Archiwa kategorii: Jadalne chwasty

Aromatyczne herbatki ziołowe z dodatkami

aromatyczne herbatki
aromatyczne herbatki

Pisałam juz kilka razy na blogu o tym, że staram się wykorzystywać dary natury  a każdy możliwy sposób. Suszę różne rośliny z ogrodu i robię na ich bazie aromatyczne herbatki , z ziół, kwiatów i suszonych owoców. Próbuję różnych kombinacji, sprawdzam, jak smakują i jakie mają działanie na samopoczucie moje i bliskich. Zgłębiam też wiedzę na ten temat, przede wszystkim z książek i tu nieocenione są dzieła pani Hanny Szymanderskiej, jak „Zioła w kuchni” czy „Z łąki na talerz”.

Staram się suszyć liście w całości , bo z doświadczenia wiem, że ich właściwości są wtedy najlepsze – i napary lepiej smakują i ich lecznicze działanie jest skuteczniejsze. Robiłam to intuicyjnie, pamiętając z rodzinnego domu Mamę rozcierającą w dłoniach liście majeranku tuż przed przyprawieniem potrawy. Niedawno na jednym ze spotkań kulinarnych dowiedziałam się od organizatorki , że właśnie taki sposób suszenia czy zaparzania naparów z całych liści wydobywa z nich olejki eteryczne w pełni, więc intuicja mnie nie zawiodła.

Moją herbatkę z mięty , całe suszone liście zabieram często na wyjazdy, czy to na spotkania kulinarne czy na kurację i zawsze znajomi, których nimi częstuję podziwiają jej zapach i skuteczność. Taka mięta zaparzona z całych liści przynosi ulgę żołądkowi po niejednych kulinarnych szaleństwach czy konsekwencjach zbiorowego żywienia na kuracji…

Dodatek jabłka do mięty wzmaga jej smak, latem można taką herbatkę pić na zimno a zimą dorzucić do niej cynamonu dla wzmocnienia zapachu i działania .

Często zapominamy, że liście wielu roślin, których kwiaty czy owoce pomagaja nam w niektórych dolegliwościach mają też podobne  własciwości. Lićie malin czy jeżyn działają przeciwzapalnie, łagodzą nieżyty gardła i mają przyjemny lekko kwaskowy smak. Dodatek owoców dzikiej róży czy płatków malwy to wzmaga a kwiatowy aromat płatków róży czy jest kolejnym atutem aromatycznej herbatki.

Znamy wszyscy dobroczynne działanie oleju z nasion wiesiołka, a mało kto wie, że jego liście mają nieco podobnych właściwości a dodatkowo napar z nich łagodzi stresy. Podobnie liście dzikiego bzu zebrane w odpowiednim momencie mają właściwości takie same, jak kwiaty i mieszanki kwiatów z liśćmi są równie skuteczne w zwalczaniu gorączki i łągodzeniu bólu gardła . Ciekawiej też smakują.

W ubiegły weekend miałam okazję zaprezentowac swoje herbatki, zapakowane w dwóch wersjach ( te ozdobne nadają się np. na prezenty) na Festiwalu Kwiatów Jadalnych w  Dobrzycy, w pięknym otoczeniu Ogrodów Hortulus Spectabilis i obiecałam ich nabywcom, że napiszę o nich na blogu. Relacja z wydarzenia ukaże się dodatkowo na blogu niebawem.

Takie herbatki parzy się ( około łyżki na szklankę wrzątku) 5-10 minut i wypija przecedzone. Parzyć je można w tradycyjnym czajniczku , albo w zaparzaczu, na przykład takim jak z centrumhurt.pl . Ja mam w domu już kilka czajniczków do różnych rodzajów herbatek , bardzo je lubię i kolekcja ich się powoli powiększa.

Warto skorzystać z darów natury, dla poprawy smaku potraw i zdrowia. Docenimy to zwłaszcza zimą.

Smacznego !

