Wszystkie wpisy, których autorem jest grazyna7

Lato na desce i nie tylko

To mocno już sfatygowana deska mojej córki, longboard, którym pasjonuje się od ubiegłej wiosny. Dzięki temu jest częściej na świeżym powietrzu a drobne zakupy w pewniej odległości od domu załatwia błyskawicznie.  Lato na desce jest przyjemne, ale o odpowiednim nawadnianiu się też trzeba pamiętać. Sportowy tryb życia zobowiązuje, toteż woda smakowa z miętą, owocami z ogrodu i ogórkiem nie jest tu przypadkowa.

Aktywny sposób spędzania wolnego czasu , a zwłaszcza trwających teraz wakacji jest teraz bardzo na topie. Nie tylko na lądzie można poszaleć na desce, nad wodą daje ona o wiele więcej możliwości.

Windsurfing nie jest sztuką bardzo trudną, ostatnio spotkałam się z koleżanką, której córka bierze udział w półkoloniach z jego nauką dla dzieci z wczesnych klas szkoły podstawowej i dobrze sobie radzi. Sprzętu też nie trzeba od razu kupować, jest wiele mozliwości jego wypożyczenia, na przykład za pomocą deskshop.pl .

Podczas  ubiegłego weekendu spędziłam jakis czas nad naszym morzem i widziałam, że sporty wykorzystujące wiatr wiejący nad Bałtykiem cieszą się coraz większą  popularnością.

 

Można przeżyć ciekawe przygody , poczuć dreszczyk emocji dając się ponieść wiatrowi, podziwiać widoki morza i plaży. Na przykład taki niewinnie wyglądający latawiec pomoże nam utrzymać się na desce i surfować po falach na tle błękitnego nieba:

Z doświadczeń córki wiem, że w  miejscach gdzie kupuje się sprzęt do surfowania można nabyć też odpowiednie ochraniacze a także części do jego naprawy. Surfowanie doczekało się całej związanej z nim infrastruktury.

A gdy się juz straci kalorie podczas szaleństw lata na desce , możne je sobie uzupełnić w przyjemny sposób. Ciasto czekoladowe z nutką mięty , przełożone musem z owoców będzie do tego odpowiednie. Poniżej zdjęcie, a przepis podam wykorzystując pokazane ne już kiedyś na blogu ciasto i mus :

Ciasto takie jak tutaj – klik, klik przekładamy ulubionym dżemem lub musem jabłkowym , ja wykorzystałam mus podobny do tego, tylko z wiśniami.

A jak nabierzemy siły, mozemy znów poszaleć na desce 🙂

 

Chleb żytni mieszany z ziołami na drożdżach

chleb żytni mieszany
chleb żytni mieszany

Domowe chlebki piekę na specjalne okazje a czasem gdy mam czas zaraz po tym, jak upiekę ciasto na weekend. Nadal są tylko na drożdżach, do zakwasowych chyba jeszcze muszę dojrzeć. Ale ja tak lubię wszystko, co wyrosło na drożdzach, niezależnie czy to pizza czy racuchy, że takie chlebki bardzo mi smakują. Próbuję w nich różne kombinacje mąki i dodatki. Ten chleb żytni mieszany jest  z mąki żytniej zwykłej i razowej, z dodatkiem pszennej, a dorzuciłam do niego dla zdrowia i smaku nieco siemienia lnianego i zioła z grządki – natkę pietruszki i oregano . Z tej porcji wyszły mi dwa bochenki w średnich keksówkach( długości ok. 25 cm)

CHLEB ŻYTNI MIESZANY Z ZIOŁAMI NA DROŻDŻACH

szklanka  mąki żytniej razowej

szklanka mąki żytniej

szklanka mąki pszennej zwykłej

dwie łyżki mielonego lnu

łyżka natki pietruszki i oregano ( posiekane)

30 g drożdży

łyżeczka cukru
2 – szklanki letniej wody ( można nieco więcej)

