Archiwa kategorii: Obiady

Gazpacho na koniec lata

gazpacho

Ten hiszpański chłodnik z pomidorów robiłam kiedyś dawno, w sporej ilości, na potrzeby kulinarnej lekcji hiszpanskiego w klasie mojej córki. Od tego czasu każdego lata miałam go zrobić i pokazać na blogu i zawsze jakoś to lato zleciało… W tym roku zdążyłam rzutem na taśmę – gazpacho z domowych pomidorów wyhodowanych w ogrodzie powstało w ostatnim ciepłym i słonecznym dniu, bo od dziś zaczęły się chłody i deszcze.

W oryginalnym przepisie używa się octu z cherry – w polskich wersjach poleca się ocet jabłkowy lub winny. Na szczęście mam zrobiony w tym roku domowy ocet wiśniowy ( zrobiony tak, jak jabłkowy , z niewielkim dodatkiem pracującego jeszcze octu akacjowego) i udało mi się uzyskać doskonały smak. Bazowałam na klasycznym, andaluzyjskim przepisie, z tym, że dodałam nieco od siebie. Zapamiętałam scenę z jednej z książek Małgorzaty Musierowicz, kiedy to w upalny dzień siostry robiły gazpacho dla zagubionej Natalii – dodały wtedy małosolnego ogórka. Ja dorzuciłam świeżo ukiszoną żótą cukinię i paprykę z mieszanki warzywnej, skusił mnie też dodatek kopru i innej zieleniny. Prócz białego chleba zmiksowanego z warzywami , zrobiłam jeszcze chrupiące grzanki na dodatek, bo dzień, choć słoneczny i ciepły, do upalnych już nie należał i trzeba było dodać gazpacho trochę kalorii.

GAZPACHO- CHŁODNIK Z POMIDORÓW

  • ok. 1/2 kg mięsistych, dojrzałych pomidorów
  • mała czerwona papryka
  • 1/2 cebuli
  • spory ząbek czosnku
  • 2-3 gruntowe ogórki
  • 3/4 szklanki miąższu białego chleba
  • 1- 1. 5 szklanki zimnej przegotowanej wody
  • opcjonalnie ogórek małosolny ( lub inne warzywo, u mnie cukinia i papryka)
  • garść świeżej bazylii, oregano, natki pietruszki, szczypiorku i kopru
  • 2 łyżki octu z cherry ( miałam wiśniowy, może być winny lub jabłkowy)
  • 2-3 łyżki oliwy
  • sól, pieprz do smaku, nieco słodkiej wędzonej papryki
  • opcjonalnie szczypta cukru
  • drobne grzanki z podpieczonego chleba
  • opcjonalnie kawałki sera ( zamiast fety dałam pleśniowy niebieski)

Chleb namoczyłam w wodzie i dodałam do niego sparzone, obrane i pokrojone pomidory, by przeszedł ich smakiem. Część pomidorów, papryki, ogórków i kiszonek pokroiłam w drobną kostkę , by dodać je na końcu do chłodnika.

Obrane i pokrojone ogórki , cebulę, czosnek i paprykę wraz z octem i częścią ziół oraz niewielką ilością wody zmiksowałam w blenderze, namoczony chleb z pomidorami jako bardziej miękki zblendowałam żyrafą. Połączyłam wszystko w misce, dodałam oliwę i przyprawy i wstawiłam do lodówki do schłodzenia.

Podałam posypane chrupiącymi warzywami i grzankami, kostkami sera i resztą zieleniny. Skusiłam się na dorzucenie rucoli z grządki , wraz z żółtymi, pikantnymi kwiatkami. Wszystko razem super smakowało, pomidory z ogrodu jako baza zrobiły swoje. Bardzo żałuję, że nie robiłam gazpacho wcześniej, podczas bardziej upalnych lat…

Mam nadzieję, że to nadrobię, bo w tym roku zaczęły się już deszcze i chłody prawie jesienne. Ja mieszkam w bezpiecznym rejonie, podtopienia mi nie grożą , mam nadzieję, że nie będzie mi potrzebne profesjonalne osuszanie. A może jeszcze nadejdą ciepłe słoneczne dni i pomidory, które w tym roku późno dojrzały, ponownie wykorzystam do gazpacho ?

