Archiwa kategorii: Wielkopolska Grupa Blogerów Kulinarnych

Keks drożdżowy wytrawny zamiast pasztecików

keks drożdżowy wytrawny
keks drożdżowy wytrawny

Kilka dni temu spotkaliśmy się w kameralnym gronie blogerskim w wigilijnych klimatach. Jestem ostatnio mocno zabiegana, w tym roku grudzień mi się mocno skurczył i na wszystko brakuje mi czasu. Chciałam zrobić jakieś paszteciki, ale w końcu starczyło mi tylko czasu na keks drożdżowy na wytrawnie, z dodatkiem grzybów, pieczarek, cebuli i pora plus suszone pomidory i sery. To rodzaj chlebka z warzywami, smak ma podobny do drożdżowych pasztecików i fajnie pasuje do barszczyku, którym poczęstowała nas gospodyni lokalu. Keks spełnił więc swoją rolę.

KEKS DROŻDŻOWY WYTRAWNY

Ok. 1/2 kg mąki pszennej
30 g drożdży
około  szklanki letniej wody

3 łyżki dobrego oleju ( miałam rydzowy)
1 jajko
łyżeczka cukru
łyżeczka soli

miseczka pieczarek duszonych z cebulą i porem (plus łyżka oleju)

kilka grzybów suszonych

kilka suszonych pomidorów z zalewy 

ok. 10 dkg kawałków różnych serów

zielona czubryca ( łyżeczka)

Pieczarki pokroiłam na plasterki, podobnie pora i cebulę, podsmażyłam kilka minut na oleju dodając suszone i wcześniej namoczone grzyby, posoliłam i wystudziłam.

Drożdże roztarłam z cukrem, dodałam trochę letniej wody, posypałam łyżką mąki i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Do miski wsypałam pół kilo mąki, sól i wlałam wyrośnięty rozczyn. Dodałam jajko, olej , resztę letniej  wody  i wymieszałam dokładnie. Wyrobiłam ciasto drewnianą łyżką, aż odstawało od brzegów miski.  Dodałam podsmażone warzywa, pokrojone suszone pomidory i sery, czubrycę i wymieszałam ponownie . Postawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ( około 45 minut).

Przełożyłam do natłuszczonej keksówki i postawiłam na około 10 minut w ciepłym miejscu, by ciasto lekko podrosło.

Piekłam w 180 C około 40 minut , do zrumienienia wierzchu i suchego patyczka. Keks okazał się smaczny, w smaku podobnym do drożdżowych pasztecików. Poradziłam sobie , to nie było skomplikowane tak jak niektóre problemy, które pomaga rozwiązać  innbusiness.pl/workflow/ .

Polecam taki keks, można go zrobić też w wersji wegańskiej, eliminując ser a ciasto robiąc bez jajka , drożdżowe uda się bez problemu .

Smacznego !

Restauracja Ikea-spotkanie wielkopolskich blogerów

ikea1

Zwykle w tej restauracji jada się po zrobieniu zakupów , dla kilku osób z Wielkopolskiej Grupy Blogerów Kulinarnych ostatnio było to miejsce spotkania przy jedzeniu i próbowaniu nowości z menu restauracji. Skorzystaliśmy z miłego zaproszenia Ikea Poznań , by powymieniać się wrażeniami i , jak to na blogeskich spotkaniach – ploteczkami dotyczącymi różnych aspektów blogowania.

W poznańskiej restauracji prócz standardowych stolików pojawiły się też większe, w formie wygodnych ław, gdzie można usiąść większą grupą. Musiałam naładować telefon , skorzystałam z miejsca obok dziewczyny siedzącej przy małym stoliku i zerkając na telefon zauważyłam, że restauracja Ikea to nie tylko miejsce na zjedzenie czegoś po zakupach – przy tym stoliku odbywała się praca nad jakimś rysowanym projektem, który był potem omawiany z przybyłą koleżanką. Uniwersalne miejsce 🙂

Wracając do jedzenia – ja zainteresowałam się nowościami, spróbowałam miruny, podawanej z ziemniaczkami –  wolałam do niej penne z warzywami :

ikea ryba

Była delikatna, posypana typowo po szwedzku koperkiem , może trochę za mało soczysta.

Inne danie główne, którego próbowała Ania – medalion wieprzowy , było zdaniem degustującej bardzo smaczne.

Nowością, od której zaczęłam były krewetki w sosie koperkowym, przyrządzane na świeżo, tuż przed podaniem. Miały fajną konsystencję, trochę soku z cytryny lub limonki na pewno by ożywiło smak.

