Miesięczne archiwum: Sierpień 2018

Sałatka z kiszoną cukinią i pomidorami

sałatka z kiszoną cukinią
sałatka z kiszoną cukinią

Korzystam z dobrodziejstw tegorocznego urodzaju warzyw i owoców i robię z nich różne sałatki . Bogactwo cukinii zagospodarowuję na różne sposoby – zakisiłam jej trochę z innymi warzywami, by smak był ciekawszy. Właśnie tę kiszoną cukinię i ogórka z tego samego słoika ( był też skladnikiem mieszanki) dodałam do ogrodowych pomidorów , by ożywić ich smak. Dorzuciłam też paprykę , cebulkę i nieco świeżego ogórka. Jako dressing wykorzystałam atomatyczną zalewę z kiszonki i olej pieprzowy tłoczony na zimno – nie tzreba było dodawać przypraw, by smak sałatki był pyszny.

SAŁATKA Z KISZONĄ CUKINIĄ, OGÓRKIEM I POMIDORAMI

kilka kawałków kiszonej cukinii

ogórek kiszony i świeży

pomidor malinowy

garść żółtych pomidorkó koktajlowych

młoda cebula

kawałek świeżej papryki

sól, łyżka oleju lnianego z pieprzem

dwie łyżki zalewy z kiszonych warzyw

Zielony i kiszony ogórek pokroiłam na plasterki, dodałam cebulę i kawałki kiszonej cukinii. Dorzuciłam do wszystkiego pokrojony pomidor malinowy i żółte koktajlowe pomidorki, paski papryki i lekko posoliłam . Polałam olejem pieprzowym i sokiem z kiszonki , wymieszałam. Można dodać jeszcze ulubione zioła, ale tak przyprawiona sałatka doskonale smakuje.

Latem, w czasie upałów warto dodawać kiszone warzywa i sok z nich do sałatek, surówek czy chłodników. Kiszonki są zdrowe, mają dużo pożytecznych witamin i mikroelementów i pomagają uzupełniać ich bilans , gdy tracimy je razem z potem.

Sałatka z ogrodowych pomidorów z kiszonymi dodatkami bardzo nam smakowała do śniadania, zrobiłam więc i podobną do obiadu – latem pasuje niemal do wszystkiego.

Smacznego !

 

Ogrodowe plany

 

ogrodowe sałatki

Lubię robić zdjecia moich sałatek, deserów i obiadowych dań w ogrodzie. Od wiosny dowczesnej jesieni nie brakuje w nim miejsc , na tle których miseczki i talerze ciekawie wyglądają. Większą część ogrodu pokrywa trawnik , ale jak widać na zdjęciu powyżej , nie tylko trawa w nim rośnie . Przez lata powyrastały w nim różne dziko rosnące rośliny ogrodowe, które malowniczo się prezentują i ożywiają przestrzeń trawnika. Zdjęcia robione w takich miejscach wyglądają bardzo ładnie.

 

Mam jednak część ogrodu do ponownego zagospodarowania i myślę, co by tu ciekawego jeszcze posadzić , by trawnik nie był nudny. Przeglądając strony poświęcone temu tematowi trafiłam na niebanalne rośliny trawnikowe na plantica.pl  . Po wyrośnięciu na pewno będą cieszyć oko a zdjecia robione na ich tle spodobają się czytelnikom bloga.

plantica - rosliny trawnikowe

Latem w ogrodzie szukam cienia i chłodu. Mamy miejsca, gdzie owocowe drzewa dają miły cień, ale podczas upałów to nie zawsze wystarcza. Mnie najbardziej ochładza woda, pomyślalam więc, by część ogrodu przeznaczyc na oczko wodne. Teraz można kupić gotowe konstrukcje do nich i wszystkie potrzebne akcesoria, wybrać odpowiednie miejsce i cieszyć się obecnością wody w ogrodzie.

Zielonymi roślinami i wodą w ogrodzie możemy cieszyć się latem i wtedy, gdy jest ciepło.  Zaczynam myśleć, co zrobić, by mieć takie atrakcje też gdy jest zimno. A może akwarium ? Prócz rybek można je zasiedlić ciekawymi roślinami akwariowymi , będzie woda i zieleń nawet w najbardziej pochmurne i mroźne dni.

