Wszystkie wpisy, których autorem jest grazyna7

Torcik z figami i masą grysikową

torcik z figami
torcik z figami

Torcik z figami – to urodzinowy z ubiegłego weekendu, który zrobiłam dla syna. Jest nieco inny od tego, który pokazywałam kiedyś, zarówno pod względem ciasta jak i sposobu zrobienia masy. Ciasto jest niespodziewanie wegańskie, bo jak już zabrałam się za pieczenie, to zorientowałam się, że w domu nie mam jajek… Byłam sama i mocno zajęta ( prócz tortu robiłam ekstra obiad) i już nie miałam czasu iść do sklepu, ale mam doświadzcenie w pieczeniu ciast bez jajek ( córka weganka) , więc puree z cukinii i mus jabłkowy nadały ciastu wilgotności.

Co do masy, to przypomniałam sobie, jak kiedyś w uproszczony sposób robiłam masę budyniową, dodając zimne masło do przestudzonego budyniu i zrobiłam to samo z kaszką. Efekt był pyszny , owoce nie tylko zdobiące wierzch ale i dodające smaku dopełniły dzieła.

TORCIK Z FIGAMI I MASĄ GRYSIKOWĄ

1, 5 szklanki mąki

1/2 szklanki cukru

1/2 szklanki puree z cukinii ( duszona i zmiksowana)

1/2 szklanki musu jabłkowego

2 łyżki kakao

1/2 szklanki oleju

1/2 szklanki wody gazowanej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

masa :

1/2 litra mleka

5 łyżek kaszki manny

3 łyżki cukru

100 g  masła

sezonowe owoce do przybrania, listki świeżej mięty

Suche składniki ciasta zmieszałam w misce , dodałam olej, mieszając drewnianą łyżką dodawałam po kolei puree z cukinii, mus jabłkowy i wodę gazowaną.

Włożyłam ciasto do natłuszconej tortownicy ( średnica 24 cm) i piekłam w 175 C około 40 minut, do suchego patyczka.

Kaszkę mannę ugotowałam na gęsto na mleku z dodatkiem cukru i studziłam mieszajac. Jak już była letnia to dodawałam do niej po łyżeczce masła i intensywnie mieszałam trzepaczką – sprężyną. Wyszła puszysta, gęsta masa, którą włożyłam jeszcze do lodówki na pół godziny dla lepszego efektu.

Ostudzony torcik przekroiłam na pół i posmarowałam połową masy, przykryłam i resztę masy rozłożyłam na wierzchu. Ozdobiłam winogronami z ogrodu , figami i pestkami granatu, pasowały mi do tego listki świeżej mięty.

Torcik bardzo smakował Solenizantowi i reszcie rodziny, cieszę się, że poradziłam sobie ze wszystkim , ale czego się nie robi dla największego entuzjasty mojej kuchni…

Smacznego !

 

 

 

Cukiniowe wstążki z papryką w sosie kurkowym

cukiniowe wstążki w sosie kurkowym
cukiniowe wstążki w sosie kurkowym

Podczas wizyty Rodzinki dostałam trochę grzybów nazbieranych podczas spaceru w lesie. Wśród nich było nieco kurek i postanowiłam potraktowa je w specjalny sposób. Zrobiłam z nich sos z dodatkiem sera, a polałam nim nietypowy makaron – wstążki z cukinii i papryki.  Cukiniowy makaron pokazywałam już na blogu kilka razy, najbardziej smakował mi z sosem bolońskim, jak do spaghetti. Paprykowe wstążki też już kiedyś robiłam. Natomiast sos kurkowy z serem to był mój eksperyment.

CUKINIOWE WSTĄŻKI Z PAPRYKĄ W SOSIE KURKOWYM

średnia cukinia

czerwona i zielona papryka

kubek kurek

1/2 szklanki nieukwaszonej śmietany

kawałek mozzarelli i serka pleśniowego lub innego o wyrazistym smaku

oliwa, masło

sól, biały pieprz

świeża bazylia, oregano i natka pietruszki

Cukinię kroimy obieraczką na wstążki , paprykę na średniej grubości paski i podsmażamy na oliwie. Solimy.

Oczyszczone kurki smazymy na maśle, aż zmiękną. Dodajemy śmietanę i kawałki serów, grzejemy mieszajac, aż się rozpuszczą. Doprawiamy solą i białym pieprzem.

