Archiwa kategorii: Wegańskie

Konfitura z jarzębiny i jabłek

konfitura z jarzębiny i jabłek
konfitura z jarzębiny i jabłek

Podczas porządków przedswiątecznych w zamrażalniku znalazłam tam zamrożone od jesieni owoce jarzębiny. Zebrałam je we wrześniu w lesie z zamiarem zrobienia konfitury . Lubię  eksperymentować z darami natury, mam na blogu specjalną kategorię – Jadalne chwasty, gdzie pokazuję swoje lub podpatrzone i zmodyfikowane przepisy na dania z modnej teraz „dzikiej kuchni”.

Nie lubię marnować jedzenia, staram się też wybierać świadomie produkty do tego, co gotuję. Ekologia jest mi bliska , staram się jadać produkty od lokalnych dostawców, by nie wykorzystywać tych, których transport niszczy nasze środowisko nadmierną emisją dwutlenku węgla. Wbrew niektóym mitom nasze codzienne wybory konsumenckie mają wpływ na klimat. Kupowanie od lokalnych wytwórców , preferowanie produktów roślinnych, których wytwarzanie pochłania mniej energii i wody ma znaczny wpływ na emisję gazów do atmosfery i zmiany klimatyczne. O innych mitach na temat zmian w środowisku można przeczytać na stronie poświęconej projektowi Energia odNowa .

Czytelnicy mojego bloga wiedzą, że jestem zaangażowana w projekt promujący lokalne produkty w Zakolu Dolnej Wisły w moim rodzinnym województwie kujawsko-pomorskim. To właśnie u jednej z wspóluczestniczek tego projektu, nazwanej przez krytyków kulinarnych Królową Slow Foodu i nagrodzonej przez Magdę Gessler w Przysieku Złotym Półgęskiem,  Mirki Wilk jadłam tę wspaniałą konfiturę z jarzębiny. Postanowiłam ją zrobić sama.

KONFITURA Z JARZĘBINY Z JABŁKAMI

1/2 kg zmrożonych owoców jarzębiny

3 duże jabłka (najlepiej winne)

1, 5 szklanki cukru

sok z połówki cytryny

1/3 szklanki wody

Jarzębina ma swoistą goryczkę i warto dodać jabłka, by złągodzić ten smak. W tym celu też najlepiej ją przemrozić w zamrażalniku ( nie trzeba tak długo, jak ja, wystarczy dobę), mozna też zebrać z drzewa zimą lub jesienią przemrozone już owoce.

Obrane i pokrojone w kostke jabłka skrapiamy obficie sookiem z cytryny. Owoce jarzębiny obrane z szypułek przesypujemy cukrem na czas rozmrażania.

Wlewamy wodę do garnka, wkładamy jedne i drugie owoce i gotujemy powoli mieszając, az cukier zacznie się lekko karmelizować . Gdy jarzębina będzie już miękka, możemy konfiturę  zapasteryzować w słoiczkach. Doskonale smakuje nie tylko do mięsa, ale też do delikatnych serów.

Dary lasu wykorzystuję często w swoich potrawach, to „produkty”, do którch wytworzenia nie wykorzytsuje się energii często niszczącej środowisko. O tym, jakie zagrożenia niosą ze sobą nieefektywne źródła energii i o potrzebie rozwoju nowych, odnawialnych jej źródeł opowiada film dokumentalny, którego premiera odbędzie 14 maja . Film „Punkt krytyczny – Energia odNowa” będzie można zobaczyć w ośmiu polskich miastach: Krakowie, Bydgoszczy, Gdańsku, Gdyni, Szczecinie, Katowicach, Łodzi, Lublinie i dwóch za granicą: Berlinie i Brukseli. Projekcje odbędą się w ramach bezpłatnych pokazów, na które będzie można się zarejestrować na stronie kampanii energiaodnowa.pl. Po każdej projekcji filmu odbędzie się debata z ekspertami na temat przyszłości Polski w świecie odchodzącym od węgla i innych paliw kopalnych.

 

 

Dietetyczna sałata z pieczonymi buraczkami i topinamburem

 

sałata z pieczonymi buraczkami
sałata z pieczonymi buraczkami

Zrobiło się nieco cieplej, wróciłam więc do regularnego dbania o redukcję wagi, choć łatwo mi teraz nie idzie. Pierwsze – 6 a nawet 7 kilo do Świąt, potem były wyjazdy, karnawałowe imprezy, dużo stresu zajadanego słodyczami , trudno o regularność w takich warunkach. Mimo to staram się przestrzegać podstawowych zasad , jeść regularnie, nie pić przy posiłkach tylko pól godziny przed i po, jadać mało kalorycznie a czekoladę jak już to tuż po obiedzie ew. do kawy , też po obiedzie. Używam też „spalaczy tłuszczu” – domowych octów, kiszonych warzyw, cynamonu do kawy… Waga znów nieco drgnęła w dół, oby tak dalej.

