną kapustą ugotowana przez Darię

pyra12

 

 

Wszystkim niesamowicie smakowały , przypomniały smaki z dzieciństwa i wywołały refleksje na temat smakowitości prostych regionalnych potraw. Ja miałam wielką frajdę, że się do tego przyczyniłam . Po tych pysznościach były spacery , gra w piłkę z dzieciakami, wyprawy na jabłka do sąsiadów . Podczas wyciągania piwa z lodówki sąsiad spytał mnie o Grupę ” to Wy takie imprezy robicie ? „ Szacun 🙂  Pomyślałam, że dla takich chwil warto poświęcać  swój czas  🙂 🙂 🙂

Potem była kawa i prócz mojego placka drożdżowego  z ziemniakami, a jakże jeszcze muffinki czekoladowe z ziarnami Darii.

muffinki darii

 

Żegnaliśmy się z żalem, do następnego spotkania , ja zaś zostałam przez Gosię, blogującą żonę Kuby obdarowana pimpinellą wykopaną z grządki .

Powtórzę raz jeszcze – uwielbiam blogerskie spotkania przy wspólnym jedzeniu, ich atmosfera jest niepowtarzalna o czym niech świadczą roześmiane oczy Basi, przyjaciółki Darii, która z naszą grupą spotkała się pierwszy raz  🙂

basia pyry

 

Piknik na Warcie Wielkopolskich Blogerów Kulinarnych

rejs14

 

W sam Dzień Blogera, 31 sierpnia Wielkopolska Grupa Blogerów Kulinarnych postanowiła zrobić piknik  podczas rejsu statkiem po Warcie. Statek nazywa się Bajka i pływa Wartą po Poznaniu i okolicach, w miarę możliwości według życzenia pasażerów. My wybraliśmy rejs po Poznaniu pod mostami od przystani przy Katedrze. Pogoda była niepewna i niestety sporo osób zrezygnowało z udziału, ale dobrana ekipa, która się stawiła bawiła się doskonale. Zaczęliśmy od toastu moim domowym cydrem :

 

rejs cydr

 

Po minie Gosi ( blogująca żona Kuby z Kuba gotuje ) widać, że przejęła się zapowiedzianą możliwością eksplozji, ale cydr zachował się przyzwoicie i cała zawartość butelki została dla nas . Daria z Trufelkowa świetnie uchwyciła ten moment, dziękuję 🙂 . Synek Kuby i Gosi dostał soczku jabłkowo-miętowego , też mojej produkcji.

Piknikowy prowiant rozłożony na stole wyglądał imponująco :

 

rejs8

 

Było na słodko i na wytrawnie, ciasta, muffinki, chleby ,smarowidła o pasztet do chleba,  sałatki, szaszłyczki warzywne. Zacznę po kolei : Piotr vel San Jacinto ( Najsmaczniejszy.com.pl) z zasobów swojej spiżarni przywiózł domowy smalec z jabłkiem , mielonkę w słoiku, ogórki małosolne i krokodylki a upiekł pyszny chleb razowy z kolendrą i pasztet – patrz zdjęcie powyżej a niżej apetyczne krokodylki :

 

rejs10

 

Niezawodna w integracji ( jeszcze raz dziękuję za Bieg kelnerów) ekipa Nerds Kitchen stawiła się w trzyosobowym składzie i pysznymi mini-cebularzami i ciastem marchewkowym :

rejs7

 

Poza tym Panowie sprawnie zorganizowali przemeblowanie , żeby łatwiej było ustawić dostęp do „szwedzkiego stołu”

rejs151

 

 

Na zdjęciu Beata, siostra Patrycji ( Z pamiętnika dietetyka ) – autorki pysznych wytrawnych muffinek z suszonymi pomidorami i ziarnami :

 

rejs9

 

Kuba z Gosią przywieźli słodkie muffinki, czekoladowe i lawendowe :

 

rejs3

 

Daria z Trufelkowa zrobiła pyszną tartę serową z migdałami i sałatkę makaronową a tuńczykiem :

 

rejs44

 

W tle widać moją pastę a’la Ljutenica, szaszłyczki warzywne z winogronem i mozzarellą, sałatkę z kaszy jaglanej z warzywami i ciasta – szarlotkę i muffinki. Upiekłam też chleb drożdżowy z suszonymi pomidorami i śliwkami .

rejs22

 

 

Jedząc, pijąc i rozmawiając płynęliśmy sobie wesoło przez Poznań. Akurat na czas rejsu przestało padać i było ciepło. Na Warcie ruch był spory – spotkałam znajomego wodniaka na łódce i nawet udało mu się podać muffinkę przez burtę 🙂 Brzegi Warty są niestety zaniedbane, ale pilnowane dobrze przez wodną policję, która mijaliśmy kilka razy. Udało mi się też zrobić zdjęcie mostu od spodu :

