Archiwa kategorii: Obiady

Barszcz z rurą na wędzonce

barszcz z rurą
barszcz z rurą

Od dawna zamierzałam zrobić taki barszcz, bo bardzo lubie tę zupę a tej odmiany jeszcze nie jadłam. Lubię bardzo odtwarzać potrawy znane z literatury, a barszcz z rurą pojawia się w pewnym istotnym momencie Mistrza i Małgorzaty. Nikanor Iwanowicz, prezes spółdzielni mieszkaniowej przy Sadowej 302 A , zadowolony z udanej transakcji z cudzoziemcem zasiadał właśnie do obiadu, w wazie w połmiennych oparach barszczu czekała na niego kośc szpikowa a tu…puk, puk do drzwi… Czujne służby poinformowane przez podstępnego Korowiowa od razu skierowały się do łazienki, gdzie w przewodzie wentylacyjnym znalazły zakazaną walutę. Niestety prezes spóldzielni nie zjadł tego dnia barszczu….

Barszczyków na moim blogu jest sporo , od wigilijnego , wegańskiego na samych warzywach, przez czysty na mięsie  , ukraiński po taki na botwince . Ten zrobiam wykorzystując wywar od parzenia  wędzonego boczku, dodając oczywiście w odpowiednim momencie wołowe kości szpikowe. Kupiłam je w markecie na K, pocięte na odpowiednie kawałki.

BARSZCZ Z RURĄ NA WĘDZONCE

kilka buraczków

włoszczyzna, 2 ząbki czosnku

kilka łyżek kwasu burakowego

sól, szczypta cukru

ziele angielskie, liśc laurpwy, pieprz w ziarnach, grzybek suszony

kawałek wędzonego boczku

kości ze szpikiem – kilka kawałków

Włoszczyznę  zalewamy wodą, dodajemy ostrożnie soli ( sól odda boczek) i ziarniste przyprawy. Gdy wszystko się zagotuje , wrzucamy boczek  i parzymy go na niewielkim płomieniu do miękkości.Jak się zagotuje,  to wrzucamy kości szpikowe, na chwilę zwiększamy moc palnika , gotujemy kilka- kilkanaście minut na małej mocy. Wyciągamy je i trzymamy w cieple . Miękki już boczek wyjmujemy,  dodajemy drobno pokrojone buraczki, czosnek, możemy też dorzucić buraczki z kwasu burakowego. Gotujemy dalej, aż buraczki będą al dente ( mozna je wykorzystać do sałatki albo zjeść same), na końcu doprawiamy kwasem burakowym i odrobiną cukru dla złamania smaku.

Podajemy barszczyk z dodatkiem pasztecików, krokietów lub ugotowanych ziemniaków, na talerz kładziemy kości szpikowe . Szpik wybieramy łyżeczką – jest wielu amatorów tego specjału.

Barszcz z rurą to specyficzne danie , popularne ka Kresach Polski. Dla niektórych to szczególny przysmak a biedny Nikanor Iwanowicz nie zdążył go zjeść… Ale nie to go męczyło po powrocie do domu, lecz sen, w którym musiał zdawać walutę w teatrze… Po tym, czy rozdział na ten temat jest w „Mistrzu i Małgorzacie” możemy poznać, z jakiej epoki jest wydanie. W tych pierwszych, polskich z lat 70 -tych ubieglego wieku go nie było, dopiero wydanie z roku 1981, które ja posiadam zamieściło ten fragment… A ze sprawami mieszkaniowymi lepiej nie żartować, a w razie potrzeby można znależć fachowców, np. http://dybka.com.pl/wywlaszczenie_nieruchomosci/ .

Ja barszcz zdążyłam zjeść i szczerze go polecam jego amatorom.

