Miesięczne archiwum: Kwiecień 2017

Spaghetti z pulpecikami

spaghetti z pulpecikami
spaghetti z pulpecikami

Spaghetti to jedno z ulubionych dań moich dzieci , robię je często i w różnych formach. Czasami kilka wersji na raz, bezmięsną dla córki, dla syna bez ulubionego przez innych groszku  Bazą jest zwykle sos pomidorowy, dla mięsożercow mielone mięso, różne gatunki.

Dzisiejsza wersja jest nieco inna , z pulpecikami. Bardzo smakowała mojej Najmłodszej .

SPAGHETTI Z PULPECIKAMI

Opakowanie makaronu spaghetti, ugotowane al dente

1/2 kg mięsa mielonego ( dowolne )

Cebula

Sól, pieprz, majeranek, bazylia, papryka słodka

Jajko lub białko

Kilka suszonych pomidorów

Szklanka przecieru pomidorowego

Olej do smażenia

Mięso mielone doprawiamy solą, pieprzem i ziołami . Dodajemy posiekaną cebulę, lekko podsmażoną ją oleju, wbijamy jajko i dokładnie wyrabiamy masę. Toczymy z niej pulpeciki wielkości dużych orzechów włoskich i obsmażamy na tej samej patelni, co cebulę, dodając nieco oleju. Dorzucamy pokrojone suszone pomidory, podlewamy odrobiną wody lub bulionu ,dusimy chwilę. Wlewamy przecier pomidorowy, gotujemy razem. Doprawiamy sos do smaku papryką i ziołami.

Sosem z pulpecikami polewamy makaron.

To danie moje dzieci lubiły nawet, jak były małe. Często życzyły sobie takie na powrót z wakacji. Teraz juz wszytskie są dorosłe, nie muszę im organizować wolnego czasu. A wspólczesne oferty wakacyjne są bartdzo ciekawe, widziałam takie na http://naferie.pl/

A po powrocie z wakacji zróbcie dzieciom ulubione danie, na przykłąd takie spaghetti z pulpecikami.

Smacznego !

Konfitura z jarzębiny i jabłek

konfitura z jarzębiny i jabłek
konfitura z jarzębiny i jabłek

Podczas porządków przedswiątecznych w zamrażalniku znalazłam tam zamrożone od jesieni owoce jarzębiny. Zebrałam je we wrześniu w lesie z zamiarem zrobienia konfitury . Lubię  eksperymentować z darami natury, mam na blogu specjalną kategorię – Jadalne chwasty, gdzie pokazuję swoje lub podpatrzone i zmodyfikowane przepisy na dania z modnej teraz „dzikiej kuchni”.

Nie lubię marnować jedzenia, staram się też wybierać świadomie produkty do tego, co gotuję. Ekologia jest mi bliska , staram się jadać produkty od lokalnych dostawców, by nie wykorzystywać tych, których transport niszczy nasze środowisko nadmierną emisją dwutlenku węgla. Wbrew niektóym mitom nasze codzienne wybory konsumenckie mają wpływ na klimat. Kupowanie od lokalnych wytwórców , preferowanie produktów roślinnych, których wytwarzanie pochłania mniej energii i wody ma znaczny wpływ na emisję gazów do atmosfery i zmiany klimatyczne. O innych mitach na temat zmian w środowisku można przeczytać na stronie poświęconej projektowi Energia odNowa .

Czytelnicy mojego bloga wiedzą, że jestem zaangażowana w projekt promujący lokalne produkty w Zakolu Dolnej Wisły w moim rodzinnym województwie kujawsko-pomorskim. To właśnie u jednej z wspóluczestniczek tego projektu, nazwanej przez krytyków kulinarnych Królową Slow Foodu i nagrodzonej przez Magdę Gessler w Przysieku Złotym Półgęskiem,  Mirki Wilk jadłam tę wspaniałą konfiturę z jarzębiny. Postanowiłam ją zrobić sama.