Smacznego !

Indyjskie smaki- kurczak curry

Latem staram się jadać mniej kalorycznie i lżej. Mięso przyrządzam na grillu lub duszone z warzywami. Ostatnio robiłam piersi kurczaka w towarzystwie warzyw, a że upały trochę dały nam odpocząć , sięgnęłam po indyjskie smaki . Młodą marchewkę , pietruszkę i selera doprawiłam lekko curry i podałam z ryżem. Aby złamać nieco smaki , dorzuciłam do mięsa i warzyw trochę białych porzeczek, które mam w swoim ogrodzie. Są kwaskowe prawie jak agrest i doskonale ożywiły smak młodych warzyw , pasując jednocześnie do delikatnych piersi z kurczaka . Żółte curry to przyprawa, która fajnie komponuje się z ryżem , sprawiając, że potrawa jest i smaczna i zdrowa. Indyjskie zioła znane są z tego, że mają prozdrowotne właściwości i warto po nie sięgać nie tylko dla ich smaku.

INDYJSKIE SMAKI- KURCZAK CURRY

  • pierś z kurczaka
  • 3 młode marchewki
  • mały seler
  • 2 małe pietruszki
  • kawałek pora ( jasna część)
  • garść białych porzeczek
  • sól, pieprz, łyżka żółtego curry
  • łyżka masła klarowanego ghee

Umytą pierś kurczaka kroimy w kostkę. Marchewki, seler i pietruszkę także kroimy w nieco mniejszą kostkę, pora w paski. Na patelni rozpuszczamy klarowane masło i podsmażamy kawałki kurczaka . Po chwili dodajemy warzywa , smażymy dalej kilka minut i dorzucamy żółte curry. Smażymy dalej kilka minut i podlewamy niewielką ilością wody. Pod koniec duszenia dorzucamy białe porzeczki, które nam lekko złamią smak.

Podajemy z ryżem ugotowanym osobno na sypko. To lżejsza wersja kurczaka curry, z dużą ilością warzyw, dobrze smakuje zwłaszcza z młodą marchewką i innymi warzywami – jest dobra na letni obiad. Indyjskie smaki warto wzbogacać naturalnymi ziołami, które nie tylko wzbogacą smak ale też wpłyną korzystnie na nasze zdrowie.

Smacznego !

Klopsy z serem i suszonymi pomidorami

klopsy z serem i suszonymi pomidorami

Trudno mi się ostatnio zabrać za pisanie, kondycję mam kiepską, co nie znaczy, że nie gotuję – wymyślam nawet nowe potrawy. Te klopsy z serem i suszonymi pomidorami powstały na Wielkanoc. Przypomniałam sobie, jak bardzo posmakowało mi połączenie mięsa, kiełbasy, serów i suszonych pomidorów. Zrobiłam z nich kiedyś zawijaniec i był on bohaterem moich pierwszych warsztatów prowadzonych on-line. Z prośbą o poprowadzenie takich warsztatów zwrócił się do mnie Dom Kultury z mojego rodzinnego Janikowa. Kto chce zobaczyć, jak to wypadło, to zapraszam do kliknięcie w link do wydarzenia na Facebooku : tutaj

A sam zawijaniec, który dał początek pomysłowi na klopsy wyglądał tak :

zawijaniec z białą kiełbasą

Połączenie mięsa z serami i suszonymi pomidorami oraz pieczarkami jest bardzo ciekawe, smakuje dobrze zarówno na ciepło, jak i na zimno. Bazą na klopsy było mięso mielone z łopatki wieprzowej a sery to domowa feta, mozzarella i mój ulubiony ser z XVIII-wiecznego przepisu, z dodatkiem kartofli.