Latem, gdy dużo czasu spędza się w ogrodzie można przemyśleć takie możliwości i zaplanować coś więcej, niż doniczkowe zioła do sałatek.

Bieguni Olgi Tokarczuk i cyfrowi nomadzi

O wydanej w 2008 roku książce „Bieguni” Olgi Tokarczuk stało się znów głośno za sprawą niedawnej Międzynarodowej Nagrody Bookera , którą dostała za angielskie tłumaczenie  Jennifer Croft . Doceniona została uniwersalność nieustannej podróży przez różne miejsca i czasy. Kto szuka opowieści trzymającej w napięciu przez cały czas ten może się rozczarować – w książce historii jest wiele , co chwilę podążając za narratorką znajdujemy się w innym miejscu kuli ziemskiej , przeskakujemy też w czasie. Ciągłości tam nie ma.

Tutułowi „Bieguni” odnoszą się do prawosławnego odłamu starowierców , którzy uważają , że zło nie może nas dosięgnąć, jeśli jesteśmy w ruchu. Spotykamy ich w jednym z wątków , w Moskwie przy stacji metra, gdy udręczona opieką nad chorym synem Annuszka postanawia zapomnieć swój adres i spędzać czas w podróży …

Dwuetapowa opowieść o poszukiwaniu żony zaginionej na chorwackiej wyspie ( Kunicki – woda i ląd) wprowadza pojęcie, które mnie się bardzo spodobało. Kairos – to moment zwrotny w życiu człowieka, ulotna chwila, ta właściwa, gdy pora  podjąć decyzję o zmianach. Trzeba uważać, by tego momentu nie przegapić…

Podróż i ruch to osnowa całej książki – prócz krótkich historii poznajemy filozofie podróży na lotniskach ( i w wykłądach tam prowadzonych) , w hostelach i hotelach, podczas lotów samolotem . Jest też i wątek jakby dla mnie – o nocnych pociągach dla osób, które boją się latać samolotem. Aż nabrałam chęci, by się w taką podróż znów wybrać 🙂

W podróżach w czasie poznajemy historię pewnego nieudolnego sułtana i odkrywcy ścięgna Achillesa, kolekcji anatomicznej zakupionej przez rosyjskiego cara i pielgrzymek do cudownych relikwii. Trudno wymienić wszystkie wątki , łączy je to, że zdaniem narratorki ( autorki ? ) właśnie w podróży  możemy poznać i zrozumieć ład wszechświata.

Ten pęd do podróży, gotowość do spakowania się i ruszenia w każdej chwili przypomina mi trochę ludzi związanych z twórczością internetową, Cyfrowych Nomadów. Możliwośc pracy zdalnej i zarabiania pieniędzy tam, gdzie się chce mieszkajac jednocześnie w pięknych, ciepłych miejscach , w których koszty utrzymania są niewysokie stworzyła nowy trend, ogarniający coraz szersze kręgi, w tym osoby mi znane z blogosfery. Czyżby w ruchu, w ciągłej podróży lub gotowości do niej współczesni młodzi ludzie znajdowali poczucie bezpieczeństwa ? Chociaż – paradoksalnie – i w książce i wśród Cyfrowych Nomadów zdarzają się ludzie, którzy podróżują po to, by dowiedzieć się, że ich miejsce jest tam, skąd pochodzą.

Książkę można czytać spokojnie , odkładając na chwilę po zapoznaniu się z poszczególnymi historiami. Ja znalazłam w niej kilka momentów do gruntownego przemyślenia, dlatego wracam do niej ponownie, czytając z upodobaniem  fragmenty, które zrobiły na mnie największe wrażenie.

„Bieguni ” po międzynarodowej nagrodzie zostały wznowione i są dostępne w sprzedaży bez problemu, ja mam stąd :

Warto też zwrócić uwagę na ilustracje , nawiązujące do podobieństwa  dróg i map do elementów ludzkiego organizmu. Droga jest w nas a my w drodze.

