Miesięczne archiwum: Marzec 2018

Roladki wieprzowe ze śliwkami i boczkiem

roladki wieprzowe
roladki wieprzowe

To taka mała „droga na skróty” dla tych, co lubią schab nadziewany śliwkami. Roladki z plastrów schabu czy szynki a także z piersi kurczaka goszczą u mnie często, nadziewam je stosownie do sezonu, czasem warzywami, czasem dodaję boczek czy ser. Te są wielkanocne, więc do środka włożyłam suszone śliwki i nieco moreli ( lubię bardzo to połączenie) a dodatkowo wzbogaciłam je cienkimi plasterkami wędzonego surowego boczku. Doprawiłam je suszoną szałwią , bo takie smaki wydały mi się stosowne do tego zestawienia.

ROLADKI WIEPRZOWE Z SUSZONYMI ŚLIWKAMI I BOCZKIEM

kilka plastrów schabu lub mięsa z szynki

tyle samo plastrów surowego wędzonego boczku

garść suszonych śliwek i moreli

sól, pieprz, suszona szałwia

Mięso rozbijamy dość cienko, bardziej niż na kotlety. Doprawiamy solą ( ostrożnie, bo boczek jest słony), pieprzem i szałwią. Na mięso nakładamy boczek , upychamy ciasno suszone śliwki i morele, zawijamy roladki i smażymy, najlepiej na patelni grillowej , po kilka minut z każdej strony, aż mięso się dobrze usmaży.

Jeżeli c hcemy je zjeśc na ciepło, to zajadamy od razu, ja swoje mam zamiar podać jutro na wielkanocne śniadanie, na zimno, w plasterkach – obok znanych i popularnych na blogu drobiowych roladek z mozzarellą i suszonymi pomidorami. Wtedy trzeba dobrze  wystudzić i …schować, bo kuszą bardzo 🙂 można tak, jak ja dać do spróbowania kawałki z końcówek .

Boczek wędzony pasuje do wieprzowiny i suszonych śliwek, morele dodają nutkę słodyczy , całość smakuje doskonale i może być spokojnie ozdobą świątecznego stołu , na ciepło czy na zimno. Ja jutro świętuję podwójnie, bo mam imienimy, na że to na dodatek to Prima Aprilis, to można się wszystkiego spodziewać… może jakiejś koszulki z zabawnym napisem… właśnie widziałam niedawno urządzenia do takich nadruków na https://www.supportart.pl/34-termotransfer. Zobaczymy….

A tymczasem życzę wszytskim wesołych i smacznych Świąt Wielkanocy, na dole zdjęcie koszyczka z nieco odjechanym wiosennym kwiatkiem- tak zakwitła mi …kapusta pekinska, którą wstawiłam w wodę na parapet do odrośnięcia, zostawiając koncówkę. I to nie jest żart 🙂

 

Muffinki piknikowe

Przeglądając drożdżowe wypieki, a zwłaszcza babeczki, przypomniałam sobie uroki ciepłych pór roku i nasze blogerskie pikniki. Najciekawsze są wtedy, gdy przygotowujemy na nie jedzenie na zasadzie niespodzianki. Cieszymy się wtedy rozmaitością naszych dań, a czasem wypadnie porównać podobne, bo ktoś wpadł na ten sam pomysł. Ja najbardziej lubię piec piknikowe  muffinki, czy to słodkie czy wytrawne . Są łatwe do transportu i nie ma problemów ze zjedzeniem ich na łonie natury.

Te na zdjęciu poniżej są ( jak widać po dodatkach) na słono, z dodatkiem pomidorów suszonych i świeżych oraz serów. Ale powodzeniem wśród piknikowiczów cieszą się też takie na słodko, zwłaszcza drożdzowe.

Moimi ulubionymi piknikami są te na wodzie. Wtedy staram się szczególnie, dla wodniaków zabieram nie tylko wypieki, ale o tym później . Oto moje drożdzowe ciasto zajadane przez kapitana Jacka podczas przesympatycznego rejsu po Warcie :

Mamy tak fajny układ ze znajomymi wodniakami, że blogerzy zapewniają jedzenie a oni to, co pozwoli nam cieszyć się pływaniem. Niejeden wesoły piknik już się odbył w ten sposób.

