Archiwa kategorii: Obiady

Makaron z grillowanymi szparagami i twarogiem

makaron z grillowanymi szparagami i twarogiem
makaron z grillowanymi szparagami i twarogiem

Latem, gdy jest gorąco staram się robić proste dania, by nie stać długo przy kuchni. Wykorzystuję do nich sezonowe warzywa i zieleninę z ogrodu. Wzbogacam je też czasem doskonałym domowym twarogiem, który kupuję przez znajomych ze wsi. Ten makaron z grilowanymi szparagami i cukinią wzbogaciłam jeszcze o duszone pieczarki , które mi zostały w lodówce , dorzuciłam rucolę i młody szpinak , natkę pietruszki i bazylię – zieloną i fioletową. Do razowego makaronu pasował mi jeszcze twaróg, który pokruszyłam na koniec. Polałam wszystko odrobiną oleju tłoczonego na zimno i wyszło pyszne danie 🙂

MAKARON Z GRILLOWANYMI SZPARAGAMI I TWAROGIEM

opakowanie razowego makaronu

po pół pęczka szparagów zielonych i białych

mała cukinia

kubek duszonych pieczarek

15-20 dkg twarogu

sól pieprz, olej tłoczony na zimno

rucola, bazylia, natka pietruszki, liście młodego szpinaku

Makaron ugotowałam według przepisu. Cukinię pokroiłam na plastry , posoliłam by puściła wodę  i po 15 minutach osuszyłam. Szparagi lekko posoliłam by chwilę zmiękły i wrzuciłam na grillową patelnię posmarowaną cienko olejem, dodajac plastry cukinii. Po kilku minutach przewróciłam je na drugą stronę , jak były al dente, to wyłączyłam patelnię.

Na makaronie ułożyłam grillowane warzywa i pieczarki, dorzuciłam zioła i liście szpinaku. Na wierzch pokruszyłam twaróg, polałam olejem. Na koniec posypałam lekko solą morską i pieprzem z młynka.

Polecam to danie na obiad latem, szparagi jeszcze są dostępne i warto je wykorzystać w sezonie. Robi się je szybko, w czasie, gdy makaron się gotuje, można przyrządzić warzywa na patelni grillowej , nie trzeba dlugo stać „przy garach”, co teraz, gdy jest gorąco jest dużą zaletą. Dobry twaróg lub inny ulubiony ser uzupelnia danie, a zagorzałym mięsożercom podpowiem, że nieco wytopionego wędzonego boczku zaspokoi ich apetyty. Zioła można wybrać takie, jakie nam pasują, zielenina ożywi danie i doda mu lekkości.

Smacznego !

 

Zupa jarzynowa z emaliowanego garnka

garnek Bokono
zupa jarzynowa

Bardzo lubię gotować zupy i moja rodzinka też lubi je jeść. Robie je na dwa sposoby – zupy typu rosół, pomidorowa, barszczyk czysty czy wiosną szczawiowa a latem owocowa na zimno – jadamy na pierwsze danie. Natomiast konkretne, sycące zupy takie jak krupnik, fasolowa, barszcz ukraiński, jarzynowa  czy nawet ogórkowa, tak zwane „ajntopfy” zajadamy na obiad samodzielnie, z pajdą chleba na dodatek. Na pytanie „co jest na drugie danie ? ” odpowiadam – drugi talerz zupy 🙂

Garnki do zupy są u mnie bardzo ważne. Wolę duże, bo na rosołku często robię następnego dnia pomidorówkę czy barszczyk , te do konkretnych zup , gotowanych na całą rodzinę – to już wiadomo samo z siebie, muszą być spore.

Prowadzę raczej tradycyjną domową kuchnię, lubię więc tradycyjne garnki emaliowane. Dają mi poczucie ciepła, przypominają rodzinny dom, są ładne wizualnie. W warunkach domowych można zupę w takim garnku zanieść na stół, postawić na podkładce  i zajadać prosto z niego – każdy wygodnie weźmie sobie tyle, ile chce. Latem podaję też tak zupy na ogrodowym stole. Ostatnio zrobiłam zupę jarzynową z sezonowym dodatkiem – szparagami , doskonale smakowała w ogrodzie, lekko przestudzona, nalewana wprost z garnka na talerz.

