Archiwa kategorii: Ciasta

Szarlotka z kruszonką i podwójnym jabłkiem

szarlotka z kruszonką
szarlotka z kruszonką

Mój sezon jabłkowy powoli dobiega końca, bo ostatanie papierówki spadają z drzew. Potem będę już kupowała jabłka , przeważnie na targu, od znanych mi gospodarzy. Ale póki co szaleję ze swoimi  jabłkami i robię z nich różne pyszności. Wiekszość z nich już pokazywałam na blogu w kategorii jabłkowe. Szarlotka z kruszonką powstała na pożegnanie przed moim wyjazdem na wakacje. Wykorzystałam do niej zarówno mus jabłkowy jak i świeże , surowe jabłka pokrojone w nieduże kawałki. Ciasto jest modyfikacją przepisu rodzinnego, tyle, że nie dzieliłam ciasta by przykryć nim wierzch , tylko posypałam jabłkowe warstwy kruszonką.

SZARLOTKA Z KRUSZONKĄ I PODWÓJNYM JABŁKIEM

2 jajka

1/2 szklanki cukru plus łyżka cukru z wanilią

1/2 kostki miękkiego masła

2 łyżki oleju

50 ml mleka

2 szklanki mąki i łyżka mąki ziemniaczanej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

szklanka musu jabłkowego

1/2 łyżeczki z cynamonem

4-5 jabłek

Kruszonka :

3 łyżki masła

3 łyżki cukru

3 łyżki krupczatki

nieco krupczatki do posypania pod musem

Miękkie masło ucieramy z cukrem , po chwili dodajemy po jajku i ucieramy dalej . Dodajemy po trochu mąkę z proszkiem do pieczenia na zmianę z mlekiem i olejem i ucieramy dalej.

Jabłka obieramy i kroimy na cienkie kawałki lub plasterki. Ciasto wykładamy do natłuszczonej formy ( ja miałam o średnicy 24 cm) , posypujemy lekko mąką i wykładamy mus jabłkowy. Na niego kładziemy pokrojone jabłka i posypujemy cynamonem.

Składniki kruszonki mieszamy w misce ( możemy w tej samej, co ciasto) i posypujemy na jabłka. Wstawiamy do piekarnika na 180 C na około 50 minut i pieczemy do suchego patyczka i zrumienienia wierzchu.

Ciasto wyszło pyszne, wilgotne i chrupiące na wierzchu . Podwójna porcja jabłek świetnie smakuje , kruszonka dodaje szarlotce efektu chrupkości. W sezonie jabłkowym , na musie i świeżych papierówkach to wspaniały smak lata.

Smacznego !

Śliwki w kruszonce z cynamonem

W sezonie owocowym niewiele trzeba, by zrobić pyszny deser. Mam teraz dużo pracy, bo sypią się z drzew jabłka , teraz dojrzały też śliwki. Nie robię więc pracochłonnych ciast, pierwsze ze śliwkami zrobiłam bardzo proste. To crumble owocowe, czyli śliwki w kruszonce. Zrobiłam tę kruszonkę klasyczną – masło, cukier i mąka , za to śliwki posypałam cynamonem , by zyskały dodatkowy aromat. Do kruszonki sypnęłam też nieco cukru z wanilią, domowego, który zrobiłam sobie jakiś czas temu. Deser wyszedł pyszny, śliwki same w sobie mają doskonały smak i każde ciasto z nimi zaspokoi najbardziej wyrafinowane apetyty. Mam śliwki okrągłe, fioletowe , w tym roku wyjątkowo słodkie.

ŚLIWKI W KRUSZONCE Z CYNAMONEM I WANILIĄ

4 łyżki masła

5 łyżek cukru i jedna z wanilią

6 łyżek mąki krupczatki lub zwykłej pszennej

około kilograma śliwek

łyżeczka cynamonu

Umyte śliwki przekrawamy na pół i wyjmujemy pestki. Sładniki kruszonki  wkładamy do miski  i krusząc je palcami mieszamy aż pozlepiają się w grudki, ja wolę takie nieduże. Dno formy ( miałam okrągłą, 24 cm średnicy) wysypujemy cienką warstwą kruszonki, układamy ciasno śliwki skórką do dołu obok siebie, posypujemy je cynamonem. Na wierzch sypiemy resztę kruszonki, tak, by przykryła śliwki cienką warstwą.

Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 C i pieczemy 20-30 minut, do zrumienienia się kruszonki. Moje śliwki były bardzo soczyste, więc sok zmieszał się z kruszonką i deser wyszedł bardzo zwarty, ale lekko chrupiący. Zjadłyśmy od razu z córką ( to było na jej życzenie) na ciepło , smakowało doskonale . Lody do tego na pewno będą pasowały, tak samo, jak i bita śmietana. Śliwki w kruszonce to szybki i pyszny deser, polecam na cały sezon. Prosty w wykonaniu jest mój szybki placek ze śliwkami, przebój blogowej wyszukiwarki.

Smacznego !

Tort na 10 urodziny bloga

 

Dokładnie 10 lat temu po raz pierwszy zamieściłam przepis na blogu. Założyła mi go moja córka, wtedy 12-laka, bym miała co robić w Internecie i pokazywać to, co gotuję i piekę. Jak kiedyś powiedziała – zakładając bloga dała mi drugie życie. To prawda, wlaśnie najmłodsze z mojej trójki dzieci zaczynało dorastać a ja mieć więcej czasu dla siebie. I zaczęły się przygody : blogerskie spotkania, wyjazdy na warsztaty kulinarne i blogowe konferencje, kulinarne podróże, nawet kilka wygranych konkursów . O tym wszystkim piszę w relacjach. Dziesięć lat to kawał życia i było ono bardzo intensywne. Najważniejsze – poznałam wielu wspaniałych ludzi, nie tylko pasjonatów gotowania i te przyjaźnie i znajomości są dla mnie bardzo cenne.

Tort zrobiłam z ciemnego biszkoptu z masą serowo – śmietanową  z dodatkiem kokosowej śmietanki, ozdobiony truskawkami i miętą. Do części masy dorzuciłam zmiksowane porzeczki z kompotu.

TORT Z MASĄ SEROWO- KOKOSOWĄ I TRUSKAWKAMI

ciasto takie, jak tutaj

masa :

15 dkg wiejskiego twarogu

serek labneh z dwóch jogurtów po 400 ml

200 ml kremówki

2 łyżki śmietanki kokosowej ( z puszki z mlekiem, zebrana przed zamieszaniem)

ok. 3 łyżki cukru-pudru

łyżka zmiksowanych porzeczek

truskawki, mięta

Ubiłam śmietankę z cukrem-pudrem, miksując na najmniejszych obrotach dodałam zmielony wiejski twaróg, śmietankę kokosową i serek labneh.Upieczony ciemny biszkopt podzieliłam na trzy blaty, 1/3 masy odłożyłam i dodałam do niej zmiksowane porzeczki.

Na pierwszy blat położylam połowę białej masy, na drugi tę z porzeczkami. Na wierzch dałam znów białą masę i ozdobiłam ją przy pomocy Córki Założycielki truskawkami i miętą.

Nie jestem dobra w pracach manualnych i dlatego torty wolę dekorować owocami. Ale moje ciasta smakują niemal wszystkim, którzy je zajadają. Zabieram je na blogerskie spotkania a także na koncerty niektórych ulubionych muzyków. To jest dla mnie taki wyjątkowy bonus, akcje Ciasto dla muzyka i przede wszystkim Ciasto dla Korteza pięknie się rozwijają, dają mi wiele radości i satysfakcji. W ciągu  tych dziesięciu latach blogowania wiele się zmieniło, staram się żyć pełnią życia . Dziękuję wszystkim ciekawym ludziom, których na swojej drodze spotkałam i zapraszam po kolejne kulinarne inspiracje i do lektury moich relacji . A przy okazji spotkań na żywo- na ciasto 🙂

Smacznego !

