Wszystkie wpisy, których autorem jest grazyna7

Makaron sepiowy z krewetkami i cukinią

makaron sepiowy z krewetkami
makaron sepiowy z krewetkami

Kiedy kupiłam czarny  makaron sepiowy,  od razu jako dodatek do niego nasunęły mi się krewetki. Kontrast koloru i delikatny smak, wszystko pasowało. Miałam akurat świeżo zapeklowaną i ugotowaną pierś z kurczaka , pasującą smakowo a że lubię łączyć smaki mięsa i ryb czy owoców morza to wykorzystałam ją też. Z warzyw pasowała mi młoda cukinia z ogrodu, mam też na grządce sporo naciowej pietruszki i nieco kolendry, która rozsiała mi się sama w ubiegłym roku , makaron sepiowy z krewetkami został więc nimi wzbogacony. Czosnek podsmażony chwilę na oliwie dopełnił smaku. Powstało pyszne danie , smakujące nawet w upalne letnie dni.

MAKARON SEPIOWY Z KREWETKAMI, CUKINIĄ I KURCZAKIEM

opakowanie sepiowego makaronu ( miałam tagiatelle )

200 g krewetek koktajlowych

150 g piersi kurczaka ( gotowany, pieczony, ja miałam peklowany)

młoda cukinia

oliwa

2-3 ząbki czosnku

natka pietruszki i kolendry, opcjonalnie koperek

sól, pieprz . papryka słodka i chili

Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu. Cukinię kroimy w plastry grubości ok. pół centymetra, solimy i osuszamy po kilkunastu minutach papierowym ręcznikiem z wody, którą puściła. Kładziemy na grilla lub patelnię grillową na kilka minut z każdej strony. Ugrillowane plastry kroimy na mniejsze części.

Na patelni z rozgrzaną oliwą podsmażamy króciutko krewetki w towarzystwie pokrojonych w plasterki ząbków czosnku , dorzucamy zieleninę i kawałki ugotowanego lub upieczonego kurczaka. Doprawiamy solą, pieprzem z młynka, papryką słodką i szczyptą chili.

Makaron rozkładamy na talerzach, mieszamy z krewetkami  i dodatkami wraz z oliwą, na której się smażyły, dorzucamy grillowaną cukinię i nieco świeżej zieleniny.

Smakuje to wszystko razem rewelacyjnie, zdaniem rodziny to jedno z najlepszych dań na bazie makaronu, które zrobiłam. Lubię wynalazki kuchenne typu czarny sepiowy makaron. Nowoczesna technika bardzo ułatwia nam życie, usprawnia porozumiewanie się na odległość, sporo na ten temat mozna znaleźć w ofercie interlab.pl .

Podobno makaron sepiowy mozna zrobić też domowym sposobem kupując sam surowiec. Muszę kiedyś spróbowac to zrobić i wymyslić jakieś ciekawe dodatki .

Smacznego !

 

 

Ciasto czekoladowo-owsiane z jabłkiem i cynamonem

ciasto czekoladowo-owsiane
ciasto czekoladowo-owsiane

Płatki owsiane są bardzo zdrowe , dobrze działają na organizm i lubię je jeść pod różnymi postaciami. Od dawna robię sobie owsianki na śniadanie prawie codziennie, ostatnio z owocami z ogrodu. Teraz przyszedł mi pomysł na ciasto czekoladowo-owsiane, któremu dla wilgotności dodałam jabłka. Kojarzą mi się one z cynamonem , więc dosmaczyłam nim placek a dla wzmocnienia aromatu wykorzystałam świeżo zaparzoną miętę. Wyszło pyszne ciasto, zdrowsze dzięki płatkom owsianym ,  pełne aromatów, takie comfort food poprawiające nastrój. Lato w tym roku nas nie rozpieszcza, zamiast słońca mamy często pochmurne dni, więc takie ciasto na lepszy humor przyda się czasem. Nie jest trudne w przygotowaniu, szybko się robi i nie wymaga użycia miksera. A jak pogoda dopisze, to jest na tyle trwałe, że można je zabrać też na piknik.

