Archiwa kategorii: Ciasta

Malinianki jak jagodzianki

malinianki

W tym roku miałam sporo malin, więc zamiast tradycyjnych jagodzianek upiekłam drożdżowe bułeczki z malinami. By zlamać nieco słodycz owoców dorzuciłam do nich nieco porzeczek, czerwonych i czarnych, rosnących na krzaczkach w ogrodzie. Owoców nie przesypałam cukrem, bo sok, który by puściły pewnie by zepsuł ciasto i wytworzył zakalec. Malinianki udały się mimo moich obaw, ciasto wyszło puszyste a nadzienie w środku były takie, jak trzeba. Domownikom smakowały i dzieci uznały, że mogą z powodzeniem zastąpić jagodzianki, a owoce prosto z krzaka zatopione w drożdżowym cieście super pasują do tego letniego klasyka.

MALINIANKI JAK JAGODZIANKI

  • 1/2 kilo mąki pszennej i szczypta soli
  • szklanka mleka
  • 30 g świeżych drożdży
  • 75 g masła
  • 4 łyżki cukru i jedna z wanilią
  • łyżeczka nalewki z dzikiego bzu
  • 2 jajka
  • 2 szklanki malin z dodatkiem porzeczek

Drożdże rozrabiamy z łyżeczką cukru w miseczce, dodajemy ok. 1/3 szklanki letniego mleka, mieszamy, posypujemy łyżką mąki i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 10 min.

Masło topimy i studzimy do temperatury ciała . Cukier i tem z wanilią  roztrzepujemy lekko z jajkiem.

Do miski wsypujemy mąkę i sól, dodajemy stopniowo mieszając drewnianą łyżką wyrośnięte drożdże, jajka z cukrem, resztę mleka, łyżkę aromatycznej nalewki i stopione masło. Wyrabiamy dokładnie ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki, aż ciasto będzie odstawać od brzegów miski i pojawią się pęcherzyki powietrza. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości na 30-50 min.

Z wyrośniętego ciasta dłońmi zanurzonymi w mące  nabieramy  spore kulki jak na pączki, spłaszczamy w dłoni i kładziemy owoce- ile się zmieści. Zamykamy jak pierogi i formujemy owalne lub okrągłe bułeczki. Układamy je na natłuszczonej lub wyłożonej papierem do pieczenia blasze złączeniem do dołu, zostawiamy na 10 min do podrośnięcia w ciepłym miejscu . Pieczemy ok 30 min w piekarniku nagrzanym do 180 C, aż się zezłocą .

Jak już wspomniałam, malinianki cieszyły się dużym powodzeniem, wyszły puszyste i mięciutkie, a nadzienie owocowe było soczyste ale nie popsuło struktury bułeczek. Całość super smakowała , polecam wszystkim jako ciekawą odmianę letniego klasyka .

Smacznego !

Tiramisu wiśniowe

tiramisu wiśniowe

Jak co roku od 13 lat siadam przed ekranem komputera i robię wpis na bloga. Dokładnie 13 lat temu zrobiłam to pierwszy raz, pod okiem młodszej córki , wtedy 12-letniej, która mi tego bloga założyła. Od tego czasu wiele się zmieniło, przede wszystkim poznałam wielu wspaniałych ludzi, nauczyłam się nowych technik gotowania i przyrządzania ciekawych potraw. Podróżowałam po Polsce i nie tylko, poznając nowe smaki i piękne okolice. Ostatnio oczywiście trochę mniej, ale liczę, że niedługo wszystko wróci do normy.

Publikuję ostatanio rzadko, co nie znaczy, że nie przyrządzam nowych potraw, które warto pokazać. Sporo zdjęć czeka na pokazanie wraz z przepisami, jednak trudno mi się zmobilizować, by to zrobić. Na początku pandemii byłam aktywna, pokazywałam różne sposoby na wzmocnienie odporności czy radzenie sobie w nowej sytuacji, teraz jednak długa zima dała się we znaki mojemu zdrowiu a wraz ze spadkiem formy fizycznej , opadła też chęć do działań twórczych – a tak traktuję pisanie bloga.

Urodziny bloga obchodziłam już wczoraj, bo tak pasowało dzieciom. Zrobiliśmy grilla w ogrodzie ( przerwanego nagłym deszczem) , na deser zrobiłam serniczek na zimno i nową formę tiramisu, wzbogaconą wiśniami znalezionymi w zamrażalniku.

