Archiwa kategorii: Wegetariańskie

Biało-czerwony koktajl owocowo-mleczny

biało-czerwony koktajl
biało-czerwony koktajl

Znowu mamy czas meczowy, potrawy w barwach narodowych cieszą się dużym powodzeniem. Po 12 latach nasza drużyna gra znów w mistrzostwach świata w piłce nożnej. Bardzo bym chciała, by moje dzieci i wszyscy młodzi znajomi , którzy tego nie pamiętają przeżyli tak niesamowite wzruszenia, jak ja w dzieciństwie gdy Orły Górskiego zdobyły trzecie miejsce na Mundialu. To było niesamowite, do dziś pamiętam tę atmosferę, kiedy piłką żyli wszyscy i jak wiele radości czerpaliśmy z tego powodu. Dziś zrobiłam biało-czerwony koktajl z owoców zebranych w ogrodzie ( porzeczki, maliny, wiśnie) i maślanki wymieszanej z jogurtem. Czeka na rozpoczęcie meczu. W blogowej wyszukiwarce powodzeniem cieszą się też biało-czerwone przekąski z Euro 2012 🙂

BIAŁO-CZERWONY KOKTAJL Z OWOCÓW , MASLANKI I JOGURTU

szklanka owoców – czerwone porzeczki, wiśnie, maliny

szklanka maślanki

szklanka jogurtu

cukier lub miód do smaku

Owoce umyłam, porzeczki obrałam z szypułek, z wiśni wyjęłam pestki, przesypałam cukrem ( płaska łyżka). Gdy puściły nieco soku, zmiksowałam i wlałam do szkalnek.

Na wierzch ostrożnie wlałam białą część – jogurt roztrzepany z maślanką. Przy piciu na pewno się wymiesza, jesli chcemy pić warstwami , możemy nieco dosłodzić część mleczną.

Cieszę się bardzo, że owoce w tym roku tak dopisują. Mam już zawekowane kompoty z czereśni i wiśni, nieco soków. Teraz dojrzewają wiśnie-szklanki, porzeczki, agrest  i maliny a jabłka z drzewek sypią się coraz większe. Koktajle owocowe , desery a nawet sałatki wytrawne z dodatkiem owoców uwielbiam robić, mam nadzieję, że mecze dostarczą nam radości i będzie okazja do świętowania dobrym jedzeniem.

Smacznego !

Makaron z grillowanymi szparagami i twarogiem

makaron z grillowanymi szparagami i twarogiem
makaron z grillowanymi szparagami i twarogiem

Latem, gdy jest gorąco staram się robić proste dania, by nie stać długo przy kuchni. Wykorzystuję do nich sezonowe warzywa i zieleninę z ogrodu. Wzbogacam je też czasem doskonałym domowym twarogiem, który kupuję przez znajomych ze wsi. Ten makaron z grilowanymi szparagami i cukinią wzbogaciłam jeszcze o duszone pieczarki , które mi zostały w lodówce , dorzuciłam rucolę i młody szpinak , natkę pietruszki i bazylię – zieloną i fioletową. Do razowego makaronu pasował mi jeszcze twaróg, który pokruszyłam na koniec. Polałam wszystko odrobiną oleju tłoczonego na zimno i wyszło pyszne danie 🙂

MAKARON Z GRILLOWANYMI SZPARAGAMI I TWAROGIEM

opakowanie razowego makaronu

po pół pęczka szparagów zielonych i białych

mała cukinia

kubek duszonych pieczarek

15-20 dkg twarogu

sól pieprz, olej tłoczony na zimno

rucola, bazylia, natka pietruszki, liście młodego szpinaku

Makaron ugotowałam według przepisu. Cukinię pokroiłam na plastry , posoliłam by puściła wodę  i po 15 minutach osuszyłam. Szparagi lekko posoliłam by chwilę zmiękły i wrzuciłam na grillową patelnię posmarowaną cienko olejem, dodajac plastry cukinii. Po kilku minutach przewróciłam je na drugą stronę , jak były al dente, to wyłączyłam patelnię.

Na makaronie ułożyłam grillowane warzywa i pieczarki, dorzuciłam zioła i liście szpinaku. Na wierzch pokruszyłam twaróg, polałam olejem. Na koniec posypałam lekko solą morską i pieprzem z młynka.

