Wszystkie wpisy, których autorem jest grazyna7

Food blogger fest 9 – relacja ze spotkania

food blogger fest 9
food blogger fest 9

Na coroczne spotkanie blogerów kulinarnych w tym roku udałam się z wielką przyjemnością, bo dawno nie miałam okazji spotkać tak wielu koleżanek ( i kolegów) w jednym miejscu. Rok temu termin pokrywał się z poznańską konferencją a na ogólnych blogerskich spotkaniach gotujących nie bywa aż tak wielu. Food Blogger Fest 9 odbył się jak zwykle w siedzibie Agory w Warszawie, pod patronatem Haps.pl i z hasłem – ” Prosto i pysznie” – czyli coś dla mnie. Udało mi się zapisać na wspólne gotowanie na dwa warsztaty, ale najważniejsze były blogerskie spotkania, wymiana doświadczeń i rozmowy. Smakołyków od sponsorów było sporo, ja tradycyjnie zabrałam ciasto do torebki, by podzielić się nim ze znajomymi, którzy na to czekają 🙂

Powitało nas pyszne śniadanie z „frankami” firmy Morliny w roli głównej . Było jak nabrać sił i porozmawiać – na przykład o nowych projektach, jak z Martą z Bazyliowego Musu, wspaniale radzącą sobie z bokserami w Zero sześć . Moja ciasto w pudełku miało dwie wartswy, jak ptasie mleczko ( Wedel zaprezentował nową wersję ) , były też dla nas  tradycyjne torciki waflowe z dedykacjami.

Wspólne gotowanie to to, co lubię najbardziej , z przyjemnością zapoznałam się z ciekawostkami Korean Street Food , zaprezentowanymi przy pomocy sprzętu Samsunga przez Bartka Strecza Dębskiego.

Piekliśmy  kurczaka KFC z glazurze z gochujang , podanego w bułce i smażyliśmy wołowinę w marynacie boulgogi z marchewką i cebulą, zajadane z ryżem.

Tego ostatniego dania spróbowała jedna z gwiazd Food Blogger Fest, Ewa Wachowicz , która przechodząc zaciekawiła się tym, co gotujemy.

Gdy zapytałam, czy słynna blogerka i autorka programów kulinarnych zechce się poczęstować – odpowiedziała szczerze – „dobrego jedzenia nigdy nie odmawiam ” 🙂 Jak widać na pierwszym zdjęciu relacji – smakowało. Udało mi się też dostać książkę z autografem ( Ciasta) przy stoisku Appetity :

W gotowaniu towarzyszyła mi m.in. Edyta z Pasji Smaku , z którą spotykamy się często na blogerskich imprezach:

Kto nie był na warsztatach , mógł skorzystać z licznych pyszności wykonywanych na miejscu przez ich autorów, m. in. pysznych hot dogów w grillowanych kanapkach od PapaDiego :

W międzyczasie odbywały się prelekcje prowadzone przez Małgosię Mintę, posłuchałam m.in o produkcji programów kulinarnych . Hm, nazwa bloga podobna do mojego i wyznam w tajemnicy, że mam u siebie sporo podobnych potraw, bo czytelnicy p. Ewy trafiają czasem do mnie 😉

Na koniec gotowałam jeszcze przy pomocy sprzętu  Fiskarsa z Jasiem Kuroniem caponatę, jej klasyczną wersję ( bo była też „odjechana” )

Wyszło pysznie, jak by inaczej :

Z licznymi podarunkami od sponsorów pomógł zabrać mi się syn, który niedawno został „słoikiem” czyli zamieszkał w stolicy ze względu na zmianę miejsca pracy. Niedaleko miejsca gdzie odbywał się Food Blogger Fest są Łazienki Królewskie, więc udaliśmy się na spacer, robiąc sobie zdjęcia w miejscach zapamiętanych z naszej pierwszej wycieczki do Warszawy .