KONFITURA Z JARZĘBINY Z JABŁKAMI

1/2 kg zmrożonych owoców jarzębiny

3 duże jabłka (najlepiej winne)

1, 5 szklanki cukru

sok z połówki cytryny

1/3 szklanki wody

Jarzębina ma swoistą goryczkę i warto dodać jabłka, by złągodzić ten smak. W tym celu też najlepiej ją przemrozić w zamrażalniku ( nie trzeba tak długo, jak ja, wystarczy dobę), mozna też zebrać z drzewa zimą lub jesienią przemrozone już owoce.

Obrane i pokrojone w kostke jabłka skrapiamy obficie sookiem z cytryny. Owoce jarzębiny obrane z szypułek przesypujemy cukrem na czas rozmrażania.

Wlewamy wodę do garnka, wkładamy jedne i drugie owoce i gotujemy powoli mieszając, az cukier zacznie się lekko karmelizować . Gdy jarzębina będzie już miękka, możemy konfiturę  zapasteryzować w słoiczkach. Doskonale smakuje nie tylko do mięsa, ale też do delikatnych serów.

Dary lasu wykorzystuję często w swoich potrawach, to „produkty”, do którch wytworzenia nie wykorzytsuje się energii często niszczącej środowisko. O tym, jakie zagrożenia niosą ze sobą nieefektywne źródła energii i o potrzebie rozwoju nowych, odnawialnych jej źródeł opowiada film dokumentalny, którego premiera odbędzie 14 maja . Film „Punkt krytyczny – Energia odNowa” będzie można zobaczyć w ośmiu polskich miastach: Krakowie, Bydgoszczy, Gdańsku, Gdyni, Szczecinie, Katowicach, Łodzi, Lublinie i dwóch za granicą: Berlinie i Brukseli. Projekcje odbędą się w ramach bezpłatnych pokazów, na które będzie można się zarejestrować na stronie kampanii energiaodnowa.pl. Po każdej projekcji filmu odbędzie się debata z ekspertami na temat przyszłości Polski w świecie odchodzącym od węgla i innych paliw kopalnych.

 

 

Relacja ze spotkania klubu kolacyjnego Barilla

 

 

Kilka tygodni temu miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu klubu kolacyjnego Barilla w Poznaniu. Blogerki spotkały się, by zobaczyć jakie możliwości daje ten pyszny włoski makaron, przygotowany na klika spodobów przez Ricardo, szefa poznańskiej włoskiej restauracji Amici Mei.

Zaczęlismy od pysznych przystawek we włoskim stylu, bakłażany z pastą z orzeszków pini smakowały mi chyba najbardziej :

 

Przywitała nas gospodyni wieczoru, Kasia Miklaszewska opowiadając o zaletach makaronu i planowanym konkursie dla blogerów – Makaronowych Mistrzostwach Polski (fot. organizatorzy).

 

Wśród nas była już jedna z jego uczestniczek – autorka bloga Kuchnia Marty, z ciekawością wysłuchaliśmy jej wrażeń. Przy winie i przekąsakach zawieraliśmy nowe znajomości i wymienialiśmy blogerskie pogaduszki ze znajomymi.

Potem organizatorzy zadbali o nasz warsztat fotograficzny – pod okiem fachowca ćwiczyłyśmy robienie zdjęć przy sztucznym świetle operując odpowiednio przysłonami , lampami i blendami :

 

Każdy kto mnie zna wie, że dla mnie to najmniej atrakcyjny aspekt blogowania, uwielbiam gotować, pisać, spotykać się z ludźmi i ich karmić, fotografia stylizowana to nie jest moja mocna strona. Lubię proste, naturalne zdjęcia i staram się robić je w świetle dziennym. Ale skorzystałam z okazji, by pogłębić swoją wiedzę w tym kierunku. Oto moje próby :

 

 

Potem w miłym nastroju zjedliśmy kolację przygotowaną przez ekipę Amici Mei, najpierw minnestrone :

Potem było spaghetti z sosem mięsnym na bazie boczku. Wino towarzyszyło nam cały czas, więc rozmowy toczyły się bardzo ożywione, jak zwykle brałam czynny udział w podtrzymywaniu życia towarzyskiego . Poznałam nowe blogerki z Poznania, snułyśmy już projekty letnich spotkań i pikników, niektóre dołączyły do naszej Wielkopolskiej Grupy .