Placki naleśnikowe z jadalnymi chwastami

placki z chwastami
placki z chwastami

Na wiosne staram się wykorzystywać jak najwięcej młode rośliny i to nie tylko te, które wyhoduję. Korzystam z dobroci natury i dodaję do róznych dań młode chwasty, rosnące ostatnio mocno po deszczu. Pokrzywy w tym roku kwitną później, więc jeszcze można je spokojnie wykorzystywać do różnych dań, takich jak te placki z chwastami. Ja je zwykle parzę przed użyciem, nawet jak dodaję do dań na  surowo. Do tych placuszków dodałam tez lebiodę, zwaną gwarowo faćką, nieco krwawnika, gwiazdnicę i aromatyczny bluszczyk kurdybanek. Zrobiłam je będąc w gościnie w uroczej agroturystyce w Glewie, w Zagrodzie pod Zachrypniętym kogutem- napiszę o tej wizycie niedługo obszerniej. Na razie skupię się na plackach.

PLACKI NALEŚNIKOWE Z MŁODYMI CHWASTAMI

ok. 2 szklanek górnych  liści pokrzyw i młodej lebiody

po garści gwiazdnicyi krwawnika, nieco bluszczyka kurdybanka

2 jajka

2  szklanki mąki

1/2 szklanki  wody gazowanej

3/4  szklanki mleka

sól, pieprz czarny i ewentualnie ziołowy

 

Najpierw zebrałam na łące chwasty. Do placuszków wykorzystałam czubki pokrzyw i po dwa górne listki, z krwawnika odzucałam twardsze  koncówki bez „włosków” , młode pędy lebiody dodawałam całe, gwiazdnicę i bluszczyk kurdybanek bez najgrubszych kawałków łodygi, ale za to z kwiatami.

Wypłukałam je w kilku wodach, sparzyłam i posiekałam. Następnie wbiłam jajka i mieszając widelcem dodałam kolejno mleko, mąkę  i wodę gazowaną. Przyprawiłam do smaku solą i  pieprzem, mozna dodać też  szczyptę  gałki muszkatołowej, jak do szpinaku.

Na rozgrzaną patelnię z niewielką ilością oleju kładłam łyżką owalne placuszki, smażyłam aż  się ścięły u góry i zrumieniły nieco od spodu, przewracałam i dosmażałam z drugiej strony na rumiano. Odsączałam z tłuszczu na papierowych ręcznikach.

Podałam z dipem czosnkowym na jogurcie , z dodatkiem soli i pieprzu. Smakowały doskonale, chwasty użyte do tego dania są smaczne, przypominają smakiem szpinak, krwawnik dodaje ostrości jak szczypiorek a bluszczyk aromatu jak majeranek. Smażenie placuszków wymaga nieco uwagi, by się nie oparzyć, ale żadne szkolenia bhp nie są do tego potrzebne.

Warto dowiedzieć się o tym, które chwasty możemy wykorzystywać do potraw, bo czasem z pielenia ogrodu możemy miec dodatkową korzyść w postaci surowca do obiadu czy kolacji.

Smacznego !

Wiosenna sałatka z grillowanymi szparagami i cukinią

sałatka z grillowanymi szparagami
sałatka z grillowanymi szparagami

Sałatka z grillowanymi warzywami ma smak o wiele bogatszy, niż taka tylko z surowymi. Lubię łączyć różne faktury składników, wtedy nie tylko doznania smakowe są ciekawsze, sam sposób jedzenia też sprawia większą przyjemność.

W tej wiosennej sałatce połączyłam grillowane warzywa ze świeżymi, dodatkami były też pyszna domowa wędlina z kaczki i ser. Smaku dopełniły zioła, hodowane i dzikie a także suszone- moja ulubiona zielona czubryca.

SAŁATKA Z GRILLOWANYMI SZPARAGAMI Z PIERSIĄ KACZKI I PECCORINO

młode liście szpinaku i sałaty

grillowane lub pieczone szparagi i plastry cukinii

kilka rzodkiewek, kawałek zielonego ogórka

plasty peklowanej piersi kaczki i peccorino

olej rzepakowy tłoczony na zimno

domowy ocet mniszkowy

sól, pieprz z młynka, zielona czubryca

natka pietruszki, krwawnik lub szczypiorek

Umyte młode liście sałaty i szpinaku osuszamy i układamy na talerzu. . Na nich układamy plastry ogórka i rzodkiewek. Solimy, skrapiamy dobrym octem ( może być inny niż mniszkowy). Dorzucamy plastry kaczej piersi i sera, grillowane lub pieczone szparagi i cukinię , posypujemy czubrycą i pieprzem z młynka, natką pietruszki i szczypiorkiem lub dzikim krwawnikiem, który smakuje podobnie ale jest bardziej dekoracyjny. Polewamy lekko dobrym olejem lub oliwą.

