Miesięczne archiwum: Wrzesień 2018

Śliwki kiszone z cynamonem

śliwki kiszone
śliwki kiszone

O tym, jak smaczne są śliwki kiszone czytałam ostatnio kilka razy na różnych forach kulinarnych i blogach. Kiedy więc nieco ponad tydzień  temu kisiłam ogórki i zostało mi trochę zalewy , mój wzrok padł na śliwki węgierki kupione do placka , znalazłam też nieduży słoiczek ( niełatwo o to u mnie pod koniec sezonu ) i postanowiłam wypróbować osobiście , jak smakują takie śliwki. Przyprawy, które dodaję do ogórków i innych kiszonek nadają im korzenny smak pasujący do śliwek, spontanicznie dodałam też kawałek kory cynamonowej i kilka ziaren kolendry, zrezygnowałam zaś z chrzanu i czosnku. Kiedy dziś , po około 10 dniach spróbowałam – zachwyciłam się ich smakiem. Zaraz nastawię kolejny słoik z tych, które mi zostały po wczorajszych wypiekach i dodam jabłko, po weekendzie zrobię ich na pewno  więcej .

ŚLIWKI KISZONE Z CYNAMONEM

śliwki węgierki, zdrowe i jędrne

na słoik : po 2 liście wiśni i czarnej porzeczki, liśc winogron, kwiat kopru

kilka ziaren kolendry, mały kawałek kory cynamonowej

gorąca woda , duża łyżka soli na litr

Na dno słoika włożyłam po liściu wiśni i czarnej porzeczki, potem poukładałam ciasno śliwki  przekładając je pozostałymi przyprawami, dwa liście zostawiłam do przykrycia na wierzchu. Zalałam ostrożnie gorącą solanką, lejąc po owocach, przykryłam liśćmi i zakręciłam.

Śliwki kiszone początkowo puszczały sporo wody ( nawet jak widać na zdjęciach , zabarwiła brzegi słoika), po kilku dniach jednak słoik się szczelnie zamknął, więc postanowiłam im dać tydzień lub nieco więcej, zanim ich spróbuję. Dziś otworzyłam , spróbowałam i – bajka 🙂 Są o wiele lepsze, niż śliwki w occie, które czasem robię: korzenne, jędrne, lekko słone, kwaskowe  a zarazem naturalnie słodkie. To chyba będzie moja ulubiona kiszonka !  Mam akurat delikatną peklowaną pierś z kurczaka, będą super do niej pasowały , do serów na pewno też . Polecam wszystkim w śliwkowym sezonie.

Smacznego !

Kuchnia bez granic

kuchnia bez granic
kuchnia bez granic

Jednym z moich zwyczajów dotyczących podróży, tych dalszych i tych bliższych jest przywożenie z nich przepisów kulinarnych . Czasami są to przekazy ustne lub podpatrzone, czasami książki kucharskie. Tę ze zdjęcia powyżej przywiozłam z Francji i odtwotrzyłam kilka przepisów , cieszyły się sporym powodzeniem u domowników. W tym przypadku nie miałam problemu ze zrozumieniem tych przepisów, bo język francuski znam dość dobrze. Łatwo też było z innym daniem kuchni bez granic – czeskimi knedlikami, w końcu to podobny język. Nie było też kłopotu z odtworzeniem przepisu na cepeliny jedzone w Wilnie – to też danie spotykane w polskiej kuchni kresowej.

W swojej kulinarnej bibliotece mam też książki nie tylko w językach, które znam.

Tłumaczenie przepisów na własne potrzeby może wystarczyć na poziomie wpisów na bloga. Czasami jednak wymagane są tłumaczenia tekstów specjalistycznych , których słownictwo trzeba dokładnie znać lub dokumentów, do których potrzebny jest tłumacz przysięgły. Wtedy warto skorzystać z fachowej pomocy, na przykład takiej, jaką możemy uzyskać poprzez centrumtlumaczen.pl .

Korzystając z fachowych tłumaczeń nie musimy wybierać w ciemno. Możemy sprawdzić , czy język , który nam jest potrzebny jest dostępny i poprosić o szybką wycenę ( ta usługa jest bezpłatna) , by przekonać się jakiego rodzaju wydatki nas czekają.

