Miesięczne archiwum: Listopad 2017

Ciasto czekoladowe do kawy i co dalej

ciasto czekoladowe z buraczkiem1
ciasto czekoladowe z buraczkiem1

Popołudniowa kawa i coś słodkiego do niej to zwyczaj , którego wiele osób przestrzega i bardzo lubi. Może nie codziennie, ale podczas weekendów pijemy kawę i zjadamy ciasta, ciasteczka lub inne słodkości. U mnie w domu na niemal co tydzień pieczony( lub robiony w lodówce) jest jakiś  placek, przeważnie sezonowy – specjalnie po to, by weekendowa kawa smakowała wyjątkowo i odświętnie.

 

Ciasto czekoladowe, które jest na zdjęciu u góry wprawdzie ma zdrowy dodatek w postaci buraczków, ale pijąc kawę i zajadając ciasto musimy brać pod uwagę pewne konsekwencje. I nie myślę w tej chwili tylko o kaloriach. Picie kawy niestety odbija się na zabarwieniu naszych zębów, kto chce pochwalić się ich pieknym kolorem musi o nie zadbać w specjalny sposób. Można zrobić to środkami ogólnodostępnymi które znajdziemy w aptece, można skorzystać też ze specjalnych zabiegów dokonywanych w gabinetach dentystycznych.

Zjadanie ciasta i innych słodyczy to nie tylko przyczyna zmiany koloru naszego uśmiechu. Cukier często źle wpływa na nasze uzębienie , warto zadbać o zapewnienie sobie zdrowych przekąsek, które będą atrakcyjne w smaku ale nie spowodują szkody dla naszego zdrowia. Niedawno robiłam specjalne zajęcia dla przedszkolaków powiązane z tematem zdrowego żywienia. Relację pokażę na blogu niebawem, muszę przyznać, że dzieci chętnie zajadały warzywa, owoce , orzechy i  robiły z nich zdrowe przekąski.

Mówiłam im też, co robić, by mieć zdrowe zęby. O tym trzeba pamiętać szczególnie gdy ma się wadę zgryzu. Przed korekcją wszystkie zęby muszą być wyleczone. Można takie zabiegi robić już w młodym wieku, słyszłałam jak mówiła o tym pani pracująca jako ortodonta w Krakowie . Dla młodzieży to tez już mniejszy problem, bo nowoczesne aparaty są prawie niewidoczne.

Jeśli dbamy odpowiednio o zęby to spokojnie od czasu do czasu możemy sobie pozwolić na ciasto do kawy.

 

Dżem z cukinii z jabłkiem

dżem z cukinii z jabłkiem
dżem z cukinii z jabłkiem

Pomysł na dżem z cukinii z jabłkiem przyszedł mi rok temu, jak miałam sporo musu jabłkowego z letniego wysypu papierówek i obfite plony cukinii. Mus jabłkowy wszyscy bardzo lubimy, wykorzystuję go na różne sposoby, do wypieków i deserów a ten niesłodzony także jako dodatek do mięs i serów czy pieczonych warzyw. W sezonie mam musu zazwyczaj sporo, więc próbuję urozmaicać go różnymi dodatkami . Teraz padło na cukinię, bo zrobiona kiedyś w słodko-korzennych klimatach bardzo mi posmakowała , uznałam więc, że i na dżem się nada. Z korzennych smaków cukinii na słodko-kwaśno zostawiłam cynamon idealnie pasujący do jabłek.