Pani menager restauracji, która nas zaprosiła opowiadała o jej specyfice – dania są w szwedzkim stylu, ale przygotowywane z miejscowych produktów . Równe wszędzie na świecie są słynne szwedzkie klopsiki. Polską specyfiką jest np. chłodnik z botwinki, w sezonie sprzedawany w olbrzymich ilościach. Wszystkim, którzy go próbowali bardzo smakował. O tym, jaki jeta tam ruch świadczy to, że kucharze, którzy początkowo mieli przyjść z nami porozmawiać, nie mieli na to czasu…

Koledzy chwalili też łososia jako danie główne, ja spróbowałam go w sałatce na bazie sałaty z pomidorkami koktajlowymi, ogórkiem i oczywiście – koperkiem 🙂 Trochę szkoda, że do sałatek są gotowe dressingi w saszetkach, świeże na pewno by lepiej pasowały, ale przy takim ruchu pewnie trudno by było to opanować.

ikea stół 2

Z dodatków wzięłam jeszcze smażone trójkątne serki ( typu cammembert), dobrałam do nich sos pomidorowy, który ożywił ich smak. Do picia wzięłam koktajl truskawkowy , fajnie orzeźwiający, nie za słodki.

Z dań głównych próbowaliśmy też wolno pieczonej szynki ( smakowała doskonale) i kurczaka z brokułami .

ikea stół 1

Jak widać na zdjęciach, prawie każdy zdecydował się na tartę czekoladową na deser , to jeden z bardziej rozpoznawalnych smaków restauracji Ikei. Smak kawy i herbat, które można było sobie wybrać też spotkały się z uznaniem. Nowy deser – mus czekoladowy próbowała Gosia, jest wart polecenia. Więcej szczegółów na temat jedzenia jest w bardziej fachowej relacji Piotra.

Wymieniając się wrażeniami na temat jedzenia , w doskonałych humorach, rozmawialiśmy na okołoblogerskie tematy. Spotkanie przeciągnęło się dość długo, było przy czym posiedzieć.

Dziękujemy organizatorom spotkania za zaproszenie i do zobaczenia następnym razem, może nie tylko przy okazji zakupów 🙂

ikea2

 

Wigilia Wielkopolskich Blogerów Kulinarnych 2015

wigilia dzieci

Trzeba przyznać, że nasza wielkopolska Grupa dba o przyszłość narodu, bo  widać na tym zdjęciu trzy młode Mamy blogerki – Kasię z W krainie smaku z Alicją, Anię z Green Plums z Polą i Anię z Everyday Flavours , której udało się zostawić Tymka pod opieką rodziny. W związku z tym tegoroczna Wigilia miała moją ulubioną rodzinna atmosferę i naładowałam sobie akumulatory na przygotowania do Świąt.

Gościła nas poznańska restauracja Pastela położona w pobliżu Starego Rynku, której właścicielami są zdolny i kreatywny szef kuchni Marcin Michalski i rozmiłowana w sztuce ( w Pasteli odbywają się też wernisaże i wystawy sztuki) Asia. Restauracja należy do Dziedzictwa Kulinarnego , słynie z doskonałej gęsiny serwowanej w sezonie.

Przygotowałam dla naszych Gospodarzy  prezent od serca, własnoręcznie zrobiony , który im się przyda do ciekawych „pastelowych” herbatek. Dziękujemy bardzo za gościnę 🙂

ocieplacze

Prócz młodych mam przyszła Gosia ze Smaków Alzacji z piszącą koleżanką  i Piotr z Najsmaczniejszy.com.pl. Menu wigilijne było naszego autorstwa, po szczegóły zapraszam do relacji Kasi . Linki do blogów  wszystkich uczestników Wigilii są u mnie z boku w ulubionych na Blogroll.

Spotkała się grupa wielbicieli śledzi, były więc ich trzy rodzaje, moje były najłagodniejsze. Kasia zaskoczyła nas uszkami w sałatce, Piotr soczewicą z austriackiego przepisu. Mój barszczyk wywołał dyskusję o rodzajach kwasu burakowego  i ulubionych smakach barszczu:)

wigilia barszcz sałatka

 

Po zjedzeniu „konkretów” raczyliśmy się herbatką ze specjalnymi cytrynkami , pierniczkami, ciastem i ” Łucjowymi” drożdżówkami autorstwa Piotra oraz domowymi suszonymi śliwkami i pieczonymi orzechami Ani.

wigilia śledzie i pierniki

 

Temat dzieci i ulubionych wigilijnych potraw zdominował rozmowy, zapanowała prawdziwie świąteczna atmosfera. Na koniec zrobiliśmy sobie „rodzinne ” zdjęcie, bez najmłodszej uczestniczki, która słodko spała w wózku. Dzieci reprezentowała Pola, która jak na córkę blogerki kulinarnej przystało zajadała pierniczki i owoce z dużym apetytem .

wigilia grupa

 

Stary Rynek był blisko, zajrzałam więc po spotkaniu na początek Festiwalu Rzeźby Lodowej ( trudnego w tym roku, bo jest bardzo ciepło ). Udało mi się niewiele zdjęć, kto chce zobaczyć jak to wygląda, zapraszam na archiwalny wpis.

