Archiwa kategorii: Obiady

Pizza z fetą i oliwkami

pizza z fetą i oliwkami
pizza z fetą i oliwkami

Wczoraj był Międzynarodowy Dzień Pizzy, upiekłam więc na obiad „rezerwową” pizzę na puszystym cieście obok tej, którą na cienkim  zrobiła moja córka. Do ciasta dodałam trochę ulubionych ziół , by było ciekawsze i dało dobry podkład pod to, co na niej położyłam. By mieć złudzenie, ze pizza jest mniej kaloryczna prócz sosu pomidorowego, wędlin i serów dodałam ugotowaną zieloną fasolkę szparagową , na koniec dorzuciłam oliwki , bo pasowały mi do fety. Z radością zauważyłam, ze moja domowa feta, którą zrobiłam z wiejskiego twarogu pięknie się stopiła na pizzy. Prócz niej był też i zwykły żółty ser starty na tarce. Wszystkie te dodatki ciekawie się skomponowały z ziołowym ciastem i wyszła naprawdę pyszna pizza, której resztę dojadaliśmy jeszcze dziś popijając barszczykiem.

PIZZA Z FETĄ I OLIWKAMI NA ZIOŁOWYM CIEŚCIE

ok. 1/2 kg mąki pszennej
30 g drożdży
1/3 szklanki mleka

szklanka letniej wody
2-3 łyżki  oliwy
łyżeczka cukru
łyżeczka soli

Łyżka majeranku, łyżeczka oregano i ziół śródziemnomorskich

Boczek wędzony
szynka peklowana ( domowa)
pomidory z puszki z zalewą + nieco suszonych

ok. 15 dkg fety ( miałam domoową), garść oliwek

miseczka ugotowanej fasolki szparagowej

pieczarki pokrojone na plasterki

15 dkg startego żółtego sera

Drożdże roztarłam z cukrem, dodałam  letnie mleko, posypałam łyżką mąki i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Do miski wsypałam  mąkę, sól i wlałam wyrośnięty rozczyn. Dodałam  oliwę , letnią wodę, zioła  i wymieszałam dokładnie. Wyrobiłam ciasto drewnianą łyżką, aż odstawało od brzegów miski. Postawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ( około pół godziny).

Ciasto po wyrośnięciu troche wyrobiłąm i rozciągnęłam na natłuszczonej olejem blasze.
Położyłam na nie plastry boczku i szynki, pieczarki, fasolkę i polałam to sosem z pomidorów z puszki i suszonych ( wszystko zmiksowane z dodatkiem soli, pieprzu, ziół prowansalskich i słodkiej papryki). Na wierzch rozrzuciłam kawałki fety i oliwki, posypałam wszystko startym żółtym serem.

Piekłam w 200 C około 20 minut.

Ziołowa pizza z improwizowanymi dodatkami wyszła ciekawa w smaku, miałam ochotę na przerwę w diecie i bardzo mi smakowała, pozostałym domownikom też.

Smacznego !

Gulasz wieprzowo-wołowy z pieczarkami

gulasz wieprzowo-wołowy
gulasz wieprzowo-wołowy

Lubię mieszać w potrawach różne gatunki mięsa, bo dają ciekawe efekty smakowe i są smaczniejsze niż dania jednorodne. Po powrocie do domu z rehabilitacji znalazłam w zamrażalniku kawałek wołowiny zbyt mały by starczył na obiad dla wszystkich, dodałam więc nieco wieprzowiny od szynki i zrobiłam ze wszystkiego gulasz. By wzmocnić jego smak i zrobić lżejszym, dorzuciłam nieco pieczarek. Wizualnie to danie nie jest piękne, ale za to pyszne bardzo. Do mięsa dodałam sporo ziół , podlewałam je też rosołem gotującym się na pierwsze danie, wszystko razem dało niezwykle ciekawy rezultat , godny niedzielnego obiadu.