Polecam to danie na obiad latem, szparagi jeszcze są dostępne i warto je wykorzystać w sezonie. Robi się je szybko, w czasie, gdy makaron się gotuje, można przyrządzić warzywa na patelni grillowej , nie trzeba dlugo stać „przy garach”, co teraz, gdy jest gorąco jest dużą zaletą. Dobry twaróg lub inny ulubiony ser uzupelnia danie, a zagorzałym mięsożercom podpowiem, że nieco wytopionego wędzonego boczku zaspokoi ich apetyty. Zioła można wybrać takie, jakie nam pasują, zielenina ożywi danie i doda mu lekkości.

Smacznego !

 

Caprese po polsku – z wiejskim twarogiem

caprese po polsku
caprese po polsku

Pomidory powoli zaczynają smakować już jak pomidory, można już sobie pozwolić na różne sałatki z nimi. Od pewnego czasu mam możliwość kupowania prawdziwego wiejskiego twarogu, który smakuje zjawiskowo , postanowilam więz zrobić z nim wersję sałatki caprese po polsku. Zamiast plastrów mozzarelli dałam pokrojony w spore kawałki wiejski twaróg a oliwę zastąpiłam olejem rzepakowym tłoczonym na zimno. Bazylię ( prosto z doniczki w ogrodzie, wyhodowaną samodzielnie z nasion) zostawiłam bez zmian. Prócz soli i pieprzu posypałam caprese po polsku czosnkiem niedźwiedzim , miałam suszony. Sałatka, którą podałam na śniadanie w Dniu Matki wyszła pyszna, mojemu synowi ( wielbicielowi klasycznej jej wersji ) bardzo smakowała w tej postaci.

CAPRESE PO POLSKU

kilka dojrzałych pomidorów

15-20 dkg dobrego twarogu pokrojonego w plastry

sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi

świeże listki bazylii

2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno

Plastry pomidorów i sera układamy na talerzu naprzemiennie , posypujemy solą i pieprzem. Polewamy olejem, posypujemy czosnkiem niedźwiedzim i listkami świeżej bazylii. Ot, cała prostota – w tym tkwi tajemnica smaku. Polski twaróg zrobiony domowym sposobem doskonale pasuje do pomidorów i sprawdza się w tej sałatce . Może tylko nie bardzo nadaje się do fantazyjnej wersji tej sałatki , którą pokazywałam na blogu dawno temu :

Na razie pomidory do sałatki kupuje na targu, do sałek z ogrodu dodaję tylko bazylię. Jednak w doniczkach przed domem kwitną już pomidory i już nie mogę się doczekać, kiedy i one trafią do domowych sałatek.

Smacznego !

 

 

Krem z jogurtu i malinowego sorbetu

krem z jogurtu
krem z jogurtu

Od kilku dni na dworze panuje przyjemne ciepło , zimne desery są więc znowu na topie. Przy porządkach w zamrażalniku znalazłam zmiksowane maliny , które zamroziłam w tej formie, by zajmowały jak najmniej miejsca. Spokojnie przezimowały sobie w kącie zamrażalnika i teraz z przyjemnością je odkryłam. Zrobiłam z nich zimny deser , miksując je z gęstym, greckim jogurtem. By deser był bardziej aromatyczny , dolałam łyżkę syropu z kwiatów dzikiego bzu i dodałam troszeczkę posiekanej drobno i utartej mięty . Na dzisiejszy upalny dzień taki krem z jogurtu był idealny.

KREM Z JOGURTU Z MROŻONYMI MALINAMI I MIĘTĄ

szklanka mrożonych, zmiksowanych malin

szklanka greckiego jogurtu

łyżka syropu z kwiatów dzikiego bzu

gałązka mięty

Jogurt i pokruszony malinowy sorbet  zmiksowałam z dodatkiem listków mięty i łyżki aromatycznego syropu. Zamiast niego można dodać miodu lub soku owocowego, krem też będzie dobry. Listki mięty dodały kremowi świeżości i doskonale pasowały do smaku malin i jogurtu. Taki  szybki, smaczny i orzeźwiający deser można sobie zrobić z dowolnych owoców, nie musi to byc mus – mrożone owoce też się ładnie miksują.

Niedawno przeglądałam bloga , jego najdawniejsze wpisy by uniknąć problemów technicznych po zamknięciu starego bloga, pisanego na ogólnodostępnej platformie. Na razie radzę sobie sama z obsługą techniczną swoich wpisów , ale wiem , że informatyka rozwija się intensywnie i w razie potrzeby mozna skorzystać z fachowej pomocy dzięki symbiozait.pl .

