Archiwa kategorii: Naleśniki i placuszki

Naleśniki waniliowe z bananem i kremem czekoladowym

naleśniki waniliowe
naleśniki waniliowe

Ostatnio nieczęsto robię naleśniki, ale kiedyś zostałyśmu z córką same w domu, więc na dwie osoby nie trzeba było usmażyć ich tak wiele i długo stać nad patelnią. Dzień był chłodny i szary, na poprawę humoru zrobiłam więc naleśniki waniliowe , z dodatkiem cukru z prawdziwą wanilią. Dla lepszego smaku i konsystencji dodałam do ciasta nieco stopionego masła. Akurat wróciłyśmy z zakupów, z zapasem kremu czekoladowego i bananów , niestety zimą takie smakołyki często są niezbędne 😉 Zjadłyśmy więc naleśniki z kremem czekoladowym i pokrojonymi bananami , była też wersja z jogurtem naturalnym i miodem . Wyszły pyszne, jakość zdjęć tego nie oddaje, bo teraz szybko robi się już ciemno i musiałam je sfotografować w sztucznym świetle…

NALEŚNIKI WANILIOWE

2 jajka
szklanka mleka
szklanka wody ( najlepiej gazowanej, tym razem nie miałam)

łyżka stopionego masła
1, 5 szklanki mąki

łyżeczka cukru z wanilią
szczypta soli

krem czekoladowy, pokrojone banany

ew. jogurt naturalny polany miodem

Jajka rozbijamy i roztrzepujemy. Dodajemy mleko, potem mąkę na zmianę z wodą i stopione, wystudzone masło. Na koniec szczypta soli i łyżeczka cukru z wanilią . Dobrze, jak ciasto trochę odpocznie ale nie jest to konieczne.
Smażymy na rozgrzanej patelni cienko posmarowanej olejem,  z obu stron.

Gotowe naleśniki waniliowe smarujemy ulubionym kremem czekoladowym, nakladamy pokrojone w półplasterki banany i zwijamy w rulon. Do tego smaku pasuje też doskonale jogurt naturalny z miodem, można też wybrać sobie kwaskowy dżem lub powidła.

Takie naleśniki doskonale smakują w zimowe, chłodne dni. Polecam na poprawę nastroju.

Smacznego !

Placki z cukinii i papryki z twarogiem

placki z cukinii i papryki
placki z cukinii i papryki

Cukinia ma to do siebie, że nawet jak ją się posadzi w ogrodzie w niedużej ilości, to rozrasta się i owocuje jak szalona. W tym roku posadziłam kilka krzaków żółtej, wyhodowanej z ziaren a plony mam niezwykle obfite. Cieszę się nią na różne sposoby, bo bardzo ją lubię – robię faszerowaną, grillowaną na ciepło i do sałatek, dodaję do leczo  i ajwaru a nawet kiszę .  Kilka dni temu zrobiłam na obiad placki z cukinii i papryki z dodatkiem twarogu i ziół, udały się – bardzo smaczne, w pięknym, słonecznym kolorze. Usmażone na niewielkiej ilosci oleju wyszły pyszne i chrupiące, o smaku późnego lata.

PLACKI Z CUKINII I PAPRYKI Z TWAROGIEM

średnia cukinia starta na tarce o grubych oczkach ( miałam żółtą )

2/3  szklanka mąki

15 dkg  białego sera ( u mnie wiejski twaróg )

jajko

1/2 czerwonej papryki startej na tarce o drobnych oczkach

gałązka świeżej mięty i łyżka natki pietruszki

sól, pieprz ziołowy ( miałam staropolski) , słodka papryka wędzona

olej do smażenia

Startą cukinię przesypałam lekko solą i po 15 minutach dokładnie odcisnęłam z wody. Dodałam paprykę, którą bez problemu starłam na tarce o drobnych oczkach.

