Archiwa kategorii: Wielkanocne

Chlebek drożdżowy ze słonecznikiem

chlebek ze slonecznikiem
chlebek ze slonecznikiem

To był  mój specjalny chlebek na Wielkanoc, upieczony w keksówce i w foremce babkowej, do dekoracji świątecznego stołu. Jest jak wszystkie moje drożdżowy, powoli dojrzewam do próby chlebkó na zakwasie. Dobór mąki jest dośc przypadkowy – z tego, co miałam w szafce – nieco żytniej razowej, pszenna pełnoziarnista i zwykła , by nie był taki ciężki. Dodałam zioła, mielone siemię lniane i ziarna słonecznika. Efekt był bardzo smaczny i stał się sporą atrakcją wielkanocnego stołu.

CHLEBEK DROŻDŻOWY Z MIESZANEJ MĄKI Z ZIERNAMI SŁONECZNIKA

szklanka  mąki żytniej razowej

szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej

szklanka mąki pszennej zwykłej

dwie łyżki mielonego lnu

2 łyżki ziaren słonecznika

łyżka szarej czubrycy z czarnuszką

łyżka oleju rzepakowego tłoczonego na zimno

35 g drożdży

łyżeczka cukru
2 – szklanki letniej wody ( można nieco więcej)

łyżeczka soli

Drożdże włożyłam do miseczki,  dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam 1/2 szklanki letniej wody , rozmieszałam i posypałam łyżką mąki pszennej . Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam  mąki,  ziarna, siemię  i czubrycę,  wymieszałam, posoliłam solidnie.    W to wlałam rozczyn, mieszając i ubijając lekko dodałam resztę letniej  wody i olej. Wymieszałam dokładnie  i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około dziesięć  minut. Gdy ciasto zaczęło odstawać od ścianek miski i pojawiły się bąbelki powietrza przykryłam je ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, na  około 45 minut.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej foremki babkowej ( średnica 12 cm) i keksówki , zostawiłam do podrośnięcia na 10 minut w ciepłym miejscu.  Ciasto w keksówce nacięłam  ukośnie w kilku miejscach . Włożyłam obie formy do piekarnika nagrzanego do 180 C na około 45 minut, z tym, ze babeczkę wyjęłam już po pół godzinie. Po wyjęciu z foremek studziłam chlebki na kratce.

Jak już wspomniałam , chlebek wyszedł pyszny, bardzo aromatyczny, pasował bardzo do wielkanocnych przysmaków, zarówno z masłem jak i maczany w dressingach od sałatek. Na pewno powtórzę go , może z innymi dodatkami.

Lubię piec chlebki i ciasta, piekarnik w domu odpalam dośc często. Wprawdzie domowe chleby są bezcenne , ale warto pomyśleć o oszczędzaniu energii, widziałam jden ze sposobów na to na polmar.net.pl . Jak będę próbować chleby na zakwasie, to pewnie piekarnik będzie chodził częściej i trzeba mieć to na uwadze.

Smacznego !

 

Wielkanocny zając drożdżowy

Ubiegłego lata kupiłam od znajomej blogerki formę – zająca i nie mogłam się doczekać, kiedy go wypróbuję na Wielkanoc 🙂 Próba ogniowa była na moje imieniny, 1 kwietnia,  obchodzone wesoło z kulinarnymi przyjaciółmi na Zielonym Targu w Poznaniu. Zając udał się, smakował a teraz upiekłam go razem z babką w klasycznej formie. Ciasto jak zwykle drożdżowe, tym razem z posmakiem pomarańczy i pigwówki, której dodałam zwyczajem mojej Mamy, by  lepiej urosło.

DROŻDŻOWY ZAJĄC NA WIELKANOC

niecały kilogram  mąki pszennej

10 dkg  stopionego masła i 2 łyżki oleju

50 g drożdży

1, 5 szklanki mleka

sok z połowy pomarańczy

3 jajka i 2 żóltka

5 łyżek cukru i łyżka z wanilią

szczypta soli

łyżka nalewki z pigwy

cukier-puder do posypania

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam letnie mleko ( 1/3szklanki ), posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  wymieszałam cukier  z jajkami za pomocą trzepaczki.

