Archiwa kategorii: Przekąski

Grillowane szparagi z serem i z boczkiem

grillowane szparagi z serem
grillowane szparagi z serem

Szparagi można jeść przez niedługi czas w roku, korzystam więc z tego i robię je często. najbardziej polubiłam grillowane, nie tylko na powietrzu, robię je też na grillowej patelni. Tak przyrządzone są dobre szczególnie zielone , ale i białe też doskonale smakują. Grillowane szparagi z serem, które są na zdjęciu posypałam  korycińskim z czarnuszką, to bardzo ciekawy dodatek. Innym razem podałam je z prażonym sezamem, ale zniknęły tak szybko, że nie zdążyłam ich sfotografować 🙂 Robię też szparagi pieczone, na dłużej zatrzymuję w słoikach jako kiszone , pyszne są też z nich kremowe zupy.

GRILLOWANE SZPARAGI Z SEREM 

wiązka szparagów

sól, oliwa

pokruszony ser koryciński

Zielonych szparagów nie trzeba obierać, odłamujemy tylko zdrewniałe końcówki – w tym miejscu, gdzie się same łamią . Z białymi postępujemy podobnie, jeśli po odłamaniu włókna się ciągną, wtedy należy je obrać. Jeśli są bardzo świeże, wystarczy te końcówki odłamać , po zgrillowaniu będzie można je zjeść bez problemów.

Na 15 minut przed grillowaniem posoliłam szparagi i skropiłam oliwą. Zrobiłam to intuicyjnie, bo większość warzyw tak przygotowuję na grilla. Dzięki temu szybciej i łatwiej przechodzi proces ich przygotowania. Jeśli robię białe, które są grubsze, przecinam je w poprzek, zachowując główki w całości.

Tak przygotowane szparagi kładę na rozgrzaną grillową patelnię cienko posmarowaną olejem , po kilku minutach przegarniam , by były równo przypieczone. Od razu posypuję dodatkami i podaję na ciepło.

Grillowane szparagi lubią też szynkę i boczek. Ostatnio przy okazji kulinarnego spotkania zrobiłam właśnie takie mieszane grillowane z dodatkiem wytopionego na suchej patelni boczku. Na końcu zostały jeszcze posypane tartym parmezanem i podane z suszonymi pomidorami .

Smacznego !

Zawijaniec z białą kiełbasą i boczkiem

zawijaniec z biała kiełbasą
zawijaniec z biała kiełbasą

To jedno z moich wielkanocnych dań z tego roku, jedyna nowośc i ekstawagancja, bo moja forma zdrowotna nie pozwalała na to, by „poszaleć” .  Wykorzytałam do tej swoistej zapiekanki mięso z szynki, takie nierównomierne kawałki, króre odkroiłam przed jej zapeklowaniem i surową białą kiełbasę. Połączyłam to wszystko za pomocą kawałków wędzonego boczku, mięsa mielonego, serów , suszonych pomidorów i pieczarek. Mięso lekko zapeklowałam w soli i przyprawach, leżało tak w lodówce około doby. Wyszedł bardzo smaczny zawijaniec w formie pasztetu , który po wystudzeniu kroił się bardzo ładnie w plastry a smakował doskonale zarówno na ciepło, jak i na zimno. A szynka, pozbawiona nierównomiernych kawałków, zapeklowana i parzona , na talerzu wyglądała tak ( po prawej ):

ZAWIJANIEC MIĘSNY Z BIAŁĄ KIEŁBASĄ, BOCZKIEM I SERAMI

ok 1/2 kg kawałków mięsa ( miałam od szynki i biodrówki)

2 laski surowej białej kiełbasy

ok. 20 dkg miesa mielonego

kilka plastrów surowego wędzonego boczku

ok. 20 dkg serów ( mozzarella, gouda, brie)

kilka suszonych pomidorów i suszonych pieczarek

sól, pieprz, majeranek, czosnek, szałwia

Mięso rozbijamy lekko, solimy, doprawiamy pieprzem i majerankiem , możemy je tak zostawić na kilka godzin albo nawet na dobę ( w lodówce). Suszone pomidory i pieczarki zalewamy wrzątkiem z odrobiną oliwy, by zmiękły. Wywar zostawiamy. Mięso mielone doprawiamy posiekanym czosnkiem, solą, pieprzem i szałwią.