CIASTO CZEKOLADOWO-OWSIANE Z JABŁKIEM I MIĘTĄ

szklanka płatków owsianych

szklanka mąki

2 łyżki kakao

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 szklanki  cukru

1/4 szklanki oleju

2 jajka

pół łyżeczki cynamonu

1/2 szklanki zaparzonej i ostudzonej mięty

2 małe jabłka

Suche składniki zmieszałam w misce, dodałam mieszając olej, miętę i starte na tarce o grubych oczkach  jabłka . Na koniec wbiłam jajka i raz jeszcze dokładnie wymieszałam. Włożyłam ciasto  do natłuszczonej formy i piekłam w 180 C około pół godziny.

Ciasto wyszło wilgotne dzięki jabłkom, płatki owsiane połączyły się ze wszystkim ładnie, zapach cynamonu i mięty połączony z kakao zachęca do próbowania. Płatki owsiane mają sporo magnezu i witaminy B, wływają dobrze na poprawę nastroju, a reszta składników ciasta jeszcze w tym pomaga. Nastrój czasem opada nie wiadomo z jakiego powodu, czasem nie jesteśmy zadowoleni z własnego wyglądu, na przykład jak potrzebujemy fachowej pomocy z orto.info.pl .

Płatki owsiane z dodatkiem kakao są też składnikiem popularnego deseru z czasów niedawno minionych, zwanego szyszkami czy też bardziej obrazowo  „kupą słonia”. Takie ciasto jest jednak bardziej trwałe i aromatyczne.

Smacznego !

Owsianka z owocami jagodowymi i miętą

owsianka z owocami jagodowymi
owsianka z owocami jagodowymi

Obie z córką lubimy jadać owsiankę na śniadanie. Teraz mamy najprzyjemniejszy czas , bo wystarczy wyjść na kilka minut do ogrodu, oblecieć krzaczki i wraca się z miseczką świeżych owoców, które wystarczy tylko umyć, obrać z szypułek, dorzucić do owsianki, dodać coś naturalnego dla słodyczy ( lub nawet nie, jeśli owoce są dośc słodkie), czasem jakieś pestki czy orzechy i już możemy jeść. Ja dorzuciłam jeszcze nieco porwanych listków mięty, bo bardzo lubię ją dodawać do owoców.  Zamast posypać owsiankę ziarnami czy orzechami, dodałam do niej łyżkę wiórków kokosowych.

Staram się używać płatków jak najmniej przetworzonych, najchętniej pełnoziarnistych i raczej unikam błyskawicznych, ale mam je w rezerwie, bo czasem jak się spieszę, to i z takich robię owsianki.

OWSIANKA Z OWOCAMI JAGODOWYMI I MIĘTĄ

3 łyżki płatków owsianych i łyżka wiórków kokosowych

wrzątek , tyle, by zalać płatki centymert nad ich powierzchnię

łyżka miodu z mniszka lekarskiego

maliny, porzeczki czarne i czerwone

kilka listków świeżej mięty

Płatki owsiane wymieszane z wiórkami kokosowymi zalewamy wrzątkiem , tak, by było go centymetr ponad powierzchnię. Przykrywamy i zajmujemy się owocami – myjemy je, obiaramy z szypułek, rozdrabniamy listki mięty.

Po czasie określonym na opakowaniu dolewamy do płatków miodek z mniszka lub jakiś inny naturalny „dosładzacz” , albo i nie, jeśli potrafimy się bez niego obejść. Dodajemy owoce, posypujemy listkami mięty i zajadamy.

Pomysł owsianki z wiórkami kokosowymi i kolorowymi owocami zaczerpnęłam z ksiązki Suzanny Bingemer „Superfoods – żródło energii prosto z natury”. Jest w niej wiele informacji na temat produktów mających najwięcej wartości odżywczych , dających energię i poprawiających samopoczucie. Owoce jagodowe mają dużo antyoksydantów, zwalczających wolne rodniki , wzmacniających odporność  i  pomagających zwalczać nowotwory. W sezonie warto ich jeśc jak najwięcej, najlepiej surowych, w sałatkach, owsiankach i koktajlach.

Smacznego !