Ser roztarłam  z jajkiem . Dodałam mieszając cukinię , paprykę i mąkę oraz posiekaną zieleninę. Przyprawiłam pieprzem ziołowym i papryką.  Ciasto powinno mieć konsystencję gęstego naleśnikowego i nabierać się dobrze łyżką.

Na niewielkiej ilości rozgrzanego oleju smażyłam niewielkie owalne placuszki,  gdy się ścięły na wierzchu, odwracałam i dosmażałam z drugiej strony, na złoto.  Odsączałam na papierowych ręcznikach.

Placki wyszły chrupiące, aromatyczne od przypraw i o „konkretnym” smaku, dzięki dodatkowi twarogu. Zjedliśmy je z gęstym jogurtem, którego część doprawiłam czosnkiem i czarnym pieprzem. Takie z naturalnym jogurtem, bez dodatków, też doskonale smakowały.

Pieprz ziołowy i papryka wędzona, którymi doprawiłam placki pochodzą ze sklepu internetowego Spichlerza Smaków ( reklama z linkiem w pasku bocznym bloga ), eksperymentuję teraz z tymi przyprawami , nadają ciekawy smak nawet mało wyrazistej cukinii.

Placki cukiniowe z różnymi dodatkami to jeden z moich ulubionych smaków lata, polecam na obiad czy też inne posiłki. Dodatek mięty powoduje, że smakują też dobrze na zimno, można je więc zabrać spokojnie na piknik.

Smacznego !

 

Nadziewane muffinki i racuchy z pączkowego ciasta

 

nadziewane muffinki
nadziewane muffinki

Na Tłusty Czwartek i podobne dni karnawału rzadko robię pączki, bo nie lubię smażenia w głębokim tłuszczu, wymyślam więc słodkości w podobnych smakach, które można zrobić w innej formie. Pączka – jednego lub dwa zjadam kupionego, dla tradycji, domowe racuszki czy nadziewane muffinki zajadam  w większych, acz umiarkowanych ilościach. Zrobiam ciasto takie jak na pączki, nieco lżejsze, bo z dodatkiem jogurtu i kokosowej śmietanki, część włożyłam do muffinkowych foremek , nadziałam doskonałymi wiśniami z syropu i upiekłam a resztę ciasta usmażyłam na patelni w formie racuszków- te już bez nadziewania.

NADZIEWANE MUFFINKI Z PĄCZOWEGO CIASTA PLUS RACUSZKI W BONUSIE

3/4 kg mąki pszennej

3 łyżki  stopionego masła plus 3 łyżki oleju

50 g drożdży

szklanka mleka

1/2 szklanki jogurtu naturalnego i 2 łyżki śmietanki kokosowej ( z góry puszki, bez mieszania)

3 jajka

4 łyżki cukru i jedna z wanilią

szczypta soli

łyżka pigwówki

wiśnie w syropie do  nadziania

olej do smażenia do racuszków

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam połowę  letniego mleka , posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  ubiłam lekko cukry  z jajkami.

Do miski wsypałam mąkę, posoliłam troszkę, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, jogurt, śmietankę kokosową, stopione masło w temperaturze pokojowej, olej ( dla lepszej wilgotności ciasta )  i pigwówkę9 dla aromatu i lepszego rośnięcia ciasta). Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Postawiłam je przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, na około pół godziny.

Foremki do muffinek wysmarowałam cienko olejem, napełniałam ciastem do połowy, kładłam po 1-2 wiśnie  i przykrywałam łyżeczką ciasta. Postawiłam je na 5 minut w ciepłe miejsce, by lekko podrosły.

Miałam 18 foremek, więc ciasta zostało jeszcze sporo. Jak włożyłam muffinki do piekarnika ( na 180 C , na pół godziny) rozgrzałam na dwóch patelniach olej ( 2-3 mm warstwę ) i smażyłam racuszki kładąc po łyżce ciasta na jednego . Jak się ścięły od spodu, przewracałam je na drugą stronę. Dwie patelnie dlatego, żeby było szybciej , nie lubię oparów gorącego tłuszczu i dlatego tak rzadko smażę pączki.

