Archiwa kategorii: Wegetariańskie

Ciasto czekoladowo-piernikowe z musem owocowym

ciasto czekoladowo-piernikowe
ciasto czekoladowo-piernikowe

Tak, wiem, że to nie te święta się zbliżają, ale uwielbiam czekoladowe ciasta z posmakiem piernika ( np. takie z imbirem ) i często je robię. To , w formie nieprzełożonej zabrałam do torebki na niedawny wyjazd do Poznania, by mieć co przegryźć po drodze ( walczę z podjadaniem czekolady w stresowych chwilach) i poczętować przyjaciół, z którymi się spotkałam .

Przełożyłam je w domu musem , który został po pierwszym ugotowanym w tym roku kompocie ze świeżą miętą z ogrodu. Owoce jeszcze zeszłoroczne, jabłka kupione na targu i mrożone wiśnie znalazłam przy porządkach w zamrażalniku. Ugotowałam owoce z niedużą ilością wody i symboliczną cukru ( może być brązowy), odcedziłam na sicie do miski, w której były młode gałązki mięty, i gdy sok odciekał, mięta oddawała swój aromat. Po odcedzeniu przetarłam wiśnie i jabłka ( ze skórką) przez sito, tak usyskałam mus. Sok pijemy rozcieńczony wodą.

CIASTO CZEKOLAOWO-PIERNIKOWE Z MUSEM JABŁKOWO-WIŚNIOWYM

2 szklanki mąki

1/3 szklanki cukru

2- 3  łyżki kakao ( miałam nowe wedlowskie, ciemne z Ghany)

łyżeczka przyprawy do piernika

łyżka cukru z wanilią i kardamonem

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/3 szklanki oleju

1/3 szklanki mocnej kawy

1/2 szklanki kwaśniej śmietany ( 12 %)

2 jajka

 

Suche składniki zmieszałam w misce.  Olej  dodałam do miski z nimi , mieszając widelcem. Potem dodałam wystudzoną kawę, śmietanę  a na końcu wbiłam jajka i dokładnie wymieszałam wszystko, nie napowietrzając za bardzo.

Ciasto wlałam do natłuszczonej formy  o boku  24 cm.  Wstawiłam je do piekarnika nagrzanego do 180 C, na około 45 minut. Spróbowałam patyczkiem czy jest suche w środku i wtedy  je wystawiłam. Nieco pofalowało się na wierzchu , ale przez to ciekawiej wyglądało.

Część, która została w domu została przełożona musem owocowym, o którym pisałam powyżej.

Takie ciasto jest trwałe, wilgotne, może spokojnie przetrzymać dłuższą podróż. Wiem, że niektóre moje znajome wysyłają ciasta dla osób rodziny pracujących za granicą, przy okazji wyjazdów znajomych do pracy. Jedną z form transportu, z której korzystają jest piatkabus.pl . Spokojnie można wysłać ciasto w ten sposób , dotrze bez problemu a dżem do przełożenia można dodać w słoiku.

Smacznego !

 

Penne z dzikim pesto i pecorino

 

penne z dzikim pesto
penne z dzikim pesto

Wiosna w tym roku już cieszy nas zielenią, ja z niej korzystam nie tylko dla ozdoby. W ogrodzie już rosną mi zioła wieloletnie , pięknie przechowała się pod liśćmi pietruszka naciowa, oregano odbija , mięta nieśmiało rozwija coraz silniej gałązki i listki. Jest też sporo dzikich, jadalnych chwastów – u mnie rozplenił się podagrycznik o smaku podobnym do szpinaku, jest też sporo czosnaczku, krwawnik smakujący jak szczypiorek, wybijają też listki szczawiu, któremu od kilku lat pozwalam się rozsiewać po trawniku, gwiazdnica o lekko orzechowym smaku i białych kwiatkach też już się wychyla. Młode pokrzywy jeszcze nie parzą, ale dla pewności przelałam je wrzątkiem  To wszystko wraz z młodym , lekko pikantnym mniszkiem zebrałam, umyłam i zmiksowałam z orzechami włoskimi ,  pestkami słonecznika i oliwą.

