Miesięczne archiwum: grudzień 2015

Roladki mięsne ze szpinakiem i suszonymi pomidorami

roladki ze szpinakiem1

 

Roladki to jedna z moich ulubionych form podawania mięsa. W przypadku schabu, piersi kurczaka czy indyka , mięs z natury suchych, dodanie soczystego farszu i zamarynowanie w oliwie z przyprawami daje znakomite efekty. Na blogu podobne są przebojem wyszukiwarki.  Tym razem zrobiłam roladki nadziewane młodymi liśćmi szpinaku zakupionymi na targu , serami ( mozzarellą i fetą) i aromatycznymi suszonymi pomidorami z zalewy. Wyjątkowo usmażyłam je w panierce z dodatkiem wiórków kokosowych.

ROLADKI Z KURCZAKA ZE SZPINAKIEM, SEREM I SUSZONYMI POMIDORAMI

4 filety z piersi kurczaka

oliwa, zioła prowansalskie

sól morska, pieprz kolorowy z młynka, papryka słodka

liście szpinaku, suszone pomidory z zalewy

4 plastry mozzarelli i kawałki fety

panierka – jajko, bułka tarta, wiórki kokosowe

Mięso rozbiłam , posypałam przyprawami , skropiłam lekko oliwą od suszonych pomidorów i wstawiłam na pół godziny do lodówki. Mozzarellę i fetę ( wybrałam oba sery, by roladki były wyraziste w smaku ale nie za słone) pokroiłam na cienkie plastry. Szpinak umyłam i lekko posoliłam.

Na kawałki mięsa kładłam liście szpinaku , plastry sera i suszone pomidory. Zwijałam ciasno w roladki, panierowałam w rozbełtanym jajku i mieszance tartej bułki i wiórków kokosowych , potem  kładłam złączeniem w dół ( tak się nie rozpadną) na cienko posmarowaną olejem i rozgrzana patelnię grillową . Smażyłam po kilka minut z każdej strony. Przekroiłam jedną na próbę , by zobaczyć, czy w środku są dobrze usmażone.

Smakowały doskonale, zwłaszcza, ze szpinak był świeży i młodziutki. Ciepła jesień ma swoje zalety- na targu, który odbywa się co tydzień w moim mieście jest obfitość warzyw w bardzo przyjaznych cenach. I jest ich do wyboru, do koloru – co tydzień przyjeżdżają nie tylko drobni wytwórcy ale i rolnicy dużej skali, ich namioty targowe są imponujące, można pod nimi znaleźć wszystko, co jest dostępne o tej porze roku.

Jeśli trafię jeszcze na szpinak, to wypróbuję podobne roladki ze schabu, może z innymi serami.

Smacznego !

roladki ze szpinakiem

 

Piernik z orzechami i nutą mandarynki

piernik mandarynkowy

Piernik robię zwykle na bazie jednego z dwóch rodzinnych przepisów. Staram się je modyfikować, by dodać od siebie coś nowego, ciekawego, świeżego. Na pomysły wpadam przypadkiem – tym razem zostały mi dwie łyżki mielonych orzechów od domowych michałków , w lodówce miałam mus jabłkowo-pigwowy a mandarynki…no cóż, jest na nie sezon i wciąż są pod ręką. Oto moja wariacja na temat piernika :

PIERNIK Z NUTKĄ MANDARYNKI, PIGWY I ORZECHÓW

2 szklanki mąki

1/2 szklanki cukru

2 łyżki płynnego miodu

2 łyżki musu jabłkowo-pigwowego

2 jajka

1/3 szklanki kwaśnej śmietany

sok z całej mandarynki

1/2 szklanki rozpuszczonej i wystudzonej mocnej kawy

łyżka kakao

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 kostki dobrej margaryny

1/2 łyżeczki cynamonu i spora szczypta imbiru

2 łyżki mielonych orzechów

cukier-puder do posypania

Margarynę topimy i studzimy. W misce mieszamy suche składniki, dodajemy do nich mieszając drewnianą łyżką kawę, śmietanę, miód, sok, mus,  stopioną margarynę, na końcu jajka.  Mieszamy dokładnie wszystko. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany.

