Archiwa kategorii: Spiżarnia

Musztarda dyniowa z korzenną nutą

musztarda dyniowa domowa

Domowa musztarda to moje odkrycie od ponad roku. Robię ją na bazie gorczycy namoczonej w domowych octach i owocowych lub warzywnych przecierów . W tym roku ( jak już wspominałam) zrobiłam duuużo domowych octów nie tylko z jabłek ale też i kwiatów czy ziół i prawie cały czas stoi w kuchni słoiczek z gorczycą, która się maceruje do kolejnej musztardy. Jesienią królują warzywa, toteż powstała musztarda dyniowa a korzenne dodatki naturalnie do niej pasują . Użyłam do jej zrobienia aromatycznego octu z kwiatów akacji, toteż jest nieco delikatniejsza, niż inne moje musztardy. Poszłam też za ciosem i zamiast dosłodzić ją miodem czy cukrem, dodałam syropu z dzikiego bzu. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z uzyskanego smaku, musztarda ma przy tym piękny kolor.

MUSZTARDA DYNIOWA Z KORZENNĄ NUTĄ

  • 2 łyżki białej gorczycy
  • ok. 100 ml octu z akacji +łyżka
  • 3 łyżki puree z dyni
  • łyżka syropu z dzikiego bzu
  • sól i pieprz czarny do smaku
  • pół łyżeczki imbiru i cynamonu
  • łyżeczka pieprzu ziołowego staropolskiego

Gorczycę namoczyłam w occie na dwie doby, czasem zostawiam ją namoczoną na dłużej. Jeśli wchłonie cały ocet, to do składników dodaję jeszcze jedną lub dwie łyżki , tak, by zachowac odpowiedni balans kwaśno-słodko-ostrych smaków. Wszystkie składniki ( razem z puree dyniowym ) wkładam do blendera i miksuję , nie zupełnie na gładko , tylko tak, by powstała lekko ziarnista masa. Kto lubi gładkie musztardy, może zmiksować dokladniej – mnie taka konsystencja najbardziej pasuje. Po zmiksowaniu sprawdzamy, czy nie trzeba jeszcze doprawić, dodać soli czy czegoś słodkiego lub ostrego.

Gotową musztardę wkladamy do słoika i trzymamy w lodówce. Doskonale pasuje do wędlin, serów czy mięs. Poza tym jest zdrowa, jej skladniki nie tylko dodadzą smaku ale też i wzmocnią odporność, tak nam teraz potrzebną.

Smacznego !

Lemoniada i herbatka z kwiatu jabłoni

lemoniada z kwiatu jabłoni

W tym roku moje jabłonki, na których latem rosną papierówki i nieznane mi z nazwy czerwone letnie jabłka kwitną jak szalone. Pogoda sprzyja owadom, jest raczej słonecznie i dość ciepło , czeka mnie pewnie latem wysyp jabłek, jak co dwa lata. Widok i zapach jest upajający, do tego szum owadów, przyznam, że wcale nie chce mi się nigdzie ruszać z domu i ogrodu i kwarantanna w takich warunkach mi niestraszna. Tak to wygląda :

kwiaty jabłoni w moim ogrodzie

Już kilka lat temu na ziołowych blogach i grupach mignęła mi lemoniada z kwiatu jabłoni i atomatyczna herbatka z kwiatów i młodych listków. Rok temu jabłonki ledwo kwitły, wiec żal mi było je obrywać , ale teraz mogłam zaszaleć . Do klasycznego przepisu na lemoniadę dodałam gałązki mięty, która rozrasta mi się w ogrodzie od kilku lat. Mięta mi zawsze pasuje do jabłek w każdej postaci, napój wyszedł pyszny i aromatyczny.

LEMONIADA Z KWIATU JABŁONI

  • dzbanek niegazowanej wody ( może być dobra kranówka)
  • kilka plastrów cytryny
  • garść kwiatów jabłoni
  • 2-3 gałązki mięty
  • cukier lub syrop do smaku ( opcjonalnie)

Kilka kwiatów zostawiamy do dekoracji i świeżości w dzbanku, resztę zalewamy połową szklanki wrzątku i parzymy kilka minut pod przykryciem. Jeśli słodzimy napój, możemy od razu rozmieszać z cukrem. Wlewamy przecedzony napar do dzbanka z zimną wodą, dodajemy plastry cytryny i miętę, wkładamy gałązki świeżej mięty. Dorzucamy kilka świezych kwiatów. Zostawiamy co najmniej pół godziny, by nasza lemoniada z kwiatu jabłoni nabrała smaku , jak dłużej postoi to jest smaczniejsza i bardziej aromatyczna. Ja robiłam zarówno słodzoną jak i nie, ta druga bardziej mi smakowała.