Warta w Poznaniu to wdzięczny obiekt do pływania , wycieczek i pikników na jej brzegu. Czasem obserwujemy na przystani wodniaków, którzy robią coś przy swoich żaglówkach , naprawiając je czy konserwując. Teraz ze sprzętem nie ma dużego problemu, można wypatrzeć potrzebne rzeczy na aqua-sport.com.pl , przez Internet czy stacjonarnie.

Wieczorami, po rejsach czasami rozpalamy ognisko, pieczemy kiełbaski i wtedy doceniane są moje dodatki ze spiżarni, przede wszystkim kiszone ogórki. Łódki są doskonale wyposażone, nie ma problemu, by zrobić sobie herbatkę czy coś ciepłego do picia.

Nie mogę już się doczekać kolejnego , piknikowego sezonu i już myślę, co nowego z tej okazji będę pichcić.

 

Ogrodowa sałatka i inne atrakcje

ogrodowa sałatka
ogrodowa sałatka

Pewnie się zastanawiacie, co ja z ogrodu mogę włożyć do sałatki ? Póki co sałata jest ze sklepu, buraczki ze słoika , ale cała reszta, to młode chwasty i zioła , znalezione w ogrodzie. Te dzikie, to czosnaczek, krwawnik i podagrycznik oraz młode listki mlecza, te „hodowane”, to oregano, mięta i szczypiorek, który odbił mi po zimie i zabezpieczony suchą trawą przed mrozami rośnie sobie zdrowo. Pestki słonecznikia akurat teraz są kupione, ale jesienią mam w ogrodzie nieco słoneczników i mogę sobie je skubać i dodawać do sałatek czy owsianki.

SAŁATKA OGRODOWA Z PIECZONYMI BURACZKAMI 

kilka liści sałaty

buraczki pieczone i zamarynowane w occie balsamicznym i oliwie

garśc młodych , jadalnych chwastów ( co tam znajdzieciew w ogrodzie)

oregano , szczypiorek i mięta

oliwa, ocet jabłkowy,sól, pieprz z młynka

Młode chwasty dokładnie myjemy. Na umytych, osuszonych liściach sałaty układamy zamarynowane wcześniej buraczki, posypujemy zieleniną , doprawiamy solą, pieprzem i oliwą z octem.

Zajadamy ze smakiem i cieszymy się pierwszymi „plonami” z ogrodu. Wiosna idzie, pora już pomyśleć o porządkach w ogrodzie i o tym, jak go urządzić, by cieszyć się nim w pełni sezonu . Może warto zobaczyć, jakie fajne meble drewniane czy może inne elementy ogrodowej architektury przydadzą się nam by uprzyjemnić sobie czas latem na powietrzu.

Ja lubię ogrody naturalne, z zieloną trawą ( wśród której rosną jadalne chwasty) i drewniane elementy , które bardzo do tej zieleni pasują . Może w tym roku coś uzupełnię , widziałam fajne rzeczy na drewnolandia.pl . W ogrodzie toczy się większośc naszego życia latem, w ubiegłym roku świętowaliśmy nawet 10 urodziny naszego kota :

 

Dziś jeszcze za chłodno, by zjeść w ogrodzie sałatkę, ale już niedługo zacznie się sezon, kiedy potrawy przyprawiam na ogrodowym stole przyprawami prosto z grządki .

Smacznego !

 

Wiosenne odświeżenie

wiosenne odświeżenie
wiosenne odświeżenie

Zima w tym roku długo nas męczy, każdy marzy już o wiosennym słońcu i cieple. Nie tylko nasze dusze utęsknione rwą się do wiosny, ale i nasze ciała są znużone skokami temperatury, przedłużajacymi się mrozami, szarugą za oknem. Powoli robi się już cieplej i pora zadbać o to, by poczuć się lepiej. Zanim zajmę się tym, co możemy zrobić na powierzchni ciała, podrzucę kilka pomysłów na to, jak zadbać o nie „od środka”.