DŻEM Z CUKINII Z JABŁKIEM

duża dobrze dojrzała cukinia, ale nie przerośnięta

2 szklanki musu jabłkowego ( miałam słodki)

1/2 szkalnki cukru plus dwie łyżki cukru z wanilią

1/3 szklanki wody

1/2 łyżeczki cynamonu

Obraną , wydrążoną i pokrojoną drobno cukinię wrzucamy do garnka, dolewamy wodę, dodajemy cukier i dusimy, aż się rozpadnie. Dorzucamy mus jabłkowy, mieszamy razem, dosypujemy cynamon. Gotujemy na małej mocy palnika, aż wszystko się dobrze rozmiesza. Gorący dżem nakładamy do wyparzonych lub zdezynfekowanych słoików , zakręcamy i pasteryzujemy dokładnie  . Nigdy nie wiadomo, gdzie taki dżem może trafić 🙂

Jadalne prezenty są teraz bardzo doceniane , coraz więcej osób woli dostać coś, co ktoś zrobił własnoręcznie z myślą o adresacie. Czasami chcelibysmy obdarować takim prezentem tez kogoś, kto mieszka daleko.

Przesyłanie jadalnych prezentów to niełatwa sprawa. Najpopularniejszą formą przesyłki są usługi kurierskie, które starają się stwarzać klientom coraz to nowe udogodnienia. Można już czasem zamiawiać je przez telefon, kupić od razu wszystko, co jest potrzebne do pakowania. Teraz już nawet przesyłki zagraniczne łatwo jest realizować i to niezależnie od rozmiaru czy specyfiki pakunku .

Warto pomyśleć o jadalnych prezentach dla swoich bliskich, którzy mieszkają daleko. Na pewno docenią to, że ktoś zrobił coś smacznego specjalnie i zadał sobie trud, by to wysłać w odpowiednim czasie.

Smacznego !

 

 

Romantyczny wyjazd

ślimaki z warzywami w białym winie
ślimaki z warzywami w białym winie

Specjalne okazje wymagają odpowiedniej oprawy, w tym też kulinarnej. Dania, takie jak ślimaki czy inne owoce morza duszone w białym winie z delikatnymi warzywami wprowadzają w dobry humor i tworzą niezwykłą atmosferę. Można wykorzystać do tego dania ślimaki dostępne coraz częściej w puszkach albo też w słoikach, w naturalnej zalewie. Potem można je przyrządzić tak, jak na przykład delikatne ryby, efekt będzie podobny.

Danie na specjalną okazję mamy gotowe. Wymaga ono jednak pewnego nakładu pracy a czasem mamy ochotę odpocząć kompletnie od wszystkiego , nawet od gotowania i to też w przypadku, gdy traktujemy je jako hobby i przyjemność a nie uciążliwy obowiązek. Żyjemy teraz w takim tempie, że od czasu do czasu trzeba się kompletnie zresetować i zjeść coś pysznego w przyjemnych okolicznościach.

Na szczęście miejsc, w których możemy liczyć na miły i przyjemny wypoczynek jest coraz więcej . Jest w czym wybierać i każdy może znaleźć sobie miejsce , które mu najbardziej odpowiada – czy to nad morzem, czy w poblizu jeziora, w leśnej głuszy czy też w górach. Wszędzie można znaleźć wygodnie wyposażone miejsca do wypoczynku , z atrakcjami, które nam odpowiadają, zapewniającymi doskonały wypoczynek, rozrywki i odnowę biologiczą.

Na mnie górski klimat bardzo dobrze działa. Pamiętam jeszcze z czasów studenckich weekendowe wypady, na które jechałam czasem walcząć ze zmęczeniem,  przeziębieniem, czy bólem gardła i wracałam zawsze zdrowa.

Miejsce zapewniające ciekawe widoki , zdrowe powietrze , wygody zapewniające odpoczynek i „zresetowanie się ” idealnie nadaje się na weekend we dwoje w górach . Z jednej strony ciekawe rozrywki, z drugiej warunki do spokoju, wyciszenia się i wypoczynku. Z  atrakcji wodnych i spa można korzystać razem, taki weekend na pewno długo zostanie w pamięci . Oczywiście nie zapominamy o specjalnych daniach, które będą odpowiednie do romantycznego nastroju. Po takim wypoczynku możemy spokojnie wrócić do domu i nabrać sił na zmaganie się z trudami dnia codziennego.

