Archiwa kategorii: Jadalne chwasty

Syrop z mniszka i forsycji

W tym roku postanowiłam zrobić syrop z mniszka nieco inaczej, niż zwykle. Czytałam sporo o prozdowotnych właściwościach forsycji więc dorzuciłam jej kwiaty do mniszków, na odpowiednim etapie. Szczerze mówiąc, zrobiłam tak już w ubiegłym roku, ale zapomniałam o gotującym się syropie i ..zrobił mi się karmel ! Przypomniałam sobie wtedy o znanym z rodzinnego domu sposobie na „dosmaczenie” czystej wódki, tzw. „przypalance”. Zrobiłam więc z tego karmelu nieco takiej niby-nalewki . Bardzo to było smaczne a jakie zdrowe 🙂 W tym roku już pilnowałam, syrop z mniszka i forsycji udało mi się zrobić tak, jak trzeba i zapakować w słoiczki. No, z malutkim wyjątkiem- ale o tym później 🙂

SYROP Z MNISZKA I FORSYCJI

  • 300 główek mniszka lekarskiego
  • 2 szklanki kwiatów forsycji
  • litr wody
  • pół kilo cukru i 2 łyżki cukru z wanilią
  • sok z 1 cytryny

W większości przepisów na miodek czy syrop z mniszka podane są proporcje na klasyczny syrop, czyli kilo cukru na litr wody – kto chce, może tak zrobić. Ja robię mniej słodki i udaje mi się zazwyczaj, tylko, że pasteryzuję słoiczki tak, jak kompoty. Sporadycznie zdarza mi się, że syrop sfermenuje- wtedy przeznaczam go na ocet.

Syrop z mniszka i forsycji zrobiłam mieszanym sposobem.

Kwiaty najpierw rozkładamy na jasnym podkładzie ( ja w ogrodzie na stole ) i czekamy, aż wyjdą z nich „lokatorzy „. Potem  moczymy w zimnej wodzie przez kilka godzin, następnie stawiamy na gaz i gotujemy 15 minut. Pod koniec gotowania dodajemy sok z cytryny i wyłączamy palnik. Ja na tym etapie dodałam kwiaty forsycji, bo ich nie zaleca się gotować, tylko moczyć w syropie. Zostawiamy wywar wraz z kwiatostanami i cytryną na 24 godziny. Potem przecedzamy przez gęste siko,  wsypujemy cukier  i gotujemy 2 godziny bez przykrycia, na małym ogniu, często mieszając,  by utworzył się syrop. W tym roku gotowałam nieco krócej, ponad godzinę, by uniknąć problemów takich, jak rok temu. Poza tym wolę mniej gęsty syrop i mniejsze straty witamin przy gotowaniu.

Syrop z mniszka i forsycji nalewamy do słoików, zakręcamy, odwracamy do góry dnem i pozostawiamy do wystudzenia. Ja dodatkowo pasteryzuję 10-15 minut w garnku z wodą do 3/4 wysokości słoików pod przykryciem.

Gdy nalałam syrop w przygotowane słoiczki, zostało mi około pół szklanki. Wlałam go do małej , 200 ml butelki i dopełniłam czystą wódką, robiąc prozdowotną nalewkę, podobną do tej – przyda się w tym roku jak nigdy.

O antywirusowych właściwościach forsycji pisałam przy okazji octu i herbatki , taki wzbogacony syrop mniszkowy nie tylko jest smaczny, ale pomoże nam przy infekcjach. Pamiętajmy, że istotnym elementem walki z koronawirusem jest wzmacnianie naszej odporności na każdy sposób, zdrowe odżywianie się, wspomaganie ziołami. Dbajmy o siebie w tych trudnych czasach.

Smacznego i na zdrowie !

syrop z mniszka i forsycji

Ocet z forsycji i antywirusowa herbatka

ocet z forsycji

Bardzo lubię dziką kuchnię i korzystam często z darów natury, by robić z nich zdrowe i pyszne przetwory. Domowy ocet najpierw zrobiłam z jabłek , później próbowałam też z kwiatów – mniszka , dzikiego bzu i akacji. Ocet z forsycji zauważyłam dopiero teraz , na ziołowym blogu, co którego często zaglądam. Nie musiałam jej kwiatów szukać daleko, bo rośnie przed moim domem , nie tylko przy ulicy, ale też w miejscu oddalonym od niej trawnikiem. Nastawiłam ten ocet kilka dni temu, zrobię go taką samą metodą, jak inne kwiatowe .