Sałatka wyszła pyszna, szparagi grillowane czy pieczone same w sobie smakują doskonale a w takim różnorodnym towarzystwie to kwitnesencja późnej wiosny a nawet lata.

Staram się wykorzystywać dary dzikiej kuchni w moich daniach, niektóre jadalne chwasty mam w ogrodzie, innych szukam w lesie czy na łące. Czasem są to długie spacery, więc staram się chodzić wygodnie. Sporo ułatwień w tym temacie znalazłam na http://insoles.pl/ . Teraz będę już szukać kwiatów dzikiego bzu na syrop i inne dobroci.

Pamiętam nie tylko o dzikiej kuchni, szparagi są krótko dostępne, więc gotuję je, piekę i grilluję, czarując z nich różne sałatki i inne dania.

Smacznego !

Wytrawne ciasto z pokrzywą, suszonymi pomidorami i serem

ciasto z pokrzywą
ciasto z pokrzywą

Bardzo lubie piec wytrawne ciasta, teraz w sezonie piknikowym na pewno będę to robić częściej. Takie ciasta łatwo przetransportować, podzielić, wystarczy zabrać w słoiczku jakiś fajny dip na bazie jogurtu i mamy ciekawe danie , którym możemy zaskoczyć uczestników pikniku. To jest z dodatkiem serów, co wzmacnia różnorodność smaków. Jest trwałe, nie zespuje się nawet, jak jest gorąco.

WTRAWNE CIASTO Z POKRZYWĄ, SUSZONYMI POMIDORAMI I SERAMI

Kubek młodych pokrzyw ( z większych górne listki)

60 g suszonych pomidorów z oleju

1, 5 szklanki  mąki pszennej zwykłej

ok. 20 dkg różnych serów

2 jajka

łyżeczka proszku do pieczenia

100 ml oleju

100 ml wody gazowanej

sól, pieprz ( dałam czarny z młynka i ziołowy)

ulubione zioła ( u mnie szczypiorek, suszona bazylia i oregano)

Na formę kwadratową 24 cm

Suszone pomidory pokroiłam drobno, pokrzywy umyłam w kilku wodach, osuszyłam i posiekałam. Jajka roztrzepałam  z wodą i olejem, stopniowo dodawałam przesiane mąki z proszkiem do pieczenia. Doprawiłam w/w ziołami, solą i pieprzami, na koniec dodałam posiekane pokrzywy, sery  i pomidory.

Wlałam ciasto do natłuszczonej i wysypanej tartą bułką formy. Piekłam w 175 C około 40 minut.

Takie ciasto można zabrać ze sobą też w podróż, np jadąc w góry do ośrodka perlapoludnia.pl razem z dziećmi. Na pewno będzie smakowało.

W sezonie warto wykorzystywać jadalne chwasty do potraw, są smaczne i zdrowe.

Smacznego !

Dzika kuchnia i ekologia. Ciasto i sałatka z chwastów

 

 

W sezonie wiosennym na moim blogu pojawia się sporo przepisów z wykorzystaniem jadalnych chwastów. Są nie tylko aromatyczne i smaczne, ale i zdrowe, to lepsze źródło witamin i mikroelementów, niż często sztucznie hodowane nowalijki. Majowa pokrzywa jest bardzo zdrowa, krwawnik o smaku szczypiorku, aromatyczny czosnaczek dodają potrawom nie tylko smaku. Młode, zebrane przed zawiązaniem kwiatów listki mlecza smakuja jak rucola.  Młody podagrycznik , lekko korzenny ma też właściwości lecznicze, a rosnący dziko szczaw ożywi smak swoją kwaskowościa, mięta doda świeżości.

Dzika kuchnia , wykorzystywania darów natury sprzyja ochronie środowiska. Do hodowania zwierząt a nawet i roślin używamy wiele energii . W Polsce niestety ich głównym źródłem są jeszcze surowce kopalne. Musimy myśleć perspektywicznie o naszym środowisku i dlatego trzeba inwestować w odnawialne źródła energii.

Włąśnie dziś ma miejsce premiera specjalnego filmu dokumentalnemu „Punkt krytyczny. Energia OdNowa” poświęconemu tym działaniom.  Pokaz jest w Warszawie o 15 w Kinoteka PKiN, zapisać się można na stronie  wydarzenia : http://energiaodnowa.pl/pl/.

