Archiwa kategorii: Drożdżowe

Pizza cztery sery

pizza cztery sery
pizza cztery sery

Wiosny nadal nie widać, mróz trzyma dość mocno, mozna więc sobie pozwolić na bardziej kaloryczne jedzenie. Domowa pizza jest jedną z naszych ulubionych, nie bardzo wychodzi mi cienkie ciasto, więc jest lekko puszysta. Powstała spontanicznie, wiec nadzienie jest z tego co miałam w domu : szynki, boczku wędzonego, podsmażonej cebuli , zrobionego sosu pomidorowego i serów które znalazłam w lodówce . Jednym z nich był starty jak parmezan ser z XVIII-wiecznego przepisu , z twarogu z dodatkiem kartofli. W  sumie było ich tyle, że powstała pizza cztery sery a raczej moja jej wersja 🙂

PIZZA CZTERY SERY

ok. 1/2 kg mąki pszennej
25 g drożdży
1/2 szklanki mleka

około 1/2 szklanki letniej wody
3 łyżki oliwy
łyżeczka cukru
łyżeczka soli

sos pomidorowy ( ze  świeżych i suszonych pomidorów i passaty)

kawałki szynki i wędzonego boczu

cebula

po kawałku goudy, mozzarelli i cammemberta

kilka łyżek startego dojrzałego sera

Drożdże roztarłam z cukrem, dodałam trochę letniego mleka, posypałam łyżką mąki i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Do miski wsypałam mąkę, sól i wlałam wyrośnięty rozczyn. Dodałam oliwę , letnią wodę  i wymieszałam dokładnie. Wyrobiłam ciasto drewnianą łyżką, aż odstawało od brzegów miski. Postawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ( około 45 minut).

Ciasto po wyrośnięciu wyrzuciłam na omączony blat, wyrobiłam by się wzmocniło, uformowałam kulę i rozciągnęłam ją na kształt koła ( nieregularne mi wyszło), przełożyłam na blachę by nieco odpoczęło i ruszyło lekko w górę.

Pizzę posmarowałam sosem pomidorowym , poukładałam na niej wędliny i podsmażoną cebulę, na wierzch położyłam sery w kawałkach  i posypałam tym startym.

Wstawiłam do nagrzanego do 200 C piekarnika i piekłam około pół godziny. Pizza wyszła lekko puszysta i bardzo smaczna , bogactwo serów mocno podkręciło jej pozostałe, proste smaki. Ten który starłam na tarce znalazłam w książce ze staropolskimi przepisami. To jedna z cenniejszych pozycji w mojej kulinarnej bibliotece . Ostatnio przeglądałam swoje zasoby i znalazłam sporo takich książek , które po wykorzystaniu kilku pomysłów chętnie puściłabym w dalszy obieg . Może skorzystam z możliwości, jakie znalazłam na https://tezeusz.pl/info/skup-ksiazek-w-poznaniu i powędrują do kogoś, komu się przydadzą.

Pewnie i przepis na pizzę lub sos pomidorowy tam się znajdzie.

Smacznego !

Drożdżowy placek wytrawny

drożdżowy placek wytrawny
drożdżowy placek wytrawny

Wspominałam często na blogu, że bardzo lubię drożdzowe wypieki , zarówno te słodkie, jak i na słono. Wprawdzie placek drożdżowy kojarzy się raczej ze słodkim smakiem, jednak ja lubię eksperymenty z tym ciastem . Lubię je robić i prawie zawsze mi się udaje. Na specjalne okazje piekę czasem drożdżowy placek wytrawny, o smaku nieco podobnym do pizzy. Jest łatwy do transportu, toteż zabieram go czasem na blogerskie spotkania, zwłaszcza jeśli wiem, że przyda się do piwa 🙂 Podobny był ze mną na ostatnim Blogteju.

DROŻDŻOWY PLACEK WYTRAWNY

1/2 kg mąki

30 g drożdży i łyżeczka cukru

3 łyżki oliwy

jajko

Ok. 15 dkg kawałków sera , żółtego i mozzarelli

Kilka suszonych pomidorów z zalewy

pół kubka pieczarek duszonych z porem

Łyżeczka suszonej bazylii i ziół prowansalskich

Płaska łyżeczka soli

Szczypta pieprzu ziołowego

1, 5 szklanki wody

Drożdże rozrobiłam z cukrem , dolałam pól szklanki letniej wody  i posypałam łyżką mąki. Odstawiłam w cieple miejsce na 10 minut do wyrośnięcia .