 

Cukinia kiszona z jabłkiem i marchewką

cukinia kiszona z jabłkiem
cukinia kiszona z jabłkiem

Młode cukinie zbliżone są do ogórków nie tylko wyglądem, toteż dodajęje do kiszonek na podobnych zasadach. Ostatnio jak kisiłam ogórki został mi jeden średni i wykorzystałam go do warzywnej mieszanki na bazie żółtej cukinii . W porze wysypu jabłek dodałam do słoika dwie papierówki podzielone na pół ( nabrały zielonego koloru od ogórka,na zdjęciu na talerzu po prawej) . Poza tym prócz chrzanu dałam wszystkie przyprawy takie, jak do kiszenia ogórków, koper nie tylko w formie kwiatu, ale też w gałązkach.  By mieszanka była bogatsza ,dorzuciłam jeszcze pokrojoną w grube plastry marchewkę i czerwoną paprykę. Cukinia kiszona z jabłkiem i tymi dodatkami okazała się bardzo smaczna i orzeźwiająca, co w tym upale ma duże znaczenie.

 

CUKINIA KISZONA Z JABŁKIEM I MARCHEWKĄ

nieduża młoda cukinia  ( miałam żółtą)

2-3 papierówki

średni ogórek

marchewka

czerwona papryka

ząbek czosnku

na słoik – gałązka i kwiat kopru,po dwa liście wiśni i czarnej porzeczki, liść winogron

solanka – łyżka soli na litr wrzącej wody

Umyte warzywa pokroiłam w grube plastry, jabłka na połówki, paprykę w paski. Włożyłam do wyparzonego słoika przekładając liśćmi i koprem i dodając ząbek czosnku. Zalałam gorącą solanką na bazie soli kamiennej i zakręciłam wyparzonym wieczkiem.

Spróbowałam po dwóch tygodniach, cukinia i pozostałe warzywa były jędrne ,marchewka i ogórek chrupiące. Jabłka przeszły smakiem warzyw a one same zyskały nutę słodyczy. Pyszna mieszanka,polecam w porze urodzaju cukinii. Warto robić kiszonki i zajadać je teraz , w czasie upałów, bo uzupełniają witaminy i mikroelementy wypocone przez nasz ogranizm. Są też doskonałą bazą do sałatek, zup i chłodników.

Smacznego !

 

 

Specjalne okazje – nie tylko kulinarnie

Na codzień nie lubię przerostu formy nad treścią. W moim gotowaniu i pieczeniu przede wszystkim chcę, by to, co robię wszystkim smakowało. Oczywiście dbam o estetykę podawanych dań, ale nie jest ona dla mnie celem samym w sobie. Ale są specjalne okazje , na które staram się wykorzystać maksymalnie te niewielkie zdolności manualne, które posiadam , bo sytuacja tego wymaga. Wtedy udaje mi się zmobilizować i wychodzą mi rzeczy nie tylko smaczne, ale też ładne wizualnie , jak na przykład ten tort. Podobnie , gdy robię coś dla kogoś, kogo szczególnie lubię i podziwiam – wtedy sama myśl mnie uskrzydla i udają mi się ciekawe pod względem smaku i pięknie wyglądajace ciasta – to było pieczone dla Korteza i jego ekipy 🙂

 

Specjalne okazje to często ważne chwile w życiu i warto wtedy poszukać czegos na prawdę wygodnego i dającego poczucie komfortu. Szczególnie, gdy wiąze się to z transportem i trzeba pojechać czymś innym niż auto, które na co dzień mamy do dyspozycji. W takich specjalnych momentach z pomocą nam przyjdzie wynajem aut luksusowych . Możemy sobie wybrać model, który nam pasuje i wynająć go na czas, jaki jest nam potrzebny.

Takie auta można już teraz wynająć bez konieczności odstawienia ich w tym samym miejscu – w dużych miastach są miejsca, gdzie po przejechaniu bez określonego limitu kilometrów możemy je oddać najemcy. Ceny brutto zawierają w sobie ubezpieczenie i wszelkie inne opłaty. Istnieje też mozliwość dostarczenia auta na adres klienta. Wybór aut jest też dostosowany nie tylko na specjalne okazje.

