Miesięczne archiwum: Grudzień 2017

Śledzie z kiszonymi buraczkami w oleju rydzowym

śledzie z kiszonymi buraczkami
śledzie z kiszonymi buraczkami

Wśród wigilinych potraw śledzie u mnie mają rolę szczególną. Bardzo je lubię i staram się przyrządzać je w różnych smakach, pasjonuja mnie te śledziowe eksperymenty. Jednym z moich ulubionych dodatków pasujących do śledzi jest połączenie dobrego oleju i zalewy od kiszonych warzyw. Klasyczny jest z ogórkami, robiłam też niedawno z dynią , teraz spróbowałam jak smakują śledzie z kiszonymi buraczkami. Nie jest to klasyczny kwas burakowy, jaki robię do barszczu ale buraczki ukiszone razem z marchewką, czosnkiem i cebulą , podobnie do tych , tyle, że bez kalafiora. Wykorzystałam wszystkie te warzywa zakiszone z cienko pokrojonymi buraczkami jako dodatki do śledzi. Olej dodałam rydzowy od SEMCO , jego smak najbardziej mi do śledzi pasuje. Dorzuciłam do tego piernikowe przyprawy i suszoną żurawinę, podkreślającą smak buraczków.

ŚLEDZIE Z KISZONYMI BURACZKAMI W OLEJU RYDZOWYM

4 płaty matjasów

1/2 szkalnki soku od kiszonych buraczków

buraczki, marchewka, cebula i czosnek ukiszone razem

pieprz, cynamon, imbir, gałka muszkatołowa ( spora szczypta każdego)

łyżka suszonej żurawiny

1/2 szklanki oleju rydzowego

Matjasy moczymy w wodzie do uzyskania pożądanego smaku . Olej i kwas od kiszonych buraczków mieszamy w słoiku, dodając pieprz, cynamon, imbir i gałkę muszkatołową. Wkładamy do niego pokrojone na kawałki śledzie przekładając ukiszonymi buraczkami, marchewką, cebulą, czosnkiem i żurawiną. Zamykamy słoik  i wstawiamy do lodówki co najmniej na dobę, a najlepiej na dwie. Takie śledzie mogą stać w słoiku w lodówce ponad tydzień, więc już na Święta możemy spokojnie zrobić, by się dobrze przemacerowały.

Śledzie tak zrobione mają ciekawy kolor i niezwykle intensywny smak. Rydzowy olej jest jego istotnym elementem, do kiszonych z warzywami buraczków doskonale pasuje . Na dodatek ile to zdrowia 🙂

Smacznego !

Ciasto piernikowe do foremek

ciasto piernikowe
ciasto piernikowe

Kiedy piekłam pierniczki to zostało mi nieco luźnego ciasta na dnie miski, w której je wyrabiałam. Stwierdziłam, że to ciasto piernikowe jest zbyt dobre, by je zostawić bez zagospodarowania , dodałam więc do  niego tego i owego, by przybrało stałą formę i nadawało się do upieczenia w niedużych foremkach, które podsunęła mi córka, ja zapomniałam zupenie, że je mamy.  Wyszło ciasto do foremek niespodziewanie smaczne i o ciekawej fakturze, podam więc przespis uwzględniając ten bazowy na pierniczki z niezbędnymi składnikami. Z tej ilości starczyło mi ciasta na trzy średniej wielkości foremki – na zdjeciu są ciastka z dwóch, bo z tej największej zostało już zjedzone 🙂 Kto chce więcej, może podwoić porcję .

CIASTO DO FOREMEK W PIERNIKOWYM SMAKU

szklanka mąki

3 łyżki cukru

łyżka płynnego miodu

2 łyżki karmelu

 

1/4 szklanki zaparzonej i odcedzonej mocnej kawy

łyżka kakao

łyżeczka proszku do pieczenia

1/4 szkalnki oleju

1/2 łyżeczki cynamonu i spora szczypta imbiru

 

Najpierw robimy trochę karmelu, metodą taka, jak tutaj – taka ilość możemy spokojnie zrobić na patelni. Do jeszcze gotującego się dolewamy kawę, potem ostrożnie podgrzany miód , lekko studzimy, dodajemy olej. To wszystko studzimy do temperatury pokojowej.

W misce mieszamy suche składniki, dodajemy do nich mieszając drewnianą łyżką płynną masę.  Mieszamy dokładnie wszystko. Ciasto do foremek powinno mieć konsystencję gęstej śmietany.

Po wypełnieni natłuszczonych foremek pieczemy je  w 180 C ok. 25 minut.

Ciastka są bardzo aromatyczne i chrupiące . Moje ciasta piernikowe w okresie swiątecznym podróżują często ze mną na różne blogerskie imprezy. Wprawdzie nie można jeszcze o tym przeczytać na apynews.pl , ale w komentarzach pod wydarzeniami, w których biorę udział już tak 🙂

Smacznego !