Do miski z mąką dodałam zioła, sól, pokrojone serki, pieczarki z porem, suszone pomidory, przyprawy. Potem dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajko,oliwę,  resztę letniej  wody . Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Postawiłam przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, co trwało około 45 minut.

Wyłożyłam ciasto na posmarowaną olejem blachę ( dużą, wielkości piekarnika) i zostawiłam kilkanaście minut do podrośnięcia w ciepłym miejscu. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 C i piekłam około 40 minut, aż placek nabrał złotego koloru. Pachniał obłędnie i przywołał do kuchni domowników , łącznie z tymi futrzastymi 🙂

Takie ciasto , zwłaszcza spożywane w towarzystwie piwa wymaga odpowiednio wygodnego miejsca do konsumpcji. Ostatnio oglądałam bardzo ciekawe siedziska na edar.com.pl , można tam znaleźć interesujące wzory.

 

Drożdżowy placek wytrawny smakuje trochę podobnie do pizzy, przynajmniej tak mówią ci, co go próbowali. Łatwo go podzielić na kawałki , w razie potrzeby załadować do pojemnika i zabrać na piknik czy inne spotkanie. Ja polubilam taką formę wypieku, lubię ją nie tylko jeśc ale też i robić. W zakresie doboru dodatków i przypraw jest tu duże pole do popisu.

Smacznego !

 

 

Nadziewane muffinki i racuchy z pączkowego ciasta

 

nadziewane muffinki
nadziewane muffinki

Na Tłusty Czwartek i podobne dni karnawału rzadko robię pączki, bo nie lubię smażenia w głębokim tłuszczu, wymyślam więc słodkości w podobnych smakach, które można zrobić w innej formie. Pączka – jednego lub dwa zjadam kupionego, dla tradycji, domowe racuszki czy nadziewane muffinki zajadam  w większych, acz umiarkowanych ilościach. Zrobiam ciasto takie jak na pączki, nieco lżejsze, bo z dodatkiem jogurtu i kokosowej śmietanki, część włożyłam do muffinkowych foremek , nadziałam doskonałymi wiśniami z syropu i upiekłam a resztę ciasta usmażyłam na patelni w formie racuszków- te już bez nadziewania.

NADZIEWANE MUFFINKI Z PĄCZOWEGO CIASTA PLUS RACUSZKI W BONUSIE

3/4 kg mąki pszennej

3 łyżki  stopionego masła plus 3 łyżki oleju

50 g drożdży

szklanka mleka

1/2 szklanki jogurtu naturalnego i 2 łyżki śmietanki kokosowej ( z góry puszki, bez mieszania)

3 jajka

4 łyżki cukru i jedna z wanilią

szczypta soli

łyżka pigwówki

wiśnie w syropie do  nadziania

olej do smażenia do racuszków

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam połowę  letniego mleka , posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  ubiłam lekko cukry  z jajkami.

Do miski wsypałam mąkę, posoliłam troszkę, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, jogurt, śmietankę kokosową, stopione masło w temperaturze pokojowej, olej ( dla lepszej wilgotności ciasta )  i pigwówkę9 dla aromatu i lepszego rośnięcia ciasta). Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Postawiłam je przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, na około pół godziny.

Foremki do muffinek wysmarowałam cienko olejem, napełniałam ciastem do połowy, kładłam po 1-2 wiśnie  i przykrywałam łyżeczką ciasta. Postawiłam je na 5 minut w ciepłe miejsce, by lekko podrosły.

Miałam 18 foremek, więc ciasta zostało jeszcze sporo. Jak włożyłam muffinki do piekarnika ( na 180 C , na pół godziny) rozgrzałam na dwóch patelniach olej ( 2-3 mm warstwę ) i smażyłam racuszki kładąc po łyżce ciasta na jednego . Jak się ścięły od spodu, przewracałam je na drugą stronę. Dwie patelnie dlatego, żeby było szybciej , nie lubię oparów gorącego tłuszczu i dlatego tak rzadko smażę pączki.