W keksówce  układamy cienką warstwę plastów boczku, na to plastry i kawałki mięsa, poprzekładane kawałkami serów, mięsem mielonym, kawałkami boczku, suszonymi pomidorami i pieczarkami, centralnie w środku umieszczamy laski kiełbasy. Na wierzch zawijamy płaty boczku spod spodu, możemy jeszcze dodać nowe. Całość polewamy wywarem z suszonych pomidorów i pieczarek. Wkładamy do piekarnika na 180 C na około pół godziny, dopiekamy potem w niższej temperaturze ( 150 C) 15-20 minut, aż widelec wejdzie w zawijaniec bez oporu.

Studzimy , kroimy na plastry , podajemy na zimno lub odgrzany w piekarniku. U mnie poszło sporo na zimno, od razu na śniadanie w pierwsze święto. Nowość została powitana entuzjastycznie, zwłaszcza przez wielbicieli białej kiełbasy. Doskonale do tego pasowały ogórki w sosie sojowym albo też moje kiszone ze słoika.

Smacznego !

Domowy twaróg suszony i sałatka z nim

twaróg suszony
twaróg suszony

Od kiedy mam dostęp do dobrego wiejskiego twarogu, robię z nim różne eksperymenty. Posługuje  się przy tym przepisami staropolskiej kuchni z książki wydanej przez Muzeum Pałacu w Wilanowie. Twaróg suszony to kolejny pomysł na to, co można zrobić z dobrego białego sera, doprawiając go nieco i poddając działaniu powietrza, wiatru i słońca. Robiłam już w podobny sposób ser z dodatkiem kartofli , teraz chciałam zobaczyć, co mi wyjdzie z samego białego sera i przypraw. Dobrałam je w stylu włoskim – suszone pomidory, czosnek i bazylia plus nieco oregano – obrodziło mi rok temu , poza tym jst bardzo zdrowe. Robiąc krążki sera do suszenia wykorzystałam wiedzę z warsztatów serowarskich i naturalne warunki pogodowe – przed Wielkanocą mocno u nas wiało i wiatr hulał w garażu ( mamy lukę w drzwiach dla kotów). Auta w tym miejscu już dawno nie ma, to pomieszczenie pełni funcję częścowo spiżarni, częściowo „graciarni”…

DOMOWY TWARÓG SUSZONY 

25 dkg dobrego wiejskiego twarogu

garść ulubionych przypraw

sól, w ilości by ser lekko obsypać

Ser wkładamy do miski , mieszamy dokładnie z przyprawami, wyrabiając go rękami na papkę. Formujemy z niej krążek, kładziemy na desce ( ja mam taką starą, mocno zużytą) i obsypujemy grubą solą tak, by stworzyła cienką warstwę.

Po dwóch godzinach pędzelkiem zdejmujemy sól i obracamy go na drugą stronę deski. Kładziemy w przewiewnym miejscu o temperaturze kilkanaście stopni ( przy przewiewie może być i kilka) i obracamy raz na dobę. Jak są dobre warunki to po 3-4 dniach ser jest obsuszony, daje się kroić w plastry i kruszyć.
Jedliśmy go na kanapkach lub jako dodatek do sałatek .

SAŁATKA Z PIECZONYCH BURACZKÓW Z SUSZONYM TWAROGIEM

Kilka pieczonych buraczków

łyżka octu balsamicznego

łyżka dobrego oleju lub oliwy

kawałek suszonego twarogu

sól, pieprz z młynka, ziarna słonecznika

Upieczone buraczki studzimy i obieramy, kroimy na cienkie plastry. Polewamy octem balsamicznym i olejem , kruszymy na nie twaróg , doprawiamy lekko solą i pieprzem.

Taka sałatka doskonale smakuje, słodkie buraczki podkreślają ostrawy smak twarogu, dressing łączy wszystko w harmonijną całość.

Taki domowy twaróg robi wrażenie, można go spokojnie dać komuś w prezencie, zwłaszcza w jakimś fajnym opakowaniu z tekpak.pl .

Do sałatek pasuje bardzo wielu, mogą być też takie na bazie sałaty, z dodatkiem kurczaka czy jakiejś fajnej wędliny.

Smacznego !