Układamy dekoracyjnie na talerzu wstążki z cukinii i papryki, polewamy ciepłym sosem kurkowo-serowym. Dorzucamy świeże zioła.

Sos kurkowo-serowy pasuje do delikatnej cukinii i wyrazistej papryki, całość to pyszne danie na koniec lata i początek jesieni.

Smacznego !

 

Co nieco o reklamie

To zdjęcie z Blogowigilii w 2015, na którą pojechałam z moim ciastem, oczywiście samodzielnie upieczonym, które zwykle na blogowe imprezy mam w torebce. Dzięki temu zwyczajowi łatwiej mi nawiązywać kontakty z blogerami , jestem też zapamiętywana jako osoba, która zawsze ma przy sobie coś dobrego do jedzenia. Kiedy tylko jadę na blogerskie spotkanie, staram się pamiętać o reklamie swojego bloga w ten przekonywujący sposób.

Czasami jestem zapraszana na kulinarne imprezy jako juror i wtedy staram się dawać też od siebie jakieś nagrody, kulinarne, takie, jakie sama zrobię . Czasem są to słoiczki z domowymi przetworami – tak było gdy dawałam nagrody pocieszenia dla pechowców w poznańskim Biegu Kelnerów.

W dzisiejszych czasach trudno nie docenić roli reklamy w jakiejkolwiek działalności. Ja stawiam na taką konkretną – czyli smakołyki , które sama wytwarzam. Dzięki temu jestem kojarzona jako blogerka kulinarna , bo ludzie zapamiętują smaki moich potraw. Jednak to jest reklama w mikroskali, nawet jeśli się rozniesie wieść o moim blogu dzięki dużemu wydarzeniu, w którym biorę udział.

Ja moich blogowych czytelników traktuję raczej jako przyjaciół a nie kilentów. Jeśli gotują potrawy , które pokazuję na blogu, to czuję się prawie tak, jakbym zasiadała z nimi przy jednym stole. Dla klientów trzeba wyraźniejszych form reklamy, bardziej skutecznych.

Wiadomo, zmysłem, który najbardziej oddzialowuje na człowieka i jego percepcję jest wzrok. Dlatego jednym z najskuteczniejszych metod przyciągania uwagi potencjalnych klicentów są billboardy, im większe, tym lepszy odnoszą efekt.

Na razie nie stać mnie na taką reklamę , choć pamiętam z początków blogosfery, że jedna z blogerek kulinarnych reklamowała się w ten sposób. Staram się za to poszerzyć asortyment swoich kulinariów tak, by przy okazji różnych imprez ( teraz jeszcze pikników) mój blog został zapamiętany a i ja też razem z nim. Na szczęscie w nazwie bloga jest moje imię , na dodatek dośc charakterystyczne , więc skojarzyć nazwę bloga jest łatwo. Czasem nawet przedstawiam się , mówiąc „jestem Grażyna co gotuje”. A jak ktoś zapamięta smak tego, czego z moich kulinariów spróbował , to jest to dla mnie dużą przyjemnością.

Smacznego !

Ciastka francuskie z jabłkami

ciastka francuskie z jabłkami
ciastka francuskie z jabłkami

Moje jabłka mi w tym roku nie dopisały, ale jak byłam na wakacjach w Gdańsku to na sąsiedniej działce znalazłam spadające czerwone jesienne jabłuszka , którymi mogłam się częstować do woli. Były takie same, jakie miałam kiedyś w swoim ogrodzie , drzewo ku mojemu żalowi padło ofiarą przy pracach budowlanych podczas rozbudowy domu. Bardzo mi brakuje tych jesiennych jabłek, toteż z radością zabrałam się za te, które miałam do dyspozycji. Zrobiłam sok i mus a także podpatrzone kiedyś na zaprzyjaźnionych  blogach  ciastka francuskie z jabłkami  zwane frywolnie słodkimi ci…mi 😉

To bardzo prosty przepis  a efekt jest niezwykle widowiskowy i smaczny.

