Archiwa kategorii: Wielkanocne

Klopsy z serem i suszonymi pomidorami

klopsy z serem i suszonymi pomidorami

Trudno mi się ostatnio zabrać za pisanie, kondycję mam kiepską, co nie znaczy, że nie gotuję – wymyślam nawet nowe potrawy. Te klopsy z serem i suszonymi pomidorami powstały na Wielkanoc. Przypomniałam sobie, jak bardzo posmakowało mi połączenie mięsa, kiełbasy, serów i suszonych pomidorów. Zrobiłam z nich kiedyś zawijaniec i był on bohaterem moich pierwszych warsztatów prowadzonych on-line. Z prośbą o poprowadzenie takich warsztatów zwrócił się do mnie Dom Kultury z mojego rodzinnego Janikowa. Kto chce zobaczyć, jak to wypadło, to zapraszam do kliknięcie w link do wydarzenia na Facebooku : tutaj

A sam zawijaniec, który dał początek pomysłowi na klopsy wyglądał tak :

zawijaniec z białą kiełbasą

Połączenie mięsa z serami i suszonymi pomidorami oraz pieczarkami jest bardzo ciekawe, smakuje dobrze zarówno na ciepło, jak i na zimno. Bazą na klopsy było mięso mielone z łopatki wieprzowej a sery to domowa feta, mozzarella i mój ulubiony ser z XVIII-wiecznego przepisu, z dodatkiem kartofli.

KLOPSY Z SEREM I SUSZONYMI POMIDORAMI

  • pół kilo mięsa mielonego ( miałam z łopatki wieprzowej)
  • mała czerstwa bułka
  • kilka suszonych pomidorów i pieczarek, trochę oliwy
  • kawałki różnych serów
  • sól, pieprz, majeranek i oregano
  • czosnek granulowany lub świeży
  • białko jajka

Suszone pomidory i pieczarki zalewami połową szklanki gorącej wody z dodatkiem pół łyżeczki oliwy i czekamy, aż lekko zmiękną. Odcedzamy a wywarem zalewamy czerstwą bułkę .

Mięso przyprawiamy do smaku solą, pieprzem, majerankiem i czosnkiem, ja dodałam jeszcze oregano, ale można dodać swoje ulubione zioła -prowansalskie lub szałwia dobrze sie sprawdzą. Dodajemy do niego odciśniętą i rozdrobnioną bułkę, białko i wyrabiamy na gładką masę.

Sery, odcedzone suszone pomidory i pieczarki kroimy na drobne kawałki. Formujemy spore klopsy , wkładając kawałki serów i warzyw do środka. Klopsy możemy usmażyć na patelni ( ja nie obtaczałam ich w tartej bułce, ale można) , możemy je też upiec w piekarniku, w 170 C, około 20 minut. Jak już wpomniałam, dobrze smakują na ciepło, jak i na zimno, pokrojone w plastry jak wędlina. Na Wielkanoc u nas tak były właśnie podane, urozmaicając wybór domowych wędlin, jakie zawsze robię na to święto.

Smacznego !

Peklowana pierś kurczaka na wędlinę

peklowana pierś kurczaka

Taką formę wielkanocnej wędliny wypróbowałam rok temu, inspiracją był półgęsek, bo tak właśnie go się pekluje przed dalszą obróbką. Jednak gęsi nie zawsze są dostępne a jak się zrobi inny drób w podobny sposób, to i peklowana pierś kurczaka czy kaczki super smakuje. Lekko różowy kolor to nie efekt soli peklowej, której staram się unikać, tylko dwudniowego moczenia w zwykłej solance z przyprawami. Pokazywałam już podobną domową wędlinę z kurczaka, taka forma , pozbawiona kości w środku jest bardziej zwarta i lepiej smakuje. Wprawę w jej formowaniu zdobyłam na warsztatach z gęsiną.

Peklowana pierś kurczaka jako wędlina

  • podwójna pierś z kurczaka bez kości
  • 2 szklanki wody z rozpuszczonymi 2-ma łyżkami grubej soli
  • ząbek czosnku
  • łyżka majeranku, liśc laurowy, ziele angielskie i pieprz w ziarnach
  • rosół lub wywar z warzyw do zaparzenia
  • kawałek wędzonego boczku

Podwójną pierś z kurczaka odcinamy ostrożnie od kości, uważając, by została w całości, a nie w dwóch częściach. Możemy zostawić skórę, wtedy będzie bardziej soczysta.