Poza tym zerwałam też same kwiaty do ususzenia na herbatkę. Zawiera ona dużo rutyny, naturalnej witaminy C i ma właściwości antywirusowe. Koronawirus , który wywołał pandemię jest nieznanyi groźny, nie ma oczywiście gwarancji, że picie antywirusowych herbatek nas przed nim uchroni , ale na pewno wzmocni naszą odporność . Podobne właściwości ma kora i liście dzikiego ( czarnego ) bzu. Mam w pobliskim lesie jego krzaki, ale to las w środku miasta , gdzie ludzie chodzą z centrum na osiedla , więc nie podejmuję wyprawy do tej „naturalnej apteki” . Na szczęście rok temu wraz z kwiatami dzikiego bzu ususzyłam też jego młode liście, więc mam ich zapas.

OCET Z FORSYCJI

  • Kwiaty forsycji wraz z bocznymi, cienkimi gałązkami
  • obierki i środek dużego jabłka ( bez ogonka)
  • letnia, pzregotowana woda
  • po łyżce cukru na szklankę wody
  • opcjonalnie – kilka łyżek pracującego octu jabłkowego

Oberwałam kwiaty i najcieńsze gałązki kiedy były suche, w słoneczny dzień. Wyłozyłam je na papier, by pozbyć się „lokatorów” w postaci drobnych robaczków. Włożyłam je do słoja ( ja- 1, 5 litra) tak, by zajęły jego połowę. Dodałam obierki i środek jabłka, dla pewności trochę domowego octu, w którym jeszcze tworzy się matka- ale można to pominąć. Rozpuściłam cukier w letniej wodzie – łyżkę na szklankę i zalałam słoik do pełna. Przykryłam bawełnianą szmatką zabezpieczoną gumką. Mieszam co rano a czasem i wieczorem, pilnując, by kwiaty były pod wodą i nie wdała się pleśń.

Autorka przepisu na ocet z forsycji trzymała kwiaty ponad trzy tygodnie, aż opadły. Ja każdy kwiatowy ocet robiłam nieco inaczej – jak przestał się burzyć ( na zdjeciu widać bąbelki) , odczekałam kilka dni i po tygodniu go dokładnie odcedzałam. Potem pozwoliłam pracować samemu płynowi i tak po około 4 tygodniach uzyskałam kwiatowy ocet. Dam znać, jak będzie gotowy i uzupełnię przepis.

Herbatka antywirusowa z forsycji

Trudno mi tu podać dokładny przepis, same ususzone czy świeże kwiaty forsycji już mają właściwości antywirusowe. Można dodać też ususzone lub świeże liście dzikiego bzu a nawet jego zewnętrzną, oskrobaną korę. Uwaga – dzikiego bzu nie jadamy na surowo ani nie używamy w dużych ilościach. Zalewamy tak, jak większość ziół – łyżeczka na szklankę , zaparzamy około 5 minut. Myślę, że lepiej nie pić więcej, niż 2-3 szklanki dziennie. Możemy do smaku dosłodzić miodem lub sokiem np. z malin.

Ciekawa jestem jak smakuje ocet z forsycji, myślę, że prócz doprawiania nim sałatek wykorzystam go też rozcieńczonego do płukania gardła w infekcjach. Dotychczas ocet mniszkowy, akacjowy czy z dzikiego bzu bardzo mi pomagały.

