Wszystkie wpisy, których autorem jest grazyna7

Ciasta na koncerty Korteza w pandemii

ciasta na koncerty Korteza

Oficjalnie czas pandemii został niedawno odwołany, a u mnie na blogu jeszcze nie pojawiły się relacje z ubiegłorocznych koncertów Korteza, na których w tych trudnych czasach udało mi się być . Na szczęście Kortez wykorzystywał luźniejsze momenty i ciasta na koncerty powstały, zostały zawiezione , zjedzone jak zwykle z entuzjazmem. Z samym atrystą nie udało mi się porozmawiac osobiście, przekazywałam wszystko przez znajomych. Myślę, że teraz warto te wrażenia przypomnieć, bo niedługo zaczyna się Męskie Granie ze specjalnym projektem Korteza, rusza też letnia trasa po amfiteatrach.

Ale wróćmy do koncertów czasu pandemii: byłam 1 marca w Poznaniu w Teatrze Wielkim ( na pamiątkę zdjęcie w maseczce) :

Był to najlepszy pod względem atrystycznym koncert na jakim byłam. Doskonała akustyka i dobór repertuaru tak, by wybrzmiało wszystko to co najlepsze w nowych aranżacjach z trąbką Tomasza Ziętka , piękna gra świateł – Kwadro Tour dało radę. Sam nasz ulubiony Artysta był w bardzo dobrej formie wokalnej i chyba też życiowej, bo widać po nim było spokój i pewność. Słuchacze chyba znaleźli to, co chcieli, bo przed koncertem słyszałam rozmowy na temat oczekiwań reperuaru – wiele osób pytało o utwory z pierwszej płyty, która i dla mnie jest ulubioną. Były więc utwory z pierwszej i drugiej płyty , z mniejszych albumów, te najbardziej ulubione przez publiczność.

koncert Kwadro Tour Poznań

Ja uznałam, że czasy są tak ciężkie, że Kortezowi i ekipie należy się coś specjalnego i upiekłam tort czekoladowy z masą tiramisu i pralinkowymi dodatkami. Jak zwykle testował go mój syn, który mnie na koncert zawiózł, ale też i jego dziewczyna, także fanka Korteza. Oni dostali „dekonstrukcję ” tortu, czyli ciasto, masę i dodatki. Smakowało, więc z czystym sumieniem zawiozłam tort atrystom. Jest na górnym zdjęciu.

W sierpniu tego samego roku wybrałam się na Letnie Brzmienia w parku Starego Browaru w Poznaniu .

Koncert Letnie Brzmienia 2021

Tym razem było lato, w moim ogrodzie spadały jabłka, więc ciasto z jabłkami było oczywistą koniecznością. Nie była to szarlotka jak w Gorzowie ani placek z kruszonką jak kiedyś nad Maltą , tylko placek z całymi jabłkami, papierówkami – kto chciałby spróbować, przepis jest tutaj : Klik, klik. A wyglądał tak :

placek z całymi jabłkami

Tym razem zabrałam na koncert dziewczynę syna – on sam posłuchał tylko końca jak nas odbierał, bo nadal jest zdania, że Kortez jest czasem zbyt smutny, by słuchać go we dwoje. Akurat lekko się mylił, bo repertuar był dostosowany do plenerowych brzmień. W parku Starego Browaru wokal Korteza brzmiał niezwykle dźwięcznie a harmonijna gra światła i dźwięku stworzyła niemal bajkowy nastrój w ten letni wieczór w połowie sierpnia.

Z przyjemnością powspominałam sobie Kortezowe koncerty z ubiegłego roku. Piszę o nich dopiero teraz, bo ubiegły rok, kiedy i mnie trafiła zaraza był dla mnie ciężki i trudno mi się było zmoblizować do pisania na blogu. Teraz jestem już w znacznie lepszej formie i nie mogę się doczekać, jaki to projekt specjalny ma Kortez na Męskie Granie. Na razie , jakiś czas temu z dużym zainteresowaniem obejrzałam krótkometrażowy film „Pani Basia”, do którego muzykę napisał Kortez a reżyserem jest Paweł Deląg. Już od dawna stwierdziłam, że kompozycje naszego ulubionego Atrysty doskonale nadają się na muzykę filmową i mam nadzieję, że filmów z jego muzyką obejrzymy więcej. I myślę już nad kolejnym ciastem. To były 24 i 25 edycja akcji Ciasto dla Korteza a mój 24 koncert.