Na deser był krem  w stylu Tiramisu z leśnymi owocami, sfotografować już go nie zdążyłam.

Na pamiątkę dostaliśmy książki dotyczące kulinarnej fotografii. Na pewno skorzystam z jej rad, a znajomych blogerów zachęcam do wzięcia udziału w Makaronowych Mistrzostwach  Barilli. Start już w maju.

dav

 

Wielkanocny zając drożdżowy

Ubiegłego lata kupiłam od znajomej blogerki formę – zająca i nie mogłam się doczekać, kiedy go wypróbuję na Wielkanoc 🙂 Próba ogniowa była na moje imieniny, 1 kwietnia,  obchodzone wesoło z kulinarnymi przyjaciółmi na Zielonym Targu w Poznaniu. Zając udał się, smakował a teraz upiekłam go razem z babką w klasycznej formie. Ciasto jak zwykle drożdżowe, tym razem z posmakiem pomarańczy i pigwówki, której dodałam zwyczajem mojej Mamy, by  lepiej urosło.

DROŻDŻOWY ZAJĄC NA WIELKANOC

niecały kilogram  mąki pszennej

10 dkg  stopionego masła i 2 łyżki oleju

50 g drożdży

1, 5 szklanki mleka

sok z połowy pomarańczy

3 jajka i 2 żóltka

5 łyżek cukru i łyżka z wanilią

szczypta soli

łyżka nalewki z pigwy

cukier-puder do posypania

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam letnie mleko ( 1/3szklanki ), posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  wymieszałam cukier  z jajkami za pomocą trzepaczki.

Do miski wsypałam mąkę i sól, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, wyciśnięty z pomarańczy sok , olej i  stopione masło w temperaturze pokojowej. Wyrabiałam drewnianą łyżką, w międzyczasie dolałam nieco aromatycznej nalewki z pigwy. Gdy ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza, odstawiłam je w ciepłe miejsce ( obok garnka z gotującą się peklowaną szynką ) na pół godziny do wyrośnięcia .

 

Wyrośnięte ciasto przełożyłam do formy- zająca, do klasycznej na babkę i 3 małych babeczkowych foremek ( na prezenty dla znajomych), poczekałam ok. 5 minut, aż ciasto zacznie pracować. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 175 C i piekłam ok. 45 minut ( te większe) , małe były gotowe po pół godzinie.

Z babkami mam już doświadczenie, ale ze  sporą tremą wyjęłam zająca – udał się, więc po wystudzeniu posypałam go cukrem-pudrem . Pogoda za oknem niestety taka, że skojarzył mi się ze śniegiem, oby nas nie zaskoczył…

Babki już spróbowałam, wyszła pyszna, zając czeka na deser po wielkanocnym śniadaniu.

Jesli ktoś jeszcze szuka inspiracji na jutro, polecam mój wybór domowych, prostych w wykonaniu wędlin i dodatków do nich. Zapraszam też jeszcze na bogatą ofertę wielkanocnych przepisów.

WSZYSTKIM CZYTELNIKOM BLOGA ŻYCZĘ RADOSNYCH I SMACZNYCH ŚWIĄT

Smacznego !

Śledzie wiosenne w sosie tzatziki – wielkanocne przepisy SEKO

sledz wiosenny w sosie tzatziki
sledz wiosenny w sosie tzatziki

Wiosna w pełni i mam ochotę na lekkie dania. Tradycyjny sledź na ostatni piątek postu przed Wielkanocą zrobiłam więc w moich ulubionych smakach. Bazą jest sos tzatziki , na jogurcie greckim i zielonym ogórku. Dodałam do niego to, co jest przyprawą do śledzików wiosennych na okrągło SEKO : nieco oleju rzepakowego, marynowaną cebulkę , kwiaty suszone : lawendę, różę i malwę.