ocet z forsycji, trzeci dzień

Makaron z młodymi chwastami i serami

makaron z młodymi chwastami

W tym roku zimy prawie nie było i można było korzystać z darów ogrodu niemal bez przerwy. Ktoś zapyta : jak to , przecież na grządkach po jesiennych zbiorach nic już nie rośnie. Ano rośnie i sami nie wiemy, jakie skarby witaminowe są w naszym zasięgu. Zacznę może od tego, co sami posialiśmy lub posadziliśmy – czyli ziół wieloletnich. W tym roku oregano, szałwia, natka pietruszki a nawet mięta mają się dobrze, zabezpieczone na grządkach suchymi liśćmi wypuszczają coraz to nowe zielone gałązki, z których skwapliwie korzystam. Poza tym mamy w ogrodzie ( a także w lesie czy na łąkach) młode chwasty, które rosną sobie same. Wiele z nich można jeść, są źródłem pierwszych wiosennych witamin i mikroelementów, lepszych, niż kupione nowalijki. To młode pokrzywy, wszechobecna gwiazdnica, pierzasty krwawnik, ostry czosnaczek i uciążliwy a jakże smaczny podagrycznik :

młode chwasty i zioła

Nazbierałam ich w ogrodzie i postanowiłam dodać do makaronu, który ugotowałam na obiad. By makaron z młodymi chwastami był kompletny, dorzuciłam do niego skrawki pyszych dojrzałych serów kozich, które przywiozłam sobie z kulinarnego spotkania.

MAKARON Z MŁODYMI CHWASTAMI I DOJRZAŁYMI SERAMI

  • Gruby makaron ( miałam świderki)
  • młode chwasty : pokrzywa, gwiazdnica, czosneczek, krwawnik, podagrycznik
  • młode zioła : natka pietruszki, oregano, szałwia
  • skrawki dojrzałych serów ( miałam Grądzkie)
  • sól, pieprz
  • oliwa lub dobry olej tłoczony na zimno

Makaron gotujemy al dente , odcedzamy.

Młode chwasty i zioła dokładnie płuczemy w kilku wodach. Pokrzywy przelewamy wrzątkiem na sitku, bo nawet młode czasem potrafią parzyć. Rozdrabniamy je ręką lub grubo siekamy na desce. Ziołami posypujemy makaron . Leciutko solimy, ale ostrożnie, bo reszta doda swojego smaku.

Sery skrawamy na cieniutkie płatki i rzucamy na makaron z chwastami. To wszystko polewamy dobrym olejem lub oliwą i posypujemy pieprzem z młynka. I wystarczy. To wszystko jest tak smaczne, że ja po swojej porcji …wylizałam talerz 🙂

Warto na wiosnę zrobić sobie taki pyszny witaminowy obiad. Przyznam, że młode chwasty są ostatanio bardzo popularne, odbywają się warsztaty z nimi, coraz częściej serwuje je się też w restauracjach i to nie tylko z regionalną kuchnią. W domu przyrządzanie takich posiłków jest proste, ale gdy mamy do ugotowania ich wiele warto zadbać o odpowiedni sprzęt, na przykład Resto Quality. Pomoże nie tylko przy gotowaniu, ale też przechowywaniu żywności czy przy serwowaniu kawy. Nie tylko dobre składniki ale też odpowiedni sprzęt decydują o sukcesie kulinarnych miejsc.

A witamin w naturze pojawie się coraz więcej – korzystajmy z nich, bo wzmacniają odporność i pomagają uporać się z panującymi aktualnie infekcjami. Odpowiednio doprawione – jak nasz makaron z młodymi chwastami i serami – doskonale też smakują.

Smacznego !

Sałatka z mniszkiem i serami domowymi

ssałatka z mniszkiem i serami
sałatka z mniszkiem i serami

To sałatka sprzed kilkunastu dni , bo liście mniszka lekarskiego najlepsze są do sałatek i innych potraw zanim zawiążą sie ich kwiaty. Wtedy nie mają tej charakterystycznej goryczki, smakują lekko pikantnie, podobnie do rucoli. Jednak w cieniu można jeszcze znaleźć rozety liści bez zawiązanych kwiatów i połączyć je z wiosennymi warzywami i czymś konkretnym. Moja sałatka z mniszkiem i serami powstała, by wykorzystać końcówki domowego suszonego twarogu – tutaj miałam taki z dodatkiem czosnku niedźwiedziego i drugi, z mieszanką puszczańskich ziół z Podlasia, którą wygrałam jakiś czas temu w konkursie. Domowy suszony ser  robię mieszając wiejski twaróg z ziołami, czasem dodając suszone pomidory , formując krążki i po obsypaniu solą susząc na starej desce do krojenia , którą mam od początku swojego gospodarstwa domowego . Im dłużej ser się suszy , tym jest lepszy, ale zwykle po tygodniu nie wytrzymuję i zaczynam go jeść .

ser suszony z ziołami
ser suszony z ziołami

Jako dodatek do sałatek na bazie sałaty i np. dzikich ziół w winegrecie spełnie się doskonale, super smakuje też na kanapkach, z dodatkiem owocowych konfitur :

Dla urozmaicenia dodałam do sałatki kilka ukiszonych liści kapusty pekińskiej.