HERBATKA Z SUSZONEGO KWIATU JABŁONI

  • łyżeczka suszonych z listkami kwiatów jabłoni
  • kubek wrzątku
herbatka z suszonych kwiatów i listków jabłoni

Płatki, pąki i młode listki jabłoni zbieramy w suchy, słoneczny dzień i suszymy rozłożone w ciemnym i ciepłym miejscu, aż zupełnie wyschną. Potem przesypujemy je do słoiczka i robimy herbatkę , jak klasycznie każdą ziołową – parzymy kilka minut pod przykryciem . Kto chce by herbatka miała bardziej intensywny smak, może ją utlenić , jak np tutaj , mnie smakuje taka zwykła suszona. Ma delikatny smak i zapach, być może zmieszam ją na później z suszoną miętą, by zobaczyć jak taka kompozycja będzie smakowała.

Cieszę się bardzo, że udały mi się obydwa eksperymenty , myślę, że na lemoniadę jak i herbatkę można zbierać kwiaty dzikich jabłonek spotykanych na spacerach , a z tych, które mamy do dyspozycji w ogrodzie warto wybrać takie, które mają aromatyczną skórkę. Ja zbierałam z jabłonki, która ma latem czerwone i pyszne jabłka, chociaż i z papierówki trochę podskubałam. Drzewa już mi przekwitają, suszone płatki zostaną na później, a lemoniadą z kwiatu jabłoni cieszę się póki mogę.

Smacznego !

lemoniada z kwiatu jabłoni z mięta

Syrop z mniszka i forsycji

W tym roku postanowiłam zrobić syrop z mniszka nieco inaczej, niż zwykle. Czytałam sporo o prozdowotnych właściwościach forsycji więc dorzuciłam jej kwiaty do mniszków, na odpowiednim etapie. Szczerze mówiąc, zrobiłam tak już w ubiegłym roku, ale zapomniałam o gotującym się syropie i ..zrobił mi się karmel ! Przypomniałam sobie wtedy o znanym z rodzinnego domu sposobie na „dosmaczenie” czystej wódki, tzw. „przypalance”. Zrobiłam więc z tego karmelu nieco takiej niby-nalewki . Bardzo to było smaczne a jakie zdrowe 🙂 W tym roku już pilnowałam, syrop z mniszka i forsycji udało mi się zrobić tak, jak trzeba i zapakować w słoiczki. No, z malutkim wyjątkiem- ale o tym później 🙂

SYROP Z MNISZKA I FORSYCJI

  • 300 główek mniszka lekarskiego
  • 2 szklanki kwiatów forsycji
  • litr wody
  • pół kilo cukru i 2 łyżki cukru z wanilią
  • sok z 1 cytryny

W większości przepisów na miodek czy syrop z mniszka podane są proporcje na klasyczny syrop, czyli kilo cukru na litr wody – kto chce, może tak zrobić. Ja robię mniej słodki i udaje mi się zazwyczaj, tylko, że pasteryzuję słoiczki tak, jak kompoty. Sporadycznie zdarza mi się, że syrop sfermenuje- wtedy przeznaczam go na ocet.

Syrop z mniszka i forsycji zrobiłam mieszanym sposobem.

Kwiaty najpierw rozkładamy na jasnym podkładzie ( ja w ogrodzie na stole ) i czekamy, aż wyjdą z nich „lokatorzy „. Potem  moczymy w zimnej wodzie przez kilka godzin, następnie stawiamy na gaz i gotujemy 15 minut. Pod koniec gotowania dodajemy sok z cytryny i wyłączamy palnik. Ja na tym etapie dodałam kwiaty forsycji, bo ich nie zaleca się gotować, tylko moczyć w syropie. Zostawiamy wywar wraz z kwiatostanami i cytryną na 24 godziny. Potem przecedzamy przez gęste siko,  wsypujemy cukier  i gotujemy 2 godziny bez przykrycia, na małym ogniu, często mieszając,  by utworzył się syrop. W tym roku gotowałam nieco krócej, ponad godzinę, by uniknąć problemów takich, jak rok temu. Poza tym wolę mniej gęsty syrop i mniejsze straty witamin przy gotowaniu.

