Archiwa kategorii: Wegetariańskie

Placki naleśnikowe z jadalnymi chwastami

placki z chwastami
placki z chwastami

Na wiosne staram się wykorzystywać jak najwięcej młode rośliny i to nie tylko te, które wyhoduję. Korzystam z dobroci natury i dodaję do róznych dań młode chwasty, rosnące ostatnio mocno po deszczu. Pokrzywy w tym roku kwitną później, więc jeszcze można je spokojnie wykorzystywać do różnych dań, takich jak te placki z chwastami. Ja je zwykle parzę przed użyciem, nawet jak dodaję do dań na  surowo. Do tych placuszków dodałam tez lebiodę, zwaną gwarowo faćką, nieco krwawnika, gwiazdnicę i aromatyczny bluszczyk kurdybanek. Zrobiłam je będąc w gościnie w uroczej agroturystyce w Glewie, w Zagrodzie pod Zachrypniętym kogutem- napiszę o tej wizycie niedługo obszerniej. Na razie skupię się na plackach.

PLACKI NALEŚNIKOWE Z MŁODYMI CHWASTAMI

ok. 2 szklanek górnych  liści pokrzyw i młodej lebiody

po garści gwiazdnicyi krwawnika, nieco bluszczyka kurdybanka

2 jajka

2  szklanki mąki

1/2 szklanki  wody gazowanej

3/4  szklanki mleka

sól, pieprz czarny i ewentualnie ziołowy

 

Najpierw zebrałam na łące chwasty. Do placuszków wykorzystałam czubki pokrzyw i po dwa górne listki, z krwawnika odzucałam twardsze  koncówki bez „włosków” , młode pędy lebiody dodawałam całe, gwiazdnicę i bluszczyk kurdybanek bez najgrubszych kawałków łodygi, ale za to z kwiatami.

Wypłukałam je w kilku wodach, sparzyłam i posiekałam. Następnie wbiłam jajka i mieszając widelcem dodałam kolejno mleko, mąkę  i wodę gazowaną. Przyprawiłam do smaku solą i  pieprzem, mozna dodać też  szczyptę  gałki muszkatołowej, jak do szpinaku.

Na rozgrzaną patelnię z niewielką ilością oleju kładłam łyżką owalne placuszki, smażyłam aż  się ścięły u góry i zrumieniły nieco od spodu, przewracałam i dosmażałam z drugiej strony na rumiano. Odsączałam z tłuszczu na papierowych ręcznikach.

Podałam z dipem czosnkowym na jogurcie , z dodatkiem soli i pieprzu. Smakowały doskonale, chwasty użyte do tego dania są smaczne, przypominają smakiem szpinak, krwawnik dodaje ostrości jak szczypiorek a bluszczyk aromatu jak majeranek. Smażenie placuszków wymaga nieco uwagi, by się nie oparzyć, ale żadne szkolenia bhp nie są do tego potrzebne.

Warto dowiedzieć się o tym, które chwasty możemy wykorzystywać do potraw, bo czasem z pielenia ogrodu możemy miec dodatkową korzyść w postaci surowca do obiadu czy kolacji.

Smacznego !

Krem ze szparagów z białymi warzywami

Sezon na szparagi w pełni , jedną z moich ulubionych form ich podania są zupy-kremy. Do kremu ze szparagów wykorzystuję  białe i zielone, główki staram się podsmażyć osobno i podać jako dodatek do zupy. By bulion szparagowy był bardziej intensywny, do wywaru wrzucam też te kawałki łodyżek, które oderwałam od nich przed wrzuceniem do zupy.

Do szparagów dodałam białe warzywa – pietruszkę, seler, jasną część pora i małą cebulę- te ostatnie podsmażyłam na oliwie, by zupa, warzywna, zyskała na smaku. Dorzuciłam też kilka ziemniaków, by konsystencja zupy była bardziej kremowa. Świeże zioła – natka pietruszki i mięta dodały smaku i świeżości.

