Archiwa kategorii: Spiżarnia

Cukinia kiszona z papryką i cebulą

cukinia kiszona
cukinia kiszona

Cukinia ma to do siebie, że jak się ją posadzi w ogrodzie, to rośnie intensywnie i jest jej sporo. Ja bardzo lubię to warzywo i nie mam problemów z pomysłami na jego wykorzystanie . Od dwóch lat też robię eksperymenty z różnymi kiszonkami , więc cuknia kiszona z ostrzejszymi dodatkami to naturalny efekt tych wszystkich faktów. Ciekawa byłam jak mi wyjdzie, bo słyszłam narzekania, że cukinia w kiszonkach robi się szybko miękka. Swoją otworzyłam po tygodniu z kawałkiem , była jędrna a dodatki ( papryka, cebula, czosnek, seler naciowy) chrupiące. Dałam do niej wszystkie swoje dodatki prócz chrzanu, ostatnie zebrane z krzaków liście wiśni, winogron  i czarnej porzeczki, koper w gałązkach, solankę ze świeżo zagotowanej wody. Jestem bardzo zadowolona z efektu, cukinia kiszona komponuję sie dobrze ze składnikami jesiennych sałatek i kanapek.

CUKINIA KISZONA Z PAPRYKĄ I CEBULĄ

spora cukinia, obrana, bez gniazd nasiennych, pokrojona w grubą kostkę

po pół papryki zielonej i żółtej

cebula pokrojona w grube pióra

po dwie gałązki kopru na słoik

po dwa liście wiśni i czarnej porzeczki na słoik

po 2-3 ząbki czosnku na słoik

gorąca woda , łyżka soli na litr wody

Cukinię obieramy, pozbawiamy gniazd nasiennych ,kroimy w kostkę. Papryki kroimy na wąskie paski, cebulę wzdłuż na części.

Na dno słoików kładziemy liście wiśni i czarnej porzeczki , układamy cukinię  z papryką, cebulą i czosnkiem  w wyparzonych słoikach , ciasno, przekładamy koprem  i zalewamy gorącą wodą z rozpuszczoną w niej solą. Na litr wody dajemy  łyżkę soli,. Lejemy wodę jak przy ogórkach, ostrożnie, po warzywach a nie po szkle, by nie pękło. Na wierzch słoików też kładziemy liście i zakręcamy je wyparzonymi i suchymi nakrętkami.

Lepiej nie trzymać cukinii zbyt długo, tydzień, dwa, ewentualnie trzy – wtedy będzie jędrna i smaczna, poza tym taka świeża ma najwięcej witamin i mikroelementów. Można ją jeść samą , pokrojoną na plastry na kanapkach z serami czy wędliną, dodawac do sałatek. Papryka i cebula ukiszone razem z cukinią też super smakują.

Kiszonki warto jeść, podnoszą nam odporność , a czasie jesiennej pluchy, która teraz panuje to bardzo ważne. Obyśmy nie musieli położyć się do łóżka, chociaż w otoczeniu takim jak z  meble-sfd.com nie byłoby to takie złe 🙂

Smacznego !

 

Dynia kiszona z marchewką i imbirem

dynia kiszona
dynia kiszona

Bardzo lubię kiszone warzywa i od czasu jak się dowiedziałam, że można w ten sposób przyrządzać inne niż ogórki i kapustę, robię różne ciekawe mieszanki. Dynia kiszona z marchewką, czosnkiem  i imbirem to pomysł inspirowany z jednej strony kolorem, z drugiej dopasowanymi smakami. Zamiast kwiatu kopru , który zwykle dodaję do moich kiszonek wrzuciłam aromatyczny kwiat fenkułu , który nadał dyni i marchewce posmak anyżku. Przywiozłam go sobie z warsztatów w Wilanowie. Moje klasyczne dodatki – liście wiśni, czarnej porzeczki i winogron znalazłam jeszcze w ogrodzie , czosnku wrzuciłam nieco więcej niż zwykle, bo dynia sama w sobie jest mało wyrazista i nawet w kiszonce trzeba ją „podkręcić „. Poza tym imbir i czosnek to sprawdzone dodatki do marchewki, więc w tym duecie z dynią kiszoną dobrze się sprawdziły. Wykorzystałam swoje doświadczenia w robieniu kiszonek, efekt wyszedł bardzo ciekawy.

