Archiwa kategorii: prozdrowotne

Różne pomysły na wykorzystanie imbiru w kuchni

różne pomysły na wykorzystanie imbiru

Imbir to jeden z produktów spożywczych, który wyróżnia się olbrzymią użytecznością w kuchni. Można go spożywać na surowo, można przygotowywać na jego bazie mieszanki przypraw lub dodawać go do rozmaitych potraw, nie tylko z kuchni azjatyckiej.

Spożywanie imbiru to nie tylko przyjemność dla podniebienia. Roślina ta zawiera bowiem wiele cennych właściwości, wpływających korzystnie na zdrowie.

O tym dlaczego warto jeść imbir oraz w jaki sposób wprowadzić go do codziennej diety, opowiem nieco więcej w dzisiejszym artykule.

Imbir – garść podstawowych informacji

Imbir to roślina, która występuje naturalnie w ciepłym i wilgotnym klimacie wielu krajów azjatyckich. Można go spotkać na przykład w Indiach, Bangladeszu i Chinach.

Do celów spożywczych wykorzystuje się tylko charakterystyczny, bulwiasty korzeń z wieloma rozgałęzieniami, o jasnobeżowej, cienkiej skórce. Wykazuje on wiele cennych właściwości.

Właściwości imbiru – dlaczego warto go jeść?

Dlaczego w ogóle warto wprowadzić imbir do naszych kuchni? Gdy nieco bardziej zainteresowałam się tematem, odkryłam, że imbir oprócz tego, że zawiera w zasadzie wszystkie podstawowe składniki odżywcze, jak tłuszcze, węglowodany, białka, to znajdziemy w nim także witaminy (A, C, E oraz z grupy B), minerały (wapń, fosfor, potas i żelazo) oraz cenny błonnik pokarmowy. Przy tym wszystkim imbir ma naprawdę niewiele kalorii. 100 gramach produktu to tylko 80 kcal.

Składniki aktywne imbiru wpływają na szereg właściwości tego produktu. Wspiera on układ trawienny oraz przyspiesza metabolizm. Oprócz tego potrafi stać się wsparciem przy rozmaitych dolegliwościach, jak ból gardła, kaszel lub mdłości. Chętnie stosuje się go zatem jako naturalne wsparcie podczas walki z przeziębieniem lub grypą.

Różne oblicza imbiru – w jakiej formie wykorzystać go w kuchni

Wykorzystanie imbiru w kuchni to niezmiernie ciekawy temat. Można używać surowego korzenia jako dodatku do rozmaitych potraw, w tym na przykład zdrowych sałatek lub napojów.

Ciekawym pomysłem jest przyrządzenie domowej imbirówki z miodem i cytryną. Do tego celu potrzebny jest tylko kawałek świeżego korzenia imbiru (ok. 200 g), 2 cytryny, 100 g cukru, 0,5 l alkoholu oraz 100 ml wody. Na początek podgrzewa się pokrojony imbir, sok i skórkę z cytryny oraz cukier z wodą. Po przestudzeniu wlewa się całość do słoika i zalewa alkoholem. Na koniec dodaje się plastry cytryny, przykrywa i odstawia na pewien czas. Po trzech-czterech tygodniach trzeba jeszcze tylko nalewkę przefiltrować i przelać do butelek.

Wielką popularnością cieszy się też imbir suszony i sproszkowany, który świetnie sprawdza się jako dodatek do sosów i dań mięsnych.

Imbir występuje też w formie marynowanej. Najczęściej mają z nią do czynienia miłośnicy sushi. W tej formie używa się go jako przekąski do oczyszczenia kubków smakowych między poszczególnymi rolkami, a także jako składnika przyspieszającego trawienie ryby.

Innym rozwiązaniem jest imbir kandyzowany, który można dostać na przykład na stronie: https://sklepagnex.pl. W tej formie idealnie nadaje się jako aromatyczny dodatek do pierników lub korzennych ciasteczek.

Imbir – uniwersalna przyprawa do wielu przepisów

Imbir może się przydać przy daniach mięsnych i wegetariańskich. Można go jeść na słodko i pikantnie, surowo lub przygotowywać rozmaite przetwory, wykorzystujące go jako aromatyczny dodatek. Warto go wykorzystywać, bo jest naprawdę zdrowy i pyszny. A jaki jest Wasz ulubiony sposób na imbir w kuchni?