ZUPA JARZYNOWA ZE SZPARAGAMI

pietruszka, kawałek selera

kilka marchewek

2 gałązki selera naciowego

kilka szparagów

5-6  sporych  młodych ziemniaków

łyżka masła lub oleju

natka pietruszki i koperek

sól

Ja tę zupę ugotowałam na rosole, ale można zrobić ją w wesji wegetariańskiej ( zaczynamy od podsmażenia szparagów na maśle) albo i wegańskiej – wtedy robimy to na oleju, np. z pestek winogron.

Do posolonej wody lub rosołu  wrzucamy pokrojoną w kostkę lub grube plastry marchewkę, starte na tarce o grubych oczkach seler i pietruszkę, pokrojone na plasterki gałązki selera naciowego. Gotujemy około pół godziny, dodajemy obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki i gotujemy dalej do miękkości. Wrzucamy posiekaną zieleninę i podsmażone wcześniej szparagi.

Możemy tę zupę zabielić śmietaną, albo dodać do niej rumianą zasmażkę, jak do mojej klasycznej zupy jarzynowej.

zupa jarzynowa ze szparagami
zupa jarzynowa ze szparagami

JAKI GARNEK

Wracając do garnków- można teraz kupić bezpieczne garnki ze stali nierdzewnej z emaliowanym pokryciem, z dwoma uchwytami i pokrywką lub bez, z ciekawymi nadrukowanymi wzorami. Duże garnki ( średnica 24 cm) nadają się do gotowania dla całej rodziny, ale czasem zdarza się, tak jak u nas, że nie wszyscy jedzą o tej samej porze. Wtedy przyda się mniejszy garnek, np. o średnicy 16 cm, można porcję zupy czy innego dania schować w lodówce i potem bez problemu podgrzać.

garnek emqaliowany bokono
garnek 16 cm

Garnki emaliowane nadają się do wszystkiego rodzaju kuchenek, zarówno gazowych, jak i elektrycznych czy najnowszych, indukcyjnych. Są też one odporne na uszkodzenia i trwałe.

A MOŻE KOMPLET ?

Warto kupić sobie cały komplet (nowoczesne i eleganckie garnki dostępne są w sklepie bokono.pl), dzięki czemu można wtedy równocześnie ugotować cały obiad. Opiszę to na przykladzie własnego doświadczenia. W tym największym, o średnicy 24 cm można ugotować zupę , jeśli jest to czysta zupa typu rosół czy barszczyk to garnek o średnicy 20 cm będzie dobry do ugotowania do niej makaronu.

Do drugiego dania , ugotowania ziemniaków , ryżu czy kaszy dobry będzie emaliowany garnek np. 4z 22-centymetrowym przekrojem .

Jeśli chcemy jako dodatek podać warzywa gotowane, jak np. fasolkę szparagową , groszek z marchewką czy buraczki, idealny będzie do tego garnek najmniejszy, ten o średnicy 16 cm. Możemy więc ugotować cały duży obiad w jednym komplecie emaliowanych garnków.

komplet garnków bokono
komplet garnków

Szczelne pokrywki ulatwią nam szybsze gotowanie dań, którym pomaga dodatkowo para. W odpowiednim momencie można je odkryć i sprawdzić , w jakim stanie jest potrawa, którą gotujemy.

Estetyczny komplet w kuchni na pewno uprzyjemni nam gotowanie, polecam go szczególnie osobom zaczynającym przygodę kulinarną.

garnek emaliowany
zupa jarzynowa

Zupa szpinakowa z kaszą

zupa szpinakowa
zupa szpinakowa

Taką zupę jadałam tylko w rodzinnym domu i nigdzie poza nim jej nie spotkałam. Nawet w dzieciństwie nie bardzo ją lubiłam, być może była ugotowana na jakimś tłustym wywarze, a ja nie cierpiałam tłustych potraw. Teraz, po latach przypomniała mi się a niestety nie dopytam już Mamy , skąd pomysł na taką zupę i jakie jest jej pochodzenie. Jedno wiem- kasza była  na Kujawach podawana często i w różnych postaciach , może jest to rodzaj krupniku bez ziemniaków z dodatkiem szpinakowych liści, a może bardziej cywilizowana wersja jakiejś przednówkowej zupy z lebiody czy pokrzyw, którą gotowano kiedyś.

