Miesięczne archiwum: Styczeń 2018

Racuszki z serem i ziemniakami, drożdżowe

racuszki z serem i ziemniakami
racuszki z serem i ziemniakami

Karnawał trwa, słodkości na bazie drożdży smażone na oleju lub innym tłuszczu to nieodłączny jego element . Nie bardzo lubię smażyć pączki na głębokim oleju, natomiast uwielbiam racuchy, które można usmażyć na niedużej ilości oleju , są mniej tłuste i można poeksperymentować z różnymi smakami. Tym razem pomysłowi na ciasto pomógł przypadek – gdy się za nie zabierałam, zostało mi nieco ziemniaków ugotowanych w mundurkach . W lodówce miałam serek homogenizowany, dodałam więc do ciasta i nieco ziemniaczanego puree i twarożek.

RACUCHY DROŻDŻOWE Z SEREM I ZIEMNIAKAMI 

2 szklanki mąki pszennej

twarożek naturalny ( 150 g), 2 ugotowane w mundurkach ziemniaki

25 g świeżych drożdży, szklanka mleka

80 g  masła

2  łyżki  cukru i jedna z wanilią, szczypta soli

jajko i żółtko

olej do smażenia, cukier-puder do obtoczenia

Sposób wykonania jest taki sam, jak w tym przepisie , dodajemy tylko na samym początku do mąki rozgniecione ziemniaki.

Racuszki wyszły pyszne, jak większość karnawałowych wypieków.

Styczeń to nie tylko czas karnawału ale też podsumowań ubiegłego roku. Trzeba pomyśleć o rozliczeniu podatków co nie zawsze jest łatwe i proste . Wprawdzie są gotowe programy , ale nie zawsze wszystko się da za ich pomocą zrobić . Warto czasem rozejrzeć się za fachową pomocą , na przykład taką, jaką można znaleźć na gptogatus.pl .

Problemów w codziennym życiu jest sporo, czasem wydaje się że wiemy jak sobie z nimi poradzić , jednak nie zawsze wszystko możemy zrobić samodzielnie. Pomoc fachowców pozwoli nam pomyślnie rozstrzygnąć nasze sprawy i znaleźć  czas na inne czynności dnia codziennego.

Restauracja Złoty Róg w Kostrzynie – menu degustacyjne

Czasami powrót kucharza do rodzinnego miasta daje bardzo ciekawe efekty. W restauracji ZŁoty Róg w podpoznańskim Kostrzynie od dwóch miesięcy szefem kuchni jest pochodzący z tego miasta Piotr Markowski, który doświadczenie zawodowe zdobywał za granicą a w Poznaniu wykorzystywał je m. in. w Blow Up Hall 5050 czy nie istniejącej już Jadalni. W kostrzyńskiej restauracji, pełniącej wiele funkcji ( duże imprezy, menu barowe, okolicznościowe ) ma spore pole do popisu a dzięki jego niewątpliwym talentom kulinarnym restauracja w zabytkowym budynku przy rynku może przyciągnąć wielu klientów.

Spotkaliśmy się tam blogerską grupą by wraz z innymi gośćmi właścicieli restauracji wyrobić sobie opinię o tym miejscu. Przy okazji ( dziękuję Gosi ze Smaków Alzacji za zaproszenie) mogliśmy nieco powspominać, bo od 2012 roku tych spotkań było sporo a ostatnio mają tendencję malejącą… I jak zwykle od razu skupiliśmy się na zdjęciach do relacji , bo taka już nasza specyfika 🙂

Menu degustacyjne było bardzo różnorodne, bardzo smaczne i przy tym lekkie, mogłam więc bez wyrzutów sumienia próbować wszystkiego przy mojej kolejnej próbie jedzenia mniej kalorycznie. Już pierwsza przystawka ( zdjęcie pierwsze w relacji) – łosoś islandzki marynowany w cytrusach z musem z rokitnika i jabłka , z chipsem jaglanym zachwyciła mnie smakiem – cytrusowe nuty łososia wzmocnione rokitnikowym musem dawały uczucie niezwykłej świeżości.