Po usmażeniu kładłam racuszki na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem do odsączenia z nadmiaru tłuszczu, potem obtaczałam je w cukrze-pudrze.

Jak były gotowe, zajrzałam do piekarnika, muffinki były już zarumienione od góry, ale nie odstawały od brzegów foremek, pozwoliląm im więc dopiec się spokojnie. Po pół godzinie z kawałkiem były gotowe. Po ostudzeniu posypałam je cukrem -pudrem a część polałam wiśniowym syropem póki jeszcze były gorące.

Jedne i drugie są pyszne, pączka zjadłam jednego dla tradycji, racuszków i muffinek nieco więcej. Dodatek jogurtu i mleczka koksowego do ciasta sprawił, że są delikatne, lżejsze  i przyjemnie się je zajada.

Smacznego !

Chlebek razowy z czarnuszką

chlebek razowy z czarnuszką
chlebek razowy z czarnuszką

Czasami oglądając wypieki czy jakieś fajne dania blogowych koleżanek nabieram ochoty na to, by zrobić coś podobnego. Piękne chlebki na zakwasie to jeszcze dla mnie zbyt wysoka półka, ale drożdżowe w foremkach wychodzą mi całkiem nieźle. Piekarnik odpalam teraz dość często, bo zima temu sprzyja , robię różne ciasta i pieczone warzywa , chlebki piekę też przy okazji. Mam jeszcze zapasy różnych mąk i najbardziej lubię chlebki mieszane. Ten chlebek drożdzowy z czarnuszką  jest z mąki pszennej razowej i żytniej, z dodatkiem  siemienia lnianego i ziół . Taki zestaw daje bardzo smaczne efekty i pasuje do drożdżowych klimatów. Przyznam, że bardzo lubię chlebki na zakwasie, ale drożdżowe też mi bardzo smakują i na razie poprzestanę przy takich.

CHLEBEK  RAZOWY Z CZARNUSZKĄ NA DROŻDZACH, PSZENNO- ŻYTNI

30 dkg mąki pszennej razowej

ok. 20 dkg  mąki żytniej
3 dkg drożdży

łyżeczka cukru
łyżka oleju tłoczonego na zimno ( miałam lniany)
1, 5- 2  szklanki letniej wody

łyżeczka soli

łyżeczka nasion czarnuszki, łyżka ziół prowansalskich

łyżka mielonego siemienia lnianego

Najpierw zrobiłam rozczyn – do drożdży dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam trochę letniej wody , rozmieszałam i posypałam łyżką mąki. Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam obie mąki, zioła, czarnuszkę, wymieszałam, wsypałam sól.    Wlałam rozczyn, resztę letniej  wody oraz olej. Wymieszałam i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około dziesięć minut  minut. Przykryłam ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, na  około 45 minut.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej keksówki  i zostawiłam znów do wyrośnięcia na 10 minut. Przed włożeniem do piekarnika ponacinałam ciasto ukośnie w kilku miejscach, by swobodnie uchodziło z chlebka powietrze.

Piekłam w piekarniku nagrzanym do 180 C około 50 minut, aż wierzch się zrumienił a chlebek z boków odstawał od foremki. Po wyjęciu w foremki studziłam na kratce. Pachniał tak, że ledwo ostygł spróbowałam kawałek, tylko z masłem i smakował doskonale. Drożdżowe wypieki, nawet chlebki przywołują do kuchni wszystkich domowników, łącznie z …kotami. Czasem narobią przy tym jakiejś szkody, tym bardziej, że kuchnię mam otwartą , może przydałyby się jakieś drzwi, nawet na . Ale trudno – jak się piecze i gotuje, to zapachy działają na wszystkich. Tym bardziej, że kuchnia jest otwarta, może przydałyby się jakieś drzwi, może nawet na samozamykacz .

Następnego dnia chlebek był jeszcze lepszy , smakował najbardziej z twarogiem albo ze śledziem w oleju, z domową wędliną też dawał radę .

Smacznego !