Po blogerskim spotkaniu byłam pełna wrażeń, ale to nie był koniec – czekał mnie jeszcze magiczny wieczór z synem , który nie tylko kulinarnie mnie inspiruje wymyślając ciekawe potrawy. Tym razem podążyliśmy za piosenkami – najpierw na ulicę Mandarynki zabawnie zrapowanej przez Kamila Pivota.

Potem jak w  Hej Wy mojego ulubionego muzyka , Korteza sprawdzaliśmy jak wygląda „nocna Warszawa ” :

Tak wygląda z auta, a by poznać „jej skutki” udaliśmy się na spacer Nowym Światem i zahaczyliśmy o słynne Pawilony. Warszawa da się lubić 🙂

Do zobaczenia na kolejnych kulinarnych spotkaniach !

 

Sałatka z buraczków i pomarańczy Anthony’ego Bourdaina

sałatka z buraczków i pomarańczy
sałatka z buraczków i pomarańczy

KIlka dni temu przypomniałam sobie o tej sałatce i jej Autorze, gdy na jakimś kanale kulinarnym w tv trafiłam na program z Anthonym Bourdainem. Zrobiłam ją zeszłej wiosny, by wspomnieć przy okazji o książce Apetyt, z jego przepisami i wspomnieniami. To zupełnie inna książka  niż Kill Grill, którą czytałam z mieszanymi uczuciami, bo niezwykle ciekawe kulinarne opowieści przeplatane były dość wulgarnymi fragmentami, które bynajmniej nie były tam konieczne . W Apetycie sałatka z buraczków i pomarańczy to ulubiona jego córki , głównej bohaterki książkowych anegdot. Znany kucharz wyznał miedzy innymi, że ma większą tremę, gdy robi rano naleśniki dla koleżanek i kolegów córki niż wtedy, gdy ocenia jego dania w restauracji jakaś wysoka kulinarna komisja 🙂

Autor tak pisał o tej sałatce ” To dyżurne danie w naszym domu. Moja córka po prostu je pochłania.” A wstęp do książki zaczyna się cytatem z Anny Kareniny ” Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne…” i komentarzem : Tołstoj oczywiście nie spędził ani chwili z moją szczęśliwą rodziną …  Czyżby wybór cytatu to był zły omen ?! Słynny kucharz mimo, że miał szczęśliwą rodzinę skończył podobnie, jak Anna Karenina, mimo złudzenia pogody i beztroski , które biją z jego książki… Cóż, różne są twarze depresji.

Zostały po nim wspaniałe przepisy, właśnie odnalazłam zdjęcia ulubionej sałatki jego córki, którą zrobiłam po przeczytaniu książki , gdy jeszcze żył i nie opublikowałam od razu. Potem zbierałam się za napisanie odpowiedniego postu, ale ciężko mi szło i dopiero kilka dni temu znów sobie o tym przypomniałam.

SAŁATKA Z BURACZKÓW Z POMARAŃCZĄ I CZERWONĄ CEBULĄ

Ok 1/2 kg małych buraczków

2 łyżki oleju rzepakowego lub z pestek winogron

1/2 średniej czerwonej cebuli

pomarańcza

2 łyżeczki octu cydrowego

kilka liści świeżej mięty

sól i pieprz czarny z młynka

Buraczki po wyszorowaniu i obcięciu korzeni pieczemy skropione łyżką oleju w 230 C, ok.45 minut, aż włożony w nie widelec nie będzie stawiał oporu . Gdy wystygną lekko, obieramy je , po wystudzeniu do temperatury pokojowej kroimy na plastry grubości pół centymetra. Podobnie kroimy obraną pomarańczę. Dodajemy cienkie plasterki cebuli, mieszamy z octem i resztą oleju. Na koniec dodajemy porwane listki mięty , doprawiamy solą i świeżo zmielonym pieprzem. A potem „pochłaniamy” jak córka słynnego kucharza. Ja też ją pochłaniałam, razem z córką. Muszę ją teraz też zrobić, już zapomniałam, jak bardzo mi smakowała.

