Archiwa kategorii: Ciasta

Sernik dyniowy z orzechowym spodem

sernik dyniowy
sernik dyniowy

To było ciasto pieczone na specjalne zamówienie, miałam tremę jak je robiłam choć doświadczenie nabyte z latami blogowania i wymiany doświadczeń kulinarnych daje pewien komfort. Sernik dyniowy powstał na zamówienie Korteza, bo mam takie szczęście, że zaprzyjaźniłam się prawie  z całą ekipą i przed koncertami albo i po częstuję moich ulubionych muzyków ciastem, pieczonym specjalnie z myślą o nich. Oczywiście jeśli koncertują w poblizu miejsca gdzie mieszkam lub przebywam.

Sernik to ulubione ciasto Korteza, wyczytałam to też w jednym z wywiadów i tym większą miałam tremę, no bo z sernikami różnie bywa – czasem mocno opadają . Postanowiłam dodać do ciasta nieco puree z dyni i trochę soku z pomarańczy, by ożywić jego smak , więc ryzyko było spore. Jednak wszystko się udało , sernik dyniowy opadł tylko leciutko a jego smak był zdaniem atrysty zarąbisty . Spód też dodawał smaku bo do zmiksowanych herbatników utrwalonych masłem dodałam orzechy.

SERNIK DYNIOWY NA LEKKO ORZECHOWYM SPODZIE

spód :

2 paczki herbatników ( po 100 g)

1/2 szklanki wyłuskanych orzechów włoskich ( miałam z ogrodu )

2-3  łyżki stopionego masła

masa serowa :

1 kg sera z wiaderka

200 g twarogu ( miałam wiejski, domowy )

50 g miękkiego masła

1/2 szklanki puree z dyni

2 łyżki soku wyciśniętago z pomarańczy

1/2 szklanki cukru-pudru + 2 łyżki cukru z wanilią

4 jajka

2 łyżki mąki ziemniaczanej

Herbatniki zmiksoowałam wraz z orzechami bardzo drobno, wlałam w to stopione, ciepłe masło i dokładnie wymieszałam. Rozłożyłam na dnie natłuszczonej formy ( 23 na 26 cm) i lekko uklepałam.

Twaróg wiejski wraz  z łyżką cukru-pudru i puree z dyni roztarłam dokładnie drewnianą łyżką. Potem mieszając dokładnie i tak, by nie napowietrzyć za bardzo masy , dodawałam na zmianę po kilka łyżek sera z wiaderka, cukru-pudru i całe jajka. Na koniec ostrożnie wlałam sok z pomarańczy i wmieszałam mąkę ziemniaczaną. Masę wyłożyłam na przygotowany spód z orzechów, herbatników i masła.

Piekłam najpierw w 170 C pół godziny, potem obniżyłam temperaturę do 150 C i dopiekałam około 45 minut, aż brzegi się zrumieniły a patyczek włożony w ciasto był suchy. Studziłam w uchylonym piekarniku. Sernik wyszedł puszysty i jak już wspomniałam, lekko tylko  opadł. Dyniowo-pomarańczowy dodatek świetnie ożywił i podkręcił jego smak a spód z dodatkiem orzechów doskonale go uzupełnił.

Jestem dumna z tego sernika, jak i z tego że nabieram coraz większej wprawy w pieczeniu ciast. Niektóre z nich zabieram też na blogerskie spotkania i zazwyczaj wszystkim smakują. Może pomyślę o tym, by piec na jakieś wydarzenia, na przykład takie jak te z http://www.whatevent.pl/organizacja-konferencji/

W domu największym amatorem serników jest mój syn, mam jeszcze zaległy imieninowy dla niego do zrobienia, pewnie będzie podobny.

Smacznego !

 

 

Wegańskie ciasto dyniowo-cukiniowe

wegańskie ciasto dyniowo-cukiniowe
wegańskie ciasto dyniowo-cukiniowe

Dynia to bardzo wdzięczny temat do kulinarnych eksperymentów, pokazywałam niedawno kiszoną z marchewką – dziś duet dyni z innym warzywem w zupełnie odmiennej formie. Wegańskie ciasto dyniowo-cukiniowe zrobiłam wykorzystując wilgotność warzyw , doskonale sprawdzających się w wypiekach bez jajek. Do dyni pasują świetnie wszelkie korzenne przyprawy, sypnęłam więc cynamonu i nieco imbiru , by smak i aromat ciasta był ciekawszy. Dodałam też trochę  pomarańczowego soku.  Wyszło ciekawe ciasto, lekko rustykalnie popękane , ale w miarę zwarte i nie kruszące się przy krojeniu, pachnące korzennymi przyprawami. Troche w klimatach piernika dyniowego, który kiedyś dawno pokazywałam na blogu.