SAŁATKA Z MNISZKIEM I SUSZONYM TWAROGIEM

Sałata lodowa lub masłowa

garść liści mniszka lekarskiego

trochę młodego podagrycznika, krwaawnika i czosnaczka ( to też jadalne chwasty)

kilka liści kiszonej kapusty pekińskiej

2-3 rzodkiewki

dymka ze szczypiorem

kawałki wyrazistych serów ( miałam domowy twaróg)

2 łyżki octu mniszkowego

łyżka-dwie oliwy lub dobrego oleju

łyżka syropu z dzikiego bzu

sól, pieprz ziołowy, świeże oregano

Liście mniszka i inne dzikie chwasty płuczemy dokładnie w kilku wodach i suszymy. Umytą i wysuszoną sałatę rwiemy na kawałki, dodajemy pokrojone rzodkiewki, dymkę, kiszoną pekinkę, lekko solimy. Dorzucamy liście mniszka , krwawnika i czosnaczek, kawałki serów. Polewamy winegretem z octu, syropu bzowego i oliwy lub oleju. Odstawiamy na kilkanaście minut, by smaki się „przegryzły” . Zjadamy ze smakiem z dodatkiem chleba albo i bez. Mniszek dodaje sałatce lekkiej pikanterii, pasującej do wyrazistych serów  i oczywiście witamin. W sezonie warto go wykorzystywać do wiosennych sałatek .

Smacznego !

sałatka z mniszkiem i serami1
sałatka z mniszkiem i serami1

Sałatka z kwiatami klonu w aromatycznym winegrecie

sałatka z kwiatami klonu
sałatka z kwiatami klonu

Odkrywam wciąż nowe uroki dzikiej kuchni i ta sałatka to wynik kolejnych eksperymentów. Zainspirowała mnie jak zwykle autorka książek o jadalnych chwastach i kwiatach, Gosia z Trochę Innej Cukierni . Sałatka z kwiatami klonu powstała gdy przeczytałam  u niej  o tych kwiatach  i młodych listkach, które Pinkcake zajada na surowo, smaży w tempurze i robi z nich napar. Klon rośnie u mnie przed domem, ale tuż przy ulicy, która niestety znów się zrobiła ruchliwa. Byłam jednak z córką na lodach sprzedawanych przy basenie w pobliskim lesie ( kilkadziesiąt metrów od domu, więc dobrze mam 🙂 Znalazłam klon, którego gałęzie były dość nisko i delikatnie go podskubałam, pilnując, by nie zrywać kwiatów wraz z młodymi listkami w jednym miejscu i nie oszpecić drzewka. Dodałam je do sałatki kombinowanej z obiadowej sałaty w winegrecie i warzyw ugotowanych na parze. Do winegretu dolałam aromatyczny ocet akacjowy własnej produkcji i syrop z nawłoci .

SAŁATKA Z KWIATAMI KLONU W AROMATYCZNYM WINEGRECIE

Mieszanka sałat z młodym szpinakiem

zielony ogórek

pomidor

dymka ze szczypiorem

opcjonalnie -trochę warzyw ugotowanych na parze ( kalafior, cukinia, marchew, pieczarki)

młode kwiaty i listki klonu

sól morska, pieprz ziołowy, zioła prowansalskie

2 łyżki octu jabłkowego lub innego ( miałam akacjowy)

łyżka miodu lub 2 łyżki syropu kwiatowego ( miałam z nawłoci)

2 łyżki oleju tłoczonego na zimno ( miałam rzepakowy)

Kwiaty i listki klonu moczymy na trochę w wodzie, by pozbyć się ewentulanych „lokatorów”, płuczemy kilka razy, osuszamy na sitku.