 

Domowa atmosfera – nie tylko ciasto

domowe ciasto

Czasami, jak rozmawiam ze znajomymi i mówię im, że piekę domowe ciasto w każy weekend, to pytają – czy ci się chce ? A chce mi się, wychowałam się w tradycyjnym domu, gdzie tak było i sama te tradycje podtrzymuję. Jakoś robienie ciast czy deserów na weekend nie sprawia mi problemów, a wspólone weekendowe podwieczorki  to element naszej domowej atmosfery. Najbardziej lubię piec ciasta z owocami, zwłaszcza z tymi zebranymi w ogrodzie. Teraz na razie jest tylko rabarbar ( wiecie, ze to warzywo ? 🙂 , na koniec majówki zrobiłam więc placek z rabarbarem i jabłkami . Dodałam do niego jeszcze jeden „tajny składnik ” – kwiaty jabłoni. Decyzja była spontaniczna – na liściach rabarbaru było pełno opadłych płatków, pozbierałam je i dodałam do środka, tak, jaki kiedyś kwiaty akacji. Bazą tego ciasta był przepis na najpopularniejszy u mnie na blogu placek ze śliwkami.

Jedzenie to dla mnie podstawa domowej atmosfery, mam jeszcze jednego „konika” z tym związanego – firanki i zasłony w oknach.

Pamiętam, jak ważne to było dla mnie gdy sie wprowadzaliśmy do swojego, małego jeszcze wtedy domku. Przenosiliśmy się krótko przed kilkutygodniowym wyjazdem, by po powrocie być już spokojnie ” u siebie”. Uparłam się, że firanki i zasłony muszą być w oknach, zanim wyjedziemy. W kuchni i pokoju córki ( miała wtedy dwa lata) karnisze były już zainstalowane, ale w „dużym pokoju” ( tak go nadal nazywamy 🙂  jeszcze ich nie było. Tak wypadło, ze musiałam je kupić ja ( sklepy były otwarte wtedy dość krótko) , nie miałam Małej z kim zostawić i szłam przez miasto pchając wózek z dwulatką i trzymając jednocześnie ponad dwumetrowe karnisze. Zasłony ( nadal te same, są na zdjęciu) i firanki obszyte przez Mamę na starej maszynie marki Singer miałam gotowe. Wieczorem wspólnie zainstalowaliśmy karnisze i firanki wisiały już w każdym oknie. Mogłam spokojnie wyjechać, wiedziałam, że jak wrócę, to w domu będzie już wszystko tak, jak trzeba.

Teraz mimo mody na rolety wszystkie okna na dole domu ( prócz tego na taras oczywiście) mam ozdobione wiszącymi na karniszach firankami , w sypialni i dużym pokoju są też zasłony, bo światło pada tam rano i po południu . W kuchni, mimo, że na parapecie mam zioła , też musi być okno na biało 🙂

Dobrze, że teraz można bez problemu dobrać odpowiednie karnisze i dokupić do nich potrzebne elementy, bo mi ta mania dotycząca okien i domowej atmosfery nie przeszła. Dzieci w swoich pokojach dostały prawo wyboru, wolą więc wygodniejsze rolety. Mogą je dopasować do koloru ścian i regulowac je sobie według potrzeby. Teraz po remoncie w pustym już przez większośc czasu pokoju syna musimy i tam dopasować rolety, może coś takiego, jak widziałam na rolety.eu .

Dzieci mają pokoje na górze, niech więc sobie urządzają je tak, jak chcą. Na dole królują firanki i zasłony, bo tutaj toczy się większość wspólnego życia. A karnisze zmieniamy od czasu do czasu przy okazji remontów.

 

 

Sernik gruszkowy pieczony w kąpieli wodnej

sernik gruszkowy
sernik gruszkowy

Serniki to ulubione ciasta moich dzieci i robię je na specjalna okazję. Wielkanocny był średnio udany ( byłam w kiepskiej formie i nadal do niej nie doszłam) , ale obiecałam córce, że na jej imieniny postaram się i zrobię sernik pieczony w kąpieli wodnej. Wymyśliłam, że dodam gruszkowego puree, jak do pewnego, który piekłam z imbirowym spodem – słodka gruszka doskonale pasuje do sera, zwłaszcza jeśli jest z wanilią. A właśnie taki waniliowy ser był bazą tego ciasta. Sernik gruszkowy wzbogaciłam też o kostkę śmietankowego twarogu, a na spód położyłam po prostu pokruszone herbatniki. Nie użyłam miksera, moim wypróbowanym sposobem, by sernik nie opadł , zrobiłam wszystko za pomocą drewnianej łyżki.