Po usmażeniu kładłam racuszki na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem do odsączenia z nadmiaru tłuszczu, potem obtaczałam je w cukrze-pudrze.

Jak były gotowe, zajrzałam do piekarnika, muffinki były już zarumienione od góry, ale nie odstawały od brzegów foremek, pozwoliląm im więc dopiec się spokojnie. Po pół godzinie z kawałkiem były gotowe. Po ostudzeniu posypałam je cukrem -pudrem a część polałam wiśniowym syropem póki jeszcze były gorące.

Jedne i drugie są pyszne, pączka zjadłam jednego dla tradycji, racuszków i muffinek nieco więcej. Dodatek jogurtu i mleczka koksowego do ciasta sprawił, że są delikatne, lżejsze  i przyjemnie się je zajada.

Smacznego !

Racuszki z serem i ziemniakami, drożdżowe

racuszki z serem i ziemniakami
racuszki z serem i ziemniakami

Karnawał trwa, słodkości na bazie drożdży smażone na oleju lub innym tłuszczu to nieodłączny jego element . Nie bardzo lubię smażyć pączki na głębokim oleju, natomiast uwielbiam racuchy, które można usmażyć na niedużej ilości oleju , są mniej tłuste i można poeksperymentować z różnymi smakami. Tym razem pomysłowi na racuszki z serem i ziemniakami pomógł przypadek – gdy się za nie zabierałam, zostało mi nieco ziemniaków ugotowanych w mundurkach . W lodówce miałam serek homogenizowany, dodałam więc do ciasta i nieco ziemniaczanego puree i twarożek.

RACUCHY DROŻDŻOWE Z SEREM I ZIEMNIAKAMI 

2 szklanki mąki pszennej

twarożek naturalny ( 150 g), 2 ugotowane w mundurkach ziemniaki

25 g świeżych drożdży, szklanka mleka

80 g  masła

2  łyżki  cukru i jedna z wanilią, szczypta soli

jajko i żółtko

olej do smażenia, cukier-puder do obtoczenia

Sposób wykonania jest taki sam, jak w tym przepisie , dodajemy tylko na samym początku do mąki rozgniecione ziemniaki.

Racuszki wyszły pyszne, jak większość karnawałowych wypieków.

Styczeń to nie tylko czas karnawału ale też podsumowań ubiegłego roku. Trzeba pomyśleć o rozliczeniu podatków co nie zawsze jest łatwe i proste . Wprawdzie są gotowe programy , ale nie zawsze wszystko się da za ich pomocą zrobić . Warto czasem rozejrzeć się za fachową pomocą , na przykład taką, jaką można znaleźć na gptogatus.pl .

Problemów w codziennym życiu jest sporo, czasem wydaje się że wiemy jak sobie z nimi poradzić , jednak nie zawsze wszystko możemy zrobić samodzielnie. Pomoc fachowców pozwoli nam pomyślnie rozstrzygnąć nasze sprawy i znaleźć  czas na inne czynności dnia codziennego.

Placek z cukinii z dzikimi ziołami

placek z cukinii z ziołami
placek z cukinii z ziołami

Jesienią bardzo lubię wytrawne ciasta , więc jak pieliłam jakiś czas temu donice z pomidorami i nazbierałam młodych pokrzyw, lebiody i gwiazdnicy to wymyśliłam placek z cukinii z dodatkiem dzikich i ogrodowych ziół. Z grządek dołożyłam bazylię, oregano i natkę pietruszki, z ich okolic  krwawnik i nieco młodego podagrycznika.

Cukinie obrodziły mi ładnie, więc na wytrawny placek przeznaczyłam młodą średniej wielkości . Starłam ją na tarce tak, jak jędrnego pomidora i pół czerwonej papryki by smak był ciekawszy. Ciasto przyprawiłam zieloną czubrycą, którą bardzo lubię a dla pełni smaku dałam też szczyptę chili. Wyszedł ciekawszy w smaku niż tem, który robiłam kiedyś z kabaczka.

