Archiwa kategorii: Przekąski

Pasztet z kaczki z żurawiną

pasztet z kaczki
pasztet z kaczki

Jak kupuję kaczkę, to staram się wykorzystywać jej mięso do końca.  Ostatnio nie piekę jej w całości, przyrządzam osobno piersi, nogi i konkretniejsze częsci duszę z przyprawami w kaczym tłuszczu, na reszcie robie rosół. I to właśnie z mięsa z rosołu zrobiłam ten pasztet, z dodatkiem kawałków duszonego i wątróbek. Niestety nie były z kaczki, tylko z indyka, ale mimo to pasztet wyszedł super . Suszona żurawina ożywiła jeszcze smak.

PASZTET Z KACZKI Z ŻURAWINĄ

Mięso z rosołu z kaczki

trochę obranego duszonego mięsa

2-3 wątróbki z indyka

kilka łyżek tartej bułki

2-3 łyżki suszonej żurawiny

sól, pieprz, majeranek, tymianek

jajko

Wątróbki podsmażamy kilka minut na kaczym tłuszczu. Mięso z rosołu i duszone mielimy lub miksujemy wraz z wątróbkami. Doprawiamy solą, pieprze i ziołami, dorzucamy żurawinę, jajko  i nieco tartej bułki, mieszamy.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 C około 20 minut.

Pasztet jest pyszny, mięso z kaczki samo w sobie jest dobre, a w takiej formie zyskuje jeszcze na smaku. Można zabrać go ze sobą też na wycieczkę . A propos wycieczek, na http://autakrajowe.com.pl/ mozna znależć rozwiązania w razie problemów z samochodami i lepiej się do nich przygotować.

Pasztet dosnonale smakuje też z chutneyami owocowymi , polecam do zniego zwłaszcza ten z rabarbaru.

Smacznego !

 

Pierś kaczki peklowana w soli z cukrem

peklowana pierś kaczki
peklowana pierś kaczki

Kiedy zainspirowana przepisem podrózującego po Polsce Karola Okrasy zdecydowałam się wypróbować  jego przepis prezentowany w Ciechocinku na pierś gęsi peklowaną w soli z dodatkiem cukru, byłam zachwycona efektem. Autor programu wspomniał też , że podobnie można przygotować i pierś kaczki. Zrobiłam to podczas majowego weekendu i byłam po raz kolejny zachwycona efektem. Powiem nawet z pewną nieśmiałością, że pierś kaczki peklowana w soli z cukrem, z dodatkiem aromatycznej nalewki na porzeczkach smakowała mi bardziej, niż ta z gęsi. Jej smak może spokojnie konkurowac z każdą dobrą dojrzewającą szynką, jest bardzo aromatyczny. Na dodatek sposób jej przygotowania jest w miarę szybki i prosty.

PIERŚ KACZKI PEKLOWANA W SOLI Z CUKREM

Filety z piersi kaczki, bez kości, skóry i tłuszczu

około pół kilograma soli

około pół  szklanki cukru ( stosunek soli do cukru 4:1)

trochę aromatycznego alkoholu ( miałam nalewkę porzeczkową)

Mieszamy sól z cukrem. Wsypujemy na dno naczynia , takiego, w którym zmieszczą się piersi , kładziemy mięso i zasypujemy dokładnie . Na wierzchu skrapiamy alkoholem, ja dałam nalewkę porzeczkową , mięso z kaczki lubi  słodkie dodatki. Wstawiłam naczynie do lodówki.

Piersi  wyjęłam po 36 godzinach i dokładnie , dość długo wypłukałam z soli po czym osuszyłam ściereczką.

Jemy pokrojone w cienkie plastry, tak, jak dojrzewajacą szynkę. Mięso miało jej konsytsencję, smak z jednej strony delikatny od cukru a z drugiej wyrazisty od soli, aromat porzeczkowej nalewki był dodatkową atrakcją. To jedna z moich najbardziej udanych domowych wędlin.

