Archiwa kategorii: Ciasta

Piernik marchewkowy z mandarynką

piernik marchewkowy z mandarynką
piernik marchewkowy z mandarynką

To ciasto już zupełnie w świątecznych kilmatach. Bardzo je lubię, na blogu jest już sporo różnego rodzaju pierników. Ten jest nieco lżejszy , niż takie, które zwykle robię – z sokiem z mandarynki, za oleju, za to z pełnoziarniostą mąką, czyli bardziej dietetyczny. Piernik marchewkowy z mandarynką smakował nie tak bardzo konkretnie, ten był lekki i puszysty.

Mandarynkowy sok dodał mu pięknego zapachu i aromatu, dodałam też trochę kawy, by te piernikowo-cytrusowe klimaty nieco wzmocnić . W wersji wegańskiej zrobię go chyba na Święta, dla starszej córki, bo bardzo smakował wszystkim, którzy go jedli.

PIERNIK MARCHEWKOWY Z MANDARYNKĄ

Około  szklanki mąki pełnoziarnistej i pół szklanki zwykłej pszennej

1/2 szklanki utartej drobno marchewki

1/3 szklanki cukru

łyżka miodu

1/4 szklanki oleju

3-4 łyżki soku wyciśniętego z mandarynki

2 jajka

1/2 łyżeczki cynamonu

spora szczypta  imbiru

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 szklanki zaparzonej i wystudzonej kawy

Obie mąki i cukier  wsypałam do miski i wymieszałam je. Startą na drobnej tarce marchewkę i olej dodałam do suchych składników, wymieszałam. Dolałam następnie kawę, sok z mandarynki,  płynny miód, jajka i  przyprawy. Wymieszałam dokładnie łyżką do połączenia składników. Piekłam w 180 C około 45 minut.

Wyszedł piernik o ciekawej fakturze, puszysty, pachnący kawą , mandarynką i cynamonem, mniam…  Smakował wszystkim na przyjacielskim spotkaniu, gdzie rozmawialiśmy nie tylko o świątecznych przygotowaniach – koleżanka, która ma zmienić miejsce zamieszkania opowiadała, jak znalazła pomoc u dybka.com.pl/odszkodowania-wywlaszczenie/ .

Polecam ten piernik nie tylko na Święta.

Smacznego !

 

Ciasto piernikowe do foremek

ciasto piernikowe
ciasto piernikowe

Kiedy piekłam pierniczki to zostało mi nieco luźnego ciasta na dnie miski, w której je wyrabiałam. Stwierdziłam, że to ciasto piernikowe jest zbyt dobre, by je zostawić bez zagospodarowania , dodałam więc do  niego tego i owego, by przybrało stałą formę i nadawało się do upieczenia w niedużych foremkach, które podsunęła mi córka, ja zapomniałam zupenie, że je mamy.  Wyszło ciasto do foremek niespodziewanie smaczne i o ciekawej fakturze, podam więc przespis uwzględniając ten bazowy na pierniczki z niezbędnymi składnikami. Z tej ilości starczyło mi ciasta na trzy średniej wielkości foremki – na zdjeciu są ciastka z dwóch, bo z tej największej zostało już zjedzone 🙂 Kto chce więcej, może podwoić porcję .

CIASTO DO FOREMEK W PIERNIKOWYM SMAKU

szklanka mąki

3 łyżki cukru

łyżka płynnego miodu

2 łyżki karmelu

 

1/4 szklanki zaparzonej i odcedzonej mocnej kawy

łyżka kakao

łyżeczka proszku do pieczenia

1/4 szkalnki oleju

1/2 łyżeczki cynamonu i spora szczypta imbiru

 

Najpierw robimy trochę karmelu, metodą taka, jak tutaj – taka ilość możemy spokojnie zrobić na patelni. Do jeszcze gotującego się dolewamy kawę, potem ostrożnie podgrzany miód , lekko studzimy, dodajemy olej. To wszystko studzimy do temperatury pokojowej.

W misce mieszamy suche składniki, dodajemy do nich mieszając drewnianą łyżką płynną masę.  Mieszamy dokładnie wszystko. Ciasto do foremek powinno mieć konsystencję gęstej śmietany.

Po wypełnieni natłuszczonych foremek pieczemy je  w 180 C ok. 25 minut.