 

Aromatyczne herbatki ziołowe z dodatkami

aromatyczne herbatki
aromatyczne herbatki

Pisałam juz kilka razy na blogu o tym, że staram się wykorzystywać dary natury  a każdy możliwy sposób. Suszę różne rośliny z ogrodu i robię na ich bazie aromatyczne herbatki , z ziół, kwiatów i suszonych owoców. Próbuję różnych kombinacji, sprawdzam, jak smakują i jakie mają działanie na samopoczucie moje i bliskich. Zgłębiam też wiedzę na ten temat, przede wszystkim z książek i tu nieocenione są dzieła pani Hanny Szymanderskiej, jak „Zioła w kuchni” czy „Z łąki na talerz”.

Staram się suszyć liście w całości , bo z doświadczenia wiem, że ich właściwości są wtedy najlepsze – i napary lepiej smakują i ich lecznicze działanie jest skuteczniejsze. Robiłam to intuicyjnie, pamiętając z rodzinnego domu Mamę rozcierającą w dłoniach liście majeranku tuż przed przyprawieniem potrawy. Niedawno na jednym ze spotkań kulinarnych dowiedziałam się od organizatorki , że właśnie taki sposób suszenia czy zaparzania naparów z całych liści wydobywa z nich olejki eteryczne w pełni, więc intuicja mnie nie zawiodła.

Moją herbatkę z mięty , całe suszone liście zabieram często na wyjazdy, czy to na spotkania kulinarne czy na kurację i zawsze znajomi, których nimi częstuję podziwiają jej zapach i skuteczność. Taka mięta zaparzona z całych liści przynosi ulgę żołądkowi po niejednych kulinarnych szaleństwach czy konsekwencjach zbiorowego żywienia na kuracji…

Dodatek jabłka do mięty wzmaga jej smak, latem można taką herbatkę pić na zimno a zimą dorzucić do niej cynamonu dla wzmocnienia zapachu i działania .

Często zapominamy, że liście wielu roślin, których kwiaty czy owoce pomagaja nam w niektórych dolegliwościach mają też podobne  własciwości. Lićie malin czy jeżyn działają przeciwzapalnie, łagodzą nieżyty gardła i mają przyjemny lekko kwaskowy smak. Dodatek owoców dzikiej róży czy płatków malwy to wzmaga a kwiatowy aromat płatków róży czy jest kolejnym atutem aromatycznej herbatki.

Znamy wszyscy dobroczynne działanie oleju z nasion wiesiołka, a mało kto wie, że jego liście mają nieco podobnych właściwości a dodatkowo napar z nich łagodzi stresy. Podobnie liście dzikiego bzu zebrane w odpowiednim momencie mają właściwości takie same, jak kwiaty i mieszanki kwiatów z liśćmi są równie skuteczne w zwalczaniu gorączki i łągodzeniu bólu gardła . Ciekawiej też smakują.

W ubiegły weekend miałam okazję zaprezentowac swoje herbatki, zapakowane w dwóch wersjach ( te ozdobne nadają się np. na prezenty) na Festiwalu Kwiatów Jadalnych w  Dobrzycy, w pięknym otoczeniu Ogrodów Hortulus Spectabilis i obiecałam ich nabywcom, że napiszę o nich na blogu. Relacja z wydarzenia ukaże się dodatkowo na blogu niebawem.

Takie herbatki parzy się ( około łyżki na szklankę wrzątku) 5-10 minut i wypija przecedzone. Parzyć je można w tradycyjnym czajniczku , albo w zaparzaczu, na przykład takim jak z centrumhurt.pl . Ja mam w domu już kilka czajniczków do różnych rodzajów herbatek , bardzo je lubię i kolekcja ich się powoli powiększa.

Warto skorzystać z darów natury, dla poprawy smaku potraw i zdrowia. Docenimy to zwłaszcza zimą.

Smacznego !

Lato na desce i nie tylko

To mocno już sfatygowana deska mojej córki, longboard, którym pasjonuje się od ubiegłej wiosny. Dzięki temu jest częściej na świeżym powietrzu a drobne zakupy w pewniej odległości od domu załatwia błyskawicznie.  Lato na desce jest przyjemne, ale o odpowiednim nawadnianiu się też trzeba pamiętać. Sportowy tryb życia zobowiązuje, toteż woda smakowa z miętą, owocami z ogrodu i ogórkiem nie jest tu przypadkowa.