PLACEK Z CUKINII Z ZIOŁAMI

Młoda średnia cukinia starta na grubej tarce

czerwona papryka

spory twardy pomidor

ok. 1, 5 szklanki mąki

1/4 szklanki oleju

kilka łyżek oliwy do podsmażenia

1/3 szklanki wody gazowanej ( dla lekkości ciasta)

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

sól, pieprz czarny i ziołowy, zielona czubryca, szczypta chili

po łyżce natki pietruszki, bazylii i oregano

miseczka jadalnych chwastów – młoda pokrzywa, lebioda, podagrycznik, gwiazdnica, krwawnik

Chwasty umyłam w kilku wodach, sparzyłam na sitku i posiekałam wraz z ziołami z grządki. Dodałam do nich starte na tarce o grubych oczkach cukinię, paprykę i pomidor.  To ostatnie podpatrzyłam w programie kulinarnym o greckiej kuchni i wypróbowałam przy placuszkach – jest dość proste, skórka zostaje nam na tarce. Wymieszałam to wszystko dokładnie, potem dodałam olej i mieszając wsypałam mąkę z proszkiem. Na koniec wlałam wodę gazowaną i przyprawiłam do smaku w/w przyprawami.

Piekłam w 180 C około pół godziny. Placek z cukinii z ziołami wyszedł wilgotny, smaczny i aromatyczny.  Upieczony został bez jajek, wegański, bo jego adresatką była moja Najstarsza, która przyjechała na trochę do domu. Teraz, jak dzieci są dorosłe i samodzielne staram się sprawiać im przyjemność specjalnymi daniami, bo cóż mi pozostało … Czasem jak przechodzę koło stoisk z zabawkami w sklepach wspominam czasy, kiedy były obiektem zainteresowania moich dzieci. Wyobrażam sobie, jakby moje córki bawiły się czymś takim, jak modino.pl/Klocki-Hello-Kitty-Wieza-Ksiezniczki-80-el-BIG-57046, zwłaszcza, że bardzo lubią koty.

Wegańskie dania, czy to na słodko czy na wytrawnie nie są dla mnie problemem, lubię też jej jeść. A najbardziej lubię, jak jest w domu ktoś, dla kogo je specjalnie przyrządzam.

Smacznego !

 

 

Placki naleśnikowe z jadalnymi chwastami

placki z chwastami
placki z chwastami

Na wiosne staram się wykorzystywać jak najwięcej młode rośliny i to nie tylko te, które wyhoduję. Korzystam z dobroci natury i dodaję do róznych dań młode chwasty, rosnące ostatnio mocno po deszczu. Pokrzywy w tym roku kwitną później, więc jeszcze można je spokojnie wykorzystywać do różnych dań, takich jak te placki z chwastami. Ja je zwykle parzę przed użyciem, nawet jak dodaję do dań na  surowo. Do tych placuszków dodałam tez lebiodę, zwaną gwarowo faćką, nieco krwawnika, gwiazdnicę i aromatyczny bluszczyk kurdybanek. Zrobiłam je będąc w gościnie w uroczej agroturystyce w Glewie, w Zagrodzie pod Zachrypniętym kogutem- napiszę o tej wizycie niedługo obszerniej. Na razie skupię się na plackach.

PLACKI NALEŚNIKOWE Z MŁODYMI CHWASTAMI

ok. 2 szklanek górnych  liści pokrzyw i młodej lebiody

po garści gwiazdnicyi krwawnika, nieco bluszczyka kurdybanka

2 jajka

2  szklanki mąki

1/2 szklanki  wody gazowanej

3/4  szklanki mleka

sól, pieprz czarny i ewentualnie ziołowy

 

Najpierw zebrałam na łące chwasty. Do placuszków wykorzystałam czubki pokrzyw i po dwa górne listki, z krwawnika odzucałam twardsze  koncówki bez „włosków” , młode pędy lebiody dodawałam całe, gwiazdnicę i bluszczyk kurdybanek bez najgrubszych kawałków łodygi, ale za to z kwiatami.