Ciastka są bardzo aromatyczne i chrupiące . Moje ciasta piernikowe w okresie swiątecznym podróżują często ze mną na różne blogerskie imprezy. Wprawdzie nie można jeszcze o tym przeczytać na apynews.pl , ale w komentarzach pod wydarzeniami, w których biorę udział już tak 🙂

Smacznego !

Jadalne prezenty do wysłania

ciastka piernikowe
ciastka piernikowe

Piekłam ostatnio pierniczki z tradycyjnego rodzinnego przepisu i na dnie miski  zostało mi trochę luźnego ciasta , które nie połączyło się podczas wyrabiania . Szkoda mi było tak pysznych smaków , zrobiłam więc ciastka piernikowe – dodałam  trochę płynnych i sypkich składników , przypraw i proszku do pieczenia – wyszedł mi kubek aromatycznego ciasta , który włożyłam do kilku mało używanych foremek : gwiazdki , konika i serduszka , którego nie ma już na zdjęciu, bo zostało zjedzone. Bazą tego ciasta jest karmel i miód, jest więc bardzo trwałe. Przyszło mi do głowy, że takie ciastka piernikowe spokojnie by nadawały się na jadalne prezenty , które można przesłać na bliższą czy dalszą odległość.

Okres świąteczny to czas, gdy ożywają więzi rodzinne a czasy są takie, że nawet na Święta rodziny nie zawsze mogą być razem. Dlatego możliwość wysyłania prezentów, w tym też takich jadalnych jest bardzo ważna.

Na zdjęciu powyżej w słoicznach łatwych do przesłania krem piernikowy i cytrynki z pigwówką .

Teraz przesyłanie prezentów i innych paczek nawet na duże odległości nie jest już problemem. Za pośrednictwem latajacepaczki.pl możemy wysyłać  przesyłki do każdego zakątka świata i to nie tylko małe ale i duże. Nie trzeba wychodzić na pocztę, można zdalnie wypełnić formularz, zapłacić i kurier już zrobi co trzeba. Paczka pojedzie a nawet poleci tam, gdzie powinna dotrzeć. Wszystkie pytania i problemy mozna też roztrzygnąć on line.

Kilka lat temu  lat modne stały się  ciasta pieczone w słoikach, które są zabezpieczone przed zepsuciem. Teraz w dobie szybkich podróży i przesyłek nie trzeba już się matrwić o takie zabezpieczenia , przesyłki nawet w dalekie rejony są szybkie i bezpieczne, dotrą na czas nawet w świątecznym okresie.

 

 

 

Ciasto czekoladowe do kawy i co dalej

ciasto czekoladowe z buraczkiem1
ciasto czekoladowe z buraczkiem1

Popołudniowa kawa i coś słodkiego do niej to zwyczaj , którego wiele osób przestrzega i bardzo lubi. Może nie codziennie, ale podczas weekendów pijemy kawę i zjadamy ciasta, ciasteczka lub inne słodkości. U mnie w domu na niemal co tydzień pieczony( lub robiony w lodówce) jest jakiś  placek, przeważnie sezonowy – specjalnie po to, by weekendowa kawa smakowała wyjątkowo i odświętnie.

 

Ciasto czekoladowe, które jest na zdjęciu u góry wprawdzie ma zdrowy dodatek w postaci buraczków, ale pijąc kawę i zajadając ciasto musimy brać pod uwagę pewne konsekwencje. I nie myślę w tej chwili tylko o kaloriach. Picie kawy niestety odbija się na zabarwieniu naszych zębów, kto chce pochwalić się ich pieknym kolorem musi o nie zadbać w specjalny sposób. Można zrobić to środkami ogólnodostępnymi które znajdziemy w aptece, można skorzystać też ze specjalnych zabiegów dokonywanych w gabinetach dentystycznych.

Zjadanie ciasta i innych słodyczy to nie tylko przyczyna zmiany koloru naszego uśmiechu. Cukier często źle wpływa na nasze uzębienie , warto zadbać o zapewnienie sobie zdrowych przekąsek, które będą atrakcyjne w smaku ale nie spowodują szkody dla naszego zdrowia. Niedawno robiłam specjalne zajęcia dla przedszkolaków powiązane z tematem zdrowego żywienia. Relację pokażę na blogu niebawem, muszę przyznać, że dzieci chętnie zajadały warzywa, owoce , orzechy i  robiły z nich zdrowe przekąski.