 

Racuszki z serem i ziemniakami, drożdżowe

racuszki z serem i ziemniakami
racuszki z serem i ziemniakami

Karnawał trwa, słodkości na bazie drożdży smażone na oleju lub innym tłuszczu to nieodłączny jego element . Nie bardzo lubię smażyć pączki na głębokim oleju, natomiast uwielbiam racuchy, które można usmażyć na niedużej ilości oleju , są mniej tłuste i można poeksperymentować z różnymi smakami. Tym razem pomysłowi na racuszki z serem i ziemniakami pomógł przypadek – gdy się za nie zabierałam, zostało mi nieco ziemniaków ugotowanych w mundurkach . W lodówce miałam serek homogenizowany, dodałam więc do ciasta i nieco ziemniaczanego puree i twarożek.

RACUCHY DROŻDŻOWE Z SEREM I ZIEMNIAKAMI 

2 szklanki mąki pszennej

twarożek naturalny ( 150 g), 2 ugotowane w mundurkach ziemniaki

25 g świeżych drożdży, szklanka mleka

80 g  masła

2  łyżki  cukru i jedna z wanilią, szczypta soli

jajko i żółtko

olej do smażenia, cukier-puder do obtoczenia

Sposób wykonania jest taki sam, jak w tym przepisie , dodajemy tylko na samym początku do mąki rozgniecione ziemniaki.

Racuszki wyszły pyszne, jak większość karnawałowych wypieków.

Styczeń to nie tylko czas karnawału ale też podsumowań ubiegłego roku. Trzeba pomyśleć o rozliczeniu podatków co nie zawsze jest łatwe i proste . Wprawdzie są gotowe programy , ale nie zawsze wszystko się da za ich pomocą zrobić . Warto czasem rozejrzeć się za fachową pomocą , na przykład taką, jaką można znaleźć na gptogatus.pl .

Problemów w codziennym życiu jest sporo, czasem wydaje się że wiemy jak sobie z nimi poradzić , jednak nie zawsze wszystko możemy zrobić samodzielnie. Pomoc fachowców pozwoli nam pomyślnie rozstrzygnąć nasze sprawy i znaleźć  czas na inne czynności dnia codziennego.

Słodki chlebek drożdżowy

słodki chlebek drożdżowy
słodki chlebek drożdżowy

Miałam ochotę na jakiś słodki drożdżowy wypiek na Trzech Króli, bo to początek karnawału, kojarzący się z pączkami i podobnymi słodkościami. Planowałam wstępnie jakieś racuchy z ciasta podobnego do pączków, ale jeszcze forma po świątecznych kłopotach ze zdrowiem nie pozwala mi na długie stanie przy patelni. Myślałam też o muffinkach drożdżowych nadziewanych konfiturą, ale to też odpuściłam, bo na myśl o wkładaniu ciasta w małe foremki siły ze mnie opadały. W końcu wymyśliłam słodki chlebek, który po pokrojeniu można by zjeść z masłem i konfiturą, taki z ciasta podobnego do chałki.

SŁODKI CHLEBEK DROŻDŻOWY

1/2 kg  mąki pszennej

3 łyżki stopionego masła i 2 łyżki oleju

25 g drożdży

szklanka mleka

1 jajko i 1 żóltko

2 łyżki  cukru i łyżka z wanilią

szczypta soli

mak do posypania

białko do smarowania

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam letnie mleko ( 1/4 szklanki ), posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło, wymieszałam cukier  z jajkami.

Do miski wsypałam mąkę i sól, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka,  olej i  stopione masło. Wyrabiałam dokładnie drewnianą łyżką. Gdy ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza, odstawiłam je w ciepłe miejsce na pół godziny do wyrośnięcia .

Wyrośnięte ciasto wyrzuciłam na omączony blat i wyrabiałam dokładnie, składając je kilka razy, by było mocniejsze i bochenek dał się łatwiej uformować.  Starałam się zrobić okrągły, ale wyszedł mi nieco owalny, uformowałam go bezpośrednio na blasze do pieczenia, posmarowałąm białkiem za pomocą pędzelka i posypałam makiem. Zostawiłam na 15 minut w ciepłym miejscu, by podrósł nieco.