Odtworzyłam ją z ciekawości, na lekkim rosole z indyka , z dodatkiem kaszy jęczmiennej  i …bardzo mi smakowała ! Gusta się zmieniają, szpinak niezbyt lubiany w dzieciństwie też zajadam z apetytem. No, ale doprawiam go sobie według własnego smaku 🙂

KUJAWSKA ZUPA SZPINAKOWA Z KASZĄ

kawałek szyi z indyka

włoszczyzna jak do rosołu ( marchewka pokrojona w plastry, seler i pietruszka starte na tarce o grubych oczkach), cebula i por

sól, pieprz, ziele angielskie i pieprz w ziarnach

szczypta gałki muszkatołowej

ok. 1/2 kg liści szpinaku

szklanka kaszy jęczmiennej ( może być też pęczak)

Umyte mięso wrzucamy do zimnej posolonej wody, dodajemy jarzyny i ziarniste przyprawy . Jak się wywar  kilkanaście minut pogotuje , dorzucamy opłukaną kaszę i gotujemy do jej miękkości. Pod sam koniec dodajemy dobrze umyte liście szpinaku, najlepiej średnie i mniej więcej równej wielkości, by się równo ugotowały. Mięso, cebule i por wyjmujemy, to pierwsze możemy obrane dorzycić do zupy. Doprawiamy ją na koniec szczyptą gałki muszkatołowej i ewentualnie pieprzem.

Zupa w tej wersji wyszła bardzo smaczna, ciekawe co by powiedziała Mama na to, że ją po latach odtworzyłam. Staram się czcic jej pamięć gotując to, co się z nią kojarzy. Miałam zrobić ten wpis wczoraj, w Dniu Matki, ale byłam skupiona na wizycie syna, który dawno już nie spędzał w domu całego weekendu… Dziś też przerwałam wpis, bo pojechaliśmy coś kupić a potem spontanicznie nad jezioro, woda była już ciepła i z wielką przyjemnością sobie popływałam. To był dla mnie najlepszy prezent 🙂

A zupę szpinakową będę gotowała częściej.

Smacznego !

Zupa ziemniaczana ze szparagami i lato z Panem Pyrą

zupa ziemniaczana ze szparagami
zupa ziemniaczana ze szparagami

Ta zupa ziemniaczana ze szparagami, lekka i dietetyczna została przeze mnie ugotowana dla córki , ja oczywiście też jej trochę zjadłam, bo w sezonie szparagowym nie omijam żadnej sposobności, by spróbować tych warzyw. Córka jeszcze mieszka w domu i może wracając z zajęć na uczelni korzytać z domowych obiadów. Mój syn jest w innej sytuacji , do domu przyjeżdża od czasu do czasu i dlatego  korzysta czasem z domowych obiadów dostarczanych wprost do pracy. Jako że jest wielkim wielbicielem dań z ziemniaków ( ulubione to szare kluski z kapustą ) teraz zajada dania cateringu Pan Pyra w ramach akcji „Lato z Panem Pyrą „. Są łatwe do podgrzania, naczynia są odpowiednio dobrane , grzeje się ich zawartośc a nie one same , nie trzeba zdejmowac folii i dania nie wysychają w czasie podgrzewania .

 

Dziś syn też dostał zupę ziemniaczaną :

 

I pyzy drożdżowe z węgierskim leczo :

 

Potrawy są nie tylko wygodne w przygotowaniu i łatwe do podgrzania do odpowiedniej temperatury , ale też i bardzo smaczne. Dziś wyjątkowo ziemniaki były głównie w zupie, zazwyczaj są podstawowym składnikiem drugiego dania obok mięsa i surówki.

 

Wracając do mojej zupy – ziemniaczanej z sezonowym dodatkiem, jakim są teraz szparagi , zrobiłam ją na lekkim rosole z kurczaka i wywarze ze szparagów.