Każda dziedzina wymagająca tłumaczenia wymaga fachowców znających się na specjalistycznym słownictwie. Czasami potrzeba też szybkiego, ekspresowego tłumaczenia , by sprawnie załatwić swoje sprawy. Jeśli wszystko to znajdziemy w jednym miejscu, mamy ułatwione działania i nie musimy tracić wiele czasu.

Oszczędzając czas dzięki zlecaniu zadań fachowcom możemy sobie pozwolić na przykład na upichcenie dla najbliższych pyszności – choćby  takiej normandzkiej tarty z jabłkami 🙂

 

Krem z cukinii z papryką

krem z cukinii z papryką
krem z cukinii z papryką

Posadziłam w tym roku w ogrodzie żółte cukinie i nie nadążam zbierać wszystkich , niektóre więc mocno dojrzewają. Mają wtedy miąższ koloru pomarańczy , zupełnie jak dynie i na dodatek smakuje on bardziej wyraziście niż cukinia, też podobnie do dyni. Warzywa w ogrodzie nie rosną równo, część cukinii jest żółta z zielonymi końcówkami , inne przybieraja kolor prawie pomarańczowy i mają twardą skórę. To właśnie z tych drugich a konkretnie z jednego sporego egzemlarza zrobiłam po upieczeniu puree i na jego bazie krem z cukinii z papryką i kurkumą, bo takie przyprawy pasowały mi do tego warzywa. Pomarańczowy kolor wzmocniłam nieco marchewką, bo zupę zrobiłam na bazie klasycznej włoszczyzny, jak do rosołu. Żadnego mięsnego dodatku nie potrzebowała, smak wyszedł bardzo bogaty. A tutaj samo puree, wygląda jak dyniowe, prawda ?  🙂

KREM Z CUKINII Z PAPRYKĄ

duża żółta, dojrzała cukinia

2 marchewki, pietruszka, kawałek selera

jasna część pora, 2 łodygi selera naciowego

liść laurowy, kilka ziaren ziela angielskiego i pieprzu

1/2 łyżeczki kurkumy, spora szczypra słodkiej wędzonej papryki

sól, biały pieprz

trochę oliwy

Kawałek świeżej czerwonej papryki na wierzch

Cukinię z trudem ( miała bardzo twardą skórę) pokroiłam na kilka mniejszych kawałków , skropiłam oliwą i wstawiłam do piekarnika na 180 C na około pół godziny. Gdy nieco ostygła łyżką wydobyłam ją ze skóry i pozbawiłam gniazd nasiennych. Konkretne kawałki zmiksowałam na puree. Smakowało jak dyniowe, a może to, co mi rośnie w ogrodzie, to jakieś dynio-cukinie ? 🙂

Postanowiłam zrobić z niego zupę -krem podobną do tej, zalałam więc litrem wody dwie duże marchewki, pietruszkę, seler zwykły i naciowy, dodałam sól i ziarniste przyprawy, ugotowałam do miękkości . Wyjęłam liść laurowy i ziarna przypraw , zmiksowałam, dodałam cukiniowe puree i kurkumę, wymieszałam na gładki krem.

Podałam posypane słodką wędzoną papryką i paskami świeżej, czerwonej papryki pokrojonymi w kostkę . Dały fajny efekt chrupania przy jedzeniu zupy. Myślę, że drobne grzanki z chleba lub groszek ptysiowy też będą dobrze smakować. Krem z cukinii z papryką i kurkumą to ciekawe połączenie , przyda się na pewno na chłodniejsze dni .

Smacznego !

Dieta pudełkowa – na zdrowie i brak czasu

dieta pudełkowa

Piękne ciało, szczupła sylwetka i zdrowie, które pozwoli nam się cieszyć życiem. Któż z nas nie marzy o tym wszystkim? Praca nad własnym ciałem i przygotowywanie zdrowych oraz właściwie zbilansowanych posiłków wymaga jednak czasu, a ten – jak wiadomo – jest dziś towarem deficytowym. Często brakuje go nawet na odpowiednią dawkę snu, nie mówiąc już o treningu na siłowni czy codziennym dbaniu o to, by na stole stanęły potrawy smaczne, zdrowe i zawierające odpowiednią ilość kalorii. Niestety taki stan rzeczy zdarza się nam przypłacać dodatkowymi fałdkami tłuszczu i złym samopoczuciem.
Mankamenty sylwetki, zła kondycja oraz problemy ze zdrowiem nie zawsze wynikają z obżarstwa. Często wystarczą złe nawyki żywieniowe, takie jak nieregularne spożywanie posiłków, jedzenie w pośpiechu lub zły dobór składników lądujących na talerzu. Przy braku czasu trudno jest jednak zadbać o to, by zawsze jeść smacznie i zdrowo. Jako alternatywę warto wtedy rozważyć dietę pudełkową EatZone.pl. Rozwiązuje ona większość problemów zapracowanych i tych, którzy pozostają w ciągłym biegu.