Smacznego !

dav

Zupa-krem z porów z serami

zupa-krem z pora
zupa-krem z pora

Wczoraj w niektórych restauracjach odwiedzający je goście mogli cieszyć się smakami Francji w ramach specjalnej akcji poświęconej francuszkiej kuchni . Ja postanowiłam zrobić coś sama w tych klimatach , a że w rozmowie o dawnym życiu kulinarnym w Poznaniu został wspomniany krem z porów, to padło właśnie na tę zupę. Francuzi pory bardzo lubią a zupa z nich , często z dodatkiem białego wina jest charakterystycznym daniem tego kraju. Ja ją nieco spolszczyłam, robiąc ja na rosole , trochę nietypowym, bo bez marchewki, by nie psuła koloru. Za to obficie doprawiłam ją tymiankiem i już na talerzu posypałam pokruszonym serem pleśniowym i suszonym twarogiem.

KREM Z PORÓW NA ROSOLE Z SERAMI

kawałek mięsa z kurczaka

2-3 pory bez zielonych liści

2 – 3 łodygi selera naciowego

pietruszka

sól, pieprz w ziarnach, ziele angielskie i liść laurowy

spora szczypta tymianku ( miałam suszony)

2-3 łyżki oliwy, nieco masła

pokruszone sery do posypania ( wg. uznania)

Pokrojone warzywa podsmażamy na oliwie z masłem tak, by się zeszkliły.

Mięso i podsmażone warzywa wrzucamy do osolonej , zimnej wody, dodając liść laurowy , pieprz i ziele angielskie. Gotujemy wszystko do miękkości warzyw , dodając na końcu tymianek. Wyjmujemy liściaste i ziarniste przyprawy, mięso obieramy i miksujemy wszystko na gładki krem.

Podajemy posypane pokruszonym serem, możemy też dodać drobne grzanki z chleba.

Taka zupa jest aromatyczna , kremowa , raczej łagodna w smaku a pokruszony ser dodaje jej pikanterii . Uważam, że warto ją zrobić na specjalne okazje, nie tylko a propos francuskiej kuchni. O tej akcji w restauracjach dowiedziałam się czytając wiadomości z apynews.pl . Może w przyszłym roku będę miała więcej czasu i wybiorę się sprawdzić jak ta akcja wygląda do jakiejś restauracji.

Tymczasem cieszę się, że odkryłam kolejną pyszną zupę i włączam ją do swojego kulinarnego repertuaru.

Smacznego !

 

 

 

Pizza cztery sery

pizza cztery sery
pizza cztery sery

Wiosny nadal nie widać, mróz trzyma dość mocno, mozna więc sobie pozwolić na bardziej kaloryczne jedzenie. Domowa pizza jest jedną z naszych ulubionych, nie bardzo wychodzi mi cienkie ciasto, więc jest lekko puszysta. Powstała spontanicznie, wiec nadzienie jest z tego co miałam w domu : szynki, boczku wędzonego, podsmażonej cebuli , zrobionego sosu pomidorowego i serów które znalazłam w lodówce . Jednym z nich był starty jak parmezan ser z XVIII-wiecznego przepisu , z twarogu z dodatkiem kartofli. W  sumie było ich tyle, że powstała pizza cztery sery a raczej moja jej wersja 🙂

PIZZA CZTERY SERY

ok. 1/2 kg mąki pszennej
25 g drożdży
1/2 szklanki mleka

około 1/2 szklanki letniej wody
3 łyżki oliwy
łyżeczka cukru
łyżeczka soli

sos pomidorowy ( ze  świeżych i suszonych pomidorów i passaty)

kawałki szynki i wędzonego boczu

cebula

po kawałku goudy, mozzarelli i cammemberta

kilka łyżek startego dojrzałego sera

Drożdże roztarłam z cukrem, dodałam trochę letniego mleka, posypałam łyżką mąki i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Do miski wsypałam mąkę, sól i wlałam wyrośnięty rozczyn. Dodałam oliwę , letnią wodę  i wymieszałam dokładnie. Wyrobiłam ciasto drewnianą łyżką, aż odstawało od brzegów miski. Postawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ( około 45 minut).

