Wszystkie wpisy, których autorem jest grazyna7

Jajecznica ze smardzami z ogrodu

jajecznica ze smardzami z ogrodu
Smardz pod jabłonką

W ubiegłym roku pod jabłonką, starą papierówką znalazłam kilka smardzów. Poprzednio, dwa lata wcześniej wyrósł mi jeden, w pobliżu. To są akurat lata, kiedy jablek jest mniej, wysyp bedzie w tym roku. Teraz szukałam pod drzewem, ale na razie bezskutecznie. Może pojawią się znowu za rok, w dwuletnim cyklu ? Smardze dziko rosnące są pod ochroną , ale te, które znajdziemy w ogrodzie, możemy zebrać i zjeść. Są niezwykle smaczne i aromatyczne. Ja znalazłam najpierw dwa , zastanawiałam się, jak je najlepiej spożytkowac i wtedy przyszła mi do głowy jajecznica ze smardzami, na maśle. W zeszłym roku nie zdażyłam jej opublikować w sezonie, podaję więc przepis teraz- a nuż ktoś będzie miał takie szczęście jak ja i będzie mógł sobie zrobić. Znalazłam je przypadkiem, gdy zbierałam kwiaty mniszka na miodek.

smardze z ogrodu

JAJECZNICA ZE SMARDZAMI Z OGRODU

  • dwa smardze, ale jak macie więcej, tym lepiej
  • małą cebula
  • łyżka masła i trochę oleju
  • 2-3 jajka
  • sól, pieprz
  • bluszczyk kurdybanek lub inne zioła do posypania
smardze pokrojone w plasterki

Smardze trzeba dobrze i dokładnie wypłukać z piasku. Potem kroimy je na plasterki . Na patelni rozpuszczamy masło z odrobiną oleju, by się nie paliło. Wrzucamy plasterki smardzów i cieniutko pokrojoną cebulę, smażymy około 15 minut, aż zmiękną. Potem wbijamy roztrzepane jajka, doprawiamy solą i pieprzem i smażymy, aż się zetną. Na wydaniu posypujemy szczypiorkiem lub innymi ziołami. Ja miałam świeży bluszczyk kurdybanek z kwiatkami, więc wyszło dekoracyjnie a przy tym bardzo smacznie.

Smardze są pyszne i aromatyczne, podobno do trufli im daleko, ale trochę je smakiem przypominają. Taka jajecznica to królewskie śniadanie. Mam nadzieję, że za rok znajdę jeszcze kilak smardzów w ogrodzie, w tym roku też ich będę jeszcze szukać.

Smacznego !

Jajecznica ze smardzami

Espresso tonic z mrożonymi malinami

Kawa riposso exclusive intensive z tonikiem
espresso tonic z mrożonymi malinami

Kawę espresso tonic polubilam dzięki mojej córce, która bardzo lubi tonik we wszelkich postaciach . To doskonała kawa na upalne dni, które mam nadzieję już się zbliżają a ich przedsmak mieliśmy w ostatni weekend. Skusiliśmy się nawet na wypicie kawy w ogrodzie, bo po południu, w porze podwieczorku słońce świeciło dość mocno a wiatr ucichł na kilka godzin. Przywołaliśmy trochę wspomnienie lata, bo w zamrażalniku znalazłam jeszcze nieco mrożonych malin z ogrodu, z ubiegłego roku. Udało mi się też znaleźć trochę listków mięty. Bałam się, że po pracach remontowych przy domu zniknie, ale to jest silna roślina i wyrasta jej spod ziemi coraz więcej. Do smaku malin pasowała mi pomarańcza , udało mi się znależć bardzo slodki owoc i jego naturalny smak złagodził nieco polączone smaki mocnej kawy i toniku. Espresso zrobiliśmy w ekspresie z kawy Riposso Exclusive Intensive , która do tego najlepiej się nadaje. Miałam tremę komponując napój , udało mi się uzyskać w pewnym stopniu efekt rozwarstwienia – czytałam jednak, że bariści polecają też ” estetyczną anihiliację „, czyli wymieszanie wszystkiego , by uzyskać ciekawy smak. Bo wygląd wyglądem, ale smak jest przecież najważniejszy.