lodowe rzeżby

 

Było bardzo tłoczno, ale atmosfera już prawdziwie świąteczna 🙂

jarmark poznań

Piknik na Dzień Blogera 2015

piknik bloger 4

Blogerskie pikniki w ostatni weekend wakacji, w okolicach Międzynarodowego Dnia Blogera (31 sierpnia) to już tradycja naszej Wielkopolskiej Grupy. Rok temu spotkaliśmy się na statku, trzy lata temu to był nasz pierwszy grupowy piknik ( jakże entuzjastycznie przeze ( i nie tylko) mnie opisany 🙂  Większość z tego, co wtedy napisałam okazała się prawdą 🙂  Spotykamy się w różnych konfiguracjach, ale tradycja trwa 🙂

Tym razem nie wystraszył nas nawet upał ostatniej niedzieli wakacji ! Gościliśmy znów w Starym Porcie u Mariniarzy, którzy akurat żegnali kapitanów dwóch rejsujących po Warcie statków, mimo to Pani Bosman i Kapitan Jacek znaleźli dla nas miejsce w cieniu, stół i gościnne leżaki. Ułatwili nam też możliwość upieczenia na grillu tego, co mieliśmy, w polowej kuchni rezydującej w tym miejscu.

 

grill świąteczny

To jedno z nielicznych zrobionych wtedy zdjęć – autorstwa Piotra z Najsmaczniejszy.com.pl. Na grillu smażą się jego domowe kiełbasy i szaszłyki warzywne oraz bazowy składnik do słynnych kanapek wiedźmińskich autorstwa Anity z Nerds’ Kitchen . Przyjechała na piknik z Markiem z ekipy i drugim Markiem, przyjacielem spoza blogosfery.

Ja poprzedniego dnia będąc przelotem w Poznaniu zostawiłam aparat pod opieką Wodniaków, jednak przypomniałam sobie o nim dość późno. Stąd moje zdjęcia ogarnięte jak się dało, z telefonu .

Do wiedźmińskich kanapek grillowanych w piwnej glazurze był dip pietruszkowy, pasował do nich mój chlebek pszenno-żytni, tym razem upieczony z szarą czubrycą i czarnuszką.

piknik bloger3a

Ja miałam też szaszłyki, mieszane , warzywno-mięsne, na prawo widać też tzatziki Piotra, z eko ogórkami i domowym koperkiem. Temat bio, eko i bezglutenowości był przedmiotem żartów, bo wszyscy byliśmy pod wrażeniem podanej poprzedniego dnia wiadomości.

 

Alicja z La cucina della mamma nie chciała zdradzić , czy jej focaccia jest bezglutenowa, ja od razu przyznałam, że moje ciasto ze śliwkami nie spełnia tych wymogów, za to jest pyszne i to co zostało, pochłonęli Wodniacy 🙂

Jedzenia jak zwykle było za dużo , ale co to za grill bez sałatek, zrobiłam więc jedną na bazie kaszy jaglanej z łososiem i warzywami  i drugą na bazie winogron , małych pomidorków i serków ( w tym kołudzkiego typu bundz, który przywiozłam z Gruczna), z bazylią i oregano.

sałatka z jaglankąsalatka sery-winogrona

Ten dzień na Cyplu w Starym Porcie był pożegnaniem sezonu pływania statkami po Warcie ( chociaż jeden jeszcze został ) i było sporo spacerowiczów , chętnych na dania z polowej kuchni. Jak grillowaliśmy swoje szaszłyki i inne, pytali nas, czy to na sprzedaż 🙂 Może więc w przyszłym roku wyniknie jakaś wspólna akcja .

Jak zwykle na Przystani  było cicho i spokojnie, od miasta oddziela ją Ostrów Tumski , z drugiej strony potężny budynek, jest tam jak na wyspie. Gdy słońce przestało grzać zrobił się przyjemny nastrój, sprzyjający napojom innym niż woda 🙂 Posiedzieliśmy więc dość długo ( zdjęcie z archiwum bloga)

warta9

Na koniec jak zwykle podzieliliśmy się zapasami, większość zostawiając gościnnym Gospodarzom. Zaplanowaliśmy już następne spotkanie – Święto Pyry 🙂

piknik bloger1a

 

 

Blogerski piknik na warciańskim Cyplu

piknik statki

 

Kilka dni temu w kameralnym blogersko-wodniackim towarzystwie spotkaliśmy się na pikniku w Starym Porcie w Poznaniu. Było wtedy bardzo gorąco, zaczęło się zbierać na deszcz , ale to nas nie wystraszyło i w końcu spędziliśmy miłe kilka godzin , próbując , jak spisują się leżaki podarowane przez miasto Poznań wodniakom z przystani.