Do miski wsypałam mąkę i sól, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, wyciśnięty z pomarańczy sok , olej i  stopione masło w temperaturze pokojowej. Wyrabiałam drewnianą łyżką, w międzyczasie dolałam nieco aromatycznej nalewki z pigwy. Gdy ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza, odstawiłam je w ciepłe miejsce ( obok garnka z gotującą się peklowaną szynką ) na pół godziny do wyrośnięcia .

 

Wyrośnięte ciasto przełożyłam do formy- zająca, do klasycznej na babkę i 3 małych babeczkowych foremek ( na prezenty dla znajomych), poczekałam ok. 5 minut, aż ciasto zacznie pracować. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 175 C i piekłam ok. 45 minut ( te większe) , małe były gotowe po pół godzinie.

Z babkami mam już doświadczenie, ale ze  sporą tremą wyjęłam zająca – udał się, więc po wystudzeniu posypałam go cukrem-pudrem . Pogoda za oknem niestety taka, że skojarzył mi się ze śniegiem, oby nas nie zaskoczył…

Babki już spróbowałam, wyszła pyszna, zając czeka na deser po wielkanocnym śniadaniu.

Jesli ktoś jeszcze szuka inspiracji na jutro, polecam mój wybór domowych, prostych w wykonaniu wędlin i dodatków do nich. Zapraszam też jeszcze na bogatą ofertę wielkanocnych przepisów.

WSZYSTKIM CZYTELNIKOM BLOGA ŻYCZĘ RADOSNYCH I SMACZNYCH ŚWIĄT

Smacznego !

Galantyna z drobiu w galarecie

Na Wielkanoc jednym z najczęściej wyszukiwanych przepisów są galarety . Ja je bardzo lubię i czesto robię w róznych formach. Pokazywałam już wieprzową ( z nóżek), drobiową  i mieszaną , teraz coś innego. W galarecie zatopiłam drobiowe mięso, ugotowane w rosole i zmiksowane. Galareta jest naturalna, na łapkach z zagrodowych kurczaków, które  można nabyć  w Autostraganie,  na poznańskim Zielonym Targu, albo na bydgoskim Frymarku.

GALANTYNA Z DROBIU W GALARECIE

1/2 kg drobiowych łapek

ok. kg mięsa z kurczaka ( skrzydełka, korpus)

włoszczyzna

liść laurowy, ziele angielskie

sól, pieprz w ziarnach

majeranek, pieprz biały, łyżeczka musztardy

Do zimnej wody włożyłam umyte łapki i mięso z kurczaka, posoliłam, dodałam przyprawy . Po godzinie gotowania dodałam włoszczyznę. Mięso wyjęłam wcześniej, jak już było miękkie, łapki  gotowałam pół godziny dłużej, do zupełnej miękkości.

Obrałam i zmiksowałam mięso z kilkoma łyżkami galarety, przyprawiłam i uformowałam roladkę. Jak zastygła pokroiłam ją i  zalałam przecedzonym wywarem, dodając pokrojoną w plasterki marchewkę, wlałam do foremki  wysmarowanej cienko olejem, zamieszałam, wystudziłam i wstawiłam do lodówki.

Podając pokroiłam ją w plastry.

Była pyszna, naturalna galareta doskonale zastygła, mięso przyprawione pasowało do niej. Polecam wszytskim na Wielkanoc.

Smacznego !

Baleron peklowany i parzony

Niewiele kupuję domowych wędlin, staram się jak najwięcej robić ich w domu. To jest baleron jeszcze świąteczny. Zrobiłam prócz niego peklowaną w zwykłej soli pierś kurczaka i szynkę, schab pieczony w rękawie ( pokażę później ) i jakieś roladki do jedzenia na zimno , więc gotowych wędlin wcale na Święta nie kupowałam.