Wypłukałam je w kilku wodach, sparzyłam i posiekałam. Następnie wbiłam jajka i mieszając widelcem dodałam kolejno mleko, mąkę  i wodę gazowaną. Przyprawiłam do smaku solą i  pieprzem, mozna dodać też  szczyptę  gałki muszkatołowej, jak do szpinaku.

Na rozgrzaną patelnię z niewielką ilością oleju kładłam łyżką owalne placuszki, smażyłam aż  się ścięły u góry i zrumieniły nieco od spodu, przewracałam i dosmażałam z drugiej strony na rumiano. Odsączałam z tłuszczu na papierowych ręcznikach.

Podałam z dipem czosnkowym na jogurcie , z dodatkiem soli i pieprzu. Smakowały doskonale, chwasty użyte do tego dania są smaczne, przypominają smakiem szpinak, krwawnik dodaje ostrości jak szczypiorek a bluszczyk aromatu jak majeranek.

Warto dowiedzieć się o tym, które chwasty możemy wykorzystywać do potraw, bo czasem z pielenia ogrodu możemy miec dodatkową korzyść w postaci surowca do obiadu czy kolacji.

Smacznego !

Placuszki pomarańczowe z naleśnikowego ciasta

placuszki na soku pomarańczowym
placuszki na soku pomarańczowym

U mnie w domu naleśniki schodzą w ilościach hurtowych , jak u Mamusi Muminka . Wprawdzie nie muszę zarabiać ciasta w taczce, ale jest tego zawsze sporo. Dlatego smażę je zwykle na dwie patelnie równocześnie i łatwiej mi na drugiej, większej smażyć małe placuszki z tego samego ciasta. Ja nawet wolę tę formę, są poręczniejsze do jedzenia i do smarowania różnymi dodatkami.

Te są „sezonowe „, z dodatkiem soku z pomarańczy, pyszne i aromatyczne. Dla lekkości jak zwykle dodałam wody gazowanej ( patent podpatrzony przed laty w moim ulubionym do dziś programie kulinarnym Roberta Makłowicza). Dla aromatu wlałam nieco zrobionego latem syropu z kwiatów akacji.

PLACUSZKI NALEŚNIKOWE Z SOKIEM Z POMARAŃCZY

2 jajka
szklanka mleka
1/2  szklanki wody gazowanej

ok. 1/2 szklanki soku z pomarańczy ( najlepiej wyciśnięty)

2 łyżki syropu akacjowego
1, 5 szklanki mąki
szczypta soli

cynamon do posypania

opcjonalnie- jogurt naturalny i bita śmietana

Jajka rozbijamy i roztrzepujemy. Dodajemy mleko, potem mąkę na zmianę z wodą gazowaną i sokiem pomarańczowym  i syrop z akacji. Na koniec szczypta soli . Dobrze, jak ciasto trochę odpocznie ale nie jest to konieczne.
Smażymy na rozgrzanej patelni na cienkiej warstwie  olejeu,  kładąc łyżką owalne lub okrągłe placuszki. Jak się zetną , przewracam na drugą stronę i dosmażamy.

Podajemy z czym lubimy, fajnie smakują posypane cynamonem, z jogurtem naturalnym a w wersji lux ( ulubiona mojej córki) z bitą śmietaną.