Żabie udka, ryby i ślimaki – Smaki Wisły

żabie udka
żabie udka

Listopadowe warsztaty z cyklu Smaki Wisły – cztery pory roku przyniosły mi jakże miłą niespodziankę. Od dawna chciałam spróbować jak smakują żabie udka i nie udało mi się to nawet we Francji, a tym razem nie tylko mogłam je zjeść ale też i nauczyłam się je przygotowywać.

Ale zacznę od początku. Pogoda w listopadzie nie sprzyja już spacerom i zbieraniu plonów w blogerskim ogrodzie, wysłuchaliśmy więc bardzo ciekawej prelekcji o porostach. Wiecie, że chrobotek reniferowy rośnie równiez w Polsce ? albo, że sporo porostów ma właściwości lecznicze i już w XV wieku robiono z nich lekarstwa ?

Jak zwykle robiliśmy dania kuchni staropolskiej w interpretacji Macieja Nowickiego, wybrane z kolejnej, nowo wydanej przez Muzeum Jana III książki .

Tym razem tematem były warzywa okopowe, krupy czyli kasze i to, co żyje w wodzie – ryby, ślimaki i ku mojej radości – żabie udka. Zgłosiłam się do przyrządzania tych właśnie, w towarzystwie mojego ulubionego kucharza z Poznania, Marcina z Pasteli. Najpierw je zamarynowaliśmy w białym winie, rozcieńczonym occie, startym korzeniu pietruszki , jej natce, liściach laurowych i goździakch, bazylii i kolendrze.

Po zamarynowaniu wystarczy żabie udka obtoczyć w mące i usmażyć na rumiano na oliwie z masłem. Są bardzo delikatne w smaku, jakby coś pośredniego między kurczakiem a rybą, dobra marynata nadaje im wyrazistości.

Ślimaki były już wstępnie przygotowane, trzeba było je wyjąć, doprawić masę masłem i anchois , włożyć z powrotem i zapiec. Wyszły pyszne .

Z ryb mieliśmy sporego szczupaka, który po pokrojeniu został ugotowany w piwie i zapieczony  w dzwonkach :

W czasie gotowania próbowałam się dowiedzieć jak najwięcej , bo na listopadowych warsztatach było sporo szefów kuchni :

 

Prócz tego co z wody mieliśmy do przyrządzenia coś niezwykle ciekawego z „piątej ćwiartki”, czyli grasicę. Po rozebraniu na kawałki została usmażona :

Została podana na przystawkę na placku warzywnym, z sosem z zielonej sałaty i chipsami z ziemniaczanych obierek :

A tak wyglądały na talerzu ryby, żaby i ślimaki . Do nich była kasza gotowana w grzybowym wywarze i smażone warzywa.

Na deser jedliśmy szafranową babę biszkoptową z pysznym sosem ze śliwek i pigwowym musem :

Na koniec Gieno Mientkiewicz poczęstował nas jeszcze swoimi smakowitymi serami, jak zwykle z pasją o nich opowiadając.

Wszystko było pyszne, ciekawe i zachęcające, by poznać dawną kuchnię i próbować eksperymentów na jej podstawie . Mam nadzieję, że Marcin to wykorzysta wzbogacając swój repertuar w Pasteli 🙂

Jadalne prezenty do wysłania

ciastka piernikowe
ciastka piernikowe

Piekłam ostatnio pierniczki z tradycyjnego rodzinnego przepisu i na dnie miski  zostało mi trochę luźnego ciasta , które nie połączyło się podczas wyrabiania . Szkoda mi było tak pysznych smaków , zrobiłam więc ciastka piernikowe – dodałam  trochę płynnych i sypkich składników , przypraw i proszku do pieczenia – wyszedł mi kubek aromatycznego ciasta , który włożyłam do kilku mało używanych foremek : gwiazdki , konika i serduszka , którego nie ma już na zdjęciu, bo zostało zjedzone. Bazą tego ciasta jest karmel i miód, jest więc bardzo trwałe. Przyszło mi do głowy, że takie ciastka piernikowe spokojnie by nadawały się na jadalne prezenty , które można przesłać na bliższą czy dalszą odległość.

Okres świąteczny to czas, gdy ożywają więzi rodzinne a czasy są takie, że nawet na Święta rodziny nie zawsze mogą być razem. Dlatego możliwość wysyłania prezentów, w tym też takich jadalnych jest bardzo ważna.

Na zdjęciu powyżej w słoicznach łatwych do przesłania krem piernikowy i cytrynki z pigwówką .

Teraz przesyłanie prezentów i innych paczek nawet na duże odległości nie jest już problemem. Za pośrednictwem latajacepaczki.pl możemy wysyłać  przesyłki do każdego zakątka świata i to nie tylko małe ale i duże. Nie trzeba wychodzić na pocztę, można zdalnie wypełnić formularz, zapłacić i kurier już zrobi co trzeba. Paczka pojedzie a nawet poleci tam, gdzie powinna dotrzeć. Wszystkie pytania i problemy mozna też roztrzygnąć on line.