Przede wszystkim zdrowe sałatki – surowe, kiszone czy pieczone warzywa, młode chwasty (spokojnie, nie boimy się ich, to bardzo zdrowa zielenina, która wyrosła w naturalny sposób), polane naturalnymi octami czy sokiem z cytryny i najlepiej dobrym, tłoczonym na zimno olejem. Warto je posypywać pestkami i orzechami czy migdałami, które dodadzą odpowiednich witamin i mikroelementów.

 

Warto też pamiętać o zdrowych koktajlach, warzywa, owoce, woda, w ulubionych smakach i proporcjach poprawią nam na pewno kondycję.

W kuchni nie tylko możemy znaleźć coś do zjedzenia i picia, ale też sporo do zadbania o ciało. Na zdjęciu u góry widzimy składniki doskonałego peelingu do ciała , któy ma  właściwości oczyszczające, przeciwzapalne oraz dezynfekujące. Aby go zrobić, potrzebujemy :

– pół szklanki soli morskiej

– 2 łyżki oliwy z oliwek

– sok wyciśnięty z ćwiartki cytryny

Sól mieszamy z oliwą z oliwek oraz sokiem z cytryny. Papkę nakładamy na wilgotną skórę i postępujemy, jak z każdym peelingiem.

To są sposoby naturalne, ale czasem trzeba się wspomóc nowoczesną techniką. Jeśli chcemu uzyskać konkretne i szybkie efekty , to warto wiedzieć, że lasery nie służą tylko jako miecze świetlne czy zabawki dla rozruszania kotów. W kosmetyce  pełnią one różnorodną rolę, są wykorzystywane też do peelingu, zabiegów poprawiajacych krążenie , zwalczajacych celulit , czy też pozwalających nam cieszyc się gładką skórą, jak miejsce, gdzie jest wykonywana depilacja laserowa w Poznaniu . Warto wykorzystać nowoczesne zdobycze techniki, by wyglądać i poczuć się lepiej.

A o zdrowej diecie też nie zapominamy. Korzystajmy z wiosny, nowalijek i dzikiej kuchni 🙂

 

Barszcz z rurą na wędzonce

barszcz z rurą
barszcz z rurą

Od dawna zamierzałam zrobić taki barszcz, bo bardzo lubie tę zupę a tej odmiany jeszcze nie jadłam. Lubię bardzo odtwarzać potrawy znane z literatury, a barszcz z rurą pojawia się w pewnym istotnym momencie Mistrza i Małgorzaty. Nikanor Iwanowicz, prezes spółdzielni mieszkaniowej przy Sadowej 302 A , zadowolony z udanej transakcji z cudzoziemcem zasiadał właśnie do obiadu, w wazie w połmiennych oparach barszczu czekała na niego kośc szpikowa a tu…puk, puk do drzwi… Czujne służby poinformowane przez podstępnego Korowiowa od razu skierowały się do łazienki, gdzie w przewodzie wentylacyjnym znalazły zakazaną walutę. Niestety prezes spóldzielni nie zjadł tego dnia barszczu….

Barszczyków na moim blogu jest sporo , od wigilijnego , wegańskiego na samych warzywach, przez czysty na mięsie  , ukraiński po taki na botwince . Ten zrobiam wykorzystując wywar od parzenia  wędzonego boczku, dodając oczywiście w odpowiednim momencie wołowe kości szpikowe. Kupiłam je w markecie na K, pocięte na odpowiednie kawałki.