Wracając do Mamusi Muminka – wiele osób mnie do mniej porównuje, coś w tym jest, nie tylko gabaryty, które skutecznie teraz się pomniejszają 🙂

Uwielbiam karmić ludzi których kocham, lubię i cenię, potrafię nakarmić grupę ludzi, która się spontanicznie zbierze w domu za sprawą moich dzieci ( teraz już nie i brakuje mi tego…), noszę duże torebki i często (np. na blogerskich imprezach) mam w nich pudełka z domowym ciastem 🙂

Uwielbiam literaturę dla dzieci, uważam, że m.in.dzięki niej moja trójka jest tak udana i mam wielkie powody do dumy. A w torebce noszę też kieszonkowe wydanie „Małego Księcia” po francusku, prezent od syna , z dedykacją w oryginalnym języku, którego go też uczyłam 🙂 Z francuskiego tłumaczę sobie sama, a jak coś potrzebuję czego nie ogarniam w innych językach, to korzystam z centrumtlumaczen.pl . Świat literatury jest piękny, dzieciom trzeba czytać mądre książki, najlepiej klasykę dla dzieci, to bardzo rozwija wyobraźnię i pomaga w nauce. A przy okazji można zapoznać się z ciekawymi przepisami i  zachęcić dzieci do wspólnego gotowania ulubionych potraw bohaterów literackich.

Smacznego i milej lektury 🙂

 

Placki ziemniaczane – proste i pyszne

placki ziemniaczane

Wrzesień to najlepszy miesiąc, by zrobić tę tradycyjną polską, bo nie tylko wielkopolską potrawę. Placki ziemniaczane w różnych wersjach są znane i lubiane w całej Polsce. W Wielkopolsce, zwanej żartobliwie Pyrlandią we wrześniu odbywają się lokalne Święta Pyry i to właśnie te placki, zwane też plędzami są na nich przebojem.

Kiedyś na takim lokalnym święcie widziałam, jak kilkuletnia dziewczynka ( 7-8 lat) zajadając się ziemniaczanymi plackami ( z cukrem, bo takie są najbardziej lubiane przez dzieci) pytała mamę – a dlaczego Ty takich nie robisz ? Kobieta na to , z niechęcią – a kto by jej jadł ? My- odkrzyknęła radośnie dziewczynka z towarzyszącym jej bratem .

Myślę, że tak jest często i nie tylko z ziemniaczanymi plackami… U mnie w domu i na kameralnych spotkaniach blogerskich robię czasem tradycyjne polskie dania, pomagają mi w tym młodzi znajomi mojej córki lub blogerzy z kolejnego pokolenia. Dania te i wspólne gotowanie są potem szeroko komentowane, wzbudzają ciekawość, chęć próbowania a nawet samodzielnego gotowania. Piszę o tym na blogu, wieści idą w świat.

pyra3

Kiedyś na prośbę znajomej nauczycielki zrobiłam w karnawale warsztaty smażenia pączków i racuchów dla gimnazjalistów. Młodzież była zaciekawiona, zainteresowana, zaangażowana we wspólną pracę i zachwycona nową umiejętnością oraz smakiem przygotowanych pod moim kierunkiem słodkości.

Jednym z pierwszych spotkań naszej blogerskiej Grupy było Święto Pyry , gdzie z młodymi blogerkami wymieniałyśmy się kulinarnymi doświadczeniami ze starszymi specjalistkami od „plyndzów” :

sosy

Najlepiej jest, jak młode pokolenie poznaje smak tradycyjnych potraw w domu. Takich mam, jak ta, o której pisałam powyżej jest niestety wiele. Z plackami jest nieco pracy, ale przecież nie aż tak wiele… Teraz, gdy prawie każdy ma w domu blender , robot czy sokowirówkę, odpada najbardziej pracochłonna część przepisu.

Na razie dość rozważań, bierzemy się za pyszne placki :

KLASYCZNE PLACKI ZIEMNIACZANE

ok. 2 kg ziemniaków

duża cebula

2 jajka

ok. 2 szklanek mąki

sól, opcjonalnie majeranek albo inne zioła

łyżeczka cukru ( by były chrupiące)

olej do smażenia

Obrane ziemniaki możemy potraktować blenderem, robotem z tarką o drobnych oczkach, albo przepuścić przez sokowirówkę – wtedy łączymy pulpę z sokiem , bo to nie kluski czy kartacze. Jeśli nie mamy tarki o drobnych oczkach, możemy przerobić pyrki na wiórki , placki też będą dobre. Cebulę rozdrabniamy razem z ziemniakami.

