Archiwa kategorii: Obiady

Naleśniki waniliowe z bananem i kremem czekoladowym

naleśniki waniliowe
naleśniki waniliowe

Ostatnio nieczęsto robię naleśniki, ale kiedyś zostałyśmu z córką same w domu, więc na dwie osoby nie trzeba było usmażyć ich tak wiele i długo stać nad patelnią. Dzień był chłodny i szary, na poprawę humoru zrobiłam więc naleśniki waniliowe , z dodatkiem cukru z prawdziwą wanilią. Dla lepszego smaku i konsystencji dodałam do ciasta nieco stopionego masła. Akurat wróciłyśmy z zakupów, z zapasem kremu czekoladowego i bananów , niestety zimą takie smakołyki często są niezbędne 😉 Zjadłyśmy więc naleśniki z kremem czekoladowym i pokrojonymi bananami , była też wersja z jogurtem naturalnym i miodem . Wyszły pyszne, jakość zdjęć tego nie oddaje, bo teraz szybko robi się już ciemno i musiałam je sfotografować w sztucznym świetle…

NALEŚNIKI WANILIOWE

2 jajka
szklanka mleka
szklanka wody ( najlepiej gazowanej, tym razem nie miałam)

łyżka stopionego masła
1, 5 szklanki mąki

łyżeczka cukru z wanilią
szczypta soli

krem czekoladowy, pokrojone banany

ew. jogurt naturalny polany miodem

Jajka rozbijamy i roztrzepujemy. Dodajemy mleko, potem mąkę na zmianę z wodą i stopione, wystudzone masło. Na koniec szczypta soli i łyżeczka cukru z wanilią . Dobrze, jak ciasto trochę odpocznie ale nie jest to konieczne.
Smażymy na rozgrzanej patelni cienko posmarowanej olejem,  z obu stron.

Gotowe naleśniki waniliowe smarujemy ulubionym kremem czekoladowym, nakladamy pokrojone w półplasterki banany i zwijamy w rulon. Do tego smaku pasuje też doskonale jogurt naturalny z miodem, można też wybrać sobie kwaskowy dżem lub powidła.

Takie naleśniki doskonale smakują w zimowe, chłodne dni. Polecam na poprawę nastroju.

Smacznego !

Pierś gęsi pieczona z żurawiną i jabłkami

pierś gęsi pieczona
pierś gęsi pieczona

W tym roku tradycyjna gęsina na Marcina u nas w domu jest spóźniona o tydzień . Wszystko po to, by mógł jej spróbować solenizant . Dziś na obiad był rosół z gęsi , konfitowane udka i górne części skrzydeł oraz  połowa piersi upieczona osobno. Drugą połowę przeznaczyłam na wędlinę , wcześniej zapeklowałam i sparzyłam tak, jak już kiedyś pokazywałam. Udka konfitowałam podobnie do tych, z dodatkiem jabłek i żurawiny. W planach mam jeszcze pasztet z wykorzystaniem gotowanego mięsa i podrobów, no chyba, że zrobię pierogi 🙂 Dzisiejsza pierś gęsi pieczona osobno ma też dodatki podobne do reszty mięsa . Najpierw ją zapeklowałam na noc na sucho z przyprawami , przed włożeniem do piekarnika podsmażyłam na patelni.

PIERŚ GĘSI PIECZONA Z ŻURAWINĄ I JABŁKAMI

pierś gęsi ( miałam pojedynczą)

sól, pieprz, majeranek, czosnek , szałwia świeża

spore jabłko

garśc suszonej żurawiny

szklanka rosołu do podlewania

Najpierw natarłam pierś gęsi przyprawami i wstawiłam na noc do lodówki.

Skórę na piersi ponacinałam ostrożnie w kratkę tak, by nie uszkodzić mięsa. Położyłam je na suchej patelni i podsmażyłam wytapiając tłuszcz przez kilka minut, potem przełożyłam na drugą stronę i obsmażyłam z drugiej strony.