Mówiłam im też, co robić, by mieć zdrowe zęby. O tym trzeba pamiętać szczególnie gdy ma się wadę zgryzu. Przed korekcją wszystkie zęby muszą być wyleczone. Można takie zabiegi robić już w młodym wieku, słyszłałam jak mówiła o tym pani pracująca jako ortodonta w Krakowie . Dla młodzieży to tez już mniejszy problem, bo nowoczesne aparaty są prawie niewidoczne.

Jeśli dbamy odpowiednio o zęby to spokojnie od czasu do czasu możemy sobie pozwolić na ciasto do kawy.

 

Ciasto marchewkowe z gruszką

ciasto marchewkowe z gruszką
ciasto marchewkowe z gruszką

Jesienią warzywa są najpyszniejsze i warto je wykorzystywać nie tylko do dań wytrawnych . Ciasta z dodatkiem warzyw są bardzo smaczne , można w nich wykorzystywać dynię i cukinię , marchewkę i buraczki. Ciasta marchewkowe są zdrowe i smaczne , można je robić z dodatkiem jakiejś zdrowej mąki , z jajkami albo w wersji wegańskiej , do wyboru, do koloru. To ciasto marchewkowe  z gruszką  ma dodatek cynamonu. W początkowy zamyśle miało być  z imbirem, ale stwierdziłam,   że na razie imbiru dosyć. Kojarzył się z pierwszą płytą adresata tego ciasta, a teraz wyszła już druga 🙂 Ciasto marchewkowe było upieczone na specjalne zamówienie, obok marcińskiego rogala . Na zdjęciu poniżej widać je w tym towarzystwie.

Robiłam już różne placki marchewkowe, przy tym miałam tremę , ale wyszedł taki, jaki być  powinien.

CIASTO MARCHEWKOWE Z GRUSZKĄ

1, 5 szklanki mąki

2 jajka

1/3 szklanki oleju

2/3 szklanki wystudzonej herbatki z dzikiej róży

1/2  szklanki startej marchewki

4  łyżki cukru i 1 cukru z wanilią, spora szczypta cynamonu

2 łyżeczki proszku do pieczenia

dwie gruszki

łyżka soku z pomarańczy

 

Jajka wbijamy do miski i roztrzepujemy  razem z cukrem i cukrem waniliowym. Dolewamy olej, zimną herbatkę, sok pomarańczowy,  mieszamy. Dodajemy stopniowo startą na tarce o drobnych oczkach marchewkę, mąkę, proszek do pieczenia, sporą szczyptę cynamonu, mieszamy. Jeżeli ciasto będzie za gęste (powinno powinno mieć konsystencję gęstego naleśnikowego) , dodajemy nieco wody.
Obieramy gruszki, kroimy drobno, mieszamy z ciastem.

Wykładamy ciasto do natłuszczonej formy  ( ja o średnicy 24 cm) . Pieczemy w 180 C około 45 minut, do zrumienienia wierzchu i suchego patyczka. Możemy ostudzony placek posypać dodatkowo cukrem-pudrem.

Placek marchewkowy w takiej wersji bardzo smakował wszystkim, którzy go próbowali. Bardzo lubię robić innym jadalne prezenty. Są zwykle doceniane, ale są na pewno takie osoby, płci przeciwnej niż amatorzy tego ciasta , które wolą innego rodzaju prezenty, na przykład takie, jak można znaleźć na konadnail.pl .

Jesienią ciasta z dodatkiem warzyw warto upiec, nie tylko na specjalne okazje .

Smacznego !

dav

 

Wytrawny placek z ziołami i dynią

wytrawny placek z ziołami
wytrawny placek z ziołami

Lubie eksperymentować z ciastami komponując wciąż nowe smaki. Dotyczy to nie tylko słodkich wypieków – ten wytrawny placek z ziołami i dynią zrobiłam by wykorzystać obfitość młodych chwastów, które pojawiły się znów jesienią i świeżych jeszcze ziół ,  zbieranych w ogrodzie do suszenia. Dynia na zdęciu jest inna, niż ta, której użyłam – miała żółty miąższ i nie zmieniła zielonego koloru placka. Dodatkowo dodała ciastu wilgotności , więc zrobiłam je bez użycia jajek – wyszło więc wegańskie i odpowiednie dla alergików uczulonych na jajka .
Żywy zielony kolor to efekt wykorzytania ziół o intensywnych barwnikach – młodych pokrzyw i podagrycznika. Gwiazdnica dodała lekko orzechowego smaku , z ogrodowych ziół dodałam oregano, bazylię, pietruszkę naciową , miętę i nieco szałwii. Kompozycja smaków wyszła ciekawa i ożywiła smak żółtej dyni makaronowej.