 

most od spodu

 

Na koniec tradycyjnie wymieniliśmy się pozostałymi zapasami  , zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie ( jego autorka, jak i moich pozostałych to Renata z bloga Muzyczna uczta). Umówiliśmy się też na następne spotkanie- Święto Pyry przy ognisku. Do zobaczenia !

rejs16

 

Improwizowany blogerski piknik w upale

upał daria przemek

W niedzielę 20 lipca planowaliśmy blogerski piknik na Cyplu nad Wartą w gościnie u Marinarzy, ale upał był tak nieznośny, że zamiast nadwarciańskiej patelni wybraliśmy chłód mojego ogrodu pod zaimprowizowaną plandeką i drzewami. Daria z Trufelkowa miała i tak bliżej do mnie, niż do Poznania a osoby deklarujące  udział w pikniku z Poznania miały zapewniony transport dzięki Piotrowi z Najsmaczniejszego, jednak  nie chciało im się ruszać w tym upale.
Piotr był po próbie gotowania w Wielkim Żarciu przed swoim popisowym występem, więc zaczęliśmy wczesnym popołudniem od kawy i słodkości oraz mojego napoju jabłkowo- miętowego oraz jabłkowo- porzeczkowego z papierówek, które schodziły błyskawicznie . Napełniałam kolejne dzbanki z profilaktycznie zgromadzonych zapasów 🙂 Osoby niezmotoryzowane raczyły się zimnym piwem 🙂

 

upał stół

 

Na zdjęciu moje ciasta – czekoladowo-cynamonowe, biszkopt przełożony musem jabłkowym, improwizowany krem jagodowy i pleśniak z owocami Darii , który może pokażę osobno :

piknik ciasto darii

Ciasto Darii cieszyło się sporym powodzeniem ale mój improwizowany i zrobiony w ostatniej chwili krem jagodowy miał największe wzięcie 🙂 Przepis był posty – bita śmietana zmieszana ze słodzonymi zmiksowanymi jagodami a mimo to w tym upale smakował wszystkim doskonale.

Jak widać, słodkości są poprzykrywane moimi serwetkami, ze względu na zainteresowanie os – jakoś nikogo nie pogryzły 🙂

 

słodkości grillowe

Potem przyszła pora na dania grillowe, szaszłyki Piotra , moje kawałki kurczaka w jogurtowej marynacie, kiełbaski i warzywa – w tym cukinie i patisony, które obficie mi w tym roku obrodziły :

 

 

upał grill1

 

Po zmęczenia w Wielkim Żarciu Piotr stwierdził, że u nas odpoczął  ( mój kot Nuki ustąpił mu miejsca na huśtawce :), zatem ochoczo i ze znawstwem podjął się grillowania .

 

upał grill

 

Do grilla było sporo dodatków, moje głównie jabłkowe, bo to pełnia sezonu nacechowanego klęską urodzaju 🙂 Ale najpierw pokażę sałatkę makaronową z kukurydzą i krewetkami Piotra , którą ja wcinałam najchętniej :

 

sałatka z krewetkami

Były też moje małosolne ogórki, surówka z młodej kapusty z jabłkami, a jakże i chutneye jabłkowe , z chrzanem i majerankiem – przepisy można zobaczyć tutaj – klik, klik.

chutney z chrzanem

chutney z majerankiem

surówka-z-kapusty-z-jabłkami1

 

Przy tych wszystkich pysznościach bardzo miło nam się rozmawiało .

 

piknik upał 1

 

Bohaterami popołudnia były też moje koty- Daria polowała na Nuka z aparatem , on jest bardziej towarzyski . Wzbudzał zainteresowanie swoimi skokami na huśtawkę i głośnym domaganiem się, aby go pohuśtać ( hehe, trochę mu się to udawało). Frida zaś mniej garnęła się do gości, po porostu usnęła w ogrodzie 🙂

 

upał frida

 

Mimo upału był to bardzo udany piknik, w kameralnym gronie. Objedliśmy się tak, że na koniec musieliśmy się ratować mocną miętową herbatą. A po hucznie obchodzonej piątej rocznicy bloga, to kolejne udane blogerskie wydarzenie w moim ogrodzie 🙂

 

upał daria nuk

Relacja z pierwszego poznańskiego Festiwalu Bab

festiwal1

 

Most Jordana w Poznaniu to urokliwy zakątek łączący Katedrę z dzielnicą Śródka. Jeżeli pójdziecie nim od Katedry , to zaraz na początku Śródki, na ulicy Ostrówek zobaczycie restaurację Vine Bridge, najmniejszą w Polsce a może  i nie tylko. Serwują w niej potrawy z polskiej kuchni z odrobiną szaleństwa. Sąsiedztwo Mostu Jordana, dostępnego tylko dla pieszych pozwala na różne kulinarne akcje – był i bieg kelnerów, i Foof day, pokaz kuchni solarnej a w ubiegłą sobotę – Festiwal Bab.