Syrop z mniszka i forsycji nalewamy do słoików, zakręcamy, odwracamy do góry dnem i pozostawiamy do wystudzenia. Ja dodatkowo pasteryzuję 10-15 minut w garnku z wodą do 3/4 wysokości słoików pod przykryciem.

Gdy nalałam syrop w przygotowane słoiczki, zostało mi około pół szklanki. Wlałam go do małej , 200 ml butelki i dopełniłam czystą wódką, robiąc prozdowotną nalewkę, podobną do tej – przyda się w tym roku jak nigdy.

O antywirusowych właściwościach forsycji pisałam przy okazji octu i herbatki , taki wzbogacony syrop mniszkowy nie tylko jest smaczny, ale pomoże nam przy infekcjach. Pamiętajmy, że istotnym elementem walki z koronawirusem jest wzmacnianie naszej odporności na każdy sposób, zdrowe odżywianie się, wspomaganie ziołami. Dbajmy o siebie w tych trudnych czasach.

Smacznego i na zdrowie !

syrop z mniszka i forsycji

Ocet z forsycji i antywirusowa herbatka

ocet z forsycji

Bardzo lubię dziką kuchnię i korzystam często z darów natury, by robić z nich zdrowe i pyszne przetwory. Domowy ocet najpierw zrobiłam z jabłek , później próbowałam też z kwiatów – mniszka , dzikiego bzu i akacji. Ocet z forsycji zauważyłam dopiero teraz , na ziołowym blogu, co którego często zaglądam. Nie musiałam jej kwiatów szukać daleko, bo rośnie przed moim domem , nie tylko przy ulicy, ale też w miejscu oddalonym od niej trawnikiem. Nastawiłam ten ocet kilka dni temu, zrobię go taką samą metodą, jak inne kwiatowe .

Poza tym zerwałam też same kwiaty do ususzenia na herbatkę. Zawiera ona dużo rutyny, naturalnej witaminy C i ma właściwości antywirusowe. Koronawirus , który wywołał pandemię jest nieznanyi groźny, nie ma oczywiście gwarancji, że picie antywirusowych herbatek nas przed nim uchroni , ale na pewno wzmocni naszą odporność . Podobne właściwości ma kora i liście dzikiego ( czarnego ) bzu. Mam w pobliskim lesie jego krzaki, ale to las w środku miasta , gdzie ludzie chodzą z centrum na osiedla , więc nie podejmuję wyprawy do tej „naturalnej apteki” . Na szczęście rok temu wraz z kwiatami dzikiego bzu ususzyłam też jego młode liście, więc mam ich zapas.

OCET Z FORSYCJI

  • Kwiaty forsycji wraz z bocznymi, cienkimi gałązkami
  • obierki i środek dużego jabłka ( bez ogonka)
  • letnia, pzregotowana woda
  • po łyżce cukru na szklankę wody
  • opcjonalnie – kilka łyżek pracującego octu jabłkowego

Oberwałam kwiaty i najcieńsze gałązki kiedy były suche, w słoneczny dzień. Wyłozyłam je na papier, by pozbyć się „lokatorów” w postaci drobnych robaczków. Włożyłam je do słoja ( ja- 1, 5 litra) tak, by zajęły jego połowę. Dodałam obierki i środek jabłka, dla pewności trochę domowego octu, w którym jeszcze tworzy się matka- ale można to pominąć. Rozpuściłam cukier w letniej wodzie – łyżkę na szklankę i zalałam słoik do pełna. Przykryłam bawełnianą szmatką zabezpieczoną gumką. Mieszam co rano a czasem i wieczorem, pilnując, by kwiaty były pod wodą i nie wdała się pleśń.

Autorka przepisu na ocet z forsycji trzymała kwiaty ponad trzy tygodnie, aż opadły. Ja każdy kwiatowy ocet robiłam nieco inaczej – jak przestał się burzyć ( na zdjeciu widać bąbelki) , odczekałam kilka dni i po tygodniu go dokładnie odcedzałam. Potem pozwoliłam pracować samemu płynowi i tak po około 4 tygodniach uzyskałam kwiatowy ocet. Dam znać, jak będzie gotowy i uzupełnię przepis.

Herbatka antywirusowa z forsycji

Trudno mi tu podać dokładny przepis, same ususzone czy świeże kwiaty forsycji już mają właściwości antywirusowe. Można dodać też ususzone lub świeże liście dzikiego bzu a nawet jego zewnętrzną, oskrobaną korę. Uwaga – dzikiego bzu nie jadamy na surowo ani nie używamy w dużych ilościach. Zalewamy tak, jak większość ziół – łyżeczka na szklankę , zaparzamy około 5 minut. Myślę, że lepiej nie pić więcej, niż 2-3 szklanki dziennie. Możemy do smaku dosłodzić miodem lub sokiem np. z malin.