Ciepła przystawka , wątróbka z sarny też wiele zyskała dzięki dodatkowi puree z gruszki konferencji i chrupiącego orzechowego chlebka. Wprawdzie fanką chipsów i tego typu dodatków do dań to ja nie jestem, ale wszelkie musy, emulsje i puree w wykonaniu Piotra Markowskiego były rewelacyjne, w naszym kącie stołu nazwaliśmy Chefa „Mistrzem musów” 🙂

Kolejny mus, czyli zupa-kem z topinamburu powalił nas na kolana. Smakował rewelacyjnie, a kasztany prażone na palonym maśle były doskonałym dodatkiem .

złoty róg zupa
złoty róg zupa

Ryby to to, co lubię szczególnie , z radością powitałam więc kolejne danie- pieczoną polędwicę z dorsza podaną z chrupiącą posypką z pistacji, z dodatkiem zjawiskowego w smaku veloute z zielonej pietruszki i jarmużu. Ryba była bardzo delikatna,  słone pistacje podostrzały jej smak a zielony esencjonalny sos doskonale wszystko uzupełniał. Pyszne to było bardzo:)

złoty róg ryba
złoty róg ryba

Od jakiegoś czasu zauważyłam, ze francuski zwyczaj podawania lodów między daniami głównymi sporej biesiady przyjął się i u nas w dobrych restauracjach. Wprawdzie mieliśmy do dyspozycji porcje degustacyjne, ale dań było sporo, więc z chęcią zrobiliśmy sobie miejsce na kolejne kulinarne doznania za pomocą lodów jogurtowych z – uwaga – musem z rokitnika, kolejny mus i znów znakomity 🙂

złoty róg lody
złoty róg lody

Daniem głównym był comber jagnięcy , z kolejną emulsją- z pasternaku , podany z kaszą orkiszową. Mięso miało doskonałą konsystencję, sos z niego bardzo esencjonalny, kasza orkiszowa kremowa jak w zapowiedzi a  pasternak w tej postaci smakował także tym, którzy go normalnie nie lubią. Wszystko harmonijnie do siebie pasowało , przy stole wywiązała się dyskusja o korzystnych właściwościach kasz i ich przewagą nad popularnymi w Wielkopolsce ziemniakami. Jagnięcina jako mięso też się spotkała z dużym uznaniem, co zapewne ucieszy propagatorów tego mięsa z moich rodzinnych stron.

złoty róg comber jagnięcy
złoty róg comber jagnięcy

Deseru spróbować już nie zdążyłam , mimo, ze wydawało się że mam dość czasu na wszystkie dania ( ja jak Kopciuszek muszę czasem wyjść wcześniej z imprezy, by zdążyć na ostatni bus z Poznania do domu) , w sumie nie wiem, czy bym go nawet zmieściła. Dostałam zdjęcie od Gosi a z relacji reszty uczestników słyszałam, że mus czekoladowy z bezą i sałatką z mango i chili smakował wszystkim jak i pozostałe pyszne musy 🙂

W miedzyczasie rozglądałam się po restauracji, spojrzałam w menu, zauważyłam, że jest osobne barowe i to bardzo ciekawe. Ważne jest, że w tej restauracji dania są z wysokiej półki a ceny dostosowane do specyfiki niedużego miasta i to wróży temu lokalowi  powodzenie . Jeśli będziecie przejazdem w Kostrzynie zajrzyjcie tam na pewno , a i specjalnie z Poznania warto się tam wybrać na rodzinny obiad czy spotkanie przyjaciół. Zapraszam także na relację kolegi, który poświęcił też deser, by mnie dowieźć na czas do Poznania . To niedaleko 🙂

 

Sałatka z kiszonkami na bazie czerwonej kapusty

 

sałatka z kiszonkami
sałatka z kiszonkami

U mnie w kuchni nie ma lekko, przetwory a zwłaszcza kiszonki robię prawie przez cały rok . Na początku grudnia kupiłam na targu nieduże główki czerwonej kapusty i zakisiłam je z dodatkami, które nabrały pięknego purpurowego koloru od kapusty. Pomyślałam, że na ich bazie wyjdzie fajna sałatka z kiszonkami jeśli połączę je z zieloną sałatą i chrupiącym surowym ogórkiem. Dodatki do kapusty to plasterki marchewki, ząbki czosnku , piórka cebuli ( białej, nie czerwonej), gałązki selera naciowego, czosnek i jabłka. W sumie zrobiłam to podobnie do kiszonki pokazywanej rok temu , tylko bez białej kapusty . Do sałatki wykorzystałam jeszcze inną mieszankę o takiej barwie – buraczki z kalafiorem , to wszystko razem dało piękny kontrast kolorowy i smakowy .