GULASZ WIEPRZOWO-WOLOWY Z PIECZARKAMI

Ok. 30 dkg wołowiny bez kości

ok.30 dkg wieprzowiny ( miałam od szynki)

25 dkg pieczarek

sól, pieprz, majeranek, zioła prowansalskie, szałwia

rosół lub bulion do podlewania

olej i masło do smażenia

Obsypane przyprawami mięso pokrojone na gulaszowe kawałki, umyte i osuszone, podsmażyłam partiami na patelni , na oleju z dodatkiem kilku wiórków masła. Najpierw podsmażyłam wołowinę, potem dodałam kawałki od szynki. Pieczarki też smażyłam pojedynczą warstwą na patelni, potem wszystko połączyłam i podlałam rosołem. Dusiłam na patelni pod przykryciem , podlewając rosołem a potem wodą tak, by płynu nie było zbyt wiele. Po około dwóch godzinach wszystko było miękkie i pływało w lekkim sosie z wyraźnym smakiem pieczarek.

Podałam gulasz z pyzami drożdżowymi , do tego była surówka z jabłek i kiszonych ogórków . Wszystko razem super smakowało,  mieszane mięso wieprzowe i wołowe plus pieczarki to był dobry pomysł na gulasz. Muszę to jeszcze powtórzyć w sezonie na świeże pomidory a także na swieże grzyby, bo takie smaki są warte dalszych eksperymentów.

Smacznego !

Naleśniki waniliowe z bananem i kremem czekoladowym

naleśniki waniliowe
naleśniki waniliowe

Ostatnio nieczęsto robię naleśniki, ale kiedyś zostałyśmu z córką same w domu, więc na dwie osoby nie trzeba było usmażyć ich tak wiele i długo stać nad patelnią. Dzień był chłodny i szary, na poprawę humoru zrobiłam więc naleśniki waniliowe , z dodatkiem cukru z prawdziwą wanilią. Dla lepszego smaku i konsystencji dodałam do ciasta nieco stopionego masła. Akurat wróciłyśmy z zakupów, z zapasem kremu czekoladowego i bananów , niestety zimą takie smakołyki często są niezbędne 😉 Zjadłyśmy więc naleśniki z kremem czekoladowym i pokrojonymi bananami , była też wersja z jogurtem naturalnym i miodem . Wyszły pyszne, jakość zdjęć tego nie oddaje, bo teraz szybko robi się już ciemno i musiałam je sfotografować w sztucznym świetle…

NALEŚNIKI WANILIOWE

2 jajka
szklanka mleka
szklanka wody ( najlepiej gazowanej, tym razem nie miałam)

łyżka stopionego masła
1, 5 szklanki mąki

łyżeczka cukru z wanilią
szczypta soli

krem czekoladowy, pokrojone banany

ew. jogurt naturalny polany miodem

Jajka rozbijamy i roztrzepujemy. Dodajemy mleko, potem mąkę na zmianę z wodą i stopione, wystudzone masło. Na koniec szczypta soli i łyżeczka cukru z wanilią . Dobrze, jak ciasto trochę odpocznie ale nie jest to konieczne.
Smażymy na rozgrzanej patelni cienko posmarowanej olejem,  z obu stron.

Gotowe naleśniki waniliowe smarujemy ulubionym kremem czekoladowym, nakladamy pokrojone w półplasterki banany i zwijamy w rulon. Do tego smaku pasuje też doskonale jogurt naturalny z miodem, można też wybrać sobie kwaskowy dżem lub powidła.

Takie naleśniki doskonale smakują w zimowe, chłodne dni. Polecam na poprawę nastroju.

Smacznego !

Pierś gęsi pieczona z żurawiną i jabłkami

pierś gęsi pieczona
pierś gęsi pieczona

W tym roku tradycyjna gęsina na Marcina u nas w domu jest spóźniona o tydzień . Wszystko po to, by mógł jej spróbować solenizant . Dziś na obiad był rosół z gęsi , konfitowane udka i górne części skrzydeł oraz  połowa piersi upieczona osobno. Drugą połowę przeznaczyłam na wędlinę , wcześniej zapeklowałam i sparzyłam tak, jak już kiedyś pokazywałam. Udka konfitowałam podobnie do tych, z dodatkiem jabłek i żurawiny. W planach mam jeszcze pasztet z wykorzystaniem gotowanego mięsa i podrobów, no chyba, że zrobię pierogi 🙂 Dzisiejsza pierś gęsi pieczona osobno ma też dodatki podobne do reszty mięsa . Najpierw ją zapeklowałam na noc na sucho z przyprawami , przed włożeniem do piekarnika podsmażyłam na patelni.

