Wszystkie wpisy, których autorem jest grazyna7

Krem z cukinii z marchewką

krem z cukinii z marchewką

Z cukinią jest tak, że jak się ją posadzi i zadba, by nie wyschła to rośnie bardzo obficie. W tym roku w moim ogrodzie tak właśnie jest i przerabiam ją na różne sposoby. Jest bardzo dobrym wypełniaczem i doskonałym składnikiem kremowych zup. Należy pamiętać o tym, by ją dobrze przyprawić, bo sama w sobie smak ma bardzo delikatny. Krem z cukinii z marchewką wygląda jak zupa z dyni i w sumie udało mi się też usyskać podobny smak, bo marchewka dodaje słodyczy . Poza tym dorzuciłam nieco ziemniaków, by uzyskać bardziej kremową konsystencję. Warto warzywa najpierw podsmażyć nieco z przyprawami, wtedy zupa będzie jeszcze lepsza. Wystarczy wersja wegańska, ale kto nie ma ochoty na taką, może ją zrobić na rosole albo dorzucić nieco wędzonki i zmiksować razem z warzywami – będzie ciekawiej smakować.

KREM Z CUKINII Z MARCHEWKĄ

  • średnia cukinia
  • 2-3 marchewki
  • 3-4 ziemniaki
  • sól, pieprz, ostra papryka
  • 2 suszone pomidory
  • liść laurowy ( dałam mielony , dla bezpieczeństwa)
  • opcjonalnie – bulion warzywny, rosół, kawałek wędzonki
  • olej do podsmażenia warzyw
  • świeża bazylia, tymianek , natka pietruszki

Cukinię obieramy i kroimy na dowolne kawałki. Marchewkę kroimy w plasterki. Warzywa podsmażamy w garnku na oleju z przyprawami – jeśli gotujemy na rosole lub z wędzonką, to możemy ten etap pominąć. Dolewamy bulion, rosół lub wodę ( 4-5 szklanek), suszone pomidory i gotujemy około 20 minut. Po tym czasie dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki i resztę przypraw i gotujemy do miękkości warzyw. Wrzucamy świeże zioła i miksujemy zupę na gładki krem. Sprawdzamy smak i ewentualnie doprawiamy do smaku.

Taka zupa to doskonały rozgrzewający obiad na chłodne dni, które już się zdarzają. Można ją podać z grzankami albo zjeść z bagietką lub chlebem , ale jest na tyle sycąca, że wystarczy jako samodzielne danie. Warto wykorzystać cukinię, której teraz mamy obfitość , by cieszyć się pyszną kremową zupą.

Smacznego !

Letni deser z jabłkami

deser z jabłkami

Papierówki w ogrodzie już mi się kończą , ale pomysły na dania z nimi to już nie. Niedawno byłam u syna , wpadła też córka i zrobiłam dzieciom pyszny deser na bazie dojrzałych, pysznych papierówek. Najpierw ugotowałam kompot , sok odcedziłam do picia a owoce przetarłam przez sito na mus, który był jednym ze składników deseru. Inną formą jabłek, które wykorzystałam na letni deser jabłkowy były surowe, mocno dojrzałe papierówki starte na tarce o dużych oczkach i wymieszane z miętą utartą z cukrem. Inne dodatki to pokruszone herbatniki, borówki, gęsty jogurt naturalny i serek homogenizowany czekoladowy. Do przybrania wykorzystałam wafelki i startą czekoladę. Taki deser można dość szybko zrobić a w czasie upałów – warto, by postał trochę w lodówce.

deser z jabłkami i miętą

LETNI DESER Z JABŁKAMI

  • Duży , gęsty jogurt naturalny ( może być grecki)
  • serek homogenizowany czekoladowy lub inny smakowy
  • szklanka musu jabłkowego
  • pokruszone herbatniki
  • szklanka startych jabłek
  • tarta mięta z cukrem
  • opcjonalnie – bita śmietana
  • do ozdoby – tarta czekolada, wafelki lub inne ciasta czekoladowe