Sałatka gruzińska z buraczków

sałatka gruzińska z buraczków

Zobaczyłam taką sałatkę gdzieś na jakimś internetowym portalu kulinarnym i bardzo mnie zaciekawiła. Lubię buraczki we wszelkich postaciach a takie połączenie wydało mi się bardzo atrakcyjne. Zrobiłam małą modyfikację – zamiast soku z cytryny dodałam aromatyczny ocet z forsycji, który zlałam właśnie po tegorocznej fermentacji. Na zdjęciu sałatka gruzińska z buraczków jest na talerzyku obok prostej sałatki z rucoli i ogórków , bo spontanicznie postanowiłam ją uwiecznić pod koniec grillowania – dlatego światło wieczora nie oddaje dokładnie jej wyglądu. Czerwona cebula, orzechy i natka pietruszki-to proste składniki , ktore dodane do buraczków tworzą niezwykle smakowite danie. Gruzińskie smaki w takim wydaniu bardzo mi pasują.

GRUZIŃSKA SAŁATKA Z BURACZKÓW

  • Kilka ugotowanych w mundurkach buraczków
  • czerwona cebula
  • garść natki pietruszki
  • kilka orzechów
  • sól, pieprz z młynka
  • łyżeczka cukru
  • łyżka soku z cytryny lub dobrego octu
  • 2 łyżki oliwy

Ugotowane lub upieczone buraczki studzimy i kroimy w kostkę. W podobną, drobniejszą kostkę szatkujemy czerwoną cebulę , solimy ją i macerujemy chwilę w soku z cytryny lub occie. Siekamy pietruszkę i orzechy. Do pokrojonych buraczków dorzucamy cebulę wraz z marynatą, dodajemy cukier, posiekaną pietruszkę i orzechy, polewamy oliwą, doprawiamy jeszcze trochę solą i pieprzem z młynka. Najlepiej włożyć ją na trochę do lodówki by przegryzły się smaki. Jak już pisałam, to bardzo ciekawe połączenie smakowe , taką sałatkę można zrobić i do grilla i do obiadu a także jako samodzielne , lekkie danie z pieczywem lub bez.

Jeśli chodzi o drugą sałatkę na talerzyku to sfotografowałam ją dla dokumentacji – rucola z grządki, trochę ogórka, domowy ocet jabłkowy i olej rzepakowy tłoczony na zimno, sól, pieprz ziołowy. Na wierzchu posypana prażonym sezamem. Prosta, szybka i pyszna, polecam do grilla i do czego wam pasuje. Cieszmy się latem i pysznymi sałatkami.

Smacznego !

Sałata z rzodkiewką i fetą

sałata z rzodkiewką i fetą

W tym roku kupiłam na targu sporo rozsad sałaty różnych gatunków. Pogoda sprzyjała rośnięciu i szybko doczekałam się pięknych liści: sałaty masłowej, strzępiastej zielonej i czerwonej. Rukoli posianej kilka lat temu mam mniej, niż w poprzednich latach ale jeszcze daje radę, więc chętnie dorzucam ją do innych sałat, jako bazę moich improwizowanych sałatek w winegrecie. Bardzo lubię tę porę roku, kiedy prosto z grządki zbieram zieleninę i robię z niej to, co lubię najbardziej. Wczoraj na kolację powstała w ten sposób sałata z rzodkiewką i fetą, z dodatkiem czerwonej cebuli i świeżych ziół z ogrodu. Do dressingu zamiast domowego octu dodałam zalewę od kiszonych rzodkiewek, w ten sposób podkreślił on smak serów. Aromatyczny i pyszny olej rydzowy dopełnił reszty.