Jego zapowiedź można zobaczyć tutaj, a zapisać się na bezpłatne pokazy filmów na  stronie wydarzenia. Oprócz dzisiejszego, warszawskiego , będą jeszcze następujące pokazy :

  • w poniedziałek 22 maja Multikino w Krakowie,
  • we wtorek 23 maja Multikino w Galerii Katowickiej,
  • w środę 24 maja Multikino Arkady Wrocławskie,
  • w czwartek 25 maja Multikino Stary Browar w Poznaniu,
  • w piątek 26 maja Multikino w Łodzi,
  • w poniedziałek 29 maja Multikino w Galaxy Centrum w Szczecinie,
  • we wtorek 30 maja Multikino w Gdańsku,
  • w środę 31 maja Multikino w Bydgoszczy,

zawsze o godz. 17.30, pokazy będą bezpłatne, zakończone debatami, wejściówki do pobrania na stronie ( jeszcze raz przypomnę ): http://energiaodnowa.pl/pl/.

A teraz przepis na zielony placek z chwastów :

DZIKI PLACEK WYTRAWNY A CHWASTAMI

kubek liści młodego podagrycznika

kubek górnych liści młodych pokrzyw, przed kwitnięciem

garść liści mięty i druga szczawiu

po garści kilka liści czosnaczka , krwawnika i gwiazdnicy

2 jajka

1, 5  szkl. mąki

1/3 szkl oleju

1/2 szkl wody gazowanej

łyżeczka proszku do pieczenia

sól, pieprz czarny ziołowy

gałka muszkatołowa, kolendra

Szpinak, dobrze wypłukane pokrzywy, resztę chwastów, szczaw  i miętę poddusiłam na oliwie, zmiksowałam i wystudziłam.  W to  wbiłam jajka i mieszając widelcem dodałam kolejno olej, mąkę z proszkiem i wodę gazowaną. Przyprawiłam do smaku.

Wstawiłam do piekarnika na 170 C na około pół godziny.

Jest dobry na ciepło i na zimno, najlepszy z dodatkiem dipu czosnkowego na jogurcie.

SAŁATKA Z MŁODYCH MLECZY Z POKRZYWĄ ,  GWIAZDNICĄ I BLUSZCZYKIEM KURDYBANKIEM

miseczka młodych liści mlecza ( zebranych zanim zawiążą się kwiaty)

po garści młodych pokrzyw, babki lancetowatej , gwiazdnicy i bluszczyka kurdybanka

posiekane ząbki czosnku ( 2-3)

łyżka soku z cytryny, dwie łyżko dobrego oleju

sól, pieprz czarny i ziołowy, opcjonalnie zielona czubryca

Rośliny  dokładnie płuczemy , oderwane od łodyżek liście pokrzywy parzymy na sicie. Od mleczy odcinałam dolne końcówki, bo są najberdziej gorzkie. Mieszamy razem, doprawiamy solą, pieprzami, ew. ziołami , sokiem z cytryny i oliwą.

Gościom wydarzenia , które opisywałam niedawno , sałatka bardzo smakowała. Dodam przy tym, że projekty podróży kulinarnych Niech Cię Zakole odkrywajacych lokalne smaki są też zaprojektowane w sposób sprzyjający ekologii, wykorzystując doskonałą komunikację publiczną Bydgoszczy i jej okolic. Powiedzenie – Myśl globalnie- jedz lokalnie znajduje tu odzwierciedlenie w praktyce .

Smacznego !

 

 

 

Jajecznica z młodymi pokrzywami

 jajecznica-z-pokrzywą2.

jajecznica z pokrzywą

Już nieraz wspominałam, że zainteresowanie dziką kuchnią i jadalnymi chwastami jest coraz większe . Uczymy się wykorzystywać dary natury i przy okazji dbamy o swoje zdrowie. Młode pokrzywy to źródło cennych na wiosnę witamin i mikroelementów. Nie wszyscy chcą mi wierzyć ale od prawie 9 lat, czyli od czasu jak prowadzę bloga i dzięki temu zaczęłam się interesować jadalnymi chwastami , robić z nich smaczne potrawy i karmicnimi rodzinę – znacznie mniej choruję, jestem odporna na infekcje i radzę sobie z nimi domowymi sposobami. Nie musiałam też z jednym wyjątkiem stosować antybiotyków.

