Archiwa kategorii: Obiady

Krem ze szparagów z białymi warzywami

Sezon na szparagi w pełni , jedną z moich ulubionych form ich podania są zupy-kremy. Do kremu ze szparagów wykorzystuję  białe i zielone, główki staram się podsmażyć osobno i podać jako dodatek do zupy. By bulion szparagowy był bardziej intensywny, do wywaru wrzucam też te kawałki łodyżek, które oderwałam od nich przed wrzuceniem do zupy.

Do szparagów dodałam białe warzywa – pietruszkę, seler, jasną część pora i małą cebulę- te ostatnie podsmażyłam na oliwie, by zupa, warzywna, zyskała na smaku. Dorzuciłam też kilka ziemniaków, by konsystencja zupy była bardziej kremowa. Świeże zioła – natka pietruszki i mięta dodały smaku i świeżości.

KREM ZE SZPARAGÓW Z BIAŁYMI WARZYWAMI I ZIOŁAMI

Pęczek białych szparagów i pół pęczka zielonych

mały seler, dwie pietruszki, jasna część pora,

mała cebula, 2-3  ziemniaki

sól, nieco białego pieprzu, oliwa

pęczek natki pietruszki, kilka gałązek mięty

Szparagi myjemy i odłamujemy od zdrewniałych końcówek . Te ostatnie zalewamy wodą i gotujemy kilkanaście minut by wykorzystać ich smak. Odcedzamy i do tego bulionu wrzucamy pozostałe szparagi, odcinając część głowek, które wykorzystamy jako dodatki. Solimy.

Na oliwie podsmażamy pokrojoną cebulę i pora, dorzucamy do zupy . Na pozostałej oliwie smazymy główki szparagów na dodatki. Dodajemy obrany i pokrojony seler i korzenie pietruszki, ziemniaki, gotujemy wszystko do miękkości. Dorzucamy świeżą natkę pietruszki i listki mięty, miksujemy, doprawiamy białym pieprzem i jeśli jeszcze trzeba- solą.

Taki krem wychodzi bardzo smaczny, białe warzywa pasują do szparagów. Podajemy je z podsmażonymi główkami.

Teraz, jak jest ciepło zaczynamy jadać posiłki w ogrodzie. W czasie upałów lubie chłodzić sie nad wodą, rozważam więc, czy nie zrobić w pobliżu domu jakiegoś stałego miejsca , które by mi dało taką możliwość. Teraz  już coraz łatwiej dbać o tego typu obiekty, widziałam to na http://www.plantica.pl/produkty/oczko-wodne/filtracja .

A w sezonie szparagowym na pewno wymyślę jeszcze niejdno pyszne danie, które z przyjemnością zjemy na powietrzu.

Smacznego !

Spaghetti z grillowanymi szparagami i cukinią

spaghetti z grillowanymi szparagami
spaghetti z grillowanymi szparagami

Szparagi , zwłaszcza te białe mają w sobie lekki posmak goryczki. Ja niweluję go sposobem znanym z domu- dodaję do gotowania nieco mleka i szczyptę cukru prócz soli. Grillowane smakują zupełnie inaczej , szczególnie te zielone – usmażone na grillu czy patelni grillowej są doskonałe. W sezonie lubię je dodawać do różnych dań , do makaronu świetnie pasują. Do spaghetti dodałem też plasterki grillowanej cukinii i smażony z cebulą szpinak.

Smaku dopełniły cienkie plasterki sera peccorino, świeżo zmielony pieprz i natka pietruszki.

SPAGHETTI Z GRILLOWANYMI SZPARAGAMI, CUKINIĄ I PECCORINO

opakowanie makaronu spaghetii ugotowane al dene

pęczek szparagów ( miałam mieszane, białe i zielone)

młoda cukinia

ok. 25 dkg szpinaku

cebula, 2 ząbki czosnku

olej do smażenia

kawałek sera peccorino

sól, pieprz , gałka muszkatołowa

natka pietruszki, świeże oregano

Cukinię kroimy na plastry, posypujemy solą, by puściły wodę. Po 15-20 mi9nutach osuszamy.