SAŁATA Z RZODKIEWKĄ I FETĄ

-po kilka liści sałaty masłowej, strzępiastej zielonej i czerwonej
-garść rukoli
-kilka świeżych rzodkiewek
-kilka kiszonych rzodkiewek
-kawałek fety ( u mnie domowa)
-resztki dowolnych serów
-kawałek zielonego ogórka
-mała czerwona cebula
-świeża bazylia, oregano, tymianek i szczypiorek
-sól, pieprz z młynka
-dwie łyżki zalewy od kiszonej rzodkiewki
-łyżka oleju rydzowego

sałata z wiosennymi dodatkami

Na talerzu lub półmisku układamy dekoracyjnie umyte i osuszone liście sałat. Lekko solimy, bo ser i dressing będą dość słone. Na sałacie rozmieszczamy plasterki rzodkiewek świeżych i kiszonych oraz ogórka. Dokładamy kawałki fety i ewentualnie innych serów, pokrojone w mniej więcej równe kawałki i cienkie plasterki czerwonej cebuli. Polewamy wszystko równo zalewą z kiszonych rzodkiewek i olejem. Zamiast tej zalewy możemy dać dobry ocet lub sok z ogórków małosolnych lub kiszonych. Na koniec posypujemy sałatkę posiekanymi świeżymi ziołami.
Teraz, kiedy jest sezon na sałatę , warto takie improwizowane pyszności robić codziennie. Inspracje można znaleźć na Przepisy.pl, gdzie bazą wielu dań jest sałata ( tutaj) . Mogą być dodatkami do grilla lub obiadu albo samodzielnymi śniadaniami czy kolacjami.
Smacznego!


Zdrowotna nalewka z mniszka i forsycji

zdrowotna nalewka z mniszka i forsycji

Co roku robię kwiatowe syropy z różnych darów lasu i ogrodu, by w czasie infekcji i problemów ze zdrowiem pomagać sobie i innym w naturalny sposób. Teraz nastawiłam kwiaty dzikiego bzu, mam już syropy z forsycji , mniszka a także mieszany. Syrop z kwiatów dzikiego bzu wykorzystuję też do prostej nalewki, która super smakuje i pachnie, a dodanie jej do letnich drinków podnosi bardzo ich walory smakowe. Syrop z mniszka i forsycji też jest pyszny i aromatyczny, toteż gdy po rozlaniu do słoiczków zostało mi pół szklanki, dolałam do niego czystej wódki w proporcji 1:1 i tak powstała zdrowotna nalewka z mniszka i forsycji ( choć pewnie znawcy nalewek powiedzą, że to nieodpowiednie słowo;) . Stoi już ponad miesiąc i spróbowałam jej – smakuje rewelacyjnie. W sumie można ją pić już kilka dni po zmieszaniu, ale im dłużej postoi, tym jest lepsza.

ZDROWOTNA NALEWKA Z MNISZKA I FORSYCJI

Sprawa jest prosta – mieszamy płyny wlewając je przez lejek do butelki , ewentualnie doprawiamy cukrem z wanilią i/lub cynamonem, kto chce może dodać np. plaster-dwa imbiru, będzie jeszcze zdrowiej. Kto woli mocniejsze nalewki, może użyć alkoholu o wyższych procentach. Odstawiamy i po kilku dniach możemy się cieszyć smakiem i zdrowotnymi właściwościami napoju. Ja syrop zrobiłam na bazie cukru, ale jeśli ktoś chce bardziej zdrowo, to może częściowo lub w całości zastąpic go miodem. Można sobie wybrać jakieś zestawy miodów i skorzystać z ulubionych smaków.

Taka nalewka pomoże nam podnieść odporność albo zwalczyć przeziębienie. W zimne dni można ją dodać do herbaty, latem może urozmaicić smakowo różne drinki.

Smacznego i na zdrowie !