WYTRAWNY PLACEK Z ZIOŁAMI I DYNIĄ

Kawałek żółtej dyni starty na grubej tarce ( kubek po starciu)

ok. szklanki mąki

1/4 szklanki oleju

1/3 szklanki wody gazowanej ( dla lekkości ciasta)

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

sól, pieprz czarny i ziołowy

po 2  łyżki natki pietruszki  i oregano, kilka listków szałwii i bazylii

miseczka jadalnych chwastów – młoda pokrzywa,  podagrycznik, gwiazdnica, krwawnik ( tak, są o tej porze mode chwasty, jesień w tym roku jest wyjątkowo ciepła)

Chwasty umyłam w kilku wodach, sparzyłam na sitku i zmiksowałam  wraz z dobrze wypłukanymi ziołami z grządki. Dodałam do nich startą na tarce o grubych oczkach dynię, posoliłam. W to wlałam olej , zamieszałam dobrze drewnianą łyżką. Mieszając dalej sypałam mąkę z proszkiem do pieczenia , dolewając gazowanej wody. Na koniec doprawiłam do smaku pieprzem zwykłym i ziolowym.

Piekłam w 170 C około 40 minut Placek nie wyrósł mocno, ale był wilgotny i smaczny. Cieszę się z tego eksperymentu. Część jadalnych chwastów znalazłam u siebie w ogrodzie, gwiazdnicę w sporej ilości przyniosłam ze spaceru po lesie, bo pięknie się płożyła w pobliżu ścieżki, którą często spaceruję. Spacery po lesie wymagają dobrych butów, widziałam praktyczne wkładki do nich na http://insoles.pl/ , może mi sie przydadzą.

Zielony placek z dodatkiem dzikich i ogrodowych ziół jest bardzo efektowny i smaczny. Myślę, ze posmakuje nie tylko weganom.

Smacznego !

 

W drodze, z ciastem łatwym do transportu

Wybierając się w dłuższą drogę mamy zawsze wiele spraw do ogarnięcia i nigdy nie wiadomo, co się nam może przydarzyć . Jeśli planujemy lot samolotem, zwykle zabieramy ze sobą sporo bagażu. Nie jest łatwo podróżować z nim ogólnie dostępnymi środkami transportu. Najlepiej jechać wygodnie autem, tylko problem, co z nim zrobić  podczas dalszej podróży. Zaparkowanie auta na czas wylotu samolotem może być nie lada wyzwaniem. Parkingi strzeżone mają różne ceny i czasem ograniczone godziny działania. Zanim jednak dotrzemy do celu podróży musimy wziąć pod uwagę i te mniejsze problemy – co zrobić, gdy najdzie nas ochota na małe conieco 🙂

ciasto kokosowo- jablkowe
ciasto kokosowo- jablkowe

Domowe ciasto, trwałe i łatwe do transportu będzie miłym przerywnikiem i osłodą podczas trudów podróży. To, które jest na zdjęciu jest zwarte ale puszyste . Zrobione jest z tego przepisu, ale część mąki ( pół szkalnki) jest zastąpiona 3 łyżkami wiórków kokosowych i dużym jabłkiem startym na tarce o grubych oczkach. Zrezygnowałam też z polewy czekoladowej bo w transporcie się ona nie sprawdza. Taki placek nie kruszy się, łatwo go zapakować do plastikowego pojemnika ( najlepiej przedtem pokroić by nie było potem problemu) . W razie potrzeby coś słodkiego jest gotowe i humor a nawet kondycja nam się poprawi.

Rozwiązaniem poważniejszych problemów są wygodne parkingi przy lotniskach. O tym, jakie mają udogodnienia można przeczytac na http://orangeparking.pl/ . Czynne są cały czas, dobrze chronione, rezerwacja przez internet jest też czynna 24 na dobę. Ceny są bardzo przystępne i możemy spokojnie przeznaczyć większość budżetu na inne wydatki związane z podróżą. W Krakowie przy lotniski Balice parking jest tak blisko, że można spokojnie dojść do niego pieszo, ale jeśli chcemy dotrzeć wygodnie autem pod sam terminal to też nie ma problemu.

Przyjemnej podróży !