Roladki wieprzowe ze śliwkami i boczkiem

roladki wieprzowe
roladki wieprzowe

To taka mała „droga na skróty” dla tych, co lubią schab nadziewany śliwkami. Roladki z plastrów schabu czy szynki a także z piersi kurczaka goszczą u mnie często, nadziewam je stosownie do sezonu, czasem warzywami, czasem dodaję boczek czy ser. Te są wielkanocne, więc do środka włożyłam suszone śliwki i nieco moreli ( lubię bardzo to połączenie) a dodatkowo wzbogaciłam je cienkimi plasterkami wędzonego surowego boczku. Doprawiłam je suszoną szałwią , bo takie smaki wydały mi się stosowne do tego zestawienia.

ROLADKI WIEPRZOWE Z SUSZONYMI ŚLIWKAMI I BOCZKIEM

kilka plastrów schabu lub mięsa z szynki

tyle samo plastrów surowego wędzonego boczku

garść suszonych śliwek i moreli

sól, pieprz, suszona szałwia

Mięso rozbijamy dość cienko, bardziej niż na kotlety. Doprawiamy solą ( ostrożnie, bo boczek jest słony), pieprzem i szałwią. Na mięso nakładamy boczek , upychamy ciasno suszone śliwki i morele, zawijamy roladki i smażymy, najlepiej na patelni grillowej , po kilka minut z każdej strony, aż mięso się dobrze usmaży.

Jeżeli c hcemy je zjeśc na ciepło, to zajadamy od razu, ja swoje mam zamiar podać jutro na wielkanocne śniadanie, na zimno, w plasterkach – obok znanych i popularnych na blogu drobiowych roladek z mozzarellą i suszonymi pomidorami. Wtedy trzeba dobrze  wystudzić i …schować, bo kuszą bardzo 🙂 można tak, jak ja dać do spróbowania kawałki z końcówek .

Boczek wędzony pasuje do wieprzowiny i suszonych śliwek, morele dodają nutkę słodyczy , całość smakuje doskonale i może być spokojnie ozdobą świątecznego stołu , na ciepło czy na zimno. Ja jutro świętuję podwójnie, bo mam imienimy, na że to na dodatek to Prima Aprilis, to można się wszystkiego spodziewać… może jakiejś koszulki z zabawnym napisem… właśnie widziałam niedawno urządzenia do takich nadruków na https://www.supportart.pl/34-termotransfer. Zobaczymy….

A tymczasem życzę wszytskim wesołych i smacznych Świąt Wielkanocy, na dole zdjęcie koszyczka z nieco odjechanym wiosennym kwiatkiem- tak zakwitła mi …kapusta pekinska, którą wstawiłam w wodę na parapet do odrośnięcia, zostawiając koncówkę. I to nie jest żart 🙂

 

Domowy serek labneh z ziołami

domowy serek labneh
domowy serek labneh

Bardzo lubię wszelkiego rodzaju sery , pamiętam z dzieciństwa domowe twarożki robione przez Mamę ze zsiadłego mleka.  Teraz trudno o dobre mleko, które by było bazą do serów, toteż coraz częściej robię serki na bazie jogurtu. Wystarczy jogurt grecki wyłożyć na gęste sito , wyłożyć je przedtem gazą , lekko posolić ,  odstawić do odciekania i już mamy domowy serek.  Ja wpadłam na pomysł, by domieszać do jogurtu ziół , najpierw to był czosnek niedźwiedzi, potem zioła prowansalskie. Jak jogurt został odcedzony, postawiłam go jeszcze na sicie do lodówki, by lepiej się ściął. Nie robiłam z niego kulek, wykorzystałam w takiej formie jak wyszedł z sitka do smarowania na kanapki.

Jedynym narzędziem do zrobienia tego sera było sitko. Jednak w produkcji przemysłowej potrzebne są bardziej skomplikowane narzędzia, i to nie tylko w branży spożywczej. Chociaż czasem można ulec złudzeniom 🙂

 

Czyż te stoły warsztatowe nie wyglądają trochę jak meble kuchenne ? Estetyczna forma stanowisk pracy stwarza doskonałe warunki do pracy , narzędzia są posegregowane na odpowiednich wieszakach i w szafkach.