TIRAMISU WIŚNIOWE

  • paczka biszkoptów ( miałam okrągłe)
  • szklanka mocnej kawy i 3 łyżki amaretto
  • 300 ml śmietanki 30 lub 36 %
  • 3 łyżki cukru-pudru
  • serek z jogutrów ( 2 x 400 ml )
  • 1/2 szklanki wiśni z kompotu i łyżka malin
  • czekolada do starcia na wierzchu

Jogurty wylewamy na sito wyłożone gazą i odcedzamy najpierw kilka godzin w temperaturze pokojowej a potem w lodówce, najlepiej przez noc.

Schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem-pudrem na krem. Potem mieszając mikserem na małych obrotach dodajemy po łyżce odciśniętego serka. Dzielimy na połowę , do jednej dodajemy zmiksowane z malinami wiśnie z kompotu, pozbawiwszy je najpierw pestek.

Biszkopty moczymy w przestudzonej kawie z amaretto i wykładamy nimi dno naczynia ( najlepiej szklanego). Kładziemy na nie masę wiśniową, następnie ukladamy kolejną warstwę namoczonych tak samo biszkopotów. Na wierzch kładziemy białą masę i wstawiamy do lodówki na kilka godzin. Podajemy posypane wiórkami gorzkiej czekolady .

Dzień był gorący, więc zimne tiramisu z orzeźwiającym dodatkiem wiśni smakowało nam doskonale. Mam nadzieję, że 13 rocznica bloga nie będzie pechowa, ostatnie ciepłe dni poprawiły mi nastrój i spróbuję publikować częściej moje przepisy.

Smacznego !

Pączki pieczone dobrze nadziane

pączki pieczone

Wiem, że już dawno skończył się karnawał, ale takie pączki, upieczone w foremkach do muffinek można zawsze zrobić. Te upiekłam na przyjazd dzieci i z myślą o nich nadziałam je …cukierkami czekoladowymi z bombonierki. Poza tym różnią się trochę od tych, co już pokazywałam dodatkiem mąki kukurydzianej, dzięki czemu są żółciutkie w środku i delikatniejsze. A cukierki z bombonierki to był strzał w dziesiątkę , pięknie się roztopiły w czasie pieczenia i tylko ze dwa „uciekły” na zewnątrz. Dodatek mąki kukurydzinej to był właściwie przypadek – miałam niewiele pszennej, tak na styk i postanowiłam na wszelki wypadek domieszać pół szklanki, by ciasto przy wyrabianiu móc podsypać mąką w razie potrzeby. Kiedyś piekłam chlebek kukurydziany i wyszedł smaczny, więc byłam dobrej myśli.

PĄCZKI PIECZONE LEKKO KUKURYDZIANE

  • ok. 400 g mąki pszennej
  • pół szklanki mąki kukurydzianej
  • 2 jajka i 2 żółtka
  • 3 łyżki cukru i jedna z wanilią
  • 25 g drożdży
  • 8-10 dkg masła
  • szklanka mleka
  • 12 cukierków czekoladowych, miękkich
  • łyżka nalewki z dzikiego bzu
  • szczypta soli

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam połowę  letniego mleka , posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W tym czasie stopiłam i przestudziłam masło, ubiłam widelcem cukry  z jajkami i żółtkiem.

Do miski wsypałam obie mąki, posoliłam troszkę, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, stopione masło w temperaturze pokojowej i nalewkę. Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Postawiłam przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, na około 40 minut.

Foremki muffinkowe wysmarowałam cienko olejem, napełniałam ciastem do połowy, wciskałam w środek cukierki i przykrywałam łyżeczką ciasta. Postawiłam je na kilka minut w ciepłe miejsce, by lekko podrosły.

Foremkę mam na 12 muffinek, resztę ciasta włożyłam do małej, babkowej formy, jakiej używam do wielkanocnych babek i upiekłam bonusową, nie nadziewaną babeczkę .

Muffinki i babkę piekłam w nagrzanym do 180 C piekarniku, około 25 minut, do zrumienienia i suchego patyczka. Pięknie wyrosły , wyszły puszyste i okrągłe , prawie w ksztalcie pączka .