Pierwszy raz od dawna korzystałam z  soli peklowej, mam do niej dystans, więc dodałam jej pół na pół ze zwykłą solą do solanki. Okazało się, że wystarczyło 🙂

DOMOWY BALERON PEKLOWANY I PARZONY

kilogram karkówki

1, 5 łyżki soli peklowej

1, 5 łyżki soli kuchennej gruboziarnistej ( miałam z Ciechocinka)

liść laurowy, ziele angielskie, pieprz w ziarnach

czosnek, 2-3 ziarna jałowca, łyżka majeranku

kawałek wędzonego boczku

bulion warzywny do parzenia

Sól rozpuszczamy w wodzie, część wtłaczamy do strzykawki i nasączamy solanką karkówkę w kilku miejscach. Do reszty solanki dodajemy przyprawy ( czosnek i jałowiec zgniatamy) i zanurzamy w tym mięso w odpowiednim naczyniu. Wkładamy w chłodne miejsce na 2-3 doby i przewracamy co 12 godzin.

Bulion zagotowujemy, najlepiej z kawałkiem wędzonki, wędlina będzie wtedy smaczniejsza.

Do wrzącego wkładamy mięso i gotujemy na małym ogniu, tak, by woda lekko mrugała, ponad godzinę, nawet  do dwóch – aż widelec wbity w mięso wchodzi bez oporu, a płyn wydobyty z niego jest klarowny. Studzimy w wywarze, aż będzie zupełnie zimne i potem trzymamy w lodówce.

Kroimy na cienkie plastry. Tak zrobiony domowy baleron jest soczysty, aromatyczny i smaczny. Na pewno będzie smakował nie tylko na świątecznym stole.

Zdjęcia są z okresu gwiazdkowego, przy kiepskim świetle – dziś jest ładniejsza pogoda, słońce świeci tak mocno, że wychodząc na dwór trzeba pomyśleć o odpowiednich okularach. Stare gdzieś mi się zapodziały, muszę zobaczyć, czy gdzieś w pobliżu jest hurtownia okularów przeciwsłonecznych i sprawić sobie nowe.

Niedługo zacznę robić wędliny z szybkowaru, to już wyższa szkoła jazdy, ale na pewno będę domowe i pyszne.

Smacznego !

Babka drożdżowa na jogurcie z pomarańczą

babka pomarańczowa z jogurtem

To tegoroczna babka drożdżowa, nieco lżejsza, niż te, które robię zazwyczaj. Ten wpis miał być wczoraj , ale przygotowania do Świąt za bardzo mnie pochłonęły i nie bardzo miałam czas. Zatem dzisiaj składam świąteczne życzenia Wesołych i smacznych Świąt 🙂 Niech wielkanocne przysmaki stworzą doskonałą atmosferę przy wspólnym stole , by te Święta były niezapomniane 🙂

BABKA DROŻDŻOWA NA JOGURCIE I POMARAŃCZY

1/2 kg mąki pszennej

łyżka  stopionego masła i 3 łyżki oleju

30 g drożdży

2/3 szklanki mleka

mały jogurt naturalny

2 jajka

3 łyżki cukru i jedna z wanilią

łyżeczka pigwówki

szczypta soli

sok z połówki pomarańczy

To porcja wielkanocna, na babkę z średniej formie i dwie mniejsze , z których jedna idzie do święconki.

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam letnie mleko ( 1/3 szklanki ), posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  wymieszałam cukry  z jajkami.

Do miski wsypałam mąkę, posoliłam troszkę, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, jogurt, stopione masło w temperaturze pokojowej, sok pomarańczowy i nalewkę. Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Postawiłam przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, co trwało około 45 minut.

Włożyłam babki do foremek , postawiłam na 10 minut w ciepłym miejscu, aby podrosły. Wstawiłam do piekarnika – mniejsze na około 20 minut, większą na nieco ponad pół godziny.

Po wystudzeniu i wyjęciu z foremek posypałam je cukrem-pudrem.

Babki wyszły pyszne i puszyste, pachnące pomarańczą. Doskonałe na Wielkanoc 🙂

Smacznego !

babka pomarańczowa z jogurtem1

 

Karkówka wolno pieczona na wędlinę

wędliny domowe

Karkówka wolno pieczona doskonale nadaje się do pokrojenia na zimno na wędlinę na wielkanocny stół. To zdjęcie z ubiegłego roku, sporo się wtedy działo i zapomniałam o niej. Z boków ma moje peklowane i parzone wędliny – szynkę i pierś kurczaka. Niestety nie mam zdjęcia ukrojonego kawałka, widocznie podczas świątecznych dni zapomniałam o odpowiednim sfotografowaniu. Mięso było soczyste i pyszne.