KREM ZE SZPARAGÓW Z BIAŁYMI WARZYWAMI I ZIOŁAMI

Pęczek białych szparagów i pół pęczka zielonych

mały seler, dwie pietruszki, jasna część pora,

mała cebula, 2-3  ziemniaki

sól, nieco białego pieprzu, oliwa

pęczek natki pietruszki, kilka gałązek mięty

Szparagi myjemy i odłamujemy od zdrewniałych końcówek . Te ostatnie zalewamy wodą i gotujemy kilkanaście minut by wykorzystać ich smak. Odcedzamy i do tego bulionu wrzucamy pozostałe szparagi, odcinając część głowek, które wykorzystamy jako dodatki. Solimy.

Na oliwie podsmażamy pokrojoną cebulę i pora, dorzucamy do zupy . Na pozostałej oliwie smazymy główki szparagów na dodatki. Dodajemy obrany i pokrojony seler i korzenie pietruszki, ziemniaki, gotujemy wszystko do miękkości. Dorzucamy świeżą natkę pietruszki i listki mięty, miksujemy, doprawiamy białym pieprzem i jeśli jeszcze trzeba- solą.

Taki krem wychodzi bardzo smaczny, białe warzywa pasują do szparagów. Podajemy je z podsmażonymi główkami.

Teraz, jak jest ciepło zaczynamy jadać posiłki w ogrodzie. W czasie upałów lubie chłodzić sie nad wodą, rozważam więc, czy nie zrobić w pobliżu domu jakiegoś stałego miejsca , które by mi dało taką możliwość. Teraz  już coraz łatwiej dbać o tego typu obiekty, widziałam to na http://www.plantica.pl/produkty/oczko-wodne/filtracja .

A w sezonie szparagowym na pewno wymyślę jeszcze niejdno pyszne danie, które z przyjemnością zjemy na powietrzu.

Smacznego !

Chutney rabarbarowy z pomarańczą i pieprzem

chutney rabarbarowy
chutney rabarbarowy

Bardzo lubię chutneye owocowe, bo kontrastowe smaki są jednymi z moich ulubionych. W sezonie rabarbarowym warto wykorzystać go nie tylko do słodkich dań . Taki sos owocowy w słodko- ostrych smakach doskonale pasuje do mięsa z grilla, do wędlin i serów.

By złagodzić nieco smak rabarbaru dodałam do chutneya pomarańczę i jabłka, a przyprawiłam pieprzem pomarańczowym i ostrą papryką , które dodały mu pikanterii.

CHUTNEY RABARBAROWY Z POMARAŃCZĄ I PIEPRZEM

ok. 1/2 kg rabarbaru

pomarańcza

2 jabłka

sól, pieprz pomarańczowy, szczypta ostrej papryki, estragon

cukier brązowy, ocet balsamiczny ( po łyżce)

1/2 szklanki wody

Rabarbar po umyciu kroimy na 2-3 cm kawałki. Jabłka i pomarańcze obieramy, kroimy w plastry. Do garnka z wodą wrzucamy owoce, cukier i ok. 1/4 łyżeczki soli. Gotujemy na małym ogniu od zagotowania mieszając, aż owoce się rozpadną i odparują. Na koniec dodajemy ocet balsamiczny , szczyptę papryki i estragonu. Sprawdzamy też balans smaków, czy nie trzeba nieco dosolić czy dosłodzić, by kontrast smaków był widoczny.

Taki chutney można zjeść od razu, ale też zapasteryzować w słoiczkach i zostatwić na póżniej.  Dobrze zapasteryzowany i zabezpieczony przetrzyma nawet dłuższą podróż , teraz przesyłki zagraniczne nie są problemem.

Rabarbar zwykle dodawany jest do wypieków, kompotów i innych dań na słodko. W innej wersji też doskonale się sprawdza. Chutney z rabarbaru ma ciekawe, kontrastowe smaki, owoce z dodatkiem pikantnych przypraw świetnie smakują nie tylko do mięsa na grilla, ale też do łagodnych czy też wyrazistych  serów i wędlin.

Smacznego !

 

Spaghetti z grillowanymi szparagami i cukinią

spaghetti z grillowanymi szparagami
spaghetti z grillowanymi szparagami

Szparagi , zwłaszcza te białe mają w sobie lekki posmak goryczki. Ja niweluję go sposobem znanym z domu- dodaję do gotowania nieco mleka i szczyptę cukru prócz soli. Grillowane smakują zupełnie inaczej , szczególnie te zielone – usmażone na grillu czy patelni grillowej są doskonałe. W sezonie lubię je dodawać do różnych dań , do makaronu świetnie pasują. Do spaghetti dodałem też plasterki grillowanej cukinii i smażony z cebulą szpinak.