Umyte i osuszone sałaty rozkładamy na talerzu , dodajemy pokrojony w półplasterki ogórek i pomidor oraz pokrojoną dymkę ze szczypiorem, lekko solimy. Dorzucamy gotowane warzywa, jeśli takie mamy , kwiaty i listki klonu. Posypujemy pieprzem ziołowym i ulubionymi, pasującymi nam ziołami. Miód lub syrop mieszamy z octem i olejem, ubijamy lekko widelcem , polewamy warzywa i dodatki.

Sałatka z kwiatami klonu to ciekawe doznanie smakowe. Listki są chrupiące i słodkawe, kwiaty mają lekką goryczkę , podobną do cykorii, którą dobrze jest przełamać słodkim dodatkiem do winegretu. Myślę, że warto by było dodac jakiś słodki owoc, np. kiwi czy mandarynkę albo gruszkę czy słodkie jabłko. Muszę zrobić i taką wersję, póki jeszcze można zerwać  młode kwiaty klonu. Dzikie rośliny na wiosnę są ważnym  źródłem witamin i mikroelementów, dobrze jest z nimi eksperymentować.

Smacznego !

Sałata w ziołowym winegrecie z ekstra serem

sałata w ziołowym winegrecie
sałata w ziołowym winegrecie

Zielono mi 🙂 Już po raz dziesiąty, począwszy od 2009 roku biorę udział w akcji Pinkcake na dzień Świętego Patryka , która zawsze przywołuje wiosnę.

W tym roku wiosna dała już o sobie znać, ale straszy teraz wichurami i deszczem, mam nadzieję, że jutro będzie już można się nią cieszyć. Tymczasem udało mi się wykorzystać słoneczne chwile, przebiec przez ogródek ,pozbierać ziół i młodych jadalnych chwastów i tak powstała wiosenna sałata w ziołowym winegrecie. Jej bazą jest kilka sałat ( masłowa, rzymska i strzępiasta ), by złagodzić nieco smak młodych liści mniszka lekarskiego zebranych w ogrodzie dodałam owoc kiwi, poza tym to, co znalazłam – w ogrodzie młode pokrzywy i podagrycznik, zeszłoroczne oregano , natkę pietruszki i młodziutką miętę. Dodałam jeszcze szczypiorek wyhodowany na parapecie z wyrastającej cebuli.Do winegretu wykorzystałam aromatyczny ocet z nawłoci, zrobiony jesienią. Całość okrasiłam serem ze staropolskiego przepisu ( o posmaku parmezanu, zrobiony z wiejskiego twarogu i …kartofli).

ser z dodatkiem kartofli
ser z dodatkiem kartofli

SAŁATA W ZIOŁOWYM WINEGRECIE ZE STAROPOLSKIM SEREM

po garści liści sałaty masłowej, rzymskiej i strzępiastej

kiwi

natka pietruszki, oregano, mięta, szczypiorek

jadalne chwasty : pokrzywa, podagrycznik, liście mniszka lekarskiego

2 łyżki octu z nawłoci

2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno

sól, zielona czubryca

ser z dodatkiem kartofli z XVIII-wiecznego przepisu

Liście sałat umyłam , osuszyłam i lekko posoliłam. Młode jadalne chwasty dokładnie umyłam w kilku wodach, listki pokrzywy sparzyłam na sitku. Zioła po umyciu podzieliłam na listki, szczypiorek posiekałam.

Na sałacie ułożyłam pokrojone w półplasterki kiwi, posypałam wszystko ziołami ( były ich w sumie dwie łyżki). Polałam sałatę octem z nawłoci i olejem tłoczonym na zimno i wymieszałam. Na wierzchu ułożyłam cienkie kawałki sera, na koniec wszystko posypałam zieloną czubrycą.

Wyszła pyszna sałatka, aromatyczna i zdrowa, pasowała mi idealnie do dzisiejszego obiadu a i na kolację sobie nieco zostawiłam. Niech się nam zieleni 🙂

Smacznego !