Ciasto marchewkowe z gruszką

ciasto marchewkowe z gruszką
ciasto marchewkowe z gruszką

Jesienią warzywa są najpyszniejsze i warto je wykorzystywać nie tylko do dań wytrawnych . Ciasta z dodatkiem warzyw są bardzo smaczne , można w nich wykorzystywać dynię i cukinię , marchewkę i buraczki. Ciasta marchewkowe są zdrowe i smaczne , można je robić z dodatkiem jakiejś zdrowej mąki , z jajkami albo w wersji wegańskiej , do wyboru, do koloru. To ciasto marchewkowe  z gruszką  ma dodatek cynamonu. W początkowy zamyśle miało być  z imbirem, ale stwierdziłam,   że na razie imbiru dosyć. Kojarzył się z pierwszą płytą adresata tego ciasta, a teraz wyszła już druga 🙂 Ciasto marchewkowe było upieczone na specjalne zamówienie, obok marcińskiego rogala . Na zdjęciu poniżej widać je w tym towarzystwie.

Robiłam już różne placki marchewkowe, przy tym miałam tremę , ale wyszedł taki, jaki być  powinien.

CIASTO MARCHEWKOWE Z GRUSZKĄ

1, 5 szklanki mąki

2 jajka

1/3 szklanki oleju

2/3 szklanki wystudzonej herbatki z dzikiej róży

1/2  szklanki startej marchewki

4  łyżki cukru i 1 cukru z wanilią, spora szczypta cynamonu

2 łyżeczki proszku do pieczenia

dwie gruszki

łyżka soku z pomarańczy

 

Jajka wbijamy do miski i roztrzepujemy  razem z cukrem i cukrem waniliowym. Dolewamy olej, zimną herbatkę, sok pomarańczowy,  mieszamy. Dodajemy stopniowo startą na tarce o drobnych oczkach marchewkę, mąkę, proszek do pieczenia, sporą szczyptę cynamonu, mieszamy. Jeżeli ciasto będzie za gęste (powinno powinno mieć konsystencję gęstego naleśnikowego) , dodajemy nieco wody.
Obieramy gruszki, kroimy drobno, mieszamy z ciastem.

Wykładamy ciasto do natłuszczonej formy  ( ja o średnicy 24 cm) . Pieczemy w 180 C około 45 minut, do zrumienienia wierzchu i suchego patyczka. Możemy ostudzony placek posypać dodatkowo cukrem-pudrem.

Placek marchewkowy w takiej wersji bardzo smakował wszystkim, którzy go próbowali. Bardzo lubię robić innym jadalne prezenty. Są zwykle doceniane, ale są na pewno takie osoby, płci przeciwnej niż amatorzy tego ciasta , które wolą innego rodzaju prezenty, na przykład takie, jak można znaleźć na konadnail.pl .

Jesienią ciasta z dodatkiem warzyw warto upiec, nie tylko na specjalne okazje .

Smacznego !

dav

 

Kulinarne akcenty drukowane

Pamiętam, jaką radością był dla mnie mój przepis ze zdjęciem wydrukowany w kalendarzu na akcję charytatywną kilka lat temu. Zielona sałatka z truskawkami , bo to ona była w kalendarzu , pojawiała się w czerwcu i był to miesiąc , w którym bardzo często zerkałam do kalendarza. Byłam dumna, że coś, co jest moim dziełem zobaczyłam w druku i mogłam się tym cieszyć.

Teraz drukowanie bardzo się rozwinęło i daje wiele możliwości. Nie tylko w drobiazgach, takich jak zdjęcia, wizytówki czy naklejki , ale też w większych formach. Niedawno pośrednio miałam się o tym przekonać współorganizując wystawę dowcipnych i inteligentnych obrazków, które ich autor pokazuje na fanpage. Terminy nas goniły i okazało się, że druk obrazków to była sprawa najmniej skomplikowana , wszystko odbyło się szybko i sprawnie.