Ciasto po wyrośnięciu wyrzuciłam na omączony blat, wyrobiłam by się wzmocniło, uformowałam kulę i rozciągnęłam ją na kształt koła ( nieregularne mi wyszło), przełożyłam na blachę by nieco odpoczęło i ruszyło lekko w górę.

Pizzę posmarowałam sosem pomidorowym , poukładałam na niej wędliny i podsmażoną cebulę, na wierzch położyłam sery w kawałkach  i posypałam tym startym.

Wstawiłam do nagrzanego do 200 C piekarnika i piekłam około pół godziny. Pizza wyszła lekko puszysta i bardzo smaczna , bogactwo serów mocno podkręciło jej pozostałe, proste smaki. Ten który starłam na tarce znalazłam w książce ze staropolskimi przepisami. To jedna z cenniejszych pozycji w mojej kulinarnej bibliotece . Ostatnio przeglądałam swoje zasoby i znalazłam sporo takich książek , które po wykorzystaniu kilku pomysłów chętnie puściłabym w dalszy obieg . Może skorzystam z możliwości, jakie znalazłam na https://tezeusz.pl/info/skup-ksiazek-w-poznaniu i powędrują do kogoś, komu się przydadzą.

Pewnie i przepis na pizzę lub sos pomidorowy tam się znajdzie.

Smacznego !

Zielone śledzie w chińskim sosie

zielone sledzie
zielone sledzie

Bardzo lubię śledzie w każdej niemal postaci , z solonych płatów robię różne przekąski na zimno a jak trafię na świeże tuszki, czyli zielone śledzie – robię je na ciepło. Te są inspirowane daniami chińskiej kuchni i przepisami jednaj z moich pierwszych ulubionych książek kulinarnych – Kuchnią chińską Katarzyny Pospieszyńskiej. Zielone śledzie w połączeniu z przyprawami typowymi dla kuchni chińskiej smakują szczególnie, bardzo je lubię i przyrządzam od czasu do czasu z różnymi dodatkami.

ZIELONE ŚLEDZIE W CHIŃSKIM SOSIE

kilka tuszek zielonych śledzi

2 łyżki sosu sojowego, 2 łyżki słodkiego sosu chili

1/2 łyżeczki imbiru, szczypta papryki i pieprzu, sól

łyżeczka miodu, 2-3 ząbki czosnku

łyżka octu balsamicznego

cebula , kawałek pora

olej do smażenia

Umyte tuszki śledzi lekko solimy, marynujemy w mieszance sosu sojowego, miodu, sosu chili i imbiru.

Na rozgrzany olej wrzucamy zamarynowane śledzie , smażymy z dodatkiem pokrojonej cebuli z obu stron po kilka minut. Dodajemy pokrojony drobno czosnek , paseczki pora i resztę przypraw. Podlewamy kilkoma łyżkami wody i dusimy jeszcze przez chwilę.

Takie śledzie , w słodko-kwaśnych smakach są pyszne , pasuje do nich ryż lub polenta i jakaś sezonowa surówka. Udało mi się zrobić zdjęcia w słońcu, którego ostatanio tak bardzo brakuje. Widziałam nawet specjalne lampki zastępujące jego światło na importmania.pl . Póki co, korzystam z jego obecności nie tylko przy robieniu zdjęć.

Smacznego !

 

Roladki schabowe z mielonym mięsem z indyka

roladki schabowe z mielonym mięsem1
roladki schabowe z mielonym mięsem1

Kotlet schabowy to klasyka polskiej kuchni , jadam go ostatanio jednak bardzo rzadko. Mięsa panierowane coraz mniej mi smakują, wolę schab w ciekawszej wersji. Te roladki schabowe z mielonym mięsem z indyka powstały jako kompromis między zjedzeniem schabu a moją decyzją jedzenia mniej kalorycznie. Zostało mi nieco mięsa  z indyka od dietetycznych pulpecików ( podobnych do tych) więc doprawiłam je suszonymi pomidorami i ziołami , posmarowałam nim rozbite plastry schabu i zwinęłam w roladki. Usmażyłam je na patelni grillowej lekko posmarowanej olejem i jak widziałam miny zajadających je dzieci ( był i syn na obiedzie) to wiedziałam, że to był dobry pomysł .