Na razie korzystajmy z pięknej pogody i mozliwości cieszenia się zimnymi deserami .

Smacznego !

Chłodnik z kiszonymi buraczkami na jogurcie

chłodnik z kiszonymi buraczkami
chłodnik z kiszonymi buraczkami

Od kilku dni wiosna rozgościła się u nas, jak to w kwietniu- ze zmiennymi temperaturami. Jest jednak zdecydowanie cieplej a czasami w porze obiadowej bywa wręcz gorąco. Parę dni temu miałam zrobić na obiad barszczyk ukraiński i wykorzystać do niego buraczki ukiszone z marchewką i jabłkiem. Jednak w kuchni było tak gorąco, że zmieniłam plany. Zajrzałam do lodówki, miałam tam zielone, świeże ogórki a także otwarty słoik z kiszonymi, kilka rzodkiewek i dwa duże  kubki naturalnego jogurtu. Szczypiorek rośnie sobie na parapecie, wyhodowany z kiełkującej cebuli, cienki już sobie odrasta po zimie na grządce, podobnie jak młoda mięta i oregano. Chrupiące, słodkie jabłko wydało  mi się dobre do złamania smaku, zrobiłam więc zamiast barszczyku aromatyczny i piękny w kolorze chłodnik.

CHŁODNIK Z KISZONYMI BURACZKAMI

2 duże kubki jogurtu naturalnego

słoik buraczków kiszonych z marchewką i jabłkiem

2 kiszone ogórki

zielony ogórek

kilka rzodkiewek

pęczek szczypiorku i/lub koperku

świeża mięta ( i ew. oregano)

jabłko

sól, pieprz z młynka, suszony czosnek niedźwiedzi, szczypta cukru

po łyżce soku z kiszonych ogórków i buraczków

Świeże warzywa i jabłko kroimy w półplasterki, lekko solimy i posypujemy pieprzem. Dodajemy pokrojone podobnie warzywa i jabłko kiszone oraz nieco soku z kiszonych ogórków i buraczków. Wlewamy jogurt, lekko mieszając trzepaczką, dorzucamy posiekane zioła i troszkę cukru dla załamania smaku.

Kiszone i surowe  warzywa przyjemnie chrupią , chłodnik ma piękny kolor od buraczków , jest aromatyczny i orzeźwiający. Polecam na lato i gorące dni wiosny 🙂

Smacznego !

 

Ser z dodatkiem kartofli z XVIII-wiecznego przepisu

ser z dodatkiem kartofli
ser z dodatkiem kartofli

Podczas moich kulinarnych podróży często mam okazję próbować serów zagrodowych , zarówno twarogów, które często są wędzone jak i podpuszczkowych. Bardzo lubię sery i szukam stoisk z nimi na róznych festiwalach smaku, by kupić je u źródła. Muszę przyznać, że coraz więcej się dzieje pod tym względem, gdzieniegdzie można znaleźć prawdziwe serowe perełki. Tradycja robienia serów jest w Polsce dość stara, toteż sporo receptur na sery znalazłam w książce  Staropolskie przepisy kulinarne – receptury rozproszone z XVI-XVIII wieku, opracowanej przez Jarosława Dumanowskiego, Dorotę Dias-Lewandowską i Martę Sikorską. O samej książce napiszę innym razem, teraz o przepisie, który mnie zaintrygował – jako mieszkanka Wielkopolski musiałam spróbować sera robionego z dodatkiem pyrek, czyli kartofli lub dla innych ziemniaków 🙂

Postąpiłam według receptury , mając do dyspozycji świeżo zrobiony wiejski twaróg od rodziny znajomej ze wsi. Było go pół kilograma, więc ugotowałam kilka „kartoflów” w mundurkach, obrałam je i po wystudzeniu starłam na tarce o drobnych oczkach. Twaróg był przez jakiś czas w lodówce, postawiłam go więc na talerzu na … garnku z gorącą zupą , by doszedł do temperatury ciała i do takiej samej wystudziłam ziemniaki. Wzięłam objętościowo tyle masy ziemniaczanej ile było twarogu i wszystko dokładnie wymieszałam rękami  w misce, dosypując od siebie nieco czosnku niedźwiedziego , który dostałam podczas wizyty na Podlasiu

Uformowałam z niej dwa krążki, w rękach , masa była niezbyt zwarta i mocno lepiąca się do rąk. W przepisie „dorozumieć się można łatwo” , że sery powinny być solone i suszone. Na szczęście  bywałam na warsztatach serowarskich prowadzonych przez Giena Mientkiewicza i wiedziałam jak to zrobić. Ze sporą tremą, bo tam robiliśmy sery podpuszczkowe, obsypałam je obficie solą kamienną i położyłam na desce, na której z powodzeniem suszyłam przed Gwiazdką sery korycińskie z Podlasia.