KLOPSY Z SEREM I SUSZONYMI POMIDORAMI

  • pół kilo mięsa mielonego ( miałam z łopatki wieprzowej)
  • mała czerstwa bułka
  • kilka suszonych pomidorów i pieczarek, trochę oliwy
  • kawałki różnych serów
  • sól, pieprz, majeranek i oregano
  • czosnek granulowany lub świeży
  • białko jajka

Suszone pomidory i pieczarki zalewami połową szklanki gorącej wody z dodatkiem pół łyżeczki oliwy i czekamy, aż lekko zmiękną. Odcedzamy a wywarem zalewamy czerstwą bułkę .

Mięso przyprawiamy do smaku solą, pieprzem, majerankiem i czosnkiem, ja dodałam jeszcze oregano, ale można dodać swoje ulubione zioła -prowansalskie lub szałwia dobrze sie sprawdzą. Dodajemy do niego odciśniętą i rozdrobnioną bułkę, białko i wyrabiamy na gładką masę.

Sery, odcedzone suszone pomidory i pieczarki kroimy na drobne kawałki. Formujemy spore klopsy , wkładając kawałki serów i warzyw do środka. Klopsy możemy usmażyć na patelni ( ja nie obtaczałam ich w tartej bułce, ale można) , możemy je też upiec w piekarniku, w 170 C, około 20 minut. Jak już wpomniałam, dobrze smakują na ciepło, jak i na zimno, pokrojone w plastry jak wędlina. Na Wielkanoc u nas tak były właśnie podane, urozmaicając wybór domowych wędlin, jakie zawsze robię na to święto.

Smacznego !

Kotlety składane z grzankami

kotlety składane z grzankami

Jestem już w domu, ale walczę ze zwyklą, uciązliwą grypą i jeszcze nie gotuję. Znalazłam więc w zasobach zdjęciowych zrobione kiedyś u Siostry kotlety skladane ze schabu z nadzieniem z sera i suszonych pomidorów. Tak nazywam mięso, które po rozbiciu nadziewam czymś smacznym , składam na pół jak pierogi i smażę z obu stron , przeważnie na patelni grillowej . Często robię do nich grzanki lub tosty francuskie , tutaj jeszcze dodatkiem był grillowany oscypek z żurawiną i gotowany kalafior plus oczywiście coś surowego – moja ulubiona sałatka z ogórków. Kotlety są zaś nadziane zwyklym, białym, nieuwędzonym oscypkiem ( ja takie bardzo lubię ) i suszonymi pomidorami z zalewy.

Kotlety składane z grzankami

  • 2 plastry schabu
  • biały oscypek
  • 2 suszone pomidory z zalewy
  • sól, pieprz , majeranek, zioła prowansalskie
  • kilka kromek białego chleba
  • jajko
  • olej do smażenia

Kotlety po rozbiciu posypujemy przyprawami, na jednej połowie układamy plastry sera i suszoneho pomidora i składamy je jak pierogi, zaciskając lekko brzegi. kładziemy je na rozgrzaną patelnię grillową cienko posmarowaną olejem. Ja obok położyłam wędzone oscypki , by się razem zgrillowały. Smażymy po kilka minut z obu stron, sprawdzając, czy mięso nie jest czasem surowe w środku – można „dokończyć” je przykrywając pokrywką.

Jeśli mamy miejsce, to na tej samej, albo na innej patelni smażymy tosty francuskie – rozbijamy jajko, solimy, moczymy w nim chleb i smażymy z obu stron na złoto.

To był szybki obiad, bo wróciłysmy skądś i było mało czasu na przygotowanie. Ze wszystkim dodatkami wyszedł bardzo smaczny a kotlety skladane polecam .