kawa riposso exclisive intensive z tonikiem
espresso tonic z malinami i miętą

ESPRESSO TONIC Z MROŻONYMI MALINAMI

  • 30 ml mocnego espresso
  • 150 ml toniku
  • plaster słodkiej pomarańczy ze skórką
  • kilka mrożonych malin
  • kilka kostek lodu
  • garść listków mięty ( może być też melisa)
  • opcjonalnie – łyżka syropu z trzciny cukrowej lub smakowego

Do szklanki wkładamy kostki lodu i mrożone owoce, razem z listkami mięty , które potem pójdą w górę. Wlewamy tonik i ewentualnie syrop ( mnie wystarczył plaster słodkiej pomarańczy). Na koniec ostrożnie wlewamy kawę. Powinno to nam dać ładny wizualnie efekt rozwarstwienia. Ozdabiamy plasterkiem pomarańczy , który potem wrzucamy do napoju i mieszamy wszystko, bo tak lepiej smakuje. Ja byłam zachwycona tym smakiem, maliny puściły sok, mięta dodała świeżości a pomarańcza słodyczy i aromatu skórki. Do takiej kawy doskonale pasuje zimny serniczek z waniliową nutką, który jest naszym ulubionym deserem wiosną i latem.

Mam nadzieję, że podczas majówki będzie niejedna okazja by raczyć się taką pyszną zimną kawą.

Smacznego !

espresso tonic z kawy riposso exclusive intensive

Sernik marcepanowy

sernik marcepanowy
sernik marcepanowy

Na Wielkanoc nie może u nas zabraknąć sernika. Staram się wymyślać coraz to nowe dodatki do mojego bazowego przepisu. Niedawno córka piekła sernik z białą czekoladą i malinami i ta biała czekolada dała mi do myślenia. Postawnowiłam zrobić sernik marcepanowy w klimatach podobnych do masy na mazurek i dodałam marcepanowe batony, z dodatkiem ciemnej czekolady – stąd lekko beżowy kolor . Początkowo miał byc to jasny „chlebek” marcepanowy , ale schowałam go tak dobrze, że znalazł się dopiero następnego dnia po upieczeniu 😉 Ale dzięki temu sernik był ciekawszy w smaku a kolor też wyszedł ładny. Biała czekolada też była ważnym składnikiem , nadała sernikowi kremową konsystencję i aksamitny smak. Marcepan doskonale te smaki uzupełnił a struktura przypominała sernik chałwowy.

SERNIK MARCEPANOWY

  • Kilogram twarogu sernikowego
  • 30 dkg wiejskiego, tlustego twarogu
  • 10 dkg białej czekolady
  • 20 dkg marcepanu
  • pół szklanki drobnego cukru
  • 3-4 łyżki mleka
  • łyżka masła
  • 3 jajka
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej

Wiejski twaróg mielimy. Białą czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy w niewielkiej ilości mleka, dodając masło i część cukru ( 2 łyżki). Do rozpuszczonej dodajemy kawałki marcepana i mieszając rozpuszczamy wszystko. Studzimy do temperatury pokojowej , mieszając, by masa była gładka.

Zmielony twaróg wkładamy do miski i dodajemy po łyżce ser z wiaderka , mieszając dokładnie . Stopniowo, na zmianę wbijamy po jednym jajku i dodajemy cukier. Gdy dodamy cały ser, wlewamy przestudzoną masę czekoladowo-marcepanową dokładnie mieszając. Na koniec ostrożnie wsypujemy mąkę ziemniaczaną i powoli mieszamy.

Masę serową wlewamy do natłuszczonej formy ( 20-30 cm) . Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 160 C i pieczemy około godzinę. Potem zmniejszamy temperaturę do 100 C i pieczemy jeszcze 15-20 minut. Wyłączamy piekarnik i zostawiamy do ostudzenia, na koniec uchylamy piekarnik, po 15-20 minutach wystawiamy sernik. Tak pieczony nie powinien mocno opaść , będzie też kremowy i wilgotny.