łyżeczka soli

Drożdże włożyłam do miseczki,  dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam 1/2 szklanki letniej wody , rozmieszałam i posypałam łyżką mąki pszennej . Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam  mąki i  siemię ,  wymieszałam, posoliłam .    W to wlałam rozczyn, mieszając i ubijając lekko dodałam resztę letniej  wody. Wymieszałam dokładnie  i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około dziesięć  minut. Na koniec dodałam świeże zioła. Gdy ciasto zaczęło odstawać od ścianek miski i pojawiły się bąbelki powietrza przykryłam je ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, na  około 45 minut.
Wyjęłam ciasto z miski, podzieliłam na dwie części  i wyrobiłam jeszcze trochę na blacie wzmacniając je. Przełożyłam ciasto do natłuszczonych keksówek , zostawiłam do podrośnięcia na 10 minut w ciepłym miejscu.  Przed włożeniem do pieca ciasto  nacięłam  ukośnie w kilku miejscach . Włożyłam obie formy do piekarnika nagrzanego do 180 C na około 45 minut, na ostatnie 10 minut podwyższyłam temperaturę do 200 C.  Po wyjęciu z foremek studziłam chlebki na kratce.

Wyszły pyszne, pachnące świeżymi ziołami i tym specyficznym zapachem drożdżowego chleba. Są długo świeże, można je jeść jeszcze po kilku dniach. Myślę, że wytrzymają też transport, na przykład za pomocą latajacepaczki.pl . U mnie w domy chlebki drożdżowe znikają szybko, tego zostawiłam specjalnie trochę na dłużej, by spróbować, jak sprawdzi się jego świeżość. Doskonale smakuje np. z dobrym domowym twarogiem i świeżym ogórkiem, nie mówiąc o takiej klasyce, jak smalec i ogórek małosolny.

Smacznego !

Sałatka ziemniaczana z ogórkiem małosolnym

 

sałatka ziemniaczana z ogórkiem małosolnym
sałatka ziemniaczana z ogórkiem małosolnym

Rzadko mi się zdarza, że zostają ziemniaki z obiadu, bo jak wiadomo, w Pyrlandii amatorów ziemniaków nie brakuje. Właściwie jak mam ochotę coś nich zrobić, to po prostu więcej gotuję. Ta sałatka ziemniaczana z ogórkiem małosolnym i ziołami powstała na potrzeby wieczornego grilla. Dodałam do niej chrupiącej rzodkiewki i czerwonej cebuli. Majonezu unikam ostatnio, bo jadam konsekwentnie mniej kalorycznie.  Wcale mi go nie brakuje, bardzo lubię dressingi na bazie oliwy lub dobrego oleju i naturalnego kwasu. Tym razem zamiast octu jabłkowego dodałam sok z małosolnych ogórków i nieco musztardy. Dodaję też sporo natki pietruszki do wielu potraw, to ułatwia trawienie i spalanie tłuszczu. Dzięki temu sałatki są zdrowsze , a ja i moi domownicy czujemy się lepiej.

SAŁATKA Z MŁODYCH ZIEMNIAKÓW Z OGÓRKIEM MAŁOSOLNYM I ZIOŁAMI

miseczka ugotowanych młodych ziemniaków ( mogą być z obiadu)

2-3 małosolne ogórki

kilka rzodkiewek

czerwona cebula

natka pietruszki, szczypiorek

sól, pieprz

2 łyżki oleju, 2 łyżki soku z małosolnych ogórków, łyżeczka musztardy

Wszystkie składniki kroimy w plasterki, mieszamy w misce. Solimy ostrożnie, jeśli ziemniaki są już słone, to może nawet wcale, sypiemy pieprzu według gustu. Mieszamy olej ( ja rzepakowy tłoczony na zimno), sok z ogórków i musztardę i polewamy tym dressingiem sałatkę. Posypujemy natką pietruszki i szczypiorkiem, mieszamy. Podajemy najlepiej schłodzoną.