Na koniec zdjęcia dwóch sałatek , które codziennie robiłam sobie na kuracji by zachować choć w przybliżeniu dietę stosowaną od połowy grudnia. Syn dostarczał mi sałatę i domowe kiszonki, to i owo zakisiłam sama wykorzystując przyprawy ze słoików ze zjedzonymi już zapasami. Najpierw – niejadalne w formie nam podawanej lecz smaczne po ukiszeniu ogórki z dodatkiem marchewki i jabłka :

I druga, z czerwona kapustą ukiszoną w kawałkach z domu :

Kaczka szarpana w pyzie – Tydzień Kuchni Polskiej

kaczka szarpana w pyzie z modrą kapustą

Kiedy najlepiej spróbować polskiej kuchni, jak nie w tygodniu w okolicach 11 listopada, Święta Niepodległości ? To najlepsza forma świętowania, kultywowania tradycji kulinarnych i rodzinnych radosnych spotkań. W tym roku celebrujemy w domach, restauracje na skutek pandemii są zamknięte , ale sporo z nich utrzymuje kuchnie i gotuje na wynos. Właśnie takiej formie wspierania polskiej gastronomii poświęcona jest akcja zorganizowana przez Makro Polska. Skorzystałam z niej na koniec, podczas weekendu. Natomiast w samo święto niepodległości zrobiłam kaczkę z modrą kapustą i pyzami drożdżowymi, po poznańsku. Na obiad zjedliśmy ją tradycyjnie, natomiast część pozostałego mięsa przygotowałam w sposób, w jaki pokazał je w programie kulinarnym o Poznaniu Robert Makłowicz , a który już znałam wcześniej, bo taka kaczka szarpana w pyzie była podawana jako specyficzny burger w jednym z poznańskich foodtracków. Teraz, jak zobaczycie w programie , serwuje to danie jedna z poznańskich restauracji, Modra.

Kaczkę przydządziłam w podobny sposób, jak tutaj , tylko zamiast winem podlałam ją nalewką czereśniową , trześniówką, którą dwa lata temu zrobiłam z ogrodowych dzikiech czereśni. Mięso wyszło rewelacyjne w smaku , Rodzinka stwierdziła, że to chyba najlepsza kaczka, jaką kiedykolwiek zrobiłam. Jako dodatek była modra kapusta przyrządzona w ten sposób – tyle, że na kaczym a nie gęsim tłuszczu i bez rodzynek.

„Burger” z pyzą zrobiłam z poszarpanej nogi kaczki z dodatkiem sosu, który najpierw położyłam na dolnej części przekrojonej, ciepłej pyzy :

szarpana kaczka na pyzie

Następnie przykryłam mięso odcedzoną z wywaru modrą kapustą :

Na koniec przykryłam drugą częścią ciepłej pyzy i już burger z szarpaną kaczką i modrą kapustą był gotowy. Był to kulinarny prezent imieninowy dla mojego syna i został należycie doceniony. Dodatek na talerzu to sałatka z pieczonych buraczków, którą bardzo lubimy o tej porze roku . Całość po złożeniu wygląda jak na górnym zdjęciu, a nawet lepiej, bo zdjęcia robiłam wieczorem, przy sztucznym świetle.

Z poznańskich restauracji biorących udział w Tygodniu Polskiej Kuchni wybrałam Concordia Taste , z wygodną opcją odbioru bez wysiadania z auta. Prócz dań przygotowywanych na bieżąco w restauracji można tam też od niedawna wybrać sobie na póżniej dania pasteryzowane w słoikach, do przygotowania w dowolnie wybranym momencie :

Dania z Concordii to połączenie tradycji z nowoczesnością, efekty smakowe są niezwykle smaczne. Tydzień Polskiej Kuchni wprawdzie się kończy, ale pamiętajmy o tym, by wspierać ulubione restauracje i korzytać z opcji z dowozem lub odbiorem osobistym, by w czasie pandemii od czasu do czasu zjeśc coś pysznego bez konieczności przygotowania w domu .

