Wszystkie wpisy, których autorem jest grazyna7

Szarlotka na koncert Korteza w Gorzowie

koncert Korteza w Gorzowie

Letnia trasa Korteza skończyła się już dawno, za to niedługo rusza nowa, jesienna i warto wrócić do wspomnień, zanim się zacznie. Holliday tour obejmował przede wszystkim miejsca plenerowe , w tym amfiteatry i najbliżej miejsca gdzie mieszkam był ten w Gorzowie Wielkopolskim, więc tam się wybrałam.

W ogrodzie sypały mi się wtedy jabłka, papierówki, dlatego ciastem dla Korteza nawiązującym do wakacyjnej trasy została szarlotka, z rodzinnego przepisu :

Na koncert Korteza w Gorzowie wybrałam się razem z nowo poznaną fanką, Magdą, która zabrała mnie autem z Poznania. Droga minęła nam szybko na rozmowach o fenomenie naszego ulubionego artysty i jego muzyce.

Przy przekazywaniu ciasta udało mi się trochę porozmawiać z Kortezem, wtedy właśnie usłyszałam o planowanej jesiennej trasie i o nowych utworach, nad którymi Kortez sukcesywnie pracuje. Koncert rozpoczęła jedna z nowości , Chodź na chwilę, pasująca klimatem do dotychczasowej twórczości atrysty.

Pierwszy raz słuchałam Korteza w amfiteatrze i muszę przyznać, że muzyka niosła się pięknie . Nawet zazdrościłam fanom, którzy byli na koncertach plenerowych nad wodą , tam na pewno ten efekt był jeszcze ciekawszy. Kortez, mimo kontuzji ręki wokalnie był w doskonałej formie, a pomoc Roberta vel Miśka na fortepianie pokazała jego możliwości i ubarwiła muzycznie spektakl. Siedziałam dość wysoko, co pozwoliło mi dobrze wszystko słyszeć i skupić się na muzyce. Mimo, że z nowych utworów była tylko początkowa „Chodż na chwilę” i letni debiut na LP 3 ” Doskonały dzień”, to wysłuchanie dobrze znanych utworów w scenerii i dobrej akustyce amfiteatru było wielką przyjemnością i jak zwykle poddałam się wzruszeniom… O dodatkowy nastrój postarał się pięknie świecący księżyc 🙂

Po koncercie wraz z nowo poznaną koleżanką dość długo zbierałyśmy się spod amfiteatru, wymieniając wrażenia – trudno nam było ochłonąć. Gdy juz się zbierałyśmy do wyjścia, usłyszałyśmy wybuch entuzjazmu przy wyjściu, okazało się, że Kortez wyszedł na chwilę do garstki oczekujących fanów. Poszłyśmy i my porozmawiać chwilę , nawet zrobiłam sobie pamiątkowe selfie z Magdą , dośc nieudolne , bo nie umiem, ale plenerowy koncert i spotkanie zostało uwiecznione. Był to mój 20-ty koncert i akcja z ciastem dla Korteza.

Do zobaczenia na jesiennej trasie 🙂

Figa z makiem, miodem i twarogiem

Figa z makiem

Ten deser to żart z popularnego powiedzenia. Lubię takie wyzwania, materializowanie w kulinarny sposób utartych powiedzeń lub żartów. Wprawdzie figa z makiem brała kiedyś udział w warsztatch kulinarnych jako konfitura ( bardzo mi smakowała) , robiłam też już kiedyś deser na bazie fig i prażonego maku , ale tym razem pomysł jest nieco inny. Jest figa z makiem, ale też kilka dodatkowych komponentów, które pozwoliły stworzyć smakowity deser. Nie łamałam mocno smaków, dając słony ser ( ostatnio na blogach i Instagramie jest sporo wersji figi z fetą), wykorzystałam pyszny, domowy wiejski twaróg, który daje się doskonale kroić w plastry. Dodałam do niego łyżeczkę miodu , posypałam orzechami i prażonym makiem, który ma ciekawy, podkręcony smak i fajnie uzupełnia dodatki do figi.