Jajecznica z pokrzywą jest na wędzonym boczku, to taki ukłon w stronę męskich gustów kulinarnych, by łatwiej było przyswoić sobie „zielsko”. Eksperyment był udany 🙂

JAJECZNICA NA BOCZKU Z POKRZYWĄ

miseczka młodych pokrzyw

kilka plastrów wędzonego boczku

cebula

sól, pieprz

jajka – po 2-3 na osobę

po łyżce mleka na jajko

Młode pokrzywy ( czubki i kilka górnych listków) płuczemy w kilku wodach, na koniec odcedzamy na sicie.

Boczek kroimy w kostkę i podsmażamy na suchej patelni, wytapiając tłuszcz. Podsmażamy na nim pokrojoną cebulę i pokrzywy, gdy to wszystko zmięknie wbijamy jajka. Możemy dla złagodzenia smaku dodać po lyżce mleka lub wody na jajko. Doprawiamy solą i pieprzem smażąc, aż się zetnie do odpowiadajacej nam gęstości.

Smakuje to bardzo ciekawie, taka trochę bardziej dzika wersja jajecznicy na boczku ze szczypiorkiem. Warto wykorzytsywać dary natury, nie tylko dla zdrowia, ale i dla cieszenia się ciekawymi smakami .

dav

Zbierając jadalne chwasty musimy pamiętać, by wybierać miejsca z dala od dróg i przemysłu, szkodliwie wpływającego na warunki naturalne. Zmiany w naszym środowisku , wbrew niektórym opiniom mają istotny wpływ na nasze życie. Niestety w Polsce głownym źródłem energii są nadal jeszcze węgiel i paliwa kopalniane. Są coraz mniej opłacalne i mocno niszczą nasze naturalne otoczenie.

Czy potrafcie sobie wyobrazić codzienne życie bez użytkowania paliw kopalnianych? Bez zanieczyszczeń? Warto zastanowić się nad rozwiązaniami już teraz! Dlatego Fundacja WWF Polska wraz z Instytutem na rzecz Ekorozwoju, Krajową Agencją Poszanowania Energii oraz Instytutem Energetyki Odnawialnej przystąpili do nowego projektu, w którym ukazują nowe możliwości związane z prowadzeniem odpowiedzialnej polityki klimatycznej, w tym rozwój odnawialnych źródeł energii, efektywności energetycznej i innych innowacji, z których skorzystamy wszyscy!

O tym, jak ważna w ochronie środowiska jest energia odnawialna będzie można przekonać się oglądajac specjalny film dokumetalny , który będzie miał premierę 14 maja. Na bezpłatne pokazy w kilku polskich miastach można zapisać się na stronie energiaodnowa.pl .

 

Konfitura z jarzębiny i jabłek

konfitura z jarzębiny i jabłek
konfitura z jarzębiny i jabłek

Podczas porządków przedswiątecznych w zamrażalniku znalazłam tam zamrożone od jesieni owoce jarzębiny. Zebrałam je we wrześniu w lesie z zamiarem zrobienia konfitury . Lubię  eksperymentować z darami natury, mam na blogu specjalną kategorię – Jadalne chwasty, gdzie pokazuję swoje lub podpatrzone i zmodyfikowane przepisy na dania z modnej teraz „dzikiej kuchni”.

Nie lubię marnować jedzenia, staram się też wybierać świadomie produkty do tego, co gotuję. Ekologia jest mi bliska , staram się jadać produkty od lokalnych dostawców, by nie wykorzystywać tych, których transport niszczy nasze środowisko nadmierną emisją dwutlenku węgla. Wbrew niektóym mitom nasze codzienne wybory konsumenckie mają wpływ na klimat. Kupowanie od lokalnych wytwórców , preferowanie produktów roślinnych, których wytwarzanie pochłania mniej energii i wody ma znaczny wpływ na emisję gazów do atmosfery i zmiany klimatyczne. O innych mitach na temat zmian w środowisku można przeczytać na stronie poświęconej projektowi Energia odNowa .

Czytelnicy mojego bloga wiedzą, że jestem zaangażowana w projekt promujący lokalne produkty w Zakolu Dolnej Wisły w moim rodzinnym województwie kujawsko-pomorskim. To właśnie u jednej z wspóluczestniczek tego projektu, nazwanej przez krytyków kulinarnych Królową Slow Foodu i nagrodzonej przez Magdę Gessler w Przysieku Złotym Półgęskiem,  Mirki Wilk jadłam tę wspaniałą konfiturę z jarzębiny. Postanowiłam ją zrobić sama.