Książkę dostałam dzięki księgarni internetowej. Wracam do niej często, nie tylko po przepisy.

Smacznego !

Sałata w ziołowym winegrecie z ekstra serem

sałata w ziołowym winegrecie
sałata w ziołowym winegrecie

Zielono mi 🙂 Już po raz dziesiąty, począwszy od 2009 roku biorę udział w akcji Pinkcake na dzień Świętego Patryka , która zawsze przywołuje wiosnę.

W tym roku wiosna dała już o sobie znać, ale straszy teraz wichurami i deszczem, mam nadzieję, że jutro będzie już można się nią cieszyć. Tymczasem udało mi się wykorzystać słoneczne chwile, przebiec przez ogródek ,pozbierać ziół i młodych jadalnych chwastów i tak powstała wiosenna sałata w ziołowym winegrecie. Jej bazą jest kilka sałat ( masłowa, rzymska i strzępiasta ), by złagodzić nieco smak młodych liści mniszka lekarskiego zebranych w ogrodzie dodałam owoc kiwi, poza tym to, co znalazłam – w ogrodzie młode pokrzywy i podagrycznik, zeszłoroczne oregano , natkę pietruszki i młodziutką miętę. Dodałam jeszcze szczypiorek wyhodowany na parapecie z wyrastającej cebuli.Do winegretu wykorzystałam aromatyczny ocet z nawłoci, zrobiony jesienią. Całość okrasiłam serem ze staropolskiego przepisu ( o posmaku parmezanu, zrobiony z wiejskiego twarogu i …kartofli).

ser z dodatkiem kartofli
ser z dodatkiem kartofli

SAŁATA W ZIOŁOWYM WINEGRECIE ZE STAROPOLSKIM SEREM

po garści liści sałaty masłowej, rzymskiej i strzępiastej

kiwi

natka pietruszki, oregano, mięta, szczypiorek

jadalne chwasty : pokrzywa, podagrycznik, liście mniszka lekarskiego

2 łyżki octu z nawłoci

2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno

sól, zielona czubryca

ser z dodatkiem kartofli z XVIII-wiecznego przepisu

Liście sałat umyłam , osuszyłam i lekko posoliłam. Młode jadalne chwasty dokładnie umyłam w kilku wodach, listki pokrzywy sparzyłam na sitku. Zioła po umyciu podzieliłam na listki, szczypiorek posiekałam.

Na sałacie ułożyłam pokrojone w półplasterki kiwi, posypałam wszystko ziołami ( były ich w sumie dwie łyżki). Polałam sałatę octem z nawłoci i olejem tłoczonym na zimno i wymieszałam. Na wierzchu ułożyłam cienkie kawałki sera, na koniec wszystko posypałam zieloną czubrycą.

Wyszła pyszna sałatka, aromatyczna i zdrowa, pasowała mi idealnie do dzisiejszego obiadu a i na kolację sobie nieco zostawiłam. Niech się nam zieleni 🙂

Smacznego !

 

Ryba na parze gotowana z warzywami

ryba na parze
ryba na parze

Pisałam już jakiś czas temu, ze ulubioną formą jedzenia mojej córki i moją są ostatnio warzywa gotowane na parze , czasem z dodatkiem chudego mięsa lub ryby. Ta ryba na parze na zdjęciu powyżej to zielony śledź z ziołowymi przyprawami , zrobiony w towarzystwie mrożonej fasolki szparagowej i kalafiora , świeżych pieczarek, brokuła i marchewki pokrojonej na plasterki, by łatwiej się ugotowała. To wszystko razem w towarzystwie ziemniaków z wody, posypanych tylko zieleniną złożyło się na smaczny dietetyczny obiad. Jadamy tak ze trzy razy w tygodniu i na razie nam się nie znudziło.