DYNIA KISZONA Z MARCHEWKĄ, IMBIREM I CZOSNKIEM

dynia pokrojona na nieduże kawałki o grubosci poniżej cm

marchewka pokrojona w plastry 2-3 mm
łyżka soli kamiennej na litr wody
na słoik:
baldachim ( kwiat ) fenkułu, duży albo dwa małe
2-3 ząbki czosnku

3-4 plastry imbiru
2 liście wiśni
2 liście czarnej porzeczki
liść winogrona
kilka nasion kolendry

Pokrojoną dynię i marchewkę układamy ciasno w wyparzonych słoikach. Na dno i wierzch kładziemy po liściu wiśni i czarnej porzeczki, resztą przypraw i imbirem przekładamy warzywa gdzieś w połowie słoika.
Gotujemy potrzebną ilość wody i na każdy litr rozpuszczamy we wrzącej łyżkę soli kamiennej, najlepiej z minerałami. Ostrożnie, lejąc środkiem po warzywach, a nie po bokach słoja, zalewamy słoiki do pełna.
Zakręcamy suchymi nakrętkami, po wytarciu brzegów słoja. Zostawiamy na kilka dni w ciemnym miejscu, potem możemy je wynieść do piwnicy lub spiżarni. Po tygodniu dynia jest przyjemnie miękka ale jędrna, marchewka chrupiąca i wszystko pięknie pachnie czosnkiem i anyżkiem. To jedna z moich najsmaczniejszych kiszonek.

Jesienią kiszę jeszcze różne warzywa ale o tej porze zwykle kończą mi się słoiki. Szukając nowych przeglądałam ostatnio akcesoria do kuchni DoGotowania.pl i znalazłam tam ciekawe z zamknięciem na klipsy, a także inne fajne kuchenne sprzęty. Mam jeszcze w planach sporo kiszonek ( kapusta w całości lub kawałkach z dodatkami), muszę więc sobie coś dokupić.

Kiszonki to jedno z najlepszych źródeł probiotyków i witaminy C, warto poświęcić trochę czasu i przygotować je na pory roku pozbawione naturalnych witamin.

Smacznego !

 

 

 

Ogórki kiszone z marchewką i papryką

ogórki kiszone z marchewką
ogórki kiszone z marchewką

Od dwóch lat zaczęłam kisić inne niż ogórki czy buraczki warzywa i często dodawałam do nich marchewkę. Ogórki kiszone z marchewką i papryką powstały więc z ciekawości nowego smaku, jak też mieszanki zachowają się w nowym połączeniu. Kisiłam już ogórki z papryką, to jeden z naszych ulubionych smaków, teraz przy dodawaniu marchewki postanowiłam poeksperymentować z przyprawami. Liście wiśni i czarnej porzeczki dodaję obowiązkowo, kwiat kopru i czosnek też, ale zrezygnowałam z chrzanu. Dorzuciłam za to kilka nasion kolendry, bo do marchewki mi pasuje. Eksperyment uważam za udany, smak wyszedł bardzo ciekawy.