Plakaty, naklejki czy fototapety z ulubionymi motywami coraz częściej są ozdobą naszych mieszkań. Do kuchni możemy sobie wybrać  kulinarne akcenty ( nawet zrobione na podstawie naszych zdjęć ) , do innych pomieszczeń takie, jakie nam do nich pasują.

 

W tej chwili technika pozwala też na drukowanie ze zdjęć obrazów na płótnie. To intrygująca możliwość, mieć w domu lub ofiarować komuś obraz, którego  jest się autorem a nie trzeba go malować . Wystarczy tylko zrobić zdjęcie i resztę przekazać fachowcom. Ciekawe propozycje widziałam m. in. na digitaldruk.pl/505-ludzie . Można w dowolny sposób dobrać sobie elementy dekoracyjne  by  wnętrza były bardziej atrakcyjne. Takie obrazy na płótnie drukowane ze zdjęć własnych lub takich, które nam się szczególnie podobają to też ciekawy pomysł na prezent – a czas prezentów właśnie się zbliża .

Wytrawny placek z ziołami i dynią

wytrawny placek z ziołami
wytrawny placek z ziołami

Lubie eksperymentować z ciastami komponując wciąż nowe smaki. Dotyczy to nie tylko słodkich wypieków – ten wytrawny placek z ziołami i dynią zrobiłam by wykorzystać obfitość młodych chwastów, które pojawiły się znów jesienią i świeżych jeszcze ziół ,  zbieranych w ogrodzie do suszenia. Dynia na zdęciu jest inna, niż ta, której użyłam – miała żółty miąższ i nie zmieniła zielonego koloru placka. Dodatkowo dodała ciastu wilgotności , więc zrobiłam je bez użycia jajek – wyszło więc wegańskie i odpowiednie dla alergików uczulonych na jajka .
Żywy zielony kolor to efekt wykorzytania ziół o intensywnych barwnikach – młodych pokrzyw i podagrycznika. Gwiazdnica dodała lekko orzechowego smaku , z ogrodowych ziół dodałam oregano, bazylię, pietruszkę naciową , miętę i nieco szałwii. Kompozycja smaków wyszła ciekawa i ożywiła smak żółtej dyni makaronowej.

WYTRAWNY PLACEK Z ZIOŁAMI I DYNIĄ

Kawałek żółtej dyni starty na grubej tarce ( kubek po starciu)

ok. szklanki mąki

1/4 szklanki oleju

1/3 szklanki wody gazowanej ( dla lekkości ciasta)

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

sól, pieprz czarny i ziołowy

po 2  łyżki natki pietruszki  i oregano, kilka listków szałwii i bazylii

miseczka jadalnych chwastów – młoda pokrzywa,  podagrycznik, gwiazdnica, krwawnik ( tak, są o tej porze mode chwasty, jesień w tym roku jest wyjątkowo ciepła)

Chwasty umyłam w kilku wodach, sparzyłam na sitku i zmiksowałam  wraz z dobrze wypłukanymi ziołami z grządki. Dodałam do nich startą na tarce o grubych oczkach dynię, posoliłam. W to wlałam olej , zamieszałam dobrze drewnianą łyżką. Mieszając dalej sypałam mąkę z proszkiem do pieczenia , dolewając gazowanej wody. Na koniec doprawiłam do smaku pieprzem zwykłym i ziolowym.

Piekłam w 170 C około 40 minut Placek nie wyrósł mocno, ale był wilgotny i smaczny. Cieszę się z tego eksperymentu. Część jadalnych chwastów znalazłam u siebie w ogrodzie, gwiazdnicę w sporej ilości przyniosłam ze spaceru po lesie, bo pięknie się płożyła w pobliżu ścieżki, którą często spaceruję. Spacery po lesie wymagają dobrych butów, widziałam praktyczne wkładki do nich na http://insoles.pl/ , może mi sie przydadzą.

Zielony placek z dodatkiem dzikich i ogrodowych ziół jest bardzo efektowny i smaczny. Myślę, ze posmakuje nie tylko weganom.

Smacznego !