Sernik z płatkami jabłoni -14 urodziny bloga

sernik z płatkami jabłoni

Dziś mija 14 lat, od czasu, kiedy pierwszy raz zamieściłam wpis na blogu. Mój blog, to już duże dziecko, nastolatek, starszy niż moja córka, gdy mi go zakładała ( miała 12 lat). W czasie blogowania poznałam wielu wspaniałych ludzi, bywałam na wielu warsztatach i spotkaniach, moje życie zmieniło się bardzo. Wprawdzie podczas pandemii nieco wszystko przyhamowało , ale powoli wraca do normy – już licze dni, do kolejnego blogerskiego spotkania we Wrocławiu, gdzie oczywiście przyjadę z ciastem . A kiedyś upiekłam ciasto w nawiązaniu do tytułu piosenki artysty, który mnie zauroczył i to było kolejne żródło niezwyklych spotkań. Ten sernik z płatkami jabłoni pewnie by Kortezowi posmakował, muszę pomyśleć o podobnym przy następnej okazji. Poniżej autograf na płycie , który to wyjaśnia.

Urodziny bloga, to u nas święto rodzinne. Dziś każdy jest zajęty, serniczek poczeka do jutra a nawet niedzieli na przyjazd dzieci. Zrobiłam go z dodatkiem mleczka kokosowego z wiórkami , do którego dodałam płatki jabłoni, żeby było romantycznie i lekko, jak na 14-latka przystało.

SERNIK Z PŁATKAMI JABŁONI

  • kilogram sera z wiaderka
  • 25 dkg wiejskiego twarogu
  • 2 lyżki wiórków kokosowych i pół szklanki wody
  • garść platków jabłoni
  • 2/3 szklanki drobnego cukru
  • 3 jajka
  • łyżka mąki ziemniaczanej
  • łyżka cukru migdałowego
  • 2 łyżki soku z pomarańczy

Wiórki kokosowe zalałam na noc wodą, na ostatanią godzinę dodałam płatki jabłoni. Zmiksowałam to wszystko , potem dodalam twaróg i zmiksowałam raz jeszcze. Dodawałam na zmianę ser z wiaderka, jajka i drobny cukier, mieszajac tylko łyżką. Pod koniec dolałam sok z pomarańczy i cukier migdałowy, a gdy się wszystko wymieszało, ostrożnie wmieszałam mąkę ziemniaczna.

Wstawiłam do piekarnika nastawionego na 180 C i od razu zmniejszyłam temperaturę do 160 C. Po 45 minutach zmniejszyłam jeszcze do 120 C, po pół godzinie wyłączyłam piekarnik i zostawiłam sernik do wystudzenia, uchylając drzwiczki po 20 minutach. Sernik najpierw dość mocno urósł, potem lekko opadl, ale nie na tyle, by nie pozostał wilgotny i puszysty. Na razie zjadłam tylko kawałek ze zdjecia, jest pyszny i delikatny.

14 rocznica założenia bloga wywolała u mnie wiele reflekscji. Mam spory dystans do tego, co robię , staram się wyciągać z blogowania to, co najbardziej pozytywne i dbać o to moje miejsce w sieci, by było ciepłe i przyjazne.

Smacznego !

Makaron z ciecierzycą i serem

makaron z ciecierzycą i serem

Nareszcie jest w miarę ciepło i zielono, powoli można korzystać z darów ogrodu przy przygotowywaniu posiłków. W ogrodzie odbiły zioła po zimie, młode chwasty wyrastają niezaleznie od tego, czy chcemy, czy nie. Wyrywam je i niektóre wykorzystuję tak samo, jak zieleninę zasadzoną na grządkach. Do mojego ulubionego makaronu z twarogiem , polanego zdrowym olejem tloczonym na zimno dodałam prócz natki pietruszki, szałwii, oregano i mięty nieco młodego podagrycznika i czosnaczku. Taka zielenina, która sama wyrasta z ziemi jest zdrowa i pełna witamin , warto z niej korzystać, zwłaszcza po zimowym osłabieniu. Poza tym nadaje daniom świeże, warzywne smaki. Makaron z ciecierzycą zrobiłam na bazie razowych świderek, z wiejskim twarogiem świeżym i z solanki ciecierzycę wykorzystałam z reszty sałatki z pietruszką i prażonym sezamem.