Zrozumiałam dosłownie  wskazówkę „przyzwoicie solone” , posoliłam je solidnie i dopiero po trzech godzinach oczyściłam z soli ściereczką… w ich miękką strukturę weszło sporo soli i na końcu okazały się dość mocno słone… Nie zżółkły też tak szybko, jak zapowiadał autor przepisu, po tygodniu suszenia w garażu ( ok 10 C ) wyglądały tak :

Przewracałam je na desce codziennie , odwracając nawet deskę na drugą stronę. Po 10 dniach stwierdziłam, że są już konsystencji podsuszonego sera i rozkroiłam pierwszy . Prócz tego, że był bardzo słony ( nie ekstremalnie, ale dośc mocno), smakował doskonale, podobnie do dobrego, suszonego oscypka , porównanie do parmezanu też możnaby z lekką rezerwą zastosować. Na moim chlebku razowym z czarnuszką w towarzystwie konfitury z żurawiny smakował doskonale, choć wiele na raz go zjeść nie można :

Zrobiłam też z jego dodatkiem sałatkę, z łagodnymi w smaku dodatkami , przepis na nią podam w osobnym wpisie a zdjęcie jest poniżej . Dodałam też nieco pokruszonego do sosu szpinakowo-serowego , świetnie go wzbogacił w smak. Drugi krążek , który się solidnie podsuszył będę używała podobnie do parmezanu. I kolejną porcję zrobię już mniej soląc.

Syty jest faktycznie, jako „czeladź” domowa gotująca , robiąca zakupy i z pomocą domowników sprzątająca z satysfakcją go zajadam. Synowi smakował najbardziej na  kanapce z konfiturą z żurawiny, w sosie szpinakowym doceniła go córka.

Jestem dumna ze swojego eksperymentu, satysfakcji ze zrobienia XVIII-wiecznego sera z książki ze współczesnych produktów nie da się z niczym porównać ! Mam zamiar robić takich eksperymentów więcej, dodaję więc na blogu nową kategorię – Staropolskie przepisy .

Smacznego !

 

Racuszki z serem i ziemniakami, drożdżowe

racuszki z serem i ziemniakami
racuszki z serem i ziemniakami

Karnawał trwa, słodkości na bazie drożdży smażone na oleju lub innym tłuszczu to nieodłączny jego element . Nie bardzo lubię smażyć pączki na głębokim oleju, natomiast uwielbiam racuchy, które można usmażyć na niedużej ilości oleju , są mniej tłuste i można poeksperymentować z różnymi smakami. Tym razem pomysłowi na racuszki z serem i ziemniakami pomógł przypadek – gdy się za nie zabierałam, zostało mi nieco ziemniaków ugotowanych w mundurkach . W lodówce miałam serek homogenizowany, dodałam więc do ciasta i nieco ziemniaczanego puree i twarożek.

RACUCHY DROŻDŻOWE Z SEREM I ZIEMNIAKAMI 

2 szklanki mąki pszennej

twarożek naturalny ( 150 g), 2 ugotowane w mundurkach ziemniaki

25 g świeżych drożdży, szklanka mleka

80 g  masła

2  łyżki  cukru i jedna z wanilią, szczypta soli

jajko i żółtko

olej do smażenia, cukier-puder do obtoczenia

Sposób wykonania jest taki sam, jak w tym przepisie , dodajemy tylko na samym początku do mąki rozgniecione ziemniaki.

Racuszki wyszły pyszne, jak większość karnawałowych wypieków.

Styczeń to nie tylko czas karnawału ale też podsumowań ubiegłego roku. Trzeba pomyśleć o rozliczeniu podatków co nie zawsze jest łatwe i proste . Wprawdzie są gotowe programy , ale nie zawsze wszystko się da za ich pomocą zrobić . Warto czasem rozejrzeć się za fachową pomocą , na przykład taką, jaką można znaleźć na gptogatus.pl .