Szparagi odłamujemy od zdrewniałych łodyg, kładziemy na rozgrzaną grillową patelnię cienko posmarowaną oliwą lub dobrym olejem i smażymy kilka minut odwracajac, aż zmiękną. Podobnie grillujemy plastry cukinii.

Opłukany szpinak smażymy na oleju z pokrojoną cebulą i czosnkiem, aż zmięknie. Doprawiamy solą , pieprzem i gałką muszkatołową.

Spaghetti mieszamy z podsmażonym szpinakiem, na to kładziemy grillowane szparagi i cukinię, posypujemy serem peccorino, pieprzem z młynka , natką pietruszki i świeżym oregano. To prawdziwe wiosenne danie, lekkie i smaczne.

Kiedyś robiłam makaron z samych szparagów  z sosem z mielonego mięsa , wyszedł też pyszny, delikanty niczym wstążki satynowe. Szparagi jako baza lub dodatek do dań dają wiele możliwości. U mnie domownicy stwierdzili, że grillowane są zdecydowanie najlepsze.

Smacznego !

 

Jagnięcina z Zakola dolnej Wisły – konferencja promocyjna

jagniecina z zakola
jagniecina z zakola

Tydzień po Wielkanocy miałam przyjemność uczestniczyć w konferencji promującej mięso baranie i jagnięce , na praktycznym tego przykładzie, w wykonaniu Piotra Lenarta w ramach projektu turystyczno-kulinarnego Niech Cię Zakole.

Impreza odbyła się w uroczej agroturystyce Gzinianka, niedaleko Bydgoszczy. Argumenty przekonujące gości Konferencji do hodowania owiec i jedzenia ich mięsa były tak smaczne, że łatwo było ich przekonać .

Najpierw była deska wędlin, w których wędzony udzieć i kiełbasa a także szynka jagnięca kusiły doskonale doprawionymi smakami. Towarzyszyła im doskonała słonina z zagrodowej świni, która… zdecydowała o przyznaniu produktom Niech Cię Zakole Grand Prix niedawnych bydgoskich targów Travel and Taste 🙂

Zupy na jagnięcinie były dwie – żurek z płuckami ( tak, podroby były wykorzystane też, w pyszny sposób)

 

Kolejna była bardziej konkretna, z pomidorami i warzywami, pikantna, a ja wtrąciłam do niej swoje „trzy grosze” , czyli sezonowy dodatek z „Dzikiej kuchni” – pokrzywy podsmażone na gęsim smalcu z czosnkiem. Goście wiedzieli co jedli i nie tylko im to smakowało ale też pytali z ciekawością o szczegóły tego dodatku.

 

Mieliśmy też spróbować młodego jagnięcia pieczonego w całości i dzielonego na kawałki, z pysznymi lokalnymi buraczkami :

 

Próbowaliśmy też mięsa jagnięcego upieczonego na dwa sposoby, z minimalnymi przyprawami – solą i pieprzem, by poczuć ich smak w całej istocie. Mnie smakowało bardziej to delikatniejsze , mniej wypieczone. Do tego był garnek pieczonych kiełbasek, też jagnięcych.

 

Jedzenie było istotną częścią konferencji, a ta merytoryczna dotyczyła sposobów promocji mięsa jagnięcego . O tym, jak jagnięcinę z Lubelszczyzny promuje się w górach opowiadał  dr Andrzej Junkuszew z lubelskiego Uniwersytetu Przyrodniczego. Piotr Lenart przytoczył przykłady dbania o lokalne produkty z Alzacji. Konferencję prowadził profesor Borys z kołudzkiego Instytutu Zootechniki, a jej istotnym elementem było wręczenie autorowi projektu Niech Cię Zakole medalu od ministra rolnictwa, za wkład w promocję jagnięcego mięsa. Zdjęcie autora Najsmacznieszy blog, przy okazji zapraszam na konkretniejszą relację.