FIGA Z MAKIEM , MIODEM I TWAROGIEM

  • Świeże figi
  • po plastrze dobrego twarogu na figę
  • po łyżeczce miodu
  • posiekane orzechy włoskie
  • prażony mak do posypania

Najpierw prażymy mak – rozgrzewamy suchą patelnię , wsypujemy cienką warstwą mak i podgrzewamy lekko mieszając , aż mak nabierze lekko orzechowego smaku. Trzeba uważać, żeby nie prażyc maku za długo, bo przypalony popsuje cały smak. Studzimy. Taki prażony mak jadląm po raz pierwszy na warsztatach serowych i od tego czasu często go robię.

Figę rozkrawamy na krzyż , w środek wkładamy kawałki twarogu. Możemy też włożyć na przykład łyżkę ricotty albo mascarpone, Dodajemy miód, mój był już zastygły, więc się nie rozlał na boki. Posypujemy po wierzchu posiekanymi orzechami ( włoskie najlepiej do fig pasują) i na koniec uzupełniamy nasz smaczny żart prażonym makiem.

Fajnie jest zaskoczyć Rodzinkę lub gości i na pytanie : co jest na deser ? odpowiedzieć : figa z makiem. Gdy już wszyscy zrobią zawiedzione miny, wtedy wjeżdżamy z naszymi owocami, wzbogaconymi za pomocą kilku prostych skladników. Pyszny deser gotowy a humory na pewno dopiszą . Słodka figa, dobry, tłusty twaróg dosmaczony miodem i chrupiąca posypka z prażonego maku -mniam 🙂

Smacznego !

Gulasz puszczański z trawą żubrową

gulasz puszczański

Wygrałam kiedyś w konkursie kulinarnym zestaw ziół z okolic Białowieży, którego bazą była trawa żubrowa. Zapach był bardzo ciekawy a i zestaw smaków , wzbogacony tymiankiem i lubczykiem ciekawie się zapowiadał. Postanowiłam wykorzystać ten zestaw do przygotowania gulaszu puszczańskiego , dodając z braku leśnych grzybów brązowe, aromatyczne pieczarki i plasterki marchewki. Miałam akurat ładny kawałek mięsa od szynki i ono zostało przyprawione zestawem puszczańskich przypraw. Do podlania wykorzystałam czerwone wytrawne wino, które ładnie współgrało ze smakiem trawy żubrowej i bulion .

GULASZ PUSZCZAŃSKI

  • Ok. 60 dkg mięsa od szynki
  • duża cebula
  • ok. 30 dkg brązowych pieczarek
  • 2 marchewki
  • sól, pieprz
  • łyżka przyprawy ziołowej na bazie trawy żubrowej
  • 2 liście laurowe, kilka kulek ziela angielskiego
  • pół szklanki czerwonego wytrawnego wina
  • szklanka bulionu
  • olej do smażenia i trochę masła

Mięso kroimy na kawałki, przyprawiamy solą, pieprzem i przyprawą puszczańską . Podsmażany na patelni na rozgrzanym oleju razem z pokrojoną na piórka cebulą. Zgarniamy na bok patelni, dodajemy kilka wiórków masła i smażymy partiami grube plasterki pieczarek, na złoto. Potem dusimy wszystko razem, dodając pokrojone marchewki. Podlewamy czerwonym winem , po odparowaniu dolewamy po trochu bulionu i dusimy po pokrywką do miękkości, mieszając co jakiś czas i pilnując, by się nie przypaliło.

Podajemy najlepiej z ziemniakami albo z dobrą kaszą, orkiszowa będzie tu na pewno ciekawym dodatkiem.

Gulasz puszczański wyszedł bardzo ciekawy, w sezonie warto go zrobić ze swieżymi, leśnymi grzybami.

Smacznego !

