Archiwa kategorii: Obiady

Chłodnik na kiszonkach z surimi

chłodnik na kiszonkach z surimi

Od kilku dni trwają upały , trudno w taką pogodę gotować obiady tradycyjnym sposobem , trzeba przestawić się na coś na zimno. Na szczęście wystarczy sięgnąć do tradycji i zrobić chłodnik , na bazie maślanki, jogurtu czy kefiru. Doskonałym dodatkiem do chłodników są wszelkiego rodzaju kiszonki , które w czas upałów dostarczają nam niezbędnych mikroelementów . Jeśli robimy chłodnik na kiszonkach to nie trzeba go zakwaszać w sztuczny sposób, wystarczy dodać soku z buraczków czy ogórków. Ja specjalnie do takich dań na upały kiszę botwinkę i te chłodniki są dla mnie najsmaczniejsze – i też najbardziej wartościowe . Sok z kiszonych młodych buraczków , ich łodygi i liście to prawdziwa bomba witaminowa. O odporność musimy w czasie pandemii dbać szczególnie, a domowe kiszonki nam ją mogą zapewnić. Wykorzystałam też kiszone rzodkiewki a urozmaiceniem są paluszki surimi.

kiszona botwinka
kiszona botwinka

CHŁODNIK NA KISZONKACH Z SURIMI

  • słoiczek kiszonej botwinki z zalewą
  • kilka kiszonych rzodkiewek
  • kilka świeżych rzodkiewek
  • zielony ogórek
  • kilka paluszków surimi
  • 1/2 litra maślanki i duży jogurt naturalny
  • dymka ze szczypiorem
  • garśc rucoli
  • koperek, natka pietruszki, świeży majeranek i oregano
  • pieprz ziołowy ( miałam staropolski)
  • szczypta cukru i soli

Najpierw kroimy na półplasterki ogórek, świeże rzodkiewki i dymkę, przesypujemy lekko solą, bo kiszonki dadzą chłodnikowi jej dosyć. Po kilku minutach dodajemy plasterki kiszonych rzodkiewek i drobno pokrojoną kiszoną botwinkę, tak, by lekko chrupała. Dosypujemy posiekane zioła wraz z rucolą, sok z botwinki , możemy też dodać łyżkę – dwie soku z rzodkiewki. Zalewamy lekko roztrzepanym jogurtem i maślanką . Dosmaczamy odrobiną cukru dla złamania smaku i pieprzem, takim, jak nam pasuje. Na koniec dorzucamy pokrojone w grube plasterki paluszki surimi. Mieszamy wszystko i wstawiamy do lodówki na 15-20 minut, by się smaki przegryzły. Taki chłodnik w upalny dzień nie tylko nas orzeźwi, ale doda mocy i odporności.

Smacznego !

Makaron z pesto genovese i suszonymi pomidorami

makaron z pesto genovese i suszonymi pomidorami

Kto zjadł już cały zapas makaronu kupionego na czas pandemii ? U mnie powoli zapasy już się kończą, jednak dania z makaronem nadal rządzą w mojej kuchni. I to nie tylko dlatego, że zjadamy zapasy ale też z powodu świeżych warzyw, które są już dostępne. Teraz zajadamy się szparagami i właśnie zielone, lekko zgrillowane na patelni lub ugotowane na parze pasują mi do makaronu. Do świderków z razowej mąki pasowały mi włoskie klimaty, dlatego szparagi dostały do towarzystwa makaron z pesto genovese i suszonymi pomidorami . Wspaniałe, bazyliowe pesto z oliwą , orzeszkami piniowymi i serem Grana Padano i suszone na słońcu sycylijskie pomidory doskonale podkreśliły smak makaronu ze szparagami, które tym razem krótko ugotowałam na parze.

MAKARON Z PESTO GENOVESE I SUSZONYMI POMIDORAMI

  • opakowanie makaronu ( miałam razowe świderki)
  • wiązka zielonych szparagów
  • kilka łyżek pesto genovese
  • kilka suszonych pomidorów wraz z łyżką zalewy
makaron z zielonymi szparagami i pesto

Makaron gotujemy al dente, odcedzamy i nie płuczemy, bo wtedy pesto nam się lepiej przyklei.