KARKÓWKA PIECZONA W NISKIEJ TEMPERATURZE

ok.1, 5 kg karkówki bez kości

sól, pieprz czarny i ziołowy, papryka słodka i imbir, mielona kolendra

kilka śliwek wędzonych i suszonych pomidorów

duża cebula

pół szklanki czerwonego wina

olej do smażenia

Mięso natarłam przyprawami, skropiłam czerwonym winem i wstawiłam do lodówki na dwie godziny. Potem obsmażyłam w brytfannie wraz z pokrojoną cebulą na oleju na brązowo z każdej strony, włożyłam do piekarnika , polałam lekko czerwonym winem. Dołożyłam wędzone śliwki i suszone pomidory i piekłam w 140 C około 3 godziny, podlewając wodą , winem a potem wytworzonym sosem.

Pozwoliłam jej w tym sosie spokojnie ostygnąć. Jedliśmy ją pokrojoną w plastry na zimno. Smakowała doskonale i polecam ją na świąteczny stół.

Smacznego !

 

karkówka wolno pieczona

Mazurek kokosowy z solonym kajmakiem

mazurek kokosowy z kajmakiem

Mazurek kokosowy robię pierwszy raz i na jego pomysł wpadłam gdy dostałam do wypróbowania solony kajmak ( teraz jest już wyraźniejsza nutka soli, niż dawniej) Myślałam, do czego na Wielkanoc najlepiej go wykorzystać. Przypomniał mi się wtedy mój placek z masą kokosową, który był słodki i ten smak przypasował mi jako kontrast do solonego kajmaku. By smaki mazurka zrobić ciekawsze , do kajmakowej polewy  dodałam nieco rozpuszczonej gorzkiej czekolady. To był próbny wypiek , więc zjedliśmy go i plany mazurkowe na Wielkanoc zostały zatwierdzone. Być może zrobię go z samym solonym kajmakiem, bo bez czekolady też fajnie pasuje do kokosowej masy.

MAZUREK KOKOSOWY Z SOLONYM KAJMAKIEM

kruche ciasto takie, jak tutaj

MASA KOKOSOWA :

szklanka mleka

10 dkg masła

1/2 łyżki cukru

15 dkg wiórków kokosowych

1/2 białej czekolady

cukier  z wanilią ( łyżka)

1/2 szklanki solonego kajmaku

50 g gorzkiej czekolady

Wyrobione ciasto uformowałam w kulę i wstawiłam do lodówki na pół godziny. Potem rozwałkowałam na wielkość formy , którą wcześniej posmarowałam masłem. Wylepiłam ciastem formę, ponakłuwałam dokładnie widelcem i upiekłam w 200 C, około pół godziny, aż ciasto nabrało złotego koloru i odstawało od brzegów formy. Wystudziłam.

 

Do garnka z mlekiem wsypałam wiórki i gotowałam 20 minut. Potem dodałam masło, cukier i czekoladę, wymieszałam z gorącą masą aż się wszystko rozpuściło. Studziłam w zlewie z zimną wodą, mieszając.

Masą wypełniłam dokładnie formę z upieczonym ciastem, zostawiłam w chłodnym miejscu do zastudzenia.

Czekoladę można rozpuścić w kąpieli wodnej albo w mikrofalówce. Do rozpuszczonej dodajemy po trochu kajmak, mieszamy dokładnie. Polewamy mazurek w dowolne wzorki.

Najlepiej zostawić go na dobę, by ciasto skruszało, im później jemy mazurek, tym jest smaczniejszy. Ale jeśli spróbujecie go jak tylko polewa zastygnie, to też będzie pyszny. Najlepszy jest po kilku dniach.

Kruche ciasto, słodka masa kokosowa i solony kajmak w towarzystwie czekolady dają bardzo atrakcyjne połączenie smaków, godne świątecznego stołu.