WEGAŃSKIE CIASTO DYNIOWO-CUKINIOWE

pół szklanki dyni startej na tarce o drobnych oczkach

1/3 szklanki cukinii, startej podobnie

1, 5 szklanki mąki

1/2 szklanki cukru

1/2 szklanki oleju

2 łyżki soku z pomarańczy

1/2 szklanki wody gazowanej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

Dynię i cukinię starłam na tarce o drobnych oczkach , dodałam sok pomarańczowy, olej i wodę gazowaną, mieszałam wszystko w misce łyżką, lekko napowietrzając. Do tego wszystkiego sypałam partiami cukier a potem mąkę z proszkiem do pieczenia i mieszałam dokladnie, aż skladniki się dobrze połączyły.

Wlałam ciasto do natłuszczonej formy ( tu- okrągła , 24 cm średnicy) i piekłam w 175 C około pół godziny, do suchego patyczka. Popękało lekko, nie wyrosło zbyt wysokie, ale jak już wpsomniałam kroi się dobrze , jest wilgotne i świetnie smakuje. Korzenne przyprawy nadają mu ciekawy aromat i typowo jesienny klimat.

Smacznego !

 

Wytrawne ciasto z cukinii i nieco o energii

wytrawne ciasto z cukinii
wytrawne ciasto z cukinii

Teraz jesienią kiedy piekę coś w piekarniku, jak na przykład to wytrawne ciasto, w kuchni panuje przyjemne ciepło. Nie jest jeszcze zbyt zimno, nie rozkręcamy kaloryferów na maksa, by utrzymać odpowiednią temperaturę. Nasz dom, rozbudowywant etapami jest ocieplony , by nie wymagał tak wiele energii do ogrzania . To bardzo ważna sprawa, by dostosować zarówno wydatkowanie energii jak i jej jakość do wymagań naszego naturalnego środowiska. Problemowi temu jest poświęcony kolejny odcinek projektu Punkt Krytyczny Fundacji WWF  Energia odNowa  .

Cukinia jest o tej porze roku dorodna i można z niej robić różne ciekawe rzeczy. Dodawałam już cukinię do ciasta czekoladowego na słodko, teraz upiekłam z niej wytrawne, nieco pikantne ciasto.

WYTRAWNE CIASTO Z CUKINII Z PAPRYKĄ

pół dorodnej cukinii startej na grubej tarce

czerwona papryka

spory  pomidor plus kilka suszonych

kawałek pora ( jasnozielony), garśc szpinaku, 2 ząbki czosnku

ok. 1, 5 szklanki mąki

1/4 szklanki oleju

2 jajka

1/3 szklanki wody gazowanej ( dla lekkości ciasta)

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

sól, pieprz czarny i ziołowy, papryka słodka i ostra

po łyżce natki pietruszki, szałwii i tymianku

Szpinak podsmażyłam wraz z porem na oleju, ostudziłam. Dodałam do nich starte na tarce o grubych oczkach cukinię, paprykę i pomidor , te ostatnie dodałam też posiekane suszone z zalewy. Wymieszałam to wszystko dokładnie, potem dodałam olej, jajka, zioła  i mieszając wsypałam mąkę z proszkiem. Na koniec wlałam wodę gazowaną i przyprawiłam do smaku w/w przyprawami.

Piekłam w 180 C około pół godziny. Wytrawne ciasto z cukinii  wyszło wilgotne, smaczne i aromatyczne.  Smakowało blogerom na poprzednim spotkaniu z cyklu Blogtej.

Wracając do tematyki energii – od znajomych z Francji wiem, że tam sposób wydatków na rzecz poprawy środowiska z kwot systemu handlu emisjami zdaje egzamin. Każdy kraj płacący opłaty za emisję dwutlenku węgla ozdyskuje je do budżetu i powiniej jak najefektywniej wykorzystać.