Zielone szparagi gotujemy kilka minut na parze, tak, by tylko lekko zmiękły. Suszone pomidory z zalewy kroimy w paski.

Mieszamy makaron z pesto w ulubionej ilości i układamy na talerzu. Na wierzch kładziemy suszone pomidory z niewielką ilością zalewy i ugotowane szparagi. I to wszystko, proste ale bogate smaki zapewnią harmonię całego dania. Makaron ze szparagami jest dobry nawet z samą oliwą i serem , ale w towarzystwie pesto i suszonych pomidorów to będzie poezja smaku. Cieszmy się świeżymi warzywami i doskonałymi dodatkami do nich , by makaron, który zajadamy pewnie ostatnio dość często nie był nudny i banalny.

Smacznego !

makaron z pesto genovese i suszonymi pomidorami

Szparagi grillowane pod serem i pieczone

szparagi grillowane pod serem

Jak co roku w maju cieszę się sezonem szparagowym , kupuję te pyszne warzywa na lokalnych targach i przyrządzam na różne sposoby. Oprócz klasycznych , gotowanych w wodzie z mlekiem lub na parze, bardzo lubię pieczone i grillowane, jak pogoda pozwala to na grillu a jak nie, to na patelni- jak na zdjęciu powyżej.

Szparagi grillowane, jak i każde inne najlepiej przygotować, kiedy są świeże i wtedy możemy łatwo w ręce odłączyć zdrewniałe końcówki, bo same odłamują się w tym miejscu, w którym trzeba. Zielone zostawiam bez obierania, białe, jeśli są świeże też tego nie wymagają. Ale jeśli trzeba, to można je cienko obrać, by potem w czasie jedzenia nie męczyć się z zewnętrzymi włóknami. Tym razem szparagi na patelni grillowej przyrządziłam z dodatkiem pysznego sera – wędzonej mozzarelli ( Sery Grądzkie) a jako dodatek dorzuciłam cienko pokrojone kabanosy z Autostraganu. Jedno i drugie, jak i szparagi kupiłam na poznańskim Zielonym Targu .

SZPARAGI GRILLOWANE POD SEREM

  • wiązka szparagów, zielone i białe
  • kilka plastrów wędzonej mozzarelli
  • kabanosy lub inna sucha kiełbasa
  • sól, biały pieprz
  • trochę oliwy

Szparagi przygotowane tak jak pisałam powyżej posoliłam, pokropiłam oliwą i zostawiłam na kilkanaście minut, by się przemacerowały.

Rozgrzałam patelnię grillową i ułożyłam na niej szparagi, grillowałam po kilka minut z każdej strony. Gdy były prawie gotowe położyłam na nie plastry wędzonej mozzarelli i poczekałam, aż się stopi. Na koniec posypałam plasterkami kabanosów i białym pieprzem. Wszystko super smakowało, kremowa stopiona mozzarella otuliła grillowane szparagi a kawałki kabanosów dodały daniu chrupkości i kontrastowego smaku. Zrobiłam do tego sałatkę z innymi serami , domową fetą i grądzkimi ( świeżymi z czarnuszką i suszonymi pomidorami), na bazie mieszanki sałat z grządki, pomidorów, ogórków i ziół . Doprawiłam ją domowym octem z forsycji ( pyszny wyszedł) i oliwą czosnkową.

Pozostałą część szparagów upiekłam w piekarniku w towarzystwie warzyw : młodej cukinii, buraczków i marchewki. Dodałam też dwie pokrojone cebule i kilka ząbków czosnku. Najpierw skropiłam warzywa oliwą , posypałam solą i ziołami , po czym wstawiłam do piekarnika na 180 C na około pół godziny. Wyszły równie pyszne a zajadaliśmy je z sosem koktajlowym a dzieci nawet z czosnkowym. Pieczone warzywa to ulubiona forma ich spożywania w naszym domu. Teraz pogoda nas nie rozpieszcza , więc chętnie odpalam piekarnik by je tak przygotować .