 

piknik ania

Jako pierwsi pojawili się Ania z Green plums i gotujący Kuki . Przynieśli ze sobą robiący furorę deser Ethonn mess, podkręcony matchą – jedliśmy go szybko, bo rozpływał się w upale, wszystkim bardzo smakował.

PIKNIK DESER

Łukasz przyniósł też dżem truskawkowy z kardamonem :

 

piknik dzem

Piknikowicze – byli jeszcze Kuba co gotuje z Gosią i małym Grzesiem, para przyjaciół Ani z Olkiem, gospodarze Przystani – Bosman Gabrysia, kapitan Jacek , szef Konrad i Maciej z polowej kuchni, zajadali dżem najchętniej z moim ciastem czekoladowo-jabłkowym :

 

piknik ciasto

Na wytrawnie jedliśmy moje muffinki drożdżowo-ziołowe, dojadając pastę a’la ajwar ( z dodatkiem papierówki ):

 

piknik muffinki

Mimo, że większość uczestników pikniku widziała się pierwszy raz, atmosfera przy wspólnym stole (jego funkcję pełniła drewniana ławka) była niemal rodzinna. Dzieci bawiły się ze sobą, z dorosłymi, czuły się tam bardzo dobrze, nie tylko na kolanach mam ale i nowo poznanych cioć :

 

piknik gabi

 

Dorośli snuli projekty kolejnych, może już mniej kameralnych spotkań na Cyplu. Maciej zarządzający polową kuchnią poczęstował nas swoimi kiełbaskami :

 

piknik kiełbasa

 

Stary Port jak zwykle wyglądał zjawiskowo i mimo, że jest to miejsce w środku miasta, panuje tam spokój i cisza, od wody wieje lekka bryza. Statki wycieczkowe zawijały do portu, stacjonujące tam łódki czekały na  dokończenie napraw. Kajaki malowniczo ustawione zachęcały, by w nie wsiąść i popłynąć Wartą. Teraz już jest taka możliwość 🙂

piknik port

Widok z przystani na poznańską Katedrę w promieniach zachodzącego słońca długo pozostaje w pamięci. W tym magicznym miejscu w środku miasta , wśród przyjacielskich rozmów i degustowania blogerskich przysmaków  jakby zatrzymał się czas i pozwolił odetchnąć od zgiełku codziennego życia. Do zobaczenia następnym razem !

 

piknik katedra

 

Warsztaty koktajlowe z Russel Hobbs

koktajlujemy1

 

Ponad tydzień temu miałam przyjemność spotkać się ze sporą blogerską ekipą nie tylko z Wielkopolski w restauracji Umberto na poznańskiej Cytadeli na warsztatach koktajlowych z marką Russell Hobbs.

Filmik z wydarzenia można zobaczyć tutaj.

Najpierw dowiedzieliśmy się o zaletach blenderów i młynków marki Russell Hobbs. Oprócz sporej mocy miksowania mają sporą zaletę – kielich blendera jest też kubkiem, który można zabrać że sobą do pracy czy do szkoły. Potem dietetyk opowiedział nam o zaletach koktajli, przybliżając ich rodzaje pasujące do różnych  diet. Pokazał jak je zrobić i przystąpiliśmy do pracy w zespołach.

dietetyk

Ja z panami z Biblii Smaków i koleżankami blogerkami zrobiłam kilka koktajli poprawiających kondycję skóry. Miksowaliśmy pamiętając o zasadzie , że najpierw wrzucamy składniki suche i dopełniamy mokrymi.  Nie wszystko zrobiliśmy według przepisów, doprawiliśmy nieco inaczej , hamując zapędy Piotra ładującego wszędzie sporo chili…. Ja optowałam oczywiście za miętą 🙂

buraczkowy

Jednak nie tylko chili to jego konik 🙂 Nie mógł się oprzeć przyzwyczajeniu i ostatni koktajl ustylizował do zdjęć, używając nawet słomki do zrobienia buraczkowych kropek 🙂

koktajle autorskie

 

Koktajle wyszły pyszne, sprzęt spisywał się bez zarzutu , atmosfera warsztatów była bardzo sympatyczna. Poznałam kolejne blogerki, pozbierałam kolejne autografy do swojej książki.

 

Wróciliśmy do domu obdarowani blenderami. Ja  swój podarowałam córce, mam nadzieję , że będzie robić sobie zdrowe koktajle jesienią na zajęcia. Mam z tych warsztatów kilka przepisów :

przepis koktajl

Dziękuję Agnieszce że Studni Smaków za część zdjęć.

różne koktajle

Blogerska degustacja pizzy w Tutti Santi

margherita tutti santi

Wczoraj wraz z kilkoma osobami z wielkopolskiej  blogerskiej grupy miałam przyjemność spróbować prawdziwej włoskiej pizzy w nowo otwartym poznańskim lokalu Tutti  Santi przy Ogrodowej 10. Zaprosił  nas Sergiusz Urbaniak, zajmujący się nie tylko tworzeniem pizzy, ale też PR nowo  otwartej sieci opartej na franczyzie. Pomysłodawcą tej sieci jest  Valerio Valle, mistrz Włoch w pizzy klasycznej, jeden z najbardziej utytułowanych włoskich pizzaiolo, wielokrotnie nagradzany w międzynarodowych konkursach.

