Archiwa kategorii: Przepisy niskokaloryczne

Sałata z rzodkiewką i fetą

sałata z rzodkiewką i fetą

W tym roku kupiłam na targu sporo rozsad sałaty różnych gatunków. Pogoda sprzyjała rośnięciu i szybko doczekałam się pięknych liści: sałaty masłowej, strzępiastej zielonej i czerwonej. Rukoli posianej kilka lat temu mam mniej, niż w poprzednich latach ale jeszcze daje radę, więc chętnie dorzucam ją do innych sałat, jako bazę moich improwizowanych sałatek w winegrecie. Bardzo lubię tę porę roku, kiedy prosto z grządki zbieram zieleninę i robię z niej to, co lubię najbardziej. Wczoraj na kolację powstała w ten sposób sałata z rzodkiewką i fetą, z dodatkiem czerwonej cebuli i świeżych ziół z ogrodu. Do dressingu zamiast domowego octu dodałam zalewę od kiszonych rzodkiewek, w ten sposób podkreślił on smak serów. Aromatyczny i pyszny olej rydzowy dopełnił reszty.

SAŁATA Z RZODKIEWKĄ I FETĄ

-po kilka liści sałaty masłowej, strzępiastej zielonej i czerwonej
-garść rukoli
-kilka świeżych rzodkiewek
-kilka kiszonych rzodkiewek
-kawałek fety ( u mnie domowa)
-resztki dowolnych serów
-kawałek zielonego ogórka
-mała czerwona cebula
-świeża bazylia, oregano, tymianek i szczypiorek
-sól, pieprz z młynka
-dwie łyżki zalewy od kiszonej rzodkiewki
-łyżka oleju rydzowego

sałata z wiosennymi dodatkami

Na talerzu lub półmisku układamy dekoracyjnie umyte i osuszone liście sałat. Lekko solimy, bo ser i dressing będą dość słone. Na sałacie rozmieszczamy plasterki rzodkiewek świeżych i kiszonych oraz ogórka. Dokładamy kawałki fety i ewentualnie innych serów, pokrojone w mniej więcej równe kawałki i cienkie plasterki czerwonej cebuli. Polewamy wszystko równo zalewą z kiszonych rzodkiewek i olejem. Zamiast tej zalewy możemy dać dobry ocet lub sok z ogórków małosolnych lub kiszonych. Na koniec posypujemy sałatkę posiekanymi świeżymi ziołami.
Teraz, kiedy jest sezon na sałatę , warto takie improwizowane pyszności robić codziennie. Inspracje można znaleźć na Przepisy.pl, gdzie bazą wielu dań jest sałata ( tutaj) . Mogą być dodatkami do grilla lub obiadu albo samodzielnymi śniadaniami czy kolacjami.
Smacznego!


Zdrowa sałatka z olejem rzepakowym

zdrowa sałatka z olejem rzepakowym

Kto obiecał sobie od nowego roku jeśc zdrowo i małokalorycznie ? Pewnie wiele takich osób wśród czytelników bloga się znajdzie. Po świątecznych i sylwestrowych szaleństwach kulinarnych, mimo zimna za oknem i trwającego karnawału trzeba trochę o siebie zadbać. Najwdzięczniejszym sposobem na jedzenie zdrowych a zarazem smacznych posiłków są sałatki. Ja uwielbiam je robić i zjadać, bo dają pole do popisu, by wciąż wymyślać coś nowego i komponować składniki tak, by wszystko pasowało do siebie i dobrze smakowało. Oprócz warzyw i konkretnych dodatków warto zwrócić uwagę na dobre jakościowo komponenty dressingów. Zdrowa sałatka z olejem rzepakowym tłoczonym na zimno to moja odpowiedź na te wszystkie dylematy. Wybrałam lokalny, smaczny i atrakcyjny w kolorze olej od Trawińskich, który połączył wszystkie skladniki sałatki w harmonijną całość. Bazą była sałata i pieczone buraczki, konkretne dodatki i świeże zioła.