Kilka lat temu  lat modne stały się  ciasta pieczone w słoikach, które są zabezpieczone przed zepsuciem. Teraz w dobie szybkich podróży i przesyłek nie trzeba już się matrwić o takie zabezpieczenia , przesyłki nawet w dalekie rejony są szybkie i bezpieczne, dotrą na czas nawet w świątecznym okresie.

 

 

 

Warsztaty zdrowego jedzenia dla przedszkolaków

warsztaty zdrowego jedzenia
warsztaty zdrowego jedzenia

Kilka dni temu miałam wielką przyjemność gościć u przedszkolaków i razem z nimi przyrządzać zdrowe jedzenie. Nie było to gotowanie, ale robiliśmy warzywną sałatkę, koktajle z owoców i ziół, szaszłyczki z owoców suszonych i świeżych oraz zdrowe słodycze, czyli kulki ryżowo-bakaliowe z bananem i gorzką czekoladą.

Warsztaty zdrowego jedzenia zrobiłam na prośbę koleżanki z kursu francuskiego dla nauczycieli, która teraz zajmuje się oddziałem przedszkolnym w byłej szkole moich dzieci.

Dotychczas gotowałam z gimnazjalistami albo uczniami szkół podstawowych czy gastronomicznych, nie wiedziałam jak uda mi się gotowanie z przedszkolakami, ale liczyłam na to, że potrafię nawiązac kontakt z dziećmi w każdym wieku, więc i tu powinno się udać. I już po kilkunastu minutach wspólnej pracy podbiegła do mnie dziewczynka z okrzykiem „ciociu, kocham Cię ” i kilka innych poszło za jej przykładem 🙂 Warsztaty zdrowego jedzenia zaczęły się  bardzo przyjemnie.

Zastałam przedszkolaki już przygotowane, w fartuszkach, czepeczkach i z umytymi rączkami. Najpierw porozmawiałam z nimi o zdrowym odżywianiu się , zaletach świeżych warzyw i owoców i przyjemnościach wynikajacych ze wspólnego gotowania.

Zrobiliśmy najpierw sałatkę na bazie sałaty z pomidorkami koktajlowymi i moimi domowymi kiszonymi ogórkami z papryką. Elfiki – bo tak się nazywają przedszkolaki – bardzo chętnie mi pomagały, plastikowymi nożami na deseczkach kroiły pomidorki i ogórki, sałatę rwały na drobne kawałki rękami. Dodałam jeszcze twaróg, doprawiłam moim domowym octem jabłkowym i zdrowym olejem rydzowym, przyniosłam też z domu zioła z grządki – natkę pietruszki i oregano. Dzieci chętnie wąchały zioła a nawet ocet, by poznać zapachy zdrowego jedzenia. Sałatka jeszcze nie wszystkim smakowała, mimo, że kwaskowy smak sosu złamałam odrobiną cukru. Widać było, które dzieci są oswojone ze smakiem surowych warzyw i że trzeba nad zdrowymi nawykami jeszcze popracować. Ale jadły z zainteresowaniem, niektóre z dokładką 🙂

Równie chętnie pracowały Elfiki przy produkcji zdrowych słodyczy. Wymyśliłam kulki na bazie zgniecionych bananów, zmiksowanych orzeszków ( wzięłam blender), tartej gorzkiej czekolady, pokruszonych wafli ryżowych  i suszonych owoców –  żurawiny i rodzynek. Dodaliśmy jeszcze miód , którego słoiczek dostałam dzień wcześniej na spotkaniu turystycznym od Twojego Pszczelarza. To wszystko wymieszaliśmy na  pulpę , każdy łyżką nabierał sobie porcję na talerzyk, toczył z niej kulkę lub jajo i obtaczał we wiórkach kokosowych. Niektóym dzieciom smak takich słodyczy wydawał się dziwny, ale wszystkie zjadły ze smakiem 🙂

W przygotowaniu kuleczek pomagały dzieciom ciocia Viola i ciocia Gosia , ja w międzyczasie robiłam na raty koktajl „jabłko, gruszka i pietruszka” , z owoców i ziół, z dodatkiem banana i mandarynki, miodu, zielonej pietruszki i mięty. Wyszedł bardzo aromatyczny, dzieci chętnie go piły. Przedtem jeszcze robiły mini-szaszłyczki z owoców suszonych i świeżych.

Dzielnie kroiły banany, jabłka i gruszki, obierały mandarynki i nadziewały kawałki na wykałaczki, przekładając suszonymi morelami i rodzynkami. Coicia Viola zrobiła na pamiątkę każdemu zdjecie ze swoim szaszłyczkiem i na koniec każdy zjadł własnoręcznie zrobioną zdrową przekąskę.

Chyba dzieci były zadowolone z warsztatów, bo na koniec nie chciały mnie wypuścić 🙂 Dla mnie to byłą duża przyjemność gotować z tak miłą i chętną grupą – dziękuję tez Cioci Violi i Cioci Gosi za fachowe przygotowanie i pomoc w ogarnięciu wesołej gromadki. Na koniec zachęciłam dzieci do wspólnego rodzinnego gotowania. Mam nadzieję, że zapamiętały co nieco i zdrowe nawyki będzie im łatwiej przyswoić.