Pieczemy w 180 C ok. 45 minut.

 

piernik mandarynkowy1

Wystudzony posypujemy cukrem-pudrem.

Piernik z mandarynkową nutą wszystkim smakował, być może zabiorę podobny na jakieś kolejne blogerskie spotkanie. Domowe ciasta sprzyjają nawiązywaniu nowych kontaktów, jeżeli dodaję do tego wizytówki bloga , to każdy łatwiej mnie zapamięta 🙂 Powoli kończą mi się ich zapasy, może zamówię kolejne na http://www.polishdruk.pl/

A wracając do ciasta – gdy robiłam zdjęcia zostawiłam je potem na chwilę i jak wróciłam zabrać talerz, z jednego kawałka została raptem …połowa ! a mój kot Nuki, wielki amator ciasta ( tak, tak !) siedział tyłem do talerza z niewinną miną i wyglądał przez okno, co widać na ostatnim zdjęciu !

Nie każde ciasto mu podchodzi, więc odebrałam to jako komplement 🙂

Smacznego !

ciasto nuki1

Wigilijne śledzie z domowym octem

śledzie z domowym octem

 

Zrobiłam ostatnio rewelacyjny ocet jabłkowy z dodatkiem gruszek, pigwy, bzowego syropu  i świeżych ziół z grządki – oregano i tymianku i postanowiłam wypróbować go do śledzi na Wigilię. Okazja będzie jutro, bo mamy naszą blogowo-kulinarną Wigilię w zaprzyjaźnionej restauracji Pastela. Zalewę zrobiłam 2:1, bo ocet domowy jest łagodniejszy, niż kupiony, dodałam łagodnej zielonej czubrycy i dla kontrastu sporo liścia laurowego, pieprzu i gorczycy. Wyszły zupełnie inne, niż moje poprzednie domowe śledzie w occie.

ŚLEDZIE Z DOMOWYM OCTEM JABŁKO- GRUSZKA-PIGWA I ZIELONĄ CZUBRYCĄ

6 płatów śledzia matjas

1/2 szklanki domowego octu jabłkowego z w/w dodatkami

szklanka wody

łyżeczka łagodnej zielonej czubrycy

mała cebula

2 liście laurowe

po 5-6 ziaren ziela angielskiego i pieprzu

1/2 łyżeczki gorczycy

1/2 łyżeczki cukru, ew. sól do smaku

Wodę zagotowałam ze wszystkimi przyprawami prócz czubrycy i pokrojoną cebulą, gotowałam na małym ogniu kilka minut, dodałam zioła i wystudziłam.

śledzie z domowym octem2

Wymoczone do pożądanego smaku śledzie pokroiłam w paski i zalałam w słoiku zalewą. Stoją teraz w lodówce i macerują się na jutro. Spróbowałam kawałka po kliku godzinach, ma ciekawy smak o aromatach składników octu, przypraw i ziół.

Przy okazji śledzi i zbliżającej się Wigilii przypomniało mi się, jak kiedyś mój zakręcony kolega opowiadał o tym, że kupił żywego karpia na Wigilię i nie chcąc zajmować wanny trzymał go w domowym akwarium… Musiał potem wymienić filtr akwariowy, żeby dalej hodować rybki takie, jak poprzednio 🙂

Na szczęście śledzie kupić można w płatach i nie ma takiego problemu 🙂 Ciekawa jestem jak posmakują jutro blogerskiej ekipie.

Smacznego !

śledzie z domowym octem1

Proste i pyszne ciasto dla blogerek modowych

ciasto z pigwą1

 

Nie jest to bynajmniej ciasto dietetyczne, upiekłam je po prostu na ubiegłotygodniowy event z udziałem blogerek modowych, gdzie byłam też zaproszona , by porozmawiać o różnych aspektach gotowania i kulinarnego blogowania.