Ciekawa jestem jak smakuje ocet z forsycji, myślę, że prócz doprawiania nim sałatek wykorzystam go też rozcieńczonego do płukania gardła w infekcjach. Dotychczas ocet mniszkowy, akacjowy czy z dzikiego bzu bardzo mi pomagały.

ocet z forsycji, trzeci dzień

Kiszona marchewka z jabłkiem i czosnkiem

kiszona marchewka z jabłkiem

Kiszę warzywa cały rok, to co jest aktualnie dostępne. Ostatnio wypróbowałam marchewkę z jabłkiem i jest to chyba najsmaczniejsza kiszonka, jaką jadłam i robiłam. Kiszona marchewka sama w sobie jest słodka, jabłka dodają jej jeszcze słodyczy a czosnek i przyprawy ostrości. Marchew do kiszenia kroję w plasterki , takie 2-3 milimetrowe, po ukiszeniu doskonale nadaje się do chrupania . Jabłka są jędrne, kwaśno-słodko-słone , pysznie smakują. W proporcjach jest tak : na słoik po dżemie wkładam małe, pokrojone na ćwiartki jabłko, 2 spore ząbki czosnku i dopełniam marchewką. Tego rodzaju słoiki najbardziej lubię , bo łatwo mieszczę się do lodówki po otwarciu i szybko się opróżniają. Sam proces kiszenia takiej marchewki trwa około tygodnia. Sok też smakuje rewelacyjnie. Kiszona marchewka , jak i każda inna kiszonka to doskonałe żródło witamin i mikroelementów, dobrze wzmacnia odporność , której tak nam teraz potrzeba.

KISZONA MARCHEWKA Z JABŁKIEM I CZOSNKIEM

  • 2-3 marchewki
  • jabłko
  • 2-3 ząbki czosnku
  • gałązka koperku lub łyżeczka jego nasion
  • liść laurowy lub liście wiśni, porzeczki ze słoika z ogórkami
  • opcjonalnie – 3-4 ziarna ziela angielskiego
  • gorąca solanka : łyżka soli kamiennej na litr wody

Ja do kiszonek wykorzystuje czasem przyprawy z otwartego słoika z ogórkami zakiszonymi latem – liście wiśni, czarnej porzeczki, kwiaty kopru. Jeśli ich nie mam, do dorzucam liście laurowe, ziele angielskie i gałązki zielonego kopru ze straganu.

Jak już wspomniałam – marchewki obieram i kroję na plasterki 2-3 mm. Jabłka myję, przekrawam na ćwiartki i usuwam gniazda nasienne. Czosnek obieram. Układam warzywa i owoce ciasno w słoiku, przekładając przyprawami. Słoiki dla pewności dezynfekuję minutę w mikrofalówce, na średniej mocy – można je też ostrożnie wyparzyć wrzątkiem – ja tak robię z nakrętkami.

W gorącej wodzie rozpuszczam sól ( łyżka na litr) i ostrożnie, lejąc po warzywach , zalewam do pełna słoik z kiszonką i zakręcam suchą nakrętką.

Po tygodniu taka kiszona marchewka jest gotowa – pyszna, chrupiąca, pachnąca czosnkiem, można ją zajadać samodzielnie pogryzając jabłkiem lub dodać do jakiejś surówki. Czasami zdarza się, że po otwarciu sok musuje – jest wtedy jeszcze ciekawsza.

Domowe kiszonki to doskonałe źródło witamin i mikroelementów , które pomagają wzmacniać odporność. Są coraz bardziej doceniane , cieszą się powodzeniem na różnego rodzaju targach czy festiwalach smaku. Jak już się sytuacja uspokoi to pewnie przyda się na takich imprezach ścianka reklamowa, by wiadomo było, gdzie szukać firmy dostarczającej takie lub inne specjały . Póki co warto samemu wzmocnić sobie odporność i zakisić w domu te warzywa i owoce, które są u nas dostępne.

Smacznego !