 

 

Przy tym stole sześciokątnym można pracować w grupie i nawet w wyjatkowych przypadkach dało by się zrobić warszaty kulinarne 🙂 Te pomysłowe  meble i wyposażenia do pracy wypatrzyłam na fami.com.pl . Wygląda to naprawdę ciekawie , każda rzecz ma swoje miejsce i w razie potrzeby można ją łatwo znaleźć .

I jak przy tym wszystkim wygląda moje narzędzie do robienia domowego sera z jogurtów ? 🙂

Taramosalata, miksowana zupa i zdrowe koktajle

taramosalata
taramosalata

Tę grecką pastę wypatrzyłam w relacjach znajomych, którzy na wakacjach próbowali kulinarnych atrakcji śródziemnomorskiej kuchni. Taramosalata to pasta , której bazą jest ikra dorsza, świeża ale spotkałam się też z przepisami na taką z użyciem wędzonej. Ja miałam do dyspozycji świeżą ikrę flądry, bo te ryby wraz z ikrą można kupić czasem u nas na targu przywiezione w lodzie z Kołobrzegu. Trochę się bałam użyć surowej, więc ją chwilę „spasteryzowałam” w mikrofalówce, minutę na niskiej mocy, tylko lekko zmieniła swą strukturę.

TARAMOSALATA

około 100 g ikry z dorsza lub innej ryby, najlepiej świeżej

3 kromki białego chleba bez skórki

sok z jednej cytryny

100-150 g oliwy

świeżo zmielony pieprz

oliwki do dekoracji

Chleb moczymy w wodzie ok 10 minut, odciskamy. W blenderze powoli miksujemy ikrę, powoli dodajemy oliwę, potem sok z cytryny i chleb tak, by powstała gładka masa. Doprawiamy ją pieprzem, podajemy z oliwkami do chleba. To tradycyjna potrawa podawana w Grecji w pierwszy poniedziałek Wielkiego Postu, więc jeśli ktoś chce jej spróbować według tradycji, to niedługo.

Blender jest bardzo pomocny w przygotowaniu tej pasty. Dla mnie to narzędzie niemal codziennego użytku w kuchni, dziś na przykład zrobiłam miksowaną zupę warzywną z suszonymi ziołami :

KREMOWA ZUPA WARZYWNA Z SUSZONYMI ZIOŁAMI

Włoszczyzna z kapustą

5-6 ziemniaków

liść laurowy, sól, majeranek, oregano i szałwia ( suszone)

oliwa lub kawałek wędzonki czy mięsa

Gdy chcemy zupę wegańską zaczynamy od podsmażenia pokrojonego pora na oliwie, możemy dorzucić też do podsmażenia inne warzywa. Jeśli nie to wrzucamy do wody ( ok 6 szklanek) boczek czy mięso, włoszczyznę i przyprawy i gotujemy kilkanaście minut, potem dorzucamy obrane i pokrojone ziemniaki . Na koniec, gdy już jest wszystko miękkie, dosypujemy suszone zioła. Mieszamy i lekko studzimy zupę. Miksujemy dokładnie na krem. Ja to robię za pomocą tzw „żyrafy” czy inaczej zwanej „nogi”, bezpośrednio w garnku, tak mi wygodnie.

Spory wybór takiego sprzętu można znależć np na https://www.meru.pl/blender.html . Zupa wyszła mi gęsta, kremowa i sycąca, doskonała na tę mroźną pogodę :

Blendera kielichowego używam przede wszystkim do koktajli i smoothies. Robię je właściwie przez cały rok, z sezonowych owoców i warzyw, czasem dodaję płatki owsiane. Takie koktajle łatwo jest przygotować, mają mnóstwo witamin. Można spokojnie się zdać na improwizację , córka lubi takie na bazie mleka i bananów, czasem dodaje do nich kakao, ja wolę te mniej kaloryczne, z cytrusów, soków owocowych , z dodatkiem zieleniny. Trzeba pamiętać tylko by najpierw wrzucać do kielicha suche i stałe składniki, na końcu zaś dodać płynne- soki, mleko , kefir czy wodę. Miksujemy i cieszymy się smakiem i zdrowiem.