Po lekkim wystudzeniu, jeszcze ciepłe, wyjęłam pączki z foremek. Jak zupełnie wystygły, posypałam je cukrem-pudrem. Babeczka też się pięknie udała. Wszystko było pyszne i dzieci ( w poszerzonym gronie ) zajadały ze smakiem, ciesząc się domowymi przysmakami. Teraz, gdy wszystkie już mieszkają poza domem każdy ich przyjazd to dla mnie święto.

Smacznego !

Rogale z masą orzechowo-chałwową

rogale z masą orzechowo-chałwową

To jest wariacja na temat słynnych rogali marcińskich , którą zrobiłam w tym roku. Byłam pewna, że mam zapas białego maku w szafce, niestety okazało się to złudzeniem. Do klasycznych rogali z ciasta półfrancuskiego zrobiłam więc masę z orzechów, podobnie, jak kilka lat temu. Dorzuciłam do nich nieco chałwy cukierniczej , wyszła bardzo ciekawa i pyszna masa. Cieszyły się chyba większym powodzeniem, niż te klasyczne , dlatego uznałam, że przepis na te rogale z masą orzechowo-chałwową przyda się na Święta i okołoświąteczny czas do końca roku. Warto się trochę pobawić , by uzyskac super efekt – a kto nie ma czasu na formowanie rogali, może wykorzystać przepis na masę do innego ciasta, nawet zamiast makowca.

ROGALE Z MASĄ ORZECHOWO-CHAŁWOWĄ

  • ciasto na rogale marcińskie takie, jak tutaj
  • szklanka zmielonych orzechów ( włoskie i laskowe)
  • 1/2 szklanki zmielonych migdałów
  • 2-3 łyżki masy chałwowej
  • 2 białka
  • łyżka kaszki manny
  • 2 łyżki drobnego cukru
  • lukier i orzechy do posypania

Ciasto na rogale po wyjęciu z lodówki wałkujemy na grubość 1. 5- 2 cm i wycinamy z nich trójkąty.

Masa orzechowa tym razem jest wzbogacona o migdały, bo taki smak jest ciekawszy i …bardziej świąteczny. Najpierw ubijamy na sztywno białka i dodajemy mieszając ( możemy mikserem na najmniejszych obrotach) po łyżce orzechów z migdałami , drobnego cukru i rozdrobnionej masy chałwowej, aż wszystko się dobrze połączy . Na koniec wsypujemy kaszkę mannę, która zestali nam całą masę.

Na pokrojone w podłużne trójkąty ciasto nakładamy masę wzdłuż całej powierzchni i zawijamy . Ukladamy na wysmarowanej tłuszczem blasze i zostawiamy pod przykryciem kilkanaście minut w ciepłym miejscu, by nieco podrosły. Pieczemy w 180 C około 20 minut, aż się zezłocą . Lekko przestudzone zdejmujemy z blachy i studzimy, o ile domownicy zachęceni zapachem nie zaczną ich podjadać prosto z piekarnika na ciepło 🙂

To, co zostanie smarujemy lukrem, zrobionym w ten sposób i posypujemy posiekanymi orzechami włoskimi lub migdałami.

Taka orzechowo-chałwowa wersja rogali marcińskich na pewno zostanie doceniona podczas świąt czy Nowego Roku.

Smacznego !

Tort z masą kokosową i chałwową

tort z masą kokosową

Dawno nie pokazywałam nowego tortu, ale teraz zdarzyła się okazja. To jest tort z masą kokosową i chałwową, który zrobiłam na okrągłe urodziny mojego syna, na bazie ciemnego biszkoptu. Masy są różne – kokosowa na bazie serka z jogurtów i bitej śmietany i chałwowa z białą czekoladą. Całość bardzo ciekawie się skomponowała i wyszedł pyszny torcik. Dekorację uzgadniałam z córką , brałam pod uwagę modne ostatnio mrożone owoce, które mam z własnego ogrodu, ale stwierdziłyśmy, że może ładnie wyglądają ale nie nadają się od razu do zjedzenia a jak się rozmrożą to będą nieciekawie wyglądały. Poszłyśmy więc w smaczny i praktyczny minimalizm – posypałam górną warstwę masy kokosowej tartą czekoladą. Tort został uznany za jeden z moich najbardziej udanych pod względem smakowym.