 

DZIKIE PESTO DO MAKARONU , Z ORZECHAMI I PECORINO

po garści  młodych pokrzyw i podagrycznika

dwie garście natki pietruszki, kilkak gałązek oregano

kilka gałązek gwiazdnicy, krwawnika , listki czosnaczka, młoda mięta i mniszek

łyżka pestek słonecznika i dwie orzechów ( miałam włoskie i arachidowe)

dwa ząbki czosnku

2 łyżki oliwy

sól, pieprz czarny z młynka

kawałek pecorino

makaron ( miałam penne)

Makaron ugotowałam według przepisu, minutę krócej, by był al dente.

Pokrzywy i resztę zieleniny umyłam w kilku wodach zmieniając je . Te pierwszą przelałam  wrzątkiem na sicie.

Włożyłam zieleninę do blendera dodając orzechy, czosnek i oliwę. Zmiksowałam prawie na gładko. Doprawiłam solą i pieprzem.

Wymieszałam pesto z ciepłym makaronem, posypałam kawałkami pecorino odciętymi ładnie nożem – piłką.

Takie pesto to samo zdrowie, kto ma opory przed jedzeniem „dzikiego zielska” niech raz go spróbuje , a na pewno będzie mu smakowało. O korzyściach dla zdrowia nie muszę chyba przekonywać, młode rośliny to najlepsze źródło witamin i mikroelementów. Ja mam to szczęście, że wszystko mi rośnie w ogrodzie . Trzeba uważać, by nie zbierać jadalnych chwastów przy ulicy, lepiej wybrać się gdzieś na wycieczkę do lasu czy na łąkę. Teraz natura ciągnie nas na swoje łono, trzeba czasem zadbać o samochód i sprawdzić, czy nadaje się na dłuższe wycieczki . Można skorzystać z auto części i zabezpieczyć się zawczasu przed awarią .

Dzika kuchnia cieszy się coraz większym powodzeniem, u mnie jest spory wybór dań z jadanych chwastów w specjalnej kategorii z boku bloga.

Smacznego !

Ser w solance i sałatka wiosenna z nim

sałatka z serem solankowym i ogórkami
sałatka z serem solankowym i ogórkami

W mojej diecie redukującej wagę jadam dużo „zielska”, czyli sałatek na bazie surowych warzyw . Nawet jak jestem poza domem robię takie sałatki i czasem udaje mi się zachęcać do ich jedzenia amatorów konkretniejszych smaków, niż zielenina 🙂

Dodaję do nich też  sery albo i chude mięsa czy wędliny. Twaróg w solance to pomysł, na który wpadłam , gdy myślałam, czym zastąpić w sałatkach dość kaloryczną fetę. Podpatrzyłam w zaprzyjaźnionej agroturystyce produkcję „domowej fety”, na bazie wytwarzanego na miejscu twarogu. Ser, pokrojony w kostkę zanurzony był w solance z dodatkiem ziół. Ja dodałam od siebie nieco suszonych pomidorów , czarnuszkę   i zrobiłam to na razie z kupionym chudym twarogiem. Wodę do zanurzenia sera posoliłam płaską łyżeczką soli na szklankę .

SAŁATKA Z SEREM SOLANKOWYM, RZODKIEWKĄ I OGÓRKAMI

Liście sałaty lodowej i kapusty pekińskiej

czerwona cebula

kilka rzodkiewek

ogórki musztardowe ( ze Spichlerza Smaków)

twaróg z solanki w kawałkach ( plus suszone pomidory z zalewy)

sól, pieprz czarny i ziołowy

zioła, jakie lubicie ( miałam mieszankę, coś tam z lubczykiem)

olej, ocet jabłkowy z malinami, nieco zalewy od ogórków

Na umyte, osuszone i porwane liście sałat ( lekko posolone) , układamy pokrojone rzodkiewki, czerwoną cebulę i ogórki, dorzucamy kawałki sera z solanki ( nawet te, co się rozpadły) i suszone pomidory z zalewy. Polewamy oliwą lub dobrym olejem i octem jabłkowym, możemy dodać nieco zalewy od ogórków, posypujemy pieprzem i ulubionymi ziołami. Voila, sałatka gotowa 🙂

Wyszła pyszna, warzywa pasowały do sera, całość razem to harmonijna kompozycja smaków. Doskonała na wiosenną kolację.