Kapusta kiszona w kawałkach z jabłkiem

kapusta kiszona w kawałkach

Kiedyś dawno temu próbowałam kisić w słoikach tradycyjną, szatkowaną kapustę i było to wielkie rozczarowanie. Może kapusta kupiona w worku, już poszatkowana była jakaś felerna, może ja zrobiłam coś nie tak ( wtedy nie można było znaleźć porad w Internecie, robiłam z przepisu z książki) , nie udało się, kapusta była gorzka. Dlatego nie próbowałam tego więcej, mimo, że lubię eksperymentować z kiszonkami. Dopiero, gdy kupiłam kiedyś na targu malutkie główki czerwonej kapusty postanowiłam zakisić je w całości z dodatkami. Eksperyment był bardzo udany i odtąd kapusta kiszona w kawałkach , czerwona lub biała gości często na moim stole.

Kiedyś zobaczyłam podobny sposób kiszenia kapusty, tradycyjny, nazwany krężołki – czyli krążki, chyba nawet obgotowywane. Mnie jednak lepiej udają się kawałki krojone wzdłuż – ćwiartki czy nawet ósemki. Dodaję do nich jabłka i marchewki, czasem też seler naciowy a doprawiam liściem laurowym i zielem angielskim.

KAPUSTA KISZONA W KAWAŁKACH

  • mała główka kapusty pokrojona na ćwiarki lub ósemki
  • jabłko a nawet dwa
  • kilka marchewek
  • kawałek selera naciowego ( opcjonalnie)
  • kawałek chrzanu ( można pominąć lub wziąć ze słoika z ogórkami)
  • kilka ząbków czosnku
  • 1-2 liście laurowe, kilka kulek ziela angielskiego
  • gorąca solanka – łyżka soli na litr wody

Kapustę obieramy z zewnętrznych liści, jeśli są zniszczone. Kroimy wzdłuż najpierw na pół, potem na takie kawałki, które swobodnie zmieszczą się w słoiku ( najlepsze są szerokie słoje, co najmniej litr pojemności). Jabłka dzielimy na połówki , by łatwiej było wszystko ciasno poukładać. Marchewkę tym razem pokroiłam w plasterki , bo taką lepiej się chrupie i dodaje do sałatek. Poukładałam wszystko w słoiku, starając się to zrobić dośc ciasno, bo takie kiszonki, z mniejszą ilością zalewy lepiej smakują. Dodałam kawałki łodyg selera naciowego, czosnek , chrzan ( z ogórków) , liście laurowe i ziele angielskie. Zalałam wszystko ostrożnie gorącą solanką , zamknęłam i odstawiłam na 3 tygodnie, bo tyle kapusta potrzebuje czasu, by się dobrze ukisić.

Kiszonki są jedną z najczęściej wyszukiwanych pozycji na moim blogu , czytelnicy chętnie korzystają z tych przepisów. Może dlatego, że stosuję przy wpisach zasady, które zapewniają dobre pozycjonowanie stron a może też dlatego, że są zdrowe i stają sie coraz bardziej modne. O właściwe pozycjonowanie warto zadbać, bo wtedy nasze wpisy będą bardziej widoczne. W tej chwili w sieci jest tyle informacji, choćby kulinarnych przepisów, ze łatwo zginąć w masie , a odpowiednie ich wyeksponowanie może temu zaradzić.

Należy pamiętać, by kisić tylko sezonowe warzywa lub takie, które zimą się dobrze przechowują a na rzodkiewki czy ogórki poczekać, aż będzie na nie sezon – lepiej nie jeśc pędzonych chemią warzyw, bo nawet kiszenie im nie pomoże.

Kapusta kiszona w kawałkach, pokrojona w paski to dobra baza na surówki, na przykład ze świeżym jabłkiem i marchewką, dzielę ją też na mniejsze kawałki i podaję wraz z kiszonym jabłkiem i marchewką.

Smacznego !

Brukselka kiszona z dodatkami

Brukselka kiszona z dodatkami

Niedawno rozmawiałam z córką, że w tym roku omijają nas infekcje i jesienno-zimowe choroby. Na pewno nasz sposób odżywiania się ma duży wpływ na zdrowie. Staram się jeśc naturalnie, sezonowo , wykorzystywać jak najlepiej to, co daje nam natura. Od kilku lat robię domowe octy, które dodaję do sałatek warzywnych i domowych przypraw, takich jak musztardy czy sosy typu ajwar. W sezonie kiszę spore ilości ogórków, na bieżąco mam kiszone buraczki nie tylko na barszczyk, zimą zaś nie zaniedbuję słoików, kiszę kapustę w kawałkach z dodatkami, marchewkę i brukselkę. Ta ostatnia, sama w sobie jest smaczna ale ma dość ostry zapach i smak, wymyśliłam więc dodatki łagodzące te efekty i tak powstała brukselka kiszona z dodatkami. Marchewka dodaje słodyczy wszystkim kiszonkom, ale najlepszym efektem jest dorzucenie jabłka – ono nabiera wtedy warzywnego smaku a reszcie składników oddaje swoją słodycz i łagodność. Warto też robiąc zimą kiszonki wykorzystywać dodatki ze słoików z ogórkami – kwiat kopru, liście wiśni , czarnej porzeczki czy winogron. Jeśli ich nie mam pod ręką , dodaję gałązki zielonego koperku , liście laurowe i kulki ziela angielskiego.