Zrobiłam do niej chutney z rabarbaru , ale napiszę o nim innym razem. Na zdjęciu widać też moją inną wędlinę, z piersi kurczaka, peklowaną w solance. Dodatkami są też rzodkiewki kiszone z marchewką  – na wiosnę warto robić kiszonki, by uzupełnić zapasy witamin. O tym jak zrobić to w szybki i skuteczny sposób przekonałam się przeglądając mikroorganizmy.com.pl .

Kiszonki to cenne dodatki, domowe wędliny też warto robić, zwłaszcza jak nie wymaga to wiele wysiłku czy specjalnego sprzętu jak te z piersi kaczki.

Smacznego !

Wytrawne ciasto z pokrzywą, suszonymi pomidorami i serem

ciasto z pokrzywą
ciasto z pokrzywą

Bardzo lubie piec wytrawne ciasta, teraz w sezonie piknikowym na pewno będę to robić częściej. Takie ciasta łatwo przetransportować, podzielić, wystarczy zabrać w słoiczku jakiś fajny dip na bazie jogurtu i mamy ciekawe danie , którym możemy zaskoczyć uczestników pikniku. To jest z dodatkiem serów, co wzmacnia różnorodność smaków. Jest trwałe, nie zespuje się nawet, jak jest gorąco.

WTRAWNE CIASTO Z POKRZYWĄ, SUSZONYMI POMIDORAMI I SERAMI

Kubek młodych pokrzyw ( z większych górne listki)

60 g suszonych pomidorów z oleju

1, 5 szklanki  mąki pszennej zwykłej

ok. 20 dkg różnych serów

2 jajka

łyżeczka proszku do pieczenia

100 ml oleju

100 ml wody gazowanej

sól, pieprz ( dałam czarny z młynka i ziołowy)

ulubione zioła ( u mnie szczypiorek, suszona bazylia i oregano)

Na formę kwadratową 24 cm

Suszone pomidory pokroiłam drobno, pokrzywy umyłam w kilku wodach, osuszyłam i posiekałam. Jajka roztrzepałam  z wodą i olejem, stopniowo dodawałam przesiane mąki z proszkiem do pieczenia. Doprawiłam w/w ziołami, solą i pieprzami, na koniec dodałam posiekane pokrzywy, sery  i pomidory.

Wlałam ciasto do natłuszczonej i wysypanej tartą bułką formy. Piekłam w 175 C około 40 minut.

Takie ciasto można zabrać ze sobą też w podróż, np jadąc w góry do ośrodka perlapoludnia.pl razem z dziećmi. Na pewno będzie smakowało.

W sezonie warto wykorzystywać jadalne chwasty do potraw, są smaczne i zdrowe.

Smacznego !

Galareta drobiowa z podrobami

 galareta-drobiowa-z-podrobami.

galareta drobiowa z podrobami

Z galaretą to jest tak, że albo się ją lubi albo nie cierpi. Ja należę do tej pierwszej grupy, ale w domu robię jej niewiele, bo moje dzieci w ogóle jej nie ruszą. Podobnie jest z resztą z podrobami. Ale uważam, że jeśli coś lubię, to mogę to sobie ugotować specjalnie dla siebie. Muszę przyznać, że pod tym wzgledem ostatnio się zmieniłam, bo dawniej nie chciało mi się gotowac tylko dla siebie, jak byłam sama w domu, to jadłam cokolwiek, co się szybko robi.

Ostatnio jak gotowałam rosół to dodałam do niego kilka żołądków z indyka. Same w sobie zagęszczają konsystencję rosołu i nie trzeba dodawać wiele żelatyny, by uzyskać galaretę.

GALARETA DROBIOWA Z ŻÓŁĄDKAMI

rosół drobiowy ugotowany z dodatkiem indyczych żołądków

2-3 łyżeczki żelatyny

Rosół gotujemy tak długo, aż żołądki będą miękkie ( to zazwyczaj trwa dłużej, niż gotowanie mięsa).

Wyjmujemy je z rosołu i kroimy po ostudzeniu na plastry.