Na święta doskonale się sprawdził i wszystkim bardzo smakował.

Smacznego !

Śledzie w oleju rzepakowym z mandarynką

śledzie z olejem rzepakowym Trawińscy
śledzie w oleju rzepakowym z mandarynką

Śledzie u mnie często goszczą na stole, bo bardzo je lubię. Najwięcej robię ich na Wigilię, ale przed Wielkanocą, zwłaszcza tradycyjnie na Wielki Piątek też je przygotowuję. Teraz zrobiło się nieco cieplej, wymyśliłam więc takie lżejsze, wiosenne. Moje śledzie w oleju rzepakowym z mandarynką mają za dodatki czerwoną cebulę, suszoną żurawinę i pieprz cytrynowy . Z ziół dodałam czosnek niedźwiedzi i estragon, który fajnie ożywia smak wszystkich ryb. Olej, którym je zalałam to doskonełej jakości rzepakowy tłoczony na zimno, bardzo smaczny i zdrowy. Jego smak dobrze się komponuje z lekkimi dodatkami, sok z mandarynki ciekawie go uzupełnia. Takie śledzie najlepsze są po kilkunastu godzinach w lodówce, jeśli je dziś zrobicie to na jutro będą akurat.

śledzie z olejem Trawinscy

ŚLEDZIE W OLEJU RZEPAKOWYM Z MANDARYNKĄ

  • kilka solonych filetów śledziowych
  • sok z połówki mandarynki
  • garść suszonej żurawiny
  • olej rzepakowy tłoczony na zimno ( u mnie Trawińscy )
  • czerwona cebula
  • suszony estragon i czosnek niedźwiedzi
  • pieprz cytrynowy

Śledzie moczymy w wodzie do pożądanego smaku. Lepiej, żeby nie były bardzo mocno słone, bo zdominują inne smaki. Kroimy je na kawałki i układamy w słoiku, stopniowo, przekładając pokrojoną czerwoną cebulą . Posypujemy ziołami i aromatycznym pieprzem cytrynowym, posypujemy żurawiną. Sok z mandarynki i olej też wlewamy stopniowo, po każdej warstwie i lekko dociskamy śledzie w słoiku. Zakręcamy i wstawiamy do lodówki, na kilkanaście godzin a nawet i na dłużej . Takie śledzie, w zdrowym i smacznym oleju z lekkimi dodatkami to doskonale danie na wiosnę, nie tylko na Wielki Piątek. U nas tradycyjnie zajadamy do obiadu śledzie w śmietanie ( do ziemniaków w mundurkach) , takie będą na śniadanie lub kolację z pieczywem. Myślę, że można też dodając jakieś mieszanki sałat zrobić z nich sałatkę – dressing mamy gotowy.

Smacznego !

olej Trawińscy do śledzi
śledzie w oleju z mandarynką i żurawiną

Syrop z kwiatów forsycji

syrop z kwiatów forsycji

Forsycja, krzew o pięknie kwitnących żółtych kwiatach zapowiada zwykle wiosnę. Nie tylko cieszy oczy, ale też ma właściwości prozdrowotne – a to na skutek rutyny, która łagodzi objawy przeziębienia i działa profilaktycznie. To taki naturalny rutinoscorbin. Kwiaty forsycji można ususzyc na herbatkę, by służyła później do zaparzania na bieżąco, ale warto zrobić z nich aromatyczny i prozdrowotyny syrop. Jest smaczny, spokojnie można dodac go do wody lub herbaty, wypić na łyzeczce a nawet dodawać do deserów czy sałatkowych dressingów. Ja zrobiłam syrop z kwiatów forsycji tą samą metodą co z dzikiego bzu, dlatego nie jest bardzo gęsty ( jak miodek mniszkowy) tylko ma konsystencję płynną i kolor lekko kremowy.