Jabłkowy sernik na zimno

jabłkowy sernik na zimno

W tym roku miałam mniej papierówek niż zwykle, ale też więcej, niż się spodziewałam. Co drugi rok mam wysyp, a między nimi różnie bywa. W tym roku jedno z dwóch moich drzew kwitło akurat wtedy, gdy było ciepło i latały owady , które zapylały i z jednej strony drzewa jabłek było dość sporo. W czasie upałów robiłam z nich kompoty i soki, z dodatkiem mięty. Zostały docenione przez kolejnych gości, soki z papierówek o smaku wzbogaconym miętą doskonale orzeźwiają. Wykorzystywałam jabłka też do koktajli, surówek, sałatek owocowych , kilka razy zrobiłam nasze kultowe kluski z jabłkami ( obowiązkowo na przyjazd dzieci) . Mus jabłkowy wykorzystałam do pieczonych szarlotek ( jedną z nich zawiozłam na koncert , kto mnie zna, wie dla kogo) , a na przyjazd syna , amatora zimnych serniczków , specjalną wersję, jabłkowy sernik na zimno, z musem zatopionym w galaretce.

JABŁKOWY SERNIK NA ZIMNO

  • duży kubek słodkiego musu jabłkowego
  • 2 galaretki agrestowe ( cytrynowe też mogą być)
  • duży jogurt naturalny ( 400 g)
  • serek waniliowy ( 150 g)
  • dwie gałązki mięty
  • pół szklanki soku jabłkowego
  • dwie łyżeczki żelatyny
  • spora szczypta cynamonu

Jedną galartekę wraz z łyżeczką żelatyny rozpuściłam w połowie porcji zalecanej wody, z tym, że jej część zastąpiłam sokiem jabłkowym. Nie jest to konieczne, ale wzmacnia jabłkowy smak, co przy papierówkach daje smakowity efekt. Zrobiłam to tak : wsypałam galaretkę do miski, wymieszałam z łyżeczką żelatyny, zalałam wrzątkiem ( pół szklanki) i intensywnie mieszałam, dodając po chwili ciepły sok jabłkowy, by wszystko dokładnie się rozpuściło. Wrzuciłam gałązkę mięty, przykryłam, by naciągnęło smakiem i zapachem. Studziłam mieszając co jakiś czas, gdy przestygło, dodałam mus jabłkowy, szczyptę cynamonu i wymieszałam dokładnie. Włożyłam do pojemnika i wstawiłam do lodówki.

Potem rozpuściłam drugą galaretkę z łyżeczką żelatyny, w szklance gorącej wody . Po wymieszaniu dorzuciłam drugą gałązkę mięty . Gdy oddała swój smak, mieszałam ponownie , aż wystygło. Do zimnej , rozpuszczonej galaretki dodałam jogurt i serek waniliowy, rozbiłam lekko trzepaczką – rózgą , aż powstałam gładka masa. Wylałam ją na zastudzony jabłkowy spód i ponownie wstawiłam do lodówki. Trochę z tym zabawy, ale jakiej przyjemnej – nieco więcej, niż przy prostszej wersji . Efekt wart jest tej pracy. Serniczek zastyga dośc szybko, po dwóch godzinach w lodówce daje się już pokroić, ale najlepiej jest przygotowac go na noc , wtedy krojony rano na pewno będzie trzymał odpowiedni „fason”.

To deser doskonały na lato, jabłkowy sernik na zimno z posmakiem mięty jest bardzo orzeźwiający. Rzadko kto poprzestaje na jednym kawałku, chyba, że ukroi sobie od razu pokaźny, jak to zrobił mój syn 🙂 Z letnich jabłek , papierówek jest najlepszy, ale można też zrobić z innych i cieszyć się nim też w gorące dni późnego lata i wczesnej jesieni, albo zrobić też na wiosnę, gdy przyjdą pierwsze gorące dni. Ja na tekie potrzeby robię właśnie mus z papierówek do słoików.

Smacznego !