W umówionym miejscu, o określonym czasie

Dobrodziejstwem diety pudełkowej jest między innymi to, że firma cateringowa dowozi posiłki na wskazany przez zamawiającego adres. Oznacza to, że zawsze o umówionej godzinie jedzenie zostanie dostarczone wprost pod drzwi domu, do pracy lub gdziekolwiek indziej, jeśli zażyczy sobie tego klient. W ramach diety pudełkowej można zamówić pakiety dwóch, trzech, a nawet pięciu posiłków w ciągu dnia, co oznacza całodzienne wyżywienie.
Oczywiście dieta pudełkowa nie miałaby sensu, gdyby jej menu nie było tworzone w oparciu o zasady zdrowego żywienia.

Z pomocą dietetyka

Profesjonalne firmy cateringowe, które świadczą usługę cateringu dietetycznego (dieta pudełkowa), zatrudniają w swoich szeregach dietetyków. To oni, jako specjaliści od zdrowego żywienia dbają o to, aby posiłki były zróżnicowane, odpowiednio zbilansowane oraz zawierały wszystkie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania ludzkiego organizmu witaminy, minerały i składniki odżywcze.

Rolą dietetyków jest też dbanie o odpowiednią kaloryczność każdego posiłku oraz komponowanie menu diet uwzględniających specjalne wymagania żywieniowe klientów. Jako przykład można tu podać dietę wegetariańską, wysokobiałkową, czy eliminacyjną. W efekcie w ramach cateringu dietetycznego można znaleźć różne rodzaje diet, co doskonale wpisuje się w zróżnicowane zapotrzebowanie zainteresowanych.

Dlaczego warto?

Smacznie, zdrowo i na czas – tak pokrótce można streścić dietę pudełkową. Oczywiście, aby wszystkie wymagania zamawiającego zostały spełnione, warto przyłożyć szczególną uwagę do wyboru firmy cateringowej. Na co należy zwrócić uwagę?
Ważne jest między innymi to, aby dieta pudełkowa została dopasowana do potrzeb zamawiającego. Niektóre firmy cateringowe wychodzą naprzeciw klientom, którzy nie znaleźli diety spełniającej ich oczekiwania i uwzględniają ich sugestie przy układaniu nowej diety. Warto sprawdzić też, czy firma rzeczywiście zatrudnia dietetyków i ewentualnie zapytać o ich doświadczenie. Na koniec można popytać wśród znajomych, czy korzystali z usług takiej firmy i co sądzą na jej temat. Dokonanie trafnego wyboru firmy cateringowej to gwarancja satysfakcji z oferowanej przez nią usługi cateringu dietetycznego.

Patison kiszony w mieszance warzywnej

patison kiszony
patison kiszony

Bardzo lubię smak kiszonych warzyw i prócz moich kultowych kiszonych ogórków przyrządzam w ten sam sposób też inne warzywa, zwłaszcza te, które mam w ogrodzie. A ostatanio prócz żótej cukinii mam też sporo patisonów. Te warzywa kojarzą się raczej z konserwowanymi w octowej zalewie , ja jednak po udanych eksperymentach z kiszoną cukinią spróbowałam je zakisić . Wykorzystałam nieduże egzemplarze, dla lepszego efektu przekroiłam je na pół. Do słoika razem z patisonami włożyłam też młode żółte cukinie, plastry marchewki, dla podostrzenia smaku dołożyłam czerwoną paprykę i czerwoną cebulę, dałam też więcej niż zwykle czosnku. Do mojego klasycznego zestawu kiszeniowego z liśćmi wiśni i porzeczki dodałam też kilka ziaren kolendry, które wyrosły mi z samosiejek na grządce.