Smaku dopełniły cienkie plasterki sera peccorino, świeżo zmielony pieprz i natka pietruszki.

SPAGHETTI Z GRILLOWANYMI SZPARAGAMI, CUKINIĄ I PECCORINO

opakowanie makaronu spaghetii ugotowane al dene

pęczek szparagów ( miałam mieszane, białe i zielone)

młoda cukinia

ok. 25 dkg szpinaku

cebula, 2 ząbki czosnku

olej do smażenia

kawałek sera peccorino

sól, pieprz , gałka muszkatołowa

natka pietruszki, świeże oregano

Cukinię kroimy na plastry, posypujemy solą, by puściły wodę. Po 15-20 mi9nutach osuszamy.

Szparagi odłamujemy od zdrewniałych łodyg, kładziemy na rozgrzaną grillową patelnię cienko posmarowaną oliwą lub dobrym olejem i smażymy kilka minut odwracajac, aż zmiękną. Podobnie grillujemy plastry cukinii.

Opłukany szpinak smażymy na oleju z pokrojoną cebulą i czosnkiem, aż zmięknie. Doprawiamy solą , pieprzem i gałką muszkatołową.

Spaghetti mieszamy z podsmażonym szpinakiem, na to kładziemy grillowane szparagi i cukinię, posypujemy serem peccorino, pieprzem z młynka , natką pietruszki i świeżym oregano. To prawdziwe wiosenne danie, lekkie i smaczne.

Kiedyś robiłam makaron z samych szparagów  z sosem z mielonego mięsa , wyszedł też pyszny, delikanty niczym wstążki satynowe. Szparagi jako baza lub dodatek do dań dają wiele możliwości. U mnie domownicy stwierdzili, że grillowane są zdecydowanie najlepsze.

Smacznego !

 

Dzika kuchnia i ekologia. Ciasto i sałatka z chwastów

 

 

W sezonie wiosennym na moim blogu pojawia się sporo przepisów z wykorzystaniem jadalnych chwastów. Są nie tylko aromatyczne i smaczne, ale i zdrowe, to lepsze źródło witamin i mikroelementów, niż często sztucznie hodowane nowalijki. Majowa pokrzywa jest bardzo zdrowa, krwawnik o smaku szczypiorku, aromatyczny czosnaczek dodają potrawom nie tylko smaku. Młode, zebrane przed zawiązaniem kwiatów listki mlecza smakuja jak rucola.  Młody podagrycznik , lekko korzenny ma też właściwości lecznicze, a rosnący dziko szczaw ożywi smak swoją kwaskowościa, mięta doda świeżości.

Dzika kuchnia , wykorzystywania darów natury sprzyja ochronie środowiska. Do hodowania zwierząt a nawet i roślin używamy wiele energii . W Polsce niestety ich głównym źródłem są jeszcze surowce kopalne. Musimy myśleć perspektywicznie o naszym środowisku i dlatego trzeba inwestować w odnawialne źródła energii.

Włąśnie dziś ma miejsce premiera specjalnego filmu dokumentalnemu „Punkt krytyczny. Energia OdNowa” poświęconemu tym działaniom.  Pokaz jest w Warszawie o 15 w Kinoteka PKiN, zapisać się można na stronie  wydarzenia : http://energiaodnowa.pl/pl/.

Jego zapowiedź można zobaczyć tutaj, a zapisać się na bezpłatne pokazy filmów na  stronie wydarzenia. Oprócz dzisiejszego, warszawskiego , będą jeszcze następujące pokazy :

  • w poniedziałek 22 maja Multikino w Krakowie,
  • we wtorek 23 maja Multikino w Galerii Katowickiej,
  • w środę 24 maja Multikino Arkady Wrocławskie,
  • w czwartek 25 maja Multikino Stary Browar w Poznaniu,
  • w piątek 26 maja Multikino w Łodzi,
  • w poniedziałek 29 maja Multikino w Galaxy Centrum w Szczecinie,
  • we wtorek 30 maja Multikino w Gdańsku,
  • w środę 31 maja Multikino w Bydgoszczy,

zawsze o godz. 17.30, pokazy będą bezpłatne, zakończone debatami, wejściówki do pobrania na stronie ( jeszcze raz przypomnę ): http://energiaodnowa.pl/pl/.