Cieszę się bardzo, że zaczął się już sezon świeżych warzyw i można z nich przyrządzać pyszne dania na różne sposoby. By zachować na dłużej szparagi i botwinkę kiszę je na zimę w słoikach.

Smacznego !

Makaron z młodymi chwastami i serami

makaron z młodymi chwastami

W tym roku zimy prawie nie było i można było korzystać z darów ogrodu niemal bez przerwy. Ktoś zapyta : jak to , przecież na grządkach po jesiennych zbiorach nic już nie rośnie. Ano rośnie i sami nie wiemy, jakie skarby witaminowe są w naszym zasięgu. Zacznę może od tego, co sami posialiśmy lub posadziliśmy – czyli ziół wieloletnich. W tym roku oregano, szałwia, natka pietruszki a nawet mięta mają się dobrze, zabezpieczone na grządkach suchymi liśćmi wypuszczają coraz to nowe zielone gałązki, z których skwapliwie korzystam. Poza tym mamy w ogrodzie ( a także w lesie czy na łąkach) młode chwasty, które rosną sobie same. Wiele z nich można jeść, są źródłem pierwszych wiosennych witamin i mikroelementów, lepszych, niż kupione nowalijki. To młode pokrzywy, wszechobecna gwiazdnica, pierzasty krwawnik, ostry czosnaczek i uciążliwy a jakże smaczny podagrycznik :

młode chwasty i zioła

Nazbierałam ich w ogrodzie i postanowiłam dodać do makaronu, który ugotowałam na obiad. By makaron z młodymi chwastami był kompletny, dorzuciłam do niego skrawki pyszych dojrzałych serów kozich, które przywiozłam sobie z kulinarnego spotkania.

MAKARON Z MŁODYMI CHWASTAMI I DOJRZAŁYMI SERAMI

  • Gruby makaron ( miałam świderki)
  • młode chwasty : pokrzywa, gwiazdnica, czosneczek, krwawnik, podagrycznik
  • młode zioła : natka pietruszki, oregano, szałwia
  • skrawki dojrzałych serów ( miałam Grądzkie)
  • sól, pieprz
  • oliwa lub dobry olej tłoczony na zimno

Makaron gotujemy al dente , odcedzamy.

Młode chwasty i zioła dokładnie płuczemy w kilku wodach. Pokrzywy przelewamy wrzątkiem na sitku, bo nawet młode czasem potrafią parzyć. Rozdrabniamy je ręką lub grubo siekamy na desce. Ziołami posypujemy makaron . Leciutko solimy, ale ostrożnie, bo reszta doda swojego smaku.

Sery skrawamy na cieniutkie płatki i rzucamy na makaron z chwastami. To wszystko polewamy dobrym olejem lub oliwą i posypujemy pieprzem z młynka. I wystarczy. To wszystko jest tak smaczne, że ja po swojej porcji …wylizałam talerz 🙂

Warto na wiosnę zrobić sobie taki pyszny witaminowy obiad. Przyznam, że młode chwasty są ostatanio bardzo popularne, odbywają się warsztaty z nimi, coraz częściej serwuje je się też w restauracjach i to nie tylko z regionalną kuchnią. W domu przyrządzanie takich posiłków jest proste, ale gdy mamy do ugotowania ich wiele warto zadbać o odpowiedni sprzęt, na przykład Resto Quality. Pomoże nie tylko przy gotowaniu, ale też przechowywaniu żywności czy przy serwowaniu kawy. Nie tylko dobre składniki ale też odpowiedni sprzęt decydują o sukcesie kulinarnych miejsc.

A witamin w naturze pojawie się coraz więcej – korzystajmy z nich, bo wzmacniają odporność i pomagają uporać się z panującymi aktualnie infekcjami. Odpowiednio doprawione – jak nasz makaron z młodymi chwastami i serami – doskonale też smakują.