Spontaniczne grille organizowane są w naszym ogrodzie często, czasem sałatkę robię błyskawicznie, jeszcze szybciej muszę ją sfotografować na potrzeby bloga, bo wszyscy już chcą jeść. Od kiedy mam nowy telefon z dobrym aparatem większość zdjęć robię za jego pomocą. W ferworze przygotowań do grilla czasem położę go gdzieś nieostrożnie , dlatego dostałam od dzieci etui podobne do tego, https://stilgut.pl/etui-na-telefon-smartfon-huawei-p10-lite , by nie narazić telefonu na zniszczenie.

Młode ziemniaki to wdzięczny temat do sałatek, nie trzeba wielu dodatków by uzyskać ciekawy smak i wtedy można szybko taką zrobić, nawet na potrzeby spontanicznego grilla.

Smacznego !

Chłodnik z kiszonej botwinki na maślance

chłodnik z kiszonej botwinki
chłodnik z kiszonej botwinki

Nie mogłam się doczekać, kiedy zrobię chłodnik z kiszonej botwinki, jak tylko spróbowałam jej gotowej ze słoiczka, od razu nasunął mi się ten pomysł. Pogoda nas jednak nie rozpieszczała, dopiero dwa dni temu zrobiło się na tyle gorąco, że chłodnik był odpowiedni na obiad. Specjalnie zakisiłam botwinkę z marchewką, by była odpowiednia do zupy, ale szkoda mi jej było gotować. Na surowo, ukiszona w słoiczku z koperkiem, czosnkiem i aromatycznymi liśćmi smakowała rewelacyjnie a sok z niej to kwas burakowy o wyjątkowym smaku i aromacie.

Chłodnik zrobiłam na bazie maślanki wymieszanej z jogurtem, ale można spokojnie wykorzystać każdy produkt mleczny, kefir czy też zsiadłe mleko. Dodałam świeży zielony ogórek i natkę kopru i prawie niczego więcej nie było trzeba. Sypnęłam tylko małą szczyptę cukru dla złamania kwaśniego smaku i to wystarczyło . Smak – jak to mówią teraz- sztos lub petarda 🙂

CHŁODNIK Z KISZONEJ BOTWINKI

kubek kiszonej botwinki ze słoika

2 szklanki maślanki i szklanka jogurtu

2-3 łyżki soku z kiszonej botwinki

zielony ogórek

2 łyżki posiekanej natki koperku

szczypta cukru, ew. nieco pieprzu ziołowego lub czubrycy

Botwinka była w słoiczku pokrojona, buraczki i dodatkowa marchewka w cienkie plastry, ja je rozdrobniłam na połówki, by było je łatwiej schrupać,  bo nie są zupełnie miękkie po tygodniu kiszenia. Dodałam pokrojony na kawałki zielony ogórek.

Wymieszałam za pomocą trzepaczki maślankę z jogurtem, dodałam pokrojoną botwinkę , sok z niej i ogórek, sypnęłam szczyptę cukru i wymieszałam raz jeszcze wszystko razem.

Koperkiem posypałam już na talerzach. Smakowało rewelacyjnie w gorący dzień, ale myślę, że taki chłodnik będzie dobry na każdy dzień lata, nie tylko ten upalny. Botwinka ukisiła się na chrupiąco, kwaskowy smak jest orzeźwiający, świeży ogórek i koperek dodają świeżości, w połączeniu z maślanką czy jogurtem wszystko daje ciekawy efekt .

Wprawdzie w tym roku mam mniej owoców w ogrodzie , ale i tak mam sporo pracy przy przetworach owocowo-warzywnych. Czas mnie goni, nie zawsze widzę ile go mi jeszcze zostało. Może nowy czasomierz mi w tym pomoże, widziałam ciekawe zegarki casio , na razie to, która godzina sprawdzam tylko na telefonie, który nie zawsze jest pod ręką.