Wracając do jagnięcej uczty – próbowaliśmy też gulaszy z podrobów – o tych z serc i płucek pisałam już w poprzedniej relacji, teraz było też coś ekstra – delikatne w smaku baranie jądra . Wzbudziły małą sensację, ale amatorzy zajadali ze smakiem :

 

Mój wkład z „Dzikiej kuchni” to nie tylko pokrzywy do zupy. Zrobiłam też zielony placek z chwastów ( podobny do szpinakowego, przepis będzie w osobnym wpisie) :

 

Spore zainteresowanie wzbudziła też sałatka z młodych mleczy, z babką , sparzoną pokrzywą i gwiazdnicą :

Jagnięcina i gospodarstwa agroturystyczne , które ją serwują są istotnymi atrakcjami projektu turystyczno-kulinarnego „Niech Cię Zakole”, gotowe są już plany wycieczek, jedno -i dwudniowych kulinarnym szlakiem. Uczestnicy Konferencji mieli okazję zobaczyć malownicze okolice, krajobrazy przyciagające wzrok, niczym punkty widokowe w górach , obejrzeć Dolinę Strugi,  miejsce Festiwalu Smaku w Grucznie i zwiedzić mennonicką chatę obok stuletniego sadu.

 

Do zobaczenia na kulinarnym szlaku !

Pierogi z kaczki w rosole

pierogi z kaczki
pierogi z kaczki

Bywanie na warsztatach kulinarnych przynosi ze sobą wiele korzyści. Jedną z nich jest umiejetność poradzenia sobie z trudniejszymi formami przygotowania mięsa. Kaczki piekłam kiedyś w całości, potem osobno przyrządzałam piersi ( smażone) a inne części kaczki dusiłam na różne sposoby.

Tym razem z piersi zrobiłam wędlinę peklowaną w soli , nogi i konkretniejsze części konfitowałam w kaczym tłuszczu a na szyi i korpusie ugotowałam pyszny rosół. Mięso z rosołu i kawałki konfitowanego posiekałam i zrobiłam z niego farsz do pierogów. Wyszły rewelacyjne 🙂

Rosół zrobiłam takim samym sposobem, jak ten z kurczaka czy indyka , łagodny, bez cebuli czy czosnku, bo taki lubię najbardziej.

PIEROGI Z KACZKI

ciasto takie, jak tutaj

mięso z rosołu z kaczki i nieco duszonego

sól, pieprz, koperek, majeranek

Mięso mielimy lub siekamy, doprawiamy pieprzem, koperkiem i majerankiem i ewentualnie solą.

Ciasto na pierogi wałkujemy na grubość 2-3 mm, wycinamy kółka , nakładamy po łyżeczce farszu , sklejamy . Wrzucamy do osolonego wrzątku i gotujemy chwilę po wypłynięciu. Najlepiej wyłowić jednego na próbę, przekroić i sprawdzić, czy ciasto w środku nie jest surowe. Jeśli tak, to chwilę jeszcze gotujemy. Przekrojonego pieroga konsumujemy od razu, żeby sprawdzić, czy naprawdę jest taki dobry 🙂

Wyłowione pierogi przelewamy chwilę zimną wodą, by je zahartować. Możemy podac je ze skwarkami, ze smażoną cebulą, albo jednym i drugim. Doskonale smakują też w barszczyku czy rosole. Mnie smakowały chyba nawet bardziej, niż te z gęsi.

Pierogi są dość pracochłonne, więc to doskonałe danie do robienia zespołowo. Sporo jest frajdy przy próbowaniu czy zjadaniu „na pniu” tych, które się trochę rozwaliły przy gotowaniu 🙂

Z mięsa kaczki smakują doskonale, ale każde inne z rosołu czy z wywaru na zupę świetnie się do nich nadaje.

Smacznego !

Spaghetti z pulpecikami

spaghetti z pulpecikami
spaghetti z pulpecikami

Spaghetti to jedno z ulubionych dań moich dzieci , robię je często i w różnych formach. Czasami kilka wersji na raz, bezmięsną dla córki, dla syna bez ulubionego przez innych groszku  Bazą jest zwykle sos pomidorowy, dla mięsożercow mielone mięso, różne gatunki.

Dzisiejsza wersja jest nieco inna , z pulpecikami. Bardzo smakowała mojej Najmłodszej .

