Archiwa kategorii: Wegańskie

Krem z cukinii z marchewką

krem z cukinii z marchewką

Z cukinią jest tak, że jak się ją posadzi i zadba, by nie wyschła to rośnie bardzo obficie. W tym roku w moim ogrodzie tak właśnie jest i przerabiam ją na różne sposoby. Jest bardzo dobrym wypełniaczem i doskonałym składnikiem kremowych zup. Należy pamiętać o tym, by ją dobrze przyprawić, bo sama w sobie smak ma bardzo delikatny. Krem z cukinii z marchewką wygląda jak zupa z dyni i w sumie udało mi się też usyskać podobny smak, bo marchewka dodaje słodyczy . Poza tym dorzuciłam nieco ziemniaków, by uzyskać bardziej kremową konsystencję. Warto warzywa najpierw podsmażyć nieco z przyprawami, wtedy zupa będzie jeszcze lepsza. Wystarczy wersja wegańska, ale kto nie ma ochoty na taką, może ją zrobić na rosole albo dorzucić nieco wędzonki i zmiksować razem z warzywami – będzie ciekawiej smakować.

KREM Z CUKINII Z MARCHEWKĄ

  • średnia cukinia
  • 2-3 marchewki
  • 3-4 ziemniaki
  • sól, pieprz, ostra papryka
  • 2 suszone pomidory
  • liść laurowy ( dałam mielony , dla bezpieczeństwa)
  • opcjonalnie – bulion warzywny, rosół, kawałek wędzonki
  • olej do podsmażenia warzyw
  • świeża bazylia, tymianek , natka pietruszki

Cukinię obieramy i kroimy na dowolne kawałki. Marchewkę kroimy w plasterki. Warzywa podsmażamy w garnku na oleju z przyprawami – jeśli gotujemy na rosole lub z wędzonką, to możemy ten etap pominąć. Dolewamy bulion, rosół lub wodę ( 4-5 szklanek), suszone pomidory i gotujemy około 20 minut. Po tym czasie dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki i resztę przypraw i gotujemy do miękkości warzyw. Wrzucamy świeże zioła i miksujemy zupę na gładki krem. Sprawdzamy smak i ewentualnie doprawiamy do smaku.

Taka zupa to doskonały rozgrzewający obiad na chłodne dni, które już się zdarzają. Można ją podać z grzankami albo zjeść z bagietką lub chlebem , ale jest na tyle sycąca, że wystarczy jako samodzielne danie. Warto wykorzystać cukinię, której teraz mamy obfitość , by cieszyć się pyszną kremową zupą.

Smacznego !

Sałatka gruzińska z buraczków

sałatka gruzińska z buraczków

Zobaczyłam taką sałatkę gdzieś na jakimś internetowym portalu kulinarnym i bardzo mnie zaciekawiła. Lubię buraczki we wszelkich postaciach a takie połączenie wydało mi się bardzo atrakcyjne. Zrobiłam małą modyfikację – zamiast soku z cytryny dodałam aromatyczny ocet z forsycji, który zlałam właśnie po tegorocznej fermentacji. Na zdjęciu sałatka gruzińska z buraczków jest na talerzyku obok prostej sałatki z rucoli i ogórków , bo spontanicznie postanowiłam ją uwiecznić pod koniec grillowania – dlatego światło wieczora nie oddaje dokładnie jej wyglądu. Czerwona cebula, orzechy i natka pietruszki-to proste składniki , ktore dodane do buraczków tworzą niezwykle smakowite danie. Gruzińskie smaki w takim wydaniu bardzo mi pasują.

GRUZIŃSKA SAŁATKA Z BURACZKÓW

  • Kilka ugotowanych w mundurkach buraczków
  • czerwona cebula
  • garść natki pietruszki
  • kilka orzechów
  • sól, pieprz z młynka
  • łyżeczka cukru
  • łyżka soku z cytryny lub dobrego octu
  • 2 łyżki oliwy

Ugotowane lub upieczone buraczki studzimy i kroimy w kostkę. W podobną, drobniejszą kostkę szatkujemy czerwoną cebulę , solimy ją i macerujemy chwilę w soku z cytryny lub occie. Siekamy pietruszkę i orzechy. Do pokrojonych buraczków dorzucamy cebulę wraz z marynatą, dodajemy cukier, posiekaną pietruszkę i orzechy, polewamy oliwą, doprawiamy jeszcze trochę solą i pieprzem z młynka. Najlepiej włożyć ją na trochę do lodówki by przegryzły się smaki. Jak już pisałam, to bardzo ciekawe połączenie smakowe , taką sałatkę można zrobić i do grilla i do obiadu a także jako samodzielne , lekkie danie z pieczywem lub bez.