Smacznego !

Makrela pieczona w ziołach

makrela pieczona w ziołach

Jesienią często przyrządzam obiadowe dania w piekarniku, w kuchni robi się cieplej i przytulniej a mięso, warzywa czy ryby zyskują na smaku. Miałam świeże makrele , w smaku niezbyt wyraziste, więc postanowiłam podkręcić ich smak ziołami. Do ryb najbardziej pasuje mi estragon , dodałam też suszonego tymianku a także świeżej szałwii, która mi jeszcze rośnie na grządce. Makrela pieczona w ziołach miała w środku plasterki cytryny ( na zdjęciu wystają nieco ), gałązki koperku i pietruszki. Naczynie, w którym piekłam ryby posmarowałam oliwą, a na ich wierzchu, tak jak przy wigilijnym karpiu, ułożyłam wiórki masła, by nadało daniu swojego smaku. Obok ryb do pieczenia dodałam obrane i pokrojone na ćwiartki cebule – to był nie tylko dodatek ale i ważny element smaku .

MAKRELA PIECZONA W ZIOŁACH

  • świeże makrele
  • plastry cytryny plus nieco soku
  • gałązki koperku i pietruszki
  • sól, pieprz
  • suszony estragon i tymianek, świeża szałwia
  • 2-3 cebule
  • oliwa lub olej, wiórki masła

Ryby myjemy i osuszamy w środku, skrapiamy sokiem z cytryny, posypujemy solą i pieprzem , na zewnątrz suszonymi ziołami . Do środka wkładamy po plasterku cytryny i po gałązce koperku i natki pietruszki. Układamy w wysmarowanym olejem naczyniu żaroodpornym , dokładamy świeżą szałwię i pokrojoną na ćwiartki cebulę. Na rybach kładziemy wiórki masła.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 C , około 15, aż widelec włożony w rybę nie stawia oporu a wnętrze stanie się białe.

Makrela pieczona w ziołach dobrze smakuje z ziemniakami posypanymi koperkiem z dodatkiem masła i surówką z kiszonej kapusty. Zioła podkręciły jej smak podobnie jak przy rybach smażonych, wszystko razem pasowało do siebie. Moim zdaniem taką pieczoną makrelę można podać nie tylko na obiad ale też na wigilijny stół.

Smacznego !

Zupa dyniowa z klopsikami

zupa dyniowa z klopsikami

W sezonie dyniowym robię często zupy kremy na bazie tego pysznego warzywa . Dynia daje wiele pola do popisu ze względu na dodatki, pasują do niej warzywa takie jak marchewka czy inne korzeniowe, pomidory świeże i suszone, z przyprawami też można sobie poszaleć. Teraz wpadła mi do głowy zupa dyniowa z klopsikami, takimi małymi, na jeden kęs. Wybrałam takie, które bardzo lubię – z dodatkiem cynamonu i mięty, aromatyczne i o świezym smaku. Prócz marchewki i białych warzyw korzeniowych dodałam dla smaku trochę kiszonej marchwi w plasterkach – podkręciły smak i fajnie chrupały. Wyszła konkretna, sycąca zupa, dobra na chłodne dni jesieni , z ciekawymi, łamiącymi smak dodatkami.

ZUPA DYNIOWA Z KLOPSIKAMI

  • mała dynia, obrana i pokrojona na kawałki
  • 2 spore marchewki
  • pietruszka, kawałek selera
  • jasna część pora, trochę oleju
  • trochę kiszonej marchewki
  • 2-3 suszone pomidory
  • sól, pieprz, papryka słodka wędzona, gałka muszkatołowa
  • klopsiki, takie, jak tutaj

By wzmocnić smak warzywnych zup często zaczynam od podsmażenia warzyw. Tym razem podsmażyłam w garnku na oleju pokrojoną, jasną część pora , dodając kawałki korzenia pietruszki i selera. Sypnęłam od razu wędzoną paprykę, by wydobyć smak. Potem dolałam wodę , posoliłam, dorzuciłam pokrojoną dynię i marchewki plus suszone pomidory. Gotowałam to wszystko do miękkości , w międzyczasie usmażyłam klopsiki. Ugotowana zupę zmiksowałam na gładki krem. Doprawiłam pieprzem i gałką muszkatołową.