SPAGHETTI Z PULPECIKAMI

Opakowanie makaronu spaghetti, ugotowane al dente

1/2 kg mięsa mielonego ( dowolne )

Cebula

Sól, pieprz, majeranek, bazylia, papryka słodka

Jajko lub białko

Kilka suszonych pomidorów

Szklanka przecieru pomidorowego

Olej do smażenia

Mięso mielone doprawiamy solą, pieprzem i ziołami . Dodajemy posiekaną cebulę, lekko podsmażoną ją oleju, wbijamy jajko i dokładnie wyrabiamy masę. Toczymy z niej pulpeciki wielkości dużych orzechów włoskich i obsmażamy na tej samej patelni, co cebulę, dodając nieco oleju. Dorzucamy pokrojone suszone pomidory, podlewamy odrobiną wody lub bulionu ,dusimy chwilę. Wlewamy przecier pomidorowy, gotujemy razem. Doprawiamy sos do smaku papryką i ziołami.

Sosem z pulpecikami polewamy makaron.

To danie moje dzieci lubiły nawet, jak były małe. Często życzyły sobie takie na powrót z wakacji. Teraz juz wszytskie są dorosłe, nie muszę im organizować wolnego czasu. A wspólczesne oferty wakacyjne są bartdzo ciekawe, widziałam takie na http://naferie.pl/

A po powrocie z wakacji zróbcie dzieciom ulubione danie, na przykłąd takie spaghetti z pulpecikami.

Smacznego !

Makaron ryżowy z rybą i warzywami

 

makaron ryzowy z ryba i warzywami
makaron ryzowy z ryba i warzywami

Wiosną lubię lekkie dania z warzywami. Makaron ryżowy to lekkie odstępstwo od mojej diety redukcyjnej, ale jeśli się go ugotuje „al dente”, to nie jest aż tak wysokoloryczny. Warzywa najbardziej lubie sezonowe, więc do mojego ulubionego zestawu -pory i pieczarki dorzuciłam plasterki marchewki i nieco cebuli, jako przyspieszacza spalania tłuszczu. Szcypior z cebuli wyhodowany na parapecie z tych, co puszczały „kiełki” dopełnił smaku. Tym razem podarowałam sobie białe wino do ryby, podlałam ją rosołem, by wzbogacić smak.

MAKARON RYŻOWY Z RYBĄ I WARZYWAMI

opakowanie  makaronu ryżowego

ok. 30 dkg filetów z mintaja lub innej ryby

mały por

cebula

ok. 20 dkg pieczarek

2 marchewki

sól, pieprz , tymianek, szczypior

dobry olej do smażenia, rosół do podlewania

Makaron gotujemy nieco krócej ( minutę – dwie) niż według przepisu, by był al dente.

Na lekko rozgrzany olej ( tłoczony na zimno lub nawet oliwę ) kładziemy  pokrojoną w półplasterki cebulę, smażymy chwilę. Po chwili  dodajemy plasterki pieczarek i marchewek, smażymy mieszając  kilka minut. Potem dorzucamy pory , pokrojone na  półplasterki i smażymy dalej. Gdy wszystko jest już dobrze podsmażone , dorzucamy kawałki ryby, podlewamy rosołem ( najlepiej domowym, moze być też bulion warzywny ), doprawiamy solą i pieprzem. Na końcu, gdy wszystko zmięknie, ale będzie jeszcze jędrne, dodajemy  tymianek i szczypior . Po chwili wyłączamy.

Podajemy z makaronem, delikatna ryba fajnie pasuje do ryżowego. Świeże zioła ( tymianek już z grządki ) dodają lekkości daniu i komponują się z warzywami.

Od kilku lat mój ogródek ziołowy rozrasta się z powodzeniem. Wymaga sporo pracy przy podlewaniu, na szczęscie mamy przy domu studnię, skąd czerpiemy wodę do ogrodu, bo ceny wody w mieście, w którym mieszkam nie zachęcają do podlewania nią odrodu, zwłaszcza jak jest susza. Widziałam na http://www.saga.info.pl/ urządzednia wspomagające domowe systemy hydrauliczne, w razie problemów wiem, gdzie szukać.