O, pora wracać do ogrodu, bo sypią się maliny. Jest gorąco, może na obiad powtórzę chłodnik z kiszonej botwinki, albo  zrobię  z niej jakąś fają sałatkę.

Smacznego !

Dietetyczne pulpety z cukinią

dietetyczne pulpety z cukinią
dietetyczne pulpety z cukinią

Warzywa, owoce  i zioła, które mam teraz do dyspozycji w ogrodzie zmobilizowały mnie do mniej kalorycznego jedzenia. Łączę to z piciem dużej ilości wody smakowej na bazie ziół i owoców, bez cukru. Kiedy wyrosło  mi pierwsze  spore warzywo , od razu pomyślałam, by je wykorzystać jako niskokaloryczny dodatek do mielonych i zrobiłam dietetyczne pulpety z cukinią . Doprawiłam je duża ilością ziół, też z grządki. By było jeszcze bardziej dietetycznie, zrobiłam je z mięsa indyka i udusiłam  w warzywnym bulionie . Wyszły bardzo smaczne, cukinia doskonale spełniła rolę wypełniacza.

DIETETYCZNE PULPETY Z CUKINIĄ

30 dkg chudego mięsa mielonego

1/2 średniej cukinii

sól, pieprz czarny i ziołowy

świeże oregano, koperek i natka pietruszki

białko jajka

troszkę oleju do podsmażenia

bulion do podlania

Cukinię bez części z nasionami starłam na tarce o grubych oczkach, posoliłam. Po 15 minutach odcedziłam, wymieszałam z mięsem i posiekanymi ziołami. Doprawiłam solą i pieprzem, wymieszałam z jajkiem i wyrobiłam masę mięsną. Uformowałam pulpety średniej wielkości, podsmażyłam chwilę na oleju i , podlałam bulionem i dusiłam pod przykryciem kilka minut, przewracając na drugą stronę.

Dietetyczne pulpety z cukinią zjadłam z kaszą orkiszową i surówką z pomidora i małosolnych ogórków. Takie  klopsiki są smaczne i zdrowe.

Zdrowe odżywianie jest ważne w każdym wieku, dla seniorów szczególnie w takich miejscach, jak np. domyopiekiolimp.pl . Dodatek warzyw do klasycznych nawet dań zawsze korzystnie na nie wpływa.

Sezon warzywny w pełni, niskokaloryczne dania będą gościć u mnie na blogu częściej.

Smacznego !

 

Prosty i szybki placek z letnimi owocami

placek z letnimi owocami
placek z letnimi owocami

Często wynalazki kulinarne i ciekawe przepisy powstają przez przypadek. U mnie dzieje się tak często, bo jak mi braknie czegoś do przepisu, to z reguły nie idę do sklepu  tylko staram się znależć jakieś ciekawe zamienniki . Ten prosty i szybki placek powstał na bazie przepisu często wyszukiwanego u mnie na blogu, jednak nie miałam wszytskich produktów i zmieniłam go nieco. Potrzebowałam ciasto na dużą blachę , a w lodówce było tylko 1/2 kostki masła. Zaryzykowałam dodając nieco oleju, dodałam też atomatyczny syrop z kwiatów dzikiego bzu dla pięknego zapachu. Masło całe poszło do środka ciasta , więc zrezygnowałam też z kruszonki. Zmniejszyłam też ilość cukru, staram się to robic coraz częściej na tyle, by smak potraw nie ucierpiał.

PROSTY I SZYBKI PLACEK Z OWOCAMI

1/2 kostki masła

1/3 szklanki oleju

niepełna szklanka cukru

1/3 szklanki mleka

3 jajka

2 łyżki syropu z kwiatów dzikiego bzu

2, 5 szklanki mąki

2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia

owoce – miałam truskawki, brzoskwinie i pomarańcze

Masło rozpuszczamy i studzimy, dodajemy olej. Mieszając drewniną łyżką dodajemy cukier, potem wbijamy po 1 jajku. Dodajemy partiami przesianą makę z proszkiem do pieczenia, cały czas mieszajac i dolewając w międzyczasie mleko i bzowy syrop. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany.