ZUPA ZIEMNIACZANA ZE SZPARAGAMI

2 skrzydełka z kurczaka

włoszczyzna, jak do rosołu

mały pęczek szparagów ( miałam i białe i zielone)

pół kilo ziemniaków

sól, ziele angielskie, pieprz w ziarnach

Do garnka z wodą wkładamy mięso z kurczaka i włoszczyznę, dodajemy sól i ziarniste przyprawy i gotujemy około pół godziny. Dodajemy obrane i pokrojone ziemniaki , szparagi bez zdrewniałych końcówek, też pokrojone i gotujemy do miękkości wszystkich warzyw . Wyjmujemy ziarniste przyprawy, mięso i miksujemy wszystko na aksamitny krem.

Zupa wyszła smaczna, lekka a jednocześnie sycąca. Córka zjadła ją ze smakiem , a ja się cieszę, że syn też miał podobną w domowym obiedzie.

Smacznego !

 

Chłodnik z kiszonymi buraczkami na jogurcie

chłodnik z kiszonymi buraczkami
chłodnik z kiszonymi buraczkami

Od kilku dni wiosna rozgościła się u nas, jak to w kwietniu- ze zmiennymi temperaturami. Jest jednak zdecydowanie cieplej a czasami w porze obiadowej bywa wręcz gorąco. Parę dni temu miałam zrobić na obiad barszczyk ukraiński i wykorzystać do niego buraczki ukiszone z marchewką i jabłkiem. Jednak w kuchni było tak gorąco, że zmieniłam plany. Zajrzałam do lodówki, miałam tam zielone, świeże ogórki a także otwarty słoik z kiszonymi, kilka rzodkiewek i dwa duże  kubki naturalnego jogurtu. Szczypiorek rośnie sobie na parapecie, wyhodowany z kiełkującej cebuli, cienki już sobie odrasta po zimie na grządce, podobnie jak młoda mięta i oregano. Chrupiące, słodkie jabłko wydało  mi się dobre do złamania smaku, zrobiłam więc zamiast barszczyku aromatyczny i piękny w kolorze chłodnik.

CHŁODNIK Z KISZONYMI BURACZKAMI

2 duże kubki jogurtu naturalnego

słoik buraczków kiszonych z marchewką i jabłkiem

2 kiszone ogórki

zielony ogórek

kilka rzodkiewek

pęczek szczypiorku i/lub koperku

świeża mięta ( i ew. oregano)

jabłko

sól, pieprz z młynka, suszony czosnek niedźwiedzi, szczypta cukru

po łyżce soku z kiszonych ogórków i buraczków

Świeże warzywa i jabłko kroimy w półplasterki, lekko solimy i posypujemy pieprzem. Dodajemy pokrojone podobnie warzywa i jabłko kiszone oraz nieco soku z kiszonych ogórków i buraczków. Wlewamy jogurt, lekko mieszając trzepaczką, dorzucamy posiekane zioła i troszkę cukru dla załamania smaku.

Kiszone i surowe  warzywa przyjemnie chrupią , chłodnik ma piękny kolor od buraczków , jest aromatyczny i orzeźwiający. Polecam na lato i gorące dni wiosny 🙂

Smacznego !

 

Roladki wieprzowe ze śliwkami i boczkiem

roladki wieprzowe
roladki wieprzowe

To taka mała „droga na skróty” dla tych, co lubią schab nadziewany śliwkami. Roladki z plastrów schabu czy szynki a także z piersi kurczaka goszczą u mnie często, nadziewam je stosownie do sezonu, czasem warzywami, czasem dodaję boczek czy ser. Te są wielkanocne, więc do środka włożyłam suszone śliwki i nieco moreli ( lubię bardzo to połączenie) a dodatkowo wzbogaciłam je cienkimi plasterkami wędzonego surowego boczku. Doprawiłam je suszoną szałwią , bo takie smaki wydały mi się stosowne do tego zestawienia.

ROLADKI WIEPRZOWE Z SUSZONYMI ŚLIWKAMI I BOCZKIEM

kilka plastrów schabu lub mięsa z szynki

tyle samo plastrów surowego wędzonego boczku

garść suszonych śliwek i moreli

sól, pieprz, suszona szałwia

Mięso rozbijamy dość cienko, bardziej niż na kotlety. Doprawiamy solą ( ostrożnie, bo boczek jest słony), pieprzem i szałwią. Na mięso nakładamy boczek , upychamy ciasno suszone śliwki i morele, zawijamy roladki i smażymy, najlepiej na patelni grillowej , po kilka minut z każdej strony, aż mięso się dobrze usmaży.