WIosna już coraz piękniejsza, przepisów z ziołami i innymi „plonami”  z ogrodu bedzie przybywać.

Smacznego !

Penne z dzikim pesto i pecorino

 

penne z dzikim pesto
penne z dzikim pesto

Wiosna w tym roku już cieszy nas zielenią, ja z niej korzystam nie tylko dla ozdoby. W ogrodzie już rosną mi zioła wieloletnie , pięknie przechowała się pod liśćmi pietruszka naciowa, oregano odbija , mięta nieśmiało rozwija coraz silniej gałązki i listki. Jest też sporo dzikich, jadalnych chwastów – u mnie rozplenił się podagrycznik o smaku podobnym do szpinaku, jest też sporo czosnaczku, krwawnik smakujący jak szczypiorek, wybijają też listki szczawiu, któremu od kilku lat pozwalam się rozsiewać po trawniku, gwiazdnica o lekko orzechowym smaku i białych kwiatkach też już się wychyla. Młode pokrzywy jeszcze nie parzą, ale dla pewności przelałam je wrzątkiem  To wszystko wraz z młodym , lekko pikantnym mniszkiem zebrałam, umyłam i zmiksowałam z orzechami włoskimi ,  pestkami słonecznika i oliwą.

 

DZIKIE PESTO DO MAKARONU , Z ORZECHAMI I PECORINO

po garści  młodych pokrzyw i podagrycznika

dwie garście natki pietruszki, kilkak gałązek oregano

kilka gałązek gwiazdnicy, krwawnika , listki czosnaczka, młoda mięta i mniszek

łyżka pestek słonecznika i dwie orzechów ( miałam włoskie i arachidowe)

dwa ząbki czosnku

2 łyżki oliwy

sól, pieprz czarny z młynka

kawałek pecorino

makaron ( miałam penne)

Makaron ugotowałam według przepisu, minutę krócej, by był al dente.

Pokrzywy i resztę zieleniny umyłam w kilku wodach zmieniając je . Te pierwszą przelałam  wrzątkiem na sicie.

Włożyłam zieleninę do blendera dodając orzechy, czosnek i oliwę. Zmiksowałam prawie na gładko. Doprawiłam solą i pieprzem.

Wymieszałam pesto z ciepłym makaronem, posypałam kawałkami pecorino odciętymi ładnie nożem – piłką.

Takie pesto to samo zdrowie, kto ma opory przed jedzeniem „dzikiego zielska” niech raz go spróbuje , a na pewno będzie mu smakowało. O korzyściach dla zdrowia nie muszę chyba przekonywać, młode rośliny to najlepsze źródło witamin i mikroelementów. Ja mam to szczęście, że wszystko mi rośnie w ogrodzie . Trzeba uważać, by nie zbierać jadalnych chwastów przy ulicy, lepiej wybrać się gdzieś na wycieczkę do lasu czy na łąkę. Teraz natura ciągnie nas na swoje łono, trzeba czasem zadbać o samochód i sprawdzić, czy nadaje się na dłuższe wycieczki . Można skorzystać z auto części i zabezpieczyć się zawczasu przed awarią .

Dzika kuchnia cieszy się coraz większym powodzeniem, u mnie jest spory wybór dań z jadanych chwastów w specjalnej kategorii z boku bloga.

Smacznego !

Relacja z imprezy „Niech Cię Zakole” i zaproszenie do Poznania

Od spotkania na koniec karnawału minęło już sporo czasu, ale moje życie toczy się ostatnio w zawrotnym tempie, więc dopiero znalazłam czas na relację z fantastycznej imprezy w Gziniance zorganizowanej przez jej gospodarzy i Piotra Lenarta, autora projektu kulinarno-turystycznego ” Niech Cię Zakole”. To rejon zakola dolnej Wisły, w moim rodzinnym województwie kujawsko-pomorskim jest miejscem pysznych biesiad i wycieczek kulinarnymi szlakami. Pisałam już o tym latem w relacji z podróży studyjnej .