PIERŚ GĘSI PIECZONA Z ŻURAWINĄ I JABŁKAMI

pierś gęsi ( miałam pojedynczą)

sól, pieprz, majeranek, czosnek , szałwia świeża

spore jabłko

garśc suszonej żurawiny

szklanka rosołu do podlewania

Najpierw natarłam pierś gęsi przyprawami i wstawiłam na noc do lodówki.

Skórę na piersi ponacinałam ostrożnie w kratkę tak, by nie uszkodzić mięsa. Położyłam je na suchej patelni i podsmażyłam wytapiając tłuszcz przez kilka minut, potem przełożyłam na drugą stronę i obsmażyłam z drugiej strony.

Włożyłam mięso do naczynia żaroodpornego, dodałam połowę rosołu  i wstawiłam do piekarnika , najpierw na 180 C na pół godziny, potem podlałam resztą, dodałam pokrojone jabłko i żurawinę i dopiekłam tyle samo czasu w 140 C. Pierś była pojedyncza i tyle czasu wystarczyło.

Podałam pokrojoną w plastry jako dodatek do konfitowanych udek , z pieczonymi w piekarniku ziemniakami, buraczkami i topinamburem. Zdjęć dodatków nie robiłam, bo to był imieninowy obiad, więc skupiłam się na celebrowaniu jedzenia w rodzinnym gronie. Wszystko bardzo nam smakowało, musze powtórzyć to danie z podwójnej piersi, może z nieco innymi dodatkami.

Smacznego !

Fasolka z orzełkiem w sałatce na Święto Niepodległości

fasolka z orzełkiem w sałatce
fasolka z orzełkiem w sałatce

Historia tej smacznej, białej fasolki z czerwonym znakiem w kształcie orzełka jest niezwykła. Uprawiana była w Polsce już od dawna, podczas zaborów stała się patriotycznym symbolem. Fasolka z orzełkiem przywędrowała wtedy z Kresów Wschodnich wgłąb kraju i była wysiewana miedzy ziemniakami, bo jej uprawa została zakazana. Przekazywano ją sobie w tajemnicy, jak coś bardzo cennego.

Teraz jest wpisana na listę produktów regionalnych i tradycyjnych , dowiedziałam się o niej i dostałam trochę na konferencji prasowej poświęconej tym produktom, dwa lata temu. Kolejną porcję zdobyłam dzięki zaprzyjażnionej restauracji.

Zostało mi jej trochę w szafce po zrobieniu kiedyś sałatki i bardzo sie ucieszyłam, że akurat dziś mogę z niej coś zrobić. Chciałam dodać do niej typowo polskie produkty, wymyśliłam więc – ogórek kiszony, wędzony boczek i buraczki z barszczu ( najpierw ukiszone, potem ugotowane). Dorzuciłam natkę pietruszki i suszony majeranek, okrasiłam olejem lnianym .

FASOLKA Z ORZEŁKIEM W SAŁATCE

1/2 szklanki fasolki z orzełkiem

dwa kiszone ogórki

10 dkg chudego wędzonego boczku

2 buraczki z barszczu

pieprz, łyżeczka mejeranku, 2 łyżki natki pietruszki

2 łyżki oleju lnianego tłoczonego na zimno

Fasolkę namoczyłam na noc, rano ugotowałam odlewając wodę i soląc dopiero pod koniec. Czerwony barwnik jest w tej fasolce bardzo silny, bo woda przyjęła od niego kolor – sama fasolka zrobiła się kremowa a „orzełki” bordowe. Ostudziłam ją, dodałam pokrojone w kostkę kiszone ogórki i buraczki oraz wędzony boczek.

Nie soliłam już, bo wszystkie produkty były dośc słone, dodałam pieprzu i suszonego majeranku oraz drobno posiekaną natkę pietruszki. polałam olejem lnianym i wymieszałam. Wstawiłam na pół godziny do lodówki, by składniki się „przegryzły”.

Sałatka wyszła bardzo smaczna, fasolka z orzełkiem pasowała do wymyślonych przeze mnie dodatków. Cieszę się bardzo, że na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości udał mi się danie z patriotycznym przekazem. Na dodatek mogłam je sfotografować przy zakwitłej nagle nasturcji i nagietku 🙂 Oczywiście zrobiłam też rogale marcińskie a gęś będzie za tydzień, gdy mój syn, dzisiejszy solenizant, zawita do domu.

Miłego świętowania i smacznego !