Jeśli chodzi o drugą sałatkę na talerzyku to sfotografowałam ją dla dokumentacji – rucola z grządki, trochę ogórka, domowy ocet jabłkowy i olej rzepakowy tłoczony na zimno, sól, pieprz ziołowy. Na wierzchu posypana prażonym sezamem. Prosta, szybka i pyszna, polecam do grilla i do czego wam pasuje. Cieszmy się latem i pysznymi sałatkami.

Smacznego !

Pomidory wolno pieczone na zimę

pomidory wolno pieczone

Jesienne pomidory mają super smak i próbuję zostawić go na dłużej. Kiedyś robiłam prostą sałatkę , od lat suszę je wykorzystując do pomocy słońce i wiatr. Jakiś czas temu zauważyłam coś, co mi się bardzo spodobało – pomidory wolno pieczone , które po wystudzeniu można zamrozić i używac do różnych dań . Pokazała je Ania z bloga Tajemnice smaku , a poznała je na warsztatach kulinarnych z Jarzynovą. Pomidory doprawione ziołami, oliwą i octem balsamicznym i przygotowane tak, by smak ich się zachował to coś, co mi bardzo pasuje. Wypróbowałam je dodając swoje ulubione zioła i przyprawy.

POMIDORY WOLNO PIECZONE NA ZIMĘ

ok. 2 kilo podłużnych, drobnych pomidorów ( miałam Limę)

2-3 łyżki oliwy lub dobrego oleju

1-2 łyżki octu balsamicznego

sól, pieprz czarny i cytrynowy, papryka słodka wędzona

suszone oregano, tymianek zwykły i cytrynowy, bazylia , zielona czubryca

Pomidory pokroiłam wzdłuż i ułożyłam ciasno na dużej blasze pokrytej papierem do pieczenia. Posypałam solą, pieprzem i papryką , skropiłam octem balsamicznym i oliwą ( dałam też czosnkową ) , posypałam ziołami. Wstawiłam do piekarnika z termoobiegiem rozgrzanego do 160 C na około 45 minut. Gdy pomidory lekko się ścięły ale jeszcze nie zrumieniły, zmniejszyłam temperaturę i w 120 C, nadal z termoobiegiem trzymałam je jeszcze okolo godziny. Trzeba ich pilnować, bo czas pieczenia zalezy od ich wielkości, wilgotności i właściwości piekarnika.

Pomidory wolno pieczone są dobre, gdy z wierzchu są podsuszone a w środku sprężyste. Są doskonałym dodatkiem do wszystkich dań, do których pasują pomidory a dodane np. do sosu mięsniego czy warzywnego mocną podkręcają jego smak. Można je przechować w słoiczku z oliwą w lodówce ( jeden zawiozłam do wypróbowania córce), ale tylko do tygodnia. Najlepiej je zamrozić i to ułożone pojedynczo na tacce czy desce. Takie są właśnie na zdjęciach. potem można je włożyć do woreczków lub pojemników i zużywac stopniowo w razie potrzeby.

Będą super smakować jako dodatek do hummusu czy past warzywnych , sałatek, serów. Bardzo mi się ten pomysł spodobał i jutro planuję zrobić kolejną porcję, póki polne, pełne smaku pomidory można jeszcze kupić.

Smacznego !

Musztarda dyniowa z korzenną nutą

musztarda dyniowa domowa

Domowa musztarda to moje odkrycie od ponad roku. Robię ją na bazie gorczycy namoczonej w domowych octach i owocowych lub warzywnych przecierów . W tym roku ( jak już wspominałam) zrobiłam duuużo domowych octów nie tylko z jabłek ale też i kwiatów czy ziół i prawie cały czas stoi w kuchni słoiczek z gorczycą, która się maceruje do kolejnej musztardy. Jesienią królują warzywa, toteż powstała musztarda dyniowa a korzenne dodatki naturalnie do niej pasują . Użyłam do jej zrobienia aromatycznego octu z kwiatów akacji, toteż jest nieco delikatniejsza, niż inne moje musztardy. Poszłam też za ciosem i zamiast dosłodzić ją miodem czy cukrem, dodałam syropu z dzikiego bzu. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z uzyskanego smaku, musztarda ma przy tym piękny kolor.