Smacznego !

mazurek kokosowy z kajmakiem1

 

Pierś gęsi peklowana w soli i sałatka z gruszką

piersi gęsie peklowane1

 

Gdy zobaczyłam ten przepis w odcinku „Okrasa łamie przepisy” z Ciechocinka, od razu nabrałam chęci, żeby zrobić gęsie  piersi w ten sposób. Przepis jest bardzo prosty a gęsina gotowa po dobie albo dwóch. Ja spróbowałam jednej piersi po półtorej doby ( peklowałam wieczorem, wyjęłam dwa dni później rano) a drugiej wieczorem tego samego dnia. ta pierwsza była już bardzo dobra a druga jeszcze lepsza.

PIERŚ GĘSI PEKLOWANA W SOLI Z CUKREM

Piersi gęsi bez kości i skóry

około kilograma soli

około szklanki cukru ( stosunek soli do cukru 4:1)

trochę aromatycznego alkoholu

Mieszamy sól z cukrem. Wsypujemy na dno naczynia , takiego, w którym zmieszczą się piersi , kładziemy mięso i zasypujemy dokładnie . Na wierzchu skrapiamy alkoholem, ja dałam nalewkę z kwiatów dzikiego bzu , bo piersi gęsie lubią słodkie smaki. Wstawiłam naczynie do lodówki.

Jak już wspomniałam , jedna pierś wyjęłam po 36 godzinach i dokładnie , dość długo wypłukałam z soli po czy osuszyłam ściereczką. Smakowała doskonale, jak dojrzewająca szynka , inaczej niż wędzone półgęski. Dzieciom jednak bardziej smakowały gęsie piersi w poprzedniej wersji, pieczonego w niskiej temperaturze półgęska.

Na zdjęciach obok są plastry faszerowanej gęsiej szyjki – miałam tylko skórę jednej, ale nafaszerowałam też w ten sam sposób zdjętą z piersi gęsiej skórę , zszywając ją dokładnie. To do niej pasowały moje kiszone ogórki widoczne na półmisku. Do peklowanej gęsiej piersi zrobiłam inspirowaną programem Okrasy sezonową sałatkę z gruszką w kwiatowo-musztardowym winegrecie, z syropem z kwiatów dzikiego bzu, by pasowała aromatem do mięsa.

SAŁATKA Z GRUSZKĄ I ŻURAWINĄ W KWIATOWYM WINEGRECIE

kilka liści sałaty lodowej

łodyga selera naciowego

garść suszonej żurawiny

mała czerwona cebula

gruszka

kilka listków świeżej mięty

sól

łyżka octu jabłkowo-gruszkowego ( mój domowy)

mała łyżeczka ostrej musztardy ( miałam dijon)

3 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno

Umytą i osuszoną sałatę porwałam na kawałki, dodałam plasterki selera naciowego i czerwonej cebuli, lekko posoliłam. Dodałam plasterki obranej gruszki i od razu wymieszałam z winegretem zrobionym z octu, musztardy, oleju i bzowego syropu, by owoce nie ściemniały. Na koniec dorzuciłam nieco listków świeżej mięty , która doskonale się trzyma jeszcze na grządce, pomyślałam, że nieźle uzupełni wszystkie smaki sałatki.

 

sałatka z gruszką2sałatka z gruszką3

Do peklowanej gęsiej piersi smakowała wyśmienicie. W sezonie polecam ją do każdego mięsa albo i samodzielnie.

Smacznego !

 

piersi gęsie peklowane

 

 

 

Mazurek z masą migdałową

mazurek migdałowy

WSZYSTKIM CZYTELNIKOM MOJEGO BLOGA ŻYCZĘ RADOSNYCH I SMACZNYCH ŚWIĄT. NIECH WSPÓLNY STÓŁ ŚWIĄTECZNY STWORZY MAGICZNĄ ATMOSFERĘ I WYWOŁA U WSZYSTKICH PRZYJEMNY NASTRÓJ.

 

koszyk15

Mazurek nie był tradycyjnym ciastem wielkanocnym w moim rodzinnym domu, zagościł u nas dopiero kilka lat temu. Stało się to za sprawą mojej młodszej córki , która sama zabrała się za ten wypiek i robi go na Wielkanoc tradycyjnie od kilku lat.