BARSZCZ Z RURĄ NA WĘDZONCE

kilka buraczków

włoszczyzna, 2 ząbki czosnku

kilka łyżek kwasu burakowego

sól, szczypta cukru

ziele angielskie, liśc laurpwy, pieprz w ziarnach, grzybek suszony

kawałek wędzonego boczku

kości ze szpikiem – kilka kawałków

Włoszczyznę  zalewamy wodą, dodajemy ostrożnie soli ( sól odda boczek) i ziarniste przyprawy. Gdy wszystko się zagotuje , wrzucamy boczek  i parzymy go na niewielkim płomieniu do miękkości.Jak się zagotuje,  to wrzucamy kości szpikowe, na chwilę zwiększamy moc palnika , gotujemy kilka- kilkanaście minut na małej mocy. Wyciągamy je i trzymamy w cieple . Miękki już boczek wyjmujemy,  dodajemy drobno pokrojone buraczki, czosnek, możemy też dorzucić buraczki z kwasu burakowego. Gotujemy dalej, aż buraczki będą al dente ( mozna je wykorzystać do sałatki albo zjeść same), na końcu doprawiamy kwasem burakowym i odrobiną cukru dla złamania smaku.

Podajemy barszczyk z dodatkiem pasztecików, krokietów lub ugotowanych ziemniaków, na talerz kładziemy kości szpikowe . Szpik wybieramy łyżeczką – jest wielu amatorów tego specjału.

Barszcz z rurą to specyficzne danie , popularne ka Kresach Polski. Dla niektórych to szczególny przysmak a biedny Nikanor Iwanowicz nie zdążył go zjeść… Ale nie to go męczyło po powrocie do domu, lecz sen, w którym musiał zdawać walutę w teatrze… Po tym, czy rozdział na ten temat jest w „Mistrzu i Małgorzacie” możemy poznać, z jakiej epoki jest wydanie. W tych pierwszych, polskich z lat 70 -tych ubieglego wieku go nie było, dopiero wydanie z roku 1981, które ja posiadam zamieściło ten fragment… A ze sprawami mieszkaniowymi lepiej nie żartować, a w razie potrzeby można znależć fachowców, np. http://dybka.com.pl/wywlaszczenie_nieruchomosci/ .

Ja barszcz zdążyłam zjeść i szczerze go polecam jego amatorom.

Smacznego !

dav

Zupa-krem z porów z serami

zupa-krem z pora
zupa-krem z pora

Wczoraj w niektórych restauracjach odwiedzający je goście mogli cieszyć się smakami Francji w ramach specjalnej akcji poświęconej francuszkiej kuchni . Ja postanowiłam zrobić coś sama w tych klimatach , a że w rozmowie o dawnym życiu kulinarnym w Poznaniu został wspomniany krem z porów, to padło właśnie na tę zupę. Francuzi pory bardzo lubią a zupa z nich , często z dodatkiem białego wina jest charakterystycznym daniem tego kraju. Ja ją nieco spolszczyłam, robiąc ja na rosole , trochę nietypowym, bo bez marchewki, by nie psuła koloru. Za to obficie doprawiłam ją tymiankiem i już na talerzu posypałam pokruszonym serem pleśniowym i suszonym twarogiem.

KREM Z PORÓW NA ROSOLE Z SERAMI

kawałek mięsa z kurczaka

2-3 pory bez zielonych liści

2 – 3 łodygi selera naciowego

pietruszka

sól, pieprz w ziarnach, ziele angielskie i liść laurowy

spora szczypta tymianku ( miałam suszony)

2-3 łyżki oliwy, nieco masła

pokruszone sery do posypania ( wg. uznania)

Pokrojone warzywa podsmażamy na oliwie z masłem tak, by się zeszkliły.

Mięso i podsmażone warzywa wrzucamy do osolonej , zimnej wody, dodając liść laurowy , pieprz i ziele angielskie. Gotujemy wszystko do miękkości warzyw , dodając na końcu tymianek. Wyjmujemy liściaste i ziarniste przyprawy, mięso obieramy i miksujemy wszystko na gładki krem.

Podajemy posypane pokruszonym serem, możemy też dodać drobne grzanki z chleba.