Problemów w codziennym życiu jest sporo, czasem wydaje się że wiemy jak sobie z nimi poradzić , jednak nie zawsze wszystko możemy zrobić samodzielnie. Pomoc fachowców pozwoli nam pomyślnie rozstrzygnąć nasze sprawy i znaleźć  czas na inne czynności dnia codziennego.

Paszteciki francuskie ze szpinakiem i pieczarkami

paszteciki francuskie ze szpinakiem i pieczarkami
paszteciki francuskie ze szpinakiem i pieczarkami

To jeszcze jedno z moich wigilijnych i świątecznych dań. Świątecznych dlatego, że pierwszego dnia Bożego Narodzenia na obiad zajadamy to, co pozostało z Wigilii, by jeszcze nacieszyć się smakami, na które czekamy cały rok. Paszteciki francuskie ze szpinakiem dojadamy do barszczu, jak już znudzą nam się uszka, choć trudno w to uwierzyć. Farsz wybrałam wegański , bo wypełniłam nim też paszteciki drożdzowe z wege ciasta , by córka weganka mogła sobie je spokojnie zajadać. Prócz tego farszu miałam też pieczarkowo-porowy, jeden z naszych ulubionych i oczywiście kapustę z grzybami.

PASZTECIKI FRANCUSKIE ZE SZPINAKIEM I PIECZARKAMI

duży arkusz ciasta francuskiego

1/2 opakowania mrożonego szpinaku ( lub odpowiednia ilość świeżego w sezonie)

ok.30 dkg pieczarek

cebula

2 ząbki czosnku

olej do smażenia

sól, pieprz, gałka muszkatołowa

jajko do posmarowania

Na oleju podsmażyłam pokrojoną cebulę, dodałam pieczarki pokrojone w paski i dusiłam kilkanaście minut. Pod koniec dodałam posiekany czosnek , po chwili dorzuciłam rozmrożony szpinak i smażyłam, aż odparował. Doprawiłam solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Wystudziłam.

Arkusz ciasta francuskiego lekko rozwałkowałam. Podzieliłam na paski szerokości ok. 10 cm. Rozłożyłam farsz na połowie każdej części wzdłuż, zawinęłam i zlepiłam wszystkie części. Pokroiłam paszteciki na około 4-centymetrowe kawałki , posmarowałam rozkłóconym jajkiem, rozłożyłam w odstępach ok 3 cm na natłuszczonej blasze  i piekłam w 200 C około 15 minut.

Wyszły bardzo smaczne, szpinak z pieczarkami to dobre połączenie i pasuje do francuskiego ciasta. Polecam nie tylko na święta, ale też i na karnawałowe imprezy. Teaz zaczyna się na nie sezon, warto pamiętać nie tylko o jedzeniu ale też o wystroju, którego elementy można znaleźć np. w kodisklep.pl/23-balony .

Paszteciki z ciasta francuskiego są proste w przygotowaniu, farsz można wybrać według swoich upodobań, to dobre rozwiązanie niemal na każdą okazję.

Smacznego !

Makaron z serem, zieleniną i rydzowym olejem

makaron z serem
makaron z serem

Pora dziś na przerwę w świątecznych przepisach, dziś proste a jakże smaczne danie , które można zrobić szybko i oddać się dalej kulinarnym i innym przygotowaniom. Tajemnicą  jakości potrawy są składniki – dobry, razowy makaron, twaróg wiejski, który ja kupuję od rodziny ze wsi znajomej , szczypiorek i natka pietruszki rosnące jeszcze na grządce ( nie mam nic przeciwko ciepłej zimie) i przede wszystkim doskonały olej rydzowy, kończący dzieło . Makaron z serem w takiej postaci to dla mnie poezja smaku a szybkość jego przygotowania to duży atut w tym gorącym, przedświątecznym czasie. Przy okazji wypróbowałam smak oleju rydzowego w innym zestawieniu, bo  dodałam go też do śledzi.

MAKARON Z SEREM , ZIELENINĄ I OLEJEM RYDZOWYM

opakowanie razowego makaronu ( miałam świderki)

ok. 20 dkg dobrego twarogu

2-3 łyżki posiekanego szczypiorku i natki pietruszki lub innych ulubionych ziół

po łyżce dobrego oleju na talerz

Makaron gotujemy al dente, odcedzamy. Posypujemy pokruszonym twarogiem, zieleniną, na koniec polewamy ulubionym olejem tłoczonym na zimno.  Prawda, że to proste i szybkie ? Dodatek oleju tłoczonego na zimno był dla mnie odkryciem, jego smak zmienia zupełnie całe danie , nadaje mu inny wymiar. Prosty makaron z serem staje się niezwykle smaczny.