Krem dyniowo-marchewkowy z katarzynkami

krem dyniowo-marchewkowy
krem dyniowo-marchewkowy

Dynia jest wdzięcznym surowcem na zupy, można je robić na rózne sposoby. Najlepiej wychodzą z niej zupy-kremy, jesienią warto dodać do nich jakieś rozgrzewające przyprawy. Krem dyniowo – marchewkowy przyszedł mi do głowy, gdy zastanawiałam się, jakie smaki najlepiej będą pasowały do grzanek z katarzynek, toruńskich pierniczków. Rok temu na świecie katarzynek w Muzeum Toruńskiego piernika zachwyciła mnie zupa ziemniaczana na gęsinie z dodatkiem takich grzanek, autorstwa Tomka Weltera, świetnego kucharza z Bydgoszczy. Gdy byłam niedawno na warsztatach z cuklu Piernikowe laboratorium ( relacja będzie niebawem ) , katarzynki jedliśmy w zupie wiśniowej. Obiecałam sobie wtedy, że wkrótce po powrocie do domu ugotuję jakąś ekstra zupę dyniową i podam ją z grzankami z katarzynek. Do dyni dodałam sporo marchewki, która podbiła jej słodycz i pasowała do korzennych pierniczków.

KREM DYNIOWO-MARCHEWKOWY Z KATARZYNKAMI

ok. 1/2 kg pomarańczowej dyni

3 spore  marchewki

duża pietruszka, mały seler, biała część pora

2 skrzydła z kaczki

sól, pieprz, papryka słodka wędzona, gałka musztakołowa

ziele angielskie, liść laurowy

katarzynki do podania na wierzchu

Pokrojoną dynię wkładamy do garnka ze skrzydełkami , zalewamy wodą ( ile chcemy, od tego zależy gęstość kremu ) , dodajemy obraną i pokrojoną marchewkę i inne  warzywa, sól,  ziele angielskie i liść laurowy . Gotujemy do miękkości mięsa i warzyw, Po wyjęciu mięsa, liścia laurowego i kulek ziela doprawiamy pieprzem, papryką wędzoną, gałką muszkatołową  i miksujemy na krem.

Podajemy z pokrojonymi katarzynkami na wierzchu, w formie grzanek.

Taka zupa dzięki marchewce ma lekko słodki smak, który tonują przyprawy. Korzenne pierniczki jako grzanki doskonale ten smak uzupełniają. Piernik, który jako ciastko powstał po to, by utrwalić za pomocą miodu i mąki korzenne przyprawy wraca tu do swojej pierwotnej formy. Krem dyniowo-marchewkowy z takikm dodatkiem polecam każdemu, kto poszukuje niebanalnych smaków , pasujących do Królowej jesieni, czyli dyni.

Smacznego !

Krem z cukinii z papryką

krem z cukinii z papryką
krem z cukinii z papryką

Posadziłam w tym roku w ogrodzie żółte cukinie i nie nadążam zbierać wszystkich , niektóre więc mocno dojrzewają. Mają wtedy miąższ koloru pomarańczy , zupełnie jak dynie i na dodatek smakuje on bardziej wyraziście niż cukinia, też podobnie do dyni. Warzywa w ogrodzie nie rosną równo, część cukinii jest żółta z zielonymi końcówkami , inne przybieraja kolor prawie pomarańczowy i mają twardą skórę. To właśnie z tych drugich a konkretnie z jednego sporego egzemlarza zrobiłam po upieczeniu puree i na jego bazie krem z cukinii z papryką i kurkumą, bo takie przyprawy pasowały mi do tego warzywa. Pomarańczowy kolor wzmocniłam nieco marchewką, bo zupę zrobiłam na bazie klasycznej włoszczyzny, jak do rosołu. Żadnego mięsnego dodatku nie potrzebowała, smak wyszedł bardzo bogaty. A tutaj samo puree, wygląda jak dyniowe, prawda ?  🙂

KREM Z CUKINII Z PAPRYKĄ

duża żółta, dojrzała cukinia

2 marchewki, pietruszka, kawałek selera

jasna część pora, 2 łodygi selera naciowego

liść laurowy, kilka ziaren ziela angielskiego i pieprzu

1/2 łyżeczki kurkumy, spora szczypra słodkiej wędzonej papryki

sól, biały pieprz

trochę oliwy

Kawałek świeżej czerwonej papryki na wierzch

Cukinię z trudem ( miała bardzo twardą skórę) pokroiłam na kilka mniejszych kawałków , skropiłam oliwą i wstawiłam do piekarnika na 180 C na około pół godziny. Gdy nieco ostygła łyżką wydobyłam ją ze skóry i pozbawiłam gniazd nasiennych. Konkretne kawałki zmiksowałam na puree. Smakowało jak dyniowe, a może to, co mi rośnie w ogrodzie, to jakieś dynio-cukinie ? 🙂