Czasem decyzja o zrobieniu sałatki na kolację zapada spontanicznie, gdy kupię coś odpowiedniego. Gdy  robię zakupy to nie lubię pakować ich do jednorazowych torebek  foliowych, staram się zawsze mieć przy sobie  jakąś torbę z materiału. Wykorzystuję często reklamowe, takie, jak widziałam wraz z innymi gadżetami na promotiontops.pl . Mam nawet kilka w różnych kolorach, by pasowały mi do ubrania, które mam na sobie. Nie narażam naszego środowiska na zniszczenia, folia rozkłada się latami.

Tę sałatkę można też włożyć do pojemnika i zabrać na piknik, od kilku dni jest bardzo ciepło, korzystajmy więc z uroków natury.

Smacznego !

Sałata z buraczkami i zieloną czubrycą

 

sałata z zieloną czubrycą
sałata z zieloną czubrycą

Od 2009 roku biorę zawsze udział w akcji Małgosi – PInkcake przywołującej wiosnę, więc to już dziewiąta jej edycja. To dla mnie duża przyjemność , lubię zielony kolor wiosną , choć przez cały rok dominuje u mnie kolor wody – niebieski.  Ta akcja na moim blogu zawsze przywołuje wiosnę , od zieloności na blogu robi się ciepło wokół  i przyroda budzi się do życia. W tym roku też tak jest, za oknem słońce, ciepło i zima już chyba nie odważy się wrócić .

SAŁATA Z BURACZKAMI , MOZZARELLĄ I ZIELONĄ CZUBRYCĄ

pół główki sałaty lodowej

kilka liści kapusty pekińskiej

2-3 buraczki ugotowane w barszczyku

kulka mozzarelli

czerwona cebula

ocet jabłkowy z malinami, olej

sól, pieprz ziołowy, zielona czubryca

Umyte liście sałat osuszamy i układamy na talerzu, solimy lekko. Na tym układamy pokrojone buraczki, piórka cebuli i mozzarellę. Polewamy winegretem z dobrego oleju lub oliwy i octu smakowego, posypujemy zieloną czubrycą i pieprzem ziołowym.

Sałatka jest sezonowa, bo buraczki jako warzywo korzeniowe są wiosną dobre, sałata powoli smakuje jak sałata a suszone zioła są czasem tak samo dobre, jak i świeże – przynajmniej tak jest z czubrycą.

Wiosna mobilizuje mnie do zmian nie tylko w diecie. Może uda mi się coś zrobić , by było ładniej w kuchni, na przykład położyć jakieś tapety ścienne. Takie zmywalne, by przetrzymały moje kuchenne szaleństwa, bo jak gotuję, to robię wokół czasem straszny bałagan i ważne jest, by móc doprowadzić miejsce pracy do porządku w miarę szybko.

Akurat tę sałatkę można zrobić łatwo i nie trzeba wielkiego bałaganu. Niech nam będzie zielono, niech żyje wiosna !

Smacznego !

 

Placuszki pomarańczowe z naleśnikowego ciasta

placuszki na soku pomarańczowym
placuszki na soku pomarańczowym

U mnie w domu naleśniki schodzą w ilościach hurtowych , jak u Mamusi Muminka . Wprawdzie nie muszę zarabiać ciasta w taczce, ale jest tego zawsze sporo. Dlatego smażę je zwykle na dwie patelnie równocześnie i łatwiej mi na drugiej, większej smażyć małe placuszki z tego samego ciasta. Ja nawet wolę tę formę, są poręczniejsze do jedzenia i do smarowania różnymi dodatkami.