Wykładamy ciasto na dużą natłuszczoną blachę , układamy na wierzchu owoce i pieczemy w 180 C około 50 minut, aż wierzch się zezłoci a włożony w ciasto patyczek będzie suchy.

Można go po ostudzeniu posypac cukrem-pudrem , ale tego typu ciasto piezce sie na ładny złoty kolor, więc jest efektowne i dekoracyjne. Pachnie smakowicie i zaraz po wyjęciu z piekarnika sa na nie amatorzy 🙂 Musiałam go szybko wytudzić, jak jest chłodniej, to robię to na parapecie przy wejściu do domu. Problem jest podczas deszczu, właśnie widziałam fajne daszki nad drzwi i okna od metal-gum.com , przydadzą się nie tylko w takiej potrzebie.

Cieszę się, że eksperyment z zamianą skladników ciasta się udał , ten był bardziej wilgotny od tego poprzedniego, mam fajny przepis na prosty i szybki placek , sezon dopiero się zaczyna.

Smacznego !

 

 

II Festiwal Kwiatów Jadalnych – zaproszenie

Jadalne kwiaty to nie tylko ozdoba potraw, to ważny element ich smaku i zapachu. Kto zna kulinarne blogi, ten wie, że od lat do wykorzystywania jadalnych kwiatów w potrawach namawia Gosia z Trochę innej cukierni, autorka książek Kwiatowa uczta i Jadalne kwiaty. Próbowałam i mam nieco kwiatowych przepisów 🙂

Rok temu w ogrodach Hortulus Spectabilis w Dobrzycy na Pomorzu odbył się I Kulinarny Festiwal Kwiatów Jadalnych  . Impreza była tak udana, że w tym roku , 15 i 16 lipca odbędzie się druga edycja. Bieżące informacje na jej temat można śledzić na stronie facebookowej wydarzenia.

W tym roku ja wezmę też udział w festiwalu , prezentując na kiermaszu swoje mieszanki ziołowo-kwiatowe z ogrodu i lasu, w formie herbatek . Opowiem też na scenie jak wykorzystać dary z ogrodu dla poprawy zdrowia i smaku.

Oto garść najważniejszych informacji od organizatorów , które objaśnią, na czy polega Festiwal Kwiatów Jadalnych :

Tradycyjnie podczas festiwalu odbędzie się gotowanie w plenerze ogrodu.
W serwowanych potrawach wystąpią znane, ogrodowe kwiaty jadalne. Pokaz kulinarny
z udziałem zaproszonych kucharzy, połączony będzie z degustacją kwiatowych przysmaków. Na tych, którym zasmakuje kwiatowa kuchnia i zechcą włączyć kwiaty do codziennego jadłospisu, czekają przepisy na wybrane dania.

W tym roku festiwal obfitować będzie również w nowości. Jedną z nich będą zmagania przedstawicieli zachodniopomorskich powiatów w konkursie kulinarnym – Cały ogród na talerzu! Uczestnicy przygotują trzy potrawy konkursowe: przystawkę lub zupę, danie główne oraz deser. Ocenie jury podlegać będą: walory smakowe i estetyczne dania, stopień trudności wykonanej potrawy oraz stopień wykorzystania w niej kwiatów jadalnych. Dodatkowo, wyjątkowym wyróżnieniem dla jednej z grup będzie nagroda publiczności – HIT FESTIWALU.

W tym roku oprócz kulinarnego zastosowania kwiatów, przedstawimy kwiaty w kosmetyce oraz kuchnie kosmetyczną. Dodatkowo swój debiut na festiwalu będzie miała florystyka kulinarna. Przedstawione zostaną propozycje wykorzystania kwiatów do dekoracji potraw oraz stołu.