Zaprosiła nas poznańska galeria Półwiejska 2. Gwiazdą wydarzenia była Fashionelka, którą z przyjemnością znów zobaczyłam, bo widziałyśmy się na Blog Forum w Gdańsku kilka lat temu ( na ostatnich nie byłam). Spotkanie było poświęcone modzie, blogerki radziły, pomagały w stylizacjach, proponowały swoje, oceniały.

 

fashion

Zwykle na blogerskie spotkania lubię mieć w torebce pudełko z ciastem , bo nic tak nie ułatwia nawiązywania kontaktów, jak wspólne zjedzenie czegoś smacznego ( i na dodatek, gdy ktoś jest głodny 🙂 Tym razem upiekłam placek, który jest hitem blogowej wyszukiwarki , tyle, że w wersji z jabłkami i pigwą przemacerowaną w alkoholu . Z myślą o blogerkach modowych postanowiłam go na wierzchu „przystroić ” wypasioną kruszonką z  fajnymi dodatkami.

PROSTY PLACEK Z OWOCAMI I WYPASIONĄ KRUSZONKĄ

Ciasto takie, jak tutaj

3 jabłka

2 łyżki pigwy z pigwówki

Kruszonka :

3 łyżki masła

3 łyżki cukru

2 łyżki krupczatki i  łyżka wiórków kokosowych

łyżka prażonych ziaren sezamu

Ciasto, które robi się bardzo prosto rozłożyłam na natłuszczonej dużej blasze , na wierzchu położyłam drobno pokrojone owoce i posypałam kruszonką zrobioną z wymieszanych i pokruszonych palcami składników.

Piekłam w 180 C, około 45 minut, do zezłocenia wierzchu i suchego patyczka.

Jak już wspomniałam , ciasto smakowało poznanym przeze mnie blogerkom i organizatorkom spotkania. Przyczyniło się też do mojej wiarygodności jako autorki potraw – wystąpiłam bowiem dwa razy na scenie opowiadając o kulinarnym blogowaniu, swoich ulubionych daniach, o tym, jak radzimy sobie z nadmiarem jedzenia podczas Świąt , o  trendach „modowych” w kulinariach. Jedna z nowo poznanych dziewcząt powiedziała, że słuchali mnie jej rodzice i żałują, że mogli tylko posłuchać a nie spróbować, więc poczęstowałam ich resztą placka, na zasadzie ” mówisz-masz ” 🙂

Podczas spotkania podchodziło do blogerskiej grupy sporo osób pytając o różne aspekty blogowania ( nie tylko modowego), można było poznać ciekawych ludzi i fajnie porozmawiać. Dla mnie skończyło się to zaproszeniem na poznańską Blogowigilię ( niezależną od naszej, blogowo-kulinarnej, która będzie w sobotę w Pasteli) przez poznane nowo koleżanki.

A ciasto wszystkim , którzy się na nie załapali przypadło do gustu, więc pokazuję i podaję przepis.

Smacznego !

 

ciasto z pigwą

Cytrynki w pigwówce z cynamonem

cytrynki w pigwówce

W tym roku na akcję Ptasi z Coś niecoś – Korzenny tydzień przygotowałam coś specjalnego 🙂 Przeglądając blog przy porządkach trafiłam na wzmiankę z cytrynkach w rumie, które mi bardzo smakowały. Postanowiłam zrobić swoją wersję wykorzystując macerującą się jeszcze pigwówkę ( przepis podam niebawem).Dla podniesienia aromatu dodałam syrop akacjowy i trochę cynamonu. Na pewno będą doskonałe do herbatki nie tylko przy przeziębieniu a taki słoiczek, niekoniecznie z pigwówką, może być fajnym gwiazdkowym prezentem 🙂

CYTRYNKI W PIGWÓWCE Z SYROPEM AKACJOWYM I CYNAMONEM

Sparzone cytryny

cukier- ile lubicie

po dwie łyżki syropu akacjowego na słoiczek

po łyżce- dwie  pigwówki na słoiczek

kawałki kory cynamonu ( ok.2 cm)

