Dzienne archiwum: Maj 24, 2019

Influencer Live Poznań – relacja ze spotkania

Influencer Live Poznań

W tym roku konferencja blogerska w Poznaniu zyskała nową nazwę – Influencer Live Poznań. Dla mnie jest kontrowersyjna, już kiedyś pisałam, z czym kojarzy mi się to używane powszechnie słowo, które zastąpiło poczciwego blogera. Najważniejsze, że było live, czyli na żywo, bo to spotkania z blogerami i poznawanie nowych jest dla mnie największą atrakcją tej konferencji. I wiedza – pod względem merytorycznym nie ma drugiej takiej imprezy w Polsce.

„Odjechana” prezentacja Pawła Tkaczyka

O nowych aspektach zdobywania popularności i zwiększania zasięgów w dobie „zero lajków” opowiadał Paweł Tkaczyk i nie było mu łatwo, bo problemy techniczne podzieliły jego prezentację na ekranie. Ale poradził sobie doskonale, według własnych słów ” dobry marynarz i bez prezentacji popłynie”. Wnioski z wystąpienia – nie możemy zdać się tylko na socjale i instagram, musimy różnicować swoje pojawianie się w mediach na różne sposoby, zainteresować czytelników i dać im rozrywkę. Każdy z nas jest redaktorem naczelnym w swoim medium i jest za nie odpowiedzialny. Poza tym trzeba mieć szczęście 🙂 Przyznam, że ja tego szczęścia szukam na różne sposoby, na blogu nawet przepis ma swoją historię i anegdotki dla rozrywki, w realu na spotkaniach pojawiam się z ciastem lub innymi smakołykami swojej produkcji, łączę kulinaria z innymi pasjami, na przyklad muzyczną. Robię swoje , nie czekam na to szczęście bezczynnie. Nawet próbuję , jak na poniższym zdjęciu zmienić nieco swój wyluzowany zazwyczaj wizerunek 🙂

Miałam nieco ograniczony czas na konferencji, więc starałam się wykorzystywać jak najwięcej. Niestety nie udało mi się posłuchać Janiny, za to dwa razy trafiłam na Maćka Budzicha – najbardziej podobał mi się jego wywiad z Krzysztofem Gonciarzem. Po raz kolejny ( po poznanym na pierwszym BFG Kominku) odniosłam wrażenie, że znany bloger jest zupełnie inny prywatnie, niż jego wizerunek, który kreuje w sieci. Zastanawiam się, jaka jest tego przyczyna…

wywiad Maćka Budzicha z Krzysztofem Gonciarzem

Z ciekawością posłuchałam też Maszynisty jako autora bloga specjalistycznego. Wprawdzie kulinaria to dość specyficzna specjalność, ale doświadczenia się przydadzą. Marcina poznałam wcześniej na żywo, bo w rozmowach przed wydarzeniem dopytywał się o moje tradycyjne ciasto, więc poczęstowałam go póki miałam, bo szybko znikało. Pod koniec jego prelekcji przysiadłam się do Supertaty , też z ciastem. Próbowali go też stali jego amatorzy z kulinarnej blogosfery i nowi znajomi.

Poznałam sporo nowych osób, w tym na żywo znanych z sieci, miałam też szczęście dzielić hostelowy pokój z niezwykle ciekawą dziewczyną , która prowadzi bloga o książkach i serialach – Zielona Małpa i ma bardzo interesującą pracę . Ale najważniejsze były spotkania ze stałymi bywalcami blogerskich spotkań. Sorry organizatorzy, ale na afterze zrobiłyśmy sobie spontaniczne warsztaty kulinarne, sprawdzajac czy Prosseco od sponsora ( Lidl) pasuje do nalewki mirabelkowej i jak komponują się do tego orzeszki i mój domowy ser 🙂

Wszystko się pięknie uzupełniało, ja nabrałam od nowa energii i po raz pierwszy na takiej imprezie, wyciągnięta na parkiet przez Martę i Tysię , zaczęłam tańczyć. A kto to pojawił się obok i to w niezwykłym stroju ? Chyba jeden z Trzech Muszkieterów 🙂

Przywileje wieku i blogowego stażu są dość przyjemne, nie musiałam stać w kolejkach po procenty, przyjaciele sami mi przynosili , spróbowałam też od razu podarowanej nalewki i nawet dzień później dostałam za nią podziękowania, bo ktoś mnie, stojącą z Adamem z Parowaru Faceta pomylił z Dorotą i Michałem 🙂 Podziękowania przekazuję więc tutaj 🙂 A poza tym – bar był wzięty 🙂

Whiskey in the Jar w akcji

Dziękuję bardzo wszystkim, których spotkałam, organizatorom – Ilonie, Piotrowi, niezmordowanym forografom Bartkowi i Szymonowi, czuwającemu nad wszystkim Zuchowi , wszystkim, z którymi miałam okazję pogadać, bo rozmowy są dla mnie największym aspektem takich spotkań. I na koniec proszę , by może zrobić konkurs na ładne polskie słowo, zastępujące kojarzące mi się z grypą określenie Influencer 🙂

Kto nie zdążył, proszę częstować się witrualnie ciastem , przepisy są w osobnym wpisie , bo podczas wydarzenia świętowałam przypadające dzień później 11 urodziny bloga.

Do zobaczenia na kolejnych spotkaniach !