A teraz przepis na zielony placek z chwastów :

DZIKI PLACEK WYTRAWNY A CHWASTAMI

kubek liści młodego podagrycznika

kubek górnych liści młodych pokrzyw, przed kwitnięciem

garść liści mięty i druga szczawiu

po garści kilka liści czosnaczka , krwawnika i gwiazdnicy

2 jajka

1, 5  szkl. mąki

1/3 szkl oleju

1/2 szkl wody gazowanej

łyżeczka proszku do pieczenia

sól, pieprz czarny ziołowy

gałka muszkatołowa, kolendra

Szpinak, dobrze wypłukane pokrzywy, resztę chwastów, szczaw  i miętę poddusiłam na oliwie, zmiksowałam i wystudziłam.  W to  wbiłam jajka i mieszając widelcem dodałam kolejno olej, mąkę z proszkiem i wodę gazowaną. Przyprawiłam do smaku.

Wstawiłam do piekarnika na 170 C na około pół godziny.

Jest dobry na ciepło i na zimno, najlepszy z dodatkiem dipu czosnkowego na jogurcie.

SAŁATKA Z MŁODYCH MLECZY Z POKRZYWĄ ,  GWIAZDNICĄ I BLUSZCZYKIEM KURDYBANKIEM

miseczka młodych liści mlecza ( zebranych zanim zawiążą się kwiaty)

po garści młodych pokrzyw, babki lancetowatej , gwiazdnicy i bluszczyka kurdybanka

posiekane ząbki czosnku ( 2-3)

łyżka soku z cytryny, dwie łyżko dobrego oleju

sól, pieprz czarny i ziołowy, opcjonalnie zielona czubryca

Rośliny  dokładnie płuczemy , oderwane od łodyżek liście pokrzywy parzymy na sicie. Od mleczy odcinałam dolne końcówki, bo są najberdziej gorzkie. Mieszamy razem, doprawiamy solą, pieprzami, ew. ziołami , sokiem z cytryny i oliwą.

Gościom wydarzenia , które opisywałam niedawno , sałatka bardzo smakowała. Dodam przy tym, że projekty podróży kulinarnych Niech Cię Zakole odkrywajacych lokalne smaki są też zaprojektowane w sposób sprzyjający ekologii, wykorzystując doskonałą komunikację publiczną Bydgoszczy i jej okolic. Powiedzenie – Myśl globalnie- jedz lokalnie znajduje tu odzwierciedlenie w praktyce .

Smacznego !

 

 

 

Sernik chałwowy, pyszny i puszysty

sernik chałwowy
sernik chałwowy

Ten sernik chałwowy zrobiłam na Wielkanoc specjalnie na zamówienie młodszej córki, która miała akurat wtedy imieniny. Bazą był przepis na sernik, który robiłam kiedyś w improwizowanych warunkach i nie opadł. Chałwę dodałam i nieco zmieniłam proporcje, trochę intuicyjnie, toteż z duszą na ramieniu oczekiwałąm efektów. Ciasto wyszło nieco gęstsze niż zwykle ale w końcu jak wyrosło, to potem troszeczkę opadło, jednak nie na tyle, by źle wyglądało czy smakowało. Sernik wyszedł pyszny, puszytsy ale tak syty, że nie można było go wiele na raz zjeść.

SERNIK CHAŁWOWY

Spód

4 łyżki miękkiego masła

3 łyżki drobnego cukru

2 łyżki kakao

3/4 szklanki mąki pszennej

Masa serowa

kilogram sera mielonego na sernik

200 g twarogu półtłustego w kostce

300 g chałwy waniliowo-czekoladowej

1/2 szklanki cukru-pudru

3  jajka

Składniki na spód zmiksowałam na mokra kruszonkę i rozprowadziłam, lekko  ugniatając na dnie wysmarowanej masłem formy ( 24 na 28 cm).

Twaróg z kostki zmiksowałam dokładnie z pokruszoną chałwą i cukrem pudrem . Ucierając dalej  drewnianą łyżką dodawałam po łyżce twarogu mielonego , na przemian z jajkami mieszając dokładnie masę przed dodaniem następnej porcji.