To urocze miejsce położone jest zaledwie 30 km od Bydgoszczy , w kierunku na Grudziądz, można tam dotrzeć nie tylko autem, ale i autobusem czy wygodnym pociągiem. Nie tylko zimą wygląda zjawiskowo.

Produktów kulinarnych Zakola jest wiele, najważniejsze i swoisty” konik” autora projektu , to gęsina i jagnięcina. Wykorzystane do  końca, łącznie z podrobami i właśnie do jedzenia wszystkich fragmentów tuszy zwierzęcej przekonywał  Napoleon podczas uczty mięsopustowej w ostatnią sobotę karnawału.

Na razie – wędzony półgęsek, z Kołudy, z takich samych gęsi , które zamawia w reklamie Magda Gessler – dla Zakola wędzi półgęski asystent Piotra Lenarta, Mikołaj. Na zdjęciu w kuchni, podczas pichcenia kurczaka Marengo – napoleońskiego elementu uczty, na bazie zagrodowego z Rolmięsu ( dostępny z Autostraganu, w Poznaniu na Zielonym Targu i na Frymarku w Bydgoszczy ).  Włożyłam do niego swoje „trzy grosze”, podsmażając pieczarki metodą Julii Child 🙂

 

Ale wróćmy do „naszych baranów”, czyli do jagnięcych podrobów. Były zaskakująco pyszne płucka w sosie cytrynowym :

 

Prócz tego wątróbka duszona z jabłkami i cebulą oraz  gulasz z serc, z moim ulubionym duetem warzyw pory-pieczarki ( zgadnijcie kto to wymyślił ? )

 

Zapachy z kuchni izby biesiadnej Gzinianki były takie , że goście czekali bardzo zaciekawieni :

Jak widać byli wśród nich panowie z Kujawskiej Braci Szlacheckiej, którzy umilali nam pobyt , ale na razie wróćmy do jedzenia. Były jeszcze zjawiskowe w smaku pierogi z jagnięciny i kotleciki , które na zdjęciach nie wyszły tak, jak na to zasługiwały, więc będą innym razem 🙂

Ja zrobiłam nieco surówek, bo lubię je dojadać do dobrych mięs, udaje mi się do tego przekonywać coraz więcej osób 🙂

Była też gęsia okrasa do pysznych chlebów Gospodarzy , z ogórkiem kiszonym :

Gospodarze Gzinianki mają super pomysły na imprezy, Gzin to wioska rytuałów, dlatego nie zabrakło atrakcji. Urocza Pani Irenka dała pokaz ubijania masła, w nawiązaniu do teledysku Donatana i Cleo, potem wszystkie panie w koralach od Gospodyni próbowały swoich sił. Im większy dekolt, tym ciekawsza była zabawa. Mojego zdjęcia nie pokażę, bo wyszło „niewyraźne” , ale moja współbiesiadniczka Małgosia dała radę.

Niezrównana jednak była Mirka z Wilkowej zagrody, moja współtowarzyszka wycieczki do Alzacji – na zdjęciu pewnie wszyscy ją poznacie. Wygrała w Przysieku konkurs na gęsie dania, nagrodziła ją Magda Gessler . Nosi często czerwone korale, jest na zdjęciu zbiorowym z prawej strony 🙂

Wracając do dań – Gziniacy słyną z pysznych wędlin i serów :

 

Biesiada trwałą przy dźwiękach gitary i doskonałych trunkach Gospodarza :

Rycerze najpierw strzelali na wiwat, potem powiadali o zwyczajach i strojach, szef imprezy dał się ubrać w strój towarzysza pancernego :

Pod koniec były jeszcze dania na ciepło, wspomniany już kurczak Marengo i gęsina z jagodami z nalewki, o zjawiskowym smaku :

Zabawa była przednia i na pamiątkę wszyscy zrobili sobie zbiorowe zdjęcie  ( Mirka, królowa Slow Foodu z prawej )