PATISON KISZONY W MIESZANCE WARZYWNEJ

2-3 młode patisony

2 młode cukinie ( miałam żółte)

czerwona cebula

spora marchewka

czerwona papryka

na słoik : po 2 liście wiśni i czarnej porzeczki, liśc winogron, kwiat kopru

kilka ziaren kolendry, 3-4 ząbki czosnku, kawałek korzenia i liścia chrzanu

gorąca woda , duża łyżka soli na litr

Warzywa pokroiłam na mniejsze kawałki, marchew w grube plastry ( taka najlepiej się chrupie), cebulę na ćwiartki . Na dno słoika włożyłam po liściu wiśni i czarnej porzeczki, potem poukładałam ciasno kawałki warzyw przekładając je pozostałymi przyprawami, dwa liście zostawiłam do przykrycia na wierzchu. Zalałam gorącą solanką, przykryłam liśćmi i zakręciłam.

Otworzyłam po tygodniu, warzywa były jędrne, smak zblizony do ogórków małosolnych, nastepnym razem poczekam jeszcze klika dni dłużej. Myślę, że spokojnie na zimę można sobie taką mieszankę zrobić. Jest też doskonałą bazą do sałatek – teraz, w sezonie wystarczy dodać do pokrojonych z niej warzyw pomidory ( najlepiej polne) albo jabłka czy poszatkowaną słodką kapustę i sałatka gotowa. Ja wczoraj zrobiłam na rucoli z pomidorem, dodałam olej i 2 łyżki zalewy jako dressing , posypałam świeżą bazylią , ozdobiłam kwiatami rucoli ( to te żółte). Pyszna i pełna witamin , polecam wszystkim takie kiszone mieszanki.

Smacznego !

 

Coś więcej na odporność

herbatki na odporność
herbatki na odporność

Lato powoli ma się ku końcowi, nieuchronnie zbliża się pora chłodnych dni, kiedy łatwo będzie złapać przeziębienie. Ja jak co roku robiłam zapobiegliwie zapasy , z tego, co miałam dostępne i co pomoże na odpornośc organizmu i jego wzmocnienie. Suszyłam różne zioła na herbatki, robiłam wzmacniające syropy. Na bieżąco wykorzystywałam pełne witamin sezonowe owoce i warzywa do sałatek, surówek i koktajli , by zrobić zapasy niezbędnych do zachowania zdrowia witamin i mikroelementów. Przez cały sezon letni na bieżąco kisiłam warzywa i dojadałam je do posiłków , zrobiłam też spore zapasy kiszonych ogórków z różnymi dodatkami. W ten sposób dbałam o odporność swoją i najbliższych od wewnątrz.

sałatka z kiszonymi warzywami
sałatka z kiszonymi warzywami

Ciepłe tegoroczne lato sprzyjało też pływaniu, w tym roku zaliczyłam kilka plaż nad jeziorami i morzem. Po rzece pływałam tylko łódką i to właśnie tam, podczas dyskusji kulinarnej zaczęły się też wspomnienia z podróży. Rozmowa zeszła na charakterystyczny dla Skandynawii sposób na odporność – sauny i kąpiele w kontrastowych temperaturach. W niektórych rejonach sauny są niemal przy każdym domu. Przy okazji ktoś wspomniał, że teraz , w domach, w których są do etgo warunki można sobie zainstalować gotowe sauny z piecami.

 

Sauny fińskie suche pozwalają na korzystanie z dobroczynnych suchych kąpieli w wysokiej temperaturze w domowym zaciszu. Grzeją je specjalne piece na drewno lub elektryczne wyłozone spacjalnymi kamieniami do kąpieli parowych, pozwalają na osiągnięcie wysokiej temperatury i wilgotności rzędu 10-15 %. Spory ich wybór można zobaczyć np. na https://homegarden.com.pl/sauny-finskie .

Nie wychodząc z domu możemy korzystać z dobroczynnych właściwości sauny, poprawić krążenie, zahartowac organizm, dotlenić skórę, odprężyć się i zrelaksować. W tym ostatnim mogą dodatkowo pomóc aromatyczne olejki lub zioła, których można jeszcze pod koniec lata nazbierać .

