Miesięczne archiwum: Luty 2019

Pierniczki na koncert Korteza w poznańskim Zamku

koncert korteza w zamku
koncert korteza w zamku

To jedyne zdjęcie, jakie mam ze styczniowego  koncertu Korteza w poznańskim Zamku. Wyprawa była dość wariacka, bo w tym czasie przebywałam na rehabilitacji i udało mi się przedłużyć przepustkę, jaką dostałam na badania lekarskie.  Początkowo zamierzałam tylko spotkać się z koleżanką i przekazać jej świąteczne pierniczki dla Korteza oraz poprosić o autografy na płytach dla znajomych, bo o 20-tej musiałam być z powrotem. Ale zacznę od początku.

Moja szpitalna koleżanka Karolina ( w wieku zbliżonym do mojej starszej córki) usłyszała Korteza u mnie z tabletu , zachwyciła się nim i zaczęła śpiewać słowa, które słyszała. A nie było jej łatwo, bo walczy o powrót mowy po udarze… Puszczałam jej więc Korteza często, zachęcając do śpiewania razem ze słyszanymi piosenkami. Poprosiłam córkę, by mi z domu przywiozła zakupione zaraz po ruszeniu sklepu internetowego Jazzboy epki i jedną z nich dałam Karolinie , z autografem Artysty 🙂

Drugą płytę przeznaczyłam na aukcję charytatywną na rzecz równie młodej osoby, koleżanki moich dzieci, walczącej z rakiem . Ci, którzy mnie znają pamiętają może jak na początku grudnia pozdrawiałam fanów Korteza z poznanskiego radia. To właśnie udział w audycji wieczornej z muzyką z lat 80-tych wylicytowałam wtedy :

Poprosiłam Korteza, by podpisał płytę z podziękowaniem za pomoc dla Asi , już poszła na licytacji za całkiem niezłą sumę 🙂

Z Kortezem udało mi się spotkać i porozmawiać chwilę dosłownie cudem. Koleżanka namówiła mnie, bym weszła do Zamku i zobaczyła , czy ktoś z ekipy jest przy stoisku z płytami , by pierniczki przekazać osobiście. Trafiłam na znajomego dźwiękowca, który bardzo lubi moje wypieki , dałam mu pierniczki i wyjaśniłam moją sytuację . Ze względu na dawną znajomość ( w końcu jestem pierwszą fanką) i moją przepustkę szpitalną uzyskałam chwilę rozmowy z Kortezem i ekipą tuż przed koncertem . Płyty do podpisu miała koleżanka, wyjasniłam tylko o co chodzi. Kortez był bardzo wzruszony historią Karoliny, dopytywał, jakie piosenki śpiewała ucząc się mówić. Pożegnałam się z ekipą, życząc wszystkim sukcesów w nowym roku i z nadzieją na spotkania na nowej trasie .

Następnego dnia przez syna odebrałam podpisane płyty od koleżanki , oj, jak Karolina się ucieszyła 🙂 Podobnie Witek, organizujący akcję pomocy dla Asi.

Pierniczki smakowały Kortezowi, to były moje słynne z rodzinnego przepisu ( zdjęcie niżej) . Ostatnio w wywiadzie powiedział, ze bardzo lubi ciasto marchewkowe i sernik , dostał już ode mnie i pierwsze i kilka wersji drugiego. Muszę pomyśleć, co tu pichcić na kolejną trasę, bo jedzenie jest zawsze pretekstem do ciekawej rozmowy.
Kortez, wielkie dzięki za autografy na płytach, przyniosły wiele dobrego 🙂

Pizza z fetą i oliwkami

pizza z fetą i oliwkami
pizza z fetą i oliwkami

Wczoraj był Międzynarodowy Dzień Pizzy, upiekłam więc na obiad „rezerwową” pizzę na puszystym cieście obok tej, którą na cienkim  zrobiła moja córka. Do ciasta dodałam trochę ulubionych ziół , by było ciekawsze i dało dobry podkład pod to, co na niej położyłam. By mieć złudzenie, ze pizza jest mniej kaloryczna prócz sosu pomidorowego, wędlin i serów dodałam ugotowaną zieloną fasolkę szparagową , na koniec dorzuciłam oliwki , bo pasowały mi do fety. Z radością zauważyłam, ze moja domowa feta, którą zrobiłam z wiejskiego twarogu pięknie się stopiła na pizzy. Prócz niej był też i zwykły żółty ser starty na tarce. Wszystkie te dodatki ciekawie się skomponowały z ziołowym ciastem i wyszła naprawdę pyszna pizza, której resztę dojadaliśmy jeszcze dziś popijając barszczykiem.