Wyłożyłam masę na spód i włożyłam sernik do piekarnika nagrzanego do 160 C. Piekłam sernik około godziny, obracając go w międzyczasie. Jak się cały ściął a boki lekko zrumieniły , wyłączyłam piekarnik i studziłam sernik przy uchylonym, patrząc czy nie opadnie.

Udał się , opadł tylko niewiele, był pyszny, puszytsy  i wilgotny, chałwa dała mu konkretny, ciekawy smak. Jest nieco cięższy, niż serniki, które piekę, ale taka już jego uroda.

Zazwyczaj piekę serniki w tortownicy, ale na święta idzie ich sporo i wybieram większe blachy. Ciekawa jestem czy technika wyrobu blach do ciasta też poszła do przodu i czy robi je się takimi metodami jak na http://gieciewalcowanie.pl/ . Swoją drogą ta moje do sernika jest już sfatygowana i muszę sie rozejrzeć za jakąś bardziej nowoczesną.

A sernik chałwowy polecam nie tylko na święta i specjalne okazje.

Smacznego !

Sałatka z ciecierzycy- dekonstrukcja hummusu

sałatka z ciecierzycy
sałatka z ciecierzycy

Miałam w planach zrobienie hummusu, ale gdy ugotowałam ciecierzycę wpadłam na pomysł by podać ją w formie sałatki , z takimi samymi składnikami, jak do hummusu. Planowany grill, na którym można by zrobić grzanki z chleba i posmarować je hummusem ze względu na paskudną pogodę przemienił się w kolację przygotowaną w garnkach i na patelni, sałatka bardziej więc pasowała do koncepcji. Natka pietruszki, powielkanocna rzeżucha a nawet jadalne chwasty w postaci podagrycznika i krwawnika dodały świeżego akcentu, czosnek i pieprz ostrości a oliwa i sok z cytryny dopełniły smaku. Na koniec zamiast tahiny – prażony sezam.

SAŁATKA Z CIECIERZYCY O SMAKU HUMMUSU

szklanka ciecierzycy

ząbek czosnku albo i dwa

po łyżce natki pietruszki, rzeżuchy i mieszanki jadalnych chwastów ( krwawnik, młody podagrycznik)

2 łyżki oliwy, łyżka soku z cytryny

sól, pieprz z młynka

łyżka-dwie prażonego sezamu

Ciecierzycę namoczyłam na noc , ugotowałam ją do miękkości, ratując w ostatanim momencie, bo zajęta czymś zapomniałam o niej i woda się wygotowała, a ziarna uzyskały ciemnobeżowy kolor i lekko orzechowy smak 🙂 Polecam, ale pod kontrolą 🙂

Do wystudzonej dodałam posiekaną zieleninę , sól, pieprz z młynka, oliwę i sok z cytryny. Po wymieszaniu wszystko posypałam prażonym sezamem.

Sałatka bardzo smakowała gościom. Coraz częściej na spotkaniach kulinarnych dania warzywne cieszą się większym zainteresowaniem, niż te mięsne. Widac już wpływ ekologii i dbałości o środowisko, bo do produkcji dań , które nie są wege potrzeba więcej energii i wody. Anomalie pogodowe , które są efektem niszczenia środowiska nie dotyczą tylko odległych rejonów świata , my też je odczuwamy. Ulewy i zimno nękają nas na przykład teraz , na przełomie kwietnia i maja…

O tym, jak ważna w ochronie środowiska jest energia odnawialna będzie można przekonać się oglądajac specjalny film dokumetalny , który będzie miał premierę 14 maja. Na bezpłatne pokazy w kilku polskich miastach można zapisać się na stronie  energiaodnowa.pl .

Warto pamiętać, że o przyszłości naszej planety decydują też nasze codzienne wybory konsumenckie.