Najpierw dowiedzieliśmy się sporo o ciekawostek o pizzy – narodowym włoskim daniu, jej historii i rodzajach. Oliwa jest składnikiem pizzy od niedawna, dawniej robiono ją na smalcu, jej dodatek to efekt zmiany na bardziej lekkostrawną. Teraz dla odmiany próbuje się na zapotrzebowanie wypiekać pizzę bezglutenową.

Historia Margherity jest powszechnie znana, dowiedzieliśmy się też pochodzenia nazwy pizzy marinara – tylko z sosem, czosnkiem i oregano – to była pizza dla rybaków wracających z połowu – prosta , tania lecz smaczna dzięki dodatkom.

W pizzeriach Tutti Santi wszyscy szkoleni są przez mistrza Valerio i pieką pizzę według odpowiednich receptur, z prawdziwych włoskich produktów .

 

produkty do pizzy

Podstawą ciasta jest doskonała włoska mąka, o odpowiedniej zawartości białka , właściwe proporcje drożdży, wody i oliwy, procedura wyrastania i formowania.

To ciasto stanowi o wartości pizzy i w Tutti Santi  dba się o nie najbardziej. Co nie znaczy, że dodatki traktowane są marginalnie. Prawdziwa szynka parmeńska, mozzarella di Buffalla, ser peccorino, parmezan, dojrzewająca polędwica Bresaola, pancetta – to dodatki, które stanowią o dodatkowym smaku pizzy. Cebula i pieczarki są z Polski 🙂

Podstawowy smak pizzy , czyli ten ciasta najłatwiej można docenić przy najprostszej jej wersji – Marghericie. Muszę przyznać, że mnie zachwycił, ciasto miało nie tylko doskonały smak, ale też chrupkość a dodatki tylko to podkreślały. Potem jedliśmy Abruzję z pancettą, mozzarellą Buffallo , pecorino i cebulą, i oczywiście z sosem robionym z pomidorów pellati.

 

pizza1 tutti santi

Jeśli zapytacie o dodatkowe sosy w Tutti Santi, to się rozczarujecie. Nie podaje się ich, bo to wbrew klasycznym włoskim zasadom. My do niektórych rodzajów pizzy próbowaliśmy oliwy smakowe- czosnkową i ostrą z papryką.

Mnie bardzo posmakowała Santa Rita, zapieczona jak foccacia , że świeżymi dodatkami na wierzchu – , szynką, pomidorkami koktajlowymi, świeżą mozzarellą i bazylią.

 

pizza 2 tutti santi

 

Ciekawa była też San Giuseppe, z dojrzewającą polędwicą i borowikami, Rucola z szynką, pieczarkami i tytułową sałatą i pikantna San Antonio z ostrym włoskim salami i świeżym parmezanem.

 

pizza3

 

Podczas degustacji nasz gospodarz opowiadał o włoskich zwyczajach związanych z pizzą, o przywiązaniu Włochów do swojej narodowej potrawy i lokalnych dodatków ( co rejon, to inna pizza). Powiedział nam także, że ekipa Tutti Santi stanowi reprezentację Polski na Mistrzostwa Świata w pizzy, odbywające się we Włoszech.

Mistrz Valerio Valle był na otwarciu Tutti Santi w Poznaniu, odwiedza regularnie pizzerie a w Polsce najbardziej smakują mu śledzie w oleju, barszczyk i dania z buraczków oraz kiszone ogórki.

Nasza degustacja odbywała się w sali położonej w głębi , w tym czasie ruch na sali głównej był bardzo duży i wzmagał się , im bliżej było wieczora.

W Tutti Santi podaje się wszystko świeże, nie ma tam zamrażarek, jak się coś skończy ( na przykład sos do podawanej tam też lazanii) to po prostu wypada z karty. Ale wobec takiego wyboru smaków każdy znajdzie tam coś dla siebie. Nasza blogerska ekipa była zachwycona, prawie wszyscy powiedzieli, że tak dobrej pizzy jeszcze nie jedli.

Dostaliśmy też po paczce włoskiej mąki i tajny przepis na proporcje ciasta do pizzy 🙂 Najlepiej piec ją w wysokiej temperaturze , kilka minut, kamień nie zawsze się sprawdza. Nasz gospodarz powiedział też, że piec opalany drewnem to niekoniecznie jest najlepsze rozwiązanie, włoskie elektryczne piece spełniają swoje zadanie w odpowiedni sposób.