ZDROWA SAŁATKA Z OLEJEM RZEPAKOWYM

  • liście sałaty ( miałam masłową, można wybrać ulubioną)
  • 2-3 pieczone buraczki
  • kilka plastrów peklowanej piersi kurczaka ( może być pieczony)
  • kilka kawałków dojrzałego koziego sera
  • świeże zioła ( oregano, pietruszka, szałwia, tymianek)
  • garść prażonych pestek słonecznika
  • łyżka octu jabłkowego ( miałam domowy)
  • 2 łyżki dobrego oleju ( u mnie od Oleje Trawińscy)
  • sól, pieprz z młynka

Umytą i osuszoną sałatę rwiamy na kawałki i ukladamy na talerzu, lekko solimyUpieczone buraczki obieramy i kroimy na cienkie plastry, rozkładamy na sałacie i skrapiamy wszystko octem jabłkowym. Na tym ukladamy plastry kurczaka, dorzucamy nieco wyrazistego w smaku, dojrzałego sera – cienkie plasterki i niewiele, by dodać smaku a nie kalorii. Całośc posypujemy świeżymi ziołami ( zimą suszone też dadzą radę, mnie się udało znaleźć trochę swieżych w ogrodzie) i pieprzem z młynka. Na koniec polewamy zdrowym olejem rzepakowym tłoczonym na zimno .

Taka sałatka jest lekka i zdrowa a dzięki konkretnym dodatkom i olejowi też pożywna. Połączenie smaku pieczonych buraczków ze świeżością sałaty i ziół , aromatycznego kurczaka i sera z odpowiednim dressingiem na pewno się sprawdzi . Smaczne i zdrowe- czego chciać więcej 🙂

Smacznego !

Pomidory wolno pieczone na zimę

pomidory wolno pieczone

Jesienne pomidory mają super smak i próbuję zostawić go na dłużej. Kiedyś robiłam prostą sałatkę , od lat suszę je wykorzystując do pomocy słońce i wiatr. Jakiś czas temu zauważyłam coś, co mi się bardzo spodobało – pomidory wolno pieczone , które po wystudzeniu można zamrozić i używac do różnych dań . Pokazała je Ania z bloga Tajemnice smaku , a poznała je na warsztatach kulinarnych z Jarzynovą. Pomidory doprawione ziołami, oliwą i octem balsamicznym i przygotowane tak, by smak ich się zachował to coś, co mi bardzo pasuje. Wypróbowałam je dodając swoje ulubione zioła i przyprawy.

POMIDORY WOLNO PIECZONE NA ZIMĘ

ok. 2 kilo podłużnych, drobnych pomidorów ( miałam Limę)

2-3 łyżki oliwy lub dobrego oleju

1-2 łyżki octu balsamicznego

sól, pieprz czarny i cytrynowy, papryka słodka wędzona

suszone oregano, tymianek zwykły i cytrynowy, bazylia , zielona czubryca

Pomidory pokroiłam wzdłuż i ułożyłam ciasno na dużej blasze pokrytej papierem do pieczenia. Posypałam solą, pieprzem i papryką , skropiłam octem balsamicznym i oliwą ( dałam też czosnkową ) , posypałam ziołami. Wstawiłam do piekarnika z termoobiegiem rozgrzanego do 160 C na około 45 minut. Gdy pomidory lekko się ścięły ale jeszcze nie zrumieniły, zmniejszyłam temperaturę i w 120 C, nadal z termoobiegiem trzymałam je jeszcze okolo godziny. Trzeba ich pilnować, bo czas pieczenia zalezy od ich wielkości, wilgotności i właściwości piekarnika.

Pomidory wolno pieczone są dobre, gdy z wierzchu są podsuszone a w środku sprężyste. Są doskonałym dodatkiem do wszystkich dań, do których pasują pomidory a dodane np. do sosu mięsniego czy warzywnego mocną podkręcają jego smak. Można je przechować w słoiczku z oliwą w lodówce ( jeden zawiozłam do wypróbowania córce), ale tylko do tygodnia. Najlepiej je zamrozić i to ułożone pojedynczo na tacce czy desce. Takie są właśnie na zdjęciach. potem można je włożyć do woreczków lub pojemników i zużywac stopniowo w razie potrzeby.