MUSZTARDA DYNIOWA Z KORZENNĄ NUTĄ

  • 2 łyżki białej gorczycy
  • ok. 100 ml octu z akacji +łyżka
  • 3 łyżki puree z dyni
  • łyżka syropu z dzikiego bzu
  • sól i pieprz czarny do smaku
  • pół łyżeczki imbiru i cynamonu
  • łyżeczka pieprzu ziołowego staropolskiego

Gorczycę namoczyłam w occie na dwie doby, czasem zostawiam ją namoczoną na dłużej. Jeśli wchłonie cały ocet, to do składników dodaję jeszcze jedną lub dwie łyżki , tak, by zachowac odpowiedni balans kwaśno-słodko-ostrych smaków. Wszystkie składniki ( razem z puree dyniowym ) wkładam do blendera i miksuję , nie zupełnie na gładko , tylko tak, by powstała lekko ziarnista masa. Kto lubi gładkie musztardy, może zmiksować dokladniej – mnie taka konsystencja najbardziej pasuje. Po zmiksowaniu sprawdzamy, czy nie trzeba jeszcze doprawić, dodać soli czy czegoś słodkiego lub ostrego.

Gotową musztardę wkladamy do słoika i trzymamy w lodówce. Doskonale pasuje do wędlin, serów czy mięs. Poza tym jest zdrowa, jej skladniki nie tylko dodadzą smaku ale też i wzmocnią odporność, tak nam teraz potrzebną.

Smacznego !

Kaszotto z dynią i burakiem pieczonym

Kaszotto z dynią i burakiem

Jesienią lubię jeść konkretne i pożywne dania, korzystając przy okazji z obfitości świeżych warzyw korzeniowych. Pomysł zrobienia kaszotto pojawił się na skutek nowej fali zakupów pandemicznych na zapas, kiedy okazało się że mamy duuużo kaszy jęczmiennej. Chciałam ją wzbogacić ziarnami warzywnymi i przy porządkach w szafce znalazłam czerwoną soczewicę. Dynia jako królowa jesieni nie mogła być pominięta w tym daniu. Buraczki miałam już upieczone na zapas ( uwielbiam je) więc dodałam w takiej formie na końcu, dzięki czemu nie zabarwiły całego dania na czerwono , tylko ładnie kontrastowały z resztą. Rozgrzewające przyprawy dopełniły smaku, kaszotto z dynią i burakiem wyszło pyszne.

KASZOTTO Z DYNIĄ I BURAKIEM

  • 200 g kaszy jęczmiennej ( średniej)
  • 1/2 szklanki czerwonej soczewicy
  • spory kawałek dyni
  • 2-3 marchewki
  • kawałek pora
  • 2 pieczone buraczki
  • 2 szklanki bulionu lub wody
  • olej do smażenia
  • sól, pieprz
  • pieprz ziołowy staropolski
  • szczypta cynamonu i imbiru

Na oleju podsmażamy pokrojonego na plasterki pora, po chwili dodajemy marchewkę ( też w plasterkach), później dynię w grubszych kawałkach. Dodajemy przyprawy prócz imbiru i cynamonu i podsmażamy wszystko razem. Wsypujemy kaszę, chwilę mieszamy i podlewamy szklanką wody lub bulionu. Gotujemy wszystko mieszając 5 minut, dorzucamy opłukaną soczewicę. Podlewamy stopniowo resztą wody lub bulionu, w miarę, jak się wygotowuje. Gdy kasza i soczewica będą już miękkie , dodajemy pokrojone drobno pieczone buraczki , doprawiamy cynamonem i imbirem , sprawdzamy, czy nie trzeba dosolić lub dodać innej przyprawy. Możemy na koniec posypać natką pietruszki. Cynamon i imbir to przyprawy korzenne, które pasują zarówno do dyni jak i buraczków , nadadzą naszemu daniu ciekawego smaku i sprawią, że nas fajnie rozgrzeje.

Takie kaszotto z dodatkiem soczewicy i sezonowych warzyw pysznie smakuje, syci i rozgrzewa. Dla amatorów mięsa polecam wersję z podsmażonym mielonym mięsem na początku, kiedyś też tak robiłam i było bardzo dobre. W te ponure , listopadowe dni kolorowe, pachnące danie poprawi nam humor.