Aktywny sposób spędzania wolnego czasu , a zwłaszcza trwających teraz wakacji jest teraz bardzo na topie. Nie tylko na lądzie można poszaleć na desce, nad wodą daje ona o wiele więcej możliwości.

Windsurfing nie jest sztuką bardzo trudną, ostatnio spotkałam się z koleżanką, której córka bierze udział w półkoloniach z jego nauką dla dzieci z wczesnych klas szkoły podstawowej i dobrze sobie radzi. Sprzętu też nie trzeba od razu kupować, jest wiele mozliwości jego wypożyczenia, na przykład za pomocą deskshop.pl .

Podczas  ubiegłego weekendu spędziłam jakis czas nad naszym morzem i widziałam, że sporty wykorzystujące wiatr wiejący nad Bałtykiem cieszą się coraz większą  popularnością.

 

Można przeżyć ciekawe przygody , poczuć dreszczyk emocji dając się ponieść wiatrowi, podziwiać widoki morza i plaży. Na przykład taki niewinnie wyglądający latawiec pomoże nam utrzymać się na desce i surfować po falach na tle błękitnego nieba:

Z doświadczeń córki wiem, że w  miejscach gdzie kupuje się sprzęt do surfowania można nabyć też odpowiednie ochraniacze a także części do jego naprawy. Surfowanie doczekało się całej związanej z nim infrastruktury.

A gdy się juz straci kalorie podczas szaleństw lata na desce , możne je sobie uzupełnić w przyjemny sposób. Ciasto czekoladowe z nutką mięty , przełożone musem z owoców będzie do tego odpowiednie. Poniżej zdjęcie, a przepis podam wykorzystując pokazane ne już kiedyś na blogu ciasto i mus :

Ciasto takie jak tutaj – klik, klik przekładamy ulubionym dżemem lub musem jabłkowym , ja wykorzystałam mus podobny do tego, tylko z wiśniami.

A jak nabierzemy siły, mozemy znów poszaleć na desce 🙂

 

Chleb żytni mieszany z ziołami na drożdżach

chleb żytni mieszany
chleb żytni mieszany

Domowe chlebki piekę na specjalne okazje a czasem gdy mam czas zaraz po tym, jak upiekę ciasto na weekend. Nadal są tylko na drożdżach, do zakwasowych chyba jeszcze muszę dojrzeć. Ale ja tak lubię wszystko, co wyrosło na drożdzach, niezależnie czy to pizza czy racuchy, że takie chlebki bardzo mi smakują. Próbuję w nich różne kombinacje mąki i dodatki. Ten chleb żytni mieszany jest  z mąki żytniej zwykłej i razowej, z dodatkiem pszennej, a dorzuciłam do niego dla zdrowia i smaku nieco siemienia lnianego i zioła z grządki – natkę pietruszki i oregano . Z tej porcji wyszły mi dwa bochenki w średnich keksówkach( długości ok. 25 cm)

CHLEB ŻYTNI MIESZANY Z ZIOŁAMI NA DROŻDŻACH

szklanka  mąki żytniej razowej

szklanka mąki żytniej

szklanka mąki pszennej zwykłej

dwie łyżki mielonego lnu

łyżka natki pietruszki i oregano ( posiekane)

30 g drożdży

łyżeczka cukru
2 – szklanki letniej wody ( można nieco więcej)