W naszym kraju niestety rozmywa się to w ogólnym budżecie. Nedawno zderzyłam się z biurokracją nie do przejścia próbując skorzystać z jednego z projektów proekologicznych. O tym, na jakie projekty powinny być wykorzystane te kwoty mówi grafika poniżej ( jak i  powyższa z serii Punkt Krytyczny WWF Polska ).

 

Chałka drożdżowa na wernisaż Obrazków ahgsfds

chałka drożdżowa
chałka drożdżowa

Uwielbiam kreatywną kuchnię , pieczenie ciast czy robienie potraw związanych tematycznie z ciekawymi wydarzeniami. W ubiegłą niedzielę bohaterką pewnego wernisażu była drożdżowa chałka . Zacznę jednak wszystko od początku :

 

Jakiś czas temu moje dzieci podrzuciły mi adres zabawnego fanpage Zapisz obrazek jako ahgsfds. Rysunki jego autora są dowcipne, inteligentne i opierają sie na żartach słownych – jako była „pani od polskiego” nieco się wymądrzę – to dosłowna interpretacja stałych związków frazeologicznych ( np.paleta cieni, stroje galowe , kalendarz majów ) i w ogóle zabawa słowem na najwyższym poziomie, czyli to, co uwielbiam ja i moje dzieci. Jeśli ktoś czasem pobłądzi w zakamarki mojego bloga i trafi na Grażyna pisze, to zrozumie o co chodzi 🙂

Te obrazki zawsze poprawiają mi humor i  gdy zobaczyłam, że mają swoją wystawę i spotkanie z Autorem w Krakowie, od razu przyszedł mi do głowy pomysł podobnej imprezy w Poznaniu ( któreś z dzieci powiedziało mi, że twórca Obrazków tu mieszka).

Ugościła nas restauracja Pastela, której nazwa jest nieprzypadkowa. Asia, jej współwłaścicielka często organizuje tam wystawy i wernisaże zaprzyjaźnionych artystów, ale jak przyznała przy powitaniu, takich jak te – z Internetu – to jeszcze nie miała 🙂

 

Dodała też, że najbardziej rozbawiło ją to, że chałka, która na obrazkach stała się abstrakcją, została przeze mnie ponownie zmaterializowana :

 

Jak się okazało, nie tylko przeze mnie, bo jedna z fanek, Zuza, upiekła na spotkanie bezglutenową , by sama mogła też chałki skosztować 🙂

 

ma cudne oczka, jak ta z Obrazków 🙂

Teraz chwila przerwy w relacji na przepis, bo uczestnicy spotkania domagali się go . Dawno chałki nie robiłam a i wtedy nie była bardzo udana więc przepisu szukałam w sieci. W końcu postanowiłam wypróbować swoje drożdżowe ciasto do rogalików czy bułeczek a w zaplataniu posłużyłam się podstępem 🙂

CHAŁKA DROŻDŻOWA

Ok.1/2 kg  mąki pszennej

8 dkg  stopionego masła i 2 łyżki oleju

30 g drożdży

szklanka mleka

sok z połowy mandarynki

1 jajko i 3 żóltka

3 łyżki  cukru i łyżka z wanilią

szczypta soli

łyżka nalewki kwiatów dzikiego bzu ( lub innej)

mak do posypania

białko do smarowania

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam letnie mleko ( 1/3 szklanki ), posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  wymieszałam cukier  z jajkiem i żółtkami za pomocą trzepaczki.

Do miski wsypałam mąkę i sól, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, wyciśnięty z pomarańczy sok , olej i  stopione masło w temperaturze pokojowej. Wyrabiałam drewnianą łyżką, w międzyczasie dolałam nieco aromatycznej nalewki . Gdy ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza, odstawiłam je w ciepłe miejsce na pół godziny do wyrośnięcia .

Wyrośnięte ciasto zbiłam drewnianą łyżką, by je odgazować i wyrzuciłąm na omączony blat. Wyrobiłam je jeszcze ręcznie, składając kilka razy , jak do chleba . Podzieliłam na 4 części i utoczyłam wałeczki o przekroju ok 3-4 cm i długości ok 30 cm ( jeden był nieco krószy). W przepisach widziałam zaplatanie z 5 części, ale ja umiałam pleśc warkocze ( nosiłam je do 5 klasy podstawówki a potem na studiach) tylko z trzech pasem.