Jeżeli c hcemy je zjeśc na ciepło, to zajadamy od razu, ja swoje mam zamiar podać jutro na wielkanocne śniadanie, na zimno, w plasterkach – obok znanych i popularnych na blogu drobiowych roladek z mozzarellą i suszonymi pomidorami. Wtedy trzeba dobrze  wystudzić i …schować, bo kuszą bardzo 🙂 można tak, jak ja dać do spróbowania kawałki z końcówek .

Boczek wędzony pasuje do wieprzowiny i suszonych śliwek, morele dodają nutkę słodyczy , całość smakuje doskonale i może być spokojnie ozdobą świątecznego stołu , na ciepło czy na zimno. Ja jutro świętuję podwójnie, bo mam imienimy, na że to na dodatek to Prima Aprilis, to można się wszystkiego spodziewać… może jakiejś koszulki z zabawnym napisem… właśnie widziałam niedawno urządzenia do takich nadruków na https://www.supportart.pl/34-termotransfer. Zobaczymy….

A tymczasem życzę wszytskim wesołych i smacznych Świąt Wielkanocy, na dole zdjęcie koszyczka z nieco odjechanym wiosennym kwiatkiem- tak zakwitła mi …kapusta pekinska, którą wstawiłam w wodę na parapet do odrośnięcia, zostawiając koncówkę. I to nie jest żart 🙂

 

Barszcz z rurą na wędzonce

barszcz z rurą
barszcz z rurą

Od dawna zamierzałam zrobić taki barszcz, bo bardzo lubie tę zupę a tej odmiany jeszcze nie jadłam. Lubię bardzo odtwarzać potrawy znane z literatury, a barszcz z rurą pojawia się w pewnym istotnym momencie Mistrza i Małgorzaty. Nikanor Iwanowicz, prezes spółdzielni mieszkaniowej przy Sadowej 302 A , zadowolony z udanej transakcji z cudzoziemcem zasiadał właśnie do obiadu, w wazie w połmiennych oparach barszczu czekała na niego kośc szpikowa a tu…puk, puk do drzwi… Czujne służby poinformowane przez podstępnego Korowiowa od razu skierowały się do łazienki, gdzie w przewodzie wentylacyjnym znalazły zakazaną walutę. Niestety prezes spóldzielni nie zjadł tego dnia barszczu….

Barszczyków na moim blogu jest sporo , od wigilijnego , wegańskiego na samych warzywach, przez czysty na mięsie  , ukraiński po taki na botwince . Ten zrobiam wykorzystując wywar od parzenia  wędzonego boczku, dodając oczywiście w odpowiednim momencie wołowe kości szpikowe. Kupiłam je w markecie na K, pocięte na odpowiednie kawałki.

BARSZCZ Z RURĄ NA WĘDZONCE

kilka buraczków

włoszczyzna, 2 ząbki czosnku

kilka łyżek kwasu burakowego

sól, szczypta cukru

ziele angielskie, liśc laurpwy, pieprz w ziarnach, grzybek suszony

kawałek wędzonego boczku

kości ze szpikiem – kilka kawałków

Włoszczyznę  zalewamy wodą, dodajemy ostrożnie soli ( sól odda boczek) i ziarniste przyprawy. Gdy wszystko się zagotuje , wrzucamy boczek  i parzymy go na niewielkim płomieniu do miękkości.Jak się zagotuje,  to wrzucamy kości szpikowe, na chwilę zwiększamy moc palnika , gotujemy kilka- kilkanaście minut na małej mocy. Wyciągamy je i trzymamy w cieple . Miękki już boczek wyjmujemy,  dodajemy drobno pokrojone buraczki, czosnek, możemy też dorzucić buraczki z kwasu burakowego. Gotujemy dalej, aż buraczki będą al dente ( mozna je wykorzystać do sałatki albo zjeść same), na końcu doprawiamy kwasem burakowym i odrobiną cukru dla złamania smaku.

Podajemy barszczyk z dodatkiem pasztecików, krokietów lub ugotowanych ziemniaków, na talerz kładziemy kości szpikowe . Szpik wybieramy łyżeczką – jest wielu amatorów tego specjału.