Szynka peklowana w soli z melonem i winogronem

szynka peklowana w soli z melonem i winogronem 1
szynka peklowana w soli z melonem i winogronem 1

Sezon bogaty w świeże warzywa i owoce jest dobra okazją do próbowania różnych ich kombinacji. Kiedy kupiłam piękny, słodki i soczysty melon to od razu pomyślałam by podać go obok zdecydowanej w smaku szynki i innych ciekawych dodatków. Zbiegło się to z niedawną dyskusją kulinarną ( w łódce na Warcie ) , w której opowiadałam o peklowanej w soli z cukrem piersi gęsiej lub kaczej. Koleżanka zapytała, czy w podobny sposób można zrobić coś z wieprzowiny. Najpierw wpadłam na pomysł, że można tak przygotować odcięty wzdłuż kawałek karkówki tej samej wielkości. Ale w międzyczasie kupiłam sporą porcję schabu, przy którym z boku była wąska część polędwicy, taka wielkości sporego filetu z kaczej piersi. Zapeklowałam ją więc tym sposobem, skrapiając lekko zeszłoroczną nalewką z pigwy.  Szynka peklowana w soli z melonem została przygotowana  w formie mini-szaszłyczków , z dodatkiem ogrodowych winogron, pomidorków i bazylii a także cammemberta . Kolejnym elementem z ogrodu jest młoda cukinia w plasterkach, przygotowana jak ogórki w sosie sojowym.

Polędwicę peklowałam dwie doby w lodówce, po dokładnym wypłukaniu i osuszeniu smakowała doskonale .

SZYNKA PEKLOWANA W SOLI Z MELONEM I WINOGRONEM

kilkanaście plastrów polędwicy peklowanej w soli z cukrem

tyle samo kawałków melona odpowiedniej wielkości

kawałek cammemberta lub innego wyrazistego sera

garść winogron w kulkach

żółte pomidorki koktajlowe i kawałki czerwonych

cukinia przygotowana jak ogórki w sosie sojowym

listki zielonej i fioletowej bazylii

Na wykałaczki lub małe patyczki szaszłykowe nadziewałam składniki szaszłyczków w następującej kolejności : pomidorek żółty, szynka, melon, fioletowa bazylia, ser, czerwony pomidor, zielona bazylia, szynka, melon, cukinia w sosie sojowym, kulka winogrona. Kierowałam się nie tylko względami smakowymi, ale też kolorystycznymi, to dość bajeranckie danie i spokojnie może być ozdobą każdej, nawet bardzo eleganckiej imprezy. Ale można je też spokojnie zrobić na zwykłą kolację i zaskoczyć domowników. My wypróbowaliśmy do tego tegoroczny domowy cydr, sądzę, że lekkie białe lub czerwone półwytrawne wino będzie też pasowało. Smak wyrazistej wędliny  w towarzystwie melona sam w sobie jest super, a z tymi dodatkami został jeszcze podkręcony.

Smacznego !

szynka peklowana w soli z melonem
szynka peklowana w soli z melonem

W Warszawie nie tylko na warsztatach

wieżowce w warszawie
wieżowce w warszawie

Przyznam szczerze, że to miejsce w Warszawie widuję najczęściej – tu bowiem wysiadam z pociągu i idę przeważnie na autobus, by jechać dalej na jakieś wydarzenie kulinarne. Przejeżdżając przez Stolicę wypatruję nie tylko zabytków ale też rozglądam się uważnie i zastanawiam się – jak tu się żyje, jak  mieszka. Mam wśród młodych znajomych blogerów kilka osób , które przeniosły się to w poszukiwaniu ciekawszej pracy i mieszkają w Warszawie już jakiś czas. Jak dotąd wszyscy są zadowoleni ze zmiany.

Zastanawia mnie też w jaki sposób są wykorzystywane pomieszczenia w najbardziej atrakcyjnych  częściach miasta.

 

W Warszawie można wynajmować nieruchomości najwyższej klasy wraz z kompleksową obsługą nie tylko podczas samej transakcji, ale też w czasie ich używania. Takie usługi oferuje m.in . loco-estate.com . Z dowolnego miejsca na ziemi , w najważniejszych językach, którymi mówi się na świecie można zająć się swoją nieruchomością i otrzymać przy tym niezbędną pomoc.