Przed włożeniem blachy do pieca ponacinałam go ukośnie, by powietrze łatwiej uchodziło podczas pieczenia.

Piekłam około 50 minut w 180 C, aż wierzch się zbrązowił. Chlebek miał fajną chrupiącą skórkę i mięciutkie wnętrze. Na świeżo kroił się lekko krusząc, następnego dnia już bez problemów. Z masłem i konfiturami smakował doskonale.

Lubię drożdżowe wypieki, staram się robić wszystko ręcznie, by czuć, jak ciasto zachowuje się pod ręką. Radzę sobie w każdej temperaturze czy wilgotności, nie potrzeba mi żadnej techniki czy sprężarki powietrza , drożdże pracują zawsze tak , jak trzeba. A do formy powoli wracam, może na pączki jeszcze nie pozwala, ale jakieś karnawałowe racuchy spróbuję na ten weekend zrobić.

Smacznego !

Keks drożdżowy wytrawny zamiast pasztecików

keks drożdżowy wytrawny
keks drożdżowy wytrawny

Kilka dni temu spotkaliśmy się w kameralnym gronie blogerskim w wigilijnych klimatach. Jestem ostatnio mocno zabiegana, w tym roku grudzień mi się mocno skurczył i na wszystko brakuje mi czasu. Chciałam zrobić jakieś paszteciki, ale w końcu starczyło mi tylko czasu na keks drożdżowy na wytrawnie, z dodatkiem grzybów, pieczarek, cebuli i pora plus suszone pomidory i sery. To rodzaj chlebka z warzywami, smak ma podobny do drożdżowych pasztecików i fajnie pasuje do barszczyku, którym poczęstowała nas gospodyni lokalu. Keks spełnił więc swoją rolę.

KEKS DROŻDŻOWY WYTRAWNY

Ok. 1/2 kg mąki pszennej
30 g drożdży
około  szklanki letniej wody

3 łyżki dobrego oleju ( miałam rydzowy)
1 jajko
łyżeczka cukru
łyżeczka soli

miseczka pieczarek duszonych z cebulą i porem (plus łyżka oleju)

kilka grzybów suszonych

kilka suszonych pomidorów z zalewy 

ok. 10 dkg kawałków różnych serów

zielona czubryca ( łyżeczka)

Pieczarki pokroiłam na plasterki, podobnie pora i cebulę, podsmażyłam kilka minut na oleju dodając suszone i wcześniej namoczone grzyby, posoliłam i wystudziłam.

Drożdże roztarłam z cukrem, dodałam trochę letniej wody, posypałam łyżką mąki i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Do miski wsypałam pół kilo mąki, sól i wlałam wyrośnięty rozczyn. Dodałam jajko, olej , resztę letniej  wody  i wymieszałam dokładnie. Wyrobiłam ciasto drewnianą łyżką, aż odstawało od brzegów miski.  Dodałam podsmażone warzywa, pokrojone suszone pomidory i sery, czubrycę i wymieszałam ponownie . Postawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ( około 45 minut).

Przełożyłam do natłuszczonej keksówki i postawiłam na około 10 minut w ciepłym miejscu, by ciasto lekko podrosło.

Piekłam w 180 C około 40 minut , do zrumienienia wierzchu i suchego patyczka. Keks okazał się smaczny, w smaku podobnym do drożdżowych pasztecików. Poradziłam sobie , to nie było skomplikowane tak jak niektóre problemy, które pomaga rozwiązać  innbusiness.pl/workflow/ .

Polecam taki keks, można go zrobić też w wersji wegańskiej, eliminując ser a ciasto robiąc bez jajka , drożdżowe uda się bez problemu .

Smacznego !