 

Ser z dodatkiem kartofli z XVIII-wiecznego przepisu

ser z dodatkiem kartofli
ser z dodatkiem kartofli

Podczas moich kulinarnych podróży często mam okazję próbować serów zagrodowych , zarówno twarogów, które często są wędzone jak i podpuszczkowych. Bardzo lubię sery i szukam stoisk z nimi na róznych festiwalach smaku, by kupić je u źródła. Muszę przyznać, że coraz więcej się dzieje pod tym względem, gdzieniegdzie można znaleźć prawdziwe serowe perełki. Tradycja robienia serów jest w Polsce dość stara, toteż sporo receptur na sery znalazłam w książce  Staropolskie przepisy kulinarne – receptury rozproszone z XVI-XVIII wieku, opracowanej przez Jarosława Dumanowskiego, Dorotę Dias-Lewandowską i Martę Sikorską. O samej książce napiszę innym razem, teraz o przepisie, który mnie zaintrygował – jako mieszkanka Wielkopolski musiałam spróbować sera robionego z dodatkiem pyrek, czyli kartofli lub dla innych ziemniaków 🙂

Postąpiłam według receptury , mając do dyspozycji świeżo zrobiony wiejski twaróg od rodziny znajomej ze wsi. Było go pół kilograma, więc ugotowałam kilka „kartoflów” w mundurkach, obrałam je i po wystudzeniu starłam na tarce o drobnych oczkach. Twaróg był przez jakiś czas w lodówce, postawiłam go więc na talerzu na … garnku z gorącą zupą , by doszedł do temperatury ciała i do takiej samej wystudziłam ziemniaki. Wzięłam objętościowo tyle masy ziemniaczanej ile było twarogu i wszystko dokładnie wymieszałam rękami  w misce, dosypując od siebie nieco czosnku niedźwiedziego , który dostałam podczas wizyty na Podlasiu

Uformowałam z niej dwa krążki, w rękach , masa była niezbyt zwarta i mocno lepiąca się do rąk. W przepisie „dorozumieć się można łatwo” , że sery powinny być solone i suszone. Na szczęście  bywałam na warsztatach serowarskich prowadzonych przez Giena Mientkiewicza i wiedziałam jak to zrobić. Ze sporą tremą, bo tam robiliśmy sery podpuszczkowe, obsypałam je obficie solą kamienną i położyłam na desce, na której z powodzeniem suszyłam przed Gwiazdką sery korycińskie z Podlasia.

Zrozumiałam dosłownie  wskazówkę „przyzwoicie solone” , posoliłam je solidnie i dopiero po trzech godzinach oczyściłam z soli ściereczką… w ich miękką strukturę weszło sporo soli i na końcu okazały się dość mocno słone… Nie zżółkły też tak szybko, jak zapowiadał autor przepisu, po tygodniu suszenia w garażu ( ok 10 C ) wyglądały tak :

Przewracałam je na desce codziennie , odwracając nawet deskę na drugą stronę. Po 10 dniach stwierdziłam, że są już konsystencji podsuszonego sera i rozkroiłam pierwszy . Prócz tego, że był bardzo słony ( nie ekstremalnie, ale dośc mocno), smakował doskonale, podobnie do dobrego, suszonego oscypka , porównanie do parmezanu też możnaby z lekką rezerwą zastosować. Na moim chlebku razowym z czarnuszką w towarzystwie konfitury z żurawiny smakował doskonale, choć wiele na raz go zjeść nie można :

Zrobiłam też z jego dodatkiem sałatkę, z łagodnymi w smaku dodatkami , przepis na nią podam w osobnym wpisie a zdjęcie jest poniżej . Dodałam też nieco pokruszonego do sosu szpinakowo-serowego , świetnie go wzbogacił w smak. Drugi krążek , który się solidnie podsuszył będę używała podobnie do parmezanu. I kolejną porcję zrobię już mniej soląc.

Syty jest faktycznie, jako „czeladź” domowa gotująca , robiąca zakupy i z pomocą domowników sprzątająca z satysfakcją go zajadam. Synowi smakował najbardziej na  kanapce z konfiturą z żurawiny, w sosie szpinakowym doceniła go córka.

Jestem dumna ze swojego eksperymentu, satysfakcji ze zrobienia XVIII-wiecznego sera z książki ze współczesnych produktów nie da się z niczym porównać ! Mam zamiar robić takich eksperymentów więcej, dodaję więc na blogu nową kategorię – Staropolskie przepisy .