Po raz pierwszy goście festiwalu będą mogli również obejrzeć Warzywnik kwiatowy – ogród przygotowany specjalnie na to wydarzenie. Warzywnik to prezentacja nowego sposobu wykorzystania ogródka przydomowego i działkowego.

W czasie trwania wydarzenia odbędzie się kiermasz. W bogatym asortymencie stoisk wystawczych, każdy znajdzie coś dla siebie. W sprzedaży pojawią się produkty ekologiczne, tradycyjne i regionalne, aromatyczne miody, kwiatowe przetwory i nalewki, świeże zioła oraz szeroka gama artykułów, nie tylko spożywczych, zawierających kwiaty.

Podczas festiwalu nie zabraknie stosik eksperckich. Zaproszeni goście specjalni, podzielą się swoją wiedzą kulinarną oraz ogrodniczą. Uczestnicy tegorocznej edycji, będą mogli wziąć udział w prelekcjach, zabawach i warsztatach tematycznych.

Zapraszamy 15-16 lipca 2017 r. do Ogrodów Hortulus Spectabilis w Dobrzycy!

Sałatka z młodych pyrek z bobem i kiszonkami

sałatka z młodych pyrek z bobem
sałatka z młodych pyrek z bobem

Kolejne letnie sezonowe warzywo jest już dostępne, więc cieszę się jego smakiem. Sałatka z młodych pyrek z bobem powstala specjalnie po to, by podkreślić jego smak. Młode ziemniaki same w sobie są pyszne w sałatce, dodając bób dobrałam jeszcze odpowiednie zioła a zamiast małosolnych ogórków dorzuciłam świeżo ukiszone różyczki kalafiora w towarzystwie plasterków marchewki. Sok z kiszonego z marchewką kalafiora jest kwasny i orzeźwiający, dałam go nieco do dressingu razem z oliwą. Powstało pyszne danie na kolację, pełne smaków lata.

SAŁATKA Z MŁODYCH ZIEMNIAKÓW Z BOBEM I KISZONYM KALAFIOREM

miseczka ugotowanych ziemniaków (wystudzonych)

1/2 szklanki ugotowanego bobu

kilka różyczek kiszonego kalafiora wraz z marchewką

natka pietruszki, koperek i tymianek

pieprz z młynka

2 łyżki oliwy

łyżka soku z kiszonego kalafiora lub octu albo soku z cytryny

Ziemniaki kroimy na plasterki, dodajemy ostudzony i obrany lub nie bób, różyczki kalafiora i kawałki marchewki, mieszamy . Możemy je zastąpić małosolnymi ogórkami. Polewamy dressingiem z oliwy i czegoś kwaśnego, dodajemy zieleninę – tymianek i koperek, opcjonalnie natkę pietruszki.  Wszystko jest słone, więc posypujemy tylko pieprzem z młynka. Najlepiej smakuje schłodzona w lodówce.

Pyszne danie na letnią kolację, można też zabrać do pracy czy na piknik.

Smacznego !

 

Kiszona botwinka nie tylko na zupę

kiszona botwinka
kiszona botwinka

Wkręciłam się od ponad roku w kiszenie różnych warzyw i bardzo to lubię – zarówno jeść jak i robić. Kiszona botwinka kusiła mnie od dawna, buraczki na kwas do barszczu kiszę już od dawna, ciekawa byłam, jak wypadnie smak zrobionych podobnie młodych buraczków , wraz z łodyżkami i liśćmi.  Dla ciekawszego smaku dorzuciłam nieco pokrojonej marchewki , przyprawy dodałam swoje klasyczne, takie jak do kiszonych czy małosolnych ogórków, czyli czosnek , kwiat kopru zwraz z natką i liście wiśni oraz czarnej porzeczki. Sól kamienna z Ciechocinka przywieziona jesienią teraz doskonale się sprawdza jako baza do solanki. Kiszona botwinka wzbogaciła na stałe mój repertuar kiszonek.