Mój to ciasto, kto mnie zna, ten wie, dla kogo je piekę .

ciasto czekoladowe z imbirem

Oxymel na odporność i zdrowie

oxymel

W tym roku, jak niemal każdy – dużo przebywałam w domu. By nie marnować czasu zabrałam się za produkcję różnych domowych octów, które wymagają czasu: trzeba ich pilnować i mieszać przez około 4 tygodnie. Pierwszy był ocet z forsycji , który doskonale się sprawdził nie tylko jako dodatek do sałatek z winegretem, ale jako lekarstwo na ból gardła czy chrypkę – płukanie wodą pół na pół z domowym octem pomagało mi lepiej niż jakiekolwiek tabletki. Póżniej był ocet z kwiatów mniszka , z młodych pędów świerku, z kwiatów dzikiego bzu czy akacji . Potem przyszła pora na owoce – przede wszystkim jabłka, których miałam wysyp w tym roku, maliny, wiśnie , niedawno zlałam ostatni- pigwowy. Mam ich sporo i zainteresowałam się tym, co można z nich zrobić. Miesiąc temu nastawiłam składniki na oxymel, który wzmacnia odporność i pomaga zwalczać objawy infekcji. W przepisach jego bazą jest ocet jabłkowy – ja wykorzystałam ten z forsycji, by wzmocnić prozdrowotne właściwości.

OXYMEL ALBO OGNISTY CYDR

  • 5-7 ząbków czosnku
  • cebula
  • spore kłącze imbiru
  • 2-3 ostre papryczki
  • opcjonalnie- korzeń chrzanu
  • kilka gałązek oregano
  • anyż gwiazdkowy
  • kawałek kory cynamonowej, ew. kardamon
  • opcjonalnie – mięta i tymianek, natka pietruszki
  • około pół litra dobrego, domowego octu jabłkowego
  • miód naturalny płynny – 1/2 – 1 szklanka, do smaku ( miałam nawłociowy)
oxymel przed odcedzeniem

Składniki można sobie dobrać według gustu, wybierając te, które mamy dostępne i jakie nam smakują a mają prozdrowotne i antywirusowe właściwości. Bazą jest czosnek, cebula, imbir i chrzan, którego ja akurat nie miałam . Można też dodać kurkumę. Ja wrzuciłam oregano, bo mam swoje z ogrodu, podobnie jak natkę pietruszki i miętę. Cynamon wydał mi się dobrym dodatkiem do mięty , więc i on trafił do oxymelu. Najlepiej składniki drobno posiekać, a chrzan, imbir i kurkumę zetrzeć – ja za późno o tym doczytałam, więc na zdjęciu są spore kawałki. Wszystko zalewamy dobrym , najlepiej domowym, „żywym” octem jabłkowym i odstawiamy na 4 tygodnie w ciemne , ciepłe miejsce, potrząsając słoikiem co jakiś czas. Po tym czasie odcedzamy i dodajemy dobry , płynny miód. O tej porze roku miody już są zestalone , więc trzeba je ostrożnie podgrzać w kąpieli wodnej mieszając, by nie utracić cennych właściwości. Łączymy odcedzony ocet z miodem w proporcji takiej, jak nam smakuje – 4:1 jak ja, czy nieco mniej lub więcej.

Oxymel możemy spożywać jak syrop – po łyżce dziennie dla odporności, lub jako dodatek do herbaty . Ma ostry smak złagodzony miodem – mój , dzięki ulubionym dodatkom bardzo mi smakuje. W razie przeziębienia i pierwszych objawów infekcji zażywamy 3 łyżki dziennie.

To jeden z najlepszych naturalnych syropów na wzmocnienie odporności i warto go zrobić, bo przed nami nie tylko jesień i zima ale i szalejąca pandemia. Jak już wspomniałam – mało wychodzę z domu , prawie nie wyjeżdżam i przy pierwszych objawach przeziębienia ratuję się domowymi sposobami, póki co-odpukać – trzymam się, czego i wszystkim czytelnikom bloga życzę.

Smacznego !

Chłodnik na kiszonkach z surimi

chłodnik na kiszonkach z surimi

Od kilku dni trwają upały , trudno w taką pogodę gotować obiady tradycyjnym sposobem , trzeba przestawić się na coś na zimno. Na szczęście wystarczy sięgnąć do tradycji i zrobić chłodnik , na bazie maślanki, jogurtu czy kefiru. Doskonałym dodatkiem do chłodników są wszelkiego rodzaju kiszonki , które w czas upałów dostarczają nam niezbędnych mikroelementów . Jeśli robimy chłodnik na kiszonkach to nie trzeba go zakwaszać w sztuczny sposób, wystarczy dodać soku z buraczków czy ogórków. Ja specjalnie do takich dań na upały kiszę botwinkę i te chłodniki są dla mnie najsmaczniejsze – i też najbardziej wartościowe . Sok z kiszonych młodych buraczków , ich łodygi i liście to prawdziwa bomba witaminowa. O odporność musimy w czasie pandemii dbać szczególnie, a domowe kiszonki nam ją mogą zapewnić. Wykorzystałam też kiszone rzodkiewki a urozmaiceniem są paluszki surimi.