PIZZA Z FETĄ I OLIWKAMI NA ZIOŁOWYM CIEŚCIE

ok. 1/2 kg mąki pszennej
30 g drożdży
1/3 szklanki mleka

szklanka letniej wody
2-3 łyżki  oliwy
łyżeczka cukru
łyżeczka soli

Łyżka majeranku, łyżeczka oregano i ziół śródziemnomorskich

Boczek wędzony
szynka peklowana ( domowa)
pomidory z puszki z zalewą + nieco suszonych

ok. 15 dkg fety ( miałam domoową), garść oliwek

miseczka ugotowanej fasolki szparagowej

pieczarki pokrojone na plasterki

15 dkg startego żółtego sera

Drożdże roztarłam z cukrem, dodałam  letnie mleko, posypałam łyżką mąki i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Do miski wsypałam  mąkę, sól i wlałam wyrośnięty rozczyn. Dodałam  oliwę , letnią wodę, zioła  i wymieszałam dokładnie. Wyrobiłam ciasto drewnianą łyżką, aż odstawało od brzegów miski. Postawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ( około pół godziny).

Ciasto po wyrośnięciu troche wyrobiłąm i rozciągnęłam na natłuszczonej olejem blasze.
Położyłam na nie plastry boczku i szynki, pieczarki, fasolkę i polałam to sosem z pomidorów z puszki i suszonych ( wszystko zmiksowane z dodatkiem soli, pieprzu, ziół prowansalskich i słodkiej papryki). Na wierzch rozrzuciłam kawałki fety i oliwki, posypałam wszystko startym żółtym serem.

Piekłam w 200 C około 20 minut.

Ziołowa pizza z improwizowanymi dodatkami wyszła ciekawa w smaku, miałam ochotę na przerwę w diecie i bardzo mi smakowała, pozostałym domownikom też.

Smacznego !

Domowa feta z wiejskiego twarogu i sałatka dwa w jednym

domowa feta w sałatce
domowa feta w sałatce

Wspominałam już kilka razy o tym, że mam dostęp do pysznego wiejskiego twarogu i robię z niego różności, wykorzystując doskonały smak i naturalność. Robiłam już twaróg suszony  z ziołami i specjalną jego wersję – ser z dodatkiem kartofli z XVIII-wiecznego przepisu. Jednym z kolejnych pomysłów jak wykorzystać wiejski twaróg , na który wpadłam po wizycie w zaprzyjaźnionej agruturystyce, jest domowa feta. Ser, pokrojony na grube plastry zanurzam w solance z przyprawami na kilka dni i trzymam w lodówce. Po 24 godzinach już jest dobry, ale im dłużej postoi, tym jest lepszy. Spokojnie trzyma się do tygodnia, szczerze mówiąc dłużej nigdy nie próbowałam, bo domowa feta jest pyszna i szybko znika ze słoika.

Tym razem do solanki ( płaska łyżeczka soli na szklankę wody) dodałam suszone pomidory z czosnkiem i bazylią i oregano, ususzone z ogrodowych zasobów. To ten ser z prawej strony półmiska, poniżej. U góry nad nim jest sam, świeży twaróg.

Półmisek sałatkowy z serami powstał dlatego, że nie mogłam się zdecydować jaką sałatkę zrobić – caprese czy grecką. Pokroiłam więc pomidory i ogórki , do tych ostatnich dodałam koperek i czerwoną cebulę, skropiłam je domowym octem jabłkowym. Ułożyłam je pośrodku półmiska a naokoło poukładałam sery, które polałam oliwą – mozzarellę i cammembert taką od suszonych pomidorów ( kawałki pomidorów zostawiłam na cammembercie, podobnie jak w takiej kombinacji) . Oliwą polałam też pomidory i ogórki, oczywiście posolone i posypane pieprzem z młynka. Z braku świeżej bazylii, mozzarellę posypałam domowym suszonym oregano.

Kto chciał caprese, nabierał sobie mozzarelli i pomidorów , kto chciał greckiej – kombinację ogórków i pomidorów z fetą. Oliwki podane były osobno. Świeży twaróg uzupełniał obie sałatki, cammembert z suszonymi pomidorami i oliwą był atrakcyjny sam w sobie. Super pomysł na karnawałową imprezę czy uroczystą kolację, można zrobić sałatki „dwie w jednym ” i jeszcze dodać to i owo dla urozmaicenia.  Półmisek szybko został opróżniony a oliwa z dna wymieciona chlebem .

Smacznego !