W najciekawszych miejscach Stolicy, w zalezności od tego, czy szukamy miejsca na spokojne mieszkanie czy tez chcemy prowadzić biznes w centrum, znajdziemy do wynajęcie czy kupienia odpowiednie do tego lokum. Można skorzystać też z dodatkowych usług- remontu, pomocy przy przeprowadzce, sprzątania czy aranżacji wnętrza na przygotowanie wynajmu.

Podczas wizyt w stolicy przejeżdżam przez różne jej części i jesli nie jadę metrem, to z ciekawością obserwuję jak przez ostatnie lata miasto się rozwija by spełniać coraz bardziej różnorodne fukcje. W czasie dłuższych wydarzeń korzystam z coraz ciekawszych i wygodniejszych możliwości noclegu. Ciekawe, co zauważę nowego za tydzień, kiedy będę jechała na Warszawski Festiwal Kulinarny do Villi Intrata przy pałacu w Wilanowie 🙂

Placki z cukinii i papryki z twarogiem

placki z cukinii i papryki
placki z cukinii i papryki

Cukinia ma to do siebie, że nawet jak ją się posadzi w ogrodzie w niedużej ilości, to rozrasta się i owocuje jak szalona. W tym roku posadziłam kilka krzaków żółtej, wyhodowanej z ziaren a plony mam niezwykle obfite. Cieszę się nią na różne sposoby, bo bardzo ją lubię – robię faszerowaną, grillowaną na ciepło i do sałatek, dodaję do leczo  i ajwaru a nawet kiszę .  Kilka dni temu zrobiłam na obiad placki z cukinii i papryki z dodatkiem twarogu i ziół, udały się – bardzo smaczne, w pięknym, słonecznym kolorze. Usmażone na niewielkiej ilosci oleju wyszły pyszne i chrupiące, o smaku późnego lata.

PLACKI Z CUKINII I PAPRYKI Z TWAROGIEM

średnia cukinia starta na tarce o grubych oczkach ( miałam żółtą )

2/3  szklanka mąki

15 dkg  białego sera ( u mnie wiejski twaróg )

jajko

1/2 czerwonej papryki startej na tarce o drobnych oczkach

gałązka świeżej mięty i łyżka natki pietruszki

sól, pieprz ziołowy ( miałam staropolski) , słodka papryka wędzona

olej do smażenia

Startą cukinię przesypałam lekko solą i po 15 minutach dokładnie odcisnęłam z wody. Dodałam paprykę, którą bez problemu starłam na tarce o drobnych oczkach.

Ser roztarłam  z jajkiem . Dodałam mieszając cukinię , paprykę i mąkę oraz posiekaną zieleninę. Przyprawiłam pieprzem ziołowym i papryką.  Ciasto powinno mieć konsystencję gęstego naleśnikowego i nabierać się dobrze łyżką.

Na niewielkiej ilości rozgrzanego oleju smażyłam niewielkie owalne placuszki,  gdy się ścięły na wierzchu, odwracałam i dosmażałam z drugiej strony, na złoto.  Odsączałam na papierowych ręcznikach.

Placki wyszły chrupiące, aromatyczne od przypraw i o „konkretnym” smaku, dzięki dodatkowi twarogu. Zjedliśmy je z gęstym jogurtem, którego część doprawiłam czosnkiem i czarnym pieprzem. Takie z naturalnym jogurtem, bez dodatków, też doskonale smakowały.

Pieprz ziołowy i papryka wędzona, którymi doprawiłam placki pochodzą ze sklepu internetowego Spichlerza Smaków ( reklama z linkiem w pasku bocznym bloga ), eksperymentuję teraz z tymi przyprawami , nadają ciekawy smak nawet mało wyrazistej cukinii.

Placki cukiniowe z różnymi dodatkami to jeden z moich ulubionych smaków lata, polecam na obiad czy też inne posiłki. Dodatek mięty powoduje, że smakują też dobrze na zimno, można je więc zabrać spokojnie na piknik.

Smacznego !