Te są „sezonowe „, z dodatkiem soku z pomarańczy, pyszne i aromatyczne. Dla lekkości jak zwykle dodałam wody gazowanej ( patent podpatrzony przed laty w moim ulubionym do dziś programie kulinarnym Roberta Makłowicza). Dla aromatu wlałam nieco zrobionego latem syropu z kwiatów akacji.

PLACUSZKI NALEŚNIKOWE Z SOKIEM Z POMARAŃCZY

2 jajka
szklanka mleka
1/2  szklanki wody gazowanej

ok. 1/2 szklanki soku z pomarańczy ( najlepiej wyciśnięty)

2 łyżki syropu akacjowego
1, 5 szklanki mąki
szczypta soli

cynamon do posypania

opcjonalnie- jogurt naturalny i bita śmietana

Jajka rozbijamy i roztrzepujemy. Dodajemy mleko, potem mąkę na zmianę z wodą gazowaną i sokiem pomarańczowym  i syrop z akacji. Na koniec szczypta soli . Dobrze, jak ciasto trochę odpocznie ale nie jest to konieczne.
Smażymy na rozgrzanej patelni na cienkiej warstwie  olejeu,  kładąc łyżką owalne lub okrągłe placuszki. Jak się zetną , przewracam na drugą stronę i dosmażamy.

Podajemy z czym lubimy, fajnie smakują posypane cynamonem, z jogurtem naturalnym a w wersji lux ( ulubiona mojej córki) z bitą śmietaną.

Wracając do Mamusi Muminka – wiele osób mnie do mniej porównuje, coś w tym jest, nie tylko gabaryty, które skutecznie teraz się pomniejszają 🙂

Uwielbiam karmić ludzi których kocham, lubię i cenię, potrafię nakarmić grupę ludzi, która się spontanicznie zbierze w domu za sprawą moich dzieci ( teraz już nie i brakuje mi tego…), noszę duże torebki i często (np. na blogerskich imprezach) mam w nich pudełka z domowym ciastem 🙂

Uwielbiam literaturę dla dzieci, uważam, że m.in.dzięki niej moja trójka jest tak udana i mam wielkie powody do dumy. A w torebce noszę też kieszonkowe wydanie „Małego Księcia” po francusku, prezent od syna , z dedykacją w oryginalnym języku, którego go też uczyłam 🙂 Z francuskiego tłumaczę sobie sama, a jak coś potrzebuję czego nie ogarniam w innych językach, to korzystam z centrumtlumaczen.pl . Świat literatury jest piękny, dzieciom trzeba czytać mądre książki, najlepiej klasykę dla dzieci, to bardzo rozwija wyobraźnię i pomaga w nauce. A przy okazji można zapoznać się z ciekawymi przepisami i  zachęcić dzieci do wspólnego gotowania ulubionych potraw bohaterów literackich.

Smacznego i milej lektury 🙂

 

Wytrawny placek szpinakowy z pieczarkami i porem

placek szpinakowy z porem i pieczarkami
placek szpinakowy z porem i pieczarkami

Zielony placek szpinakowy jest moją specjalnością i mam go już na blogu w kliku wersjach. Nie jest to modny ostatnio placek „zielony mech”, ze szpinakiem,  na słodko, tylko wytrawny, mój wymyślony, na potrzeby córki wegetarianki a później weganki. Bazą jest szpinak, czy to świeży, czy mrożony , jajka lub siemię lniane w wersji wegańskiej, olej i mąka, plus przyprawy. Tym razem zmieniłam bukiet przypraw i dodałam  pieczarki duszone wraz z porem, czyli mój ulubiony duet warzyw. Pieczarki były brązowe, lubię je, bo są bardziej aromatyczne .