 

Kiszony podagrycznik i sałatka z nim

Podagrycznik to uporczywy i bardzo inwazyjny chwast. U nas rośnie pod płotem i przy domu atakując grządki z ziołami. Dopiero trzy lata temu dowiedziałam się, że jest jadalny ( najlepiej młody) i ma nawet pewne korzystne właściwości. Suszę go na herbatkę, która łagodzi bóle reumatyczne, młody na surowo dodaję do surówek, sałatek ,pesto a także do zup i jarzynek obok lub zamiast szpinaku. O, na  zdjęciu poniżej widać podagrycznik wokół talerza, jak widać wykorzystują go też jako tło do zdjeć 😉 jest też składnikiem sałatki. Kiszony podagrycznik jest fajnym dodatkiem do kanapek i sałatek a także, jak wszystkie kiszonki wzmacnia odporność organizmu.

O tym, że to „zielsko” można kisić dowiedziałam się na którejś z roślinnych grup. Podobno młode gałązki, te ciemnozielone mają duże prozdrowotne właściwości i kiszenie jeszcze je wzmaga. Dlatego pieląc grządki z ziołami jakiś czas temu nazbierałam młodych łodyżek podagrycznika by na próbę zakisić je w słoiczku. Nie było ich wiele , więc dodałam do kiszenia nieco kapusty pekińskiej i jabłko – bardzo lubię kiszone jabłka i dodaję je teraz często do słoiczków z warzywami.

KISZONY PODAGRYCZNIK 

młode gałązki podagrycznika

pół jabłka

2-3 liście kapusty pekińskiej

ząbek czosnku , liście wiśni i czarnej porzeczki

gorąca solanka – łyżka soli na litr wody

Warzywa i dobrze umyte liście podagrycznika układamy ciasno w słoiku, zalewamy ostrożnie gorącą, osoloną wodą. Oczywiście możemy zakisić sam podagrycznik – zwykle surowca jest pod dostatkiem.

kiszony podagrycznik 2
kiszony podagrycznik 2

Otworzyłam słoik po tygodniu, bo takie najbardziej lubię – liście podagrycznika miały smak zbliżony do …kiszonych ogórków. Dodawałam je do kanapek, zrobiłam też z nimi sałatkę. Dałam też do niej ukiszone z podagrycznikiem jabłko, kapustę pekińską zjadłam osobno – nabrała koloru zmieszanego z zieleni podagrycznika i czerwieni od skórki jabłka, więc zrobiła się lekko szara… ale doskonale smakowała. Proszę więc uważać przy warzywnych mieszankach z jabłkiem, może lepiej dodawac do nich takie o żółtej skórce .

SAŁATKA Z KISZONYM PODAGRYCZNIKIEM I GRILLOWANYMI SZPARAGAMI

sałata masłowa i strzępiasta

grillowane szparagi, białe i zielone

kiszony podagrycznik i jabłko

pomidorki koktajlowe

ser ( miałam koryciński z czarnuszką)

peklowana pierś kurczaka

świeże oregano i bazylia ( dodałam już listki czerwonej)

sól, pieprz z młynka, dobry olej, sok z kiszonki

Na umytych i osuszonych liściach sałaty ułożyłam kawałki grillowanych szparagów , pomidorki, ser i domową wędlinę. Polałam łyżką soku z kiszonki i oleju rzepakowego tłoczonego na zimno, posypałam pieprzem z młynka i młodymi listkami oregano i bazylii. Sałatka smakowała rewelacyjnie a ile w niej witamin ! Kiszony podagrycznik i jabłko dodały fajnego kwaskowego elementu, uzupełniającego słodkie pomidorki, grillowane szparagi, słony ser i wędlinę. warto wykorzystać to uporczywe zielsko, odrasta cały czas, więc nietrudno znaleźć młode , ciemnozielone pędy. To dla mnie kolejne ciekawe zastosowanie jadalnych chwastów, uważam je za bardzo udane.

Smacznego !