Cukinia kiszona w mieszance warzywnej z owocami

cukinia kiszona w mieszance warzywnej

Od kilku lat eksperymentuję z kiszonkami , najchętniej wykorzystuję do kiszenia to, co mam w ogrodzie. Oprócz kiszonek jednorodnych robię mieszanki, czasami przełamując smak warzyw owocami. Kiszona cukinia w mieszance warzywnej, z dodatkiem papryki i ogórków, papierówki i kilku śliwek to mój nowy eksperyment. Owoce kisiłam już same z aromatycznymi dodatkami ( papierówki, śliwki) , w takich mieszankach z warzywami też się super sprawdzają. Same przechodzą smakiem warzyw a im z kolei dodają trochę słodyczy, łamiąc słono-kwaśne smaki. W tej kiszonce tylko papryka jest kupiona, reszta warzyw i owoce są z mojego ogrodu. Pierwszy raz robiłam kiszoną cukinię z dodatkiem owoców.

Cukinia kiszona w mieszance warzywnej

  • młoda cukinia
  • 1-2 papierówki
  • czerwona papryka
  • ogórki, mogą być większe
  • 2-3 śliwki
  • ząbek czosnku
  • po 2 liście wiśni i czarnej porzeczki, liść winogrona
  • kwiat kopru i opcjonalnie pietruszki
  • zalewa – litr wrzącej wody, łyżka soli

Cukinię pokroiłam na grube plastry, ogórka, który nieźle wyrósł – też. Jabłko podzieliłam na ćwiartki i pozbawiłam gniazd nasiennych, by było gotowe do zjedzienia, samodzielnie czy w sałatce. Paprykę bez gniazd nasiennych pokroiłam w paski . Wszystko to, wraz z całymi śliwkami poukładałam ciasno w słoiku , przekładając przyprawami. Mam w tym roku dwuletnią pietruszkę , która kwitnie i jej kwiaty, obok kwiatów kopru dodaję do kiszonek. Dwa liście – porzeczki i wiśni zostawiam na wierzch i przykrywam nimi warzywa i owoce po zalaniu , tuż przed zakręceniem. Tak, na wszelki wypadek, by składniki kiszonki , które mogłyby wystawać z wody nie spowodowały zepsucia. Mieszankę do kiszenia zalewam gorącą, dopiero co zagotowaną solanką ( łyżka soli na litr wody) , lejąc ostrożnie po warzywach, tak, by słoiki nie popękały. Kiszonki przez kilka dni trzymam na widoku, na kuchennym blacie, by widzieć, czy nie wycieka z nich woda . Jak zmienią kolor to albo zajadam na bieżąco, albo chowam w chłodne miejsce ( ja-do piwnicy, a te, które będą używane niedługo , na szafkę w przewiewnym przedpokoju). Cukinia kiszona w mieszance warzywnej to nowość, więc spróbowałam jej tydzień po nastawieniu, bo byłam ciekawa smaku. Zarówno warzywa jak i owoce były jędrne , śliwki może nieco mniej, ale były już dojrzałe. Smak ciekawy, owoce złapały smak warzyw a one same nieco złagodniały , dzięki słodyczy owoców. Cukinia w tej mieszance super smakuje i zachowuje jędrność.

Smacznego !

Orzeźwiający koktajl z papierówek i ogórka z miętą

orzeźwiający koktajl z papierówek i ogórka

W tym roku myślałam, że podobnie, jak dwa late temu, papierówek nie spróbuję, bo ich nie będzie na drzewach. Okazało się, że jedno z dwóch drzew zaowocowało całkiem nieźle, a i na drugim trochę jabłek też dojrzało. Cieszyłam się więc ulubionymi letnimi jabłkami w odpowiedni sposób, nie matrwiąc się, co zrobić z ich nadmiarem – tak jak jest w latach „wysypu”. Gotowałam z nich na bieżąco kompoty, soki i musy, robiłam ciasta z ich dodatkiem, na przyjazd dzieci ugotowałam nasze słynne kluski z jabłkami. Teraz, kiedy są już dojrzałe i kremowe ( i niestety mniej soczyste z powodu suszy) , robię z nich też orzeźwiające koktajle. Do papierówek mięta pasuje jak mało do czego, więc jej dodatek był oczywisty. Do koktajlu dodałam ogórka prosto z grządki , soczystego i orzeźwiającego, słodkiego prawie jak melon. Dosłodziłam tylko odrobiną miodu i wyszedł przepyszny, orzeźwiający koktajl, doskonały na upały.