RYBA NA PARZE Z WARZYWAMI

2-3 tuszki zielonych śledzi

kilka pieczarek

spora marchewka, porojona na plasterki ok. 2 mm

mały brokuł podzielony na różyczki

mrożona fasolka szparagowa i różyczki kalafiora

sól, pieprz, sok z cytryny

estragon, pieprz cytrynowy ( z Gdańskiego Spichlerza Smaków)

gałązki koperku lub pietruszki

Rybę po umyciu pokroiłam na kawałki, skropiłam sokiem z cytryny , posoliłam , posypałam czarnym pieprzem z młynka, estragonem i pieprzem cytrynowym.

W wysokim garnku na wkładce do gotowania na parze ułożyłam najpierw rozmrożony kalafior i różyczki brokuła, na to plasterki marchewki , fasolkę i pieczarki, lekko posoliłam. Na warzywach położyłam kawałki ryby a na nich gałązki koperku. Gotowałam około 20 minut od zagotowania wody, na średniej mocy palnika.

Ryba jest delikatniejsza niż mięso i dlatego do gotowania na parze lepiej ułożyć ją najwyżej, warzywa zaś według wielkości i przewidywanego czasu gotowania – delikatne pieczarki też kładziemy najdalej od źródła pary.

Wszystko razem było pyszne, ryba przyprawiona ziołami pasowała do warzyw –  jak już wspomniałam – z ziemniakami z wody to niskokaloryczny i smaczny obiad.

Smacznego !

Szybkie racuszki waniliowo-pomarańczowe

szybkie racuszki
szybkie racuszki

Wczoraj wieczorem zaliczyłam wtopę kulinarno-logistyczną … Miałam wszystko przygotowane do zrobienia racuchów karnawałowych, takich tradycyjnych, z drożdżowego ciasta. Pisałam już nieraz, że pączki smażę sporadycznie, bo nie lubię stać nad garnkiem z oparami tłuszczu, wolę smażyć z podobnego ciasta różnego rodzaju racuszki na niedużej ilości oleju . Lubię też takie jeść, pączki jak wszystko smazone w głębokim tłuszczu to nie jest to, co lubię bardzo. Owszem, zjadam jednego -dwa pączki dla tradycji, ale w Tłusty Czwartek zajadam się domowymi racuszkami.

Ale wróćmy do mojej wtopy – miałam w domu wszystko, ale kostka drożdży w lodówce straciła już swoją ważność a nieśmiała próba zakończyła się odmową współpracy. Byłam już tak nastawiona na wizję domowych racuszków do porannej kawy, że nie chciałam czekać ze smażeniem do jutra, postanowiłam zrobić racuszki za pomocą proszku do pieczenia. Wiem, to profanacja Tłustego Czwartku, ale efekt okazał się całkiem smaczny. Ciasto zrobiłam podobnie, jak na racuszki drożdżowe.

SZYBKIE RACUSZKI WANILIOWO-POMARAŃCZOWE

2 szklanki mąki

2 jajka i 1 żółtko

2-3 łyżki cukru i jedna z wanilią

2 łyżki stopionego masła i 2 łyżki oleju

sok z połówki pomarańczy

pół szklanki mleka

mały serek waniliowy ( 125 g)

sok z połowy pomarańczy

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

olej do smażenia

Jajka rozbiłam z cukrami, dolałam mleko , olej i stopione masło, wymieszałam wszystko trzepaczką. Dalej powoli mieszając dodawałam serek, sok z pomarańczy i mąkę z proszkiem do pieczenia. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstszą niż to na naleśniki, powinno się dawać swobodnie nabierać łyżką a nie nalewać.

Na patelnię z rozgrzanym olejem ( a nawet dwie, bo zwykle smażę na dwie patelnie, było szybciej) kładłam łyżką owalne placuszki i przykrywałam pokrywką na 3-4 minuty. Po tym czasie sprawdzałam, czy racuszki się ścięły i zrumieniły od spodu, jeśli tak- to je odwracałam i dosmażałam bez przykrycia. Smażyłam na cienkiej wartswie oleju, tak 1-2 mm.