Zielona sałatka z gruszką i młodymi chwastami

zielona sałatka z gruszkami
zielona sałatka z gruszkami

Co roku o tej samej porze Gosia z Trochę Innej Cukierni przywołuje wiosnę , a ja uczestniczę w akcji Zielono mi od 2010 roku 🙂 Często w tych wpisach pojawia się nasza  zielona sałatka w różnych wersjach , wymyśliłam ją dawno temu z córką i teraz dodałam do niej gruszkę i mlode chwasty wyszukane wczoraj w ogrodzie mimo powiewów mroźnego wiatru . W odróżnieniu od wersji nagrodzonej przez nieodżałowanego Piotra Bikonta, do  dressingu wykorzystałam tym razem aromatyczne dodatki : syrop z kwiatów dzikiego bzu, ocet mniszkowy a zamiast oliwy doskonały , tłoczony na zimno olej rydzowy. Listki mięty miałam bardzo młodziutkie, znalezione pod trawą porastającą mój miętowy zagonek, z ogrodowych ziół dorzuciłam też nieco oregano , które przy domu ocalało po zimowych mrozach. Jako bazę wykorzystałam liście sałaty masłowej i mieszankę z endywią.

ZIELONA SAŁATKA Z GRUSZKĄ I MŁODYMI CHWASTAMI

Liście sałaty masłowej

kilka garści mieszanki sałat z endywią

kawałek zielonego ogórka

gruszka

młode chwasty : pokrzywa, krwawnik, gwiazdnica, liście mniszka i czosnaczka

młode listki mięty i oregano, suszony czosnek niedźwiedzi, nieco soli

2 łyżki syropu z kwiatów dzikiego bzu

2 łyżki octu mniszkowego

łyżka oleju rydzowego

Sałaty myjemy i osuszamy, układamy na talerzu, dodajemy półplasterki obranego w paski ogóka i lekko solimy.

Młode chwasty dokładnie płuczemy w kilku wodach, pokrzywę sparzyłam na sitku, bo już lekko parzyła.

Do sałaty z ogórkiem dodajemy plasterki gruszek, dorzucamy listki młodych chwastów i ziół, posypujemy czosnkiem niedźwiedzim. Polewamy dobrym octem , olejem lub oliwą i syropem z kwiatów dzikiego bzu lub miodem. Podajemy najlepiej od razu po zrobieniu. Jest pyszna i pełna witamin, młode chwasty dają już lekką nutkę ostrości, która fajnie łamie słodycz gruszki i dressingu.

Zwykle akcja Gosi przywoływała wiosnę, u nas w Pyrlandii na szczęście śnieg nie spadł, ale wieje zimny wiatr i chmury co chwilę zasłaniają słońce . Mam nadzieję, że jak najszybciej ta zła pogoda minie i mocno upragniona wiosna pozwoli się sobą cieszyć .

Smacznego !

 

 

Herbatka z róży z liśćmi jeżyn i dzikiego bzu

herbatka z róży z liśćmi
herbatka z róży z liśćmi

Od kilku lat zaczęłam robić sama kompozycje herbatek na bazie ziół, liści , owoców i kwiatów. Na blogach zielarskich szukam informacji o właściwościach różnych ziół, szukam też ich w książkach, które mam i wciąz nowe kupuję. Dwa lata temu dowiedziałam się o właściwościach liści jeżyn i dzikiego bzu – są bogate w naturalną rutynę , żródło witaminy C wzmacniającej odporność I mają działanie antybakteryjne. Od tego czasu zaczęłam je zbierać i suszyć , podobnie jak wcześniej liście malin. Herbatka z róży z liśćmi jeżyn i dzikiego bzu na pewno podniesie nam odpornośc o tej porze roku a i ulży przy bólu gardła i przeziębieniu. Staram się w swoich herbatkach zachowywać całe liście, bo zaparzone z takich właśnie najlepiej oddają ich cenne właściwości.

HERBATKA Z DZIKIEJ RÓŻY Z LIŚĆMI JEŻYN I DZIKIEGO BZU

3 łyżki ususzonych liści jeżyn

3 łyżki ususzonych liści dzikiego bzu

łyżka suszonych owoców dzikiej róży

Liście najlepiej zbierać i suszyć zanim zawiążą się kwiaty, ale można też użyć młodych, niedawno wyrosłych liści w późniejszych okresach. Suszymy rozłożone lub powieszone, zebrane w pęki w zacienionym miejscu. Staramy się zachować całe liście.