Rozpuszcamy sól w połowie szklanki gorącej wody, dodajemy przyprawy, mieszamy z resztą wody, studzimy. W naczyniu o odpowiedniej wielkości zanurzamy pierś kurczaka w solance i wstawiamy do lodówki na dwie -trzy doby. Rano i wieczorem obracamy mięso, by lepiej się zapeklowało.

Po wyjęciu mięsa z solanki lekko je płuczemy , składamy razem i mocujemy za pomocą sznurka , jak półgęsek ( widać to na zdjęciu). Gotujemy rosół lub wywar z warzyw z kawałkiem wędzonego boczku, gdy zacznie wrzeć, wrzucamy zrolowaną pierś z kurczaka i gotujemy na malutkiej mocy palnika, tak, by wywar tylko „mrugał”. Powoli, ze dwie godziny, albo i dłużej. Sprawdzamy, czy mięso jest gotowe, wbijając widelec – jeśli płyn, który z niego wypłynie jest pzrejrzysty i klarowny a widelec wchodzi bez oporu, nasza peklowana pierś kurczaka jest gotowa. Zostawiamy ją w wywarze do zupełnego ostudzenia, już zimną wyjmujemy do odcedzenia na sicie. Potem kroimy w plastry.

peklowana pierś kurczaka po pokrojeniu

Na wywarze możemy ugotować barszczyk, czerwony lub biały , możemy też potraktować go jako bazę na żurek.

Smacznego !

Zawijaniec z białą kiełbasą i boczkiem

zawijaniec z biała kiełbasą
zawijaniec z biała kiełbasą

To jedno z moich wielkanocnych dań z tego roku, jedyna nowośc i ekstawagancja, bo moja forma zdrowotna nie pozwalała na to, by „poszaleć” .  Wykorzytałam do tej swoistej zapiekanki mięso z szynki, takie nierównomierne kawałki, króre odkroiłam przed jej zapeklowaniem i surową białą kiełbasę. Połączyłam to wszystko za pomocą kawałków wędzonego boczku, mięsa mielonego, serów , suszonych pomidorów i pieczarek. Mięso lekko zapeklowałam w soli i przyprawach, leżało tak w lodówce około doby. Wyszedł bardzo smaczny zawijaniec w formie pasztetu , który po wystudzeniu kroił się bardzo ładnie w plastry a smakował doskonale zarówno na ciepło, jak i na zimno. A szynka, pozbawiona nierównomiernych kawałków, zapeklowana i parzona , na talerzu wyglądała tak ( po prawej ):

ZAWIJANIEC MIĘSNY Z BIAŁĄ KIEŁBASĄ, BOCZKIEM I SERAMI

ok 1/2 kg kawałków mięsa ( miałam od szynki i biodrówki)

2 laski surowej białej kiełbasy

ok. 20 dkg miesa mielonego

kilka plastrów surowego wędzonego boczku

ok. 20 dkg serów ( mozzarella, gouda, brie)

kilka suszonych pomidorów i suszonych pieczarek

sól, pieprz, majeranek, czosnek, szałwia

Mięso rozbijamy lekko, solimy, doprawiamy pieprzem i majerankiem , możemy je tak zostawić na kilka godzin albo nawet na dobę ( w lodówce). Suszone pomidory i pieczarki zalewamy wrzątkiem z odrobiną oliwy, by zmiękły. Wywar zostawiamy. Mięso mielone doprawiamy posiekanym czosnkiem, solą, pieprzem i szałwią.

W keksówce  układamy cienką warstwę plastów boczku, na to plastry i kawałki mięsa, poprzekładane kawałkami serów, mięsem mielonym, kawałkami boczku, suszonymi pomidorami i pieczarkami, centralnie w środku umieszczamy laski kiełbasy. Na wierzch zawijamy płaty boczku spod spodu, możemy jeszcze dodać nowe. Całość polewamy wywarem z suszonych pomidorów i pieczarek. Wkładamy do piekarnika na 180 C na około pół godziny, dopiekamy potem w niższej temperaturze ( 150 C) 15-20 minut, aż widelec wejdzie w zawijaniec bez oporu.

Studzimy , kroimy na plastry , podajemy na zimno lub odgrzany w piekarniku. U mnie poszło sporo na zimno, od razu na śniadanie w pierwsze święto. Nowość została powitana entuzjastycznie, zwłaszcza przez wielbicieli białej kiełbasy. Doskonale do tego pasowały ogórki w sosie sojowym albo też moje kiszone ze słoika.

Smacznego !