By wzmocnić smak śledzi do pokrojonego w kostkę ogórka dorzuciłam kawałki matjasów. Świeżości dodały zioła prosto z grządki.

ŚLEDZIE WIOSENNE W SOSIE TZATZIKI

Zielony ogórek

płat matjasa SEKO

jogurt grecki

szczypiorek, natka pietruszki, listki świeżej mięty

śledzik wiosnny na okrągło SEKO wraz z zalewą

sól, pieprz ziołowy

Ogórka kroimy w kostkę, solimy. Na podobne kawałki kroimy też wymoczony płat matjasa.Odciśniętego  z soli ogórka łączymy z matjasem, dodajemy kilka łyżek jogurtu greckeigo i nieco zalewy od śledzika wiosennego z dodatkami. Dorzucamy posiekany szczypiorek ,  nieco natki pietruszki i świeżej mięty. Doprawiamy pieprzem ziolowym i mieszamy wszytsko dokładnie.

Na sosie układamy kawałki śledzika wiosennego.

Całe danie jest lekkie , świeże i zdrowe, typowo wiosenne. Polecam nie tylko na piątkowe śniadania czy kolacje. A po inne śledziowe inspiracje zapraszam do blogowego tagu : śledzie.

Smacznego !

 

 

Galantyna z drobiu w galarecie

Na Wielkanoc jednym z najczęściej wyszukiwanych przepisów są galarety . Ja je bardzo lubię i czesto robię w róznych formach. Pokazywałam już wieprzową ( z nóżek), drobiową  i mieszaną , teraz coś innego. W galarecie zatopiłam drobiowe mięso, ugotowane w rosole i zmiksowane. Galareta jest naturalna, na łapkach z zagrodowych kurczaków, które  można nabyć  w Autostraganie,  na poznańskim Zielonym Targu, albo na bydgoskim Frymarku.

GALANTYNA Z DROBIU W GALARECIE

1/2 kg drobiowych łapek

ok. kg mięsa z kurczaka ( skrzydełka, korpus)

włoszczyzna

liść laurowy, ziele angielskie

sól, pieprz w ziarnach

majeranek, pieprz biały, łyżeczka musztardy

Do zimnej wody włożyłam umyte łapki i mięso z kurczaka, posoliłam, dodałam przyprawy . Po godzinie gotowania dodałam włoszczyznę. Mięso wyjęłam wcześniej, jak już było miękkie, łapki  gotowałam pół godziny dłużej, do zupełnej miękkości.

Obrałam i zmiksowałam mięso z kilkoma łyżkami galarety, przyprawiłam i uformowałam roladkę. Jak zastygła pokroiłam ją i  zalałam przecedzonym wywarem, dodając pokrojoną w plasterki marchewkę, wlałam do foremki  wysmarowanej cienko olejem, zamieszałam, wystudziłam i wstawiłam do lodówki.

Podając pokroiłam ją w plastry.

Była pyszna, naturalna galareta doskonale zastygła, mięso przyprawione pasowało do niej. Polecam wszytskim na Wielkanoc.

Smacznego !

Śledzie w occie malinowym z czerwoną cebulą

 

śledzie w occie malinowym
śledzie w occie malinowym

Zanim nadejdzie Wielkanoc jeszcze trochę popościmy, przepisy na śledzie na pewno więc się przydadzą. Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, że uwielbiam śledzie i wciąż eksperymentuję z nowymi smakami. Mam swoje szczególnie ulubione i często je robię, teraz chcę pokazać jeden z ostatnich eksperymentów. Wykorzystałam do zamarynowania śledzi domowy ocet jabłkowy z malinami, dorzuciłam też nieco soku z tych owoców, by smak wyszedł słodko-kwaśny. Czerwona , łagodna cebula wydała mi się dobrym dopełnieniem.