Usmażone odsączałam na papierowych ręcznikach i obtaczałam w cukrze-pudrze.

Nie urosły tak bardzo, jak racuszki drożdzowe, ale wyszły równie puszyste i pyszne. Przynajmniej szybko je się robi, nie trzeba czekać, aż urośnie ciasto drożdżowe. Zapamiętam ten sposób, ale odtąd już będę pilnowała, by mieć w razie potrzeby świeże drożdże w lodówce.

Smacznego !

Dietetyczne warzywa na parze z kurczakiem

warzywa na parze
warzywa na parze

Od kilku tygodni postanowiłam razem z córką, że będziemy jadać mniej kalorycznie, ale smacznie, kolorowo, zdrowo i tak, jak lubimy. Najczęściej gotuję więc warzywa na parze, czasem do tego ryby, kurczaka lub inne chude mięso . Teraz najchętniej wykorzystujemy mrożonki, ale też dodaję świeże warzywa , na przyklad marchewkę ( nie za dużo, bo tak bardzo dietetyczna nie jest) , brukselkę , pieczarki, kapustę pekińską , sałatę. Nie mam żadnego wymyślnego naczynia by gotować warzywa na parze – w wysokim garnku z dopasowaną pokrywką umieszczam zwykłą, składaną wkładkę do gotowania , na dno wlewam wodę i układam odpowiednio to, co mam w planach na obiad. Na dno mięso , przyprawione lekko solą , czasem pieprzem, ziołami lub mieszankami ziół bez glutaminiany sodu ( wykorzystuję z zaprzyjaźnionego Gdańskiego Spichlerza Smaków) , potem kapustę pekińską lub sałatę by stworzyć podstawę  i na koniec warzywa , według czasu gotowania. Jeśli gotuję ryby, to układam je na wierzchu.

WARZYWA  NA PARZE Z KURCZAKIEM

świeża brukselka

mrożony kalafior

mrożona fasokla szparagowa

świeże pieczarki

kilka liści sałaty lodowej

kurczak przyprawiony  ziołami

sól

Lekko posolonego kurczaka ( górne udko bez skóry, pokrojone na kawałki, by szybciej się ugotowało) doprawiam ulubionymi ziołami ( dałam prowansalskie) i układam na wkładce do gotowania na parze umieszczonej w garnku z wodą na dnie. Na to kładę liście sałaty, potem warstwami warzywa :  brukselkę, kalafior, fasolkę w dwóch kolorach, pieczarki. Warzywa z mrożonek wyjmuję wcześniej z zamrażalnika by je rozmrozić. Dodaję też gałązkę świeżych ziół – pietruszki lub oregano, które przetrwały zimę na grządkach, koperek lub szczypior wyhodowany z cebuli na parapecie. Gotuję okolo 20 minut od zagotowania wody, przykryte szczelnie pokrywką, zmniejszając moc płomienia na średnią. Pod koniec gotowania warzywa lekko solę.

Taki obiad jest pyszny i zdrowy, dojadam do tego surówki lub kiszone warzywa, czasem trochę kaszy czy ziemniaków z wody. Jeśli przestrzega się zasad diety to jest skuteczny środek na zbicie zbędnych kilogramów.

Smacznego !