Wielkanocna kuchnia Sokołowa – relacja z warsztatów

wielkanocna kuchnia Sokołowa
wielkanocna kuchnia Sokołowa

Kilka dni temu miałąm przyjemność uczestniczyć w warsztatach w Woli Suchorzebskiej, by zobaczyć co proponuje wielkanocna kuchnia Sokołowa. Produkty tej firmy są znane ze swoich doskonałych smaków, chef Dominik Moskalenko pokazał nam, co można niebanalnego z nich wyczarować, by urozmaicić świąteczny stół. Najpierw próbowaliśmy samych wędlin i kanapek z nowością firmy- pastami warzywnymi z serii ‚Z gruntu dobre”, słuchając jednocześnie wykładu na temat pochodzenia świąt wielaknocnych historyka,dr Michała Chroptianego . O tym, dlaczego to jest ruchome święto (  niedziela po pierwszej wiosennej pełni księżyca) akurat wiedziałam, z „Mistrza i Małgorzaty”, bo tam pierwsza wiosenna pełnia odgrywa szczególna rolę . Ale reszty ciekawostek wysłuchałam z przyjemnością, podjadając sokołowskie przysmaki.

Potem Chef zabrał nas do kuchni, przedstawił cztery dania, które mieliśmy przyrządzać i rozdzielił zadania na grupy .

Pierwsza grupa robiła schab podany w podwójnych plastrach z nietypowym sosem tatarskim. Wędzony i pieczony ( Naturrino) schab Sokołowa przekładaliśmy miksowamym tuńczykiem w zalewie z dodatkiem niewielkiej ilości majonezu i tego, co w sosie  tatarskim zwykle bywa. Ja bardzo lubię połączenie mięsa i ryby, jak dla mnie- pycha 🙂

Druga grupa robiła danie na bazie białej kiełbasy, też bardzo ciekawe. Kiełbasa była podsmażona na maśle z cebulą ( i dodatkiem piwa, to był mój pomysł) , połączona z tłustym białym serem, doprawiona pieprzem i tymiankiem .

To było nadzienie do ciasta francuskiego, a po nacinaniu wyszły z tego doskonałe paszteciki.

Trzecim daniem była necówka –  polędwiczka zapieczona w mielonym mięsie otoczonym siatką z boczku – wykorzystaliśmy do niego cienkie płaty surowego wędzonego boczku, nowego produktu Sokołowa. Do mięsa dodane były posiekane i przesmażone z cebulą pieczarki. Rolada podana na pieczonych batatach smakowała wyśmienicie.

Grupa, w której ja  pracowałam robiła inną roladę, z wołowej bawety w sosie pieczeniowym z warzywami i ziołami .

ten przepis przytoczę dosłownie :

a wyszło to tak :

Gotowanie pod okiem Dominika Moskalenki przebiegało sprawnie i sympatycznie. Potem była prawdziwa uczta z przygotowanych potraw. Wszystko smakowało doskonale a ja na pewno wykorzystam nowe pomysły na wielaknocny stół.

Pierś kaczki peklowana w soli z cukrem

peklowana pierś kaczki
peklowana pierś kaczki

Kiedy zainspirowana przepisem podrózującego po Polsce Karola Okrasy zdecydowałam się wypróbować  jego przepis prezentowany w Ciechocinku na pierś gęsi peklowaną w soli z dodatkiem cukru, byłam zachwycona efektem. Autor programu wspomniał też , że podobnie można przygotować i pierś kaczki. Zrobiłam to podczas majowego weekendu i byłam po raz kolejny zachwycona efektem. Powiem nawet z pewną nieśmiałością, że pierś kaczki peklowana w soli z cukrem, z dodatkiem aromatycznej nalewki na porzeczkach smakowała mi bardziej, niż ta z gęsi. Jej smak może spokojnie konkurowac z każdą dobrą dojrzewającą szynką, jest bardzo aromatyczny. Na dodatek sposób jej przygotowania jest w miarę szybki i prosty.

PIERŚ KACZKI PEKLOWANA W SOLI Z CUKREM

Filety z podwójnej piersi kaczki, bez kości, skóry i tłuszczu

około pół kilograma soli ( najlepiej kamiennej)

około pół  szklanki cukru ( stosunek soli do cukru 4:1)

trochę aromatycznego alkoholu ( miałam nalewkę porzeczkową)

Mieszamy sól z cukrem. Wsypujemy na dno naczynia , takiego, w którym zmieszczą się piersi , kładziemy mięso i zasypujemy dokładnie . Na wierzchu skrapiamy alkoholem, ja dałam nalewkę porzeczkową , mięso z kaczki lubi  słodkie dodatki. Wstawiłam naczynie do lodówki.