 

festiwal

 

Wielkopolskie blogerki, Koła Gospodyń Wiejskich i poznańskie kawiarnie startowały w konkursie na najlepszą wielkanocną babę oraz prezentowały swoje wypieki na kiermaszu. Nie brakło na nich serników, mazurków i innych ciekawych wypieków.

aga5

 

 

Ja miałam za zadanie zorganizować blogerki z naszej wielkopolskiej grupy. Nie wszyscy wierzyli we własne siły, więc najpierw przekonywałam, że to będzie przede wszystkim okazja do kolejnego spotkania i integracji, potem odpowiadałam na pytania co i ile piec na kiermasz, sugerując , że każdy piecze co chce . Ja postawiłam na tradycję – drożdżowe babki różnej wielkości i czekoladową. A na konkurs wystawiłam też drożdżową, z limonkowym lukrem.

jury

 

 

To ta na pierwszym planie po lewej. Z naszej grupy w konkursie startowały jeszcze Daria z Trufelkowa ( zdobyła trzecie miejsce za babkę w formie baranka ) , Agnieszka z Silver Spoon ( czwarte miejsce, tuż za podium), dziewczęta z Food look oraz ekipa z Nerds Kitchen. I tak jak przypuszczałam, była to bardzo sympatyczna impreza , pogoda dopisała, nie brakło też dodatkowych atrakcji w postaci przejazdu harleyowców otwierających sezon ( zrobili sobie przystanek by podziwiać i próbować). Dzieci miały warsztaty zdobnicze a dorośli w Vine Bridge, z szefem kuchni Radkiem Nejmanem warsztaty z wyrabiania tradycyjnych bab. Prezentowane też były skarby Kuchni Odnalezionej.

 

stoły

 

Na wypadek deszczu gospodarze zabezpieczyli nas namiotami, ale pogoda dopisała, mieszkańcy Poznania też . Ja skorzystałam z okazji i zaprosiłam na Festiwal koleżankę ze studiów by porozmawiać w miłych „okolicznościach przyrody”. Odwiedzały nas znajome blogerki by podziwiać, porozmawiać a nawet— wypić szampana z  jednorazowych kubeczków … Poznałam też wesołą Agnieszkę , która niedawno dołączyła do Grupy. Towarzyszyła mi także najmłodsza Córka, która robiła zdjęcia. Najbardziej udało jej się to, z nietypowym degustatorem naszych wypieków 🙂

 

pies

 

Jury, w którym było kilka blogerek z naszej Grupy anonimowo oceniało babki . Wygrała ciemna z ciasta z fasoli , dzieło autorki strony Tylko ciastka, drugie miejsce miała kawiarnia Republika Róż, a trzecie nasza Daria z Trufelkowa. Wszyscy dostali nagrody w postaci sprzętu przydatnego w kuchni.

A ja prócz miło spędzonego dnia przyjechałam do domu z… krzesłem z logo Festiwalu, które dostałam w podziękowaniu za pomoc od właściciela Vine Bridge Jarka Ludwickiego . Zostałam też mianowana Ambasadorką Festiwalu Bab – to był przecież pierwszy z serii. Mam nadzieję, że następne będą równie udane 🙂

 

krzesło

Spotkanie wielkopolskich blogerów w Pika Pika

spotkanie2

 

Wprawdzie spotkanie było już jakiś czas temu, ale ostatnio sporo się u mnie działo i dopiero dziś udało mi się siąść do relacji. Nasza blogerska grupa pod koniec karnawału spotkała się przy winie i tapas w sympatycznej poznańskiej restauracji Pika Pika , mieszczącej się tuż  przy Starym Rynku, na ulicy Zamkowej. Zaprosiły nas tam blogerki z Foodlook, aby lepiej się z nami poznać .

Przy winie humory dopisywały a wśród serwowanych tapas ( różnego rodzaju oliwki, kanapki z serami i chorizo) największym powodzeniem cieszyły się krewetki .