SYROP Z KWIATÓW FORSYCJI

  • litr wody
  • ok. 1/2 kilo cukru
  • sok z jednej cytryny
  • 2 szklanki kwiatów forsycji

Kwiaty forsycji najlepiej jest zebrać w słoneczny dzień. By pozbyć się niechcianych „lokatorów” trzeba je rozsypać na jasnym podłożu i odczekać kilkanaście minut-do pół godziny.

Wodę z cukrem zagotowujemy mieszając. Pod koniec gotowania dodajemy sok z cytryny. Do lekko przestudzonego syropu wsypujemy kwiaty forsycji , przykrywamy i zostawiamy do naciągnięcia na 24 godziny.

Potem odcedzamy, wlewamy w słoiczki i pasteryzujemy w garnku kilkanaście minut, by słoiki się zamknęły. Lepiej tak zrobić, niż podgrzać i nalewać gorący, bo wtedy straci swoje prozdrowotne właściwości.

Syrop można dodawać do herbaty , popijać lyżeczką jak każdy inny syrop. Profilaktycznie można używać dodając do deserów, napojów i sałatek – zamiast miodu. Ja niedawno dolałam ten syrop do aromatycznej korzennej kawy i super się sprawdził.

W celach leczniczych dosmaczyłam nim przestudzoną herbatkę z dzikiej róży Bardzo mi pomógł przy ostatnim przeziębieniu.

Smacznego !

Aromatyczna kawa korzenna

kawa riposso exclusive brasil z korzennymi przyprawami
aromatyczna kawa korzenna

Zbliżają się święta Wielkanocy, wszyscy myślą już o babach i mazurkach. Ja planuję świąteczne wypieki tradycyjne – czyli mazurki, drożdzowe babki i oczywiście sernik, bez którego nie mogą się u nas obejść żadne święta. Zaczynamy łasować już w sobotę, bo staram się do obiadu skończyć wszystkie przygotowania. Taki sobotni podwieczorek z kawą i próbowaniem, jak się ciasta udały zaczyna świąteczny czas. Dziś za to za oknem jest zimno i pochmurno, zamarzyła mi się więc aromatyczna kawa korzenna, taka na rozgrzewkę.

Do przypraw korzennych pasują kawy o małej kwasowości, z posmakiem czekolady i owoców. Taka właśnie jest palona w rzemieśliczej polskiej palarni a pochodząca z Brazylii kawa Riposso Exclusive. Świeżo zmieloną zaparzyłam w ekspresie i dodałam do niej kawałek kory cynamonu i szczyptę mielonego kardamonu. Do takiej kawy polecana jest też odrobina miodu – ja miałam akurat świeżo zrobiony syrop z kwiatów forsycji , więc dodałam go małą łyżeczkę by podbić jeszcze aromat korzenny kwiatową nutą. Zrobiona w ten sposób kawa poprawiła mi humor w chłodne i wietrzne popołudnie.

kawa riposso exclusive

AROMATYCZNA KAWA KORZENNA

  • filiżanka świeżo zaparzonej kawy ( u mnie Riposso )
  • centymetrowy kawałek kory cynamonu
  • szczypta zmielonego kardamonu
  • łyżeczka miodu lub syropu kwiatowego

Kawę Riposso po zmieleniu możemy zaparzyć w ekspresie , ale równie dobra będzie z kawiarki czy french pressu. Jej ziarna są prawie okrągłe , doskonałej jakości i świeżo palone – uwaga na termin ważności, bo wynosi tylko 6 miesięcy. Ja swoją , zaparzoną w ciśnieniowym ekspresie doprawiłam kawałkiem cynamonu i szczyptą kardamonu, po czym przykryłam na chwilę by nabrała aromatu. Przyprawy ciekawie podkreśliły owocowo-czekoladowy smak kawy , wyczuwałam też lekką orzechową nutę. Mimo, że nie lubię słodzić kawy, tym razem zrobiłam wyjątek i podkęciłam owocowy smak łyżeczką syropu z kwiatów forsycji – taki komfort food na dynamiczną , zupełnie nie wiosenną pogodę.