Postanowiłam zrobić z niego zupę -krem podobną do tej, zalałam więc litrem wody dwie duże marchewki, pietruszkę, seler zwykły i naciowy, dodałam sól i ziarniste przyprawy, ugotowałam do miękkości . Wyjęłam liść laurowy i ziarna przypraw , zmiksowałam, dodałam cukiniowe puree i kurkumę, wymieszałam na gładki krem.

Podałam posypane słodką wędzoną papryką i paskami świeżej, czerwonej papryki pokrojonymi w kostkę . Dały fajny efekt chrupania przy jedzeniu zupy. Myślę, że drobne grzanki z chleba lub groszek ptysiowy też będą dobrze smakować. Krem z cukinii z papryką i kurkumą to ciekawe połączenie , przyda się na pewno na chłodniejsze dni .

Smacznego !

Placki z cukinii i papryki z twarogiem

placki z cukinii i papryki
placki z cukinii i papryki

Cukinia ma to do siebie, że nawet jak ją się posadzi w ogrodzie w niedużej ilości, to rozrasta się i owocuje jak szalona. W tym roku posadziłam kilka krzaków żółtej, wyhodowanej z ziaren a plony mam niezwykle obfite. Cieszę się nią na różne sposoby, bo bardzo ją lubię – robię faszerowaną, grillowaną na ciepło i do sałatek, dodaję do leczo  i ajwaru a nawet kiszę .  Kilka dni temu zrobiłam na obiad placki z cukinii i papryki z dodatkiem twarogu i ziół, udały się – bardzo smaczne, w pięknym, słonecznym kolorze. Usmażone na niewielkiej ilosci oleju wyszły pyszne i chrupiące, o smaku późnego lata.

PLACKI Z CUKINII I PAPRYKI Z TWAROGIEM

średnia cukinia starta na tarce o grubych oczkach ( miałam żółtą )

2/3  szklanka mąki

15 dkg  białego sera ( u mnie wiejski twaróg )

jajko

1/2 czerwonej papryki startej na tarce o drobnych oczkach

gałązka świeżej mięty i łyżka natki pietruszki

sól, pieprz ziołowy ( miałam staropolski) , słodka papryka wędzona

olej do smażenia

Startą cukinię przesypałam lekko solą i po 15 minutach dokładnie odcisnęłam z wody. Dodałam paprykę, którą bez problemu starłam na tarce o drobnych oczkach.

Ser roztarłam  z jajkiem . Dodałam mieszając cukinię , paprykę i mąkę oraz posiekaną zieleninę. Przyprawiłam pieprzem ziołowym i papryką.  Ciasto powinno mieć konsystencję gęstego naleśnikowego i nabierać się dobrze łyżką.

Na niewielkiej ilości rozgrzanego oleju smażyłam niewielkie owalne placuszki,  gdy się ścięły na wierzchu, odwracałam i dosmażałam z drugiej strony, na złoto.  Odsączałam na papierowych ręcznikach.

Placki wyszły chrupiące, aromatyczne od przypraw i o „konkretnym” smaku, dzięki dodatkowi twarogu. Zjedliśmy je z gęstym jogurtem, którego część doprawiłam czosnkiem i czarnym pieprzem. Takie z naturalnym jogurtem, bez dodatków, też doskonale smakowały.

Pieprz ziołowy i papryka wędzona, którymi doprawiłam placki pochodzą ze sklepu internetowego Spichlerza Smaków ( reklama z linkiem w pasku bocznym bloga ), eksperymentuję teraz z tymi przyprawami , nadają ciekawy smak nawet mało wyrazistej cukinii.

Placki cukiniowe z różnymi dodatkami to jeden z moich ulubionych smaków lata, polecam na obiad czy też inne posiłki. Dodatek mięty powoduje, że smakują też dobrze na zimno, można je więc zabrać spokojnie na piknik.

Smacznego !