SAŁATKA Z KISZONKAMI NA BAZIE MODREJ KAPUSTY

Kilka listków zielonej sałaty ( miałam lodową)

kawałek zielonego ogórka

kawałek selera naciowego

świeże oregano

czosnek niedźwiedzi, sól

kiszone warzywa – marchewka, cebula, kalafior, buraczki, czosnek

kiszone z kapustą jabłko

kalafior kiszony z buraczkami

dobry olej tłoczony na zimno

Na talerzu lub półmisku ukladamy umyte i porwane liście sałaty, plasterki zielonego ogórka i selera naciowego, lekko solimy.

Na tym układamy w dekoracyjny sposób kiszone warzywa pozwalając by nieco soku od kiszenia zwilżyło sałatę. Posypujemy ulubionymi ziołami , polewamy dobrym olejem i podajemy.

Kontrast zielonej sałaty i ogórka z kiszonymi warzywami i jabłkami jest nie tylko widowiskowy ale i smakowy, sałatka doskonale smakuje i jest pełna witamin.

Smacznego !

Słodki chlebek drożdżowy

słodki chlebek drożdżowy
słodki chlebek drożdżowy

Miałam ochotę na jakiś słodki drożdżowy wypiek na Trzech Króli, bo to początek karnawału, kojarzący się z pączkami i podobnymi słodkościami. Planowałam wstępnie jakieś racuchy z ciasta podobnego do pączków, ale jeszcze forma po świątecznych kłopotach ze zdrowiem nie pozwala mi na długie stanie przy patelni. Myślałam też o muffinkach drożdżowych nadziewanych konfiturą, ale to też odpuściłam, bo na myśl o wkładaniu ciasta w małe foremki siły ze mnie opadały. W końcu wymyśliłam słodki chlebek, który po pokrojeniu można by zjeść z masłem i konfiturą, taki z ciasta podobnego do chałki.

SŁODKI CHLEBEK DROŻDŻOWY

1/2 kg  mąki pszennej

3 łyżki stopionego masła i 2 łyżki oleju

25 g drożdży

szklanka mleka

1 jajko i 1 żóltko

2 łyżki  cukru i łyżka z wanilią

szczypta soli

mak do posypania

białko do smarowania

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam letnie mleko ( 1/4 szklanki ), posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło, wymieszałam cukier  z jajkami.

Do miski wsypałam mąkę i sól, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka,  olej i  stopione masło. Wyrabiałam dokładnie drewnianą łyżką. Gdy ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza, odstawiłam je w ciepłe miejsce na pół godziny do wyrośnięcia .

Wyrośnięte ciasto wyrzuciłam na omączony blat i wyrabiałam dokładnie, składając je kilka razy, by było mocniejsze i bochenek dał się łatwiej uformować.  Starałam się zrobić okrągły, ale wyszedł mi nieco owalny, uformowałam go bezpośrednio na blasze do pieczenia, posmarowałąm białkiem za pomocą pędzelka i posypałam makiem. Zostawiłam na 15 minut w ciepłym miejscu, by podrósł nieco.

Przed włożeniem blachy do pieca ponacinałam go ukośnie, by powietrze łatwiej uchodziło podczas pieczenia.

Piekłam około 50 minut w 180 C, aż wierzch się zbrązowił. Chlebek miał fajną chrupiącą skórkę i mięciutkie wnętrze. Na świeżo kroił się lekko krusząc, następnego dnia już bez problemów. Z masłem i konfiturami smakował doskonale.

Lubię drożdżowe wypieki, staram się robić wszystko ręcznie, by czuć, jak ciasto zachowuje się pod ręką. Radzę sobie w każdej temperaturze czy wilgotności, nie potrzeba mi żadnej techniki czy sprężarki powietrza , drożdże pracują zawsze tak , jak trzeba. A do formy powoli wracam, może na pączki jeszcze nie pozwala, ale jakieś karnawałowe racuchy spróbuję na ten weekend zrobić.

Smacznego !