Myślę, że do takiego napoju najlepiej będzie pasował sernik gruszkowy, który piekę na specjalne okazje – puszysty , z owocową nutą pasującą do czekoladowo-owocowej a nawet karmelowej słodyczy kawy. Na Święta to będzie idealna kompozycja smakowa.

Smacznego !

kawa riposso z ekspresu

Łosoś smażony z pieprzem cytrynowym

łosoś smażony z pieprzem cytrynowym
łosoś smażony z pieprzem cytrynowym

Ryby bardzo lubię i jak tylko jest okazja to jadam je w różnych postaciach. Moją ulubioną jest gotowana na parze w ziołach, razem z warzywami, ale od czasu do czasu lubię też klasycznie smażone. Filety z łososia ze skórą, które nabyłam jakiś czas temu zrobiłam w taki właśnie sposób , przyprawiając moim ulubionym pieprzem cytrynowym , który bardzo pasuje do ryb. Smażyłam go na maśle z dodatkiem oleju, by się nie spalił. Zazwyczaj do ryb białych, typu dorsz czy mintaj stosuję lekką panierkę z mąki z przyprawami, jednak łosoś smażony z pieprzem cytrynowym został przygotowany inaczej, z lekkimi przyprawami, by nie zdominować smaku ryby. Dodatek soku z cytryny i koperku to klasyka w tym przypadku.

ŁOSOŚ SMAŻONY Z PIEPRZEM CYTRYNOWYM

  • kilka filetów z łososia ze skórą
  • sok z cytryny
  • sól, pieprz czarny i cytrynowy
  • suszony estragon
  • świeży koperek
  • masło i trochę oleju do smażenia
  • plasterki cytryny do przybrania

Filety z łososia umyłam, osuszyłam ręcznikiem papierowym i pokroiłam na dzwonka. Na 15 minut przed smażeniem skropiłam je sokiem z cytryny , posypałam solą, pieprzem czarnym z młynka i pieprzem cytrynowym. Dodałam też nieco suszonego estragonu, bo bardzo go lubię do ryb. Lekko nacięłam skórę z boku , pośrodku każdego dzwonka.

Na patelni rozgrzałam łyżkę masła , dodając nieco oleju, by się nie paliło. Kawałki łososia doprawione przyprawami smażyłam najpierw skórą do góry, kilka minut, aż uzyskały złoty kolor. Potem je delikatnie podważyłam i przewrócilam na drugą stronę, dosmażyłam następne kilka minut.

Podałam posypane świeżym koperkiem, z cytryną do skropienia . Do tego były ziemniaczki z wody i surówka z mieszanej ( świeżej i kiszonej) kapusty. Bardzo nam ten łosoś smakował i jak widać na zdjęciu poniżej, nasza kotka mogła go oglądać tylko przez okno. Na pewno zwabiona zapachem nie dała by nam go spokojnie zjeść.

Smacznego !

Wiosenny makaron z brokułami

wiosenny makaron z brokułami
wiosenny makaron z brokułami

Wiosną staram się jeść lżej i używać do gotowania więcej warzyw. Kolor zielony tez często gości u mnie wtedy na talerzach. Do makaronu dodaję szpinak, fasolkę czy groszek, brokuły. Nie waham się też dorzucać do potraw młodych chwastów, które są naturalnym źródłem witamin i mikroelementów – często lepszym, niż sklepowe nowalijki. Wiosenny makaron z brokułami i serami wzbogacilam o pierwsze pokrzywy, które wyrastają już w ogrodzie. Sery są kozie – wędzona mozzarella i dojrzewające z ziołami. Brokuły dodałam z mrożonki, bo o tej porze roku korzystniej jeść takie, niż świeże, zapewne zabezpieczone chemicznie. Lubię takie dania, bo robi się je szybko – gdy makaron się gotuje, można zająć się sosem i obiad jest gotowy w niepełne poł godziny.