KONFITURA Z JARZĘBINY Z JABŁKAMI

1/2 kg zmrożonych owoców jarzębiny

3 duże jabłka (najlepiej winne)

1, 5 szklanki cukru

sok z połówki cytryny

1/3 szklanki wody

Jarzębina ma swoistą goryczkę i warto dodać jabłka, by złągodzić ten smak. W tym celu też najlepiej ją przemrozić w zamrażalniku ( nie trzeba tak długo, jak ja, wystarczy dobę), mozna też zebrać z drzewa zimą lub jesienią przemrozone już owoce.

Obrane i pokrojone w kostke jabłka skrapiamy obficie sookiem z cytryny. Owoce jarzębiny obrane z szypułek przesypujemy cukrem na czas rozmrażania.

Wlewamy wodę do garnka, wkładamy jedne i drugie owoce i gotujemy powoli mieszając, az cukier zacznie się lekko karmelizować . Gdy jarzębina będzie już miękka, możemy konfiturę  zapasteryzować w słoiczkach. Doskonale smakuje nie tylko do mięsa, ale też do delikatnych serów.

Dary lasu wykorzystuję często w swoich potrawach, to „produkty”, do którch wytworzenia nie wykorzytsuje się energii często niszczącej środowisko. O tym, jakie zagrożenia niosą ze sobą nieefektywne źródła energii i o potrzebie rozwoju nowych, odnawialnych jej źródeł opowiada film dokumentalny, którego premiera odbędzie 14 maja . Film „Punkt krytyczny – Energia odNowa” będzie można zobaczyć w ośmiu polskich miastach: Krakowie, Bydgoszczy, Gdańsku, Gdyni, Szczecinie, Katowicach, Łodzi, Lublinie i dwóch za granicą: Berlinie i Brukseli. Projekcje odbędą się w ramach bezpłatnych pokazów, na które będzie można się zarejestrować na stronie kampanii energiaodnowa.pl. Po każdej projekcji filmu odbędzie się debata z ekspertami na temat przyszłości Polski w świecie odchodzącym od węgla i innych paliw kopalnych.

 

 

 

Penne z dzikim pesto i pecorino

 

penne z dzikim pesto
penne z dzikim pesto

Wiosna w tym roku już cieszy nas zielenią, ja z niej korzystam nie tylko dla ozdoby. W ogrodzie już rosną mi zioła wieloletnie , pięknie przechowała się pod liśćmi pietruszka naciowa, oregano odbija , mięta nieśmiało rozwija coraz silniej gałązki i listki. Jest też sporo dzikich, jadalnych chwastów – u mnie rozplenił się podagrycznik o smaku podobnym do szpinaku, jest też sporo czosnaczku, krwawnik smakujący jak szczypiorek, wybijają też listki szczawiu, któremu od kilku lat pozwalam się rozsiewać po trawniku, gwiazdnica o lekko orzechowym smaku i białych kwiatkach też już się wychyla. Młode pokrzywy jeszcze nie parzą, ale dla pewności przelałam je wrzątkiem  To wszystko wraz z młodym , lekko pikantnym mniszkiem zebrałam, umyłam i zmiksowałam z orzechami włoskimi ,  pestkami słonecznika i oliwą.

 

DZIKIE PESTO DO MAKARONU , Z ORZECHAMI I PECORINO

po garści  młodych pokrzyw i podagrycznika

dwie garście natki pietruszki, kilkak gałązek oregano

kilka gałązek gwiazdnicy, krwawnika , listki czosnaczka, młoda mięta i mniszek

łyżka pestek słonecznika i dwie orzechów ( miałam włoskie i arachidowe)

dwa ząbki czosnku

2 łyżki oliwy

sól, pieprz czarny z młynka

kawałek pecorino

makaron ( miałam penne)

Makaron ugotowałam według przepisu, minutę krócej, by był al dente.

Pokrzywy i resztę zieleniny umyłam w kilku wodach zmieniając je . Te pierwszą przelałam  wrzątkiem na sicie.

Włożyłam zieleninę do blendera dodając orzechy, czosnek i oliwę. Zmiksowałam prawie na gładko. Doprawiłam solą i pieprzem.

Wymieszałam pesto z ciepłym makaronem, posypałam kawałkami pecorino odciętymi ładnie nożem – piłką.