ZIELONY PLACEK SZPINAKOWY Z POREM I PIECZARKAMI

ok. 30 dkg  szpinaku ( miałam mrożony, świeżego trzeba tyle, by 30 dkg było po uduszeniu)

2 jajka

ok. 1, 5 szklanki  mąki

ok. 15 dkg pieczarek i pół pora, olej i bulion

1/3 szkl wody gazowanej

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

sól, pieprz czarny i ziołowy, zielona czubryca, majeranek, ew. lubczyk

Umytego pora i pieczarki kroimy na plasterki, podsmażamy na oleju , podlewamy bulionem warzywnym i dusimy do miękkości ( kilkanaście minut).

Szpinak rozmrażamy, wbijamy jajka i mieszając widelcem dodajemy kolejno pory z pieczarkami wraz z sosem, w którym się dusiły ( ok. pół szklanki) , mąkę z proszkiem, wodę gazowaną. Przyprawiamy do smaku, wkładamy do formy ( 25 na 25 cm, ok.) i pieczemy w 175 C około pół godziny, do suchego patyczka.

Placek jest doskonały , czy na ciepło, czy na zimno , można go też zabrać na piknik albo zjeść do grilla w ogrodzie. Wiosna już tuż tuż, warto pomyśleć o tym, jak sobie urządzić miejsce do biesiadowania w ogrodzie. Widziałam ciekawe pomysły na http://homegarden.com.pl/, można znaleźć tam coś interesującego dla każdego .

A zielony placek na wytrawnie , w wiosennym kolorze zasmakuje w każdym otoczeniu.

Smacznego !

 

Dietetyczna sałata z pieczonymi buraczkami i topinamburem

 

sałata z pieczonymi buraczkami
sałata z pieczonymi buraczkami

Zrobiło się nieco cieplej, wróciłam więc do regularnego dbania o redukcję wagi, choć łatwo mi teraz nie idzie. Pierwsze – 6 a nawet 7 kilo do Świąt, potem były wyjazdy, karnawałowe imprezy, dużo stresu zajadanego słodyczami , trudno o regularność w takich warunkach. Mimo to staram się przestrzegać podstawowych zasad , jeść regularnie, nie pić przy posiłkach tylko pól godziny przed i po, jadać mało kalorycznie a czekoladę jak już to tuż po obiedzie ew. do kawy , też po obiedzie. Używam też „spalaczy tłuszczu” – domowych octów, kiszonych warzyw, cynamonu do kawy… Waga znów nieco drgnęła w dół, oby tak dalej.

Dziś na drugie śniadanie taka sałatka plus kawałek razowego chleba ( nie mogę żyć bez chleba) , zapewne wygarnę nim dressing z domowego octu i dobrego oleju.

SAŁATA Z PIECZONYM BURACZKIEM I MARYNOWANYM TOPINAMBUREM

podłużny buraczek i dwie bulwy topinamburu, upieczone

kilka liści sałaty lodowej i ew. kapusty pekińskiej

czerwona cebula

szczypior z dymki ( wyhodowany w słoiczku z wodą na parapecie z kiełkującej cebuli)

domowy ocet jabłkowy z malinami

olej rzepakowy tłoczony na zimno

zielona czubryca, troszkę soli , ew. pieprz ziołowy czy zwykły

Upieczony i obrany topinambur włożyłam na kilka dni do domowego octu zmieszanego pół na pól z wodą. Buraczki obrałam , ostudziłam.

Na talerzu ułożyłam liście, lekko posoliłam. Dorzuciłam plastry buraczków, piórka cebuli, szczypiorek, plastry topinamburu z zalewy. Posypałam czubrycą, szczypiorem, polałam łyżką zalewy octowej z topinamburu i olejem rzepakowym tłoczonym na zimno.

Sałatka dobrze smakuje z chlebem, którym możemy wygarnąć resztę dressingu. Jest zdrowa i dietetyczna, doskonała na wiosnę. O tej porze roku trzeba dbać o siebie szczególnie, nie tylko o odżywianie, ale też o wygląd zewnętrzny. Widziałam ostatnio , jakie są możliwości pod tym względem na http://www.activeshop.com.pl/ .