Kaszotto z dynią i burakiem pieczonym

Kaszotto z dynią i burakiem

Jesienią lubię jeść konkretne i pożywne dania, korzystając przy okazji z obfitości świeżych warzyw korzeniowych. Pomysł zrobienia kaszotto pojawił się na skutek nowej fali zakupów pandemicznych na zapas, kiedy okazało się że mamy duuużo kaszy jęczmiennej. Chciałam ją wzbogacić ziarnami warzywnymi i przy porządkach w szafce znalazłam czerwoną soczewicę. Dynia jako królowa jesieni nie mogła być pominięta w tym daniu. Buraczki miałam już upieczone na zapas ( uwielbiam je) więc dodałam w takiej formie na końcu, dzięki czemu nie zabarwiły całego dania na czerwono , tylko ładnie kontrastowały z resztą. Rozgrzewające przyprawy dopełniły smaku, kaszotto z dynią i burakiem wyszło pyszne.

KASZOTTO Z DYNIĄ I BURAKIEM

  • 200 g kaszy jęczmiennej ( średniej)
  • 1/2 szklanki czerwonej soczewicy
  • spory kawałek dyni
  • 2-3 marchewki
  • kawałek pora
  • 2 pieczone buraczki
  • 2 szklanki bulionu lub wody
  • olej do smażenia
  • sól, pieprz
  • pieprz ziołowy staropolski
  • szczypta cynamonu i imbiru

Na oleju podsmażamy pokrojonego na plasterki pora, po chwili dodajemy marchewkę ( też w plasterkach), później dynię w grubszych kawałkach. Dodajemy przyprawy prócz imbiru i cynamonu i podsmażamy wszystko razem. Wsypujemy kaszę, chwilę mieszamy i podlewamy szklanką wody lub bulionu. Gotujemy wszystko mieszając 5 minut, dorzucamy opłukaną soczewicę. Podlewamy stopniowo resztą wody lub bulionu, w miarę, jak się wygotowuje. Gdy kasza i soczewica będą już miękkie , dodajemy pokrojone drobno pieczone buraczki , doprawiamy cynamonem i imbirem , sprawdzamy, czy nie trzeba dosolić lub dodać innej przyprawy. Możemy na koniec posypać natką pietruszki. Cynamon i imbir to przyprawy korzenne, które pasują zarówno do dyni jak i buraczków , nadadzą naszemu daniu ciekawego smaku i sprawią, że nas fajnie rozgrzeje.

Takie kaszotto z dodatkiem soczewicy i sezonowych warzyw pysznie smakuje, syci i rozgrzewa. Dla amatorów mięsa polecam wersję z podsmażonym mielonym mięsem na początku, kiedyś też tak robiłam i było bardzo dobre. W te ponure , listopadowe dni kolorowe, pachnące danie poprawi nam humor.

Smacznego !

Sos z grzybów świeżych i suszonych

sos z grzybów świeżych i suszonych

Zdarza wam się czasem znależć kilka grzybów, z których niewiele da się zrobić ? Mnie się zdarza, a ostatnio nie musze wcale wybierać się do lasu, bo grzyby pojawiają się w moim ogrodzie – pod jabłonkami , w pobliżu świerków i brzozy, które rosną przy płocie. Oprócz polnych pieczarek są też podgrzybki złotawe czy zajączki . Nie są to grzyby chętnie zbierane, ale jak nie korzystać z tego, co natura sama nam daje tuż pod nosem ? Ja je lubię i wykorzystuję od razu, bo do suszenia czy marynowania raczej się nie nadają. Jeśli mam mało grzybów, to robię zupę lub dodaję je do sosu z mięsem , gulaszu albo robię sos grzybowy. Czasem do świeżych dodaję trochę suszonych, wcześniej namoczonych – podnoszą smak i aromat sosu i całej potrawy.

sos grzybowy

SOS Z GRZYBÓW ŚWIEŻYCH I SUSZONYCH

  • kilka leśnych grzybów
  • garść grzybów suszonych
  • mała cebula
  • sól, pieprz, opcjonalnie świeże oregano
  • olej do smażenia
  • łyżka mąki

Oczyszczone grzyby pokroiłam na kawałki. Zwykle odgotowuję grzyby przed dalszą obróbką, ale tych było niewiele , więc od razu wrzuciłam je na patelnię. Przedtem zalałam suszone grzyby wrzątkiem, by się namoczyły i zmiękły.

