Miesięczne archiwum: grudzień 2016

Korzenne ciasto marchewkowe z masą jogurtową i gruszkami

ciasto marchewkowe korzenne1

Placek marchewkowy to jeden z moich ulubionych smaków , robię go w różnych wersjach. Na grudniową akcję Ptasi z Coś niecoś wymyśliłam go w korzennych smakach , z dodatkami – masą z serka jogurtowego , gruszkami z syropu i polewą czekoladową. Wyszedł pyszny, smaki bardzo do siebie pasowały i na pewno zrobię jeszcze kiedyś podobny .

szklanka startej drobno marchewki

szklanka mąki pszennej

1, 5 łyżeczki proszku do pieczenia

2-3 łyżki brązowego cukru

cynamon, kardamon i imbir do smaku

1/4 szklanki oleju

1/3 szklanki syropu z gruszek z anyżem

2 jajka

Masa :

szklanka serka labneh ( z jogutrów greckich)

łyżeczka cukru-pudru

gruszki z syropu

polewa czekoladowa

Suche składniki ( w tym marchewkę i przyprawy ) wymieszałam w misce, dolałam mieszając łyżką olej, syrop a na końcu wbiłam jajka i wszystko dokładnie wymieszałam. Nałożyłam do natłuszczonej olejem tortownicy ( 26 cm) i piekłam około 40 minut w 180 C.

Gruszki ugotowałam w syropie ( szklanka wody, 1/3 szklanki cukru, gwiazdka anyżu) tak, by lekko zmiękły ale pozostały jędrne. Odcedziłam, wystudziłam.

Serek wymieszałam z cukrem-pudrem. Na ostudzonym placku marchewkowym rozsmarowałam masę serową , poukładałam gruszki i polałam ciepłą polewą czekoladową. Gdy zastygła postawiłam placek w chłodnym miejscu ( nie musi być w lodówce) .

Marchewkowe korzenne ciasto, delikatna masa z jogurtów, gruszki i polewa stanowią pyszną całość. Polecam, nawet na Święta.

Smacznego !

ciasto marchewkowe korzenne

Warsztaty kuchni włoskiej w Cook Up Poznań

warsztaty włoskie

W ubiegłym tygodniu miałam przyjemność gotować w poznańskim studio Cook Up na warsztatach kuchni włoskiej od kierunkiem chefa restauracji Avocado, Grzegorza Filozofa. Robiliśmy najbardziej typowe dla włoskiej kuchni dania. Gotowanie było bardzo ciekawe, bo w warsztatach wziął udział też Diego, prawdziwy Włoch wraz ze swoją polską żoną Karoliną.

warsztaty włoskie 1

Zaczęliśmy od zupy minnestrone :

warsztaty włoskie minnestrone

Wyszła gęsta, esencjonalna i pełna smaku. Dojadaliśmy do niej ravioli con ouovo nadziane gęstym beszamelem i żółtkami jajka przepiórczego. Wydobywanie tych żółtek to było prawdziwe wyzwanie , nie mniejsze, niż ugotowanie pierożków  tak, by nie przegotować żółtka. Przedtem każdy wałkował swoją porcję ciasta i lepił ravioli według uznania. Jedno i drugie jedliśmy posypane parmezanem , ravioli dodatkowo z oregano podsmażonym na maśle.

warsztaty włoskie minnestrone i ravioli

Potem przyszła pora na risotto z sosem z owoców morza. Diego zrobił swoją wersję risotto, zaczynał od smażenia ryżu na suchej patelni, inaczej niż chef Grzegorz, który najpierw podsmażał go na oliwie z czosnkiem. Wino i bulion dopełniły smaku. Risotto Diega miało bardziej zwartą konsystencję, w smaku było podobne do drugiego.

Małże, krewetki i kalmary duszone w białym winie , z suszonymi pomidorami , chili ,natką pietruszki i sporą ilością masła doskonale pasowały do delikatnego ryżu :

warsztaty włoskie sos

Razem tak to wyglądało :

warsztaty włoskie risotto1

W międzyczasie piekła się dynia z jabłkami i czosnkiem, z której puree było bazą do gnocchci. Każdy robił je swoim sposobem, a były one dodatkiem do saltimbocca – pysznych kotlecików z cielęciny z szałwią i szynką dojrzewającą. Tutaj też były rozbieżności – chef owijał kotleciki podwójną warstwą szynki i szałwię, tak, jak nauczył się w Rzymie – Diego łączył mięso, listki szałwii i szynkę za pomocą wykałaczki. Sposób smażenia na oliwie z masłem też był na dwa sposoby – obtaczane w mące i bez. Po podlaniu winem i odparowaniu sos był znakomity, a razem z dyniowymi gnocchi wszystko smakowało bajecznie :

warsztaty włoskie salt

Atmosfera była bardzo swobodna, każdy starał się nie tylko słuchać Chefa, wymienialiśmy się też własnymi doświadczeniami. Podczas degustacji Grzegorz Filozof opowiadał nie tylko o kuchni włoskiej, ale też o swoim zamiłowaniu do polskiej kuchni i  niedawnym Kongresie Kucharzy Polskich. Tam największe zainteresowanie budził spór między zwolennikami tradycyjnej i nowoczesnej kuchni, w końcu najwięcej zwolenników miała teza, by tradycyjne potrawy podawać też w nowoczesny sposób, z wykorzystaniem najnowszych technologii.

Na deser był tiramisu, ale w „zdekonstruowanej”, ciekawej formie – krem z mascarpone z żółtkami, bita śmietana, posypka z kakao i delikatne biszkopty, maczane w podanym osobno espresso. Mnie taki sposób jedzenia tiramisu pasował.

Na koniec jeszcze rozmawialiśmy o polskiej kuchni regionalnej i ulubionych jej daniach. Bardzo jestem zadowolona z tych warsztatów – sporo się nauczyłam, jeden z przepisów już wykorzystałam w nieco innej formie, spędziłam czas w super atmosferze.

warsztaty włoskie tiramisu