Włożyłam mięso do naczynia żaroodpornego, dodałam połowę rosołu  i wstawiłam do piekarnika , najpierw na 180 C na pół godziny, potem podlałam resztą, dodałam pokrojone jabłko i żurawinę i dopiekłam tyle samo czasu w 140 C. Pierś była pojedyncza i tyle czasu wystarczyło.

Podałam pokrojoną w plastry jako dodatek do konfitowanych udek , z pieczonymi w piekarniku ziemniakami, buraczkami i topinamburem. Zdjęć dodatków nie robiłam, bo to był imieninowy obiad, więc skupiłam się na celebrowaniu jedzenia w rodzinnym gronie. Wszystko bardzo nam smakowało, musze powtórzyć to danie z podwójnej piersi, może z nieco innymi dodatkami.

Smacznego !

Fasolka z orzełkiem w sałatce na Święto Niepodległości

fasolka z orzełkiem w sałatce
fasolka z orzełkiem w sałatce

Historia tej smacznej, białej fasolki z czerwonym znakiem w kształcie orzełka jest niezwykła. Uprawiana była w Polsce już od dawna, podczas zaborów stała się patriotycznym symbolem. Fasolka z orzełkiem przywędrowała wtedy z Kresów Wschodnich wgłąb kraju i była wysiewana miedzy ziemniakami, bo jej uprawa została zakazana. Przekazywano ją sobie w tajemnicy, jak coś bardzo cennego.

Teraz jest wpisana na listę produktów regionalnych i tradycyjnych , dowiedziałam się o niej i dostałam trochę na konferencji prasowej poświęconej tym produktom, dwa lata temu. Kolejną porcję zdobyłam dzięki zaprzyjażnionej restauracji.

Zostało mi jej trochę w szafce po zrobieniu kiedyś sałatki i bardzo sie ucieszyłam, że akurat dziś mogę z niej coś zrobić. Chciałam dodać do niej typowo polskie produkty, wymyśliłam więc – ogórek kiszony, wędzony boczek i buraczki z barszczu ( najpierw ukiszone, potem ugotowane). Dorzuciłam natkę pietruszki i suszony majeranek, okrasiłam olejem lnianym .

FASOLKA Z ORZEŁKIEM W SAŁATCE

1/2 szklanki fasolki z orzełkiem

dwa kiszone ogórki

10 dkg chudego wędzonego boczku

2 buraczki z barszczu

pieprz, łyżeczka mejeranku, 2 łyżki natki pietruszki

2 łyżki oleju lnianego tłoczonego na zimno

Fasolkę namoczyłam na noc, rano ugotowałam odlewając wodę i soląc dopiero pod koniec. Czerwony barwnik jest w tej fasolce bardzo silny, bo woda przyjęła od niego kolor – sama fasolka zrobiła się kremowa a „orzełki” bordowe. Ostudziłam ją, dodałam pokrojone w kostkę kiszone ogórki i buraczki oraz wędzony boczek.

Nie soliłam już, bo wszystkie produkty były dośc słone, dodałam pieprzu i suszonego majeranku oraz drobno posiekaną natkę pietruszki. polałam olejem lnianym i wymieszałam. Wstawiłam na pół godziny do lodówki, by składniki się „przegryzły”.

Sałatka wyszła bardzo smaczna, fasolka z orzełkiem pasowała do wymyślonych przeze mnie dodatków. Cieszę się bardzo, że na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości udał mi się danie z patriotycznym przekazem. Na dodatek mogłam je sfotografować przy zakwitłej nagle nasturcji i nagietku 🙂 Oczywiście zrobiłam też rogale marcińskie a gęś będzie za tydzień, gdy mój syn, dzisiejszy solenizant, zawita do domu.

Miłego świętowania i smacznego !