Smacznego !

Sos z grzybów świeżych i suszonych

sos z grzybów świeżych i suszonych

Zdarza wam się czasem znależć kilka grzybów, z których niewiele da się zrobić ? Mnie się zdarza, a ostatnio nie musze wcale wybierać się do lasu, bo grzyby pojawiają się w moim ogrodzie – pod jabłonkami , w pobliżu świerków i brzozy, które rosną przy płocie. Oprócz polnych pieczarek są też podgrzybki złotawe czy zajączki . Nie są to grzyby chętnie zbierane, ale jak nie korzystać z tego, co natura sama nam daje tuż pod nosem ? Ja je lubię i wykorzystuję od razu, bo do suszenia czy marynowania raczej się nie nadają. Jeśli mam mało grzybów, to robię zupę lub dodaję je do sosu z mięsem , gulaszu albo robię sos grzybowy. Czasem do świeżych dodaję trochę suszonych, wcześniej namoczonych – podnoszą smak i aromat sosu i całej potrawy.

sos grzybowy

SOS Z GRZYBÓW ŚWIEŻYCH I SUSZONYCH

  • kilka leśnych grzybów
  • garść grzybów suszonych
  • mała cebula
  • sól, pieprz, opcjonalnie świeże oregano
  • olej do smażenia
  • łyżka mąki

Oczyszczone grzyby pokroiłam na kawałki. Zwykle odgotowuję grzyby przed dalszą obróbką, ale tych było niewiele , więc od razu wrzuciłam je na patelnię. Przedtem zalałam suszone grzyby wrzątkiem, by się namoczyły i zmiękły.

Na patelnię z rozgrzanym olejem wrzuciłam grzyby , dodałam pokrojoną w piórka cebulę i smażyłam kilka minut do zezłocenia cebuli , starając się za dużo nie mieszać, by grzyby nie puszczały za dużo wody. Po chwil dodałam do nich odcedzone grzyby suszone, gdy i one się podsmażyły, dolałam wywar, w którym się moczyły i dusiłam pod przykryciem. Pod koniec doprawiłam solą i pieprzem, dorzuciłam też nieco świeżego oregano, bo ostatnio sypię je do wielu dań – jest bardzo zdrowe i podkręca mięsno-warzywne smaki.

Gdy grzyby już były miękkie, roztrzepałam dokładnie łyżkę mąki w wodzie ( ok. pół szklanki ) i wlałam do sosu , intensywanie mieszając. Zagotowałam kilka razy, by pozbyć się smaku surowej mąki .

Sos grzybowy dodałam do razowego makaronu , bardzo dobrze z nim smakował. Grzyby są bardzo smaczne i niewiele potrzeba by zrobić z nich pyszne danie. Ja dodałam do tego sałatkę z pomidorów i kiszonek, bo te ostatnie jadam codziennie, by zapewnić sobie odporność w tych ciężkich czasach i nie dać się wirusowi. Kiszę cały czas różne warzywa, sporo buraczków, kalafiory, dynię – mam urozmaicenie, by nie polegać tylko na ogórkach. A grzyby w ogrodzie rosną wciąż nowe, więc takich sosów pewnie będę robić więcej.

Smacznego !

Kiszona marchewka z jabłkiem i czosnkiem

kiszona marchewka z jabłkiem

Kiszę warzywa cały rok, to co jest aktualnie dostępne. Ostatnio wypróbowałam marchewkę z jabłkiem i jest to chyba najsmaczniejsza kiszonka, jaką jadłam i robiłam. Kiszona marchewka sama w sobie jest słodka, jabłka dodają jej jeszcze słodyczy a czosnek i przyprawy ostrości. Marchew do kiszenia kroję w plasterki , takie 2-3 milimetrowe, po ukiszeniu doskonale nadaje się do chrupania . Jabłka są jędrne, kwaśno-słodko-słone , pysznie smakują. W proporcjach jest tak : na słoik po dżemie wkładam małe, pokrojone na ćwiartki jabłko, 2 spore ząbki czosnku i dopełniam marchewką. Tego rodzaju słoiki najbardziej lubię , bo łatwo mieszczę się do lodówki po otwarciu i szybko się opróżniają. Sam proces kiszenia takiej marchewki trwa około tygodnia. Sok też smakuje rewelacyjnie. Kiszona marchewka , jak i każda inna kiszonka to doskonałe żródło witamin i mikroelementów, dobrze wzmacnia odporność , której tak nam teraz potrzeba.