ROLADKI SCHABOWE Z MIELONYM MIĘSEM Z INDYKA

4-5 plastrów schabu

ok. 100 g mielonego mięsa z indyka

sól, pieprz, majeranek, słodka papryka, zioła prowansalskie , bazylia

kilka suszonych pomidorów z zalewy , nieco oliwy od nich

olej do smażenia

Mięso ze schabu rozbijamy jak na zwykłe kotlety, może trochę cieniej. Doprawiamy solą, pieprzem i majerankiem.

Do mięsa mielonego dodajemy pokrojone drobno suszone pomidory z zalewy wraz z łyżeczką  oliwy od nich, doprawiamy lekko solą, mocniej pieprzem i słodką papryką , ziołami prowansalskimi i bazylią. Tej osatniej miałam świeże listki, ale suszona też może być.

Plastry schabu smarujemy mięsem z z przyprawami , zostawiając wolne boczne brzegi i zawijamy w ciasne roladki. Możemy je spiąć wykałaczkami, ale jeśli ich nie mamy, to wystarczy rozpocząc smażenie od złączenia roladek , wrzucając je na mocno rozgrzaną grillową patelnię, posmarowaną lekko olejem. Potem zmniejszamy moc palnika i smażymy je z każdej strony po kilka minut, dokładnie, tak, by w środku nic nie zostało surowe. Możemy na koniec przykryć je pokrywką po wlaniu odrobiny wody na patelnię, by doszły pod parą .

Te roladki smakują bardzo dobrze na ciepło, ale też na zimno, krojone w plasterki np. na kanapki czy jako przekąska . Suszone pomidory poprawiają nie tylko ich smak ale też i zapach.

Jak je robiłam, to dwa rodzaje surowego mięsa przywołały do kuchni moich specyficznych „pomocników”, czyli koty 🙂 dostają zawsze troszkę , ale bywają dość natrętne… O tym, jak radzić sobie w kuchni przy zwierzakach rozmawiałam ostatanio z koleżanką , która ma psa. Ma podobny problem, stara się w takich przypadkach dawać psu jego karmę, np. kupowaną na https://benkoda.pl/Karmy-dla-psow-c599 i czasem daje się odwrócić jego uwagę .

Natomiast po usmażeniu takich roladek zapach mięsa przywołuje do kuchni dwunożnych domowników i nie muszę już wołać „dzieci na obiad ” 🙂

Smacznego !

 

 

 

Krem z kiszonej kapusty, czerwonej

krem z kiszonej kapusty
krem z kiszonej kapusty

Pisałam już ostatnio, że wkręciłam się w robienie kiszonek i wykorzystuję je na różne sposoby. Przede wszystkim jadam je prawie do każdego posiłku, dzięki temu jem mniej kalorycznie i mój metabolizm lepiej pracuje. Robię z nimi różne ciekawe sałatki a ostatnio wykorzystałam do zupy. Krem z kiszonej kapusty powstał po to, by zużyć w pożyteczny sposób twardsze części czerwonej kapusty ukiszonej w ćwiartkach, środek i zewnętrzne liście. Inspiracją były dla mnie zupy na bazie kiszonek Marcina Michalskiego z zaprzyjaźnionej restauracji .