Taka zupa jest aromatyczna , kremowa , raczej łagodna w smaku a pokruszony ser dodaje jej pikanterii . Uważam, że warto ją zrobić na specjalne okazje, nie tylko a propos francuskiej kuchni. O tej akcji w restauracjach dowiedziałam się czytając wiadomości z apynews.pl . Może w przyszłym roku będę miała więcej czasu i wybiorę się sprawdzić jak ta akcja wygląda do jakiejś restauracji.

Tymczasem cieszę się, że odkryłam kolejną pyszną zupę i włączam ją do swojego kulinarnego repertuaru.

Smacznego !

 

 

 

Woda nie musi być nudna

woda smakowa ogórek mięta2
woda smakowa ogórek mięta2

Woda jest nam niezbędna do życia- to stwierdzenie tak oczywiste, że aż banalne. Odpowiednie nawodnienie organizmu jest warunkiem naszego dobrego samopoczucia. Oczywiście pijemy też inne napoje, herbaty, kawę, soki , ale woda jest najłatwiej przyswajalna i najzdrowsza. Zanim napiszę, jak sobie urozmaicam picie wody, wspomnę o kilku objawach, które powinny nas zaniepokoić wtedy, gdy nasz organizam nie jest odpowiednio nawodniony.

Oczywiście częste odczuwanie pragnienia i suchość w ustach , to objawy proste i łatwo je sobie z brakiem wody skojarzyć. Sucha skóra czy zakwasy  – to już nie jest tak oczywiste , a wiadomo, że gdy produkujemy mniej potu i naturalnych olejów ,  skóra nie jest odpowiednio chroniona a mięśnie, które składają się m. in. z wody częściej się kurczą. Dlatego tak ważne jest uzupełnianie zapasów wody w czasie wzmożonego wysiłku, np. podczas treningu.

Bóle czy zawroty głowy a nawet podwyższone tętno też mogą wynikać z odwodnienia, a także podniesona temperatura czy brak koncentracji. Zanim zaczniemy dociekac innych przyczyn tych objawów, warto sprawdzić, czy uzupełnienie braku wody nie pomoże nam tego opanować. Woda pita w odpowiednich ilościach może nam też pomóc opóźnić efekty starzenia się – np. zachowac jędrnośc skóry .

Chociaż picie wody staje się coraz bardziej „na czasie”, nie każdy lubi ją tylko w czystej postaci. Na zdjęciach powyżej pokazałam moje wody smakowe – z miętą i ogórkiem, doskonałą na upały i owocową – tu możemy się dostosować do sezonu i dorzucać do wody te owoce, które są najbardziej dostępne. Zawsze i bardzo wskazany jest dodatek plasterków cytryny, wspomaga trawienie i uzupełnia witaminy.

Wody powinniśmy pić dużo i mieć ją dostępną w każdym niemal miejscu. Różnego rodzaju i wielokości pojemniki widziałam ostatnio na http://wodaaquavita.pl/ , każdy znajdzie tam coś dla siebie z perlistego źródła.

Latem, gdy mam w ogrodzie obfitość owoców, przygotowuję sobie specjalne kostki do zamrażalnika, np. ze skoncentrowanym sokiem jabłkowym i miętą, wtedy wystarczy wrzucić je do szklanki z wodą i mieć zimną, smakową wodę już po chwili.

Na koniec przypomnę, jak ważne jest picie odpowiedniej ilości wody przy odchudzaniu. Im więcej mamy do zrzucenia, tym więcej powinniśmy jej pić, oczywiście nie przekraczając rozsądnych dla organizmu ilości.

 

Zielona sałatka z gruszką i młodymi chwastami

zielona sałatka z gruszkami
zielona sałatka z gruszkami

Co roku o tej samej porze Gosia z Trochę Innej Cukierni przywołuje wiosnę , a ja uczestniczę w akcji Zielono mi od 2010 roku 🙂 Często w tych wpisach pojawia się nasza  zielona sałatka w różnych wersjach , wymyśliłam ją dawno temu z córką i teraz dodałam do niej gruszkę i mlode chwasty wyszukane wczoraj w ogrodzie mimo powiewów mroźnego wiatru . W odróżnieniu od wersji nagrodzonej przez nieodżałowanego Piotra Bikonta, do  dressingu wykorzystałam tym razem aromatyczne dodatki : syrop z kwiatów dzikiego bzu, ocet mniszkowy a zamiast oliwy doskonały , tłoczony na zimno olej rydzowy. Listki mięty miałam bardzo młodziutkie, znalezione pod trawą porastającą mój miętowy zagonek, z ogrodowych ziół dorzuciłam też nieco oregano , które przy domu ocalało po zimowych mrozach. Jako bazę wykorzystałam liście sałaty masłowej i mieszankę z endywią.