Na każdy talerz z zupą dyniową wrzuciłam po kilka klopsików i nieco marchewki kiszonej w plastrach, dla wzmocnienia efektu posypałam po wierzchu lekko cynamonem.

Zupa dyniowa z klopsikami okazała się bardzo smaczna, rozgrzewająca a zarazem świeża. Spokojnie może wystarczyć na obiad , warto jej ugotować nieco więcej, by można było sobie wziąć dokładkę . Polecam na jezień i na zimę, póki sezon dyniowy trwa .

Smacznego !

Pesto z rucoli ze słonecznikiem i oscypkiem

pesto z rucoli

Rucolę posadziłam na grządce koło domu dwa lata temu i rozrosła mi się obficie przez ten czas. Wykorzystuję ją do różnych sałatek, wzbogacając ich smak tymi pikantnymi listkami. Stanowi ciekawy kontrast dla łagodnych warzyw a nawet owoców i zwykłych sałat – masłowej czy strzępiastej. Jest jej jednak tyle, że postanowiłam zrobić z niej bazę do pesto , dodając dla urozmaicenia nieco bazylii i natki pietruszki. Zamiast orzeszków wystarczyły pestki słonecznika, o dość neutralnym smaku , niwelując ostrość listków . Pesto z rucoli wzbogaciłam kawałkiem oscypka przywiezionego z wakacji w górach , czosnkiem i oliwą z aromatem suszonych pomidorów – taką zrobioną samodzielnie, jedną z naszych domowych oliw smakowych ( mam też czosnkową i z chili).

PESTO Z RUCOLI ZE SŁONECZNIKIEM I OSCYPKIEM

  • pół szklanki liści rucoli
  • ćwierć szklanki listków bazylii
  • ćwierć szklanki natki pietruszki
  • duży ząbek czosnku
  • dwie łyżki oliwy
  • łyżka pokrojonego wędzonego oscypka
  • dwie łyżki pestek słonecznika
  • szczypta soli i pieprzu
  • opcjonalnie – łyżka wody
pesto z rucoli i słonecznika

Rucolę, bazylię i natkę pietruszki umyłam , zostawiając w nich nieco wody, by łatwiej połączyły się z resztą składników. Włożyłam do blendera dosypując pestki słonecznika. Obrany czosnek i oscypek pokroiłam, by blender łatwiej ze wszystkim sobie poradził. Jeśli ma problemy, by ruszyć z mieleniem, dodajemy troszkę wody. Miksujemy wszystko na gładką masę.

Pesto podałam z makaronem – były to świderki trzykolorowe, z dodatkiem szpinaku i pomidorów. Bardzo dobrze do niego pasowało, a reszta zjedzona na kanapkach z serem też ciekawie smakowała. Pesto z rucoli ma intensywniejszy smak, niż robione z innych ziół. Mam tej rucoli sporo na grządce i do sałatek jej całej nie zagospodaruję, postanowiłam ją zamrozić i cieszyć się smakiem pysznego pesto też zimą. I wcale nie będę rozczarowana jak w pudełku po lodach w zamrażalniku zamiast słodkiego deseru znajdę zielone listki 🙂

P.S. Te żółte kwiatki na zdjęciach , to właśnie kwitnąca rucola. Pewnie mi się jeszcze rozsieje i w przyszłym roku będę jej miała jeszcze więcej.

Smacznego !