 

spotkanie3

 

Oprócz tego były i słodycze- muffinki od gospodarzy oraz przygotowane przez moja imienniczkę, kandydatkę na blogerkę pyszna szarlotka. Pani Grażyna podzieliła się przepisem i już Matka Wariatka ma ją na blogu 🙂

 

spotkanie7

 

Oprócz zwykłych blogerskich ploteczek rozmawialiśmy także o planach na przyszłość, o poszerzeniu zakresu działań naszej Grupy, o projektach przyszłych spotkań. Miło jest tak spotkać się na luzie, poza warsztatami , wtedy podczas luźnej rozmowy mogą powstać  ciekawe propozycje.

spotkanie5spotkanie8

 

 

Dziękujemy dziewczynom z Foodlook za przemiłe spotkanie. Artystyczna atmosfera Pika Pika i pyszne jedzenie ,  wino i ciekawe rozmowy sprawiły, że był to bardzo udany wieczór.

 

pika pika1

Wielkopolscy blogerzy uczą się fotografować z Olympusem

foto2

 

Zaczęło się od zaproszenia, które dostałam od Blomedia na warsztaty fotografii kulinarnej , mając do wyboru Warszawę, Gdańsk i Wrocław. Wybrałam Wrocław, bo najbliżej i wtedy organizatorka, pani Agata Karlicka zapytała mnie, czy znam blogerów chętnych na warsztaty, bo są jeszcze wolne miejsca. Spytałam na forum naszej Wielkopolskiej Grupy Blogerów Kulinarnych i chętnych było mnóstwo. Padło pytanie, czy warsztaty będą w Poznaniu. I tu okazało się, że grupa to siła ! Gdy Pani Agata dowiedział się o Grupie, okazało się, że i w Poznaniu można zorganizować warsztaty !

Patronem tego wydarzenia  była firma Olympus i ich  aparatami ćwiczyliśmy fotografie scenek kulinarnych przygotowanych przez prowadzącego Kubę Kaźmierczyka, autora profesjonalnych sesji  z jedzeniem w roli głównej. W tajemnice bezlusterkowych aparatów wprowadzał nas Przemek Jakubczyk.  A spotkaliśmy się w poznańskim Centrum Innowacji  Concordia Design.

 

 

babeczki1

 

Najpierw Kuba w przystępny sposób opowiedział nam o właściwościach fotografii kulinarnej, podkreślając wagę kompozycji ( ja zwykle robię zdjęcia w poziomie, dowiedziałam się, że te w pionie dają więcej pola do popisu), dodatków  i prezentując kilka prostych chwytów , m. in jak domowymi sposobami ulepszać oświetlenie. Potem przeszliśmy do części praktycznej – każdy dostał aparat Olympus z wymiennym obiektywem i wędrowaliśmy z Kubą po stanowiskach , omawialiśmy kompozycje i robiliśmy zdjęcia.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Dowiedziałam się, że przy fotografowaniu mało wdzięcznych zup warto chwycić odblask. Czasami tak robiłam, jednak z oporami, bo kiedyś spotkałam się z potępieniem tego sposobu. Faktycznie, odblask czyni mało fotogeniczne zupy atrakcyjniejszymi.

 

zupa rybna

 

Nasze warsztaty odbywały się na II piętrze Concordii i nie mogłam się oprzeć sfotografowaniu widoku z okna – tramwaju na długo remontowanej trasie wzdłuż ronda Kaponiera( nareszcie jeździ !) , z tyłu widać rozkopane jeszcze fragmenty, bo remont trwa… W tle najwyższy poznański budynek mojej byłej uczelni .

 

tramwaj

 

Podczas przerwy zjedliśmy pyszny lunch w restauracji Concordia Taste. Na warsztaty przyszło kilka nowych blogerek  z Grupy i jak zwykle przy spotkaniach na żywo osób znających się z sieci , rozmowom i dyskusjom nie było końca. Cieszę się, że nowym osobom spodobała się atmosfera naszej Grupy.

Oczywiście nawet podczas posiłku robiliśmy zdjęcia jedzenia 🙂

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

W dalszej części warsztatów Kuba pokazał nam jak przy pomocy profesjonalnej lampy błyskowej zrobić zdjęcia wina wlewanego do kieliszka. Trudną rolę polewającego z coraz większą wprawą spełniał Marek z Nerd’s Kitchen. Ja nie odważyłam się na tę próbę , ale efekty można obejrzeć w relacji Karmel-itki.