CIASTKA FRANCUSKIE Z JABŁKAMI

ciasto francuskie ( miałam gotowe )

kilka jabłek

łyżka – dwie  cukru

Opcjonalnie – cukier – puder do posypania

Jabłka obieramy i kroimy na ósemki, po wycięciu gniazd nasiennych. Przesypujemy je drobnym cukrem, jeśli są bardzo słodkie, to nie trzeba tego robić.

Ciasto francuskie rozciągamy na stolnicy lub blacie , ja go nie wałkowałam, bo chciałam ciastka grube i puszyste. Wycinamy kółka szklanką , kładziemy na połowie kawałki jabłek, składamy i zalepiamy około centymetra na brzegach. Z resztek wyciętego ciasta możemy po rozwałkowaniu zrobić np. kilka domowych kremówek .

Gotowe ciastka po zlepieniu kładziemy na blasze, najlepiej z papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika na 200 C, na 15-20 minut. Jak się zrumienią , od spodu i z wierzchu, wyjmujemy z piekarnika i od razu podważamy nożem, by łatwo je było zdjąć.

Możemy je jeśc na ciepło i na zimno. Po wystudzeniu posypujemy ciastka cukrem-pudrem, albo i nie, takie bez niczego też świetnie smakują. Dobrze jest też posypać ciastka cukrem – pudrem z dodatkiem cynamonu, albo też i kakao – co kto lubi. Wariacji na temat „słodkich ci…k” może być wiele 😉

Jabłek w tym roku mniej niż w poprzednich latach, warto więc je zajadać w najsmaczniejszych formach. Ciasta, ciasteczka, musy , szarlotki, co kto lubi.

Smacznego !

 

Latem w ogrodzie

 

Latem większość naszego życia rodzinnego i towarzystkiego dzieje się w ogrodzie. Jeśli tylko pogoda pozwala wyciągamy ogrodowe meble i spożywamy posiłki przy stole, ciesząc się świeżym powietrzem i starając się spędzić na dworze jak najwięcej czasu.

Mamy do tego wydzielone specjalne miejsce, odgrodzone od reszty ogrodu drewnianą  pergolą. To daje poczucie swobody i pozwala nam spokojnie rozmawiać w odgrodzeniu od ulicy i jej, wprawdzie umiarkowanego, ale ruchu.  Możemy np. świętować 10 urodziny naszego kota ( zdjęcie powyżej , jedząc sernik i nie narażając się na ciekawskie spojrzenia.

Gdy jestem zmęczona, to rozkładam sobie leżak i czytam na nim lub słucham muzyki czy ” ogarniam internety” :

 

Najgorętsze, upalne dni to domena ogrodowego basenu . Czasem siedzę na krześle mocząc tylko nogi i pijąc zimną kawę a czasem wchodzę i chlapię się cała, bo basen jest na tyle duży, że nawet mnie mieści 🙂

 

Do życia towarzystkiego i kulinarnego w ogrodzie dołączają się nasze koty , z ciekawością zagladając, co też dobrego fotografuję 🙂

I tylko one najchętniej rozkładają się na trawie, dla „ich człowieków” przydadzą się jakieś fajne meble ogrodowe. Teraz, pod koniec lata można czasem skorzystać z dobrych cen i uzupełnić sobie meble czy inne ogrodowe akcesoria, na przykład z homegarden.com.pl

Prócz mebli można tam znaleźć inne elementy wyposażenia ogrodu, jak parasole, tunele foliowe czy też cos dla rozrywki dla dzieci, jak np trampoliny czy małe place zabaw a także poszukac inspiracji do ogrodowych party.

W tak ciekawie urządzonych kącikach przyjemnie bedzie zajadać letnie obiady , jak np takie spaghetti z bobem i klopsikami :

dav

Placek z cukinii z dzikimi ziołami

placek z cukinii z ziołami
placek z cukinii z ziołami

Jesienią bardzo lubię wytrawne ciasta , więc jak pieliłam jakiś czas temu donice z pomidorami i nazbierałam młodych pokrzyw, lebiody i gwiazdnicy to wymyśliłam placek z cukinii z dodatkiem dzikich i ogrodowych ziół. Z grządek dołożyłam bazylię, oregano i natkę pietruszki, z ich okolic  krwawnik i nieco młodego podagrycznika.