Mnie tam nie ma , więc załączam zdjęcie w czapce rycerskiej. Dodam jeszcze , że na koniec wesołej i pysznej imprezy podałam gościom śledzie po kujawsku, takie, jak rok temu. Najlepsza była recenzja Mikołaja, który spróbował z grzeczności i odruchowo powiedział – dobre, a potem zjadł więcej z okrzykiem – o k… , jakie dobre 🙂
Część przysmaków  z tej imprezy można będzie spróbować w sobotę 1 kwietnia na Zielonym Targu w Poznaniu, na degustacji w pobliżu Autostraganu .  Oto, co mi napisał dziś o tej akcji Napoleon :

Ja też tam będę i na pewno nie z pustymi rękami, kto chce spróbować produktów świątecznych Niech Cię Zakole, kupić sobie i zamówić na Święta ( będą u Pawełka z Autostraganu), niech zawita na Zielony Targ przy Palcu Bernardyńskim  w Poznaniu w sobotę 1 kwietnia od rana.

Smacznego i zapraszam !

 

 

 

 

Krupnik z zieleniną

 

krupnik z zieleniną
krupnik z zieleniną

Krupnik to jedna z moich ulubionych zup z dzieciństwa, moja Mama gotowała ją tak, że jej smak zapamiętałam na długo. Kasza w naszej rodzinie miała szczególną rolę, dania z niej i zamiłowanie Mamy do takowych były przedmiotem rodzinnych żartów, a to ze względu na jej nazwisko ” z domu ” . Nie wyjawię go tutaj, bo to teraz element mojej tajemnicy bankowej ( nazwisko rodowe matki ), ale dania z kaszy Mamie wychodziły wspaniale a już krupnik to chyba najlepiej, uwielbiałam też kapuśniak z kaszą.

Na moich rodzinnych Kujawach kasza to teraz dobro regionalne, nawet na całe województwo kujawsko-pomorskie. Jest nawet Święto Kaszy , gdzieś pod Unisławiem, w Zakolu Dolnej Wisły . Mile wspominam to miejsce, bo wygrałam tam konkurs kulinarny i w nagrodę pojechałam do Alzacji , na Święto Wina i Święto Kapusty ( również obchodzone w tych okolicach).

Byłam niedawno u Siostry w Bydgoszczy i ugotowałyśmy razem sobie krupnik ( załapał się też na niego siostrzeniec, autor mojej blogowej strony internetowej ). Jest łagodniejszy, niż zwykle , z dużą ilością marchewki , pora i natki pietruszki. Kaszę ugotowałyśmy osobno, by się nie przypaliła.

KRUPNIK Z ZIELENINĄ

kilka skrzydełek z kurczaka

2-3 spore marchewki

pietruszka, kawałek selera

jasnozielona część pora

szklanka kaszy jęczmiennej

kilka ziemniaków

ziele angielskie, pieprz w ziarnach, liść laurowy

sól

natka pietruszki i selera naciowego

Do garnka z wodą wrzucamy skrzydełka, solimy, dodajemy pokrojone warzywa ( por i seler naciowy w plasterki) i przyprawy ( seler i pietruszkę dobrze zetrzeć na tarce). W osobnym garnku zalewamy kaszę wrzącą wodą ( 3 razy tyle, ile jej objętość), solimy, dodajemy troszkę oliwy i gotujemy do miękkości. Można  też ugotować kaszę w woreczku, jeśli nie mamy innej i dodać ją wraz z częścią wody, w której się gotowała.

Gdy mięso i warzywa są prawie miękkie, dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki, wsypujemy część natki pietruszki i gotujemy, aż ziemniaki będą miękkie. Wtedy do zupy dodajemy kaszę wraz z wodą, w której się gotowała, mieszamy . Wyjmujemy mięso, obieramy i dodajemy do zupy. Dodajemy sporo świeżej, posiekanej natki pietruszki, możemy też dodać inne świeże zioła, np. oregano czy majeranek.

Przy gotowaniu kaszy lepiej nie przekroczyć określonego czasu, by nie była rozgotowana, bo wtedy nieciekawie smakuje. Przez ostatnie kilka lat do pilnowania czasu wystarcza mi telefon, ale czasem, zwłaszcza podczas podróży wyjęcie telefonu z torebki zajmuje …czas i chętnie bym spojrzała na zegarek na ręce 🙂  To jednak znacznie wygodniejsze, zwłaszcza gdy się spieszę na pociąg czy autobus.  Widziałam sporo ciekawych na http://www.czaszegarkow.pl/, może się na jakiś zdecyduję.