TORT Z MASĄ KOKOSOWĄ I CHAŁWOWĄ

  • biszkopt taki, jak tutaj, z dodatkiem łyżeczki syropu różanego i łyżki kawy
  • MASA CHAŁWOWA :
  • tabliczka białej czekolady
  • 1/4 szklanki mleka
  • 2 łyżki cukru
  • 8 dkg masła
  • 20 dkg chałwy ( miałam cukierniczą)
  • MASA KOKOSOWA
  • odciśnięty jogurt grecki (400 g)
  • 2-3 łyżki cukru-pudru
  • śmietanka 30 lub 36 % ( 250 ml)
  • 3 łyżki wiórków kokosowych
  • tarta czekolada do posypania

Biszkopt kroimy na trzy blaty, możemy je skropić herbatką z dodatkiem smakowego alkoholu.

Jogurt do masy kokosowej wylewamy na sito wyłożone gazą , odstawiamy na kilka godzin w temperaturze pokojowej, by się dobrze odcisnął.

Śmietankę ubijamy z cukrem pudrem na sztywną masę, kto nie lubi przesadnej słodyczny może dodać dwie łyżki cukru-pudru, w zupełności wystarczą. Zmniejszamy obroty miksera i dodajemy stopniowo ubijając wiórki kokosowe na zmianę z serkiem z odciśniętego jogurtu. Gotową masę wstawiamy do lodówki, by zastygła.

Składniki masy chałwowej prócz chałwy wkładamy do rondelka, czekoladę połamaną na nieduże kawałki. Roztapiamy na małym ogniu mieszając , na końcu krótko gotujemy. Dodajemy pokruszoną chałwę i energicznie mieszamy aż się zmieni w gładką masę, nie gotujemy. Studzimy lekko utrzepując rózgą .

Na dolny blat ciasta nakładamy masę kokosową, kładziemy środkowy, który smarujemy masą chałwową , ostatni blat cienko pokrywamy masą kokosową. Tort dekorujemy w dowolny sposób, ja po prostu białą masę pokryłam drobno tartą czekoladą.

Całość wyszła pyszna , połączenie czekoladowo-kawowego ciasta z masą kokosową i chałowową jest bardzo udane. Dzień później tort smakował jeszcze lepiej, choć niewiele go zostało. Polecam na specjalne okazje, solenizant i reszta rodziny byli z niego bardzo zadowoleni a ja cieszyłam się, że tak mi się udał.

Smacznego !

Crumble z masą chałwową

crumble z masą chałwową

Owoce w kruszonce, czyli crumble to obowiązkowy deser każdeg lata. Robię je z każdymi owocami po kolei , najbardziej chyba lubię z porzeczkami. Kwaskowe owoce , słodka kruszonka i najlepiej jakiś chrupiący dodatek – to super połączenie. Czasami jeszcze gorące z pieca podaję z lodami , wtedy to jest prawdziwe niebo w gębie. Tym razem crumble z masą chałwową wystarczyły same, bo dodała ona deserowi charakteru. Od koleżanki dostałam chałwę cukierniczą i wykorzystałam je właśnie do crumbli. To był super pomysł, wyrazisty smak porzeczek i malin ciekawie się skomponował z nieco ciężkim i słodkim smakiem chałwy. Owoce oczywiście miałam prosto ze swojego ogrodu, maliny już się kończą, a porzeczki jeszcze wiszą na krzaczkach, we wszystkich trzech kolorach :

białe, czarne i czerwone porzeczki

Crumble z masą chałwową

  • Około pół kilograma owoców jagodowych ( miałam porzeczki i maliny)
  • 2 łyżki masy chałwowej
  • 3 łyżki masła
  • 3 łyżki cukru plus jedna z wanilią
  • 4 łyżki mąki ( najlepsza krupczatka, ale zwykła też da radę)
  • spora szczypta cynamonu

Ja owoce w kruszonce robię tak, że najpierw sypię ją na dno naczynia, w którym sie zapieka , potem daję owoce i posypuję drugą połową po wierzchu. W tym deserze chałwę dodałam do spodniej części, więc najpierw zagniotłam palcami wsypany do miski cukier z mąką i masłem, aż zbił się w średniej wielkości grudki. Odłożyłam połowę, a do pozostałej dodałam chałwę, zagniatając tak, jak poprzednio. Wyłożyłam tą chałwową kruszonką dno formy, posypałam umytymi i osuszonymi owocami i cynamonem, na wierzch dałam resztę kruszonki, już bez chałwy. Piekłam około pół godziny w 180 C.