Żelatynę zalewamy niewielką ilością zimnej wody. Po kilku minutach dolewamy do niej szklankę gorącego rosołu i intensywanie mieszamy. Jeśli trzeba, to dolewamy nieco więcej rosołu, pilnując mniej więcej proporcji podanych na opakowaniu żelatyny. Zalewamy pokrojone mięso rozpuszczoną galaretą w jakimś naczyniu o ładnym kształcie, ozdabiamy np.plasterkami marchewki , groszkiem, kukurydzą z puszki, zieleniną. Gdy ostygnie wkładamy do lodówki do zastudzenia na klika godzin. Podajemy najlepiej z piklami lub warzywami w winegrecie, ew. z sokiem z cytryny lub dobrym octem.

Jak już wspomniałam , taka potrawa ma swoich amatorów ale i wrogów . Mnie bardzo smakuje, jest też korzystna dla osób, które muszą dbać o stawy. Zdrowe żywienie jest coraz częściej przedmiotem zainteresowania coraz większej ilości osób. Ale zdarzają się też przypadki popadania w skrajności. Powstała już nawet nazwa nowej przypadłości , otoreksja- to lęk przed niezdrowym odżywianiem. Może radę na takie czy też inne problemy znależc można na http://www.doktorpsychiatra.pl/psychiatra-warszawa.html

Moim zdaniem we wszystkim trzeba zachować umiar i słuchać uważnie swego organizmu. A galareta z drobiu na pewno znajdzie amatorów a może i skuszą sie na nią ci, którzy jeszcze jej nie próbowali.

Smacznego !

Telegrzanki jak u Teletubisiów

telegrzanki
telegrzanki

Sympatyczne Teletubisie pokochałam razem z moją najmlodszą córką, bo pojawiły się w telewizji, jak miała kilka lat. Oglądałyśmy je w różnych wersjach językowych – po polsku, angielsku, francusku a nawet niemiecku, łapiąc nowe słówka w tych językach. Jako, że nasza rodzina jest 5-osobowa, to w „obsadzie ” Teletubisiów, gdzie oczywiście córcia była małą Po , zabrakło roli dla mnie. Ale dzieci bywają pomysłowe, dostałam więc rolę …odkurzacza Nono 🙂

Najbardziej fascynował nas automat do telegrzanek. Smażyłam takie grzanki dla dzieci, ale to już było dawno…

Teraz od czasu do czasu mam okazję ogladać programy dla dzieci i działać w kuchni z pewną uroczą dziewczynką . Podczas oglądania Teletubisiów , odcinka z awarią automatu do telegrzanek, wpadłyżmy na pomysł, by je usmażyć na niedzielne śniadanie. To nic, że jestem Nono ( wyznałam to), pokazałam, że potrafię robić to, co automat do telegrzanek 🙂

TELEGRZANKI

Chleb ( dużo, bo to danie smakuje)

kilka jajek i po łyżce mleka na każde

olej lub masło z oliwą do smażenia

opcjonalnie-cynamon, coś do posypania

Wycinamy foremką do pierogów lub dużą szklanką czy kubkiem kółka z chleba ( nie musi być tostowy). Rozbijamy jajka w miseczne i ubijamy lekko widelcem razem z mlekiem ( to zadanie możemy śmiało powierzyć małym pomocnikom). Potem mogą dokładnie je maczać w masie jajecznej i podawać osobie dorosłej, która je smaży na patelni z obu stron na złoty kolor. Można je potem posypac cukrem , cynamonem, posmarować miodem, ale same, bez niczego też nieźle smakują.

Oczka i buźki zrobiłąm z kawałków białka usmazonego osobno, ale można do tego użyć innych elementó- cukierków, bakalii, albo w wersji nie słodzonej – keczupu czy majonezu.

Smakują dzieciom bardzo, zapewniam. U Teletubisów jest nie tylko smacznie ale i ciekawie, sporo tam technicznych wynalazków ułatwiających im życie. Wspólczesnie często korzysta sie już z technik 3D w przemysle produkującym różne potrzebne urządzenia, jak np na http://www.mettec.com.pl/ . Coraz częściej świat , który niedawno wydawał się fantazją czy bajką teraz nie jest niczym niezwykłym.