Takie pesto to samo zdrowie, kto ma opory przed jedzeniem „dzikiego zielska” niech raz go spróbuje , a na pewno będzie mu smakowało. O korzyściach dla zdrowia nie muszę chyba przekonywać, młode rośliny to najlepsze źródło witamin i mikroelementów. Ja mam to szczęście, że wszystko mi rośnie w ogrodzie . Trzeba uważać, by nie zbierać jadalnych chwastów przy ulicy, lepiej wybrać się gdzieś na wycieczkę do lasu czy na łąkę. Teraz natura ciągnie nas na swoje łono, trzeba czasem zadbać o samochód i sprawdzić, czy nadaje się na dłuższe wycieczki . Można skorzystać z auto części i zabezpieczyć się zawczasu przed awarią .

Dzika kuchnia cieszy się coraz większym powodzeniem, u mnie jest spory wybór dań z jadanych chwastów w specjalnej kategorii z boku bloga.

Smacznego !

Naturalne antybiotyki przeciw infekcjom

Już kilka razy na blogu pokazywałam moje „czarodziejskie” zioła , herbatki, syropy  i soki, które pomagają w naturalny sposób opanować infekcje. Rok temu pisałam m. in. o widocznej na powyższym zdjęciu herbatce z liści malin i owoców dzikiej róży, pełnej naturalnej witaminy C , wspomagającej odporność.

Teraz chcę przypomnieć jeszcze to i owo, ale najpierw napiszę o naturalnym antybiotyku, czyli miksturze z czosnku. Dostałam ją od sąsiadki, gdy moja Najstarsza zachorowała na anginę w sobotę przed Wielkanocą i nie można było dostać się do lekarza. Po trzech dniach dziecko było zdrowe, a ja robię tę miksturę niemal na okrągło , leczę nią często siebie i rodzinkę. Dla dzieci trzy razy dziennie po łyżce, dla dorosłych nawet cztery, zapobiegawczo wystarczy łyżka- dwie.

LECZNICZA MIKSTURA Z CZOSNKU

8 ząbków czosnku

sok z całej cytryny

2 szklanki przegotowanej ostudzonej wody

miód do smaku ( opcjonalnie)

Czosnek kroimy drobno i rozcieramy lub przepuszczamy przez praskę. Mieszamy z wyciśniętym z cytryny sokiem, dodajemy miód ( nie jest to konieczne, niektórzy wolą bez miodu), mieszamy raz jeszcze i dolewamy wody. Trzymamy w chłodnym miejscu, przed zażyciem najlepiej postawić słoik z miksturą w temperaturze pokojowej, by nie drażnić gardła.

mikstura z czosnku
mikstura z czosnku

Innym skutecznym domowym medykamentem jest syrop z cebuli.Nie będę tu wrzucać zdjęcia, syrop wydziela się po przesypaniu dowolnie pokrojonej cebuli obficie cukrem . Trzeba ją postawić w ciepłym miejscu w kubku lub miseczce i pić sok po łyżce klika razy dziennie. Kto unika cukru, może jeść po prostu surową cebulę, np. na kanapkach czy w sałatkach.

Dziki bez jest też wspaniałym naturalnym lekarstwem, od znajomych wiem, jak był doceniany podczas wojny na Bałkanach, gdy brakowało lekarstw.

Z jego kwiatów robię herbatkę i syrop, a nawet nalewkę.

Syrop z dzikiego bzu dodany do kompotów i soków z malin , nawet już w fazie przygotowania doskonale rozgrzewa i leczy stany przeziębienia.

Gdy dziki bez przekwitnie, zawiązują się granatowe owoce, które na surowo są niejadalne, ale sok z nich ma podobne właściwości do syropu i herbatki z suszu.

Na kaszel ( sama to teraz skutecznie wypróbowałam) doskonały jest majowy miodek z kwiatów mniszka lekarskiego. Łagodzi też ból gardła.

Warto latem zadać sobie trud i zrobić domowe lekarstwa, ususzyć kwiaty, czy liście.Muszę też wspomnieć o domowych octach jabłkowych i kwiatowych, które też nie wymagają wiele trudu przy zrobieniu, a pomagają na ból gardła w napojach i płukankach.

Ja do apteki po lekarstwa na przeziębienie czy infekcje chodzę rzadko i w ostateczności. Najbardziej wszyscy jesteśmy narażeni na choroby zimą. Prócz tego, co w nas w środku warto też pomyśleć o zewnętrznym ociepleniu domu czy mieszkania, słyszałam, że izolacja pur  dobrze się sprawdza pod tym względem.