OGÓRKI KISZONE Z MARCHEWKĄ I PAPRYKĄ

ogórki, nie za grube

paski kolorowej papryki

marchewka pokrojona w plastry 2-3 mm
łyżka soli kamiennej na litr wody
na słoik:
baldachim ( kwiat ) kopru, duży albo dwa małe
ząbek czosnku
2 liście wiśni
2 liście czarnej porzeczki
liść winogrona
kilka nasion kolendry
Umyte ogórki układamy ciasno w wyparzonych słoikach. Na dno i wierzch kładziemy po liściu wiśni i czarnej porzeczki, resztą przypraw przekładamy ogórki gdzieś w połowie słoika. Paprykę i plastry marchewki kładziemy w górnej części słoi.
Gotujemy potrzebną ilość wody i na każdy litr rozpuszczamy we wrzącej łyżkę soli kamiennej, najlepiej z minerałami. Ostrożnie, lejąc środkiem po warzywach, a nie po bokach słoja, zalewamy słoiki do pełna.
Zakręcamy suchymi nakrętkami, po wytarciu brzegów słoja. Zostawiamy na kilka dni w ciemnym miejscu, gdy ogórki zmienią kolor na zielono-złoty, możemy je wynieść do piwnicy lub spiżarni. Po tygodniu są już dobrze ukiszone, kto woli wersję małosolną, może spróbować po 3-4 dniach. Papryka czasem traci nieco jędrność, jednak ogórki i marchewka są chrupiące i bardzo przyjemne do przegryzania bardziej konkretnych dań .

Teraz w sezonie pikników i wydarzeń plenerowych ogórki małosolne czy kiszone w słojach lub kamiennych garnkach są , czasem z pajdą chleba ze smalcem , nieodzownym elementem kulinarnym takich spotkań . Takie wydarzenia doczekały się już profesjonalnej organizacji, jak np. whatevent.pl . Można nie tylko zrobić ciekawe wydarzenia od początku do końca, ale też wybrać dodatkowe atrakcje na eventy czy też ciekawe wyposażenie. Niebanalne imprezy firmowe zorganizowane w ten sposób na pewno długo zapadną w pamięć.

Muszę nieskromnie przyznać, że moje kiszone ogórki w różnych wersjach są doceniane coraz bardziej, ostatnio przez gości z Francji na lokalnym spotkaniu.

Smacznego !

Aromatyczne herbatki ziołowe z dodatkami

aromatyczne herbatki
aromatyczne herbatki

Pisałam juz kilka razy na blogu o tym, że staram się wykorzystywać dary natury  a każdy możliwy sposób. Suszę różne rośliny z ogrodu i robię na ich bazie aromatyczne herbatki , z ziół, kwiatów i suszonych owoców. Próbuję różnych kombinacji, sprawdzam, jak smakują i jakie mają działanie na samopoczucie moje i bliskich. Zgłębiam też wiedzę na ten temat, przede wszystkim z książek i tu nieocenione są dzieła pani Hanny Szymanderskiej, jak „Zioła w kuchni” czy „Z łąki na talerz”.

Staram się suszyć liście w całości , bo z doświadczenia wiem, że ich właściwości są wtedy najlepsze – i napary lepiej smakują i ich lecznicze działanie jest skuteczniejsze. Robiłam to intuicyjnie, pamiętając z rodzinnego domu Mamę rozcierającą w dłoniach liście majeranku tuż przed przyprawieniem potrawy. Niedawno na jednym ze spotkań kulinarnych dowiedziałam się od organizatorki , że właśnie taki sposób suszenia czy zaparzania naparów z całych liści wydobywa z nich olejki eteryczne w pełni, więc intuicja mnie nie zawiodła.

Moją herbatkę z mięty , całe suszone liście zabieram często na wyjazdy, czy to na spotkania kulinarne czy na kurację i zawsze znajomi, których nimi częstuję podziwiają jej zapach i skuteczność. Taka mięta zaparzona z całych liści przynosi ulgę żołądkowi po niejednych kulinarnych szaleństwach czy konsekwencjach zbiorowego żywienia na kuracji…

Dodatek jabłka do mięty wzmaga jej smak, latem można taką herbatkę pić na zimno a zimą dorzucić do niej cynamonu dla wzmocnienia zapachu i działania .