ZIELONA SAŁATKA Z GRUSZKĄ I MŁODYMI CHWASTAMI

Liście sałaty masłowej

kilka garści mieszanki sałat z endywią

kawałek zielonego ogórka

gruszka

młode chwasty : pokrzywa, krwawnik, gwiazdnica, liście mniszka i czosnaczka

młode listki mięty i oregano, suszony czosnek niedźwiedzi, nieco soli

2 łyżki syropu z kwiatów dzikiego bzu

2 łyżki octu mniszkowego

łyżka oleju rydzowego

Sałaty myjemy i osuszamy, układamy na talerzu, dodajemy półplasterki obranego w paski ogóka i lekko solimy.

Młode chwasty dokładnie płuczemy w kilku wodach, pokrzywę sparzyłam na sitku, bo już lekko parzyła.

Do sałaty z ogórkiem dodajemy plasterki gruszek, dorzucamy listki młodych chwastów i ziół, posypujemy czosnkiem niedźwiedzim. Polewamy dobrym octem , olejem lub oliwą i syropem z kwiatów dzikiego bzu lub miodem. Podajemy najlepiej od razu po zrobieniu. Jest pyszna i pełna witamin, młode chwasty dają już lekką nutkę ostrości, która fajnie łamie słodycz gruszki i dressingu.

Zwykle akcja Gosi przywoływała wiosnę, u nas w Pyrlandii na szczęście śnieg nie spadł, ale wieje zimny wiatr i chmury co chwilę zasłaniają słońce . Mam nadzieję, że jak najszybciej ta zła pogoda minie i mocno upragniona wiosna pozwoli się sobą cieszyć .

Smacznego !

 

 

Wielkanocna kuchnia Sokołowa – relacja z warsztatów

wielkanocna kuchnia Sokołowa
wielkanocna kuchnia Sokołowa

Kilka dni temu miałąm przyjemność uczestniczyć w warsztatach w Woli Suchorzebskiej, by zobaczyć co proponuje wielkanocna kuchnia Sokołowa. Produkty tej firmy są znane ze swoich doskonałych smaków, chef Dominik Moskalenko pokazał nam, co można niebanalnego z nich wyczarować, by urozmaicić świąteczny stół. Najpierw próbowaliśmy samych wędlin i kanapek z nowością firmy- pastami warzywnymi z serii ‚Z gruntu dobre”, słuchając jednocześnie wykładu na temat pochodzenia świąt wielaknocnych historyka,dr Michała Chroptianego . O tym, dlaczego to jest ruchome święto (  niedziela po pierwszej wiosennej pełni księżyca) akurat wiedziałam, z „Mistrza i Małgorzaty”, bo tam pierwsza wiosenna pełnia odgrywa szczególna rolę . Ale reszty ciekawostek wysłuchałam z przyjemnością, podjadając sokołowskie przysmaki.

Potem Chef zabrał nas do kuchni, przedstawił cztery dania, które mieliśmy przyrządzać i rozdzielił zadania na grupy .

Pierwsza grupa robiła schab podany w podwójnych plastrach z nietypowym sosem tatarskim. Wędzony i pieczony ( Naturrino) schab Sokołowa przekładaliśmy miksowamym tuńczykiem w zalewie z dodatkiem niewielkiej ilości majonezu i tego, co w sosie  tatarskim zwykle bywa. Ja bardzo lubię połączenie mięsa i ryby, jak dla mnie- pycha 🙂

Druga grupa robiła danie na bazie białej kiełbasy, też bardzo ciekawe. Kiełbasa była podsmażona na maśle z cebulą ( i dodatkiem piwa, to był mój pomysł) , połączona z tłustym białym serem, doprawiona pieprzem i tymiankiem .