Na blogu niedawno dodałam nową kategorią z przepisami niskokalorycznymi, kogo to interesuje, to zapraszam.

Smacznego !

 

 

Lekkie leniwe na jogurcie

Leniwe pierogi to jedno z ulubionych dan mojego syna a że dawno ich w domu nie robiłam, to ugotowałam solidną porcję na jego przyjazd. By jednak samej spróbować tego pysznego dania wymyśliłam wersję mniej kaloryczną. Bazą był chudy twaróg, dodatkiem wzmacniającym smak i lekkość – jogurt naturalny. Sposób formowania od lat u mnie jest taki sam – to „bardzo leniwe pierogi” , nie toczę wałeczków , nie kroję ich na kawałki – nabieram łyżką ciasto wprost w miski i zanurzam we wrzątku. Takie kluski są lekkie i puszyste.

LEKKIE LENIWE PIEROGI NA CHUDYM TWAROGU I JOGURCIE

ok. 30 dkg chudego twarogu
2 jajka
około 2 szklanki  mąki pszennej

1/2 szklanki jogurtu naturalnego
kilka łyżek wody gazowanej
spora szczypta soli i cukru

dodatki : naturalny mus jabłkowy i cynamon
Twaróg wkładamy do miski i rozgniatamy drewnianą łyżką, ucierając go . Dodajemy jajka, ucieramy dalej. Potem stopniowo dodajemy mąkę, wodę gazowaną, jogurt, sól i cukier, ucierając drewnianą cały czas, na w miarę gładką masę. Ciasto powinno być tak gęste, że nabrane  łyżką zachowuje swój kształt.
Zagotowujemy wodę w sporym garnku. Możemy z ciasta uformować wałeczki, podsypując mąką i pokroić na zgrabne pierożki. Ale możemy nabierać ciasto dużą łyżką i kłaść bezpośrednio na wrzątek. Gotujemy ok 3 minuty od chwili wypłynięcia, delikatnie mieszając. Wyjmujemy jednego na próbę i przekrawamy – jeśli ciasto w środku jest ugotowane – pierogi są gotowe.Wtedy wyciągamy wszystkie łyżką cedzakową i pozwalamy im odcieknąć na durszlaku.

Zjedliśmy je z musem jabłkowym i cynamonem, syn dodatkowo z cukrem i śmietaną . Jak zwykle przy kluskach u mojego syna była to solidna porcja, zwłaszcza , że był przed podróżą. A propos podróży, widziałam ostatnio na http://www.mamauto.pl/, że w razie problemów z autami nie pierwszej młodości można poszukać części zamiennych pasujących do różnych modeli. Na szczęście nasz wiekowy , opisany już kiedyś na blogu podczas przygody Antoniego samochód trzyma się dobrze.

A pierogi leniwe w mojej wersji były w skromnej ilości, z niesłodzonym musem jabłkowym i cynamonem, bo staram się wrócić do regularnego zbijania wagi.

Smacznego !

 

Kulebiak z kapustą i jak cebularz

kulebiak z kapustą
kulebiak z kapustą

Dziś jest dzień , gdy nie je się mięsa, więc dobry na przypomnienie wigilijnych jeszcze wytrawnych wypieków. W ubiegłym roku poszalałam, bo miałam powiększone rodzinne grono. Prócz pasztecików i pierogów zrobiłam jeszcze kulebiaki, klasyczny, z kapustą i grzybami i taki w stylu lubelskich cebularzy, ze smażoną cebulą i makiem 🙂

KULEBIAK Z KAPUSTĄ I GRZYBAMI I JAK CEBULARZE

ciasto :

Ok. 1/2 kg mąki pszennej
30 g drożdży

około  szklanki letniej wody

4 łyżki  oliwy lub dobrego oleju
szczypta kurkumy
łyżeczka cukru
łyżeczka soli

farsz :

kapusta z grzybami

cebula z makiem

Drożdże roztarłam z cukrem, dodałam trochę letniej wody, posypałam łyżką mąki i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam mąkę, sól i wlałam wyrośnięty rozczyn. Dodałam olej , kurkumę, resztę wody  i wymieszałam dokładnie. Wyrobiłam ciasto drewnianą łyżką, aż odstawało od brzegów miski. Postawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ( około 30 minut).