Piersi  wyjęłam po 36 godzinach i dokładnie , dość długo wypłukałam z soli po czym osuszyłam ściereczką.

Jemy pokrojone w cienkie plastry, tak, jak dojrzewajacą szynkę. Mięso miało jej konsytsencję, smak z jednej strony delikatny od cukru a z drugiej wyrazisty od soli, aromat porzeczkowej nalewki był dodatkową atrakcją. To jedna z moich najbardziej udanych domowych wędlin.

Zrobiłam do niej chutney z rabarbaru , ale napiszę o nim innym razem. Na zdjęciu widać też moją inną wędlinę, z piersi kurczaka, peklowaną w solance. Dodatkami są też rzodkiewki kiszone z marchewką  – na wiosnę warto robić kiszonki, by uzupełnić zapasy witamin. O tym jak zrobić to w szybki i skuteczny sposób przekonałam się przeglądając mikroorganizmy.com.pl .

Kiszonki to cenne dodatki, domowe wędliny też warto robić, zwłaszcza jak nie wymaga to wiele wysiłku czy specjalnego sprzętu jak te z piersi kaczki.

Smacznego !

Chlebek drożdżowy ze słonecznikiem

chlebek ze slonecznikiem
chlebek ze slonecznikiem

To był  mój specjalny chlebek na Wielkanoc, upieczony w keksówce i w foremce babkowej, do dekoracji świątecznego stołu. Jest jak wszystkie moje drożdżowy, powoli dojrzewam do próby chlebkó na zakwasie. Dobór mąki jest dośc przypadkowy – z tego, co miałam w szafce – nieco żytniej razowej, pszenna pełnoziarnista i zwykła , by nie był taki ciężki. Dodałam zioła, mielone siemię lniane i ziarna słonecznika. Efekt był bardzo smaczny i stał się sporą atrakcją wielkanocnego stołu.

CHLEBEK DROŻDŻOWY Z MIESZANEJ MĄKI Z ZIERNAMI SŁONECZNIKA

szklanka  mąki żytniej razowej

szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej

szklanka mąki pszennej zwykłej

dwie łyżki mielonego lnu

2 łyżki ziaren słonecznika

łyżka szarej czubrycy z czarnuszką

łyżka oleju rzepakowego tłoczonego na zimno

35 g drożdży

łyżeczka cukru
2 – szklanki letniej wody ( można nieco więcej)

łyżeczka soli

Drożdże włożyłam do miseczki,  dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam 1/2 szklanki letniej wody , rozmieszałam i posypałam łyżką mąki pszennej . Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam  mąki,  ziarna, siemię  i czubrycę,  wymieszałam, posoliłam solidnie.    W to wlałam rozczyn, mieszając i ubijając lekko dodałam resztę letniej  wody i olej. Wymieszałam dokładnie  i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około dziesięć  minut. Gdy ciasto zaczęło odstawać od ścianek miski i pojawiły się bąbelki powietrza przykryłam je ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, na  około 45 minut.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej foremki babkowej ( średnica 12 cm) i keksówki , zostawiłam do podrośnięcia na 10 minut w ciepłym miejscu.  Ciasto w keksówce nacięłam  ukośnie w kilku miejscach . Włożyłam obie formy do piekarnika nagrzanego do 180 C na około 45 minut, z tym, ze babeczkę wyjęłam już po pół godzinie. Po wyjęciu z foremek studziłam chlebki na kratce.

Jak już wspomniałam , chlebek wyszedł pyszny, bardzo aromatyczny, pasował bardzo do wielkanocnych przysmaków, zarówno z masłem jak i maczany w dressingach od sałatek. Na pewno powtórzę go , może z innymi dodatkami.

Lubię piec chlebki i ciasta, piekarnik w domu odpalam dośc często. Wprawdzie domowe chleby są bezcenne , ale warto pomyśleć o oszczędzaniu energii, widziałam jden ze sposobów na to na polmar.net.pl . Jak będę próbować chleby na zakwasie, to pewnie piekarnik będzie chodził częściej i trzeba mieć to na uwadze.

Smacznego !