 

Poradziłam sobie w sprytny sposób, kładąc krótszy wałek na dół jako bazę a na nim zaplotłam chałkę z trzech części. W ten sposób mogłam spodziewać się wyższej , niż takiej z samych trzech splotów 🙂 Aha, plotłam już na wysmarowanej blasze, na imprezę chałki były dwie .

Dumna, że ta część pracy mi się udała posmarowałam za pomocą pędzelka chałki białkiem i posypałam makiem. Właściwie powinna być kruszonka, ale nie chciałam sobie mnożyć stresu… Próbowałam bowiem nowy piekarnik…

Piekły się w 180 C około 45 minut, sprawdzałam patyczkiem, czy w środku są suche. W próbnej, pieczonej trzy dni wcześniej zrobiłam mały błąd, bo w miejscach splotów były miejscami lekko niedopieczone, więc teraz szczególnie na te fragmenty uważałam. Nie wyszły typowo piękne, splecione chałki, wyrosły mi zbyt puszyste, ale ja już tak mam z drożdżowym ciastem – wszystko mi wyrasta zazwyczaj zbyt bujnie 😉

Jak widać smakowało nawet najmłodszym fankom Obrazków 🙂 przekrój wiekowy na spotkaniu był bardzo szeroki, od wczesno nastoletnich do prawie senioralnych. Najwięcej było młodych ludzi , którzy ze znawstwem dyskutowali o historii internetowych memów 🙂

 

Autor Obrazków opowiadał najpierw wszystkim o swojej pasji i związanych z tym działaniach , potem odbyły się swobodne rozmowy przy kawie, chałce i drożdżowym placku , dla chętnych przy piwie . Ściany Pasteli pięknie wyglądają ozdobione Obrazkami 🙂

Kto chciał , mógł nabyć Obrazek od razu z autografem :

 

Szczególnie miłymi gośćmi były wokalistki zespołu w którym udziela się też Autor Obrazków , wypatrujcie ich w na muzycznych wydarzeniach nie tylko w Poznaniu 🙂

Okazało się, że moja pasja kulinarna po raz kolejny połączyła się z muzyczną i mogę tę relację dodać do blogowej kategorii Ciasto dla muzyka 🙂

Mnie ten wieczór naładował tak pozytywną energią, rozmowy z pełnymi humoru i skłonnymi do ciętych ripost fanami Obrazków naładowały mi akumulatory , co było mi bardzo potrzebne . Przy okazji zrobiłam fajne prezenty moim dzieciom, które całą trójką są wielbicielami talentu Admina Zapisz obrazek jako ahgsfds .

Obrazki jeszcze wiszą w Pasteli, kto chce może je tam zobaczyć a także zrobić prezent sobie i najbliższym. Może też upiec chałkę z mojego przepisu – przyjemnie jest materializowac abstrakcje 🙂

Do zobaczenia w Pasteli i na fanpage Obrazków 🙂

 

Ciasto na podróż i alternatywny transport

Od ponad dwóch lat podróże kulinarne są stałym elementem mojego życia. Jeżdzę na różne warsztaty i spotkania kulinarne, gdzie gotuję, smakuję i rozmawiam o jedzeniu a potem o tym piszę na blogu. Rzadko kiedy korzystam z uprzejmości syna czy przyjaciół i jeżdżę  autem ( sama nie prowadzę). Niektórych to dziwi, ale ja doskonale daję sobie radę wykorzystując alternatywny transport. I przeważnie mam ze sobą w torebce jakieś ciasto, by poczęstować nim przyjaciół. Mam specjalne pudełko ( zdjęcie powyżej), w którym ciasta podróżują ze mną. Hasła dotyczące ekologii prezentowane w projekcie Punkt Krytyczny Fundacji WWF  Energia odNowa realizuję więc w praktyce. Przy okazji mam czas nadrobić zalgłe wpisy na blogu czy przygotować kolejne 🙂

Świadome korzystanie ze środków transportu jest bardzo ważne. W kolejnym odcinku serii projektu pokazany jest alternatywny transport, a tam można m.in. zobaczyć, co najbardziej szkodzi naszej atmosferze.