Na koniec dowiedzieliśmy się jeszcze sporo o obróbce w profesjonalnych programach. Każdy z nas dostał kartę pamięci ze swoimi zdjęciami . Muszę przyznać, że wszyscy z dużym zainteresowaniem i zaangażowaniem uczestniczyli w warsztatach , sporo się dowiedzieliśmy . Poza tym bardzo sympatyczna atmosfera spotkanie przyczyniła się do dalszej integracji naszej Grupy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Relacja z wigilii wielkopolskich blogerów kulinarnych

bombki z piernika

 

Takie piernikowe bombki dostaliśmy w prezencie od gospodyni Wigilii, Agnieszki z bloga Studnia smaków. Spotkaliśmy się u niej w kameralnym gronie ( wina przedświątecznego rozgardiaszu), aby wspólnie popróbować przywiezionych ze sobą potraw i poczuć już  świąteczny klimat.

Każdy przygotował danie wytrawne i słodkie, w tym ostatnim okazało się, że mamy festiwal pierników. Ale zacznę od konkretów : Agnieszka zrobiła pyszne pierożki drożdżowe nadziewane kiszoną kapustą. Pierogi były i moje , tradycyjnie gotowane, z kaszą gryczaną i grzybami i z kapustą i grzybami z dodatkiem suszonych pomidorów.

 

pierogi na wigilii

Piotr z najsmaczniejszy.com.pl przywiózł domowe piwo, pyszne śledzie z koperkiem w zalewie z dodatkiem białego wina i skandynawski deser ryżowy na ciepło, a Jola z z Piotrem ze straga.pl rybę w pomidorach i piernik z powidłami. Do ryb można było zjeść pyszny domowy chleb Agnieszki.

Karmel-itka przywiozła ciasta francuskie nadziewane serem i czekoladowe muffinki z nutką piernika.

ciastka ady

 

 

Kasia z W Krainie Smaku  zrobiła zapiekankę świąteczną z ziemniaków, mięsa i kapusty z grzybami i piernik z majonezowego ciasta. Do picia mieliśmy mój wigilijny barszczyk i zimową herbatkę od Ani z Green Plums . Ja na słodko zrobiłam oczywiście też piernik, z bakaliami , zabrałam też drobne pierniczki, które piekłam z córcią tydzień temu i już prawie zmiękły.

Rozmawialiśmy o wigilijnych potrawach w naszych domach i doszliśmy do wniosku, ze Wigilia to nie pora na innowacje typu sushi, każdy woli tradycyjne , sprawdzone potrawy. Przy wspólnym biesiadowaniu czas minął nam bardzo szybko. Na koniec dostaliśmy piernikowe bombki i gwiazdki z witrażykami od Agnieszki , a ja obdarowałam gości serwetkowymi gwiazdkami do powieszenia na choince – można je zobaczyć na podstronie bloga – serwetki.

Rozeszliśmy się nie tylko objedzeni przysmakami ale też naładowani pozytywną energią i z poczuciem świątecznej atmosfery.

 

 

Relacja z warsztatów kuchni hiszpańskiej w Rotondo

dania hiszpańskie

Dwa dni temu Wielkopolska Grupa Blogerów Kulinarnych miała kolejną pyszną okazję do spotkania i wspólnego gotowania. A to dzięki warsztatom z cyklu podróży kulinarnych organizowanych przez Rotondo .

Tematem była kuchnia hiszpańska pachnąca kwiatami a przepisy wybrała i warsztaty poprowadziła Kasie Szatkowska z bloga W krainie smaku. Gotowałyśmy najbardziej charakterystyczne dania kuchni hiszpańskiej, takie jak torlitta de patatas, paella marinara, gulasz madrycki, gazpacho, ciasteczka churros z kremem czekoladowym, krem kataloński i tapas z jajek przepiórczych.

Zanim zaczęło się gotowanie mogłyśmy się poczęstować ciepłymi i zimnymi napojami lub winem. Po powitaniu przez prowadzącą  i gospodynię obiektu Panią Edytę zaczęłyśmy więc gotowanie w doskonałych nastrojach.

Warsztat pracy był profesjonalnie przygotowany, produkty i stanowiska czekały na nasze działania.

rotondo1

Ja w parze z Rybką zwaną Martą robiłam churros i sos czekoladowy do nich. To było niezłe wyzwanie bo nie mam doświadczenia z ciastem parzonym- ptysie robiłam raz i to z pomocą córki. Poza tym nie lubię smażenia w głębokim tłuszczu .

rotondo5

Ale okazało się, że przy pomocy Marty dałam radę – churros wyszły modelowe i smakowite, choć popsułyśmy kilka jednorazowych rękawów cukierniczych- zwarte ciasto z oporami z nich wychodziło . W smaku są nieco podobne do racuchów ale czuć nutę ciasta ptysiowego.