Krem dyniowo-marchewkowy z katarzynkami

krem dyniowo-marchewkowy
krem dyniowo-marchewkowy

Dynia jest wdzięcznym surowcem na zupy, można je robić na rózne sposoby. Najlepiej wychodzą z niej zupy-kremy, jesienią warto dodać do nich jakieś rozgrzewające przyprawy. Krem dyniowo – marchewkowy przyszedł mi do głowy, gdy zastanawiałam się, jakie smaki najlepiej będą pasowały do grzanek z katarzynek, toruńskich pierniczków. Rok temu na świecie katarzynek w Muzeum Toruńskiego piernika zachwyciła mnie zupa ziemniaczana na gęsinie z dodatkiem takich grzanek, autorstwa Tomka Weltera, świetnego kucharza z Bydgoszczy. Gdy byłam niedawno na warsztatach z cuklu Piernikowe laboratorium ( relacja będzie niebawem ) , katarzynki jedliśmy w zupie wiśniowej. Obiecałam sobie wtedy, że wkrótce po powrocie do domu ugotuję jakąś ekstra zupę dyniową i podam ją z grzankami z katarzynek. Do dyni dodałam sporo marchewki, która podbiła jej słodycz i pasowała do korzennych pierniczków.

KREM DYNIOWO-MARCHEWKOWY Z KATARZYNKAMI

ok. 1/2 kg pomarańczowej dyni

3 spore  marchewki

duża pietruszka, mały seler, biała część pora

2 skrzydła z kaczki

sól, pieprz, papryka słodka wędzona, gałka musztakołowa

ziele angielskie, liść laurowy

katarzynki do podania na wierzchu

Pokrojoną dynię wkładamy do garnka ze skrzydełkami , zalewamy wodą ( ile chcemy, od tego zależy gęstość kremu ) , dodajemy obraną i pokrojoną marchewkę i inne  warzywa, sól,  ziele angielskie i liść laurowy . Gotujemy do miękkości mięsa i warzyw, Po wyjęciu mięsa, liścia laurowego i kulek ziela doprawiamy pieprzem, papryką wędzoną, gałką muszkatołową  i miksujemy na krem.

Podajemy z pokrojonymi katarzynkami na wierzchu, w formie grzanek.

Taka zupa dzięki marchewce ma lekko słodki smak, który tonują przyprawy. Korzenne pierniczki jako grzanki doskonale ten smak uzupełniają. Piernik, który jako ciastko powstał po to, by utrwalić za pomocą miodu i mąki korzenne przyprawy wraca tu do swojej pierwotnej formy. Krem dyniowo-marchewkowy z takikm dodatkiem polecam każdemu, kto poszukuje niebanalnych smaków , pasujących do Królowej jesieni, czyli dyni.

Smacznego !

Krem z cukinii z papryką

krem z cukinii z papryką
krem z cukinii z papryką

Posadziłam w tym roku w ogrodzie żółte cukinie i nie nadążam zbierać wszystkich , niektóre więc mocno dojrzewają. Mają wtedy miąższ koloru pomarańczy , zupełnie jak dynie i na dodatek smakuje on bardziej wyraziście niż cukinia, też podobnie do dyni. Warzywa w ogrodzie nie rosną równo, część cukinii jest żółta z zielonymi końcówkami , inne przybieraja kolor prawie pomarańczowy i mają twardą skórę. To właśnie z tych drugich a konkretnie z jednego sporego egzemlarza zrobiłam po upieczeniu puree i na jego bazie krem z cukinii z papryką i kurkumą, bo takie przyprawy pasowały mi do tego warzywa. Pomarańczowy kolor wzmocniłam nieco marchewką, bo zupę zrobiłam na bazie klasycznej włoszczyzny, jak do rosołu. Żadnego mięsnego dodatku nie potrzebowała, smak wyszedł bardzo bogaty. A tutaj samo puree, wygląda jak dyniowe, prawda ?  🙂

KREM Z CUKINII Z PAPRYKĄ

duża żółta, dojrzała cukinia

2 marchewki, pietruszka, kawałek selera

jasna część pora, 2 łodygi selera naciowego

liść laurowy, kilka ziaren ziela angielskiego i pieprzu

1/2 łyżeczki kurkumy, spora szczypra słodkiej wędzonej papryki

sól, biały pieprz

trochę oliwy

Kawałek świeżej czerwonej papryki na wierzch

Cukinię z trudem ( miała bardzo twardą skórę) pokroiłam na kilka mniejszych kawałków , skropiłam oliwą i wstawiłam do piekarnika na 180 C na około pół godziny. Gdy nieco ostygła łyżką wydobyłam ją ze skóry i pozbawiłam gniazd nasiennych. Konkretne kawałki zmiksowałam na puree. Smakowało jak dyniowe, a może to, co mi rośnie w ogrodzie, to jakieś dynio-cukinie ? 🙂