kiszona botwinka
kiszona botwinka

CHŁODNIK NA KISZONKACH Z SURIMI

  • słoiczek kiszonej botwinki z zalewą
  • kilka kiszonych rzodkiewek
  • kilka świeżych rzodkiewek
  • zielony ogórek
  • kilka paluszków surimi
  • 1/2 litra maślanki i duży jogurt naturalny
  • dymka ze szczypiorem
  • garśc rucoli
  • koperek, natka pietruszki, świeży majeranek i oregano
  • pieprz ziołowy ( miałam staropolski)
  • szczypta cukru i soli

Najpierw kroimy na półplasterki ogórek, świeże rzodkiewki i dymkę, przesypujemy lekko solą, bo kiszonki dadzą chłodnikowi jej dosyć. Po kilku minutach dodajemy plasterki kiszonych rzodkiewek i drobno pokrojoną kiszoną botwinkę, tak, by lekko chrupała. Dosypujemy posiekane zioła wraz z rucolą, sok z botwinki , możemy też dodać łyżkę – dwie soku z rzodkiewki. Zalewamy lekko roztrzepanym jogurtem i maślanką . Dosmaczamy odrobiną cukru dla złamania smaku i pieprzem, takim, jak nam pasuje. Na koniec dorzucamy pokrojone w grube plasterki paluszki surimi. Mieszamy wszystko i wstawiamy do lodówki na 15-20 minut, by się smaki przegryzły. Taki chłodnik w upalny dzień nie tylko nas orzeźwi, ale doda mocy i odporności.

Smacznego !

Syrop z mniszka i forsycji

W tym roku postanowiłam zrobić syrop z mniszka nieco inaczej, niż zwykle. Czytałam sporo o prozdowotnych właściwościach forsycji więc dorzuciłam jej kwiaty do mniszków, na odpowiednim etapie. Szczerze mówiąc, zrobiłam tak już w ubiegłym roku, ale zapomniałam o gotującym się syropie i ..zrobił mi się karmel ! Przypomniałam sobie wtedy o znanym z rodzinnego domu sposobie na „dosmaczenie” czystej wódki, tzw. „przypalance”. Zrobiłam więc z tego karmelu nieco takiej niby-nalewki . Bardzo to było smaczne a jakie zdrowe 🙂 W tym roku już pilnowałam, syrop z mniszka i forsycji udało mi się zrobić tak, jak trzeba i zapakować w słoiczki. No, z malutkim wyjątkiem- ale o tym później 🙂

SYROP Z MNISZKA I FORSYCJI

  • 300 główek mniszka lekarskiego
  • 2 szklanki kwiatów forsycji
  • litr wody
  • pół kilo cukru i 2 łyżki cukru z wanilią
  • sok z 1 cytryny

W większości przepisów na miodek czy syrop z mniszka podane są proporcje na klasyczny syrop, czyli kilo cukru na litr wody – kto chce, może tak zrobić. Ja robię mniej słodki i udaje mi się zazwyczaj, tylko, że pasteryzuję słoiczki tak, jak kompoty. Sporadycznie zdarza mi się, że syrop sfermenuje- wtedy przeznaczam go na ocet.

Syrop z mniszka i forsycji zrobiłam mieszanym sposobem.

Kwiaty najpierw rozkładamy na jasnym podkładzie ( ja w ogrodzie na stole ) i czekamy, aż wyjdą z nich „lokatorzy „. Potem  moczymy w zimnej wodzie przez kilka godzin, następnie stawiamy na gaz i gotujemy 15 minut. Pod koniec gotowania dodajemy sok z cytryny i wyłączamy palnik. Ja na tym etapie dodałam kwiaty forsycji, bo ich nie zaleca się gotować, tylko moczyć w syropie. Zostawiamy wywar wraz z kwiatostanami i cytryną na 24 godziny. Potem przecedzamy przez gęste siko,  wsypujemy cukier  i gotujemy 2 godziny bez przykrycia, na małym ogniu, często mieszając,  by utworzył się syrop. W tym roku gotowałam nieco krócej, ponad godzinę, by uniknąć problemów takich, jak rok temu. Poza tym wolę mniej gęsty syrop i mniejsze straty witamin przy gotowaniu.

Syrop z mniszka i forsycji nalewamy do słoików, zakręcamy, odwracamy do góry dnem i pozostawiamy do wystudzenia. Ja dodatkowo pasteryzuję 10-15 minut w garnku z wodą do 3/4 wysokości słoików pod przykryciem.

Gdy nalałam syrop w przygotowane słoiczki, zostało mi około pół szklanki. Wlałam go do małej , 200 ml butelki i dopełniłam czystą wódką, robiąc prozdowotną nalewkę, podobną do tej – przyda się w tym roku jak nigdy.