 

churros1

 

A oto przepis na nie :

Churros z sosem czekoladowym

Churros – hiszpańskie ciasteczka z ciasta parzonego, smażone na głębokim oleju. Najczęściej podawane są na śniadanie, same lub zanurzane w gęstej, płynnej, gorącej czekoladzie. Churros znaleźć można na hiszpańskiej ulicy, sprzedawane przez przydrożnych handlarzy. Najsmaczniejsze są świeże, posypane cukrem pudrem, czasem z domieszką cynamonu. W Urugwaju churros podawane są na wytrawnie, z roztopionym serem.

·          250 ml mleka

·          2 łyżki cukru waniliowego

·          100 g masła

·          2 laski wanilii

·          125 g mąki

·          szczypta soli

·          3 żółtka

·          olej roślinny do smażenia

·          cukier puder do posypania

Zagotuj w rondlu mleko z cukrem, masłem i ziarnami wydrążonymi z laski wanilii. Do wrzątku dodaj mąkę oraz szczyptę soli. Mieszaj, aż powstanie gładkie ciasto. Dodawaj po jednym żółtku, cały czas mieszając. Przełóż ciasto do woreczka cukierniczego z nakładką w kształcie gwiazdy. Wyciskaj paski ciasta długości ok. 12 cm bezpośrednio na olej rozgrzany do 180°C. Smaż, aż staną się złocistobrązowe, po ok. 2 minuty z każdej strony. Odsączaj z nadmiaru tłuszczu na papierowych ręcznikach kuchennych. Posyp cukrem pudrem.

churros z sosem

Sos według przepisu miał być z mleka skondensowanego i czekolady. Jednak dostałyśmy na stanowisko zamiast mleka puszkę kajmaku i nie zawahałyśmy się go wykorzystać. Nasz sos powstał pod wpływem improwizacji . Ponieważ okazał się przebojem warsztatów ( Niektórzy podjadali go wprost z miski) podaję przepis :

3/4 puszki kajmaku

ok. 15 dkg groszków czekoladowych ( może być połamana czekolada)

ok. 1/2 szklanki słodkiej śmietanki

ok. 75 ml syropu o smaku  amaretto

Czekoladę rozpuściłyśmy w misce na parze. Potem dodałyśmy kajmak i mieszając rozpuszczałyśmy dalej. Sos okazał się za gęsty, więc dodałyśmy śmietankę, intensywnie mieszając. Na koniec amaretto, kolejne dokładne wymieszanie – i – zapach spowodował tłok przy naszym stanowisku a sosu ubywało , churros z resztą też. Ale starczyło dla wszystkich 🙂

sos czekoladowy

 

Kasia jako prowadząca warsztaty odwiedzała wszystkie stanowiska i dawała fachowe rady. Wszystkie blogerki stanęły na wysokości zadania – owoce morza w paelli były odpowiednio miękko ugotowane, chorizo w gulaszu nie za bardzo wysmażone, torlilla pięknie wyszła z patelni, żółtka do kremu katalońskiego się nie zwarzyły.

praca1praca2praca3praca4

 

A oto nasze dzieła :

Paella marinara , którą zrobiły Magda z Magdalena w kuchni, Karmel-itka i Karolina z Kuchni maliny.  Mnie najbardziej smakowała, podam więc przepis . Sami oceńcie czym się różni paella od risotto.

PAELLA MARINARA

Sekret udanej paelli tkwi w tym, aby owoców morza nie gotować za długo. Wystarczy dodać je pod koniec gotowania i gotować pod przykryciem z folii na bardzo małym ogniu. Należy używać średnioziarnistego ryżu i gotować go bez mieszania. Wówczas ziarenka ryżu pozostają sypkie i nie będą się kleić jak we włoskim risotto.

owoce morza2krewetki1

·       ok. 400 g mieszanki owoców morza np. blanszowanych i mrożonych kalmarów, ośmiorniczek, krewetek koktajlowych i małży

110 małży w muszlach

·          10 całych krewetek w pancerzach z głową

·          10 dużych obranych krewetek Black Tiger

·          1/2 czerwonej papryki

·          1/2 zielonej papryki

·          1 duża cebula

·          2-3 duże pomidory

·          2 łyżki oliwy lub oleju roślinnego

·          2 ząbki czosnku, starte na drobnej tarce

·          2 łyżki koncentratu pomidorowego

·          1 łyżeczka czerwonej słodkiej papryki

·          1/2 łyżeczki wędzonej papryki

·          1/2 szklanki hiszpańskiego białego wytrawnego wina

·          200 g ryżu do paelli, np. bomba

·          1-1.5 l bulionu

·          sól, pieprz, szafran

·          natka pietruszki

·          olej do smażenia

Mrożone owoce morza rozmroź. Muszle małży wyczyść szorstką gąbką, oderwij bisiory. Z krewetek w pancerzach i Black Tiger usuń ciemne jelita ciągnące się wzdłuż tułowia jeśli nie zostały wcześniej usunięte.