Postanowiłam zrobić z niego zupę -krem podobną do tej, zalałam więc litrem wody dwie duże marchewki, pietruszkę, seler zwykły i naciowy, dodałam sól i ziarniste przyprawy, ugotowałam do miękkości . Wyjęłam liść laurowy i ziarna przypraw , zmiksowałam, dodałam cukiniowe puree i kurkumę, wymieszałam na gładki krem.

Podałam posypane słodką wędzoną papryką i paskami świeżej, czerwonej papryki pokrojonymi w kostkę . Dały fajny efekt chrupania przy jedzeniu zupy. Myślę, że drobne grzanki z chleba lub groszek ptysiowy też będą dobrze smakować. Krem z cukinii z papryką i kurkumą to ciekawe połączenie , przyda się na pewno na chłodniejsze dni .

Smacznego !

Placki z cukinii i papryki z twarogiem

placki z cukinii i papryki
placki z cukinii i papryki

Cukinia ma to do siebie, że nawet jak ją się posadzi w ogrodzie w niedużej ilości, to rozrasta się i owocuje jak szalona. W tym roku posadziłam kilka krzaków żółtej, wyhodowanej z ziaren a plony mam niezwykle obfite. Cieszę się nią na różne sposoby, bo bardzo ją lubię – robię faszerowaną, grillowaną na ciepło i do sałatek, dodaję do leczo  i ajwaru a nawet kiszę .  Kilka dni temu zrobiłam na obiad placki z cukinii i papryki z dodatkiem twarogu i ziół, udały się – bardzo smaczne, w pięknym, słonecznym kolorze. Usmażone na niewielkiej ilosci oleju wyszły pyszne i chrupiące, o smaku późnego lata.

PLACKI Z CUKINII I PAPRYKI Z TWAROGIEM

średnia cukinia starta na tarce o grubych oczkach ( miałam żółtą )

2/3  szklanka mąki

15 dkg  białego sera ( u mnie wiejski twaróg )

jajko

1/2 czerwonej papryki startej na tarce o drobnych oczkach

gałązka świeżej mięty i łyżka natki pietruszki

sól, pieprz ziołowy ( miałam staropolski) , słodka papryka wędzona

olej do smażenia

Startą cukinię przesypałam lekko solą i po 15 minutach dokładnie odcisnęłam z wody. Dodałam paprykę, którą bez problemu starłam na tarce o drobnych oczkach.

Ser roztarłam  z jajkiem . Dodałam mieszając cukinię , paprykę i mąkę oraz posiekaną zieleninę. Przyprawiłam pieprzem ziołowym i papryką.  Ciasto powinno mieć konsystencję gęstego naleśnikowego i nabierać się dobrze łyżką.

Na niewielkiej ilości rozgrzanego oleju smażyłam niewielkie owalne placuszki,  gdy się ścięły na wierzchu, odwracałam i dosmażałam z drugiej strony, na złoto.  Odsączałam na papierowych ręcznikach.

Placki wyszły chrupiące, aromatyczne od przypraw i o „konkretnym” smaku, dzięki dodatkowi twarogu. Zjedliśmy je z gęstym jogurtem, którego część doprawiłam czosnkiem i czarnym pieprzem. Takie z naturalnym jogurtem, bez dodatków, też doskonale smakowały.

Pieprz ziołowy i papryka wędzona, którymi doprawiłam placki pochodzą ze sklepu internetowego Spichlerza Smaków ( reklama z linkiem w pasku bocznym bloga ), eksperymentuję teraz z tymi przyprawami , nadają ciekawy smak nawet mało wyrazistej cukinii.

Placki cukiniowe z różnymi dodatkami to jeden z moich ulubionych smaków lata, polecam na obiad czy też inne posiłki. Dodatek mięty powoduje, że smakują też dobrze na zimno, można je więc zabrać spokojnie na piknik.