Na dno szerokich szklanek lub pucharków wrzucamy pokruszone herbatniki i zalewamy je sporą łyżką gęstego jogutru, który możemy trochę posłodzić. Na to kładziemy solidną porcję musu jabłkowego i posypujemy borówkami. Następna warstwa to jabłka z utartą z cukrem miętą . Na wierzch kładziemy kolejną warstwę jogurtu lub bitą śmietanę . Górę ozdabiamy tartą czekoladą i jakimiś ciasteczkami – ja miałam akurat wafelki czekoladowe. Listek mięty do ozdoby też będzie miłym akcentem.
Deser jest pyszny i orzeźwiający, warto go zrobić też z sezonowymi owocami – ale jabłka są dostępne przez cały rok, więc można się nim cieszyć o każdej porze roku. Moim dzieciom bardzo smakował , stwierdziły, że są to jabłka w bardzo przyjemniej postaci. Jego dużą zaletą jest to, że można go zrobić szybko i z łatwo dostępnych składników ( serek czekoladowy można zastąpić dowolnym smakowym) . Polecam w razie nagłej wizyty gości albo w przypływie ochoty na coś sodkiego i niebanalnego.
Smacznego !

Jajka z jabłkiem na śniadanie

Jajka z jabłkiem

O tej porze roku , co dwa lata mam wysyp papierówek. Na blogu jest już mnóstwo przepisów z tymi pysznymi jabłkami a mnie przychodzą do głowy coraz to nowe pomysły. Ostatnio urozmaiciłam sobie jajka, które zwykle jadam na śniadanie o jabłkowe dodatki. Jajko z jabłkiem na śniadanie jadam w dwóch formach – zbliżonej do szakszuki , gdzie zamiast pomidorów podduszam papierówki, z porem i cukinią i jajka w koszulce, gdzie zamiast octu stosuję naturalny sok jabłkowy. Obie formy są pyszne i myślę, że nie tylko papierówki sprawdzą się w tej roli, ale każde mniej słodkie jabłka. Sezon jabłkowy się zaczyna – zatem częstujcie się przepisami i róbcie sobie takie pyszne śniadania.

JAJKA Z JABŁKIEM W FORMIE SZAKSZUKI

  • Dwie papierówki lub inne jabłka
  • kawałek młodej cukinii
  • kawałek pora ( jasnozielona część)
  • jajko
  • sól, pieprz cytrynowy lub ziołowy
  • majeranek, świezy tymianek, mięta
  • masło do smażenia
  • olej tłoczony na zimno do polania

Na patelni , na niedużej ilości masła z dodatkiem oliwy lub oleju, żeby się nie przypalało, podsmażam najpierw plasterki pora, dodaję półplasterki cukinii i obrane i pokrojone na kawałki papierówki. Lekko solę, dodaję pieprz ziołowy lub cytrynowy, majeranek i świeży tymianek oraz trochę świeżej mięty, która idealnie pasuje do jabłek. Gdy wszystko zmięknie, robię na środku patelni dołek, odgarniając podduszone warzywa na boki i wbijam jajko. Zmniejszam moc palnika , przykrywam pokrywką i duszę tak ze dwie minuty, potem płynem wytworzonym przez duszące się warzywa z jabłkami polewam białko po wierzchu, by się równomiernie ścięło. Przykrywam jeszcze na chwilę i już wszystko gotowe- białko jest ścięte, żółtko pozostaje płynne . Takie jajko mozna wyłożyć łopatką na talerz a obok duszone warzywa z jabłkiem . Dojadamy do tego pieczywo, takie, jakie lubimy. Można jeszcze trochę po wierzchu polać dobrym olejem tłoczonym na zimno lub oliwą – ja dałam olej rzepakowy.