Gulasz puszczański z trawą żubrową

gulasz puszczański

Wygrałam kiedyś w konkursie kulinarnym zestaw ziół z okolic Białowieży, którego bazą była trawa żubrowa. Zapach był bardzo ciekawy a i zestaw smaków , wzbogacony tymiankiem i lubczykiem ciekawie się zapowiadał. Postanowiłam wykorzystać ten zestaw do przygotowania gulaszu puszczańskiego , dodając z braku leśnych grzybów brązowe, aromatyczne pieczarki i plasterki marchewki. Miałam akurat ładny kawałek mięsa od szynki i ono zostało przyprawione zestawem puszczańskich przypraw. Do podlania wykorzystałam czerwone wytrawne wino, które ładnie współgrało ze smakiem trawy żubrowej i bulion .

GULASZ PUSZCZAŃSKI

  • Ok. 60 dkg mięsa od szynki
  • duża cebula
  • ok. 30 dkg brązowych pieczarek
  • 2 marchewki
  • sól, pieprz
  • łyżka przyprawy ziołowej na bazie trawy żubrowej
  • 2 liście laurowe, kilka kulek ziela angielskiego
  • pół szklanki czerwonego wytrawnego wina
  • szklanka bulionu
  • olej do smażenia i trochę masła

Mięso kroimy na kawałki, przyprawiamy solą, pieprzem i przyprawą puszczańską . Podsmażany na patelni na rozgrzanym oleju razem z pokrojoną na piórka cebulą. Zgarniamy na bok patelni, dodajemy kilka wiórków masła i smażymy partiami grube plasterki pieczarek, na złoto. Potem dusimy wszystko razem, dodając pokrojone marchewki. Podlewamy czerwonym winem , po odparowaniu dolewamy po trochu bulionu i dusimy po pokrywką do miękkości, mieszając co jakiś czas i pilnując, by się nie przypaliło.

Podajemy najlepiej z ziemniakami albo z dobrą kaszą, orkiszowa będzie tu na pewno ciekawym dodatkiem.

Gulasz puszczański wyszedł bardzo ciekawy, w sezonie warto go zrobić ze swieżymi, leśnymi grzybami.

Smacznego !

Leczo z cukinią i papierówką

leczo z cukinią i papierówką

W tym roku rozsądniej zaplanowałam sadzenie roslin w ogrodzie i cukinii mam akurat tyle, ile nam potrzeba. Pierwszą dorodną, która urosła przeznaczyłam na jedno z moich ulubionych letnich dań, warzywne leczo. Do klasycznego zestawu , czyli cebuli, papryki i pomidorów najbardziej lubię dodawać wypełniacz w postaci cukinii, kabaczka czy patisona. To warzywa smaczne, o ciekawej konsystencji , które z wyrazistymi dodatkami i przyprawami charakterystycznymi do tego dania doskonale smakują. W sezonie, kiedy lecą mi jabłka z drzew dorzucam je do czego się da , więc ta wesja to leczo z cukinią i papierówką. Letnie, kwaskowe jabłka dodały potrawie ciekawego smaku, lekkości i świeżości.

LECZO Z CUKINIĄ I PAPIERÓWKĄ

  • średnia, młoda cukinia
  • 2 cebule
  • kolorowa papryka ( miałam czewoną, żółtą i zieloną)
  • 3-4 miękkie pomidory
  • 2-3 średnio dojrzałe papierówki
  • świeża bazylia, oregano i pietruszka
  • sól, pieprz, papryka słodka wędzona
  • olej do smażenia


Leczo to potrawa łatwa w przygotowaniu, bo można ją robić etapami, smażąc a potem dusząc kolejno dorzucając poszczególne składniki .

Najpierw na sporej patelni lub w rondlu podsmażamy lekko pokrojoną w plastry lub piórka cebulę. Do niej dorzucamy paski kolorowej papryki i smażymy dalej. Na tym etapie warto dodać pieprz i paprykę, by podsmażone oddały lepiej swój smak. Gdy cebula z papryką zmiękną , dorzucamy obraną (lub nie, jeśli skóra jest miękka) i pokrojoną na półplasterki cukinię. Gdy i ona zmięknie, dodajemy pokojone pomidory a na końcu kawałki jabłek.