Taki deser super smakuje sam w sobie, a forący, podany z lodami – to już poezja smaku. Można zrobić go na specjalną okazję, imieniny, urodziny, rocznicę. Przy okazji można się rozejrzeć za prezentem, na przykład na https://www.murrano.pl/prezenty/

Ja zrobiłam ten deser na przyjazd dzieci, które już wszystkie mieszkają poza domem. Dlatego każdy weekend, kiedy jesteśmy znów razem trzeba uczcić.

Smacznego !

Prosty placek z rabarbarem i kruszonką

prosty placek z rabarbarem

Sezon na rabarbar w pełni a jest to bardzo wdzięczny surowiec do wszelkiego rodzaju ciast. Przyznam, że ja najbardziej lubię klasyczny drożdżowy z kruszonką, ale wykorzystuję te czerwone łodygi ( wiecie, że rabarbar to warzywo ? ) w różnych rodzajach ciast. Prosty placek z rabarbarem bazuje na moim szybkim cieście na oleju, które piekę najczęściej z jabłkami. Tym razem do ciasta dodałam jogurtu a kruszonkę wzbogaciłam wiórkami kokosowymi, które bardzo pasują do tego rodzaju ciasta. Zamiast cukru z wanilią dodałam cukier migdałowy, ciekawie podkręcił smak i pasował do kokosowej kruszonki.

PROSTY PLACEK Z RABARBAREM

  • 2, 5 szklanki mąki pszennej
  • 1/3 szklanki oleju
  • mały jogurt naturalny ( 150 g)
  • 3 jajka
  • 4 łyżki cukru plus łyżka migdałowego
  • 1/3 szklanki mleka
  • 3 gałązki czerwonego rabarbaru +łyżka cukru
  • kokosowa kruszonka, taka jak tutaj
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia

Jajka wbijamy do miski i roztrzepujemy widelcem razem z cukrem i cukrem migdałowym. Dodajemy olej, jogurt, mieszamy. Stopniowo dosypujemy mąkę, proszek do pieczenia i mleko, mieszając . Jeżeli ciasto będzie za gęste, dodajemy więcej mleka.
Rabarbar kroimy na nieduże kawałki i mieszamy z cukrem, by trochę puścił sok.

Smarujemy tłuszczem średnią formę do pieczenia, wlewamy ciasto ( powinno powinno mieć konsystencję gęstego naleśnikowego). Na wierzchu układamy rabarbar i posypujemy kruszonką . Pieczemy w 180 C około 50 minut, do zrumienienia wierzchu i suchego patyczka.

Ten placek z rabarbarem smakował nam nie mniej, niż mój najczęściej robiony z owocami , drożdżowemu jednak nieco ustępował. Jeśli macie niewiele czasu to polecam właśnie taki. Robi się go szybko , kokosowa kruszonka ciekawie chrupie i smakuje a rabarbar zmiękczony cukrem ma swój urok. Sezon powoli się kończy, pora już na inne owoce w ciastach , ale taki warto zrobić – choćby jutro na Dzień Dziecka.

Smacznego !

Pączki serowe nadziewane różą, pieczone

pączki serowe nadziewane

Kończy się karnawał, to dobra okazja by zrobić pączki. Wiem, że tradycyjne są smażone w głębokim tłuszczu ale ja za takimi nie przepadam. Za to uwielbiam drożdżowe, pączkowe ciasto i z przyjemnością je robię i zajadam. Lubie też dodawać do niego ser , jest wtedy smaczniejsze i ciekawsze. Zrobiłam więc pączki serowe nadziewane konfiturą z róży i zamiast smażyć – upiekłam je w foremkach do muffinek. Jestem bardzo zadowolona z efektu , pięknie wyrosły , ciasto było puszyste i dzięki serowi niezwykle smaczne . Uniknęłam stania nad garnkiem w oparach gorącego tłuszczu co jest dla mnie czynnością bardzo nieprzyjemną.