szakszuka z jabłkami

JAJKO W KOSZULCE NA SOKU JABŁKOWYM

  • jajko
  • woda
  • sok jabłkowy bez cukru
  • ew.sól do smaku
Jajko w koszulce na soku jabłkowym

Jajka w koszulkach robię rzadko i nie zawsze mi się udawały robione w klasyczny sposób. Spróbowałam więc z sokiem jabłkowym i nieco inaczej. W niedużym rondelku ( ok. 15 cm średnicy) zagotowałam wodę z sokiem jabłkowym , nieposłodzonym – w proporcji 2:1. Niewiele, tak ze dwa centymetry głębokości. Zrobiłam mały wir łyżką i wbiłam szybko jajko, zmniejszyłam moc palnika i łyżką polewałam po wierzchu białko , by się równo ścinało . Przykryłam pokrywką i po minucie było gotowe – wyjęłam je łyżką cedzakową na talerzyk. Zjadłam z pieczywem i sałatką i kiszonych ogórków i pomidorów. Jajko miało leciutko słodkawy posmak od soku jabłkowego, co było dla mnie ciekawym doznaniem smakowym. Jak mi się udało, powtarzałam to często i robiłam na śniadanie prawie co dzień na zmianę z szakszuką. Polecam wypróbować, bo w sumie łatwo to się robi i jajko ma formę sadzonego, ale jest bardzo delikatne i ugotowane. Jeśli przeciągniemy zbyt długo gotowanie, żółtko się ścina ale i wtedy fajnie smakuje. Trochę praktyki pozwoli złapać moment, by żółtko było płynne.
Polecam takie formy jajka na śniadanie , do tego w formie szakszuki można dodać pomidory – taką kombinację też robiłam, doprawiając ją wędzoną papryką. Pyszności 🙂

A jeśli interesują Was inne przepisy z wykorzystaniem jabłek, to polecam zajrzeć na moją kategorię na blogu – jabłkowe. Jest co wybierać 🙂

Smacznego !

Ukrainska kiszonka do zwalczania dronów

ukraińska kiszonka

Czy pamiętacie jak na początku wojny Ukrainy z Rosją pewna pani w Kijowie strąciła drona słoikiem z kiszonką z balkonu ? Ten wyczyn stał się tak sławny, że jego autorka odnalazła się i zabrała głos. Sprostowała, że nie był to słoik kiszonych ogórków , tylko pomidorów ze śliwkami. Dokładnie określiła, że to były okrągłe czerwone śliwki. Mam takie w swoim ogrodzie i obiecałam sobie, że zrobię taką kiszonkę na zimę, żeby spróbować, co straciła ta dzielna mieszkanka Kijowa. W tym roku, po dwóch latach przerwy spowodowanej wiosennymi przymrozkami , czerwone śliwki nareszcie obrodziły i ukraińska kiszonka do strącania dronów stoi od kilku dni w mojej kuchni i nabiera mocy. Mam wielką nadzieję, że u mnie nie będzie musiała służyć jako broń i będziemy mogli spróbować, jak smakuje. Nie robiłam jeszcze kiszonych pomidórów, śliwki kiedyś spróbowałam zakisić z cynamonem i smakowały mi. Trochę urozmaiciłam składniki, dodałam nieco mirabelek, pomidory różnej wielkości ( nawet ze dwa zielone wrzuciłam) . Oprócz moich standardowych przypraw do kiszonek dodałam gałązki lubczyku i tymianku oraz kwiaty bazylii.

UKRAIŃSKA KISZONKA DO ZWALCZANIA DRONÓW

  • twarde, ale dojrzałe czerwone śliwki
  • kilka mirabelek
  • małe, okrągłe pomidory
  • po 2 liście wiśni i czarnej porzeczki na słoik
  • kwiat kopru i bazylii, gałązka tymianku i lubczyku
  • ząbek czosnku
  • solanka nieco lżejsza niż do ogórków – płaska łyżka soli na litr wody

Owoce i pomidory myjemy. Na dnie wyparzonego słoika kładziemy liście wiśni i czarnej porzeczki, układamy ciasno pomidory i śliwki, przekładając ziołami i dodając ząbek czosnku.