SERNIK GRUSZKOWY PIECZONY W KĄPIELI WODNEJ

kilogram waniliowego serka ( z wiaderka)

250 g twarogu śmietankowego

łyżka cukru-pudru

duża gruszka starta na tarce o drobnych oczkach i odciśnięta na sitku

łyżka mąki ziemniaczanej ( z czubkiem)

4 jajka

200 g herbatników

3 łyżki stopionego masła

Herbatniki pokruszyłam bardzo drobno i wysypałam nimi dno formy wysmarowanej masłem ( okrągła tortownica , 24 cm średnicy) .

Twaróg śmietankowy roztarłam dokładnie drewnianą łyżką z cukrem-pudrem i jednym jajkiem. Potem dodawałam po kilka łyżek serka waniliowego i jajko, dokładnie wszystko mieszając i rozcierając. Przed ostatnim jajkiem dodałam gruszkowe puree, na koniec dorzuciłam przesianą makę ziemniaczaną i wymieszałam dokładnie , by nie było żadnych grudek. Masę serową wlałam na herbatnikowy spód i wstawiłam sernik do piekarnika, na środkową półkę. Na najniższej postawiłam głęboką blaszkę, taką na cały piekarnik, wypełnioną dopiero co zagotowaną wodą. Nastawiłam temperaturę na 175 C i piekłam sernik godzinę, obracając formę kilka razy i uzupełniając wodę tak, by w piekarniku była cały czas para.

Po godzinie zmniejszyłam temperaturę do 100 C, po 15 minutach wyłączyłam piekarnik, wyjęłam blaszkę z resztą wody i zostawiłam sernik w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami, by wystygł. Wyjęłam go, gdy już był w temperaturze pokojowej. Zrumienił się ładnie przy brzegach i nie opadł, wyszedł puszysty. Wstawiłam go do lodówki i kroiłam, gdy był już zupełnie zimny.

Sernik gruszkowo-waniliowy wyszedł pyszny, doskonale sprawdził się na imieninowym podwieczorku córki. Lubię robić słodkości dla moich dzieci, mimo, że są już dorosłe. Czasem nawet trochę mi żal tych klimatów z dzieciństwa, zwłaszcza jak zobaczę coś fajnego dla dzieci, jak np. taki uroczy mebelek na https://babydeco.eu/pl/p/Ines-komoda-biala%2C-Bellamy/4565.

Na szczęście dorosłe dzieci doceniają słodkie prezenty. Polecam taki serniczek, nie tylko na specjalne okazje.

Smacznego !

 

Muffinki piknikowe

Przeglądając drożdżowe wypieki, a zwłaszcza babeczki, przypomniałam sobie uroki ciepłych pór roku i nasze blogerskie pikniki. Najciekawsze są wtedy, gdy przygotowujemy na nie jedzenie na zasadzie niespodzianki. Cieszymy się wtedy rozmaitością naszych dań, a czasem wypadnie porównać podobne, bo ktoś wpadł na ten sam pomysł. Ja najbardziej lubię piec piknikowe  muffinki, czy to słodkie czy wytrawne . Są łatwe do transportu i nie ma problemów ze zjedzeniem ich na łonie natury.

Te na zdjęciu poniżej są ( jak widać po dodatkach) na słono, z dodatkiem pomidorów suszonych i świeżych oraz serów. Ale powodzeniem wśród piknikowiczów cieszą się też takie na słodko, zwłaszcza drożdzowe.

Moimi ulubionymi piknikami są te na wodzie. Wtedy staram się szczególnie, dla wodniaków zabieram nie tylko wypieki, ale o tym później . Oto moje drożdzowe ciasto zajadane przez kapitana Jacka podczas przesympatycznego rejsu po Warcie :

Mamy tak fajny układ ze znajomymi wodniakami, że blogerzy zapewniają jedzenie a oni to, co pozwoli nam cieszyć się pływaniem. Niejeden wesoły piknik już się odbył w ten sposób.