Na patelnię z rozgrzanym olejem wrzuciłam grzyby , dodałam pokrojoną w piórka cebulę i smażyłam kilka minut do zezłocenia cebuli , starając się za dużo nie mieszać, by grzyby nie puszczały za dużo wody. Po chwil dodałam do nich odcedzone grzyby suszone, gdy i one się podsmażyły, dolałam wywar, w którym się moczyły i dusiłam pod przykryciem. Pod koniec doprawiłam solą i pieprzem, dorzuciłam też nieco świeżego oregano, bo ostatnio sypię je do wielu dań – jest bardzo zdrowe i podkręca mięsno-warzywne smaki.

Gdy grzyby już były miękkie, roztrzepałam dokładnie łyżkę mąki w wodzie ( ok. pół szklanki ) i wlałam do sosu , intensywanie mieszając. Zagotowałam kilka razy, by pozbyć się smaku surowej mąki .

Sos grzybowy dodałam do razowego makaronu , bardzo dobrze z nim smakował. Grzyby są bardzo smaczne i niewiele potrzeba by zrobić z nich pyszne danie. Ja dodałam do tego sałatkę z pomidorów i kiszonek, bo te ostatnie jadam codziennie, by zapewnić sobie odporność w tych ciężkich czasach i nie dać się wirusowi. Kiszę cały czas różne warzywa, sporo buraczków, kalafiory, dynię – mam urozmaicenie, by nie polegać tylko na ogórkach. A grzyby w ogrodzie rosną wciąż nowe, więc takich sosów pewnie będę robić więcej.

Smacznego !

Rozgrzewający kurczak Tikka Masala

rozgrzewający kurczak tikka masala

Jesień nas dopadła z pochmurnymi i coraz zimniejszymi dniami. Lekkie dania warzywne odpowiednie na letnie dni , nie pasują już do pażdziernikowej aury. Pora pomyśleć o potrawach rozgrzewających, które dodadzą nam sił i energii , kolorowych i poprawiających nastrój. Gdy o tym pomyślałam od razu przyszły mi do głowy smaki Indii, jakiś pikantny sos z mięsem i warzywami zrobiony do ryżu. Po inspiracje sięgnęłam tutaj i tak powstał rozgrzewający kurczak Tikka Masala z jesiennymi warzywami , kremowym sosem pomidorowym, z dodatkiem śmietanki, cebuli, czosnku i kolendry. Ryż długoziarnisty ugotowany według przepisu nasunął się jako naturalny dodatek a świeża kolendra i lekko uprażone orzeszki ziemne dopełniły smaku.

kurczak Tikka Masala z jeziennymi warzywami

ROZGRZEWAJĄCY KURCZAK TIKKA MASALA Z WARZYWAMI

  • duży filet z piersi kurczaka
  • czerwona i żółta papryka
  • młoda cukinia
  • duża marchewka
  • sos pomidorowy Patak’s Tikka Masala
  • garść orzeszków ziemnych
  • kilka gałązek kolendry
  • olej roślinny so smażenia
  • ryż długoziarnisty

Umytą pierś kurczaka kroimy w kostkę . Podsmażamy ją na patelni z niedużą ilością oleju roślinnego , po chwili dodajemy pokrojoną na cienkie plasterki marchewkę. Po chwili dodajemy paprykę w kawałkach podobnych wielkością do kurczaka. Smażymi kilka minut, w razie potrzeny podlewamy lekko wodą. Na koniec dorzucamy cukinię pokrojoną na grube półplasterki i dusimy kolejne kilka minut. Następnie wlewamy na patetnię sos Patak’s Tikka Masala i gotujemy wszystko razem około 10 minut, aż mięso będzie odpowiednio miękkie. Nie trzeba już żadnych przypraw, sos zawiera w sobie ich dość – cebulę, czosnek, kminek, imbir – same rozgrzewajace pyszności. Dla wzbogacenia smaku dodajemy garść orzeszków ziemnych uprażonych na suchej patelni i posiekaną świeżą kolendrę.