Dziś na drugie śniadanie taka sałatka plus kawałek razowego chleba ( nie mogę żyć bez chleba) , zapewne wygarnę nim dressing z domowego octu i dobrego oleju.

SAŁATA Z PIECZONYM BURACZKIEM I MARYNOWANYM TOPINAMBUREM

podłużny buraczek i dwie bulwy topinamburu, upieczone

kilka liści sałaty lodowej i ew. kapusty pekińskiej

czerwona cebula

szczypior z dymki ( wyhodowany w słoiczku z wodą na parapecie z kiełkującej cebuli)

domowy ocet jabłkowy z malinami

olej rzepakowy tłoczony na zimno

zielona czubryca, troszkę soli , ew. pieprz ziołowy czy zwykły

Upieczony i obrany topinambur włożyłam na kilka dni do domowego octu zmieszanego pół na pól z wodą. Buraczki obrałam , ostudziłam.

Na talerzu ułożyłam liście, lekko posoliłam. Dorzuciłam plastry buraczków, piórka cebuli, szczypiorek, plastry topinamburu z zalewy. Posypałam czubrycą, szczypiorem, polałam łyżką zalewy octowej z topinamburu i olejem rzepakowym tłoczonym na zimno.

Sałatka dobrze smakuje z chlebem, którym możemy wygarnąć resztę dressingu. Jest zdrowa i dietetyczna, doskonała na wiosnę. O tej porze roku trzeba dbać o siebie szczególnie, nie tylko o odżywianie, ale też o wygląd zewnętrzny. Widziałam ostatnio , jakie są możliwości pod tym względem na http://www.activeshop.com.pl/ .

Na blogu niedawno dodałam nową kategorią z przepisami niskokalorycznymi, kogo to interesuje, to zapraszam.

Smacznego !

 

 

Kulebiak z kapustą i jak cebularz

kulebiak z kapustą
kulebiak z kapustą

Dziś jest dzień , gdy nie je się mięsa, więc dobry na przypomnienie wigilijnych jeszcze wytrawnych wypieków. W ubiegłym roku poszalałam, bo miałam powiększone rodzinne grono. Prócz pasztecików i pierogów zrobiłam jeszcze kulebiaki, klasyczny, z kapustą i grzybami i taki w stylu lubelskich cebularzy, ze smażoną cebulą i makiem 🙂

KULEBIAK Z KAPUSTĄ I GRZYBAMI I JAK CEBULARZE

ciasto :

Ok. 1/2 kg mąki pszennej
30 g drożdży

około  szklanki letniej wody

4 łyżki  oliwy lub dobrego oleju
szczypta kurkumy
łyżeczka cukru
łyżeczka soli

farsz :

kapusta z grzybami

cebula z makiem

Drożdże roztarłam z cukrem, dodałam trochę letniej wody, posypałam łyżką mąki i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam mąkę, sól i wlałam wyrośnięty rozczyn. Dodałam olej , kurkumę, resztę wody  i wymieszałam dokładnie. Wyrobiłam ciasto drewnianą łyżką, aż odstawało od brzegów miski. Postawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ( około 30 minut).

Wyrośnięte ciasto podsypałam mąką i wyrzuciłam na omączony blat. Rozwałkowałam na prostokąt o grubości 3-4 mm. Na połowie układałam farsz, zostawiając wolny centymetr ciasta do sklejenia. Przykryłam   nadzienie ciastem i  docisnęłam brzegi .  Ułożyłam je na blasze w ciepłym miejscu i posmarowałam  wierzchy olejem. Zostawiłam na ok. 10 minut, aby podrosły nieco. Wstawiłam do piekarnika na 180 C, na około pół godziny, do zezłocenia wierzchów.

Wyszły pyszne, cieszyły się powodzeniem nie tylko na wigilijnej kolacji. Pamiętam, że potem rozmawialiśmy na temat , gdzie najlepiej spędzić zimowe wakacje. Ciekawe oferty wyjazdów ktoś wypatrzył na http://www.jaworzyna.com.pl/ , nie tylko na ferie zimowe.