Zalewamy gorącą, lekko przestudzoną solanką do pełna. Na wierzchu układamy pozostałe liście wiśni i czarnej porzeczki i zakręcamy suchą, wyparzoną wcześniej nakrętką.

Na razie jeszcze nie próbowałam, jak to smakuje – kiszonka ma kilka dni. Ciekawa jestem tego smaku i cieszę się, że znalazłam zastosowanie do nadmiaru śliwek, który mam w tym roku. Zrobiłam już nieco czekośliwki , zawekowałam połówki do placka na zimę , teraz zobaczę, jak smakują śliwki w ukraińskiej kiszonce. I mam nadzieję, że Ukraina zwycięży i broń – taka czy jakakolwiek inna – nie będzie już porzebna .

Smacznego !

Nogi kaczki w soku czereśniowym

nogi kaczki w soku czereśniowym

To przepis z początku lata, kiedy miałam swoje czereśnie. Sok czereśniowy można zastąpić dowolnym owocowym, teraz na przyklad wiśniowym czy śliwkowym a także moim ulubionym- jabłkowym. Mięso kaczki lubi słodycz i wszystkie tego typu dodatki pogłębiają jego smak. Akurat przerabiałam dojrzałe owoce i nogi kaczki w soku czereśniowym zrobiłam na obiad jak zwykle – spontanicznie , pod wpływem impulsu.

Mięso kaczki najlepsze jest konfitowane we własnym tłuszczu i tak też zaczęłam robić tę potrawę. Na pewnym etapie nadmiar tłuszczu należy odlać ( do wykorzystania później w kuchni) i wtedy przydaje się sok owocowy. Warto też podlac mięso czerwonym winem – ja miałam końcówkę nalewki czereśniowej i ją wykorzystalam do tej potrawy. Wyszło ekstra danie, godne specjalnej okazji albo i zwyklego niedzielnego obiadu.

NOGI KACZKI W SOKU CZEREŚNIOWYM

  • nogi kaczki z tłuszczem
  • sól, pieprz ziołowy, tymianek, majeranek, szałwia
  • pół szklanki słodkiego soku z czereśni ( lub innych owoców)
  • kieliszek owocowej nalewki lub czerwonego wina

Nogi kaczki podzieliłam na pół, by łatwiej je było ułożyć na patelni, odcięłam nadmiar skóry z tłuszczem. Mięso natarłam solą i ziołowym pieprzem , który jest łagodniejszy . Mialam akurat staropolski, z zaprzyjaźnionej hurtowni ( link z boku ) – super pasował do kaczki i owocowych dodatków . Posypałam też nogi majerankiem a tymianek i szałwię, świeże, prosto z grządki dodałam później.

Na patelni, na małej mocy palnika wytopiłam tłuszcz z odciętych kawałków skóry i położyłam tam dopawione nogi kaczki. Dusiłam w tym tłuszczu powoli , czyli konfitowałam, aż stały się brązowe i prawie miękkie, około godziny ( albo i dłużej, to zależy od tego, jaka jest kaczka). Ostrożnie zlałam nadmiar tłuszczu z patelni, podlałam mięso sokiem owowcowym i nalewką , dodałam świeże zioła dusiłam aż zmiękło a sos nieco odparował.

Zjedliśmy tę kaczkę z z ziemniakami i sałatką z ogórków , wszystko super do siebie pasowało. Polecam nie tylko na specjalne okazje.

Smacznego !