Będą super smakować jako dodatek do hummusu czy past warzywnych , sałatek, serów. Bardzo mi się ten pomysł spodobał i jutro planuję zrobić kolejną porcję, póki polne, pełne smaku pomidory można jeszcze kupić.

Smacznego !

Gazpacho na koniec lata

gazpacho

Ten hiszpański chłodnik z pomidorów robiłam kiedyś dawno, w sporej ilości, na potrzeby kulinarnej lekcji hiszpanskiego w klasie mojej córki. Od tego czasu każdego lata miałam go zrobić i pokazać na blogu i zawsze jakoś to lato zleciało… W tym roku zdążyłam rzutem na taśmę – gazpacho z domowych pomidorów wyhodowanych w ogrodzie powstało w ostatnim ciepłym i słonecznym dniu, bo od dziś zaczęły się chłody i deszcze.

W oryginalnym przepisie używa się octu z cherry – w polskich wersjach poleca się ocet jabłkowy lub winny. Na szczęście mam zrobiony w tym roku domowy ocet wiśniowy ( zrobiony tak, jak jabłkowy , z niewielkim dodatkiem pracującego jeszcze octu akacjowego) i udało mi się uzyskać doskonały smak. Bazowałam na klasycznym, andaluzyjskim przepisie, z tym, że dodałam nieco od siebie. Zapamiętałam scenę z jednej z książek Małgorzaty Musierowicz, kiedy to w upalny dzień siostry robiły gazpacho dla zagubionej Natalii – dodały wtedy małosolnego ogórka. Ja dorzuciłam świeżo ukiszoną żótą cukinię i paprykę z mieszanki warzywnej, skusił mnie też dodatek kopru i innej zieleniny. Prócz białego chleba zmiksowanego z warzywami , zrobiłam jeszcze chrupiące grzanki na dodatek, bo dzień, choć słoneczny i ciepły, do upalnych już nie należał i trzeba było dodać gazpacho trochę kalorii.

GAZPACHO- CHŁODNIK Z POMIDORÓW

  • ok. 1/2 kg mięsistych, dojrzałych pomidorów
  • mała czerwona papryka
  • 1/2 cebuli
  • spory ząbek czosnku
  • 2-3 gruntowe ogórki
  • 3/4 szklanki miąższu białego chleba
  • 1- 1. 5 szklanki zimnej przegotowanej wody
  • opcjonalnie ogórek małosolny ( lub inne warzywo, u mnie cukinia i papryka)
  • garść świeżej bazylii, oregano, natki pietruszki, szczypiorku i kopru
  • 2 łyżki octu z cherry ( miałam wiśniowy, może być winny lub jabłkowy)
  • 2-3 łyżki oliwy
  • sól, pieprz do smaku, nieco słodkiej wędzonej papryki
  • opcjonalnie szczypta cukru
  • drobne grzanki z podpieczonego chleba
  • opcjonalnie kawałki sera ( zamiast fety dałam pleśniowy niebieski)

Chleb namoczyłam w wodzie i dodałam do niego sparzone, obrane i pokrojone pomidory, by przeszedł ich smakiem. Część pomidorów, papryki, ogórków i kiszonek pokroiłam w drobną kostkę , by dodać je na końcu do chłodnika.

Obrane i pokrojone ogórki , cebulę, czosnek i paprykę wraz z octem i częścią ziół oraz niewielką ilością wody zmiksowałam w blenderze, namoczony chleb z pomidorami jako bardziej miękki zblendowałam żyrafą. Połączyłam wszystko w misce, dodałam oliwę i przyprawy i wstawiłam do lodówki do schłodzenia.

Podałam posypane chrupiącymi warzywami i grzankami, kostkami sera i resztą zieleniny. Skusiłam się na dorzucenie rucoli z grządki , wraz z żółtymi, pikantnymi kwiatkami. Wszystko razem super smakowało, pomidory z ogrodu jako baza zrobiły swoje. Bardzo żałuję, że nie robiłam gazpacho wcześniej, podczas bardziej upalnych lat…

Mam nadzieję, że to nadrobię, bo w tym roku zaczęły się już deszcze i chłody prawie jesienne. Ja mieszkam w bezpiecznym rejonie, podtopienia mi nie grożą , mam nadzieję, że nie będzie mi potrzebne profesjonalne osuszanie. A może jeszcze nadejdą ciepłe słoneczne dni i pomidory, które w tym roku późno dojrzały, ponownie wykorzystam do gazpacho ?