 

W drodze, z ciastem łatwym do transportu

Wybierając się w dłuższą drogę mamy zawsze wiele spraw do ogarnięcia i nigdy nie wiadomo, co się nam może przydarzyć . Jeśli planujemy lot samolotem, zwykle zabieramy ze sobą sporo bagażu. Nie jest łatwo podróżować z nim ogólnie dostępnymi środkami transportu. Najlepiej jechać wygodnie autem, tylko problem, co z nim zrobić  podczas dalszej podróży. Zaparkowanie auta na czas wylotu samolotem może być nie lada wyzwaniem. Parkingi strzeżone mają różne ceny i czasem ograniczone godziny działania. Zanim jednak dotrzemy do celu podróży musimy wziąć pod uwagę i te mniejsze problemy – co zrobić, gdy najdzie nas ochota na małe conieco 🙂

ciasto kokosowo- jablkowe
ciasto kokosowo- jablkowe

Domowe ciasto, trwałe i łatwe do transportu będzie miłym przerywnikiem i osłodą podczas trudów podróży. To, które jest na zdjęciu jest zwarte ale puszyste . Zrobione jest z tego przepisu, ale część mąki ( pół szkalnki) jest zastąpiona 3 łyżkami wiórków kokosowych i dużym jabłkiem startym na tarce o grubych oczkach. Zrezygnowałam też z polewy czekoladowej bo w transporcie się ona nie sprawdza. Taki placek nie kruszy się, łatwo go zapakować do plastikowego pojemnika ( najlepiej przedtem pokroić by nie było potem problemu) . W razie potrzeby coś słodkiego jest gotowe i humor a nawet kondycja nam się poprawi.

Rozwiązaniem poważniejszych problemów są wygodne parkingi przy lotniskach. O tym, jakie mają udogodnienia można przeczytac na http://orangeparking.pl/ . Czynne są cały czas, dobrze chronione, rezerwacja przez internet jest też czynna 24 na dobę. Ceny są bardzo przystępne i możemy spokojnie przeznaczyć większość budżetu na inne wydatki związane z podróżą. W Krakowie przy lotniski Balice parking jest tak blisko, że można spokojnie dojść do niego pieszo, ale jeśli chcemy dotrzeć wygodnie autem pod sam terminal to też nie ma problemu.

Przyjemnej podróży !

 

 

Kalafior kiszony z papryką i marchewką

kalafior kiszony z papryką
kalafior kiszony z papryką

Bardzo polubiłam kiszone warzywa w różnych zestawach i cały czas z nimi eksperymentuję. Kalafior kiszony jest bardzo smaczny, pokazywałam już kiedyś jego dwa rodzaje, teraz zrobiłam go z nieco ostrzejszymi dodatkami. Papryka kiszona, czy to z ogórkami czy z cukinią smakuje doskonale, cebula jako dodatek do kiszonek to moje nowe odkrycie, bardzo lubie jej smak. Zamiast kwiatu kopru miałam fenkułu, bardziej aromatyczny. Czosnek jest w kiszonkach obowiązkowy , tutaj też mi pasowały ziarna kolendry. Kalafior był kiszony kilka tygodni temu, więc liście wiśni i czarnej porzeczki jeszcze były w ogrodzie, dodały więc kalafiorowi swojego smaku i zapachu.

KALAFIOR  KISZONY Z PAPRYKĄ, MARCHEWKĄ  I CEBULĄ

kalafior podzielony na drobne różyczki

po pół papryki czerwonej i żółtej

dwie marchewki

cebula pokrojona w grube pióra

Kwiat fenkułu lub  kopru na słoik

po dwa liście wiśni i czarnej porzeczki na słoik

po 2-3 ząbki czosnku na słoik

kilka ziaren kolendry

gorąca woda , łyżka soli na litr wody

Kalafior moczymy chwilę w osolonej wodzie by pozbyć się ewentualnych „lokatorów”, dzielimy go na nieduże różyczki – nie muszą być równe. Papryki kroimy na wąskie paski, cebulę wzdłuż na części, obraną marchewkę w plastry, grubości ok 2 mm.