Kluski z jabłkami na maślance

kluski z jabłkami na maślance

Historię tego rodzinnego dania, którego w takiej formie nie spotkałam nigdzie poza naszą rodziną opisałam , gdy prezentowałam je na blogu pierwszy raz. Eksperymentuję z nimi na różne sposoby, bo to jest nasze ulubione letnie danie. W tym roku mam znowu wysyp papierówek i już ugotowałam pierwszą porcję. Gdy zabierałam się za ciasto , nawinęła mi się pod rękę reszta maślanki w lodówce, niecała szklanka, za mało , by cokolwiek z nią zrobić. Postanowiłam ją dodac do ciasta i to był doskonały pomysł. Kluski z jabłkami na maślance wyszły bardziej puszyste i ciekawsze w smaku. Kwaskowa maślanka super się zharmonizowała z podobnymi w smaku jabłkami. Postanowiłam też wzbogacić sposób ich podania – obok zwykłego jogurtu czy śmietany dodałam do nich owoce jagodowe z ogrodu i kupione na targu jagody.

KLUSKI Z JABŁKAMI NA MAŚLANCE

  • około pół kilo obranych i pokrojonych ( jak na kompot) papierówek
  • ok. 1/2 kilo mąki pszennej
  • jajko
  • 3/4 szklanki maślanki
  • szczypta soli, szczypta cukru
  • jogurt lub śmietana do polania
  • cynamon, opcjonalnie cukier
  • owoce jagodowe do dodania ( opcjonalnie)

Jabłka obieramy i kroimy w drobne kawałki, takie półplasterki. Do miski wsypujemy mąkę, cukier i sól, dodajemy jajko i maślankę, mieszamy. Wsypujemy jabłka i mieszamy aż ciasto będzie się kleić do jabłek, w razie czego dodając nieco zwykłej lub gazowanej wody.

Gotujemy wodę w garnku, nabieramy maczaną w gorącej wodzie łyżką duże kluski i wrzucamy na wodę. Trochę jabłek może się przy tym odkleić i ugotować osobno, ale nie należy się tym przejmować.

Kluski gotujemy tylko chwilę po wypłynięciu, bo są bardzo delikatne. Wyjmujemy łyżką cedzakową i serwujemy polane śmietaną lub jogurtem, posypane cynamonem i ewentualnie cukrem. Można dodać owoce jagodowe w sezonie. Ja dodałam maliny i porzeczki z ogrodu a także jagody i trochę posiekanej mięty. I zjadłam bez cukru 🙂

Wersja klusek z jabłkami na maślance bardzo mi się udała, to kolejny eksperyment . Dla miłośników weganizmu polecam wersję bez jajka ( z łyżką oleju lub oliwy zamiast) i wodą gazowaną w miejsce maślanki.

Smacznego !

Kawa nie tylko na lato

kawa roastains z dripa
kawa nie tylko na lato-roastains

Kawa trzyma nas przy życiu, czy to lato, czy zima. Teraz , w czasie upałów delektujemy się kawą mrożoną , frappe czy espresso tonic, tradycyjna gorąca ma też swoich zwolenników. Ja kilka lat temu odkryłam kawy przelewowe, parzone powoli i stopniowo za pomocą dripa ( lub zwykłego filtra do kawy) i latem jest to mój ulubiony czarny napój. Na zdjęciu powyżej jest właśnie w filiżance pod różą kawa Roastains, zrobiona z brazylijskiej Aunt’s Lover , doskonała do alternatywnych metod parzenia, naturalna w smaku. Dzięki świeżo palonym, wysokiej jakości ziarnom możemy w niej wyczuć posmak lata w nucie czerwonych owoców. Dzięki okrągłej słodyczy teraz smakujemy ją szczególnie, ale zapewniam, że to kawa nie tylko na lato.