Paszteciki francuskie ze szpinakiem i pieczarkami

paszteciki francuskie ze szpinakiem i pieczarkami
paszteciki francuskie ze szpinakiem i pieczarkami

To jeszcze jedno z moich wigilijnych i świątecznych dań. Świątecznych dlatego, że pierwszego dnia Bożego Narodzenia na obiad zajadamy to, co pozostało z Wigilii, by jeszcze nacieszyć się smakami, na które czekamy cały rok. Paszteciki francuskie ze szpinakiem dojadamy do barszczu, jak już znudzą nam się uszka, choć trudno w to uwierzyć. Farsz wybrałam wegański , bo wypełniłam nim też paszteciki drożdzowe z wege ciasta , by córka weganka mogła sobie je spokojnie zajadać. Prócz tego farszu miałam też pieczarkowo-porowy, jeden z naszych ulubionych i oczywiście kapustę z grzybami.

PASZTECIKI FRANCUSKIE ZE SZPINAKIEM I PIECZARKAMI

duży arkusz ciasta francuskiego

1/2 opakowania mrożonego szpinaku ( lub odpowiednia ilość świeżego w sezonie)

ok.30 dkg pieczarek

cebula

2 ząbki czosnku

olej do smażenia

sól, pieprz, gałka muszkatołowa

jajko do posmarowania

Na oleju podsmażyłam pokrojoną cebulę, dodałam pieczarki pokrojone w paski i dusiłam kilkanaście minut. Pod koniec dodałam posiekany czosnek , po chwili dorzuciłam rozmrożony szpinak i smażyłam, aż odparował. Doprawiłam solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Wystudziłam.

Arkusz ciasta francuskiego lekko rozwałkowałam. Podzieliłam na paski szerokości ok. 10 cm. Rozłożyłam farsz na połowie każdej części wzdłuż, zawinęłam i zlepiłam wszystkie części. Pokroiłam paszteciki na około 4-centymetrowe kawałki , posmarowałam rozkłóconym jajkiem, rozłożyłam w odstępach ok 3 cm na natłuszczonej blasze  i piekłam w 200 C około 15 minut.

Wyszły bardzo smaczne, szpinak z pieczarkami to dobre połączenie i pasuje do francuskiego ciasta. Polecam nie tylko na święta, ale też i na karnawałowe imprezy. Teaz zaczyna się na nie sezon, warto pamiętać nie tylko o jedzeniu ale też o wystroju, którego elementy można znaleźć np. w kodisklep.pl/23-balony .

Paszteciki z ciasta francuskiego są proste w przygotowaniu, farsz można wybrać według swoich upodobań, to dobre rozwiązanie niemal na każdą okazję.

Smacznego !

Keks wegański z mango i kakao

Co roku na Gwiazdkę prócz tradycyjnego sernika i makowca piekę jakieś wegańskie ciasto, by moja najstarsza córka mogła się też domowym ciastem nacieszyć. Tym razem padło na keks, do którego wykorzystałam takie same bakalie jak do masy makowej . Miałam akurat zrobiony mus z mango, które mocno dojrzało, zapomniane  podczas przedświątecznych przygotowań . Ożywiło mocno keks wegański i nadało ciastu potrzebnej wilgotności. Zawsze dodaję do ciasta jeszcze jakiś aromatyczny płyn , tym razem wykorzystałam wodę, w której moczyły się rodzynki przed dodaniem do ciasta. Z tej kombinacji wyszedł ciekawy smak .

KEKS WEGAŃSKI Z MANGO I KAKAO

pół szklanki musu z mango ( zmiksowany miąższ owocu)

3/4 szklanki bakalii ( orzechy różne, migdały, rodzynki, skórka pomarańczowa, suszone morele i figi pokrojone w kostkę)

1, 5 szklanki mąki

1/2 szklanki cukru

1/2 szklanki oleju

ły

1/2 szklanki wywaru z zalanych rodzynek

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki cynamonu

Mus z mango połączyłam z wodą od rodzynek  , dodałam sok pomarańczowy i olej, mieszałam wszystko w misce łyżką, lekko napowietrzając. Do tego wszystkiego sypałam partiami cukier a potem kakao, cynamon  i mąkę z proszkiem do pieczenia, mieszałam dokladnie, aż skladniki się dobrze połączyły. Na koniec dodałam pokrojone bakalie.

Piekłam w 175 C około 40 minut. Ciasto wyszło wilgotne a zarazem puszyste, pełne intensywnych smaków i bakaliii. Polecam nie tylko na święta .

Smacznego !