A telegrzanki póki co możemy usmażyć na zwykłej patelni. Najlepiej z małymi pomocnikami.

Smacznego !

 

Śledzie wiosenne w sosie tzatziki – wielkanocne przepisy SEKO

sledz wiosenny w sosie tzatziki
sledz wiosenny w sosie tzatziki

Wiosna w pełni i mam ochotę na lekkie dania. Tradycyjny sledź na ostatni piątek postu przed Wielkanocą zrobiłam więc w moich ulubionych smakach. Bazą jest sos tzatziki , na jogurcie greckim i zielonym ogórku. Dodałam do niego to, co jest przyprawą do śledzików wiosennych na okrągło SEKO : nieco oleju rzepakowego, marynowaną cebulkę , kwiaty suszone : lawendę, różę i malwę.

By wzmocnić smak śledzi do pokrojonego w kostkę ogórka dorzuciłam kawałki matjasów. Świeżości dodały zioła prosto z grządki.

ŚLEDZIE WIOSENNE W SOSIE TZATZIKI

Zielony ogórek

płat matjasa SEKO

jogurt grecki

szczypiorek, natka pietruszki, listki świeżej mięty

śledzik wiosnny na okrągło SEKO wraz z zalewą

sól, pieprz ziołowy

Ogórka kroimy w kostkę, solimy. Na podobne kawałki kroimy też wymoczony płat matjasa.Odciśniętego  z soli ogórka łączymy z matjasem, dodajemy kilka łyżek jogurtu greckeigo i nieco zalewy od śledzika wiosennego z dodatkami. Dorzucamy posiekany szczypiorek ,  nieco natki pietruszki i świeżej mięty. Doprawiamy pieprzem ziolowym i mieszamy wszytsko dokładnie.

Na sosie układamy kawałki śledzika wiosennego.

Całe danie jest lekkie , świeże i zdrowe, typowo wiosenne. Polecam nie tylko na piątkowe śniadania czy kolacje. A po inne śledziowe inspiracje zapraszam do blogowego tagu : śledzie.

Smacznego !

 

 

Galantyna z drobiu w galarecie

Na Wielkanoc jednym z najczęściej wyszukiwanych przepisów są galarety . Ja je bardzo lubię i czesto robię w róznych formach. Pokazywałam już wieprzową ( z nóżek), drobiową  i mieszaną , teraz coś innego. W galarecie zatopiłam drobiowe mięso, ugotowane w rosole i zmiksowane. Galareta jest naturalna, na łapkach z zagrodowych kurczaków, które  można nabyć  w Autostraganie,  na poznańskim Zielonym Targu, albo na bydgoskim Frymarku.

GALANTYNA Z DROBIU W GALARECIE

1/2 kg drobiowych łapek

ok. kg mięsa z kurczaka ( skrzydełka, korpus)

włoszczyzna

liść laurowy, ziele angielskie

sól, pieprz w ziarnach

majeranek, pieprz biały, łyżeczka musztardy

Do zimnej wody włożyłam umyte łapki i mięso z kurczaka, posoliłam, dodałam przyprawy . Po godzinie gotowania dodałam włoszczyznę. Mięso wyjęłam wcześniej, jak już było miękkie, łapki  gotowałam pół godziny dłużej, do zupełnej miękkości.

Obrałam i zmiksowałam mięso z kilkoma łyżkami galarety, przyprawiłam i uformowałam roladkę. Jak zastygła pokroiłam ją i  zalałam przecedzonym wywarem, dodając pokrojoną w plasterki marchewkę, wlałam do foremki  wysmarowanej cienko olejem, zamieszałam, wystudziłam i wstawiłam do lodówki.

Podając pokroiłam ją w plastry.

Była pyszna, naturalna galareta doskonale zastygła, mięso przyprawione pasowało do niej. Polecam wszytskim na Wielkanoc.

Smacznego !