Często zapominamy, że liście wielu roślin, których kwiaty czy owoce pomagaja nam w niektórych dolegliwościach mają też podobne  własciwości. Lićie malin czy jeżyn działają przeciwzapalnie, łagodzą nieżyty gardła i mają przyjemny lekko kwaskowy smak. Dodatek owoców dzikiej róży czy płatków malwy to wzmaga a kwiatowy aromat płatków róży czy jest kolejnym atutem aromatycznej herbatki.

Znamy wszyscy dobroczynne działanie oleju z nasion wiesiołka, a mało kto wie, że jego liście mają nieco podobnych właściwości a dodatkowo napar z nich łagodzi stresy. Podobnie liście dzikiego bzu zebrane w odpowiednim momencie mają właściwości takie same, jak kwiaty i mieszanki kwiatów z liśćmi są równie skuteczne w zwalczaniu gorączki i łągodzeniu bólu gardła . Ciekawiej też smakują.

W ubiegły weekend miałam okazję zaprezentowac swoje herbatki, zapakowane w dwóch wersjach ( te ozdobne nadają się np. na prezenty) na Festiwalu Kwiatów Jadalnych w  Dobrzycy, w pięknym otoczeniu Ogrodów Hortulus Spectabilis i obiecałam ich nabywcom, że napiszę o nich na blogu. Relacja z wydarzenia ukaże się dodatkowo na blogu niebawem.

Takie herbatki parzy się ( około łyżki na szklankę wrzątku) 5-10 minut i wypija przecedzone. Parzyć je można w tradycyjnym czajniczku , albo w zaparzaczu, na przykład takim jak z centrumhurt.pl . Ja mam w domu już kilka czajniczków do różnych rodzajów herbatek , bardzo je lubię i kolekcja ich się powoli powiększa.

Warto skorzystać z darów natury, dla poprawy smaku potraw i zdrowia. Docenimy to zwłaszcza zimą.

Smacznego !

Kiszona botwinka nie tylko na zupę

kiszona botwinka
kiszona botwinka

Wkręciłam się od ponad roku w kiszenie różnych warzyw i bardzo to lubię – zarówno jeść jak i robić. Kiszona botwinka kusiła mnie od dawna, buraczki na kwas do barszczu kiszę już od dawna, ciekawa byłam, jak wypadnie smak zrobionych podobnie młodych buraczków , wraz z łodyżkami i liśćmi.  Dla ciekawszego smaku dorzuciłam nieco pokrojonej marchewki , przyprawy dodałam swoje klasyczne, takie jak do kiszonych czy małosolnych ogórków, czyli czosnek , kwiat kopru zwraz z natką i liście wiśni oraz czarnej porzeczki. Sól kamienna z Ciechocinka przywieziona jesienią teraz doskonale się sprawdza jako baza do solanki. Kiszona botwinka wzbogaciła na stałe mój repertuar kiszonek.

KISZONA BOTWINKA

pęczek botwinki

marchewka

ząbek czosnku, po 2 liście wiśni i czarnej porzeczki

gałązka kopru z kwiatem

solanka : łyżka soli kamiennej na litr wody

Umytą botwinkę pokroiłam na kawałki , mniejsze liście zostawiając w całości. Buraczki cienko obrałam i pokroiłam na plastry, podobnie marchewkę. Ułożyłam wszystko w wyparzonym słoiku dodając przyprawy , liście dałam na spód i na wierzch słoja.

W świeżo zagotowanej wodzie rozpuściłam sól ( łyżka na litr), zalałam nią ostrożnie warzywa, wytarłam brzegi i  zakręciłam słoik suchą nakrętką.

Spróbowałam po 4 dniach, wyszła pyszna. Myślę, że najlepsza będzie po tygodniu , do 10 dni, później być może łodyżki będą miękły i nie będę już takie chrupiące. Smakuje rewelacyjnie, młode buraczki bardzo lubię a kiszenie podnosi jeszcze ich smak i aromat, marchewka też dodała fajnego warzywnego posmaku. Kwas ma gęstość i konsystencję klasycznego kawasu burakowego.