Życzę wszystkim zdrowia i zachęcam, by w przyszłym roku poszukali czystych miejsc, gdzie można pozbierać zioła czy kwiaty na naturalne lekarstwa.

Smacznego !

Pąki dzikiego bzu marynowane w occie mniszkowym

pędy bzu w occie

Czerwiec miesiącem kwiatu bzu czarnego

Moja ciekawość co do jadalnych chwastów popycha mnie do coraz nowych poszukiwań. O młodych pędach kwiatów dzikiego bzu, takich nierozwiniętych czytałam rok temu na facebookowej grupie Poszukiwacze roślin. W tym roku gdy szukałam kwiatów, znalazłam jeszcze nie rozkwitnięte pączki kwiatowe i narwałam ich troszkę by zrobić marynowane. Zerwałam też nieco młodych liści by je ususzyć na herbatkę. Ma ona podobne właściwości go tej z suszonych kwiatów dzikiego bzu.

Najpierw muszę jednak wspomnieć o occie mniszkowym, o którym nie zdążyłam napisać w sezonie kwitnięcia kwiatów mniszka, kiedy robiłam też miodek. Czasem żółte kwiatki kwitną jeszcze drugi raz , może więc ktoś skorzysta jeszcze w tym roku. Przepis znalazłam u niezawodnej Inez Herbiness, ale nie byłabym sobą, gdybym nie dodała nieco jabłek – tak dla pewności, bo ocet jabłkowy prawie zawsze mi wychodzi 🙂 Przepis jest na 1/3 porcji podanej przez Inez, na bazie równych stu kwiatów i jednego jabłka.

OCET Z KWIATÓW MNISZKA 

100 kwiatów mniszka lekarskiego

jedno jabłko ( opcjonalnie)

litr wody

2 łyżki cukru

Kwiaty po rozsypaniu na jasnej powierzchni na kilkanaście minut ( by wyszły małe robaczki) wkładamy do słoika, dodajemy opcjonalnie całe jabłko ze skórką pokrojone drobno ( tylko bez ogonka), cukier rozpuszczony w wodzie i resztę wody, przykrywamy gazą umocnioną gumką i odstawiamy najpierw na tydzień w ciepłe miejsce. Napój  będzie się burzył po dwóch dniach, potem się uspokoi. Po tygodniu wyjmujemy kwiaty i nadal trzymamy w ciepłym miejscu , za dwa tygodnie ocet będzie miał przyjemny kwaskowy smak – już będzie gotowy.

Ma bardzo wiele właściwości zdrowotnych , w tym antyrakowe, kwaśne środowisko jeszcze je wzmaga. Ja najchętniej używam domowych octów do sosów winegret wzbogacających sałatki i surówki, można dodawać go też w niedużych ilościach  do napojów by uzyskać naturalny kwaśny smak ( łyżka na szklankę wody). Dobry jest też do domowych marynat – nie wymaga wtedy obróbki termicznej. Ma piękny kwiatowy aromat.

ocet mniszkowy

Przepis na pączki kwiatów dzikiego bzu w zalewie octowej znalazłam na blogu Ola domowa. Zrobiłam je też po swojemu i wykorzystałam ocet mniszkowy.

Pączków, tak jak i owoców dzikiego bzu nie możemy spożywać na surowo, więc po obcięciu  z baldachimów ( łodyg unikamy) wrzucamy je na 1-2 minuty do osolonego wrzątku. Potem hartujemy je w lodowatej wodzie i zalewamy octem lub zalewą octową.

Ja zrobiłam je podobnie do pikli , lekko słodko-kwaśne, z dodatkiem syropu z kwiatów bzu. Można zalewę dosłodzić też miodem.

ZALEWA DO PĄCZKÓW DZIKIEGO BZU

pół szklanki octu mniszkowego

pół szklanki wody

2-3 łyżki syropu z dzikiego bzu

Odcedzone i zahartowane pączki zalewamy w słoiku zalewą , pozwólmy im się przemacerować kilka godzin a najlepiej dobę.

Używamy jako dodatek do sałatek lub na kanapki, np. zamiast korniszonów.

Mają wszystkie zdrowotne właściwości kwiatów i owoców dzikiego bzu i są pyszne.

Smacznego !

 

pędy bzu w occie2