KISZONA BOTWINKA

pęczek botwinki

marchewka

ząbek czosnku, po 2 liście wiśni i czarnej porzeczki

gałązka kopru z kwiatem

solanka : łyżka soli kamiennej na litr wody

Umytą botwinkę pokroiłam na kawałki , mniejsze liście zostawiając w całości. Buraczki cienko obrałam i pokroiłam na plastry, podobnie marchewkę. Ułożyłam wszystko w wyparzonym słoiku dodając przyprawy , liście dałam na spód i na wierzch słoja.

W świeżo zagotowanej wodzie rozpuściłam sól ( łyżka na litr), zalałam nią ostrożnie warzywa, wytarłam brzegi i  zakręciłam słoik suchą nakrętką.

Spróbowałam po 4 dniach, wyszła pyszna. Myślę, że najlepsza będzie po tygodniu , do 10 dni, później być może łodyżki będą miękły i nie będę już takie chrupiące. Smakuje rewelacyjnie, młode buraczki bardzo lubię a kiszenie podnosi jeszcze ich smak i aromat, marchewka też dodała fajnego warzywnego posmaku. Kwas ma gęstość i konsystencję klasycznego kawasu burakowego.

Na razie pochrupałam sobie na surowo, myślę, że to będzie doskonała baza do chłodników – nie trzeba botwinki gotować, da zupie piękny kolor, super smak i efekty chrupania. Jak tylko zrobi się cieplej, to zrobię taki chłodnik , z maślanką lub jogurtem czy kefirem , pokażę na blogu i podzielę się wrażeniami. I nastawię kolejne słoiczki, póki botwinka jest dostępna. Kiszonki to doskonałe źródło witamin i probiotyków, naturalne i warto poświęcić nieco czasu by zrobić dla siebie i najbliższych coś pysznego i zdrowego.

Taką botwinkę można dodać do sałatek ( do świeżego szpinaku mi chyba podpasuje), wzbogacić nią na surowo smak letnich zup na bazie buraczków, klasycznej botwinki czy jakiejś wersji barszczu ukraińskiego.

Smacznego !

Leczo z botwinką i cukinią

leczo z botwinką
leczo z botwinką

Leczo jest jedną z moich ulubionych potraw latem i robię jego różne odmiany, w zależności od tego, jakie sezonowe dodatki mam do dyspozycji. Wczoraj zakisiłam pierwszy raz botwinkę ( niebawem pokażę na blogu) i zostało mi jej trochę. Leczo z botwinką nasunęło mi się więc w naturalny sposób. Dodałam też do klasycznego zestawu młodą marchewkę i dużo ziół – oregano i pietruszka naciowa rosną mi jak szalone. Młoda cukinia jest teraz tak pyszna, że nie oparłam się, by ją też wykorzystać. Botwinka ( same liści z łodyżkami) dopasowała się smakiem do innych składników leczo i wyszło pyszne letnie danie.

LECZO Z BOTWINKĄ I CUKINIĄ

3 cebule

czerwona papryka, albo i dwie

młoda cukinia

pęczek botwinki ( liście i łodyżki)

marchewka

2-3 pomidory

olej do smażenia

po łyżce natki pietruszki, ogerano i bazylii

sól, pieprz, papryka słodka i ostra

Na patelnię z rozgrzanym olejem wrzucamy pokrojoną cebulę, po chwili smażenia dodajemy kawałki papryki i plasterki marchewki , gdy nieco zmiękną – póplasterki cukinii i kawałki botwinki. Dorzucamy pieprz i paprykę, by oddały swój smak podczas smażenia. Na koniec dorzucamy posiekane zioła i pokrojone pomidory- ja ze skórką . Gdy się rozpadną, doprawiamy leczo solą i podajemy z czym lubimy. Ja dziś jadłam je z kaszą orkiszową, można z makaronem czy po prostu z chlebem.

Dla mnie to jeden z ulubionych smaków lata , ciekawe jakie jeszcze dodatki przyjdą mi do głowy.

Smacznego !