 

Makaron razowy z bobem i ziołami

makaron razowy z bobem
makaron razowy z bobem

O tej porze roku, przy obfitości warzyw i owoców łatwo jest wymyślać dania obiadowe. Makaron jako podstawa sprawdza się doskonale, zwłaszcza w zdrowej, razowej wersji. W sezonie letnim nie trzeba cięzkich sosów, wystarczy dodać ugotowane, podsmażone czy zgrillowane warzywa, nieco świeżych, ulubione zioła i przyprawy , polać to wszystko dobrym olejem lub oliwą i obiad gotowy . Ja prócz bobu dodałam do makaronu ciecierzycę i świeży pomidor, posiekany ząbek czosnku, rucolę  i świeże zioła : kolorową bazylię, tymianek  i natkę pietruszki. Kombinacja wiedziona intuicją , udała się i bardzo mi smakowała.

MAKARON RAZOWY Z BOBEM I ZIOŁAMI

Opakowanie makaronu razowego

szklanka bobu

1/2 szkalnki ciecierzycy z puszki

2 pomidory, garść rucoli

bazylia zwykła, cytrynowa i fioletowa, natka pietruszki, tymianek

2 ząbki czosnku

sól, pieprz ziołowy ( miałam staropolski)

kilka łyżek dobrego oleju lub oliwy

Makaron gotujemy al dente. Bób gotujemy według tego przepisu, obieramy. Pomidor kroimy na nieduże kawałki. Czosnek kroimy w drobną kostkę, taki jest lepszy, niż przeciskany przez praskę.

Na talerzach z makaronem układamy warzywa. Posypujemy posiekanymi lub rozdrobnionymi w ręcę ziołami , lekko dosalamy i posypujemy pieprzem ziołowym. Na koniec polewamy olejem tłoczonym na zimno lub oliwą.

Taka kombinacja smaków a zwłaszcza dodatek czosnku i ziół to kwinesencja  lata – obiad prócz gotowania bobu jest prosty w wykonaniu, warto wypróbować taki letni posiłek.

Smacznego !

Zupa kalafiorowa z ryżem

zupa kalafiorowa
zupa kalafiorowa

Kalafiory to warzywa wywołujące skrajne emocje – niektórzy je bardzo lubią, inni nie cierpią. Dla tych drugich decydujący jest zapach, jaki to warzywo wydziela przy gotowaniu. Ja kalafiory bardzo lubię, by złagodzić nieco ich intensywny smak gotuję je w wodzie z dodatkiem odrobiny mleka a także prócz soli dodaję szczyptę cukru. Moja starsza córka lubi kalafior tylko pieczony, młodsza toleruje go jedynie w zupie. Dzisiejsza zupa kalafiorowa jest odmianą mojej jarzynowej z ryżem , klasyczną kalafiorową robię z dodatkiem ziemniaków i zabielam śmietaną. Czasem dodaję też kalafior do jarzynowych zup-kremów , podawanych z drobnymi grzankami z chleba – w tej formie nawet mój syn zjada to nielubiane przez siebie warzywo 🙂 Ja lubię kalafior w każdej formie, a ostatnio polubiłam bardzo robiony w nowej formie – kiszony. Latem zupa kalafiorowa należy do moich ulubionych dań.

ZUPA KALAFIOROWA Z RYŻEM

średni kalafior

2 marchewki, pietruszka

kawałek selera i pora

pół szklanki ryżu

natka pietruszki, koperek

sól, trochę oliwy

Zupę tę można ugotować na mięsie, np. na skrzydełkach z kurczaka i wtedy zaczynamy od włożenia ich do wody. W wesj wege możemy w garnku podsmażyć krótko na oliwie warzywa starte na tarce o dużych oczkach i pokrojony w plasterki por. Dolewamy wodę, solimy do smaku  i gotujemy kilka minut, potem dorzucamy podzielonego na różyczki kalafiora . Gdy i on się zagotuje, wrzucamy opłukany ryż, mieszamy i gotujemy zupę do miękkości ryżu i kalafiora. Na koniec sprawdzamy, czy nie trzeba dosolić, wrzucamy posiekaną natkę pietruszki i koperek.

Taka zupa to kwintesencja smaków lata , jedna z moich ulubionych. Wolę wprawdzie wersję z ziemniakami, ale taka z ryżem też doskonale smakuje . Jest zarazem lekka i sycąca.

Smacznego !