Papryki i cebulę pokrój w niewielką kostkę. Pomidory sparz, obierz i pokrój w kostkę. Rozgrzej oliwę. Dodaj paprykę i cebulę. Przesmaż. Dodaj czosnek i smaż przez 15 sekund. Dodaj pomidory i smaż przez 2 minuty.

Dodaj koncentrat pomidorowy, paprykę słodką i wędzoną. Dolej wino, wymieszaj i zagotuj. Gotuj na większym ogniu przez około 3 minuty aż ilość sosu zmniejszy się o połowę.

Wsyp na patelnię ryż. Lekko przesmaż (2 minuty). Wlej bulion, wymieszaj i zagotuj. Zmniejsz ogień i gotuj na umiarkowanym ogniu bez przykrycia przez 8 minut. Nie mieszaj – składniki mają umiarkowanie mocno bulgotać. Dopraw do smaku solą, pieprzem i nitkami szafranu.

Dodaj owoce morza, zmniejsz ogień do minimum, nie mieszaj. Przykryj patelnię dwoma kawałkami folii aluminiowej i gotuj dalej na najmniejszym ogniu przez 6 minut. Odstaw paellę z ognia i pozostaw pod przykryciem na dodatkowe 2 – 3 minuty. Posyp posiekaną natką pietruszki i podawaj.

paella

Gulasz madrycki z wieprzowiny, chorizo, ciecierzycy, cebuli, marchewki  i selera robiły  Ola z Ola in the kitchen i Parycja z patison w kuchni.

gulasz madrycki

Tortilla de patatas ( jakby duży omlet z ziemniakami, chorizo i warzywami) jest dziełem Moniki z Pin-up-cooking -looking i Eweliny z Przy kubku kawy.

tortilla

Nasze dania przybierałyśmy jadalnymi kwiatami ; bratkami i storczykami oraz  kiełkami.

Nie pamiętam dokładnie , kto robił chłodnik warzywny z chlebem, gazpacho, ale przy miksowaniu widziałam Anię z Green Plums, autorkę również kremu katalońskiego.

gaspacho

Może pomagała jej Magda z Obados na obiados, która zrobiła też apetyczne tapas z panierowanych jajek przepiórczych.

jajka przepiórcze

Jak już wspomniałam, krem kataloński robiła Ania z Green plums w towarzystwie Darii z Trufelkowo. Przy  konsumowaniu go większość dodawała naszego kremu czekoladowego do churros. Krem kataloński jest lżejszy od francuskiego Creme brulee, jest zrobiony z mleka a nie ze śmietanki.

krem kataloński

Na koniec wszystkie razem siadłyśmy i popijając wino lub inne napoje degustowałyśmy ze smakiem. Wszystkie dania cieszyły się dużym powodzeniem, ale przyznam nieskromnie, że nasz krem czekoladowy zajadany z churros , kremem katalońskim i samodzielnie zrobił furorę.

Pierwsze i ostatnie zdjęcie jest autorstwa Pani Edyty, owoce morza Karmel-itki a reszta moja.

Dziękuję bardzo organizatorom warsztatów za smakowite, sympatyczne  i inspirujące wydarzenie. Słyszałam niejedną opinię, że to najbardziej udane warsztaty w historii Grupy.

jemy

Kto nam podłożył świnię i jak sobie z tym poradziliśmy

boczek itd

 

Ubiegły weekend spędziłam bardzo pracowicie i przyjemnie. Na zaproszenie właścicieli hotelu Nest w Gnieźnie wraz z kilkoma osobami z Wielkopolskiej Grupy Blogerów Kulinarnych uczestniczyłam w warsztatach kulinarnych z wieprzowiną. Mieliśmy do dyspozycji całą świnię , od dostawcy restauracji hotelu Nest. Wieprzowina okazała się znakomitej jakości, różowa, sprężysta w dotyku i bardzo smaczna w spożyciu.