Możemy więc wygodnie i bez problemów udać się w wybrane przez siebie miejsce, by spędzić tam szczególnie miłe chwile. Może to będzie takie miejsce, wynajmowane na specjalne okazje, które niedawno zwiedzałam ? Lub inne równie piękne …

pszczyna zamek

 

See Bloggers Łódź 2018 – relacja z dystansu

see bloggers łódź
see bloggers łódź

Wprawdzie od największej blogerskiej imprezy, która w tym roku przeniosła się z Gdyni do Łodzi minął już ponad miesiąc, ale wspomnienia o niej żyją we mnie cały czas. Do relacji , mimo permamentnego braku czasu zmobilizował mnie kończący się właśnie Poland Rock Festiwal, bo właśnie końcowe wystąpienie Jurka Owsiaka zrobiło na mnie największe wrażenie – przyznam, że w pewnym momencie poszły mi łzy ze wzruszenia. Tym bardziej, że wiedziałam, że gdzieś w pokazywanym tłumie jest moja córka i jej przyjaciele.

To był mocny akcent na zakończenie, ale i w trakcie dwudniowego See Bloggers było ich wiele. Znane postaci z polskiej kultury odkryły Internet jako nowe źródło przekazu i dlatego mieliśmy przyjemność uczestniczenia w ciekawych wywiadach i rozmowach. O tym, jak radzi sobie na Instagramie opowiadała żywo i z humorem Kasia Nosowska, która potrafi doskonale bawić się tym nowym narzędziem jednocześnie przekazując wartościowe treści.

A wieczorem pierwszego dnia dała czadu podczas koncertu, prezentując utwory ze swojej najnowszej płyty i te najpopularniejsze. Oj, to było przeżycie 🙂

 

Swój kanał na You Tube prowadzi tez druga mega gwiazda goszcząca na See Bloggers, Urszula Dudziak. Wywiad z nią to było prawdziwe show w wykonaniu artystki, ma doskonały kontakt z publicznością nie tylko gdy śpiewa.

 

Tak się zastanawiam, czy popularność na Instagramie czy w innych sieciowych formach  znanych gwiazd to tylko efekt ich osobowości czy też odbicie popularności wynikającej z działań atrystycznych. Na pewno to drugie sporo pomaga w generowaniu ilości wyświetleń. „Zwykli” blogerzy muszą sobie zapracować na to sami 🙂 Właśnie jednego z nich, któremu kibicuję obserwując od kilku lat jego rozwój, spotkałam zasiadając na stoisku Intercity. Tomek prowadził najpierw bloga o autostopie, teraz pisze i pracuje „Tam, gdzie chce „( blog u mnie z boku w ulubionych ) , prowadząc szkolenia dla ludzi, którzy tak, jak i on chcą pracowac zdalnie i mieszkać albo gdzieś daleko , gdzie utrzymanie niedrogo kosztuje ( był w Bangkoku i w Dominikanie ), albo w małych miejscowościach w Polsce , z dala od zgiełku wielkich miast.

Spotkanie z Tomkiem przyniosło mi szczęście, bo tak od niechcenia, skupiona bardziej na rozmowie z nim, wzięłam udział w konkursie Intercity, wymyślając od ręki hasło – #najlepszespotkaniawpodróży , bo mimo, że Tomek mieszka w Poznaniu, to spotykamy się ostatanio tylko na dużych blogerskich imprezach. I poznaliśmy się w pociągu 🙂 Wygrałam podwójny voucher na podróż Intercity. Przyda mi sie bardzo w kulinarnych podróżach. Tym bardziej, że na praktycznych warsztatach zgłębiłam dzięki prowadzącemu je p. Adamowi podróżny savoir-vivre. Uczestniczyłam też w ciekawych warsztatach o specyfice Szwecji, na kulinarne nie udało mi się dostać, ale podpatrzyłam trochę, co robi Pascal Brodnicki z wołowiną i zapamiętałam praktyczne porady .