Krupnik z zieleniną bardzo nam smakował, wspominałyśmy przy okazji obiady w rodzinnym domu, talerze wspaniałych zup Mamy , które wraz z pajdą chleba z masłem były naszymi ulubionymi daniami.  Czytelnicy bloga też to doceniają, bo  właśnie zupa jarzynowa „jak u Mamy” jest najczęściej wyszukiwanym przepisem ( patrz na bocznym pasku bloga).

Smacznego !

 

Hamburgery z urządzenia Ariete

Z dużą ciekawością wypróbowałam niedawno nowe urządzenie do robienia hamburgerów firmy ARIETE . Jest bardzo proste w obsłudze i łatwe w utrzymaniu. Wystarczy je podłączyć do prądu, wsunąć w odpowiednie miejsce praktyczny pojemnik na resztki tłuszczu , zaczekać, aż lampka zgaśnie i włożyć w odpowiednie miejsca bułkę i mięso. Przy pierwszym użyciu należy powierzchnię grzejną posmarować tłuszczem ( np. olejem), poleci trochę dymu, ale to jest normalne zjawisko i instrukcja o nim uprzedza.

To urządzenie ma jeszcze opcję dla panini, czyli ciepłych kanapek, czegoś w rodzaju tostów. Można je zrobić podobnie, jak te, pokazywane w tym wpisie, ja skupię się na hamburgerach.

Te na zdjęciu u góry są dietetyczne, z mielonego mięsa indyka i bułki grahamki z ziarnami. Bułkę kładziemy na górną część, kotlety na dolną :

dav
dav

Najpierw trzeba przygotować mięso.

HAMBURGERY DIETETYCZNE Z MIELONKI Z INDYKA

ok. 30 dkg mięsa mielonego z indyka

białko jajka

sól, pieprz, majeranek, oregano, bazylia

Mięso mieszamy z białkiem jajka i przyprawami, wyrabiamy dokładnie ręką i formujemy okrągłe kotlety. Nagrzewamy Hamburger Maker , gdy lampka zgaśnie kładziemy kotlety na  dolną półkę a przekrojoną bułkę na górną.

 

Do takich hamburgerów dodałam sałatę, pieczarki marynowane ( domowe) , kawałki mojej kiszonej czerwonej kapusty  i świeże zioła.

W podobny sposób zrobiłam hamburgery z mięsa mieszanego, wołowo-wieprzowego. W sumie największym wyzwaniem jest długość czasu smażenia hamburgerów , trzeba to wypraktykować.  Ja smażyłam 5-7 minut.

dav

Mięso wieprzowo-wołowe jest bardziej wyraziste w smaku, niż to z indyka. Kotlety możemy wysmażyć na taki stopień, jaki nam odpowiada. Urządzenie do zbierania zbędnego tłuszczu pod spodem jest bardzo praktyczne, można je wyjąć, wylać tłuszcz i umyć bez problemów.

HAMBURGERY WOŁOWO-WIEPRZOWE Z BUŁKĄ ORKISZOWĄ Z ZIARNAMI

ok. 1/2 kg mięsa wołowo-wieprzowego

jajko

sól, pieprz , majeranek, czosnek niedźwiedzi

1-2 ząbki czosnku posiekane drobno

Mięso wraz z jajkiem i przyprawami wyrabiamy dokładnie, formujemy kotlety i postępujemy, jak wyżej.

dav
dav

Urządzenie do hamburgerów Ariete jest bardzo wygodne i łatwe w obsłudze. U mnie już tym zajmuje się moja córka, która je dostała do własnej dyspozycji. A oto efekt końcowy :

dav

Tym razem dodałam  prócz sałaty czerwoną cebulę marynowaną w domowym occie i moje słynne kiszone ogórki. Odchudzam się, więc nie ma tu żadnych sosów, ale polecam te z blogowego archiwum : np. koktajlowy, tatarski, majonez , kto lubi może dodać keczup ze sklepu czy domowy albo ajwar.

Smacznego !