łyżeczka soli

Drożdże włożyłam do miseczki,  dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam 1/2 szklanki letniej wody , rozmieszałam i posypałam łyżką mąki pszennej . Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam  mąki i  siemię ,  wymieszałam, posoliłam .    W to wlałam rozczyn, mieszając i ubijając lekko dodałam resztę letniej  wody. Wymieszałam dokładnie  i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około dziesięć  minut. Na koniec dodałam świeże zioła. Gdy ciasto zaczęło odstawać od ścianek miski i pojawiły się bąbelki powietrza przykryłam je ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, na  około 45 minut.
Wyjęłam ciasto z miski, podzieliłam na dwie części  i wyrobiłam jeszcze trochę na blacie wzmacniając je. Przełożyłam ciasto do natłuszczonych keksówek , zostawiłam do podrośnięcia na 10 minut w ciepłym miejscu.  Przed włożeniem do pieca ciasto  nacięłam  ukośnie w kilku miejscach . Włożyłam obie formy do piekarnika nagrzanego do 180 C na około 45 minut, na ostatnie 10 minut podwyższyłam temperaturę do 200 C.  Po wyjęciu z foremek studziłam chlebki na kratce.

Wyszły pyszne, pachnące świeżymi ziołami i tym specyficznym zapachem drożdżowego chleba. Są długo świeże, można je jeść jeszcze po kilku dniach. Myślę, że wytrzymają też transport, na przykład za pomocą latajacepaczki.pl . U mnie w domy chlebki drożdżowe znikają szybko, tego zostawiłam specjalnie trochę na dłużej, by spróbować, jak sprawdzi się jego świeżość. Doskonale smakuje np. z dobrym domowym twarogiem i świeżym ogórkiem, nie mówiąc o takiej klasyce, jak smalec i ogórek małosolny.

Smacznego !

Sałatka ziemniaczana z ogórkiem małosolnym

 

sałatka ziemniaczana z ogórkiem małosolnym
sałatka ziemniaczana z ogórkiem małosolnym

Rzadko mi się zdarza, że zostają ziemniaki z obiadu, bo jak wiadomo, w Pyrlandii amatorów ziemniaków nie brakuje. Właściwie jak mam ochotę coś nich zrobić, to po prostu więcej gotuję. Ta sałatka ziemniaczana z ogórkiem małosolnym i ziołami powstała na potrzeby wieczornego grilla. Dodałam do niej chrupiącej rzodkiewki i czerwonej cebuli. Majonezu unikam ostatnio, bo jadam konsekwentnie mniej kalorycznie.  Wcale mi go nie brakuje, bardzo lubię dressingi na bazie oliwy lub dobrego oleju i naturalnego kwasu. Tym razem zamiast octu jabłkowego dodałam sok z małosolnych ogórków i nieco musztardy. Dodaję też sporo natki pietruszki do wielu potraw, to ułatwia trawienie i spalanie tłuszczu. Dzięki temu sałatki są zdrowsze , a ja i moi domownicy czujemy się lepiej.

SAŁATKA Z MŁODYCH ZIEMNIAKÓW Z OGÓRKIEM MAŁOSOLNYM I ZIOŁAMI

miseczka ugotowanych młodych ziemniaków ( mogą być z obiadu)

2-3 małosolne ogórki

kilka rzodkiewek

czerwona cebula

natka pietruszki, szczypiorek

sól, pieprz

2 łyżki oleju, 2 łyżki soku z małosolnych ogórków, łyżeczka musztardy

Wszystkie składniki kroimy w plasterki, mieszamy w misce. Solimy ostrożnie, jeśli ziemniaki są już słone, to może nawet wcale, sypiemy pieprzu według gustu. Mieszamy olej ( ja rzepakowy tłoczony na zimno), sok z ogórków i musztardę i polewamy tym dressingiem sałatkę. Posypujemy natką pietruszki i szczypiorkiem, mieszamy. Podajemy najlepiej schłodzoną.

Spontaniczne grille organizowane są w naszym ogrodzie często, czasem sałatkę robię błyskawicznie, jeszcze szybciej muszę ją sfotografować na potrzeby bloga, bo wszyscy już chcą jeść. Od kiedy mam nowy telefon z dobrym aparatem większość zdjęć robię za jego pomocą. W ferworze przygotowań do grilla czasem położę go gdzieś nieostrożnie , dlatego dostałam od dzieci etui podobne do tego, https://stilgut.pl/etui-na-telefon-smartfon-huawei-p10-lite , by nie narazić telefonu na zniszczenie.

Młode ziemniaki to wdzięczny temat do sałatek, nie trzeba wielu dodatków by uzyskać ciekawy smak i wtedy można szybko taką zrobić, nawet na potrzeby spontanicznego grilla.