Cukinie obrodziły mi ładnie, więc na wytrawny placek przeznaczyłam młodą średniej wielkości . Starłam ją na tarce tak, jak jędrnego pomidora i pół czerwonej papryki by smak był ciekawszy. Ciasto przyprawiłam zieloną czubrycą, którą bardzo lubię a dla pełni smaku dałam też szczyptę chili. Wyszedł ciekawszy w smaku niż tem, który robiłam kiedyś z kabaczka.

PLACEK Z CUKINII Z ZIOŁAMI

Młoda średnia cukinia starta na grubej tarce

czerwona papryka

spory twardy pomidor

ok. 1, 5 szklanki mąki

1/4 szklanki oleju

kilka łyżek oliwy do podsmażenia

1/3 szklanki wody gazowanej ( dla lekkości ciasta)

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

sól, pieprz czarny i ziołowy, zielona czubryca, szczypta chili

po łyżce natki pietruszki, bazylii i oregano

miseczka jadalnych chwastów – młoda pokrzywa, lebioda, podagrycznik, gwiazdnica, krwawnik

Chwasty umyłam w kilku wodach, sparzyłam na sitku i posiekałam wraz z ziołami z grządki. Dodałam do nich starte na tarce o grubych oczkach cukinię, paprykę i pomidor.  To ostatnie podpatrzyłam w programie kulinarnym o greckiej kuchni i wypróbowałam przy placuszkach – jest dość proste, skórka zostaje nam na tarce. Wymieszałam to wszystko dokładnie, potem dodałam olej i mieszając wsypałam mąkę z proszkiem. Na koniec wlałam wodę gazowaną i przyprawiłam do smaku w/w przyprawami.

Piekłam w 180 C około pół godziny. Placek z cukinii z ziołami wyszedł wilgotny, smaczny i aromatyczny.  Upieczony został bez jajek, wegański, bo jego adresatką była moja Najstarsza, która przyjechała na trochę do domu. Teraz, jak dzieci są dorosłe i samodzielne staram się sprawiać im przyjemność specjalnymi daniami, bo cóż mi pozostało … Czasem jak przechodzę koło stoisk z zabawkami w sklepach wspominam czasy, kiedy były obiektem zainteresowania moich dzieci. Wyobrażam sobie, jakby moje córki bawiły się czymś takim, jak modino.pl/Klocki-Hello-Kitty-Wieza-Ksiezniczki-80-el-BIG-57046, zwłaszcza, że bardzo lubią koty.

Wegańskie dania, czy to na słodko czy na wytrawnie nie są dla mnie problemem, lubię też jej jeść. A najbardziej lubię, jak jest w domu ktoś, dla kogo je specjalnie przyrządzam.

Smacznego !

 

 

Domowy paprykarz – jedyne takie wakacje z SEKO

domowy paprykarz
domowy paprykarz

Kilka dni temu w radiu słuchacze opowiadali w audycji, z czym kojarzą się im wakacje. Sporo osób wymieniało konserwy w puszkach zabierane pod namiot. Wśród nich był oczywiście popularny bardzo paprykarz. Kiedy więc dostałam os SEKO wakacyjne słoiczki i myślałam  co z nich zrobić, pomyslałam o takim daniu. Pomysł na domowy paprykarz podsunęła mi też córka, gdy zobaczyła makrelę  w sosie pomidorowym i w pikantnej sałatce. Te słoiczki  doskonale się do tego  nadają.

Bazą oczywiście był ugotowany ryż , do zawartości puszek dodałam też drobno pokrojoną cebulkę i starte na tarce o grubych oczkach małosolne ogóki. Powstał fajny, ożywczy w smaku domowy paprykarz, klimatem i smakiem przypominający ten zabierany kiedyś w puszkach pod namiot.

DOMOWY PAPRYKARZ Z MAKRELI SEKO

pół słoiczka  makreli SEKO w sosie pomidorowym

pół słoiczka pikantnej makreli w sałatce SEKO

szklanka ugotowanego ryżu

mała cebula

dwa małe małosolne ogórki

łyżka posiekanego koperku

opcjonalnie – sól i pieprz

Ryż gotujemy według przepisu, studzimy. Makrelę rozdrabniamy widelcem w misce, dodajemy sporo sosu pomidorowego od niej. Ogórki małosolne ścieramy na tarce o grubych oczkach. Cebulę kroimy w drobną kostkę. Dorzucamy to wszystko do miski i mieszamy z ugotowanym ryżem. Na koniec dodajemy pikantną sałatkę z makreli i posiekany drobno koperek, mieszamy raz jeszcze dokładnie.  Sparawdzamy, czy nie trzeba doprawić – na ogół ryby w słoiczkach są dobrze doprawione, więc jeśli ryż jest posolony, to nawet nie trzeba paprykarzu doprawiać .