W jednym z projektów kulinarnych, w który jestem zaangażowana ( moje rodzime województwo, kujawsko-pomorskie, Zakole Dolnej Wisły) wykorzystana jest doskonała komunikacja z pobliskimi okolicami Bydgoszczy ( jak i samego miasta).  Z dworca Bydgoszcz Wschód, na który można dojechać i pociągiem i tramwajem dojeżdżamy wygodnym lokalnym pociągiem do jednej z pobliskich stacji a tam możemy się przesiąść na… bryczki, by dotrzeć do miejsca biesiady, malowniczego gospodarstwa agroturystycznego .  To się nazywa ekologiczna podróż kulinarna, prawda ? 🙂

W dużych aglomeracjach, gdzie żyje największy procent ludności warto korzystać z miejskiego transportu a przy dogodnej temperaturze i z rowerów . Miasta bardzo to ułatwiają. Ja jadąc  do Poznania dojeżdżam autobusem na pętlę szybkiego tramwaju i w ciągu 10 minut jestem w Centrum .

To właśnie w pobliżu Poznania produkuje się nowe, elektyczne autobusy, które mają za zadanie ograniczyć emisję spalin i dwutlenku węgla do atmosfery.

Jest też coraz więcej aut zasilanych prądem z miejscami , gdzie się je ładuje. W czasie postojów gromadzą energię na dalsze działanie. By auta elekrtyczne były na prawdę ekologiczne, powinny być zasilane energią odnawialną, na przykład z wiatru, bo inaczej będą jeździć „na węgiel”. Pociąga to za sobą potrzebę dalszych, konsekwentnych działań. Tym właśnie zajmuje się projekt Punkt Krytyczny realizowany przez Fundację WWF.

Na koniec wspomnę o cieście, które wędrowało ze mną okrężną drogą na Blogowigilię do Warszawy dwa lata temu, pociągami i autobusem. Na zdjęciu widać  jaka jestem zmęczona podróżą, ale jednocześnie szczęśliwa, bo udało mi się zjeśc ciasto wspólnie z blogowymi przyjaciółmi.

Warto pomyśleć zawsze o alternatywnym transporcie , wybierając się w podróż dłuższą czy krótszą. Jeżeli poradzimy sobie bez auta, zostawmy je , może spotka nas po drodze jakaś miła przygoda ?

Mój wkład w rewolucję żywieniową

ciasto z jeżynami
ciasto z jeżynami

Rewolucja żywieniowa to szerokie pojęcie. Najkrócej- chodzi o to, byśmy w swoich codziennych wyborach tego co jemy kierowali się tym, by jak najmniej szkodzić naszej planecie. Efekt cieplarniany ma coraz bardziej dotkliwe skutki, warto więc wybierać taką żywność, która jest blisko nas i mamy świadomość, że jej transport nie wpłynął dotkliwie na nasz klimat.

W akcji poświęconej ekologii  ( Energia odNowa) możemy zobaczyć jak to wygląda oglądając pierwszy odcinek serii.  Dużą rolę w nim odgrywają lokalne bazarki żywności, gdzie można kupić jedzenie prosto od lokalnych wytwórców. Muszę przyznać, że korzystam z nich często tam, gdzie bywam.

W Poznaniu to jest Zielony Targ , bardzo popularny wśród mieszkańców miasta :

 

Na Wybrzeżu, w Gdyni można lokalne produkty kupić na bazarze pod znaczącą nazwą Bo ze Wsi :

 

W Bydgoszczy w niedziele lokalne jedzenie znajdziemy na Frymarku :

Ciasto, które pokazałam na pierwszym zdjęciu jest też przykładem świadomego wyboru. Jeżyny do niego znalazłam w lesie a jabłka na mus, składnik ciasta z sąsiedniej działki. Jest też niespodziewanie wegańskie – mogłam w sumie upiec je później i kupić w sklepie jajka, ale pomyślałam, że pewnie wtedy kupię poza tym nieco rzeczy do jedzenia, które niekoniecznie są mi potrzebne, więc poradziłam sobie i upiekłam wersję bez jajek :

CIASTO WEGAŃSKIE Z JABŁKAMI I JEŻYNAMI

2 szklanki mąki

1/2 szklanki oleju

1/2 szklanki musu jabłkowego

1/2 szklanki wody gazowanej

1, 5 łyżeczki proszku do pieczenia

szklanka jeżyn

cukier puder , cynamon i kakao na posypkę

Mus jabłkowy zmieszałam z olejem i wodą gazowaną, dodawałam mieszając mąkę z proszkiem do pieczenia. Włożyłam do natłuszczonej formy ( 20 na 20 cm) , posypałam jeżynami i piekłam ok. 1/2 godziny w 175 C, do suchego patyczka.