Przy dobrym jedzeniu rozmowy na każdy temat bywają łatwiejsze, więc posypały się wspomnienia z wakacyjnych wyjazdów. Warto upiec coś dobrego, by cieszyć się tym przy wspólnym stole.

Smacznego !

Krem z dyni z suszonymi pomidorami

Zima to dobra pora na rozgrzewające zupy, krem z dyni to jedna z moich ulubionych. Dodaję do zup z dyni zawsze jakieś ciekawe warzywa, tym razem był to seler w towarzystwie pietruszki i marchewki . Dodatkowy bonus to domowe suszone pomidory. By podkreślić smak dyni najpierw ją upiekłam , taka jest bardziej aromatyczna . Pomidory dodały swój aromat, wyszła mi jedna z bardziej udanych zup dyniowych.

KREM Z DYNI Z SUSZONYMI POMIDORAMI

ok. 1/2 kg pieczonej dyni

2 – 3  marchewki

duża pietruszka, mały seler

plaster imbiru lub nieco w proszku

5-6 suszonych pomidorów z zalewy wraz z 2 łyżkami zalewy

sól, pieprz, papryka słodka, szczypta chili, liść laurowy

Pieczoną dynię ( resztę warzyw też możemy upiec) wkładamy do garnka, zalewamy wodą ( ile chcemy, od tego zależy gęstość kremu ) , dodajemy obrane i pokrojone warzywa, sól i liść laurowy, suszone pomidory wraz z zalewą, imbir . Gotujemy do miękkości warzyw, po wyjęciu liścia laurowego doprawiamy pieprzem, papryką i chili i miksujemy na krem.

Podajemy z grzankami, w wersji lux ze startym serem, fajnie smakuje też z prażonymi pestkami dyni. Zupa jest pyszna i rozgrzewająca .

Zimą zupy z warzyw korzeniowych to  potrawa sezonowa, więc są najbardziej wskazane . Nie tylko rozgrzewają , ale też sycą , nie mają też sztucznego posmaku warzyw sprowadzanych z daleka. Warto pamiętać o tym nie tylko w domu ale i przy zbiorowym żywieniu, w miejscach jak szpitale , sanatoria czy domy opieki dla niepełnosprawnych.

Nam ta zupa bardzo smakowała, mam jeszcze nieco puree z dyni w zamrażalniku i może ją powtórzę z innymi dodatkami.

Smacznego !

Kiszone rzodkiewki

kiszone rzodkiewki 1

Kiszone rzodkiewki, zrobione latem przypomniały mi się teraz, w czasie panujących powszechnie infekcji. Sporo osób z mojej rodziny i znajomych po kuracji antybiotykowej nie może dojść do siebie i ma problemy żołądkowo- jelitowe. Trzeba uzupełnić florę bakteryjną , za pomocą jogurtu , najlepiej z dodatkiem mielonego siemienia lnianego  a także naturalnych kiszonek. Właśnie kilka dni temu wyleczyłam skutecznie z takich dolegliwości moją starszą siostrę. Jej zrobiłam naturalny kwas burakowy, bo to jest w tej chwili najskuteczniejsze warzywo do kiszonek, prawdziwa kopalnia witamin i mikroelementów. Rzodkiewki najlepiej ukisić w sezonie, ale jeśli ktoś ma na nie ochotę ( są super dodatkiem np.do japońskich dań) to można zrobić i teraz. A poza tym polecam skorzystanie ze specjalnej kategorii z bloku bloga, kiszonki.

KISZONE RZODKIEWKI

rzodkiewki różnej wielkości

łyżka soli kamiennej na litr wody

na słoik:
gałązka kopru,
ząbek czosnku
2 liście wiśni
2 liście czarnej porzeczki

Umyte rzodkiewki z obciętymi końcówkami układamy ciasno w wyparzonych słoikach. Na dno i wierzch kładziemy po liściu wiśni i czarnej porzeczki, resztą przypraw przekładamy rzodkiewki gdzieś w połowie słoika.
Gotujemy potrzebną ilość wody i na każdy litr rozpuszczamy we wrzącej łyżkę soli kamiennej, najlepiej z minerałami. Ostrożnie, lejąc środkiem po rzodkiewkach, a nie po bokach słoja, zalewamy je do pełna.
Zakręcamy suchymi nakrętkami, po wytarciu brzegów słoja. Zostawiamy na kilka dni w ciepłym miejscu, potem trzymamy je w chłodzie. Nie za długo, bo tracą walory smakowe, tak do 2 miesięcy.