O antywirusowych właściwościach forsycji pisałam przy okazji octu i herbatki , taki wzbogacony syrop mniszkowy nie tylko jest smaczny, ale pomoże nam przy infekcjach. Pamiętajmy, że istotnym elementem walki z koronawirusem jest wzmacnianie naszej odporności na każdy sposób, zdrowe odżywianie się, wspomaganie ziołami. Dbajmy o siebie w tych trudnych czasach.

Smacznego i na zdrowie !

syrop z mniszka i forsycji

Ocet z forsycji i antywirusowa herbatka

ocet z forsycji

Bardzo lubię dziką kuchnię i korzystam często z darów natury, by robić z nich zdrowe i pyszne przetwory. Domowy ocet najpierw zrobiłam z jabłek , później próbowałam też z kwiatów – mniszka , dzikiego bzu i akacji. Ocet z forsycji zauważyłam dopiero teraz , na ziołowym blogu, co którego często zaglądam. Nie musiałam jej kwiatów szukać daleko, bo rośnie przed moim domem , nie tylko przy ulicy, ale też w miejscu oddalonym od niej trawnikiem. Nastawiłam ten ocet kilka dni temu, zrobię go taką samą metodą, jak inne kwiatowe .

Poza tym zerwałam też same kwiaty do ususzenia na herbatkę. Zawiera ona dużo rutyny, naturalnej witaminy C i ma właściwości antywirusowe. Koronawirus , który wywołał pandemię jest nieznanyi groźny, nie ma oczywiście gwarancji, że picie antywirusowych herbatek nas przed nim uchroni , ale na pewno wzmocni naszą odporność . Podobne właściwości ma kora i liście dzikiego ( czarnego ) bzu. Mam w pobliskim lesie jego krzaki, ale to las w środku miasta , gdzie ludzie chodzą z centrum na osiedla , więc nie podejmuję wyprawy do tej „naturalnej apteki” . Na szczęście rok temu wraz z kwiatami dzikiego bzu ususzyłam też jego młode liście, więc mam ich zapas.

OCET Z FORSYCJI

  • Kwiaty forsycji wraz z bocznymi, cienkimi gałązkami
  • obierki i środek dużego jabłka ( bez ogonka)
  • letnia, pzregotowana woda
  • po łyżce cukru na szklankę wody
  • opcjonalnie – kilka łyżek pracującego octu jabłkowego

Oberwałam kwiaty i najcieńsze gałązki kiedy były suche, w słoneczny dzień. Wyłozyłam je na papier, by pozbyć się „lokatorów” w postaci drobnych robaczków. Włożyłam je do słoja ( ja- 1, 5 litra) tak, by zajęły jego połowę. Dodałam obierki i środek jabłka, dla pewności trochę domowego octu, w którym jeszcze tworzy się matka- ale można to pominąć. Rozpuściłam cukier w letniej wodzie – łyżkę na szklankę i zalałam słoik do pełna. Przykryłam bawełnianą szmatką zabezpieczoną gumką. Mieszam co rano a czasem i wieczorem, pilnując, by kwiaty były pod wodą i nie wdała się pleśń.

Autorka przepisu na ocet z forsycji trzymała kwiaty ponad trzy tygodnie, aż opadły. Ja każdy kwiatowy ocet robiłam nieco inaczej – jak przestał się burzyć ( na zdjeciu widać bąbelki) , odczekałam kilka dni i po tygodniu go dokładnie odcedzałam. Potem pozwoliłam pracować samemu płynowi i tak po około 4 tygodniach uzyskałam kwiatowy ocet. Dam znać, jak będzie gotowy i uzupełnię przepis.

Herbatka antywirusowa z forsycji

Trudno mi tu podać dokładny przepis, same ususzone czy świeże kwiaty forsycji już mają właściwości antywirusowe. Można dodać też ususzone lub świeże liście dzikiego bzu a nawet jego zewnętrzną, oskrobaną korę. Uwaga – dzikiego bzu nie jadamy na surowo ani nie używamy w dużych ilościach. Zalewamy tak, jak większość ziół – łyżeczka na szklankę , zaparzamy około 5 minut. Myślę, że lepiej nie pić więcej, niż 2-3 szklanki dziennie. Możemy do smaku dosłodzić miodem lub sokiem np. z malin.

Ciekawa jestem jak smakuje ocet z forsycji, myślę, że prócz doprawiania nim sałatek wykorzystam go też rozcieńczonego do płukania gardła w infekcjach. Dotychczas ocet mniszkowy, akacjowy czy z dzikiego bzu bardzo mi pomagały.

ocet z forsycji, trzeci dzień