Rozgrzewający kurczak Tikka Masala najlepiej smakuje z ryżem długoziarnistym ugotowanym na sypko. Pikantny, bogaty w aromaty sos pasuje do podsmażonych jesiennych warzyw i kurczaka, tworząc atrakcyjne danie doskonałe na jesienne, chłodne dni. Inne ciekawe inspiracje na podobne dania w indyjskich smakach można też znależć tutaj.

Warto dodać, że pikantne przyprawy mają też działanie antywirusowe , rozgrzewające dania spełniają więc nie tylko swoją rolę doraźnie, ale też chronią na dłużej. Indyjskie smaki , które już kiedyś pokazywałam na blogu, to doskonały sposób na jesienną aurę.

Smacznego !

Calzone po polsku , z kapustą

calzone po polsku

To zdjęcie potrawy, którą robiłam już dawno temu. Sezon na kiszoną kapustę akurat jest w pełni , więc na pewno się przyda. Calzone to pieróg drożdżowy z ciasta takiego, jak na pizzę , nadziany jej skladnikami. Ja zrobiłam je by wykorzystać resztę kiszonej kapusty ugotowanej z pysznymi dodatkami. To typowy dla naszej kuchni dodatek , więc stąd nazwa dania – calzone po polsku.

Kapusta za to była resztą potrawy regionalnej z Alzacji , którą zrobiłam według przepisu z książki po powrocie z wycieczki. Przeglądając stare zdjęcia znalazłam tę nieopublikowaną na blogu potrawę i postanowiłam nadrobić zaległości. Przy okazji przywołałam mnóstwo miłych wspomnień.

CALZONE PO POLSKU Z KAPUSTĄ

  • ok. 600 g mąki pszennej
  • 30 g drożdży
  • łyżeczka cukru, spora szczypta soli
  • ok. 1, 5 szklanki wody
  • dwie – trzy łyżki oliwy
  • miska kapusty kiszonej po alzacku z dodatkami
  • trochę bułki tartej

Drożdże roztarłam z cukrem, dodałam pół szkalnki letniej wody, posypałam łyżką mąki i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Do miski wsypałam  mąkę, sól i wlałam wyrośnięty rozczyn. Dodałam  oliwę , letnią wodę i wymieszałam dokładnie. Wyrobiłam ciasto drewnianą łyżką, aż odstawało od brzegów miski. Postawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości , na około pół godziny.

W międzyczasie wyłożyłam na sito kiszoną kapustę z drobno pokrojonymi dodatkami , by odcisnąć z niej cały sok.

Ciasto po wyrośnięciu troche wyrobiłam i połowę rozciągnęłam na natłuszczonej olejem blasze. Posypałam tartą bułką, rozłożyłam odciśniętą kiszoną kapustę z dodatkami i przykryłam resztą rozciągniętego ciasta drożdżowgo. Zostawiłam chwilę, by lekko się ruszyło i wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 C na około 45 minut. Jak się lekko zrumieniło, wyjęłam z piekarnika.

Jedliśmy calzone lekko przestudzone, z dodatkiem sosu czosnkowego i pomidorowego. Danie było bardzo smaczne, trochę przypominało w smaku nasz kulebiak.

Wracam teraz do dawnych zdjęć nieopublikowanych jeszcze potraw, starając się znaleźć coś sezonowego. Zauważyłam, że w wyszukiwarce bloga największą popularnością cieszą się sezonowe przepisy. Teraz to są przede wszystkim zapasy zimowe , przetwory owocowo-warzywne i kiszonki.

dane sezonowe z wyszukiwarki bloga

Blogi kulinarne mają to do siebie, że sezonowe przepisy cieszą się największą popularnością. Ale przecież wiele z nich publikuje wpisy z sezonowymi daniami czy przetworami i nie każdy może się przebić, by masowy czytelnik mógł je łatwo znaleźć. Warto sobie pomóc , na przykład przez pozycjonowanie stron z Afterweb , by przepisy z naszego bloga mogły łatwiej się przebić w gąszczu wielu publikowanych sezonowo i nie tylko.