Kapusta pekińska kiszona z marchewką i jabłkiem

kapusta pekińska kiszona
kapusta pekińska kiszona

Kiszonki robię przez cały rok, bo to najlepsze źródło witamin wzmacniające odporność. Tej zimy ( odpukać) jakoś udało mi się unikać infekcji typu katar, kaszel czy ból gardła, chyba dzięki naturalnym witaminom i domowym środkom przeciwko przeziębieniom. Teraz zimą kiszę przede wszystkim buraczki i brukselkę a moja najnowsza produkcja to kapusta pekińska kiszona z marchewką i jabłkiem, z dodatkiem cebuli i niezbędnego do kiszonek czosnku. Latem i jesienią dodaję liście wiśni, czarnej porzeczki i winogron, teraz nie mam do nich dostępu , więc wykorzystuję liście wyjęte ze słoików z kiszonymi ogórkami , które przygotowane w dużej ilości na zapas otwieram na bieżąco. Do tej kiszonki dołożyłam też kwiaty kopru i gałązkę świeżego. Kapusty nie szatkowałam, dałam liście pokrojone na dwa-trzy kawałki.

KAPUSTA PEKIŃSKA KISZONA Z MARCHEWKĄ I JABŁKIEM

kilka liści kapusty pekinskiej

spora marchewka pokrojona na plasterki

jabłko

mała cebula, dwa ząbki czosnku

gałązka świezego koperku

opcjonalnie – dodatki ze słoika z kiszonymi ogórkami

gorąca solanka – łyżka soli na litr wody

W słoiku, który zdezynfekowałam minutę na średniej mocy w mikrofali układałam ciasno liście kapusty pekińskiej pokrojone na mniejsze kawałki, przekładając je plasterkami marchewki, ćwiartkami jabłka  i cebuli , czosnkiem i dodatkami ze słoika z ogórkami – liśćmi wiśni , czarnej porzeczki i winogron , kwiatami kopru i świezym koperkiem. Zalałam wszystko gorącą solanką i po wytarciu brzegów słoika – zakręciłam wyparzoną i suchą zakrętką. Postawiłam na kuchennym blacie i zostawiłam na ponad tydzień – okolo 10 dni. W miedzyczasie kapusta zmieniła kolor, jaśniejąc tak, jak ogórki. Najbardziej lubie takie tygodniowe kiszonki, jednak z kapustą wolałam poczekać jeszcze kilka dni.

Po otwarciu wszystko było jędrne i bardzo smaczne.Jabłko dodane do warzyw łagodzi ich smak i dodaje im słodyczy. Jest to w sumie gotowa mieszanka na sałatkę z kiszonych warzyw, można kapustę, cebulę  i jabłko pokroić drobniej, dodać np. świeże jabłko , trochę świeżej poszatkowanej  kapusty pekińskiej lub zwykłej, trochę dobrego oleju, soku z kiszonki, zieleniny i pyszna sałatka gotowa. Polecam kiszenie warzyw przez cały rok, warto mieć na bieżąco świeże witaminy.

Smacznego !

Pierniczki na koncert Korteza w poznańskim Zamku

koncert korteza w zamku
koncert korteza w zamku

To jedyne zdjęcie, jakie mam ze styczniowego  koncertu Korteza w poznańskim Zamku. Wyprawa była dość wariacka, bo w tym czasie przebywałam na rehabilitacji i udało mi się przedłużyć przepustkę, jaką dostałam na badania lekarskie.  Początkowo zamierzałam tylko spotkać się z koleżanką i przekazać jej świąteczne pierniczki dla Korteza oraz poprosić o autografy na płytach dla znajomych, bo o 20-tej musiałam być z powrotem. Ale zacznę od początku.

Moja szpitalna koleżanka Karolina ( w wieku zbliżonym do mojej starszej córki) usłyszała Korteza u mnie z tabletu , zachwyciła się nim i zaczęła śpiewać słowa, które słyszała. A nie było jej łatwo, bo walczy o powrót mowy po udarze… Puszczałam jej więc Korteza często, zachęcając do śpiewania razem ze słyszanymi piosenkami. Poprosiłam córkę, by mi z domu przywiozła zakupione zaraz po ruszeniu sklepu internetowego Jazzboy epki i jedną z nich dałam Karolinie , z autografem Artysty 🙂