To było nadzienie do ciasta francuskiego, a po nacinaniu wyszły z tego doskonałe paszteciki.

Trzecim daniem była necówka –  polędwiczka zapieczona w mielonym mięsie otoczonym siatką z boczku – wykorzystaliśmy do niego cienkie płaty surowego wędzonego boczku, nowego produktu Sokołowa. Do mięsa dodane były posiekane i przesmażone z cebulą pieczarki. Rolada podana na pieczonych batatach smakowała wyśmienicie.

Grupa, w której ja  pracowałam robiła inną roladę, z wołowej bawety w sosie pieczeniowym z warzywami i ziołami .

ten przepis przytoczę dosłownie :

a wyszło to tak :

Gotowanie pod okiem Dominika Moskalenki przebiegało sprawnie i sympatycznie. Potem była prawdziwa uczta z przygotowanych potraw. Wszystko smakowało doskonale a ja na pewno wykorzystam nowe pomysły na wielaknocny stół.

Sałatka ziemniaczana z kiszonkami i ziołami

sałatka ziemniaczana z kiszonkami
sałatka ziemniaczana z kiszonkami

Niedawno na spotkaniu z przyjaciółmi opowiadałam o moich eksperymentach z kiszonkami i usłyszałam pytanie, w jaki sposób je wykorzystuję . Ja je bardzo lubię i często wyjadam wprost ze słoiczka , czasem dodaję po trochu do kanapek i dań obiadowych „au naturel”, czyli takie, jakie są, wyjęte wprost na talerz. Ale od czasu do czasu bawię się ich smakami, robiąc na ich bazie sałatki. Na przykład kiszoną brukselkę dodałam kiedyś do sałatki z dodatkiem sera, innym razem wzbogaciłam jej smakiem i witaminami surówkę z młodej kapusty. Teraz powstała sałatka ziemniaczana z kiszonkami robionymi na bieżąco.

Ostatni słoiczek mieszanych kiszonek aż prosił się o prosty dodatek w postaci ziemniaków. Wykorzystałam kilka ugotowanych, które zostały z obiadu i nie miałam wiele pracy – wyjęłam ze słoiczków ukiszone warzywa i jabłka, pokroiłam na mniej więcej równe kawałki, doprawiłam i pyszna sałatka była gotowa.

SAŁATKA ZIEMNIACZANA Z KISZONKAMI 

kilka ugotowanych ziemnaików ( może być reszta z obiadu)

kiszone warzywa i jabłka ( u mnie w takich wersjach)

ulubione zioła ( u mnie zielona czubryca), pieprz z młynka

2 łyżki dobrego oleju lub oliwy

łyżka soku z kiszonych warzyw

Ziemniaki kroimy w grube półplasterki, warzywa i jabłka w mniej więcej równe kawałki. ja wykorzystałam ćwiartki kapusty pokrojone w paski, brokuły, marchewkę, cebulę i czosnek , jabłka i buraczki. Polałam sokiem z jasnej kiszonki i olejem rydzowym, wymieszałam. Na koniec posypałam pieprzem z młynka i czubrycą. Można dodac świeże zioła, szczypiorek też będzie fajnym dodatkiem. Jabłko surowe też będzie do tego pasowało.

Zostawiłam sałatkę na kilkanaście minut w lodówce, by smaki się przegryzły. Ależ ona była pyszna ! Prosty smak ziemniaków pasował doskonale do różnorodnych faktur i smaków kiszonych warzyw i jabłek. A ile miała witamin ! Po takiej sałatce można spokojnie skorzystać z pieknej pogody, która wreszcie do nas zawitała i poszaleć na powietrzu , np ze sprzętem , jaki można znależć na https://deskshop.pl/sprzet-na-lad . Sił na to na pewno starczy.

Smacznego !