Chleb żytni mieszany z ziołami na drożdżach

chleb żytni mieszany
chleb żytni mieszany

Domowe chlebki piekę na specjalne okazje a czasem gdy mam czas zaraz po tym, jak upiekę ciasto na weekend. Nadal są tylko na drożdżach, do zakwasowych chyba jeszcze muszę dojrzeć. Ale ja tak lubię wszystko, co wyrosło na drożdzach, niezależnie czy to pizza czy racuchy, że takie chlebki bardzo mi smakują. Próbuję w nich różne kombinacje mąki i dodatki. Ten chleb żytni mieszany jest  z mąki żytniej zwykłej i razowej, z dodatkiem pszennej, a dorzuciłam do niego dla zdrowia i smaku nieco siemienia lnianego i zioła z grządki – natkę pietruszki i oregano . Z tej porcji wyszły mi dwa bochenki w średnich keksówkach( długości ok. 25 cm)

CHLEB ŻYTNI MIESZANY Z ZIOŁAMI NA DROŻDŻACH

szklanka  mąki żytniej razowej

szklanka mąki żytniej

szklanka mąki pszennej zwykłej

dwie łyżki mielonego lnu

łyżka natki pietruszki i oregano ( posiekane)

30 g drożdży

łyżeczka cukru
2 – szklanki letniej wody ( można nieco więcej)

łyżeczka soli

Drożdże włożyłam do miseczki,  dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam 1/2 szklanki letniej wody , rozmieszałam i posypałam łyżką mąki pszennej . Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam  mąki i  siemię ,  wymieszałam, posoliłam .    W to wlałam rozczyn, mieszając i ubijając lekko dodałam resztę letniej  wody. Wymieszałam dokładnie  i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około dziesięć  minut. Na koniec dodałam świeże zioła. Gdy ciasto zaczęło odstawać od ścianek miski i pojawiły się bąbelki powietrza przykryłam je ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, na  około 45 minut.
Wyjęłam ciasto z miski, podzieliłam na dwie części  i wyrobiłam jeszcze trochę na blacie wzmacniając je. Przełożyłam ciasto do natłuszczonych keksówek , zostawiłam do podrośnięcia na 10 minut w ciepłym miejscu.  Przed włożeniem do pieca ciasto  nacięłam  ukośnie w kilku miejscach . Włożyłam obie formy do piekarnika nagrzanego do 180 C na około 45 minut, na ostatnie 10 minut podwyższyłam temperaturę do 200 C.  Po wyjęciu z foremek studziłam chlebki na kratce.

Wyszły pyszne, pachnące świeżymi ziołami i tym specyficznym zapachem drożdżowego chleba. Są długo świeże, można je jeść jeszcze po kilku dniach. Myślę, że wytrzymają też transport, na przykład za pomocą latajacepaczki.pl . U mnie w domy chlebki drożdżowe znikają szybko, tego zostawiłam specjalnie trochę na dłużej, by spróbować, jak sprawdzi się jego świeżość. Doskonale smakuje np. z dobrym domowym twarogiem i świeżym ogórkiem, nie mówiąc o takiej klasyce, jak smalec i ogórek małosolny.

Smacznego !

Chlebek drożdżowy ze słonecznikiem

chlebek ze slonecznikiem
chlebek ze slonecznikiem

To był  mój specjalny chlebek na Wielkanoc, upieczony w keksówce i w foremce babkowej, do dekoracji świątecznego stołu. Jest jak wszystkie moje drożdżowy, powoli dojrzewam do próby chlebkó na zakwasie. Dobór mąki jest dośc przypadkowy – z tego, co miałam w szafce – nieco żytniej razowej, pszenna pełnoziarnista i zwykła , by nie był taki ciężki. Dodałam zioła, mielone siemię lniane i ziarna słonecznika. Efekt był bardzo smaczny i stał się sporą atrakcją wielkanocnego stołu.

CHLEBEK DROŻDŻOWY Z MIESZANEJ MĄKI Z ZIERNAMI SŁONECZNIKA

szklanka  mąki żytniej razowej

szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej

szklanka mąki pszennej zwykłej

dwie łyżki mielonego lnu

2 łyżki ziaren słonecznika

łyżka szarej czubrycy z czarnuszką

łyżka oleju rzepakowego tłoczonego na zimno

35 g drożdży

łyżeczka cukru
2 – szklanki letniej wody ( można nieco więcej)