Na tym etapie możemy posolić leczo i dodać posiekane świeże zioła. Dusimy wszystko razem aż pomidory się rozpadną. Jabłka też lekko się rozpadną , jeśli zostaną kawałki, to będzie ciekawe urozmaicenie. Sprawdzamy, czy nie trzeba doprawić pieprzem lub papryką, jeśli leczo jest zbyt kwaśne, możemy złamać lekko smak odrobiną cukru.

Leczo z cukinią i papierówką podajemy z chlebem albo kluskami lub grubym makaronem. Ja najbardziej lubię z chlebem, moje dzieci wolą z kluskami lub makaronem. Świeże letnie jabłuszka dodały fajnej świeżości i lekkości. Kto lubi konkretne smaki, może dodać podsmażonej kiełbasy i/lub wędzonki , ja miałam ochotę na typowo warzywne. Pyszne smaki lata.

Smacznego !

Chłodnik z kiszonymi rzodkiewkami i śledziem

chłodnik z kiszonymi rzodkiewkami

Na dwa dni upały dały nam odetchnąć, od jutra znów ma być bardzo gorąco. W taką pogodę albo gotuję szybkie, proste dania typu warzywa na pazr-rze, grillowane , z makaronem albo jarzynowe zupy, które można zjeść przestudzone. Najczęściej jednak robię chłodniki, na bazie maślanki, jogurtu lub kefiru, z surowymi i kiszonymi warzywami. Dodatek soku z kiszonych warzyw nie tylko podbija smak , ale też czasem dodaje koloru. Mój ostatni pomysł to chłodnik z kiszonymi rzodkiewkami , do którego dodałam kawałki śledzia. Pasował mi smakowo i kolorystycznie, bo to był śledź, którego zamacerowałam w zalewie od kiszonych rzodkiewek z dodatkiem estragonu. Poza tym podczas upałów mam większą ochotę na kiszonki i słone rzeczy – widocznie organizm domaga się uzupełnienia utraconych wraz z potem mikroelementów i soli. Pomyślałam też sobie, że w staropolskich i aktualnie ekskluzywnych chłodnikach dodaje się raki, a właściwie rakowe szyjki . Nie jest łatwo je zdobyć , więc zadowoliłam się dodatkiem śledzi , lekko zaróżowionych od rzodkiewkowej zalewy.

Oprócz kiszonych rzodkiewek dodałam do chłodnika też plasterki świeżych, poza tym kawałki zielonego ogórka, rucolę, koperek, dymkę i zieleninę. Wszystko to stworzyło smakowite i pożywne danie na upały.

CHŁODNIK Z KISZONYMI RZODKIEWKAMI I ŚLEDZIEM

  • pół litra maslanki
  • duży jogurt naturalny
  • kilka kiszonych rzodkiewek
  • kilka świeżych rzodkiewek
  • mały zielony ogórek
  • 3 -4 łyżki soku z kiszonych rzodkiewek
  • garśc rucoli
  • dymka ze szczypiorem
  • śledź z zalewy, pokrojony na paski
  • garść posiekanego koperku i świeżego majeranku
  • sól ( troszkę, bo składniki słone), pieprz, cząber

Zielony ogórek kroimy na półplasterki, dodajemy posiekaną dymkę i plasterki rzodkiewek, lekko solimy. Dodajemy pokrojone rzodkiewki kiszone wraz z zalewą. Dolewamy jogurt i maślankę, lekko roztrzepując widelcem. Doprawiamy do smaku pieprzem i cząbrem, dorzucamy pokrojone na nieduże paski śledzie. Na koniec posypujemy świeżą zieleniną – koperkiem, rucolą, majerankiem lub tymiankiem, resztą szczypioru. Wstawiamy do lodówki na kilkanaście minut albo i dłużej, by smaki się przegryzły. Zajadamy z kawałkiem chleba albo i bez, bo w czasie upałów sama taka konkretna, zimna zupa wystarczy.

Smacznego !

chłodnik z kiszonymi rzodkiewkami