Smacznego !

Wędlina ze schabu na parze

wędlina ze schabu na parze

To jest chyba mój najciekawszy wynalazek kulinarny, który był efektem pospiechu i braku czasu, a także spadku formy. Gotowałam tego dnia bigos na Wielkanoc , wiadomo- sporo z tym pracy. Najpierw włożyłam do garnka kiszoną kapustę z grzybami i mięsem, doprawiłam zielem angielskim, liściem laurowym i jałowcem . Czekało mnie jeszcze szatkowanie słodkiej kapusty, obsmażenie mięsa do niej a jednocześnie chciałam zrobić wędlinę ze schabu z końcówką polędwicy do kanapek. Zwykle obsmażam schab i duszę w rondlu, albo piekę w piekarniku. I wtedy mój wzrok padł na metalowy durszlak, w którym odcedzałam kapustę kiszoną z nadmiaru soku. Pasuje on do garnka, w którym zaczynał się gotować bigos, więc niewiele myśląc , lekko posmarowałam tłuszczem jego dno, włożyłam przyprawiony schab i przykryłam pokrywką , zaglądając od czasu do czasu i przewracając go , by równomiernie się ugotował na parze:

Wędlina ze schabu gotowanego na parze

  • około 60 dkg schabu
  • sól, pieprz, majeranek
  • oregano, pieprz ziołowy białowieski

Mięso nacieramy solą, pieprzem i ulubionymi przyprawami. Umieszczamy na sicie nad gotującą się potrawą o wyrazistym smaku – u mnie to byłam kapusta z grzybami i mięsem do bogosu, ale może to być też zupa warzywna czy nawet rosół. Mam zamiar wypróbować pierś kurczaka na wędlinę właśnie gotując ją nad rosołem, a nie w wywarze, jak to dotychczas robiłam.

Mięso obracamy , by równomiernie się „uparowało”. Dbamy też o to, co w garnku, by kapusta czy warzywa się nie przypaliły.

Takie mięso jest po wystudzeniu niezwykle soczyste i delikatne. Smak kapusty z grzybami był tylko leciutko wyczuwalny, ale aromat takiej wędliny jest wart zapamiętania.

Ja zrobiłam tą wędliną niespodziankę dzieciom, które przyjechały na śniadanie przed wyjazdem na rodzinną uroczystość. Na zdjęciu u góry wpisu to ta po lewej stronie, towarzyszą jej roladki z piersi kurczaka z suszonymi pomidorami i serami i przepyszne Sery Grądzkie , które nabyłam na poznańskim Zielonym Targu. Dodatkiem była moja konfitura z jarzębiny z jabłkami i sałatka z zielonych ogórków z domowym octem.

Jestem bardzo zadowolona, że z pośpiechu i braku czasu wpadłam na tak nietypowy pomysł na domową wędlinę. Chyba następną ugotuję nad barszczykiem , ciekawa jestem efektu.

Smacznego !

wędlina ze schabu

Chłodnik na kiszonkach z surimi

chłodnik na kiszonkach z surimi

Od kilku dni trwają upały , trudno w taką pogodę gotować obiady tradycyjnym sposobem , trzeba przestawić się na coś na zimno. Na szczęście wystarczy sięgnąć do tradycji i zrobić chłodnik , na bazie maślanki, jogurtu czy kefiru. Doskonałym dodatkiem do chłodników są wszelkiego rodzaju kiszonki , które w czas upałów dostarczają nam niezbędnych mikroelementów . Jeśli robimy chłodnik na kiszonkach to nie trzeba go zakwaszać w sztuczny sposób, wystarczy dodać soku z buraczków czy ogórków. Ja specjalnie do takich dań na upały kiszę botwinkę i te chłodniki są dla mnie najsmaczniejsze – i też najbardziej wartościowe . Sok z kiszonych młodych buraczków , ich łodygi i liście to prawdziwa bomba witaminowa. O odporność musimy w czasie pandemii dbać szczególnie, a domowe kiszonki nam ją mogą zapewnić. Wykorzystałam też kiszone rzodkiewki a urozmaiceniem są paluszki surimi.