BRUKSELKA KISZONA Z DODATKAMI

  • brukselki, równej wielkości
  • marchewka
  • jabłko
  • 2 gałązki kopru
  • ząbek czosnku
  • opcjonalnie : liśc laurowy, ziele angielskie
  • solanka : łyżka soli na litr wody

Brukselki oczyszczamy z zewnętrznych liści i ścinamy lekko przy „głąbie” . Marchew obieramy i kroimy na cienkie plastry. Jabłko dzielimy na ćwiartki , pozbawiamy gniazd nasiennych. Wszystko układamy ciasno w wyparzonym słoiku, dodajac przyprawy – można wykorzystać te wyjęte ze słoika z ogórkami.

W gorącej wodzie rozpuszczamy sól ( łyżka na litr) , zalewamy tą solanką ostrożnie warzywa w słoiku i zakręcamy wyparzoną zakrętką. Odstawiamy na tydzień w temperaturze pokojowej , potem trzymamy w chłodnym miejscu. Brukselka kiszona z dodatkami potrzebuje czasu na ukiszenie, bo warzywa są twarde, ale po trzech tygodniach a najlepiej miesiącu będą jędrne i chrupiące. Marchewka i jabłko dodadzą łagodności i nutkę słodyczy. Możemy też dodać coś innego, dostępnego zimą – na przykład różyczki kalafiora i/lub brokuła, taką kiszonkę też zrobiłam ( zdjęcie poniżej). Smakowała bardzo ciekawie.

Kiszonki są bardzo zdrowe, trzeba je zajadać w porze, gdy brakuje sezonowych warzyw, są lepsze ( i smaczniejsze) niż te kupowane w sklepach nie wiadomo skąd . Warto je dodawać do sałatek, razem z sokiem są też świetnym dodatkiem do zimowych surówek.

Smacznego !

brukselka kiszona z kalafiorem i marchewką

Śledzie w occie wiśniowym z czerwoną cebulą

śledzie w occie wiśniowym

To kolejny mój eksperyment ze śledziami , jeszcze z Wigilii. Czasem prostota jest najlepszą metodą na ciekawy smak. Udało mi się latem zrobić pyszny ocet wiśniowy i specjalnie zostawiłam go sobie do wigilijnych śledzi. Ocet powstał jako produkt uboczny soku – miałam sporo pracy, bo wiśnie już leciały a na dworze był upał , więc zapomniałam o słoiczku słodzonego soku i został na noc w upale. Rano już miał lekko sfermentowany smak, więc dorzuciłam trochę jabłkowych ścinków, przykryłam ściereczką zabezpieczoną gumką i po kilku tygodniach mieszania ( tak, jak przy occie jabłkowym) miałam smakowity wiśniowy ocet. Moje domowe octy są słabsze, niż te kupowane w sklepie, wiec do zalewy – śledzi czy konserowych warzyw rozcieńczam je w stosunku pół na pół. Pasowała mi do tego zestawu czerwona cebula , a z ziół tymianek i estragon. Kalsycznie dorzuciłam też liśc laurowy, ziele angielskie i kolorowy pieprz a dla wzmocnienia efektu wiśni – szczyptę cynamonu.

ŚLEDZIE W OCCIE WIŚNIOWYM Z CZERWONĄ CEBULĄ

  • kilka matjasów
  • 1/2 szklanki octu wiśniowego
  • 1/2 szklanki wody
  • liśc laurowy, kilka kulek ziela angielskiego i kolorowego pieprzu
  • mała czerwona cebula
  • pół łyżeczki tymianku i estragonu
  • szczypta cynamonu
  • opcjonalnie – nieco cukru dla złamania smaku

Śledzie moczymy do pożądanego smaku, kroimy na kawałki.