Smacznego !

 

Makaron razowy z bobem i ziołami

makaron razowy z bobem
makaron razowy z bobem

O tej porze roku, przy obfitości warzyw i owoców łatwo jest wymyślać dania obiadowe. Makaron jako podstawa sprawdza się doskonale, zwłaszcza w zdrowej, razowej wersji. W sezonie letnim nie trzeba cięzkich sosów, wystarczy dodać ugotowane, podsmażone czy zgrillowane warzywa, nieco świeżych, ulubione zioła i przyprawy , polać to wszystko dobrym olejem lub oliwą i obiad gotowy . Ja prócz bobu dodałam do makaronu ciecierzycę i świeży pomidor, posiekany ząbek czosnku, rucolę  i świeże zioła : kolorową bazylię, tymianek  i natkę pietruszki. Kombinacja wiedziona intuicją , udała się i bardzo mi smakowała.

MAKARON RAZOWY Z BOBEM I ZIOŁAMI

Opakowanie makaronu razowego

szklanka bobu

1/2 szkalnki ciecierzycy z puszki

2 pomidory, garść rucoli

bazylia zwykła, cytrynowa i fioletowa, natka pietruszki, tymianek

2 ząbki czosnku

sól, pieprz ziołowy ( miałam staropolski)

kilka łyżek dobrego oleju lub oliwy

Makaron gotujemy al dente. Bób gotujemy według tego przepisu, obieramy. Pomidor kroimy na nieduże kawałki. Czosnek kroimy w drobną kostkę, taki jest lepszy, niż przeciskany przez praskę.

Na talerzach z makaronem układamy warzywa. Posypujemy posiekanymi lub rozdrobnionymi w ręcę ziołami , lekko dosalamy i posypujemy pieprzem ziołowym. Na koniec polewamy olejem tłoczonym na zimno lub oliwą.

Taka kombinacja smaków a zwłaszcza dodatek czosnku i ziół to kwinesencja  lata – obiad prócz gotowania bobu jest prosty w wykonaniu, warto wypróbować taki letni posiłek.

Smacznego !

Zupa kalafiorowa z ryżem

zupa kalafiorowa
zupa kalafiorowa

Kalafiory to warzywa wywołujące skrajne emocje – niektórzy je bardzo lubią, inni nie cierpią. Dla tych drugich decydujący jest zapach, jaki to warzywo wydziela przy gotowaniu. Ja kalafiory bardzo lubię, by złagodzić nieco ich intensywny smak gotuję je w wodzie z dodatkiem odrobiny mleka a także prócz soli dodaję szczyptę cukru. Moja starsza córka lubi kalafior tylko pieczony, młodsza toleruje go jedynie w zupie. Dzisiejsza zupa kalafiorowa jest odmianą mojej jarzynowej z ryżem , klasyczną kalafiorową robię z dodatkiem ziemniaków i zabielam śmietaną. Czasem dodaję też kalafior do jarzynowych zup-kremów , podawanych z drobnymi grzankami z chleba – w tej formie nawet mój syn zjada to nielubiane przez siebie warzywo 🙂 Ja lubię kalafior w każdej formie, a ostatnio polubiłam bardzo robiony w nowej formie – kiszony. Latem zupa kalafiorowa należy do moich ulubionych dań.

ZUPA KALAFIOROWA Z RYŻEM

średni kalafior

2 marchewki, pietruszka

kawałek selera i pora

pół szklanki ryżu

natka pietruszki, koperek

sól, trochę oliwy

Zupę tę można ugotować na mięsie, np. na skrzydełkach z kurczaka i wtedy zaczynamy od włożenia ich do wody. W wesj wege możemy w garnku podsmażyć krótko na oliwie warzywa starte na tarce o dużych oczkach i pokrojony w plasterki por. Dolewamy wodę, solimy do smaku  i gotujemy kilka minut, potem dorzucamy podzielonego na różyczki kalafiora . Gdy i on się zagotuje, wrzucamy opłukany ryż, mieszamy i gotujemy zupę do miękkości ryżu i kalafiora. Na koniec sprawdzamy, czy nie trzeba dosolić, wrzucamy posiekaną natkę pietruszki i koperek.