 

 

Sernik dyniowy z orzechowym spodem

sernik dyniowy
sernik dyniowy

To było ciasto pieczone na specjalne zamówienie, miałam tremę jak je robiłam choć doświadczenie nabyte z latami blogowania i wymiany doświadczeń kulinarnych daje pewien komfort. Sernik dyniowy powstał na zamówienie Korteza, bo mam takie szczęście, że zaprzyjaźniłam się prawie  z całą ekipą i przed koncertami albo i po częstuję moich ulubionych muzyków ciastem, pieczonym specjalnie z myślą o nich. Oczywiście jeśli koncertują w poblizu miejsca gdzie mieszkam lub przebywam.

Sernik to ulubione ciasto Korteza, wyczytałam to też w jednym z wywiadów i tym większą miałam tremę, no bo z sernikami różnie bywa – czasem mocno opadają . Postanowiłam dodać do ciasta nieco puree z dyni i trochę soku z pomarańczy, by ożywić jego smak , więc ryzyko było spore. Jednak wszystko się udało , sernik dyniowy opadł tylko leciutko a jego smak był zdaniem atrysty zarąbisty . Spód też dodawał smaku bo do zmiksowanych herbatników utrwalonych masłem dodałam orzechy.

SERNIK DYNIOWY NA LEKKO ORZECHOWYM SPODZIE

spód :

2 paczki herbatników ( po 100 g)

1/2 szklanki wyłuskanych orzechów włoskich ( miałam z ogrodu )

2-3  łyżki stopionego masła

masa serowa :

1 kg sera z wiaderka

200 g twarogu ( miałam wiejski, domowy )

50 g miękkiego masła

1/2 szklanki puree z dyni

2 łyżki soku wyciśniętago z pomarańczy

1/2 szklanki cukru-pudru + 2 łyżki cukru z wanilią

4 jajka

2 łyżki mąki ziemniaczanej

Herbatniki zmiksoowałam wraz z orzechami bardzo drobno, wlałam w to stopione, ciepłe masło i dokładnie wymieszałam. Rozłożyłam na dnie natłuszczonej formy ( 23 na 26 cm) i lekko uklepałam.

Twaróg wiejski wraz  z łyżką cukru-pudru i puree z dyni roztarłam dokładnie drewnianą łyżką. Potem mieszając dokładnie i tak, by nie napowietrzyć za bardzo masy , dodawałam na zmianę po kilka łyżek sera z wiaderka, cukru-pudru i całe jajka. Na koniec ostrożnie wlałam sok z pomarańczy i wmieszałam mąkę ziemniaczaną. Masę wyłożyłam na przygotowany spód z orzechów, herbatników i masła.

Piekłam najpierw w 170 C pół godziny, potem obniżyłam temperaturę do 150 C i dopiekałam około 45 minut, aż brzegi się zrumieniły a patyczek włożony w ciasto był suchy. Studziłam w uchylonym piekarniku. Sernik wyszedł puszysty i jak już wspomniałam, lekko tylko  opadł. Dyniowo-pomarańczowy dodatek świetnie ożywił i podkręcił jego smak a spód z dodatkiem orzechów doskonale go uzupełnił.

Jestem dumna z tego sernika, jak i z tego że nabieram coraz większej wprawy w pieczeniu ciast. Niektóre z nich zabieram też na blogerskie spotkania i zazwyczaj wszystkim smakują. Może pomyślę o tym, by piec na jakieś wydarzenia, na przykład takie jak te z http://www.whatevent.pl/organizacja-konferencji/

W domu największym amatorem serników jest mój syn, mam jeszcze zaległy imieninowy dla niego do zrobienia, pewnie będzie podobny.

Smacznego !

 

 

Wegańskie ciasto dyniowo-cukiniowe

wegańskie ciasto dyniowo-cukiniowe
wegańskie ciasto dyniowo-cukiniowe

Dynia to bardzo wdzięczny temat do kulinarnych eksperymentów, pokazywałam niedawno kiszoną z marchewką – dziś duet dyni z innym warzywem w zupełnie odmiennej formie. Wegańskie ciasto dyniowo-cukiniowe zrobiłam wykorzystując wilgotność warzyw , doskonale sprawdzających się w wypiekach bez jajek. Do dyni pasują świetnie wszelkie korzenne przyprawy, sypnęłam więc cynamonu i nieco imbiru , by smak i aromat ciasta był ciekawszy. Dodałam też trochę  pomarańczowego soku.  Wyszło ciekawe ciasto, lekko rustykalnie popękane , ale w miarę zwarte i nie kruszące się przy krojeniu, pachnące korzennymi przyprawami. Troche w klimatach piernika dyniowego, który kiedyś dawno pokazywałam na blogu.