kiszona botwinka
kiszona botwinka

CHŁODNIK NA KISZONKACH Z SURIMI

  • słoiczek kiszonej botwinki z zalewą
  • kilka kiszonych rzodkiewek
  • kilka świeżych rzodkiewek
  • zielony ogórek
  • kilka paluszków surimi
  • 1/2 litra maślanki i duży jogurt naturalny
  • dymka ze szczypiorem
  • garśc rucoli
  • koperek, natka pietruszki, świeży majeranek i oregano
  • pieprz ziołowy ( miałam staropolski)
  • szczypta cukru i soli

Najpierw kroimy na półplasterki ogórek, świeże rzodkiewki i dymkę, przesypujemy lekko solą, bo kiszonki dadzą chłodnikowi jej dosyć. Po kilku minutach dodajemy plasterki kiszonych rzodkiewek i drobno pokrojoną kiszoną botwinkę, tak, by lekko chrupała. Dosypujemy posiekane zioła wraz z rucolą, sok z botwinki , możemy też dodać łyżkę – dwie soku z rzodkiewki. Zalewamy lekko roztrzepanym jogurtem i maślanką . Dosmaczamy odrobiną cukru dla złamania smaku i pieprzem, takim, jak nam pasuje. Na koniec dorzucamy pokrojone w grube plasterki paluszki surimi. Mieszamy wszystko i wstawiamy do lodówki na 15-20 minut, by się smaki przegryzły. Taki chłodnik w upalny dzień nie tylko nas orzeźwi, ale doda mocy i odporności.

Smacznego !

Różowa terrina z indyka z buraczkami

różowa terrina z indyka

Latem rzadziej jem mięso i staram się je jeść w lekkiej formie. Ostatnio kupiłam porcję rosołową z indyka składającą się ze skrzydła i szyi. Zrobiło się nieco chłodniej, więc nabrałam ochoty na dobry rosół na młodej włoszczyźnie, z reszty zrobiłam barszczyk z dodatkiem kiszonych buraczków. Mięso rosołowe obrałam, zrobiłam w galerecie a część zmiksowałam na pastę do kanapek. Dodałam do niej nieco rosołu i żelatyny i przyszło mi do głowy, by wzbogacić ją nieco warzywami. I wtedy przypomniałam sobie o kiszonych buraczkach ugotowanych w barszczyku , pomyślałam, że dzięki nim moja pasta zyska piękny różowy kolor i ciekawy, lekko kwaskowy smak. Wyszła mi piękna różowa terrina z indyka, która nadaje się do krojenia w kawałki a jednocześnie ładnie rozsmarowuje się na chlebie.

terrina z indyka z buraczkami

RÓŻOWA TERRINA Z INDYKA

  • ugotowane w rosole mięso z indyka ( miseczka)
  • 2 kiszone buraczki i marchewka ugotowane w barszczu
  • łyżeczka żelatyny i 1/3 szkalnki rosołu
  • gałązka koperku
  • łyżka jogurtu greckiego
  • łyżeczka domowej musztardy wiśniowej
  • pieprz ziołowy

Żelatynę namoczyłam kilku łyżkach  zimnego  rosołu  na około 5 minut  , później dodałam 1/3 szklanki gorącego i koperek , wymieszałam aż się rozpuściła.

Obrane mięso z rosołu , buraczki i marchewkę zmiksowałam z dodatkiem musztardy. By terrina była lżejsza, zamiast majonezu dodałam jogurt grecki a całośc wzbogaciłam łyżeczką domowej wiśniowej musztardy. Wymieszałam to wszystko z żelatyną rozpuszczoną w rosole, dodałam pieprz ziołowy i wstawiłam w miseczce do lodówki by zastygło.