Cebulę kroimy na krążki, tak jak przy klasycznych śledziach w occie dodajemy kulki ziela angielskiego i pieprzu , dalej zioła i cynamon, zalewamy w słoku gorącą wodą. Zostawiamy do ostudzenia, dodajemy ocet, mieszamy, sprawdzamy czy warto dodać cukier – ja to pominełam.

Do tej zalewy wrzucamy pokrojone śledzie, zakręcamy słoik i wstawiamy do lodówki, na co najmniej dwie doby. Jeśli ktoś jest bardzo niecierpliwy, to może spróbować już po dobie, ale warto poczekać. Oczywiście jeśli śledzie dotrwają, to najlepsze są po tygodniu. Cebula w słoiku odbarwia się, więc warto dla efektu przy podawaniu dodać nieco świeżej ( tak jest na zdjęciach) .

Takie śledzie są bardzo aromatyczne , smak owocowego octu dobrze w nie wnika i jest wzmocniony przyprawami. Polecam na specjalne okazje.

Smacznego !

Domowa musztarda z ogórkiem kiszonym i jalapeno

domowa musztarda z ogórkiem

Od kilku lat wkręciłam się w domową produkcję naturalnych octów i wykorzystuję je na rózne sposoby. Jednym z nich jest wykorzystanie ich do domowych musztard , które zauważyłam w książkach ze staropolskimi przepisami. Dopytałam też o szczegóły ich robienia chefów kuchni na warsztatach. Ale tę musztardę z kiszonym ogórkiem i jalapeno zobaczyłam u znajomego blogera, który szukał takiej gotowej, ze sklepu. Nie widziałam etykiety , więc po prostu intuicyjnie , na podstawie dotychczasowych doświadczeń stworzyłam przepis. Dodałam do niej estragon , bo sprawdza mi się w daniach z dodatkiem kiszonych ogórków a w staropolskich przepisach często jest dodawany do musztardy. Przyznam, że smak wyszedł obłędny, nie bez znaczenia jest też ważny skladnik musztardy – moje kultowe kiszone ogórki. Wykorzystałam też domowy ocet z pomidorów, który zrobiłam tą samą metodą, co jabłkowy. Na zdjęciu jest reszta musztardy, bo ledwo zdążyłam zrobić zdjęcia 🙂

DOMOWA MUSZTARDA Z KISZONYM OGÓRKIEM I JALAPENO

  • 3 łyżki gorczycy
  • pół szklanki dobrego octu ( miałam pomidorowy)
  • 2 średnie kiszone ogórki
  • łyżka papryki jalapeno z zalewą ( ze słoika)
  • sól, pieprz czarny i ziołowy
  • pół łyżeczki suszonego estragonu
  • trochę cukru lub miodu dla złamania smaku

Gorczycę zalałam octem w słoiku na dwa dni, by zmiękła. Ten sposób robienia bazy do musztardy poznałam na warsztatach kulinarnych od jednego z chefów kuchni odtwarzającego staropolskie przepisy.

Gorczycę wraz z dwoma łyżkami octu , w której się moczyła wkładamy do blendera . Dodajemy pokrojone kiszone ogórki i łyżkę papryczek jalapeno ze słoika wraz z zalewą. Dosypujemy trochę soli, cukru, oba pieprze i estragon i miksujemy wszystko niezbyt dokładnie , tak, by musztada nie była zupełnie gładka. Sprawdzamy smak, jeśli trzeba doprawiamy jeszcze, by zbalansować smaki.

Dla mnie to było odkrycie kulinarne, połączenie klasycznego smaku musztardy z kiszonymi ogórkami , podostrzenie ich papryczkami – sztos jak mawiają niektórzy . Chyba następną porcję zrobie dodając do kiszonych ogórków nieco ukiszonej z nimi papryki a może też i jabłko. Pole do eskperymentów kulinarnych z wykorzystaniem domowych octów i kiszonek się otwiera 🙂

Smacznego !

musztarda z ogórkiem kiszonym

Suszone owoce w kuchni-jak je jeść dla zdrowia i urody ?

O tym, że owoce są zdrowe, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Akcja pięć porcji warzyw i owoców w ciągu dnia odbiła się w naszym społeczeństwie szerokim echem. Dziś jednak chcielibyśmy opowiedzieć o produktach nieco przetworzonych, czyli o suszonych owocach.

Wokół nich narosło sporo nieścisłości. Jedni uważają, że warto je jeść, inni, że trzeba ich unikać, zwłaszcza, jeśli chcemy zrzucić zbędne kilogramy. A jeśli już w ogóle chcemy je spożywać, to czy dodawać je do gotowanych potraw, czy stosować jako samodzielną przegryzkę między posiłkami? Chcecie poznać odpowiedzi na te wszystkie pytania i wątpliwości? Zapraszamy do lektury.