Warta w Poznaniu to wdzięczny obiekt do pływania , wycieczek i pikników na jej brzegu. Czasem obserwujemy na przystani wodniaków, którzy robią coś przy swoich żaglówkach , naprawiając je czy konserwując. Teraz ze sprzętem nie ma dużego problemu, można wypatrzeć potrzebne rzeczy na aqua-sport.com.pl , przez Internet czy stacjonarnie.

Wieczorami, po rejsach czasami rozpalamy ognisko, pieczemy kiełbaski i wtedy doceniane są moje dodatki ze spiżarni, przede wszystkim kiszone ogórki. Łódki są doskonale wyposażone, nie ma problemu, by zrobić sobie herbatkę czy coś ciepłego do picia.

Nie mogę już się doczekać kolejnego , piknikowego sezonu i już myślę, co nowego z tej okazji będę pichcić.

 

Ciasto czekoladowe z kawą, jabłkami i cynamonem

ciasto czekoladowe z kawą
ciasto czekoladowe z kawą

Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza, za oknem szaro, buro i mokro, trzeba więc poprawiać sobie humor odpowiednimi deserami. Na zdjęciu jest ciasto czekoladowe  z kawą i cynamonem , do którego dodałam kawałki jabłek.  Jest aromatyczne i pyszne,  kawałek lub dwa , zwłaszcza zjedzone w towarzystwie poprawiają zdecydowanie nastrój. Czekolada to jedna z największych żródeł endorfin, kawa ożywia smak, zwłaszcza z dodatkiem cynamonu a jabłka doskonale to tego wszystkiego pasują. Najlepiej zrobić tego ciasta od razu dużą ilość, bo chce się zajadać kawałek za kawałkiem.

CIASTO CZEKOLADOWE Z KAWĄ , CYNAMONEM I JABŁKAMI

3 szklanki mąki

1/3 szklanki cukru, 3  łyżki kakao

1/2 łyżeczki cynamonu, 2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/3 szklanki oleju, 2/3 szklanki mocnej kawy

2 jajka

2-3 jabłka, obrane i pokrojone

Suche składniki zmieszałam w misce.  Olej  dodałam do miski z nimi , mieszając widelcem. Potem dodałam wystudzoną kawę, na końcu wbiłam jajka i dokładnie wymieszałam wszystko, na końcu wmieszałam pokrojone jabłka.

Ciasto wlałam do natłuszczonej formy , 24 na 36 cm.  Wstawiłam je do piekarnika nagrzanego do 180 C, na około 45 minut. Spróbowałam patyczkiem czy jest suche w środku i wtedy  je wystawiłam.

Ten deser  nie tylko poprawia nastrój ale dzięki kawie i cynamonowi dostarcza energii i ożywia. Można spokojnie zabrać je ze soba w podróż. Teraz, kiedy są ferie jeździmy częściej najwygodniejszą formą jest podróż autem, w która możemy zapakować wszystko, co potrzebujemy i dojechać wygodnie tam, gdzie trzeba. Jeśli decydujemy się na zakup , możemy skorzystać np. z oferty autakrajowe.com.pl .

Mamy tam nie tylko wybór aut osobowych i dosatwczych ale też ubezpieczenia i wszystko, co jest potrzebne w trakcie zakupu i ułatwiające eksploatację a także fachową obsługę.

Możemy więc spokojnie ruszyć w drogę , zabierając ze sobą małe co nieco na poprawę nastroju.

Smacznego !

Drożdżowy placek wytrawny

drożdżowy placek wytrawny
drożdżowy placek wytrawny

Wspominałam często na blogu, że bardzo lubię drożdzowe wypieki , zarówno te słodkie, jak i na słono. Wprawdzie placek drożdżowy kojarzy się raczej ze słodkim smakiem, jednak ja lubię eksperymenty z tym ciastem . Lubię je robić i prawie zawsze mi się udaje. Na specjalne okazje piekę czasem drożdżowy placek wytrawny, o smaku nieco podobnym do pizzy. Jest łatwy do transportu, toteż zabieram go czasem na blogerskie spotkania, zwłaszcza jeśli wiem, że przyda się do piwa 🙂 Podobny był ze mną na ostatnim Blogteju.