 

Ze znajomymi blogerami spotykałam się chodząc między stoiskami sponsorów ( szczegóły na Instargramie grazynagotuje ) i w strefie spotkań, gdzie mogliśmy skorzystać z ciekawych przekąsek ( sałatki rybne i wege Salatino i puddingi dr Oetkera rządziły) i kawy Saeco , ratującej nam życie wśród intensywnych spotkań i rozmów. Z blogerkami kulinarnymi spotkałam się m. in. przy fontannie różowej czekolady 🙂 Oczywiście miałam w torebce ciasto, którym tradycyjnie częstowałam nowych i starych znajomych .

 

Łodź jako miejsce tego wydarzenia ma sporo do zaoferowania, wprawdzie nie byłam na foto spacerze, ale w wolnym czasie zwiedziłam trochę Centrum . Miałam się też wybrać na Songwriter Festiwal, ale po koncercie i imprezie inegracyjnej nie starczyło mi już  sił. Po koncercie w grupie znajomych z poznańskiej i warszawskiej ekipy świętowaliśmy przy drinkach od sponsorów urodziny Adama z Parowaru Faceta ( obecnie realizującego kulinarne pasje w  Food Tracku 🙂

 

Trochę się obawiałam, czy na spotkaniu z taką ilością celebrytów znajdę coś dla siebie, ale jak widać skorzystałam sporo , uczestnicząc też w prelekcjach o portalu Wolne Lektury i obserwując dyskusję o kulturze i czytelnictwie z udziałem m.in. Michała Żebrowskiego i prawdziwych poetów. Przyznam z żalem, że na imprezie hasztagi roku ( próba kontynuacji Bloga Roku) niewielu laureatów znałam – blogosfera jest teraz tak szeroka a moje zainteresowania skupiają się prócz kulinariów na szeroko pojętej kulturze i marketingu . Ale dzięki tej imprezie nadrobiłam znajomość blogosfery, miałam okazję spotkać się ze znajomymi ( niektórych długo nie widziałam) , poznać kilka nowych osób i spędzić dwa dni w ciekawym miejscu i miłym towarzystwie.

 

Smoothie jabłkowo-miętowe na orzeźwienie

smoothie jabłkowo-miętowe
smoothie jabłkowo-miętowe

Podczas upałów wysilam swoją kreatywność, by robić orzeźwiające dania i napoje. Na szczęście mam w ogrodzie sporo mięty i dodaję ją do wielu potraw, bo bardzo ją lubię. Jej dodatek do dań mięsnych ( na przykład klopsików ) powoduje, że spokojnie mozna je jeść na zimno. Obiasy robię przeważnie lekkie, warzywne, sporo chłodników . Napoje teraz są na bazie papierówek, zarówno woda z sokiem, jak i wody smakowe czy sorbety. O tej porze sa już dojrzałe, kruche i soczyste, wykorzystuję je więc do koktajli. Teraz robię najprostsze smoothie jabłkowo-miętowe, bardzo orzeźwiające, tylko z jabłek , mięty i wody.

SMOOTHIE JABŁKOWO-MIĘTOWE

4-5 dojrzałych papierówek

2-3 gałązki mięty

szklanka wody

kilka kostek lodu

Jabłka kroimy ze skórką na kawałki, pozbawiając je gniazd nasiennych. Listki mięty zdejmujemy z gałązek. Wkładamy wszystko do kielicha blendera, dodając kostki lodu i na końcu wodę. Miksujemy na gładką masę.

Taki napój jest idealny na upały, jeśli dodamy nieco mniej wody i jest bardziej gęsty, to spokojnie możemy wypić na drugie śniadanie czy podwieczorek. W taki upał spokojnie nasyci nie tylko nasze pragnienie.

Papierówki są nietrwałe, wiec na potrzeby upalnych dni , które być może czekają nas jeszcze latem robię w foremkach kostki lodu z listkami mięty , które potem wystarczy tylko reozpuścić w wodzie, by mieć ozreźwiający napój. Nie słodzę soków, w tym roku owoce mają tyle naturalnej słodyczy, że nie trzeba im pomagać. A jeśli ktoś koniecznie chce, to może i smoothie i napoje doprawić nieco brązowym cukrem.

Smacznego !