Na razie pochrupałam sobie na surowo, myślę, że to będzie doskonała baza do chłodników – nie trzeba botwinki gotować, da zupie piękny kolor, super smak i efekty chrupania. Jak tylko zrobi się cieplej, to zrobię taki chłodnik , z maślanką lub jogurtem czy kefirem , pokażę na blogu i podzielę się wrażeniami. I nastawię kolejne słoiczki, póki botwinka jest dostępna. Kiszonki to doskonałe źródło witamin i probiotyków, naturalne i warto poświęcić nieco czasu by zrobić dla siebie i najbliższych coś pysznego i zdrowego.

Taką botwinkę można dodać do sałatek ( do świeżego szpinaku mi chyba podpasuje), wzbogacić nią na surowo smak letnich zup na bazie buraczków, klasycznej botwinki czy jakiejś wersji barszczu ukraińskiego.

Smacznego !

Sałatka na szpinaku z arbuzem i serami

 

salatka na szpinaku z arbuzem
salatka na szpinaku z arbuzem

Lubię łączyć w sałatkach owoce z warzywami, teraz w sezonie jest sporo możliwości by wykorzystywać różne ciekawe połączenia. Sałatka na szpinaku z arbuzem przyszła mi do głowy, gdy przypomniałam sobie tę ze szpinaku z truskawkami i serem pokazywaną w ubiegłym roku. Teraz pasował mi jeszcze do niej słodki arbuz i kwaśna kiszona rzodkiewka ( to te piękne różowe plastry z jaśniejszą otoczką, dokładniej widać to na dolnym zdjęciu). Tym razem nie wyjeżdżałam nigdzie i nie mam ciekawych serów zagrodowych, dodałam więc zwykłą mozzarellę a dla złamania smaku dorzuciłam jeszcze nieco peccorino romano. Sałatka  wzbogacona jest ziołami prosto z grządki i ziarnami- słonecznikiem i prażonym sezamem. Ocet balsamiczny i oliwa dopełniły smaku.

SAŁATKA NA SZPINAKU Z ARBUZE, TRUSKAWKAMI I SERAMI

garść liści młodego szpinaku

garść truskawek, kawałek arbuza

pół kulki mozzarelli, kilka plasterków peccorino

kilka kiszonych rzodkiewek pokrojonych w plastry

kawałek zielonego ogórka

sól morska, pieprz kolorowy z młynka

łyżka octu balsamicznego i druga oliwy

łyżka pestek słonecznika, łyżeczka prażonego sezamu

po garści listków świeżej mięty, melisy i oregano

Umyty i osuszony szpinak układamy na talerzu lub półmisku, rozrzucamy na nim półplasterki ogórka i porwane plastry mozzarelli, solimy to wszystko. Dorzucamy czerwone i różowe elementy : pokrojone truskawki, arbuza, kiszone rzodkiewki oraz cienkie plasterki peccorino.Posypujemy kolorowym pieprzem z młynka.  Dorzucamy listki mięty, melisy i oregano, skrapiamy octem balsamicznym i oliwą ( kto lubi, może dać więcej). Na koniec posypujemy wszystko pestkami słonecznika i prażonym sezamem. Podajemy najlepiej schłodzoną – można zrobić sałatkę ze składników wyjętych z lodówki, wtedy będzie zimna od razu.

Całość super smakuje, delikatny szpinak, ogórek i owoce plus mozzarella fajnie kontrastują z ostrzejszymi rzodkiewkami i drugim serem oraz pieprzem, ocet balsamiczny podkreśla smak owoców i reszty, pestki dodają chrupkości. Kolejny smak lata, który bardzo polubiłam . Sałatka jest bardzo efektowna w wyglądzie, warto zrobić ją np. dla gości i zaskoczyć niebanalnymi połączeniami owoców, warzyw i serów. Składniki można powymieniać, ważne by pamiętać o kontrastowych połączeniach i dobranych przyprawach.