 

 

 

 

Telegrzanki jak u Teletubisiów

telegrzanki
telegrzanki

Sympatyczne Teletubisie pokochałam razem z moją najmlodszą córką, bo pojawiły się w telewizji, jak miała kilka lat. Oglądałyśmy je w różnych wersjach językowych – po polsku, angielsku, francusku a nawet niemiecku, łapiąc nowe słówka w tych językach. Jako, że nasza rodzina jest 5-osobowa, to w „obsadzie ” Teletubisiów, gdzie oczywiście córcia była małą Po , zabrakło roli dla mnie. Ale dzieci bywają pomysłowe, dostałam więc rolę …odkurzacza Nono 🙂

Najbardziej fascynował nas automat do telegrzanek. Smażyłam takie grzanki dla dzieci, ale to już było dawno…

Teraz od czasu do czasu mam okazję ogladać programy dla dzieci i działać w kuchni z pewną uroczą dziewczynką . Podczas oglądania Teletubisiów , odcinka z awarią automatu do telegrzanek, wpadłyżmy na pomysł, by je usmażyć na niedzielne śniadanie. To nic, że jestem Nono ( wyznałam to), pokazałam, że potrafię robić to, co automat do telegrzanek 🙂

TELEGRZANKI

Chleb ( dużo, bo to danie smakuje)

kilka jajek i po łyżce mleka na każde

olej lub masło z oliwą do smażenia

opcjonalnie-cynamon, coś do posypania

Wycinamy foremką do pierogów lub dużą szklanką czy kubkiem kółka z chleba ( nie musi być tostowy). Rozbijamy jajka w miseczne i ubijamy lekko widelcem razem z mlekiem ( to zadanie możemy śmiało powierzyć małym pomocnikom). Potem mogą dokładnie je maczać w masie jajecznej i podawać osobie dorosłej, która je smaży na patelni z obu stron na złoty kolor. Można je potem posypac cukrem , cynamonem, posmarować miodem, ale same, bez niczego też nieźle smakują.

Oczka i buźki zrobiłąm z kawałków białka usmazonego osobno, ale można do tego użyć innych elementó- cukierków, bakalii, albo w wersji nie słodzonej – keczupu czy majonezu.

Smakują dzieciom bardzo, zapewniam. U Teletubisów jest nie tylko smacznie ale i ciekawie, sporo tam technicznych wynalazków ułatwiających im życie. Wspólczesnie często korzysta sie już z technik 3D w przemysle produkującym różne potrzebne urządzenia, jak np na http://www.mettec.com.pl/ . Coraz częściej świat , który niedawno wydawał się fantazją czy bajką teraz nie jest niczym niezwykłym.

A telegrzanki póki co możemy usmażyć na zwykłej patelni. Najlepiej z małymi pomocnikami.

Smacznego !

 

Ciasto czekoladowo-piernikowe z musem owocowym

ciasto czekoladowo-piernikowe
ciasto czekoladowo-piernikowe

Tak, wiem, że to nie te święta się zbliżają, ale uwielbiam czekoladowe ciasta z posmakiem piernika ( np. takie z imbirem ) i często je robię. To , w formie nieprzełożonej zabrałam do torebki na niedawny wyjazd do Poznania, by mieć co przegryźć po drodze ( walczę z podjadaniem czekolady w stresowych chwilach) i poczętować przyjaciół, z którymi się spotkałam .

Przełożyłam je w domu musem , który został po pierwszym ugotowanym w tym roku kompocie ze świeżą miętą z ogrodu. Owoce jeszcze zeszłoroczne, jabłka kupione na targu i mrożone wiśnie znalazłam przy porządkach w zamrażalniku. Ugotowałam owoce z niedużą ilością wody i symboliczną cukru ( może być brązowy), odcedziłam na sicie do miski, w której były młode gałązki mięty, i gdy sok odciekał, mięta oddawała swój aromat. Po odcedzeniu przetarłam wiśnie i jabłka ( ze skórką) przez sito, tak usyskałam mus. Sok pijemy rozcieńczony wodą.

CIASTO CZEKOLAOWO-PIERNIKOWE Z MUSEM JABŁKOWO-WIŚNIOWYM

2 szklanki mąki

1/3 szklanki cukru

2- 3  łyżki kakao ( miałam nowe wedlowskie, ciemne z Ghany)

łyżeczka przyprawy do piernika

łyżka cukru z wanilią i kardamonem

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/3 szklanki oleju

1/3 szklanki mocnej kawy

1/2 szklanki kwaśniej śmietany ( 12 %)

2 jajka

 

Suche składniki zmieszałam w misce.  Olej  dodałam do miski z nimi , mieszając widelcem. Potem dodałam wystudzoną kawę, śmietanę  a na końcu wbiłam jajka i dokładnie wymieszałam wszystko, nie napowietrzając za bardzo.