Na dno słoików kładziemy liście wiśni i czarnej porzeczki , układamy kalafior przekładając marchewką, papryką, cebulą i czosnkiem  w wyparzonych słoikach . Dodajemy kwiat fenkułu lub kopru albo jego gałązkę, dorzucamy ziarna kolendry i zalewamy gorącą wodą z rozpuszczoną w niej solą. Na litr wody dajemy  łyżkę soli. Lejemy wodę jak przy ogórkach, ostrożnie, po warzywach a nie po szkle, by nie pękło. Na wierzch słoików też kładziemy liście i zakręcamy je wyparzonymi i suchymi nakrętkami.

Kalafiory kiszone są dobre już po tygodniu, ale tak przyrządzone, zalane gorącą wodą trzymają się dośc długo. Kiedyś otworzyłam po kilku miesiącach i nadal były jędrne i chrupiące. Sa doskonałym składnikiem jesiennych i zimowych sałatek, jak wszystkie kiszonki. Podnoszą odporność ogranizmu i  chronią nas przed infekcjami. Dbanie o fizyczne zdrowie jest bardzo ważne, rozmawiałam ostatnio o tym z koleżanką, która pracuje jako psycholog w Warszawie . W zdrowym ciele zdrowy duch.

Z tak ukiszonym kalafiorem wystarczy dodać nieco sałaty, pomidora i zdrowa sałatka gotowa.

Smacznego !

 

Konfitura z żurawiny – póki klimat pozwala

konfitura z żurawiny
konfitura z żurawiny

Na targu w mieście, w którym mieszkam można kupić prócz warzyw i owoców także sporo darów lasu od osób, które je zbierają. Niedawno nabyłam piękne żurawiny by zrobić coś dobrego  do mięs i serów. Konfitura z żurawiny kusiła mnie bardzo a nigdy jej jeszcze nie gotowałam sama. Postanowiłam ją lekko dosmaczyć kolorowym pieprzem , by bardziej pasowała do konkretnych dodatków .

Pani od której kupiłam żurawiny powiedziała, że wprawdzie w tym roku w lasach było ich dość sporo, ale coraz trudniej je znaleźć. Miejsce, gdzie je zazwyczaj zbierała padło w tym roku ofiarą wiatrołomów i całe leśne poszycie w związku z tym się zmieniło. Niestety , ekstemalne zjawiska klimatyczne są coraz częstsze w naszym rejonie. Skutki globalnego ocieplenia dają sie nam we znaki w postaci gwałtownych deszczy, wichur, trąb powietrznych niszczących przyrodę i nasze mienie.

Zdjęcie powyżej to kadr z filmu Kilmat się zmienia , części projektu Punkt Krytyczny Fundacji WWF  Energia odNowa  .   

Ma on nam uświadomić , że emisja dwutlenku węgla do atmosfery, na którą każdy z nas ma wpływ – wybierając m. in. środki transportu jakim się poruszamy –  powoduje zmiany w klimacie bezpośrednio nas dotykające.

Ale póki co jeszcze tu i ówdzie możemy nazbierać leśnych żurawin i zrobić pyszne konfitury.

KONFITURY Z ŻURAWINY

Kilogram świeżych żurawin

szklanka wody

szklanka cukru

spora szczypta świeżo zmielonego kolorowego pieprzu

sok z połówki cytryny

Najpierw z wody i cukru gotujemy syrop i po kilku minutach wrzucamy do niego umyte żurawiny, przebrane, bez niedojrzałych i zepsutych owoców. Gotujemy chwilę na dużej mocy palnika, mieszamy i dusimy dalej, już na małym ogniu. Jak zaczną pękać i wydzielać sok, dodajemy sok z cytryny i opcjonalnie troszkę kolorowego pieprzu. Jak konfitura odparuje i łyżeczka wylana na talerz nie rozlewa się naokoło, tylko ‚trzyma fason” , to już jest gotowa, możemy ją przelać do wyparzonych słoiczków i zapasteryzować wybranym sposobem.