KREM Z KISZONEJ KAPUSTY Z WARZYWAMI

włoszczyzna jak do rosołu 

2-3 buraczki ( dla koloru i smaku)

miseczka czerwonej kiszonej kapusty ( u mnie kiszona w kawałkach), środkowe i zewnętrzne części

liść laurowy, kilka ziaren ziela angielskiego i pieprzu

2-3 łyżki dobrego oleju lub oliwy lub plaster wędzonego boczku

sól, oregano lub majeranek, cukier do smaku

1/2 szklanki soku z kiszonej kapusty

śmietana lub jogurt ( opcjonalnie)

Do garnka z wodą ( około 1, 5 litra lub mniej jeśli chcecie krem bardzo gęsty) wkładamy włoszczyznę, obrane i pokrojone buraczki i przyprawy, gotujemy do miękkości ok. 20 minut. Dodajemy pokrojoną kapustę, oliwę lub boczek  i gotujemy dalej, aż wszystko będzie miękkie. Wyjmujemy liść laurowy i ziarniste przyprawy, dolewamy sok i miksujemy na krem. Doprawiamy odrobiną cukru dla złamania smaku. Możemy podać z kleksem śmietany lub jogurtu.

Zupa wyszła pyszna, kiszona kapusta mocno ożywiła jej  smak a i kolor wyszedł bardzo ciekawy. Z daniami z takiej kapusty i buraczków trzeba uważać, bo jak czasem popryska przy miksowaniu lub coś niespodziewanie się wyleje, to czeka nas w kuchni malowanie.  Trzeba będzie nie tylko pomyśleć o jakiejś trwałej farbie, ale też o przyrządach do malowania .

Takie pędzle przydadzą się do małych powierzchni, by na przykład pokryć szkody wywołane mocno koloryzującymi warzywami, które podczas obróbki wymknęły się spod kontroli. Większe prace przy zmianie koloru ścian w naszym domu warto przeprowadzić za pomocą bardziej nowoczesnych urządzeń , jakie np. mozna znaleźć na polspray.com.pl .

Warto też pamiętać, by dobrze zabezpieczyć domowe sprzęty za pomocą odpowiedniej ochrony , folii czy taśm. Nie zawsze wszystkie meble czy sprzęty można z kuchni wynieść na czas remontu. A jeśli dobrze pomyślimy , to odpowiednimi farbami czy wstawkami z kafelków zabezpieczymy kuchnię i będziemy mogli spokojnie robić dania z tak kolorowych i barwiących produktów, jak ta kiszona czerwona kapusta na zdjęciu poniżej.

 

 

Makaron z serem, zieleniną i rydzowym olejem

makaron z serem
makaron z serem

Pora dziś na przerwę w świątecznych przepisach, dziś proste a jakże smaczne danie , które można zrobić szybko i oddać się dalej kulinarnym i innym przygotowaniom. Tajemnicą  jakości potrawy są składniki – dobry, razowy makaron, twaróg wiejski, który ja kupuję od rodziny ze wsi znajomej , szczypiorek i natka pietruszki rosnące jeszcze na grządce ( nie mam nic przeciwko ciepłej zimie) i przede wszystkim doskonały olej rydzowy, kończący dzieło . Makaron z serem w takiej postaci to dla mnie poezja smaku a szybkość jego przygotowania to duży atut w tym gorącym, przedświątecznym czasie. Przy okazji wypróbowałam smak oleju rydzowego w innym zestawieniu, bo  dodałam go też do śledzi.

MAKARON Z SEREM , ZIELENINĄ I OLEJEM RYDZOWYM

opakowanie razowego makaronu ( miałam świderki)

ok. 20 dkg dobrego twarogu

2-3 łyżki posiekanego szczypiorku i natki pietruszki lub innych ulubionych ziół

po łyżce dobrego oleju na talerz

Makaron gotujemy al dente, odcedzamy. Posypujemy pokruszonym twarogiem, zieleniną, na koniec polewamy ulubionym olejem tłoczonym na zimno.  Prawda, że to proste i szybkie ? Dodatek oleju tłoczonego na zimno był dla mnie odkryciem, jego smak zmienia zupełnie całe danie , nadaje mu inny wymiar. Prosty makaron z serem staje się niezwykle smaczny.