Smacznego !

 

Paszteciki francuskie ze szpinakiem i pieczarkami

paszteciki francuskie ze szpinakiem i pieczarkami
paszteciki francuskie ze szpinakiem i pieczarkami

To jeszcze jedno z moich wigilijnych i świątecznych dań. Świątecznych dlatego, że pierwszego dnia Bożego Narodzenia na obiad zajadamy to, co pozostało z Wigilii, by jeszcze nacieszyć się smakami, na które czekamy cały rok. Paszteciki francuskie ze szpinakiem dojadamy do barszczu, jak już znudzą nam się uszka, choć trudno w to uwierzyć. Farsz wybrałam wegański , bo wypełniłam nim też paszteciki drożdzowe z wege ciasta , by córka weganka mogła sobie je spokojnie zajadać. Prócz tego farszu miałam też pieczarkowo-porowy, jeden z naszych ulubionych i oczywiście kapustę z grzybami.

PASZTECIKI FRANCUSKIE ZE SZPINAKIEM I PIECZARKAMI

duży arkusz ciasta francuskiego

1/2 opakowania mrożonego szpinaku ( lub odpowiednia ilość świeżego w sezonie)

ok.30 dkg pieczarek

cebula

2 ząbki czosnku

olej do smażenia

sól, pieprz, gałka muszkatołowa

jajko do posmarowania

Na oleju podsmażyłam pokrojoną cebulę, dodałam pieczarki pokrojone w paski i dusiłam kilkanaście minut. Pod koniec dodałam posiekany czosnek , po chwili dorzuciłam rozmrożony szpinak i smażyłam, aż odparował. Doprawiłam solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Wystudziłam.

Arkusz ciasta francuskiego lekko rozwałkowałam. Podzieliłam na paski szerokości ok. 10 cm. Rozłożyłam farsz na połowie każdej części wzdłuż, zawinęłam i zlepiłam wszystkie części. Pokroiłam paszteciki na około 4-centymetrowe kawałki , posmarowałam rozkłóconym jajkiem, rozłożyłam w odstępach ok 3 cm na natłuszczonej blasze  i piekłam w 200 C około 15 minut.

Wyszły bardzo smaczne, szpinak z pieczarkami to dobre połączenie i pasuje do francuskiego ciasta. Polecam nie tylko na święta, ale też i na karnawałowe imprezy. Teaz zaczyna się na nie sezon, warto pamiętać nie tylko o jedzeniu ale też o wystroju, którego elementy można znaleźć np. w kodisklep.pl/23-balony .

Paszteciki z ciasta francuskiego są proste w przygotowaniu, farsz można wybrać według swoich upodobań, to dobre rozwiązanie niemal na każdą okazję.

Smacznego !

Keks drożdżowy wytrawny zamiast pasztecików

keks drożdżowy wytrawny
keks drożdżowy wytrawny

Kilka dni temu spotkaliśmy się w kameralnym gronie blogerskim w wigilijnych klimatach. Jestem ostatnio mocno zabiegana, w tym roku grudzień mi się mocno skurczył i na wszystko brakuje mi czasu. Chciałam zrobić jakieś paszteciki, ale w końcu starczyło mi tylko czasu na keks drożdżowy na wytrawnie, z dodatkiem grzybów, pieczarek, cebuli i pora plus suszone pomidory i sery. To rodzaj chlebka z warzywami, smak ma podobny do drożdżowych pasztecików i fajnie pasuje do barszczyku, którym poczęstowała nas gospodyni lokalu. Keks spełnił więc swoją rolę.

KEKS DROŻDŻOWY WYTRAWNY

Ok. 1/2 kg mąki pszennej
30 g drożdży
około  szklanki letniej wody

3 łyżki dobrego oleju ( miałam rydzowy)
1 jajko
łyżeczka cukru
łyżeczka soli

miseczka pieczarek duszonych z cebulą i porem (plus łyżka oleju)

kilka grzybów suszonych

kilka suszonych pomidorów z zalewy 

ok. 10 dkg kawałków różnych serów

zielona czubryca ( łyżeczka)

Pieczarki pokroiłam na plasterki, podobnie pora i cebulę, podsmażyłam kilka minut na oleju dodając suszone i wcześniej namoczone grzyby, posoliłam i wystudziłam.