 

Ciasto czekoladowe z jabłkami na koncert Korteza w Gdyni

koncert korteza w gdyni
koncert korteza w gdyni

Lato tego roku minęło Kortezowi przede wszystkim na koncertach Męskiego Grania. Dla mnie było dość zajęte, więc na żaden z nich nie mogłam się wybrać – na ten najbliższy w Poznaniu nie udało mi się kupić biletu, na te dalsze nie dałam rady dojechać. W końcu udało mi się zaplanowac wyjazd na koncert Korteza w Gdyni pod koniec lata, gdy artysta występował w ramach Festiwalu Lata z Radiem, wraz z muzykami koncertującymi często w radiowej Trójce. Był to pewien eksperyment, bo zwykle tego typu koncerty opanowywali muzycy bardziej „pop” , ale okazało się, że zwyczaje zmieniają się i tłumy słuchaczy, które przybyły na Skwer Kosciuszki doskonale się bawiły przy trójkowej muzyce.

 

Jeszcze przed koncertem dostrzegłam z dala przenośny transparent fanowskiej grupy Kortez – Fani ( tu akurat odwrócony, to ten z wiatraczkiem) , jednak nie udało mi się dotrzeć do koleżanek pod scenę, bo tłum był gęsty i czekał wytrwale, aż zmęczeni drogą z finału Męskiego Grania w Żywcu ( poprzedniego dnia) muzyce doprowadzą instrumenty do stanu używalności. Trochę się obawiałam, jak nastrojowa muzyka Korteza zabrzmi  w pełnym słońcu i w takim tłumie. Redaktor Piotr Stelmach , który rozpoczynał koncert ( zdjęcie u góry) nie dał się ponieść festiwalowej atmosferze i jak wcześniej obiecał sobie – nie krzyknął anonsując Korteza, tylko spokojnie go zapowiedział – i , wbrew obawom – było tak, jak zawsze. Czyli magia Korteza działa też w środku dnia, w plenerze 🙂

 

Mimo zmęczenia letnią trasą głos Korteza podczas godzinnego koncertu brzmiał jak zwykle tak, jak podczas nagrania w studiu – czysto i ciepło. I to ciepło podziałało na mnie jak zwykle , odpuściło zmęczenie podróżą i wędrowaniem od odległego parkingu na koniec Skweru Kościuszki. Dodatkowo poczucie jedności z tłumem fanów Korteza wzmagało muzyczne doznania. Od pierwszej Pocztówki z kosmosu do zaśpiewanego z uroczą pomyłką na bis Bumerengu ( ten liryczny gwizd na koniec …) było tak, jak na innych koncertach, tych w ciemnych salach, ze światłami podkreślającymi rytm muzyki .

To była duża impreza i tym razem realnie nie liczyłam na dłuższą rozmowe z Kortezem, ale ciasto ze sobą zabrałam, jak zwykle. Zapakowane w wygodne pudełko, by można je było zabrać i zjeść od razu lub później w podróży. Szczerze mówiąc nie wiem, w jakim stanie dotarło do adresata , bo towarzyszący mi podczas koncertu wierny fan Korteza ( od początku, czyli zaraz po mnie :),  Jacek nosił je długo w torbie a w tłumie łatwo nie było… Ciasto było wprawdzie łatwe do transportu ( czekoladowe, z cynamonem i jabłkami) , obawiam się jednak, czy się czasem nie pokruszyło …

W poszukiwaniu sposobu na przekazanie ciasta Kortezowi pomagała mi grupa fanów – część poznanych na poprzednim koncercie w Bydgoszczy , część nowych :

 

Dotarliśmy do stanowiska Radiowej Trójki , gdzie Kortez podpisywał płyty, jednak chętnych było o wiele więcej, niż czasu przewidzianego w ramach Festiwalu. Już myślałam, że tym razem ciasto zjedzą fani Korteza, ale udało mi się zwrócić uwagę czuwającego nad wydarzeniem red. Stelmacha i przekazałam torbę z ciastem przez niego 🙂 Miło było usłyszeć : Korti, dostałeś ciasto ( jakby to było coś niezwykłego 😉 . I potem to ciepłe Korteza : o, cześć 🙂 nie zawracałam mu dłużej głowy, bo widać było po nim ogromne zmęczenie. Ale warto było jechać do Gdyni , by posłuchać koncertu w innych niż zwykle warunkach, spotkać znanych i poznać nowych fanów , zobaczyć przez chwilę uśmiech Korteza .

Do zobaczenia na jesiennej trasie Hej Wy 🙂