MAKARON Z CIECIERZYCĄ I SEREM

  • makaron razowy świderki ugotowany al dente
  • 2-3 łyżki ciecierzycy z prażonym sezamem i czosnkiem
  • kawałek wiejskiego twarogu
  • kilka kostek domowej fety
  • świeża szałwia, pietruszka, szczypiorek, natka pietruszki, mięta i oregano
  • garść rzeżuchy ( opcjonalnie)
  • młody podagrycznik i czosnaczek
  • sól, pieprz z młynka
  • olej rzepakowy tłoczony na zimno

Makaron gotujemy al dente i odcedzamy. Zioła i mlode chwasty płuczemy dokładnie, osuszamy i siekamy. Na rozłożony na talerzu makaron kładziemy kawałki twarogu, ewentualnie wzbogacamy fetą. Dorzucamy ciecierzycę, można dosypać prażony sezami posiekany ząbek czosnku . Całość posypujemy ziołami, solą i pieprzem z młynka i polewamy dobrym olejem tłoczonym na zimno, ewentualnie oliwą.

To proste ale bardzo smaczne danie, idealne na szybki wiosenny obiad. Połączenie twarogu z dobrym olejem , ciecierzycą i ziołami daje bardzo ciekawy efekt smakowy, jest tez korzystne dla naszego zdrowia.

Smacznego !

Jajecznica ze smardzami z ogrodu

jajecznica ze smardzami z ogrodu
Smardz pod jabłonką

W ubiegłym roku pod jabłonką, starą papierówką znalazłam kilka smardzów. Poprzednio, dwa lata wcześniej wyrósł mi jeden, w pobliżu. To są akurat lata, kiedy jablek jest mniej, wysyp bedzie w tym roku. Teraz szukałam pod drzewem, ale na razie bezskutecznie. Może pojawią się znowu za rok, w dwuletnim cyklu ? Smardze dziko rosnące są pod ochroną , ale te, które znajdziemy w ogrodzie, możemy zebrać i zjeść. Są niezwykle smaczne i aromatyczne. Ja znalazłam najpierw dwa , zastanawiałam się, jak je najlepiej spożytkowac i wtedy przyszła mi do głowy jajecznica ze smardzami, na maśle. W zeszłym roku nie zdażyłam jej opublikować w sezonie, podaję więc przepis teraz- a nuż ktoś będzie miał takie szczęście jak ja i będzie mógł sobie zrobić. Znalazłam je przypadkiem, gdy zbierałam kwiaty mniszka na miodek.

smardze z ogrodu

JAJECZNICA ZE SMARDZAMI Z OGRODU

  • dwa smardze, ale jak macie więcej, tym lepiej
  • małą cebula
  • łyżka masła i trochę oleju
  • 2-3 jajka
  • sól, pieprz
  • bluszczyk kurdybanek lub inne zioła do posypania
smardze pokrojone w plasterki

Smardze trzeba dobrze i dokładnie wypłukać z piasku. Potem kroimy je na plasterki . Na patelni rozpuszczamy masło z odrobiną oleju, by się nie paliło. Wrzucamy plasterki smardzów i cieniutko pokrojoną cebulę, smażymy około 15 minut, aż zmiękną. Potem wbijamy roztrzepane jajka, doprawiamy solą i pieprzem i smażymy, aż się zetną. Na wydaniu posypujemy szczypiorkiem lub innymi ziołami. Ja miałam świeży bluszczyk kurdybanek z kwiatkami, więc wyszło dekoracyjnie a przy tym bardzo smacznie.

Smardze są pyszne i aromatyczne, podobno do trufli im daleko, ale trochę je smakiem przypominają. Taka jajecznica to królewskie śniadanie. Mam nadzieję, że za rok znajdę jeszcze kilak smardzów w ogrodzie, w tym roku też ich będę jeszcze szukać.

Smacznego !