 

Wielkanocny zając drożdżowy

Ubiegłego lata kupiłam od znajomej blogerki formę – zająca i nie mogłam się doczekać, kiedy go wypróbuję na Wielkanoc 🙂 Próba ogniowa była na moje imieniny, 1 kwietnia,  obchodzone wesoło z kulinarnymi przyjaciółmi na Zielonym Targu w Poznaniu. Zając udał się, smakował a teraz upiekłam go razem z babką w klasycznej formie. Ciasto jak zwykle drożdżowe, tym razem z posmakiem pomarańczy i pigwówki, której dodałam zwyczajem mojej Mamy, by  lepiej urosło.

DROŻDŻOWY ZAJĄC NA WIELKANOC

niecały kilogram  mąki pszennej

10 dkg  stopionego masła i 2 łyżki oleju

50 g drożdży

1, 5 szklanki mleka

sok z połowy pomarańczy

3 jajka i 2 żóltka

5 łyżek cukru i łyżka z wanilią

szczypta soli

łyżka nalewki z pigwy

cukier-puder do posypania

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam letnie mleko ( 1/3szklanki ), posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  wymieszałam cukier  z jajkami za pomocą trzepaczki.

Do miski wsypałam mąkę i sól, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, wyciśnięty z pomarańczy sok , olej i  stopione masło w temperaturze pokojowej. Wyrabiałam drewnianą łyżką, w międzyczasie dolałam nieco aromatycznej nalewki z pigwy. Gdy ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza, odstawiłam je w ciepłe miejsce ( obok garnka z gotującą się peklowaną szynką ) na pół godziny do wyrośnięcia .

 

Wyrośnięte ciasto przełożyłam do formy- zająca, do klasycznej na babkę i 3 małych babeczkowych foremek ( na prezenty dla znajomych), poczekałam ok. 5 minut, aż ciasto zacznie pracować. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 175 C i piekłam ok. 45 minut ( te większe) , małe były gotowe po pół godzinie.

Z babkami mam już doświadczenie, ale ze  sporą tremą wyjęłam zająca – udał się, więc po wystudzeniu posypałam go cukrem-pudrem . Pogoda za oknem niestety taka, że skojarzył mi się ze śniegiem, oby nas nie zaskoczył…

Babki już spróbowałam, wyszła pyszna, zając czeka na deser po wielkanocnym śniadaniu.

Jesli ktoś jeszcze szuka inspiracji na jutro, polecam mój wybór domowych, prostych w wykonaniu wędlin i dodatków do nich. Zapraszam też jeszcze na bogatą ofertę wielkanocnych przepisów.

WSZYSTKIM CZYTELNIKOM BLOGA ŻYCZĘ RADOSNYCH I SMACZNYCH ŚWIĄT

Smacznego !

Galantyna z drobiu w galarecie

Na Wielkanoc jednym z najczęściej wyszukiwanych przepisów są galarety . Ja je bardzo lubię i czesto robię w róznych formach. Pokazywałam już wieprzową ( z nóżek), drobiową  i mieszaną , teraz coś innego. W galarecie zatopiłam drobiowe mięso, ugotowane w rosole i zmiksowane. Galareta jest naturalna, na łapkach z zagrodowych kurczaków, które  można nabyć  w Autostraganie,  na poznańskim Zielonym Targu, albo na bydgoskim Frymarku.

GALANTYNA Z DROBIU W GALARECIE

1/2 kg drobiowych łapek

ok. kg mięsa z kurczaka ( skrzydełka, korpus)

włoszczyzna

liść laurowy, ziele angielskie

sól, pieprz w ziarnach

majeranek, pieprz biały, łyżeczka musztardy

Do zimnej wody włożyłam umyte łapki i mięso z kurczaka, posoliłam, dodałam przyprawy . Po godzinie gotowania dodałam włoszczyznę. Mięso wyjęłam wcześniej, jak już było miękkie, łapki  gotowałam pół godziny dłużej, do zupełnej miękkości.

Obrałam i zmiksowałam mięso z kilkoma łyżkami galarety, przyprawiłam i uformowałam roladkę. Jak zastygła pokroiłam ją i  zalałam przecedzonym wywarem, dodając pokrojoną w plasterki marchewkę, wlałam do foremki  wysmarowanej cienko olejem, zamieszałam, wystudziłam i wstawiłam do lodówki.

Podając pokroiłam ją w plastry.

Była pyszna, naturalna galareta doskonale zastygła, mięso przyprawione pasowało do niej. Polecam wszytskim na Wielkanoc.

Smacznego !