ŚLEDZIE W DOMOWYM OCCIE MALINOWYM Z CZERWONĄ CEBULĄ I KOPERKIEM

6 płatów śledzia matjas

1/2 szklanki domowego octu jabłkowego z malinami

szklanka wody

2 łyżki syropu z malin 

czerwona cebula

2 liście laurowe

po 5-6 ziaren ziela angielskiego i pieprzu

świeży koperek, ew. sól do smaku

Wrzącą wodą zalałam w kubku  wszystkie przyprawy prócz koperku i pokrojoną cebulę, przykryłam talerzykiem, aż wszystko dobrze „naciągnęło”. Dodałam ocet, syrop z malin i świeży koperek.

 

Wymoczone do pożądanego smaku śledzie pokroiłam w paski i zalałam w słoiku zalewą. Wstawiłąm do lodówki , z zamierzeniem na dwie doby ( takie są najlepsze). Nie wytrzymałam jednak i spróbowałam kawałka po kliku godzinach , bo taki ze mnie śledziożerca. Wyszły pyszne, delikatne, smakują nawet tym, co zwykle nie przepadają za śledziami.

Wśród amatorów śledzi u moich znajomych spotykam i panie ( ciekawe, często mamy kilkorga dzieci, jak ja 🙂 jak i panów. Ciekawe, czy gusta co do jedzenia zgadzają się z tymi, co do ubioru… A propos tego tematu, fajny wybór ciuchów, zwłaszcza dla młodych widziałam ostatnio na http://ombre.pl/ . Idzie nie tylko Wielkanoc, ale i wiosna , warto pomyśleć o odnowie garderoby.

A śledzie są nie tylko smaczne, ale i zdrowe, dla kazdego.

Smacznego !

 

 

Makaron ryżowy z rybą i warzywami

 

makaron ryzowy z ryba i warzywami
makaron ryzowy z ryba i warzywami

Wiosną lubię lekkie dania z warzywami. Makaron ryżowy to lekkie odstępstwo od mojej diety redukcyjnej, ale jeśli się go ugotuje „al dente”, to nie jest aż tak wysokoloryczny. Warzywa najbardziej lubie sezonowe, więc do mojego ulubionego zestawu -pory i pieczarki dorzuciłam plasterki marchewki i nieco cebuli, jako przyspieszacza spalania tłuszczu. Szcypior z cebuli wyhodowany na parapecie z tych, co puszczały „kiełki” dopełnił smaku. Tym razem podarowałam sobie białe wino do ryby, podlałam ją rosołem, by wzbogacić smak.

MAKARON RYŻOWY Z RYBĄ I WARZYWAMI

opakowanie  makaronu ryżowego

ok. 30 dkg filetów z mintaja lub innej ryby

mały por

cebula

ok. 20 dkg pieczarek

2 marchewki

sól, pieprz , tymianek, szczypior

dobry olej do smażenia, rosół do podlewania

Makaron gotujemy nieco krócej ( minutę – dwie) niż według przepisu, by był al dente.

Na lekko rozgrzany olej ( tłoczony na zimno lub nawet oliwę ) kładziemy  pokrojoną w półplasterki cebulę, smażymy chwilę. Po chwili  dodajemy plasterki pieczarek i marchewek, smażymy mieszając  kilka minut. Potem dorzucamy pory , pokrojone na  półplasterki i smażymy dalej. Gdy wszystko jest już dobrze podsmażone , dorzucamy kawałki ryby, podlewamy rosołem ( najlepiej domowym, moze być też bulion warzywny ), doprawiamy solą i pieprzem. Na końcu, gdy wszystko zmięknie, ale będzie jeszcze jędrne, dodajemy  tymianek i szczypior . Po chwili wyłączamy.

Podajemy z makaronem, delikatna ryba fajnie pasuje do ryżowego. Świeże zioła ( tymianek już z grządki ) dodają lekkości daniu i komponują się z warzywami.

Od kilku lat mój ogródek ziołowy rozrasta się z powodzeniem. Wymaga sporo pracy przy podlewaniu, na szczęscie mamy przy domu studnię, skąd czerpiemy wodę do ogrodu, bo ceny wody w mieście, w którym mieszkam nie zachęcają do podlewania nią odrodu, zwłaszcza jak jest susza. Widziałam na http://www.saga.info.pl/ urządzednia wspomagające domowe systemy hydrauliczne, w razie problemów wiem, gdzie szukać.