Przygotowanie tego dania zajmuje nie więcej niż 20 minut, można więc spokojnie zająć się przygotowaniami do Świąt. Pakowanie prezentów zwykle pochłania wiele czasu, można go skrócić wykorzystując gotowe papierowe torby, na przykład takie, jakie możemy znależć na ecobagnetwork.eu . Możemy też spokojnie przystąpić do dalszych kulinarnych czynności, ja będę lepić z córką pierogi.

Smacznego !

 

Jak smakuje Podlasie – kulinarna podróż

podlasie

Podlasie to region Polski, w którym jeszcze nigdy nie byłam. Z wielką przyjemnością przyjęłam zaproszenie od Huberta Gonery z Landbrand na podróż studyjną by poznać smaki tych ciekawych miejsc. Trochę je już znałam, bo któż nie słyszał o serach korycińskich czy kartaczach . Teraz jednak powstaje projekt szlaku kulinarnego łączącego poznawanie przyrody i architektury Podlasia ze smakowaniem tego, co w tym regionie jest najlepsze. Zostaliśmy tam zaproszeni przez Marszałka województwa podlaskiego, którego przedstawicielka powitała nas na miejscu :

Gościło nas Białowieskie Sioło, urocze miejsce z ciekawą historią i pięknymi drewnianymi domkami, ktore powstały z pasji Gospodarza do budowania i gromadzenia regionalnych pamiątek .

podlasie

Spotkaliśmy się tam ( grupa blogerów i dziennikarzy z Gdańska, Warszawy i Poznania) z lokalnymi wytwórcami, którzy z właściwą ludziom Podlasia gościnnością częstowali nas swoimi wyrobami. Kiszonki państwa Sienkiewiczów zainteresowały mnie bardzo, bo to i moje hobby – kwas burakowy był doskonały , kapusta kiszona w całości rewelacyjna a ogórki przypominały smakiem te, które sama robię . Ekologiczne warzywa w słoiczkach p. Rydzewskich też świetnie smakowały.

Na początku spróbowaliśmy lokalnego wina produkowanego z miodu,z Miodosytni podlaskiej Dawida Olesiuka, robionego z  dodatkiem trawy żubrowej.

 

 

Ja uwielbiam sery, więc z wielką przyjemnością spróbowałam zarówno tych korycińskich od p. Bielec, jak i tych z Wiżajn.

Lokalne wędliny z masarni Protasiewicz, Kolinek i Leśnego Dworku nie ustępowały jakościom serom :

Na przygranicznych terenach Podlasia, „początku Polski” jada się sporo baraniny i jagnięciny, miałam więc nieco doświadczeń do wymiany z warsztatów z moich rodzimych terenów i z przyjemnością rozmawiałam o tym z ich wytwórcą z agroturystyki „Na końcu świata „.

Każdy z wytwórców opowiadał z pasją o swojej pracy i jej efektach, oczywiście wszystkiego próbowaliśmy i wymienialiśmy wrażenia. Serom, wędlinom , kiszonkom i przetworom warzywnym towarzyszyły pyszne chleby  a także doskonałe lokalne oleje :

 

Oczywiście blogerzy nie tylko degustują, podczas warsztatów kulinarnych prowadzonych przez „ambasadorkę ” smaków Podlasia Joasię Jakubiuk robiliśmy pierogi i kartacze. Joasię poznałam dwa tygodnie wcześniej w Toruniu podczas Święta Katarzynek i żadna z nas nie myślała o tym, że się tak szybko spotkamy 🙂

Asia jest nazywana królową pierogów, pokazała nam swoje ciasto ( tylko mąka, sól i letnia woda) i kilka farszów z wykorzystaniem lokalnych darów natury, wędzonej ryby, śliwek, ziemniaków z serem i pokrzywą i trochę z mięsem , takim jak do kartaczy.