Na koniec zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie i obiecaliśmy zaglądać, co nowego pojawi się w pizzerii i w sklepiku z włoskimi dodatkami, który też jest na miejscu.

grupowe tutti santi1

Blogerskie spotkanie na Wieniawskiego 5 i konkurs Blog Roku

wieniawskiego 5 barszczyk

 

Ten malinowy barszczyk z pierożkami z kaczki cieszył się największym wzięciem podczas kolejnego testowania restauracji przez Wielkopolską Grupę Blogerów Kulinarnych.  Wybraliśmy się  do młodej stażem ale zachwalanej przez wiele osób restauracji Wieniawskiego 5 w Poznaniu w liczniejszym niż poprzednio gronie.

Do stałego grona – gotującego Kuby z Gosią ( dziękuję za zdjęcia ) , Izy uzależnionej od gotowania dołączyła Karmel-itka , Alicja z Cucina della mamma i panowie z Biblii Smaków, Jurek i Piotr.

Restauracja urządzona w modnym stylu w miejscu dawnej kawiarni NOT-u ma dyskretnie otwartą na salę kuchnię i mogliśmy obserwować uwijających się tam kucharzy.

Jak już wspomniałam , na przystawkę większość z nas zamówiła barszczyk malinowy i zapytany o jego skład , dobrze zorientowany kelner powiedział, że nazwa bardziej powinna się kojarzyć z kolorem . Nutka malin jednak była wyczuwalna. Barszczyk był aromatyczny , intensywny w smaku a pierożki z mięsem kaczki dobrze doprawione i pasujące do niego klimatem.

Prócz barszczyku jedliśmy risotto :

wieniawskiego 5 risotto

Wyznam szczerze, że nie bardzo byłam skupiona na jedzeniu, bardziej na towarzyskim aspekcie spotkania. Dlatego nie za bardzo  mogę się wypowiedzieć na temat potraw – podobno zupa rybna była pyszna :

 

wieniawskiego 5 rybna

 

I tu mały przerywnik- dziś rozpoczyna się głosowanie na  Blog Roku. Zgłosiłam swój, w kategorii Kulinarne bo ubiegły rok był pod względem blogowania dla mnie bardzo udany. Link do konkursu jest u góry bloga po prawej stronie.

Oprócz przepisów ( sporo sezonowych, regionalnych , z dzikiej  kuchni ) zaczęły pojawiać się częściej na Grażyna gotuje relacje ze spotkań naszej Grupy , których sporo zorganizowałam , albo sama albo pomagając przy zapraszaniu blogerów tym, którzy chcieli z nami współpracować. Montuję już następne , nie osiadłam na laurach 🙂

Było tego sporo- warsztaty fotograficzne, Festiwal Bab, Bieg Kelnerów i Blogerów, pikniki na statku i nad Wartą z ogniskiem, Święto Pyry, Wigilia… Oprócz relacji z naszych spotkań pojawiło się też sporo z imprez kulinarnych w Poznaniu i w Warszawie , na które jestem zapraszana tak, jak przedstawiciele innych mediów – dlatego przekształciłam swój blog w kulinarno-dziennikarski.

Jeśli dodać do tego cieszący się wielkim powodzeniem cykl Kulinarne koty, ukazujący „inne oblicze” blogerów kulinarnych , to chyba widać, że sporo się u mnie zmieniło.

 

blog roku3

To  co, zagłosujecie na mnie ?

wysyłamy sms o treści E11218 na numer  7122

Miłym akcentem spotkania na Wieniawskiego 5 było porozumiewawcze spojrzenie Jurka i Piotra z Biblii Smaków i pytanie- to co, polubiliśmy ich ? Tak 🙂 Po czym nastąpiła niespodzianka, ale to już we właściwym czasie . Wtedy pomyślałam – kolejne osoby dołączyły do naszych spotkań i polubiły je , widać nasza atmosfera nadal działa magicznie i przyciąga 🙂

Wracając do spotkania – jako danie główne wybrałam jagnięcinę z ziemniakami , gruszką i topinamburem oraz kapustą w formie puree.  Chciałam porównać mięso do mojego  niedawno robionego.  Konsystencja była idealna , soczystość bez zarzutu, może moja jagnięcina była nieco bardziej aromatyczna , ale  dodałam sporo czosnku , miętę i rozmaryn. Dodatki do mięsa trafnie dobrane, słodycz gruszki lekko łamała smak mięsa , topinambur rozpływał się w ustach. Puree z białej kapusty to było ciekawe i dość atrakcyjne wrażenie smakowe.

 

wieniawskiego 5 sjagnięcina

Może o swoich potrawach pozostali blogerzy dodadzą co nieco w komentarzach , ja spróbowałam kawałek polędwicy jelenia od Izy , smak rewelacyjny, plaster  kaczki od Kuby też mi bardzo smakował .

wieniawskiego 5 kaczka

Na królika zdecydowała się oczywiście Alicja ( ciekawe, czy za życia był biały :), też była zadowolona z wyboru .