WIOSENNY MAKARON Z BROKUŁAMI

  • ulubiony makaron ( miałam świderki)
  • ok. 30 dkg mrożonych brokułów
  • dymka ze szczypiorem
  • garść młodych pokrzyw
  • sól, pieprz czarny i ziołowy, zielona czubryca
  • opcjonalnie- ząbek, dwa czosnku
  • olej do smażenia
  • kawałki ulubionych serów ( miałam kozie)

Mrożone brokuły gotujemy na parze lub w niewielkiej ilości wody, lekko posolone, odcedzamy. Pokrzywy płuczemy w kilku wodach, by usunąć wszystkie zanieczyszczenia.

Makaron gotujemy al dente. W międzyczasie na patelni rozgrzewamy olej i podsmażamy pokrojoną cebulę dymkę , zosatwiając część szczypiorku na swieżo. Gdy cebula się podsmaży, wrzucamy pokrzywy i smażymy je aż zmiękną. Doprawiamy solą i pieprzem, czarnym i ziolowym. Ugotowane brokuły, podsmażone pokrzywy i świeży, pokrojony szczypior miksujemy, dodając ulubione ziołam do smaku ( ja- zieloną czubrycę) . Sprawdzamy, czy nie trzeba doprawić – tu pasują ziołowe smaki i trochę pikanterii w postaci pieprzu, można też na koniec dodać świeży, roztarty czosnek.

Makaron mieszamy z sosem i posypujemy kawałkami ulubionych serów. Taki zielony sos, wzbogacony jadalnymi chwastami to doskonałe wiosenne danie, dla tych, co unikają nabiału może obejść się też bez serów.

Smacznego !

Pączkowe muffinki i racuchy z powidłami

pączkowe muffinki i racuchy
pączkowe muffinki i racuchy

Jutro ostatni dzień karnawału , tradycyjnie jada się słodkości smażone w głębokim tłuszczu. Same pączki robię sporadycznie, bo nie lubię smażenia w głębokim tluszczu – ani jako czynności ani jako jedzenia. Wolę z takiego ciasta jak na pączki upiec w piekarniku pączkowe muffinki i usmażyć racuchy na mniejszej ilości tłuszczu. Zarówno muffinki jak i racuchy można nadziać tak, jak pączki . Robiłam już tak z owocami z kompotu , kajmakiem czy kostkami czekolady. W tym roku postanowiłam wypróbować klasyczne powidła śliwkowe. O ile w muffinkach z nadzianiem nie było problemu, o tyle w racuchach trzeba było wypracować specjalną metodę, bo ciasto położone na patelni szybko rośnie i trzeba to zrobić dość szybko. W sumie wszystko się udało , drożdżowe słodkości z pączkowego ciasta udały się i wyszły pyszne.

PĄCZKOWE MUFFINKI I RACUCHY Z POWIDŁAMI

  • 35 g drożdży
  • ok. 60 dkg mąki pszennej
  • szczypta soli
  • 10 dkg stopionego masła
  • serek waniliowy ( 140 g)
  • szklanka mleka
  • 4 łyżki cukru i jedna z wanilią
  • 2 jajka i 2 żółtka
  • łyżka smakowego alkoholu ( u mnie nalewka z kwiatów dzikiego bzu)
  • słoiczek powideł śliwkowych
  • olej do smażenia racuchów
  • cukier-puder do obtoczenia

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam pół szklanki letniego mleka , posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. Stopiłam i przestudziłam masło, ubiłam widelcem cukry  z jajkami i żółtkiem.

Do miski wsypałam mąkę, posoliłam troszkę, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, serek waniliowy, stopione masło w temperaturze pokojowej i nalewkę bzową. Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Postawiłam przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, na około pół godziny.

Foremki muffinkowe wysmarowałam cienko olejem, napełniałam ciastem do połowy. W każdą muffinkę włożyłam łyżeczkę gęstych śliwkowych powideł lekko je wciskając. Potem przykrywałam łyżeczką ciasta. Postawiłam formę na kilka minut w ciepłe miejsce, by lekko podrosły. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 C, na około pół godziny. Gdy się zrumieniły na wierzchu i lekko odstawały od brzegów foremek były gotowe.