Przygotowanie tego dania zajmuje nie więcej niż 20 minut, można więc spokojnie zająć się przygotowaniami do Świąt. Pakowanie prezentów zwykle pochłania wiele czasu, można go skrócić wykorzystując gotowe papierowe torby, na przykład takie, jakie możemy znależć na ecobagnetwork.eu . Możemy też spokojnie przystąpić do dalszych kulinarnych czynności, ja będę lepić z córką pierogi.

Smacznego !

 

Sernik dyniowy z orzechowym spodem

sernik dyniowy
sernik dyniowy

To było ciasto pieczone na specjalne zamówienie, miałam tremę jak je robiłam choć doświadczenie nabyte z latami blogowania i wymiany doświadczeń kulinarnych daje pewien komfort. Sernik dyniowy powstał na zamówienie Korteza, bo mam takie szczęście, że zaprzyjaźniłam się prawie  z całą ekipą i przed koncertami albo i po częstuję moich ulubionych muzyków ciastem, pieczonym specjalnie z myślą o nich. Oczywiście jeśli koncertują w poblizu miejsca gdzie mieszkam lub przebywam.

Sernik to ulubione ciasto Korteza, wyczytałam to też w jednym z wywiadów i tym większą miałam tremę, no bo z sernikami różnie bywa – czasem mocno opadają . Postanowiłam dodać do ciasta nieco puree z dyni i trochę soku z pomarańczy, by ożywić jego smak , więc ryzyko było spore. Jednak wszystko się udało , sernik dyniowy opadł tylko leciutko a jego smak był zdaniem atrysty zarąbisty . Spód też dodawał smaku bo do zmiksowanych herbatników utrwalonych masłem dodałam orzechy.

SERNIK DYNIOWY NA LEKKO ORZECHOWYM SPODZIE

spód :

2 paczki herbatników ( po 100 g)

1/2 szklanki wyłuskanych orzechów włoskich ( miałam z ogrodu )

2-3  łyżki stopionego masła

masa serowa :

1 kg sera z wiaderka

200 g twarogu ( miałam wiejski, domowy )

50 g miękkiego masła

1/2 szklanki puree z dyni

2 łyżki soku wyciśniętago z pomarańczy

1/2 szklanki cukru-pudru + 2 łyżki cukru z wanilią

4 jajka

2 łyżki mąki ziemniaczanej

Herbatniki zmiksoowałam wraz z orzechami bardzo drobno, wlałam w to stopione, ciepłe masło i dokładnie wymieszałam. Rozłożyłam na dnie natłuszczonej formy ( 23 na 26 cm) i lekko uklepałam.

Twaróg wiejski wraz  z łyżką cukru-pudru i puree z dyni roztarłam dokładnie drewnianą łyżką. Potem mieszając dokładnie i tak, by nie napowietrzyć za bardzo masy , dodawałam na zmianę po kilka łyżek sera z wiaderka, cukru-pudru i całe jajka. Na koniec ostrożnie wlałam sok z pomarańczy i wmieszałam mąkę ziemniaczaną. Masę wyłożyłam na przygotowany spód z orzechów, herbatników i masła.

Piekłam najpierw w 170 C pół godziny, potem obniżyłam temperaturę do 150 C i dopiekałam około 45 minut, aż brzegi się zrumieniły a patyczek włożony w ciasto był suchy. Studziłam w uchylonym piekarniku. Sernik wyszedł puszysty i jak już wspomniałam, lekko tylko  opadł. Dyniowo-pomarańczowy dodatek świetnie ożywił i podkręcił jego smak a spód z dodatkiem orzechów doskonale go uzupełnił.

Jestem dumna z tego sernika, jak i z tego że nabieram coraz większej wprawy w pieczeniu ciast. Niektóre z nich zabieram też na blogerskie spotkania i zazwyczaj wszystkim smakują. Może pomyślę o tym, by piec na jakieś wydarzenia, na przykład takie jak te z http://www.whatevent.pl/organizacja-konferencji/

W domu największym amatorem serników jest mój syn, mam jeszcze zaległy imieninowy dla niego do zrobienia, pewnie będzie podobny.

Smacznego !