Mnie po tygodniu zszedł kolor, rzodkiewki zrobiły się białe, ale pyszne i chrupiące, kwaskowe i pachnące przyprawami. Polecam nie tylko w celach zdrowotnych.

Słoiczki z domowymi kiszonkami to też doskonałe prezenty dla najbliższych , są zdrowe, smaczne, oryginalne i na pewno zostaną docenione.

Smacznego !

kiszone rzodkiewki

Główki kapusty kiszone z dodatkami

kiszona kapusta z dodatkami1

Pod koniec listopada na poznańskim Zielonym Targu kupiłam małe główki czerwonej kapusty. Postanowiłam spróbować je zakisić w całości w sporym słoju, takim na około 2 litry pojemności. Do towarzystwa dodałam im pokrojoną na ćwiartki małą główkę białej kapusty , kilka marchewek a także małe jabłka i cebule przekrojone na pół. Dobór składników okazał się trafiony, wszystko razem wyszło pyszne . Czerwona kapusta zabarwiła wszystko na purpurowo. Poniżej zdjęcie połówki jabłka i cebuli :

kiszone jabłka

Zakisiłam wszystko ” po swojemu” , z podobnymi dodatkami jakie stosuję do kiszonych ogórków. Miałam jeszcze ususzone liście wiśni i czarnej porzeczki z ogrodu, dodałam też gałązki kopru. Dorzuciłam też dodatki typowe dla kiszonej kapusty : liście laurowe , ziarna ziela angielskiego i pieprzu, na koniec też sypnęłam nieco kolendry. Sól miałam gruboziarnistą z Ciechocinka.

KAPUSTA MODRA KISZONA W GŁÓWKACH Z DODATKAMI

2 małe główki modrej kapusty

mała główka kapusty białej pokrojona na ćwiartki

kilka marchewek , 2-3 ząbki czosnku

2-3 małe jabłka i tyle samo cebuli

liście wiśni i czarnej porzeczki (po 2-3)

2 gałązki zielonego kopru

po kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego

2-3 liście laurowe, garść nasion kolendry

gorąca woda , łyżka soli kamiennej na litr wody

Warzywa i jabłka  poukładałam ciasno upychając je w słoju i przekładając przyprawami.Zalałam ostrożnie, lejąc po warzywach a nie po szkle świeżo zagotowaną wodą z rozpuszczoną solą. Zamknęłam słoik , ustawiłam na kilka dni w kuchni, po tygodniu przeniosłam w chłodne miejsce. Otworzyłam po 3 tygodniach.

Ale to wszystko było pyszne ! kiszone jabłka i cebulę jadłam pierwszy raz, były naturalnie przyjemnie kwaskowe a zarazem słodkie , jadłam bez niczego, tak mi to smakowało. Na dodatek modra kapusta dała wszystkiemu piękny purpurowy kolor.

Zachęcam wszystkich do robienia domowych kiszonek, to najlepsze naturalne probiotyki. Jestem odporna na większość infekcji, poddaję się tylko czasem na skutek kontaktu ze sporą zbiorowością ( ostatnio w sanatorium) lub jak córa coś przywlecze do domu… Dobrze, że miałam wtedy, co czytać, bo w miejscowości uzdrowiskowej było sporo księgarń, ze sporym wyborem książek i nie nudziłam się.

Smacznego !

kiszona kapusta z dodatkami

Piernik wegański z bakaliami na dyni

piernik wege z bakaliami2

To ostatni kawałek piernika, który został po Świętach. W tym roku na Wigilię nasza Weganka była z nami, więc starałam się wymyślić jakieś fajne ciasto. Piernik wegański, bez jajek i mleka wychodzi mi zawsze bez problemów. Tym razem do ciasta dodałam puree z dyni a by było pulchniejsze wykorzystałam podpatrzony gdzieś trick z wodą od gotowania ciecierzycy , jako preparatem białkowym. Innym niebanalnym płynem dodanym do wege piernika była woda, w której moczyły się rodzynki , dodała fajnego posmaku. Zamiast miodu dodałam aromatyczny syrop z kwiatów dzikiego bzu.

Ciasto robiłam na dużej blasze i bakalie dodałam tylko do połowy. Część bez bakalii była przekładana powidłami śliwkowymi, niestety w świątecznym rozgardiaszu nie myślałam o tym, by go sfotografować.