Baleron peklowany i parzony

Niewiele kupuję domowych wędlin, staram się jak najwięcej robić ich w domu. To jest baleron jeszcze świąteczny. Zrobiłam prócz niego peklowaną w zwykłej soli pierś kurczaka i szynkę, schab pieczony w rękawie ( pokażę później ) i jakieś roladki do jedzenia na zimno , więc gotowych wędlin wcale na Święta nie kupowałam.

Pierwszy raz od dawna korzystałam z  soli peklowej, mam do niej dystans, więc dodałam jej pół na pół ze zwykłą solą do solanki. Okazało się, że wystarczyło 🙂

DOMOWY BALERON PEKLOWANY I PARZONY

kilogram karkówki

1, 5 łyżki soli peklowej

1, 5 łyżki soli kuchennej gruboziarnistej ( miałam z Ciechocinka)

liść laurowy, ziele angielskie, pieprz w ziarnach

czosnek, 2-3 ziarna jałowca, łyżka majeranku

kawałek wędzonego boczku

bulion warzywny do parzenia

Sól rozpuszczamy w wodzie, część wtłaczamy do strzykawki i nasączamy solanką karkówkę w kilku miejscach. Do reszty solanki dodajemy przyprawy ( czosnek i jałowiec zgniatamy) i zanurzamy w tym mięso w odpowiednim naczyniu. Wkładamy w chłodne miejsce na 2-3 doby i przewracamy co 12 godzin.

Bulion zagotowujemy, najlepiej z kawałkiem wędzonki, wędlina będzie wtedy smaczniejsza.

Do wrzącego wkładamy mięso i gotujemy na małym ogniu, tak, by woda lekko mrugała, ponad godzinę, nawet  do dwóch – aż widelec wbity w mięso wchodzi bez oporu, a płyn wydobyty z niego jest klarowny. Studzimy w wywarze, aż będzie zupełnie zimne i potem trzymamy w lodówce.

Kroimy na cienkie plastry. Tak zrobiony domowy baleron jest soczysty, aromatyczny i smaczny. Na pewno będzie smakował nie tylko na świątecznym stole.

Zdjęcia są z okresu gwiazdkowego, przy kiepskim świetle – dziś jest ładniejsza pogoda, słońce świeci tak mocno, że wychodząc na dwór trzeba pomyśleć o odpowiednich okularach. Stare gdzieś mi się zapodziały, muszę zobaczyć, czy gdzieś w pobliżu jest hurtownia okularów przeciwsłonecznych i sprawić sobie nowe.

Niedługo zacznę robić wędliny z szybkowaru, to już wyższa szkoła jazdy, ale na pewno będę domowe i pyszne.

Smacznego !

Babka drożdżowa na jogurcie z pomarańczą

babka pomarańczowa z jogurtem

To tegoroczna babka drożdżowa, nieco lżejsza, niż te, które robię zazwyczaj. Ten wpis miał być wczoraj , ale przygotowania do Świąt za bardzo mnie pochłonęły i nie bardzo miałam czas. Zatem dzisiaj składam świąteczne życzenia Wesołych i smacznych Świąt 🙂 Niech wielkanocne przysmaki stworzą doskonałą atmosferę przy wspólnym stole , by te Święta były niezapomniane 🙂

BABKA DROŻDŻOWA NA JOGURCIE I POMARAŃCZY

1/2 kg mąki pszennej

łyżka  stopionego masła i 3 łyżki oleju

30 g drożdży

2/3 szklanki mleka

mały jogurt naturalny

2 jajka

3 łyżki cukru i jedna z wanilią

łyżeczka pigwówki

szczypta soli

sok z połówki pomarańczy

To porcja wielkanocna, na babkę z średniej formie i dwie mniejsze , z których jedna idzie do święconki.

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam letnie mleko ( 1/3 szklanki ), posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  wymieszałam cukry  z jajkami.

Do miski wsypałam mąkę, posoliłam troszkę, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, jogurt, stopione masło w temperaturze pokojowej, sok pomarańczowy i nalewkę. Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Postawiłam przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, co trwało około 45 minut.

Włożyłam babki do foremek , postawiłam na 10 minut w ciepłym miejscu, aby podrosły. Wstawiłam do piekarnika – mniejsze na około 20 minut, większą na nieco ponad pół godziny.

Po wystudzeniu i wyjęciu z foremek posypałam je cukrem-pudrem.

Babki wyszły pyszne i puszyste, pachnące pomarańczą. Doskonałe na Wielkanoc 🙂

Smacznego !

babka pomarańczowa z jogurtem1