PĄCZKI SEROWE NADZIEWANE RÓŻĄ I PIECZONE

  • dwie szklanki mąki pszennej
  • 25 g drożdży
  • szklanka mleka
  • serek waniliowy ( 130 g)
  • 2 jajka i żółtko
  • 2 łyżki cukru i 1 z wanilą
  • 80 g masła
  • łyżka nalewki z kwiatów dzikiego bzu
  • konfitura z róży
  • cukier-puder do posypania

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam połowę  letniego mleka , posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W tym czasie stopiłam i przestudziłam masło, ubiłam widelcem cukry  z jajkami i żółtkiem.

Do miski wsypałam mąkę, posoliłam troszkę, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, serek waniliowy, stopione masło w temperaturze pokojowej i nalewkę. Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Postawiłam przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, na około 40 minut.

Foremki do muffinek wysmarowałam cienko olejem, napełniałam ciastem do połowy, kładłam po pół łyżeczki konfitury i przykrywałam łyżeczką ciasta. Postawiłam je na kilka minut w ciepłe miejsce, by lekko podrosły.

Piekłam w nagrzanym do 175 C piekarniku, około 25 minut, do zrumienienia i suchego patyczka. Pięknie wyrosły , wyszły puszyste i okrągłe , prawie w ksztalcie pączka.

Po lekkim wystudzeniu, jeszcze ciepłe, wyjęłam pączki z foremek. Jak zupełnie wystygły, posypałam je cukrem-pudrem.

Pączki serowe nadziewane i upieczone zapewne nie zadowolą miłośników tych tradycyjnych, smażonych. Są za to smaczne, zdrowsze i mniej kaloryczne. Ja polubiłam taką formę pączków i z przyjemnością je robie i zajadam.

Smacznego !

pączki serowe z rózą

Drożdzówka idealna do kawy

drożdżówka idealna do kawy

Kawę piję zwykle rano i po południu , pierwszą na przebudzenie, drugą już dla przyjemności. Lubię dojadać przy okazji coś słodkiego , dla mnie jest to naturalne uzupełnienie . Specjalną okazją są poranki weekendowe, wtedy zamiast śniadania jest kawa i domowe ciasto, które jest u mnie prawie co tydzień. Podobno to, co zje się rano szybciej się spala, więc korzystam z okazji i pozwalam sobie na coś kalorycznego do porannej kawy. Mam nawet specjalne filiżanki z większymi podstawkami , gdzie mieści się też kawałek ciasta :

kawa weekendowa z ciastem

Podczas ubiegłego weekendu byłam w kiepskiej formie a chodziły za mną drożdżówki do kawy. Pomyślałam, że pójdę „na skróty” i zrobię ciasto drożdżowe na dużej blasze a na nim umieszczę nadzienie serowe w pewnych odstępach i potem pokroję na odpowiednie kawałki. Pomysł udało mi się zrealizować z powodzeniem, wyszła drożdżówka idealna na zimowy deser.

UPROSZCZONA DROŻDŻÓWKA IDEALNA DO KAWY

  • 1/2 kg mąki pszennej
  • 30 g drożdży
  • szklanka mleka
  • 8 dkg masła
  • 2 jajka
  • 3 łyżki cukru i 1 z wanilią
  • łyżka nalewki
  • 20 dkg twarogu
  • 2 żółtka, 2 łyżki cukru na masę
  • maliny z kompotu ( opcjonalnie)
  • szczypta soli

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam letnie mleko ( 1/3 szklanki ), posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  wymieszałam cukier  z jajkami ubijając lekko.

Do miski wsypałam mąkę i sól, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka i stopione masło w temperaturze pokojowej. Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Dolałam nieco aromatycznej nalewki z pigwy . Postawiłam ciasto przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, na około pół godziny.

W międzyczasie roztarłam żółtka z cukrem i dodałam ucierając ser, aż powstała gładka masa. Odcedziłam też maliny z kompotu, by zrobić trochę drożdżówek z nimi.