łyżeczka soli

Drożdże włożyłam do miseczki,  dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam 1/2 szklanki letniej wody , rozmieszałam i posypałam łyżką mąki pszennej . Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam  mąki,  ziarna, siemię  i czubrycę,  wymieszałam, posoliłam solidnie.    W to wlałam rozczyn, mieszając i ubijając lekko dodałam resztę letniej  wody i olej. Wymieszałam dokładnie  i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około dziesięć  minut. Gdy ciasto zaczęło odstawać od ścianek miski i pojawiły się bąbelki powietrza przykryłam je ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, na  około 45 minut.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej foremki babkowej ( średnica 12 cm) i keksówki , zostawiłam do podrośnięcia na 10 minut w ciepłym miejscu.  Ciasto w keksówce nacięłam  ukośnie w kilku miejscach . Włożyłam obie formy do piekarnika nagrzanego do 180 C na około 45 minut, z tym, ze babeczkę wyjęłam już po pół godzinie. Po wyjęciu z foremek studziłam chlebki na kratce.

Jak już wspomniałam , chlebek wyszedł pyszny, bardzo aromatyczny, pasował bardzo do wielkanocnych przysmaków, zarówno z masłem jak i maczany w dressingach od sałatek. Na pewno powtórzę go , może z innymi dodatkami.

Lubię piec chlebki i ciasta, piekarnik w domu odpalam dośc często. Wprawdzie domowe chleby są bezcenne , ale warto pomyśleć o oszczędzaniu energii, widziałam jden ze sposobów na to na polmar.net.pl . Jak będę próbować chleby na zakwasie, to pewnie piekarnik będzie chodził częściej i trzeba mieć to na uwadze.

Smacznego !

 

Wielkanocny zając drożdżowy

Ubiegłego lata kupiłam od znajomej blogerki formę – zająca i nie mogłam się doczekać, kiedy go wypróbuję na Wielkanoc 🙂 Próba ogniowa była na moje imieniny, 1 kwietnia,  obchodzone wesoło z kulinarnymi przyjaciółmi na Zielonym Targu w Poznaniu. Zając udał się, smakował a teraz upiekłam go razem z babką w klasycznej formie. Ciasto jak zwykle drożdżowe, tym razem z posmakiem pomarańczy i pigwówki, której dodałam zwyczajem mojej Mamy, by  lepiej urosło.

DROŻDŻOWY ZAJĄC NA WIELKANOC

niecały kilogram  mąki pszennej

10 dkg  stopionego masła i 2 łyżki oleju

50 g drożdży

1, 5 szklanki mleka

sok z połowy pomarańczy

3 jajka i 2 żóltka

5 łyżek cukru i łyżka z wanilią

szczypta soli

łyżka nalewki z pigwy

cukier-puder do posypania

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam letnie mleko ( 1/3szklanki ), posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  wymieszałam cukier  z jajkami za pomocą trzepaczki.

Do miski wsypałam mąkę i sól, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, wyciśnięty z pomarańczy sok , olej i  stopione masło w temperaturze pokojowej. Wyrabiałam drewnianą łyżką, w międzyczasie dolałam nieco aromatycznej nalewki z pigwy. Gdy ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza, odstawiłam je w ciepłe miejsce ( obok garnka z gotującą się peklowaną szynką ) na pół godziny do wyrośnięcia .

 

Wyrośnięte ciasto przełożyłam do formy- zająca, do klasycznej na babkę i 3 małych babeczkowych foremek ( na prezenty dla znajomych), poczekałam ok. 5 minut, aż ciasto zacznie pracować. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 175 C i piekłam ok. 45 minut ( te większe) , małe były gotowe po pół godzinie.

Z babkami mam już doświadczenie, ale ze  sporą tremą wyjęłam zająca – udał się, więc po wystudzeniu posypałam go cukrem-pudrem . Pogoda za oknem niestety taka, że skojarzył mi się ze śniegiem, oby nas nie zaskoczył…

Babki już spróbowałam, wyszła pyszna, zając czeka na deser po wielkanocnym śniadaniu.

Jesli ktoś jeszcze szuka inspiracji na jutro, polecam mój wybór domowych, prostych w wykonaniu wędlin i dodatków do nich. Zapraszam też jeszcze na bogatą ofertę wielkanocnych przepisów.

WSZYSTKIM CZYTELNIKOM BLOGA ŻYCZĘ RADOSNYCH I SMACZNYCH ŚWIĄT

Smacznego !