Taka zupa to kwintesencja smaków lata , jedna z moich ulubionych. Wolę wprawdzie wersję z ziemniakami, ale taka z ryżem też doskonale smakuje . Jest zarazem lekka i sycąca.

Smacznego !

Makaron z grillowanymi szparagami i twarogiem

makaron z grillowanymi szparagami i twarogiem
makaron z grillowanymi szparagami i twarogiem

Latem, gdy jest gorąco staram się robić proste dania, by nie stać długo przy kuchni. Wykorzystuję do nich sezonowe warzywa i zieleninę z ogrodu. Wzbogacam je też czasem doskonałym domowym twarogiem, który kupuję przez znajomych ze wsi. Ten makaron z grilowanymi szparagami i cukinią wzbogaciłam jeszcze o duszone pieczarki , które mi zostały w lodówce , dorzuciłam rucolę i młody szpinak , natkę pietruszki i bazylię – zieloną i fioletową. Do razowego makaronu pasował mi jeszcze twaróg, który pokruszyłam na koniec. Polałam wszystko odrobiną oleju tłoczonego na zimno i wyszło pyszne danie 🙂

MAKARON Z GRILLOWANYMI SZPARAGAMI I TWAROGIEM

opakowanie razowego makaronu

po pół pęczka szparagów zielonych i białych

mała cukinia

kubek duszonych pieczarek

15-20 dkg twarogu

sól pieprz, olej tłoczony na zimno

rucola, bazylia, natka pietruszki, liście młodego szpinaku

Makaron ugotowałam według przepisu. Cukinię pokroiłam na plastry , posoliłam by puściła wodę  i po 15 minutach osuszyłam. Szparagi lekko posoliłam by chwilę zmiękły i wrzuciłam na grillową patelnię posmarowaną cienko olejem, dodajac plastry cukinii. Po kilku minutach przewróciłam je na drugą stronę , jak były al dente, to wyłączyłam patelnię.

Na makaronie ułożyłam grillowane warzywa i pieczarki, dorzuciłam zioła i liście szpinaku. Na wierzch pokruszyłam twaróg, polałam olejem. Na koniec posypałam lekko solą morską i pieprzem z młynka.

Polecam to danie na obiad latem, szparagi jeszcze są dostępne i warto je wykorzystać w sezonie. Robi się je szybko, w czasie, gdy makaron się gotuje, można przyrządzić warzywa na patelni grillowej , nie trzeba dlugo stać „przy garach”, co teraz, gdy jest gorąco jest dużą zaletą. Dobry twaróg lub inny ulubiony ser uzupelnia danie, a zagorzałym mięsożercom podpowiem, że nieco wytopionego wędzonego boczku zaspokoi ich apetyty. Zioła można wybrać takie, jakie nam pasują, zielenina ożywi danie i doda mu lekkości.

Smacznego !

 

Zupa jarzynowa z emaliowanego garnka

garnek Bokono
zupa jarzynowa

Bardzo lubię gotować zupy i moja rodzinka też lubi je jeść. Robie je na dwa sposoby – zupy typu rosół, pomidorowa, barszczyk czysty czy wiosną szczawiowa a latem owocowa na zimno – jadamy na pierwsze danie. Natomiast konkretne, sycące zupy takie jak krupnik, fasolowa, barszcz ukraiński, jarzynowa  czy nawet ogórkowa, tak zwane „ajntopfy” zajadamy na obiad samodzielnie, z pajdą chleba na dodatek. Na pytanie „co jest na drugie danie ? ” odpowiadam – drugi talerz zupy 🙂

Garnki do zupy są u mnie bardzo ważne. Wolę duże, bo na rosołku często robię następnego dnia pomidorówkę czy barszczyk , te do konkretnych zup , gotowanych na całą rodzinę – to już wiadomo samo z siebie, muszą być spore.