Smacznego !

 

Chutney rabarbarowy z pomarańczą i pieprzem

chutney rabarbarowy
chutney rabarbarowy

Bardzo lubię chutneye owocowe, bo kontrastowe smaki są jednymi z moich ulubionych. W sezonie rabarbarowym warto wykorzystać go nie tylko do słodkich dań . Taki sos owocowy w słodko- ostrych smakach doskonale pasuje do mięsa z grilla, do wędlin i serów.

By złagodzić nieco smak rabarbaru dodałam do chutneya pomarańczę i jabłka, a przyprawiłam pieprzem pomarańczowym i ostrą papryką , które dodały mu pikanterii.

CHUTNEY RABARBAROWY Z POMARAŃCZĄ I PIEPRZEM

ok. 1/2 kg rabarbaru

pomarańcza

2 jabłka

sól, pieprz pomarańczowy, szczypta ostrej papryki, estragon

cukier brązowy, ocet balsamiczny ( po łyżce)

1/2 szklanki wody

Rabarbar po umyciu kroimy na 2-3 cm kawałki. Jabłka i pomarańcze obieramy, kroimy w plastry. Do garnka z wodą wrzucamy owoce, cukier i ok. 1/4 łyżeczki soli. Gotujemy na małym ogniu od zagotowania mieszając, aż owoce się rozpadną i odparują. Na koniec dodajemy ocet balsamiczny , szczyptę papryki i estragonu. Sprawdzamy też balans smaków, czy nie trzeba nieco dosolić czy dosłodzić, by kontrast smaków był widoczny.

Taki chutney można zjeść od razu, ale też zapasteryzować w słoiczkach i zostatwić na póżniej.  Dobrze zapasteryzowany i zabezpieczony przetrzyma nawet dłuższą podróż , teraz przesyłki zagraniczne nie są problemem.

Rabarbar zwykle dodawany jest do wypieków, kompotów i innych dań na słodko. W innej wersji też doskonale się sprawdza. Chutney z rabarbaru ma ciekawe, kontrastowe smaki, owoce z dodatkiem pikantnych przypraw świetnie smakują nie tylko do mięsa na grilla, ale też do łagodnych czy też wyrazistych  serów i wędlin.

Smacznego !

 

Konfitura z jarzębiny i jabłek

konfitura z jarzębiny i jabłek
konfitura z jarzębiny i jabłek

Podczas porządków przedswiątecznych w zamrażalniku znalazłam tam zamrożone od jesieni owoce jarzębiny. Zebrałam je we wrześniu w lesie z zamiarem zrobienia konfitury . Lubię  eksperymentować z darami natury, mam na blogu specjalną kategorię – Jadalne chwasty, gdzie pokazuję swoje lub podpatrzone i zmodyfikowane przepisy na dania z modnej teraz „dzikiej kuchni”.

Nie lubię marnować jedzenia, staram się też wybierać świadomie produkty do tego, co gotuję. Ekologia jest mi bliska , staram się jadać produkty od lokalnych dostawców, by nie wykorzystywać tych, których transport niszczy nasze środowisko nadmierną emisją dwutlenku węgla. Wbrew niektóym mitom nasze codzienne wybory konsumenckie mają wpływ na klimat. Kupowanie od lokalnych wytwórców , preferowanie produktów roślinnych, których wytwarzanie pochłania mniej energii i wody ma znaczny wpływ na emisję gazów do atmosfery i zmiany klimatyczne. O innych mitach na temat zmian w środowisku można przeczytać na stronie poświęconej projektowi Energia odNowa .

Czytelnicy mojego bloga wiedzą, że jestem zaangażowana w projekt promujący lokalne produkty w Zakolu Dolnej Wisły w moim rodzinnym województwie kujawsko-pomorskim. To właśnie u jednej z wspóluczestniczek tego projektu, nazwanej przez krytyków kulinarnych Królową Slow Foodu i nagrodzonej przez Magdę Gessler w Przysieku Złotym Półgęskiem,  Mirki Wilk jadłam tę wspaniałą konfiturę z jarzębiny. Postanowiłam ją zrobić sama.