Ale to było dobre 🙂 Ciekawa byłam, jak wyjdzie mój eksperyment i nie zawiodłam się. Różowa terrina pięknie wygląda i smakuje równie dobrze na kanapkach, jak i w plastrach z dodatkeim wiosennej sałaty w winegrecie. Zachęcam do wypróbowania tego przepisu, przy okazji można wykorzystać buraczki ugotowane w barszczu. Myślę, że ze zwykłymi buraczkami , gotowanymi czy pieczonymi też wyjdzie super. Robiłam terriny już wiele razy, tę zaliczam do tych bardziej udanych.

Smacznego !

Peklowana pierś kurczaka na wędlinę

peklowana pierś kurczaka

Taką formę wielkanocnej wędliny wypróbowałam rok temu, inspiracją był półgęsek, bo tak właśnie go się pekluje przed dalszą obróbką. Jednak gęsi nie zawsze są dostępne a jak się zrobi inny drób w podobny sposób, to i peklowana pierś kurczaka czy kaczki super smakuje. Lekko różowy kolor to nie efekt soli peklowej, której staram się unikać, tylko dwudniowego moczenia w zwykłej solance z przyprawami. Pokazywałam już podobną domową wędlinę z kurczaka, taka forma , pozbawiona kości w środku jest bardziej zwarta i lepiej smakuje. Wprawę w jej formowaniu zdobyłam na warsztatach z gęsiną.

Peklowana pierś kurczaka jako wędlina

  • podwójna pierś z kurczaka bez kości
  • 2 szklanki wody z rozpuszczonymi 2-ma łyżkami grubej soli
  • ząbek czosnku
  • łyżka majeranku, liśc laurowy, ziele angielskie i pieprz w ziarnach
  • rosół lub wywar z warzyw do zaparzenia
  • kawałek wędzonego boczku

Podwójną pierś z kurczaka odcinamy ostrożnie od kości, uważając, by została w całości, a nie w dwóch częściach. Możemy zostawić skórę, wtedy będzie bardziej soczysta.

Rozpuszcamy sól w połowie szklanki gorącej wody, dodajemy przyprawy, mieszamy z resztą wody, studzimy. W naczyniu o odpowiedniej wielkości zanurzamy pierś kurczaka w solance i wstawiamy do lodówki na dwie -trzy doby. Rano i wieczorem obracamy mięso, by lepiej się zapeklowało.

Po wyjęciu mięsa z solanki lekko je płuczemy , składamy razem i mocujemy za pomocą sznurka , jak półgęsek ( widać to na zdjęciu). Gotujemy rosół lub wywar z warzyw z kawałkiem wędzonego boczku, gdy zacznie wrzeć, wrzucamy zrolowaną pierś z kurczaka i gotujemy na malutkiej mocy palnika, tak, by wywar tylko „mrugał”. Powoli, ze dwie godziny, albo i dłużej. Sprawdzamy, czy mięso jest gotowe, wbijając widelec – jeśli płyn, który z niego wypłynie jest pzrejrzysty i klarowny a widelec wchodzi bez oporu, nasza peklowana pierś kurczaka jest gotowa. Zostawiamy ją w wywarze do zupełnego ostudzenia, już zimną wyjmujemy do odcedzenia na sicie. Potem kroimy w plastry.

peklowana pierś kurczaka po pokrojeniu

Na wywarze możemy ugotować barszczyk, czerwony lub biały , możemy też potraktować go jako bazę na żurek.

Smacznego !

Makrela pieczona w ziołach

makrela pieczona w ziołach

Jesienią często przyrządzam obiadowe dania w piekarniku, w kuchni robi się cieplej i przytulniej a mięso, warzywa czy ryby zyskują na smaku. Miałam świeże makrele , w smaku niezbyt wyraziste, więc postanowiłam podkręcić ich smak ziołami. Do ryb najbardziej pasuje mi estragon , dodałam też suszonego tymianku a także świeżej szałwii, która mi jeszcze rośnie na grządce. Makrela pieczona w ziołach miała w środku plasterki cytryny ( na zdjęciu wystają nieco ), gałązki koperku i pietruszki. Naczynie, w którym piekłam ryby posmarowałam oliwą, a na ich wierzchu, tak jak przy wigilijnym karpiu, ułożyłam wiórki masła, by nadało daniu swojego smaku. Obok ryb do pieczenia dodałam obrane i pokrojone na ćwiartki cebule – to był nie tylko dodatek ale i ważny element smaku .