Drugą płytę przeznaczyłam na aukcję charytatywną na rzecz równie młodej osoby, koleżanki moich dzieci, walczącej z rakiem . Ci, którzy mnie znają pamiętają może jak na początku grudnia pozdrawiałam fanów Korteza z poznanskiego radia. To właśnie udział w audycji wieczornej z muzyką z lat 80-tych wylicytowałam wtedy :

Poprosiłam Korteza, by podpisał płytę z podziękowaniem za pomoc dla Asi , już poszła na licytacji za całkiem niezłą sumę 🙂

Z Kortezem udało mi się spotkać i porozmawiać chwilę dosłownie cudem. Koleżanka namówiła mnie, bym weszła do Zamku i zobaczyła , czy ktoś z ekipy jest przy stoisku z płytami , by pierniczki przekazać osobiście. Trafiłam na znajomego dźwiękowca, który bardzo lubi moje wypieki , dałam mu pierniczki i wyjaśniłam moją sytuację . Ze względu na dawną znajomość ( w końcu jestem pierwszą fanką) i moją przepustkę szpitalną uzyskałam chwilę rozmowy z Kortezem i ekipą tuż przed koncertem . Płyty do podpisu miała koleżanka, wyjasniłam tylko o co chodzi. Kortez był bardzo wzruszony historią Karoliny, dopytywał, jakie piosenki śpiewała ucząc się mówić. Pożegnałam się z ekipą, życząc wszystkim sukcesów w nowym roku i z nadzieją na spotkania na nowej trasie .

Następnego dnia przez syna odebrałam podpisane płyty od koleżanki , oj, jak Karolina się ucieszyła 🙂 Podobnie Witek, organizujący akcję pomocy dla Asi.

Pierniczki smakowały Kortezowi, to były moje słynne z rodzinnego przepisu ( zdjęcie niżej) . Ostatnio w wywiadzie powiedział, ze bardzo lubi ciasto marchewkowe i sernik , dostał już ode mnie i pierwsze i kilka wersji drugiego. Muszę pomyśleć, co tu pichcić na kolejną trasę, bo jedzenie jest zawsze pretekstem do ciekawej rozmowy.
Kortez, wielkie dzięki za autografy na płytach, przyniosły wiele dobrego 🙂

Pizza z fetą i oliwkami

pizza z fetą i oliwkami
pizza z fetą i oliwkami

Wczoraj był Międzynarodowy Dzień Pizzy, upiekłam więc na obiad „rezerwową” pizzę na puszystym cieście obok tej, którą na cienkim  zrobiła moja córka. Do ciasta dodałam trochę ulubionych ziół , by było ciekawsze i dało dobry podkład pod to, co na niej położyłam. By mieć złudzenie, ze pizza jest mniej kaloryczna prócz sosu pomidorowego, wędlin i serów dodałam ugotowaną zieloną fasolkę szparagową , na koniec dorzuciłam oliwki , bo pasowały mi do fety. Z radością zauważyłam, ze moja domowa feta, którą zrobiłam z wiejskiego twarogu pięknie się stopiła na pizzy. Prócz niej był też i zwykły żółty ser starty na tarce. Wszystkie te dodatki ciekawie się skomponowały z ziołowym ciastem i wyszła naprawdę pyszna pizza, której resztę dojadaliśmy jeszcze dziś popijając barszczykiem.

PIZZA Z FETĄ I OLIWKAMI NA ZIOŁOWYM CIEŚCIE

ok. 1/2 kg mąki pszennej
30 g drożdży
1/3 szklanki mleka

szklanka letniej wody
2-3 łyżki  oliwy
łyżeczka cukru
łyżeczka soli

Łyżka majeranku, łyżeczka oregano i ziół śródziemnomorskich

Boczek wędzony
szynka peklowana ( domowa)
pomidory z puszki z zalewą + nieco suszonych

ok. 15 dkg fety ( miałam domoową), garść oliwek

miseczka ugotowanej fasolki szparagowej

pieczarki pokrojone na plasterki

15 dkg startego żółtego sera

Drożdże roztarłam z cukrem, dodałam  letnie mleko, posypałam łyżką mąki i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Do miski wsypałam  mąkę, sól i wlałam wyrośnięty rozczyn. Dodałam  oliwę , letnią wodę, zioła  i wymieszałam dokładnie. Wyrobiłam ciasto drewnianą łyżką, aż odstawało od brzegów miski. Postawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ( około pół godziny).