KISZONA MARCHEWKA Z JABŁKIEM I CZOSNKIEM

  • 2-3 marchewki
  • jabłko
  • 2-3 ząbki czosnku
  • gałązka koperku lub łyżeczka jego nasion
  • liść laurowy lub liście wiśni, porzeczki ze słoika z ogórkami
  • opcjonalnie – 3-4 ziarna ziela angielskiego
  • gorąca solanka : łyżka soli kamiennej na litr wody

Ja do kiszonek wykorzystuje czasem przyprawy z otwartego słoika z ogórkami zakiszonymi latem – liście wiśni, czarnej porzeczki, kwiaty kopru. Jeśli ich nie mam, do dorzucam liście laurowe, ziele angielskie i gałązki zielonego kopru ze straganu.

Jak już wspomniałam – marchewki obieram i kroję na plasterki 2-3 mm. Jabłka myję, przekrawam na ćwiartki i usuwam gniazda nasienne. Czosnek obieram. Układam warzywa i owoce ciasno w słoiku, przekładając przyprawami. Słoiki dla pewności dezynfekuję minutę w mikrofalówce, na średniej mocy – można je też ostrożnie wyparzyć wrzątkiem – ja tak robię z nakrętkami.

W gorącej wodzie rozpuszczam sól ( łyżka na litr) i ostrożnie, lejąc po warzywach , zalewam do pełna słoik z kiszonką i zakręcam suchą nakrętką.

Po tygodniu taka kiszona marchewka jest gotowa – pyszna, chrupiąca, pachnąca czosnkiem, można ją zajadać samodzielnie pogryzając jabłkiem lub dodać do jakiejś surówki. Czasami zdarza się, że po otwarciu sok musuje – jest wtedy jeszcze ciekawsza.

Domowe kiszonki to doskonałe źródło witamin i mikroelementów , które pomagają wzmacniać odporność. Są coraz bardziej doceniane , cieszą się powodzeniem na różnego rodzaju targach czy festiwalach smaku. Jak już się sytuacja uspokoi to pewnie przyda się na takich imprezach ścianka reklamowa, by wiadomo było, gdzie szukać firmy dostarczającej takie lub inne specjały . Póki co warto samemu wzmocnić sobie odporność i zakisić w domu te warzywa i owoce, które są u nas dostępne.

Smacznego !

Zimowa owsianka z owocami z syropu

zimowa owsianka

Owsianka to moje ulubione śniadanie zimą – rozgrzewa, syci i daje energię na cały dzień. Staram się dobierać do niej odpowiednie dodatki, by dobrze smakowała i była pełna witamin i korzystnych składników. Zwykle dodaję do niej suszone i świeże owoce, orzechy lub pestki, odrobinę zdrowej słodyczy – miód czy syrop kwiatowy. Ostatnio miałam wielką ochotę na owsiankę a w domu akurat zabrakło świeżych owoców. Zimowa owsianka to wyzwanie – nie ma tyle możliwości, co latem . Staram się zawsze mieć jabłka, teraz w sezonie też pomarańcze czy mandarynki. Zazwyczaj kupuję owoce na targu, który w moim mieście jest w czwarki. Mam tam znajomych dostawców, od których kupuję od lat , wiem, kto ma swoje produkty a kto odsprzedaje kupowane na giełdzie. Dlatego czasem w środy brakuje mi produktów kupowanych na targu – tak było i teraz. Ale przypomniałam sobie, że otworzyłam niedawno w celach zdrowotnych ciekawy słoiczek, zapełniony mieszanką malin i czerwonych oraz czarnych porzeczek. Pewnie latem robięc zaprawy miałam w garnku miejsce na jeszcze jeden słoik i wrzuciłam do niego to, co mi było najłatwiej zebrać w ogrodzie . Owoce jagodowe przesypuję tylko cukrem, potem wytwarza się z nich pyszny syrop. Dodawałam go do herbaty , lecząc się z przeziębienia. Uznałam, że takie owoce z syropu będą pasowały do owsianki , dorzuciłam też nieco suszonych i orzechy. Świeży element też się znalazł – bo mięta na grządce w tym roku rośnie sobie w zacisznym miejscu bez problemu.