Wkładamy do lodówki na klikanaście minu lub dłużej, żeby smaki się „przegryzły”.

Paprykarz domowy ma tę przewagę nad tym z puszki, że jest świeży i możemy go doprawić według swojego gustu. Polecam wszystkim, którzy tęsknią za dawnymi, dobrze znanymi smakami. Jeśli ktoś wybiera się jeszcze na wakacje ( pogoda jest teraz piękna, aż kusi, by ją wykorzystać ) może zrobić sobie taki paprykarz do słoiczka, pewnie da się i zapasteryzować. Taka domowa wersja „rybki na wakacje”.

Smacznego !

Sałatka grecka plus wersja wegańska

sałatka grecka
sałatka grecka

Sałatka grecka to jedna z naszych ulubionych o tej porze roku. Kiedyś namiętnie oglądałam na Kuchni TV program „Moja grecka kuchnia” i wiele podpatrzonych przepisów, w tym na tę sałatkę weszło na stałe do mojego kulinarnego repertuaru. Sałatkę grecką robiłam tak, jak Grecy, czyli bez sałaty : pomidory, ogórki, czerwona cebula , feta i oliwki. Jednak, jak nawet w którymś ze swoich programów powiedziała Magda Gessler, Polacy lubią sałatę i na prośbę młodszej córki zrobiłam ją w tej wersji.

Dla starszej córki , weganki przeznaczyłam też część tej sałatki, po prostu nie posypałam jej fetą. Początkowo chciałam zamiast sera dodać ciecierzycę , ale stwierdziłyśmy, że warzywa z sokiem z cytryny i oliwą wystarczą. W ten sposób powstał talerz sałatki „dwa w jednym”, wersja zwykła i wegańska.

SAŁATKA GRECKA PLUS WERSJA WEGAŃSKA

pół główki sałaty masłowej

kilka pomidorów

zielone ogórki

czerwona cebula

garść oliwek ( miałam nadziewane pastą paprykową)

kawałek sera feta

sól, pieprz, sok z cytryny, oliwa

świeże oregano i grecka, drobna bazylia

Umytą i osuszoną sałatę ułożyłam na talerzu, dodałam plastry obranych w paski ogórków , posoliłam i skropiłam sokiem z cytryny. Świeże ogórki łączone z pomidorami niszczą w nich witaminę C, lecz jeśli potraktuje się je jakimś kwasem ( ocet, sok z cytryny), to proces ten nie nastąpi. Potem dodałam pomidory, oliwki  i plastry czerwonej cebuli, polałam wszystko oliwą . Część sałatki posypałam pokruszoną fetą , zostawiając nieco samych warzyw dla Weganki. Dorzuciłam jeszcze listki świeżego oregano i pachnącej mocno, drobnej, greckiej bazylii.

Całość wyszła bardzo smaczna, tym bardziej, że zarówno ogórki jak i pomidory mieliśmy z własnego ogrodu. W tym roku jest mało owoców, ale cukinie i ogórki rosną ładnie. Własny ogród daje wiele korzyści i coraz więcej możliwości zastosowań ekologicznych. Czytałam niedawno o przydomowych oczyszczalniach ścieków , takich jak na sedyment.com.pl , to bardzo ciekawe rozwiązanie.

Póki co korzystam z ogrodowych warzyw i zioł, robiąc różne sałatki i gromadząc zapasy witamin na zimowy czas.

Smacznego !

 

Jak sobie pomóc w pisaniu

Pisanie to czynność wymagająca nie tylko określonych umiejetności, ale też właściwych warunków. Trzeba być w pewien sposób skupionym , ale też mieć w miarę otwarty umysł, by przychodziły do głowy nowe pomysły. Najlepiej stworzyć sobie do pisania odpowiednie warunki i to nie tylko w otoczeniu urządzenia z klawiaturą.