Ciasto po wyrośnięciu troche wyrobiłąm i rozciągnęłam na natłuszczonej olejem blasze.
Położyłam na nie plastry boczku i szynki, pieczarki, fasolkę i polałam to sosem z pomidorów z puszki i suszonych ( wszystko zmiksowane z dodatkiem soli, pieprzu, ziół prowansalskich i słodkiej papryki). Na wierzch rozrzuciłam kawałki fety i oliwki, posypałam wszystko startym żółtym serem.

Piekłam w 200 C około 20 minut.

Ziołowa pizza z improwizowanymi dodatkami wyszła ciekawa w smaku, miałam ochotę na przerwę w diecie i bardzo mi smakowała, pozostałym domownikom też.

Smacznego !

Domowa feta z wiejskiego twarogu i sałatka dwa w jednym

domowa feta w sałatce
domowa feta w sałatce

Wspominałam już kilka razy o tym, że mam dostęp do pysznego wiejskiego twarogu i robię z niego różności, wykorzystując doskonały smak i naturalność. Robiłam już twaróg suszony  z ziołami i specjalną jego wersję – ser z dodatkiem kartofli z XVIII-wiecznego przepisu. Jednym z kolejnych pomysłów jak wykorzystać wiejski twaróg , na który wpadłam po wizycie w zaprzyjaźnionej agruturystyce, jest domowa feta. Ser, pokrojony na grube plastry zanurzam w solance z przyprawami na kilka dni i trzymam w lodówce. Po 24 godzinach już jest dobry, ale im dłużej postoi, tym jest lepszy. Spokojnie trzyma się do tygodnia, szczerze mówiąc dłużej nigdy nie próbowałam, bo domowa feta jest pyszna i szybko znika ze słoika.

Tym razem do solanki ( płaska łyżeczka soli na szklankę wody) dodałam suszone pomidory z czosnkiem i bazylią i oregano, ususzone z ogrodowych zasobów. To ten ser z prawej strony półmiska, poniżej. U góry nad nim jest sam, świeży twaróg.

Półmisek sałatkowy z serami powstał dlatego, że nie mogłam się zdecydować jaką sałatkę zrobić – caprese czy grecką. Pokroiłam więc pomidory i ogórki , do tych ostatnich dodałam koperek i czerwoną cebulę, skropiłam je domowym octem jabłkowym. Ułożyłam je pośrodku półmiska a naokoło poukładałam sery, które polałam oliwą – mozzarellę i cammembert taką od suszonych pomidorów ( kawałki pomidorów zostawiłam na cammembercie, podobnie jak w takiej kombinacji) . Oliwą polałam też pomidory i ogórki, oczywiście posolone i posypane pieprzem z młynka. Z braku świeżej bazylii, mozzarellę posypałam domowym suszonym oregano.

Kto chciał caprese, nabierał sobie mozzarelli i pomidorów , kto chciał greckiej – kombinację ogórków i pomidorów z fetą. Oliwki podane były osobno. Świeży twaróg uzupełniał obie sałatki, cammembert z suszonymi pomidorami i oliwą był atrakcyjny sam w sobie. Super pomysł na karnawałową imprezę czy uroczystą kolację, można zrobić sałatki „dwie w jednym ” i jeszcze dodać to i owo dla urozmaicenia.  Półmisek szybko został opróżniony a oliwa z dna wymieciona chlebem .

Smacznego !