Pierwszy etap prac odbyliśmy w obiekcie terenowym. Rozebraniem świni zajął się Piotr ze Straga,pl przy fachowej pomocy Piotra z Najsmaczniejszy.com.pl.

noga1rozbiorka

 

 

Panowie, mimo, że amatorzy robili wszystko profesjonalnie. Piotr z najsmaczniejszego przywiózł  nadziewarkę do wędlin, szynkowar ( walec ze sprężyną do prasowania kawałków mięsa na wędliny i pasteryzacji), wagę, strzykawkę do peklowania i mnóstwo ciekawych przypraw. Jola z Piotrem ze Straga.pl też przytaszczyli masę przypraw, i ja miałam całe pudełko. Nadziewarka nie tylko wtłaczała mięso na biała kiełbasę do jelit ale też do słoiczków na później .

p12

 

 

Pracy było mnóstwo, ale co jakiś czas robiliśmy przerwę i konsumowaliśmy na bieżąco to, co wyprodukowaliśmy.

p8

 

 

Przywieźliśmy ze sobą sałatki i słoiczki z piklami, bo nie samym mięsem przecież człowiek żyje. Warunki w obiekcie Grupy Nest mieliśmy doskonałe, i do pracy i do wypoczynku do czego przyczynił się manager hotelu. Obok były lasy bogate w grzyby, zwłaszcza w maślaki i wykorzystaliśmy je do nadzienia roladek ze schabu ( w towarzystwie cebuli i wędzonego boczku) oraz do jajecznicy na śniadanie.

 

grzyby1

 

Wieczorem przygotowaliśmy karkówkę na grilla , ale spróbowaliśmy jej symbolicznie, bo chłód i gotowe przysmaki  przywołały nas  do wnętrza. Jedliśmy biała kiełbasę z bigosem, roladki schabowe z grzybowym nadzieniem i z fetą i suszonymi pomidorami, mielone klasyczne o malutkie szwedzkie z żurawiną i śliwkami, schabowe. Przywieźliśmy ze sobą odpowiednie do tego napitki i atmosfera była bardzo sympatyczna.

p20

 

 

W niedzielę czekało nas  nie lada wyzwanie – nasze produkty stanowiły menu dla gości otwarcia nowego skrzydła hotelu Nest w Gnieźnie. Pokrzepiwszy się spakowaliśmy wałówkę do auta.

 

auto1

 

W garnkach były jeszcze rolady i gulasz z papryką , na tacach rolady z boczki i ze schabu. Piotr z Najsmaczniejszego upiekł jeszcze chleby na zakwasie. Biała kiełbasa i bigos były autorstwa Piotra Stragi, a roladki i gulasz Joli. Najlepsza była jednak współpraca obu Piotrów przy komponowaniu smaków klopsików i farszy do rolad. Takich dyskusji nie powstydził by się niejeden program kulinarny ! A specjalnym rarytasem Piotra z najsmaczniejszego była radziecka tuszonka w słoikach :

tuszonka-248x300

 

 

Zajechaliśmy do Gniezna i opanowaliśmy na ponad godzinę kuchnie hotelu Nest przy życzliwej pomocy miejscowych kucharek. Parzyła się biała kiełbasa, podpiekały glazurowane żeberka, podgrzewały garnki z mięsem.

a kuchni

 

Piotr z damsko- męskiego smażył placki ziemniaczane do żeberek.

placek1

 

Drugi Piotr kroił wędliny , ja z Jolą układałam. Dodatkami były ogórki – Krokodylki Piotra z Najsmaczniejszego i kiszona papryka i moje ogórki i papryka konserwowa. Zastawiony naszymi przysmakami stół wyglądał jak dzieło profesjonalnych mistrzów kuchni.

klopsy1schab

roladki2roladki1

szynki

szynkowar3

 

Dwa przedostatnie zdjęcia są  autorstwa Joli, bo nie zdążyłam wszystkiego obfotografować.

A, jeszcze Piotr Straga smażył polędwicę z tymiankiem, którą podaliśmy z chutneyem porzeczkowym Joli a do tego był chleb drugiego Piotra na zakwasie.

chleb1

poledwica1

 

Gościom i dziennikarzom bardzo smakowało :

goście

 

Trzeba przyznać, że potrawy , które wytworzyliśmy zrobiły spore wrażenie, wszyscy byli ciekawi szczegółów i dziwili się, że nie jesteśmy profesjonalistami.

Wróciliśmy do domów z zapasami w słoiczkach i nie tylko, zmęczeni ale bardzo usatysfakcjonowani. Miło nam, że przyczyniliśmy się do smacznej strony otwarcia nowego skrzydła hotelu Nest i dziękujemy organizatorom za stworzenie tak doskonałych warunków do warsztatów.  Dostaliśmy całą świnię do przerobienia i mogliśmy się wykazać, ze swojej strony dokładając tylko wołowinę do białej, kapustę na bigos, przyprawy i dodatki. Doskonale nam się razem pracowało, dziękuję też koleżance i kolegom z Wielkopolskiej Grupy ( straga.pl i najsmaczniejszy.com.pl ) za miły i smaczny weekend.

hotel