Wyrośnięte ciasto wyłożyłam na blachę i w równomiernych odstępach poukładałam na nim kulki masy serowej i malin, lekko wciskając. Piekłam w 175 C około 50 minut.

uproszczona drożdżówka

Ciasto wyszło puszyste , pokroiłam je więc w kawałki jak na pierwszym zdjeciu u góry. Pasowało doskonale do kawy a tę miałam akurat bardzo smaczną. Staram się śledzić nowości w tej dziedzinie, bo pojawiają się coraz ciekawsze gatunki. Ja wolę kawy mniej kwaśne, ważny jest dla mnie też ciekawy aromat. Szczególnie istotny jest dobór kawy przy espresso , bo tam można wyczuć całą intensywnośc smaku i zapachu. Ciekawa jest oparta na jednorosnych ziarnach kawa speciality , przywożona z Brazylii czy Kenii ale palona już w naszym kraju . Można sobie wybrać i smak i kraj pochodzenia i cieszyć się smakiem, jaki nam pasuje. A ciasto czy coś słodkiego na szybko do kawy można sobie wtedy zrobić samemu zrobić pyszny podwieczorek dla rodziny czy przyjaciół.

Smacznego !

Tiramisu na piernikowym spodzie

tiramisu na piernikowym spodzie

To nietypowe nieco tiramisu na piernikowym spodzie zrobiłam po świętach, gdy został mi świąteczny piernik , który już sie podsuszył. Rodzinka pochłonęła je od razu , nie zdążyłam nawet zrobić zdjęcia. Ale powtórzyłam je tydzień temu, gdy pomagałam gospodarzom osłabionej wypadkiem ekipy Linie w ogniu. To niezwykłe miejsce w Wielkopolsce, gdzie wszystkie dania są robione na żywym ogniu, na ruszcie lub w kilku piecach ( tym chlebowym) :

Palenisko z rusztem, Linie w ogniu

Tiramisu klasyczne robi się na bazie serka mascarpone, ja jednak testowałam kilka razy jego nieco lżejszą wersję, na delikatnym serku labneh, zrobionym z odciśniętych jogurtów naturalnych. Bardzo smakuje zarówno moim dzieciom jak i gościom, więc postanowiłam taka masę zrobić . Okazało się, że moja wersja spotkała się też z uznaniem , zarówno gospodarzy jak i gości.

TIRAMISU NA PIERNIKOWYM SPODZIE

  • piernik, taki, jak tutaj, pokrojony w plastry
  • dwie filiżanki espresso
  • 4 łyżki likieru amaretto
  • serek z dwóch dużych naturalnych jogurtów
  • 330 ml śmietanki 30 lub 36 %
  • 4 łyżki cukru-pudru
  • gorzka czekolada do starcia na wierzch

Poprzedniego wieczoru przygotowujemy serek z jogurtów naturalnych lub greckich , wykładając je na sito wyłożone złożoną na podwójnie gazą lub rzadko tkaną bawełnianą ściereczką. Stawiamy je w chłodnym miejscu.

Kawę studzimy ,mieszamy z likierem amaretto i wlewamy do miseczki, w której nam będzie łatwo moczyć piernik . Jeśli jest on mocno podsuszony, moczymy go w tej aromatycznej mieszance. Gdy mamy świeżo upieczony, wystarczy wyłożyć nim dno naczynia, w którym robimy deser i mocno skropić kawą z likierem. Zostawiamy ciasto na godzinę, by dobrze przeszło nasączeniem i przygotowujemy masę.

Śmietankę ubijamy mikserem na sztywno, dodając stopniowo cukier-puder . Potem zmniejszamy obroty miksera i dodajemy po łyżce serka , mieszając go dokladnie z ubitą śmietanką. Gdy cały serek będzie już zmieszany ze śmietanką, próbujemy, czy jest dośc słodki, możemy ewentualnie na koniec dodać nieco cukru-pudru. Warto jednak nie przesładzać, deser sam w sobie jest smaczny .

Gotową masę wykładamy na piernikowy , nasączony kawą z amaretto spód i wyrównujemy. Wkładamy do lodówki , gdy dobrze zastygnie posypujemy startą, gorzką czekoladą. Deser jest pyszny już po godzinie w lodówce, jednak najlepiej smakuje następnego dnia.

Podczas ubiegłego weekendu w Liniach w ogniu był podany jak na powyższym zdjęciu ( autor zdjęcia: Najsmaczniejszy blog kulinarny) , ale i bez dodatków takie tiramisu na piernikowym spodzie super smakuje.

Smacznego !