Ja kartacze znałam i robiłam, teraz więc z ochotą poznałam nieco inny rodzaj ciasta a i farsz z grzybów i kiszonej kapusty był bardzo ciekawy .

Ze słodkości lokalnych poznaliśmy ciasto marcinek, nie mające nic wspólnego z poznańskimi rogalami. To blaty kruchego ciasta poprzekładane bitą śmietaną, słodką i kwaśną. Po kilku ( nastu) godzinach jest doskonały , dobrze się kroi i ciekawie smakuje .

Wieczorem czekała nas uczta z tego, co ugotowaliśmy i lokalnych przysmaków. Pan Sergiusz, gospodarz Białostockiego Sioła poczęstował nas mięsną kiszką ( wypasiona wersja ziemniaczanej) i opowiadał z pasją o historii miejsca, w którym nas gościł.  Przy przysmakach i napitkach ( domowe nalewki i żubrówka, a jakże ) integrowaliśmy się z gospodarzami regionu .

 

Dostaliśmy na drogę liczne podarunki z lokalnych produktów, u mnie część będzie ozdobą świątecznego stołu. Przyprawy , herbatki i słoiczki od darów Natury i Ziołowego Zakątka na pewno też się przydadzą.

Nocowaliśmy w wygodnych, stylowych  pokojach drewnianych domków Białostockiego Sioła , nazajutrz po śniadaniu z miejscowych przysmaków pojechaliśmy do Dworu Batrnika na zaproszenie jego gospodarzy . Tam po wysłuchaniu kolejnych historii obejrzeliśmy pałacowe niemal wnętrza i niezwykłe zbiory powiązane z pasją gospodarza, pszczelarstwem. Było tam wszystko z motywem pszczół, zdjęć zrobiłam wiele, dodam to, które spodobało mi się najbardziej 🙂

 

Dwór mieści się w Narewce, w pobliżu jedliśmy obiad w Bojarskim Dworze o ciekawym wystroju :

 

Tu próbowalismy dziczyzny, gulaszu z jelenia , babki ziemniaczanej i pysznego pasztetu , na deser był sękacz , którego smak został w pamięci na długo. Dostaliśmy kolejne podarunki od Starostwa Hajnówka, którego przedstawicielki ciekawie opowiadały o walorach turystycznych tego powiatu.

 

Ja zostałam do następnego dnia w Białymstoku, w gościnie u znajomego blogera i przy okazji zobaczyłam to miasto, które widziałam po raz pierwszy.

Podlasie jest niezwykle uroczym regionem, pełnym pysznych smaków . Mam nadzieję, że kulinarno-turystyczny szlak będzie odwiedzało wielu turystów, warto poznać zarówno region jak i jego gościnnych mieszkańców.

Udziec indyka duszony w winie

udziec indyka
udziec indyka

Dawno nie pokazywałam na blogu mięsa, co nie znaczy, że go nie jadam. Często robię to, co juz było , czasem jest tak dobre, że nie mam czasu zrobić zdjęć, bo wszyscy pałaszują od razu. Ten udziec indyka duszony w winie, czerwonym oczywiście zrobiłam na poprzednią niedzielę, kiedy miałam wszystkie dzieci w domu. Dla Weganki były pieczone warzywa, reszta rodzinki zajadała się indyczym mięsem przyrządzonym w aromatycznym sosie.

Najpierw zamarynowałam cały udziec w sosie sojowym z dodatkiem przypraw , pasował mi do tego imbir i cynamon a także słodka papryka i pieprz młotkowany z kolendrą. To mięso lubi słodkie smaki, a miałam właśnie ugotowany sok z jabłek , gruszek i pigwy, więc dodałam go również do marynaty. Podlewałam nie tylko winem, miałam jak często w niedzielę rosół i on też dodał smaku sosowi i mięsu.