DROŻDŻOWY PLACEK WYTRAWNY

1/2 kg mąki

30 g drożdży i łyżeczka cukru

3 łyżki oliwy

jajko

Ok. 15 dkg kawałków sera , żółtego i mozzarelli

Kilka suszonych pomidorów z zalewy

pół kubka pieczarek duszonych z porem

Łyżeczka suszonej bazylii i ziół prowansalskich

Płaska łyżeczka soli

Szczypta pieprzu ziołowego

1, 5 szklanki wody

Drożdże rozrobiłam z cukrem , dolałam pól szklanki letniej wody  i posypałam łyżką mąki. Odstawiłam w cieple miejsce na 10 minut do wyrośnięcia .

Do miski z mąką dodałam zioła, sól, pokrojone serki, pieczarki z porem, suszone pomidory, przyprawy. Potem dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajko,oliwę,  resztę letniej  wody . Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Postawiłam przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, co trwało około 45 minut.

Wyłożyłam ciasto na posmarowaną olejem blachę ( dużą, wielkości piekarnika) i zostawiłam kilkanaście minut do podrośnięcia w ciepłym miejscu. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 C i piekłam około 40 minut, aż placek nabrał złotego koloru. Pachniał obłędnie i przywołał do kuchni domowników , łącznie z tymi futrzastymi 🙂

Takie ciasto , zwłaszcza spożywane w towarzystwie piwa wymaga odpowiednio wygodnego miejsca do konsumpcji. Ostatnio oglądałam bardzo ciekawe siedziska na edar.com.pl , można tam znaleźć interesujące wzory.

 

Drożdżowy placek wytrawny smakuje trochę podobnie do pizzy, przynajmniej tak mówią ci, co go próbowali. Łatwo go podzielić na kawałki , w razie potrzeby załadować do pojemnika i zabrać na piknik czy inne spotkanie. Ja polubilam taką formę wypieku, lubię ją nie tylko jeśc ale też i robić. W zakresie doboru dodatków i przypraw jest tu duże pole do popisu.

Smacznego !

 

 

Nadziewane muffinki i racuchy z pączkowego ciasta

 

nadziewane muffinki
nadziewane muffinki

Na Tłusty Czwartek i podobne dni karnawału rzadko robię pączki, bo nie lubię smażenia w głębokim tłuszczu, wymyślam więc słodkości w podobnych smakach, które można zrobić w innej formie. Pączka – jednego lub dwa zjadam kupionego, dla tradycji, domowe racuszki czy nadziewane muffinki zajadam  w większych, acz umiarkowanych ilościach. Zrobiam ciasto takie jak na pączki, nieco lżejsze, bo z dodatkiem jogurtu i kokosowej śmietanki, część włożyłam do muffinkowych foremek , nadziałam doskonałymi wiśniami z syropu i upiekłam a resztę ciasta usmażyłam na patelni w formie racuszków- te już bez nadziewania.

NADZIEWANE MUFFINKI Z PĄCZOWEGO CIASTA PLUS RACUSZKI W BONUSIE

3/4 kg mąki pszennej

3 łyżki  stopionego masła plus 3 łyżki oleju

50 g drożdży

szklanka mleka

1/2 szklanki jogurtu naturalnego i 2 łyżki śmietanki kokosowej ( z góry puszki, bez mieszania)

3 jajka

4 łyżki cukru i jedna z wanilią

szczypta soli

łyżka pigwówki

wiśnie w syropie do  nadziania

olej do smażenia do racuszków

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam połowę  letniego mleka , posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  ubiłam lekko cukry  z jajkami.

Do miski wsypałam mąkę, posoliłam troszkę, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, jogurt, śmietankę kokosową, stopione masło w temperaturze pokojowej, olej ( dla lepszej wilgotności ciasta )  i pigwówkę9 dla aromatu i lepszego rośnięcia ciasta). Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Postawiłam je przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, na około pół godziny.

Foremki do muffinek wysmarowałam cienko olejem, napełniałam ciastem do połowy, kładłam po 1-2 wiśnie  i przykrywałam łyżeczką ciasta. Postawiłam je na 5 minut w ciepłe miejsce, by lekko podrosły.