Pulpę lekko solimy i ewentualnie doprawiamy ziołami , wbijamy jajka, mieszamy, dodajemy mąkę i nieco cukru, jeśli chcemy placki chrupiące. Na smak to nie wpłynie, ale karmel wytworzony przy smażeniu wytworzy nam chrupiącą skórkę. Ten patent podpatrzyłam u znajomego blogera podczas kulinarnej imprezy.

placki ziemniaczane2

Smażymy placki na cienkiej warstwie oleju  , kładąc porcje łyżką na patelnię. Jak się zetną , odwracamy  i dosmażamy z drugiej strony. Odsączamy z nadmiaru tłuszczu  na papierowych ręcznikach.

Podajemy z czym lubimy – albo klasycznie z cukrem, dobre są z sosem czosnkowym lub dipami na bazie jogurtu , z leczo warzywnym lub „konkretnym”, z gulaszem.

To właśnie pod wpisem z plackami ziemniaczanymi w komentarzu dostałam prośbę o adopcję od pewnej młodej czytelniczki bloga 🙂 Nieprawdą jest to, że młodzież nie interesuje się polską kuchnią, trzeba ją jej po prostu pokazać. A gdzie  szuka przepisów i inspiracji kulinarnych ? Na blogach kulinarnych, to oczywiste. Jeśli nie zobaczy czegoś w domu, to może to nadrobić w sieci.

Pokazuję sporo tu tradycyjnych potraw i zachęcam do ich próbowania, przykłady z życia pomagają mi w tym. Konsekwentnie będę robić swoje, bo małymi kroczkami można osiągnąć wiele .

Zapraszam więc blogerów i nie tylko do wspólnej, ogólnopolskiej a nawet światowej ( blogerki-emigrantki, obecne ? )  akcji ” Smażymy placki ziemniaczane” . Za chwilę ( jak dobrze pójdzie ) ogłoszę ją na Facebooku. O, już jest – klik, klik 🙂 Pokażmy różne wersje tej tradycyjnej polskiej potrawy, regionalne, zrobione z przepisów mam, babć i cioć, tajnych receptur Kół Gospodyń Wiejskich. Teraz, kiedy ziemniaki są najlepsze na tego typu produkty, zasiądźmy wspólnie przy stole przy tych plackach, porozmawiajmy o dobrym jedzeniu, ulubionych smakach, przywołajmy kulinarne wspomnienia. Pokażmy dzieciom, jak smakuje tradycja.

Smacznego !

placki ziemniaczane1

Racuchy waniliowe z serowego ciasta

racuchy waniliowe

Nieraz już pisałam na blogu, że nie lubię smażenia w głębokim tłuszczu. Pączków więc u mnie na blogu niewiele , za to w karnawale można zobaczyć wiele rodzajów racuchów drożdżowych, z ciasta podobnego, jak na pączki. Tym razem inspirowałam się pączkami serowymi, do ciasta dodałam twarożek waniliowy i łyżkę cukru z wanilią. Zazwyczaj dodaję do tego typu placuszków nieco smakowego alkoholu, by lepiej rosło i smażyło się – dodatkowym efektem jest pyszny aromat. Tym razem dosmaczyłam racuchy pigwówką.

RACUCHY SEROWO-WANILIOWE

400 g mąki pszennej

twarożek waniliowy ( 150 g)

30 g świeżych drożdży

szklanka mleka

80 g  masła

2  łyżki  cukru i jedna z wanilią

szczypta soli

2 jajka i żółtko

łyżka nalewki z pigwy

olej do smażenia

cukier-puder do obtoczenia

Drożdże rozrabiamy z łyżeczką cukru w miseczce, dodajemy 1/2 szklanki letniego  mleka, mieszamy, posypujemy łyżką mąki i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 10 min.

Masło topimy i studzimy do temperatury ciała.  Cukier roztrzepujemy lekko z jajkami.