W tym roku zrobiła go w mniejszej formie i zostało ciasta na drugi, mniejszy. Zrobiłam do niego masę migdałową, wykorzystując tarte migdały. Masę zrobiłam „na czuja”, wykorzystując przepis bazowy na domową polewę i  zagęściłam ją .

 

MAZUREK Z MASĄ MIGDAŁOWĄ

ciasto takie, jak tutaj

MASA MIGDAŁOWA

8 dkg masła

1/2 szklanki cukru-pudru

1/4 szklanki mleka

szklanka tartych migdałów

Mleko, masło o cukier puder rozpuściłam w garnku i gotowałam kilka minut na małym ogniu. Dorzuciłam tarte migdały , wymieszałam i jeszcze chwilę pogotowałam.

Masę przestudziłam i wylałam na podpieczony kruchy spód. Gdy zastygła ( w lodówce) ozdobiłam mazurek suszonymi śliwkami i rodzynkami.

Wyszedł pyszny , może dla niektórych zbyt słodki, ale w końcu mamy Święta, więc kiedy, jak nie teraz ? Można popić niesłodzoną kawą 🙂

Smacznego !

mazurek migdałowy2

 

 

Babka czekoladowo-wiśniowa z cynamonem

babka czekoladowo-wiśniowa 2

 

Dziś w słowach kluczowych , po których czytelnicy trafiają na mój blog znalazłam pytanie ” co zrobić ekstra na Wielkanoc ?” . Pomyślałam, że oprócz tradycyjnych , drożdżowych babek , które nieodmiennie kojarzą nam się z Wielkanocą można upiec taką troszkę inną , w ciekawych smakach. Kakao, które nadało babce czekoladowy smak dobrze komponuje się z wiśniami i cynamonem, do babki dodałam więc nieco musu wiśniowego ( z przetartych owoców z kompotu) i doprawiłam.

 

BABKA CZEKOLADOWO-WIŚNIOWA Z CYNAMONEM

3 jajka
4 łyżki cukru
80 g stopionego masła i 3 łyżki  oleju
2 niepełne szklanki mąki
1/2 szklanka  mleka

1/4 szklanki musi wiśniowego
3 łyżki kakao
2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki  cynamonu

cukier-puder do posypania

Jajka lekko roztrzepujemy z cukrem trzepaczką ale nie ubijamy . Lekko ubijając dodajemy  olej i  mleko  , mus wiśniowy , następnie mąkę z proszkiem, kakao,  cynamon , na koniec stopione masło    . Ciasto powinno się lekko lać.
Wlewamy  do wysmarowanej tłuszczem formy z kominkiem i pieczemy  w 180 C około 45 minut.

Jeszcze ciepłą podważamy lekko nożem przy brzegach i pozwalamy jej ostygnąć. Wystudzoną powinniśmy wyjąć z formy bez problemu, podkładając talerz i odwracając zdecydowanym ruchem.

Babka była prezentem, nie mam więc zdjęcia kawałka, ale od adresatek prezentu wiem, że była udana. Polecam więc , nie tylko na Wielkanoc .

Smacznego !

Chciałabym się pochwalić wydarzeniem w Poznaniu, w którym niedługo wezmę udział i zachęcić do udziału w nim . To będzie Studencki Master Chef , a ja wraz z koleżankami będę tam jurorką. Poza tym poczęstuję uczestników swoim specjałem ( niespodzianka) i opowiem co nieco o blogowaniu.

Zapraszamy wszystkich chętnych do wzięcia udziału w studenckim konkursie kulinarnym, który odbędzie się 14.04.2015 w OFF Garbary (https://www.facebook.com/garbaryoff), a dokładniej w Olala cafe (https://www.facebook.com/OlalaCafe)
W ramach powyższego projektu będą z nami blogerzy działający w sferze kulinarnej:
– Agnieszka Cemel (studniasmakow.wordpress.com)
– Grażyna Cholewicka (grazynagotuje.pl)
– Katarzyna Szatkowska (wkrainiesmaku.pl)
Dla najlepszych kucharzy przygotowaliśmy nagrody!
Ciekawa jestem bardzo , jakie potrawy przygotuję studenci i czym się będą różnić od moich ze studenckich czasów 🙂
A oto link do wydarzenia :

 

babka czekoladowo-wiśniowa