Miałam 18 foremek, więc ciasta zostało jeszcze sporo. Jak włożyłam muffinki do piekarnika ( na 180 C , na pół godziny) rozgrzałam na dwóch patelniach olej ( 2-3 mm warstwę ) i smażyłam racuszki kładąc po łyżce ciasta na jednego . Jak się ścięły od spodu, przewracałam je na drugą stronę. Dwie patelnie dlatego, żeby było szybciej , nie lubię oparów gorącego tłuszczu i dlatego tak rzadko smażę pączki.

Po usmażeniu kładłam racuszki na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem do odsączenia z nadmiaru tłuszczu, potem obtaczałam je w cukrze-pudrze.

Jak były gotowe, zajrzałam do piekarnika, muffinki były już zarumienione od góry, ale nie odstawały od brzegów foremek, pozwoliląm im więc dopiec się spokojnie. Po pół godzinie z kawałkiem były gotowe. Po ostudzeniu posypałam je cukrem -pudrem a część polałam wiśniowym syropem póki jeszcze były gorące.

Jedne i drugie są pyszne, pączka zjadłam jednego dla tradycji, racuszków i muffinek nieco więcej. Dodatek jogurtu i mleczka koksowego do ciasta sprawił, że są delikatne, lżejsze  i przyjemnie się je zajada.

Smacznego !

Placek z jabłkami na piwie

placek z jabłkami na piwie
placek z jabłkami na piwie

Czasami żródłem przepisu jest przypadek, a że jestem osobą spontaniczną – u mnie jest tak często. Tym razem zostało mi nieco piwa w butelce , zwykle wstawiam je do lodówki by dolać do jakiegoś sosu lub zamarynować mięso przed pieczeniem. Zauważyłam je gdy sięgałam po jajka do ciasta i tak narodził się pomysł na placek z jabłkami na piwie i  by sprawdzoną kompozycję z placuszków naleśnikowych wypróbowac w cieście pieczonym w piekarniku. Bazą przepisu jest mój klasyk – placek na oleju z jabłkami. Piwo było jasne, uznałam, że cynamon i wanilia będą do tego pasowały . Dodatkową zaletą takiego ciasta jest prostota – nie trzeba miksera, nawet trzepaczki, można poradzić sobie za pomocą łyżki lub jak ja-widelca, bo za jego pomocą takie ciasta najłatwiej mi się robi.

PLACEK Z JABŁKAMI NA PIWIE

1, 5 szklanki mąki

2 jajka

1/3 szklanki oleju

1/2 szklanki piwa ( miałam jasne , ciemne będzie jeszcze lepsze)

3  łyżki cukru plus jedna z wanilią

2 łyżeczki proszku do pieczenia

kilka jabłek, spora szczypta cynamonu

Jajka roztrzepujemy lekko z cukrami , mieszajac dodajemy olej i piwo. Mąkę wraz z proszkiem do pieczenia dodajemy stopniowo, dokładnie mieszajac – ciasto powinno mieć konsystencję gęstego naleśnikowego. Na koniec dodajemy obrane i pokrojone na nieduże kawałki jabłka i cynamon, po wymieszaniu wkładamy do natłuszczonej formy ( ja okrągłej , 23 cm średnicy) i pieczemy w 175 C około 40 minut.

Trwają ferie, taki szybki i nie wymagający palcek można sobie zrobić na przykład na podróż. Jest też łatwy do transportu, po pokrojeniu i włożeniu do pojemnika zachowuje kształt i nie kruszy się, można spokojnie zabrać go do auta. O siebie już zadbaliśmy, pora zatroszczyć się o auto, by czas podróży przeszedł nam bezpiecznie. Samochód też ma swoje wymagania, trzeba dbać by jego części nie zużyły się zbyt szybko.

My dbamy o swój organizm odpowiednio go odżywiając, o części mechanizmu auta dbają odpowiednie specyfiki, na przykład takie, jakie można znaleźć na https://www.petrostar.pl/chemia/rewitalizanty/xado . Warto się zabezpieczyć przed podróżą za pomocą  specjalnych środków , by nie było po drodze niespodzianek. A jak przyjdzie nam ochota na coś słodkiego , to możemy upiec sobie na drogę taki prosty i smaczny placek.