WEGAŃSKI PIERNIK DYNIOWY Z BAKALIAMI 

3 szklanki mąki

3/4   szklanki cukru

2 łyżki syropu z kwiatów dzikiego bzu

łyżka kakao

łyżka przyprawy do piernika

spora szczypta  imbiru i cynamonu, gałka muszkatołowa

łyżka cukru z wanilią

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/3 szklanki oleju

1/3 szklanki zaparzonej i wystudzonej kawy

1/3 szklanki wywaru z zaparzonych rodzynek

1/3 szklanki wody od gotowania ciecierzycy

1/2 szklanki puree z dyni

do połowy porcji – bakalie : posiekane różne orzechy, migdały, morele i daktyle suszone, rodzynki, żurawina, skórka pomarańczowa kandyzowana

Suche składniki zmieszałam w misce.  Olej  dodałam do miski z suchymi składnikami , mieszając widelcem. Potem dodałam kawę, syrop, sok z rodzynek, mus dyniowy, lekko ubitą trzepaczką wodę od ciecierzycy  i jeszcze raz wymieszałam.

Połowę ciasta rozłożyłam na połowie dużej nasmarowanej olejem blachy. Do reszty ciasta wmieszałam bakalie, dołożyłam na blachę .

Piekłam około 45 minut w 175  C, do suchego patyczka.

Piernik wyszedł pyszny, nie kruszył się przy krojeniu, smakował zarówno przełożony powidłami śliwkowymi, jak i z bakaliami – nie tylko Wegance a całej rodzinie.

Smacznego !

piernik wege z bakaliami3

Wegańskie pierogi ze szpinakiem i pieczarkami

pierogi ze szpinakiem i pieczarkami

Te pierogi zrobiłam dla mojej córki weganki, gdy przyjechała do domu jesienią. Pomyślałam, że przepis przyda się i teraz, bo prócz tradycyjnych pierogów wigilijnych z kapustą i grzybami warto zrobić też trochę innych, zwłaszcza, jak w domu są wegetarianie i weganie . Takie pierogi na pewno będą smakowały przy świątecznym stole tym, co nie jadają mięsa a myślę, że i wszystkim innym.

Ciasto, które robię do pierogów od lat jest bez jajek i mleka, więc spełnia wymogi wegańskiej diety. Farsz z jakichkolwiek warzyw łatwo wymyślić . Ten ze szpinaku robiłam często z serem, z pieczarkami też ciekawie smakował.

PIEROGI ZE SZPINAKIEM I PIECZARKAMI

ciasto, takie, jak tutaj

ok. 1/2 świeżego szpinaku lub nieco mniej mrożonego ( najlepiej liście)

25 dkg pieczarek

cebula, 2 ząbki czosnku

sól, pieprz , gałka muszkatołowa

olej do smażenia

Na oleju podsmażyłam pokrojone na paski pieczarki z posiekaną cebulą, jak już były prawie miękkie, dorzuciłam opłukany i osuszony szpinaki i smażyłam dalej. Na końcu dodałam pokrojony drobno czosnek i doprawiłam solą, pieprzem ( sporo )  i gałką muszkatołową.

Gdy warzywa przestygły, odcedziłam je z sosu, który puściły. Farszem nadziewałam pierogi, po sklejeniu gotowałam w posolonym wrzątku, minutę – dwie od wypłynięcia.

Wyszły pyszne, smakowały nie tylko Wegance. Planuję powtórzyć je , może nie tyle na Wigilię, ale na Święta. Przy robieniu tradycyjnych z kapustą i grzybami dorobię też nieco i z tym farszem.

Smacznego !

pierogi ze szpinakiem i pieczarkami1

Zielone pomidory-marynowane i chutney z nich

chutney z zielonych pomidorów

To są przepisy sprzed roku, nie zdążyłam ich wrzucić w odpowiedniej porze. Teraz pewnie też jest za późno ( choć u nas pierwszy przymrozek był dopiero dziś w nocy, a małe pomidorki , niedojrzałe wisiały jeszcze wczoraj na gałązkach) . Mniej, niż rok temu, ale zebrałam i zrobiłam trochę chutney’a z zeszłorocznego przepisu. Chutney doskonale pasuje do delikatnego mięsa i serów.

Marynowane małe pomidorki ( te, które miały być żółte, w kształcie gruszek) zrobiłam tak, jak korniszony i podobne smakowały. Do jednego i drugiego rodzaju pomidorowych przetworów dodałam mój domowy ocet jabłkowy, który jest łagodniejszy, dlatego kwaśność zalewy najlepiej regulować według gustu.