Barszcz z rurą to specyficzne danie , popularne ka Kresach Polski. Dla niektórych to szczególny przysmak a biedny Nikanor Iwanowicz nie zdążył go zjeść… Ale nie to go męczyło po powrocie do domu, lecz sen, w którym musiał zdawać walutę w teatrze… Po tym, czy rozdział na ten temat jest w „Mistrzu i Małgorzacie” możemy poznać, z jakiej epoki jest wydanie. W tych pierwszych, polskich z lat 70 -tych ubieglego wieku go nie było, dopiero wydanie z roku 1981, które ja posiadam zamieściło ten fragment… A ze sprawami mieszkaniowymi lepiej nie żartować, a w razie potrzeby można znależć fachowców, np. http://dybka.com.pl/wywlaszczenie_nieruchomosci/ .

Ja barszcz zdążyłam zjeść i szczerze go polecam jego amatorom.

Smacznego !

dav

Zupa-krem z porów z serami

zupa-krem z pora
zupa-krem z pora

Wczoraj w niektórych restauracjach odwiedzający je goście mogli cieszyć się smakami Francji w ramach specjalnej akcji poświęconej francuszkiej kuchni . Ja postanowiłam zrobić coś sama w tych klimatach , a że w rozmowie o dawnym życiu kulinarnym w Poznaniu został wspomniany krem z porów, to padło właśnie na tę zupę. Francuzi pory bardzo lubią a zupa z nich , często z dodatkiem białego wina jest charakterystycznym daniem tego kraju. Ja ją nieco spolszczyłam, robiąc ja na rosole , trochę nietypowym, bo bez marchewki, by nie psuła koloru. Za to obficie doprawiłam ją tymiankiem i już na talerzu posypałam pokruszonym serem pleśniowym i suszonym twarogiem.

KREM Z PORÓW NA ROSOLE Z SERAMI

kawałek mięsa z kurczaka

2-3 pory bez zielonych liści

2 – 3 łodygi selera naciowego

pietruszka

sól, pieprz w ziarnach, ziele angielskie i liść laurowy

spora szczypta tymianku ( miałam suszony)

2-3 łyżki oliwy, nieco masła

pokruszone sery do posypania ( wg. uznania)

Pokrojone warzywa podsmażamy na oliwie z masłem tak, by się zeszkliły.

Mięso i podsmażone warzywa wrzucamy do osolonej , zimnej wody, dodając liść laurowy , pieprz i ziele angielskie. Gotujemy wszystko do miękkości warzyw , dodając na końcu tymianek. Wyjmujemy liściaste i ziarniste przyprawy, mięso obieramy i miksujemy wszystko na gładki krem.

Podajemy posypane pokruszonym serem, możemy też dodać drobne grzanki z chleba.

Taka zupa jest aromatyczna , kremowa , raczej łagodna w smaku a pokruszony ser dodaje jej pikanterii . Uważam, że warto ją zrobić na specjalne okazje, nie tylko a propos francuskiej kuchni. O tej akcji w restauracjach dowiedziałam się czytając wiadomości z apynews.pl . Może w przyszłym roku będę miała więcej czasu i wybiorę się sprawdzić jak ta akcja wygląda do jakiejś restauracji.

Tymczasem cieszę się, że odkryłam kolejną pyszną zupę i włączam ją do swojego kulinarnego repertuaru.

Smacznego !

 

 

 

Pizza cztery sery

pizza cztery sery
pizza cztery sery

Wiosny nadal nie widać, mróz trzyma dość mocno, mozna więc sobie pozwolić na bardziej kaloryczne jedzenie. Domowa pizza jest jedną z naszych ulubionych, nie bardzo wychodzi mi cienkie ciasto, więc jest lekko puszysta. Powstała spontanicznie, wiec nadzienie jest z tego co miałam w domu : szynki, boczku wędzonego, podsmażonej cebuli , zrobionego sosu pomidorowego i serów które znalazłam w lodówce . Jednym z nich był starty jak parmezan ser z XVIII-wiecznego przepisu , z twarogu z dodatkiem kartofli. W  sumie było ich tyle, że powstała pizza cztery sery a raczej moja jej wersja 🙂