Wyrośnięte ciasto podsypałam mąką i wyrzuciłam na omączony blat. Rozwałkowałam na prostokąt o grubości 3-4 mm. Na połowie układałam farsz, zostawiając wolny centymetr ciasta do sklejenia. Przykryłam   nadzienie ciastem i  docisnęłam brzegi .  Ułożyłam je na blasze w ciepłym miejscu i posmarowałam  wierzchy olejem. Zostawiłam na ok. 10 minut, aby podrosły nieco. Wstawiłam do piekarnika na 180 C, na około pół godziny, do zezłocenia wierzchów.

Wyszły pyszne, cieszyły się powodzeniem nie tylko na wigilijnej kolacji. Pamiętam, że potem rozmawialiśmy na temat , gdzie najlepiej spędzić zimowe wakacje. Ciekawe oferty wyjazdów ktoś wypatrzył na http://www.jaworzyna.com.pl/ , nie tylko na ferie zimowe.

Przy dobrym jedzeniu rozmowy na każdy temat bywają łatwiejsze, więc posypały się wspomnienia z wakacyjnych wyjazdów. Warto upiec coś dobrego, by cieszyć się tym przy wspólnym stole.

Smacznego !

Makaron pełnoziarnisty w sosie serowym

makaron pełnoziarnisty w sosie serowym
makaron pełnoziarnisty w sosie serowym

Stali czytelnicy bloga pewnie zauważyli, że próbuję zrzucić nieco zbędnych kilogramów , z powodzeniem ( noszę już spodnie o numer mniejsze) . Karnawał i czas wyjazdów nieco osłabiły tempo, ale staram się jeść regularnie, z warzywami i mniej kalorycznie. Na przykład do dość kalorycznego sosu serowego zrobiłam pełnoziarnisty makaron, który jest zdrowszy , niż klasyczny. Sos też był nieco w wersji light, zamiast masła bazą zasmażki był olej.

MAKARON PEŁNOZIARNISTY W SOSIE SEROWYM

paczka makaronu pełnoziarnistego

sos serowy :

łyżka oleju ( najlepiej tłoczony na zimno)

łyżka mąki

szklanka mleka

sól  ( niewiele, sery są słone, lepiej dosolić na końcu)

pieprz biały, gałka muszkatołowa

po kawału serów :  mozzarelli, cammemberta i żółtego  – razem ok. 20 dkg

 

Makaron ugotowałam według przepisu, odcedziłam.

Na  patelni rozgrzałam olej, zmieszałam z mąką i lekko podsmażyłam robiąc jasną zasmażkę. Rozprowadziłam ją zimnym mlekiem, mieszając sprężyną do zagotowania, doprawiłam solą , białym pieprzem i szczyptą gałki muszkatołowej. Sos beszamelowy był gotowy, dorzuciłam do niego kawałki sera i intensywnie mieszałam, aż się rozpuściły.

Sosem polałam pełnoziarniste wstążki, bardzo do niego pasowały. Surówka z kapusty pekińskiej z domowym octem jabłkowym pomogła złagodzić efekty kaloryczności sosu.

Makaron to wdzięczny produkt, można w trakcie jego gotowania zrobić sos czy inne dodatki i szybki obiad gotowy. Ja sporo makaronu podrzucam teraz mojemu synowi, który po zmianie pracy wrócił do gotowania sobie obiadów. Jak przyjdzie kolejna paczka od producenta, może za pośrednictwem epaka.pl , to znowu się z nim podzielę. Może i taki sos serowy sobie zrobi.

Smacznego !