ORZEŹWIAJĄCY KOKTAJL Z PAPIERÓWEK I OGÓRKA

  • 3-4 dojrzałe papierówki lub inne letnie jabłka
  • duży zielony ogórek, wyrośnięty
  • szklanka wody
  • 2 gałązki mięty
  • kilka listków melisy
  • łyżeczka miodu lub brązowego cukru
  • opcjonalnie – kilka kostek lodu

Jabłka kroimy na kawałki, odrzucając gniazda nasienne. Ogórek obieramy , kroimy na kawałki. Wrzucamy wszystko do blendera , przekładając listkami mięty i melisy. Na koniec dodajemy miód lub cukier, wlewamy wodę i ewentualnie dodajemy lód. Miksujemy wszystko na gładką masę .

Polączenie jabłka z miętą zawsze daje orzeźwienie a ogórek jeszcze je wzmacnia. Koktajl jest pyszny, możemy sobie go wypić w czasie upałów na przykład na drugie śniadanie lub podwieczorek .

Smacznego !

Surówka z cukinii i ogórków

surówka z cukinii i ogórków

Młode cukinie są bardzo delikatne i doskonale nadają się do jedzenia na surowo, po odpowiednim zamarynowaniu. Mam taką swoją ulubioną sałatkę z zielonych ogórków, którą jadam na świeżo lub zapasteryzowaną na zimę i pomyślałam, że dodatek cukinii ciekawie ją urozmaici. Teraz wracają upały , więc surówka z cukinii i ogórków do grilla czy obiadu bardzo się przyda. Do klasycznego przepisu dodałam nieco mięty i pieprz cytrynowy, co dodało jej świeżości i wzmocniło orzeźwiający smak. Cukinię trzeba pokroić na cieniutkie plasterki i najpierw nasolić , najlepiej razem z ogórkiem- kiedy warzywa puszczą wodę, łatwiej wchłoną przyprawy .

SURÓWKA Z CUKINII I OGÓRKÓW

  • młoda cukinia
  • 2 zielone ogórki
  • mała młoda cebula
  • sól, łyżeczka cukru
  • pół łyżeczki pieprzu cytrynowego
  • 3 łyżki octu jabłkowego ( miałam domowy)
  • 3 łyżki oleju neutralnego w smaku
  • 2 łyżki natki pietruszki
  • 2 łyżki posiekanego koperku
  • kilka listków świeżej mięty

Obrane cukinie i ogórki kroimy na cienkie plasterki , przesypujemy solą ( około łyżeczki). Po 15 minutach odciskamy z wody i dodajemy cienko pokrojoną na półplasterki cebulę. Dosypujemy cukier i pieprz cytrynowy, mieszamy z octem i olejem. Dodajemy posiekaną natkę pietruszki, koperek i porwane na drobne kawałki listki mięty. Wstawiamy do lodówki co najmniej na 15 minut , by smaki się „przegryzły” . Surówkę można przechowywać w lodówce w słoiku przez kilka dni. Najlepiej smakuje zimna, można ją dojadać do dań z grilla jak i też do obiadu. Pokrojone na plasterki warzywa nadają się też jako dodatek do kanapek. Ja w sezonie gdy są papierówki, dorzucam do niej czasem trochę jabłek pokrojonych na plasterki podobnego rozmiaru , dodają fajny element chrupiący do miękkich warzyw. Neutralna cukinia w takiej surówce przejmuje smak ogórka i dodatków, wszystko razem tworzy interesujący, letni smak.

Surówkę można zapasteryzować w słoikach na zimę, tak jak podobną z ogórków.

Smacznego !