Owoce dzikiej róży przywiozłam z niedawnej podróży na Podlasie , dosuszyłam je rozłożone na tacce na kaloryferze. Wymieszałam je z liśćmi w odpowiednich proporcjach.

Używamy łyżki mieszanki na szklankę wrzątku, można też zaparzyć herbatkę w czajniczku, rozlewać do filiżanej trochę esencji i dopełniać gorącą wodą. Dodatek miodu do lekko przestudzonej polepszy jej smak i wartość leczniczą. Cytryny już nie trzeba, taka herbatka ma naturalnie lekko kwaskowy smak, trochę naturalnej słodyczy też w niej jest, wiec i bez miodu doskonale smakuje.

Ja takie herbatki zapakowane w płócienne torebki przenaczam m.in na prezenty, z karteczką z nazwą bloga. Jest to rodzaj gadżetu reklamowego, podobnego do tych, które można znależć na promotiontops.pl .

Ziołowe mieszanki do picia  warto robić i potem ich używać , naturalne sposoby wzmacniania odporności zawsze są najlepsze.

Smacznego !

Wytrawny placek z ziołami i dynią

wytrawny placek z ziołami
wytrawny placek z ziołami

Lubie eksperymentować z ciastami komponując wciąż nowe smaki. Dotyczy to nie tylko słodkich wypieków – ten wytrawny placek z ziołami i dynią zrobiłam by wykorzystać obfitość młodych chwastów, które pojawiły się znów jesienią i świeżych jeszcze ziół ,  zbieranych w ogrodzie do suszenia. Dynia na zdęciu jest inna, niż ta, której użyłam – miała żółty miąższ i nie zmieniła zielonego koloru placka. Dodatkowo dodała ciastu wilgotności , więc zrobiłam je bez użycia jajek – wyszło więc wegańskie i odpowiednie dla alergików uczulonych na jajka .
Żywy zielony kolor to efekt wykorzytania ziół o intensywnych barwnikach – młodych pokrzyw i podagrycznika. Gwiazdnica dodała lekko orzechowego smaku , z ogrodowych ziół dodałam oregano, bazylię, pietruszkę naciową , miętę i nieco szałwii. Kompozycja smaków wyszła ciekawa i ożywiła smak żółtej dyni makaronowej.

WYTRAWNY PLACEK Z ZIOŁAMI I DYNIĄ

Kawałek żółtej dyni starty na grubej tarce ( kubek po starciu)

ok. szklanki mąki

1/4 szklanki oleju

1/3 szklanki wody gazowanej ( dla lekkości ciasta)

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

sól, pieprz czarny i ziołowy

po 2  łyżki natki pietruszki  i oregano, kilka listków szałwii i bazylii

miseczka jadalnych chwastów – młoda pokrzywa,  podagrycznik, gwiazdnica, krwawnik ( tak, są o tej porze mode chwasty, jesień w tym roku jest wyjątkowo ciepła)

Chwasty umyłam w kilku wodach, sparzyłam na sitku i zmiksowałam  wraz z dobrze wypłukanymi ziołami z grządki. Dodałam do nich startą na tarce o grubych oczkach dynię, posoliłam. W to wlałam olej , zamieszałam dobrze drewnianą łyżką. Mieszając dalej sypałam mąkę z proszkiem do pieczenia , dolewając gazowanej wody. Na koniec doprawiłam do smaku pieprzem zwykłym i ziolowym.

Piekłam w 170 C około 40 minut Placek nie wyrósł mocno, ale był wilgotny i smaczny. Cieszę się z tego eksperymentu. Część jadalnych chwastów znalazłam u siebie w ogrodzie, gwiazdnicę w sporej ilości przyniosłam ze spaceru po lesie, bo pięknie się płożyła w pobliżu ścieżki, którą często spaceruję. Spacery po lesie wymagają dobrych butów, widziałam praktyczne wkładki do nich na http://insoles.pl/ , może mi sie przydadzą.

Zielony placek z dodatkiem dzikich i ogrodowych ziół jest bardzo efektowny i smaczny. Myślę, ze posmakuje nie tylko weganom.

Smacznego !