KONFITURA Z JARZĘBINY Z JABŁKAMI

1/2 kg zmrożonych owoców jarzębiny

3 duże jabłka (najlepiej winne)

1, 5 szklanki cukru

sok z połówki cytryny

1/3 szklanki wody

Jarzębina ma swoistą goryczkę i warto dodać jabłka, by złągodzić ten smak. W tym celu też najlepiej ją przemrozić w zamrażalniku ( nie trzeba tak długo, jak ja, wystarczy dobę), mozna też zebrać z drzewa zimą lub jesienią przemrozone już owoce.

Obrane i pokrojone w kostke jabłka skrapiamy obficie sookiem z cytryny. Owoce jarzębiny obrane z szypułek przesypujemy cukrem na czas rozmrażania.

Wlewamy wodę do garnka, wkładamy jedne i drugie owoce i gotujemy powoli mieszając, az cukier zacznie się lekko karmelizować . Gdy jarzębina będzie już miękka, możemy konfiturę  zapasteryzować w słoiczkach. Doskonale smakuje nie tylko do mięsa, ale też do delikatnych serów.

Dary lasu wykorzystuję często w swoich potrawach, to „produkty”, do którch wytworzenia nie wykorzytsuje się energii często niszczącej środowisko. O tym, jakie zagrożenia niosą ze sobą nieefektywne źródła energii i o potrzebie rozwoju nowych, odnawialnych jej źródeł opowiada film dokumentalny, którego premiera odbędzie 14 maja . Film „Punkt krytyczny – Energia odNowa” będzie można zobaczyć w ośmiu polskich miastach: Krakowie, Bydgoszczy, Gdańsku, Gdyni, Szczecinie, Katowicach, Łodzi, Lublinie i dwóch za granicą: Berlinie i Brukseli. Projekcje odbędą się w ramach bezpłatnych pokazów, na które będzie można się zarejestrować na stronie kampanii energiaodnowa.pl. Po każdej projekcji filmu odbędzie się debata z ekspertami na temat przyszłości Polski w świecie odchodzącym od węgla i innych paliw kopalnych.

 

 

 

Kiszone rzodkiewki

 

Kiszone rzodkiewki, zrobione latem przypomniały mi się teraz, w czasie panujących powszechnie infekcji. Sporo osób z mojej rodziny i znajomych po kuracji antybiotykowej nie może dojść do siebie i ma problemy żołądkowo- jelitowe. Trzeba uzupełnić florę bakteryjną , za pomocą jogurtu , najlepiej z dodatkiem mielonego siemienia lnianego  a także naturalnych kiszonek. Właśnie kilka dni temu wyleczyłam skutecznie z takich dolegliwości moją starszą siostrę. Jej zrobiłam naturalny kwas burakowy, bo to jest w tej chwili najskuteczniejsze warzywo do kiszonek, prawdziwa kopalnia witamin i mikroelementów. Rzodkiewki najlepiej ukisić w sezonie, ale jeśli ktoś ma na nie ochotę ( są super dodatkiem np.do japońskich dań) to można zrobić i teraz. A poza tym polecam skorzystanie ze specjalnej kategorii z bloku bloga, kiszonki.