Leczo z cukinią i papierówką

leczo z cukinią i papierówką

W tym roku rozsądniej zaplanowałam sadzenie roslin w ogrodzie i cukinii mam akurat tyle, ile nam potrzeba. Pierwszą dorodną, która urosła przeznaczyłam na jedno z moich ulubionych letnich dań, warzywne leczo. Do klasycznego zestawu , czyli cebuli, papryki i pomidorów najbardziej lubię dodawać wypełniacz w postaci cukinii, kabaczka czy patisona. To warzywa smaczne, o ciekawej konsystencji , które z wyrazistymi dodatkami i przyprawami charakterystycznymi do tego dania doskonale smakują. W sezonie, kiedy lecą mi jabłka z drzew dorzucam je do czego się da , więc ta wesja to leczo z cukinią i papierówką. Letnie, kwaskowe jabłka dodały potrawie ciekawego smaku, lekkości i świeżości.

LECZO Z CUKINIĄ I PAPIERÓWKĄ

  • średnia, młoda cukinia
  • 2 cebule
  • kolorowa papryka ( miałam czewoną, żółtą i zieloną)
  • 3-4 miękkie pomidory
  • 2-3 średnio dojrzałe papierówki
  • świeża bazylia, oregano i pietruszka
  • sól, pieprz, papryka słodka wędzona
  • olej do smażenia


Leczo to potrawa łatwa w przygotowaniu, bo można ją robić etapami, smażąc a potem dusząc kolejno dorzucając poszczególne składniki .

Najpierw na sporej patelni lub w rondlu podsmażamy lekko pokrojoną w plastry lub piórka cebulę. Do niej dorzucamy paski kolorowej papryki i smażymy dalej. Na tym etapie warto dodać pieprz i paprykę, by podsmażone oddały lepiej swój smak. Gdy cebula z papryką zmiękną , dorzucamy obraną (lub nie, jeśli skóra jest miękka) i pokrojoną na półplasterki cukinię. Gdy i ona zmięknie, dodajemy pokojone pomidory a na końcu kawałki jabłek.

Na tym etapie możemy posolić leczo i dodać posiekane świeże zioła. Dusimy wszystko razem aż pomidory się rozpadną. Jabłka też lekko się rozpadną , jeśli zostaną kawałki, to będzie ciekawe urozmaicenie. Sprawdzamy, czy nie trzeba doprawić pieprzem lub papryką, jeśli leczo jest zbyt kwaśne, możemy złamać lekko smak odrobiną cukru.

Leczo z cukinią i papierówką podajemy z chlebem albo kluskami lub grubym makaronem. Ja najbardziej lubię z chlebem, moje dzieci wolą z kluskami lub makaronem. Świeże letnie jabłuszka dodały fajnej świeżości i lekkości. Kto lubi konkretne smaki, może dodać podsmażonej kiełbasy i/lub wędzonki , ja miałam ochotę na typowo warzywne. Pyszne smaki lata.

Smacznego !

Sałatka z bobem i pieczarkami

sałatka z bobem i pieczarkami

W sezonie na młody bób staram się wykorzystywać go na różne sposoby. Najbardziej smakuje mi taki świeżo ugotowany, na ciepło, ale jako sładnik warzywnych sałatek doskonale się sprawdza. Pasują do niego zarówno gotowane, jak i świeże warzywa – wykorzystując te składniki zrobiłam sałatkę z bobem i pieczarkami. Dodałam też do niej resztę ugotowanej na parze fasolki szparagowej z obiadu . Ze świeżych warzyw dorzuciłam pomidory i zioła z grządki , dodało to sałatce lekkości. Sam bób z pieczarkami już fajnie smakuje, pozostałe warzywa ciekawie uzupełniły ten smak.

SAŁATKA Z BOBEM I PIECZARKAMI

  • miseczka ugotowanego i obranego bobu
  • miseczka duszonych pieczarek
  • garść ugotowanej na parze fasolki szparagowej
  • dwa mięsiste pomidory
  • garść świeżej bazylii i majeranku lub oregano
  • oliwa czosnkowa ( może być zwykła)
  • sól i pieprz do smaku

Bób ugotowałam w dużej ilości wody, dokładny opis jak go ugotować jest tutaj. Jeszcze ciepły obrałam ze skórek.