ZIMOWA OWSIANKA Z OWOCAMI Z SYROPU

  • 4 łyżki płatków owsianych błyskawicznych
  • gorąca woda do zalania
  • 2 łyżki owoców ze słoiczka
  • łyżka suszonej żurawiny
  • łyżka suszonej czarnej porzeczki
  • łyżka posiekanych orzechów
  • łyżka syropu akacjowego
  • opcjonalnie – listki mięty

Płatki owsiane wymieszane z suszonymi owocami zalałam w miseczce świeżo zagotowaną wodą , tak, by wystawała centymetr ponad i przykryłam talerzykiem na 5 minut. W międzyczasie przygotowałam resztę składników – odcedziłam maliny z porzeczkami z syropu, posiekałam orzechy . Zamiast miodu użyłam syropu z akacji, którego słoik miałam otwarty, bo pomaga na ból gardła. Gdy płatki owsiane napęczniały, dodałam wszystko, wymieszałam , dorzuciłam świeżą mięte, na wierzchu posypałam orzechami – wyszła pyszna zimowa owsianka, pełna smaku i witamin. Wprawdzie nie tak atrakcyjna, jak latem, gdy po owoce do posiłków wychodzę sobie do ogrodu , ale bardzo mi smakowała.

Smacznego !

Kapusta kiszona w kawałkach z jabłkiem

kapusta kiszona w kawałkach

Kiedyś dawno temu próbowałam kisić w słoikach tradycyjną, szatkowaną kapustę i było to wielkie rozczarowanie. Może kapusta kupiona w worku, już poszatkowana była jakaś felerna, może ja zrobiłam coś nie tak ( wtedy nie można było znaleźć porad w Internecie, robiłam z przepisu z książki) , nie udało się, kapusta była gorzka. Dlatego nie próbowałam tego więcej, mimo, że lubię eksperymentować z kiszonkami. Dopiero, gdy kupiłam kiedyś na targu malutkie główki czerwonej kapusty postanowiłam zakisić je w całości z dodatkami. Eksperyment był bardzo udany i odtąd kapusta kiszona w kawałkach , czerwona lub biała gości często na moim stole.

Kiedyś zobaczyłam podobny sposób kiszenia kapusty, tradycyjny, nazwany krężołki – czyli krążki, chyba nawet obgotowywane. Mnie jednak lepiej udają się kawałki krojone wzdłuż – ćwiartki czy nawet ósemki. Dodaję do nich jabłka i marchewki, czasem też seler naciowy a doprawiam liściem laurowym i zielem angielskim.

KAPUSTA KISZONA W KAWAŁKACH

  • mała główka kapusty pokrojona na ćwiarki lub ósemki
  • jabłko a nawet dwa
  • kilka marchewek
  • kawałek selera naciowego ( opcjonalnie)
  • kawałek chrzanu ( można pominąć lub wziąć ze słoika z ogórkami)
  • kilka ząbków czosnku
  • 1-2 liście laurowe, kilka kulek ziela angielskiego
  • gorąca solanka – łyżka soli na litr wody

Kapustę obieramy z zewnętrznych liści, jeśli są zniszczone. Kroimy wzdłuż najpierw na pół, potem na takie kawałki, które swobodnie zmieszczą się w słoiku ( najlepsze są szerokie słoje, co najmniej litr pojemności). Jabłka dzielimy na połówki , by łatwiej było wszystko ciasno poukładać. Marchewkę tym razem pokroiłam w plasterki , bo taką lepiej się chrupie i dodaje do sałatek. Poukładałam wszystko w słoiku, starając się to zrobić dośc ciasno, bo takie kiszonki, z mniejszą ilością zalewy lepiej smakują. Dodałam kawałki łodyg selera naciowego, czosnek , chrzan ( z ogórków) , liście laurowe i ziele angielskie. Zalałam wszystko ostrożnie gorącą solanką , zamknęłam i odstawiłam na 3 tygodnie, bo tyle kapusta potrzebuje czasu, by się dobrze ukisić.