Smacznego !

Chłodnik z kiszonej botwinki na maślance

chłodnik z kiszonej botwinki
chłodnik z kiszonej botwinki

Nie mogłam się doczekać, kiedy zrobię chłodnik z kiszonej botwinki, jak tylko spróbowałam jej gotowej ze słoiczka, od razu nasunął mi się ten pomysł. Pogoda nas jednak nie rozpieszczała, dopiero dwa dni temu zrobiło się na tyle gorąco, że chłodnik był odpowiedni na obiad. Specjalnie zakisiłam botwinkę z marchewką, by była odpowiednia do zupy, ale szkoda mi jej było gotować. Na surowo, ukiszona w słoiczku z koperkiem, czosnkiem i aromatycznymi liśćmi smakowała rewelacyjnie a sok z niej to kwas burakowy o wyjątkowym smaku i aromacie.

Chłodnik zrobiłam na bazie maślanki wymieszanej z jogurtem, ale można spokojnie wykorzystać każdy produkt mleczny, kefir czy też zsiadłe mleko. Dodałam świeży zielony ogórek i natkę kopru i prawie niczego więcej nie było trzeba. Sypnęłam tylko małą szczyptę cukru dla złamania kwaśniego smaku i to wystarczyło . Smak – jak to mówią teraz- sztos lub petarda 🙂

CHŁODNIK Z KISZONEJ BOTWINKI

kubek kiszonej botwinki ze słoika

2 szklanki maślanki i szklanka jogurtu

2-3 łyżki soku z kiszonej botwinki

zielony ogórek

2 łyżki posiekanej natki koperku

szczypta cukru, ew. nieco pieprzu ziołowego lub czubrycy

Botwinka była w słoiczku pokrojona, buraczki i dodatkowa marchewka w cienkie plastry, ja je rozdrobniłam na połówki, by było je łatwiej schrupać,  bo nie są zupełnie miękkie po tygodniu kiszenia. Dodałam pokrojony na kawałki zielony ogórek.

Wymieszałam za pomocą trzepaczki maślankę z jogurtem, dodałam pokrojoną botwinkę , sok z niej i ogórek, sypnęłam szczyptę cukru i wymieszałam raz jeszcze wszystko razem.

Koperkiem posypałam już na talerzach. Smakowało rewelacyjnie w gorący dzień, ale myślę, że taki chłodnik będzie dobry na każdy dzień lata, nie tylko ten upalny. Botwinka ukisiła się na chrupiąco, kwaskowy smak jest orzeźwiający, świeży ogórek i koperek dodają świeżości, w połączeniu z maślanką czy jogurtem wszystko daje ciekawy efekt .

Wprawdzie w tym roku mam mniej owoców w ogrodzie , ale i tak mam sporo pracy przy przetworach owocowo-warzywnych. Czas mnie goni, nie zawsze widzę ile go mi jeszcze zostało. Może nowy czasomierz mi w tym pomoże, widziałam ciekawe zegarki casio , na razie to, która godzina sprawdzam tylko na telefonie, który nie zawsze jest pod ręką.

O, pora wracać do ogrodu, bo sypią się maliny. Jest gorąco, może na obiad powtórzę chłodnik z kiszonej botwinki, albo  zrobię  z niej jakąś fają sałatkę.

Smacznego !

Dietetyczne pulpety z cukinią

dietetyczne pulpety z cukinią
dietetyczne pulpety z cukinią

Warzywa, owoce  i zioła, które mam teraz do dyspozycji w ogrodzie zmobilizowały mnie do mniej kalorycznego jedzenia. Łączę to z piciem dużej ilości wody smakowej na bazie ziół i owoców, bez cukru. Kiedy wyrosło  mi pierwsze  spore warzywo , od razu pomyślałam, by je wykorzystać jako niskokaloryczny dodatek do mielonych i zrobiłam dietetyczne pulpety z cukinią . Doprawiłam je duża ilością ziół, też z grządki. By było jeszcze bardziej dietetycznie, zrobiłam je z mięsa indyka i udusiłam  w warzywnym bulionie . Wyszły bardzo smaczne, cukinia doskonale spełniła rolę wypełniacza.