Pieczarki udusiłam na niewielkiej ilości oleju z dodatkiem wody, krótko, by nie były za miękkie. Wystudziłam. Fasolkę szparagową ugotowaną na parze miałam z obiadu, mozna ją też ugotować tradycyjnie, w wodzie. Pokroiłam ją na mniejsze kawałki.

Na talerzu wymieszałam ugotowany bób i fasolkę, dodałam wystudzone duszone pieczarki. Dorzuciłam pomidora pokrojonego na niezbyt duże kawałki. Wszystko lekko posoliłam ( bób i fasolka były solone w gotowaniu), dolałam oliwy czosnkowej ( dwie łyżki). Na koniec posypałam wszystko świeżymi, porwanymi listkami bazylii i majeranku , ale oregano też się nada.

Sałatka jest dość konkretna a jednocześnie lekka dzięki dodatkowi świeżych pomidorów i ziół. Można zjeść ją z chlebem lub bez na kolację, albo jako dodatek do grillowanego mięsa. W sezonie na świeży bób warto taką zrobić.

Smacznego !

Chłodnik z kiszonymi rzodkiewkami i śledziem

chłodnik z kiszonymi rzodkiewkami

Na dwa dni upały dały nam odetchnąć, od jutra znów ma być bardzo gorąco. W taką pogodę albo gotuję szybkie, proste dania typu warzywa na pazr-rze, grillowane , z makaronem albo jarzynowe zupy, które można zjeść przestudzone. Najczęściej jednak robię chłodniki, na bazie maślanki, jogurtu lub kefiru, z surowymi i kiszonymi warzywami. Dodatek soku z kiszonych warzyw nie tylko podbija smak , ale też czasem dodaje koloru. Mój ostatni pomysł to chłodnik z kiszonymi rzodkiewkami , do którego dodałam kawałki śledzia. Pasował mi smakowo i kolorystycznie, bo to był śledź, którego zamacerowałam w zalewie od kiszonych rzodkiewek z dodatkiem estragonu. Poza tym podczas upałów mam większą ochotę na kiszonki i słone rzeczy – widocznie organizm domaga się uzupełnienia utraconych wraz z potem mikroelementów i soli. Pomyślałam też sobie, że w staropolskich i aktualnie ekskluzywnych chłodnikach dodaje się raki, a właściwie rakowe szyjki . Nie jest łatwo je zdobyć , więc zadowoliłam się dodatkiem śledzi , lekko zaróżowionych od rzodkiewkowej zalewy.

Oprócz kiszonych rzodkiewek dodałam do chłodnika też plasterki świeżych, poza tym kawałki zielonego ogórka, rucolę, koperek, dymkę i zieleninę. Wszystko to stworzyło smakowite i pożywne danie na upały.

CHŁODNIK Z KISZONYMI RZODKIEWKAMI I ŚLEDZIEM

  • pół litra maslanki
  • duży jogurt naturalny
  • kilka kiszonych rzodkiewek
  • kilka świeżych rzodkiewek
  • mały zielony ogórek
  • 3 -4 łyżki soku z kiszonych rzodkiewek
  • garśc rucoli
  • dymka ze szczypiorem
  • śledź z zalewy, pokrojony na paski
  • garść posiekanego koperku i świeżego majeranku
  • sól ( troszkę, bo składniki słone), pieprz, cząber

Zielony ogórek kroimy na półplasterki, dodajemy posiekaną dymkę i plasterki rzodkiewek, lekko solimy. Dodajemy pokrojone rzodkiewki kiszone wraz z zalewą. Dolewamy jogurt i maślankę, lekko roztrzepując widelcem. Doprawiamy do smaku pieprzem i cząbrem, dorzucamy pokrojone na nieduże paski śledzie. Na koniec posypujemy świeżą zieleniną – koperkiem, rucolą, majerankiem lub tymiankiem, resztą szczypioru. Wstawiamy do lodówki na kilkanaście minut albo i dłużej, by smaki się przegryzły. Zajadamy z kawałkiem chleba albo i bez, bo w czasie upałów sama taka konkretna, zimna zupa wystarczy.

Smacznego !

chłodnik z kiszonymi rzodkiewkami