Śledzie w occie malinowym z czerwoną cebulą

 

śledzie w occie malinowym
śledzie w occie malinowym

Zanim nadejdzie Wielkanoc jeszcze trochę popościmy, przepisy na śledzie na pewno więc się przydadzą. Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, że uwielbiam śledzie i wciąż eksperymentuję z nowymi smakami. Mam swoje szczególnie ulubione i często je robię, teraz chcę pokazać jeden z ostatnich eksperymentów. Wykorzystałam do zamarynowania śledzi domowy ocet jabłkowy z malinami, dorzuciłam też nieco soku z tych owoców, by smak wyszedł słodko-kwaśny. Czerwona , łagodna cebula wydała mi się dobrym dopełnieniem.

ŚLEDZIE W DOMOWYM OCCIE MALINOWYM Z CZERWONĄ CEBULĄ I KOPERKIEM

6 płatów śledzia matjas

1/2 szklanki domowego octu jabłkowego z malinami

szklanka wody

2 łyżki syropu z malin 

czerwona cebula

2 liście laurowe

po 5-6 ziaren ziela angielskiego i pieprzu

świeży koperek, ew. sól do smaku

Wrzącą wodą zalałam w kubku  wszystkie przyprawy prócz koperku i pokrojoną cebulę, przykryłam talerzykiem, aż wszystko dobrze „naciągnęło”. Dodałam ocet, syrop z malin i świeży koperek.

 

Wymoczone do pożądanego smaku śledzie pokroiłam w paski i zalałam w słoiku zalewą. Wstawiłąm do lodówki , z zamierzeniem na dwie doby ( takie są najlepsze). Nie wytrzymałam jednak i spróbowałam kawałka po kliku godzinach , bo taki ze mnie śledziożerca. Wyszły pyszne, delikatne, smakują nawet tym, co zwykle nie przepadają za śledziami.

Wśród amatorów śledzi u moich znajomych spotykam i panie ( ciekawe, często mamy kilkorga dzieci, jak ja 🙂 jak i panów. Ciekawe, czy gusta co do jedzenia zgadzają się z tymi, co do ubioru… A propos tego tematu, fajny wybór ciuchów, zwłaszcza dla młodych widziałam ostatnio na http://ombre.pl/ . Idzie nie tylko Wielkanoc, ale i wiosna , warto pomyśleć o odnowie garderoby.

A śledzie są nie tylko smaczne, ale i zdrowe, dla kazdego.

Smacznego !

 

 

Placuszki pomarańczowe z naleśnikowego ciasta

placuszki na soku pomarańczowym
placuszki na soku pomarańczowym

U mnie w domu naleśniki schodzą w ilościach hurtowych , jak u Mamusi Muminka . Wprawdzie nie muszę zarabiać ciasta w taczce, ale jest tego zawsze sporo. Dlatego smażę je zwykle na dwie patelnie równocześnie i łatwiej mi na drugiej, większej smażyć małe placuszki z tego samego ciasta. Ja nawet wolę tę formę, są poręczniejsze do jedzenia i do smarowania różnymi dodatkami.

Te są „sezonowe „, z dodatkiem soku z pomarańczy, pyszne i aromatyczne. Dla lekkości jak zwykle dodałam wody gazowanej ( patent podpatrzony przed laty w moim ulubionym do dziś programie kulinarnym Roberta Makłowicza). Dla aromatu wlałam nieco zrobionego latem syropu z kwiatów akacji.

PLACUSZKI NALEŚNIKOWE Z SOKIEM Z POMARAŃCZY

2 jajka
szklanka mleka
1/2  szklanki wody gazowanej

ok. 1/2 szklanki soku z pomarańczy ( najlepiej wyciśnięty)

2 łyżki syropu akacjowego
1, 5 szklanki mąki
szczypta soli

cynamon do posypania

opcjonalnie- jogurt naturalny i bita śmietana

Jajka rozbijamy i roztrzepujemy. Dodajemy mleko, potem mąkę na zmianę z wodą gazowaną i sokiem pomarańczowym  i syrop z akacji. Na koniec szczypta soli . Dobrze, jak ciasto trochę odpocznie ale nie jest to konieczne.
Smażymy na rozgrzanej patelni na cienkiej warstwie  olejeu,  kładąc łyżką owalne lub okrągłe placuszki. Jak się zetną , przewracam na drugą stronę i dosmażamy.