Większośc zostawiam na Święta, ale trochę spróbowałam, do sera i doskonale smakuje. Cieszmy się darami lasów i dbajmy o to, by były dostępne jak najdłużej.

Smacznego !

 

Sernik dyniowy z orzechowym spodem

sernik dyniowy
sernik dyniowy

To było ciasto pieczone na specjalne zamówienie, miałam tremę jak je robiłam choć doświadczenie nabyte z latami blogowania i wymiany doświadczeń kulinarnych daje pewien komfort. Sernik dyniowy powstał na zamówienie Korteza, bo mam takie szczęście, że zaprzyjaźniłam się prawie  z całą ekipą i przed koncertami albo i po częstuję moich ulubionych muzyków ciastem, pieczonym specjalnie z myślą o nich. Oczywiście jeśli koncertują w poblizu miejsca gdzie mieszkam lub przebywam.

Sernik to ulubione ciasto Korteza, wyczytałam to też w jednym z wywiadów i tym większą miałam tremę, no bo z sernikami różnie bywa – czasem mocno opadają . Postanowiłam dodać do ciasta nieco puree z dyni i trochę soku z pomarańczy, by ożywić jego smak , więc ryzyko było spore. Jednak wszystko się udało , sernik dyniowy opadł tylko leciutko a jego smak był zdaniem atrysty zarąbisty . Spód też dodawał smaku bo do zmiksowanych herbatników utrwalonych masłem dodałam orzechy.

SERNIK DYNIOWY NA LEKKO ORZECHOWYM SPODZIE

spód :

2 paczki herbatników ( po 100 g)

1/2 szklanki wyłuskanych orzechów włoskich ( miałam z ogrodu )

2-3  łyżki stopionego masła

masa serowa :

1 kg sera z wiaderka

200 g twarogu ( miałam wiejski, domowy )

50 g miękkiego masła

1/2 szklanki puree z dyni

2 łyżki soku wyciśniętago z pomarańczy

1/2 szklanki cukru-pudru + 2 łyżki cukru z wanilią

4 jajka

2 łyżki mąki ziemniaczanej

Herbatniki zmiksoowałam wraz z orzechami bardzo drobno, wlałam w to stopione, ciepłe masło i dokładnie wymieszałam. Rozłożyłam na dnie natłuszczonej formy ( 23 na 26 cm) i lekko uklepałam.

Twaróg wiejski wraz  z łyżką cukru-pudru i puree z dyni roztarłam dokładnie drewnianą łyżką. Potem mieszając dokładnie i tak, by nie napowietrzyć za bardzo masy , dodawałam na zmianę po kilka łyżek sera z wiaderka, cukru-pudru i całe jajka. Na koniec ostrożnie wlałam sok z pomarańczy i wmieszałam mąkę ziemniaczaną. Masę wyłożyłam na przygotowany spód z orzechów, herbatników i masła.

Piekłam najpierw w 170 C pół godziny, potem obniżyłam temperaturę do 150 C i dopiekałam około 45 minut, aż brzegi się zrumieniły a patyczek włożony w ciasto był suchy. Studziłam w uchylonym piekarniku. Sernik wyszedł puszysty i jak już wspomniałam, lekko tylko  opadł. Dyniowo-pomarańczowy dodatek świetnie ożywił i podkręcił jego smak a spód z dodatkiem orzechów doskonale go uzupełnił.

Jestem dumna z tego sernika, jak i z tego że nabieram coraz większej wprawy w pieczeniu ciast. Niektóre z nich zabieram też na blogerskie spotkania i zazwyczaj wszystkim smakują. Może pomyślę o tym, by piec na jakieś wydarzenia, na przykład takie jak te z http://www.whatevent.pl/organizacja-konferencji/

W domu największym amatorem serników jest mój syn, mam jeszcze zaległy imieninowy dla niego do zrobienia, pewnie będzie podobny.

Smacznego !