Dzisiejsze danie przywołało mi wspomnienie z podróży kulinarnej, która była nagrodą w konkursie dla blogerów i dziennikarzy kulinarnych. Tamten wpis cieszył się też dużym powodzeniem , ale po pewnym czasie został zapomniany i myślę, że warto coś zrobić, by go przypomnieć i zainteresować nim znowu czytelników.

Wracając do naszego dania – kiszona kapusta to nie tylko super dodatek do mięsnych dań czy pierogów , ale też ciekawe nadzienie do rodzimej wersji pizzy czy calzone.

Smacznego !

Udka kurczaka pieczone z jabłkami

udka kurczaka pieczone z jabłkami

Czy ja już w tym roku pokazywałam jakieś dania z papierówkami ? Od kilku tygodni przerabiam je na mnóswo sposobów i dodaję do wszystkiego, co się da. Papierówki to wytrawne jabłka, bardziej kwaskowate niż słodkie, doskonale więc się komponują z mięsami, z wieprzowiną, indykiem, kurczakiem. Toteż kiedy przy okazji pieczenia ziemniaczków na obiad postanowiłam od razu zrobić też udka kurczaka pieczone, dodałam im do towarzystwa jabłka i cebulę. Najpierw zamarynowałam je w miodzie z sosem sojowym i oczywiście w …soku jabłkowym 🙂 pełna koncentracja jabłkowych smaków , efekty były bardzo ciekawe i smaczne. A przyczyną obfitości tych jabłkowych dań jest ich urodzaj w tym toku, tak to wygląda 🙂

papierówka oblepiona owocami

UDKA KURCZAKA PIECZONE Z JABŁKAMI

  • kilka udek z kurczaka
  • łyżeczka miodu
  • łyżka sosu sojowego jasnego
  • 2 łyżki słodkiego soku jabłkowego
  • szczypta cynamonu
  • sól, pieprz czarny i ziołowy
  • tymianek i estragon
  • 2 duże cebule
  • kilka papierówek lub innych jabłek
  • trochę oleju i masła

Udka z kurczaka lekko posoliłam, dodałam ziół, pieprzu czarnego i ziołowego, potem obtoczyłam w mieszaninie miodu, soku jabłkowego i sosu sojowego. Wstawiłam do lodówki na około pół godziny, by się przemacerowały.

Ułożyłam je na blasze wysmarowanej olejem , położyłam obok przecięte na ćwiartki cebule i połówki papierówek. Na wierzch położyłam kilka wiórków masła i wstawiłam do piekarnika rozgrzanego do 180 C na około 45 minut. W międzyczasie polewałam je najpierw wodą a potem wytworzonym sosem , obracałam, by równo się upiekły. Gdy widelec wchodził w nie bez oporu a płyn, któy się z nich wydobywał był przezroczysty , udka były już dobre .

Zjedliśmy je w towarzystwie pieczonych ziemniaczków i surówek z młodej kapusty . Połączenie miodu i sosu sojowego zawsze się sprawdza jako marynata do mięs a sok jabłkowy doskonale to uzupełnił.

Jabłek mam w tym roku tyle, że z trudem ogarniam to, co spada. Wykorzystyję je na mnóstwo sposobów na bieżąco, robię też zapasy na zimę – kompoty, soki, musy, chipsy . Rozdaję też znajomym, bo mój ogród w tym roku cieszy się powodzeniem, mam sporo gości. Przy okazji toczą się rozmowy o różnych, nieraz trudnych życiowych sprawach, jak na przyklad konsumencka upadłość osoby fizycznej. Przy dobrym jedzeniu , w cieniu drzew problemy jakoś łatwiej rozwiązać.

Jabłka jeszcze lecą z drzew i wciąż myślę nad nowymi sposobami na ich wykorzystanie, ale te udka lub inne mięso pieczone z jabłkami na pewno jeszcze powtórzę.

Smacznego !