Podajemy z czym lubimy, fajnie smakują posypane cynamonem, z jogurtem naturalnym a w wersji lux ( ulubiona mojej córki) z bitą śmietaną.

Wracając do Mamusi Muminka – wiele osób mnie do mniej porównuje, coś w tym jest, nie tylko gabaryty, które skutecznie teraz się pomniejszają 🙂

Uwielbiam karmić ludzi których kocham, lubię i cenię, potrafię nakarmić grupę ludzi, która się spontanicznie zbierze w domu za sprawą moich dzieci ( teraz już nie i brakuje mi tego…), noszę duże torebki i często (np. na blogerskich imprezach) mam w nich pudełka z domowym ciastem 🙂

Uwielbiam literaturę dla dzieci, uważam, że m.in.dzięki niej moja trójka jest tak udana i mam wielkie powody do dumy. A w torebce noszę też kieszonkowe wydanie „Małego Księcia” po francusku, prezent od syna , z dedykacją w oryginalnym języku, którego go też uczyłam 🙂 Z francuskiego tłumaczę sobie sama, a jak coś potrzebuję czego nie ogarniam w innych językach, to korzystam z centrumtlumaczen.pl . Świat literatury jest piękny, dzieciom trzeba czytać mądre książki, najlepiej klasykę dla dzieci, to bardzo rozwija wyobraźnię i pomaga w nauce. A przy okazji można zapoznać się z ciekawymi przepisami i  zachęcić dzieci do wspólnego gotowania ulubionych potraw bohaterów literackich.

Smacznego i milej lektury 🙂

 

Wytrawny placek szpinakowy z pieczarkami i porem

placek szpinakowy z porem i pieczarkami
placek szpinakowy z porem i pieczarkami

Zielony placek szpinakowy jest moją specjalnością i mam go już na blogu w kliku wersjach. Nie jest to modny ostatnio placek „zielony mech”, ze szpinakiem,  na słodko, tylko wytrawny, mój wymyślony, na potrzeby córki wegetarianki a później weganki. Bazą jest szpinak, czy to świeży, czy mrożony , jajka lub siemię lniane w wersji wegańskiej, olej i mąka, plus przyprawy. Tym razem zmieniłam bukiet przypraw i dodałam  pieczarki duszone wraz z porem, czyli mój ulubiony duet warzyw. Pieczarki były brązowe, lubię je, bo są bardziej aromatyczne .

ZIELONY PLACEK SZPINAKOWY Z POREM I PIECZARKAMI

ok. 30 dkg  szpinaku ( miałam mrożony, świeżego trzeba tyle, by 30 dkg było po uduszeniu)

2 jajka

ok. 1, 5 szklanki  mąki

ok. 15 dkg pieczarek i pół pora, olej i bulion

1/3 szkl wody gazowanej

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

sól, pieprz czarny i ziołowy, zielona czubryca, majeranek, ew. lubczyk

Umytego pora i pieczarki kroimy na plasterki, podsmażamy na oleju , podlewamy bulionem warzywnym i dusimy do miękkości ( kilkanaście minut).

Szpinak rozmrażamy, wbijamy jajka i mieszając widelcem dodajemy kolejno pory z pieczarkami wraz z sosem, w którym się dusiły ( ok. pół szklanki) , mąkę z proszkiem, wodę gazowaną. Przyprawiamy do smaku, wkładamy do formy ( 25 na 25 cm, ok.) i pieczemy w 175 C około pół godziny, do suchego patyczka.

Placek jest doskonały , czy na ciepło, czy na zimno , można go też zabrać na piknik albo zjeść do grilla w ogrodzie. Wiosna już tuż tuż, warto pomyśleć o tym, jak sobie urządzić miejsce do biesiadowania w ogrodzie. Widziałam ciekawe pomysły na http://homegarden.com.pl/, można znaleźć tam coś interesującego dla każdego .

A zielony placek na wytrawnie , w wiosennym kolorze zasmakuje w każdym otoczeniu.

Smacznego !