Są osoby, którym pomaga skupić się porządek panujący wokół, inni wolą mieć wokół siebie „twórczy bałagan”. Najlepiej więc dostosowac się do tego, co nam pasuje i pisać albo siedząc przy posprzątanym biurku albo na łóżku czy kanapie z lapotopem opartym o kolana…

To, że kawa pomaga ożywić umysł wiedzą wszyscy, lecz jej nadmiar może szkodzić i czasem lepiej wypić zieloną herbatę czy wodę owocowo-ziołową.

Podczas pisania pracy magisterskiej, licencjackiej czy innej warto zadbać o potrzebne nam do pracy umysłowej witaminy i mikrolelementy. Jeśli zaczynamy pisanie rano, dobra jest owsianka wzbogacona owocami świeżymi i suszonymi, z orzechami, z miodem. W ciągu dnia najlepsze są sałatki owocowe czy warzywne, bo nie obciążają nam żołądka i nie powodują senności. Posypane pestkami ( słonecznik, dynia, sezam) czy orzechami ułatwią pracę mózgu . Ta jest z sezonowych owoców ( teraz to winogrona, arbuz, jabłko i bogaty w potas banan), z rodzynkami, miętą, bazylią i pestkami słonecznika, polana sokiem jabłkowym.

Siadając do klawiatury warto mieć już naszkicowany wzceśniej plan pracy, by nie zaczynać pisania „od niczego” . Czasmi najtrudniej zacząć, więc warto rozejrzeć się za fachową pomocą. Nie chodzi o to, by ktoś wykonał pracę za nas, ale konkretne, merytoryczne wskazówki podparte naukowym zapleczem przydadzą się podczas kłopotów z pisaniem. W tym jak wybrać temat, co jest potrzebne do napisania wstępu czy zakończenia może pomóc edutalent.pl.  Każdy, kto nie może sobie sam poradzić z pisaniem lub ma mało czasu znajdzie tam coś dla siebie.

Przy fachowym wsparciu praca pójdzie szybciej i łatwiej. A wracając do kulinarnych aspektów pracy umysłowej, to po trudnym dniu, już na zakonczenie warto zrobić sobie jakąś słodką nagrodę. Taką, którą robi się szybko, jak np. błyskawiczne muffinki , deser z jogurtu z owocami czy słodkie szyszki ze zdrowych płatków owsianych .

Smacznego !

 

Panzanella klasyczna z domowych pomidorów

panzanella klasyczna
panzanella klasyczna

Sezon  na pomidory trwa w pełni, staram się cieszyć ich smakiem na wszystkie możliwe sposoby. Jedną z najsmaczniejszych postaci pod którą można zjeść  pomidory jest panzanella klasyczna, prosta sałatka z nich i pieczonego chleba, z dodatkiem pieczonej papryki i kaparów, w sosie winegret. Pomidory miałam swoje, z ogrodu, prócz koktajlowych dodałam te duże, które mi pięknie wyrosły. Smakują po prostu słońcem a ich zapach zachęca do jedzenia i to w sporej ilości.

PANZANELLA KLASYCZNA

kilka pomidorów czerwonych i żółtych, małych i dużych

kilka  grzanek czosnkowych

pieczona papryka

2 ząbki czosnku, 2- 3 łyżki kaparów

listki zielonej i fioletowej bazylii

świeże oregano

sól, pieprz czarny i ziołowy

2 łyżki oliwy i łyżka octu jabłkowego

Kromki czerstwego chleba natarłam rozkrojonym ząbkiem czosnku, skropiłam oliwą, pokroiłam w kostkę i włożyłam do piekarnika nagrzanego do 180 C, razem z pokrojoną na paski papryką. Po 20 minutach były upieczone, lekko je przestudziłam. Chleb połamałam.

Pokrojone pomidory posoliłam , poczekałam aż puszczą sok. Dodałam kawałki upieczonej papryki i kapary, wymieszałam z winegretem z domowego octu, czosnku  i oliwy. Posypałam pokrojoną zieleniną i ciepłymi grzankami.

W sezonie pomidorowym to jedna z najlepszych sałatek, smak pomidorów i czosnkowych grzanek, dobry winegret, świeża bazylia  – wszystko to kojarzy się z pełnią lata.

Smacznego !