WIosna już coraz piękniejsza, przepisów z ziołami i innymi „plonami”  z ogrodu bedzie przybywać.

Smacznego !

Zaproszenie na Targi Travel and Taste 2017 w Bydgoszczy

Tak proszę państwa, to nie żadne modne zagraniczne miasto nad rzeką, tylko Bydgoszcz, stolica mojego rodzimego województwa, kujawsko-pomorskiego. Miejsce, dokąd chętnie i często przyjeżdżam, nie tylko dlatego, ze mam tu bliską rodzinę. Przyciągają mnie do tego miasta coraz liczniejsze atrakcje kulinarne, bo dzieje się tutaj sporo , jest ciekawie i smacznie. I to Bydgoszcz ze swym otwarciem na wodę staje się teraz modna, słyszałam to od wielu znajomych 🙂

Rok temu debiutowałam tutaj jako jurorka dużej kulinarnej imprezy, właśnie Targów turystyczno-kulinarnych Travel and Taste. To była ich pierwsza edycja, bardzo udana – pisałam  o tym w tej relacji. Za tydzień będzie druga i znów czeka mnie duża przyjemność oceny kulinarnej strony tego wydarzenia. Mam nadzieję, że będzie równie pysznie :

W tym roku na Targach , większych niż rok temu ( w Hali Łuczniczki) będzie około 70 wystawców, nie tylko producenci lokalnej żywności ale też browary, winnice , organizacje turystyczne a partnerem zagranicznym będzie Ukraina. Termin jest też rozszerzony- aż trzy dni, od 7 do 9 kwietnia.

Prócz możliwości zakupienia pysznych produktów wprost od wystawców będą i inne korzyści – np porady dietetyków z Bydgoskiej Szkoły Wyższej ( i degustacja zdrowych dań), strefa zabaw dla dzieci ( bezpłatna, jak i wejście na Targi ), warsztaty.

Warto zapamiętać godziny otwarcia –

7 kwietnia 2017 (piątek) od godziny 11:00 do godziny 18:00
8 kwietnia 2017 ( sobota) od godziny 10:00 do godziny 17:00
9 kwietnia 2017 (niedziela) od godziny 10:00 do godziny 16:00

Zapraszam nie tylko mieszkanców Bydgoszczy, warto poświęcić dzień czy nawet cały weekend, by przy okazji pozwiedzać piękne okolice Wyspy Młyńskiej :

Organizatorem targów jest BYLOT- Bydgoska Lokatna Organizacja Turystyczna. O tym, jakie ma plany rozwoju turystyki pisałam już kiedyś w relacji z jej konferencji . Współorganizatorami są Klaster Turystyczny Obszaru BIT ( bliski mi Inowrocław, miejsce nauki w I LO) i miasto Bydgoszcz.

O samych Targach można poczytać na ich stronie, jest tam też pełna lista wystawców . Będą nie tylko z samego województwa , ale i z okolicznych terenów ( Wielkopolska też będzie reprezentowana, Browar Lech, a jakże). Mimo, że targi są w Bydgoszczy, Toruń też mocno zaznaczy swą obecność 😉 Tak samo, jak  urokliwe Bory Tucholskie czy Pałuki .

O wszystkich atrakcjach można dowiadywać się na bieżąco na Facebooku Targów .

Ja już się cieszę ze spotkań z poznanymi podczas podróży studyjnej lokalnymi wytwórcami. na pewno będą to smaczne i ciekawe trzy dni. Pogoda sprzyja, przy okazji można odwiedzić podbydgoskie agroturystyki, skorzystać z noclegu i nacieszyć się takimi widokami , jak na zdjęciu poniżej.

Do zobaczenia w przyszły weekend w Bydgoszczy, Hala Łuczniczka, serdecznie zapraszam !