 

wieniawskiego 5 królik

Podsumowując – jednym słowem było pysznie, choć amatorzy risotta mieli do niego pewnie obiekcje . Niezmotoryzowani docenili też wybór alkoholi w restauracji, ja tym razem zostałam przy herbatce .

Na deser zdecydowała się znów tylko Iza, która wyznała, że ma dla słodkości osobny przedział w żołądku 🙂

Wyprawa była bardzo udana, obsługa dbała o nas ( no może poza małą dezinformacją ), jedzenie smaczne, ładnie podane  . Sądzę, że super atmosfera spotkania to nie tylko nasza zasługa, ale też jedzenia i otoczenia z Wieniawskiego 5.

Do zobaczenia następnym razem !

 

Danie Izy-  jelonek, zdjęcie jej autorstwa :

wieniawskiego 5 jeleń

 

Relacja z Wigilii Wielkopolskich Blogerów w jasnej części Dark Restaurant

chlebki

Dziś  nareszcie mam dość czasu, żeby zdać relację z blogerskiej Wigilii . Gościł nas 14 grudnia Jarek Ludwicki w jasnej części Dark Restaurant, która niedługo rusza z nowym projektem. Będzie to kuchnia mi bliska, związana z moimi i Jarka rodzinnymi stronami, z Kujawami. Dlatego zrobiłam na tę uroczystość coś typowego dla tej kuchni – groch z kapustą oraz makowiec, z przepisu mojej Mamy, który pokazywałam już na blogu. Oprócz tego ugotowałam kompot z suszu, bo właśnie ususzyłam owoce na mój domowy.

kompot z  suszu

Ale głównym autorem dań był Radek Nejman, szef kuchni Dark i Vine Bridge. Potraktował nasze spotkanie w sobie właściwy sposób- kreatywnie i z pomysłem. Tematem przewodnim był burak i dania z niego wyczarowane to aromatyczny barszczyk, który popijaliśmy do naszych pasztecików i takie cudeńka jak carpaccio z kawiorem z octu balsamicznego :

carpacio

Było niezwykle smaczne , doskonale przyprawione. Zachwyt wzbudził też łosoś zawinięty w burakową galaretkę i kuskus z kalafiora na różowo :

101_2002

W tle widać pierniczki Eweliny z Przy kubku kawy i moje literkowe, o których już wspominałam.

Na słodko Radek zaserwował ciasto z piernikową nutą i górą z  buraczków, a jakże 🙂

ciasto z buraczkami

 

Były też śledzie z buraczkami i granatem :

sledz z  garnatem

Naszą  ciekawość wzbudził chleb w niezwykłej formie, specjalność restauracji Vine Bridge, tym razem w różowej wersji, z dodatkiem soku z buraka. Była z mąki żytniej i gryczanej , w pięknej, dekoracyjnej formie i smakował rzeczywiście jak chleb .

Na poniższych  zdjęciach jest na pierwszym planie – tu przechodzę do uczestników wigilijnego spotkania i ich dań :

 

blogerzy wigilia

blogerzy wigilia1

O pierniczkach Eweliny już wspomniałam, na niższym zdjęciu w rogu widać śledzie na pomidorowo Piotra z Najsmaczniejszy.com.pl ( były ich dwa rodzaje, nie wiem, które smaczniejsze), i popisowe ciasto marchewkowe Anity z Nerds’Kitchen , która przybyła tym razem w towarzystwie Marka i Arka.

Obok niej siedzi Agnieszka z Estetyki kulinarnej , oraz Ania z Green plums z malutką Polą, którą pozwoliła mi się trochę zająć 🙂

Z nami przy stole siedziała ekipa Dark Restaurant z właścicielem i szefem na czele a także menagerowie Vine Bridge i Dark Restaurant oraz drugi kucharz. Wszyscy dostali piernikowe literki ze swoimi inicjałami.

I tu wróćmy do wigilijnych potraw – Pora zaprezentować jeszcze przepyszne paszteciki z drożdżowego ciasta  kapustą i grzybami autorstwa Anity z Nerds’Kitchen :

paszteciki

Wspaniale doprawione były też te z mięsem Agnieszki z Estetyki kulinarnej :

 

pasztecikAnityi

Jak zwykle przy stole zapełnionym przysmakami rozmawialiśmy o wigilijnych zwyczajach w różnych częściach Polski ( niezła mieszanka się bowiem zebrała , prócz Poznanianek  blogerzy z „napływowi”) , poruszyliśmy też temat przyszłych spotkań  ( niebawem będzie komunikat na forum Grupy).

Dziękujemy bardzo Ekipie Dark Restaurant za gościnę i życzymy wszystkiego najlepszego nowo powstającym projektom obu restauracji  , oby były tak udane jak nasza blogerska Wigilia.