DIETETYCZNE PULPETY Z CUKINIĄ

30 dkg chudego mięsa mielonego

1/2 średniej cukinii

sól, pieprz czarny i ziołowy

świeże oregano, koperek i natka pietruszki

białko jajka

troszkę oleju do podsmażenia

bulion do podlania

Cukinię bez części z nasionami starłam na tarce o grubych oczkach, posoliłam. Po 15 minutach odcedziłam, wymieszałam z mięsem i posiekanymi ziołami. Doprawiłam solą i pieprzem, wymieszałam z jajkiem i wyrobiłam masę mięsną. Uformowałam pulpety średniej wielkości, podsmażyłam chwilę na oleju i , podlałam bulionem i dusiłam pod przykryciem kilka minut, przewracając na drugą stronę.

Dietetyczne pulpety z cukinią zjadłam z kaszą orkiszową i surówką z pomidora i małosolnych ogórków. Takie  klopsiki są smaczne i zdrowe.

Zdrowe odżywianie jest ważne w każdym wieku, dla seniorów szczególnie w takich miejscach, jak np. domyopiekiolimp.pl . Dodatek warzyw do klasycznych nawet dań zawsze korzystnie na nie wpływa.

Sezon warzywny w pełni, niskokaloryczne dania będą gościć u mnie na blogu częściej.

Smacznego !

 

Prosty i szybki placek z letnimi owocami

placek z letnimi owocami
placek z letnimi owocami

Często wynalazki kulinarne i ciekawe przepisy powstają przez przypadek. U mnie dzieje się tak często, bo jak mi braknie czegoś do przepisu, to z reguły nie idę do sklepu  tylko staram się znależć jakieś ciekawe zamienniki . Ten prosty i szybki placek powstał na bazie przepisu często wyszukiwanego u mnie na blogu, jednak nie miałam wszytskich produktów i zmieniłam go nieco. Potrzebowałam ciasto na dużą blachę , a w lodówce było tylko 1/2 kostki masła. Zaryzykowałam dodając nieco oleju, dodałam też atomatyczny syrop z kwiatów dzikiego bzu dla pięknego zapachu. Masło całe poszło do środka ciasta , więc zrezygnowałam też z kruszonki. Zmniejszyłam też ilość cukru, staram się to robic coraz częściej na tyle, by smak potraw nie ucierpiał.

PROSTY I SZYBKI PLACEK Z OWOCAMI

1/2 kostki masła

1/3 szklanki oleju

niepełna szklanka cukru

1/3 szklanki mleka

3 jajka

2 łyżki syropu z kwiatów dzikiego bzu

2, 5 szklanki mąki

2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia

owoce – miałam truskawki, brzoskwinie i pomarańcze

Masło rozpuszczamy i studzimy, dodajemy olej. Mieszając drewniną łyżką dodajemy cukier, potem wbijamy po 1 jajku. Dodajemy partiami przesianą makę z proszkiem do pieczenia, cały czas mieszajac i dolewając w międzyczasie mleko i bzowy syrop. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany.

Wykładamy ciasto na dużą natłuszczoną blachę , układamy na wierzchu owoce i pieczemy w 180 C około 50 minut, aż wierzch się zezłoci a włożony w ciasto patyczek będzie suchy.

Można go po ostudzeniu posypac cukrem-pudrem , ale tego typu ciasto piezce sie na ładny złoty kolor, więc jest efektowne i dekoracyjne. Pachnie smakowicie i zaraz po wyjęciu z piekarnika sa na nie amatorzy 🙂 Musiałam go szybko wytudzić, jak jest chłodniej, to robię to na parapecie przy wejściu do domu. Problem jest podczas deszczu, właśnie widziałam fajne daszki nad drzwi i okna od metal-gum.com , przydadzą się nie tylko w takiej potrzebie.

Cieszę się, że eksperyment z zamianą skladników ciasta się udał , ten był bardziej wilgotny od tego poprzedniego, mam fajny przepis na prosty i szybki placek , sezon dopiero się zaczyna.

Smacznego !