Kawa roastains

Jeśli chodzi o kawę, to jestem wielbicielką Arabiki i nie lubię kaw kwaśnych ani gorzkich. Wśród propozycji marki Roastains znalazłam sporo takich, które są w moim guście. Oprócz dripa robię też kawy w ekspresie, od czasu do czasu używam też frenchpressu. W nim wypróbowałam kawę z Kenii, z posmakiem czarnej porzeczki ( akurat dojrzewa u mnie w ogrodzie, więc mogę porównać) . Zaskoczyła mnie swoją gładkością i słodyczą.

kawa Roastains Kenia Red Fizz z frenchpressu
kawa Kenia Red Fizz

Na potrzeby ulubionej przeze mnie latem espresso tonic wypróbowałam kawę z Gwatemali . Podawałam już kiedyś przepis, tym razem zrobiłam podobnie, tylko zamiast pamarańczy dodałam kawałek arbuza . Nutki czekolady , migdałów i orzechów włoskich z espresso super pasowały do owocowych dodatków i toniku.

kawy roastains , do ekspresu i alternatyw
kawy roastains

I teraz mam dla Was niespodziankę – jeśli chcecie zamówić sobie takie ekstra kawy , ze świeżo palonych ziaren- mam dla Was rabat, który będzie obowiązywał przez miesiąc. Kto zamawiając w sklepie Roastains wpisze w miejsce przeznaczone na rabat GRAZYNAGOTUJE dostanie kawę tańszą o 10 %.

Na koniec jeszcze kawa ze zwykłego ekpresu przelewowego , tym razem też z Afryki, z Etiopii. Tutaj można wyczuć nutki truskawki i borówki amerykańskiej – dla mnie to kawa idealna na lato. Dodałam do niej mały kieliszek domowego likieru miętowego – super pasowało. A piłam ją do prostego deseru – mrożonego kremu z truskawek i mięty. Jest przyjemnie, okrągło słodka – wiem, ze się powtarzam, ale właśnie takie kawy lubię. I moja córka, która uczy mnie nowych metod parzenia kawy -też. Bardzo się cieszę, ze odkryłam te smaki kawy akurat teraz.

Smacznego !

kawa roastains etiopia berry coat z ekspresu pzrelewowego
kawa Etiopia Berry Coat

Ciasta na koncerty Korteza w pandemii

ciasta na koncerty Korteza

Oficjalnie czas pandemii został niedawno odwołany, a u mnie na blogu jeszcze nie pojawiły się relacje z ubiegłorocznych koncertów Korteza, na których w tych trudnych czasach udało mi się być . Na szczęście Kortez wykorzystywał luźniejsze momenty i ciasta na koncerty powstały, zostały zawiezione , zjedzone jak zwykle z entuzjazmem. Z samym atrystą nie udało mi się porozmawiac osobiście, przekazywałam wszystko przez znajomych. Myślę, że teraz warto te wrażenia przypomnieć, bo niedługo zaczyna się Męskie Granie ze specjalnym projektem Korteza, rusza też letnia trasa po amfiteatrach.

Ale wróćmy do koncertów czasu pandemii: byłam 1 marca w Poznaniu w Teatrze Wielkim ( na pamiątkę zdjęcie w maseczce) :

Był to najlepszy pod względem atrystycznym koncert na jakim byłam. Doskonała akustyka i dobór repertuaru tak, by wybrzmiało wszystko to co najlepsze w nowych aranżacjach z trąbką Tomasza Ziętka , piękna gra świateł – Kwadro Tour dało radę. Sam nasz ulubiony Artysta był w bardzo dobrej formie wokalnej i chyba też życiowej, bo widać po nim było spokój i pewność. Słuchacze chyba znaleźli to, co chcieli, bo przed koncertem słyszałam rozmowy na temat oczekiwań reperuaru – wiele osób pytało o utwory z pierwszej płyty, która i dla mnie jest ulubioną. Były więc utwory z pierwszej i drugiej płyty , z mniejszych albumów, te najbardziej ulubione przez publiczność.

koncert Kwadro Tour Poznań

Ja uznałam, że czasy są tak ciężkie, że Kortezowi i ekipie należy się coś specjalnego i upiekłam tort czekoladowy z masą tiramisu i pralinkowymi dodatkami. Jak zwykle testował go mój syn, który mnie na koncert zawiózł, ale też i jego dziewczyna, także fanka Korteza. Oni dostali „dekonstrukcję ” tortu, czyli ciasto, masę i dodatki. Smakowało, więc z czystym sumieniem zawiozłam tort atrystom. Jest na górnym zdjęciu.