Drożdże roztarłam z cukrem, dodałam trochę letniej wody, posypałam łyżką mąki i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Do miski wsypałam pół kilo mąki, sól i wlałam wyrośnięty rozczyn. Dodałam jajko, olej , resztę letniej  wody  i wymieszałam dokładnie. Wyrobiłam ciasto drewnianą łyżką, aż odstawało od brzegów miski.  Dodałam podsmażone warzywa, pokrojone suszone pomidory i sery, czubrycę i wymieszałam ponownie . Postawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ( około 45 minut).

Przełożyłam do natłuszczonej keksówki i postawiłam na około 10 minut w ciepłym miejscu, by ciasto lekko podrosło.

Piekłam w 180 C około 40 minut , do zrumienienia wierzchu i suchego patyczka. Keks okazał się smaczny, w smaku podobnym do drożdżowych pasztecików. Poradziłam sobie , to nie było skomplikowane tak jak niektóre problemy, które pomaga rozwiązać  innbusiness.pl/workflow/ .

Polecam taki keks, można go zrobić też w wersji wegańskiej, eliminując ser a ciasto robiąc bez jajka , drożdżowe uda się bez problemu .

Smacznego !

Wytrawny placek z ziołami i dynią

wytrawny placek z ziołami
wytrawny placek z ziołami

Lubie eksperymentować z ciastami komponując wciąż nowe smaki. Dotyczy to nie tylko słodkich wypieków – ten wytrawny placek z ziołami i dynią zrobiłam by wykorzystać obfitość młodych chwastów, które pojawiły się znów jesienią i świeżych jeszcze ziół ,  zbieranych w ogrodzie do suszenia. Dynia na zdęciu jest inna, niż ta, której użyłam – miała żółty miąższ i nie zmieniła zielonego koloru placka. Dodatkowo dodała ciastu wilgotności , więc zrobiłam je bez użycia jajek – wyszło więc wegańskie i odpowiednie dla alergików uczulonych na jajka .
Żywy zielony kolor to efekt wykorzytania ziół o intensywnych barwnikach – młodych pokrzyw i podagrycznika. Gwiazdnica dodała lekko orzechowego smaku , z ogrodowych ziół dodałam oregano, bazylię, pietruszkę naciową , miętę i nieco szałwii. Kompozycja smaków wyszła ciekawa i ożywiła smak żółtej dyni makaronowej.

WYTRAWNY PLACEK Z ZIOŁAMI I DYNIĄ

Kawałek żółtej dyni starty na grubej tarce ( kubek po starciu)

ok. szklanki mąki

1/4 szklanki oleju

1/3 szklanki wody gazowanej ( dla lekkości ciasta)

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

sól, pieprz czarny i ziołowy

po 2  łyżki natki pietruszki  i oregano, kilka listków szałwii i bazylii

miseczka jadalnych chwastów – młoda pokrzywa,  podagrycznik, gwiazdnica, krwawnik ( tak, są o tej porze mode chwasty, jesień w tym roku jest wyjątkowo ciepła)

Chwasty umyłam w kilku wodach, sparzyłam na sitku i zmiksowałam  wraz z dobrze wypłukanymi ziołami z grządki. Dodałam do nich startą na tarce o grubych oczkach dynię, posoliłam. W to wlałam olej , zamieszałam dobrze drewnianą łyżką. Mieszając dalej sypałam mąkę z proszkiem do pieczenia , dolewając gazowanej wody. Na koniec doprawiłam do smaku pieprzem zwykłym i ziolowym.

Piekłam w 170 C około 40 minut Placek nie wyrósł mocno, ale był wilgotny i smaczny. Cieszę się z tego eksperymentu. Część jadalnych chwastów znalazłam u siebie w ogrodzie, gwiazdnicę w sporej ilości przyniosłam ze spaceru po lesie, bo pięknie się płożyła w pobliżu ścieżki, którą często spaceruję. Spacery po lesie wymagają dobrych butów, widziałam praktyczne wkładki do nich na http://insoles.pl/ , może mi sie przydadzą.

Zielony placek z dodatkiem dzikich i ogrodowych ziół jest bardzo efektowny i smaczny. Myślę, ze posmakuje nie tylko weganom.

Smacznego !