Po wystudzeniu posypałam cukrem-pudrem wymieszanym z kakao i cynamonem.

Ciasto się udało, smakowało i nie kruszyło się. Byłam z siebie bardzo zadowolona, że poradziłam sobie i oparłam się pokusie kolejnych zakupów.

Uprawa warzyw pochłania mniej energii niż wytworzenie mięsa, ale jeśli je lubimy to warto wybierac takie, które można kupić w pobliżu i wykorzystać od razu całą tuszę, czy to będzie drób, czy coś większego. |Na szczęście na warsztatach kulinarnych, na których bywam coraz częściej uczy się tego a ja chętnie tę wiedzę przyswajam.

 

O problemach ochrony środowiska i tym, jak są związane z naszymi codziennymi wyborami konsumenckimi opowiada specjalny fIlm dokumentalny .

Hasło – Myśl globalnie-jedz lokalnie jest też moją dewizą i staram się o niej zawsze pamiętać.

Smacznego !

 

 

Torcik z figami i masą grysikową

torcik z figami
torcik z figami

Torcik z figami – to urodzinowy z ubiegłego weekendu, który zrobiłam dla syna. Jest nieco inny od tego, który pokazywałam kiedyś, zarówno pod względem ciasta jak i sposobu zrobienia masy. Ciasto jest niespodziewanie wegańskie, bo jak już zabrałam się za pieczenie, to zorientowałam się, że w domu nie mam jajek… Byłam sama i mocno zajęta ( prócz tortu robiłam ekstra obiad) i już nie miałam czasu iść do sklepu, ale mam doświadzcenie w pieczeniu ciast bez jajek ( córka weganka) , więc puree z cukinii i mus jabłkowy nadały ciastu wilgotności.

Co do masy, to przypomniałam sobie, jak kiedyś w uproszczony sposób robiłam masę budyniową, dodając zimne masło do przestudzonego budyniu i zrobiłam to samo z kaszką. Efekt był pyszny , owoce nie tylko zdobiące wierzch ale i dodające smaku dopełniły dzieła.

TORCIK Z FIGAMI I MASĄ GRYSIKOWĄ

1, 5 szklanki mąki

1/2 szklanki cukru

1/2 szklanki puree z cukinii ( duszona i zmiksowana)

1/2 szklanki musu jabłkowego

2 łyżki kakao

1/2 szklanki oleju

1/2 szklanki wody gazowanej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

masa :

1/2 litra mleka

5 łyżek kaszki manny

3 łyżki cukru

100 g  masła

sezonowe owoce do przybrania, listki świeżej mięty

Suche składniki ciasta zmieszałam w misce , dodałam olej, mieszając drewnianą łyżką dodawałam po kolei puree z cukinii, mus jabłkowy i wodę gazowaną.

Włożyłam ciasto do natłuszconej tortownicy ( średnica 24 cm) i piekłam w 175 C około 40 minut, do suchego patyczka.

Kaszkę mannę ugotowałam na gęsto na mleku z dodatkiem cukru i studziłam mieszajac. Jak już była letnia to dodawałam do niej po łyżeczce masła i intensywnie mieszałam trzepaczką – sprężyną. Wyszła puszysta, gęsta masa, którą włożyłam jeszcze do lodówki na pół godziny dla lepszego efektu.

Ostudzony torcik przekroiłam na pół i posmarowałam połową masy, przykryłam i resztę masy rozłożyłam na wierzchu. Ozdobiłam winogronami z ogrodu , figami i pestkami granatu, pasowały mi do tego listki świeżej mięty.

Torcik bardzo smakował Solenizantowi i reszcie rodziny, cieszę się, że poradziłam sobie ze wszystkim , ale czego się nie robi dla największego entuzjasty mojej kuchni…

Smacznego !