Jajecznica ze smardzami

Espresso tonic z mrożonymi malinami

Kawa riposso exclusive intensive z tonikiem
espresso tonic z mrożonymi malinami

Kawę espresso tonic polubilam dzięki mojej córce, która bardzo lubi tonik we wszelkich postaciach . To doskonała kawa na upalne dni, które mam nadzieję już się zbliżają a ich przedsmak mieliśmy w ostatni weekend. Skusiliśmy się nawet na wypicie kawy w ogrodzie, bo po południu, w porze podwieczorku słońce świeciło dość mocno a wiatr ucichł na kilka godzin. Przywołaliśmy trochę wspomnienie lata, bo w zamrażalniku znalazłam jeszcze nieco mrożonych malin z ogrodu, z ubiegłego roku. Udało mi się też znaleźć trochę listków mięty. Bałam się, że po pracach remontowych przy domu zniknie, ale to jest silna roślina i wyrasta jej spod ziemi coraz więcej. Do smaku malin pasowała mi pomarańcza , udało mi się znależć bardzo slodki owoc i jego naturalny smak złagodził nieco polączone smaki mocnej kawy i toniku. Espresso zrobiliśmy w ekspresie z kawy Riposso Exclusive Intensive , która do tego najlepiej się nadaje. Miałam tremę komponując napój , udało mi się uzyskać w pewnym stopniu efekt rozwarstwienia – czytałam jednak, że bariści polecają też ” estetyczną anihiliację „, czyli wymieszanie wszystkiego , by uzyskać ciekawy smak. Bo wygląd wyglądem, ale smak jest przecież najważniejszy.

kawa riposso exclisive intensive z tonikiem
espresso tonic z malinami i miętą

ESPRESSO TONIC Z MROŻONYMI MALINAMI

  • 30 ml mocnego espresso
  • 150 ml toniku
  • plaster słodkiej pomarańczy ze skórką
  • kilka mrożonych malin
  • kilka kostek lodu
  • garść listków mięty ( może być też melisa)
  • opcjonalnie – łyżka syropu z trzciny cukrowej lub smakowego

Do szklanki wkładamy kostki lodu i mrożone owoce, razem z listkami mięty , które potem pójdą w górę. Wlewamy tonik i ewentualnie syrop ( mnie wystarczył plaster słodkiej pomarańczy). Na koniec ostrożnie wlewamy kawę. Powinno to nam dać ładny wizualnie efekt rozwarstwienia. Ozdabiamy plasterkiem pomarańczy , który potem wrzucamy do napoju i mieszamy wszystko, bo tak lepiej smakuje. Ja byłam zachwycona tym smakiem, maliny puściły sok, mięta dodała świeżości a pomarańcza słodyczy i aromatu skórki. Do takiej kawy doskonale pasuje zimny serniczek z waniliową nutką, który jest naszym ulubionym deserem wiosną i latem.

Mam nadzieję, że podczas majówki będzie niejedna okazja by raczyć się taką pyszną zimną kawą.

Smacznego !

espresso tonic z kawy riposso exclusive intensive

Sernik marcepanowy

sernik marcepanowy
sernik marcepanowy

Na Wielkanoc nie może u nas zabraknąć sernika. Staram się wymyślać coraz to nowe dodatki do mojego bazowego przepisu. Niedawno córka piekła sernik z białą czekoladą i malinami i ta biała czekolada dała mi do myślenia. Postawnowiłam zrobić sernik marcepanowy w klimatach podobnych do masy na mazurek i dodałam marcepanowe batony, z dodatkiem ciemnej czekolady – stąd lekko beżowy kolor . Początkowo miał byc to jasny „chlebek” marcepanowy , ale schowałam go tak dobrze, że znalazł się dopiero następnego dnia po upieczeniu 😉 Ale dzięki temu sernik był ciekawszy w smaku a kolor też wyszedł ładny. Biała czekolada też była ważnym składnikiem , nadała sernikowi kremową konsystencję i aksamitny smak. Marcepan doskonale te smaki uzupełnił a struktura przypominała sernik chałwowy.