Kiszonki są jedną z najczęściej wyszukiwanych pozycji na moim blogu , czytelnicy chętnie korzystają z tych przepisów. Może dlatego, że stosuję przy wpisach zasady, które zapewniają dobre pozycjonowanie stron a może też dlatego, że są zdrowe i stają sie coraz bardziej modne. O właściwe pozycjonowanie warto zadbać, bo wtedy nasze wpisy będą bardziej widoczne. W tej chwili w sieci jest tyle informacji, choćby kulinarnych przepisów, ze łatwo zginąć w masie , a odpowiednie ich wyeksponowanie może temu zaradzić.

Należy pamiętać, by kisić tylko sezonowe warzywa lub takie, które zimą się dobrze przechowują a na rzodkiewki czy ogórki poczekać, aż będzie na nie sezon – lepiej nie jeśc pędzonych chemią warzyw, bo nawet kiszenie im nie pomoże.

Kapusta kiszona w kawałkach, pokrojona w paski to dobra baza na surówki, na przykład ze świeżym jabłkiem i marchewką, dzielę ją też na mniejsze kawałki i podaję wraz z kiszonym jabłkiem i marchewką.

Smacznego !

Brukselka kiszona z dodatkami

Brukselka kiszona z dodatkami

Niedawno rozmawiałam z córką, że w tym roku omijają nas infekcje i jesienno-zimowe choroby. Na pewno nasz sposób odżywiania się ma duży wpływ na zdrowie. Staram się jeśc naturalnie, sezonowo , wykorzystywać jak najlepiej to, co daje nam natura. Od kilku lat robię domowe octy, które dodaję do sałatek warzywnych i domowych przypraw, takich jak musztardy czy sosy typu ajwar. W sezonie kiszę spore ilości ogórków, na bieżąco mam kiszone buraczki nie tylko na barszczyk, zimą zaś nie zaniedbuję słoików, kiszę kapustę w kawałkach z dodatkami, marchewkę i brukselkę. Ta ostatnia, sama w sobie jest smaczna ale ma dość ostry zapach i smak, wymyśliłam więc dodatki łagodzące te efekty i tak powstała brukselka kiszona z dodatkami. Marchewka dodaje słodyczy wszystkim kiszonkom, ale najlepszym efektem jest dorzucenie jabłka – ono nabiera wtedy warzywnego smaku a reszcie składników oddaje swoją słodycz i łagodność. Warto też robiąc zimą kiszonki wykorzystywać dodatki ze słoików z ogórkami – kwiat kopru, liście wiśni , czarnej porzeczki czy winogron. Jeśli ich nie mam pod ręką , dodaję gałązki zielonego koperku , liście laurowe i kulki ziela angielskiego.

BRUKSELKA KISZONA Z DODATKAMI

  • brukselki, równej wielkości
  • marchewka
  • jabłko
  • 2 gałązki kopru
  • ząbek czosnku
  • opcjonalnie : liśc laurowy, ziele angielskie
  • solanka : łyżka soli na litr wody

Brukselki oczyszczamy z zewnętrznych liści i ścinamy lekko przy „głąbie” . Marchew obieramy i kroimy na cienkie plastry. Jabłko dzielimy na ćwiartki , pozbawiamy gniazd nasiennych. Wszystko układamy ciasno w wyparzonym słoiku, dodajac przyprawy – można wykorzystać te wyjęte ze słoika z ogórkami.

W gorącej wodzie rozpuszczamy sól ( łyżka na litr) , zalewamy tą solanką ostrożnie warzywa w słoiku i zakręcamy wyparzoną zakrętką. Odstawiamy na tydzień w temperaturze pokojowej , potem trzymamy w chłodnym miejscu. Brukselka kiszona z dodatkami potrzebuje czasu na ukiszenie, bo warzywa są twarde, ale po trzech tygodniach a najlepiej miesiącu będą jędrne i chrupiące. Marchewka i jabłko dodadzą łagodności i nutkę słodyczy. Możemy też dodać coś innego, dostępnego zimą – na przykład różyczki kalafiora i/lub brokuła, taką kiszonkę też zrobiłam ( zdjęcie poniżej). Smakowała bardzo ciekawie.

Kiszonki są bardzo zdrowe, trzeba je zajadać w porze, gdy brakuje sezonowych warzyw, są lepsze ( i smaczniejsze) niż te kupowane w sklepach nie wiadomo skąd . Warto je dodawać do sałatek, razem z sokiem są też świetnym dodatkiem do zimowych surówek.

Smacznego !

brukselka kiszona z kalafiorem i marchewką