Ciasto wlałam do natłuszczonej formy  o boku  24 cm.  Wstawiłam je do piekarnika nagrzanego do 180 C, na około 45 minut. Spróbowałam patyczkiem czy jest suche w środku i wtedy  je wystawiłam. Nieco pofalowało się na wierzchu , ale przez to ciekawiej wyglądało.

Część, która została w domu została przełożona musem owocowym, o którym pisałam powyżej.

Takie ciasto jest trwałe, wilgotne, może spokojnie przetrzymać dłuższą podróż. Wiem, że niektóre moje znajome wysyłają ciasta dla osób rodziny pracujących za granicą, przy okazji wyjazdów znajomych do pracy. Jedną z form transportu, z której korzystają jest piatkabus.pl . Spokojnie można wysłać ciasto w ten sposób , dotrze bez problemu a dżem do przełożenia można dodać w słoiku.

Smacznego !

 

Penne z dzikim pesto i pecorino

 

penne z dzikim pesto
penne z dzikim pesto

Wiosna w tym roku już cieszy nas zielenią, ja z niej korzystam nie tylko dla ozdoby. W ogrodzie już rosną mi zioła wieloletnie , pięknie przechowała się pod liśćmi pietruszka naciowa, oregano odbija , mięta nieśmiało rozwija coraz silniej gałązki i listki. Jest też sporo dzikich, jadalnych chwastów – u mnie rozplenił się podagrycznik o smaku podobnym do szpinaku, jest też sporo czosnaczku, krwawnik smakujący jak szczypiorek, wybijają też listki szczawiu, któremu od kilku lat pozwalam się rozsiewać po trawniku, gwiazdnica o lekko orzechowym smaku i białych kwiatkach też już się wychyla. Młode pokrzywy jeszcze nie parzą, ale dla pewności przelałam je wrzątkiem  To wszystko wraz z młodym , lekko pikantnym mniszkiem zebrałam, umyłam i zmiksowałam z orzechami włoskimi ,  pestkami słonecznika i oliwą.

 

DZIKIE PESTO DO MAKARONU , Z ORZECHAMI I PECORINO

po garści  młodych pokrzyw i podagrycznika

dwie garście natki pietruszki, kilkak gałązek oregano

kilka gałązek gwiazdnicy, krwawnika , listki czosnaczka, młoda mięta i mniszek

łyżka pestek słonecznika i dwie orzechów ( miałam włoskie i arachidowe)

dwa ząbki czosnku

2 łyżki oliwy

sól, pieprz czarny z młynka

kawałek pecorino

makaron ( miałam penne)

Makaron ugotowałam według przepisu, minutę krócej, by był al dente.

Pokrzywy i resztę zieleniny umyłam w kilku wodach zmieniając je . Te pierwszą przelałam  wrzątkiem na sicie.

Włożyłam zieleninę do blendera dodając orzechy, czosnek i oliwę. Zmiksowałam prawie na gładko. Doprawiłam solą i pieprzem.

Wymieszałam pesto z ciepłym makaronem, posypałam kawałkami pecorino odciętymi ładnie nożem – piłką.

Takie pesto to samo zdrowie, kto ma opory przed jedzeniem „dzikiego zielska” niech raz go spróbuje , a na pewno będzie mu smakowało. O korzyściach dla zdrowia nie muszę chyba przekonywać, młode rośliny to najlepsze źródło witamin i mikroelementów. Ja mam to szczęście, że wszystko mi rośnie w ogrodzie . Trzeba uważać, by nie zbierać jadalnych chwastów przy ulicy, lepiej wybrać się gdzieś na wycieczkę do lasu czy na łąkę. Teraz natura ciągnie nas na swoje łono, trzeba czasem zadbać o samochód i sprawdzić, czy nadaje się na dłuższe wycieczki . Można skorzystać z auto części i zabezpieczyć się zawczasu przed awarią .

Dzika kuchnia cieszy się coraz większym powodzeniem, u mnie jest spory wybór dań z jadanych chwastów w specjalnej kategorii z boku bloga.

Smacznego !