KISZONE RZODKIEWKI

rzodkiewki równej wielkości

łyżka soli kamiennej na litr wody

na słoik:
gałązka kopru,
ząbek czosnku
2 liście wiśni
2 liście czarnej porzeczki

Umyte rzodkiewki z obciętymi końcówkami układamy ciasno w wyparzonych słoikach. Na dno i wierzch kładziemy po liściu wiśni i czarnej porzeczki, resztą przypraw przekładamy rzodkiewki gdzieś w połowie słoika.
Gotujemy potrzebną ilość wody i na każdy litr rozpuszczamy we wrzącej łyżkę soli kamiennej, najlepiej z minerałami. Ostrożnie, lejąc środkiem po rzodkiewkach, a nie po bokach słoja, zalewamy je do pełna.
Zakręcamy suchymi nakrętkami, po wytarciu brzegów słoja. Zostawiamy na kilka dni w ciepłym miejscu, potem trzymamy je w chłodzie. Nie za długo, bo tracą walory smakowe, tak do 2 miesięcy.

Mnie po tygodniu zszedł kolor, rzodkiewki zrobiły się białe, ale pyszne i chrupiące, kwaskowe i pachnące przyprawami. Polecam nie tylko w celach zdrowotnych.

Słoiczki z domowymi kiszonkami to też doskonałe prezenty dla najbliższych , są zdrowe, smaczne, oryginalne i na pewno zostaną docenione.

Smacznego !

kiszone rzodkiewki

Główki kapusty kiszone z dodatkami

kiszona kapusta z dodatkami1

Pod koniec listopada na poznańskim Zielonym Targu kupiłam małe główki czerwonej kapusty. Postanowiłam spróbować je zakisić w całości w sporym słoju, takim na około 2 litry pojemności. Do towarzystwa dodałam im pokrojoną na ćwiartki małą główkę białej kapusty , kilka marchewek a także małe jabłka i cebule przekrojone na pół. Dobór składników okazał się trafiony, wszystko razem wyszło pyszne . Czerwona kapusta zabarwiła wszystko na purpurowo. Poniżej zdjęcie połówki jabłka i cebuli :

kiszone jabłka

Zakisiłam wszystko ” po swojemu” , z podobnymi dodatkami jakie stosuję do kiszonych ogórków. Miałam jeszcze ususzone liście wiśni i czarnej porzeczki z ogrodu, dodałam też gałązki kopru. Dorzuciłam też dodatki typowe dla kiszonej kapusty : liście laurowe , ziarna ziela angielskiego i pieprzu, na koniec też sypnęłam nieco kolendry. Sól miałam gruboziarnistą z Ciechocinka.

KAPUSTA MODRA KISZONA W GŁÓWKACH Z DODATKAMI

2 małe główki modrej kapusty

mała główka kapusty białej pokrojona na ćwiartki

kilka marchewek , 2-3 ząbki czosnku

2-3 małe jabłka i tyle samo cebuli

liście wiśni i czarnej porzeczki (po 2-3)

2 gałązki zielonego kopru

po kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego

2-3 liście laurowe, garść nasion kolendry

gorąca woda , łyżka soli kamiennej na litr wody

Warzywa i jabłka  poukładałam ciasno upychając je w słoju i przekładając przyprawami.Zalałam ostrożnie, lejąc po warzywach a nie po szkle świeżo zagotowaną wodą z rozpuszczoną solą. Zamknęłam słoik , ustawiłam na kilka dni w kuchni, po tygodniu przeniosłam w chłodne miejsce. Otworzyłam po 3 tygodniach.

Ale to wszystko było pyszne ! kiszone jabłka i cebulę jadłam pierwszy raz, były naturalnie przyjemnie kwaskowe a zarazem słodkie , jadłam bez niczego, tak mi to smakowało. Na dodatek modra kapusta dała wszystkiemu piękny purpurowy kolor.

Zachęcam wszystkich do robienia domowych kiszonek, to najlepsze naturalne probiotyki. Jestem odporna na większość infekcji, poddaję się tylko czasem na skutek kontaktu ze sporą zbiorowością ( ostatnio w sanatorium) lub jak córa coś przywlecze do domu… Dobrze, że miałam wtedy, co czytać, bo w miejscowości uzdrowiskowej było sporo księgarń, ze sporym wyborem książek i nie nudziłam się.

Smacznego !

kiszona kapusta z dodatkami