WEGAŃSKIE CIASTO DYNIOWO-CUKINIOWE

pół szklanki dyni startej na tarce o drobnych oczkach

1/3 szklanki cukinii, startej podobnie

1, 5 szklanki mąki

1/2 szklanki cukru

1/2 szklanki oleju

2 łyżki soku z pomarańczy

1/2 szklanki wody gazowanej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

Dynię i cukinię starłam na tarce o drobnych oczkach , dodałam sok pomarańczowy, olej i wodę gazowaną, mieszałam wszystko w misce łyżką, lekko napowietrzając. Do tego wszystkiego sypałam partiami cukier a potem mąkę z proszkiem do pieczenia i mieszałam dokladnie, aż skladniki się dobrze połączyły.

Wlałam ciasto do natłuszczonej formy ( tu- okrągła , 24 cm średnicy) i piekłam w 175 C około pół godziny, do suchego patyczka. Popękało lekko, nie wyrosło zbyt wysokie, ale jak już wpsomniałam kroi się dobrze , jest wilgotne i świetnie smakuje. Korzenne przyprawy nadają mu ciekawy aromat i typowo jesienny klimat.

Smacznego !

 

Wytrawne ciasto z cukinii i nieco o energii

wytrawne ciasto z cukinii
wytrawne ciasto z cukinii

Teraz jesienią kiedy piekę coś w piekarniku, jak na przykład to wytrawne ciasto, w kuchni panuje przyjemne ciepło. Nie jest jeszcze zbyt zimno, nie rozkręcamy kaloryferów na maksa, by utrzymać odpowiednią temperaturę. Nasz dom, rozbudowywant etapami jest ocieplony , by nie wymagał tak wiele energii do ogrzania . To bardzo ważna sprawa, by dostosować zarówno wydatkowanie energii jak i jej jakość do wymagań naszego naturalnego środowiska. Problemowi temu jest poświęcony kolejny odcinek projektu Punkt Krytyczny Fundacji WWF  Energia odNowa  .

Cukinia jest o tej porze roku dorodna i można z niej robić różne ciekawe rzeczy. Dodawałam już cukinię do ciasta czekoladowego na słodko, teraz upiekłam z niej wytrawne, nieco pikantne ciasto.

WYTRAWNE CIASTO Z CUKINII Z PAPRYKĄ

pół dorodnej cukinii startej na grubej tarce

czerwona papryka

spory  pomidor plus kilka suszonych

kawałek pora ( jasnozielony), garśc szpinaku, 2 ząbki czosnku

ok. 1, 5 szklanki mąki

1/4 szklanki oleju

2 jajka

1/3 szklanki wody gazowanej ( dla lekkości ciasta)

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

sól, pieprz czarny i ziołowy, papryka słodka i ostra

po łyżce natki pietruszki, szałwii i tymianku

Szpinak podsmażyłam wraz z porem na oleju, ostudziłam. Dodałam do nich starte na tarce o grubych oczkach cukinię, paprykę i pomidor , te ostatnie dodałam też posiekane suszone z zalewy. Wymieszałam to wszystko dokładnie, potem dodałam olej, jajka, zioła  i mieszając wsypałam mąkę z proszkiem. Na koniec wlałam wodę gazowaną i przyprawiłam do smaku w/w przyprawami.

Piekłam w 180 C około pół godziny. Wytrawne ciasto z cukinii  wyszło wilgotne, smaczne i aromatyczne.  Smakowało blogerom na poprzednim spotkaniu z cyklu Blogtej.

Wracając do tematyki energii – od znajomych z Francji wiem, że tam sposób wydatków na rzecz poprawy środowiska z kwot systemu handlu emisjami zdaje egzamin. Każdy kraj płacący opłaty za emisję dwutlenku węgla ozdyskuje je do budżetu i powiniej jak najefektywniej wykorzystać.

W naszym kraju niestety rozmywa się to w ogólnym budżecie. Nedawno zderzyłam się z biurokracją nie do przejścia próbując skorzystać z jednego z projektów proekologicznych. O tym, na jakie projekty powinny być wykorzystane te kwoty mówi grafika poniżej ( jak i  powyższa z serii Punkt Krytyczny WWF Polska ).