UDZIEC INDYKA DUSZONY W CZERWONYM WINIE

spory udziec indyka ( miałam taki prawie kilogramowy)

2 łyżki jasnego sosu sojowego

imbir, cynamon, pieprz młotkowany z kolendrą, słodka papryka

1/2 szklanki czerwonego wina

szklanka rosołu

3 łyżki soku  jabłkowego z pigwą i gruszką

olej do smażenia

Mięso nacieramy przyprawami, sokiem  i sosem sojowym ( już go nie soliłam ) , odkładamy do lodówki na kilkadziesiąt minut.

Podsmażamy je potem na oleju na brązowo z każdej strony , podlewamy winem i dusimy pod przykryciem, dolewając rosołu a potem wody, jak sos odparuje. Dusimy powoli , na niedużej mocy palnika. Jak już mięso będzie miękkie , redukujemy sos.

Podajemy z ziemniakami, ryżem lub kaszą i surówką sezonową.

Tak przyrządzony udziec indyka jest pyszny i aromatyczny. Łatwo kroi się w plastry , sos słodkawy od marynaty i ostry od przypraw dodatkowo dodaje atrakcji.  Polecam nie tylko na specjalne okazje .

Smacznego !

 

 

Krem warzywny z dynią i suszonymi pomidorami

krem warzywny z dynią
krem warzywny z dynią

Sezon na dynię w pełni, jesienią bez zupy z jej udziałem nie może się obejść. Tym razem wymyśliłam krem warzywny z dynią na bazie włoszczyzny jak do rosołu. Suszone pomidory to jeden z aromatycznych jesiennych dodatków, które bardzo lubię i pasował mi do takiego dania bardzo. Jeśli weźmiemy pomidory z zalewy , to może być baza dla zupy wegańskiej, bo oliwa z zalewy uzupełnia świetnie smak warzyw bez wywaru mięsnego. Ja tym razem miałam ochotę  na konkretne smaki, ugotowałam więc zupę na kawałku wędzonego boczku i zmiksowałam go z warzywami. Wyszedł pyszny, rozgrzewający i sycący krem, który w dowolnej ilości ( np. drugi talerz na drugie danie) wystarczy na obiad, zwłaszcza w towarzystwie grzanek. Smakiem się nieco różnił od kremu z dynią pieczoną, który kiedyś pokazywałam na blogu.

KREM WARZYWNY Z DYNIĄ I SUSZONYMI POMIDORAMI

ok. 1/2 kg pokrojonej  dyni bez skóry

2 – 3  marchewki

duża pietruszka, mały seler

jasna część pora

5-6 suszonych pomidorów 

10-15 dkg wędzonego boczku ( opcjonalnie)

sól, pieprz, papryka słodka, szczypta kurkumy, liść laurowy, ziele angielskie

Pokrojoną dynię  wkładamy do garnka, zalewamy wodą ( ile chcemy, od tego zależy gęstość kremu ) , dodajemy boczek, obrane i pokrojone warzywa, sól, ziele angielskie i liść laurowy, suszone pomidory.  Gotujemy do miękkości warzyw i mięsa , po wyjęciu liścia laurowego i kulek ziela doprawiamy pieprzem, papryką, kurkumą i miksujemy na krem.

Zupa jest pyszna, sycąca i aromatyczna. Można do niej zrobić grzanki z chleba, czosnkowe lub zwykłe i wtedy może być kompletnym posiłkiem.

Dynia to bardzo wdzięczny temat nie tylko na zupy . Jest jednym z nieodłącznych elementów jesieni , ozdobą jesiennych targowisk i jarmarków. Jest ich coraz więcej, w sezonie przedświątecznym budowa hal sprzedażowych w coraz nowych miejscach to częste zjawisko. Wśród jesiennych warzyw dynia jest królową , mam jeszcze w zasobach kilka przepisów z jej wykorzystaniem i niedługo je pokażę.

Smacznego !