W sierpniu tego samego roku wybrałam się na Letnie Brzmienia w parku Starego Browaru w Poznaniu .

Koncert Letnie Brzmienia 2021

Tym razem było lato, w moim ogrodzie spadały jabłka, więc ciasto z jabłkami było oczywistą koniecznością. Nie była to szarlotka jak w Gorzowie ani placek z kruszonką jak kiedyś nad Maltą , tylko placek z całymi jabłkami, papierówkami – kto chciałby spróbować, przepis jest tutaj : Klik, klik. A wyglądał tak :

placek z całymi jabłkami

Tym razem zabrałam na koncert dziewczynę syna – on sam posłuchał tylko końca jak nas odbierał, bo nadal jest zdania, że Kortez jest czasem zbyt smutny, by słuchać go we dwoje. Akurat lekko się mylił, bo repertuar był dostosowany do plenerowych brzmień. W parku Starego Browaru wokal Korteza brzmiał niezwykle dźwięcznie a harmonijna gra światła i dźwięku stworzyła niemal bajkowy nastrój w ten letni wieczór w połowie sierpnia.

Z przyjemnością powspominałam sobie Kortezowe koncerty z ubiegłego roku. Piszę o nich dopiero teraz, bo ubiegły rok, kiedy i mnie trafiła zaraza był dla mnie ciężki i trudno mi się było zmoblizować do pisania na blogu. Teraz jestem już w znacznie lepszej formie i nie mogę się doczekać, jaki to projekt specjalny ma Kortez na Męskie Granie. Na razie , jakiś czas temu z dużym zainteresowaniem obejrzałam krótkometrażowy film „Pani Basia”, do którego muzykę napisał Kortez a reżyserem jest Paweł Deląg. Już od dawna stwierdziłam, że kompozycje naszego ulubionego Atrysty doskonale nadają się na muzykę filmową i mam nadzieję, że filmów z jego muzyką obejrzymy więcej. I myślę już nad kolejnym ciastem. To były 24 i 25 edycja akcji Ciasto dla Korteza a mój 24 koncert.

Sałatka gruzińska z buraczków

sałatka gruzińska z buraczków

Zobaczyłam taką sałatkę gdzieś na jakimś internetowym portalu kulinarnym i bardzo mnie zaciekawiła. Lubię buraczki we wszelkich postaciach a takie połączenie wydało mi się bardzo atrakcyjne. Zrobiłam małą modyfikację – zamiast soku z cytryny dodałam aromatyczny ocet z forsycji, który zlałam właśnie po tegorocznej fermentacji. Na zdjęciu sałatka gruzińska z buraczków jest na talerzyku obok prostej sałatki z rucoli i ogórków , bo spontanicznie postanowiłam ją uwiecznić pod koniec grillowania – dlatego światło wieczora nie oddaje dokładnie jej wyglądu. Czerwona cebula, orzechy i natka pietruszki-to proste składniki , ktore dodane do buraczków tworzą niezwykle smakowite danie. Gruzińskie smaki w takim wydaniu bardzo mi pasują.