Mam formę na 12 muffinek, resztę ciasta zostawiłam na racuchy . Kiedy te pierwsze piekły się w piekarniku, nastawiłam patelnię z olejem ( warstwa ok. 1 cm) i gdy się nagrzał , zaczęłam smażyć racuchy na średniej mocy palnika. Kładłam łyżką owalne placuszki na patelnię i szybko, zanim ciasto zaczęło rosnąć wciskałam w środek nich po łyżeczce powideł. Podobnie jak przy muffinkach , przykrywałam powidła łyżeczką ciasta. Gdy racuchy zrumieniły się od spodu i ścięły na wierzchu, przewracałam je na drugą stronę i dosmażałam. Zdejmowałam z patelni , odsączałam na papierowych ręcznikach i obtaczałam w cukrze-pudrze. Z reszty ciasta wyszło mi 12 racuszków. Najlepsze były na ciepło, ale i na zimno smakują super. Muffinki w smaku były podobne, trochę mniej tłuste- bo pieczone. Można tradycyjnie zakończyć karnawał takimi wypiekami.

Smacznego !

pączkowe muffinki

Perliczka duszona z suszonymi owocami

Perliczka duszona
Perliczka duszona

Perliczkę mozna coraz częściej kupić w różnych sklepach i postanowiłam ją wypróbować. Jej smak pamiętam z dzieciństwa , bo czasem rodzice dostawali perliczki od znajomych i mama je przyrządzała. To bardzo smaczne mięso , tylko trzeba uważać, żeby go nie przesuszyć. Dlatego przyszła mi do głowy perliczka duszona w brytfannie, z dodatkiem suszonych śliwek i moreli, podlewana rosołem . Tuszkę perliczki podzieliłam na takie kawałki, które mi się zmieściły w brytfannie. Piersi razem z pałkami od skrzydeł i nogi przecięte na pół razem z dolną częścią grzbietu poszły na danie główne. Końcówki skrzydeł, szyjkę i górny grzbiet dodałam do kawałków kurczaka i ugotowałam z nich pyszny rosół. Wykorzystałam go do podlewania mięsa perliczki w brytfannie. By mięso nie było suche, podsmażyłam je na kaczym tłuszczu, który został mi po smażonych piersiach .

PERLICZKA DUSZONA Z SUSZONYMI OWOCAMI

  • tuszka perliczki
  • dwie łyżki kaczego tłuszczu
  • sól, pieprz, papryka słodka, tymianek, mięta suszona
  • kilka suszonych śliwek i moreli
  • 2-3 łyżki pigwówki
  • rosół do podlewania

Tuszkę perliczki podzieliłam tak, by została w całości pierś , razem z górnymi częściami skrzydeł. Jak już wspomniałam, resztę skrzydeł i drobnych części dodałam do rosołu. Mięso przyprawiłam solą ,pieprzem, słodką papryką i ziołami. Na kaczym tłuszczu, w brytfannie obsmażyłam na złoto i dodałam aromatycznej nalewki z pigwy, po chwili podlałam lekko rosołem. Dorzuciłam suszone morele i śliwki i dusiłam pod pokrywką , podlewając w dalszym ciągu rosołem. Większość przepisów na perliczkę poleca upiec ją w piekarniku, ja jednak mam dobrą brytfannę, gdzie mięso dusi się pod parą i wolałam przyrządzić mięso w ten sposób, aby uniknąć przesuszenia. Dusiłam mięso około godziny, aż było miękkie i soczyste.

Suszone śliwki i morele , razem z ziołami i aromatyczną nalewką stworzyły ciekawą kompozycję smakową , podlewanie znakomitym rosołem też dodało smaku. Duszona perliczka bardzo nam smakowała, zjedliśmy ją z ziemniakami i delikatną sałatką z ogórków . Może następnym razem spróbuję ją upiec w piekarniku.

Smacznego !

perliczka duszona z owocami