Sparzone i wyszorowane cytryny kroimy na plasterki, zostawiając końcówki. Do umytych i wyparzonych słoiczków wkładamy plasterki cytryn, przesypujemy cukrem , wkładamy cynamon. Do każdego słoiczka wlewamy smakowy alkohol i jeśli mamy syrop z akacji lub kwiatów dzikiego bzu- to podniesie aromat i właściwości lecznicze. Zakręcamy suchymi zakrętkami i pasteryzujemy około 15 minut w garnku z wodą do 3/4 wysokości słoiczków, wyłożonym papierem lub ściereczką i przykrytym pokrywką. Zostawiamy w wodzie pod przykryciem do ostudzenia, będzie ładniejszy kolor i mocniejszy aromat.

cyrtynki w pigwówce1

Z kotem się nie dzielimy- lepiej podarować taki jadalny prezent komuś , kto to doceni, zwłaszcza w zimowe wieczory. Ja przesadziłam z cukrem i osiadł na dnie, myślę, że do herbaty będzie jak znalazł. Jak i cytrynki . A Frida nie dała się ruszyć z nasłonecznionego biurka 🙂 Czeka mnie jeszcze solidne odkurzanie jej ulubionych miejsc, w których wraz z Nukiem zostawia sporo sierści… A potem już tylko świąteczne pichcenie !

Smacznego i na zdrowie !

cytrynki w pigwówce2

Poznańskie Targi Piwne 2015

Targi piwne1

Tak wygląda świat z perspektywy szklanki piwa. To akurat jest ciemne z Browaru na Jurze, jednego z ostatnich etapów mojego tegorocznego zwiedzania i degustowania. Szkoda, że w tym toku na Poznańskich Targach Piwnych nie było takiej możliwości , jak rok temu – spróbowania piwa w małej ilości, „setki „- to ograniczało ilość piw możliwych do spróbowania.
Zaczęłam od stoiska Setka Pub , gdzie nabyłam szklankę widoczną na zdjęciu – tych ciekawszych w kształcie już nie było ( w niedzielę po południu), od jasnego piwa o zakręconej nazwie , której już nie pamiętam. Za to piwo mi smakowało 🙂

 

Targi piwne7

 

Stoisk w tym roku było o wiele mniej, więc zwiedzanie nie trwało długo. Na stoisku poniższego browaru było piwo jagodowe, zastanawiałam się , czy go nie spróbować, ale by zachować zdolności do degustacji zdecydowałam się na porter z Browaru Cieszyn.

 

Targi piwne6

 

Polskie browary były silnie reprezentowane. Z nowości kupiłam dla syna najnowsze dzieło Fortuny z MIłosławia, z otwartej fermentacji. Smakowało 🙂

 

Targi piwne5

 

Przy stoisku Browaru na Jurze zatrzymałam się nie tylko przy piwie, ale też przy rozmowach. Bardzo miłe panie ze stoiska dyskutowały ze mną o wykorzystaniu piwa do jedzenia , podobno mule na ich Kwasie Pruskim doskonale smakują. Przy tym browarze jest też restauracja , w której można zjeść potrawy i pasujące do miejscowych piw i gotowane z ich udziałem.

Targi piwne4

 

Było też sporo stoisk z jedzeniem, Kaszubi serwowali czebureki, można było spróbować litewskich wędlin, suszonej wołowiny, oscypków w różnych wersjach i dań przygotowywanych z dodatkiem piwa- np. past serowych na krakersach. Zdjęć ich nie pokażę, bo robiłam je na końcu i coś mi wyszły nieostre 🙂

Skupiłam się raczej na atmosferze wydarzenia, kto chce poczytać coś bardziej fachowego, może zajrzeć do relacji na Najsmaczniejszy.com.pl . Jak rok temu na Targi przychodziły nawet rodziny z dziećmi, przy czym rodzice traktowali milusińskich dość bezceremonialnie ( patrz zdjęcie poniżej). Widać było, że wszyscy się dobrze bawią a o to przecież przy piwie chodzi.

Targi piwne2