MARYNOWANE ZIELONE POMIDORKI

ok. pół kilo zielonych pomidorków

cebula

płaska łyżeczka ziaren gorczycy

kilka ziaren ziela angielskiego i pieprzu

2 szklanki wody

3/4  szklanki octu jabłkowego ( miałam domowy)

płaska łyżka soli

czubata łyżka cukru

Do wody dodajemy ocet i przyprawy, pokrojoną na plasterki cebulę,  gotujemy i studzimy. Umyte i ponakłuwane pomidorki  układamy w wyparzonych słoikach, zalewamy zalewą prawie do pełna , zakręcamy i wkładamy do garnka z zabezpieczonym grubym papierem lub ściereczką dnem, zalewamy wodą do 3/4 wysokości słoików. Gotujemy około 15 minut od zagotowania, na średnim ogniu.

marynowane zielone pomidorki

Marynowane pomidorki dobre są do sałatek i jako pikle do mięsa .

CHUTNEY Z ZIELONYCH POMIDORÓW

ok.1/2 kg zielonych pomidorów
150 g cebuli
szklanka cukru
mała czerwona papryczka chili
1/2 szklanki octu winnego lub jabłkowego
łyżeczka gorczycy
płaska  łyżeczka soli

pieprz ziołowy

Pomidorki i cebulę kroimy na półplasterki, wrzucamy do garnka dodając pozostałe składniki ( papryczkę bez pestek, też pokrojoną ). Gotujemy mieszając, po zagotowaniu zmniejszamy moc palnika i gotujemy tak długo, aż odparuje. Sprawdzamy, czy nie trzeba doprawić.

Możemy go zapasteryzować podobnie do pomidorków konserwowych  wystarczy 10 minut.

Jeśli już jest za późno, to polecam ten przepis za rok . Obie formy wykorzystania zielonych pomidorów są pyszne, a ja jeszcze nie wypróbowałam, jak smakują tytułowe , z jednej z moich ulubionych książek, smażone zielone pomidory. Może za rok ?

Smacznego !

chutney z zielonych pomidorów1

Cukinia duszona z pieczarkami i porem

cukinia duszona z pieczarkami

W tym roku cukinie znów mi pięknie rosły , szukałam więc kolejnych pomysłów na ich wykorzystanie. Jadłam sporo leczo w różnych odmianach, bardzo je lubię, ale w końcu ile można… Tym razem postanowiłam dodać cukinię do mojego ulubionego duetu pory-pieczarki. Zamiast pieprzem, doprawiłam je świeżym tymiankiem i suszonym cząbrem – wyszedł bardzo pyszny i aromatyczny dodatek do mięsa. Wegetarianie czy weganie mogą zjeść sobie to danie także, z pieczywem lub innymi  dodatkami.

CUKINIA DUSZONA Z PIECZARKAMI I POREM

spora cukinia

30 dkg pieczarek

por bez zielonych końcówek

olej

sól, cząber, świeży tymianek

nieco bulionu warzywnego

Obraną , pozbawioną gniazd nasiennych i pokrojoną cukinię trochę posoliłam i odstawiłam, by odciekła woda.

Na oleju podsmażyłam małe pieczarki pokrojone na pół ( większe można dać w grubszych plastrach), po chwili dodałam pora, białą i jasnozieloną część – pokrojone w półplasterki. Gdy się razem poddusiły podlane lekko bulionem i były już prawie miękkie, dorzuciłam cukinię i dusiłam razem do miękkości. Pod koniec dodałam tymianek i cząber, lekko dosoliłam.

Bardzo jestem zadowolona, że wpadłam na pomysł tego dania, bo super mi smakowało. Wykorzystałam do niego jedną z cukinii zebranych w ogrodzie wraz z dyniami  jakiś czas temu :

cukinie i dynie

Od ponad tygodnia jestem na kuracji w Ciechocinku i na bloga wrzucam przepisy wcześniej przygotowane i sfotografowane. Moje blogowanie spotkało się z zaciekawieniem nowych znajomych, rozmawiamy też o innych życiowych sprawach. Koleżanka opowiadała m.in o swoich problemach po wypadku, które pomogła jej rozwiązać dopłata do odszkodowania.

Na wykorzystanie cukinii mam jeszcze kilka przepisów, sezon się kończy, więc zachęcam do wypróbowania tych pomysłów. Ta duszona z porem i pieczarkami jest dietetyczna , na dodatek wegańska, więc zadowoli na pewno wielu czytelników.

Smacznego !

cukinia duszona z pieczarkami1