 

 

 

 

 

 

Blogerskie spotkania w „Wielkim Żarciu” i w „A nóż widelec”

wlk żar gosia ciacha1

Dzieje się ostatnio w poznańskiej blogosferze i spieszę nadrabiać zaległości . W relacji z Targów Piwnych wspomniałam, że jadłam w międzyczasie to i owo. Otóż zrobiliśmy sobie przerwę w degustowaniu piwa i wpadliśmy do Wielkiego Żarcia na tyłach Starego Rynku , na ulicy Zamkowej. Powodem był występ Gosi ze Smaków Alzacji ze swoimi ciastami. Towarzyszył jej kolega z pracy ( Jadalnia) , Michał.

Zanim weszliśmy zostaliśmy poczęstowani zupą gulaszową, bo było dość zimno- szef  Marcin Michalski pamiętał, jak autor bloga Najsmaczniejszy.com.pl tam gotował . Potem wybraliśmy ciacha – ja miodowo-orzechowy przysmak Kubusia Puchatka, cieszący się sporym powodzeniem, ale była też pannacotta na amarantusowym spodzie  , w ciekawy opakowaniu z białej czekolady,  równie smaczna :

wk żar ciacho1

 

Ania z Green Plums  przyjechała z malutką Polą urodzoną 2 września , bardzo mi było miło je  zobaczyć. Przy okazji na ciastka przyjechały Monie i druga Ania , więc była okazja do blogerskich pogaduszek i snucia planów dalszych spotkań.  Wszystko przy pysznych ciastach i makaronikach Gosi.

wlk żar monie

wlk żar ania piotr1

Na następne umówiliśmy się w kultowej w Poznaniu restauracji A nóż widelec. Była ona przedmiotem ożywionej dyskusji podczas pamiętnego spotkania z Bamberskiej Zagrodzie „Restauracja ugotowana modą” . Właściciel i szef kuchni Michał Kuter opowiadał, jak po praktyce i szkołach kulinarnych w Londynie realizuje swoją pasję pod względem treści ( czyli kuchni ) znacznie mniej troszcząc się o formę, wystrój .Ten   ostatni jest  dość oryginalny, a wielkie wrażenie robi napis  w lekko kiczowatym stylu :

motto1

 

Wzięłam sobie te słowa do serca i tę fotografię na tło fanpage bloga 🙂

Spotkaliśmy się w końcu w piątkę ( szóste miejsce przy stoliku okupowała moja torba, która mimo pilnowania, by czegoś nie zamówiła pokręciła coś i w rezultacie wypiłam kolejne piwo). Pierwszy raz dołączyła do spotkań na żywo Iza , Uzależniona od gotowania. Ha, miała być na pierwszym, pamiętnym, mam to zapisane, moje archiwa zdjęciowe kryją wiele niespodzianek 🙂

bez tytułu1

 

No, kto pamięta pierwsze spotkanie na żywo ? Tu są osoby, które miały dotrzeć 🙂 na ostatnim z pierwszej ekipy byłam niestety tylko ja …

Oprócz tego Kuba i Gosia, gospodarze pamiętnego Święta Pyry i San Jacinto. Najpierw zebrałam i uzupełniłam autografy w mojej książce z …doszytymi już kartkami 🙂

 

kuba gosia

 

Zrobiliśmy nieco zamieszania, bo każdy zamówił coś innego i wymienialiśmy się nawzajem próbując swoich dań . Iza zamówiła gulasz jagnięcy z jakimiś wypasionymi ziemniaczkami zapieczonymi :

gulasz

 

Kuba i Gosia zupy- krem borowikowy i żurek :

zupy

 

Piotr ( autor zdjęć, bo moje wyszły kiepskie) policzki wołowe z puree chrzanowym :

policzki

 

 

A ja pierogi z nadzieniem z udźca cielęcego . Szczerze mówiąc to nadzienie, soczyste i dobrze przyprawione przypomniało mi pierogi z ogonów wołowych gotowanych w rosole, z zamierzchłych czasów. Moje dzieciaki jak były małe to je wcinały aż miło. Ciasto elastyczne, nadzienie jak już wspomniałam aromatyczne i soczyste, mnie super smakowały. Dobrałam do nich sałatę w winegrecie podostrzonym musztardą, bo ja bez zieleniny ani rusz 🙂

pierogi

 

W sumie wszyscy byli zadowoleni ze swoich potraw, i zupy były ciekawe (borowikowa esencjonalna, żurek nie za kwaśny), gulasz Izy rozpływał się w ustach a policzki wołowe miały właściwą konsystencję. Czas na rozmowach i żartach minął nam  błyskawicznie . Inauguracja blogerskich testowań restauracji została uznana za udaną mimo małej frekwencji . W grudniu mamy spotkanie wigilijne, kolejne więc w styczniu.

Na deser zdecydowała się tylko Iza – ale proszę przypomnij mi co to, bo zapomniałam , creme brulee ?

Do zobaczenia następnym razem 🙂

iza