Do miski wsypujemy mąkę i sól, , dodajemy stopniowo mieszając drewnianą łyżką wyrośnięte drożdże, jajka z cukrem, serek,  nalewkę i , resztę mleka i stopione masło. Wyrabiamy dokładnie ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki, aż ciasto będzie odstawać od brzegów miski i pojawią się pęcherzyki powietrza. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości na około pół godziny.

Rozgrzałam patelnię z olejem ( 2-3 mm warstwa) i zmniejszyłam płomień na średni. Kładłam łyżką owalne racuszki na cienką warstwę oleju, po około 5  minutach już wyrosły i się ścięły , od dołu zrumieniły i można je była przewracać na drugą stronę. Dosmażyłam  z drugiej strony na rumiano .Po odsączeniu na papierowym ręczniku obtaczałam je w cukrze-pudrze.

Ciasto drożdżowe ma to do siebie, że musi mieć ciepło, by dobrze wyrosło i udało się. Czasami kładę je obok garnka z gotującą się zupą, ale te robiłam wieczorem, więc wyrastało na kuchennym kaloryferze. Miskę do ciasta drożdżowego mam dość stabilną ( jest bardzo stara, pozostałość po robocie made in NRD :), jednak miałam problemy, by umieścić ją na grzejniku tak, by ciasto spokojnie rosło. Muszę pomyśleć o wygodniejszym rozwiązaniu, widziałam ciekawie rozwiązane grzejniki na http://mat-dom.pl/

Racuchy serowe z pigwowym aromatem pojadą ze mną na rodzinną imprezę, spokojna jestem o to, czy posmakują Rodzince, bo te, których spróbowałam, były pyszne .

Smacznego !

racuchy waniliowe1

Aromatyczne naleśniki z bzowym syropem

naleśniki bzowe

Już kilka razy pisałam na blogu o tym, że często moimi kulinarnymi poczynaniami rządzi przypadek…  Tym razem przyszedł  mi pomysł na wzbogacone ciasto na naleśniki , bo na kuchennym blacie nie znalazłam cukru . Bezskutecznie walczę, by podręczne pojemniki z cukrem i solą  zabierane do jadalni wracały na miejsce…Spieszyłam się, więc gdy mój wzrok padł na słoiczek z syropem z kwiatów czarnego bzu , który dolewałam do malinowych kompotów w słoiczkach, użyłam go do dosłodzenia ciasta. Naleśniki miały być z moim ulubionym z dzieciństwa letnim dodatkiem – czerwonymi porzeczkami rozgniecionymi na papkę. Bzowy aromat  i smak  świetnie się z tym komponują.

NALEŚNIKI Z SYROPEM Z KWIATÓW CZARNEGO BZU

2 jajka
szklanka mleka
niepełna szklanka wody

2 łyżki syropu z kwiatów czarnego bzu
1, 5 szklanki mąki
szczypta soli

czerwone porzeczki przesypane cukrem jako nadzienie

opcjonalnie- bita śmietana

Jajka rozbijamy i roztrzepujemy. Dodajemy mleko, potem mąkę na zmianę z wodą i syrop z kwiatów bzu. Na koniec szczypta soli . Dobrze, jak ciasto trochę odpocznie ale nie jest to konieczne.
Smażymy na rozgrzanej patelni cienko posmarowanej olejem,  z obu stron.

Obrane i umyte porzeczki przesypujemy cukrem, ile lubimy , rozgniatamy widelcem i smarujemy tym naleśniki. Zwijamy w rulony , możemy dodać jogurt lub śmietanę.

Dodatek bzowego syropu nadał naleśnikom wspaniałego aromatu. Bardzo się cieszę, że wynalazłam ten przepis – na pewno to doskonały pomysł na ekstra śniadanie . Ciekawe, czy takie znalazłabym w miejscach,które znalazłam przeglądając  wakacyjne oferty, np. http://hotelgreno.pl/. Będą pyszne nie tylko latem, ze świeżymi owocami.

Smacznego !

 

naleśniki bzowe1