GRUZIŃSKA SAŁATKA Z BURACZKÓW

  • Kilka ugotowanych w mundurkach buraczków
  • czerwona cebula
  • garść natki pietruszki
  • kilka orzechów
  • sól, pieprz z młynka
  • łyżeczka cukru
  • łyżka soku z cytryny lub dobrego octu
  • 2 łyżki oliwy

Ugotowane lub upieczone buraczki studzimy i kroimy w kostkę. W podobną, drobniejszą kostkę szatkujemy czerwoną cebulę , solimy ją i macerujemy chwilę w soku z cytryny lub occie. Siekamy pietruszkę i orzechy. Do pokrojonych buraczków dorzucamy cebulę wraz z marynatą, dodajemy cukier, posiekaną pietruszkę i orzechy, polewamy oliwą, doprawiamy jeszcze trochę solą i pieprzem z młynka. Najlepiej włożyć ją na trochę do lodówki by przegryzły się smaki. Jak już pisałam, to bardzo ciekawe połączenie smakowe , taką sałatkę można zrobić i do grilla i do obiadu a także jako samodzielne , lekkie danie z pieczywem lub bez.

Jeśli chodzi o drugą sałatkę na talerzyku to sfotografowałam ją dla dokumentacji – rucola z grządki, trochę ogórka, domowy ocet jabłkowy i olej rzepakowy tłoczony na zimno, sól, pieprz ziołowy. Na wierzchu posypana prażonym sezamem. Prosta, szybka i pyszna, polecam do grilla i do czego wam pasuje. Cieszmy się latem i pysznymi sałatkami.

Smacznego !

Sałata z rzodkiewką i fetą

sałata z rzodkiewką i fetą

W tym roku kupiłam na targu sporo rozsad sałaty różnych gatunków. Pogoda sprzyjała rośnięciu i szybko doczekałam się pięknych liści: sałaty masłowej, strzępiastej zielonej i czerwonej. Rukoli posianej kilka lat temu mam mniej, niż w poprzednich latach ale jeszcze daje radę, więc chętnie dorzucam ją do innych sałat, jako bazę moich improwizowanych sałatek w winegrecie. Bardzo lubię tę porę roku, kiedy prosto z grządki zbieram zieleninę i robię z niej to, co lubię najbardziej. Wczoraj na kolację powstała w ten sposób sałata z rzodkiewką i fetą, z dodatkiem czerwonej cebuli i świeżych ziół z ogrodu. Do dressingu zamiast domowego octu dodałam zalewę od kiszonych rzodkiewek, w ten sposób podkreślił on smak serów. Aromatyczny i pyszny olej rydzowy dopełnił reszty.

SAŁATA Z RZODKIEWKĄ I FETĄ

-po kilka liści sałaty masłowej, strzępiastej zielonej i czerwonej
-garść rukoli
-kilka świeżych rzodkiewek
-kilka kiszonych rzodkiewek
-kawałek fety ( u mnie domowa)
-resztki dowolnych serów
-kawałek zielonego ogórka
-mała czerwona cebula
-świeża bazylia, oregano, tymianek i szczypiorek
-sól, pieprz z młynka
-dwie łyżki zalewy od kiszonej rzodkiewki
-łyżka oleju rydzowego

sałata z wiosennymi dodatkami

Na talerzu lub półmisku układamy dekoracyjnie umyte i osuszone liście sałat. Lekko solimy, bo ser i dressing będą dość słone. Na sałacie rozmieszczamy plasterki rzodkiewek świeżych i kiszonych oraz ogórka. Dokładamy kawałki fety i ewentualnie innych serów, pokrojone w mniej więcej równe kawałki i cienkie plasterki czerwonej cebuli. Polewamy wszystko równo zalewą z kiszonych rzodkiewek i olejem. Zamiast tej zalewy możemy dać dobry ocet lub sok z ogórków małosolnych lub kiszonych. Na koniec posypujemy sałatkę posiekanymi świeżymi ziołami.
Teraz, kiedy jest sezon na sałatę , warto takie improwizowane pyszności robić codziennie. Inspracje można znaleźć na Przepisy.pl, gdzie bazą wielu dań jest sałata ( tutaj) . Mogą być dodatkami do grilla lub obiadu albo samodzielnymi śniadaniami czy kolacjami.
Smacznego!