MAKRELA PIECZONA W ZIOŁACH

  • świeże makrele
  • plastry cytryny plus nieco soku
  • gałązki koperku i pietruszki
  • sól, pieprz
  • suszony estragon i tymianek, świeża szałwia
  • 2-3 cebule
  • oliwa lub olej, wiórki masła

Ryby myjemy i osuszamy w środku, skrapiamy sokiem z cytryny, posypujemy solą i pieprzem , na zewnątrz suszonymi ziołami . Do środka wkładamy po plasterku cytryny i po gałązce koperku i natki pietruszki. Układamy w wysmarowanym olejem naczyniu żaroodpornym , dokładamy świeżą szałwię i pokrojoną na ćwiartki cebulę. Na rybach kładziemy wiórki masła.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 C , około 15, aż widelec włożony w rybę nie stawia oporu a wnętrze stanie się białe.

Makrela pieczona w ziołach dobrze smakuje z ziemniakami posypanymi koperkiem z dodatkiem masła i surówką z kiszonej kapusty. Zioła podkręciły jej smak podobnie jak przy rybach smażonych, wszystko razem pasowało do siebie. Moim zdaniem taką pieczoną makrelę można podać nie tylko na obiad ale też na wigilijny stół.

Smacznego !

Sałatka z bobem i pieczarkami

sałatka z bobem i pieczarkami

W sezonie na młody bób staram się wykorzystywać go na różne sposoby. Najbardziej smakuje mi taki świeżo ugotowany, na ciepło, ale jako sładnik warzywnych sałatek doskonale się sprawdza. Pasują do niego zarówno gotowane, jak i świeże warzywa – wykorzystując te składniki zrobiłam sałatkę z bobem i pieczarkami. Dodałam też do niej resztę ugotowanej na parze fasolki szparagowej z obiadu . Ze świeżych warzyw dorzuciłam pomidory i zioła z grządki , dodało to sałatce lekkości. Sam bób z pieczarkami już fajnie smakuje, pozostałe warzywa ciekawie uzupełniły ten smak.

SAŁATKA Z BOBEM I PIECZARKAMI

  • miseczka ugotowanego i obranego bobu
  • miseczka duszonych pieczarek
  • garść ugotowanej na parze fasolki szparagowej
  • dwa mięsiste pomidory
  • garść świeżej bazylii i majeranku lub oregano
  • oliwa czosnkowa ( może być zwykła)
  • sól i pieprz do smaku, przyprawa sałatkowa

Bób ugotowałam w dużej ilości wody, dokładny opis jak go ugotować jest tutaj. Jeszcze ciepły obrałam ze skórek.

Pieczarki udusiłam na niewielkiej ilości oleju z dodatkiem wody, krótko, by nie były za miękkie. Wystudziłam. Fasolkę szparagową ugotowaną na parze miałam z obiadu, mozna ją też ugotować tradycyjnie, w wodzie. Pokroiłam ją na mniejsze kawałki.

Na talerzu wymieszałam ugotowany bób i fasolkę, dodałam wystudzone duszone pieczarki. Dorzuciłam pomidora pokrojonego na niezbyt duże kawałki. Wszystko lekko posoliłam ( bób i fasolka były solone w gotowaniu), dolałam oliwy czosnkowej ( dwie łyżki). Na koniec posypałam wszystko świeżymi, porwanymi listkami bazylii i majeranku , ale oregano też się nada.

Sałatka jest dość konkretna a jednocześnie lekka dzięki dodatkowi świeżych pomidorów i ziół. Można zjeść ją z chlebem lub bez na kolację, albo jako dodatek do grillowanego mięsa. W sezonie na świeży bób warto taką zrobić.

Smacznego !