 

 

 

Ciastka francuskie z jabłkami

ciastka francuskie z jabłkami
ciastka francuskie z jabłkami

Moje jabłka mi w tym roku nie dopisały, ale jak byłam na wakacjach w Gdańsku to na sąsiedniej działce znalazłam spadające czerwone jesienne jabłuszka , którymi mogłam się częstować do woli. Były takie same, jakie miałam kiedyś w swoim ogrodzie , drzewo ku mojemu żalowi padło ofiarą przy pracach budowlanych podczas rozbudowy domu. Bardzo mi brakuje tych jesiennych jabłek, toteż z radością zabrałam się za te, które miałam do dyspozycji. Zrobiłam sok i mus a także podpatrzone kiedyś na zaprzyjaźnionych  blogach  ciastka francuskie z jabłkami  zwane frywolnie słodkimi ci…mi 😉

To bardzo prosty przepis  a efekt jest niezwykle widowiskowy i smaczny.

CIASTKA FRANCUSKIE Z JABŁKAMI

ciasto francuskie ( miałam gotowe )

kilka jabłek

łyżka – dwie  cukru

Opcjonalnie – cukier – puder do posypania

Jabłka obieramy i kroimy na ósemki, po wycięciu gniazd nasiennych. Przesypujemy je drobnym cukrem, jeśli są bardzo słodkie, to nie trzeba tego robić.

Ciasto francuskie rozciągamy na stolnicy lub blacie , ja go nie wałkowałam, bo chciałam ciastka grube i puszyste. Wycinamy kółka szklanką , kładziemy na połowie kawałki jabłek, składamy i zalepiamy około centymetra na brzegach. Z resztek wyciętego ciasta możemy po rozwałkowaniu zrobić np. kilka domowych kremówek .

Gotowe ciastka po zlepieniu kładziemy na blasze, najlepiej z papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika na 200 C, na 15-20 minut. Jak się zrumienią , od spodu i z wierzchu, wyjmujemy z piekarnika i od razu podważamy nożem, by łatwo je było zdjąć.

Możemy je jeśc na ciepło i na zimno. Po wystudzeniu posypujemy ciastka cukrem-pudrem, albo i nie, takie bez niczego też świetnie smakują. Dobrze jest też posypać ciastka cukrem – pudrem z dodatkiem cynamonu, albo też i kakao – co kto lubi. Wariacji na temat „słodkich ci…k” może być wiele 😉

Jabłek w tym roku mniej niż w poprzednich latach, warto więc je zajadać w najsmaczniejszych formach. Ciasta, ciasteczka, musy , szarlotki, co kto lubi.

Smacznego !

 

Placek z cukinii z dzikimi ziołami

placek z cukinii z ziołami
placek z cukinii z ziołami

Jesienią bardzo lubię wytrawne ciasta , więc jak pieliłam jakiś czas temu donice z pomidorami i nazbierałam młodych pokrzyw, lebiody i gwiazdnicy to wymyśliłam placek z cukinii z dodatkiem dzikich i ogrodowych ziół. Z grządek dołożyłam bazylię, oregano i natkę pietruszki, z ich okolic  krwawnik i nieco młodego podagrycznika.

Cukinie obrodziły mi ładnie, więc na wytrawny placek przeznaczyłam młodą średniej wielkości . Starłam ją na tarce tak, jak jędrnego pomidora i pół czerwonej papryki by smak był ciekawszy. Ciasto przyprawiłam zieloną czubrycą, którą bardzo lubię a dla pełni smaku dałam też szczyptę chili. Wyszedł ciekawszy w smaku niż tem, który robiłam kiedyś z kabaczka.

PLACEK Z CUKINII Z ZIOŁAMI

Młoda średnia cukinia starta na grubej tarce

czerwona papryka

spory twardy pomidor

ok. 1, 5 szklanki mąki

1/4 szklanki oleju

kilka łyżek oliwy do podsmażenia

1/3 szklanki wody gazowanej ( dla lekkości ciasta)

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

sól, pieprz czarny i ziołowy, zielona czubryca, szczypta chili

po łyżce natki pietruszki, bazylii i oregano

miseczka jadalnych chwastów – młoda pokrzywa, lebioda, podagrycznik, gwiazdnica, krwawnik

Chwasty umyłam w kilku wodach, sparzyłam na sitku i posiekałam wraz z ziołami z grządki. Dodałam do nich starte na tarce o grubych oczkach cukinię, paprykę i pomidor.  To ostatnie podpatrzyłam w programie kulinarnym o greckiej kuchni i wypróbowałam przy placuszkach – jest dość proste, skórka zostaje nam na tarce. Wymieszałam to wszystko dokładnie, potem dodałam olej i mieszając wsypałam mąkę z proszkiem. Na koniec wlałam wodę gazowaną i przyprawiłam do smaku w/w przyprawami.