Suszone owoce – superwitaminowi bohaterowie

Owoce są bogatym źródłem wielu witamin i minerałów. To niezaprzeczalny fakt. A czy wiedzieliście, że ich suszone odpowiedniki potrafią mieć tych witamin i składników mineralnych zdecydowanie więcej? Świetnym przykładem są morele. Jeśli wybierzemy niesiarkowane owoce, dostępne w SklepAgnex.pl, otrzymamy prawdziwy koktajl witaminowy w skondensowanej i zdrowej formie.

Pomówmy jednak o konkretnych liczbach. Świeże owoce mają około 96 ug/100 g witaminy A. W przypadku suszonych moreli, ilość wzrasta aż do 180 ug/100 g. Analogicznie sytuacja wygląda przy żelazie. Świeże owoce mają go około 0,4 mg/100 g produktu, suszone – 2,6 mg/100 g.

Sytuacja wygląda podobnie w przypadku innych owoców, jak śliwki i figi, które stanowią fenomenalne źródło błonnika, wapnia i magnezu.

Czy można jeść suszone owoce, jeśli chcemy się odchudzać?

Suszenie owoców polega na pozbawianiu ich wody. Ich spora objętość zostaje drastycznie zmniejszona, co świetnie widać na przykładzie rodzynek. Niestety, wraz z wodą nie znikają jednak kalorie, dlatego też niewielkie morele mają ich dokładnie tyle, co świeże odpowiedniki, a z łatwością możemy zjeść ich zdecydowanie więcej.

Trzeba zatem podchodzić do jedzenia z wielką rozwagą i dozować sobie ten przyjemny smakołyk w niewielkich porcjach, zwłaszcza jeśli jesteśmy na diecie odchudzającej.

Warto też zauważyć, że pomimo wysokiej kaloryczności, suszone owoce są równocześnie bogatym źródłem błonnika, dzięki czemu poprawiają metabolizm i regulują przemianę materii. Dlatego powinny być obecne w zrównoważonej diecie, również tej nastawionej na zrzucanie kilogramów.

Jak wykorzystywać suszone owoce w kuchni?

Suszone owoce warto jeść samodzielnie, jako przyjemną i zdrową przekąskę, pamiętając o zachowaniu umiaru. Można także dodawać je do sałatek i surówek, na przykład do tartego selera z odrobiną jogurtu naturalnego, orzechów włoskich i rodzynek.

Wiele osób używa ich także do musli i owsianek, Wzbogacając skład posiłku oraz dostarczając zwiększoną ilość składników odżywczych i energii na cały dzień.

Nie zapominajmy również, że suszone owoce stanowią fenomenalny dodatek do różnych gotowanych potraw. Sprawdzają się jako dodatek do farszu wegetariańskich pierogów z serem lub kaszą. Osoby jedzące mięso mogą wykorzystać je do roladek, dzięki czemu podkreślą smak ulubionych potraw.

Suszone owoce pokochają także łasuchy, gdyż z łatwością wykorzystamy je jako przyjemny dodatek do wielu ciast i ciasteczek, a nawet domowych batoników owocowych.

Suszone owoce – bogactwo smaku i zastosowań

Morele, żurawina, winogrona to tylko wybrane smaki, które powinniśmy wprowadzić na stałe do codziennej kuchni. Potrafią zastąpić kaloryczne słodycze, a przy tym rozbudowują możliwości kulinarne.

Można po nie sięgać o każdej porze roku, gdyż w odróżnieniu od świeżych owoców nie są uzależnione od sezonów.

Co ważne, suszone owoce można bez trudu kupić w sklepach, wybierając oczywiście miejsca stawiające na zdrową żywność ze sprawdzonych źródeł. Jeśli chcemy przygotować je samodzielnie, również nic nie stoi na przeszkodzie. Można to zrobić tradycyjnie, na słońcu, po wcześniejszym usunięciu pestek lub pokrojeniu szczególnie dużych owoców na plastry (dotyczy np. jabłek, gruszek). Jeśli nie mamy tyle cierpliwości lub czas, zawsze można skorzystać z pomocy piekarnika lub specjalnych suszarek.

Bez względu na to, którą metodę wykorzystamy, pamiętajmy, że suszone owoce to bogactwo smaków i zdrowia, z którego powinniśmy korzystać przez cały rok. A które z nich Wy lubicie najbardziej?