Prowadzę raczej tradycyjną domową kuchnię, lubię więc tradycyjne garnki emaliowane. Dają mi poczucie ciepła, przypominają rodzinny dom, są ładne wizualnie. W warunkach domowych można zupę w takim garnku zanieść na stół, postawić na podkładce  i zajadać prosto z niego – każdy wygodnie weźmie sobie tyle, ile chce. Latem podaję też tak zupy na ogrodowym stole. Ostatnio zrobiłam zupę jarzynową z sezonowym dodatkiem – szparagami , doskonale smakowała w ogrodzie, lekko przestudzona, nalewana wprost z garnka na talerz.

ZUPA JARZYNOWA ZE SZPARAGAMI

pietruszka, kawałek selera

kilka marchewek

2 gałązki selera naciowego

kilka szparagów

5-6  sporych  młodych ziemniaków

łyżka masła lub oleju

natka pietruszki i koperek

sól

Ja tę zupę ugotowałam na rosole, ale można zrobić ją w wesji wegetariańskiej ( zaczynamy od podsmażenia szparagów na maśle) albo i wegańskiej – wtedy robimy to na oleju, np. z pestek winogron.

Do posolonej wody lub rosołu  wrzucamy pokrojoną w kostkę lub grube plastry marchewkę, starte na tarce o grubych oczkach seler i pietruszkę, pokrojone na plasterki gałązki selera naciowego. Gotujemy około pół godziny, dodajemy obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki i gotujemy dalej do miękkości. Wrzucamy posiekaną zieleninę i podsmażone wcześniej szparagi.

Możemy tę zupę zabielić śmietaną, albo dodać do niej rumianą zasmażkę, jak do mojej klasycznej zupy jarzynowej.

zupa jarzynowa ze szparagami
zupa jarzynowa ze szparagami

JAKI GARNEK

Wracając do garnków- można teraz kupić bezpieczne garnki ze stali nierdzewnej z emaliowanym pokryciem, z dwoma uchwytami i pokrywką lub bez, z ciekawymi nadrukowanymi wzorami. Duże garnki ( średnica 24 cm) nadają się do gotowania dla całej rodziny, ale czasem zdarza się, tak jak u nas, że nie wszyscy jedzą o tej samej porze. Wtedy przyda się mniejszy garnek, np. o średnicy 16 cm, można porcję zupy czy innego dania schować w lodówce i potem bez problemu podgrzać.

garnek emqaliowany bokono
garnek 16 cm

Garnki emaliowane nadają się do wszystkiego rodzaju kuchenek, zarówno gazowych, jak i elektrycznych czy najnowszych, indukcyjnych. Są też one odporne na uszkodzenia i trwałe.

A MOŻE KOMPLET ?

Warto kupić sobie cały komplet (nowoczesne i eleganckie garnki dostępne są w sklepie bokono.pl), dzięki czemu można wtedy równocześnie ugotować cały obiad. Opiszę to na przykladzie własnego doświadczenia. W tym największym, o średnicy 24 cm można ugotować zupę , jeśli jest to czysta zupa typu rosół czy barszczyk to garnek o średnicy 20 cm będzie dobry do ugotowania do niej makaronu.

Do drugiego dania , ugotowania ziemniaków , ryżu czy kaszy dobry będzie emaliowany garnek np. 4z 22-centymetrowym przekrojem .

Jeśli chcemy jako dodatek podać warzywa gotowane, jak np. fasolkę szparagową , groszek z marchewką czy buraczki, idealny będzie do tego garnek najmniejszy, ten o średnicy 16 cm. Możemy więc ugotować cały duży obiad w jednym komplecie emaliowanych garnków.

komplet garnków bokono
komplet garnków

Szczelne pokrywki ulatwią nam szybsze gotowanie dań, którym pomaga dodatkowo para. W odpowiednim momencie można je odkryć i sprawdzić , w jakim stanie jest potrawa, którą gotujemy.

Estetyczny komplet w kuchni na pewno uprzyjemni nam gotowanie, polecam go szczególnie osobom zaczynającym przygodę kulinarną.

garnek emaliowany
zupa jarzynowa