Piekłam w 180 C około pół godziny. Placek z cukinii z ziołami wyszedł wilgotny, smaczny i aromatyczny.  Upieczony został bez jajek, wegański, bo jego adresatką była moja Najstarsza, która przyjechała na trochę do domu. Teraz, jak dzieci są dorosłe i samodzielne staram się sprawiać im przyjemność specjalnymi daniami, bo cóż mi pozostało … Czasem jak przechodzę koło stoisk z zabawkami w sklepach wspominam czasy, kiedy były obiektem zainteresowania moich dzieci. Wyobrażam sobie, jakby moje córki bawiły się czymś takim, jak modino.pl/Klocki-Hello-Kitty-Wieza-Ksiezniczki-80-el-BIG-57046, zwłaszcza, że bardzo lubią koty.

Wegańskie dania, czy to na słodko czy na wytrawnie nie są dla mnie problemem, lubię też jej jeść. A najbardziej lubię, jak jest w domu ktoś, dla kogo je specjalnie przyrządzam.

Smacznego !

 

 

Wegańskie ciasto z cukinią i jabłkiem

ciasto z cukinią i jabłkiem
ciasto z cukinią i jabłkiem

W ogrodzie cukinie rosną mi intensywnie i przerabiam je na różne sposoby. Często robię ulubione o tej porze roku leczo, dodaję ją do różnego rodzaju sałatek,czasem te z  faszeruję i duszę . To wszystko są sposoby na wytrawnie, natomiast niektóre warzywa doskonale sprawdza się jako dodatek do słodkich ciast. Wymyśliłam sobie ciasto z cukinią, czekoladowe, z dodatkiem duszonego cukiniowego puree  i świeżego, startego jabłka. Owoce i mus z cukinii nawilżyły dobrze ciasto, więc nie dodawałam już jajka, wyszło więc wegańskie .  Płynnym elementem była miętowa herbatka . Dodatek kakao i cynamonu nasunął się od razu, całość wyszła bardzo harmonijna w smaku.

WEGAŃSKIE CIASTO CZEKOLADOWE Z CUKINIĄ I JABŁKIEM

1, 5 szklanki mąki

1/2 szklanki cukru

2 łyżki kakao

1/3 szklanki oleju

1/2 szklanki wystudzonej miętowej herbaty

1/2 szklanki przecieru z duszonej cukinii

2 łyżeczki proszku do pieczenia

duże jabłko starte na tarce o drobnych oczkach

1/2 łyżeczki cynamonu

Mąkę, kakao, cukier, proszek do pieczenia i cynamon  wsypałam do miski i wymieszałam. Dodałam mieszając łyżką olej, przecier z cukinii, starte jabłko, miętową herbatę. Wymieszałam wszystko jeszcze raz dokładnie. Piekłam około 40 minut w 180 C, do suchego patyczka.

Wyszło pyszne ciasto, aromatyczne dzięki przyprawom , wilgotne od musu z cukinii i tartego jabłka, brak jajka wcale nie wpłynął na jego konsystencję – nie kruszyło się przy gotowaniu. Na dodatek jest szybkie i proste w przygotowaniu . Można je zrobić bez problemu, nawet na niedawno zapowiedzianą wizytę gości.

W naszym ogrodzie cukinie rosną w części ogrodu oddzielonej od tej tzw „biesiadnej” , gdzie jest stół, krzesła  i grill . Na razie mamy to rozwiązane w sposób bardziej naturalny, ale widziałam na ogroland.pl ogrodzenia, które dają nowe możliwości. Teraz często jadamy w ogrodzie, także desery i ciasta do kawy. Korzystamy często ze sprzyjającej pogody , po deszczowym lipcu stęskniliśmy się za posiłkami na świeżym powietrzu. Ciasta z sezonowymi dodatkami są ich obowiązkowym elementem.

Smacznego !