SERNIK MARCEPANOWY

  • Kilogram twarogu sernikowego
  • 30 dkg wiejskiego, tlustego twarogu
  • 10 dkg białej czekolady
  • 20 dkg marcepanu
  • pół szklanki drobnego cukru
  • 3-4 łyżki mleka
  • łyżka masła
  • 3 jajka
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej

Wiejski twaróg mielimy. Białą czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy w niewielkiej ilości mleka, dodając masło i część cukru ( 2 łyżki). Do rozpuszczonej dodajemy kawałki marcepana i mieszając rozpuszczamy wszystko. Studzimy do temperatury pokojowej , mieszając, by masa była gładka.

Zmielony twaróg wkładamy do miski i dodajemy po łyżce ser z wiaderka , mieszając dokładnie . Stopniowo, na zmianę wbijamy po jednym jajku i dodajemy cukier. Gdy dodamy cały ser, wlewamy przestudzoną masę czekoladowo-marcepanową dokładnie mieszając. Na koniec ostrożnie wsypujemy mąkę ziemniaczaną i powoli mieszamy.

Masę serową wlewamy do natłuszczonej formy ( 20-30 cm) . Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 160 C i pieczemy około godzinę. Potem zmniejszamy temperaturę do 100 C i pieczemy jeszcze 15-20 minut. Wyłączamy piekarnik i zostawiamy do ostudzenia, na koniec uchylamy piekarnik, po 15-20 minutach wystawiamy sernik. Tak pieczony nie powinien mocno opaść , będzie też kremowy i wilgotny.

Na święta doskonale się sprawdził i wszystkim bardzo smakował.

Smacznego !

Śledzie w oleju rzepakowym z mandarynką

śledzie z olejem rzepakowym Trawińscy
śledzie w oleju rzepakowym z mandarynką

Śledzie u mnie często goszczą na stole, bo bardzo je lubię. Najwięcej robię ich na Wigilię, ale przed Wielkanocą, zwłaszcza tradycyjnie na Wielki Piątek też je przygotowuję. Teraz zrobiło się nieco cieplej, wymyśliłam więc takie lżejsze, wiosenne. Moje śledzie w oleju rzepakowym z mandarynką mają za dodatki czerwoną cebulę, suszoną żurawinę i pieprz cytrynowy . Z ziół dodałam czosnek niedźwiedzi i estragon, który fajnie ożywia smak wszystkich ryb. Olej, którym je zalałam to doskonełej jakości rzepakowy tłoczony na zimno, bardzo smaczny i zdrowy. Jego smak dobrze się komponuje z lekkimi dodatkami, sok z mandarynki ciekawie go uzupełnia. Takie śledzie najlepsze są po kilkunastu godzinach w lodówce, jeśli je dziś zrobicie to na jutro będą akurat.

śledzie z olejem Trawinscy

ŚLEDZIE W OLEJU RZEPAKOWYM Z MANDARYNKĄ

  • kilka solonych filetów śledziowych
  • sok z połówki mandarynki
  • garść suszonej żurawiny
  • olej rzepakowy tłoczony na zimno ( u mnie Trawińscy )
  • czerwona cebula
  • suszony estragon i czosnek niedźwiedzi
  • pieprz cytrynowy

Śledzie moczymy w wodzie do pożądanego smaku. Lepiej, żeby nie były bardzo mocno słone, bo zdominują inne smaki. Kroimy je na kawałki i układamy w słoiku, stopniowo, przekładając pokrojoną czerwoną cebulą . Posypujemy ziołami i aromatycznym pieprzem cytrynowym, posypujemy żurawiną. Sok z mandarynki i olej też wlewamy stopniowo, po każdej warstwie i lekko dociskamy śledzie w słoiku. Zakręcamy i wstawiamy do lodówki, na kilkanaście godzin a nawet i na dłużej . Takie śledzie, w zdrowym i smacznym oleju z lekkimi dodatkami to doskonale danie na wiosnę, nie tylko na Wielki Piątek. U nas tradycyjnie zajadamy do obiadu śledzie w śmietanie ( do ziemniaków w mundurkach) , takie będą na śniadanie lub kolację z pieczywem. Myślę, że można też dodając jakieś mieszanki sałat zrobić z nich sałatkę – dressing mamy gotowy.

Smacznego !

olej Trawińscy do śledzi
śledzie w oleju z mandarynką i żurawiną