PIZZA CZTERY SERY

ok. 1/2 kg mąki pszennej
25 g drożdży
1/2 szklanki mleka

około 1/2 szklanki letniej wody
3 łyżki oliwy
łyżeczka cukru
łyżeczka soli

sos pomidorowy ( ze  świeżych i suszonych pomidorów i passaty)

kawałki szynki i wędzonego boczu

cebula

po kawałku goudy, mozzarelli i cammemberta

kilka łyżek startego dojrzałego sera

Drożdże roztarłam z cukrem, dodałam trochę letniego mleka, posypałam łyżką mąki i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Do miski wsypałam mąkę, sól i wlałam wyrośnięty rozczyn. Dodałam oliwę , letnią wodę  i wymieszałam dokładnie. Wyrobiłam ciasto drewnianą łyżką, aż odstawało od brzegów miski. Postawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ( około 45 minut).

Ciasto po wyrośnięciu wyrzuciłam na omączony blat, wyrobiłam by się wzmocniło, uformowałam kulę i rozciągnęłam ją na kształt koła ( nieregularne mi wyszło), przełożyłam na blachę by nieco odpoczęło i ruszyło lekko w górę.

Pizzę posmarowałam sosem pomidorowym , poukładałam na niej wędliny i podsmażoną cebulę, na wierzch położyłam sery w kawałkach  i posypałam tym startym.

Wstawiłam do nagrzanego do 200 C piekarnika i piekłam około pół godziny. Pizza wyszła lekko puszysta i bardzo smaczna , bogactwo serów mocno podkręciło jej pozostałe, proste smaki. Ten który starłam na tarce znalazłam w książce ze staropolskimi przepisami. To jedna z cenniejszych pozycji w mojej kulinarnej bibliotece . Ostatnio przeglądałam swoje zasoby i znalazłam sporo takich książek , które po wykorzystaniu kilku pomysłów chętnie puściłabym w dalszy obieg . Może skorzystam z możliwości, jakie znalazłam na https://tezeusz.pl/info/skup-ksiazek-w-poznaniu i powędrują do kogoś, komu się przydadzą.

Pewnie i przepis na pizzę lub sos pomidorowy tam się znajdzie.

Smacznego !

Zielone śledzie w chińskim sosie

zielone sledzie
zielone sledzie

Bardzo lubię śledzie w każdej niemal postaci , z solonych płatów robię różne przekąski na zimno a jak trafię na świeże tuszki, czyli zielone śledzie – robię je na ciepło. Te są inspirowane daniami chińskiej kuchni i przepisami jednaj z moich pierwszych ulubionych książek kulinarnych – Kuchnią chińską Katarzyny Pospieszyńskiej. Zielone śledzie w połączeniu z przyprawami typowymi dla kuchni chińskiej smakują szczególnie, bardzo je lubię i przyrządzam od czasu do czasu z różnymi dodatkami.

ZIELONE ŚLEDZIE W CHIŃSKIM SOSIE

kilka tuszek zielonych śledzi

2 łyżki sosu sojowego, 2 łyżki słodkiego sosu chili

1/2 łyżeczki imbiru, szczypta papryki i pieprzu, sól

łyżeczka miodu, 2-3 ząbki czosnku

łyżka octu balsamicznego

cebula , kawałek pora

olej do smażenia

Umyte tuszki śledzi lekko solimy, marynujemy w mieszance sosu sojowego, miodu, sosu chili i imbiru.

Na rozgrzany olej wrzucamy zamarynowane śledzie , smażymy z dodatkiem pokrojonej cebuli z obu stron po kilka minut. Dodajemy pokrojony drobno czosnek , paseczki pora i resztę przypraw. Podlewamy kilkoma łyżkami wody i dusimy jeszcze przez chwilę.

Takie śledzie , w słodko-kwaśnych smakach są pyszne , pasuje do nich ryż lub polenta i jakaś sezonowa surówka. Udało mi się zrobić zdjęcia w słońcu, którego ostatanio tak bardzo brakuje. Widziałam nawet specjalne lampki zastępujące jego światło na importmania.pl . Póki co, korzystam z jego obecności nie tylko przy robieniu zdjęć.

Smacznego !